Czy nietrzeźwość uczestnika wypadku zawsze powoduje zmniejszenie odszkodowania.

 

Stan nietrzeźwości, czy lżejszy stan po spożyciu alkoholu u uczestnika zdarzenia drogowego w zasadzie zawsze stawia spory znak zapytania w sytuacji ustalenia ewentualnej winy, czy przyczynienia się do wypadku osoby, która była po kilku głębszych.

Nie można jednakże stawiać znaku równości pomiędzy spożyciem alkoholu a winą za zaistniałe zdarzenie na drodze. Alkohol sam w sobie może oczywiście wpływać na winę, zwłaszcza iż upośledza funkcje organizmu. Jednakże samo jego spożycie przez osobę uczestniczącą w ruchu drogowym ( kierowca, pieszy, pasażer) nie oznacza, iż taka osoba naruszyła przepisy związane z poruszaniem się w ruchu drogowym.

Nie jest to jednak dla zakładów ubezpieczeń kwestia oczywista. W zasadzie normą jest, iż stwierdzenie u uczestnika ruchu drogowego procentów w krwi zakład ubezpieczeń traktuje niejako z automatu jako przyczynienie się lub winę.

Taka sytuacja miała chociażby miejsce w jednym z opisywanych w prasie wyroków, który dotyczył osoby potrąconej na przejściu dla pieszych. Mimo iż w wyniku wypadku osoba ta doznała skomplikowanych złamań, to zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty mu świadczenia z posiadanej polisy twierdząc, iż skoro znajdował się w stanie nietrzeźwości, to ponosi winę za zaistniałe zdarzenie.

Niemniej jednak w tej konkretnej sytuacji winnym zdarzenia był kierowca pojazdu, który nie zauważył pieszego na przejściu. Brak było związku pomiędzy stanem pieszego, a powstaniem wypadku. Sam kierowca w procesie karnym usłyszał wyrok skazujący.

W tej sytuacji Sąd nie miał większych wątpliwości aby pozew poszkodowanego uwzględnić.

Reklamy

O wytycznych w sprawach ubezpieczeniowych i odszkodowawczych

Sama analiza przepisów Kodeksu cywilnego regulująca odpowiedzialność za szkodę w zasadzie nie wiele potencjalnemu poszkodowanemu daje.

Spójrzmy bowiem na treść przepisu Art. 363 Kodeksu cywilnego:

㤠1.

Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.

§ 2.

Jeżeli naprawienie szkody ma nastąpić w pieniądzu, wysokość odszkodowania powinna być ustalona według cen z daty ustalenia odszkodowania, chyba że szczególne okoliczności wymagają przyjęcia za podstawę cen istniejących w innej chwili.”

Przepis niby prosty, ale przystawiając go do w zasadzie niezliczonej liczby różnych sytuacji prawno-faktycznych, których skutkiem jest powstanie szkody nie wiele daje. Zwłaszcza gdy nie ma się większego rozeznania w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych.

A już w zupełności, gdy osoba poszkodowana nie ma w ogóle do czynienia z prawem czy sektorem związanym z dochodzeniem odszkodowań.

Dlatego też w sytuacji związanej z kolizją samochodową dobrym wyjściem, ściągą stanowiącą podsumowanie praw osoby, która doznała szkody w należącym do niej pojeździe jest lektura wydanych przez Komisje Nadzoru Finansowego Wytycznych dla zakładów ubezpieczeń dotyczących likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych.

Wytyczne te można znaleźć pod tym linkiem

Co prawda wytyczne jako takie nie stanowią przepisów prawa, Komisja Nadzoru Finansowego nie ma kompetencji do wydawania takowych. Są one niejako podsumowaniem dobrych praktyk, czy oczekiwań jakie organ nadzoru nad rynkiem ubezpieczeń ma w stosunku do zakładów ubezpieczeniowych.

Niemniej jednak mając na uwadze tę zależność można stwierdzić, iż zakłady ubezpieczeń generalnie w mniejszym, czy większym stopniu do wytycznych się dostosowały.

Tak więc warto do tego instrumentu sięgać.

Zadośćuczynienie za uraz kręgosłupa- uraz biczowy vel smagnięcie batem. Czy należy się odszkodowanie i ile się należy?

Whiplash
autor: Bruce Blaus CC BY-SA 4.0

Uraz biczowy jest jednym z najczęściej występujących urazów będących konsekwencją wypadku, czy nawet stłuczki samochodowej. Jednocześnie jest to uraz, który na gruncie sporu z zakładem ubezpieczeń powoduje pewne problemy, a często nawet ubezpieczyciel odmawia wypłaty zadośćuczynienia (odszkodowania za szkodę na osobie).

Dlaczego o tym za chwilę.

Najpierw może przypomnijmy czym się charakteryzuje „whiplash” – smagnięcie biczem.

Do powstanie tego urazu dochodzi najczęściej w wyniku nawet drobnej stłuczki samochodowej. Stłuczka może być co prawda drobna, ale działające siły powodują gwałtowny i niespodziewany ruch kręgosłupa, najpierw głowa gwałtownie leci w jednym kierunku by za chwilę wrócić do pierwotnego położenia.

Ruch głowy jest podobny do ruchu końcówki bata przy jego smagnięciu (stąd nazwa), kłopot w tym, iż w wyniku tych gwałtownych niekontrolowanych zgięć może dojść do poważnego uszkodzenia tkanek.

Jako ze nie jestem ortopedą, neurologiem,ani nawet rehabilitantem, to odsyłam do poniższego linka, gdzie uraz ten został jak mniemam bardzo ładnie pod kątem fizjologicznym opisany.

Problem jaki wiąże się z tym urazem, to fakt, iż zmiany w tkankach nie są w żaden sposób widoczne na zdjęciach rtg ( nie odchodzi do uszkodzenia układu kostnego), czy w obrazie rezonansu magnetycznego MR.

Dla ubezpieczyciela sprawa jest więc dość oczywista, skoro nie ma urazu w dokumentacji medycznej, to nie ma szkody, nie ma tez odszkodowania.

Mimo tego poszkodowany cały czas odczuwa bóle szyi, głowy ma problemy z spaniem, często ból promieniuje do rąk. Mogą się pojawić wymioty, nudności, sztywnienie karku, drętwienie rak.

Słowem dużo nieprzyjemnych rzeczy.

Drugi problem jaki wiąże się z urazem biczowym, to fakt iż zwykle w wyniku działającej adrenaliny poszkodowany tuż po szkodzie nie odczuwa żadnej dolegliwości. Te najczęściej pojawiają się po kilku godzinach, na drugi dzień, czy kilka dni po wypadku gdy zgłasza się na SOR celem uzyskania pomocy.

I znów ubezpieczyciel może kwestionować związek między wypadkiem a szkodą skoro nastąpił tutaj rozstrzał czasowy między datą szkody a powstaniem dolegliwości.

Mimo iż brak tutaj twardych dowodów w postaci zdjęć dokumentujących uraz z ubezpieczycielem warto i nawet trzeba wejść w spór.

O ile zakład ubezpieczeń nie przyzna zadośćuczynienia lub przyzna je w niewielkim zakresie, to warto wystąpić na drogę sądową, gdzie dla każdego biegłego neurologa, czy ortopedy uraz ten jest chlebem powszednim i oczywistością.

Jakiego zadośćuczynienie można zatem się domagać. Po pierwsze zawsze wysokość zadośćuczynienia jest kwestią indywidualną, jednakże zwykle orzekany uszczerbek mieście się w przedziale od kilku do 10%. Co może się przedkładać na realne roszczenie o odszkodowanie na poziomie kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Może Państwo mieliście tego typu nieszczęśliwą przygodę i jak wyglądała kwestia uzyskania odszkodowania od ubezpieczyciela?

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Czy skorzystanie z uprawnienia do świadczenia z polisy na życie wiąże się z koniecznością przyjęcia spadku ?

PolisaSA
Autor: FORMA [GFDL]

Taka sytuacja faktyczna wynikająca z zadanego przez Czytelnika pytania: Zmarły rodzic pozostawił po sobie polisę na życie, w której jako osobę uposażoną wskazano jego dzieci w odpowiednim procencie wskazanym w polisie.

Jednakże poza samą polisą tata Czytelnika pozostawił po sobie także mnóstwo długów. W zasadzie nie pozostawiając swojej rodzinie wyboru co do sposobu nabycia spadku po nim, a konkretnie nie nabycia, gdyż potencjalni spadkobiercy chcieliby skorzystać z możliwości odrzucenia spadku.

Pytanie jakie w związku z tym się pojawia, to czy uprawnienie wynikające z powołania w polisie jako beneficjenta tej polisy jest niezależne od decyzji o przyjęciu spadku lub jego odrzuceniu?

W pierwszym zdaniu odpowiadając na tak zadane pytanie można uspokoić Czytelnika, suma wskazana w polisie przypadająca beneficjentowi nie wchodzi w skład spadku.

Nie ma więc żadnej korelacji pomiędzy oświadczeniem co do sposobu nabycia lub nie spadku a uprawnieniem do otrzymania sum wskazanych w polisie z tytułu śmierci osoby ubezpieczonej.

Przesądza o tym treść Kodeksu cywilnego, który stanowi

„Art. 831

§ 3. Suma ubezpieczenia przypadająca uprawnionemu nie należy do spadku po ubezpieczonym.”

Sama więc ta norma prawna nie pozostawia żadnych wątpliwości co do odpowiedzi na zadany problem prawny, niemniej jednak przychylam się także do stanowiska, iż nawet brak tego uregulowania w kodeksie pozwalałby na stwierdzenie, iż suma uposażenia nie jest elementem masy spadkowej. Przede wszystkim, co jest dość oczywiste, zmarły nie był nigdy uprawnionym do otrzymania świadczenia z tytułu swojej śmierci. Nie jest to więc element jego majątku. Polisa w tym zakresie ma charakter ubezpieczenia na rzecz osoby trzeciej i to ta osoba w sposób pierwotny nabywa uprawnienie do otrzymania określonej sumy pieniężnej od ubezpieczyciela, a nie w wyniku nabycia praw do spadku po nim.

Przy czym tak jak wskazałem wyżej w świetle regulacji art. 831 Kodeksu cywilnego rozważania te mają tylko walor ściśle teoretyczny.

 

Jak wyliczyć odszkodowanie odpowiadające kosztom opieki nad osobą najbliższą?

Man_with_dislocated_shoulder_and_broken_leg_Wellcome_L0041514Jednym z najpopularniejszych artykułów na moim blogu jest ten o zasadności dochodzenia odszkodowania za czas opieki nad osobą bliską, która doznała uszczerbku na zdrowiu w wyniku wypadku. Z artykułem można zapoznać się pod tym linkiem.

W tym poście chciałbym spróbować odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób wyliczyć wysokość należnego dla poszkodowanego odszkodowania z tytułu opieki sprawowanej przez osoby bliskie, a więc usługi za którą nikt nigdy faktury, czy innego rachunku nie wystawi.

W pierwszej kolejności odpowiedzmy sobie na pytanie jakie czynności będą być mogły objęte odszkodowaniem za ich świadczenie na rzecz osoby bliskiej. A więc w sytuacji, w której mąż, dziecko, matka poszkodowanego w wyniku wypadku komunikacyjnego nie są w pełni sprawne i w okresie rekonwalescencji potrzebują pomocy w:

  • przygotowywaniu posiłków,
  • przygotowywania jedzenia,
  • sprzątaniu,
  • przebieraniu i ubieraniu,
  • myciu, czy z
  • pomocy w zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych.

Pomoc taka bywa niezbędna przy

  • zmienianiu opatrunków,
  • zawożeniu do lekarza, rehabilitację czy chociażby na Policję i do Sądu.

W dalszej kolejności trzeba określić ile czasu spędzamy nad opieką nad osobą bliską, w zasadzie najlepiej jest po prostu te czynności rejestrować. Oczywiście jak tego nie uczyniliśmy to można oszacować ilość czasu niezbędnego na opiekę nad poszkodowanym w zależności od charakteru obrażeń osoby poszkodowanej.

Dalej należy odwołać się do kosztów jakie za usługi opiekuńcze liczą sobie przedsiębiorcy świadczący tego typu usługi, czy pielęgniarki za godzinę pracy. Zwykle w zależności od gminy będzie, to od kilku do kilkunastu złotych za godzinę. Stawki te bez trudu odnajdziemy wrzucając takie właśnie zapytanie do wyszukiwarki internetowej.

Odszkodowanie z OC sprawcy – utrata wartości handlowej pojazdu. Czy zawsze ma miejsce?

Car_paint_scheme
Matt Bateman CC BY 2.0

Jakiś czas temu pisałem post o utracie wartości handlowej jako elemencie składowym szkody w pojeździe. Dzisiaj chciałbym pociągnąć ten wątek i zastanowić się nad tym, czy każdy pojazd i w każdej sytuacji związanej z jego uszkodzeniem kwalifikuje jego posiadacza do wystąpienia z roszczeniem o zapłatę odszkodowania z tytułu utraty wartości handlowej?

Skoro zadałem takie pytanie, to w zasadzie można się spodziewać, iż odpowiedź będzie negatywna. Pytanie jakie zatem się rodzi, to w jaki sposób tę szkodę- jej wartość ustalić. Z tym pytaniem należy się zwrócić do rzeczoznawcy samochodowego, czy w procesie sądowym do biegłego. Przy czym biegli rzeczoznawcy ustalając wysokość szkody w postaci utraty wartości handlowej kierują się Instrukcją określania rynkowego ubytku wartości pojazdów nr 1/2009 z dnia 12 lutego 2009 roku, przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych EKSPERTMOT.

http://ekspertmot.szczecin.pl/public/file/Instrukcja%20Ruw%203_2009.pdf

Co prawda z punktu widzenia prawnego może budzić wątpliwość, czy tego typu dokument może być w danej sprawie wiążący- Instrukcja ta nie jest uchwalonym przepisem prawa. Niemniej jednak w praktyce odwołując się do jej wskazań można określić, czy w naszej sprawie w ogóle mamy szanse mówić o szkodzie.

Co do zasady do przyjęcia, iż w danym pojeździe powstała szkoda kwalifikują się pojazdy, które:

  • pojazd jest relatywnie młody, nie starszy jak lat 6,

  • pojazd był w dobrym stanie technicznym,

  • jest to pierwsze uszkodzenie tego pojazdu o charakterze kolizyjnym,

  • naprawa pojazdu jest technicznie i ekonomicznie zasadna,

  • uszkodzeniu uległy konkretne elementy tego pojazdu jak: powłoka lakiernicza, metalowe elementy nadwozia czy rama pojazdu,

W skrócie więc jeżeli nasz pojazd nie odpowiada powyższym kryterium, to utratę wartości handlowej możemy sobie darować.

Czy nadchodzi likwidacja możliwości naprawy aut na tzw. kosztorys?

 

512px-Crashed_car_in_Amman
autor: High contrast CC BY 3.0

Parę dni temu jeden z dzienników doniósł o kolejnym pomyśle Prawa i Sprawiedliwości na uszczelnianie podatku VAT. Tym razem walce z uciekającym z budżetu podatkiem ma pomóc modyfikacja kodeksu cywilnego i ograniczenie lub całkowite zlikwidowanie wypłacania odszkodowania za kolizję drogową na podstawie tzw. kosztorysu powypadkowego.

W zasadzie nie jest to pomysł nowy, już za poprzedniego rządu PIS-u, nie pomnę czy za kadencji Kazimierza Marcienkiewicza, czy Jarosława Kaczyńskiego pomysł ten był rozważany.

W zasadzie założenia projektu sprowadzają się do założenia, iż w przypadku uszkodzenia samochodu wypłata odszkodowania przez zakład ubezpieczeń uzależniona będzie od uprzedniego przedstawienia faktury VAT dokumentującej naprawę auta.

Do tej pory Klient ma niejako wybór, może auto naprawić i żądać refundacji faktury, może też nie przystępować do naprawy a odszkodowanie skasować na podstawie kosztorysu- czyli przewidywanych kosztów naprawy.

Prawo wyboru gwarantuje poszkodowanemu Kodeks cywilny i co do zasady uprawnienie to samo w sobie nie jest w żaden sposób kontrowersyjne. Problem jednak w tym, iż likwidacja szkód na tzw. kosztorys obrosła dość potężną patologią,a coraz częściej jej beneficjentami nie są klienci, ale właśnie osoby wykorzystujące system lub ostatnio coraz bardziej popularni handlowcy cesjami, którzy skupują roszczenia o dopłatę odszkodowania.

Sam system rozliczenia w oparciu o kosztorys jest też korzystny dla ubezpieczycieli, en masse kwota wypłacana na podstawie niedoszacowanych kosztorysów jest znacznie niższa niż kwota odszkodowań, które ubezpieczyciel musiałby zapłacić po przeprowadzonej naprawie.

A w jaki sposób budżet stratny jest na Vacie? Otóż od wykonanej usługi naprawy podatek jest należny Skarbowi Państwa. W przypadku kosztorysu klient otrzymuje kwotę odszkodowania, od której VAT-u nikt nie odprowadza. Często następnie za tę lub niższą kwotę auto naprawia ale już na czarno bez rachunków. Według szacunków z tego tytułu Skarb Państwa mógłby zyskać kilka mld złotych rocznie.

Czy to Dobra Zmiana?