Sprawca kolizji odwołał swoje oświadczenie.

Sytuacja modelowo wygląda tak: Mamy kolizję komunikacyjną, stłuczkę, dzwona, pół biedy że to nie my spowodowaliśmy to zdarzenie drogowe, ale winnym jest ten drugi, który nie zachował bezpiecznego odstępu, czy nie ustąpił pierwszeństwa. Tak więc albo wzywamy Policję i po godzinie dwóch czekania funkcjonariusze przyjeżdżają i oceniają kto jest winny, wlepiając przy okazji mandat. Albo jak większość osób w sytuacji kolizji nie powodującej wątpliwości co do winy sprawcy podpisujemy oświadczenie.

Co zawiera oświadczenie dotyczące kolizji?

W oświadczeniu tym opisujemy przebieg wypadku a sprawca przyznaje się do spowodowania kolizji. Ponadto oświadczenie wskazuje na zakres uszkodzeń, przynajmniej w tym zakresie, który jest widoczny gołym okiem.

Nie ulega wątpliwości, iż tak sporządzony dokument jest wystarczający aby przedstawić go zakładowi ubezpieczeń i oczekiwać wypłaty odszkodowania. Zanim jednak ubezpieczyciela wyda decyzję co do przyznania nam odszkodowania wpierw zwraca się mimo wszystko do podpisanego na oświadczeniu sprawcy z prośbą o potwierdzenie swojego oświadczenia.

Odwołanie oświadczenia

Pierwsze pytanie jakie w związku z tym może się pojawić, to czy w ogóle można zmienić, odwołać tak złożone oświadczenie? A po drugie, to czy jeżeli sprawca zmieniłby zdanie i wskazał, iż po przemyśleniu sprawy, konsultacji z mężem, czy żoną uważa się za osobę poszkodowaną, a nie sprawcę, to co zrobi ubezpieczyciel?

Odpowiadając na powyższe stwierdzić należy, iż sprawca może odwołać swoje oświadczenie. Nie jest to sytuacja bardzo rzadka, a wręcz całkiem częsta. Zresztą całkowicie zrozumiała. Kolizja drogowa łączy się zwykle z sporym stresem, często nie tylko adrenalina skacze do góry nie tylko z uwagi na są fakt zajścia zdarzenia, ale i z uwagi na dość agresywną postawę drugiego uczestnika zdarzenia. Tak więc już po podpisaniu oświadczenia kierowca zastanawiając się nad przebiegiem zdarzenia, konsultując jego okoliczności, może dojść do wniosku, iż popełnił błąd co do uznania swojej winy.

Oczywiście taka wolta sprawcy osobie poszkodowanej komplikuje sprawę. Gdyby bowiem sprawca wypadku okoliczności zdarzenia potwierdził, to w zasadzie pozostałby spór z ubezpieczycielem co do wysokości szkody, a sama zasada byłaby niejako przyznana.

Co zrobi ubezpieczyciel?

Nie oznacza, to oczywiście, że ubezpieczyciel niejako z automatu wyda decyzję odmowną w stosunku do naszego roszczenia. Przepisy prawa nakładają bowiem na zakład ubezpieczeń szereg obowiązków, w tym przede wszystkim obowiązek samodzielnego ustalenia przebiegu i przyczyn kolizji drogowej oraz zakresu i wysokości szkody.

Ubezpieczyciel ustaleń tych może dokonać po pierwsze porównując oba oświadczenia uczestników zdarzenia. Nie jest wykluczone że z samego tylko opisu wypadku i zastrzeżeń jego uczestników co do przebiegu zdarzenia uda się ustalić stan faktyczny i wydać decyzję przyznającą odszkodowanie. Niemniej jednak ubezpieczycielowi pozostają jeszcze inne narzędzia pomocne przy ustalaniu stanu faktycznego, jak: przesłuchanie świadków, przeprowadzenie oględzin miejsca zdarzenia, analiza zdjęć które zrobiono podczas zdarzenia, czy wreszcie powołanie biegłego rzeczoznawcy z dziedziny rekonstrukcji wypadków.

Gdy ubezpieczyciel odmawia odszkodowania

Nie można jednak wykluczyć, iż zmiana treści oświadczenia sprawcy spowoduje wydanie przez zakład ubezpieczeń decyzji odmownej. Przy czym jest dość oczywistym, iż w interesie ubezpieczyciela jest aby odszkodowania nie przyznawać, tak więc jeżeli istnieją jakiekolwiek większe wątpliwości co do przebiegu zdarzenia, to liczyć się należy właśnie z taką decyzją.

I cóż ona oznacza dla poszkodowanego w wypadku?

W pierwszej kolejności zawsze można wnieść odwołanie od decyzji ubezpieczyciela. Nie zniechęcałbym do korzystania z tego środka, gdyż nie wiąże się on z żadnymi kosztami, czy ryzykiem, niemniej jednak z mojego doświadczenia wynika, iż jest to wysoce nieskuteczny środek wpływania na zmianę stanowiska ubezpieczyciela.

Wówczas nie pozostaje nic innego jak skorzystać z drogi sądowej pozywając ubezpieczyciela lub też sprawcę szkody.

Reklamy

W jakim zakresie przysługuje zwrot kosztów za holowanie pojazdu.

512px-Hinausauto
Rene CC CY 3.0
Dzisiejszy wpis w sumie skierowany jest głównie do właścicieli warsztatów samochodowych, czy podmiotów prowadzących działalność polegającą na holowaniu pojazdów uszkodzonych w wyniku kolizji, czy wypadku. Siłą rzeczy w obecnej sytuacji rynkowej, gdzie klient najczęściej rozlicza się z ubezpieczalnią w ten sposób, iż ceduje swoje roszczenia na warsztat, problem z punktu widzenia poszkodowanego jest marginalny.

W każdym razie możemy sobie spróbować odpowiedzieć jak bezpiecznie określić stawkę za holowanie pojazdu, tak aby z punktu widzenia warsztatu wystawiającego fakturę za tę usługę nie bylibyśmy stratni.

W pierwszej kolejności należy jednak wskazać, iż rozważania te mają zastosowanie głównie do szkód z OC sprawcy, w przypadku gdy klient zlecający nam usługę holowania korzysta z assistance lub też autocasco, to ogólne warunki ubezpieczenia określają na jakich zasadach i kiedy klientowi przysługuje zwrot kosztów. Przy czym nierzadko tylko i wyłącznie wtedy, gdy skorzysta się z pomocy przysłanej przez ubezpieczyciela.

W każdym razie w przypadku żądania zwrotu kosztów holowania zasada jest prosta: Stosownie do art. 361 § 2 k.c. naprawienie szkody obejmuje – w granicach normalnego związku przyczynowego – straty, które poszkodowany poniósł oraz korzyści, które mógłby osiągnąć gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Koszty z tytułu holowania pojazdu są typowym przykładem uszczerbku majątkowego, mającego postać straty rzeczywistej i nie ma tu żadnych wątpliwości, że poszkodowanemu w wypadku przysługuje zwrot sumy, którą musiał zapłacić na holowanie pojazdu do warsztatu.

Problem jaki się pojawia, to czy zawsze i w przypadku każdej kwoty ubezpieczyciel winien te koszty ponieść.

Co dość oczywiste koszty te mogą wynosić 300 zł i 900 zł, czy zatem w sytuacji, gdy koszty przekraczają przeciętne rynkowe koszty holowania ubezpieczyciel może wydać decyzję odmowną i w jakiej kwocie koszty te określić.

Co do zasady można uznać, iż w niektórych sytuacjach wystawiona faktura tak odbiega od realiów rynkowych, iż jej uznanie wykraczałoby poza związek przyczynowo skutkowy istniejący pomiędzy zdarzeniem a ceną za holowanie. Jest to oczywiście zawsze kwestia indywidualna i wymagająca jednostkowej oceny.

Żeby jednak tych problemów uniknąć warsztat samochodowy, przedsiębiorstwo holownicze winno swoje stawki odnosić do realiów rynkowych, które po trosze są także kształtowane przepisami prawa miejscowego.

Większość gmin w zadaniach własnych ma bowiem także obowiązek usuwania pojazdów nielegalnie parkujących czy porzuconych i w związku z tym określiło w wydanej uchwale koszt jaki właściciel pojazdu winien ponieść z uwagi na interwencje przedsiębiorstwa holowniczego działającego na zlecenie Miasta, czy Gminy.

Tytułem przykładu mogę się tu odwołać do regulacji obowiązujących na terenie Poznania. Koszt tego typu usługi reguluje uchwała Rady Miasta Poznania w sprawie ustalenia opłat za usuwanie i przechowywanie na parkingach strzeżonych pojazdów usuniętych z dróg w wyniku wydania dyspozycji usunięcia pojazdu. , a właściwie załącznik do niej, koszty te kształtują się następująco:

Załącznik do uchwały Nr LXIV/1009/VI/2014

RADY MIASTA POZNANIA

z dnia 18 marca 2014r.

Stawki opłat za usunięcie pojazdów z dróg w wyniku wydania dyspozycji usunięcia pojazdu oraz ich przechowywanie na parkingu strzeżonym.

Lp.

Rodzaj pojazdu

Za usunięcie

1

Rower lub motorower

105 zł

2

Motocykl

210 zł

3

Pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t

475 zł

4

Pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej pow. 3,5 t do 7,5 t

575 zł

5

Pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej pow. 7,5 t do 16 t

820 zł

6

Pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej pow. 16 t

1 200 zł

7

Pojazd przewożący materiały niebezpieczne

1 500 zł

Na podstawie tego przykładu klient, czy warsztat samochodowy dochodzący odszkodowania od ubezpieczyciela na podstawie cesji, nie powinien mieć większych problemów aby wykazać w Sądzie, iz faktura za koszty holowania w kwocie 475 zł za osobówkę jest zasadnym kosztem związanym z zaistniałą kolizją.

Oczywiście nie jest powiedziane, iż kwoty te stanowią maksymalny pułap, aczkolwiek żądanie kwot większych wiąże się z ryzykiem niekorzystnej opinii biegłego i cześciowego oddalenia powództwa. Przy czym można uznać, iż stawki te mogłyby być powiększane w sytuacji holowania w godzinach nocnych lub też w okresie Świąt, czy niedzieli.

Odszkodowanie za śmierć osoby bliskiej a zasiłek pogrzebowy

W Polsce w ciągu roku ginie ok 3000 osób w wypadkach drogowych. I tak o niebo lepiej niż lat temu kilkanaście, gdy liczba ta potrafiła sięgnąć i 8 tyś ofiar polskich dróg. Co oczywiste z każdym takim zdarzeniem łączy się konieczność przeprowadzenia pogrzebu.

Państwo Polskie osobom ubezpieczonym gwarantuje pomoc w pokryciu kosztów związanych z pogrzebem w postaci wypłacanego zasiłku pogrzebowego.

Jak natomiast tak wypłacany zasiłek ma się do tych tragedii, które zawinione są działaniem osoby trzeciej? Czy ubezpieczyciel może zmniejszyć odszkodowanie należne bliskim ofiary o kwotę przyznanego zasiłku pogrzebowego?

Praktyka zakładów ubezpieczeń

Jak się można domyśleć zakład ubezpieczeń nie jest chętny do uszczuplania zgromadzonych na swoich kontach środków. Tak więc w sytuacji, gdy pewne roszczenie jest dyskusyjne, to przynajmniej w pierwszej kolejności próbuje je zinterpretować na swoją korzyść.

Tak więc często zdarza się, iż przyznając zadośćuczynienie i odszkodowanie za koszty związane z pogrzebem ubezpieczyciel kwotę odszkodowania wypłaca po potrąceniu wartości zasiłku pogrzebowego przyznanego bliskim ofiary wypadku samochodowego.

Odszkodowanie się należy?

Jednakże i ta praktyka nie spotkała się ze zrozumieniem, w pierwszej kolejności osób poszkodowanych, a w dalszej sądów. Ostatecznie więc w tej materii zabrał także głos Sąd Najwyższy. Pytanie do Sądu Najwyższego wyszło od Rzecznika Ubezpieczonych ( obecnie Rzecznika Finansowego ), który zwrócił się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o wydanie orzeczenia dotyczącego tej materii wskazując, iż praktyka ubezpieczycieli w tym zakresie jest co najmniej niejednolita. Również pewne rozbieżności można było dostrzec w orzecznictwie sądowym.

Co powiedział Sąd Najwyższy?

W dniu 15 maja 2009 r. pełen skład ( a więc uchwała ta ma istotną moc) Izby Cywilnej Sądu Najwyższego w sprawie z wniosku Rzecznika Ubezpieczonych podjął uchwałę (sygn. akt III CZP 140/08) w następującej treści:

„Zasiłek pogrzebowy przewidziany art. 77 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (tekst jednolity Dz. U. z 2004 r. Nr 39, poz. 353 z późn. zm.) nie podlega uwzględnieniu przy ustalaniu odszkodowania dochodzonego na podstawie art. 446 § 1 k.c. ”

W uzasadnieniu Sąd Najwyższy wskazał, iż dla uznania, że wypłata danego świadczenia stanowi bezpodstawne wzbogacenie osoby poszkodowanej w wyniku śmierci osoby bliskiej koniecznym jest uznanie, iż źródłem świadczeń jest to samo zdarzenie i istnieje między nimi normalny związek przyczynowo skutkowy.

Sąd wskazał także, że wymaga się, aby uzyskana korzyść zaspokajała te same interesy poszkodowanego, które ma zaspokoić odszkodowanie oraz by była oparta o tę samą podstawę prawną.

Sąd doszedł więc do wniosku, że roszczenia o wypłatę zasiłku pogrzebowego i o pokrycie kosztów pogrzebu przez zakład ubezpieczeń nie są roszczeniami wynikającymi z tej samej podstawy prawnej, ich cel jest różny, gdyż zasiłek pogrzebowy ma również funkcję socjalną, a nadto Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych nie przysługuje roszczenie zwrotne do zakładu ubezpieczeń sprawcy wypadku.

Podstawą odszkodowania za śmierć osoby bliskiej jest Kodeks cywilny, a podstawą świadczenia z tytułu zasiłku pogrzebowego jest ustawa o emeryturach i rentach.

Tak więc dopuszczalna jest aby osoby poszkodowane otrzymały pełne pokrycie kosztów pogrzebu a jednocześnie uzyskały zasiłek pogrzebowy.

Pożar samochodu – samozapłon, podpalenie jak wygląda kwestia odszkodowania?

512px-Burnt_out_car
Autor: Francois Schnell CC BY 2.0

Jedną z dość częstych szkód powodujących spore rozczarowanie osób poszkodowanych są szkody związane z tzw. samozapłonem auta. Samochody, pojazdy mają te właściwość, iż raz na kilka, kilkadziesiąt tysięcy razy potrafią nagle ni z tego ni z owego zaiskrzyć, co powoduje powstanie źródła ognia i dalej spalenia się pojazdu.

W zasadzie w przypadku auta, którego jesteśmy właścicielem kwestia należnego odszkodowania za tak powstała szkodę jest dość oczywista. O ile mamy wykupioną polisę autocasco, to w zasadzie możemy spać spokojnie. Ryzyko pożaru jest raczej podstawowym ryzykiem, za które odpowiedzialność ponosi ubezpieczyciel z tytułu wykupienia ubezpieczenia AC.

Problem robi się w przypadku gdy podczas samozapłonu pojazdu spaleniu ulega nie tylko pojazd, w którym doszło do pożaru, ale także spalone zostają pojazdy sąsiadujące.

Poszkodowany wówczas intuicyjnie zgłasza szkodę z OC sprawcy, którym wydaje się mu być właściciel auta, w którym zaiskrzyło.

W takiej sytuacji przyjąć należy, iż raczej odpowiedzialnośc ta zachodzi, tak chociażby w swoim uzasadnieniu przyjął Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej II Wydział Cywilny Odwoławczy w wyroku z dnia 6 lutego 2014 r. sygn. Akt:  II Ca 767/13 :

„Wskazując na treść art. 34 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym (Dz.U. 2009R nr 124, poz.1152) podkreślił Sąd Rejonowy, że ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem pojazdu szkodę, której następstwem jest również uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata ,zniszczenie lub uszkodzenie mienia. Za szkodę powstałą, a w związku z ruchem pojazdu mechanicznego uważa się również szkodę powstałą przy wsiadaniu do pojazdu mechanicznego i wysiadaniu z niego bezpośrednio przy załadunku i rozładunku pojazdu mechanicznego podczas zatrzymywania , postoju, garażowania.

W konsekwencji, przyjął Sąd Rejonowy, że wprost z treści cytowanego przepisu wynika, iż pojęcie ruchu pojazdu (jest to pojęcie oczywiście inne, znacznie szersze znaczeniowo , niż pojęcie samego mechanicznego przemieszczania się pojazdu) obejmuje przypadek objęty pozwem (zaparkowanie pojazdu na ulicy przez ubezpieczoną). Tym samym odpowiedzialność ubezpieczonej K. N. (1) jest oparta (art 436kc) na zasadzie ryzyka. Brak jest w tym przypadku jakichkolwiek przesłanek przemawiających za istnieniem przesłanek wyłączających tę odpowiedzialność o których mowa w art 435§1kc. Brak jest tym samym, zdaniem Sądu Rejonowego, jakichkolwiek przesłanek przemawiających za odpowiedzialnością ubezpieczonej na zasadzie winy. Skoro z treści cytowanego przepisu art 34 wynika wprost, iż w przypadku postoju samochodu uważa się iż posiadacz pojazdu mechanicznego odpowiada za szkodę w związku z ruchem pojazdu ,a zatem na zasadzie ryzyka to Sąd Rejonowy na podstawie art. 435kc i 436kc uwzględnił powództwo w całości.”

Trochę inną natomiast sytuacje tworzy stan faktyczny podczas, którego pierwszy samochód, który uległ spaleniu został wcześniej podpalony. Tutaj przyjęcie możliwości zaspokojenia się z polisy Oc pierwszego pojazdu uzależnione będzie de facto od tego, czy ustalony zostanie sprawca.

Skoro bowiem uznajemy, iż odpowiedzialność za pojazd zaparkowany oparta jest także na zasadzie ryzyka, to właściciel auta,a właściwie ubezpieczyciel może wyłączyć swoją odpowiedzialność tylko w sytuacji, w której udałoby mu się udowodnić sprawstwo konkretnej osoby trzeciej.

Paradoksalnie dla osób pośrednio poszkodowanych podpaleniem lepiej będzie gdyby nie udało się ująć sprawcy. Wówczas odpowiada ubezpieczyciel niż gdyby sprawcę ujęto, a ten byłby np. wesołym młodzieńcem bez pracy.

Jak można wygrać z Wartą Uwagi do „podchwytliwej” praktyki ubezpieczyciela przy szkodach całkowitych.

W mojej praktyce, bogatej w sprawy odszkodowawcze, już nieraz zdarzyło się, że zakłady ubezpieczeń przyjmują określony tryb działania, który zlekceważony przez poszkodowanego lub niedoświadczonego pełnomocnika, może okazać się zgubny dla walki o jak najwyższe odszkodowanie. Działania te nie są – co do zasady – niedopuszczalne, ale – co oczywiste – nakierowane są także na ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Takiego rodzaju działanie odnotowałem w sprawach przeciwko Warcie przy tzw. szkodach całkowitych. Otóż w przypadku jej stwierdzenia, likwidatorzy towarzystwa niejednokrotnie zamieszczają na internetowej giełdzie samochodowej zaproszenia do składania ofert zakupu danego uszkodzonego auta. Oferta najdroższa staje się podstawą ustalenia wartości pojazdu uszkodzonego, a co za tym idzie, rzutuje na wypłacone przez ubezpieczyciela odszkodowanie. Zależność jest prosta. Im wyższa oferta, tym niższe świadczenia od zakładu ubezpieczeń.

Do tego momentu wszystko wydaje się w porządku i tak rzeczywiście jest, jeżeli oferent nabędzie wrak. Problem jednak się pojawia, gdy do transakcji nie dojdzie, a poszkodowany nie zdoła nigdzie indziej sprzedać auto za tak wysoką cenę, jak ww. oferenta. Jeżeli poszkodowany w końcu sprzeda wrak, ale komu innemu i taniej, Warta raczej nie pokryje różnicy, co oznacza stratę. W takim przypadku, na nic mogą zdać się odwołania, a nawet opinie niezależnych rzeczoznawców, stwierdzających że wartość wskazana przez Wartę była przeszacowana. Ubezpieczyciel zawsze będzie się bronił, że poszkodowany mógł sprzedać auto drożej, ale tego zaniechał, stąd dopłata jest bezzasadna. Co istotne, argumentację taką podzielają niektóre sądy, co oznacza w rezultacie przegranie sprawy sądowej.

Niemniej z ubezpieczycielem wygrać można. Warunek jest jeden. Należy dowodami wykazać, że oferta, którą posiłkował się ubezpieczyciel nie była do zrealizowania. Pierwszym krokiem jest ustalenie, czy ubezpieczyciel zamieścił na giełdzie internetowej kompletne dane o każdej usterce tudzież załączył dokumentację wizualizującą komplet uszkodzeń. Okazuje się bowiem, że zamieszczone dane nie zawsze są pełne i potencjalny kontrahent zaproponuje wyższą kwotę niż dałby znając całokształt uszkodzeń. Dalej trzeba ustalić, czy oszacowany przez zakład ubezpieczeń koszt naprawy pojazdu odpowiada prawdzie. Mimo, iż doszło do szkody całkowitej, potencjalny nabywca może zechcieć naprawić samochód, jeżeli koszt te nie będą wysokie. Zaniżenie przez Wartę kosztów naprawy, może wprowadzić w błąd oferenta, który w ten sposób zgodzi się zapłacić wyższą cenę za wrak pojazdu.

Powyższe przypadki miały miejsce w rzeczywistości i rzutowały następnie na uznanie oferty przez sąd za niewiarygodną. Wskazać można jeszcze inne okoliczności, które warto zwracać uwagę. Zdarza się bowiem, że uda się nawiązać kontakt z oferentem, który po naocznych oględzinach pojazdu, odmówi zawarcia transakcji, bo uzna że w rzeczywistości pojazd prezentuje się gorzej niż na zdjęciach. W praktyce spotkaliśmy się także z tak kuriozalną sytuacją, że ubezpieczyciel przesłał klientowi ofertę nabywcy dwa tygodnie po upływie terminu ważności oferty.

Opisane sytuacje mogą posłużyć do wygrania z zakładem ubezpieczeń. Aczkolwiek będzie to wymagała najprawdopodobniej i tak wdania się w spór sądowy, za to ze sporymi szansami na powodzenie.

Damian Nowicki – adwokat w Kancelarii Adwokacko-Radcowskiej Kacprzak Kowalak z siedzibą w Poznaniu: http://www.kacprzak.pl

Jakie kary za brak OC?

W którymś z poprzednich postów pisałem o coraz większej skuteczności Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego w wykrywaniu przypadków kierowców, którzy zaniechali ubezpieczenia należących do nich pojazdów.link

Tytułem uzupełnienia tego wpisu należałoby dodać ile w konkretnych pieniądzach ryzykują kierowcy, którzy posiadają pojazd bez ważnego ubezpieczenia.

Kwestie te reguluje ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2003 r. Nr 124 poz.1152 z późn. zm.), a konkretnie Art. 88 tejże Ustawy.

W każdym razie każda osoba, która nie spełniła obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego, zgodnie z warunkami tego ubezpieczenia określonymi w ustawie, jest obowiązana wnieść opłatę.

Wysokość tej opłaty w każdym roku kalendarzowym, stanowi:

1) w ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych:

a) samochody osobowe – równowartość dwukrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę,

b) samochody ciężarowe, ciągniki samochodowe i autobusy – równowartość trzykrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę,

  1. pozostałe pojazdy – równowartość jednej trzeciej minimalnego wynagrodzenia za pracę,

Ponadto w przypadku posiadaczy pojazdów mechanicznych, którzy nie spełnili obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych zgodnie z warunkami tego ubezpieczenia, wysokość opłaty jest uzależniona od okresu pozostawania tego posiadacza bez ochrony ubezpieczeniowej w każdym roku kalendarzowym i wynosi:

1) 20% opłaty w wysokości określonej w ust. 2 pkt 1 – w przypadku gdy okres ten nie przekracza 3 dni;

2) 50% opłaty w wysokości określonej w ust. 2 pkt 1 – w przypadku gdy okres ten nie przekracza 14 dni;

3) 100% opłaty w wysokości określonej w ust. 2 pkt 1 – w przypadku gdy okres ten przekracza 14 dni.

Czyli w 2016 roku opłaty te wynoszą:

dla samochodów osobowych: 3700 zł- przy 100% opłacie, 1850 zł – przy 50% i 740 zł przy 20% opłacie.

dla samochodów ciężarowych: 5500 zł- 100%, 2780- 50%, 110 zł- 20%

dla pozostałych pojazdów: 620 zł – 100%, 310 zł- 50% i 120 zł- 20 %

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

O przedawnieniu roszczenia o odszkodowanie

Roszczenie o odszkodowanie jak prawie wszystkie inne roszczenia dochodzone w prawie cywilnym również ulega przedawnieniu. Przedawnienie zaś oznacza, iż osoba poszkodowana nie może skutecznie domagać się zapłaty roszczenia od zakładu ubezpieczeń, jeżeli od daty szkody lub innej daty będącej początkiem biegu przedawnienia upłynął określony termin.

Jak to przedawnienie regulowane jest w przypadku roszczenia odszkodowawczego, a zwłaszcza ile wynoszą terminy na dochodzenie swoich roszczeń względem ubezpieczyciela lub sprawcy szkody – o tym w niniejszym artykule.

Po pierwsze zgodnie z treścią art. 442 (1) Kodeksu cywilnego Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, w każdym razie zaś z upływem 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.

Oznacza to tyle, iż mamy co do zasady 3 lata od daty,w której dowiedzieliśmy się kto jest odpowiedzialny za powstała szkodę aby wystąpić z stosownym roszczeniem do ubezpieczyciela lub z pozwem przeciwko sprawcy szkody.

Typowym przykładem roszczenia przedawniającego się po trzech latach jest roszczenie o odszkodowanie za uszkodzony pojazd, czy chociażby roszczenie z tytułu spalenia się mieszkania.

Natomiast w sytuacji, w której zdarzenie wywołujące szkodę było jednocześnie przestępstwem, wówczas termin przedawnienia jest znacznie dłuższy i wynosi aż 20 lat od daty popełnienia przestępstwa. Nie ma w tym przypadku znaczenia kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia.

Typowym przykładem takiego roszczenia, które ulega przedawnieniu dopiero po 20 latach od daty szkody jest roszczenie o zadośćuczynienie z tytułu uszczerbku na zdrowiu, o ile był to uszczerbek powodujący rozstrój zdrowia na dłużej niż 7 dni (wówczas takie zdarzenie jest przestępstwem) czy zadośćuczynienie z tytułu śmierci osoby bliskiej.

Przy czym należy dodać, iż jeżeli miało miejsce wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem trzech lat od daty, w której poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, a przedawnienie roszczeń osoby małoletniej nie może się skończyć wcześniej niż z upływem 2 lat od uzyskania przez nią pełnoletności.

Ważnym jest przy tym aby pamiętać, iż niektóre czynności powodują przerwanie biegu przedawnienia, np. przedawnienie ulegnie przerwaniu gdy wytoczy się powództwo przeciwko sprawcy lub ubezpieczycielowi lub zawezwie się ich do ugody przed Sąd, przedawnienie przerywa również skierowanie sprawcy do komornika, czy uznanie roszczenia przez osobę odpowiedzialną za powstanie szkody.

Ponadto na co szczególnie warto zwrócić uwagę w sporach z zakładem ubezpieczeń istnieje specjalny przepis w art. 819 § 4 k.c., zgodnie z którym bieg przedawnienia roszczeń o świadczenie przerywa się względem ubezpieczyciela także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem.
Wówczas przedawnienie biegnie na nowo od dnia, w którym poszkodowany otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia.

Teoretycznie więć można sobie wyobrazić sytuację, iż możnaby skutecznie dochodzić roszczenia o zadośćuczynienie po 40 czy nawet 60 kilku latach od daty zdarzenia. Wystarczy bowiem, iż przed upływem 20 lat od daty,w której poszkodowany doznał uszczerbku na zdrowiu kwalifikującego to zdarzenie jako przestępstwo, aby zgłosił roszczenie zakładowi ubezpieczeń. Ten dajmy na to po roku wydaje decyzję, z która się nie zgadzamy, ale zawezwanie do próby ugodowej kierujemy po kolejnych 19 latach i 11 miesiącach. By ostatecznie wystąpić z powództwem tuż przed upływem lat dwudziestu od daty umorzenia postępowania ugodowego.

Pytanie tylko, czy dla tej prawniczej wyliczanki warto będzie komuś czekać tyle lat by uzyskać należne mu środki?