I zakład ubezpieczeń potrafi przyznać się do błędu.

W sumie jest to tak nietypowa sytuacja, że aż postanowiłem się podzielić otrzymanym od STU Ergo Hestia pismem.

Sprawa związana z niezasadnym dochodzeniem roszczeń od mojego Klienta, gdzie ubezpieczyciel uznał przedstawione przeze mnie argumenty i muszę przyznać zachował się elegancko:

 

 

2019-05-06_14h21_48

Reklamy

Jak ubezpieczyciel liczy zadośćuczynienie za uszczerbek na zdrowiu, co do grosza.

Wpis trochę z cyklu ubezpieczeniowych pajacyków. Bo nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, gdy dostałem taką tabelę jak poniżej- załączoną do decyzji o wypłacie zadośćuczynienia. I faktycznie stanowiącą jej uzasadnienie.

O przyczynach dlaczego ubezpieczyciela tak robią pisałem już kiedyś w tym wpisie: LINK

więc tylko, krótko przypomnę, iż jest to moim zdaniem błędna interpretacja wytycznych KNF-u., które nakazują ubezpieczyciela przy wydawaniu decyzji nie kierować się tylko uszczerbkiem na zdrowiu.

Jak widać z poniżej tabeli niektóre zakłady ubezpieczeń oderwanie kwoty przyznawanego odszkodowania od uszczerbku doprowadziły do takiej perfekcji, iż nakazują uwzględniać swoim likwidatorom, takie parametry osoby poszkodowanej jak: stopień rozpoznawalności osoby poszkodowanej na szczeblu międzynarodowym, lub lokalnym. Uwzględniają 5% zwyżkę zadośćuczynienia za stres u kobiety i 4% u mężczyzny.

Co ciekawe prowadzi, to do takich absurdów jak przyznanie, na poniższym przykładzie: 46,80 zł za niemożność korzystania z rozrywek, czy 93,60 zł za fakt bycia osobą niepubliczną.

IMG_20190225_122346_resized_20190225_122428459

Kryteria brane pod uwagę przez Sąd przy ocenie należnego zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej

Roszczenie o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej w polskim porządku prawnym w zasadzie już się ukonstytuowało i nie budzi już większych sporów w doktrynie.

W zasadzie sądy, prawnicy, adwokaci zgodni są co do tego, iż osobie poszkodowanej, której najbliższy zginał w wyniku wypadku należy się odpowiednie zadośćuczynienie.

Jak wiemy „Przyjmuje się, że podstawową funkcją zadośćuczynienia jest funkcja kompensacyjna. Suma pieniężna przyznana z tego tytułu ma przede wszystkim wynagrodzić i złagodzić cierpienia fizyczne oraz psychiczne poszkodowanego oraz utratę radości życia. Ma ponadto ułatwić przezwyciężenie ujemnych przeżyć, i w ten sposób doprowadzić choćby do częściowego przywrócenia równowagi, która została zachwiana przez sprawcę czynu niedozwolonego (vide: A. Śmieja [w:] System prawa prywatnego. Tom 6. Prawo zobowiązań – część ogólna red. A. Olejniczka. Warszawa 2009, s. 702-703)”

W orzecznictwie podkreśla się z kolei, że wysokość zadośćuczynienia nie może stanowić kwoty symbolicznej, lecz powinna przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość (vide: wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 8 listopada 2005 roku, I ACa 329/2005).

Jak podkreślił Sąd Okręgowy w Poznaniu w jednym z swoich orzeczeń:

„Wysokość zadośćuczynienia należy określić z uwzględnieniem okoliczności konkretnej sprawy.

W szczególności ma ono uwzględniać:

rozmiar doznanej przez poszkodowanego krzywdy

w tym nasilenie cierpienia

czas jego trwania.

Czynniki te zależą zwykle od wieku poszkodowanego,

jego osobistej sytuacji,

a także tego, czy wyrządzona krzywda

ma charakter odwracalny i przemijający

czy też trwały.

Niewątpliwie w przypadku naruszenia dobra osobistego w postaci więzi rodzinnej, gdy członkowie tej rodziny żyją zgodnie i są ze sobą mocno związani, śmierć jej członka może stanowić dla innych członków rodziny duży wstrząs, co może rodzić ogromne cierpienia psychiczne.

Krzywda ta ma charakter trwały, jej skutków nie da się już odwrócić. Rozmiary krzywdy są tym większe, im mocniejsza była więź pomiędzy członkami rodziny.”

Przesłanki przyjęcia zarzutu przyczynienia się przez Sąd w toku sprawy o zadośćuczynienie, odszkodowanie.

activity board game connection desk
Photo by CQF-Avocat on Pexels.com

Zarzut przyczynienia się poszkodowanego do powstania wypadku, to chleb powszedni procesów prowadzonych przeciwko ubezpieczycielom.

Zgodnie z art. 362 k.c. jeśli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza stopnia winy obu stron. Jako przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody uważa się więc każde jego zachowanie pozostające w normalnym związku przyczynowym ze szkodą, za którą ponosi odpowiedzialność inna osoba

Zarzut ten przy jego uwzględnieniu potrafi być bardzo dotkliwy dla osoby dochodzącej odszkodowania, czy zadośćuczynienia od ubezpieczyciela sprawcy wypadku.

Przypomnieć tutaj można chociażby przyjmowane ponad 50% przyczynienia się poszkodowanego w sytuacji zdecydowania się na podróż z pijanym kierowcą, czy w przypadku nie zapięcia pasów.

Samo jednak zgłoszenie zarzutu przyczynienia się nie oznacza jeszcze, iż sąd takowy zarzut uwzględni. Co więcej nawet uznanie, iż działanie pokrzywdzonego miało wpływ na zajście wypadku lub jego rozmiar także nie oznacza automatycznie uwzględnienia przyczynienia się do wypadku.

Czym się zatem kieruje Sąd rozważając przyczynienie się osoby dochodzącej zadośćuczynienia, odszkodowania?

 Bardzo ładnie to wyłuszczył Sąd Okręgowy w Poznaniu w jednym z swoich wyroków:

„Przesłanki oceny, czy i w jakim stopniu uzasadnione jest zmniejszenie obowiązku naprawienia szkody stanowią takie czynniki jak:

podstawa odpowiedzialności sprawcy szkody,

stopień winy obu stron,

wina lub nieprawidłowość zachowania poszkodowanego.

Ustalenie przyczynienia się jest warunkiem wstępnym, od którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia odszkodowania i warunkiem koniecznym, lecz niewystarczającym, gdyż samo przyczynienie nie przesądza zmniejszenia obowiązku szkody, a ponadto – stopień przyczynienia nie jest bezpośrednim wyznacznikiem zakresu tego zmniejszenia.

O tym, czy obowiązek naprawienia szkody należy zmniejszyć ze względu na przyczynienie się, a jeżeli tak – w jakim stopniu należy to uczynić, decyduje sąd w procesie sędziowskiego wymiaru odszkodowania w granicach wyznaczonych przez art. 362 k.c. Decyzja o obniżeniu odszkodowania jest uprawnieniem sądu, a rozważenie wszystkich okoliczności in casu, w wyniku oceny konkretnej i zindywidualizowanej – jest jego powinnością.

Zmniejszenie obowiązku naprawienia szkody powinno zawsze następować in casu, w wyniku oceny konkretnej i indywidualnej. Podstawę ustalenia kryteriów, które należy uwzględnić przy dokonywaniu obniżenia odszkodowania stanowi zwrot ,,stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron”.

W orzecznictwie i piśmiennictwie za okoliczności, które należy uwzględnić przy dokonywaniu obniżenia odszkodowania uznano:

stopień winy obu stron;

stopień przyczynienia się obu stron;

wiek poszkodowanego;

stopień naruszenia obiektywnych reguł postępowania przez poszkodowanego;

ich konfrontacja z zarzutami stawianymi odpowiedzialnemu za szkodę;

pobudki, motywy, jakimi kierował się poszkodowany, podejmując działanie nieprawidłowe;

ciężar naruszonych przez sprawcę obowiązków i stopień ich naruszenia;

szczególne okoliczności danego wypadku;

specyficzne cechy osobiste;

rozmiar i waga uchybień po stronie poszkodowanego;

ocena samej przyczyny wyrządzającej szkodę;

ocena zachowania się poszkodowanego.

Zdarzyć się może tak, że obniżenie świadczenia ze względu na przyczynienie się poszkodowanego może w ogóle nie nastąpić.

W literaturze przedmiotu zwraca się bowiem uwagę, że związek przyczynowy między zachowaniem się poszkodowanego jest albo go nie ma, ale nikt nie potrafi wskazać, że istnieje on także w określonym stosunku procentowym. Należy zatem odróżniać kwestię przyczynienia się poszkodowanego rozpatrywaną w płaszczyźnie związku przyczynowego od kryteriów zmniejszenia wysokości odszkodowania.

Jak więc widać, związek przyczynowy między działaniem, współodpowiedzialnością za zdarzenie poszkodowanego, nie oznacza jeszcze, iż sąd ma obowiązek w ogóle uwzględnić zarzut przyczynienia się.

Spore zatem jest tu pole dla adwokat, radcy prawnego prowadzącego spor z zakładem ubezpieczeń do wykazania się.

W jakim czasie ZUS wypłaca jednorazowego odszkodowania za wypadek w pracy?

adult building business clean
Photo by Pixabay on Pexels.com

Pierwszym pytaniem jakie zadaje sobie osoba poszkodowana w wyniku wypadku przy pracy dotyczy wysokości należnego odszkodowania. Drugim jest natomiast termin w jakim osoba poszkodowana może liczyć na wypłatę należnego jej odszkodowania.

No cóż, nie istnieje norma prawna, która wprost wskazuje ile czasu ma ZUS na wypłatę jednorazowego odszkodowania. Czas oczekiwania na należne odszkodowanie zależy od wielu czynników poprzedzających wydanie decyzji przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Jak wygląda cała ta procedura?

Po pierwsze po złożeniu wniosku o wypłatę jednorazowego odszkodowania ZUS ma 7 dni na wyznaczenie terminu badania lekarskiego ubezpieczonego przez lekarza orzecznika.

Orzecznik nie ma żadnego ustawowego terminu, w którym wydać powinien orzeczenia o wysokości uszczerbku na zdrowiu, ale w praktyce najczęściej robi to od razu na komisji.

Po doręczeniu orzeczenia poszkodowany może on je zaskarżyć w terminie 14 dni. Dopiero po upływie 14 dni od dnia doręczenia orzeczenia ubezpieczonemu staje się ono prawomocne i można na jego podstawie dalej orzekać.

Orzeczenie zostaje doręczona do ZUSu, który w ciągu 14 dni od otrzymania orzeczenia od lekarza orzecznika wydaje decyzje o wypłacie jednorazowego odszkodowania.

Może zajść jeszcze sytuacja, że po doręczeniu orzeczenia lekarza orzecznika ZUS ma obowiązek wyjaśnić jeszcze jakieś niezbędne okoliczności, termin 14 dniowy liczy się od dnia wyjaśnienia ostatniej z tych okoliczności. Na wypłatę jednorazowego odszkodowania ZUS ma 30 dni od dnia wydania decyzji.

Niniejszy wpis ma charakter wpisu gościnnego z Bloga Joanny Janiak: wypadek przy pracy.

Zadośćuczynienie za śmierć dwóch osób. Kontrowersyjne orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu

light sunset people water
Photo by Negative Space on Pexels.com

Przeglądając orzeczenia Sądu Okręgowego w Poznaniu pod kątem spraw związanych z roszczeniami o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej natrafiłem na opis dość tragicznego w skutkach wypadku i orzeczenia jakie w tym zakresie wydał poznański Sąd.

Sprawa dotyczyła wypadku spowodowanego przez kierowcę ciągnika rolniczego. w wyniku wypadku drogowego życie straciło dwóch synów powoda. Powoda, który w chwili ich śmierci był wdowcem.

Powód wytoczył przed Sądem Okręgowym w Poznaniu pozew o zapłatę po 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za śmierć każdego z synów.

Sąd po rozpatrzeniu sprawy zasądził na jego rzecz tytułem zadośćuczynienia za śmierć dzieci łączna kwotę 120.000 zł.

W treści uzasadnienia Sąd wskazał na następujące motywy swojego wyroku:

” Trudno jest wycenić krzywdę powoda, której doznał z powodu śmierci dwóch najbliższych członków rodziny, którymi niewątpliwie byli synowie powoda.. Należy jednak stwierdzić, iż śmierć T. i P. D. była dla powoda tragicznym przeżyciem. Powód był silnie związany z synami, którzy byli dla niego wsparciem. Powód zamieszkiwał z synami, wspólnie spędzał wolny czas, jeździł z T. na zawody żużlowe. Wskutek ich śmierci naruszona została szczególna więź łącząca ojca i syna.

W ocenie sądu niezasadne jest domaganie się przez powoda zasadzenia zadośćuczynienia z tytułu śmierci każdego z synów z osobna. To, że w wypadku śmierć poniosły dwie osoby, synowie powoda, nie oznacza, iż zadośćuczynienie powinno być ustalone w podwójnej wysokości i stanowić dwukrotność kwoty. Na powyższy temat wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 listopada 2014 r. wydanym w sprawie III CSK 307/13 (OSN 2015/12/147), w którym w uzasadnieniu wskazał, iż takie uproszczone określenie wysokości odpowiedniej sumy byłoby sprzeczne z art.446§4 k.c., w którym mowa jest o zadośćuczynieniu pieniężnym za doznaną krzywdę. Z przepisu tego wynika, że sąd określając wysokość odpowiedniej sumy, powinien kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględniać wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o której decydują przede wszystkim takie czynniki, jak poczucie bólu, żalu, smutku, pustki, zniechęcenia i zawiedzionych nadziei, a także sposób przezywania żałoby i czas jej trwania.”

Sąd Okręgowy w Poznaniu przywołał orzeczenie Sądu Najwyższego, które dotyczył zadośćuczynienia za śmierć ciężarnej kobiety, gdzie powodowie dochodzili osobno roszczenia za śmierć nienarodzonego dziecka i śmierć jego brzemiennej matki. Uważam, iż była to sytuacja inna niż sytuacja utraty w jednym wypadku wszystkich dzieci.

O ile jeszcze można się zgodzić co do samego uznania, iż technicznie powinna w sytuacji podwójnego zgonu być określana jedna kwota zadośćuczynienia, to jednak trudno mi się zgodzić niejako z uznaniem, iż w przypadku tego typu spraw łączna kwota zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż  zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż gdyby poszkodowany dochodził roszczeń w dwóch odrębnych pozwach.

Szczerze mówiąc jak dla mnie wniosek Sądu Okręgowego w Poznaniu powinien być wręcz odwrotny.

W sytuacji, gdy w wyniku wypadku ginie cała rodzina, to krzywda jest wielokrotnie większa niż gdybyśmy próbowali krzywdy te dzielić na poszczególne tragedie.

Inna jest zupełnie sytuacja ojca, który stracił jedno dziecko, ale nadal ma rodzinę. żyją inne dzieci.

A inna kogoś, kto w jednym wypadku traci całą rodzinę, wszystkie dzieci.

W tej sytuacji Sąd nie tylko nie powinien obniżać należnego zadośćuczynienia poniżej matematycznego zsumowania zadośćuczynień za dwie krzywdy, ale je podwyższyć.

No ale cóż. Sąd w tym przypadku miał inne zdanie.

Postępowanie mediacyjne przed KNF-em. Obawiam się, iż głównym beneficjentem jest tutaj ubezpieczyciel.

two person doing hand shake
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Brałem ostatnio udział w postępowaniu mediacyjnym prowadzonym przez mediatora działającego przy Komisji Nadzoru Finansowego w Warszawie.

Powiem szczerze, iż na podjęcie postępowania zgodziłem się z dwóch powodów, bo w zasadzie jeżeli ubezpieczyciel chciał zawrzeć ugodę, to równie dobrze mogliśmy to zrobić mailem lub przez telefon.

Po pierwsze z czystej ciekawości.

Po drugie sprawa Klienta od ponad pół roku leży w sądzie i „kwiczy”, czyli jak to ostatnio bywa, mimo pokrycia już patyną czasu, nic w sprawie się nie zadziało.

Rozmawiałem chwilę z Panią mediator, która prowadzi rozmowy mediacyjne na temat statystyk tej formy kończenia sporu z ubezpieczycielem.

I tak w zeszłym roku odbyło się ponad 1200 posiedzeń mediacyjnych, a w ponad 82% przypadków doszło do wypracowania ugody.

Niby taki rezultat powinien cieszyć, gdyż zdaje się iż w wielu przypadkach poszkodowany uzyskał, chyba go satysfakcjonujące, zadośćuczynienie. Co więcej zadośćuczynienie zostało wypłacone pewnie o kilka lat wcześniej niż po wyroku sądu. Wreszcie odbyło się bez stresującego i kosztownego postępowania sądowego.

Jednakże pozwolę sobie wrzucić łyżkę dziegciu do tej baryłki miodu.

Po pierwsze większość postępowań mediacyjnych jest tutaj inicjowanych przez ubezpieczycieli. Koszt tego postępowania jest niewielki: 50 zł, znacznie poniżej jakichkolwiek kosztów sądowych.

Postępowanie prowadzi mediator, który jest bezstronny, zarówno w stosunku do ubezpieczyciela jak i poszkodowanego. Co oznacza, iż nie reprezentuje on interesów osoby poszkodowanej.

Tymczasem wydaje mi się, iż wiele osób poszkodowanych może ulegać wrażeniu, iż obecność osoby quasi urzędowej  działającej przy urzędzie Państwowym gwarantuje im równe pole boju z ubezpieczycielem i dbałość o ich interesy.

Faktycznie jednak negocjacje te niczym się nie różnią od propozycji, która równie dobrze może zostać złożona przez mail, czy telefon.

Niemniej jednak w tym wypadku wydaje mi się, iż może działać pewnego rodzaju mechanizm psychologiczny skłaniający poszkodowanych do zawarcia ugody.

Nie mam co prawda żadnych danych i ich pewnie nie uzyskam, ale jestem wysoce przekonany, iż kwoty które poszkodowani wynegocjują w toku tych mediacji w dużym zakresie są znacznie niższe niż kwoty, które mogliby uzyskać w sądzie. ( Warto byłoby zrobić takie badania).

Dlatego też będąc mimo wszystko gorącym zwolennikiem pozasądowego rozwiązywania sporów w tym i mediacji sugerowałbym osobom, co do których ubezpieczyciel złożył wniosek o wszczęcie postępowania mediacyjnego, aby na te negocjacje udali się z pełnomocnikiem orientującym się w sprawach odszkodowawczych.

Nie ma niczego złego w zawarciu ugody na niższą kwotę niż możliwą do uzyskania w sądzie, gdy taka jest wola poszkodowanego. Lecz zawsze warto byłoby chociaż wiedzieć na ile w danej sprawie można by liczyć w sądzie.

Tak aby negocjacje w postępowaniu mediacyjnym nie było tylko akceptacją propozycji ubezpieczyciela.