Przesłanki przyjęcia zarzutu przyczynienia się przez Sąd w toku sprawy o zadośćuczynienie, odszkodowanie.

activity board game connection desk
Photo by CQF-Avocat on Pexels.com

Zarzut przyczynienia się poszkodowanego do powstania wypadku, to chleb powszedni procesów prowadzonych przeciwko ubezpieczycielom.

Zgodnie z art. 362 k.c. jeśli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza stopnia winy obu stron. Jako przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody uważa się więc każde jego zachowanie pozostające w normalnym związku przyczynowym ze szkodą, za którą ponosi odpowiedzialność inna osoba

Zarzut ten przy jego uwzględnieniu potrafi być bardzo dotkliwy dla osoby dochodzącej odszkodowania, czy zadośćuczynienia od ubezpieczyciela sprawcy wypadku.

Przypomnieć tutaj można chociażby przyjmowane ponad 50% przyczynienia się poszkodowanego w sytuacji zdecydowania się na podróż z pijanym kierowcą, czy w przypadku nie zapięcia pasów.

Samo jednak zgłoszenie zarzutu przyczynienia się nie oznacza jeszcze, iż sąd takowy zarzut uwzględni. Co więcej nawet uznanie, iż działanie pokrzywdzonego miało wpływ na zajście wypadku lub jego rozmiar także nie oznacza automatycznie uwzględnienia przyczynienia się do wypadku.

Czym się zatem kieruje Sąd rozważając przyczynienie się osoby dochodzącej zadośćuczynienia, odszkodowania?

 Bardzo ładnie to wyłuszczył Sąd Okręgowy w Poznaniu w jednym z swoich wyroków:

„Przesłanki oceny, czy i w jakim stopniu uzasadnione jest zmniejszenie obowiązku naprawienia szkody stanowią takie czynniki jak:

podstawa odpowiedzialności sprawcy szkody,

stopień winy obu stron,

wina lub nieprawidłowość zachowania poszkodowanego.

Ustalenie przyczynienia się jest warunkiem wstępnym, od którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia odszkodowania i warunkiem koniecznym, lecz niewystarczającym, gdyż samo przyczynienie nie przesądza zmniejszenia obowiązku szkody, a ponadto – stopień przyczynienia nie jest bezpośrednim wyznacznikiem zakresu tego zmniejszenia.

O tym, czy obowiązek naprawienia szkody należy zmniejszyć ze względu na przyczynienie się, a jeżeli tak – w jakim stopniu należy to uczynić, decyduje sąd w procesie sędziowskiego wymiaru odszkodowania w granicach wyznaczonych przez art. 362 k.c. Decyzja o obniżeniu odszkodowania jest uprawnieniem sądu, a rozważenie wszystkich okoliczności in casu, w wyniku oceny konkretnej i zindywidualizowanej – jest jego powinnością.

Zmniejszenie obowiązku naprawienia szkody powinno zawsze następować in casu, w wyniku oceny konkretnej i indywidualnej. Podstawę ustalenia kryteriów, które należy uwzględnić przy dokonywaniu obniżenia odszkodowania stanowi zwrot ,,stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron”.

W orzecznictwie i piśmiennictwie za okoliczności, które należy uwzględnić przy dokonywaniu obniżenia odszkodowania uznano:

stopień winy obu stron;

stopień przyczynienia się obu stron;

wiek poszkodowanego;

stopień naruszenia obiektywnych reguł postępowania przez poszkodowanego;

ich konfrontacja z zarzutami stawianymi odpowiedzialnemu za szkodę;

pobudki, motywy, jakimi kierował się poszkodowany, podejmując działanie nieprawidłowe;

ciężar naruszonych przez sprawcę obowiązków i stopień ich naruszenia;

szczególne okoliczności danego wypadku;

specyficzne cechy osobiste;

rozmiar i waga uchybień po stronie poszkodowanego;

ocena samej przyczyny wyrządzającej szkodę;

ocena zachowania się poszkodowanego.

Zdarzyć się może tak, że obniżenie świadczenia ze względu na przyczynienie się poszkodowanego może w ogóle nie nastąpić.

W literaturze przedmiotu zwraca się bowiem uwagę, że związek przyczynowy między zachowaniem się poszkodowanego jest albo go nie ma, ale nikt nie potrafi wskazać, że istnieje on także w określonym stosunku procentowym. Należy zatem odróżniać kwestię przyczynienia się poszkodowanego rozpatrywaną w płaszczyźnie związku przyczynowego od kryteriów zmniejszenia wysokości odszkodowania.

Jak więc widać, związek przyczynowy między działaniem, współodpowiedzialnością za zdarzenie poszkodowanego, nie oznacza jeszcze, iż sąd ma obowiązek w ogóle uwzględnić zarzut przyczynienia się.

Spore zatem jest tu pole dla adwokat, radcy prawnego prowadzącego spor z zakładem ubezpieczeń do wykazania się.

Reklamy

W jakim czasie ZUS wypłaca jednorazowego odszkodowania za wypadek w pracy?

adult building business clean
Photo by Pixabay on Pexels.com

Pierwszym pytaniem jakie zadaje sobie osoba poszkodowana w wyniku wypadku przy pracy dotyczy wysokości należnego odszkodowania. Drugim jest natomiast termin w jakim osoba poszkodowana może liczyć na wypłatę należnego jej odszkodowania.

No cóż, nie istnieje norma prawna, która wprost wskazuje ile czasu ma ZUS na wypłatę jednorazowego odszkodowania. Czas oczekiwania na należne odszkodowanie zależy od wielu czynników poprzedzających wydanie decyzji przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Jak wygląda cała ta procedura?

Po pierwsze po złożeniu wniosku o wypłatę jednorazowego odszkodowania ZUS ma 7 dni na wyznaczenie terminu badania lekarskiego ubezpieczonego przez lekarza orzecznika.

Orzecznik nie ma żadnego ustawowego terminu, w którym wydać powinien orzeczenia o wysokości uszczerbku na zdrowiu, ale w praktyce najczęściej robi to od razu na komisji.

Po doręczeniu orzeczenia poszkodowany może on je zaskarżyć w terminie 14 dni. Dopiero po upływie 14 dni od dnia doręczenia orzeczenia ubezpieczonemu staje się ono prawomocne i można na jego podstawie dalej orzekać.

Orzeczenie zostaje doręczona do ZUSu, który w ciągu 14 dni od otrzymania orzeczenia od lekarza orzecznika wydaje decyzje o wypłacie jednorazowego odszkodowania.

Może zajść jeszcze sytuacja, że po doręczeniu orzeczenia lekarza orzecznika ZUS ma obowiązek wyjaśnić jeszcze jakieś niezbędne okoliczności, termin 14 dniowy liczy się od dnia wyjaśnienia ostatniej z tych okoliczności. Na wypłatę jednorazowego odszkodowania ZUS ma 30 dni od dnia wydania decyzji.

Niniejszy wpis ma charakter wpisu gościnnego z Bloga Joanny Janiak: wypadek przy pracy.

Zadośćuczynienie za śmierć dwóch osób. Kontrowersyjne orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu

light sunset people water
Photo by Negative Space on Pexels.com

Przeglądając orzeczenia Sądu Okręgowego w Poznaniu pod kątem spraw związanych z roszczeniami o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej natrafiłem na opis dość tragicznego w skutkach wypadku i orzeczenia jakie w tym zakresie wydał poznański Sąd.

Sprawa dotyczyła wypadku spowodowanego przez kierowcę ciągnika rolniczego. w wyniku wypadku drogowego życie straciło dwóch synów powoda. Powoda, który w chwili ich śmierci był wdowcem.

Powód wytoczył przed Sądem Okręgowym w Poznaniu pozew o zapłatę po 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za śmierć każdego z synów.

Sąd po rozpatrzeniu sprawy zasądził na jego rzecz tytułem zadośćuczynienia za śmierć dzieci łączna kwotę 120.000 zł.

W treści uzasadnienia Sąd wskazał na następujące motywy swojego wyroku:

” Trudno jest wycenić krzywdę powoda, której doznał z powodu śmierci dwóch najbliższych członków rodziny, którymi niewątpliwie byli synowie powoda.. Należy jednak stwierdzić, iż śmierć T. i P. D. była dla powoda tragicznym przeżyciem. Powód był silnie związany z synami, którzy byli dla niego wsparciem. Powód zamieszkiwał z synami, wspólnie spędzał wolny czas, jeździł z T. na zawody żużlowe. Wskutek ich śmierci naruszona została szczególna więź łącząca ojca i syna.

W ocenie sądu niezasadne jest domaganie się przez powoda zasadzenia zadośćuczynienia z tytułu śmierci każdego z synów z osobna. To, że w wypadku śmierć poniosły dwie osoby, synowie powoda, nie oznacza, iż zadośćuczynienie powinno być ustalone w podwójnej wysokości i stanowić dwukrotność kwoty. Na powyższy temat wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 listopada 2014 r. wydanym w sprawie III CSK 307/13 (OSN 2015/12/147), w którym w uzasadnieniu wskazał, iż takie uproszczone określenie wysokości odpowiedniej sumy byłoby sprzeczne z art.446§4 k.c., w którym mowa jest o zadośćuczynieniu pieniężnym za doznaną krzywdę. Z przepisu tego wynika, że sąd określając wysokość odpowiedniej sumy, powinien kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględniać wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o której decydują przede wszystkim takie czynniki, jak poczucie bólu, żalu, smutku, pustki, zniechęcenia i zawiedzionych nadziei, a także sposób przezywania żałoby i czas jej trwania.”

Sąd Okręgowy w Poznaniu przywołał orzeczenie Sądu Najwyższego, które dotyczył zadośćuczynienia za śmierć ciężarnej kobiety, gdzie powodowie dochodzili osobno roszczenia za śmierć nienarodzonego dziecka i śmierć jego brzemiennej matki. Uważam, iż była to sytuacja inna niż sytuacja utraty w jednym wypadku wszystkich dzieci.

O ile jeszcze można się zgodzić co do samego uznania, iż technicznie powinna w sytuacji podwójnego zgonu być określana jedna kwota zadośćuczynienia, to jednak trudno mi się zgodzić niejako z uznaniem, iż w przypadku tego typu spraw łączna kwota zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż  zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż gdyby poszkodowany dochodził roszczeń w dwóch odrębnych pozwach.

Szczerze mówiąc jak dla mnie wniosek Sądu Okręgowego w Poznaniu powinien być wręcz odwrotny.

W sytuacji, gdy w wyniku wypadku ginie cała rodzina, to krzywda jest wielokrotnie większa niż gdybyśmy próbowali krzywdy te dzielić na poszczególne tragedie.

Inna jest zupełnie sytuacja ojca, który stracił jedno dziecko, ale nadal ma rodzinę. żyją inne dzieci.

A inna kogoś, kto w jednym wypadku traci całą rodzinę, wszystkie dzieci.

W tej sytuacji Sąd nie tylko nie powinien obniżać należnego zadośćuczynienia poniżej matematycznego zsumowania zadośćuczynień za dwie krzywdy, ale je podwyższyć.

No ale cóż. Sąd w tym przypadku miał inne zdanie.

Postępowanie mediacyjne przed KNF-em. Obawiam się, iż głównym beneficjentem jest tutaj ubezpieczyciel.

two person doing hand shake
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Brałem ostatnio udział w postępowaniu mediacyjnym prowadzonym przez mediatora działającego przy Komisji Nadzoru Finansowego w Warszawie.

Powiem szczerze, iż na podjęcie postępowania zgodziłem się z dwóch powodów, bo w zasadzie jeżeli ubezpieczyciel chciał zawrzeć ugodę, to równie dobrze mogliśmy to zrobić mailem lub przez telefon.

Po pierwsze z czystej ciekawości.

Po drugie sprawa Klienta od ponad pół roku leży w sądzie i „kwiczy”, czyli jak to ostatnio bywa, mimo pokrycia już patyną czasu, nic w sprawie się nie zadziało.

Rozmawiałem chwilę z Panią mediator, która prowadzi rozmowy mediacyjne na temat statystyk tej formy kończenia sporu z ubezpieczycielem.

I tak w zeszłym roku odbyło się ponad 1200 posiedzeń mediacyjnych, a w ponad 82% przypadków doszło do wypracowania ugody.

Niby taki rezultat powinien cieszyć, gdyż zdaje się iż w wielu przypadkach poszkodowany uzyskał, chyba go satysfakcjonujące, zadośćuczynienie. Co więcej zadośćuczynienie zostało wypłacone pewnie o kilka lat wcześniej niż po wyroku sądu. Wreszcie odbyło się bez stresującego i kosztownego postępowania sądowego.

Jednakże pozwolę sobie wrzucić łyżkę dziegciu do tej baryłki miodu.

Po pierwsze większość postępowań mediacyjnych jest tutaj inicjowanych przez ubezpieczycieli. Koszt tego postępowania jest niewielki: 50 zł, znacznie poniżej jakichkolwiek kosztów sądowych.

Postępowanie prowadzi mediator, który jest bezstronny, zarówno w stosunku do ubezpieczyciela jak i poszkodowanego. Co oznacza, iż nie reprezentuje on interesów osoby poszkodowanej.

Tymczasem wydaje mi się, iż wiele osób poszkodowanych może ulegać wrażeniu, iż obecność osoby quasi urzędowej  działającej przy urzędzie Państwowym gwarantuje im równe pole boju z ubezpieczycielem i dbałość o ich interesy.

Faktycznie jednak negocjacje te niczym się nie różnią od propozycji, która równie dobrze może zostać złożona przez mail, czy telefon.

Niemniej jednak w tym wypadku wydaje mi się, iż może działać pewnego rodzaju mechanizm psychologiczny skłaniający poszkodowanych do zawarcia ugody.

Nie mam co prawda żadnych danych i ich pewnie nie uzyskam, ale jestem wysoce przekonany, iż kwoty które poszkodowani wynegocjują w toku tych mediacji w dużym zakresie są znacznie niższe niż kwoty, które mogliby uzyskać w sądzie. ( Warto byłoby zrobić takie badania).

Dlatego też będąc mimo wszystko gorącym zwolennikiem pozasądowego rozwiązywania sporów w tym i mediacji sugerowałbym osobom, co do których ubezpieczyciel złożył wniosek o wszczęcie postępowania mediacyjnego, aby na te negocjacje udali się z pełnomocnikiem orientującym się w sprawach odszkodowawczych.

Nie ma niczego złego w zawarciu ugody na niższą kwotę niż możliwą do uzyskania w sądzie, gdy taka jest wola poszkodowanego. Lecz zawsze warto byłoby chociaż wiedzieć na ile w danej sprawie można by liczyć w sądzie.

Tak aby negocjacje w postępowaniu mediacyjnym nie było tylko akceptacją propozycji ubezpieczyciela.

( Ubezpieczeniowe Pajacyki) Jesteś znanym politykiem lub osobą o międzynarodowym stopniu rozpoznawalności dostaniesz o 6% wyższe zadośćuczynienie niż szary zjadacz chleba.

Ostatnio w komentarzu Czytelnik wspomniał mi o jednym z pytań jakie pojawiły się w formularzu przesłanym przez ubezpieczyciela:

” Panie mecenasie nawiązując do postu kolegi Tomasza , czy dozwolony jest zapis (pytanie) w formularzu procesu zgłaszania szkody cytuję z pamięci : „czy jestem znanym politykiem, czy zajmuję wysokie stanowisko …” sam nie mogłem w to uwierzyć , że takie pytanie pada w procesie likwidacji szkody z polisy NNW w związku z doznanym uszczerbkiem na zdrowiu w wyniku wypadku.
Co Pan o tym sądzi czy tak można, czy nie jest to klauzula abuzywna wg mnie tak -dodam , że bez oświadczenia formularz nie „przepuszcza dalej” oświadczać nieprawdę też nie zamierzałem
Stąd zapewne uznanie niskiego % ubytku na zdrowiu….”

Powiem szczerze, iż próby wprowadzenia algorytmów, czy matematycznych wzorów, które ostatnimi czasy podejmują ubezpieczyciela dla wyceny zadośćuczynienia bardzo mnie rozśmieszają.

Od razu też przypomniało mi się podobne zapytanie, bodajże autorstwa łotewskiego ubezpieczyciela BTA:

2019-04-11_13h05_30 - znany polityk

Jak wiec widać moja Klientka poszkodowana w wyniku wypadku za fakt bycia osobą niepubliczną otrzymała 93,60 zł

Gdyby była osobą znana o charakterze lokalnym, to dostałaby 117 zł.

Gdyby można było ją spotkać w polskiej telewizji, to już 140,4 zł

A gdyby poszkodowanym był nie wiem: Bruce Willis, albo Książę Karol, to dostaliby z tego tytułu, iż zna ich cały Świat: 187,2 zł.

Jak wiec taką tabelę skomentować?

Osobiście uważam, iż nie jest to żadna klauzula abuzywna, ale po prostu zbędna robota, która nic do sprawy w rzeczywistości nie wnosi.

Zadośćuczynienie jest roszczeniem o charakterze tak nie wymiernym, iż akurat dawanie 3% za międzynarodową rozpoznawalność, a 2% np. za zamieszkiwanie w małej miejscowości jest moim zdaniem po prostu śmieszne.

 Jakkolwiek by się starać, to tego typu roszczenie nie ma charakteru matematycznego. Krzywdy w postaci uszczerbku na zdrowiu, czy śmierci osoby bliskiej nie sposób bowiem sprowadzić do matematycznego algorytmu. I tyle!

Praca na czarno a wypadek w pracy

build builder construction equipment
Photo by Yury Kim on Pexels.com

Ameryki nie odkryjemy stwierdzając, iż praca na czarno cały czas jest w Polsce powszechnym zjawiskiem. Co prawda rynek pracy ostatnimi czasy ma charakter raczej rynku pracownika, co jednak nie oznacza, iż próba ucieczki przed ZUS-em i US się stronom stosunku pracy nie opłaca.

Pracując jednak bez formalnej umowy pracownik tak samo jak i ten zatrudniony na podstawie umowy ponosi ryzyko związane z zajściem wypadku przy pracy.

Pytanie jakie się z tym wiąże, to czy wówczas takiemu pracownikowi nalezą się jakiekolwiek świadczenia z tytułu świadczonej na czarno pracy, w wyniku której doszło do wypadku?

Nie ulega żadnej wątpliwości, że tak. Wykonywanie czynności pracowniczych na podstawie umowy o pracę nie stanowi jedynej możliwości uznania wypadku za wypadek przy pracy. Umowa o pracę stanowi jedną z kilku form świadczenia pracy i uzyskiwania wynagrodzenia. Utożsamianie wypadku przy pracy tylko z tą formą zatrudnienia powodowałoby, że pracujący na podstawie innych umów bądź przepisów nie mogliby formalnie doznać wypadku przy pracy.

Nie ulega jednak żadnych wątpliwości, że wypadek powstały w związku z wykonywaniem przez nich czynności zawodowych także jest wypadkiem przy pracy.

Polski Ustawodawca zabezpieczył interesy wszystkich pracowników, także tych pracujących bez formalnej umowy,  i w ustawie z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych wskazał, że:

Za wypadek przy pracy uważa się również nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w okresie ubezpieczenia wypadkowego z danego tytułu podczas:

  1. uprawiania sportu w trakcie zawodów i treningów przez osobę pobierającą stypendium sportowe;
  2. wykonywania odpłatnie pracy na podstawie skierowania do pracy w czasie odbywania kary pozbawienia wolności lub tymczasowego aresztowania;
  3. pełnienia mandatu posła lub senatora, pobierającego uposażenie;
  4. odbywania szkolenia, stażu, przygotowania zawodowego dorosłych lub przygotowania zawodowego w miejscu pracy przez osobę pobierającą stypendium w okresie odbywania tego szkolenia, stażu, przygotowania zawodowego dorosłych lub przygotowania zawodowego w miejscu pracy na podstawie skierowania wydanego przez powiatowy urząd pracy lub przez inny podmiot kierujący, pobierania stypendium na podstawie przepisów o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy w okresie odbywania studiów podyplomowych;
  5. wykonywania przez członka rolniczej spółdzielni produkcyjnej, spółdzielni kółek rolniczych oraz przez inną osobę traktowaną na równi z członkiem spółdzielni w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych, pracy na rzecz tych spółdzielni;
  6. wykonywania pracy na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia;
  7. wykonywania pracy na podstawie umowy uaktywniającej, o której mowa w ustawie z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (Dz. U. z 2013 r. poz. 1457 oraz z 2015 r. poz. 1045 i 1217);
  8. współpracy przy wykonywaniu pracy na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia;
  9. wykonywania zwykłych czynności związanych z prowadzeniem działalności pozarolniczej w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych;
  10. wykonywania zwykłych czynności związanych ze współpracą przy prowadzeniu działalności pozarolniczej w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych;
  11. wykonywania przez osobę duchowną czynności religijnych lub czynności związanych z powierzonymi funkcjami duszpasterskimi lub zakonnymi;
  12. odbywania służby zastępczej;
  13. nauki w Krajowej Szkole Administracji Publicznej im. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego przez słuchaczy pobierających stypendium;
  14. wykonywania pracy na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, albo umowy o dzieło, jeżeli umowa taka została zawarta z pracodawcą, z którym osoba pozostaje w stosunku pracy, lub jeżeli w ramach takiej umowy wykonuje ona pracę na rzecz pracodawcy, z którym pozostaje w stosunku pracy;
  15. pełnienia przez funkcjonariusza Służby Celno-Skarbowej obowiązków służbowych.

Bezsprzecznie ww. osobom również należy się ochrona prawna w sytuacji wypadku przy pracy. Co najważniejsze jednak osoby te podlegają tej ochronie jeżeli z ich wynagrodzenia odprowadzana jest składka na ubezpieczenie wypadkowe.

Oczywiście fakt zajścia wypadku przy pracy w stosunku do pracownika zatrudnionego  na czarno stanowi spory problem dla pracodawcy. Łącznie z koniecznością uzupełnienia zaległych składek. Tak więc lepiej jednak trzymać się reguł określonych przez prawo i raczej odchodzić od zatrudnienia na czarno.

Niniejszy wpis ma charakter wpisu gościnnego z Bloga Joanny Janiak: wypadek przy pracy.

Biomechaniczna rekonstrukcja potrącenia pieszego

Piszemy na blogu o różnych skutkach wypadków drogowym, w tym i tych gdzie ofiarą jest pieszy.  Przy okazji przeglądania zasobów internetu natrafiłem na taki filmik, który obrazuje co dzieje się z pieszym, który zostanie potrącony przez samochód.