Biegły w sprawie o odszkodowanie z drugiego końca Polski!

person using black blood pressure monitor
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Wszyscy, którzy mieli do czynienia z procesami sądowymi, w których występują biegli, a zwłaszcza biegli lekarza, a zwłaszcza wśród tych biegłych z dziedziny medycyny lekarze o specjalizacji ortopedia, traumatologia narządów ruchu wiedzą, iż konieczność uzyskania dowodu z opinii biegłego stanowi „wąskie gardło” procesu sądowego o zadośćuczynienie.

Tytułem przykładu posługując się moim doświadczeniem, z mojego poznańskiego podwórka, mogę wskazać, iż w sprawie o zadośćuczynienie za skutki wypadku drogowego przeprowadzenie opinii biegłego lekarza w toku sprawy przedłuża proces o około rok. Jeszcze gorzej jest, gdy biegłym jest własnie biegły z wskazanej wyżej specjalizacji, tj. ortopedii i traumatologii narządów ruchu.

Byłem już przez Sąd w Poznaniu informowany, iż biegły ortopeda poinformował sąd, iż termin na wykonanie opinii wynosi 1 rok od daty otrzymania akt. Dodając do tego terminu czas niezbędny na wysłanie akt biegłemu, ich zwrot, wyznaczenie terminu rozprawy i inne poboczne, okaże się, iż dowód ten przedłuża postępowanie często i o półtora lub dwa lata.

Na marginesie mogę jedynie dodać, iż chyba tylko biegli z dziedziny stomatologii lub chirurgii estetycznej mają dłuższe terminy realizacji. Co wynika z faktu, iż tym lekarzom po prostu nie opłaca się pracować na zlecenie sądu i za stawki regulowane rozporządzeniem.

Sądy z tym problemem próbują sobie radzić w różny sposób.

Ostatnio prowadząc sprawę związaną z dochodzeniem zadośćuczynienia należnego mojemu Klientowi od ubezpieczyciela sprawcy szkody ( z jego OC) za skutki połamania kręgosłupa, Sąd Rejonowy w Poznaniu zapytał poszkodowanego, czy byłby skłonny dojechać na badanie do biegłego w innej miejscowości.

Okazało się, iż tą inną miejscowością jest Białystok, oddalony od Poznania o prawie 500 km, fakt iż ostatnimi czasy oddanie S8 na odcinku Warszawa Białystok, nie czyni tej podróży aż tak uciążliwą. Niemniej jednak raczej jest to i tak wyprawa na co najmniej dwa dni, chyba że Klient przy okazji zdecyduje się na poznanie walorów turystycznych Podlasia.

W każdym razie biegły z Białegostoku zaproponował sporządzenie opinii w terminie kilku miesięcy szybciej, niż nasi lokali biegli z Poznania.

Reklamy

Z cyklu ubezpieczeniowe pajacyki- o tym jak ubezpieczyciel dokonał cudu!!

black chimpanzee smiling
Photo by Pixabay on Pexels.com

Wszyscy znają przypowieść o Jezusie, który nad Jeziorem Galilejskim dokonał cudu rozmnażając z pięciu bochenków chleba i kilku ryb kosze pełne chleba i tychże ryb, tak iż nie tylko wszyscy obecni na miejscu najedli się  do syta, ale jeszcze zebrano 12 koszty ułomków.

No cóż wydawało się, iż jednak monopol na Cuda mają jednak tylko Niebiosa, ale jednak również nasz rodzimy zakład ubezpieczeń dysponuje chyba w tym zakresie jakimiś mocami.

Otóż Sytuacja wygląda tak:

Poszkodowana, której samochód został zniszczony w wyniku wypadku drogowego, zgłosiła swoją szkodę z OC sprawcy ubezpieczycielowi.

Szkoda okazała się całkowita, tzn. chyba całkowitą, bo jak Państwo zobaczycie, to ten sposób likwidacji szkody trudno nazwać posługując się dotychczas nam znaną nomenklaturą.

 Tak wiec auto, jak auto przed wypadkiem warte było 4200 zł, tymczasem po wypadku jego wrak….

nagle zyskał prawie trzykrotnie na wartości.

Okazało się bowiem, iż wrak pojazdu po wypadku warty jest 11050 zł. 

CUDA Panie, Cuda!!!

A o to i naoczny ślad  :

2019-05-21_08h23_54

Czy można rozszerzyć powództwo o zadośćuczynienie w toku sprawy sądowej?

man carrying backpack
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Mimo iż już wiele lat przeszło prowadząc procesy sądowe o zadośćuczynienie, czy odszkodowanie dla osób poszkodowanych, to i tak nadal jestem zaskakiwany nowymi sytuacjami procesowymi.

Otóż od zawsze był, to dla mnie pewnik i rzecz oczywista pod słońcem, iż osoba poszkodowana ma prawo do rozszerzenia powództwa, tj. zwiększenia kwoty dochodzonego zadośćuczynienia w toku sprawy sądowej.

Najczęściej miało, to miejsce w sytuacji, gdy wydana została opinia biegłego oceniającego, czy to uszczerbek na zdrowiu osoby poszkodowanej, czy np. wysokość kosztów niezbędnych dla naprawienia auta.

Tymczasem okoliczność ta nie była aż tak oczywista, dla pełnomocnika jednego z zakładów ubezpieczeń, który w momencie, gdy w jednej z moich spraw w odpowiedzi na rozszerzony pozew wniósł o oddalenie podnosząc, iż już w pozwie powinienem określić maksymalną kwotę jakiej chce dochodzić. Fakt wydania opinii biegłego ( druzgocącej dla stanu zdrowia poszkodowanego), zdaniem pozwanej ubezpieczalni nie miał dla sprawy i uprawnienia poszkodowanego żadnego znaczenia.

Pogląd ten był dla mnie, aż tak szokujący, że wręcz stwierdziłem iż trzeba poszperać w orzecznictwie.

Oczywiście linia orzecznicza nie pozostawia żadnych wątpliwości ( choć i Sądowi Okręgowemu w Warszawie zdarzyło się tu małe faux pas).

W każdym razie należy wskazać, że wbrew twierdzeniom strony przeciwnej powód dla skutecznego rozszerzenia powództwa nie musi wykazywać, że stan jego zdrowia uległ pogorszeniu. Zgodnie z art. 193 KPC powód ma prawo w trakcie trwania procesu, aż do zakończenia postępowania w pierwszej instancji, modyfikować swoje roszczenie, jeśli nie wpływa to na właściwość Sądu. Przepis ten nie przewiduje żadnych dodatkowych przesłanek, również tych o których wspomina w swoim piśmie pozwany.

Powyższe potwierdza liczne orzecznictwo sądów, przykładowo:

– Sąd Apelacyjny w Warszawie, wyrok z dnia 21 października 2016, sygn. VI ACa 1007/15: nie sposób odmówić skarżącej racji gdy zarzuca ona, że Sąd Okręgowy przyjął wadliwy pogląd, iż rozszerzenie powództwa o zadośćuczynienie może być uzasadnione jedynie wówczas gdy w toku postępowania sądowego dojdzie do zwiększenia szkody niemajątkowej (krzywdy).

– Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, wyrok z dnia 27 listopada 2013 r., sygn. III Ca 717/13: Po pierwsze powód nie ma obowiązku od razu ustalać wysokości swoich żądań na maksymalnym poziomie. Kodeks postępowania cywilnego daje mu bowiem możliwość rozszerzenia żądania pozwu do chwili zakończenia postępowania w pierwszej instancji.

Należy również zauważyć, że w sprawach dotyczących zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, niejednokrotnie aby ocenić rozmiar krzywdy konieczna jest wiedza specjalistyczna, której powód nie posiada przy sporządzaniu pozwu. W związku z tym naturalnym jest, że rozmiar żądanej kwoty może ulec odpowiedniej zmianie po zasięgnięciu opinii biegłego w sprawie.

Możliwość zmiany wysokości roszczenia na skutek opinii biegłego została licznie potwierdzona również w orzecznictwie sądów: W danym przypadku zmiana powództwa nastąpiła w wyniku zapoznania się pełnomocnika powoda z treścią opinii biegłego (…) Nie można więc przypisać powodowi tego, że od początku znał właściwą wysokość roszczenia, skoro ustalenia w tym zakresie wymagały wiedzy specjalnej (Sąd Rejonowy w Gdyni, 21 marca 2016, sygn. I C 190/15)

W związku z powyższym należy dojść do wniosku, że poszkodowany w sposób całkowicie prawidłowy może rozszerzyć powództwo i czynność ta powinna zostać przez Sąd uwzględniona.

Ile zadośćuczynienia za stalking?

Jakiś czas temu pisałem artykuł: Zadośćuczynienie za stalking, gdzie została poruszona istota stalkingu jako jednego z najmłodszych typów przestępstw, które pojawiły się w polskim kodeksie karnym oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, o które pokrzywdzony może wystąpić w myśl art.  46 § 1kodeksu karnego.

W sytuacji, gdy pokrzywdzony zdecydował się wystąpić o uzyskanie zadośćuczynienia od stalkera, należy zastanowić w jakiej wysokości kwota byłaby satysfakcjonująca?

Określenie kwoty, która rekompensowałaby krzywdę doznaną przez poszkodowanego stanowi problem zarówno dla strony poszkodowanej jak i dla sądu, gdyż nie ma konkretnej stawki, którą to sąd mógłby orzec. Stąd kwoty stanowiące zadośćuczynienie bywają zazwyczaj różne, a najczęściej sięgają one granic kilku tysięcy złotych. Choć nie widzę żadnych powodów aby nie były to kwoty radykalnie większe- wszystko zależy od konkretnego przypadku.

W związku z tym, przy określaniu wysokości zadośćuczynienia warto odwołać się do orzecznictwa. I tak oto w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 4 września 2014r. O sygn. akt: II AKa 125/14 wymienione zostały kryteria, na podstawie których może zostać wyliczone zadośćuczynienie.

[…] przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia należy kierować się takimi kryteriami jak rodzaj naruszonego dobra, rozmiar doznanej krzywdy, intensywność naruszenia, stopień negatywnych konsekwencji dla pokrzywdzonego wynikających z dokonanego naruszenia dobra prawnego, w tym także niewymiernych majątkowo, nieodwracalność skutków naruszenia, stopień winy sprawcy.

Aby nie pozostawić żadnych wątpliwości co do słuszności ubiegania się o rekompensatę za doznane krzywdy poprzez działanie stalkera, warto przedstawić przykładowy wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach Ośrodek Zamiejscowy w Rybniku z dnia  9 lutego 2017 r. o sygn. akt: V .2 Ka 667/16. Utrzymał on w mocy zaskarżony na skutek apelacji wyrok Sądu Rejonowego w Wodzisławiu Śląskim z dnia 30 września 2016r. sygn. akt VI K 765/15 dotyczący między innymi przyznania zadośćuczynienia na podstawie art. 46 § 1 kk poprzez zapłacenie na rzecz pokrzywdzonej kwoty 500 zł, potwierdzając tym samym zasadność ubiegania się o odszkodowanie za krzywdy doznane na skutek działania stalkera.

W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy wskazał następująco:

Sąd I. instancji zasadnie orzekł wobec oskarżonego obowiązek zadośćuczynienia poprzez zapłacenie na rzecz pokrzywdzonej kwoty 500 zł. Kwota ta nie jest wygórowana, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę sposób, w jaki oskarżony nękał pokrzywdzoną, a także okres trwania tego przestępstwa i częstotliwość podejmowanych przez niego działań w ramach tego czynu. Należy mieć także na uwadze, że działanie oskarżonego zmusiło pokrzywdzoną do zmiany numeru telefonu.

W wyroku VI K 838/16 – wyrok: Sąd Rejonowy Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu z 2017-10-23, sąd ten zasądził na rzecz pokrzywdzonego przez stalkera 1.500 zł tytułem nawiązki. Przy czym czyn sprawcy stalkingu wyglądał tak:

„w ramach czynu ciągłego, w okresie od dnia 09 kwietnia 2015 roku do dnia 27 sierpnia 2015 roku, uporczywie nękał I. P. oraz K. P. (1) (zam. w Poznaniu ul. (…), prowadzący działalność gospodarcza w Poznaniu przy ul. (…)) przy pomocy środków masowego komunikowania (w szczególności poprzez wysyłanie setek wiadomości SMS, a także wysłanie wiadomości e-mail), co wzbudziło u nich uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia i istotnie naruszyło ich prywatność

Jak więc widać jeżeli nękanie sprowadza się do uszczypliwości i natarczywości, to kwoty te nie są wygórowane.

Oczywiście jednak nie wszyscy stalkerzy ograniczają się tylko do głuchych telefonów i esemesów, a ich działania mogą być daleko bardziej dotkliwe dla osoby poszkodowane, co pewnie znalazłoby i swój wydźwięk w wydanym wyroku.

Wypadek przy pracy- uraz ( uszczerbek na zdrowiu) lub śmierć jest koniecznym elementem uznania danego zdarzenia za wypadek.

action animal bronco bucking
Photo by Pixabay on Pexels.com

Kontynuując serię rozważań na temat wypadków przy pracy, które to wpisy pojawiają się ostatnimi czasy na blogu o odszkodowaniach, dzięki Joannie Janiak z blogu wypadek przy pracy, dzisiaj o kolejnym elemencie kwalifikującym dane zdarzenie jako wypadek przy pracy.

Aby móc mówić o zdarzeniu jako wypadku przy pracy, jego następstwem musi być powstanie urazu u pracownika bądź śmierć pracownika.

Pojęcie śmierci nie jest problematyczne w interpretacji. Każdy z nas widział na filmie jak na monitorku obok łoża chorego wykres w kształcie fal zamienia się w linię ciągłą. Śmierć należy utożsamiać z śmiercią pnia mózgu, który ów przyrząd monitorował.

A co możemy uznać za uraz?

Czy małe zadrapanie również będzie urazem? Siniak?

Ustawodawca daje tutaj odpowiedź:

Uraz to uszkodzenie tkanek ciała lub narządów człowieka wskutek działania czynnika zewnętrznego.

Przez uszkodzenie należy rozumieć zmiany w tkance lub narządach (również nadwyrężenie lub naruszenie tkanki rozumiane jako pogorszenie stanu zdrowia pracownika).

Uraz obejmuje zatem zarówno zmiany anatomiczne organizmu (w strukturze), jak i czynnościowe (w funkcjonowaniu) organizmu.

Urazem będą również zaburzenia psychiczne. Mózg niewątpliwie jest bowiem częścią ciała/organizmu człowieka.

Oceniając czy doszło do urazu znaczenie będzie mieć, czy pracownik w momencie wypadku był przewlekle chory (np. zwyrodnienia kręgosłupa).

To bardzo ważne, bo za wypadek przy pracy nie można uznać zdarzenia, w następstwie którego doszło jedynie do ujawnienia się schorzenia samoistnego już wcześniej istniejącego.

Problematycznym jest natomiast taka sytuacja, która powoduje pogorszenia się stanu zdrowia pracownika, który już wcześniej skarżył się na problemy zdrowotne.

Jednakże dość kategoryczne stanowisko w tym zakresie zajął Sąd Najwyższy, wskazując że taki kierunek wykładni może spowodować, że pracownicy dotknięci samoistną chorobą, w tym przypadku kręgosłupa, nigdy nie będą mogli ustalić wypadku przy pracy, jeżeli od razu nie ujawni się „uszkodzenie tkanki lub narządu ciała” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 czerwca 2009 r. II PK 318/08).

Z tych względów również przyspieszenie procesu chorobowego lub jego pogorszenie może stanowić uraz jako następstwo wypadku przy pracy.

Tutaj ponownie zaznaczam, że czym innym jest ujawnienie danego schorzenia a przyśpieszenie w jego rozwoju. Przy ujawnieniu nie ma wypadku przy pracy, ale przy przyspieszeniu w rozwoju choroby już jest.

Czas i miejsce objawienia się urazu czy moment zgonu nie ma istotnego znaczenia, należy skupić się na przyczynach urazu bądź zgonu. Musi ono być po prostu wynikiem tego zdarzenia.

Jeżeli chodzi o czynnik zewnętrzny powodujący uraz lub śmierć, to nie należy go utożsamiać z pojęciem przyczyny zewnętrznej. Przyczyna wywołuje zjawisko, a czynnik bezpośrednio działa na ciało pracownika. Czynnikiem zewnętrznym będzie np. element maszyny (bezpośrednio działający na ciało), który odłamał się na skutek awarii maszyny (przyczyna zewnętrzna).

Zawsze poddawaj w wątpliwość, to co do Ciebie pisze zakład ubezpieczeń!!!

Niewątpliwie większość czytających niniejszego bloga, to osoby poszkodowane, które dochodzą odszkodowania, zadośćuczynienia od zakładów ubezpieczeń.

Siła rzeczy większość czytelników jest nastawiona wobec ubezpieczycieli w sposób nieprzychylny i po prawdzie trochę roszczeniowy.

Staram się zatem trochę na tym blogu proponować te emocję i trochę tłumaczyć taką a nie inna decyzje ubezpieczyciela.

Niekiedy jednak Klient pokazuje mi taka oto decyzję i ręce mi opadają:

IMG_20181114_140502_resized_20181114_024238869

Tytułem wyjaśnienia.

Klienta obywatelka Ukrainy brała udział w wypadku jako pasażerka pojazdu. w wyniku tego wypadku doznała bardzo poważnych urazów, łącznie z złamaniem kręgosłupa. W zasadzie świat jej się przewrócił do góry nogami.

Winę za spowodowanie wypadku ponosił kierowca.

Tak jak potrafiła zgłosiła więc roszczenie jednemu z ubezpieczycieli.

W odpowiedzi otrzymała decyzję odmowną, gdzie ubezpieczyciela wskazał, iż nie widzi możliwości wypłaty odszkodowania, gdyż polisa NW obejmuje swoim zakresem tylko kierowcę.

Oczywiście w tej konkretnej sprawie polisa NW ma marginalne wręcz znaczenie, kluczowa jest odpowiedzialność z tytułu polisy OC sprawcy.

Tymczasem po pierwsze ubezpieczyciel, być może wykorzystując fakt, iż poszkodowanym jest obcokrajowiec- Ukrainka, po pierwsze zakwalifikował szkodę jako szkodę z polisy NW. Po drugie nawet się nie zająknął i nie poinformował poszkodowanej, iż w zasadzie przysługuje jej roszczenie z tytułu OC.

Jak dla mnie absolutnie nieetyczne zachowanie ze strony zakładu ubezpieczeń.

Dlatego tez drogi Czytelniku tak jak w tytule niniejszego posta: zawsze poddawaj w wątpliwość, to co do Ciebie pisze ubezpieczyciel.

 

Stała suma ubezpieczenia w polisie AC, często tylko obowiązuje na polisie.

black audi vehicle parked near tree
Photo by ‪Dima Visozki‬‏ on Pexels.com

Spór pomiędzy ubezpieczającymi a zakładem ubezpieczeń o ustalenie wartości auta przy szkodzie całkowitej lub szkodzie kradzieżowej, to w zasadzie chleb powszedni w procesie dochodzenia odszkodowania.

Normą jest, iż wartość pojazdu określona w polisie znacznie odbiega ( oczywiście w górę) od wartości auta określanej dla potrzeb wypłaty odszkodowania. Sytuacja ta była zawsze bardzo frustrująca dla poszkodowanych, bo w zasadzie wartość auta przyjmowana do ubezpieczenia określa zazwyczaj nie ubezpieczający a agent towarzystwa ubezpieczeniowego, który dane auta, jego rok, model sprawdza w katalogach i dobiera odpowiednią wartość.

Ubezpieczający  w momencie powstania szkody przekonany jest zatem, iż ta wartość określona w polisie powinna być przyjęta dla określenia wartości odszkodowania. Zwłaszcza iż przecież od tej większej wartości płacił składkę.

Nic z tego. Formalnie przy zawieraniu umowy ubezpieczenia, to ubezpieczający jest oferentem, a zakład ubezpieczeń tylko przyjmuje ofertę ubezpieczenia. Tym samym podawane przez agenta wartości mają jedynie charakter pomocniczy, a nie obligujący do czegokolwiek ubezpieczyciela – poza poborem składki rzecz jasna.

Ubezpieczyciele wyszli więc trochę frontem do Klientów i przy zawieraniu umowy AC często można za dodatkową składką wykupić, lub w niektórych pakietach jest to standard, klauzulę „stałej sumy ubezpieczenia”.

Stała suma ubezpieczenia oznacza niezmienność wartości pojazdu ustaloną przez ubezpieczyciela, w dniu zawarcia umowy.

Teoretycznie więc przy tej klauzuli ubezpieczyciel nie powinien w ogóle badać wartości auta dla potrzeb ustalenia szkody, tylko przyjąć wartość polisową.

Jak jest w rzeczywistości?

W zasadzie normą jest, iż ubezpieczycielom zapomina się o treści polisy i wykupionej tam klauzuli.

Dlatego też otrzymuje od Czytelników maila o następującej treści:

Witam,

W poszukiwaniu pomocy natrafiłem na bloga o odszkodowaniach. Opiszę w skrócie jaki mam problem. 
Kupiłem samochód za kwotę 46 000 zł, ubezpieczyłem go w Ergo Hesti. Agent wyliczył wartość pojazdu na kwotę 47,500zł i zaproponował za niewielką dopłatą „stałą sumę ubezpieczenia”. Zgodziłem się, zakupiłem ubezpieczenie AC  ze wszystkimi dodatkami i naprawą w ASO . Po 4 dniach w drodze do domu miałem kolizję i uderzyłem w zaspę co spowodowało wybuchnięcie poduszek. Likwidator stwierdził szkodę całkowitą. Dzisiaj dostałem decyzję i informację że przyznano mi kwotę, UWAGA!!! 15 000zł!!
Napisali że wartość pojazdu w dniu szkody to 45 400zł , minus 25% za to że auto było rozbite za granicą, minus 5% za coś tam , i minus 5% za drugiego właściciela, zakup prywatny i miesiąc zakupu. 
Po ich obliczeniach wyszło że rzeczywista wartość pojazdu w dniu szkody wynosiła 32 000zł , na wrak mają kupca za 17 000 i mi przelewają 15 000. 
W obecnej sytuacji ręce mi opadły i nie wiem co robić. Czy mogę liczyć na pańską opinię w tej sprawie oraz pomoc w uzyskaniu odszkodowania które pozwoli mi na naprawę samochodu ?
To co zrobili to jakaś kpina po prostu… Skąd mogłem wiedzieć że auto było wcześniej rozwalone .. Zresztą podczas zakupu ubezpieczenia nikt o tym nie mówił… 
Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź w mojej sprawie. „
Czy zatem ubezpieczony ma szansę na wygraną w sądzie z Hestią?
Odpowiem cytując kilka orzeczeń sądów:
„pozwany, jako przedsiębiorca zajmujący się profesjonalnie ubezpieczeniami osobowymi i majątkowymi, powinien tak kalkulować warunki udzielanego ubezpieczenia, aby jego działalność przynosiła oczekiwaną korzyść. Natomiast konsument ma prawo wiedzieć, jaka jest podstawa wyliczenia wysokości odszkodowania i nie powinien być narażony na nagłą zmianę tej podstawy, w szczególności, że za stosowanie klauzuli „stałej sumy ubezpieczenia” ponosi dodatkowe opłaty.”
„W ocenie Sądu pozwany niezasadnie przy wyliczaniu należnego powodom odszkodowania zweryfikował i ponownie przeliczył wartość rynkową pojazdu powodów na dzień powstania szkody, zamiast jej wartość wyliczyć jako różnicę pomiędzy stałą sumą ubezpieczenia, która została z góry ustalona pomiędzy stronami, a wartością pozostałości pojazdu”
„Nie ma racji skarżący, że błędnie jego zdaniem została zastosowana w sprawie klauzula „02 STAŁA SUMA UBEZPIECZENIA” z uwagi na błędnie oszacowaną wartość rynkową pojazdu w dacie zawarcia umowy ubezpieczenia. Zaniechania w tym zakresie obciążają samego pozwanego, który na etapie zawierania umowy mógł kwestionować sumę ubezpieczenia (odpowiadającą wartości rynkowej pojazdu) w świetle zawartej umowy. Zwłaszcza, że to pozwany, profesjonalista przedstawiał powodowi (…) i klauzlę 02 stałej sumy ubezpieczenia i powinien znać dokładnie ich treść, w szczególności, że suma ubezpieczenia powinna odpowiadać rzeczywistej wartości rynkowej pojazdu.”