
„Panie mecenasie, wynająłem Mercedesa za 300 zł netto dziennie. Ubezpieczyciel mówi, że to za dużo, że powinienem był wynająć za 140 zł. Czy mam rację?”. To pytanie usłyszałem od jednego z moich klientów. I to jest właśnie sedno problemu – czy poszkodowany musi szukać najtańszej oferty, czy może wynająć auto, które mu odpowiada?
Spis treści
- Ile kosztuje najem pojazdu zastępczego w praktyce?
- Czy poszkodowany musi szukać najtańszej oferty?
- Pojazd „zbliżony parametrami” – co to znaczy?
- Mercedes zamiast Volkswagena – czy to uzasadnione?
- Opinia biegłego vs rzeczywiste ceny na rynku
- Współpraca z wypożyczalniami ubezpieczyciela – pułapka
- Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
- FAQ – najczęstsze pytania
Ile kosztuje najem pojazdu zastępczego w praktyce?
W sprawie, o której dzisiaj piszę, poszkodowany wynajął Mercedesa klasy E za 300 zł netto dziennie (369 zł brutto). Ubezpieczyciel zaprotestował, twierdząc, że oferował mu pojazd z wypożyczalni współpracującej za 140 zł brutto. Różnica? Ponad dwukrotna. Ale czy to oznacza, że poszkodowany postąpił źle?
Biegły sądowy zbadał rynek i ustalił, że w 2017 roku średnia stawka za wynajem pojazdu zbliżonego do Volkswagena Touarega wynosiła:
- 617,64 zł netto – dla najmu do 4 dni
- 547,11 zł netto – dla najmu do 14 dni
- 517,23 zł netto – dla najmu powyżej 30 dni
Maksymalna stawka wynosiła 836,59 zł netto, minimalna – 405,69 zł netto.
A dla Mercedesa klasy E (który faktycznie wynajął poszkodowany)?
- 386,78 zł netto – dla najmu do 4 dni
- 347,86 zł netto – dla najmu do 14 dni
- 332,16 zł netto – dla najmu powyżej 30 dni
Maksimum: 542,28 zł netto, minimum: 193,50 zł netto.
Co to oznacza? Że poszkodowany wynajmując Mercedesa za 300 zł netto (przy średniej 332-386 zł netto) wybrał stawkę poniżej średniej rynkowej! A mimo to ubezpieczyciel kwestionował koszt.
Czy poszkodowany musi szukać najtańszej oferty?
To jedno z najczęstszych pytań, które słyszę w mojej kancelarii. Odpowiedź brzmi: nie. Poszkodowany nie musi szukać najtańszej oferty. Musi wybrać ofertę rozsądną, rynkową, ale nie najtańszą.
Dlaczego? Bo stan nadzwyczajny – a wypadek jest właśnie takim stanem – nie pozwala na długie poszukiwania najlepszej oferty. Poszkodowany potrzebuje auta tutaj i teraz. Nie ma czasu dzwonić do 10 wypożyczalni i negocjować cen.
W orzecznictwie wielokrotnie pojawiał się pogląd, że poszkodowany może wynająć pojazd w rozsądnej cenie rynkowej, nie musi szukać oferty najtańszej. Sąd Najwyższy wskazywał, że „poszkodowany nie ma obowiązku minimalizacji szkody przez poszukiwanie najtańszej oferty na rynku, jeśli wybrana oferta mieści się w granicach rozsądku”.
Co to oznacza w praktyce? Że:
- Jeśli średnia rynkowa to 400 zł netto, a poszkodowany wynajął za 450 zł netto – to OK.
- Jeśli maksimum na rynku to 600 zł netto, a poszkodowany wynajął za 550 zł netto – też OK.
- Ale jeśli maksimum to 600 zł netto, a poszkodowany wynajął za 1.200 zł netto – to już problem.
W sprawie, o której piszę, poszkodowany wynajął za 300 zł netto przy średniej 332-386 zł netto. Czyli poniżej średniej!
Pojazd „zbliżony parametrami” – co to znaczy?
Ubezpieczyciele często twierdzą: „Pan miał Volkswagena Touarega, więc może pan wynająć Dacię Logan. To też SUV, prawda?”. Nie, nie prawda. Pojazd zastępczy powinien być zbliżony parametrami do uszkodzonego. Co to oznacza?
- Typ nadwozia – jeśli masz SUV-a, powinieneś dostać SUV-a. Jeśli masz sedana, sedan. Kombi – kombi.
- Pojemność silnika i moc – Volkswagen Touareg to 3.0 TDI, około 240 KM. Dacia Logan to 1.0, 70 KM. Różnica jest kolosalna.
- Wyposażenie – jeśli twoje auto ma skórzaną tapicerkę, klimatyzację, nawigację, to pojazd zastępczy powinien być podobnie wyposażony. Nie musisz dostać identycznego auta, ale powinno być zbliżone standardem.
- Rok produkcji – to mniej istotne, ale jeśli masz auto z 2016 roku, nie powinieneś dostać pojazdu z 2005 roku.
W sprawie, o której piszę, poszkodowany miał Volkswagena Touarega z 2016 roku (wartość zakupu 23.000 zł). Wynajął Mercedesa klasy E – czyli samochód premium, ale SUV-a zastąpił sedanem. Czy to uzasadnione?
Biegły uznał, że średnia stawka dla pojazdu zbliżonego do Touarega to 517-617 zł netto. Dla Mercedesa E – 332-386 zł netto. Czyli poszkodowany wynajął tańszy pojazd niż uzasadniony! I to jest kluczowe. Nie wynajął limuzyny za 1.000 zł dziennie, tylko sedana premium za stawkę poniżej średniej dla swojej klasy.
Mercedes zamiast Volkswagena – czy to uzasadnione?
Wiem, co teraz myślicie: „Ale Mercedes to luksus! Przecież Volkswagen to nie to samo!”. Prawda. Ale w praktyce okazuje się, że najem Mercedesa klasy E jest tańszy niż najem Volkswagena Touarega.
Dlaczego? Bo:
- Mercedesy klasy E są powszechne w wypożyczalniach – każda większa wypożyczalnia ma kilka sztuk.
- Touaregi są rzadsze – mniej wypożyczalni ma w ofercie duże SUV-y premium.
- Popyt i podaż – Mercedesy wynajmują biznesmeni na co dzień, więc ceny są konkurencyjne. Touaregi wynajmują rzadziej.
W sprawie poszkodowany wybrał tańszą opcję – Mercedesa za 300 zł netto zamiast Touarega za potencjalnie 500-600 zł netto. I to jest właśnie rozsądne działanie, które sądy doceniają.
Co ciekawe, ubezpieczyciel nie docenił tego gestu. Zamiast tego kwestionował sam fakt najmu pojazdu zastępczego (z powodu braku legitymacji procesowej poszkodowanego), ale nie wysokość stawki.
Opinia biegłego vs rzeczywiste ceny na rynku
Biegli sądowi badają rynek metodą reprezentatywną – dzwonią do kilkunastu wypożyczalni, pytają o ceny, wyliczają średnią. To dobra metoda, ale ma swoje ograniczenia.
Z mojego doświadczenia wynika, że:
- Biegli czasem badają oferty „na chłodno” – dzwonią jako potencjalni klienci, pytają o cenę za miesiąc najmu. Ale poszkodowany nie ma miesiąca na negocjacje! Musi wynająć auto od razu, często w weekend, po wypadku. I wtedy ceny są wyższe.
- Biegli nie uwzględniają sezonu – w lipcu i sierpniu ceny najmu rosną nawet o 30-50%. W grudniu też. Ale biegły często bada średnią roczną, nie uwzględniając sezonu.
- Biegli nie uwzględniają „nagłości” – jeśli dzwonisz w piątek o 18:00, że potrzebujesz auta na sobotę rano, wypożyczalnia powie ci „tak” albo „nie”. Jeśli „tak”, to za podwyższoną cenę. Biegły nie uwzględnia tego w kalkulacji.
- Biegli czasem opierają się na danych sprzed roku – w sprawie, o której piszę, opinia sporządzona została w 2021 roku, a najem miał miejsce w 2017 roku. Biegły badał rynek z 2017 roku, ale na podstawie danych archiwalnych. Czy to wiarygodne? Częściowo.
Dlatego opinia biegłego to ważny dowód, ale nie jedyny. Sąd powinien również wziąć pod uwagę okoliczności konkretnej sprawy – czy poszkodowany miał czas na poszukiwania, czy najem był pilny, czy stawka była rażąco wygórowana.
Współpraca z wypożyczalniami ubezpieczyciela – pułapka
Ubezpieczyciele często oferują: „Proszę wynająć auto z naszej wypożyczalni partnerskiej. My wszystko załatwimy, a pan nie zapłaci ani złotówki”. Brzmi świetnie, prawda? Ale jest haczyk.
- Limit kosztów – ubezpieczyciel zastrzega sobie prawo do „weryfikacji kosztów najmu do kwoty X zł dziennie”. Co to oznacza? Że jeśli naprawa potrwa dłużej niż zakładał ubezpieczyciel, to nadwyżkę zapłaci… poszkodowany. Niespodzianka!
- Kontrola nad naprawą – współpraca z wypożyczalnią ubezpieczyciela oznacza, że ubezpieczyciel wie dokładnie, kiedy wynająłeś auto i kiedy je oddałeś. Może więc łatwiej kwestionować czas najmu.
- Gorsze warunki umowy – wypożyczalnie współpracujące z ubezpieczycielami często oferują auta starsze, gorsze, z wyższymi franszyzami. Dlaczego? Bo zarabiają na wolumenie, nie na jakości.
- Brak wyboru – ubezpieczyciel oferuje konkretną wypożyczalnię, konkretne auto. Nie masz wyboru. Może się okazać, że dostajesz auto nieodpowiednie dla twoich potrzeb.
W sprawie, o której piszę, ubezpieczyciel oferował współpracę z wypożyczalnią za 140 zł brutto dziennie. Poszkodowany odmówił i wynajął Mercedesa za 300 zł netto (369 zł brutto). Czy postąpił źle?
Moim zdaniem – nie. Poszkodowany ma prawo wyboru wypożyczalni. Nie musi korzystać z oferty ubezpieczyciela. Jeśli znajdzie lepszą ofertę (a Mercedes za 300 zł netto był w średniej rynkowej), to może z niej skorzystać.
Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
Na podstawie mojego doświadczenia, oto moje rady:
- Sprawdźcie kilka ofert – zadzwońcie do 3-4 wypożyczalni, porównajcie ceny. Nie musicie dzwonić do 20, ale przynajmniej kilka ofert warto sprawdzić.
- Nie przyjmujcie automatycznie oferty ubezpieczyciela – jeśli ubezpieczyciel oferuje wypożyczalnię partnerską, sprawdźcie warunki umowy. Może się okazać, że są pułapki.
- Dokumentujcie poszukiwania – zróbcie screeny ofert z internetu, zapiszcie rozmowy telefoniczne (data, firma, cena). To wasz dowód, że sprawdziliście rynek.
- Wynajmijcie auto zbliżone parametrami – jeśli mieliście SUV-a, wynajmijcie SUV-a. Ale jeśli SUV jest drogi (np. 600 zł/dzień), a sedan premium kosztuje 300 zł/dzień, to wybierzcie sedana. Sąd to doceni.
- Nie przepłacajcie – jeśli średnia rynkowa to 400 zł, a ktoś oferuje 1.000 zł, to nie wynajmujcie. To nie będzie uznane za rozsądne.
FAQ – najczęstsze pytania
Ile maksymalnie mogę zapłacić za najem pojazdu zastępczego?
To zależy od uszkodzonego pojazdu. W praktyce stawka powinna być w średniej rynkowej dla pojazdów zbliżonych parametrami. W 2024 roku dla aut klasy średniej to 300-500 zł netto/dzień.
Czy muszę wynająć auto z wypożyczalni ubezpieczyciela?
Nie, nie musisz. Możesz wynająć z dowolnej wypożyczalni, o ile stawka jest rozsądna.
Co jeśli ubezpieczyciel oferuje auto za 140 zł, a ja wynająłem za 400 zł?
Jeśli 400 zł mieści się w średniej rynkowej dla twojego typu pojazdu, to nie ma problemu. Ubezpieczyciel może oferować tanią ofertę, ale ty nie musisz z niej korzystać.
Czy Mercedes zamiast Volkswagena to przepłacanie?
Nie, jeśli Mercedes jest tańszy lub w podobnej cenie co Volkswagen. W sprawie, o której piszę, Mercedes był tańszy niż Touareg, więc wybór był uzasadniony.
Jak udowodnić, że stawka była rozsądna?
Zrób screeny ofert z kilku wypożyczalni, zapisz rozmowy telefoniczne. W sądzie biegły zbada rynek i powie, czy twoja stawka była w granicach rozsądku.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.
Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl
www: https://prawnikpoznanski.pl
Źródła:
- Kodeks cywilny, art. 361, 363