Jak wyliczyć odszkodowanie odpowiadające kosztom opieki nad osobą najbliższą?

Man_with_dislocated_shoulder_and_broken_leg_Wellcome_L0041514Jednym z najpopularniejszych artykułów na moim blogu jest ten o zasadności dochodzenia odszkodowania za czas opieki nad osobą bliską, która doznała uszczerbku na zdrowiu w wyniku wypadku. Z artykułem można zapoznać się pod tym linkiem.

W tym poście chciałbym spróbować odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób wyliczyć wysokość należnego dla poszkodowanego odszkodowania z tytułu opieki sprawowanej przez osoby bliskie, a więc usługi za którą nikt nigdy faktury, czy innego rachunku nie wystawi.

W pierwszej kolejności odpowiedzmy sobie na pytanie jakie czynności będą być mogły objęte odszkodowaniem za ich świadczenie na rzecz osoby bliskiej. A więc w sytuacji, w której mąż, dziecko, matka poszkodowanego w wyniku wypadku komunikacyjnego nie są w pełni sprawne i w okresie rekonwalescencji potrzebują pomocy w:

  • przygotowywaniu posiłków,
  • przygotowywania jedzenia,
  • sprzątaniu,
  • przebieraniu i ubieraniu,
  • myciu, czy z
  • pomocy w zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych.

Pomoc taka bywa niezbędna przy

  • zmienianiu opatrunków,
  • zawożeniu do lekarza, rehabilitację czy chociażby na Policję i do Sądu.

W dalszej kolejności trzeba określić ile czasu spędzamy nad opieką nad osobą bliską, w zasadzie najlepiej jest po prostu te czynności rejestrować. Oczywiście jak tego nie uczyniliśmy to można oszacować ilość czasu niezbędnego na opiekę nad poszkodowanym w zależności od charakteru obrażeń osoby poszkodowanej.

Dalej należy odwołać się do kosztów jakie za usługi opiekuńcze liczą sobie przedsiębiorcy świadczący tego typu usługi, czy pielęgniarki za godzinę pracy. Zwykle w zależności od gminy będzie, to od kilku do kilkunastu złotych za godzinę. Stawki te bez trudu odnajdziemy wrzucając takie właśnie zapytanie do wyszukiwarki internetowej.

Czy brak zapiętych pasów zawsze powoduje przyjęcie przyczynienia się?

512px-Seatbelt_CU
autor: Jusmar

Jednym z najczęstszych zarzutów podnoszonych przez ubezpieczyciela w toku postępowania likwidacyjnego lub później w toku sprawy sądowej jest zarzut przyczynienia się do powstania wypadku z uwagi na fakt niezapięcia pasów bezpieczeństwa.

Zgodnie z art. 362 k.c. ,,Jeśli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza stopnia winy obu stron”.

Dość oczywiste w tym kontekście wydaje się zatem przyznanie słuszności takiemu zarzutowi. Skoro dajmy na to poszkodowany doznaje obrażeń ciała w wyniku niekontrolowanego i nie powstrzymywanego przez pas przemieszczenia się ciała w kabinie pojazdu lub poza ten pojazd, to łatwo sobie wyobrazić sytuację alternatywną, co by się działo z poszkodowanym, gdyby pas był zapięty.

W 90% przypadkach do obrażeń w ogóle by nie doszło, albo obrażenia te byłyby radykalnie mniejsze i np. ograniczałyby się do złamania żeber przez uciskający pas, czy naciągnięcia mięśni szyi.

Zwykle ubezpieczyciele i dalej Sądy w sytuacji ustalenia, iż poszkodowany nie miał zapiętych pasów i między tym faktem, a obrażeniami istnieje związek przyczynowo skutkowy, przyjmują przyczynienie się w granicach od 20/30 do nawet 50%. Jednakże co istotne brak jest tutaj automatyzmu.

Sam fakt stwierdzenia, iż pasy nie były zapięte nie oznacza, iż ta okoliczność była współprzyczyną takich a nie innych obrażeń. Okoliczność te musi udowodnić strona zarzut ten podnosząca.

Polecam w tym zakresie lekturę uzasadnienia Sądu Okręgowego w Gdańsku, z dnia 19 maja 2014 r. Sygn. akt I C 1840/12, gdie Sąd ten wyłuszczył co następuje:

„W okolicznościach niniejszej sprawy pozwany podnosił zarzut przyczynienia się powoda do powstania szkody albowiem w chwili wypadku nie miał on zapiętych pasów bezpieczeństwa. Należało zatem zbadać czy zachowanie powoda stanowiło współprzyczynę szkody odpowiadającą cechom normalnego związku przyczynowego. O tym zaś decyduje ocena konkretnych okoliczności danej sprawy, dokonana według kryteriów obiektywnych i uwzględniająca zasady doświadczenia, a w razie potrzeby także wiadomości specjalne (por. wyrok SN z 19 listopada 2009 r., IV CSK 241/09, LEX nr 677896). Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 3 grudnia 2013 r. w sprawie I ACa 881/13 , który pomimo odmiennego stanu faktycznego znajduje zastosowanie również w okolicznościach niniejszej sprawy okoliczność, że pieszy był w stanie nietrzeźwym w chwili najechania go przez samochód, nie stanowi samo przez się podstawy do przyjęcia, że pieszy ten przyczynił się do zaistnienia wypadku i szkody, a tym samym do zmniejszenia należnego mu odszkodowania. Zastosowanie art. 362 k.c. może wchodzić w grę tylko w razie ustalenia, iż nietrzeźwość miała wpływ na powstanie lub rozmiar szkody. Z powyższego jednoznacznie wynika, iż Sąd nie może stosować automatyzmu przy ustalaniu faktu przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody. Fakt ten musi zostać udowodniony, a obowiązek ten, zgodnie z art. 6 k.c. obciąża podmiot, który powołuje się na fakt przyczynia tj. ubezpieczyciela. W okolicznościach niniejszej sprawy pozwany, poza arbitralnym przyjęciem, że powód przyczynił się do powstania szkody w 20 % albowiem nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa, nie wykazał by zachowanie to stanowiło współprzyczynę szkody. Pozwany nie powołał żadnych dowodów w celu udowodnienia powyższej okoliczności, w szczególności nie wnosił o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego. Negatywne skutki takiego zaniechania mogą obciążać jedynie pozwanego, tym bardziej, iż powód kwestionował fakt przyczynienia się do powstania szkody. Biorąc zaś pod uwagę okoliczności wypadku, jego przebieg oraz charakter obrażeń powoda, Sąd nie jest władny samodzielnie ustalić jak kształtowałaby się sytuacja zdrowotna powoda, gdyby miał on zapięte pasy bezpieczeństwa. W praktyce bowiem fakt, iż poszkodowany nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa różnie wpływa na zakres odniesionych przez niego obrażeń. Ustalenie zatem czy fakt niezapięcia przez powoda pasów bezpieczeństwa wpłynął na zakres i rozmiar szkody wymaga wiadomości specjalnych jakimi dysponuje biegły, jednak pozwany tego rodzaju wniosku dowodowego nigdy nie zgłosił, a przecież to on z faktu przyczynienia wywodził korzystne dla siebie skutki prawne w postaci ograniczenia swej odpowiedzialności odszkodowawczej. Mając na uwadze, iż sam fakt niezapięcia pasów bezpieczeństwa nie może stanowić podstawy do przyjęcia, iż powód przyczynił się do powstania szkody, zaś pozwany powyższej okoliczności nie wykazał, jego zarzut w tym zakresie należy uznać za nieuzasadniony.”

Nowe Rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące zasad wypłaty zadośćuczynień dla poszkodowanych w wypadkach samochodowych i ich rodzin

Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała, iż przygotowuje dla towarzystw ubezpieczeniowych rekomendacje wskazujące ubezpieczycielom sposób prowadzenia i niejako oczekiwany rezultat postępowania likwidacyjnego w sprawach szkód osobowych. Czyli takich, gdzie wynikiem wypadku komunikacyjnego jest powstanie uszczerbku na zdrowiu lub śmierci uczestnika zdarzenia.

Rekomendacje Komisja ma przygotować do końca pierwszego półrocza bieżącego roku, a przygotowywane są one na podstawie linii orzeczniczej sądów powszechnych jak i Sądu Najwyższego.

W zasadzie taki krok Komisji, do którego w mniejszym lub większym zakresie ubezpieczyciele się dostosują, można powitać z pewnym zadowoleniem.

Z moich osobistych obserwacji wynika, iż wprowadzone wcześniej rekomendacje dotyczące likwidacji szkód związanych z uszkodzeniem pojazdów w dużym zakresie uporządkowały rynek.

Widać to chociażby po zmniejszeniu się liczby spraw, które otrzymuję do prowadzenia od moich klientów prowadzących warsztaty samochodowe. W coraz większej liczbie spraw ubezpieczyciel płaci w sposób przyzwoity uwzględniając także koszty wynajmu pojazdu zastępczego jak i parkowania pojazdu.

Można więc założyć, iż wprowadzenie rekomendacji także w segmencie zadośćuczynień spowoduje większą chęć ubezpieczycieli do wypłacania godnego zadośćuczynienia ofiarom wypadków drogowych.

Z informacji Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wynika, iż kwoty przyznawane przez towarzystwa ubezpieczeniowe są nawet i czterokrotnie niższe w stosunku do zasądzanych przez sądy.

Wprowadzenie wytycznych, do których poszkodowani będą mogli dotrzeć zwiększy na pewno ich świadomość prawną, a z drugiej strony zakład ubezpieczeń podlegający kontroli KNF w swoich decyzjach będzie musiał się do nich odnosić.

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Czy sprawca wypadku obowiązany do zapłaty zadośćuczynienia lub nawiązki w postępowaniu karnym może żądać jej zwrotu od zakładu ubezpieczeń?

Powodując kolizję drogową poza samymi zniszczeniami w uczestniczących w zdarzeniu pojazdach osoba odpowiedzialna za wypadek doprowadza także do zranienia lub śmierci jego uczestników. Tym samym poza odpowiedzialnością o charakterze cywilnym kierowca pociągany jest także pod odpowiedzialność karną. Jednym z elementów wyroku są orzekane środki karne w postaci zadośćuczynienia lub nawiązki płaconej na rzecz osoby pokrzywdzonej.

W związku z tym pojawia się pytanie, czy tak wypłacone kwoty przez sprawcę wypadku można odzyskać od zakładu ubezpieczeń, który tego sprawce ubezpieczał?

Dość długo odpowiedź na te pytanie była negatywna, Sąd Najwyższy a za nim sądy powszechne przyjmowały bowiem, iż środki karne mają dość ścisły charakter karny, co za tym idzie bliżej im do kary jaka nakładana jest na sprawcę niż do środka mającego polepszyć sytuacje osoby poszkodowanej.

Jak jednak wiadomo, tylko „krowa nie zmienia poglądów”, a jako że Sąd Najwyższy krową nie jest, to i swój pogląd zmienił.

Uchwałą z dnia 13 lipca 2011 roku, sygn. akt III CZP 31/11 Sąd Najwyższy uznał, że: Sprawca wypadku komunikacyjnego, wobec którego zastosowano środek karny polegający na obowiązku naprawienia szkody (art. 46 § 1 w związku z art. 39 pkt 5 k.k.), może domagać się od ubezpieczyciela – na podstawie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów – zwrotu świadczenia zapłaconego na rzecz pokrzywdzonego.

Uzasadniając swoje stanowisko Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że nie ma dostatecznych podstaw do uznania, że środek karny w postaci obowiązku naprawienia szkody pełni wyłącznie funkcję penalną czy resocjalizacyjną. Taka funkcja niewątpliwie ma istotne znaczenie; jeżeli środek taki został orzeczony, powinnością skazanego jest jego wykonanie, zatem nie może żądać, aby inny podmiot za niego to uczynił. Nie oznacza to jednak, że funkcja penalną jest jedyna, czy też że wykazuje przewagę nad funkcją kompensacyjną. Sama nazwa tego środka karnego wskazuje, że jego istotą jest naprawienie wyrządzonej przestępstwem szkody. Warunkiem jego orzeczenia w wyroku karnym jest istnienie w dacie wyrokowania szkody w całości lub części, nie orzeka się go zatem, jeżeli szkoda została naprawiona przez sprawcę albo inną osobę. Ani tego środka, ani też nawiązki stanowiącej substytut naprawienia szkody, jak również zadośćuczynienia nie orzeka się, jeżeli roszczenie wynikające z popełnienia przestępstwa jest przedmiotem innego postępowania albo o roszczeniu tym prawomocnie orzeczono (art. 415 § 5 k.p.k.). Jeżeli orzeczone środki karne nie pokrywają całej szkody, pokrzywdzony może dochodzić dodatkowych roszczeń w postępowaniu cywilnym (art. 415 § 6 k.p.k.). Już zatem przepisy kodeksu karnego i kodeksu postępowania karnego wskazują, że przy orzekaniu tego środka karnego (a także nawiązki czy zadośćuczynienia) chodzi nie tylko o represję wobec sprawcy czy jego resocjalizację, ale także, a nawet przede wszystkim, o naprawienie wyrządzonej pokrzywdzonemu szkody. Trzeba też dodać, że jeżeli po wydaniu wyroku karnego szkoda zostanie naprawiona przez inną osobę, skazany może się uchylić od wykonania nałożonego nim obowiązku naprawienia szkody, wnosząc o pozbawienie tytułu wykonawczego w tej części wykonalności. Zasadnicze znaczenie ma zatem fakt, czy szkoda została naprawiona. Wyżej wskazano, że środek karny powinien wykonać skazany, który nie może żądać, aby uczyniła to inna osoba. Pokrzywdzony nie jest jednak pozbawiony możliwości wystąpienia z roszczeniem o naprawienie szkody bezpośrednio przeciwko ubezpieczycielowi (art. 19 u.b.o.) i nie można wykluczyć sytuacji, w której ubezpieczyciel spełni świadczenie zanim środek karny zostanie wykonany.

Zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela, wynikający z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, określa art. 822 § 1 k.c. Zgodnie z tym przepisem, zakład ubezpieczeń zobowiązany jest do zapłacenia określonego w umowie ubezpieczenia odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na rzecz której została zawarta umowa ubezpieczenia. Gdy chodzi o ubezpieczenia komunikacyjne, zakres ten konkretyzuje art. 34 ust. 1 u.b.o., zgodnie z którym z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, której następstwem jest śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia. Z żadnego z tych przepisów nie wynika wykluczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela w wypadku, w którym obowiązek naprawienia szkody orzeczony został jako środek karny.

Wykonanie przez sprawcę wypadku komunikacyjnego orzeczonego wobec niego środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody nie pozbawia go możliwości wystąpienia przeciwko ubezpieczycielowi z roszczeniem regresowym na podstawie umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Nie ma bowiem w istocie znaczenia, czy sprawca spełnił świadczenie wobec poszkodowanego dobrowolnie, czy też zobowiązany do tego wyrokiem karnym. Skoro naprawił szkodę, może domagać się zwrotu spełnionego świadczenia. Pozwany odpowiada w granicach odpowiedzialności cywilnej sprawcy (art. 13 ust. 2 u.b.o.).

Co więcej uznanie, iż orzeczenie w postępowaniu karnym środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody wyklucza możliwość regresu ze strony sprawcy wypadku w stosunku do ubezpieczyciela oznaczałoby, iż w istocie wyłącznie poszkodowany decyduje, czy odszkodowanie ma zapłacić ubezpieczony sprawca, czy też ubezpieczyciel. Tymczasem sens i cel obowiązkowych ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej sprawcy polega właśnie na tym, aby w ostatecznym rozrachunku koszt naprawienia szkody – w granicach określonych w ustawie i umowie – pokrył ubezpieczyciel w zamian za składkę zapłaconą przez ubezpieczonego sprawcę.

Cytowana uchwała SN z 13 lipca 2011 roku dotyczy obowiązku naprawienia szkody wynikającego z treści art. 46 § 1 k.k. ( nawiązki) , nie mniej jednak w mojej ocenie brak jest podstaw by przyjąć, iż stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w omawianym orzeczeniu nie odnosi się do nawiązki, orzeczonej na podstawie art. 46 § 2 k.k.

Na poparcie powyższego stanowiska przytoczyć można choćby wyrok Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2014 roku WA 29/13 lex 1433729) zgodnie z którym nawiązkę z art. 46 § 2 k.k. traktuję się jako tożsamą z naprawieniem szkody „ jeżeli pokrzywdzony złożył wniosek o zasądzenie zadość uczynienia w trybie art. 46 k.k., to wydając wyrok skazujący sąd był zobowiązany do uwzględnienia takiego wniosku, wybierając pomiędzy zasądzeniem zadośćuczynienia a nawiązki”. Nawiązka ma analogiczny, kompensacyjny charakter jak środek karny w postaci obowiązku naprawienia szkody i orzekana jest w jego miejsce w szczególności w sytuacji istnienia utrudnień dowodowych w ścisłym określeniu wysokości szkody.

Powyższe stanowisko stało się ugruntowane w orzecznictwie nie tylko Sądu Najwyższego ale także sądów apelacyjnych i okręgowych w całej Polsce. Tytułem przykładu wskazać można na wyroki: Sądu Apelacyjnego w Wrocławia z dnia 3 kwietnia 2014 r., sygn. akt I ACa 196/14, Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 26 stycznia 2015 r., sygn. akt I C 937/14 czy Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 18 kwietnia 2014 r., sygn. akt II Ca 552/14. W szczególności Sąd Okręgowym w Kielcach w swoim wyroku z 26 stycznia 2015 r. powołując się bezpośrednio na uchwałę Sądu Najwyższego z 13 lipca 2011 r. zasądził na rzecz powoda kwotę zapłaconej wcześniej przez niego dla pokrzywdzonego nawiązki, akcentując zbieżny charakter środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody i nawiązki.

Podsumowując jeżeli kierowca został skazany, albo umorzono wobec niego warunkowo postępowanie nakładając jednocześnie na jego osobę obowiązek zapłaty nawiązki lub zadośćuczynienia, to po jego zapłacie przysługuje mu uprawnienie do żądania zwrotu zapłaconych kwot od swojego ubezpieczyciela.

Zadośćuczynienie z przymrużeniem oka

Dino_Harikalar_Diyari_Flintstones_06028_nevit
Nevit Dilmen [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) lub CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)%5D, Wikimedia Commons

Zadośćuczynienie z przymrużeniem oka

W zasadzie prowadząc procesy o zapłatę odszkodowania czy jego specyficznej formy jaką jest zadośćuczynienie adwokat, czy radca prawny przyzwyczajony jest do dość jednolitego rodzaju spraw, z którymi idzie się do Sądu.

Najczęściej wnosząc pozew reprezentujemy osobę, które uległa wypadkowi, w wyniku którego doznała np. złamania kości piszczelowej i pęknięcia żeber, czy też członków rodziny osoby bliskiej, która poniosła śmierć w wypadku.

Rzadziej zdarzają się sytuacje, w których dochodzone zadośćuczynienie dotyczy naruszenia innych dóbr osobistych niż stricte zdrowie osoby będącej powodem.

Czasami są to sprawy związane z obrażeniem naszego Klienta np. na facebooku, czy w kłótni między sąsiadami. Niekiedy winna jest instytucja, która nie respektowała praw osoby poszkodowanej. Sam kiedyś prowadziłem proces o zapłatę zadośćuczynienia za bezczynność banku, który nie wykreślał klienta z tzw. BIK-u, mimo iż nie był od dłużnikiem, a dług został zaciągnięty przez przestępce posługującego się jego numerem PESEL.

Natomiast zdarzają się na wokandach Sądu sytuacje dające podstawę, i to często skuteczną, do dochodzenia roszczeń związanych z zadośćuczynieniem, które jednocześnie budzą uśmiech na twarzy postronnego obserwatora. Kilka takich procesów, a raczej przyczyn, które stały się podstawa dochodzonego roszczenia przedstawię.

Skoro już poruszyłem temat banku, to warto tutaj wskazać na jeden z dziwniejszych procesów, zakończonych sukcesem klienta a sporze z bankiem. Otóż cała historia działa się kilka lat temu w jednym z stołecznych placówek bankowych. Klient starszy Pan po załatwieniu swoich potrzeb finansowych przy bankowych okienkach poczuł, iż ma także inne potrzeby do załatwienia, natury nawet pilniejszej niż finansowe. Poprosił on pracowników banku o udostępnienie mu toalety, lecz ku jego zdziwieniu spotkał się z odmową, a bank wskazał iż nie prowadzi takowej dla odwiedzających go klientów.

Nie wnikając w dalszy rozwój wypadków stwierdzić należy, iż klient w wyniku tego zdarzenia poczuł się poniżony, a jego godność została tym mało ludzkim zachowaniem poniżona. Zdecydował się więc na dochodzenie swoich racji przed Sądem i wygrał 7,5 tyś złotych zadośćuczynienia.

( więcej na: http://prawo.rp.pl/artykul/834053.html )

Jeden z dzienników jakiś czas temu opublikował artykuł, o dość ciekawym tytule” Zadośćuczynienie za ryk dinozaura”. Również w tej opisywanej sytuacji osoba poszkodowana uzyskała zadośćuczynienie. Poszkodowaną była natomiast dlatego, iż obok jej miejsca zamieszkania ulokował się modny w naszym kraju park dinozaurów, który siłą rzeczy, z uwagi na zapewniane atrakcje i masę odwiedzających go gości emitował znaczne pokłady hałasu.

( więcej: http://prawo.rp.pl/artykul/1180667.html )

Inną medialną sprawą, tym razem zakończoną oddaleniem powództwa, media żyły kilkanaście miesięcy temu. Przebywającemu w śpiączce pacjentowi został udzielony sakrament ostatniego namaszczenia przez wizytującego szpital kapelana. Pacjentowi sakrament okazał się na ten czas jednak zbędny, gdyż wyzdrowiał, a dowiedziawszy się post factum o jego udzieleniu poczuł, iż jego światopogląd ateisty został naruszony poprzez poddanie jego osobie praktykom religijnym, których sobie nie życzył.

( więcej: http://www.wprost.pl/ar/433521/Niewierzacy-nie-dostanie-odszkodowania-za-ostatnie-namaszczenie/ )

O innej jeszcze sprawie doniosły media w Portugalii, otóż tam proces został wytoczony przez surfera, który zażądał zadośćuczynienia od kolegi, który rzekomo swoją techniką jazdy miał „ukraść” mu morską falę i doprowadzić do kolizji na morzu.

Jak się można domyśleć również to żądanie nie spotkało się z uznaniem Sądu.

(więcej:http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Sadowy-proces-o-kradziez-morskiej-fali-w-Portugalii,wid,16188659,wiadomosc.html?ticaid=11581b )

Jaki morał z powyższych historii, otóż pewnie taki, iż czując iż nasze poczucie godności, sprawiedliwości, czy jakiekolwiek inne zostało naruszone może warto się zastanowić, czy ktoś za to nie powinien ponosić odpowiedzialności.

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Podatek od zadośćuczynienia

Reymerswaele_Two_tax_collectors_(detail)_04
„Reymerswaele Two tax collectors (detail) 04” by Marinus van Reymerswaele – Own work. Licensed under Public Domain via Wikimedia Commons

Prowadząc proces o zadośćuczynienie ( np. za utratę zdrowia, czy utratę bliskiego w wypadku drogowym), który kończy się pomyślnie dla reprezentowanego Klienta często po pierwszym wybuchu euforii jaki towarzyszy wygraniu często mozolnego procesu pada pytania, czy od tak zasądzonej i zapłaconej przez ubezpieczyciela kwoty należy zapłacić podatek? Wiadomo konieczność podzielenia się często niemałymi kwotami nie budzi już identycznego entuzjazmu na twarzy osoby poszkodowanej.

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest odpowiedzią typowo prawniczą, tzn: i tak i nie ! 🙂

Stosownie do treści art. 9 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, opodatkowaniu podatkiem dochodowym podlegają wszelkiego rodzaju dochody, z wyjątkiem dochodów wymienionych w art. 21, 52, 52a i 52c oraz dochody, od których na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej zaniechano poboru podatku.

Przedstawiony przepis ustanawia zasadę powszechności opodatkowania dochodów osób fizycznych podatkiem dochodowym. Pytanie jakie się pojawia, to czy otrzymane zadośćuczynienie pojawia się w jednym z wyżej wymienionych katalogów zwolnień podatkowych?

Sięgając do treści art 21 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych możemy ustalić, iż

Nie podlegają opodatkowaniu:

otrzymane odszkodowania lub zadośćuczynienia, jeżeli ich wysokość lub zasady ustalania wynikają wprost z przepisów odrębnych ustaw lub przepisów wykonawczych wydanych na podstawie tych ustaw

Oznacza to zatem, iż prowadząc proces o zapłatę zadośćuczynienia, którego podstawę normuje Kodeks cywilny, a więc podstawą ta jest np..: uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia, utrata członka rodziny w wyniku czynu niedozwolonego- jakim jest np. wypadek samochodowy, albo tez prowadząc proces o zapłatę zadośćuczynienia z uwagi na naruszenie innych dóbr osobistych podatku od zasądzonej kwoty zadośćuczynienia nie mamy obowiązku płacić.

Jednak tak jak napisałem na wstępie nie jest to pełna odpowiedź, otóż określony w art. 21 katalog zwolnień przedmiotowych jest wyjątkiem od zasady sprawiedliwości podatkowej, dlatego też wykładnia przepisów ustanawiających te zwolnienia powinna być wykładnią ścisłą.

Skoro zatem Ustawodawca uznał, iż zwolnieniu spod obowiązku podatkowego podlega kwota zadośćuczynienia, to nie podlegają inne roszczenia zasądzana przy okazji tej kwoty. Takim roszczeniem są odsetki ustawowe.

Urzędy Skarbowe i dalej Sądy Administracyjne stanęły na stanowisku, iż skoro słowo odsetki nie pojawiło się w katalogu wyłączeń, to od odsetek płaconych przez ubezpieczyciela, a liczonych od kwoty przyznanego zadośćuczynienia należy Skarbowi Państwa zapłacić podatek.

Co za tym idzie liczyć się należy z tym, iż kwota odpowiadająca wartości odsetek od zasądzonej kwoty zadośćuczynienia podlegać będzie opodatkowaniu.

Warto przy tym wskazać, iż ostatnio pojawiły się wyroki, które uznają odsetki za to samo źródło przychodu jak zadośćuczynienie, co za tym idzie mogą one nie stanowić podstawy opodatkowania.

Wybór co w takiej sytuacji zrobić należy do podatnika. Oczywiście nie ujawniając tych kwot w w zeznaniu podatkowym trzeba mieć na względzie konieczność ewentualnego boju z skarbówką, którego rezultat nie jest w tym przypadku pewny.

Odmowa wypłaty zadośćuczynienia z uwagi na brak trwałego uszczerbku na zdrowiu.

A_machine_monitors_a_man's_broken_leg_Wellcome_V0049896
[CC BY 4.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/4.0)%5D, Wikimedia Commons

Co prawda jakbyśmy poszukali skojarzeń z słowami wypadek i poszkodowany, to raczej przed oczami stają nam osoby, które w wyniku tego zdarzenia ucierpiały w sposób szczególny. Czy to doświadczyły złamania nogi, pęknięcia czaszki czy utraty śledziony. W zasadzie w takiej sytuacji sprawa z punktu widzenia odpowiedzialności za skutki takiego wypadku z OC jest dość jasna.

Krzywda jest ewidentna i raczej trudno sobie wyobrazić aby uznając swoją odpowiedzialność zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty zadośćuczynienia ( inną kwestią jest jego wysokość).

Gro jednak wypadków kończy się, na szczęście, dla osób poszkodowanych znacznie lżejszymi konsekwencjami zdrowotnymi. Poszkodowany może doznać wstrząśnienia mózgu, skręcenia mięśni szyi, czy po prostu być solidnie poobijanym.

W takiej sytuacji po pewnym czasie w zasadzie wraca do zdrowi i może funkcjonować w pełni jak przed wypadkiem.

W tej sytuacji kwestia wypłaty zadośćuczynienia nie jest, przynajmniej dla ubezpieczycieli, taka oczywista. Często wydając decyzję zakład ubezpieczeń odmawia wypłaty zadośćuczynienia, lub te proponuje w rażąco niskiej kwocie, takiej osobie wskazując, iż nie zaistniał w jej przypadku trwały uszczerbek na zdrowiu.

O ile faktycznie z tą konstatacją ubezpieczyciela należy się zgodzić, biegli którzy ewentualnie badaliby takiego poszkodowanego również orzekliby o zerowym uszczerbku na zdrowiu. To w żaden sposób fakt doznania szkody/krzywdy w mniejszym rozmiarze nie oznacza, iż szkody tej nie ma.

W takiej sytuacji pozostaje nam oczywiście droga sądowa. Wydaje się, iż dobrze szacując szkodę warto także zrezygnować z opinii biegłego, która raczej zagrałaby na niekorzyść poszkodowanego i zdać się na osąd sędziego rozpoznającego sprawę. W Kancelarii tego typu spraw, czyli klient poobijany z sińcami i ustępującymi bólami, prowadziliśmy co najmniej kilkanaście. Wychodząc z roszczeniem od dwóch do kilkunastu tysięcy złotych- w zależności od stanu faktycznego.

Co ciekawe większość tych spraw kończyła się ugodą. Dla zakładu ubezpieczeń sprawa o 2-3 tysiące złotych nie jest warta zaangażowania całego batalionu prawników i ponoszenia dalej idących kosztów.

Tak więc w zasadzie nie ma żadnych ograniczeń w intensywności uszczerbku na zdrowiu, które mogłyby stanowić przeszkodę dla dochodzonego roszczenia.

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania