Czy warto wnosić apelacje od wysokości kwoty zawartej w wyroku zasądzającym zadośćuczynienie?

Rozpoznawane przez Sąd sprawy o zadośćuczynienie charakteryzują się jedną istotną specyfiką- są to tzw. sprawy oparte o uznanie sędziowskie.

Termin „uznanie sędziowskie” oznacza, iż nie ma ścisłych matematycznych podstaw do wydania orzeczenia lecz suma kwoty zasądzanej tytułem zadośćuczynienia, za rozstrój zdrowia, uszczerbek na zdrowiu, czy śmierć osoby bliskiej jest niejako wynikiem procesu myślowego sędziego.

Rezultatem tego są np. rozbieżności w orzecznictwie co do wysokości zasądzanych kwot, mimo porównywalnych stanów faktycznych. W prawie że identycznej sprawie rozpoznawanej np w Poznaniu, żona zmarłego może otrzymać tytułem zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej 15 tyś złotych, gdy sąd w Rzeszowie zasądzi 250 tys złotych.

W zwiazku z tym pojawia się często pewien problem przy podejmowaniu decyzji dotyczącej wniesienia bądź nie apelacji od takiego wyroku.

Dajmy na to pozwalismy ubezpieczyciela o 100 tyś zł tytułem zadośćuczynienia. Sąd I Instancji zasądza 75 tyś złotych. Osoba poszkodowana jest niezadowlona z tego wyroku i chaiałaby wnieśc apelacje, Ubezpieczyciel równiez nie jest zadowolony i także chce wnieśc apelacje.

Czy jest w ogóle sens? I czy coś ogranicza możłiwosc wywiedzenia środka odwoławczego?

Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. W przypadku orzeczeń wydawnych w oparciu o uznanie sędziowskie Sąd drugiej Instancji może oddalić apelację, nawet zgadzajac się iż może suma zasądzona jest za duża lub za niska, ale mimo to oddali wskazując, iż argumenty podniesione przeciwko wyrokowi pierwszej instancji nie dyskwalifikują swobodnej oceny sędziego.

Podkreślić bowiem należy, iż wedle ugruntowanej koncepcji prezentowanej przez Sąd Najwyższy i sądy niższych instancji więź emocjonalna łącząca osoby bliskie jest dobrem osobistym, a więc doznany na skutek śmierci osoby bliskiej uszczerbek może polegać nie tylko na osłabieniu jej aktywności życiowej i motywacji do przezwyciężenia trudności, co podlegałoby rozpatrzeniu przez pryzmat art. 446 § 3 k.c., lecz jest także następstwem naruszenia tej relacji między osobą zmarłą a jej najbliższymi. Przepis stanowiący podstawę zasądzenia zadośćuczynienia nie daje żadnych wskazówek co do sposobu określenia wysokości zadośćuczynienia, stanowi jedynie, że sąd może przyznać poszkodowanemu „odpowiednią sumę”. Faktycznie zapis taki nadaje przyznaniu przez sąd zadośćuczynienia charakter fakultatywny, a wysokość przyznanego zadośćuczynienia pozostawia swobodzie uznania sędziego, który winien kierować się celami i charakterem zadośćuczynienia (…) skoro zadośćuczynienie ma charakter kompensacyjny, tym samym winno reprezentować ekonomicznie odczuwalną wartość (…) Z drugiej jednak strony odpowiednia suma pieniężna przyznana tytułem zadośćuczynienia powinna być utrzymana w rozsądnych granicach i być dostosowana do aktualnych stosunków majątkowych w społeczeństwie (…) umiarkowana wysokość zadośćuczynienia oznacza, że nie może ono być ani rażąco wygórowane, ani rażąco niskie” .

W wyroku z 3 czerwca 2011 r., III CSK 279/10, Sąd Najwyższy stwierdził, że trudno jest wycenić tę krzywdę. W każdym razie każdy przypadek powinien być indywidualizowany z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy. Wprowadzenie do przepisu klauzuli „odpowiedniej sumy” pozostawia sądowi orzekającemu margines uznaniowości, co do wysokości zasądzanej kwoty. Jest on dodatkowo wzmocniony fakultatywnym („może”) charakterem tego przyznania, co wskazuje na konstrukcję należnego zadośćuczynienia dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu krzywdy (…). Swoboda ta, zwana prawem sędziowskim, nie oznacza dowolności, gdyż przyznanie odpowiedniej sumy tytułem kompensacji krzywdy, jak i jej odmowa, muszą być osadzone w stanie faktycznym sprawy i jeżeli jest sporządzane uzasadnienie powinny okoliczności te znaleźć obiektywny wyraz w motywach wyroku. Pomimo niemożności ścisłego ustalenia wysokości uszczerbku należy opierać rozstrzygnięcie na kryteriach zobiektywizowanych, a nie kierować się wyłącznie subiektywnymi odczuciami poszkodowanego

Jak więc odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule niniejszego artykułu?

Przede wszystkim wyrok Sądu pierwszej instancji co do kwoty musi znacznie odbiegać od kwoty dochodzonej pozwem. W zasadzie apelacja nie ma szans, gdy np. dochodziliśmy 100 tyś zł, a sąd zasądził 90 tyś zł. Nie jest to rażąca róznica.

Tylko zatem w sytuacji, gdy Sąd w swoim orzeczeniu znacznie odbiega od dochodzonej kwoty a jednocześnie kwota zasądzona odbiega od kwot zasądzanych w podobnych sprawach mamy realne szanse na rzeczywiste rozpoznanie apelacji. W każdym razie zawsze warto wyrok i uzasadnienie Sądu pierwszej instancji poddać analizie.

Podróż z pijanym kierowcą radykalnie zmniejsza szanse na odszkodowanie.

Bloot,_Pieter_de_-_Tavern_Interior_-_1630s
Pieter de Bloot Tavern Interior

Sam fakt bycia osobą poszkodowaną w wypadku drogowym nie oznacza jeszcze automatycznie, iż wypłacone odszkodowanie w pełni będzie pokrywać wyrządzoną szkodę.

Jednym z narzędzi zmniejszających wysokość przyznawanego odszkodowania czy zadośćuczynienia jest bowiem instytucja przyczynienie się.

Kodeks cywilny w Art. 362 stanowi, iż

„Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.”

Pytanie zatem jakie się pojawia, to kiedy takie przyczynienie ma miejsce?

Okazuje się, iż całkiem często. Wystarczy tylko wsiąść jako pasażer do auta, które prowadzone jest przez pijanego kierowcę. Oczywiście aby przyjąć przyczynienie się do zdarzenia pasażer musi o tym fakcie wiedzieć.

W każdym razie w sytuacji, w której wracamy jako pasażer z kierowcą, z którym dopiero co piliśmy w knajpie, czy na imieninach u cioci, to w sytuacji zajścia wypadku należne nam zadośćuczynienie zostanie zmniejszone.

Sądy są w tej kwestii mało pobłażliwe dla takich pasażerów i redukują przyznawane świadczenia nawet o 70%.

Co więcej według danych zebranych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny Sądy zarzut przyczynienia się uwzględniły w ponad 90% spraw dotyczących pasażerów pijanego kierowcy.

Cytując za stroną ufg :

„Gdy pasażer wsiada  do samochodu z nietrzeźwym kierowcą – często wcześniej pijąc z nim alkohol –  to bierze na siebie nie tylko moralną współodpowiedzialność za ewentualny wypadek, ale również zgadza się na poniesienie finansowych konsekwencji związanych z własną szkodą –podkreśla Sława Cwalińska Weychert, wiceprezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. – I o tym warto pamiętać decydując się na podróż z pijanym za kierownicą. Zamiast później obwiniać świat dookoła i mieć żal że ubezpieczyciel czy sąd, po dokonaniu oceny zachowania poszkodowanego, zmniejszył mu odszkodowanie, jako następstwo jego przyczynienia się do powstania szkody „

Na tej samej stronie UFG podaje przykłady spraw, w oparciu o wyroki Sądów, w których przyczynienie to zostało zastosowane:

„20 letni pasażer ginie w wypadku. Wcześniej, wspólnie z kierowcą pili alkohol, podróżowali w niezapiętych pasach. O odszkodowanie występuje matka jego paroletniego syna, w imieniu własnym i dziecka. UFG wypłaca z 50 proc. przyczynieniem. Sąd podtrzymuje stopień przyczynienia na tym samym poziomie.

 kilka osób pije razem wódkę; nad ranem kończy im się alkohol. Dwie z nich: kobieta i mężczyzna postanawiają pojechać po następny – na stację benzynową. W trakcie jazdy kobieta traci panowanie nad kierownicą i uderza w drzewo. Dwudziestokilkuletni pasażer (bez pasów) trafia do szpitala z licznymi obrażeniami. Wypłacone dla niego odszkodowanie zostaje zmniejszone – ze względu na przyczynienie – o 70 procent.

16 lat po wypadku żona występuje do UFG o zadośćuczynienie za śmierć męża, który w nim zginął. Prawie 40 letni wówczas mąż podróżował jako pasażer Fiatem Cinquecento – z pijanym kierowcą. Wcześniej razem pili i w efekcie pasażer miał 2,5 promila, kierowca zaś 3,3 promila. Na łuku drogi kierowca zjechał i uderzył w drzewo – zginęli obaj. Przyczynienie 50 procent.”

Tak więc chyba jedyną rozsądną decyzją potencjalnego pasażera osoby pijącej jest wyciągnięcie kluczyków z stacyjki.

Czy nietrzeźwość uczestnika wypadku zawsze powoduje zmniejszenie odszkodowania.

 

Stan nietrzeźwości, czy lżejszy stan po spożyciu alkoholu u uczestnika zdarzenia drogowego w zasadzie zawsze stawia spory znak zapytania w sytuacji ustalenia ewentualnej winy, czy przyczynienia się do wypadku osoby, która była po kilku głębszych.

Nie można jednakże stawiać znaku równości pomiędzy spożyciem alkoholu a winą za zaistniałe zdarzenie na drodze. Alkohol sam w sobie może oczywiście wpływać na winę, zwłaszcza iż upośledza funkcje organizmu. Jednakże samo jego spożycie przez osobę uczestniczącą w ruchu drogowym ( kierowca, pieszy, pasażer) nie oznacza, iż taka osoba naruszyła przepisy związane z poruszaniem się w ruchu drogowym.

Nie jest to jednak dla zakładów ubezpieczeń kwestia oczywista. W zasadzie normą jest, iż stwierdzenie u uczestnika ruchu drogowego procentów w krwi zakład ubezpieczeń traktuje niejako z automatu jako przyczynienie się lub winę.

Taka sytuacja miała chociażby miejsce w jednym z opisywanych w prasie wyroków, który dotyczył osoby potrąconej na przejściu dla pieszych. Mimo iż w wyniku wypadku osoba ta doznała skomplikowanych złamań, to zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty mu świadczenia z posiadanej polisy twierdząc, iż skoro znajdował się w stanie nietrzeźwości, to ponosi winę za zaistniałe zdarzenie.

Niemniej jednak w tej konkretnej sytuacji winnym zdarzenia był kierowca pojazdu, który nie zauważył pieszego na przejściu. Brak było związku pomiędzy stanem pieszego, a powstaniem wypadku. Sam kierowca w procesie karnym usłyszał wyrok skazujący.

W tej sytuacji Sąd nie miał większych wątpliwości aby pozew poszkodowanego uwzględnić.

O wytycznych w sprawach ubezpieczeniowych i odszkodowawczych

Sama analiza przepisów Kodeksu cywilnego regulująca odpowiedzialność za szkodę w zasadzie nie wiele potencjalnemu poszkodowanemu daje.

Spójrzmy bowiem na treść przepisu Art. 363 Kodeksu cywilnego:

㤠1.

Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.

§ 2.

Jeżeli naprawienie szkody ma nastąpić w pieniądzu, wysokość odszkodowania powinna być ustalona według cen z daty ustalenia odszkodowania, chyba że szczególne okoliczności wymagają przyjęcia za podstawę cen istniejących w innej chwili.”

Przepis niby prosty, ale przystawiając go do w zasadzie niezliczonej liczby różnych sytuacji prawno-faktycznych, których skutkiem jest powstanie szkody nie wiele daje. Zwłaszcza gdy nie ma się większego rozeznania w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych.

A już w zupełności, gdy osoba poszkodowana nie ma w ogóle do czynienia z prawem czy sektorem związanym z dochodzeniem odszkodowań.

Dlatego też w sytuacji związanej z kolizją samochodową dobrym wyjściem, ściągą stanowiącą podsumowanie praw osoby, która doznała szkody w należącym do niej pojeździe jest lektura wydanych przez Komisje Nadzoru Finansowego Wytycznych dla zakładów ubezpieczeń dotyczących likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych.

Wytyczne te można znaleźć pod tym linkiem

Co prawda wytyczne jako takie nie stanowią przepisów prawa, Komisja Nadzoru Finansowego nie ma kompetencji do wydawania takowych. Są one niejako podsumowaniem dobrych praktyk, czy oczekiwań jakie organ nadzoru nad rynkiem ubezpieczeń ma w stosunku do zakładów ubezpieczeniowych.

Niemniej jednak mając na uwadze tę zależność można stwierdzić, iż zakłady ubezpieczeń generalnie w mniejszym, czy większym stopniu do wytycznych się dostosowały.

Tak więc warto do tego instrumentu sięgać.

Odszkodowanie z OC sprawcy – utrata wartości handlowej pojazdu. Czy zawsze ma miejsce?

Car_paint_scheme
Matt Bateman CC BY 2.0

Jakiś czas temu pisałem post o utracie wartości handlowej jako elemencie składowym szkody w pojeździe. Dzisiaj chciałbym pociągnąć ten wątek i zastanowić się nad tym, czy każdy pojazd i w każdej sytuacji związanej z jego uszkodzeniem kwalifikuje jego posiadacza do wystąpienia z roszczeniem o zapłatę odszkodowania z tytułu utraty wartości handlowej?

Skoro zadałem takie pytanie, to w zasadzie można się spodziewać, iż odpowiedź będzie negatywna. Pytanie jakie zatem się rodzi, to w jaki sposób tę szkodę- jej wartość ustalić. Z tym pytaniem należy się zwrócić do rzeczoznawcy samochodowego, czy w procesie sądowym do biegłego. Przy czym biegli rzeczoznawcy ustalając wysokość szkody w postaci utraty wartości handlowej kierują się Instrukcją określania rynkowego ubytku wartości pojazdów nr 1/2009 z dnia 12 lutego 2009 roku, przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych EKSPERTMOT.

Click to access Instrukcja%20Ruw%203_2009.pdf

Co prawda z punktu widzenia prawnego może budzić wątpliwość, czy tego typu dokument może być w danej sprawie wiążący- Instrukcja ta nie jest uchwalonym przepisem prawa. Niemniej jednak w praktyce odwołując się do jej wskazań można określić, czy w naszej sprawie w ogóle mamy szanse mówić o szkodzie.

Co do zasady do przyjęcia, iż w danym pojeździe powstała szkoda kwalifikują się pojazdy, które:

  • pojazd jest relatywnie młody, nie starszy jak lat 6,

  • pojazd był w dobrym stanie technicznym,

  • jest to pierwsze uszkodzenie tego pojazdu o charakterze kolizyjnym,

  • naprawa pojazdu jest technicznie i ekonomicznie zasadna,

  • uszkodzeniu uległy konkretne elementy tego pojazdu jak: powłoka lakiernicza, metalowe elementy nadwozia czy rama pojazdu,

W skrócie więc jeżeli nasz pojazd nie odpowiada powyższym kryterium, to utratę wartości handlowej możemy sobie darować.

Utrata wartości handlowej pojazdu

 

Crashed_sports_car
Dawidl (CC BY-SA 2.5)

Gdy nasze auto uczestniczy w wypadku komunikacyjnym i nawet gdy przeprowadzimy jego kompleksową naprawę w autoryzowanym warsztacie naprawczym w oparciu o części oryginalne, to nie oznacza jeszcze, iż refundacja wystawionej faktury przez warsztat ASO wyczerpuje całą szkodę jaką ponieśliśmy w takim wypadku.

Często bowiem samochód nawet doskonale naprawiony nie przedstawia bowiem już takiej wartości jaką miał przed wypadkiem. Wydaje się to zresztą dość oczywiste, gdy spojrzy się na pojawiające się w internecie oferty sprzedaży pojazdu – gdzie jednym z podstawowych kryteriów jest „bezwypadkowość”

Co za tym idzie mimo przeprowadzonej naprawy nadal jesteśmy poszkodowani. Szkoda w tym wypadku zawiera się w różnicy pomiędzy wartością pojazdu sprzed szkody, czyli w stanie bezwypadkowym, a wartością pojazdu po jego naprawieniu.

Szkoda ta w terminologii prawnicznej nosi nazwę: utraty wartości handlowej

Oczywistym jest, iż zakłady ubezpieczeń niechętnie informują swoich klientów o możliwości dochodzenia odszkodowania za utratę wartości handlowej dlatego też jakiś czas temu Komisja Nadzoru Finansowego wydała wytyczną dotyczącą tego rodzaju szkody.

I tak zgodnie z jej treścią:

„Zakład ubezpieczeń powinien, przy ustalaniu wysokości świadczenia z umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów, uwzględniać utratę wartości handlowej pojazdu, w przypadkach, w których utrata taka nastąpiła.

Zakład ubezpieczeń po otrzymaniu zgłoszenia roszczenia, powinien przekazywać uprawnionemu, informację o możliwości zgłoszenia roszczenia z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu niezależnie od formy i trybu zgłoszenia roszczenia.

Zakład ubezpieczeń powinien – z własnej inicjatywy, kierując się zasadą ostrożnego zarządzania zakładem ubezpieczeń – badać zasadność uwzględnienia w rezerwach techniczno-ubezpieczeniowych ewentualnego zobowiązania zakładu ubezpieczeń z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu powstałej w wyniku uszkodzenia i po uwzględnieniu naprawy pojazdu w związku z zaistniałą szkodą niezależnie od tego, czy uprawniony zgłosił roszczenie w tym zakresie.

Zakład ubezpieczeń badając zasadność uwzględnienia w

kwocie świadczenia utraty wartości handlowej pojazdu powinien przyjąć zasadę indywidualizacji oceny roszczenia z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy.”

Co za tym idzie warto się zastanowić i skonsultować z specjalistą, czy po odebraniu swojego samochodu z warsztatu nie przysługuje nam jeszcze jakieś odszkodowanie.

Czy sprawca wypadku obowiązany do zapłaty zadośćuczynienia lub nawiązki w postępowaniu karnym może żądać jej zwrotu od zakładu ubezpieczeń?

Powodując kolizję drogową poza samymi zniszczeniami w uczestniczących w zdarzeniu pojazdach osoba odpowiedzialna za wypadek doprowadza także do zranienia lub śmierci jego uczestników. Tym samym poza odpowiedzialnością o charakterze cywilnym kierowca pociągany jest także pod odpowiedzialność karną. Jednym z elementów wyroku są orzekane środki karne w postaci zadośćuczynienia lub nawiązki płaconej na rzecz osoby pokrzywdzonej.

W związku z tym pojawia się pytanie, czy tak wypłacone kwoty przez sprawcę wypadku można odzyskać od zakładu ubezpieczeń, który tego sprawce ubezpieczał?

Dość długo odpowiedź na te pytanie była negatywna, Sąd Najwyższy a za nim sądy powszechne przyjmowały bowiem, iż środki karne mają dość ścisły charakter karny, co za tym idzie bliżej im do kary jaka nakładana jest na sprawcę niż do środka mającego polepszyć sytuacje osoby poszkodowanej.

Jak jednak wiadomo, tylko „krowa nie zmienia poglądów”, a jako że Sąd Najwyższy krową nie jest, to i swój pogląd zmienił.

Uchwałą z dnia 13 lipca 2011 roku, sygn. akt III CZP 31/11 Sąd Najwyższy uznał, że: Sprawca wypadku komunikacyjnego, wobec którego zastosowano środek karny polegający na obowiązku naprawienia szkody (art. 46 § 1 w związku z art. 39 pkt 5 k.k.), może domagać się od ubezpieczyciela – na podstawie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów – zwrotu świadczenia zapłaconego na rzecz pokrzywdzonego.

Uzasadniając swoje stanowisko Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że nie ma dostatecznych podstaw do uznania, że środek karny w postaci obowiązku naprawienia szkody pełni wyłącznie funkcję penalną czy resocjalizacyjną. Taka funkcja niewątpliwie ma istotne znaczenie; jeżeli środek taki został orzeczony, powinnością skazanego jest jego wykonanie, zatem nie może żądać, aby inny podmiot za niego to uczynił. Nie oznacza to jednak, że funkcja penalną jest jedyna, czy też że wykazuje przewagę nad funkcją kompensacyjną. Sama nazwa tego środka karnego wskazuje, że jego istotą jest naprawienie wyrządzonej przestępstwem szkody. Warunkiem jego orzeczenia w wyroku karnym jest istnienie w dacie wyrokowania szkody w całości lub części, nie orzeka się go zatem, jeżeli szkoda została naprawiona przez sprawcę albo inną osobę. Ani tego środka, ani też nawiązki stanowiącej substytut naprawienia szkody, jak również zadośćuczynienia nie orzeka się, jeżeli roszczenie wynikające z popełnienia przestępstwa jest przedmiotem innego postępowania albo o roszczeniu tym prawomocnie orzeczono (art. 415 § 5 k.p.k.). Jeżeli orzeczone środki karne nie pokrywają całej szkody, pokrzywdzony może dochodzić dodatkowych roszczeń w postępowaniu cywilnym (art. 415 § 6 k.p.k.). Już zatem przepisy kodeksu karnego i kodeksu postępowania karnego wskazują, że przy orzekaniu tego środka karnego (a także nawiązki czy zadośćuczynienia) chodzi nie tylko o represję wobec sprawcy czy jego resocjalizację, ale także, a nawet przede wszystkim, o naprawienie wyrządzonej pokrzywdzonemu szkody. Trzeba też dodać, że jeżeli po wydaniu wyroku karnego szkoda zostanie naprawiona przez inną osobę, skazany może się uchylić od wykonania nałożonego nim obowiązku naprawienia szkody, wnosząc o pozbawienie tytułu wykonawczego w tej części wykonalności. Zasadnicze znaczenie ma zatem fakt, czy szkoda została naprawiona. Wyżej wskazano, że środek karny powinien wykonać skazany, który nie może żądać, aby uczyniła to inna osoba. Pokrzywdzony nie jest jednak pozbawiony możliwości wystąpienia z roszczeniem o naprawienie szkody bezpośrednio przeciwko ubezpieczycielowi (art. 19 u.b.o.) i nie można wykluczyć sytuacji, w której ubezpieczyciel spełni świadczenie zanim środek karny zostanie wykonany.

Zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela, wynikający z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, określa art. 822 § 1 k.c. Zgodnie z tym przepisem, zakład ubezpieczeń zobowiązany jest do zapłacenia określonego w umowie ubezpieczenia odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na rzecz której została zawarta umowa ubezpieczenia. Gdy chodzi o ubezpieczenia komunikacyjne, zakres ten konkretyzuje art. 34 ust. 1 u.b.o., zgodnie z którym z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, której następstwem jest śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia. Z żadnego z tych przepisów nie wynika wykluczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela w wypadku, w którym obowiązek naprawienia szkody orzeczony został jako środek karny.

Wykonanie przez sprawcę wypadku komunikacyjnego orzeczonego wobec niego środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody nie pozbawia go możliwości wystąpienia przeciwko ubezpieczycielowi z roszczeniem regresowym na podstawie umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Nie ma bowiem w istocie znaczenia, czy sprawca spełnił świadczenie wobec poszkodowanego dobrowolnie, czy też zobowiązany do tego wyrokiem karnym. Skoro naprawił szkodę, może domagać się zwrotu spełnionego świadczenia. Pozwany odpowiada w granicach odpowiedzialności cywilnej sprawcy (art. 13 ust. 2 u.b.o.).

Co więcej uznanie, iż orzeczenie w postępowaniu karnym środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody wyklucza możliwość regresu ze strony sprawcy wypadku w stosunku do ubezpieczyciela oznaczałoby, iż w istocie wyłącznie poszkodowany decyduje, czy odszkodowanie ma zapłacić ubezpieczony sprawca, czy też ubezpieczyciel. Tymczasem sens i cel obowiązkowych ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej sprawcy polega właśnie na tym, aby w ostatecznym rozrachunku koszt naprawienia szkody – w granicach określonych w ustawie i umowie – pokrył ubezpieczyciel w zamian za składkę zapłaconą przez ubezpieczonego sprawcę.

Cytowana uchwała SN z 13 lipca 2011 roku dotyczy obowiązku naprawienia szkody wynikającego z treści art. 46 § 1 k.k. ( nawiązki) , nie mniej jednak w mojej ocenie brak jest podstaw by przyjąć, iż stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w omawianym orzeczeniu nie odnosi się do nawiązki, orzeczonej na podstawie art. 46 § 2 k.k.

Na poparcie powyższego stanowiska przytoczyć można choćby wyrok Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2014 roku WA 29/13 lex 1433729) zgodnie z którym nawiązkę z art. 46 § 2 k.k. traktuję się jako tożsamą z naprawieniem szkody „ jeżeli pokrzywdzony złożył wniosek o zasądzenie zadość uczynienia w trybie art. 46 k.k., to wydając wyrok skazujący sąd był zobowiązany do uwzględnienia takiego wniosku, wybierając pomiędzy zasądzeniem zadośćuczynienia a nawiązki”. Nawiązka ma analogiczny, kompensacyjny charakter jak środek karny w postaci obowiązku naprawienia szkody i orzekana jest w jego miejsce w szczególności w sytuacji istnienia utrudnień dowodowych w ścisłym określeniu wysokości szkody.

Powyższe stanowisko stało się ugruntowane w orzecznictwie nie tylko Sądu Najwyższego ale także sądów apelacyjnych i okręgowych w całej Polsce. Tytułem przykładu wskazać można na wyroki: Sądu Apelacyjnego w Wrocławia z dnia 3 kwietnia 2014 r., sygn. akt I ACa 196/14, Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 26 stycznia 2015 r., sygn. akt I C 937/14 czy Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 18 kwietnia 2014 r., sygn. akt II Ca 552/14. W szczególności Sąd Okręgowym w Kielcach w swoim wyroku z 26 stycznia 2015 r. powołując się bezpośrednio na uchwałę Sądu Najwyższego z 13 lipca 2011 r. zasądził na rzecz powoda kwotę zapłaconej wcześniej przez niego dla pokrzywdzonego nawiązki, akcentując zbieżny charakter środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody i nawiązki.

Podsumowując jeżeli kierowca został skazany, albo umorzono wobec niego warunkowo postępowanie nakładając jednocześnie na jego osobę obowiązek zapłaty nawiązki lub zadośćuczynienia, to po jego zapłacie przysługuje mu uprawnienie do żądania zwrotu zapłaconych kwot od swojego ubezpieczyciela.

O legitymacji biernej zagranicznych zakładów ubezpieczeń i ich oddziałów- czyli kogo ma pozwać pokrzywdzony.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Do naszej Kancelarii przychodzi Klient, który został poszkodowany w wypadku samochodowym. Odpowiedzialnym z tytułu polisy OC jest zakład ubezpieczeń działający na terenie polski pod własną marką, mający tutaj swój oddział, sprzedający polisy i prowadzący likwidację szkód na terenie polski.

Jako adwokat, radca prawny podpisujemy pozew, sprawę wygrywamy – w zasadzie ubezpieczyciel jedyne co, to kwestionuje zasadność wymiany jednych części, a naprawę drugich. Już więc praktycznie klient „wita się z gąską” wygranego procesu, gdy zakład ubezpieczeń składa apelację, w zasadzie formalną, której praktycznie nie ma szans wygrać.

Tymczasem Sąd Okręgowy odrzuca nam pozew i wskazuje, że oddział zakładu ubezpieczeń mającego siedzibę na terenie UE nie ma zdolności procesowej biernej, a tę zdolność ma jedynie zakład główny w Pradze, Londynie, czy Paryżu. Lekki szok, bo do tej pory Pan mecenas pozywał te właśnie oddziały i w dziesiątkach spraw, ani Sąd ani przede wszystkim sam pozwany nie zająknął się o swojej legitymacji do udziału w sprawie.

Pół biedy jeżeli sprawa kończy się tylko koniecznością zapłaty kosztów procesu, w sumie te zawsze można dla swojego Klienta odzyskać z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej radcy prawnego, czy adwokata.

Gorzej jak w międzyczasie między wytoczeniem pierwotnego powództwa, a jego odrzuceniem doszło do przedawnienia się sprawy. Tutaj nasz ubezpieczyciel może już robić problemy.

Taka właśnie przykrość spotkała pokrzywdzonego i jego adwokata przed Sądem Okręgowym w Łodzi. Co więcej echa przyjęcia tego poglądu dotknęły także autora niniejszego wpisu, który po przyjęciu tej koncepcji przez Sądy w Poznaniu, musiał prostować oznaczenie pozwanego w kilku prowadzonych sprawach 😦

Tak więc z czego wyniknął ten cały ambaras i kogo należy w końcu pozwać ?

Otóż jak to często bywa: z braku korelacji między niektórymi przepisami. Stosownie do treści ustawy o działalności ubezpieczeniowej (Dz.U. z 2013 r. poz. 950 ze zm.) Art. 105 Zagraniczny zakład ubezpieczeń może podejmować i wykonywać działalność ubezpieczeniową na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jedynie przez główny oddział, z zastrzeżeniem przepisów rozdziału

Art. 106 ustawy o działalności ubezpieczeniowej (Dz.U. z 2013 r. poz. 950 ze zm.)

Główny oddział może nabywać prawa i zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywany.

Problem w tym, iż oddział główny ubezpieczyciela, może założyć jedynie zakład ubezpieczeń spoza Unii Europejskiej, natomiast ubezpieczyciele z UE tworzą zwykłe oddziały. Co za tym idzie żaden przepis nie przyznaje zdolności sądowej biernej takiemu podmiotowi.

W zasadzie nikt tego przeoczenia w momencie wejścia Polski do UE nie zauważył. Z czasem korzystając z swobody prowadzenia działalności gospodarczej z swoją ofertą ubezpieczeniową na teren Polski weszły ubezpieczalnie z innych krajów członkowskich.

W chwili obecnej według informacji opublikowanej przez Komisję Nadzoru Finansowego pod linkiem:

https://www.knf.gov.pl/dla_rynku/PODMIOTY_rynku/Podmioty_rynku_ubezpieczeniowego/Dzial_II_pozostale_ubezpieczenia/oddzial_zakladow_ubezpieczen_panstw_czlonkowskich_ue.html

tych podmiotów jest 21.

Przy czym największe znaczenie praktyczne mają ci ubezpieczyciela, którzy weszli szeroką ławą na rynek ubezpieczeń komunikacyjnych, jak: Avanssur Oddział w Polsce
Marka handlowa: AXA Direct, BTA Insurance Company SE Oddział w Polsce
Oddział zakładu ubezpieczeń BTA Insurance Company SE, Łotwa, Česká pojišťovna a.s. Oddział w Polsce, Marka handlowa: Proama, Liberty Seguros Compania de Seguros y Reaseguros S.A. Oddział w Polsce, Oddział zakładu ubezpieczeń Liberty Seguros Compania de Seguros y Reaseguros S.A., Hiszpania, Marka handlowa: LIBERTY DIRECT

I jak to wyglądało w praktyce. W praktyce wyglądało, to tak iż pozwy były kierowane gremialnie przeciwko oddziałowi w Polsce takiego zakładu ubezpieczeń. Ten w żaden sposób nie podnosił braku legitymacji biernej, bo i po co, z marketingowego punktu widzenia potencjalny spór z zagranicznym zakładem ubezpieczeń mógłby odstraszać klientów przed zawieraniem umów ubezpieczenia. Sądy wydawały wyroki i wszyscy byli zadowoleni.

W końcu jednak ktoś wpadł na usterkę ustawodawcy i wykorzystał ją w sposób opisany wyżej przez Sąd Okręgowy w Łodzi, który w wyroku z z 11 kwietnia 2014 r. sygn. akt XIII Ga 525/13 wskazał, iż: „Pojęcia oddziału i głównego oddziału na gruncie ustawy o działalności ubezpieczeniowej nie są tożsame, dotyczą bowiem innego kręgu podmiotów (zagranicznych zakładów ubezpieczeniowych) je tworzących. Oddział główny może utworzyć zakład ubezpieczeń mający siedzibę w państwie niebędącym państwem członkowskim Unii Europejskiej, natomiast oddział może utworzyć zakład ubezpieczeń mający siedzibę w państwie będącym państwem członkowskim UE… Zdolność sądowa i zdolność procesowa należą do bezwzględnych i pozytywnych przesłanek procesowych (art. 64 kodeksu postępowania cywilnego). Brak tych przesłanek sąd bierze pod uwagę z urzędu w każdym stanie sprawy (art. 202 zd. 3 k.p.c.), a postępowanie prowadzone w przypadku występowania takiego braku jest dotknięte nieważnością. …W ocenie sądu brak zdolności sądowej oddziału zagranicznego zakładu ubezpieczeń z państwa członkowskiego Unii Europejskiej ma charakter nieusuwalny, ponieważ nie istnieje możliwość uzyskania tej zdolności przez oddział. W miejsce pozwanego oddziału musiałby wstąpić posiadający zdolność sądową zakład ubezpieczeń, a w konsekwencji nie zostałaby zachowana tożsamości stron”

Tak więc czytając to uzasadnienie dojść by należało do wniosku, iż pozwanie np.: Česká pojišťovna a.s. Oddział w Polsce zamiast Česká pojišťovna a.s. z siedzibą w Pradze, działającą przez Oddział w Polsce powinno się kończyć automatycznym odrzuceniem pozwu.

Z praktyki, a przynajmniej tej właściwej dla macierzystej dla autora wpisu apelacji, czy okręgu poznańskiego, Sądy o ile to zagadnienie zauważą wzywają w pierwszej kolejności do sprecyzowania kogo konkretnie pozywamy, dając niejako szansę na bezbolesną zmianę oznaczenia strony pozwanej.

Tak więc na dzień dzisiejszy należy jako osobę pozwaną wskazać zakład główny zagranicznego ubezpieczyciela, w innym wypadku ryzykujemy odrzuceniem powództwa i kosztami, a nawet przedawnieniem roszczenia. Przy czym zaznaczyć należy, iż w zasadzie z punktu widzenia poszkodowanego praktycznie pozwanie zagranicznego ubezpieczyciela nic nie zmienia. Ale o tym może w kolejnym wpisie.

Poniżej lista zakładów ubezpieczeń, w przypadku których jako pozwanego należy oznaczyć zakład główny:

ACE European Group Limited Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń ACE European Group Limited, Wielka Brytania,

AEGON Ubezpieczenia Majątkowe, Oddział Zakładu Hungary Composite Insurance Ltd. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń AEGON Magyarorszag Altalanos Biztosito Zrt., Węgry,

AGA International S.A. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń, Francja,

AIG Europe Limited Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń AIG Europe Limited, Wielka Brytania,

Atradius Credit Insurance N.V. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń Nederlandsche Credietverzekering Maatschappij N.V., Holandia,

Avanssur Oddział w Polsce

Marka handlowa: AXA Direct

Oddział zakładu ubezpieczeń: Avanssur, Francja,

BTA Insurance Company SE Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń BTA Insurance Company SE, Łotwa,

Cardif-Assurances Risques Divers S.A. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń Cardif-Assurances Risques Divers Societe Anonyme, Francja,

Česká pojišťovna a.s. Oddział w Polsce

Marka handlowa: Proama,

COFACE SA Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń COFACE SA, Francja,

Europaische Reiseversicherung Aktiengesellschaft Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń Europaische Reiseversicherung Aktiengesellschaft, Niemcy,

Inter Partner Assistance SA Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń Inter Partner Assistance, Belgia,

KUPEG uverova poijst’ovna a.s. Oddział w Polsce (KUPEG Credit Insurance) oddział zakładu ubezpieczeń KUPEG uverova poijst’ovna a.s.,

Liberty Seguros Compania de Seguros y Reaseguros S.A. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń Liberty Seguros Compania de Seguros y Reaseguros S.A., Hiszpania

Marka handlowa: LIBERTY DIRECT,

LMG Försäkrings AB Spółka Akcyjna Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń LMG Försäkrings AB, Szwecja,

London General Insurance Company Ltd. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń London General Insurance Company Ltd., Wielka Brytania,

Medicover Insurance AB Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń Medicover Insurance AB, Szwecja,

Society of Lloyd’s Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń Society of Lloyd’s, Wielka Brytania,

SOGECAP Risques Divers S.A. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń SOGECAP Risques Divers, Francja,

SOGECAP S.A. Oddział w Polsce

Oddział zakładu ubezpieczeń SOGECAP, Francja,

SOGESSUR Société Anonyme,

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://www.kacprzak.pl/odszkodowania

Niedozwolone części używane- czyli kiedy warsztat musi skorzystać z części nowej

Silnik_1HC102_-_zawory_i_rozprężnik_(1)
Autor: Zbigniew.czernik (Praca własna) [CC0], Wikimedia Commons

W zasadzie gro problemów pojawiających się na linii ubezpieczyciel – ubezpieczony, a mających swoje źródło w szkodzie polegającej na uszkodzeniu samochodu, sprowadza się do uznawania zasadności lub nie zastosowania do naprawy jakiejś konkretnej części. Zakładowi ubezpieczeń po pierwsze może nie pasować, iż w ogóle ma miejsce wymiana, a nie naprawa, a dalej skoro już jest wymiana to dlaczego akurat taka część, a nie część alternatywna, czy używana.

Z drugiej strony, gdy klient naprawił auto na częściach używanych, to ubezpieczyciel odmawia zapłaty twierdząc, iż naprawa taka sprzeczna była z technologią producenta- tj zaleceniom producenta danej marki co do sposobu naprawy. Co za tym idzie naprawa byłaby nieopłacalna, gdyby zastosować części nowe. W konsekwencji zasadnym sposobem likwidacji szkody w takiej sytuacji, byłaby tzw. szkoda całkowita. Summa summarum pozwalająca ubezpieczycielowi na mniejszą wypłatę odszkodowania.

Jasnym jest, iż wytyczne producenta pojazdu nie są przepisami prawa i nie tworzą żadnej normy  nakazującej lub zakazującej stosować część używaną do naprawy pojazdu. Nie oznacza to jednak, że osoba poszkodowana może dowolnie decydować o wyborze używanych do naprawy pojazdu części.

Zgodnie z

Art. 66 Prawa o ruchu drogowym
1. Pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego:
1) nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę;

Uzupełnieniem tej dość ogólnej normy,a które to uzupełnienie bezpośrednio przenosi nas do tematu rozważań dotyczącego ograniczeń co do stosowania niektórych części zamiennych, jest

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY W SPRAWIE WYKAZU PRZEDMIOTÓW WYPOSAŻENIA I CZĘŚCI WYMONTOWANYCH Z POJAZDÓW, KTÓRYCH PONOWNE UŻYCIE ZAGRAŻA BEZPIECZEŃSTWU RUCHU DROGOWEGO LUB NEGATYWNIE WPŁYWA NA ŚRODOWISKO z dnia 28 września 2005 r. (Dz.U. Nr 201, poz. 1666)

Rozporządzenie to zawiera załącznik wymieniający części, których uszkodzenie wymaga użycia części nowej do naprawy, zabronione jest użycie takiej części zamiennej.

Są to:

Lp. Przedmioty wyposażenia i części
1 Poduszki powietrzne z aktywatorami pirotechnicznymi, jednostkami kontroli elektronicznej i czujnikami
2 Klocki, szczęki hamulcowe
3 Przewody i uszczelnianie układu hamulcowego
4 Tłumiki układu wydechowego
5 Przeguby układu kierowniczego i zawieszenia
6 Fotele zintegrowane z pasami bezpieczeństwa lub poduszkami powietrznymi
7 Układ blokady kierownicy
8 Immobilisery wraz z transponderami sterowania elektrycznego
9 Urządzenia przeciwwłamaniowe i alarmowe
10 Elementy elektryczne i elektroniczne układów bezpieczeństwa jazdy (w szczególności: ABS, ASR)
11 Przewody paliwowe
12 Filtry jednorazowe i wkłady filtra
13 Zawory recyrkulacji spalin
14 Instalacje zasilania gazem silników
15 Automatyczne i nieautomatyczne zestawy pasów bezpieczeństwa, łącznie z częścią pasa wykonaną z materiału, klamrami, mechanizmem służącym do zwijania pasów, aktywatorami pirotechnicznymi i mechanicznymi
16 Pióra wycieraczek szyb
17 Płyny eksploatacyjne, w szczególności: olej silnikowy, olej przekładniowy, olej do przekładni hydraulicznych, olej do układów hydraulicznych, płyn chłodzący, płyn odmrażający, płyn hamulcowy, płyn do układów klimatyzacyjnych
18 Konwertory katalityczne (katalizatory)
19 Kondensatory zawierające PCB

Jak więc widać lista ta nie jest długa i dotyczy części dość oczywistych, związanych z układami: kierowniczym, hamulcowym, przeciwwłamaniowym, elektronicznym, airbagami – poduszkami powietrznymi, płynami eksploatacyjnymi, pasami bezpieczeństwa, instalacją gazową i spalinową.

Te części, które uległy uszkodzeniu w wyniku kolizji, a które zostały pominięte w ww załączniku do rozporządzenia mogą być montowane w pojeździe jako części używane i w tym zakresie zakład ubezpieczeń nie może skutecznie sprzeciwiać się zastosowaniu w naprawie takich części – narzucając tym samym rozliczenia szkody w postaci szkody całkowitej.

Dzień dobry,

Dzień dobry,

Jako że to mój pierwszy wpis na blogu, to chciałbym się przedstawić i popełnić słów kilka o filozofii jaka, wydaje mi się, będzie/ma przyświecać temu projektowi.

Ok. Tak wiec o mnie.

Nazywam się Bartosz Kowalak i jestem prawnikiem, radcą prawnym, do tego jeszcze wspólnikiem w Kancelarii Adwokacko Radcowskiej Kacprzak Kowalak spółka partnerska w Poznaniu. Kilka informacji więcej można znaleźć na naszej stronie http://www.kacprzak.pl.

W zasadzie od początku kariery zawodowej miałem i nadal mam do czynienia z sprawami związanymi z dochodzeniem odszkodowań, czy to za wypadki drogowe, czy inne zdarzenia powodujące, iż u jednej osoby z winy drugiej dochodzi do powstania szkody na osobie lub w majątku. W skrócie można by więc napisać, iż obracam się w dziedzinie, która można by dla potrzeb niniejszego bloga nazwać prawem odszkodowań. Prawem odszkodowań- a więc odpowiedzią na pytanie, kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił.

Temat ten w zasadzie sprawia mi satysfakcję zawodową, tak więc jest to dziedzina prawa,z która lubię się mierzyć. Dlatego też  postanowiłem także poza polem działania jakim jest sądowa wokanda spróbować moich sił także poprzez to medium jakim jest niniejszy blog.

Chciałbym tutaj pisać o ciekawych rzeczach, często ciekawostkach, związanych z odszkodowaniami. Podzielić się moimi przemyśleniami czy też może udzielić jakieś rady.

Tak wiec zapraszam do czytania.

Pozdrawiam

Bartosz Kowalak