Zadośćuczynienie za śmierć dwóch osób. Kontrowersyjne orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu

Bartosz Kowalak radca prawny

 

Przeglądając orzeczenia Sądu Okręgowego w Poznaniu pod kątem spraw związanych z roszczeniami o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej natrafiłem na opis dość tragicznego w skutkach wypadku i orzeczenia jakie w tym zakresie wydał poznański Sąd.

Sprawa dotyczyła wypadku spowodowanego przez kierowcę ciągnika rolniczego. w wyniku wypadku drogowego życie straciło dwóch synów powoda. Powoda, który w chwili ich śmierci był wdowcem.

Powód wytoczył przed Sądem Okręgowym w Poznaniu pozew o zapłatę po 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za śmierć każdego z synów.

Sąd po rozpatrzeniu sprawy zasądził na jego rzecz tytułem zadośćuczynienia za śmierć dzieci łączna kwotę 120.000 zł.

W treści uzasadnienia Sąd wskazał na następujące motywy swojego wyroku:

” Trudno jest wycenić krzywdę powoda, której doznał z powodu śmierci dwóch najbliższych członków rodziny, którymi niewątpliwie byli synowie powoda.. Należy jednak stwierdzić, iż śmierć T. i P. D. była dla powoda tragicznym przeżyciem. Powód był silnie związany z synami, którzy byli dla niego wsparciem. Powód zamieszkiwał z synami, wspólnie spędzał wolny czas, jeździł z T. na zawody żużlowe. Wskutek ich śmierci naruszona została szczególna więź łącząca ojca i syna.

W ocenie sądu niezasadne jest domaganie się przez powoda zasadzenia zadośćuczynienia z tytułu śmierci każdego z synów z osobna. To, że w wypadku śmierć poniosły dwie osoby, synowie powoda, nie oznacza, iż zadośćuczynienie powinno być ustalone w podwójnej wysokości i stanowić dwukrotność kwoty. Na powyższy temat wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 listopada 2014 r. wydanym w sprawie III CSK 307/13 (OSN 2015/12/147), w którym w uzasadnieniu wskazał, iż takie uproszczone określenie wysokości odpowiedniej sumy byłoby sprzeczne z art.446§4 k.c., w którym mowa jest o zadośćuczynieniu pieniężnym za doznaną krzywdę. Z przepisu tego wynika, że sąd określając wysokość odpowiedniej sumy, powinien kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględniać wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o której decydują przede wszystkim takie czynniki, jak poczucie bólu, żalu, smutku, pustki, zniechęcenia i zawiedzionych nadziei, a także sposób przezywania żałoby i czas jej trwania.”

Sąd Okręgowy w Poznaniu przywołał orzeczenie Sądu Najwyższego, które dotyczył zadośćuczynienia za śmierć ciężarnej kobiety, gdzie powodowie dochodzili osobno roszczenia za śmierć nienarodzonego dziecka i śmierć jego brzemiennej matki. Uważam, iż była to sytuacja inna niż sytuacja utraty w jednym wypadku wszystkich dzieci.

O ile jeszcze można się zgodzić co do samego uznania, iż technicznie powinna w sytuacji podwójnego zgonu być określana jedna kwota zadośćuczynienia, to jednak trudno mi się zgodzić niejako z uznaniem, iż w przypadku tego typu spraw łączna kwota zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż  zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż gdyby poszkodowany dochodził roszczeń w dwóch odrębnych pozwach.

Szczerze mówiąc jak dla mnie wniosek Sądu Okręgowego w Poznaniu powinien być wręcz odwrotny.

W sytuacji, gdy w wyniku wypadku ginie cała rodzina, to krzywda jest wielokrotnie większa niż gdybyśmy próbowali krzywdy te dzielić na poszczególne tragedie.

Inna jest zupełnie sytuacja ojca, który stracił jedno dziecko, ale nadal ma rodzinę. żyją inne dzieci.

A inna kogoś, kto w jednym wypadku traci całą rodzinę, wszystkie dzieci.

W tej sytuacji Sąd nie tylko nie powinien obniżać należnego zadośćuczynienia poniżej matematycznego zsumowania zadośćuczynień za dwie krzywdy, ale je podwyższyć.

No ale cóż. Sąd w tym przypadku miał inne zdanie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

 

Postępowanie mediacyjne przed KNF-em. Obawiam się, iż głównym beneficjentem jest tutaj ubezpieczyciel.

 

Brałem ostatnio udział w postępowaniu mediacyjnym prowadzonym przez mediatora działającego przy Komisji Nadzoru Finansowego w Warszawie.

Powiem szczerze, iż na podjęcie postępowania zgodziłem się z dwóch powodów, bo w zasadzie jeżeli ubezpieczyciel chciał zawrzeć ugodę, to równie dobrze mogliśmy to zrobić mailem lub przez telefon.

Po pierwsze z czystej ciekawości.

Po drugie sprawa Klienta od ponad pół roku leży w sądzie i „kwiczy”, czyli jak to ostatnio bywa, mimo pokrycia już patyną czasu, nic w sprawie się nie zadziało.

Rozmawiałem chwilę z Panią mediator, która prowadzi rozmowy mediacyjne na temat statystyk tej formy kończenia sporu z ubezpieczycielem.

I tak w zeszłym roku odbyło się ponad 1200 posiedzeń mediacyjnych, a w ponad 82% przypadków doszło do wypracowania ugody.

Niby taki rezultat powinien cieszyć, gdyż zdaje się iż w wielu przypadkach poszkodowany uzyskał, chyba go satysfakcjonujące, zadośćuczynienie. Co więcej zadośćuczynienie zostało wypłacone pewnie o kilka lat wcześniej niż po wyroku sądu. Wreszcie odbyło się bez stresującego i kosztownego postępowania sądowego.

Jednakże pozwolę sobie wrzucić łyżkę dziegciu do tej baryłki miodu.

Po pierwsze większość postępowań mediacyjnych jest tutaj inicjowanych przez ubezpieczycieli. Koszt tego postępowania jest niewielki: 50 zł, znacznie poniżej jakichkolwiek kosztów sądowych.

Postępowanie prowadzi mediator, który jest bezstronny, zarówno w stosunku do ubezpieczyciela jak i poszkodowanego. Co oznacza, iż nie reprezentuje on interesów osoby poszkodowanej.

Tymczasem wydaje mi się, iż wiele osób poszkodowanych może ulegać wrażeniu, iż obecność osoby quasi urzędowej  działającej przy urzędzie Państwowym gwarantuje im równe pole boju z ubezpieczycielem i dbałość o ich interesy.

Faktycznie jednak negocjacje te niczym się nie różnią od propozycji, która równie dobrze może zostać złożona przez mail, czy telefon.

Niemniej jednak w tym wypadku wydaje mi się, iż może działać pewnego rodzaju mechanizm psychologiczny skłaniający poszkodowanych do zawarcia ugody.

Nie mam co prawda żadnych danych i ich pewnie nie uzyskam, ale jestem wysoce przekonany, iż kwoty które poszkodowani wynegocjują w toku tych mediacji w dużym zakresie są znacznie niższe niż kwoty, które mogliby uzyskać w sądzie. ( Warto byłoby zrobić takie badania).

Dlatego też będąc mimo wszystko gorącym zwolennikiem pozasądowego rozwiązywania sporów w tym i mediacji sugerowałbym osobom, co do których ubezpieczyciel złożył wniosek o wszczęcie postępowania mediacyjnego, aby na te negocjacje udali się z pełnomocnikiem orientującym się w sprawach odszkodowawczych.

Nie ma niczego złego w zawarciu ugody na niższą kwotę niż możliwą do uzyskania w sądzie, gdy taka jest wola poszkodowanego. Lecz zawsze warto byłoby chociaż wiedzieć na ile w danej sprawie można by liczyć w sądzie.

Tak aby negocjacje w postępowaniu mediacyjnym nie było tylko akceptacją propozycji ubezpieczyciela.

 

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

( Ubezpieczeniowe Pajacyki) Jesteś znanym politykiem lub osobą o międzynarodowym stopniu rozpoznawalności dostaniesz o 6% wyższe zadośćuczynienie niż szary zjadacz chleba.

 

Ostatnio w komentarzu Czytelnik wspomniał mi o jednym z pytań jakie pojawiły się w formularzu przesłanym przez ubezpieczyciela:

” Panie mecenasie nawiązując do postu kolegi Tomasza , czy dozwolony jest zapis (pytanie) w formularzu procesu zgłaszania szkody cytuję z pamięci : „czy jestem znanym politykiem, czy zajmuję wysokie stanowisko …” sam nie mogłem w to uwierzyć , że takie pytanie pada w procesie likwidacji szkody z polisy NNW w związku z doznanym uszczerbkiem na zdrowiu w wyniku wypadku.
 
Co Pan o tym sądzi czy tak można, czy nie jest to klauzula abuzywna wg mnie tak -dodam , że bez oświadczenia formularz nie „przepuszcza dalej” oświadczać nieprawdę też nie zamierzałem
Stąd zapewne uznanie niskiego % ubytku na zdrowiu….”

Powiem szczerze, iż próby wprowadzenia algorytmów, czy matematycznych wzorów, które ostatnimi czasy podejmują ubezpieczyciela dla wyceny zadośćuczynienia bardzo mnie rozśmieszają.

Od razu też przypomniało mi się podobne zapytanie, bodajże autorstwa łotewskiego ubezpieczyciela BTA:

2019-04-11_13h05_30 - znany polityk

Jak wiec widać moja Klientka poszkodowana w wyniku wypadku za fakt bycia osobą niepubliczną otrzymała 93,60 zł

Gdyby była osobą znana o charakterze lokalnym, to dostałaby 117 zł.

Gdyby można było ją spotkać w polskiej telewizji, to już 140,4 zł

A gdyby poszkodowanym był nie wiem: Bruce Willis, albo Książę Karol, to dostaliby z tego tytułu, iż zna ich cały Świat: 187,2 zł.

Jak wiec taką tabelę skomentować?

Osobiście uważam, iż nie jest to żadna klauzula abuzywna, ale po prostu zbędna robota, która nic do sprawy w rzeczywistości nie wnosi.

Zadośćuczynienie jest roszczeniem o charakterze tak nie wymiernym, iż akurat dawanie 3% za międzynarodową rozpoznawalność, a 2% np. za zamieszkiwanie w małej miejscowości jest moim zdaniem po prostu śmieszne.

 Jakkolwiek by się starać, to tego typu roszczenie nie ma charakteru matematycznego. Krzywdy w postaci uszczerbku na zdrowiu, czy śmierci osoby bliskiej nie sposób bowiem sprowadzić do matematycznego algorytmu. I tyle!

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

Praca na czarno a wypadek w pracy

 

Ameryki nie odkryjemy stwierdzając, iż praca na czarno cały czas jest w Polsce powszechnym zjawiskiem. Co prawda rynek pracy ostatnimi czasy ma charakter raczej rynku pracownika, co jednak nie oznacza, iż próba ucieczki przed ZUS-em i US się stronom stosunku pracy nie opłaca.

Pracując jednak bez formalnej umowy pracownik tak samo jak i ten zatrudniony na podstawie umowy ponosi ryzyko związane z zajściem wypadku przy pracy.

Pytanie jakie się z tym wiąże, to czy wówczas takiemu pracownikowi nalezą się jakiekolwiek świadczenia z tytułu świadczonej na czarno pracy, w wyniku której doszło do wypadku?

Nie ulega żadnej wątpliwości, że tak. Wykonywanie czynności pracowniczych na podstawie umowy o pracę nie stanowi jedynej możliwości uznania wypadku za wypadek przy pracy. Umowa o pracę stanowi jedną z kilku form świadczenia pracy i uzyskiwania wynagrodzenia. Utożsamianie wypadku przy pracy tylko z tą formą zatrudnienia powodowałoby, że pracujący na podstawie innych umów bądź przepisów nie mogliby formalnie doznać wypadku przy pracy.

Nie ulega jednak żadnych wątpliwości, że wypadek powstały w związku z wykonywaniem przez nich czynności zawodowych także jest wypadkiem przy pracy.

Polski Ustawodawca zabezpieczył interesy wszystkich pracowników, także tych pracujących bez formalnej umowy,  i w ustawie z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych wskazał, że:

Za wypadek przy pracy uważa się również nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w okresie ubezpieczenia wypadkowego z danego tytułu podczas:

  1. uprawiania sportu w trakcie zawodów i treningów przez osobę pobierającą stypendium sportowe;
  2. wykonywania odpłatnie pracy na podstawie skierowania do pracy w czasie odbywania kary pozbawienia wolności lub tymczasowego aresztowania;
  3. pełnienia mandatu posła lub senatora, pobierającego uposażenie;
  4. odbywania szkolenia, stażu, przygotowania zawodowego dorosłych lub przygotowania zawodowego w miejscu pracy przez osobę pobierającą stypendium w okresie odbywania tego szkolenia, stażu, przygotowania zawodowego dorosłych lub przygotowania zawodowego w miejscu pracy na podstawie skierowania wydanego przez powiatowy urząd pracy lub przez inny podmiot kierujący, pobierania stypendium na podstawie przepisów o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy w okresie odbywania studiów podyplomowych;
  5. wykonywania przez członka rolniczej spółdzielni produkcyjnej, spółdzielni kółek rolniczych oraz przez inną osobę traktowaną na równi z członkiem spółdzielni w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych, pracy na rzecz tych spółdzielni;
  6. wykonywania pracy na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia;
  7. wykonywania pracy na podstawie umowy uaktywniającej, o której mowa w ustawie z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (Dz. U. z 2013 r. poz. 1457 oraz z 2015 r. poz. 1045 i 1217);
  8. współpracy przy wykonywaniu pracy na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia;
  9. wykonywania zwykłych czynności związanych z prowadzeniem działalności pozarolniczej w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych;
  10. wykonywania zwykłych czynności związanych ze współpracą przy prowadzeniu działalności pozarolniczej w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych;
  11. wykonywania przez osobę duchowną czynności religijnych lub czynności związanych z powierzonymi funkcjami duszpasterskimi lub zakonnymi;
  12. odbywania służby zastępczej;
  13. nauki w Krajowej Szkole Administracji Publicznej im. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego przez słuchaczy pobierających stypendium;
  14. wykonywania pracy na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, albo umowy o dzieło, jeżeli umowa taka została zawarta z pracodawcą, z którym osoba pozostaje w stosunku pracy, lub jeżeli w ramach takiej umowy wykonuje ona pracę na rzecz pracodawcy, z którym pozostaje w stosunku pracy;
  15. pełnienia przez funkcjonariusza Służby Celno-Skarbowej obowiązków służbowych.

Bezsprzecznie ww. osobom również należy się ochrona prawna w sytuacji wypadku przy pracy. Co najważniejsze jednak osoby te podlegają tej ochronie jeżeli z ich wynagrodzenia odprowadzana jest składka na ubezpieczenie wypadkowe.

Oczywiście fakt zajścia wypadku przy pracy w stosunku do pracownika zatrudnionego  na czarno stanowi spory problem dla pracodawcy. Łącznie z koniecznością uzupełnienia zaległych składek. Tak więc lepiej jednak trzymać się reguł określonych przez prawo i raczej odchodzić od zatrudnienia na czarno.

 

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

Biomechaniczna rekonstrukcja potrącenia pieszego

Piszemy na blogu o różnych skutkach wypadków drogowym, w tym i tych gdzie ofiarą jest pieszy.  Przy okazji przeglądania zasobów internetu natrafiłem na taki filmik, który obrazuje co dzieje się z pieszym, który zostanie potrącony przez samochód.

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

O jednorazowym odszkodowaniu za wypadek w pracy z ZUS

Joanna Janiak radca prawny

 

Podstawowym świadczeniem należnym osobie poszkodowanej w wyniku wypadku przy pracy, a która doznała uszczerbku na zdrowiu jest jednorazowe odszkodowanie.

Jednorazowe odszkodowanie z ZUS za wypadek przy pracy to świadczenie wypłacane pracownikowi lub ubezpieczonemu (opłacającemu składki), w sytuacji wypadku, w wyniku którego doznało się stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu.

Wszystko wydaje się proste, do momentu w którym zaczniemy się zastanawiać: czym jest ten stały lub długotrwały uszczerbek na zdrowiu i jak je odróżnić?

Stały uszczerbek na zdrowiu to takie naruszenie sprawności organizmu, które powoduje upośledzenie czynności organizmu nierokujące poprawy.  Przykładem stałego uszczerbku na zdrowiu będzie pogorszenie słuchu lub wzroku czy amputacja palca. Tutaj już nie ma możliwości powrotu do całkowitego zdrowia. W zasadzie również złamania, mimo iż kości się zrastają powodują trwały uszczerbek na zdrowiu.

Długotrwały uszczerbek na zdrowiu to takie naruszenie sprawności organizmu, które powoduje upośledzenie czynności organizmu na okres przekraczający 6 miesięcy i mogące ulec poprawie.

Długotrwały uszczerbek to np. skręcenie kończyny skutkujące ponad półrocznym ograniczeniem w poruszaniu się.Ogólnie coś nam jest, ale po jakimś czasie wracamy do pełni zdrowia.

Żeby już wszystko było jasne, to wytłumaczenie jeszcze co w naszym prawie oznacza upośledzenie czynności organizmu. Jest to każde ograniczenie w funkcjonowaniu danego organu lub narządu.

Zbierając wszystko razem: jeżeli nasza pogorszona sprawność organizmu nie będzie trwała dłużej niż 6 miesięcy, jednorazowe odszkodowanie nam się nie należy.

Oczywiście dla wykazania, że upośledzenie czynności organizmu, na którym opieramy nasze roszczenie wynika z wypadku przy pracy niezbędne będzie przedłożenie dokumentacji związanej z wypadkiem przy pracy i wydanie opinii przez Komisję ZUS, która uszczerbek i jego charakter oceni.

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

Biegły w sprawie o odszkodowanie z drugiego końca Polski!

Wszyscy, którzy mieli do czynienia z procesami sądowymi, w których występują biegli, a zwłaszcza biegli lekarza, a zwłaszcza wśród tych biegłych z dziedziny medycyny lekarze o specjalizacji ortopedia, traumatologia narządów ruchu wiedzą, iż konieczność uzyskania dowodu z opinii biegłego stanowi „wąskie gardło” procesu sądowego o zadośćuczynienie.

Tytułem przykładu posługując się moim doświadczeniem, z mojego poznańskiego podwórka, mogę wskazać, iż w sprawie o zadośćuczynienie za skutki wypadku drogowego przeprowadzenie opinii biegłego lekarza w toku sprawy przedłuża proces o około rok. Jeszcze gorzej jest, gdy biegłym jest własnie biegły z wskazanej wyżej specjalizacji, tj. ortopedii i traumatologii narządów ruchu.

Byłem już przez Sąd w Poznaniu informowany, iż biegły ortopeda poinformował sąd, iż termin na wykonanie opinii wynosi 1 rok od daty otrzymania akt. Dodając do tego terminu czas niezbędny na wysłanie akt biegłemu, ich zwrot, wyznaczenie terminu rozprawy i inne poboczne, okaże się, iż dowód ten przedłuża postępowanie często i o półtora lub dwa lata.

Na marginesie mogę jedynie dodać, iż chyba tylko biegli z dziedziny stomatologii lub chirurgii estetycznej mają dłuższe terminy realizacji. Co wynika z faktu, iż tym lekarzom po prostu nie opłaca się pracować na zlecenie sądu i za stawki regulowane rozporządzeniem.

Sądy z tym problemem próbują sobie radzić w różny sposób.

Ostatnio prowadząc sprawę związaną z dochodzeniem zadośćuczynienia należnego mojemu Klientowi od ubezpieczyciela sprawcy szkody ( z jego OC) za skutki połamania kręgosłupa, Sąd Rejonowy w Poznaniu zapytał poszkodowanego, czy byłby skłonny dojechać na badanie do biegłego w innej miejscowości.

Okazało się, iż tą inną miejscowością jest Białystok, oddalony od Poznania o prawie 500 km, fakt iż ostatnimi czasy oddanie S8 na odcinku Warszawa Białystok, nie czyni tej podróży aż tak uciążliwą. Niemniej jednak raczej jest to i tak wyprawa na co najmniej dwa dni, chyba że Klient przy okazji zdecyduje się na poznanie walorów turystycznych Podlasia.

W każdym razie biegły z Białegostoku zaproponował sporządzenie opinii w terminie kilku miesięcy szybciej, niż nasi lokali biegli z Poznania.

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

Z cyklu ubezpieczeniowe pajacyki- o tym jak ubezpieczyciel dokonał cudu!!

 

 

Wszyscy znają przypowieść o Jezusie, który nad Jeziorem Galilejskim dokonał cudu rozmnażając z pięciu bochenków chleba i kilku ryb kosze pełne chleba i tychże ryb, tak iż nie tylko wszyscy obecni na miejscu najedli się  do syta, ale jeszcze zebrano 12 koszty ułomków.

 

No cóż wydawało się, iż jednak monopol na Cuda mają jednak tylko Niebiosa, ale jednak również nasz rodzimy zakład ubezpieczeń dysponuje chyba w tym zakresie jakimiś mocami.

Otóż Sytuacja wygląda tak:

Poszkodowana, której samochód został zniszczony w wyniku wypadku drogowego, zgłosiła swoją szkodę z OC sprawcy ubezpieczycielowi.

Szkoda okazała się całkowita, tzn. chyba całkowitą, bo jak Państwo zobaczycie, to ten sposób likwidacji szkody trudno nazwać posługując się dotychczas nam znaną nomenklaturą.

 Tak wiec auto, jak auto przed wypadkiem warte było 4200 zł, tymczasem po wypadku jego wrak….

nagle zyskał prawie trzykrotnie na wartości.

Okazało się bowiem, iż wrak pojazdu po wypadku warty jest 11050 zł. 

CUDA Panie, Cuda!!!

A o to i naoczny ślad  :

2019-05-21_08h23_54

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

Czy można rozszerzyć powództwo o zadośćuczynienie w toku sprawy sądowej?

 

Mimo iż już wiele lat przeszło prowadząc procesy sądowe o zadośćuczynienie, czy odszkodowanie dla osób poszkodowanych, to i tak nadal jestem zaskakiwany nowymi sytuacjami procesowymi.

Otóż od zawsze był, to dla mnie pewnik i rzecz oczywista pod słońcem, iż osoba poszkodowana ma prawo do rozszerzenia powództwa, tj. zwiększenia kwoty dochodzonego zadośćuczynienia w toku sprawy sądowej.

Najczęściej miało, to miejsce w sytuacji, gdy wydana została opinia biegłego oceniającego, czy to uszczerbek na zdrowiu osoby poszkodowanej, czy np. wysokość kosztów niezbędnych dla naprawienia auta.

Tymczasem okoliczność ta nie była aż tak oczywista, dla pełnomocnika jednego z zakładów ubezpieczeń, który w momencie, gdy w jednej z moich spraw w odpowiedzi na rozszerzony pozew wniósł o oddalenie podnosząc, iż już w pozwie powinienem określić maksymalną kwotę jakiej chce dochodzić. Fakt wydania opinii biegłego ( druzgocącej dla stanu zdrowia poszkodowanego), zdaniem pozwanej ubezpieczalni nie miał dla sprawy i uprawnienia poszkodowanego żadnego znaczenia.

Pogląd ten był dla mnie, aż tak szokujący, że wręcz stwierdziłem iż trzeba poszperać w orzecznictwie.

Oczywiście linia orzecznicza nie pozostawia żadnych wątpliwości ( choć i Sądowi Okręgowemu w Warszawie zdarzyło się tu małe faux pas).

W każdym razie należy wskazać, że wbrew twierdzeniom strony przeciwnej powód dla skutecznego rozszerzenia powództwa nie musi wykazywać, że stan jego zdrowia uległ pogorszeniu. Zgodnie z art. 193 KPC powód ma prawo w trakcie trwania procesu, aż do zakończenia postępowania w pierwszej instancji, modyfikować swoje roszczenie, jeśli nie wpływa to na właściwość Sądu. Przepis ten nie przewiduje żadnych dodatkowych przesłanek, również tych o których wspomina w swoim piśmie pozwany.

Powyższe potwierdza liczne orzecznictwo sądów, przykładowo:

– Sąd Apelacyjny w Warszawie, wyrok z dnia 21 października 2016, sygn. VI ACa 1007/15: nie sposób odmówić skarżącej racji gdy zarzuca ona, że Sąd Okręgowy przyjął wadliwy pogląd, iż rozszerzenie powództwa o zadośćuczynienie może być uzasadnione jedynie wówczas gdy w toku postępowania sądowego dojdzie do zwiększenia szkody niemajątkowej (krzywdy).

– Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, wyrok z dnia 27 listopada 2013 r., sygn. III Ca 717/13: Po pierwsze powód nie ma obowiązku od razu ustalać wysokości swoich żądań na maksymalnym poziomie. Kodeks postępowania cywilnego daje mu bowiem możliwość rozszerzenia żądania pozwu do chwili zakończenia postępowania w pierwszej instancji.

Należy również zauważyć, że w sprawach dotyczących zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, niejednokrotnie aby ocenić rozmiar krzywdy konieczna jest wiedza specjalistyczna, której powód nie posiada przy sporządzaniu pozwu. W związku z tym naturalnym jest, że rozmiar żądanej kwoty może ulec odpowiedniej zmianie po zasięgnięciu opinii biegłego w sprawie.

Możliwość zmiany wysokości roszczenia na skutek opinii biegłego została licznie potwierdzona również w orzecznictwie sądów: W danym przypadku zmiana powództwa nastąpiła w wyniku zapoznania się pełnomocnika powoda z treścią opinii biegłego (…) Nie można więc przypisać powodowi tego, że od początku znał właściwą wysokość roszczenia, skoro ustalenia w tym zakresie wymagały wiedzy specjalnej (Sąd Rejonowy w Gdyni, 21 marca 2016, sygn. I C 190/15)

W związku z powyższym należy dojść do wniosku, że poszkodowany w sposób całkowicie prawidłowy może rozszerzyć powództwo i czynność ta powinna zostać przez Sąd uwzględniona.

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl

Ile zadośćuczynienia za stalking?

Autor wraz z Michaliną Koligot

 

 

Jakiś czas temu pisałem artykuł: Zadośćuczynienie za stalking, gdzie została poruszona istota stalkingu jako jednego z najmłodszych typów przestępstw, które pojawiły się w polskim kodeksie karnym oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, o które pokrzywdzony może wystąpić w myśl art.  46 § 1kodeksu karnego.

W sytuacji, gdy pokrzywdzony zdecydował się wystąpić o uzyskanie zadośćuczynienia od stalkera, należy zastanowić w jakiej wysokości kwota byłaby satysfakcjonująca?

Określenie kwoty, która rekompensowałaby krzywdę doznaną przez poszkodowanego stanowi problem zarówno dla strony poszkodowanej jak i dla sądu, gdyż nie ma konkretnej stawki, którą to sąd mógłby orzec. Stąd kwoty stanowiące zadośćuczynienie bywają zazwyczaj różne, a najczęściej sięgają one granic kilku tysięcy złotych. Choć nie widzę żadnych powodów aby nie były to kwoty radykalnie większe- wszystko zależy od konkretnego przypadku.

W związku z tym, przy określaniu wysokości zadośćuczynienia warto odwołać się do orzecznictwa. I tak oto w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 4 września 2014r. O sygn. akt: II AKa 125/14 wymienione zostały kryteria, na podstawie których może zostać wyliczone zadośćuczynienie.

[…] przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia należy kierować się takimi kryteriami jak rodzaj naruszonego dobra, rozmiar doznanej krzywdy, intensywność naruszenia, stopień negatywnych konsekwencji dla pokrzywdzonego wynikających z dokonanego naruszenia dobra prawnego, w tym także niewymiernych majątkowo, nieodwracalność skutków naruszenia, stopień winy sprawcy.

Aby nie pozostawić żadnych wątpliwości co do słuszności ubiegania się o rekompensatę za doznane krzywdy poprzez działanie stalkera, warto przedstawić przykładowy wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach Ośrodek Zamiejscowy w Rybniku z dnia  9 lutego 2017 r. o sygn. akt: V .2 Ka 667/16. Utrzymał on w mocy zaskarżony na skutek apelacji wyrok Sądu Rejonowego w Wodzisławiu Śląskim z dnia 30 września 2016r. sygn. akt VI K 765/15 dotyczący między innymi przyznania zadośćuczynienia na podstawie art. 46 § 1 kk poprzez zapłacenie na rzecz pokrzywdzonej kwoty 500 zł, potwierdzając tym samym zasadność ubiegania się o odszkodowanie za krzywdy doznane na skutek działania stalkera.

W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy wskazał następująco:

Sąd I. instancji zasadnie orzekł wobec oskarżonego obowiązek zadośćuczynienia poprzez zapłacenie na rzecz pokrzywdzonej kwoty 500 zł. Kwota ta nie jest wygórowana, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę sposób, w jaki oskarżony nękał pokrzywdzoną, a także okres trwania tego przestępstwa i częstotliwość podejmowanych przez niego działań w ramach tego czynu. Należy mieć także na uwadze, że działanie oskarżonego zmusiło pokrzywdzoną do zmiany numeru telefonu.

W wyroku VI K 838/16 – wyrok: Sąd Rejonowy Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu z 2017-10-23, sąd ten zasądził na rzecz pokrzywdzonego przez stalkera 1.500 zł tytułem nawiązki. Przy czym czyn sprawcy stalkingu wyglądał tak:

„w ramach czynu ciągłego, w okresie od dnia 09 kwietnia 2015 roku do dnia 27 sierpnia 2015 roku, uporczywie nękał I. P. oraz K. P. (1) (zam. w Poznaniu ul. (…), prowadzący działalność gospodarcza w Poznaniu przy ul. (…)) przy pomocy środków masowego komunikowania (w szczególności poprzez wysyłanie setek wiadomości SMS, a także wysłanie wiadomości e-mail), co wzbudziło u nich uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia i istotnie naruszyło ich prywatność

Jak więc widać jeżeli nękanie sprowadza się do uszczypliwości i natarczywości, to kwoty te nie są wygórowane.

Oczywiście jednak nie wszyscy stalkerzy ograniczają się tylko do głuchych telefonów i esemesów, a ich działania mogą być daleko bardziej dotkliwe dla osoby poszkodowane, co pewnie znalazłoby i swój wydźwięk w wydanym wyroku.

 

 

 

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna 

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań 

www.prawnikpoznanski.pl