Kogo pozwać sprawcę czy jego ubezpieczyciela, a może obu?

Dość często kierując pozew do Sądu przeciwko ubezpieczycielowi sprawcy szkody Klienci pytają mnie, czy pozywamy także samego sprawcę?

Co do zasady przepisy prawa polskiego w stosunku do roszczeń z tytułu umowy ubezpieczenia pozwalają na pozwanie zarówno ubezpieczyciela jak i samego sprawcę.

Poszkodowany dochodzący odszkodowania ma więc tu pełny wybór.

Możemy pozwać samego ubezpieczyciela, samego sprawcę albo obu łącznie na zasadach podobnych do tzw. solidarności. Ta zasada obejmuje także większość Państw Unii Europejskiej w zakresie dochodzenia roszczeń z tytułu OC pojazdów mechanicznych, ale w przypadku innych ubezpieczeń może być inaczej.

Spróbujmy zatem odpowiedzieć na pytanie kiedy warto roszczenie, czy pozew kierować bezpośrednio wobec sprawcy wypadku?

W zasadzie jedynym oczywistym przypadkiem jest sytuacja, w której ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania wskazując np. na fakt, iż jego polisa nie obejmuje odpowiedzialności za sprawcę, lub gdy istnieje spore ryzyko uznania, iż tak właśnie może być.

Wówczas lepiej ograniczyć się do pozwania sprawcy- zwłaszcza gdy wiemy, iż jest on osobą wypłacalną. Co prawda ten będzie mógł wnosić o przypozwanie ubezpieczyciela, który może się do sprawy przyłączyć, ale nie jest to regułą, zwłaszcza gdy ubezpieczyciel wcześniej odmówił wypłaty odszkodowania.

Można oczywiście pozew kierować przeciwko ubezpieczycielowi i osobie odpowiedzialnej za zdarzenie jeżeli poszkodowanemu zależy na tym aby sprawca musiał stawiać się w sądzie i w ten sposób dodatkowo go w jakiś sposób „ukarać”

Czy warto natomiast pozywać sprawcę obok ubezpieczyciela, gdy nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń ani też nie zależy nam ambicjonalnie na obecności winnego wypadku komunikacyjnego w sądzie.

Moim zdaniem nie warto.

Spór z samym zakładem ubezpieczeń jest sporem koncentrującym się na istocie sprawy, tj. uznaniu bądź nie odpowiedzialności sprawcy i ewentualnie ustaleniu wysokości należnego odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Udział w sporze kolejnego podmiotu- osoby fizycznej może wnieść do procesu niepotrzebne emocje, może skutkować nieprzewidzianymi wnioskami dowodowymi, które mogą przedłużać postępowanie.

Wreszcie co bardzo istotne, gdy po drugiej stronie procesu mamy dwóch pozwanych każdy z nich może wynająć do pomocy adwokata lub radcę prawnego, których koszty w razie przegrania musimy ponieść. Niejako więc idąc z takim powództwem ryzykujemy podwójnie – co jest moim zdaniem absolutnie wystarczająca przesłanką dla zostawienia biednego sprawcy w spokoju i procesowania się jedynie z jego ubezpieczycielem.

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Reklamy

Jaki jest zakres odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń w OC komunikacyjnym?

640px-Amber.pendants.800pix.050203
 

Adrian Pingstone

 

 

Otrzymałem zapytanie od Czytelnika zapytującego o zakres odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń z obowiązkowej polisy OC na samochód. W skrócie Klient pyta tak: ”Czy może Pan napisać jakie szkody pokrywa ubezpieczyciel z polisy OC i czy wszystkie koszty związane z wypadkiem zostaną pokryte?”

W zasadzie na tak postawione pytanie odpowiedzieć należy trzystopniowo.

Po pierwsze zakres odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń jest w dużym stopniu tożsamy z zakresem odpowiedzialności sprawcy wypadku, zdarzenia szkody.

Ten zaś opisany jest w treści art. 361 Kodeksu cywilnego, który stanowi tak:

§ 1. Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.

§ 2. W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.”

Z przepisu tego wyprowadza się pojęcie adekwatnego związku przyczynowo skutkowego pomiędzy zdarzeniem powodującym szkodę a jego rezultatem czyli szkodą.

W skrócie, gdyż o adekwatnym związku przyczynowo skutkowym napisano tomy prac magisterskich i tysiące wyroków kręciło się wokół tego pojęcia, oznacza to, iż jeżeli można uznać, iż dana szkoda, dany koszt nie musiałby być poniesiony, gdyby nie szkoda, to ten związek istnieje.

Typowym przykładem w przypadku szkody komunikacyjnej będzie chociażby obowiązek pokrycia kosztów naprawy auta, wynajmu pojazdu zastępczego czy refundacji utraconych zarobków.

Natomiast dalsze ograniczenia odnoszące się już tylko do ubezpieczyciela, a więc w tym zakresie sprawca ponosiłby odpowiedzialność, mimo iż tej nie ponosiłby zakład ubezpieczeń wprowadza ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2003 r. Nr 124 poz.1152 z późn. zm.), która wyłącza spod odpowiedzialności następujące szkody:

„Art.38
1. Zakład ubezpieczeń nie odpowiada za szkody:

  1. polegające na uszkodzeniu, zniszczeniu lub utracie mienia, wyrządzone przez kierującego posiadaczowi pojazdu mechanicznego; dotyczy to również sytuacji, w której posiadacz pojazdu mechanicznego, którym szkoda została wyrządzona, jest posiadaczem lub współposiadaczem pojazdu mechanicznego, w którym szkoda została wyrządzona;

  2. wynikłe w przewożonych za opłatą ładunkach, przesyłkach lub bagażu, chyba że odpowiedzialność za powstałą szkodę ponosi posiadacz innego pojazdu mechanicznego niż pojazd przewożący te przedmioty;

  3. polegające na utracie gotówki, biżuterii, papierów wartościowych, wszelkiego rodzaju dokumentów oraz zbiorów filatelistycznych, numizmatycznych i podobnych;

  4. polegające na zanieczyszczeniu lub skażeniu środowiska.

    2. Wyłączenie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń, o którym mowa w ust. 1 pkt 1, nie obejmuje szkody wyrządzonej w mieniu, jeżeli pojazdy mechaniczne uczestniczące w zdarzeniu są przedmiotem umowy leasingu zawartej przez posiadaczy tych pojazdów z tym samym finansującym lub zostały przewłaszczone przez posiadaczy tych pojazdów na tego samego wierzyciela lub które są przedmiotem zastrzeżenia własności rzeczy sprzedanej na rzecz tego samego wierzyciela.”

Co więcej ta sama ustawa przewiduje także pewne ograniczenia kwotowe wypłacanych odszkodowań, które wyglądają następująco:


„Art. 36

1. Odszkodowanie ustala się i wypłaca w granicach odpowiedzialności cywilnej posiadacza lub kierującego pojazdem mechanicznym, najwyżej jednak do ustalonej w umowie ubezpieczenia sumy gwarancyjnej. Suma gwarancyjna nie może być niższa niż równowartość w złotych:

1) w przypadku szkód na osobie – 5 000 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte ubezpieczeniem bez względu na liczbę poszkodowanych,

2) w przypadku szkód w mieniu – 1 000 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte ubezpieczeniem bez względu na liczbę poszkodowanych

– ustalana przy zastosowaniu kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski obowiązującego w dniu wyrządzenia szkody.

2. Za szkody spowodowane w państwach, o których mowa w art. 25 ust. 2, zakład ubezpieczeń odpowiada do wysokości sumy gwarancyjnej określonej przepisami tego państwa, nie niższej jednak niż suma określona w ust. 1.”

Są to więc kwoty spore i w 99,99% starczają na pokrycie strat wywołanych przez kierowcę, ale nie zawsze. O czym napiszę przy innej okazji.

Czy nietrzeźwość uczestnika wypadku zawsze powoduje zmniejszenie odszkodowania.

 

Stan nietrzeźwości, czy lżejszy stan po spożyciu alkoholu u uczestnika zdarzenia drogowego w zasadzie zawsze stawia spory znak zapytania w sytuacji ustalenia ewentualnej winy, czy przyczynienia się do wypadku osoby, która była po kilku głębszych.

Nie można jednakże stawiać znaku równości pomiędzy spożyciem alkoholu a winą za zaistniałe zdarzenie na drodze. Alkohol sam w sobie może oczywiście wpływać na winę, zwłaszcza iż upośledza funkcje organizmu. Jednakże samo jego spożycie przez osobę uczestniczącą w ruchu drogowym ( kierowca, pieszy, pasażer) nie oznacza, iż taka osoba naruszyła przepisy związane z poruszaniem się w ruchu drogowym.

Nie jest to jednak dla zakładów ubezpieczeń kwestia oczywista. W zasadzie normą jest, iż stwierdzenie u uczestnika ruchu drogowego procentów w krwi zakład ubezpieczeń traktuje niejako z automatu jako przyczynienie się lub winę.

Taka sytuacja miała chociażby miejsce w jednym z opisywanych w prasie wyroków, który dotyczył osoby potrąconej na przejściu dla pieszych. Mimo iż w wyniku wypadku osoba ta doznała skomplikowanych złamań, to zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty mu świadczenia z posiadanej polisy twierdząc, iż skoro znajdował się w stanie nietrzeźwości, to ponosi winę za zaistniałe zdarzenie.

Niemniej jednak w tej konkretnej sytuacji winnym zdarzenia był kierowca pojazdu, który nie zauważył pieszego na przejściu. Brak było związku pomiędzy stanem pieszego, a powstaniem wypadku. Sam kierowca w procesie karnym usłyszał wyrok skazujący.

W tej sytuacji Sąd nie miał większych wątpliwości aby pozew poszkodowanego uwzględnić.

O wytycznych w sprawach ubezpieczeniowych i odszkodowawczych

Sama analiza przepisów Kodeksu cywilnego regulująca odpowiedzialność za szkodę w zasadzie nie wiele potencjalnemu poszkodowanemu daje.

Spójrzmy bowiem na treść przepisu Art. 363 Kodeksu cywilnego:

㤠1.

Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.

§ 2.

Jeżeli naprawienie szkody ma nastąpić w pieniądzu, wysokość odszkodowania powinna być ustalona według cen z daty ustalenia odszkodowania, chyba że szczególne okoliczności wymagają przyjęcia za podstawę cen istniejących w innej chwili.”

Przepis niby prosty, ale przystawiając go do w zasadzie niezliczonej liczby różnych sytuacji prawno-faktycznych, których skutkiem jest powstanie szkody nie wiele daje. Zwłaszcza gdy nie ma się większego rozeznania w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych.

A już w zupełności, gdy osoba poszkodowana nie ma w ogóle do czynienia z prawem czy sektorem związanym z dochodzeniem odszkodowań.

Dlatego też w sytuacji związanej z kolizją samochodową dobrym wyjściem, ściągą stanowiącą podsumowanie praw osoby, która doznała szkody w należącym do niej pojeździe jest lektura wydanych przez Komisje Nadzoru Finansowego Wytycznych dla zakładów ubezpieczeń dotyczących likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych.

Wytyczne te można znaleźć pod tym linkiem

Co prawda wytyczne jako takie nie stanowią przepisów prawa, Komisja Nadzoru Finansowego nie ma kompetencji do wydawania takowych. Są one niejako podsumowaniem dobrych praktyk, czy oczekiwań jakie organ nadzoru nad rynkiem ubezpieczeń ma w stosunku do zakładów ubezpieczeniowych.

Niemniej jednak mając na uwadze tę zależność można stwierdzić, iż zakłady ubezpieczeń generalnie w mniejszym, czy większym stopniu do wytycznych się dostosowały.

Tak więc warto do tego instrumentu sięgać.

Zadośćuczynienie za uraz kręgosłupa- uraz biczowy vel smagnięcie batem. Czy należy się odszkodowanie i ile się należy?

Whiplash
autor: Bruce Blaus CC BY-SA 4.0

Uraz biczowy jest jednym z najczęściej występujących urazów będących konsekwencją wypadku, czy nawet stłuczki samochodowej. Jednocześnie jest to uraz, który na gruncie sporu z zakładem ubezpieczeń powoduje pewne problemy, a często nawet ubezpieczyciel odmawia wypłaty zadośćuczynienia (odszkodowania za szkodę na osobie).

Dlaczego o tym za chwilę.

Najpierw może przypomnijmy czym się charakteryzuje „whiplash” – smagnięcie biczem.

Do powstanie tego urazu dochodzi najczęściej w wyniku nawet drobnej stłuczki samochodowej. Stłuczka może być co prawda drobna, ale działające siły powodują gwałtowny i niespodziewany ruch kręgosłupa, najpierw głowa gwałtownie leci w jednym kierunku by za chwilę wrócić do pierwotnego położenia.

Ruch głowy jest podobny do ruchu końcówki bata przy jego smagnięciu (stąd nazwa), kłopot w tym, iż w wyniku tych gwałtownych niekontrolowanych zgięć może dojść do poważnego uszkodzenia tkanek.

Jako ze nie jestem ortopedą, neurologiem,ani nawet rehabilitantem, to odsyłam do poniższego linka, gdzie uraz ten został jak mniemam bardzo ładnie pod kątem fizjologicznym opisany.

Problem jaki wiąże się z tym urazem, to fakt, iż zmiany w tkankach nie są w żaden sposób widoczne na zdjęciach rtg ( nie odchodzi do uszkodzenia układu kostnego), czy w obrazie rezonansu magnetycznego MR.

Dla ubezpieczyciela sprawa jest więc dość oczywista, skoro nie ma urazu w dokumentacji medycznej, to nie ma szkody, nie ma tez odszkodowania.

Mimo tego poszkodowany cały czas odczuwa bóle szyi, głowy ma problemy z spaniem, często ból promieniuje do rąk. Mogą się pojawić wymioty, nudności, sztywnienie karku, drętwienie rak.

Słowem dużo nieprzyjemnych rzeczy.

Drugi problem jaki wiąże się z urazem biczowym, to fakt iż zwykle w wyniku działającej adrenaliny poszkodowany tuż po szkodzie nie odczuwa żadnej dolegliwości. Te najczęściej pojawiają się po kilku godzinach, na drugi dzień, czy kilka dni po wypadku gdy zgłasza się na SOR celem uzyskania pomocy.

I znów ubezpieczyciel może kwestionować związek między wypadkiem a szkodą skoro nastąpił tutaj rozstrzał czasowy między datą szkody a powstaniem dolegliwości.

Mimo iż brak tutaj twardych dowodów w postaci zdjęć dokumentujących uraz z ubezpieczycielem warto i nawet trzeba wejść w spór.

O ile zakład ubezpieczeń nie przyzna zadośćuczynienia lub przyzna je w niewielkim zakresie, to warto wystąpić na drogę sądową, gdzie dla każdego biegłego neurologa, czy ortopedy uraz ten jest chlebem powszednim i oczywistością.

Jakiego zadośćuczynienie można zatem się domagać. Po pierwsze zawsze wysokość zadośćuczynienia jest kwestią indywidualną, jednakże zwykle orzekany uszczerbek mieście się w przedziale od kilku do 10%. Co może się przedkładać na realne roszczenie o odszkodowanie na poziomie kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Może Państwo mieliście tego typu nieszczęśliwą przygodę i jak wyglądała kwestia uzyskania odszkodowania od ubezpieczyciela?

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Czy skorzystanie z uprawnienia do świadczenia z polisy na życie wiąże się z koniecznością przyjęcia spadku ?

PolisaSA
Autor: FORMA [GFDL]

Taka sytuacja faktyczna wynikająca z zadanego przez Czytelnika pytania: Zmarły rodzic pozostawił po sobie polisę na życie, w której jako osobę uposażoną wskazano jego dzieci w odpowiednim procencie wskazanym w polisie.

Jednakże poza samą polisą tata Czytelnika pozostawił po sobie także mnóstwo długów. W zasadzie nie pozostawiając swojej rodzinie wyboru co do sposobu nabycia spadku po nim, a konkretnie nie nabycia, gdyż potencjalni spadkobiercy chcieliby skorzystać z możliwości odrzucenia spadku.

Pytanie jakie w związku z tym się pojawia, to czy uprawnienie wynikające z powołania w polisie jako beneficjenta tej polisy jest niezależne od decyzji o przyjęciu spadku lub jego odrzuceniu?

W pierwszym zdaniu odpowiadając na tak zadane pytanie można uspokoić Czytelnika, suma wskazana w polisie przypadająca beneficjentowi nie wchodzi w skład spadku.

Nie ma więc żadnej korelacji pomiędzy oświadczeniem co do sposobu nabycia lub nie spadku a uprawnieniem do otrzymania sum wskazanych w polisie z tytułu śmierci osoby ubezpieczonej.

Przesądza o tym treść Kodeksu cywilnego, który stanowi

„Art. 831

§ 3. Suma ubezpieczenia przypadająca uprawnionemu nie należy do spadku po ubezpieczonym.”

Sama więc ta norma prawna nie pozostawia żadnych wątpliwości co do odpowiedzi na zadany problem prawny, niemniej jednak przychylam się także do stanowiska, iż nawet brak tego uregulowania w kodeksie pozwalałby na stwierdzenie, iż suma uposażenia nie jest elementem masy spadkowej. Przede wszystkim, co jest dość oczywiste, zmarły nie był nigdy uprawnionym do otrzymania świadczenia z tytułu swojej śmierci. Nie jest to więc element jego majątku. Polisa w tym zakresie ma charakter ubezpieczenia na rzecz osoby trzeciej i to ta osoba w sposób pierwotny nabywa uprawnienie do otrzymania określonej sumy pieniężnej od ubezpieczyciela, a nie w wyniku nabycia praw do spadku po nim.

Przy czym tak jak wskazałem wyżej w świetle regulacji art. 831 Kodeksu cywilnego rozważania te mają tylko walor ściśle teoretyczny.

 

Jak wyliczyć odszkodowanie odpowiadające kosztom opieki nad osobą najbliższą?

Man_with_dislocated_shoulder_and_broken_leg_Wellcome_L0041514Jednym z najpopularniejszych artykułów na moim blogu jest ten o zasadności dochodzenia odszkodowania za czas opieki nad osobą bliską, która doznała uszczerbku na zdrowiu w wyniku wypadku. Z artykułem można zapoznać się pod tym linkiem.

W tym poście chciałbym spróbować odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób wyliczyć wysokość należnego dla poszkodowanego odszkodowania z tytułu opieki sprawowanej przez osoby bliskie, a więc usługi za którą nikt nigdy faktury, czy innego rachunku nie wystawi.

W pierwszej kolejności odpowiedzmy sobie na pytanie jakie czynności będą być mogły objęte odszkodowaniem za ich świadczenie na rzecz osoby bliskiej. A więc w sytuacji, w której mąż, dziecko, matka poszkodowanego w wyniku wypadku komunikacyjnego nie są w pełni sprawne i w okresie rekonwalescencji potrzebują pomocy w:

  • przygotowywaniu posiłków,
  • przygotowywania jedzenia,
  • sprzątaniu,
  • przebieraniu i ubieraniu,
  • myciu, czy z
  • pomocy w zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych.

Pomoc taka bywa niezbędna przy

  • zmienianiu opatrunków,
  • zawożeniu do lekarza, rehabilitację czy chociażby na Policję i do Sądu.

W dalszej kolejności trzeba określić ile czasu spędzamy nad opieką nad osobą bliską, w zasadzie najlepiej jest po prostu te czynności rejestrować. Oczywiście jak tego nie uczyniliśmy to można oszacować ilość czasu niezbędnego na opiekę nad poszkodowanym w zależności od charakteru obrażeń osoby poszkodowanej.

Dalej należy odwołać się do kosztów jakie za usługi opiekuńcze liczą sobie przedsiębiorcy świadczący tego typu usługi, czy pielęgniarki za godzinę pracy. Zwykle w zależności od gminy będzie, to od kilku do kilkunastu złotych za godzinę. Stawki te bez trudu odnajdziemy wrzucając takie właśnie zapytanie do wyszukiwarki internetowej.