Jakie kary za brak OC?

W którymś z poprzednich postów pisałem o coraz większej skuteczności Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego w wykrywaniu przypadków kierowców, którzy zaniechali ubezpieczenia należących do nich pojazdów.link

Tytułem uzupełnienia tego wpisu należałoby dodać ile w konkretnych pieniądzach ryzykują kierowcy, którzy posiadają pojazd bez ważnego ubezpieczenia.

Kwestie te reguluje ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2003 r. Nr 124 poz.1152 z późn. zm.), a konkretnie Art. 88 tejże Ustawy.

W każdym razie każda osoba, która nie spełniła obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego, zgodnie z warunkami tego ubezpieczenia określonymi w ustawie, jest obowiązana wnieść opłatę.

Wysokość tej opłaty w każdym roku kalendarzowym, stanowi:

1) w ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych:

a) samochody osobowe – równowartość dwukrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę,

b) samochody ciężarowe, ciągniki samochodowe i autobusy – równowartość trzykrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę,

  1. pozostałe pojazdy – równowartość jednej trzeciej minimalnego wynagrodzenia za pracę,

Ponadto w przypadku posiadaczy pojazdów mechanicznych, którzy nie spełnili obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych zgodnie z warunkami tego ubezpieczenia, wysokość opłaty jest uzależniona od okresu pozostawania tego posiadacza bez ochrony ubezpieczeniowej w każdym roku kalendarzowym i wynosi:

1) 20% opłaty w wysokości określonej w ust. 2 pkt 1 – w przypadku gdy okres ten nie przekracza 3 dni;

2) 50% opłaty w wysokości określonej w ust. 2 pkt 1 – w przypadku gdy okres ten nie przekracza 14 dni;

3) 100% opłaty w wysokości określonej w ust. 2 pkt 1 – w przypadku gdy okres ten przekracza 14 dni.

Czyli w 2016 roku opłaty te wynoszą:

dla samochodów osobowych: 3700 zł- przy 100% opłacie, 1850 zł – przy 50% i 740 zł przy 20% opłacie.

dla samochodów ciężarowych: 5500 zł- 100%, 2780- 50%, 110 zł- 20%

dla pozostałych pojazdów: 620 zł – 100%, 310 zł- 50% i 120 zł- 20 %

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Reklamy

O przedawnieniu roszczenia o odszkodowanie

Roszczenie o odszkodowanie jak prawie wszystkie inne roszczenia dochodzone w prawie cywilnym również ulega przedawnieniu. Przedawnienie zaś oznacza, iż osoba poszkodowana nie może skutecznie domagać się zapłaty roszczenia od zakładu ubezpieczeń, jeżeli od daty szkody lub innej daty będącej początkiem biegu przedawnienia upłynął określony termin.

Jak to przedawnienie regulowane jest w przypadku roszczenia odszkodowawczego, a zwłaszcza ile wynoszą terminy na dochodzenie swoich roszczeń względem ubezpieczyciela lub sprawcy szkody – o tym w niniejszym artykule.

Po pierwsze zgodnie z treścią art. 442 (1) Kodeksu cywilnego Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, w każdym razie zaś z upływem 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.

Oznacza to tyle, iż mamy co do zasady 3 lata od daty,w której dowiedzieliśmy się kto jest odpowiedzialny za powstała szkodę aby wystąpić z stosownym roszczeniem do ubezpieczyciela lub z pozwem przeciwko sprawcy szkody.

Typowym przykładem roszczenia przedawniającego się po trzech latach jest roszczenie o odszkodowanie za uszkodzony pojazd, czy chociażby roszczenie z tytułu spalenia się mieszkania.

Natomiast w sytuacji, w której zdarzenie wywołujące szkodę było jednocześnie przestępstwem, wówczas termin przedawnienia jest znacznie dłuższy i wynosi aż 20 lat od daty popełnienia przestępstwa. Nie ma w tym przypadku znaczenia kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia.

Typowym przykładem takiego roszczenia, które ulega przedawnieniu dopiero po 20 latach od daty szkody jest roszczenie o zadośćuczynienie z tytułu uszczerbku na zdrowiu, o ile był to uszczerbek powodujący rozstrój zdrowia na dłużej niż 7 dni (wówczas takie zdarzenie jest przestępstwem) czy zadośćuczynienie z tytułu śmierci osoby bliskiej.

Przy czym należy dodać, iż jeżeli miało miejsce wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem trzech lat od daty, w której poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, a przedawnienie roszczeń osoby małoletniej nie może się skończyć wcześniej niż z upływem 2 lat od uzyskania przez nią pełnoletności.

Ważnym jest przy tym aby pamiętać, iż niektóre czynności powodują przerwanie biegu przedawnienia, np. przedawnienie ulegnie przerwaniu gdy wytoczy się powództwo przeciwko sprawcy lub ubezpieczycielowi lub zawezwie się ich do ugody przed Sąd, przedawnienie przerywa również skierowanie sprawcy do komornika, czy uznanie roszczenia przez osobę odpowiedzialną za powstanie szkody.

Ponadto na co szczególnie warto zwrócić uwagę w sporach z zakładem ubezpieczeń istnieje specjalny przepis w art. 819 § 4 k.c., zgodnie z którym bieg przedawnienia roszczeń o świadczenie przerywa się względem ubezpieczyciela także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem.
Wówczas przedawnienie biegnie na nowo od dnia, w którym poszkodowany otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia.

Teoretycznie więć można sobie wyobrazić sytuację, iż możnaby skutecznie dochodzić roszczenia o zadośćuczynienie po 40 czy nawet 60 kilku latach od daty zdarzenia. Wystarczy bowiem, iż przed upływem 20 lat od daty,w której poszkodowany doznał uszczerbku na zdrowiu kwalifikującego to zdarzenie jako przestępstwo, aby zgłosił roszczenie zakładowi ubezpieczeń. Ten dajmy na to po roku wydaje decyzję, z która się nie zgadzamy, ale zawezwanie do próby ugodowej kierujemy po kolejnych 19 latach i 11 miesiącach. By ostatecznie wystąpić z powództwem tuż przed upływem lat dwudziestu od daty umorzenia postępowania ugodowego.

Pytanie tylko, czy dla tej prawniczej wyliczanki warto będzie komuś czekać tyle lat by uzyskać należne mu środki?

Podróż z pijanym kierowcą radykalnie zmniejsza szanse na odszkodowanie.

Bloot,_Pieter_de_-_Tavern_Interior_-_1630s
Pieter de Bloot Tavern Interior

Sam fakt bycia osobą poszkodowaną w wypadku drogowym nie oznacza jeszcze automatycznie, iż wypłacone odszkodowanie w pełni będzie pokrywać wyrządzoną szkodę.

Jednym z narzędzi zmniejszających wysokość przyznawanego odszkodowania czy zadośćuczynienia jest bowiem instytucja przyczynienie się.

Kodeks cywilny w Art. 362 stanowi, iż

„Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.”

Pytanie zatem jakie się pojawia, to kiedy takie przyczynienie ma miejsce?

Okazuje się, iż całkiem często. Wystarczy tylko wsiąść jako pasażer do auta, które prowadzone jest przez pijanego kierowcę. Oczywiście aby przyjąć przyczynienie się do zdarzenia pasażer musi o tym fakcie wiedzieć.

W każdym razie w sytuacji, w której wracamy jako pasażer z kierowcą, z którym dopiero co piliśmy w knajpie, czy na imieninach u cioci, to w sytuacji zajścia wypadku należne nam zadośćuczynienie zostanie zmniejszone.

Sądy są w tej kwestii mało pobłażliwe dla takich pasażerów i redukują przyznawane świadczenia nawet o 70%.

Co więcej według danych zebranych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny Sądy zarzut przyczynienia się uwzględniły w ponad 90% spraw dotyczących pasażerów pijanego kierowcy.

Cytując za stroną ufg :

„Gdy pasażer wsiada  do samochodu z nietrzeźwym kierowcą – często wcześniej pijąc z nim alkohol –  to bierze na siebie nie tylko moralną współodpowiedzialność za ewentualny wypadek, ale również zgadza się na poniesienie finansowych konsekwencji związanych z własną szkodą –podkreśla Sława Cwalińska Weychert, wiceprezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. – I o tym warto pamiętać decydując się na podróż z pijanym za kierownicą. Zamiast później obwiniać świat dookoła i mieć żal że ubezpieczyciel czy sąd, po dokonaniu oceny zachowania poszkodowanego, zmniejszył mu odszkodowanie, jako następstwo jego przyczynienia się do powstania szkody „

Na tej samej stronie UFG podaje przykłady spraw, w oparciu o wyroki Sądów, w których przyczynienie to zostało zastosowane:

„20 letni pasażer ginie w wypadku. Wcześniej, wspólnie z kierowcą pili alkohol, podróżowali w niezapiętych pasach. O odszkodowanie występuje matka jego paroletniego syna, w imieniu własnym i dziecka. UFG wypłaca z 50 proc. przyczynieniem. Sąd podtrzymuje stopień przyczynienia na tym samym poziomie.

 kilka osób pije razem wódkę; nad ranem kończy im się alkohol. Dwie z nich: kobieta i mężczyzna postanawiają pojechać po następny – na stację benzynową. W trakcie jazdy kobieta traci panowanie nad kierownicą i uderza w drzewo. Dwudziestokilkuletni pasażer (bez pasów) trafia do szpitala z licznymi obrażeniami. Wypłacone dla niego odszkodowanie zostaje zmniejszone – ze względu na przyczynienie – o 70 procent.

16 lat po wypadku żona występuje do UFG o zadośćuczynienie za śmierć męża, który w nim zginął. Prawie 40 letni wówczas mąż podróżował jako pasażer Fiatem Cinquecento – z pijanym kierowcą. Wcześniej razem pili i w efekcie pasażer miał 2,5 promila, kierowca zaś 3,3 promila. Na łuku drogi kierowca zjechał i uderzył w drzewo – zginęli obaj. Przyczynienie 50 procent.”

Tak więc chyba jedyną rozsądną decyzją potencjalnego pasażera osoby pijącej jest wyciągnięcie kluczyków z stacyjki.

Kogo pozwać sprawcę czy jego ubezpieczyciela, a może obu?

Dość często kierując pozew do Sądu przeciwko ubezpieczycielowi sprawcy szkody Klienci pytają mnie, czy pozywamy także samego sprawcę?

Co do zasady przepisy prawa polskiego w stosunku do roszczeń z tytułu umowy ubezpieczenia pozwalają na pozwanie zarówno ubezpieczyciela jak i samego sprawcę.

Poszkodowany dochodzący odszkodowania ma więc tu pełny wybór.

Możemy pozwać samego ubezpieczyciela, samego sprawcę albo obu łącznie na zasadach podobnych do tzw. solidarności. Ta zasada obejmuje także większość Państw Unii Europejskiej w zakresie dochodzenia roszczeń z tytułu OC pojazdów mechanicznych, ale w przypadku innych ubezpieczeń może być inaczej.

Spróbujmy zatem odpowiedzieć na pytanie kiedy warto roszczenie, czy pozew kierować bezpośrednio wobec sprawcy wypadku?

W zasadzie jedynym oczywistym przypadkiem jest sytuacja, w której ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania wskazując np. na fakt, iż jego polisa nie obejmuje odpowiedzialności za sprawcę, lub gdy istnieje spore ryzyko uznania, iż tak właśnie może być.

Wówczas lepiej ograniczyć się do pozwania sprawcy- zwłaszcza gdy wiemy, iż jest on osobą wypłacalną. Co prawda ten będzie mógł wnosić o przypozwanie ubezpieczyciela, który może się do sprawy przyłączyć, ale nie jest to regułą, zwłaszcza gdy ubezpieczyciel wcześniej odmówił wypłaty odszkodowania.

Można oczywiście pozew kierować przeciwko ubezpieczycielowi i osobie odpowiedzialnej za zdarzenie jeżeli poszkodowanemu zależy na tym aby sprawca musiał stawiać się w sądzie i w ten sposób dodatkowo go w jakiś sposób „ukarać”

Czy warto natomiast pozywać sprawcę obok ubezpieczyciela, gdy nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń ani też nie zależy nam ambicjonalnie na obecności winnego wypadku komunikacyjnego w sądzie.

Moim zdaniem nie warto.

Spór z samym zakładem ubezpieczeń jest sporem koncentrującym się na istocie sprawy, tj. uznaniu bądź nie odpowiedzialności sprawcy i ewentualnie ustaleniu wysokości należnego odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Udział w sporze kolejnego podmiotu- osoby fizycznej może wnieść do procesu niepotrzebne emocje, może skutkować nieprzewidzianymi wnioskami dowodowymi, które mogą przedłużać postępowanie.

Wreszcie co bardzo istotne, gdy po drugiej stronie procesu mamy dwóch pozwanych każdy z nich może wynająć do pomocy adwokata lub radcę prawnego, których koszty w razie przegrania musimy ponieść. Niejako więc idąc z takim powództwem ryzykujemy podwójnie – co jest moim zdaniem absolutnie wystarczająca przesłanką dla zostawienia biednego sprawcy w spokoju i procesowania się jedynie z jego ubezpieczycielem.

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Jaki jest zakres odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń w OC komunikacyjnym?

640px-Amber.pendants.800pix.050203
 

Adrian Pingstone

 

 

Otrzymałem zapytanie od Czytelnika zapytującego o zakres odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń z obowiązkowej polisy OC na samochód. W skrócie Klient pyta tak: ”Czy może Pan napisać jakie szkody pokrywa ubezpieczyciel z polisy OC i czy wszystkie koszty związane z wypadkiem zostaną pokryte?”

W zasadzie na tak postawione pytanie odpowiedzieć należy trzystopniowo.

Po pierwsze zakres odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń jest w dużym stopniu tożsamy z zakresem odpowiedzialności sprawcy wypadku, zdarzenia szkody.

Ten zaś opisany jest w treści art. 361 Kodeksu cywilnego, który stanowi tak:

§ 1. Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.

§ 2. W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.”

Z przepisu tego wyprowadza się pojęcie adekwatnego związku przyczynowo skutkowego pomiędzy zdarzeniem powodującym szkodę a jego rezultatem czyli szkodą.

W skrócie, gdyż o adekwatnym związku przyczynowo skutkowym napisano tomy prac magisterskich i tysiące wyroków kręciło się wokół tego pojęcia, oznacza to, iż jeżeli można uznać, iż dana szkoda, dany koszt nie musiałby być poniesiony, gdyby nie szkoda, to ten związek istnieje.

Typowym przykładem w przypadku szkody komunikacyjnej będzie chociażby obowiązek pokrycia kosztów naprawy auta, wynajmu pojazdu zastępczego czy refundacji utraconych zarobków.

Natomiast dalsze ograniczenia odnoszące się już tylko do ubezpieczyciela, a więc w tym zakresie sprawca ponosiłby odpowiedzialność, mimo iż tej nie ponosiłby zakład ubezpieczeń wprowadza ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2003 r. Nr 124 poz.1152 z późn. zm.), która wyłącza spod odpowiedzialności następujące szkody:

„Art.38
1. Zakład ubezpieczeń nie odpowiada za szkody:

  1. polegające na uszkodzeniu, zniszczeniu lub utracie mienia, wyrządzone przez kierującego posiadaczowi pojazdu mechanicznego; dotyczy to również sytuacji, w której posiadacz pojazdu mechanicznego, którym szkoda została wyrządzona, jest posiadaczem lub współposiadaczem pojazdu mechanicznego, w którym szkoda została wyrządzona;

  2. wynikłe w przewożonych za opłatą ładunkach, przesyłkach lub bagażu, chyba że odpowiedzialność za powstałą szkodę ponosi posiadacz innego pojazdu mechanicznego niż pojazd przewożący te przedmioty;

  3. polegające na utracie gotówki, biżuterii, papierów wartościowych, wszelkiego rodzaju dokumentów oraz zbiorów filatelistycznych, numizmatycznych i podobnych;

  4. polegające na zanieczyszczeniu lub skażeniu środowiska.

    2. Wyłączenie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń, o którym mowa w ust. 1 pkt 1, nie obejmuje szkody wyrządzonej w mieniu, jeżeli pojazdy mechaniczne uczestniczące w zdarzeniu są przedmiotem umowy leasingu zawartej przez posiadaczy tych pojazdów z tym samym finansującym lub zostały przewłaszczone przez posiadaczy tych pojazdów na tego samego wierzyciela lub które są przedmiotem zastrzeżenia własności rzeczy sprzedanej na rzecz tego samego wierzyciela.”

Co więcej ta sama ustawa przewiduje także pewne ograniczenia kwotowe wypłacanych odszkodowań, które wyglądają następująco:


„Art. 36

1. Odszkodowanie ustala się i wypłaca w granicach odpowiedzialności cywilnej posiadacza lub kierującego pojazdem mechanicznym, najwyżej jednak do ustalonej w umowie ubezpieczenia sumy gwarancyjnej. Suma gwarancyjna nie może być niższa niż równowartość w złotych:

1) w przypadku szkód na osobie – 5 000 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte ubezpieczeniem bez względu na liczbę poszkodowanych,

2) w przypadku szkód w mieniu – 1 000 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte ubezpieczeniem bez względu na liczbę poszkodowanych

– ustalana przy zastosowaniu kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski obowiązującego w dniu wyrządzenia szkody.

2. Za szkody spowodowane w państwach, o których mowa w art. 25 ust. 2, zakład ubezpieczeń odpowiada do wysokości sumy gwarancyjnej określonej przepisami tego państwa, nie niższej jednak niż suma określona w ust. 1.”

Są to więc kwoty spore i w 99,99% starczają na pokrycie strat wywołanych przez kierowcę, ale nie zawsze. O czym napiszę przy innej okazji.

Czy nietrzeźwość uczestnika wypadku zawsze powoduje zmniejszenie odszkodowania.

 

Stan nietrzeźwości, czy lżejszy stan po spożyciu alkoholu u uczestnika zdarzenia drogowego w zasadzie zawsze stawia spory znak zapytania w sytuacji ustalenia ewentualnej winy, czy przyczynienia się do wypadku osoby, która była po kilku głębszych.

Nie można jednakże stawiać znaku równości pomiędzy spożyciem alkoholu a winą za zaistniałe zdarzenie na drodze. Alkohol sam w sobie może oczywiście wpływać na winę, zwłaszcza iż upośledza funkcje organizmu. Jednakże samo jego spożycie przez osobę uczestniczącą w ruchu drogowym ( kierowca, pieszy, pasażer) nie oznacza, iż taka osoba naruszyła przepisy związane z poruszaniem się w ruchu drogowym.

Nie jest to jednak dla zakładów ubezpieczeń kwestia oczywista. W zasadzie normą jest, iż stwierdzenie u uczestnika ruchu drogowego procentów w krwi zakład ubezpieczeń traktuje niejako z automatu jako przyczynienie się lub winę.

Taka sytuacja miała chociażby miejsce w jednym z opisywanych w prasie wyroków, który dotyczył osoby potrąconej na przejściu dla pieszych. Mimo iż w wyniku wypadku osoba ta doznała skomplikowanych złamań, to zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty mu świadczenia z posiadanej polisy twierdząc, iż skoro znajdował się w stanie nietrzeźwości, to ponosi winę za zaistniałe zdarzenie.

Niemniej jednak w tej konkretnej sytuacji winnym zdarzenia był kierowca pojazdu, który nie zauważył pieszego na przejściu. Brak było związku pomiędzy stanem pieszego, a powstaniem wypadku. Sam kierowca w procesie karnym usłyszał wyrok skazujący.

W tej sytuacji Sąd nie miał większych wątpliwości aby pozew poszkodowanego uwzględnić.

O wytycznych w sprawach ubezpieczeniowych i odszkodowawczych

Sama analiza przepisów Kodeksu cywilnego regulująca odpowiedzialność za szkodę w zasadzie nie wiele potencjalnemu poszkodowanemu daje.

Spójrzmy bowiem na treść przepisu Art. 363 Kodeksu cywilnego:

㤠1.

Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.

§ 2.

Jeżeli naprawienie szkody ma nastąpić w pieniądzu, wysokość odszkodowania powinna być ustalona według cen z daty ustalenia odszkodowania, chyba że szczególne okoliczności wymagają przyjęcia za podstawę cen istniejących w innej chwili.”

Przepis niby prosty, ale przystawiając go do w zasadzie niezliczonej liczby różnych sytuacji prawno-faktycznych, których skutkiem jest powstanie szkody nie wiele daje. Zwłaszcza gdy nie ma się większego rozeznania w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych.

A już w zupełności, gdy osoba poszkodowana nie ma w ogóle do czynienia z prawem czy sektorem związanym z dochodzeniem odszkodowań.

Dlatego też w sytuacji związanej z kolizją samochodową dobrym wyjściem, ściągą stanowiącą podsumowanie praw osoby, która doznała szkody w należącym do niej pojeździe jest lektura wydanych przez Komisje Nadzoru Finansowego Wytycznych dla zakładów ubezpieczeń dotyczących likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych.

Wytyczne te można znaleźć pod tym linkiem

Co prawda wytyczne jako takie nie stanowią przepisów prawa, Komisja Nadzoru Finansowego nie ma kompetencji do wydawania takowych. Są one niejako podsumowaniem dobrych praktyk, czy oczekiwań jakie organ nadzoru nad rynkiem ubezpieczeń ma w stosunku do zakładów ubezpieczeniowych.

Niemniej jednak mając na uwadze tę zależność można stwierdzić, iż zakłady ubezpieczeń generalnie w mniejszym, czy większym stopniu do wytycznych się dostosowały.

Tak więc warto do tego instrumentu sięgać.