Zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej – biegły psychiatra nie jest zawsze potrzebny!

Od kiedy w 2008 r. w Kodeks cywilny wprowadził w zakresie dochodzenia roszczeń o zadośćuczynienie – tj. dopuszczono możliwość dochodzenia odszkodowania za śmierć osoby bliskiej obejmującego także krzywdę o charakterze osobistym, praktycznie większość tego typu roszczeń poddawana jest pod rozstrzygnięcie sądów.


Zakłady ubezpieczeń, z którymi przychodzi nam się potykać przed sądami, a z praktyki Kancelarii wynika, iż w zasadzie dotyczy to prawie wszystkich towarzystw ubezpieczeniowych przyjmują linię obrony, przed roszczeniami o zadośćuczynienie, polegającą na zgłaszaniu wniosku dowodowego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego psychiatry lub psychologa.

Psychiatra lub psycholog w intencji ubezpieczyciela ma za zadanie sporządzić opinię, czy w wyniku śmierci w wypadku komunikacyjnym osoby bliskiej: ojca, żony, czy córki doszło u osoby poszkodowanej do pogorszenia stanu zdrowia, lub też jak osoba ta przeżywała żałobę po stracie osoby bliskiej. Wniosek ten jest kierowany przede wszystkim w tych sytuacjach, gdy śmierć osoby bliskiej nie łączy się z wystąpieniem choroby psychicznej, takiej jak depresja, czy schizofrenia paranoidalna, które to choroby mogą także być normalnym następstwem głęboko przeżywanej traumy, ale wówczas dowód z opinii biegłego psychiatry jest oczywistością. W większości bowiem przypadków osoby bliskie dla zmarłego po przeżyciu żałoby wracają do w miarę normalnego życia i nie odnotowuje się u nich choroby.

Tak więc wynikiem tak przyjętej strategi procesowej jest przede wszystkim istotne wydłużenie procesu sądowego- przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego zwykle zajmuje kilka miesięcy i o tyle co najmniej sprawa w sądzie się przedłuża.


Kolejnym skutkiem takiego działania jest często obserwowana u powodów irytacja i rozdrażnienie, spowodowane faktem, iż podważa się ich uczucia, które muszą wykazywać nie tylko bardzo emocjonalnymi i trudnymi zeznaniami, ale także poddawać się ocenie swojej psychiki u biegłego sądowego.

W tym kontekście pozytywnie ocenić należy wyrok Sądu Apelacyjnego w Wrocławiu z dnia 23 kwietnia 2014 r. o sygnaturze Aat: I ACa 330/13 , w którym to orzeczeniu Sąd uznał tego typu praktykę za pewnego rodzaju nadużycie.


Sąd wskazał , iż : „Błędna jest praktyka dopuszczenia dowodu z opinii biegłego na okoliczność stanu psychicznego powodów w związku ze śmiercią osoby najbliższej. Dowód taki nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia, skoro przedmiotem procesu nie jest wywołanie rozstroju zdrowia u najbliższych członków rodziny. Za całkowicie błędny pod względem logicznym i normatywnym należy wywód strony pozwanej, w którym usiłowała wywieść, że członkom rodziny przysługuje zadośćuczynienie jedynie wtedy, gdy następstwem śmierci osoby najbliższej jest wywołanie rozstroju zdrowia psychicznego, mającego nadto postać choroby psychicznej.”

Mieć należy zatem nadzieję, iż tego typu argumentacja będzie brana częściej pod rozwagę także przez inne sądy, co pozwoli uniknąć poszkodowanym niepotrzebnego bólu i niedogodności.

Reklamy

Dziedziczenie prawa do zadośćuczynienie

Zdarza się, iż osoba poszkodowana w wypadku samochodowym, czy innym zdarzeniu powodującym u niej rozstrój zdrowia zanim doczeka się sprawiedliwości i otrzyma należne jej tytułem odszkodowania – zadośćuczynienia przejdzie na Tamten Świat.

Nie jest to sytuacja rzadka. Często postępowania sądowe potrafią ciągnąc się latami. Nie rzadko także ofiara wypadku komunikacyjnego sama znajduje się po jego zajściu w takim stanie, który w pewnej perspektywie czasu doprowadza do jej śmierci.

Co za tym dzieje się z jej roszczeniem o zadośćuczynienie z tytułu uszczerbku na zdrowiu, rozstroju zdrowia – czyli popularnie zwanej krzywdą moralną? Czy spadkobiercy zmarłego mogą dochodzić od ubezpieczalni, czy sprawcy wypadku komunikacyjnego roszczeń z tytułu krzywdy tej osoby.

Oczywiście nie ma żadnego problemu jeżeli zadośćuczynienie zostało już wypłacone, wówczas zgromadzone środki pieniężne są elementem spadku i są dziedziczone.

Stosownie do treści art. 922. § 1. Kodeksu cywilnego: Prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą z chwilą jego śmierci na jedną lub kilka osób stosownie do przepisów księgi niniejszej.

§ 2. Nie należą do spadku prawa i obowiązki zmarłego ściśle związane z jego osobą, jak również prawa, które z chwilą jego śmierci przechodzą na oznaczone osoby niezależnie od tego, czy są one spadkobiercami.

Wczytując się więc w treść ww przepisu dojść należy do wniosku, iż do spadku nie wchodzą te prawa prawa i obowiązki ściśle związane z osobą spadkodawcy mające charakter osobisty i jako takie wygasają one w chwili śmierci spadkodawcy. Przez prawa ściśle związane z osobą zmarłego rozumie się takie uprawnienia, które mają na celu jedynie zaspokojenie interesu wyłącznie samego spadkodawcy. Z momentem jego zgonu tracą swój cel i stają się bezprzedmiotowe.

Takim prawem jest także prawo do zadośćuczynienia. Co by oznaczało, iż z momentem śmierci osoby uprawnionej do otrzymania zadośćuczynienia roszczenie o zapłatę tego odszkodowania nie przechodzi na spadkobierców i jako takie wygasa.

Jednakże jest pewien dość istotny wyjątek.

Stosownie bowiem do normy wyrażonej w art. 445 § 3 Kodeksu cywilnego roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców wyłącznie wówczas, gdy roszczenie to zostało uznane na piśmie albo gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego.

Co to oznacza?

Co do zasady roszczenie o zadośćuczynienie nie wchodzi w skład spadku, poza dwoma wyjątkami.

Pierwszym wyjątkiem jest pisemne uznanie roszczenia. Np w sytuacji, w której ubezpieczyciel wydałby decyzje przyznającą jakieś roszczenie z tytułu zadośćuczynienie, ale do dnia śmierci osoby poszkodowanej płatność ta nie zostałaby jeszcze zrealizowana. W tej sytuacji roszczenie o tę konkretną sumę wskazaną w piśmie uznającym roszczenie wchodziłoby w skład spadku.

Drugim wyjątkiem jest skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. Roszczenie o zapłatę konkretnej kwoty zadośćuczynienia o zapłatę, której wytoczono proces w myśl wyżej wskazanego przepisu wchodzi również w skład masy spadku.

Podkreślić przy tym należy, iż samo prawo do zadośćuczynienia nie jest dziedziczne – na spadkobierców może przejść wyłącznie konkretne roszczenie określone w pozwie. Tak : Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 21 kwietnia 2010 r. (sygn. akt I ACa 267/10, LEX nr 628188) i Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 czerwca 2009 r. (sygn. akt IV CSK 54/09, niepubl.) stwierdzając, iż prawo do zadośćuczynienia ma charakter osobisty, a na spadkobierców przechodzi jedynie konkretne roszczenie, z którym za życia wystąpił pokrzywdzony.

Jaki z tego unormowania płynie wniosek dla poszkodowanego i jego spadkobierców?

Warto zatem jak najszybciej po pierwsze zgłosić roszczenie ubezpieczycielowi. Po drugie nie ma sensu ociągać się z złożeniem pozwu, zwłaszcza w sytuacji, gdy osobą uprawnioną do zadośćuczynienia jest osoba starsza lub chora.

Dodać także należy, iż pewne wątpliwości budziła kwestia dziedziczenia roszczenia zadośćuczynienia z tytułu śmierci osoby bliskiej, ale o tym w kolejnym wpisie.

Co się należy ofierze wypadku ?

Osoba poszkodowana w wypadku komunikacyjnym, czy w zasadzie każdym zdarzeniu, za którego skutki ponosi odpowiedzialność osoba trzecia w zasadzie intuicyjnie zdaje sobie sprawę z faktu, iż przysługuje jej jakieś odszkodowanie czy zadośćuczynienie za ból i cierpienie jakiego doznała.

Jakie więc roszczenia przysługują osobie poszkodowanej:

  • zadośćuczynienie, a więc świadczenie za doznana krzywdę w wyniku odniesionych obrażeń ciała lub rozstroju zdrowia,
  • odszkodowanie odpowiadające utraconemu dochodowi, oczywistym jest iż w wyniku wypadku przez jakiś czas poszkodowany nie może pracować, w efekcie otrzymuje mniejsze wynagrodzenie lub sam prowadząc działalność nie zarabia
  • zwrot kosztów leczenia, czyli takie koszty jak: zakup lekarstw, maści, opatrunków, wizyt lekarskich, badań lekarskich jak MRI czy RTG, koszty prywatnej rehabilitacji, zakupu sprzętu ortopedycznego, zwrot kosztów dojazdów do placówek medycznych,
  • zwrot kosztów opieki sprawowanej nad poszkodowanym, także koszty specjalnej diety o ile wynika ona z zaleceń lekarza,
  • odszkodowanie za zniszczone ubrania lub rzeczy, np. pocięte w wyniku interwencji lekarza ubrania, pogięte oprawki od okularów,
  • renta z tytułu: niezdolności do pracy, zmniejszenia się widoków na przyszłość lub na zwiększone potrzeby.

Pamiętać należy, iż roszczenia te należy udowodnić, od początku więc warto zbierać faktury, rachunki, wypisy i inne dokumenty, które będą nam potrzebne przed sądem.

Odszkodowanie za overbooking dla całej rodziny

Dziennik Rzeczpospolita parę dni temu doniósł o ciekawym orzeczeniu NSA dotyczącym odszkodowania z tytułu overbookingu.

Jak wiadomo linie lotnicze jak mają możliwość, to sprzedają więcej biletów na dany lot niż jest miejsc w samolocie. Wynika to z kalkulacji, iż część osób mimo wykupionego biletu na lot się nie decyduje. Tym samym zarabiają więcej.

Naczelny Sąd Administracyjny zajmował się natomiast sprawą rodziny, która wspólnie wybierała się na wakacje, ale miejsca w samolocie zabrakło tylko dla jednej osoby. Siłą rzeczy cała rodzina zdecydowała się na pozostanie na ziemi.

Sąd rozpatrując tę sprawę zamiast 600 euro odszkodowania dla jednej osoby przyznał kwotę 2400. NSA przesądził bowiem, że każdemu członkowi rodziny należy się 600 euro zryczałtowanego odszkodowania za to, że nie zapewniono im czterech miejsc w samolocie tylko trzy. Przez to musieli zrezygnować z lotu.

Czy należy się odszkodowanie za koszty prywatnie przeprowadzanej rehabilitacji?

Ubezpieczyciele mają to do siebie, ze nie za bardzo lubią płacić – ot truizm, ale niestety prawdziwy. Tak więc często zdarza się sytuacja, w której zakład ubezpieczeń wykorzystuje wszelkie możliwości aby odszkodowania nie wypłacić lub chociażby zniechęcić poszkodowanego do ponoszenia pewnych kosztów, które mogłyby się składać na wysokość należnego odszkodowania.

Takim kosztem są między innymi wydatki związane na rehabilitację poza zleceniem z NFZ-u. Logika ewentualnej odmowy jest dość oczywista, skoro pacjent ma możliwość korzystania z świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, to tym samym wydatkowanie środków na prywatną rehabilitację nie mieści się w normalnym związku przyczynowo skutkowym z zdarzeniem.

Niestety realia rehabilitacji dostępnej w ramach Funduszu są takie, iż najczęściej zlecenie na zabiegi otrzymujemy na za co najmniej kilka miesięcy i to w zakresie nie do końca odpowiadającym potrzebom. Często więc moi Klienci pytają mnie: „Panie mecenasie, czy mogę skorzystać z rehabilitacji odpłatnej bo ból jest nie do wytrzymania, a termin z NFZ-u mam umówiony za 4 miesiące?”

Odpowiedź moja jest twierdząca. W każdej sytuacji, gdy istnieje zalecenie lekarskie na prowadzenie rehabilitacji, a tej nie można uzyskać w rozsądnym terminie lub w wystarczającym zakresie w ramach świadczeń finansowanych przez Państwo zasadnym jest skorzystanie z tej formy pomocy i żądanie zwrotu tak poniesionych kosztów od ubezpieczyciela sprawcy szkody.

Stosownie bowiem do treści art. Art. 444 Kodeksu cywilnego :

§ 1. W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu.

Pamiętać jednak należy, iż koszty te muszą mieć związek z wypadkiem i najlepiej aby konieczność rehabilitacji wynikała z zalecenia lekarza.

Tak orzekł chociażby Sąd Apelacyjny w Poznaniu w sprawie o sygn. Akt: I ACa 1107/13 wyrok z dnia 09-01-2014

Wszelkie wydatki poniesione przez poszkodowanego, które następnie zostają objęte zasądzonym odszkodowaniem, muszą pozostawać w adekwatnym związku przyczynowym z uszczerbkiem na zdrowiu, jakiego poszkodowany doznał.”

Odszkodowanie z AC (autocasco) w wariancie serwisowym bez potrąceń- także wtedy, gdy poszkodowany nie przedstawił rachunków

Ubezpieczając auto z tytułu Autocasco (AC) agent daje nam zwykle do wyboru dwa warianty ubezpieczenia, jeden droższy ( wariant serwisowy) , drugi znacznie tańszy (wariant optymalny, kosztorysowy).

Oczywiście w zależności od zakładu ubezpieczeń konkretne zapisy OWU ( Ogólnych Warunków Ubezpieczenia) mogą się trochę różnić.

Niemniej jednak płacąc składkę w niższej wysokości i korzystając z wariantu kosztorysowego– ubezpieczyciel ustalał wysokość odszkodowania na podstawie sporządzanego przez siebie kosztorysu, w oparciu o niskie stawki za rbg (roboczogodzinę), biorąc pod uwagę wartość części alternatywnych i stosując amortyzację. Często także odszkodowanie było obniżana także o podatek VAT.

Plusem takiego rozwiązania poza niższa składką był także brak konieczności przeprowadzania naprawy pojazdu. Klient – poszkodowany kasował odszkodowanie, a auta mógł nie naprawiać, naprawić własnym sumptem, czy w garażowym warsztacie bez faktury.

W wariancie serwisowym, przy znacznie wyższej składce, poszkodowany dostawał odszkodowanie, które uwzględniać mogłoby ceny części oryginalnych, do tego nowych, ceny rbg (roboczogodziny) nawet w oparciu o stawki ASO i bez amortyzacji.

Warunkiem jednak otrzymania tak wyliczonego odszkodowania było jednak przeprowadzenie naprawy i przedstawienia faktur ubezpieczalni.

W sytuacji, gdy poszkodowany mimo wykupionego wariantu serwisowego faktur nie przedstawił zwykle OWU przewidywało wyliczenie odszkodowania w wariancie kosztorysowym.

Taki jednak modus operandi ubezpieczyciela względem poszkodowanych został jednak uznany za nieuczciwy.

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał bowiem, iż skoro poszkodowany – ubezpieczony płaci większa składkę, to nie ma powodów aby zmuszać go do przedstawiania faktur.

Poniżej trochę prawniczych rozważań, ale może komuś się przyda 🙂 :

W tym miejscu przywołać należy uzasadnienie wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 23 października 2006 r. (sygn. akt XVII AmC 147/05), z którego wynika w sposób jednoznaczny, że niedozwolone jest postanowienie umowne, które uzależnia zakres obowiązku naprawienia szkody od wykonania naprawy. Decyzja poszkodowanego o dokonaniu naprawy samochodu bądź jej zaniechaniu nie ma bowiem wpływu na okoliczność doznanego uszczerbku majątkowego. Na mocy powołanego wyroku za niedozwoloną uznano następującą klauzulę umowną: „Wycena kosztów naprawy obejmuje: a) koszt robocizny ustalony wg wartości netto (bez uwzględnienia podatku) w oparciu o: – naprawcze normy czasowe określone przez producenta pojazdu lub inne, uznane przez (…) S.A, – średnią stawkę za 1 roboczogodzinę, stosowaną na terenie działalności jednostki terenowej, która zawarła umowę ubezpieczenia lub w miejscu naprawy pojazdu, pod warunkiem braku możliwości dokonania naprawy na terenie działalności ww. jednostki; b) koszty części zamiennych i materiałów według wartości netto (tzn. bez uwzględnienia podatku, cła, akcyzy, itp..) ustalonych na podstawie katalogów E., A. lub innych uznanych przez (…) S.A. (…)”

W uzasadnieniu powołanego orzeczenia Sąd Okręgowy w Warszawie – Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów miał na uwadze, to, że w innych zapisach OWU były zawarte inne postanowienia regulujące sposób ustalania odszkodowania dla ubezpieczonych, którzy dokonują naprawy samochodu, odrębne, bo uwzględnia­jące podatek. VAT w wysokości odszkodowania. Wprawdzie na mocy wyżej zaprezentowanego wyroku została zakwestionowana jedynie zasada uzależniania wypłaty odszkodowania według cen brutto od faktu przeprowadzenia naprawy oraz przedłożenia stosownych faktur, to wywody zamieszczone w uzasadnieniu powołanego wyroku mają, w ocenie tutejszego Sądu, walor natury ogólnej. Sąd ten bowiem, analizując zakres obowiązku odszkodowawczego wynikającego z zawarcia dobrowolnego ubezpieczenia AC, stwierdził, że obowiązek naprawienia szkody powstaje z chwilą wyrządzenia szkody i nie jest uzależniony od tego czy poszkodowany dokonał naprawy rze­czy. Decyzja poszkodowanego o dokonaniu naprawy samochodu bądź jej zanie­chaniu nie ma wpływu na okoliczność doznanego uszczerbku majątkowego. W ocenie tutejszego Sądu brak jest podstaw do zaakceptowania różnicowania zakresu obowiązku odszkodowawczego od faktu wykonania naprawy.

Z uwagi na powyższe Sąd uznał za niedozwolone w rozumieniu art. 385 1 § 1 kc zapisy § 22 ust. 5 OWU w zw. z § 22 ust. 3 OWU oraz § 22 ust. 7 OWU, w zakresie uzależniającym uwzględnienie w świadczeniu ubezpieczeniowym podatku VAT jak i zastosowanie cen części oryginalnych serwisowych od dokonana naprawy i przedstawienia oryginałów rachunków lub faktur VAT. Te postanowienia, w ocenie Sądu godzą w równowagę kontraktową stron i wprowadza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków wynikających z umowy na niekorzyść powoda, rażąco naruszając jego interesy jako konsumenta. Szczególnego podkreślenia wymaga to, że powód jako osoba fizyczna zawarł umowę w droższym wariancie serwisowym, który upoważniał go do dokonania napraw w zakładach serwisowych. Tymczasem z powołanego przepisu wynika, że w przypadku ustalenia wartości odszkodowania według metody kosztorysowej wysokość odszkodowania oblicza się według reguł obowiązujących przy tańszym wariancie optymalnym, na który powód nie wyrażał zgody. Zapisy te de facto przewidują, jak wskazał powód w jednym ze swoich pism procesowych, niedopuszczalny mechanizm uzależniania zakresu obowiązku odszkodowawczego od faktu dokonania naprawy i z tej przyczyny Sąd uznał, iż nie wiąże on powoda.

Identyczne stanowisko zajął Sąd Okręgowy w Poznaniu w wyroku z dnia 30 stycznia 2015 r. podobnej sprawie toczącej się pod sygnaturą akt: I C 94/13.

W powyższej sprawie, w apelacji od wyroku uwzględniającego powództwo, pozwany zakład ubezpieczeń zarzucił zaskarżonemu wyrokowi, naruszenie postanowień § 22 ust. 3 pkt 2, ust. 4 w zw. z ust. 5 i 7 OWU, z których wynikało, że w przypadku nieprzedłożenia przez ubezpieczonego rachunków lub faktur VAT za naprawę pojazdu, zamiast wariantu serwisowego stosuje się wariant optymalny z uwzględnieniem cen części zamiennych zawartych w systemie Audatex lub Eurotax; części oryginalnych z uwzględnieniem 25% pomniejszenia z uwagi na okres eksploatacji.

W odpowiedzi na ten zarzut Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał za niedozwolone klauzule umowne postanowienia OWU wykluczające wariant serwisowy do ustalenia wartości części zamiennych tylko z tego względu, że konsument nie przedstawił rachunków czy faktur dokumentujących naprawę auta.

Z uzasadnienia:

Z kolei zarzut naruszenia § 22 OWU AC wiąże z brakiem przyjęcia przez Sąd Rejonowy ustalenia wysokości odszkodowania w wariancie optymalnym, a więc z potrąceniem 25% wartości nowych części zamiennych z uwagi na okres eksploatacji auta, wobec nieprzedłożenia przez powoda rachunków lub faktur za naprawę pojazdu, zamiast w wariancie serwisowym. Biegły wyliczył wartość odszkodowania w wariancie serwisowym, powołując się na oświadczenie pozwanego, które ma zawierać k.268 akt. Na tej karcie akt brak takiego oświadczenia pozwanego. Jednak z treści polisy (k.21) wynika, że umowa ubezpieczenia została zawarta w wariancie serwisowym, a nie optymalnym. § 22 jest sformułowany w sposób niejasny, szczególnie dla konsumenta nie będącego prawnikiem. To postanowienie umowne nie odnosi się w ogóle do ustalenia wariantu serwisowego w umowie stron, co przecież wiązało się z ustaleniem składki od ceny auta brutto. Niejasne postanowienia umowy należy wykładać na korzyść ubezpieczonego – art.12 ust.4 ustawy o działalności ubezpieczeniowej, art.385 § 2 zdanie drugie kc. Podzielić należy przy tym pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w wyroku z dnia 5 września 2008 r. (CSK 64/08 LEX nr 457853): „Przy wykładni postanowień ubezpieczenia, w tym ogólnych warunków ubezpieczenia należy uwzględniać cel umowy i interesy ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uprawnionego.” Celem umowy dla ubezpieczonego było uzyskanie odszkodowania w wysokości brutto, skoro zapłacił on składkę od tak ustalonej wartości i zawarł umowę w wariancie serwisowym. Skoro powód umówił się na wariant serwisowy, to w tym wariancie, z uwzględnieniem części oryginalnych, winno zostać ustalone odszkodowanie, bez potrącenia 25% z tytułu eksploatacji auta.

Po drugie § 22 ust.7 OWU AC zawiera postanowienie niedozwolone w zakresie, w jakim wyklucza wariant serwisowy do ustalenia wartości części zamiennych tylko z tego względu, że konsument nie przedstawił rachunków czy faktur dokumentujących naprawę auta.

(…)

Przyjmuje się, że postanowienia umowy rażąco naruszają interes konsumenta, jeżeli poważnie, znacząco odbiega od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron. W wyroku z 13 lipca 2005 r. (I CK 832/04, Pr. Bank. 2006, nr 3, s. 8) SN stwierdził, że „rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. (tezy 10 i 11 Komentarza do Kodeksu cywilnego cyt. wyżej).

Obowiązek naprawienia szkody powstaje z dniem powstania szkody i nie jest zależny od tego, czy poszkodowany naprawi auto. Poszkodowany nie ma obowiązku naprawy pojazdu, a odszkodowanie mu należne obejmuje uszczerbek majątkowy, jaki poniósł w momencie powstania szkody, równy kwocie potrzebnej do przywrócenia auta do stanu poprzedniego. Wielkość odszkodowania winna zatem odpowiadać zasadzie z art.361 k.c. Uzależnianie ustalenia wysokości szkody od przedstawienia rachunków bądź faktur kształtuje prawa ubezpieczonego w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interes.

(…)

Skutkiem zastosowania w umowie lub wzorcu klauzuli niedozwolonej jest brak mocy wiążącej tego postanowienia, przy zachowaniu skuteczności innych części umowy lub wzorca. Oznacza to, że odszkodowanie powinno zostać wyliczone w wariancie serwisowym.

Takie samo stanowisko zajął Sąd Rejonowy Gdańsk – Południe w Gdańsku w wyroku z dnia 14 września 2015 r.  sprawie IC 469/12:

W ocenie Sądu postanowienia § 22 ust. 5 OWU w zw. z § 22 ust. 3 OWU oraz w zw. z § 22 ust. 7 OWU, w zakresie uzależniającym wypłacenie odszkodowania od dokonana naprawy i przedstawienia oryginałów rachunków lub faktur VAT, dotyczących robocizny, części zamiennych, materiałów lakierniczych i normaliów, w tym oryginałów rachunków lub faktur VAT dokumentujących nabycie części oryginalnych serwisowych w autoryzowanym punkcie sprzedaży pojazdu marki L., stanowi niedozwolone postanowienie umowne w świetle art. 395 1 kc.

(…)

Jak więc widać zdaniem Sądów będąc ubezpieczonym w wariancie serwisowym wcale nie musimy naprawiać auta by otrzymać godne odszkodowanie.

Czy można mówić o przyczynieniu się do wypadku z uwagi na brak zapiętych pasów, gdy samochód nie był w te pasy wyposażony?

Seatbelt_testing_apparatus

Parę dni temu reprezentowałem Klienta w sprawie, w której dochodził zadośćuczynienia – odszkodowania za śmierć córki. Córka zginęła kilkanaście lat temu w wypadku komunikacyjnym zawinionym przez kierowcę auta, ona był pasażerką.

Adwokat reprezentujący towarzystwo ubezpieczeniowe w odpowiedzi na pozew podniósł, iż wnosi aby powołać w sprawie biegłego z dziedziny rekonstrukcji wypadków na okoliczność ustalenia, czy zmarła miała w chwili zdarzenia zapięte pasy. Oczywiście Pan mecenas ubezpieczyciela podniósł, iż w przypadku takiego ustalenia podnosi zarzut przyczynienia i wnosi o obniżenie należnego zadośćuczynienia co najmniej o połowę.

Nietypowość problemu jaki w tej sprawie się pojawił, to fakt iż zgodnie z informacją jaką otrzymałem od ojca wynika, iż był to stary Ford Sirocco nie wyposażony w fabryczne pasy bezpieczeństwa na tylnej kanapie. Zmarła poruszając się tym autem i zajmując miejsce na tylnym siedzeniu w zasadzie nie mogła spełnić obowiązku wyrażonego w art. 39 Prawa o ruchu drogowym, tj. zapięcia pasów bezpieczeństwa.

Czy zatem można mówić o przyczynieniu się w sytuacji, w której nie sposób spełnić obowiązku nałożonego przez prawo? Przypuścić można, iż gdyby ta informacja dotarła do ubezpieczyciela, to podniósłby, iż w tej sytuacji pasażerka powinna wyjść z auta i odmówić dalszej podróży. Czy może

Zastanawiając się nad tym problemem bardziej jednak jestem skłonny uznać, iż w tej konkretnej sytuacji nie można mówić o przyczynieniu się. Oczywistym jest, iż skoro pojazd w pasy te nie jest wyposażony, albo np. pasy są popsute i uniemożliwiają zapięcie się, to pasażer auta nie ma możliwości ich zapięcia. Oczekiwanie iż w tej sytuacji odmówi jazdy byłoby jednak zbyt daleko idące, zwłaszcza w tej konkretnej sytuacji, gdy do zdarzenia doszło na gminnej drodze, bez komunikacji publicznej. Pasażerka odmawiając jazdy w zasadzie nie miałaby możliwości dotarcia do celu.

Podobne zapatrywania można znaleźć w wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – V Wydział Cywilny z dnia 21 listopada 2012 r., w którym to wyroku Sąd stanął na stanowisku, iż:

Przepisy nie zakazywały poruszenia się pod drogach publicznych samochodami, co do których nie istniał obowiązek instalowania pasów bezpieczeństwa. Nie sposób przyjąć, aby naganność zachowania rodziców polegała na podróżowaniu samochodem, który nie jest wyposażony w pasy bezpieczeństwa. Skoro bowiem samochód poruszał się w sposób legalny po drogach publicznych to oznacza, że spełniał wymagania techniczne warunkujące bezpieczne nim podróżowanie. To czy pasy bezpieczeństwa wpływają na zmniejszenie szkody zależy od okoliczności danego wypadku. Nie sposób więc przyjąć jednakowej miary stanowiącej o rozmiarze przyczynienia się do szkody z powodu nie zapiętych pasów bezpieczeństwa.”

W innym orzeczeniu wydanym przez Sąd Okręgowy w Łodzi, z dnia 6 listopada 2014r., o sygnaturze akt II C 1582/12 Sąd ten rozpatrując podobny zarzut ubezpieczyciela stwierdził, iż:

Kolejny element zarzutu przyczynienia opiera się na błędnej interpretacji obowiązku wynikającego z art. 39 ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym. Obowiązek korzystania z pasów bezpieczeństwa zarówno przez kierującego, jak i osobę przewożoną uzależniony jest bowiem od wyposażenia pojazdu w takie pasy. Z dokonanych ustaleń wynika, że samochód O. (…) jest fabrycznie wyposażony w pasy bezpieczeństwa na tylnej kanapie. Jednakże z osobowych i rzeczowych dowodów przeprowadzonych w tej sprawie wynika również, że ten konkretny pojazd nie posiadał takich środków bezpieczeństwa na tylnym siedzeniu. Tym samym nie można obarczać A. R. odpowiedzialnością za naruszenie wspomnianego obowiązku. Wskazany wcześniej art. 3 ust. 1 ustawy również nie daje podstawy do stwierdzenia, że poszkodowana naruszyła ogólne zasady ostrożności podejmując podróż samochodem, który nie posiadał pasów bezpieczeństwa. Pojazd był dopuszczony do ruchu, a więc pasażerka mogła działać w zaufaniu, że spełnia wszelkie wymogi bezpieczeństwa. W takiej sytuacji trudno jest twierdzić, że siadając na miejscu dla pasażera nie wyposażonym w pasy bezpieczeństwa naruszyła chociażby zasady ostrożności czy zdrowego rozsądku, jakich można wymagać od przeciętnego człowieka.

Z przytoczonych względów należało uznać zarzut przyczynienia się poszkodowanej do powstania szkody za bezzasadny, co czyniło bezprzedmiotowymi dowody z opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków oraz biegłego traumatologa. Badanie związku między zachowaniem A. R. a doznanymi przez nią obrażeniami było bowiem zbędne, skoro Sąd wykluczył istnienie adekwatnego związku przyczynowego między tym zachowaniem a powstałą szkodą co do zasady.”

A co Państwo sądzicie o tej sprawie, może macie Państwo jakieś własne doświadczenie w tym temacie?