Zaniżone odszkodowanie za naprawę auta – kiedy warto walczyć? Moja sprawa z sądu w Nowej Soli

Dziś chcę podzielić się sprawą, która niedawno przeszła przez moje ręce i która doskonale pokazuje, jak ubezpieczyciele podchodzą do wyceny szkód komunikacyjnych. To klasyczny przykład tego, o czym piszę od lat: zaniżanie kosztów naprawy w nadziei, że poszkodowany się podda i nie pójdzie do sądu.

Sprawa dotyczyła kolizji z lutego 2021 roku. Na pozór nic nadzwyczajnego – uszkodzony przedni zderzak, prawa lampa, błotnik, koło i drzwi w Audi A8. Typowa „boczna” kolizja. Ubezpieczyciel przyznał odpowiedzialność, wypłacił odszkodowanie i… sprawa się zaczęła.

Spis treści

  1. Fakty: co się wydarzyło
  2. Przepychanka z ubezpieczycielem
  3. Co pokazała sprawa sądowa
  4. Dlaczego ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie
  5. Czego możesz się nauczyć z tej sprawy
  6. Moja rada praktyczna

Fakty: co się wydarzyło

8 lutego 2021 roku doszło do kolizji. Sprawca z OC w PZU uderzył w Audi A8. Uszkodzenia nie wyglądały dramatycznie, ale jak to bywa – diabeł tkwi w szczegółach.

Poszkodowany zgłosił szkodę 19 lutego 2021 roku. PZU szybko ustaliło odszkodowanie na 8.292 zł i wypłaciło je właścicielowi pojazdu. Sprawa zamknięta? Nie do końca.

Właściciel pojazdu nie był zadowolony z tej kwoty. Zlecił prywatną ekspertyzę, która wykazała, że koszt naprawy to 13.626 zł. Różnica? Ponad 5 tysięcy złotych.

Co ciekawe, poszkodowany sprzedał swoją wierzytelność – najpierw jednemu nabywcy, potem drugiemu. I to właśnie ostateczny nabywca wierzytelności – przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą – zdecydował się walczyć w sądzie o różnicę.

Przepychanka z ubezpieczycielem

Wyobraź sobie sytuację: naprawiasz auto po kolizji. Wydajesz więcej, niż wypłacił ci ubezpieczyciel. Co robisz? Albo dopłacasz z własnej kieszeni, albo próbujesz odzyskać różnicę.

W tej sprawie poszkodowany naprawił auto „systemem gospodarczym” – czyli sam kupował części i sam organizował naprawę. I okazało się, że wypłacone przez PZU odszkodowanie nie wystarczyło na pokrycie kosztów.

PZU w odpowiedzi na pozew argumentowało:

  • Prywatny kosztorys jest zawyżony
  • Zakres naprawy obejmuje więcej niż tylko uszkodzenia z tej kolizji
  • Poszkodowany mógł naprawić auto w sieci naprawczej PZU za wypłaconą kwotę
  • Nie wykazano, że rzeczywiście poniesiono wyższe koszty

Szczególnie interesujący był ten ostatni argument – że powód nie udowodnił, iż faktycznie poniósł koszty naprawy. To typowa taktyka: skoro auto zostało naprawione „systemem gospodarczym”, to przecież nie ma faktur VAT za usługę, prawda?

Co pokazała sprawa sądowa

Sąd powołał biegłego z zakresu techniki samochodowej. I tutaj zaczęło się robić ciekawie.

Biegły przygotował dwa warianty wyceny naprawy:

Wariant 1 – naprawa poza ASO, same części oryginalne, stawka robocizny 110 zł/rbg:

  • Koszt: 14.669,67 zł brutto

Wariant 2 – naprawa poza ASO, części oryginalne + zamienniki wysokiej jakości, stawka 110 zł/rbg:

  • Koszt: 13.959,06 zł brutto

Biegły uznał, że wariant drugi jest realny, niezbędny i ekonomicznie uzasadniony. Dlaczego? Bo:

  • Wiek pojazdu i przebieg nie uzasadniają wyłącznie oryginalnych części z logo producenta
  • Zamienniki wysokiej jakości (nie chińskie podróbki!) spełniają wszystkie wymogi
  • Taka naprawa przywraca pełne wartości estetyczne i użytkowe
  • Nie wpływa negatywnie na wartość handlową pojazdu

Co było nie tak w kalkulacji PZU?

Biegły bezlitośnie rozprawił się z wycena ubezpieczyciela:

  1. Stawka robocizny 51 zł netto/rbg – drastycznie zaniżona, nieadekwatna do rynku w regionie poszkodowanego
  2. Brak zestawów montażowych i elementów jednorazowych – czyli śrubek, klipsów, uszczelek itp., które są niezbędne przy naprawie
  3. Niepełny zakres prac lakierniczych – pominięto część koniecznych operacji
  4. Części jakości P/PJ – niska jakość, która nie gwarantuje skutecznej naprawy
  5. Bezpodstawne potrącenia – z cen części i materiałów lakierniczych

Jak to ujął biegły: „Takie potrącenia powodują, że naprawa pojazdu zgodnie z technologią producenta będzie niemożliwa”.

A co z prywatnym kosztorysem powoda?

Ciekawe, że biegły miał też uwagi do kosztorysu przedstawionego przez powoda. Również tam brakowało niektórych zestawów montażowych i elementów jednorazowych. Ale poza tym – zarówno stawka robocizny, jak i jakość części były prawidłowe.

Dlaczego ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie

Z mojego doświadczenia wynika, że ubezpieczyciele stosują kilka sprawdzonych „technik” zaniżania odszkodowań:

1. Absurdalnie niska stawka robocizny

51 zł netto za roboczogodzinę? W 2021 roku? To stawka sprzed kilkunastu lat. Realne stawki w warsztatach to 110-120 zł netto, a czasem więcej. Ale jeśli ubezpieczyciel przyjmie niższą stawkę, to przecież „obniży” szkodę, prawda?

2. „Zapomnienie” o detalach

Zestawy montażowe, normalia, elementy jednorazowe – to wszystko kosztuje. Ale jeśli się je pominie w kalkulacji, można „zaoszczędzić” kilkaset, a czasem kilka tysięcy złotych.

3. Części najniższej jakości

Używanie w kalkulacji części jakości P/PJ (czyli zamienników najniższej kategorii) to kolejny sposób na zaniżenie. Problem w tym, że takie części często nie pasują, szybko się niszczą i nie przywracają pojazdu do stanu sprzed szkody.

4. Bezpodstawne potrącenia

„Potrącenie z tytułu zużycia”, „potrącenie na materiały lakiernicze” – to ulubione zwroty likwidatorów. Tyle że często są bezpodstawne.

5. Argument o „sieci naprawczej”

„Mogliście naprawić auto u nas w sieci, za naszą cenę”. Brzmi logicznie, ale pomija kilka rzeczy:

  • Często poszkodowany nie wie o takiej możliwości
  • Sieci naprawcze nie zawsze gwarantują wysoką jakość
  • Poszkodowany ma prawo wybrać warsztat

Czego możesz się nauczyć z tej sprawy

Lekcja 1: System gospodarczy nie dyskwalifikuje roszczenia

Ubezpieczyciel argumentował, że powód nie wykazał, iż faktycznie poniósł wyższe koszty. Sąd to zignorowała. Dlaczego?

Bo nie musisz wydać pieniędzy, żeby żądać pełnego odszkodowania. Wystarczy, że wykażesz, ile powinieneś wydać, żeby naprawić auto zgodnie z zasadami sztuki.

Świadek zeznał, że wypłacone odszkodowanie nie wystarczyło na naprawę. To wystarczyło, żeby sąd powołał biegłego i ustalił rzeczywiste koszty.

Lekcja 2: Opinia biegłego to klucz

Sąd oparł całe rozstrzygnięcie na opinii biegłego. I tutaj uwaga – biegły:

  • Przeanalizował kosztorysy obu stron
  • Wskazał konkretnie, co jest nie tak w każdej kalkulacji
  • Uzasadnił swoje ustalenia odwołaniem do realiów rynkowych
  • Sporządził opinię w dwóch wariantach, dając sądowi alternatywę

Taka opinia jest nie do podważenia. I rzeczywiście – żadna ze stron nie wniosła zastrzeżeń.

Lekcja 3: Nawet „mała” sprawa może być opłacalna

Powód wygrał 5.334 zł (tyle żądał, choć biegły ustalił, że należy się 5.667 zł). Plus odsetki od marca 2021 roku. Plus zwrot kosztów procesu: 400 zł opłaty od pozwu, 1.800 zł wynagrodzenie radcy, 17 zł opłata skarbowa od pełnomocnictwa, 1.720 zł wynagrodzenie biegłego.

Łącznie strona pozwana musiała zapłacić ponad 9.200 zł (odszkodowanie + koszty + odsetki). A mogła zapłacić 5.700 zł od razu i zamknąć temat.

Lekcja 4: Odsetki liczą się od 30 dni po zgłoszeniu szkody

Sąd zasądził odsetki od 21 marca 2021 roku, czyli dokładnie 30 dni po zgłoszeniu szkody (19 lutego 2021). To ważne – nie musisz czekać na decyzję ubezpieczyciela. Jeśli minie 30 dni, zaczynają biec odsetki.

Powód żądał odsetek od 26 lutego, ale sąd skorygował to na właściwą datę.

Moja rada praktyczna

Jeśli otrzymałeś odszkodowanie od ubezpieczyciela i masz wątpliwości, czy to właściwa kwota:

  1. Zlecić prywatną ekspertyzę – kosztuje 300-500 zł, ale może zaoszczędzić ci tysięcy
  2. Sprawdź stawkę robocizny – jeśli jest poniżej 100 zł netto, jest zaniżona
  3. Zwróć uwagę na jakość części – jeśli w kalkulacji są części P/PJ/PC, to czerwona lampka
  4. Nie daj się zastraszyć argumentem o „sieci naprawczej” – możesz, ale nie musisz z niej korzystać
  5. Nie bój się małych kwot – nawet jeśli różnica to 3-5 tysięcy, może być opłacalne (koszty procesu pokryje przegrany)

I jeszcze jedno: nie musisz naprawiać auta, żeby żądać pełnego odszkodowania. Wystarczy wykazać, ile byś musiał wydać na prawidłową naprawę.


Podsumowanie? Ta sprawa pokazuje klasyczny schemat działania ubezpieczycieli: zaniżaj, ile się da, i licz, że poszkodowany się podda. Ale gdy dochodzi do sądu i pojawia się biegły – prawda wychodzi na jaw.

I co najważniejsze – opłaca się walczyć, nawet o pozornie niewielkie kwoty. Bo ubezpieczyciel i tak zapłaci wszystkie koszty procesu.

Masz podobną sprawę? Sprawdź swoją kalkulację. A jeśli masz wątpliwości – po prostu zapytaj.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Proteza się zużyła po 3 latach – kto za to zapłaci?

W 2021 roku, prawie cztery lata po wypadku, w którym mój klient stracił nogę, otrzymałem od niego wiadomość z alarmującym załącznikiem. Było to zalecenie technika ortopedy z renomowanej firmy Otto Bock Polska, w którym czarno na białym napisano: znaczne wyeksploatowanie używanej protezy kończyny dolnej oraz niedopasowanie leja protezowego. Zalecenie wymiany protezy.

Proteza, którą klient kupił za pieniądze z odszkodowania zaraz po wypadku, przestała spełniać swoją funkcję. Co gorsza – dalsze używanie zużytej protezy zaczęło powodować dodatkowe problemy zdrowotne: przesunięcie kości biodrowej, opieranie leja na bliźnie i kikucie, a w perspektywie – problemy z kręgosłupem. Koszt nowej, właściwie dopasowanej protezy? Ponad 323 tysiące złotych.

To nie był kaprys ani zachcianka. To była nagląca konieczność zdrowotna. I to właśnie jest temat dzisiejszego artykułu – co się dzieje, gdy proteza ortopedyczna się zużywa, kto ponosi odpowiedzialność za koszty wymiany, i jak skutecznie dochodzić tych roszczeń od ubezpieczyciela.

Spis treści

  1. Protezy się zużywają – to nie kaprys, to fizyka
  2. Odpowiedzialność za przyszłe koszty leczenia – co mówi prawo
  3. Jak udokumentować zużycie protezy i konieczność wymiany
  4. Renta vs jednorazowe świadczenie – co wybrać?
  5. Praktyczne porady dla osób z protezami
  6. FAQ – najczęstsze pytania

Protezy się zużywają – to nie kaprys, to fizyka

Zacznijmy od oczywistego faktu, który jednak często umyka zarówno poszkodowanym, jak i ubezpieczycielom: każda proteza ortopedyczna ma ograniczoną żywotność. To urządzenie mechaniczne, które podlega eksploatacji, zużyciu, a czasem też zwykłemu niszczeniu przez użytkowanie.

W przypadku protezy kończyny dolnej – takiej jak w sprawie, o której piszę – mechanizm zużycia jest złożony:

Zużycie mechaniczne komponentów:

  • Stawy (kolanowy, skokowy) mają określoną liczbę cykli pracy
  • Materiały elastyczne (poduszki, elementy amortyzujące) tracą właściwości
  • Połączenia mogą się rozluźniać
  • Powierzchnie ślizgowe się ścierają

Zmiany w ciele poszkodowanego:

  • Zmiana masy ciała (często utrata mięśni w kikucie)
  • Zmiana kształtu kikuta
  • Przesunięcia kostne (jak w opisywanej sprawie – centymetrowe przesunięcie kości biodrowej)
  • Zmiany w obciążeniu kręgosłupa i stawów

Niedopasowanie leja protezowego: To był kluczowy problem w sprawie mojego klienta. Lej to część protezy, która bezpośrednio styka się z kikutem. Gdy się niedopasowuje (np. z powodu utraty masy mięśniowej w kikucie), zaczyna opierać się na bliźnie pooperacyjnej, powodując:

  • Ból przy każdym kroku
  • Uszkodzenia skóry i tkanek
  • Nieprawidłowe obciążenie kręgosłupa
  • Ryzyko rozwoju problemów ortopedycznych (dyskopatie, skrzywienia)

W sprawie, którą prowadziłem, technik ortopeda opisał to bardzo precyzyjnie: w wyniku zmiany punktu ciężkości protezy (między innymi z uwagi na utratę wagi w związku z zanikaniem mięśni), doszło do centymetrowego przesunięcia kości biodrowej poszkodowanego. W konsekwencji lej opierał się na bliźnie i kikucie, obciążając w sposób nieproporcjonalny nie tylko jedną z kończyn, ale i całe plecy. Prognoza? Problemy z kręgosłupem w przyszłości.

To nie jest kwestia zachcianki. To bezpośrednie zagrożenie zdrowia.

Odpowiedzialność za przyszłe koszty leczenia – co mówi prawo

Teraz kluczowe pytanie: kto za to płaci? Czy ubezpieczyciel, który wypłacił odszkodowanie za pierwotną protezę, odpowiada też za jej wymianę po kilku latach?

Odpowiedź: tak, odpowiada. Ale diabeł tkwi w szczegółach.

Podstawa prawna – art. 444 KC

Art. 444 § 1 KC stanowi: „W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty.”

Zwróćcie uwagę: wszelkie koszty. Nie tylko te poniesione bezpośrednio po wypadku, ale wszystkie koszty wynikające z uszkodzenia ciała, w tym przyszłe, przewidywalne koszty.

Jeśli wypadek spowodował amputację kończyny, to wszystkie przyszłe koszty związane z protezowaniem – w tym wymiany zużytych protez – wynikają z tego zdarzenia. To logiczny i nieunikniony ciąg przyczynowo-skutkowy.

Renta czy jednorazowe świadczenie?

Tu pojawia się praktyczny problem: jak ubezpieczyciel ma zapłacić za koszty, które wystąpią w przyszłości?

Mamy dwie opcje:

1. Renta na pokrycie zwiększonych potrzeb (art. 444 § 2 KC)

Art. 444 § 2 KC: „Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.”

Zwiększone potrzeby to właśnie takie koszty jak regularna wymiana protez. Można żądać renty, która będzie wypłacana cyklicznie (np. miesięcznie) i pokrywać koszty związane z inwalidztwo, w tym wymiany sprzętu ortopedycznego.

Zalety renty:

  • Regularne, przewidywalne wpływy
  • Indeksacja (waloryzacja zgodnie z minimalnym wynagrodzeniem)
  • Elastyczność – można wykorzystać pieniądze na bieżące potrzeby

Wady renty:

  • Może nie wystarczyć na jednorazowy, kosztowny zakup (proteza za 323 tysiące)
  • Wymaga systematyczności w oszczędzaniu
  • Może być kwestionowana przez ubezpieczyciela (wysokość, zmiana okoliczności)

2. Jednorazowe świadczenie na konkretny koszt (art. 444 § 1 KC)

Alternatywnie można dochodzić jednorazowej kwoty na konkretny, przewidywalny koszt – jak wymiana protezy.

To był właśnie przypadek w sprawie mojego klienta. Po 3,5 roku od wypadku zgłosiliśmy roszczenie o wyłożenie z góry sumy 323 778,78 zł tytułem zakupu nowej protezy.

Zalety jednorazowego świadczenia:

  • Otrzymujesz pełną kwotę od razu
  • Możesz natychmiast kupić sprzęt/rozpocząć leczenie
  • Brak konieczności oszczędzania z renty

Wady jednorazowego świadczenia:

  • Trzeba udokumentować konkretną potrzebę i koszt
  • Może być kwestionowane przez ubezpieczyciela
  • Wymaga aktywności poszkodowanego (zgłoszenie roszczenia)

Z mojego doświadczenia, kombinacja jest często najlepsza: renta na bieżące zwiększone potrzeby + jednorazowe świadczenia na większe, przewidywalne koszty (wymiany protez).

Czy ubezpieczyciel może odmówić?

Ubezpieczyciele często próbują odmówić wypłaty na wymianę protezy, argumentując:

  • „To była przewidywalna w momencie wypadku, więc pokryta zadośćuczynieniem”
  • „Renta ma pokrywać takie koszty”
  • „Proteza nie powinna się zużyć tak szybko”
  • „To za droga proteza, kupicie tańszą”

Wszystkie te argumenty są błędne lub co najmniej wątpliwe.

Po pierwsze, zadośćuczynienie (art. 445 KC) to rekompensata za krzywdę niemajątkową (ból, cierpienie, utrata radości życia). Koszty leczenia to szkoda majątkowa (art. 444 KC). To dwie odrębne podstawy prawne i nie można ich mieszać.

Po drugie, to że koszt wymiany protezy był przewidywalny nie oznacza, że został już pokryty. Jeśli ubezpieczyciel nie wypłacił odpowiedniej renty lub nie uwzględnił przyszłych kosztów w odszkodowaniu, to odpowiada za nie gdy wystąpią.

Po trzecie, ocena czy proteza jest „za droga” powinna opierać się na obiektywnych kryteriach medycznych i indywidualnej sytuacji poszkodowanego. Jeśli renomowana firma ortopedyczna (jak Otto Bock) zaleca konkretne komponenty ze względów medycznych, ubezpieczyciel nie może arbitralnie stwierdzić „kupcie tańszą”.

Jak udokumentować zużycie protezy i konieczność wymiany

To kluczowa kwestia praktyczna. Ubezpieczyciel nie wypłaci pieniędzy tylko dlatego, że „proteza się zestarzała”. Musisz udokumentować, że wymiana jest obiektywnie konieczna ze względów medycznych.

W sprawie, którą prowadziłem, mieliśmy następującą dokumentację:

1. Zalecenie technika ortopedy

Klient udał się do Pracowni Ortopedycznej Otto Bock Polska, gdzie technik ortopeda przeprowadził badanie i wydał pisemne zalecenie . W zaleceniu wskazano:

  • Znaczne wyeksploatowanie używanej protezy
  • Niedopasowanie leja protezowego
  • Rekomendację wymiany protezy

To był kluczowy dokument. Zalecenie od profesjonalnego technika ortopedy z renomowanej firmy ma ogromną wagę dowodową.

2. Wiadomość e-mail z wyjaśnieniami

Dodatkowo otrzymaliśmy od technika ortopedy e-mail w którym wyjaśnił szczegółowo problemy:

  • Zmiana punktu ciężkości protezy
  • Przesunięcie kości biodrowej
  • Opieranie leja na bliźnie i kikucie
  • Prognoza problemów z kręgosłupem

Te szczegóły były bezcenne przy argumentacji, dlaczego wymiana jest naglącą koniecznością, a nie kwestią komfortu.

3. Kosztorysy i faktury pro forma

Otto Bock przygotował:

  • Kosztorys
  • Fakturę pro forma na kwotę 323 778,78 zł

Dokumenty te szczegółowo specyfikowały wszystkie komponenty nowej protezy i ich koszty.

4. Dokumentacja pierwotnego obrażenia

Dla kontekstu załączyliśmy również dokumentację z pierwotnego wypadku i leczenia, pokazującą że roszczenie wynika bezpośrednio z tamtego zdarzenia.

Co jeszcze warto zbierać na bieżąco:

Jeśli nosisz protezę, regularnie dokumentuj:

  • Przeglądy techniczne – większość profesjonalnych protez ma gwarancję i bezpłatne przeglądy. Zbieraj protokoły.
  • Wizyty u ortopedy – gdy odczuwasz dyskomfort, ból, problemy – idź do lekarza i zbieraj dokumentację.
  • Zdjęcia – jeśli lej powoduje otarcia, zaczerwienia, rany – fotografuj (z datą).
  • Dziennik objawów – notuj kiedy i jakie problemy się pojawiają.

Ta dokumentacja będzie bezcenna, gdy przyjdzie czas na zgłoszenie roszczenia o wymianę.

Renta vs jednorazowe świadczenie – co wybrać?

To pytanie, które często słyszę od klientów: lepiej walczyć o wysoką rentę czy o jednorazowe świadczenia na konkretne koszty?

Z mojego doświadczenia – najlepiej oba.

Strategia kombinowana:

1. Renta na zwiększone potrzeby

Ustal z ubezpieczycielem (lub sądem) rentę, która pokrywa:

  • Bieżące koszty związane z inwalidztwo (leki, wizyty lekarskie, przeglądy protezy)
  • Koszty dojazdu do specjalistów
  • Zwiększone koszty życia codziennego
  • Oszczędzanie na przyszłe, przewidywalne wydatki

Renta powinna być realistyczna. W przypadku amputacji kończyny, renta rzędu 1000-2000 zł miesięcznie (w zależności od indywidualnej sytuacji) to rozsądne minimum.

2. Jednorazowe świadczenia na duże, konkretne koszty

Gdy nadejdzie czas wymiany protezy, zgłaszasz odrębne roszczenie o wyłożenie z góry konkretnej kwoty na podstawie aktualnego kosztorysu.

Dlaczego ta strategia działa?

Po pierwsze, ubezpieczyciel łatwiej zgadza się na umiarkowaną rentę niż na bardzo wysoką (która miałaby pokrywać wszystko, w tym przyszłe wymiany protez).

Po drugie, koszty protez rosną w czasie (inflacja, postęp technologiczny). Jeśli dzisiaj proteza kosztuje 60 tysięcy, za 5 lat może kosztować 80 tysięcy. Renta ustalona dzisiaj może nie wystarczyć. Jednorazowe świadczenie na aktualny koszt rozwiązuje ten problem.

Po trzecie, masz większą kontrolę. Rentę możesz wydać na bieżące potrzeby, a gdy przyjdzie czas wymiany, dostajesz pełną kwotę właśnie na ten cel.

Pamiętaj o waloryzacji renty

Jeśli ustalasz rentę, koniecznie dopilnuj, aby była waloryzowana. Zgodnie z art. 444 § 2 KC renta ulega zmianie wraz ze zmianą minimalnego wynagrodzenia za pracę. To kluczowe zabezpieczenie przed inflacją.

Praktyczne porady dla osób z protezami

Z doświadczenia mojego klienta i innych spraw, które prowadziłem, wyciągnąłem kilka praktycznych wniosków:

1. Regularnie kontroluj stan protezy

Nie czekaj aż coś się zepsie lub zacznie bardzo boleć. Korzystaj z bezpłatnych przeglądów gwarancyjnych u producenta. Problemy wykryte wcześnie można czasem naprawić mniejszym kosztem.

2. Reaguj na dyskomfort

Ból, otarcia, zmiana chodu – to nie są „normalne” dolegliwości, które trzeba znosić. To sygnały, że coś jest nie tak. Im szybciej to zdiagnozujesz, tym lepiej.

W sprawie mojego klienta dolegliwości narastały stopniowo. Gdy w końcu udał się do ortopedy, okazało się że używanie zużytej protezy spowodowało dodatkowe problemy zdrowotne (przesunięcie kości biodrowej). To koszty, które można było uniknąć przez wcześniejszą wymianę.

3. Dokumentuj wszystko na bieżąco

Nie czekaj z dokumentowaniem do momentu, gdy będziesz składał roszczenie. Zbieraj na bieżąco:

  • Zalecenia lekarskie/techników
  • Protokoły z przeglądów
  • Paragony za naprawy/konserwacje
  • E-maile z komunikacją z producentem

4. Nie oszczędzaj na jakości protezy

Wiem, że protezy są drogie. Ale oszczędzanie na jakości często prowadzi do większych problemów (i kosztów) w przyszłości. Jeśli renomowana firma zaleca konkretne komponenty – jest ku temu powód.

Ubezpieczyciel ma obowiązek pokryć koszty adekwatnego leczenia, nie „najtańszego możliwego”.

5. Działaj proaktywnie z roszczeniami

Nie czekaj aż ubezpieczyciel zapyta czy potrzebujesz czegoś. Gdy tylko pojawi się uzasadniona potrzeba (wymiana, naprawa, nowy sprzęt) – zgłaszaj roszczenie z pełną dokumentacją.

W sprawie mojego klienta zgłosiliśmy roszczenie niezwłocznie po otrzymaniu zalecenia od ortopedy. Nie czekaliśmy na rozwój sytuacji.

6. Rozważ pomoc prawną

Sprawy o przyszłe koszty leczenia, zwłaszcza o wymianę kosztownego sprzętu, bywają skomplikowane. Ubezpieczyciele będą kwestionować konieczność, wysokość, wybór dostawcy. Doświadczony prawnik wie jak argumentować takie sprawy i jaką dokumentację przygotować.

Podsumowanie z refleksją

Historia mojego klienta, który po 3,5 latach od wypadku musiał walczyć o pieniądze na nową protezę, to niestety typowy przykład długofalowych konsekwencji poważnych wypadków. Amputacja kończyny to nie jednorazowe zdarzenie – to trwały stan, który generuje koszty przez całe życie poszkodowanego.

Protezy się zużywają. Ciała się zmieniają. Pojawiają się nowe problemy zdrowotne wynikające z pierwotnego obrażenia. To wszystko są przewidywalne, naturalne konsekwencje wypadku, za które ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność.

Co mnie jednak uderza w takich sprawach, to brak proaktywności po stronie ubezpieczycieli. Nikt nie dzwoni do poszkodowanego po 3 latach z pytaniem „jak tam proteza, może czas na przegląd?”. Nikt nie informuje o prawie do renty na zwiększone potrzeby. Poszkodowany musi wszystko załatwić sam – dowiedzieć się o swoich prawach, zgromadzić dokumentację, zgłosić roszczenie, a często walczyć w sądzie.

To zmusza mnie do refleksji: czy system odszkodowań nie powinien działać bardziej prewencyjnie? Czy ubezpieczyciele nie powinni mieć obowiązku aktywnie monitorować sytuację poszkodowanych i proponować rozwiązań zanim problemy się pojawią?

Na razie tak nie jest. Dlatego tak ważna jest wiedza i świadomość własnych praw. Jeśli nosisz protezę – pamiętaj, że jej wymiana to nie Twój osobisty koszt. To koszt wynikający z wypadku, za który odpowiada ubezpieczyciel. Dokumentuj, zgłaszaj roszczenia, walcz o swoje prawa. One Ci przysługują.


FAQ – Najczęstsze pytania

1. Jak często należy wymieniać protezę ortopedyczną?

To zależy od typu protezy, intensywności użytkowania i indywidualnych czynników. Protezy kończyny dolnej zazwyczaj wymagają wymiany co 3-7 lat. Jednak mogą pojawić się wcześniej problemy wymagające wymiany (zużycie, zmiana anatomii kikuta). Regularnie konsultuj się z ortopedą.

2. Czy renta na zwiększone potrzeby powinna pokrywać wymianę protezy?

Renta może częściowo pokrywać oszczędzanie na przyszłą wymianę, ale rzadko wystarcza na jednorazowy wydatek rzędu kilkudziesięciu czy setek tysięcy złotych. Dlatego można i należy dochodzić odrębnego roszczenia o wyłożenie z góry konkretnej kwoty na wymianę.

3. Czy mogę dochodzić pieniędzy na nową protezę jeśli ubezpieczyciel już mi wypłacił odszkodowanie?

Tak. Wypłacone wcześniej odszkodowanie (czy zadośćuczynienie) pokrywa szkody znane w tamtym momencie. Zużycie protezy i konieczność wymiany to nowa szkoda, wynikająca z tego samego wypadku, ale ujawniająca się później. Masz prawo dochodzić pokrycia tych kosztów.

4. Co zrobić gdy ubezpieczyciel twierdzi że „proteza za droga, kupcie tańszą”?

Przedstaw dokumentację medyczną uzasadniającą wybór konkretnych komponentów. Zalecenie od specjalisty (ortopedy, technika ortopedy) ma dużą wagę. Jeśli renomowana firma ortopedyczna zaleca konkretną protezę ze względów medycznych, ubezpieczyciel nie może arbitralnie narzucić tańszej wersji bez merytorycznego uzasadnienia.

5. Czy wymiana protezy jest objęta art. 753 KPC (możliwość zabezpieczenia)?

Tak, roszczenie o wyłożenie z góry kosztów wymiany protezy to roszczenie z art. 444 § 1 zd. 2 KC, a więc można domagać się zabezpieczenia na podstawie art. 753 KPC. W praktyce oznacza to możliwość uzyskania pieniędzy jeszcze przed wyrokiem.

6. Jak długo mam czas na zgłoszenie roszczenia o wymianę protezy?

Termin przedawnienia wynosi 3 lata od dnia, w którym dowiedziałeś się o szkodzie (art. 442¹ KC). „Dowiedziałeś się” oznacza moment, gdy zidentyfikowałeś konkretną potrzebę wymiany (np. otrzymałeś zalecenie ortopedy). Nie czekaj zbyt długo – im szybciej zgłosisz roszczenie, tym szybciej otrzymasz środki.


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 444, 445, 442¹
  • Kodeks postępowania cywilnego, art. 753
  • Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, art. 34

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Odszkodowanie za dziurę w drodze w Poznaniu – kiedy płaci Miasto?

Wprowadzenie

Jedziesz ulicą Łozową w Poznaniu, nagle – trzask! Wjechałeś w potworną dziurę. Auto zaczyna dziwnie brzęczeć, kierownica ciągnie w bok. Zatrzymujesz się – uszkodzone zawieszenie, felgi, opony. Warsztat mówi: „15.000 zł naprawy”.

Pytanie brzmi: Kto za to zapłaci? Odpowiedź jest jasna: Miasto Poznań jako zarządca drogi. A konkretnie – ubezpieczyciel OC Miasta, którym w większości przypadków jest WARTA S.A. lub PZU.

Dziś opowiem Ci prawdziwą historię z ulicy Łozowej w Poznaniu, gdzie kierowca wjechał w wyrwę, WARTA próbowała zaniżyć odszkodowanie o połowę, a Sąd Rejonowy we Wrześni stanął po stronie poszkodowanego i zasądził pełne odszkodowanie.

To praktyczny przewodnik, jak dochodzić odszkodowania od Miasta Poznań za szkody spowodowane przez dziury w drogach.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Kto odpowiada za stan dróg w Poznaniu?
  2. ZDM Poznań – zadania i obowiązki
  3. Sprawa z ulicy Łozowej – studium przypadku
  4. Jak udowodnić winę Miasta Poznań?
  5. Jak zgłosić szkodę do ZDM i ubezpieczyciela?
  6. Najczęstsze błędy przy dochodzeniu odszkodowania
  7. Czy warto pozwać Miasto Poznań?
  8. FAQ – pytania o dziury w drogach w Poznaniu

Kto odpowiada za stan dróg w Poznaniu?

Podział dróg w Poznaniu

W Poznaniu mamy cztery kategorie dróg, każda z innym zarządcą:

Kategoria drogiZarządcaPrzykłady w Poznaniu
Drogi krajoweGDDKiA (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad)DK11 (ul. Śródka, część Lutyckiej), DK92
Drogi wojewódzkieZarząd Dróg Wojewódzkich w PoznaniuDW196 (ul. Bukowska), DW307
Drogi powiatoweZarząd Powiatu PoznańskiegoDrogi w gminach ościennych (Tarnowo Podgórne, Kórnik)
Drogi gminne (miejskie)Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu (ZDM)Większość ulic w Poznaniu (w tym ul. Łozowa)

W praktyce: Zdecydowana większość ulic w Poznaniu (ok. 95%) to drogi gminne zarządzane przez ZDM Poznań w imieniu Miasta Poznań.

Podstawa prawna

Ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych:

Art. 19 ust. 2: Zarządcami dróg gminnych są wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast.

Art. 20: Do obowiązków zarządcy drogi należy utrzymanie nawierzchni drogi w należytym stanie.

Oznacza to: Prezydent Miasta Poznań (działający przez ZDM Poznań) musi dbać o stan ulic – naprawiać dziury, wyrwy, ubytki nawierzchni.

Odpowiedzialność za zaniedbania

Jeśli zarządca nie wywiązuje się z obowiązków (np. nie naprawia dziury, nie oznacza jej) – ponosi odpowiedzialność za szkody, które przez to powstają.

Podstawa prawna: Art. 415 Kodeksu cywilnego

Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

⚠️ Z praktyki kancelarii: ZDM Poznań często twierdzi, że „nie wiedział o dziurze” lub „nie minął jeszcze termin naprawy”. To nie zwalnia z odpowiedzialności – zarządca powinien wiedzieć (obowiązek kontroli) i działać niezwłocznie.

ZDM Poznań – zadania i obowiązki

Kim jest ZDM Poznań?

Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu to jednostka organizacyjna Miasta Poznań, która zarządza miejskimi drogami publicznymi w imieniu Prezydenta Miasta.

Obowiązki ZDM

Zgodnie z ustawą o drogach publicznych, ZDM musi:

  1. Utrzymywać nawierzchnię w należytym stanie
    • Naprawiać dziury, wyrwy, pęknięcia
    • Usuwać ubytki asfaltu
    • Wyrównywać nierówności
  2. Niezwłocznie usuwać zagrożenia
    • Jeśli powstanie wyrwa – natychmiast ją naprawić lub zabezpieczyć
    • „Niezwłocznie” = bez zbędnej zwłoki, zazwyczaj w ciągu 24-48 godzin
  3. Oznaczać niebezpieczne miejsca
    • Jeśli naprawy nie da się wykonać od razu – zabezpieczyć miejsce (pachołki, taśmy, znaki ostrzegawcze)
    • Minimum: oznakowanie pionowe (pachołki, stożki)
  4. Kontrolować stan dróg
    • Regularne przeglądy nawierzchni
    • Reagowanie na zgłoszenia mieszkańców

Co jeśli ZDM nie wywiąże się z obowiązków?

Konsekwencje:

  • Odpowiedzialność odszkodowawcza (art. 415 KC)
  • Wypłata odszkodowania z ubezpieczenia OC Miasta Poznań
  • Ewentualna odpowiedzialność urzędników (ale to rzadkość)

Kto ubezpiecza Miasto Poznań?

Miasto Poznań (w tym ZDM) ma ubezpieczenie OC na wypadek szkód wyrządzonych w związku z zarządem drogami.

Najczęściej ubezpieczyciele:

  • TUiR WARTA S.A. (jak w sprawie z ul. Łozowej)
  • PZU S.A.
  • Inne towarzystwa (zmienia się co kilka lat po przetargach)

Oznacza to: Nie zgłaszasz się do Miasta o wypłatę z budżetu – zgłaszasz szkodę do ubezpieczyciela OC Miasta.

Sprawa z ulicy Łozowej – studium przypadku

Miejsce i czas zdarzenia

Data: 11 grudnia 2022 roku
Miejsce: Ulica Łozowa w Poznaniu
Zarządca: ZDM Poznań (w imieniu Miasta Poznań)
Ubezpieczyciel OC: TUiR WARTA S.A.

Co się stało?

Pan JAcek jechał swoim Nissanem ulicą Łozową. Nagle wjechał w znaczną wyrwę w nawierzchni.

Skutki:

  • Uszkodzenie zawieszenia przedniego i tylnego
  • Uszkodzenie felg i opon
  • Uszkodzenie elementów układu kierowniczego
  • Wartość szkody: około 16.000 zł

Stan wyrwy – kluczowe ustalenia

Z dokumentacji fotograficznej i protokołów:

  • Wyrwa miała znaczne rozmiary
  • Nie była w żaden sposób oznaczona ani zabezpieczona
  • Brak pachołków, taśm, znaków ostrzegawczych

Co ustalił Sąd Rejonowy we Wrześni:

„Wyrwa ta pomimo znacznych rozmiarów, nie została w żaden sposób oznaczona, czy też zabezpieczona. Co więcej Miasto Poznań oraz działający w jego imieniu ZDM Poznań jako zarządca drogi zobowiązany jest do niezwłocznego usuwania wszelkich uszkodzeń nawierzchni, które mogą doprowadzić do uszkodzenia pojazdów poruszających się drogami znajdującymi się w jego zarządzie.”

To nie był pierwszy przypadek

Kluczowe ustalenie:

„Z dokumentów przedstawionych w sprawie wynika, że szkoda powstała w pojeździe marki Nissan , nie jest pierwszym tego typu zgłoszeniem, na co wskazuje zarządca drogi w sporządzonym protokole.”

Oznacza to: ZDM Poznań wiedział o problemie na ul. Łozowej – otrzymywał już wcześniej zgłoszenia szkód z tego samego miejsca.

A mimo to: Nie naprawił wyrwy ani nie zabezpieczył jej.

Wina Miasta Poznań

Sąd nie miał wątpliwości:

„Tym samym w ocenie sądu Miasto Poznań jako zarządca ul. Łozowej nie realizował ciążących na nim obowiązków prawidłowego utrzymania stanu dróg, a tym samym można mu przypisać odpowiedzialność za powstałą w niniejszej sprawie szkodę.”

Wszakże za minimalną staranność ze strony zarządcy drogi uznać należało przynajmniej zabezpieczenie wyrwy w nawierzchni poprzez jej oznaczenie pionowe. Tym czasem zarządca drogi w żaden sposób nie zabezpieczył wyrwy w nawierzchni, co doprowadziło do powstania szkody.”

Konkluzja: Miasto Poznań zaniedbało obowiązki → ponosi pełną odpowiedzialność za szkodę.

Taktyka ubezpieczyciela WARTA

Pierwsza decyzja (13.01.2023):

  • Wycena: 2.688 zł brutto
  • Franszyza: -1.000 zł
  • Wypłata: 1.688 zł

Druga decyzja (31.01.2023):

  • Wycena: 8.088 zł brutto
  • Wypłata: 8.088 zł

Rzeczywiste koszty naprawy: 16.137 zł brutto

Różnica: 8.049 zł – prawie połowa rzeczywistych kosztów!

Jak WARTA zaniżała odszkodowanie?

  1. Franszyza 1.000 zł (bezpodstawna – poszkodowany nie jest stroną umowy Miasta z WARTĄ)
  2. Zaniżona stawka za rbg: 60 zł zamiast 110 zł (rynek poznański)
  3. Gorsze części: Q/PJ zamiast oryginalnych O
  4. Rabaty i ulgi: obniżenie cen o 10-20%

Cel: Maksymalne obniżenie wypłaty – typowa taktyka ubezpieczycieli.

Wynik w sądzie

Sąd Rejonowy we Wrześni (wyrok z 22.04.2025, I C 355/23):

  • Zasądził pełne odszkodowanie: 8.048,75 zł (różnica między należną kwotą a wypłatą WARTY)
  • Odsetki za opóźnienie
  • Koszty procesu (w tym wynagrodzenie pełnomocnika)

WARTA przegrała na całej linii.

Jak udowodnić winę Miasta Poznań?

1. Dokumentacja fotograficzna (KLUCZOWA!)

Zrób zdjęcia natychmiast po zdarzeniu:

Wyrwa/dziura:

  • Z różnych kątów
  • Z obiektami referencyjnymi (np. stopa, długopis, moneta) – żeby pokazać rozmiar
  • Szeroki kadr pokazujący lokalizację na ulicy

Brak oznakowania:

  • Pokaż, że nie było pachołków, taśm, znaków
  • Sfotografuj cały obszar wokół dziury

Uszkodzenia pojazdu:

  • Koła, zawieszenie, podwozie
  • Z bliska i z daleka

Lokalizacja:

  • Tabliczka z nazwą ulicy
  • Numery budynków
  • Punkty orientacyjne (przystanki, skrzyżowania)

Wskazówka: Zrób też krótkie wideo 360° – pokaże kontekst i brak zabezpieczenia.

2. Zgłoszenie do ZDM Poznań

Niezwłocznie (najlepiej tego samego dnia) zgłoś szkodę do ZDM:

Sposoby zgłoszenia:

Co zawrzeć w zgłoszeniu:

„W dniu 11 grudnia 2022 r. o godz. 14:30 na ul. Łozowej w Poznaniu (w okolicy numeru 15) mój pojazd Nissannr rej. PZ uległ uszkodzeniu w wyniku wjazdu w znaczną wyrwę w nawierzchni, która nie była oznakowana ani zabezpieczona.

Uszkodzenia obejmują: zawieszenie przednie i tylne, felgi, opony, elementy układu kierowniczego. Wstępna wycena: ok. 15.000 zł.

Wzywam do wypłaty odszkodowania oraz proszę o:

  1. Protokół oględzin miejsca zdarzenia
  2. Informację o ubezpieczycielu OC Miasta Poznań
  3. Dane do zgłoszenia szkody

W załączeniu: dokumentacja fotograficzna.”

Dołącz:

  • Zdjęcia
  • Dane pojazdu (dowód rejestracyjny)
  • Twoje dane kontaktowe

3. Uzyskaj dane z ZDM

Poproś o:

  • Protokół oględzin miejsca zdarzenia
  • Dane ubezpieczyciela OC Miasta Poznań (nazwa, adres, nr polisy)
  • Wcześniejsze zgłoszenia szkód z tego samego miejsca (ważne! – jak w sprawie z ul. Łozowej)
  • Dokumentację przeglądów ul. Łozowej

Cel: Udowodnić, że ZDM:

  • Wiedział o problemie (wcześniejsze zgłoszenia)
  • Nie naprawił wyrwy
  • Nie zabezpieczył miejsca

4. Zgłoś szkodę ubezpieczycielowi OC Miasta

Po uzyskaniu danych z ZDM, zgłoś szkodę do ubezpieczyciela:

W zgłoszeniu wskaż:

  • Data, miejsce, okoliczności zdarzenia
  • Zakres uszkodzeń
  • Wartość szkody (kalkulacja, kosztorysy)
  • Podstawa prawna: art. 415 KC (wina zarządcy drogi), art. 822 § 4 KC (roszczenie bezpośrednie do ubezpieczyciela)

Wzór:

„Dnia 11.12.2022 r. na ul. Łozowej w Poznaniu doszło do uszkodzenia mojego pojazdu w wyniku wjazdu w wyrwę. Zarządca drogi (Miasto Poznań/ZDM) zaniedbał obowiązki z art. 20 ustawy o drogach publicznych – wyrwa nie była naprawiona ani zabezpieczona.

Na podstawie art. 822 § 4 KC żądam wypłaty odszkodowania w wysokości 16.137 zł.”

5. Zbieraj dowody na zaniedbanie ZDM

Pomocne będą:

  • Zeznania świadków – ktoś był z Tobą w aucie lub widział zdarzenie?
  • Inne zgłoszenia – sprawdź, czy ktoś jeszcze zgłaszał szkodę w tym miejscu (ZDM powinien podać takie dane)
  • Zdjęcia z Google Street View – jeśli dziura była tam już wcześniej
  • Zgłoszenia mieszkańców do ZDM o dziurze (jeśli ZDM je ignorował)

Przykład z ul. Łozowej: Sąd ustalił, że było wiele zgłoszeń z tego samego miejsca – to dowód, że ZDM wiedział o problemie.

Jak zgłosić szkodę do ZDM i ubezpieczyciela?

Krok 1: Zgłoś do ZDM (tego samego dnia)

Dlaczego szybko?

  • Utrwala stan faktyczny
  • ZDM może naprawić dziurę – wtedy trudniej udowodnić, jak wyglądała
  • Pokazuje Twoją staranność (nie czekałeś tygodniami)

Jak:

Krok 2: Uzyskaj dane ubezpieczyciela (w ciągu 7 dni)

ZDM powinien podać:

  • Nazwę ubezpieczyciela (np. WARTA S.A.)
  • Adres ubezpieczyciela
  • Numer polisy OC

Krok 3: Zgłoś szkodę ubezpieczycielowi (w ciągu 14 dni)

Do zgłoszenia dołącz:

  • Opis zdarzenia
  • Zdjęcia (wyrwa, brak oznakowania, uszkodzenia)
  • Zgłoszenie do ZDM (kopia)
  • Odpowiedź ZDM (jeśli jest)
  • Kalkulacja naprawy lub kosztorysy z warsztatów
  • Dane pojazdu (dowód rejestracyjny)

Krok 4: Zlecić prywatną opinię rzeczoznawcy (opcjonalnie, ale zalecane)

Jeśli szkoda jest duża (>5.000 zł):

  • Zlecić rzeczoznawcy samochodowemu kalkulację naprawy
  • Koszt: 500-1.500 zł (można odzyskać od ubezpieczyciela)

Więcej: [Seria: Jak wygrać z ubezpieczycielem – lekcja 2: Prywatna opinia rzeczoznawcy]

Krok 5: Monitoruj sprawę

Ubezpieczyciel ma:

  • 30 dni na rozpatrzenie zgłoszenia
  • Jeśli nie dotrzyma terminu → możesz żądać odsetek za opóźnienie (art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych)

Jeśli ubezpieczyciel:

  • Odrzuca roszczenie → reklamacja, potem pozew
  • Zaniża odszkodowanie → reklamacja z opinią rzeczoznawcy, potem pozew

Krok 6: Reklamacja (jeśli niezadowolony z decyzji)

W ciągu 30 dni od decyzji:

  • Złóż reklamację
  • Wskaż, dlaczego odszkodowanie jest za niskie
  • Dołącz dodatkowe dowody (opinia rzeczoznawcy, kosztorysy)

Ubezpieczyciel ma 30 dni na odpowiedź.

Krok 7: Pozew (jeśli reklamacja nie pomoże)

Do Sądu Rejonowego (jeśli wartość sporu do 105.000 zł) lub Okręgowego (powyżej 100.000 zł).

Właściwość miejscowa:

  • Miejsce zamieszkania pozwanego (siedziba ubezpieczyciela)
  • Miejsce zdarzenia (Poznań – Sąd Rejonowy Poznań-Grunwald lub Stare Miasto)

Najczęstsze błędy przy dochodzeniu odszkodowania

Błąd 1: Brak dokumentacji fotograficznej

Problem: Nie zrobiłeś zdjęć wyrwy i uszkodzeń.

Skutek: Trudno udowodnić, że dziura była duża i niebezpieczna. Ubezpieczyciel może twierdzić, że „to była niewielka nierówność, można było jej uniknąć”.

Rozwiązanie: Zawsze rób zdjęcia natychmiast po zdarzeniu.

Błąd 2: Opóźnienie w zgłoszeniu

Problem: Zgłosiłeś szkodę do ZDM dopiero po 2 tygodniach.

Skutek: ZDM może twierdzić, że „tymczasem naprawiliśmy dziurę, nie wiemy, jak wyglądała wcześniej”.

Rozwiązanie: Zgłoś tego samego dnia lub następnego.

Błąd 3: Zgłoszenie tylko do ZDM (nie do ubezpieczyciela)

Problem: Zgłosiłeś szkodę tylko ZDM, myśląc że Miasto zapłaci z budżetu.

Skutek: Miasto przekaże sprawę do ubezpieczyciela, ale z opóźnieniem – tracisz czas.

Rozwiązanie: Zgłoś zarówno do ZDM (jako zarządcy), jak i do ubezpieczyciela OC (jako płatnika).

Błąd 4: Akceptacja zaniżonego odszkodowania

Problem: Ubezpieczyciel wypłacił 8.000 zł, Ty się zgodziłeś – a rzeczywiste koszty to 16.000 zł.

Skutek: Tracisz 8.000 zł, naprawiasz auto z własnej kieszeni.

Rozwiązanie: Nie akceptuj zaniżonego odszkodowania. Zlecić opinię rzeczoznawcy i walcz o pełną kwotę.

Błąd 5: Naprawienie auta przed oględzinami ubezpieczyciela

Problem: Naprawiłeś auto od razu, zanim ubezpieczyciel obejrzał uszkodzenia.

Skutek: Ubezpieczyciel może kwestionować zakres uszkodzeń („skąd mamy wiedzieć, że wszystko zostało uszkodzone w tym zdarzeniu?”).

Rozwiązanie: Jeśli szkoda duża – poczekaj na oględziny ubezpieczyciela (zazwyczaj 3-7 dni). Jeśli drobna – zrób bardzo szczegółowe zdjęcia przed naprawą.

Błąd 6: Brak sprawdzenia wcześniejszych zgłoszeń

Problem: Nie sprawdziłeś, czy ktoś wcześniej zgłaszał szkodę w tym miejscu.

Skutek: Tracisz mocny argument – że ZDM wiedział o problemie.

Rozwiązanie: Poproś ZDM o informację o wcześniejszych zgłoszeniach z tego miejsca (jak w sprawie z ul. Łozowej).

Czy warto pozwać Miasto Poznań?

Kiedy warto?

Jeśli:

  1. Szkoda jest znaczna (powyżej 10.000 zł)
  2. Ubezpieczyciel odmawia wypłaty lub zaniża odszkodowanie
  3. Masz mocne dowody (zdjęcia, zgłoszenia, świadkowie)
  4. Reklamacja nie pomogła

W takim przypadku: Pozew jest opłacalny – koszty procesu ponosi przegrywający (ubezpieczyciel).

Kiedy nie warto?

Jeśli:

  1. Szkoda jest drobna (poniżej 3.000 zł)
  2. Ubezpieczyciel wypłacił akceptowalne odszkodowanie (np. 90% kosztów)
  3. Nie masz dowodów (brak zdjęć, nie zgłosiłeś do ZDM)

W takim przypadku: Proces może się nie opłacać (czas, koszty, ryzyko).

Ile kosztuje proces?

Koszty:

  • Opłata sądowa: 5% wartości sporu (ale nie więcej niż 200.000 zł)
    • Przykład: spór o 10.000 zł = opłata 500 zł
  • Wynagrodzenie pełnomocnika (adwokata/radcy): zależy od wartości sporu
    • Przykład: spór o 10.000 zł = ok. 1.800 zł (stawka minimalna)
  • Opinia biegłego: 1.000-3.000 zł (jeśli sąd zleży)

Kto płaci:

  • Jeśli wygrasz: Ubezpieczyciel zwraca Ci wszystkie koszty (opłatę, wynagrodzenie pełnomocnika, opinię biegłego)
  • Jeśli przegrasz: Zwracasz koszty ubezpieczycielowi

W sprawie z ul. Łozowej:

  • Wartość sporu: 8.048,75 zł
  • Koszty procesu: ok. 3.000-4.000 zł
  • Wszystko pokryła WARTA (jako przegrywający)

Ile trwa proces?

Typowo: 12-24 miesiące od pozwu do wyroku w I instancji

W sprawie z ul. Łozowej:

  • Pozew: 28.03.2023
  • Wyrok: 22.04.2025
  • Czas trwania: 25 miesięcy (2 lata i 1 miesiąc)

Ale: Przez ten czas dostaniesz odsetki – liczą się od dnia wymagalności roszczenia (zazwyczaj 30 dni od zgłoszenia szkody).

FAQ – pytania o dziury w drogach

1. Czy każda dziura w drodze daje prawo do odszkodowania?
Nie – musi być znaczna, niebezpieczna i nie oznakowana. Drobne nierówności (np. 2-3 cm) zwykle nie uzasadniają roszczeń.

2. Co jeśli dziura była oznakowana, ale źle (np. pachołek przewrócony)?
Zarządca nadal ponosi odpowiedzialność – oznakowanie musi być skuteczne, nie tylko formalne.

3. Ile mam czasu na zgłoszenie szkody?
Roszczenie przedawnia się po 3 latach (art. 442¹ KC), ale zgłoszenie powinno być niezwłoczne (najlepiej w ciągu 7 dni).

4. Czy mogę dochodzić odszkodowania, jeśli ZDM twierdzi, że dziura powstała nagle (np. po mrozie)?
Tak – nawet jeśli dziura powstała nagle, ZDM ma obowiązek niezwłocznie ją naprawić lub zabezpieczyć.

5. Co jeśli nie wiem, czy droga jest miejska czy krajowa?
Sprawdź w:

  • Geoportal ZDM: mapa.zdm.poznan.pl
  • Zapytaj ZDM: zdm@zdm.poznan.pl
  • Zgłoś do obu: ZDM i GDDKiA – właściwy sam się zgłosi

6. Czy mogę pozwać bezpośrednio Miasto Poznań, zamiast ubezpieczyciela?
Tak, możesz – ale lepiej pozwać ubezpieczyciela (art. 822 § 4 KC). Jeśli pozwiesz Miasto, ono i tak wezwie ubezpieczyciela do udziału w sprawie.

7. Ile wynosi typowe odszkodowanie za wjazd w dziurę?
Zależy od uszkodzeń:

  • Drobne (opona, felga): 1.000-3.000 zł
  • Średnie (zawieszenie): 5.000-10.000 zł
  • Duże (zawieszenie + układ kierowniczy): 10.000-20.000 zł (jak w sprawie z ul. Łozowej)

8. Czy WARTA zawsze ubezpiecza Miasto Poznań?
Nie – ubezpieczyciel zmienia się co kilka lat po przetargach. Sprawdź aktualnego ubezpieczyciela w ZDM.

Najważniejsze wnioski

  • Miasto Poznań odpowiada za szkody spowodowane przez dziury w drogach miejskich
  • ZDM Poznań ma obowiązek niezwłocznie naprawiać lub zabezpieczać niebezpieczne miejsca
  • Brak oznakowania = wina zarządcy
  • Zgłoś szkodę natychmiast do ZDM i ubezpieczyciela OC Miasta
  • Dokumentuj wszystko – zdjęcia, protokoły, zgłoszenia
  • Nie akceptuj zaniżonego odszkodowania – jak w sprawie z ul. Łozowej, można wywalczyć pełną kwotę

Podsumowanie

Sprawa z ulicy Łozowej w Poznaniu to podręcznikowy przykład, jak dochodzić odszkodowania od Miasta za dziury w drogach. Kierowca wjechał w znaczną wyrwę, która nie była oznakowana – mimo że ZDM Poznań wiedział o problemie (wcześniejsze zgłoszenia).

WARTA S.A. (ubezpieczyciel OC Miasta) wypłaciła początkowo tylko 8.088 zł zamiast należnych 16.137 zł – stosując wszystkie możliwe taktyki zaniżania: franszyzę, niskie stawki, gorsze części, rabaty.

Sąd Rejonowy we Wrześni stanowczo odrzucił te praktyki i zasądził pełne odszkodowanie + odsetki + koszty procesu. WARTA przegrała na całej linii.

Kluczowe zasady:

  1. Dokumentuj zdarzenie – zdjęcia wyrwy, braku oznakowania, uszkodzeń
  2. Zgłoś natychmiast – do ZDM i ubezpieczyciela
  3. Sprawdź wcześniejsze zgłoszenia – czy ZDM wiedział o problemie?
  4. Nie akceptuj zaniżonego odszkodowania – walcz o pełną kwotę
  5. W razie potrzeby – pozew – sądy stoją po stronie poszkodowanych

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego wynika, że większość spraw z ZDM Poznań kończy się ugodą lub wygraną poszkodowanego – pod warunkiem, że ma mocne dowody (zdjęcia, zgłoszenia).

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci wywalczyć pełne odszkodowanie za dziurę w drodze w Poznaniu.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Wyrok Sądu Rejonowego we Wrześni z dnia 22 kwietnia 2025 r., sygn. akt I C 355/23
  • Ustawa z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (art. 19, 20)
  • Kodeks cywilny, art. 415, art. 822 § 4
  • Dokumentacja ZDM Poznań (protokoły, zgłoszenia)

Czy warto sprzedać swoje odszkodowanie? Prawda o firmach skupujących roszczenia

Niedawno otrzymałem interesujące pytanie od Czytelnika dotyczące firm, które kontaktują się z poszkodowanymi po stłuczkach samochodowych, oferując „sprawdzenie” odszkodowania i ewentualny jego skupup. To zjawisko nabiera tempa na polskim rynku, więc warto przyjrzeć się mu bliżej i odpowiedzieć na pytanie: kiedy taka transakcja ma sens, a kiedy lepiej działać samodzielnie?

Spis treści

  1. Czym jest cesja roszczenia odszkodowawczego?
  2. Jak działają firmy skupujące odszkodowania?
  3. Kiedy warto rozważyć sprzedaż roszczenia?
  4. Co sprawdzić przed podjęciem decyzji?
  5. Najczęstsze pytania (FAQ)

Czym jest cesja roszczenia odszkodowawczego?

W przypadku szkód komunikacyjnych – zarówno z OC sprawcy, jak i własnego AC – polskie prawo pozwala na przelanie (cesję) roszczenia na inny podmiot. Zgodnie z art. 509 § 1 KC, wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią, chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania.

Ważne ograniczenie: Nie można scedować roszczeń związanych ze szkodami na osobie – zadośćuczynienia za ból, cierpienie czy krzywdę. Tego typu roszczenia są ściśle związane z osobą poszkodowanego i nie podlegają obrotowi prawnemu.

W praktyce oznacza to, że jeśli ubezpieczyciel wypłacił Ci za niskie odszkodowanie za uszkodzony samochód, możesz sprzedać swoje prawo do dochodzenia pełnej kwoty firmie, która zajmie się sprawą za Ciebie. Ty dostajesz od razu pieniądze, a firma – jeśli wygra w sądzie – zatrzymuje różnicę jako swój zysk.


Jak działają firmy skupujące odszkodowania?

Mechanizm jest prosty, choć nie zawsze korzystny dla poszkodowanego:

  1. Zgłoszenie sprawy: Poszkodowany przesyła kosztorys naprawy otrzymany od ubezpieczyciela.
  2. Analiza przez rzeczoznawcę: Firma zleca rzeczoznawcy wycenę rzeczywistej wartości szkody – sprawdza, gdzie ubezpieczyciel zaniżył kwotę (np. zawyżył zakres naprawy zamiast wymiany części, zaniżył stawki roboczogodzin).
  3. Oferta wykupu: Firma proponuje poszkodowanemu kwotę za cesję roszczenia – zazwyczaj znacznie niższą niż potencjalna wygranna w sądzie.
  4. Cesja i proces: Po podpisaniu umowy cesji firma przejmuje roszczenie i kieruje sprawę do sądu, dochodzą od ubezpieczyciela pełnej kwoty odszkodowania.

Ile można zyskać? Poszkodowany dostaje zazwyczaj 30-60% różnicy między kwotą wypłaconą przez ubezpieczyciela a rzeczywistą wartością szkody. Resztę zatrzymuje firma jako wynagrodzenie za ryzyko procesowe i koszty postępowania.


Kiedy warto rozważyć sprzedaż roszczenia?

Z doświadczenia naszej kancelarii wiemy, że cesja roszczenia ma sens w trzech konkretnych sytuacjach:

1. Nie chcesz iść do sądu

Proces cywilny to kilka miesięcy oczekiwania, konieczność złożenia pozwu, ewentualnie stawienia się na rozprawie. Jeśli nie czujesz się na siłach psychicznych lub finansowych, by samodzielnie prowadzić sprawę – firma skupująca odszkodowania zdejmie Ci ten ciężar z głowy.

2. Różnica jest niewielka

Jeśli ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie o 1000-2000 zł, składanie pozwu może okazać się nieopłacalne – zwłaszcza jeśli uwzględnimy koszty (np. opłata sądowa, rzeczoznawca, ewentualnie pełnomocnik). W takiej sytuacji firma może zaproponować Ci np. 500 zł „od ręki”, co może być rozsądnym kompromisem.

3. Pilnie potrzebujesz gotówki

Proces sądowy trwa średnio 6-12 miesięcy. Jeśli nie możesz czekać na wyrok – np. pilnie potrzebujesz pieniędzy na naprawę auta lub inne zobowiązania – cesja roszczenia daje natychmiastową płynność finansową.

Kiedy NIE warto sprzedawać roszczenia?
Jeśli różnica między wypłaconym odszkodowaniem a rzeczywistą wartością szkody wynosi kilka lub kilkanaście tysięcy złotych – lepiej działać samodzielnie. Firma skupująca odszkodowania zarobi na Tobie od 40% do nawet 70% różnicy – czyli kilka tysięcy złotych, które mógłbyś zatrzymać dla siebie.


Co sprawdzić przed podjęciem decyzji?

Zanim zdecydujesz się na sprzedaż roszczenia, absolutnie konieczne jest ustalenie rzeczywistej wartości Twojego roszczenia. Oto, co warto zrobić:

Zlecenie niezależnej wyceny rzeczoznawcy

Zwróć się do rzeczoznawcy samochodowego z prośbą o przeanalizowanie kosztorysu od ubezpieczyciela. Usługa kosztuje 300-500 zł, ale pozwala poznać rzeczywistą wartość szkody. Rzeczoznawca sprawdzi:

  • Czy ubezpieczyciel zastosował właściwe stawki roboczogodzin (często są one zaniżane o 20-40%).
  • Czy wszystkie uszkodzone części kwalifikują się do wymiany, czy ubezpieczyciel niesłusznie zalecił naprawę.
  • Czy wartość części zamiennych odpowiada rynkowym cenom.

Samodzielna analiza kosztorysu

Jeśli nie chcesz płacić rzeczoznawcy, możesz samodzielnie przeanalizować kalkulację. Często „na oko” widać, gdzie ubezpieczyciel obniżył kwotę – np.:

  • Zaniżone stawki roboczogodzin (sprawdź aktualne stawki w Twojej okolicy – zazwyczaj wahają się od 90 do 150 zł netto).
  • Naprawa zamiast wymiany części (np. zderzak do naprawy, choć po uderzeniu stracił sztywność).
  • Brak pozycji jak lakierowanie czy demontaż.

Porównanie oferty z rzeczywistą wartością roszczenia

Gdy już wiesz, ile powinieneś dostać od ubezpieczyciela, porównaj to z ofertą firmy skupującej odszkodowania. Jeśli różnica jest niewielka (np. 80-90% wartości roszczenia) – możesz rozważyć cesję. Jeśli firma oferuje Ci 50% lub mniej – lepiej pozwać ubezpieczyciela samodzielnie.


Najczęstsze pytania (FAQ)

Czy cesja roszczenia jest legalna?
Tak, przelew wierzytelności (cesja) jest w pełni zgodny z prawem – reguluje go art. 509 KC. Wyjątek stanowią roszczenia osobiste, jak zadośćuczynienie za krzywdę.

Ile trwa proces po cesji roszczenia?
Firma skupująca odszkodowania zazwyczaj kieruje sprawę do sądu w ciągu kilku tygodni od podpisania umowy. Proces trwa średnio 6-12 miesięcy, ale już nie Twój problem – Ty dostajesz pieniądze od razu.

Czy mogę wycofać się z cesji po podpisaniu umowy?
To zależy od zapisów umowy. Zazwyczaj umowa cesji jest wiążąca i nie przewiduje odstąpienia. Dlatego przed podpisaniem przeczytaj dokładnie wszystkie warunki.

Co jeśli firma przegra w sądzie?
Ty już nie ponosisz ryzyka – pieniądze otrzymałeś wcześniej. Ryzyko procesowe przechodzi na firmę, która wykupiła roszczenie.

Czy warto skorzystać z prawnika zamiast sprzedawać roszczenie?
Jeśli różnica jest znaczna (kilka-kilkanaście tysięcy złotych), zdecydowanie tak. Prawnik pomoże Ci złożyć pozew, reprezentować Cię w sądzie, a po wygranej dostaniesz pełną kwotę należnego odszkodowania – minus koszt prawnika (zazwyczaj 10-20% wygranej lub stawka godzinowa).

Jak szybko dostanę pieniądze po cesji?
Zazwyczaj w ciągu kilku dni roboczych od podpisania umowy cesji i przekazania dokumentów.


Podsumowanie

Firmy skupujące odszkodowania to rozwiązanie dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą czekać na proces sądowy. Jeśli różnica między wypłaconym odszkodowaniem a rzeczywistą wartością szkody jest niewielka (1000-2000 zł) lub pilnie potrzebujesz gotówki – cesja może być rozsądną opcją.

Jeśli jednak do wywalczenia jest kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, lepiej skierować sprawę do sądu samodzielnie lub przy wsparciu prawnika. W naszej praktyce widzimy, że poszkodowani, którzy decydują się na proces, ostatecznie otrzymują znacznie wyższe kwoty – bez dzielenia się zyskiem z firmą pośredniczącą.

Kluczowa rada: Zanim podejmiesz decyzję, zlecenie niezależnej wyceny rzeczoznawcy to najlepsza inwestycja – koszt 300-500 zł może uchronić Cię przed stratą kilku tysięcy złotych.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią w celu uzyskania profesjonalnej pomocy prawnej.

Zapraszam do Kancelarii Prawnik od Odszkodowań:
Radca prawny Bartosz Paweł Kowalak, adwokat Michalina Koligot
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
tel. +48 61 2224963
e-mail: kancelaria@prawnikododszkodowan.pl
www: https://prawnikododszkodowan.pl/


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 509 (cesja wierzytelności)
  • Kodeks cywilny, art. 415, 361-2, 444-448 (odpowiedzialność odszkodowawcza)

Gdy ubezpieczyciel kwestionuje stałą sumę ubezpieczenia – sprawa Suzuki Swift przeciwko Hestii

Wprowadzenie

Zakup polisy autocasco ze stałą sumą ubezpieczenia wydaje się gwarancją spokoju – płacisz dodatkową składkę i masz pewność, że w razie szkody całkowitej dostaniesz ustaloną w polisie kwotę. Prawda? Niekoniecznie.

Historia, którą dziś opisuję, pokazuje, jak ubezpieczyciel może próbować kwestionować własne ustalenia z momentu zawarcia umowy. To sprawa, którą prowadziłem kilka lat temu przeciwko STU Ergo Hestia S.A., dotycząca właściciela Suzuki Swift. Sprawa o tyle ciekawa, że z pewnością nie miała charakteru jednostkowego – podobnych przypadków było zapewne więcej, ale nie każdy właściciel polisy zdecydował się podjąć walkę z ubezpieczycielem.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Co to jest stała suma ubezpieczenia w autocasco?
  2. Sprawa Suzuki Swift – kiedy ubezpieczyciel „poprawia” własne błędy
  3. Dlaczego klauzula Hestii była abuzywna?
  4. Jak zakończyła się sprawa w sądzie?
  5. FAQ – najczęstsze pytania o autocasco i stałą sumę ubezpieczenia

Co to jest stała suma ubezpieczenia w autocasco?

Stała suma ubezpieczenia (zwana także niezmienną wartością pojazdu) to opcja dostępna w większości polis autocasco. Polega na tym, że:

  • przy zawieraniu umowy ustalasz wartość swojego pojazdu (np. 18.625 zł),
  • płacisz za to dodatkową składkę (zwykle kilkanaście procent więcej),
  • w zamian masz gwarancję, że przez cały okres ubezpieczenia – niezależnie od upływu czasu – w razie szkody całkowitej dostaniesz ustaloną kwotę (pomniejszoną o wartość wraku).

Brzmi prosto i bezpiecznie, prawda? Niestety, jak pokazuje praktyka naszej kancelarii, nie zawsze ubezpieczyciele honorują tę zasadę.

Sprawa Suzuki Swift – kiedy ubezpieczyciel „poprawia” własne błędy

Okoliczności sprawy

Kilka lat temu zgłosił się do mnie poszkodowany – właściciel Suzuki Swift, który zawarł z STU Ergo Hestia S.A. umowę autocasco. Kluczowe: kupił opcję stałej sumy ubezpieczenia, płacąc za to dodatkową składkę. Wartość pojazdu ustalono w polisie na 18.625 zł.

W listopadzie 2015 roku doszło do kolizji. Pojazd został uszkodzony na tyle poważnie, że ubezpieczyciel stwierdził szkodę całkowitą (tzw. total loss – nieopłacalność naprawy).

Problem – ubezpieczyciel obniża wartość pojazdu

Hestia oszacowała:

  • wartość pojazdu przed szkodą: 15.800 zł (zamiast 18.625 zł z polisy!),
  • wartość wraku: 4.200 zł,
  • wypłacone odszkodowanie: 11.600 zł (15.800 – 4.200).

Poszkodowany oczekiwał natomiast: 14.425 zł (18.625 – 4.200).

Uzasadnienie ubezpieczyciela

STU Ergo Hestia powołała się na zapisy w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU), konkretnie § 1.1 oraz 1.2 KLAUZULE 02, które rzekomo dawały jej prawo do ponownego oszacowania wartości pojazdu na dzień zawarcia umowy.

Innymi słowy: ubezpieczyciel twierdził, że wartość 18.625 zł została błędnie ustalona przy zakupie polisy, więc ma prawo ją „poprawić” – oczywiście w dół, nigdy w górę.

Dodatkowo Hestia dokonała wyceny w systemie INFO-EKSPERT, podczas gdy OWU autocasco wyraźnie wskazywały na system Eurotax.

⚠️ Z praktyki kancelarii: To nie był odosobniony przypadek. Ubezpieczyciele często próbują kwestionować własne ustalenia z momentu zawarcia umowy, gdy przychodzi do wypłaty odszkodowania.

Dlaczego klauzula Hestii była abuzywna?

W pozwie skierowanym przeciwko Hestii argumentowałem, że klauzula pozwalająca na „ponowne oszacowanie” wartości pojazdu jest niedozwolonym postanowieniem umownym (klauzulą abuzywną) w rozumieniu art. 385¹ § 1 Kodeksu cywilnego.

Co to znaczy „klauzula abuzywna”?

Zgodnie z art. 385¹ § 1 KC:

„Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.”

W przypadku klauzuli Hestii oznaczało to:

  1. Sprzeczność z dobrymi obyczajami:
    • Poszkodowany zapłacił dodatkową składkę za stałą sumę ubezpieczenia.
    • Oczekiwał, że wartość pojazdu (18.625 zł) będzie niezmienna przez cały okres ubezpieczenia.
    • Ubezpieczyciel natomiast zastrzegł sobie prawo do jednostronnej zmiany tej wartości w dół, co godziło w równowagę kontraktową.
  2. Rażące naruszenie interesów konsumenta:
    • Klauzula prowadziła do nieusprawiedliwionej dysproporcji – ubezpieczyciel mógł obniżyć wartość pojazdu i wypłacić mniejsze odszkodowanie, zachowując pełną składkę za stałą sumę ubezpieczenia.
    • Konsument nie miał żadnej możliwości wpływu na decyzję ubezpieczyciela.
  3. Zaprzeczenie istocie stałej sumy ubezpieczenia:
    • Jeśli wartość pojazdu można „poprawiać” w dół, to jaki sens ma płacić za opcję stałej sumy? To przeczy samej idei tej instytucji.

Orzecznictwo Sądu Najwyższego

W pozwie powołałem się na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2005 r. (I CK 832/04), który wskazał:

„Rażące naruszenie interesów konsumenta oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść, natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom wyraża się w tworzeniu klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową.”

Klauzula Hestii idealnie wpisywała się w tę definicję.

Dodatkowe naruszenie – wycena w złym systemie

Ubezpieczyciel dokonał wyceny wartości pojazdu w systemie INFO-EKSPERT, podczas gdy § 6 OWU Autocasco wyraźnie wskazywał na system Eurotax. To kolejne naruszenie postanowień umowy przez samą Hestię.

Jak zakończyła się sprawa w sądzie?

Sąd przychylił się do naszych argumentów. Klauzula pozwalająca na ponowne oszacowanie wartości pojazdu została uznana za niedozwolone postanowienie umowne, a Hestia została zobowiązana do wypłaty pełnego odszkodowania – zgodnie z wartością ustaloną w polisie (18.625 zł pomniejszone o wartość wraku 4.200 zł).

Rezultat: Klient otrzymał dodatkowe kilka tysięcy złotych ponad pierwotną propozycję ubezpieczyciela, plus odsetki i zwrot kosztów procesu.

Praktyczne wskazówki

Jeśli ubezpieczyciel kwestionuje wartość pojazdu ustaloną w polisie autocasco:

  1. Sprawdź OWU – czy klauzula pozwalająca na ponowną wycenę nie jest abuzywna (narusza art. 385¹ KC)?
  2. Zbierz dowody – polisa, dowód opłaty dodatkowej składki za stałą sumę ubezpieczenia, decyzje ubezpieczyciela.
  3. Zlecić niezależną wycenę – ekspert może potwierdzić prawidłową wartość pojazdu na dzień zawarcia umowy.
  4. Nie zgadzaj się na zaniżone odszkodowanie – masz prawo do pełnej kwoty ustalonej w polisie.
  5. Skonsultuj się z prawnikiem – sprawy z ubezpieczycielami wymagają znajomości przepisów i orzecznictwa.

FAQ – najczęstsze pytania

1. Co to jest stała suma ubezpieczenia w autocasco?
To opcja, za którą płacisz dodatkową składkę, gwarantująca, że wartość pojazdu ustalona w polisie nie zmieni się przez cały okres ubezpieczenia.

2. Czy ubezpieczyciel może zmienić wartość pojazdu po zawarciu umowy?
Nie, jeśli zawarłeś umowę ze stałą sumą ubezpieczenia. Klauzule pozwalające na jednostronną zmianę tej wartości są abuzywne.

3. Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie pomimo stałej sumy ubezpieczenia?
Złóż reklamację, a następnie pozew do sądu. Możesz powołać się na art. 385¹ KC (klauzule abuzywne).

4. Czy warto płacić za stałą sumę ubezpieczenia?
Tak, pod warunkiem, że ubezpieczyciel honoruje tę opcję. W praktyce daje ona większą pewność i wyższe odszkodowanie przy szkodzie całkowitej.

5. Ile kosztuje prawnik w sporze z ubezpieczycielem?
Koszty zależą od wartości sprawy. W przypadku wygranej, ubezpieczyciel zwraca koszty procesu, w tym wynagrodzenie pełnomocnika.

6. Czy takie sprawy są wygrane w sądach?
Tak, jeśli ubezpieczyciel narusza postanowienia umowy lub stosuje klauzule abuzywne. Orzecznictwo Sądu Najwyższego potwierdza ochronę konsumentów w takich przypadkach.

Najważniejsze wnioski

  • Stała suma ubezpieczenia to nie tylko marketing – to prawna gwarancja wartości pojazdu.
  • Klauzule pozwalające ubezpieczycielowi na jednostronną zmianę tej wartości są abuzywne (art. 385¹ KC).
  • Nie zgadzaj się na zaniżone odszkodowanie – masz prawo do pełnej kwoty z polisy.

Podsumowanie

Sprawa Suzuki Swift przeciwko Hestii pokazuje, że warto walczyć o swoje prawa, nawet gdy ubezpieczyciel opiera się na zapisach OWU. Klauzule abuzywne, które rażąco naruszają interesy konsumentów, nie wiążą poszkodowanych – tak orzekają polskie sądy, w tym Sąd Najwyższy.

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego wynika, że ubezpieczyciele często próbują obniżać odszkodowania, licząc na to, że poszkodowani się poddadzą. Nie daj się – jeśli zapłaciłeś za stałą sumę ubezpieczenia, masz prawo do pełnej kwoty ustalonej w polisie.

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci wywalczyć sprawiedliwe odszkodowanie.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 385¹ § 1
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2005 r., sygn. I CK 832/04

Czy konkubent może dostać zadośćuczynienie za śmierć partnera? Wyjaśniamy

Kilka lat temu polski Sejm wprowadził do Kodeksu cywilnego przepis, który zmienił sytuację prawną osób, które straciły bliskich w wyniku wypadku. Od tego momentu członkowie najbliższej rodziny mogą dochodzić zadośćuczynienia za doznaną krzywdę po śmierci bliskiej osoby. Ale czy przepis ten obejmuje także osoby żyjące w związkach nieformalnych – konkubentów? To pytanie, które dotyczy setek tysięcy Polaków pozostających w związkach bez ślubu.

Spis treści

  1. Co mówi przepis o zadośćuczynieniu za śmierć bliskiego?
  2. Kto jest „najbliższym członkiem rodziny” w świetle prawa?
  3. Czy konkubent może dochodzić zadośćuczynienia?
  4. Jakie warunki musi spełnić konkubent, by otrzymać zadośćuczynienie?
  5. Najczęstsze pytania (FAQ)

Co mówi przepis o zadośćuczynieniu za śmierć bliskiego?

Podstawą prawną dla roszczeń o zadośćuczynienie za śmierć osoby najbliższej jest art. 446 § 4 Kodeksu cywilnego, który stanowi:

„Sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.”

Na pierwszy rzut oka przepis ten wydaje się jasny – uprawnienie przysługuje „najbliższym członkom rodziny”. W praktyce jednak powstaje fundamentalne pytanie: kto dokładnie należy do tego kręgu?

Literalna wykładnia przepisu wskazywałaby na osoby spokrewnione lub spowinowacone ze zmarłym: małżonka, dzieci, rodziców, rodzeństwo. Czy jednak związek sformalizowany ślubem jest warunkiem koniecznym, by móc ubiegać się o zadośćuczynienie po śmierci partnera? Co z setkami tysięcy Polaków żyjących w związkach nieformalnych, tzw. konkubinatach?


Kto jest „najbliższym członkiem rodziny” w świetle prawa?

Polski system prawny nie definiuje w sposób jednoznaczny pojęcia „najbliższy członek rodziny” na potrzeby art. 446 § 4 KC. W związku z tym to orzecznictwo sądów i doktryna prawa musiały wypracować kryteria, którymi należy się kierować przy ustalaniu kręgu osób uprawnionych.

Krąg osób bezspornie uprawnionych

Bez wątpliwości do najbliższych członków rodziny zaliczamy:

  • Małżonka (żonę lub męża)
  • Dzieci (biologiczne, przysposobione)
  • Rodziców
  • Rodzeństwo

W praktyce sądowej te osoby nie muszą udowadniać szczególnej więzi emocjonalnej – samo pokrewieństwo wystarcza do uznania ich za uprawnione do zadośćuczynienia.

Krąg osób, których status wymaga wykazania

Bardziej skomplikowana jest sytuacja osób, które nie są spokrewnione ze zmarłym, ale pozostawały z nim w bliskiej relacji. Do tej kategorii zaliczają się:

  • Konkubenci (partnerzy w związkach nieformalnych)
  • Dzieci konkubenta ze wcześniejszego związku
  • Dziadkowie, wnuki
  • Pasierbowie, ojczymowie, macochy

W tych przypadkach samo istnienie związku czy pokrewieństwa dalszego stopnia nie wystarcza – konieczne jest wykazanie faktycznej więzi emocjonalnej i gospodarczej.


Czy konkubent może dochodzić zadośćuczynienia?

Tak, konkubent może dochodzić zadośćuczynienia za śmierć partnera – choć jeszcze kilka lat temu ubezpieczyciele masowo kwestionowali takie roszczenia, twierdząc, że tylko osoby związane ślubem są uprawnione do świadczeń z art. 446 § 4 KC.

Przełomowy wyrok Sądu Najwyższego

Kluczowe znaczenie dla praktyki sądowej miał wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2005 r. (sygn. akt IV CK 648/04), w którym SN jednoznacznie stwierdził:

„Konkubenci i dzieci jednego z nich z poprzedniego związku de facto tworzą rodzinę, a tym samym winni zostać uznani za najbliższych jej członków.”

Sąd Najwyższy wskazał, że konkubinat znalazł trwałe miejsce w systemie ocen i norm moralnych współczesnego społeczeństwa, a jego upowszechnienie wynika z przeobrażeń ustrojowych, gospodarczych i kulturowych. W ocenie SN decydujące dla zaliczenia do kręgu rodziny jest:

  • Poczucie bliskości i wspólności
  • Więzy emocjonalne i uczuciowe
  • Ścisła wspólność gospodarcza

Te kryteria, a nie samo pokrewieństwo czy formalne małżeństwo, przesądzają o tym, kto jest „najbliższym członkiem rodziny” w rozumieniu art. 446 § 4 KC.

Stanowisko doktryny i sądów

Po wyroku z 2005 r. zarówno doktryna prawa, jak i orzecznictwo sądów powszechnych przyjęły, że najbliższym członkiem rodziny nie musi być krewny. O bliskości nie decydują wyłącznie względy pokrewieństwa, lecz faktyczny układ stosunków łączących zmarłego z osobą żądającą świadczenia.

Obecnie sądy w całej Polsce konsekwentnie przyznają zadośćuczynienia konkubentom, którzy wykazali, że:

  • Prowadzili ze zmarłym wspólne gospodarstwo domowe przez dłuższy czas
  • Pozostawali w stabilnej, trwałej relacji uczuciowej
  • Łączyły ich więzy emocjonalne porównywalne do małżeńskich


Jakie warunki musi spełnić konkubent, by otrzymać zadośćuczynienie?

Aby konkubent mógł skutecznie dochodzić zadośćuczynienia za śmierć partnera, musi wykazać przed sądem, że faktycznie był najbliższym członkiem rodziny zmarłego. Nie wystarczy samo twierdzenie o istnieniu związku – konieczne jest przedstawienie dowodów potwierdzających więź.

Kryteria uznania za najbliższego członka rodziny

Sądy przy ocenie, czy konkubent był najbliższym członkiem rodziny, biorą pod uwagę następujące okoliczności:

  1. Czas trwania związku
    Im dłużej konkubenci byli ze sobą, tym łatwiej wykazać stabilność relacji. Związki wieloletnie (np. 10, 15, 20 lat) są traktowane przez sądy jako porównywalne do małżeństwa.
  2. Wspólne gospodarstwo domowe
    Czy konkubenci mieszkali razem pod jednym dachem, prowadzili wspólny budżet, dzielili się obowiązkami domowymi?
  3. Więź emocjonalna
    Czy partnerzy planowali wspólną przyszłość, dbali o siebie w chorobie, wspierali się emocjonalnie? Świadkami mogą być rodzina, przyjaciele, sąsiedzi.
  4. Wspólne dzieci
    Posiadanie wspólnych dzieci to jeden z najsilniejszych dowodów na istnienie rodziny. Jeśli konkubenci wychowywali razem dzieci (nawet jeśli tylko jednego z partnerów), sądy łatwiej uznają ich za najbliższych członków rodziny.
  5. Wspólność gospodarcza
    Czy konkubenci prowadzili wspólne konto bankowe, kupowali wspólnie nieruchomości, spłacali kredyty? Dokumenty finansowe mogą być kluczowym dowodem.

Dowody, które warto zgromadzić

W praktyce naszej kancelarii widzimy, że konkubenci, którzy skutecznie dochodzą zadośćuczynienia, przedstawiają sądowi następujące dowody:

  • Meldunki potwierdzające wspólne zamieszkiwanie
  • Wspólne rozliczenia podatkowe (np. ulga na dziecko)
  • Zeznania świadków (rodzina, przyjaciele, pracodawcy, którzy potwierdzą charakter relacji)
  • Dokumenty dotyczące wspólnych zobowiązań (kredyty, rachunki, umowy najmu)
  • Akty urodzenia wspólnych dzieci
  • Korespondencja, zdjęcia, zapisy rozmów dokumentujące więź emocjonalną
  • Zaświadczenia o wspólnym ubezpieczeniu (np. NNW, polisa na życie)

Warto też wskazać sądowi, że konkubenci nie mogli zawrzeć małżeństwa z obiektywnych przyczyn (np. jeden z partnerów był w trakcie rozwodu) lub świadomie wybrali życie bez ślubu, co nie umniejsza wartości ich związku.


Najczęstsze pytania (FAQ)

Czy konkubent może dostać zadośćuczynienie za śmierć partnera?
Tak, według aktualnego orzecznictwa konkubent może dochodzić zadośćuczynienia, jeśli wykaże, że był najbliższym członkiem rodziny zmarłego – czyli pozostawał w trwałej, bliskiej relacji emocjonalnej i gospodarczej.

Ile wynosi zadośćuczynienie za śmierć konkubenta?
Wysokość zadośćuczynienia zależy od indywidualnych okoliczności sprawy: czasu trwania związku, siły więzi emocjonalnej, wspólnych dzieci, sytuacji finansowej rodziny. W praktyce sądowej zadośćuczynienia dla konkubentów wahają się od kilkudziesięciu tysięcy do nawet kilkuset tysięcy złotych.

Czy konkubent musi udowodnić związek przed sądem?
Tak, w przeciwieństwie do małżonka, który ma status prawnie potwierdzony aktem ślubu, konkubent musi wykazać dowodami, że był najbliższym członkiem rodziny zmarłego. Dlatego ważne jest zgromadzenie dokumentów i świadków.

Czy dzieci konkubenta ze wcześniejszego związku mogą dostać zadośćuczynienie?
Tak, jeśli dzieci konkubenta mieszkały ze zmarłym, wychowywały się razem, a zmarły pełnił wobec nich faktyczną rolę ojca/matki – mogą dochodzić zadośćuczynienia jako najbliżsi członkowie rodziny.

Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty zadośćuczynienia konkubentowi?
Ubezpieczyciele niekiedy próbują kwestionować roszczenia konkubentów, twierdząc, że nie są oni członkami rodziny. W praktyce jednak po wyroku SN z 2005 r. sądy konsekwentnie odrzucają takie argumenty – jeśli konkubent przedstawi dowody więzi, otrzyma zadośćuczynienie.

Czy konkubinat musi trwać określoną liczbę lat?
Nie ma sztywnej granicy czasowej. Liczy się faktyczna więź – krótszy związek (np. 2-3 lata) może być uznany za rodzinę, jeśli partnerzy mieszkali razem, mieli wspólne dziecko i silną relację emocjonalną. Niemniej im dłuższy związek, tym łatwiej wykazać jego stabilność.


Podsumowanie

Choć przepis art. 446 § 4 KC mówi o „najbliższych członkach rodziny”, polskie sądy od lat konsekwentnie uznają, że konkubenci mogą dochodzić zadośćuczynienia za śmierć partnera, jeśli wykazali faktyczną więź emocjonalną i gospodarczą. Przełomowy wyrok Sądu Najwyższego z 2005 r. zakończył spory i uczynił jasnym, że o rodzinie decydują więzy uczuciowe i wspólność życiowa, a nie tylko formalny akt ślubu.

Dla konkubenta kluczowe jest zgromadzenie dowodów potwierdzających, że związek był trwały, stabilny i oparty na głębokiej więzi – dokumenty, zeznania świadków, wspólne dzieci to elementy, które przekonają sąd o uprawnieniu do zadośćuczynienia.

Z doświadczenia naszej kancelarii wynika, że sądy coraz szerzej interpretują pojęcie „najbliższego członka rodziny”, uwzględniając zmiany obyczajowe i rzeczywisty układ relacji międzyludzkich. To właściwe i sprawiedliwe – prawo powinno chronić wszystkich, którzy cierpią po stracie bliskiej osoby, niezależnie od tego, czy ich związek był sformalizowany ślubem.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa o zadośćuczynienie za śmierć bliskiego jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią w celu uzyskania profesjonalnej pomocy prawnej.

Zapraszam do Kancelarii Prawnik od Odszkodowań:
Radca prawny Bartosz Paweł Kowalak, adwokat Michalina Koligot
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
tel. +48 61 2224963
e-mail: kancelaria@prawnikododszkodowan.pl
www: https://prawnikododszkodowan.pl/


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 446 § 4 (zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej)
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2005 r., sygn. akt IV CK 648/04

Czy ubezpieczyciel musi zwrócić koszty prywatnej opinii rzeczoznawcy?

Wprowadzenie

Spór z ubezpieczalnią o wysokość odszkodowania często wymaga sięgnięcia po wiedzę specjalistyczną. Bez ekspertyzy rzeczoznawcy – samochodowego, budowlanego czy medycznego – trudno skutecznie podważyć wycenę przedstawioną przez zakład ubezpieczeń.

Problem w tym, że wiedza kosztuje. Prywatna opinia rzeczoznawcy to wydatek rzędu kilkuset, a czasem nawet kilku tysięcy złotych. Pytanie brzmi: jeśli dzięki tej opinii udowodnisz swoje racje i wygrasz sprawę, czy możesz żądać zwrotu tych kosztów od ubezpieczyciela?

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego w Poznaniu wynika, że odpowiedź brzmi: tak. Sądy dość jednolicie stoją po stronie poszkodowanych w tej kwestii, uznając koszty ekspertyzy za część szkody podlegającej naprawieniu.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Kiedy potrzebujesz prywatnej opinii rzeczoznawcy?
  2. Ile kosztuje prywatna opinia rzeczoznawcy?
  3. Czy można żądać zwrotu kosztów opinii od ubezpieczyciela?
  4. Orzecznictwo Sądu Najwyższego – art. 361 KC
  5. Praktyczne wskazówki – jak odzyskać koszty ekspertyzy
  6. FAQ – najczęstsze pytania o zwrot kosztów opinii rzeczoznawcy

Kiedy potrzebujesz prywatnej opinii rzeczoznawcy?

Prywatna opinia rzeczoznawcy (zwana także ekspertyzą pozasądową) jest niezbędna, gdy:

  • Ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie – np. wycenia naprawę auta na 10.000 zł, podczas gdy rzeczywiste koszty to 15.000 zł.
  • Kwestionujesz zakwalifikowanie szkody jako całkowitej – ubezpieczyciel twierdzi, że naprawa jest nieopłacalna (total loss), a Ty uważasz inaczej.
  • Sporna jest wartość pojazdu przed szkodą – szczególnie przy szkodach całkowitych w autocasco.
  • Szkody w nieruchomości – np. zalanie, pożar, pęknięcie fundamentów – wymaga opinii kosztorysanta budowlanego.
  • Błąd medyczny lub uszczerbek na zdrowiu – konieczna jest opinia lekarza orzecznika.

Przykłady rzeczoznawców:

  • Szkoda samochodowa – rzeczoznawca samochodowy (kosztorysant komunikacyjny),
  • Zalanie, pożar – kosztorysant budowlany,
  • Uszkodzenie sprzętu elektronicznego – rzeczoznawca elektroniczny,
  • Uszczerbek na zdrowiu – lekarz orzecznik.

Ile kosztuje prywatna opinia rzeczoznawcy?

Koszty prywatnej opinii zależą od rodzaju szkody i zakresu ekspertyzy:

Rodzaj opinii Szacunkowy kosztRzeczoznawca samochodowy (kosztorys naprawy)1500–2.500 zł
Wycena wartości pojazdu1300–2800 zł
Kosztorysant budowlany (zalanie, pożar)1800–3.000 zł
Lekarz orzecznik (uszczerbek na zdrowiu)1500–3.000 zł
Rzeczoznawca elektroniczny1400–2.200 zł

To znaczne wydatki, zwłaszcza dla osób, które już poniosły szkodę. Dlatego tak ważne jest pytanie o możliwość ich zwrotu.

Czy można żądać zwrotu kosztów opinii od ubezpieczyciela?

Tak, można – i w większości przypadków należy.

Jeśli dzięki prywatnej opinii rzeczoznawcy udowodnisz, że:

  • ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie,
  • wycena zakładu ubezpieczeń była błędna,
  • Twoje roszczenie jest zasadne,

to koszt ekspertyzy wchodzi w zakres szkody podlegającej naprawieniu na podstawie art. 361 Kodeksu cywilnego.

Co mówi art. 361 KC?

Art. 361 § 1 KC: Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.
Art. 361 § 2 KC: W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Innymi słowy: jeśli poniesienie kosztów opinii było konieczne do ustalenia zasadności i wysokości roszczenia, to stanowi ono stratę w rozumieniu art. 361 § 2 KC.

⚠️ Z praktyki kancelarii: Sądy w Poznaniu i całej Polsce konsekwentnie zasądzają zwrot kosztów prywatnych opinii, jeśli poszkodowany wygrywa sprawę lub ubezpieczyciel podnosi odszkodowanie po przedstawieniu ekspertyzy.

Orzecznictwo Sądu Najwyższego – art. 361 KC

Kluczowe znaczenie ma wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 września 1975 r. (I CR 505/75), w którym SN stwierdził:

„Dokonana przed wszczęciem postępowania sądowego i poza zabezpieczeniem dowodów ekspertyza może być istotną przesłanką zasądzenia odszkodowania. W takim wypadku koszt ekspertyzy stanowi szkodę ulegającą naprawieniu (art. 361 k.c.).”

Co to oznacza w praktyce?

  1. Ekspertyza nie musi być zlecona przez sąd – nawet jeśli opinia została sporządzona prywatnie, przed procesem, jej koszt podlega zwrotowi.
  2. Opinia musi być „istotną przesłanką” – jeśli dzięki niej udowodniłeś swoje racje, to jej koszt jest częścią szkody.
  3. Przegrywający zwraca koszty – jeśli ubezpieczyciel przegra sprawę (lub podniesie odszkodowanie po otrzymaniu Twojej opinii), musi zwrócić koszty ekspertyzy.

Dlaczego koszt opinii to szkoda?

Zlecenie wykonania opinii było niezbędne dla ustalenia:

  • zasadności roszczenia (czy w ogóle masz prawo do odszkodowania?),
  • wysokości roszczenia (ile faktycznie Ci się należy?).

Wobec tego koszt uzyskania takiej wyceny wchodzi w zakres niezbędnych kosztów związanych z Twoim roszczeniem – tak jak koszty naprawy, leczenia czy pomocy prawnej.

Praktyczne wskazówki – jak odzyskać koszty ekspertyzy

1. Zlecaj opinię odpowiedniemu rzeczoznawcy

  • Wybieraj rzeczoznawców wpisanych do rejestru (np. rejestru rzeczoznawców samochodowych).
  • Upewnij się, że opinia będzie sporządzona zgodnie z wymogami sądowymi (np. metoda Audatex, DAT dla kosztorysów samochodowych).

2. Zbieraj dokumenty

  • Faktura VAT za wykonanie opinii – niezbędna jako dowód poniesionych kosztów.
  • Umowa zlecenia z rzeczoznawcą (jeśli była sporządzona).
  • Sama opinia – załącznik do reklamacji lub pozwu.

3. Dołącz koszty do reklamacji

W reklamacji skierowanej do ubezpieczyciela wskaż:

„Domagam się zwrotu kosztów opinii rzeczoznawcy w kwocie [X] zł, poniesionych w celu ustalenia zasadności i wysokości roszczenia, zgodnie z art. 361 § 2 KC.”

4. Wskaż koszty w pozwie

Jeśli sprawa trafia do sądu, w pozwie uwzględnij:

  • Kwotę główną – odszkodowanie za szkodę (np. 15.000 zł),
  • Koszt opinii – zwrot kosztów ekspertyzy (np. 1.200 zł),
  • Odsetki – od dnia wymagalności,
  • Koszty procesu – wynagrodzenie pełnomocnika, opłaty sądowe.

5. Powołaj się na orzecznictwo

W uzasadnieniu pozwu zacytuj wyrok SN z 1975 r. (I CR 505/75) i art. 361 § 2 KC.

FAQ – najczęstsze pytania

1. Czy każda prywatna opinia rzeczoznawcy uprawnia do zwrotu kosztów?
Nie. Koszt opinii podlega zwrotowi, jeśli była ona niezbędna do ustalenia zasadności lub wysokości roszczenia i jeśli poszkodowany wygra sprawę (lub ubezpieczyciel podniesie odszkodowanie).

2. Co jeśli przegrałem sprawę – czy muszę zwrócić koszty opinii ubezpieczycielowi?
Nie. Przegrany zwraca koszty procesu (np. wynagrodzenie pełnomocnika strony przeciwnej), ale nie koszty prywatnej opinii, którą zlecił przeciwnik przed procesem.

3. Czy mogę żądać zwrotu kosztów opinii, jeśli ubezpieczyciel podwyższył odszkodowanie po jej otrzymaniu (bez procesu)?
Tak, możesz. Jeśli ubezpieczyciel uznał Twoje roszczenie po otrzymaniu opinii, to koszt ekspertyzy był niezbędny do wyegzekwowania sprawiedliwego odszkodowania.

4. Ile wynosi zwrot kosztów opinii rzeczoznawcy?
Zwrot obejmuje faktycznie poniesione koszty – kwotę z faktury VAT wystawionej przez rzeczoznawcę.

5. Czy sąd zawsze zasądzi zwrot kosztów opinii?
W większości przypadków – tak, jeśli:

  • opinia była niezbędna,
  • poszkodowany wygrał sprawę lub ubezpieczyciel podwyższył odszkodowanie,
  • koszty są udokumentowane (faktura).

6. Czy mogę zlecić opinię po wniesieniu pozwu?
Tak, ale lepiej zrobić to wcześniej – przed reklamacją lub pozwem – aby mieć solidne podstawy do negocjacji z ubezpieczycielem.

Najważniejsze wnioski

  • Koszt prywatnej opinii rzeczoznawcy to szkoda podlegająca naprawieniu (art. 361 § 2 KC).
  • Jeśli dzięki opinii udowodnisz swoje racje, ubezpieczyciel musi zwrócić jej koszty.
  • Sądy konsekwentnie zasądzają zwrot kosztów ekspertyz w sporach z ubezpieczycielami.

Podsumowanie

Pytanie, czy można żądać zwrotu kosztów prywatnej opinii rzeczoznawcy, ma jednoznaczną odpowiedź: tak, można – i należy. Orzecznictwo Sądu Najwyższego, w tym przełomowy wyrok z 1975 r., potwierdza, że koszty ekspertyzy wchodzą w zakres szkody naprawialnej na podstawie art. 361 KC.

Z mojego doświadczenia wynika, że sądy w Poznaniu i całej Polsce stoją w tej kwestii po stronie poszkodowanych. Jeśli zlecenie opinii było niezbędne do ustalenia zasadności roszczenia – a tak jest w zdecydowanej większości sporów z ubezpieczycielami – to jej koszt podlega zwrotowi.

Nie bój się więc sięgnąć po pomoc rzeczoznawcy, jeśli ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie. To inwestycja, która zwykle się zwraca – zarówno w postaci wyższego odszkodowania, jak i zwrotu poniesionych kosztów ekspertyzy.

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci wywalczyć sprawiedliwe odszkodowanie i zwrot wszystkich uzasadnionych kosztów.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 361 § 1 i 2
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 września 1975 r., sygn. I CR 505/75

Złamana ręka po wypadku – ile naprawdę można dostać zadośćuczynienia?

Kilka miesięcy temu pisałem o wysokości zadośćuczynień za złamanie ręki – możesz znaleźć ten wpis. Dziś wracam do tematu, bo trafiły do mnie dwa fascynujące wyroki, które pokazują, jak bardzo różne mogą być kwoty zadośćuczynień za pozornie podobne obrażenia. I co ważniejsze – jak ogromna jest przepaść między tym, co proponuje ubezpieczyciel, a tym, co ostatecznie zasądza sąd.

Analizując te orzeczenia, zauważyłem pewien wzorzec w działaniu ubezpieczycieli. Może nawet nazwałbym to strategią: zaniżaj, ile się da, i licz, że poszkodowany się podda. Ale czy tak musi być? Sprawdźmy.

Spis treści

  1. Dwa złamania, dwa różne światy
  2. Sprawa pierwsza: 6.600 zł vs 20.000 zł (Poznań)
  3. Sprawa druga: 30.000 zł vs 230.000 zł (Konin)
  4. Dlaczego takie różnice w kwotach?
  5. Co to znaczy dla Ciebie jako poszkodowanego?
  6. Kiedy warto walczyć w sądzie?

Dwa złamania, dwa różne światy

Zacznijmy od prostego zestawienia. Obie sprawy dotyczyły złamania ręki w wypadku komunikacyjnym. W obu przypadkach odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń była bezsporna. I w obu przypadkach poszkodowani musieli iść do sądu, bo propozycje ubezpieczyciela były po prostu nieadekwatne do doznanej krzywdy.

Ale na tym podobieństwa się kończą. Bo skala obrażeń, cierpienia i skutków była diametralnie różna. I to właśnie ta różnica pokazuje, dlaczego nie można mówić o „taryfikatorze” czy sztywnych stawkach za złamanie ręki.

Sprawa pierwsza: 6.600 zł vs 20.000 zł (Poznań)

Fakty

W lutym 2014 roku H.P. jechała rowerem, gdy została potrącona przez ciężarówkę. Skutki? Wielofragmentowe złamanie kości ramiennej lewej, uraz głowy, liczne zasinienia. Hospitalizacja, operacja z założeniem płyt i śrub, rehabilitacja.

Ale to nie koniec – kilka miesięcy później doszło do ponownego złamania tej samej ręki (tzw. refractura), co wymagało kolejnej operacji i założenia stabilizatora zewnętrznego.

Poszkodowana przez pół roku wymagała pomocy w podstawowych czynnościach – ubieraniu, myciu, gotowaniu. Do dziś odczuwa bóle, ma ograniczoną ruchomość ramienia, nie może podnieść ręki do głowy. Uszczerbek na zdrowiu: 12%.

Co zaoferował ubezpieczyciel?

Łącznie 6.600 zł tytułem zadośćuczynienia (w dwóch transzach: 12.000 zł minus wcześniejsze wypłaty).

Co zasądził sąd?

Sąd Okręgowy w Poznaniu (II Ca 154/16) podwyższył zadośćuczynienie do 20.000 zł (zasądzając dodatkowo 10.400 zł).

Co mówi uzasadnienie?

Sąd zwrócił uwagę na kilka kluczowych rzeczy:

  • Rozmiar krzywdy był znaczny – mimo że uszczerbek wynosił „tylko” 12%, to rzeczywiste cierpienie i ograniczenia były o wiele większe
  • Podeszły wiek powódki (57 lat w chwili wypadku) – zmniejszona zdolność regeneracji organizmu
  • Trwałe skutki – nieodwracalne ograniczenie ruchomości, stały ból
  • Utrata samodzielności – przed wypadkiem aktywna, jeżdżąca wszędzie rowerem, po wypadku zdana na pomoc innych

Sąd podkreślił również, że kompensacja dokonuje się w sferze psychicznej konkretnego poszkodowanego, a nie abstrakcyjnej „przeciętnej osoby”.

Sprawa druga: 30.000 zł vs 230.000 zł (Konin)

Fakty

Październik 2015 roku. J.P. jedzie jako pasażer z córką. Zderzenie czołowe. Skutki: złamanie kości ramiennej lewej z całkowitym porażeniem nerwu łokciowego.

Trzeba było wykonać operację zespolenia kości, potem neuralizę (celowe medyczne uszkodzenie nerwu dla zmniejszenia bólu!), później kolejną operację. Rehabilitacja, wizyty u psychiatry i psychologa. Powódka przez pół roku była na zwolnieniu, ale wróciła do pracy… z obawy przed zwolnieniem.

Skutki do dziś: praktycznie unieruchomione palce IV i V lewej ręki, odrętwiała ręka, ograniczenie zgięcia w łokciu, przewlekłe bóle, zaburzenia adaptacyjne pourazowe. Łączny uszczerbek na zdrowiu: 90%.

Co zaoferował ubezpieczyciel?

Łącznie 30.000 zł (wypłacone w dwóch transzach w ramach postępowania likwidacyjnego).

Co zasądził sąd?

Sąd Okręgowy w Koninie (I C 226/20) ustalił zadośćuczynienie na 230.000 zł, co oznaczało zasądzenie dodatkowych 200.000 zł.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu (I ACa 157/21) podtrzymał to rozstrzygnięcie, oddalając apelację powódki, która domagała się jeszcze wyższej kwoty (300.000 zł).

Co mówi uzasadnienie?

Sąd bardzo szczegółowo przeanalizował krzywdę powódki:

  • Bardzo poważne złamanie – z porażeniem nerwu, wymagające wielokrotnych operacji
  • Trwałe i nieodwracalne skutki – brak rokowań poprawy
  • Przewlekły ból – wymuszający codzienne zażywanie leków przeciwbólowych
  • Utrata samodzielności – przez rok wymagała pomocy w podstawowych czynnościach
  • Skutki psychiczne – zespół stresu pourazowego, terapia psychiatryczna, leki psychotropowe
  • Wiek (57 lat) – zmniejszona zdolność regeneracji
  • Zmuszony powrót do pracy – pomimo ogromnego bólu, z obawy przed utratą zatrudnienia

Ciekawe jest też to, co sąd odrzucił jako argument. Poszkodowana próbowała walczyć o wyższe zadośćuczynienie, podnosząc m.in. wysokość przeciętnego wynagrodzenia jako punkt odniesienia. Sąd Apelacyjny uznał jednak, że kwota 230.000 zł jest odpowiednia i nie jest „rażąco zaniżona”.

Dlaczego takie różnice w kwotach?



Różnica w kwotach jest ogromna, ale… uzasadniona. Bo krzywda w drugiej sprawie była nieporównywalnie większa.

Na co zwraca uwagę sąd?

Z analizy obu wyroków (i wielu innych, które przewinęły się przez moje biurko) wynika, że sądy biorą pod uwagę przede wszystkim:

  1. Rozmiar i intensywność cierpień – zarówno fizycznych, jak i psychicznych
  2. Trwałość skutków – czy jest szansa na poprawę, czy obrażenia są nieodwracalne
  3. Wiek poszkodowanego – młody człowiek ma większe szanse na regenerację
  4. Wpływ na codzienne życie – czy poszkodowany musi rezygnować z dotychczasowej aktywności
  5. Konieczność pomocy osób trzecich – i jak długo ta pomoc jest potrzebna
  6. Prognozy na przyszłość – czy ból będzie towarzyszył poszkodowanemu przez resztę życia

Co istotne – procentowy uszczerbek na zdrowiu to nie jest jedyny ani nawet najważniejszy czynnik. Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że stosowanie „taryfikatora” i mechaniczne przeliczanie procentów na złotówki jest niedopuszczalnym uproszczeniem.

Co to znaczy dla Ciebie jako poszkodowanego?

Lekcja pierwsza: Uszczerbek to nie wszystko

Nawet jeśli lekarz orzekł „tylko” 10-15% uszczerbku na zdrowiu, to nie znaczy, że Twoje zadośćuczynienie będzie symboliczne. Jeśli ból jest intensywny, jeśli nie możesz funkcjonować normalnie, jeśli skutki są trwałe – to wszystko ma znaczenie.

Lekcja druga: Nie bój się sądu

W obu sprawach ubezpieczyciel drastycznie zaniżył wypłatę. W pierwszej sprawie sąd zasądził 3 razy więcej, w drugiej – prawie 8 razy więcej. To nie są wyjątki. To norma.

Ubezpieczyciele liczą na to, że poszkodowani się poddadzą. Że pomyślą: „No dobrze, wezmę te 10.000 zł i zapomnę”. Ale czy to sprawiedliwe? Czy 10.000 zł to odpowiednia kwota za pół roku bólu, operacje, rehabilitację i trwałe ograniczenia?

Lekcja trzecia: Każda sprawa jest inna

Nie ma „stawek” za złamanie ręki. Jest ocena Twojej indywidualnej krzywdy. Dlatego porównywanie wyroków jest pomocne, ale nie rozstrzygające. Twoja sprawa może być warta 15.000 zł, ale też 50.000 zł czy 200.000 zł – w zależności od okoliczności.

Kiedy warto walczyć w sądzie?

Z mojego doświadczenia wynika, że warto rozważyć drogę sądową, gdy:

  • Ubezpieczyciel w ogóle odmówił wypłaty (jak w sprawie z Warszawy, którą wspominałem w poprzednim wpisie)
  • Wypłacona kwota jest symboliczna w stosunku do doznanej krzywdy
  • Twoje obrażenia są poważne – wymagały operacji, długotrwałej rehabilitacji
  • Skutki są trwałe – ból towarzyszy Ci na co dzień, nie odzyskałeś pełnej sprawności
  • Wypadek zmienił Twoje życie – musiałeś zrezygnować z aktywności, hobby, pracy

Oczywiście są też sytuacje, gdy walka w sądzie się nie opłaca. Jeśli złamanie było niewielkie, szybko się wygoiło, nie ma żadnych trwałych skutków, a ubezpieczyciel zaproponował rozsądną kwotę – to może faktycznie nie warto.

Ale jeśli masz wątpliwości… zapytaj. Bo różnica może być ogromna.


Czy warto iść do sądu przeciwko zakładowi ubezpieczeń? Na podstawie przeanalizowanych wyroków mogę powiedzieć jedno: w zdecydowanej większości przypadków – tak, warto. Ubezpieczyciele systematycznie zaniżają wypłaty, licząc na to, że poszkodowani nie będą walczyć. Ale sądy widzą to i korygują te kwoty – czasem dwukrotnie, czasem nawet ośmiokrotnie.

Jeśli czujesz, że zostałeś potraktowany niesprawiedliwie – nie rezygnuj. Sprawdź swoje szanse. Bo może okazać się, że te kilka czy kilkanaście tysięcy, które Ci zaproponowano, to zaledwie ułamek tego, co Ci się naprawdę należy.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Zabezpieczenie roszczenia o koszty leczenia – jak wygrać jeszcze przed rozprawą

Jedną z najbardziej frustrujących sytuacji w prawie odszkodowawczym jest ta, gdy poszkodowany po ciężkim wypadku potrzebuje pilnej, kosztownej pomocy medycznej, ale ubezpieczyciel zwleka z wypłatą lub wypłaca symboliczną zaliczkę. Proces sądowy może trwać rok, czasem dłużej. A co w tym czasie ma robić osoba po amputacji kończyny, która nie może kupić protezy? Czekać na wyrok?

Na szczęście polski ustawodawca przewidział takie sytuacje i stworzył specjalny mechanizm prawny, który pozwala uzyskać pieniądze na leczenie jeszcze przed rozprawą, często w ciągu kilku tygodni od złożenia pozwu. To właśnie art. 753 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego – przepis, który w mojej praktyce wielokrotnie okazywał się prawdziwą bronią atomową dla poszkodowanych.

W jednej ze spraw, którą prowadziłem, poszkodowany potrzebował 38 288 złotych na dokończenie zakupu protezy uda (ubezpieczyciel wypłacił jedynie 20 000 zł z potrzebnych 58 288 zł). Złożyliśmy pozew wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia na podstawie art. 753 KPC. Efekt? Sąd nakazał ubezpieczycielowi wypłatę przed jakąkolwiek rozprawą. Dziś chcę wyjaśnić, dlaczego ten przepis jest tak skuteczny i jak go wykorzystać.

Spis treści

  1. Czym jest zabezpieczenie roszczenia i dlaczego art. 753 KPC jest wyjątkowy
  2. „Uprawdopodobnienie” zamiast „udowodnienia” – kluczowa różnica
  3. Zabezpieczenie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia
  4. Jak w praktyce wykorzystać art. 753 KPC
  5. FAQ – najczęstsze pytania

Czym jest zabezpieczenie roszczenia i dlaczego art. 753 KPC jest wyjątkowy

Zacznijmy od podstaw. Zabezpieczenie roszczenia to instytucja, która pozwala uzyskać tymczasową ochronę swoich praw przed wydaniem prawomocnego wyroku. W normalnych sprawach zabezpieczenie ma na celu zabezpieczenie wykonania przyszłego orzeczenia – np. zajęcie rachunku bankowego dłużnika, żeby nie wyprowadził majątku przed wyrokiem.

Ale art. 753(1) § 1 KPC to wyjątek od ogólnych zasad. Przepis ten w uproszczeniu stanowi:

Art.  753. [Zabezpieczenie roszczeń alimentacyjnych]
§  1.  W sprawach o alimenty zabezpieczenie może polegać na zobowiązaniu obowiązanego do zapłaty uprawnionemu jednorazowo albo okresowo określonej sumy pieniężnej. W sprawach tych podstawą zabezpieczenia jest jedynie uprawdopodobnienie istnienia roszczenia.
§  2.  W wypadkach wymienionych w § 1 sąd z urzędu doręcza stronom odpis postanowienia o zabezpieczeniu.


Art.  753(1). [Odpowiednie stosowanie]
§  1.  Przepis art. 753 stosuje się odpowiednio do zabezpieczenia roszczeń o:
1) rentę, sumę potrzebną na koszty leczenia, z tytułu odpowiedzialności za uszkodzenie ciała lub utratę życia żywiciela albo rozstrój zdrowia …

Samo uprawdopodobnienie roszczenia uzasadnia w tych sprawach udzielenie zabezpieczenia, które może zmierzać także do zaspokojenia roszczenia.

Zwróćcie uwagę na trzy kluczowe elementy:

  1. Brak obowiązku wykazywania interesu prawnego – w normalnych sprawach musisz wykazać, że jest realne ryzyko utraty możliwości wykonania wyroku (np. że dłużnik wyprowadza majątek). Tu tego nie trzeba.
  2. Wystarczy uprawdopodobnienie roszczenia – nie musisz w pełni udowadniać swojego roszczenia, wystarczy że je uprawdopodobnisz (o tym za chwilę).
  3. Zabezpieczenie może zmierzać do zaspokojenia – to jest najbardziej rewolucyjny element. W normalnych sprawach zabezpieczenie nie może zaspokajać roszczenia (art. 731 KPC), tylko je zabezpieczać. Tu może.

Co to oznacza w praktyce? Że poszkodowany może uzyskać pełną kwotę potrzebną na leczenie zanim jeszcze dojdzie do rozprawy, nie czekając na prawomocny wyrok.

„Uprawdopodobnienie” zamiast „udowodnienia” – kluczowa różnica

To jest sedno sprawy. W normalnym postępowaniu sądowym musisz udowodnić swoje roszczenie – przedstawić pełny materiał dowodowy, przeprowadzić dowody, przekonać sąd ponad wszelką wątpliwość. To wymaga czasu: rozprawy, przesłuchania świadków, opinii biegłych.

W postępowaniu zabezpieczającym na podstawie art. 753 KPC wystarczy uprawdopodobnić roszczenie. Co to znaczy?

Uprawdopodobnienie to niższy standard dowodowy. Nie musisz przekonywać sądu „na 100%” – wystarczy, że przedstawisz materiał, który sprawia, że Twoje roszczenie jest wiarygodne i prawdopodobne.

W sprawie o wyłożenie z góry kosztów protezy uprawdopodobnienie oznacza:

  • Przedłożenie dokumentacji medycznej potwierdzającej skutki wypadku (np. karta informacyjna ze szpitala o amputacji kończyny)
  • Załączenie kosztorysu od profesjonalnej firmy ortopedycznej
  • Dołączenie faktury pro forma
  • Ewentualnie zalecenia lekarskie o konieczności oprotezowania

To wszystko. Nie potrzebujesz opinii biegłego, nie musisz udowadniać, że to najtańsza możliwa proteza, nie musisz tłumaczyć dlaczego wybrana firma a nie inna. Wystarczy, że przedstawisz dokumentację, z której jasno wynika konieczność leczenia i jego koszt.

W praktyce, jeśli masz:

  • Wyrok karny lub dokumentację wypadku potwierdzającą odpowiedzialność sprawcy
  • Kartę informacyjną ze szpitala o doznanych obrażeniach
  • Profesjonalny kosztorys od renomowanej firmy (np. Otto Bock, Protetica)
  • Fakturę pro forma

…to uprawdopodobniłeś swoje roszczenie. Sąd nie będzie badał, czy proteza „mogłaby być tańsza” czy „czy to na pewno konieczne”. Samo doznanie ciężkich obrażeń (amputacja) + profesjonalny kosztorys = uprawdopodobnione roszczenie.

Zabezpieczenie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia

To jest element, który często umyka nawet doświadczonym prawnikom, a który czyni art. 753 KPC tak potężnym narzędziem.

W normalnych sprawach obowiązuje zasada z art. 731 KPC: zabezpieczenie nie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia. Innymi słowy – zabezpieczenie ma tylko „zamrozić” sytuację do czasu wyroku, ale nie może Ci dać tego, czego ostatecznie chcesz uzyskać w procesie.

Przykład: jeśli pozywasz kogoś o zapłatę 100 000 zł, to zabezpieczenie nie może polegać na przekazaniu Ci tych 100 000 zł. Może polegać na zajęciu rachunku bankowego pozwanego, żeby nie wyprowadził pieniędzy, ale nie na przekazaniu Ci tych pieniędzy.

Art. 753 KPC wprost łamie tę zasadę. W sprawach o koszty leczenia (art. 444 KC) zabezpieczenie może i powinno zmierzać do zaspokojenia roszczenia.

Dlaczego? Bo celem przepisów o kosztach leczenia (art. 444 § 1 zd. 2 KC o wyłożeniu z góry) jest umożliwienie poszkodowanemu natychmiastowego podjęcia leczenia. Gdyby zabezpieczenie nie mogło zmierzać do zaspokojenia, to poszkodowany dostałby wyrok nakazujący ubezpieczycielowi zapłatę… ale dopiero po zakończeniu całego procesu. A to pozbawia sensu instytucję „wyłożenia z góry”.

Co to oznacza w praktyce? Że sąd może nakazać ubezpieczycielowi wypłatę pełnej kwoty (np. 38 288 zł na protezę) na Twoje konto natychmiast, jeszcze przed jakąkolwiek rozprawą. I ta kwota jest Twoja – możesz ją wydać na leczenie. Nie jest to „zamrożenie” pieniędzy na jakimś rachunku, tylko faktyczne otrzymanie środków.

Oczywiście, jeśli ostatecznie przegrasz sprawę (co w sprawach o koszty leczenia przy rzetelnej dokumentacji jest bardzo mało prawdopodobne), będziesz musiał te pieniądze zwrócić. Ale w praktyce, przy dobrze udokumentowanym roszczeniu, to nie jest realny scenariusz.

Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie ten aspekt – możliwość uzyskania rzeczywistej wypłaty przed wyrokiem – jest najcenniejszy dla poszkodowanych. To nie jest tylko „zabezpieczenie na przyszłość”, to faktyczne otrzymanie pieniędzy wtedy, gdy są najbardziej potrzebne.

Jak w praktyce wykorzystać art. 753 KPC

Przejdźmy do konkretów. Jak wykorzystać ten przepis w realnej sprawie?

Krok 1: Przygotuj solidną dokumentację

To fundament. Chociaż wystarczy „uprawdopodobnienie”, to im lepsza dokumentacja, tym pewniejszy sukces. Powinieneś mieć:

Dokumentacja wypadku:

  • Wyrok karny przeciwko sprawcy (jeśli jest)
  • Akt oskarżenia
  • Protokoły policyjne
  • Potwierdzenie ubezpieczenia OC sprawcy

Dokumentacja medyczna:

  • Karty informacyjne z leczenia szpitalnego
  • Zaświadczenia lekarskie
  • Wyniki badań
  • Zalecenia co do dalszego leczenia

Dokumentacja kosztów:

  • Szczegółowy kosztorys od profesjonalnej firmy
  • Faktura pro forma
  • Specyfikacja komponentów (w przypadku protezy)
  • Ewentualnie oferty alternatywne (żeby pokazać, że wybrana cena nie jest wygórowana)

W sprawie, o której wspominałem, poszkodowany załączył:

  • Akt oskarżenia przeciwko sprawcy wypadku
  • Kartę informacyjną z 52-dniowego pobytu w szpitalu (od dnia wypadku do wypisania po amputacji)
  • Zestawienie komponentów modularnych do protezy uda
  • Fakturę pro forma od spółki cywilnej Protetica
  • Wcześniejszą korespondencję z ubezpieczycielem (zgłoszenie roszczenia, odpowiedź ubezpieczyciela z wypłatą 20 000 zł)

To wystarczyło do uprawdopodobnienia roszczenia.

Krok 2: Złóż pozew z jednoczesnym wnioskiem o zabezpieczenie

To jest kluczowe: wniosek o zabezpieczenie składasz razem z pozwem. Nie czekasz na wydanie wyroku, nie czekasz na rozprawę – od razu we wstępie pozwu wnosisz o zabezpieczenie na podstawie art. 753 § 1 KPC.

Wzór petitum: „Na podstawie art. 753 § 1 k.p.c. w zw. z art. 753¹ § 1 pkt 1 k.p.c. wnoszę o zabezpieczenie roszczenia poprzez zapłatę przez pozwanego na rzecz powoda sumy pieniężnej w wysokości 38.288 zł”

W uzasadnieniu wyjaśniasz:

  • Że roszczenie opiera się na art. 444 § 1 zd. 2 KC (wyłożenie z góry kosztów leczenia)
  • Że sam fakt utraty kończyny + kosztorys od profesjonalnej firmy uprawdopodobniają roszczenie
  • Że bez protezy powód nie może normalnie funkcjonować
  • Że art. 753 KPC jako lex specialis pozwala na zabezpieczenie zmierzające do zaspokojenia

Krok 3: Argumentacja prawna

W uzasadnieniu wniosku o zabezpieczenie powinieneś podkreślić kilka kwestii:

Po pierwsze, sam fakt amputacji kończyny uprawdopodobnia konieczność zakupu protezy. To oczywiste dla każdego sądu – osoba po amputacji potrzebuje protezy. Nie trzeba tu opinii biegłego ani dodatkowych dowodów.

Po drugie, kosztorys od profesjonalnej, renomowanej firmy ortopedycznej uprawdopodobnia wysokość kosztów. Jeśli firma o ugruntowanej pozycji (np. Otto Bock Polska, Protetica) wycenia protezę na określoną kwotę, to sąd nie ma podstaw kwestionować tej wyceny w postępowaniu zabezpieczającym. Ewentualne wątpliwości co do wysokości będzie można wyjaśnić w postępowaniu głównym (choć w praktyce ubezpieczyciele rzadko to kwestionują).

Po trzecie, art. 753 KPC jako lex specialis w stosunku do art. 731 KPC pozwala na zabezpieczenie zmierzające do zaspokojenia roszczenia. To kluczowy argument – warto powołać orzecznictwo sądów apelacyjnych potwierdzające tę zasadę.

Przykładowo, Sąd Apelacyjny w Krakowie w postanowieniu z dnia 3 listopada 2016 r., sygn. akt I ACz 1849/16 stwierdził: „Przepis art. 753 § 1 KPC, jako przepis szczególny odnoszący się do zabezpieczenia roszczeń alimentacyjnych, stanowi również odstępstwo od wyrażonej w art. 731 KPC zasady, że zabezpieczenie nie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia”.

Wprawdzie ta teza dotyczyła alimentów, ale art. 753 § 1 KPC w tym samym zdaniu reguluje zarówno alimenty, jak i roszczenia z art. 444 KC, więc przez analogię stosuje się do obu kategorii spraw.

Po czwarte, poszkodowany nie ma obowiązku uprawdopodobniać interesu prawnego w zabezpieczeniu. To kolejna ulga – nie musisz wykazywać, że jest „pilna potrzeba” czy „ryzyko niewykonalności”. Samo uprawdopodobnienie roszczenia wystarcza.

Krok 4: Co się dzieje dalej?

Po złożeniu wniosku o zabezpieczenie sąd rozpoznaje go w postępowaniu nieprocesowym, zwykle bez rozprawy, na posiedzeniu niejawnym. W praktyce oznacza to, że decyzja zapada szybko – często w ciągu 2-4 tygodni.

Sąd może:

  • Uwzględnić wniosek – nakazuje ubezpieczycielowi wypłatę kwoty na Twoje konto
  • Oddalić wniosek – jeśli uzna, że roszczenie nie zostało wystarczająco uprawdopodobnione
  • Zawiesić postępowanie zabezpieczające – jeśli potrzebne są dodatkowe wyjaśnienia (rzadko)

Jeśli sąd uwzględni wniosek, ubezpieczyciel ma obowiązek wypłacić Ci pieniądze natychmiast. Może wnieść zażalenie, ale zażalenie nie wstrzymuje wykonania postanowienia o zabezpieczeniu (chyba że sąd II instancji wstrzyma wykonanie, co w praktyce zdarza się rzadko).

W rezultacie: dostajesz pieniądze na konto zanim jeszcze doszło do pierwszej rozprawy w sprawie głównej. Możesz kupić protezę, rozpocząć leczenie, funkcjonować normalnie. A sprawa główna toczy się dalej w normalnym trybie.

Krok 5: Co jeśli sąd oddali wniosek?

Jeśli sąd I instancji oddalił wniosek o zabezpieczenie, przysługuje Ci zażalenie do sądu II instancji. Warto je wnieść, bo niekiedy sądy I instancji błędnie interpretują wymogi art. 753 KPC (np. wymagają pełnego udowodnienia zamiast uprawdopodobnienia).

W zażaleniu podkreśl ponownie:

  • Niski próg dowodowy (uprawdopodobnienie, nie udowodnienie)
  • Brak obowiązku wykazywania interesu prawnego
  • Możliwość zmierzania zabezpieczenia do zaspokojenia
  • Cel przepisów o wyłożeniu z góry (natychmiastowe umożliwienie leczenia)

Z mojego doświadczenia, przy rzetelnej dokumentacji medycznej i kosztorysie od profesjonalnej firmy, wnioski o zabezpieczenie na podstawie art. 753 KPC są zazwyczaj uwzględniane.

Praktyczne porady

  1. Składaj wniosek o zabezpieczenie razem z pozwem – nie czekaj na rozwój sprawy, wykorzystaj art. 753 KPC od razu.
  2. Udokumentuj wszystko na poziomie „uprawdopodobnienia” – nie musisz mieć opinii biegłego czy kompletu dowodów, ale dokumentacja powinna być profesjonalna i przekonująca.
  3. Wybieraj renomowane firmy do kosztorysów – kosztorys od „januszowej” firmy będzie kwestionowany, kosztorys od Otto Bock czy innej uznanej marki – nie.
  4. Działaj szybko – im szybciej złożysz pozew z wnioskiem, tym szybciej otrzymasz pieniądze.
  5. Nie bój się kosztów – w razie wygranej ubezpieczyciel pokryje koszty procesu, w tym koszty zastępstwa procesowego.
  6. Pamiętaj o odsetkach – w pozwie żądaj odsetek od dnia, w którym ubezpieczyciel powinien był wypłacić odszkodowanie (30 dni od zgłoszenia roszczenia – art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych).

Podsumowanie z refleksją

Art. 753 § 1 KPC to jeden z tych przepisów, które w praktyce odszkodowawczej mają ogromne znaczenie, ale są stosunkowo mało znane. Wielu prawników nie wie o nim lub nie docenia jego mocy. A to błąd.

Dla poszkodowanego po ciężkim wypadku różnica między otrzymaniem pieniędzy na leczenie za kilka tygodni (dzięki zabezpieczeniu) a czekaniem rok lub dłużej na wyrok to różnica fundamentalna. To różnica między możliwością natychmiastowego rozpoczęcia rehabilitacji a przedłużającym się cierpieniem. To różnica między odzyskaniem sprawności a pogłębianiem się w niepełnosprawności.

Co ciekawe, ubezpieczyciele doskonale znają ten przepis. Wiedzą, że jeśli poszkodowany złoży wniosek o zabezpieczenie z rzetelną dokumentacją, to najprawdopodobniej będą musieli zapłacić jeszcze przed rozprawą. Dlatego często – gdy widzą determinację i profesjonalne przygotowanie sprawy – wypłacają odszkodowanie dobrowolnie, jeszcze przed procesem. Po prostu kalkulują, że lepiej wypłacić teraz niż przegrać i dodatkowo ponieść koszty procesu.

To pokazuje, jak ważna jest znajomość prawa i determinacja w dochodzeniu swoich praw. Art. 753 KPC to narzędzie, które wyrównuje szanse między poszkodowanym – często w trudnej sytuacji życiowej i finansowej – a potężnym towarzystwem ubezpieczeniowym. Warto z niego korzystać.


FAQ – Najczęstsze pytania

1. Czy wniosek o zabezpieczenie na podstawie art. 753 KPC zawsze musi być uwzględniony?

Nie zawsze, ale przy rzetelnej dokumentacji medycznej i profesjonalnym kosztorysie szanse są bardzo wysokie. Sąd bada czy roszczenie jest uprawdopodobnione – jeśli tak, powinien uwzględnić wniosek. Oddalenie następuje zwykle gdy dokumentacja jest niepełna lub nie wynika z niej konieczność/wysokość kosztów.

2. Jak długo trwa rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie?

Zazwyczaj 2-4 tygodnie, czasem dłużej w zależności od obciążenia sądu. Sąd rozpoznaje wniosek w postępowaniu nieprocesowym, często na posiedzeniu niejawnym, więc jest to szybsze niż zwykła rozprawa.

3. Czy ubezpieczyciel może zaskarżyć postanowienie o zabezpieczeniu?

Tak, może wnieść zażalenie do sądu II instancji. Jednak zażalenie nie wstrzymuje wykonania postanowienia o zabezpieczeniu, chyba że sąd odwoławczy zdecyduje inaczej (co zdarza się rzadko). W praktyce oznacza to, że dostajesz pieniądze nawet jeśli ubezpieczyciel się odwołuje.

4. Co się stanie jeśli ostatecznie przegram sprawę główną?

Będziesz musiał zwrócić otrzymane pieniądze plus odsetki. Jednak w sprawach o wyłożenie z góry kosztów leczenia przy rzetelnej dokumentacji przegrana jest bardzo mało prawdopodobna. Jeśli miałeś obiektywną potrzebę leczenia i poniosłeś koszty zgodnie z kosztorysem, sąd przyzna Ci odszkodowanie.

5. Czy mogę złożyć wniosek o zabezpieczenie jeśli proces już się toczy?

Tak, wniosek o zabezpieczenie można złożyć w każdym stadium postępowania, aż do prawomocnego zakończenia sprawy. Jednak najlepiej złożyć go razem z pozwem, żeby jak najszybciej uzyskać środki na leczenie.

6. Czy art. 753 KPC dotyczy tylko kosztów leczenia?

Art. 753 KPC wymienia szereg roszczeń, w tym alimenty, roszczenia z art. 444 KC (koszty leczenia, utracone zarobki po wypadku), art. 446 KC (renta dla osób bliskich zmarłego), art. 448 KC (zadośćuczynienie). W kontekście odszkodowań najczęściej wykorzystywany jest przy roszczeniach o wyłożenie z góry kosztów leczenia.


Źródła:

  • Kodeks postępowania cywilnego, art. 731, 753, 753¹
  • Kodeks cywilny, art. 444
  • Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 3 listopada 2016 r., sygn. akt I ACz 1849/16

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Zadośćuczynienie za śmierć bliskiego – czy sama więź rodzinna wystarczy?

Wprowadzenie

Odkąd kilka lat temu do Kodeksu cywilnego wprowadzono przepis art. 446 § 4 KC, który umożliwia dochodzenie zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej, sądy w całej Polsce rozpatrują coraz więcej takich spraw. Roszczenia kierowane są zarówno do sprawców wypadków, jak i ich ubezpieczycieli – najczęściej w kontekście tragicznych zdarzeń drogowych czy wypadków przy pracy.

Czy jednak sam fakt pokrewieństwa automatycznie uprawnia do otrzymania zadośćuczynienia? Okazuje się, że nie zawsze. W naszej kancelarii prawnej w Poznaniu wielokrotnie mieliśmy okazję obserwować, jak sądy podchodzą do oceny rzeczywistej bliskości między członkami rodziny zmarłego.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Czym jest zadośćuczynienie za śmierć bliskiego?
  2. Czy więź rodzinna zawsze wystarczy do przyznania zadośćuczynienia?
  3. Sprawa z poznańskiego sądu – gdy relacja nie istniała
  4. Co oznacza „najbliższy członek rodziny”?
  5. FAQ – najczęstsze pytania o zadośćuczynienie za śmierć bliskiego

Czym jest zadośćuczynienie za śmierć bliskiego?

Zgodnie z art. 446 § 4 Kodeksu cywilnego:

„Sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.”

Przepis ten daje możliwość dochodzenia rekompensaty finansowej za cierpienie psychiczne związane ze śmiercią osoby bliskiej. Kwoty zasądzane przez sądy są bardzo zróżnicowane i zależą od wielu czynników, m.in.:

  • charakteru relacji łączącej zmarłego z osobą dochodzącą roszczenia,
  • okoliczności śmierci,
  • miejsca, w którym sprawa jest rozpatrywana (inne sumy przyznają sądy w Poznaniu, inne w Rzeszowie czy Warszawie).

W praktyce naszej kancelarii obserwujemy, że zadośćuczynienia wahają się od kilkunastu do nawet kilkuset tysięcy złotych.

Czy więź rodzinna zawsze wystarczy do przyznania zadośćuczynienia?

Otóż nie. Utarło się przekonanie, że bliskość rodzinna automatycznie uzasadnia roszczenie o zadośćuczynienie za śmierć rodzica, rodzeństwa czy dziecka. Tymczasem sądy coraz częściej badają rzeczywistą relację między zmarłym a osobą dochodzącą roszczenia.

⚠️ Z praktyki kancelarii: Nie wystarczy być formalnie synem, córką czy rodzeństwem zmarłego. Kluczowe jest wykazanie, że faktycznie istniała więź emocjonalna i regularne kontakty.

Sprawa z poznańskiego sądu – gdy relacja nie istniała

Doskonale ilustruje to sprawa, o której opowiedziała mi znajoma sędzia z sądu w Poznaniu. Dorosły syn wystąpił z roszczeniem o zadośćuczynienie po śmierci matki, która zginęła w wypadku drogowym. Wydawało się, że sprawa jest prosta – syn automatycznie otrzyma kilkadziesiąt tysięcy złotych od ubezpieczyciela sprawcy.

Jednak ubezpieczyciel zakwestionował istnienie więzi bliskości między synem a matką. W toku postępowania wyszło na jaw, że:

  • syn nie utrzymywał kontaktu z matką od kilkudziesięciu lat,
  • nie opiekował się nią i nie odwiedzał,
  • według zeznań sąsiadów nie przyszedł nawet na pogrzeb, o którym dowiedział się przypadkiem.

Jak zakończyła się sprawa?

Sąd oddalił powództwo. Dlaczego? Kluczowe okazało się słowo „najbliższy” użyte w art. 446 § 4 KC.

Co oznacza „najbliższy członek rodziny”?

Przepis mówi o „najbliższych członkach rodziny” – nie o „członkach rodziny” w ogóle. To rozróżnienie jest fundamentalne.

„Najbliższy” oznacza nie tylko formalne pokrewieństwo (rodzic, dziecko, rodzeństwo), ale przede wszystkim rzeczywistą więź emocjonalną, która objawiała się:

  • regularnym kontaktem,
  • wsparciem emocjonalnym i materialnym,
  • uczestnictwem w życiu osoby zmarłej.

Jeżeli takich relacji nie było – jak w opisywanej sprawie – sąd może uznać, że osoba dochodząca roszczenia nie należy do „najbliższych” członków rodziny w rozumieniu przepisu.

Ważna zasada: Nie wystarczy więc powiedzieć „byłem synem”. Trzeba udowodnić, że ta relacja faktycznie istniała i miała charakter bliski.

Praktyczne wskazówki

Jeśli planujesz wystąpić z roszczeniem o zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby, pamiętaj:

  1. Zbierz dowody na istnienie relacji – zdjęcia, korespondencja, wspólne wyjazdy, zeznania świadków (np. sąsiadów, znajomych).
  2. Wykaż regularność kontaktów – częstotliwość spotkań, rozmów telefonicznych, wzajemnej pomocy.
  3. Udokumentuj zaangażowanie w życie zmarłego – opieka w chorobie, pomoc finansowa, uczestnictwo w ważnych wydarzeniach.

FAQ – najczęstsze pytania

1. Czy sam fakt bycia dzieckiem zmarłego daje prawo do zadośćuczynienia?
Nie automatycznie. Sąd bada rzeczywistą relację – jeśli kontakt był zerwany lub sporadyczny, roszczenie może zostać oddalone.

2. Ile wynosi zadośćuczynienie za śmierć rodzica?
Kwoty są bardzo zróżnicowane – od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych, w zależności od okoliczności sprawy i miejsca jej rozpatrywania (np. w Poznaniu sądy przyznają inne sumy niż w Rzeszowie).

3. Kto może wystąpić o zadośćuczynienie za śmierć bliskiego?
Najbliżsi członkowie rodziny: rodzice, dzieci, małżonkowie, rodzeństwo – pod warunkiem wykazania rzeczywistej więzi.

4. Jak długo można dochodzić zadośćuczynienia za śmierć bliskiego?
Roszczenie przedawnia się z upływem 20 lat od dnia, w którym dowiedziałeś się o śmierci i osobie zobowiązanej do zapłaty (np. ubezpieczycielu sprawcy), gdyż zwykle śmierć jest wynikiem przestępstwa.

5. Czy mogę dostać zadośćuczynienie, jeśli byłem w konflikcie ze zmarłym?
To zależy. Jeśli konflikt był krótkotrwały, a wcześniej relacja była bliska, sąd może przyznać zadośćuczynienie. Jeśli brak relacji trwał latami, szanse są niewielkie.

6. Czy sąd zawsze zasądza zadośćuczynienie za śmierć matki lub ojca?
Nie. Jak pokazuje sprawa z Poznania, sąd może oddalić powództwo, jeśli uzna, że brak było faktycznej więzi między synem/córką a rodzicem.

Najważniejsze wnioski

  • Sam fakt pokrewieństwa nie wystarczy – trzeba udowodnić rzeczywistą więź z osobą zmarłą.
  • Kluczowe słowo w art. 446 § 4 KC to „najbliższy” – sądy badają charakter relacji.
  • Zbieraj dowody na bliskość: zdjęcia, korespondencję, zeznania świadków.

Podsumowanie

Czy słuszny był wyrok poznańskiego sądu w sprawie syna, który nie utrzymywał kontaktu z matką? Z punktu widzenia przepisu – tak. Prawo chroni „najbliższych” członków rodziny, a nie tylko formalnych krewnych. Jeśli przez lata nie istniała relacja, trudno mówić o doznanej krzywdzie po śmierci osoby, z którą nie było kontaktu.

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego w Poznaniu wynika, że takie sprawy wymagają szczególnej staranności w przygotowaniu materiału dowodowego. Jeśli planujesz wystąpić z roszczeniem o zadośćuczynienie, koniecznie skonsultuj się z prawnikiem, który pomoże ocenić Twoje szanse i prawidłowo przygotować sprawę.

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci w dochodzeniu sprawiedliwego zadośćuczynienia.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 446 § 4