Z mojego doświadczenia w prowadzeniu spraw odszkodowawczych mogę powiedzieć jedno: ubezpieczyciele mają niezwykły talent do znajdowania powodów, by płacić jak najmniej. Jednym z ich ulubionych argumentów jest: „Skoro sam naprawiłeś auto, to pokaż nam faktury za robociznę i części. Nie masz? To nie zapłacimy!”.
Brzmi znajomo? Wielokrotnie spotykałem się z takimi sytuacjami w mojej praktyce. Co ciekawe, najczęściej dotyczyło to właścicieli warsztatów samochodowych, którzy po wypadku sami naprawiali swoje pojazdy – i nagle okazywało się, że ubezpieczyciel uważa ich pracę za… nieistniejącą.
Na szczęście Sąd Najwyższy w głośnym wyroku z 2018 roku (sygn. akt II CNP 43/17) postawił sprawę jasno: jeśli sam naprawiasz swoje auto po wypadku, należy ci się odszkodowanie na poziomie profesjonalnej naprawy – niezależnie od tego, czy masz faktury, czy nie!
Dziś opowiem wam tę fascynującą historię i wyjaśnię, dlaczego to orzeczenie jest tak ważne dla każdego poszkodowanego.
Spis treści
Historia sprawy – jak Sąd Okręgowy oddalił pozew
Co powiedział Sąd Najwyższy?
Dlaczego to orzeczenie jest przełomowe?
Praktyczne rady dla poszkodowanych
Najczęstsze pytania (FAQ)
Historia sprawy – jak Sąd Okręgowy oddalił pozew
Wypadek i pierwsze decyzje
Historia zaczyna się od banalnego wypadku komunikacyjnego. 7 marca 2011 roku w jednej z polskich miejscowości kierowca ciężarówki z niesprawnym układem hamulcowym uderzył w VW Tuaregę należącego do poszkodowanej. Auto zostało poważnie uszkodzone.
Poszkodowana początkowo zgłosiła szkodę do ubezpieczyciela sprawcy, ale później zmieniła zdanie i skorzystała z własnego ubezpieczenia AC w firmie „C” TU S.A. Dostała wypłatę w wysokości około 17.500 zł. Problem? Ta kwota – jak się później okazało – nie pokrywała rzeczywistych kosztów naprawy.
Naprawa przez znajomego
Samochód trafił do… kolegi męża poszkodowanej, który przeprowadził naprawę z użyciem części używanych. Niestety, naprawa została wykonana częściowo wadliwie i nie przywróciła pojazdu do stanu sprzed wypadku.
Co ważne – poszkodowana nie miała faktur potwierdzających koszty tej naprawy. A to właśnie stało się punktem spornym w dalszej batalii sądowej.
Sąd Rejonowy przyznaje odszkodowanie
Sąd Rejonowy w Giżycku przeanalizował sprawę i doszedł do wniosku, że:
Średni rynkowy koszt profesjonalnej naprawy VW Tuarega z oryginalnymi częściami wyniósłby około 43.987 zł
Z częściami używanymi koszt spadłby do około 25.129 zł
Biorąc pod uwagę wiek pojazdu (6 lat) i brak wcześniejszych napraw częściami używanymi, należało zastosować części oryginalne
Sąd Rejonowy zasądził od ubezpieczyciela sprawcy dodatkowe 10.100 zł – różnicę między należnym odszkodowaniem a tym, co poszkodowana już otrzymała z AC.
I tu zaczyna się najciekawsze…
Sąd Okręgowy wszystko odwraca
Ubezpieczyciel złożył apelację, a Sąd Okręgowy w Szczecinie całkowicie zmienił wyrok i oddalił powództwo. Dlaczego?
Sąd Okręgowy uznał, że skoro poszkodowana sama naprawiła auto, to odszkodowanie powinno być wyliczone na podstawie faktycznie poniesionych wydatków, a nie hipotetycznych kosztów profesjonalnej naprawy. A ponieważ poszkodowana nie wykazała, ile wydała na naprawę (brak faktur!), to… nie należy jej się nic.
Brzmi absurdalnie? Zgadzam się! I na szczęście Sąd Najwyższy również tak uznał.
Co powiedział Sąd Najwyższy?
Rewolucyjne stanowisko
W dniu 12 kwietnia 2018 roku Sąd Najwyższy wydał wyrok (sygn. akt II CNP 43/17), w którym stwierdził, że zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego jest niezgodny z prawem.
Kluczowe fragmenty uzasadnienia to prawdziwe perełki:
„Powstanie roszczenia w stosunku do ubezpieczyciela o zapłacenie odszkodowania, a tym samym jego zakres, nie zależą od tego, czy poszkodowany dokonał restytucji i czy w ogóle ma taki zamiar.”
Innymi słowy: nie ma znaczenia, czy naprawiłeś auto, czy nie, i w jaki sposób to zrobiłeś. Odszkodowanie należy się na poziomie profesjonalnej naprawy!
Zasada pełnego odszkodowania
Sąd Najwyższy przypomniał zasadę zapisaną w art. 361 Kodeksu cywilnego – zasadę pełnego odszkodowania. Polega ona na tym, że naprawienie szkody ma zapewnić całkowitą kompensatę doznanego przez poszkodowanego uszczerbku.
Co to oznacza w praktyce?
Uszczerbek majątkowy wynika z różnicy między:
rzeczywistym stanem majątku poszkodowanego po wypadku, a
hipotetycznym stanem, który by istniał, gdyby wypadku nie było.
A jak wycenić ten uszczerbek? Przez ustalenie, ile by kosztowała profesjonalna naprawa auta, która przywróciłaby je do stanu sprzed wypadku.
Kiedy naprawa jest „nadmierna”?
Sąd Najwyższy wyjaśnił, że poszkodowany nie może żądać kosztów naprawy, jeśli:
przywrócenie stanu poprzedniego byłoby niemożliwe, lub
pociągało za sobą nadmierne trudności lub koszty.
W sprawach samochodowych przyjmuje się, że koszt naprawy nie jest nadmierny, dopóki nie przekracza wartości pojazdu sprzed wypadku.
W tej konkretnej sprawie koszt naprawy (43.987 zł) nie przekraczał wartości auta, więc naprawa była ekonomicznie uzasadniona.
Kluczowy wniosek
Sąd Najwyższy stwierdził:
„Skoro w świetle powołanych wyżej art. 363 § 1 i art. 822 § 1 k.c. za koszty restytucji samochodu do stanu sprzed wypadku należało uznać – nieprzekraczające jednak wartości samochodu – wydatki, jakie powódka miała ponieść w celu przywrócenia jego stanu sprzed wypadku, to na ich podstawie należało określić należne jej odszkodowanie, niezależnie od tego, czy działania powódki podjęte z zamiarem osiągnięcie tego rezultatu były udane, czy nieudane.”
Mówiąc prościej: nawet jeśli poszkodowana oddała auto do nieprofesjonalnej naprawy, która nie udała się, to i tak należy jej się odszkodowanie na poziomie profesjonalnej naprawy!
Dlaczego to orzeczenie jest przełomowe?
Koniec z wymówkami ubezpieczycieli
To orzeczenie zamyka drogę do jednej z ulubionych taktyk ubezpieczycieli. Dotychczas argumentowali oni: „Naprawiłeś auto sam? To pokaż faktury. Nie masz faktur? To nie zapłacimy!”.
Teraz już nie mogą. Sąd Najwyższy jasno powiedział: odszkodowanie należy się niezależnie od tego, czy i jak poszkodowany naprawił auto.
Ochrona poszkodowanych
Orzeczenie to chroni zwłaszcza:
Właścicieli warsztatów samochodowych, którzy sami naprawiają swoje auta (nie wystawiając sobie faktur)
Poszkodowanych, którzy nie mają pieniędzy na profesjonalną naprawę i próbują naprawić auto taniej
Osoby, które w ogóle nie naprawiają auta (bo np. nie stać ich na to) – i tak im się należy!
Zasada sprawiedliwości
Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć: to orzeczenie jest po prostu sprawiedliwe. Dlaczego poszkodowany miałby tracić prawo do odszkodowania tylko dlatego, że podjął próbę samodzielnej naprawy? Dlaczego ubezpieczyciel miałby płacić mniej, jeśli poszkodowany jest mechanikiem i sam może naprawić auto?
Odpowiedź jest prosta: nie powinien. I teraz już tego nie robi.
Praktyczne rady dla poszkodowanych
Co robić, jeśli sam naprawiasz auto?
Dokumentuj wszystko – rób zdjęcia przed naprawą, podczas naprawy i po naprawie. Im więcej dokumentacji, tym lepiej.
Zachowaj faktury za części – nawet jeśli nie masz faktur za robociznę, faktury za części pomogą udowodnić, że naprawa rzeczywiście miała miejsce.
Nie bój się braku faktur za robociznę – jak pokazuje wyrok SN, odszkodowanie należy się niezależnie od tego, czy masz faktury za własną pracę.
Zlecaj wycenę u profesjonalisty – przed rozpoczęciem naprawy warto zlecić wycenę kosztów naprawy profesjonalnemu rzeczoznawcy. To pomoże później dowieść, ile wynoszą uzasadnione koszty naprawy.
Co robić, jeśli ubezpieczyciel odmawia wypłaty?
Odwołaj się pisemnie – złóż reklamację, powołując się na wyrok SN z 12 kwietnia 2018 r. (sygn. akt II CNP 43/17).
Skonsultuj się z prawnikiem – specjalista od spraw odszkodowawczych pomoże ci skutecznie dochodzić swoich praw. Z mojego doświadczenia wiem, że warto to zrobić wcześnie, a nie po wielu miesiącach walki z ubezpieczycielem.
Czy zawsze warto samemu naprawiać?
To zależy. Z perspektywy prawnika mogę powiedzieć: masz do tego prawo i nie stracisz przez to odszkodowania. Ale pamiętaj:
Jeśli naprawa będzie wadliwa, to Twoja strata – ubezpieczyciel nie będzie musiał pokrywać kosztów ponownej naprawy.
Profesjonalna naprawa daje ci gwarancję i pewność, że auto jest bezpieczne.
Samodzielna naprawa ma sens, jeśli jesteś mechanikiem lub masz odpowiednią wiedzę.
Najczęstsze pytania (FAQ)
Czy muszę wykazać faktury za robociznę, jeśli sam naprawiłem auto?
Nie. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego, odszkodowanie należy się niezależnie od tego, czy i jak dokonałeś naprawy. Wysokość odszkodowania ustala się na podstawie kosztów profesjonalnej naprawy, a nie faktycznie poniesionych wydatków.
Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc że nie naprawiłem auta?
Złóż reklamację, powołując się na wyrok SN z 12 kwietnia 2018 r. (sygn. akt II CNP 43/17). Jeśli to nie pomoże, skonsultuj się z prawnikiem specjalizującym się w sprawach odszkodowawczych.
Czy mogę dostać odszkodowanie wyższe niż wartość auta?
Nie. Sąd Najwyższy wyjaśnił, że koszt naprawy nie jest nadmierny dopóty, dopóki nie przewyższa wartości pojazdu sprzed wypadku. Jeśli koszt naprawy jest wyższy, to odszkodowanie wyniesie wartość auta (tzw. szkoda całkowita).
Czy to orzeczenie dotyczy tylko właścicieli warsztatów?
Nie. Dotyczy wszystkich poszkodowanych, którzy sami naprawili auto lub zlecili naprawę osobom trzecim (np. znajomemu mechanikowi) bez otrzymania formalnych faktur.
Jak udowodnić, ile wynoszą koszty profesjonalnej naprawy?
Najlepiej zlecić kosztorys u profesjonalnego rzeczoznawcy samochodowego. W razie sporu sądowego sąd zazwyczaj powołuje biegłego, który ustali koszt naprawy na podstawie obiektywnych kryteriów rynkowych.
Czy ubezpieczyciel może obniżyć odszkodowanie, twierdząc że sam naprawiłem auto „na taniej”?
Nie. To właśnie było sednem sporu w omawianej sprawie. Sąd Najwyższy jasno stwierdził, że sposób naprawy nie ma wpływu na wysokość odszkodowania – liczy się koszt profesjonalnej naprawy, która przywróciłaby auto do stanu sprzed wypadku.
Podsumowanie – wiedza to potęga!
To orzeczenie Sądu Najwyższego to dowód na to, że warto walczyć o swoje prawa. Ubezpieczyciele często liczą na to, że poszkodowani nie znają swoich praw i dadzą się zastraszyć. Dlatego tak ważna jest edukacja prawna – im więcej wiecie, tym trudniej was oszukać.
Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że większość sporów odszkodowawczych udaje się rozwiązać polubownie, jeśli poszkodowany zna swoje prawa i potrafi skutecznie je argumentować. A jeśli ubezpieczyciel upiera się przy swojej niesprawiedliwej wycenie, to sąd – jak pokazuje ta sprawa – stanowi po stronie poszkodowanego.
Macie podobne doświadczenia? Ubezpieczyciel odmówił wam wypłaty, bo sami naprawiliście auto? Podzielcie się w komentarzach – chętnie odpowiem na wasze pytania!
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.
Niedawno do naszej kancelarii zgłosiła się Klientka, której historia doskonale pokazuje, jak pozornie „drobne” obrażenia mogą mieć poważne konsekwencje zdrowotne, finansowe i psychiczne. Podczas urlopu wypoczynkowego wybrała się na przejażdżkę rowerową. Z przeciwnego kierunku nadjechał samochód, który zmusił ją do zjechania na prawą stronę drogi. Podczas manewru koło roweru zahaczyło o wystającą z drogi studzienkę kanalizacyjną. Rower przewrócił się, a Klientka upadła twarzą prosto na kamienie.
Skutek? Utrata trzech zębów przednich – dwóch jedynek i jednej dwójki.
Po przewiezieniu do szpitala opatrzono jej rany i wykonano badania diagnostyczne. Ale prawdziwe problemy dopiero się zaczęły: ból, utrata pewności siebie, wstydzenie się uśmiechu, konieczność długotrwałego leczenia stomatologicznego, implanty, protezy. A do tego pytania: „Czy w ogóle mogę domagać się odszkodowania? Czy utrata zębów to poważny uszczerbek na zdrowiu?”
Odpowiedź brzmi: TAK! I to zdecydowanie warto.
W tym artykule wyjaśnię, dlaczego utrata zębów to poważny uszczerbek na zdrowiu, ile procent uszczerbku można uzyskać, jakie kwoty zadośćuczynienia są zasądzane przez sądy i jak dochodzić swoich praw.
Spis treści
Utrata zębów to uszczerbek na zdrowiu – podstawa prawna
Ile procent uszczerbku na zdrowiu za utratę zębów?
Zadośćuczynienie za utratę zębów – jakie kwoty zasądzają sądy?
Odszkodowanie za koszty leczenia stomatologicznego
Aspekty psychiczne i estetyczne – dlaczego to nie jest „tylko ząb”
Jak dochodzić odszkodowania za utratę zębów?
Sprawa Klientki – jak zakończyła się nasza interwencja
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Utrata zębów to uszczerbek na zdrowiu – podstawa prawna
Wiele osób, które straciły zęby w wypadku, zastanawia się: „Czy to w ogóle poważna sprawa? Czy mogę ubiegać się o odszkodowanie?” Niektórzy nawet słyszą od znajomych: „To tylko zęby, nikt ci za to nie zapłaci”.
To absolutnie nieprawda!
Podstawa prawna – Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej
Utrata zębów jest oficjalnie uznana za uszczerbek na zdrowiu w Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 18 grudnia 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu.
W załączniku do tego Rozporządzenia – Tabeli uszczerbków na zdrowiu – znajdziemy:
B. Uszkodzenia twarzy
21. Utrata zębów
Rodzaj zębówProcent uszczerbku na zdrowiua) siekacze i kły – za każdy ząb1%b) pozostałe zęby począwszy od dwóch – za każdy ząb (niezależnie od zaprotezowania)1%
Co to oznacza w praktyce?
Każdy utracony ząb przodni (siekacz lub kieł) = 1% uszczerbku na zdrowiu
W przypadku naszej Klientki:
Utrata dwóch jedynek (siekaczy): 2 × 1% = 2%
Utrata jednej dwójki (siekacza bocznego): 1 × 1% = 1%
Łączny uszczerbek: 3%
Dlaczego to ważne?
Uszczerbek na zdrowiu to jeden z kluczowych parametrów przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia za krzywdę (art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego). Sądy biorą go pod uwagę jako jedno z głównych kryteriów oceny rozmiaru doznanej krzywdy.
Uwaga – niezależnie od zaprotezowania!
Zauważcie ważny fragment tabeli: „niezależnie od zaprotezowania”.
To oznacza, że nawet jeśli założysz implant, koronę lub protezę, nadal masz uszczerbek na zdrowiu. Sztuczny ząb nie jest tym samym co naturalny – to nie przywraca stanu sprzed wypadku, tylko częściowo rekompensuje utratę.
Ile procent uszczerbku na zdrowiu za utratę zębów?
Przeanalizujmy szczegółowo, jak obliczać uszczerbek w różnych sytuacjach.
Utrata 5 zębów bocznych: 4 × 1% = 4% (pierwszy nie liczy się)
Łącznie: 10%
Utrata wszystkich zębów
Teoretycznie maksymalny uszczerbek za utratę wszystkich zębów (32 zęby):
8 przednich (siekacze + kły): 8 × 1% = 8%
24 boczne (pierwszy nie liczy, więc 23): 23 × 1% = 23%
Łącznie: około 30-31%
W praktyce biegli często oceniają całkowitą bezęzbość (bezzębie) na około 25-30%, uwzględniając również konsekwencje funkcjonalne (problemy z żuciem, mówieniem, zaburzenia stawu skroniowo-żuchwowego).
Zadośćuczynienie za utratę zębów – jakie kwoty zasądzają sądy?
Uszczerbek na zdrowiu to jeden z parametrów, ale co z konkretnymi kwotami? Ile można otrzymać zadośćuczynienia za utratę zębów?
Czynniki wpływające na wysokość zadośćuczynienia
Sądy oceniają wysokość zadośćuczynienia za krzywdę na podstawie art. 445 § 1 KC, biorąc pod uwagę:
1. Procent uszczerbku na zdrowiu
Im wyższy, tym więcej
2. Wiek poszkodowanego
Młodsze osoby otrzymują zazwyczaj wyższe kwoty (będą żyć z kalectwem dłużej)
3. Lokalizacja uszkodzenia
Zęby przednie (widoczne podczas uśmiechu) = wyższe zadośćuczynienie
Z mojego doświadczenia obserwuję, że kwoty zadośćuczynień za utratę zębów rosną. Jeszcze 10 lat temu utrata 3 zębów przednich to było 5 000 – 8 000 zł. Dziś to 10 000 – 15 000 zł, a w przypadkach szczególnych (młoda kobieta, poważne konsekwencje psychiczne) nawet 20 000 – 25 000 zł.
Sądy zaczynają dostrzegać, że utrata zębów to nie jest „drobnostka” – to poważna krzywda z daleko idącymi konsekwencjami.
Odszkodowanie za koszty leczenia stomatologicznego
Zadośćuczynienie to jedno, ale równie ważne (a często finansowo znacznie wyższe) jest odszkodowanie za koszty leczenia.
Podstawa prawna
Art. 444 § 1 Kodeksu cywilnego:„W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty.”
To oznacza, że sprawca (lub jego ubezpieczyciel) musi pokryć wszystkie uzasadnione koszty leczenia związane z urazem.
Ewentualne naprawy (implanty też wymagają serwisu)
6. Koszty przyszłych wymian:
Implanty mają trwałość 10-20 lat, potem wymagają wymiany
Protezy zużywają się szybciej (5-10 lat)
Mostki wymagają wymiany po 10-15 latach
Ile to kosztuje? Przykładowe ceny (2025 rok)
Implanty zębowe (najbardziej trwałe rozwiązanie):
Implant + korona na 1 ząb: 5 000 – 8 000 zł
W przypadku utraty 3 zębów przednich: 15 000 – 24 000 zł
Most protetyczny:
Most na 3 zęby (utrata 1 zęba): 4 000 – 7 000 zł
Most na 5 zębów (utrata 3 zębów): 8 000 – 12 000 zł
Protezy ruchome:
Proteza częściowa (akrylowa): 1 500 – 3 000 zł
Proteza częściowa (szkieletowa): 3 000 – 6 000 zł
Proteza całkowita: 2 500 – 5 000 zł
Dodatkowe koszty:
Leczenie przygotowawcze: 1 000 – 3 000 zł
Leki, wizyty kontrolne: 500 – 1 500 zł
Przyszłe wymiany (w przyszłości): 50-70% pierwotnego kosztu
Przykład kalkulacji dla naszej Klientki (3 zęby przednie)
Wariant 1: Implanty (najlepsze rozwiązanie)
3 implanty + korony: 3 × 7 000 zł = 21 000 zł
Leczenie przygotowawcze: 2 000 zł
Wizyty kontrolne (rok): 1 000 zł
Przyszła wymiana (za 15 lat, wartość dzisiejsza): 10 000 zł
RAZEM: około 34 000 zł
Wariant 2: Most protetyczny
Most na 5 zębów (3 utracone + 2 filary): 10 000 zł
Leczenie przygotowawcze: 2 000 zł
Wizyty kontrolne: 1 000 zł
Przyszła wymiana (za 12 lat): 7 000 zł
RAZEM: około 20 000 zł
Aspekty psychiczne i estetyczne – dlaczego to nie jest „tylko ząb”
Wiele osób (w tym niektórzy ubezpieczyciele) bagatelizuje utratę zębów: „To tylko ząb, można założyć implant i po problemie”.
Absolutnie nie! Utrata zębów, szczególnie przednich, ma poważne konsekwencje psychiczne i społeczne, które często są bardziej dotkliwe niż sama fizyczna utrata.
Aspekt estetyczny – utrata pewności siebie
Zęby przednie są widoczne podczas:
Uśmiechu
Rozmowy
Jedzenia (w towarzystwie)
Śmiechu
Konsekwencje:
Wstydzenie się uśmiechu → zakrywanie ust ręką
Unikanie zdjęć, selfie
Ograniczenie kontaktów towarzyskich
Problemy w pracy (szczególnie w zawodach wymagających kontaktu z ludźmi)
Problemy w związkach (niechęć do intymności, całowania)
Aspekt psychiczny – depresja i izolacja
Badania psychologiczne pokazują, że utrata zębów przednich często prowadzi do:
Estetykę jedzenia (problemy z kontrolą pokarmu, ślinienia)
Przykład z praktyki: Moja Klientka po utracie 3 zębów przednich miała problemy z wymową (sepleniła), co bardzo utrudniało jej pracę (obsługa klienta). Musiała wziąć urlop na czas leczenia, a po założeniu tymczasowej protezy nadal miała dyskomfort podczas mówienia. Dopiero po wszczepieniu implantów (pół roku później) problem ustąpił.
Długość i uciążliwość leczenia
Leczenie implantologiczne to proces wielomiesięczny:
Wszczepienie implantów – zabieg chirurgiczny pod znieczuleniem, tydzień bólu
Osteointegracja (zrastanie implantu z kością) – 3-6 miesięcy
Odkrycie implantów – kolejny drobny zabieg
Osadzenie koron – wreszcie „nowy ząb”
Łącznie: 6-12 miesięcy leczenia!
W tym czasie pacjent nosi tymczasową protezę (ruchomą lub mostek prowizoryczny), która jest dyskomfortowa, może wypadać, wymaga specjalnej pielęgnacji.
Sprawa naszej Klientki – aspekty psychiczne
Klientka (28 lat, pracownik biura obsługi klienta) po utracie 3 zębów przednich:
Przestała się uśmiechać (zakrywała ust ręką)
Brała L4 (nie mogła pracować z klientami bez zębów)
Unikała spotkań towarzyskich (wstydziła się)
Miała problemy w związku (partner był wspierający, ale ona sama czuła się „oszpecona”)
Rozważała zmianę pracy (na stanowisko bez kontaktu z ludźmi)
Dopiero po wszczepieniu implantów (9 miesięcy po wypadku) zaczęła wracać do normalności. Ale psychiczne ślady pozostały – nadal czuła się niepewnie podczas uśmiechu.
To pokazuje, że „tylko ząb” to ogromne uproszczenie.
Jak dochodzić odszkodowania za utratę zębów?
Jeśli straciłeś zęby w wypadku (komunikacyjnym, upadku, pobiciu itp.), oto praktyczny przewodnik krok po kroku.
Krok 1: Zabezpiecz dowody
Natychmiast po wypadku:
Zgłoś wypadek na policję (jeśli komunikacyjny) lub odpowiednim służbom
Udokumentuj obrażenia – zrób zdjęcia twarzy, zębów (jeśli to możliwe)
Zachowaj utracone zęby (jeśli to możliwe) – mogą być dowodem w sprawie
Zbierz dane świadków (jeśli byli)
Dokumentacja medyczna:
Karta informacyjna ze szpitala (SOR, oddział)
Zdjęcia RTG, tomografia (przed i po)
Dokumentacja od dentysty (opis obrażeń, plan leczenia)
Faktury za leczenie (każda wizyta, każdy zabieg)
Krok 2: Zgłoś szkodę ubezpieczycielowi
Do kogo:
Jeśli wypadek komunikacyjny → ubezpieczyciel OC sprawcy
Jeśli upadek na chodniku/w sklepie → ubezpieczyciel zarządcy/właściciela
Jeśli pobicie → ubezpieczyciel sprawcy (jeśli ma) lub bezpośrednio sprawca
Co zgłosić:
Okoliczności wypadku (opis, zdjęcia)
Doznan e obrażenia (dokumentacja medyczna)
Roszczenie o zadośćuczynienie za krzywdę (art. 445 § 1 KC)
Roszczenie o odszkodowanie za koszty leczenia (art. 444 § 1 KC)
Ile wnioskować:
Zadośćuczynienie: Oszacuj na podstawie podobnych spraw (patrz powyżej)
Odszkodowanie: Dołącz kosztorys leczenia od dentysty
Krok 3: Dokumentuj wszystkie koszty
Zbieraj faktury za:
Każdą wizytę u dentysty
Zabiegi (ekstrakcje, implanty, protezy)
Leki (przeciwbólowe, antybiotyki)
Dojazdy do lekarza (można doliczyć koszty paliwa/biletów)
Pomoc psychologa (jeśli korzystałeś)
Załącz kosztorys przyszłych kosztów:
Plan leczenia implantologicznego (z cenami)
Kosztorys przyszłych wymian (za 10-15 lat)
Krok 4: Odrzucenie przez ubezpieczyciela? Pozew do sądu!
Ubezpieczyciele często zaniżają lub odrzucają roszczenia za utratę zębów, argumentując:
„To tylko kosmetyka, nie uszczerbek na zdrowiu”
„Implant przywraca funkcję, więc nie ma krzywdy”
„Kwota zadośćuczynienia zawyżona”
Nie daj się! Złóż pozew do sądu.
W pozwie:
Opisz okoliczności wypadku
Przedstaw dokumentację medyczną
Wnioskuj o opinię biegłego stomatologa (oceni uszczerbek i koszty leczenia)
Powołaj się na podobne wyroki sądowe
Dołącz dokumentację kosztów
Biegły sądowy:
Stomatolog wyznaczony przez sąd
Oceni procent uszczerbku na zdrowiu (według tabeli z Rozporządzenia)
Oceni koszty przeszłego i przyszłego leczenia
Jego opinia jest kluczowa dla wyroku
Krok 5: Nie rezygnuj, jeśli pierwsza oferta jest niska
Ubezpieczyciele często pierwszą ofertą próbują „spławić” poszkodowanego:
Oferują 3 000 zł za utratę 3 zębów (powinno być 10 000 – 15 000 zł)
Odmawiają pokrycia kosztów implantów (chcą płacić tylko za protezę)
Nie uwzględniają przyszłych wymian
Negocjuj lub idź do sądu! Z mojego doświadczenia: sądy zasądzają średnio 2-3 razy więcej niż pierwsze oferty ubezpieczycieli.
Krok 6: Rozważ pomoc prawnika
Sprawy o odszkodowania za utratę zębów są złożone technicznie (medycznie i prawnie). Prawnik:
Prawidłowo oszacuje wartość roszczenia
Przygotuje pozew i dokumentację
Skutecznie negocjuje z ubezpieczycielem
Reprezentuje Cię w sądzie
Koszt: Wiele kancelarii (w tym nasza) pracuje na zasadzie success fee (procent od uzyskanego odszkodowania), co eliminuje ryzyko finansowe.
Sprawa Klientki – jak zakończyła się nasza interwencja
Wracając do historii Klientki z początku artykułu – jak zakończyła się jej sprawa?
Nasze działania
1. Zgromadziliśmy dokumentację:
Karta ze szpitala (SOR)
Dokumentacja dentystyczna (opis obrażeń, plan leczenia)
Kosztorys od dentysty (pokazał, że implanty to jedyne rozsądne rozwiązanie)
Opinia biegłego (potwierdziła uszczerbek i koszty)
Wytrwałość (nie poddaliśmy się po odmowie ubezpieczyciela)
Stan Klientki dziś
Klientka ma już wszczepione implanty, wróciła do pracy, odzyskała pewność siebie. Zasądzone pieniądze pokryły całość kosztów leczenia + zostało jej jeszcze 20 000 zł jako rekompensata za przeżytą krzywdę.
Bez naszej interwencji otrzymałaby 11 000 zł. Dzięki procesowi sądowemu dostała 50 000 zł. Różnica: 39 000 zł!
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy utrata zęba w wypadku to poważny uszczerbek na zdrowiu?
Tak! Utrata zęba jest oficjalnie uznana za uszczerbek na zdrowiu (1% za każdy ząb przodni, tabela z Rozporządzenia). To oznacza, że przysługuje Ci zadośćuczynienie za krzywdę + odszkodowanie za koszty leczenia.
Ile można dostać zadośćuczynienia za utratę 3 zębów przednich?
Typowo 10 000 – 25 000 zł, w zależności od wieku, płci, konsekwencji psychicznych i aspektu estetycznego. Młoda kobieta z poważnymi konsekwencjami psychicznymi może otrzymać nawet 25 000 – 30 000 zł.
Czy mogę domagać się implantów, czy tylko protezy?
Możesz domagać się najlepszego dostępnego leczenia, jakim są implanty. Sądy coraz częściej przyznają koszty implantów, uznając że to najbardziej trwałe i funkcjonalne rozwiązanie. Ubezpieczyciele będą próbowali zmusić Cię do tańszej protezy, ale nie musisz się zgadzać.
Co jeśli ubezpieczyciel odmawia lub oferuje bardzo mało?
Nie akceptuj! Złóż pozew do sądu. Z mojego doświadczenia sądy zasądzają średnio 2-3 razy więcej niż pierwsze oferty ubezpieczycieli. Koszty procesu pokrywa przegrany (zazwyczaj ubezpieczyciel).
Jak długo trwa sprawa sądowa?
Typowo 8-18 miesięcy, w zależności od obciążenia sądu. W tym czasie możesz kontynuować leczenie (koszty będą uwzględnione w wyroku). Możesz też wnioskować o zabezpieczenie roszczenia (wypłatę zaliczki).
Czy warto zatrudnić prawnika?
Zdecydowanie tak, szczególnie gdy ubezpieczyciel odmawia lub oferuje niewiele. Prawnik zna praktykę orzeczniczą, umie oszacować wartość roszczenia i skutecznie reprezentować w sądzie. Wiele kancelarii pracuje na success fee, więc nie ponosisz ryzyka finansowego.
Najważniejsze wnioski
1. Utrata zębów to poważny uszczerbek na zdrowiu
Każdy utracony ząb przodni = 1% uszczerbku
To oznacza prawo do zadośćuczynienia i odszkodowania
Nie daj się przekonać, że „to tylko ząb”
2. Zadośćuczynienie za utratę zębów to realnie 10 000 – 30 000 zł
W zależności od liczby zębów, wieku, płci, konsekwencji
Młode kobiety z utratą zębów przednich otrzymują wyższe kwoty
Sądy coraz bardziej doceniają aspekt psychiczny i estetyczny
3. Odszkodowanie za koszty leczenia często przekracza 30 000 – 50 000 zł
Implanty to 5 000 – 8 000 zł za ząb
Sądy przyznają koszty przyszłych wymian
Łącznie można otrzymać nawet 50 000 – 80 000 zł
4. Utrata zębów ma poważne konsekwencje psychiczne i społeczne
Depresja, izolacja, utrata pewności siebie
Problemy w pracy i związkach
Długie i bolesne leczenie (6-12 miesięcy)
5. Nie akceptuj niskich ofert ubezpieczycieli
Pierwsze propozycje to często 20-30% należnej kwoty
Negocjuj lub idź do sądu
Sądy zasądzają średnio 2-3 razy więcej
6. Dokumentacja to klucz
Zdjęcia, faktury, kosztorysy, świadkowie
Im lepiej udokumentujesz sprawę, tym wyższe odszkodowanie
Zachowaj wszystko związane z leczeniem
7. Rozważ pomoc prawnika
Sprawy są złożone medycznie i prawnie
Prawnik może znacząco podwyższyć odszkodowanie
Success fee eliminuje ryzyko finansowe
Zakończenie
Historia mojej Klientki pokazuje, że utrata zębów to nie jest „drobna sprawa”, za którą „nikt nie zapłaci”. To poważny uszczerbek na zdrowiu z daleko idącymi konsekwencjami – fizycznymi, psychicznymi, społecznymi i finansowymi.
Koszty leczenia implantologicznego to dziesiątki tysięcy złotych. Krzywda psychiczna – utrata pewności siebie, wstydzenie się uśmiechu, izolacja – to rzeczy, których nie można kupić za pieniądze, ale należy się za nie godziwa rekompensata.
Nie pozwól ubezpieczycielowi wmówić Ci, że „to tylko ząb” i „3 000 zł to uczciwa kwota”. Według prawa i praktyki sądowej należy Ci się znacznie więcej. Walcz o swoje prawa – albo sam, albo z pomocą prawnika. Różnica może wynosić dziesiątki tysięcy złotych.
A jeśli ktoś próbuje Cię zniechęcić mówiąc „nie warto się kłócić o ząb” – pokaż mu ten artykuł.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.
Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 18 grudnia 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu
Tabela uszczerbków na zdrowiu (załącznik do Rozporządzenia)
Praktyka orzecznicza sądów polskich w sprawach odszkodowawczych
Doświadczenie zawodowe autora w sprawach o odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu
Jak ostatnio pisałem, zacząłem krótki cykl dotyczący korekt stosowanych przez osoby wyceniające wartość pojazdu dla potrzeb ustalenia odszkodowania. Zacznę od korekty w zasadzie dość oczywistej, aczkolwiek muszę przyznać, że nie zdarzyło mi się chyba nigdy widzieć jej zastosowania. A mimo to pojazdów, które kwalifikują się do skorygowania ich wartości o tę korektę, na polskich drogach jest niestety multum.
Mowa tutaj o korekcie z uwagi na złożenie pojazdu z części – czyli obrazowo: mieliśmy trzy wraki, podwozie od jednego, dospawane od drugiego, karoserię od trzeciego – i voilà, mamy nówkę, nieśmiganą, bezwypadkową od niemieckiego emeryta, co nią tylko do kościoła jeździł.
Spis treści
Czym jest składanie pojazdu i dlaczego to problem?
Kiedy stosuje się korektę za składanie pojazdu?
Jak wygląda skala korekt według Info-Expert?
Dlaczego tej korekty prawie się nie stosuje?
Praktyczne wskazówki – jak rozpoznać „składaka”?
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czym jest składanie pojazdu i dlaczego to problem?
Składanie pojazdu to proces montowania auta z różnych zespołów i podzespołów, które nie pochodzą z fabryki jako kompletny pojazd. W najlepszym wypadku są to fabrycznie nowe części. W najgorszym – elementy z kilku wraków, często o różnym stopniu zużycia i różnym okresie użytkowania.
Dlaczego to problem? Bo taki pojazd:
Ma niejasną historię i pochodzenie poszczególnych części,
Może mieć ukryte wady techniczne lub konstrukcyjne,
Nie przeszedł kontroli jakości w montowni fabrycznej,
Może być niebezpieczny w użytkowaniu (np. słabe spawy, niezgodności elementów),
Ma znacznie niższą wartość rynkową niż auto fabryczne.
Niestety, na polskich drogach jeździ mnóstwo takich „składaków” – często sprowadzanych z Zachodu, gdzie były wpisane jako total loss, a u nas cudownie odżyły jako „bezwypadkowe, od pierwszego właściciela”.
Kiedy stosuje się korektę za składanie pojazdu?
Gdyby w toku oceny uszkodzonego pojazdu przez rzeczoznawcę okazało się, że montaż pojazdu z zespołów i podzespołów wykonano poza montownią fabryczną, to jest to co oczywiste podstawą do obniżenia wartości pojazdu z uwagi na korektę za składanie.
Zgodnie z instrukcją do najpopularniejszego chyba programu eksperckiego Info-Expert, montaż niefabryczny pojazdu może się odbywać w następujących odmianach:
Montaż z zespołów i podzespołów fabrycznie nowych – np. zakup nowych części z fabryki i zmontowanie ich w warsztacie.
Montaż z zespołów i podzespołów o różnym stopniu zużycia i różnym okresie użytkowania – klasyczny „składak” z kilku wraków.
Montaż pojazdu z zespołów i podzespołów pochodzących z tego samego pojazdu wcześniej rozłożonego – np. auto rozebrał ktoś na części, a potem je złożył.
Jak wygląda skala korekt według Info-Expert?
Program Info-Expert przewiduje trzy poziomy korekty w zależności od tego, z czego i jak pojazd został złożony:
1. Korekta -10%
Gdy: Składanie pojazdu odbyło się za pomocą fabrycznie nowych zespołów, podzespołów i części.
To najmniejsza korekta, bo części są nowe, ale pojazd i tak nie przeszedł montażu fabrycznego, co obniża jego wartość.
2. Korekta od -15% do -10%
Gdy: Rzeczoznawca ustali fakt montowania pojazdu z zespołów tego samego pojazdu wcześniej rozmontowanego, sprawnych technicznie.
Przykład: Ktoś rozebrał auto na części (np. do przewozu), a potem je złożył. Części są sprawne, ale montaż niefabryczny obniża wartość.
3. Korekta od -20% do -15%
Gdy:Pozostałe przypadki – z uwzględnieniem roku pochodzenia zespołów i ich stanu technicznego.
To najsurowsza korekta, stosowana np. gdy:
Pojazd złożono z wraków o różnym stopniu zużycia,
Części pochodzą z różnych aut,
Stan techniczny zespołów budzi wątpliwości,
Montaż wykonano w sposób nieprofesjonalny (np. słabe spawy, niezgodności).
Dlaczego tej korekty prawie się nie stosuje?
Oto paradoks: na polskich drogach jeździ mnóstwo „składaków”, a korekty za składanie pojazdu prawie się nie stosuje. Dlaczego?
1. Trudno to wykryć
Nowoczesne „składaki” są robione profesjonalnie – spawy są gładkie, VIN-y podbite, dokumentacja podrobiona. Rzeczoznawca, który ogląda auto po wypadku, nie zawsze ma czas, środki ani podstawy, by zgłębiać jego historię.
2. Brak dostępu do pełnej dokumentacji
Aby stwierdzić, że auto jest składakiem, trzeba mieć dowody – np. historię napraw, zdjęcia z aukcji (np. Copart, IAAI), zapisy w bazach (np. Carfax, AutoCheck). Rzecznicy ubezpieczycieli rzadko mają dostęp do takich danych, a jeśli mają, nie zawsze je wykorzystują.
3. Poszkodowani nie wiedzą, że mają składaka
Wielu poszkodowanych kupuje auto w dobrej wierze, nie wiedząc, że jest złożone z części. Dowiadują się o tym dopiero, gdy trafia ono do szczegółowej ekspertyzy – np. po poważnym wypadku.
Praktyczne wskazówki – jak rozpoznać „składaka”?
Jeśli kupujesz używane auto lub podejrzewasz, że Twoje może być składakiem, zwróć uwagę na:
Nierówne spoiny i spawy – szczególnie na progach, błotnikach, słupkach. Fabryczne spawy są równe, robotnicze – często nierówne.
Różnice w kolorze lakieru – jeśli elementy mają różne odcienie, mogą pochodzić z różnych aut.
Niezgodności numerów VIN – sprawdź, czy VIN na tabliczce znamionowej, na szybie i w dokumentach się zgadza. Jeśli nie – uciekaj.
Historia z baz danych – sprawdź auto w Carfax, AutoCheck, historycheck.pl. Jeśli było wpisane jako total loss, a teraz jest „sprawne” – to podejrzane.
Grubość lakieru – miernik grubości lakieru pokaże, czy elementy były lakierowane (może oznaczać naprawę lub wymianę).
Nierówne szczeliny – jeśli szczeliny między elementami karoserii (np. maska-błotnik) są nierówne, coś było wymieniane lub dopasowywane.
Opinia rzeczoznawcy – przed zakupem warto zlecić ekspertyzę. Koszt 300-500 zł może Cię uchronić przed stratą dziesiątek tysięcy.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czym jest „składak”?
To potoczna nazwa pojazdu złożonego z części pochodzących z różnych aut lub wraków, często poza montownią fabryczną. Taki pojazd ma niższą wartość i może być niebezpieczny.
Jak duża jest korekta za składanie pojazdu?
Według Info-Expert: od -10% (nowe części) do -20% (wraki o różnym zużyciu). To znaczące obniżenie wartości.
Czy składak jest legalny?
To zależy. Jeśli pojazd ma prawidłową dokumentację, przeszedł badania techniczne i jest bezpieczny – może być legalny. Ale jeśli VIN-y są podbite, dokumenty fałszywe – to przestępstwo.
Jak sprawdzić, czy moje auto to składak?
Sprawdź historię w bazach danych (Carfax, AutoCheck), zleć ekspertyzę rzeczoznawcy, zwróć uwagę na spawy, lakier, VIN-y i nierówne szczeliny.
Co zrobić, jeśli kupiłem składaka nieświadomie?
Możesz dochodzić zwrotu pieniędzy od sprzedawcy (jeśli ukrył informację) lub odstąpić od umowy. Skonsultuj się z prawnikiem.
Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania za składaka?
Nie może odmówić, ale może obniżyć wartość pojazdu o korektę za składanie (do -20%), co wpłynie na wysokość odszkodowania.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.
Zapraszam do Kancelarii Prawnej Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy: Radca Prawny Bartosz Kowalak ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań Tel.: +48 61 2224963 E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl www: https://blogoodszkodowaniach.pl
Źródła:
Instrukcja obsługi programu Info-Expert
Praktyka rzeczoznawców samochodowych w zakresie wyceny wartości pojazdów
Pewnie każdy z Czytelników, który ma lub miał do czynienia z wyceną szkody dokonywaną przez ubezpieczyciela, doskonale zna odpowiedź na pytanie postawione w tytule. Ale dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z dochodzeniem odszkodowania za uszkodzony pojazd, warto wyjaśnić jedną z najbardziej kontrowersyjnych praktyk zakładów ubezpieczeń: manipulowanie stawkami za roboczogodzinę w zależności od tego, czy szkoda zostanie zakwalifikowana jako całkowita, czy częściowa.
Przypomnę tylko, że w pewnych okolicznościach dla ubezpieczyciela znacznie bardziej opłacalnym sposobem likwidacji szkody jest tzw. likwidacja w oparciu o szkodę całkowitą. Wówczas od wartości odszkodowania odlicza się wartość wraku, co może dać lepszy finansowo rezultat niż refundacja kosztów naprawy auta. Dlatego też ubezpieczycielowi często zależy, aby szkodę rozliczyć jako całkowitą – i tu zaczynają się schody.
Z mojego doświadczenia wiem, że ubezpieczyciele stosują podwójne standardy w ustalaniu stawek za roboczogodzinę – w zależności od tego, jak im to finansowo pasuje. Raport Rzecznika Finansowego tylko potwierdza to, co od lat obserwujemy w praktyce.
Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.
Spis treści
Czym jest szkoda całkowita i częściowa?
Dlaczego ubezpieczycielom zależy na szkodzie całkowitej?
Manipulacja stawkami za roboczogodzinę – jak to działa?
Co na to Rzecznik Finansowy?
Jak bronić się przed zaniżonymi stawkami?
Najczęstsze pytania (FAQ)
Czym jest szkoda całkowita i częściowa?
Zanim przejdziemy do sedna sprawy, wyjaśnijmy podstawowe pojęcia:
Szkoda częściowa
Koszt naprawy pojazdu jest niższy niż jego wartość rynkowa (pomniejszona o wartość wraku)
Ubezpieczyciel pokrywa koszty naprawy (lub ich część)
Poszkodowany zachowuje pojazd i może go naprawić
Szkoda całkowita
Koszt naprawy pojazdu przewyższa jego wartość rynkową (pomniejszona o wartość wraku)
Ubezpieczyciel wypłaca wartość pojazdu przed szkodą, pomniejszoną o wartość wraku
Poszkodowany oddaje wrak ubezpieczycielowi (lub zachowuje go za potrąceniem wartości wraku)
Przykład z praktyki: Wartość rynkowa auta przed szkodą: 30 000 zł Wartość wraku: 5 000 zł Koszt naprawy: 28 000 zł
Jeśli szkoda częściowa: ubezpieczyciel wypłaci 28 000 zł (koszt naprawy)
Jak widać, ubezpieczycielowi opłaca się zakwalifikować szkodę jako całkowitą – zaoszczędzi 3 000 zł. I tu zaczynają się manipulacje.
Dlaczego ubezpieczycielom zależy na szkodzie całkowitą?
Z perspektywy ubezpieczyciela, szkoda całkowita to często tańsze rozwiązanie niż pokrycie kosztów naprawy. Dlatego zakłady ubezpieczeń stosują różne triki, aby „dociągnąć” szkodę do progu szkody całkowitej:
Zaniżają wartość rynkową pojazdu przed szkodą
Zawyżają wartość wraku (im wyższa wartość wraku, tym mniejsza różnica do pokrycia)
Zawyżają koszty naprawy – i tu pojawia się manipulacja stawkami za roboczogodzinę
Paradoksalnie, kiedy ubezpieczycielowi zależy, aby szkoda była całkowita, nagle w kosztorysie pojawiają się wysokie stawki za roboczogodzinę – na poziomie autoryzowanych serwisów (ASO) lub nawet stawki premium. Natomiast gdy szkoda jest częściowa i ubezpieczyciel musi faktycznie pokryć koszty naprawy – stawki spadają jak po burzy.
Manipulacja stawkami za roboczogodzinę – jak to działa?
Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Ubezpieczyciele stosują podwójny standard:
Szkoda całkowita – wysokie stawki
Gdy ubezpieczycielowi zależy, aby szkoda przekroczyła próg całkowitej, w kosztorysie pojawiają się stawki:
150–250 zł/rbg za prace blacharskie i lakiernicze
Stawki zgodne z ASO (autoryzowanymi serwisami obsługi)
Nawet stawki premium dla pojazdów luksusowych
Dlaczego? Bo im wyższy koszt naprawy, tym łatwiej przekroczyć wartość pojazdu i zakwalifikować szkodę jako całkowitą.
Szkoda częściowa – niskie stawki
Gdy szkoda jest częściowa i ubezpieczyciel musi faktycznie pokryć koszty naprawy, nagle te same stawki spadają do:
60–100 zł/rbg za prace blacharskie i lakiernicze
Stawki „rynkowe” – choć nikt nie wie, skąd się wzięły
Odwołania do „bazy danych” ubezpieczyciela – której nikt nie widział
Przykład z mojej praktyki: Klient miał uszkodzony BMW serii 5. W pierwszym kosztorysie (szkoda całkowita) ubezpieczyciel zastosował stawkę 200 zł/rbg – zgodną z ASO BMW. Kiedy poszkodowany zakwestionował wartość wraku i szkoda okazała się częściowa, nagle w nowym kosztorysie stawka spadła do 80 zł/rbg. To samo auto, te same prace – różnica 120 zł za godzinę!
Co na to Rzecznik Finansowy?
No cóż, Rzecznik Finansowy Ameryki nie odkrył, ale cytując fragment jego raportu, utwierdzimy się w przekonaniu, że:
„Analiza poszczególnych skarg dotyczących problematyki roboczogodzin w odniesieniu do stawek zaprezentowanych powyżej prowadzi do następujących wniosków:
W procesach likwidacji szkód komunikacyjnych metodą kosztorysową widoczny jest brak jakichkolwiek obiektywnych kryteriów określania stawek za roboczogodzinę prac blacharskich i lakierniczych.
W przypadku kwalifikacji szkody jako całkowitej zakłady ubezpieczeń stosują stawki obowiązujące w autoryzowanych stacjach obsługi lub nawet właściwe dla pojazdów marek premium; w przypadku szkód częściowych ubezpieczyciele stosują stawki za roboczogodzinę znacznie odbiegające (mniejsze) od tych stawek.
Ubezpieczyciele, pomimo zapewnień, że stosowane przez nich stawki są stawkami rynkowymi, nie są w stanie przedstawić żadnych dowodów potwierdzających to stanowisko.”
Krótko mówiąc: Rzecznik Finansowy potwierdził to, co my, prawnicy od odszkodowań, widzimy od lat – ubezpieczyciele manipulują stawkami, stosując je w zależności od tego, co im się bardziej opłaca, bez żadnych obiektywnych kryteriów.
To samo auto, te same prace – a stawka zależy od tego, czy ubezpieczycielowi pasuje szkoda całkowita, czy częściowa. To po prostu nieuczciwa praktyka.
Jak bronić się przed zaniżonymi stawkami?
Z doświadczenia wiem, że poszkodowani często nie mają świadomości, że mogą skutecznie kwestionować stawki za roboczogodzinę. Oto kilka praktycznych kroków:
1. Zbierz oferty z lokalnych warsztatów
Udaj się do kilku warsztatów (najlepiej ASO i niezależnych)
Poproś o wycenę naprawy z podaniem stawki za roboczogodzinę
Oferty te będą dowodem, że stawka ubezpieczyciela jest zaniżona
2. Powołaj się na raport Rzecznika Finansowego
W piśmie do ubezpieczyciela wskaż, że Rzecznik Finansowy potwierdził brak obiektywnych kryteriów ustalania stawek
Zażądaj wyjaśnienia, na jakiej podstawie ustalono konkretną stawkę
3. Złóż reklamację
Jeśli ubezpieczyciel odmawia podniesienia stawki, złóż reklamację (zgodnie z art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych)
W reklamacji wskaż konkretne oferty warsztatów i zarzuć brak rzetelności w ustalaniu stawek
4. Skieruj sprawę do Rzecznika Finansowego lub sądu
Jeśli reklamacja nie przyniesie rezultatu, możesz skierować wniosek do Rzecznika Finansowego
Lub pozwać ubezpieczyciela do sądu – w takich sprawach często udaje się uzyskać wyższe odszkodowanie
Najczęstsze pytania (FAQ)
1. Czy ubezpieczyciel może stosować różne stawki za roboczogodzinę w zależności od rodzaju szkody? Teoretycznie – nie. Stawka za roboczogodzinę powinna odzwierciedlać rzeczywiste koszty rynkowe. W praktyce – ubezpieczyciele robią to nagminnie, choć jest to nieuczciwa praktyka.
2. Jak sprawdzić, czy stawka za roboczogodzinę jest uczciwa? Zbierz oferty z lokalnych warsztatów – zarówno ASO, jak i niezależnych. Jeśli stawki w warsztatach są znacznie wyższe niż w kosztorysie ubezpieczyciela, masz podstawę do reklamacji.
3. Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel odmawia podniesienia stawki? Złóż reklamację, a jeśli to nie pomoże – skieruj sprawę do Rzecznika Finansowego lub do sądu. W sprawach sądowych często udaje się uzyskać wyższe odszkodowanie.
4. Ile wynosi przeciętna stawka za roboczogodzinę w Polsce? To zależy od regionu i typu warsztatu:
ASO (autoryzowane serwisy): 150–250 zł/rbg
Warsztaty niezależne: 80–150 zł/rbg
Ubezpieczyciele w szkodach częściowych: często 60–100 zł/rbg (czyli poniżej rynku)
5. Czy mogę wybrać warsztat, w którym naprawię auto? Tak, masz prawo wyboru warsztatu (wynika to z art. 824 § 1 Kodeksu cywilnego). Ubezpieczyciel nie może ci narzucić konkretnego warsztatu, choć może kwestionować wysokość kosztów naprawy.
6. Jak długo trwa sprawa sądowa o odszkodowanie za szkodę w aucie? Zazwyczaj od kilku miesięcy do 1,5 roku, w zależności od złożoności sprawy i obciążenia sądu.
Podsumowanie – najważniejsze wnioski
Ubezpieczyciele stosują podwójne standardy – wysokie stawki przy szkodzie całkowitej, niskie przy częściowej.
Brak obiektywnych kryteriów ustalania stawek – potwierdził to Rzecznik Finansowy.
Masz prawo kwestionować stawki – zbieraj oferty z warsztatów, składaj reklamacje, idź do sądu.
Nie zgadzaj się na zaniżone stawki – to nieuczciwa praktyka, którą można skutecznie zwalczać.
Skonsultuj się z prawnikiem – doświadczony prawnik pomoci ci uzyskać sprawiedliwe odszkodowanie.
Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.
Zapraszam do Bloga o Odszkodowaniach: Bartosz Kowalak, radca prawny KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań tel. +48 61 2224963 e-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl www: https://blogoodszkodowaniach.pl
Źródła
Raport Rzecznika Finansowego dotyczący praktyk zakładów ubezpieczeń w zakresie likwidacji szkód komunikacyjnych
Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (art. 14)
Kiedy po wypadku dochodzi do sporu z ubezpieczycielem o wysokość odszkodowania za uszkodzony pojazd, w grę wchodzi wiele czynników wpływających na jego wartość. Jednym z nich – choć nie najważniejszym – jest liczba poprzednich właścicieli. Ubezpieczyciele i rzecznicy nieraz stosują korektę ujemną, argumentując, że auto miało kilku właścicieli, więc było warte mniej. Czy to uzasadnione? I jeśli tak, to w jakim zakresie?
Spis treści
Dlaczego liczba właścicieli ma znaczenie?
Jak działa korekta za liczbę właścicieli?
Kiedy korekta jest uzasadniona, a kiedy nie?
Mit niemieckiego emeryta – jak handlarze manipulują historią auta
Praktyczne wskazówki – jak bronić wartości swojego pojazdu
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego liczba właścicieli ma znaczenie?
Liczba właścicieli nie ma tak dużego wpływu na wartość pojazdu, jak na przykład wcześniej przeprowadzane naprawy powypadkowe. Ale ma.
Kupując używane auto, każdy z nas preferuje pojazd od pierwszego właściciela. Najlepiej oczywiście, aby był to niemiecki emeryt, który tylko autostradą do kościoła w niedziele jeździł. (Choć patrząc na opowieści, jakie sprzedają klientom handlarze samochodami, w zasadzie chyba tylko takie auta są u nas dostępne.)
Dlaczego pierwsze ręce są tak cenione?
Od pierwszego właściciela możemy dowiedzieć się szczegółów dotyczących warunków eksploatacji pojazdu – jak był użytkowany, czy regularnie serwisowany, czy jeździł głównie po mieście, czy trasie. Informacji takich nie będziemy w stanie uzyskać od poprzednich właścicieli, jeśli auto zmieniało ręce kilka razy.
Powoduje to stan niepewności co do rzeczywistego przebiegu pojazdu i jego stanu technicznego. Dlatego większa liczba dotychczasowych użytkowników, szczególnie w odniesieniu do pojazdów kilkuletnich, może powodować obniżenie wartości.
Jak działa korekta za liczbę właścicieli?
Zgodnie z instrukcją obsługi do programu Info-Expert – jednego z najpopularniejszych narzędzi służących do wyceny wartości pojazdów – zaleca się stosować korektę z tytułu liczby właścicieli w granicach od minus 5% do 0%.
Co to oznacza w praktyce?
0% korekty – dla pojazdu od pierwszego właściciela (brak obniżenia wartości)
Od -1% do -5% – dla pojazdu, który miał dwóch lub więcej właścicieli (w zależności od liczby właścicieli i wieku pojazdu)
Ważne: Mamy tu do czynienia jedynie z korektą ujemną – maksymalnie do minus 5%. To relatywnie niewielka obniżka, ale w przypadku droższych aut może to być kilka tysięcy złotych.
Warunek: Aby zastosować tę korektę, rzeczoznawca powinien mieć wiedzę na temat udokumentowanej liczby właścicieli – np. z dowodu rejestracyjnego, historii pojazdu z CEPiK lub serwisu typu AutoCheck.
Kiedy korekta jest uzasadniona, a kiedy nie?
Kiedy korekta jest uzasadniona?
Korekta za liczbę właścicieli ma sens w przypadku:
Pojazdów stosunkowo młodych (np. 2-5 lat), które już kilka razy zmieniły właściciela – to budzi podejrzenia, że coś mogło być nie tak z autem
Pojazdów, których historia eksploatacji jest nieznana – brak książki serwisowej, niejasny przebieg
Pojazdu, który w krótkim czasie zmienił kilku właścicieli – może to sugerować ukryte wady
Kiedy korekta jest nieuzasadniona lub przesadzona?
Nie każda liczba właścicieli automatycznie obniża wartość. Korekta nie powinna być stosowana lub powinna być minimalna, jeśli:
Pojazd jest starszy (np. 10+ lat) – przy starszych autach zmiana właściciela co kilka lat to naturalna kolej rzeczy
Auto ma pełną historię serwisową – nawet jeśli miało kilku właścicieli, ale było regularnie serwisowane, jego wartość nie spada tak bardzo
Pojazd pochodzi z firmy leasingowej – często takie auta są po pierwszym właścicielu (firmie), co nie obniża ich wartości
Ubezpieczyciel przesadza z wysokością korekty – jeśli stosuje np. -10% lub -15%, to już nie ma podstaw w instrukcji Info-Expert
Z mojego doświadczenia wynika, że ubezpieczyciele niekiedy stosują tę korektę mechanicznie, nie analizując rzeczywistego wpływu liczby właścicieli na wartość konkretnego pojazdu. Warto się temu przeciwstawić.
Mit niemieckiego emeryta – jak handlarze manipulują historią auta
Pozwólcie, że na chwilę odbijemy w bok. Kto z nas nie słyszał od handlarza samochodami, że auto jest „po niemieckim emerycie, tylko do kościoła”? To klasyka gatunku – i najczęściej zwykła bajka.
Prawda jest taka, że większość aut sprowadzanych z Zachodu ma niejasną historię. Cofnięte liczniki, ukryte naprawy powypadkowe, brak dokumentacji serwisowej. A mimo to sprzedawcy kreują legendy o idealnych warunkach użytkowania.
Co ciekawe, to właśnie w kontekście takich aut korekta za liczbę właścicieli bywa najbardziej uzasadniona – ale rzadko stosowana, bo… trudno udowodnić, ilu właścicieli faktycznie miało auto w Niemczech czy Belgii.
Praktyczne wskazówki – jak bronić wartości swojego pojazdu
Jeśli ubezpieczyciel obniżył wartość Twojego pojazdu z powodu liczby właścicieli, oto co możesz zrobić:
Sprawdź faktyczną liczbę właścicieli – Dowód rejestracyjny, CEPiK, historia z AutoCheck. Upewnij się, że dane się zgadzają.
Zweryfikuj wysokość korekty – Zgodnie z Info-Expert, korekta powinna wynosić od 0% do -5%. Jeśli ubezpieczyciel zastosował wyższą, żądaj uzasadnienia i źródła takiej wyceny.
Przedstaw dokumentację pojazdu – Jeśli masz książkę serwisową, faktury z ASO, dowody regularnych przeglądów – to wszystko zwiększa wartość auta, nawet jeśli miało kilku właścicieli.
Poproś o opinię niezależnego rzeczoznawcy – Jeśli wycena ubezpieczyciela budzi wątpliwości, warto zlecić własną ekspertyzę.
Zakwestionuj korektę w odwołaniu – Jeśli korekta jest nieuzasadniona (np. auto jest stare, ma pełną historię), napisz odwołanie do ubezpieczyciela, powołując się na instrukcję Info-Expert.
Skonsultuj się z prawnikiem – W spornych sprawach warto poprosić o pomoc specjalistę od odszkodowań.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy liczba właścicieli zawsze obniża wartość pojazdu?
Nie zawsze. Korekta ma sens w przypadku młodszych aut lub tych z niejasną historią. W przypadku starszych pojazdów (10+ lat) lub tych z pełną dokumentacją serwisową wpływ liczby właścicieli jest minimalny.
Jaka jest maksymalna korekta za liczbę właścicieli?
Zgodnie z instrukcją Info-Expert: od 0% do -5%. Wyższa korekta nie ma podstaw w tym programie.
Skąd ubezpieczyciel wie, ilu właścicieli miał pojazd?
Z dowodu rejestracyjnego, historii pojazdu w CEPiK lub baz danych typu AutoCheck. Jeśli ta informacja jest niedostępna, korekta nie powinna być stosowana.
Czy korekta za liczbę właścicieli dotyczy tylko samochodów osobowych?
Nie, może dotyczyć również innych pojazdów (motocykle, samochody dostawcze), choć w praktyce najczęściej stosowana jest przy autach osobowych.
Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel zastosował korektę -10% lub więcej?
Zakwestionuj to w odwołaniu, powołując się na instrukcję Info-Expert, która zaleca maksymalnie -5%. Żądaj uzasadnienia źródła takiej wyceny.
Czy mogę uniknąć korekty, jeśli mój pojazd miał dwóch właścicieli?
Jeśli auto ma pełną historię serwisową i jest w dobrym stanie, możesz argumentować, że korekta powinna być minimalna lub zerowa. Przedstaw dokumentację.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.
Zapraszam do Kancelarii Prawnej Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy: Radca Prawny Bartosz Kowalak ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań Tel.: +48 61 2224963 E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl www: https://blogoodszkodowaniach.pl
Źródła:
Instrukcja obsługi programu Info-Expert
Praktyka rzeczoznawców samochodowych w zakresie wyceny wartości pojazdów
Tak, jest to w pełni dozwolone. Jeśli otrzymałeś odszkodowanie według kosztorysu na 3000 zł, a naprawiłeś samochód za 2200 zł, pozostałe 800 zł jest Twoje. To jedno z najważniejszych praw poszkodowanych, o którym warto wiedzieć – a które ubezpieczyciele rzadko komunikują wprost.
Spis treści
Dlaczego możesz zachować różnicę?
Podstawa prawna – art. 361 § 2 KC
Jak to wygląda w praktyce?
Czy ubezpieczyciel może żądać zwrotu różnicy?
Kiedy warto naprawić auto taniej?
Co z VAT-em? Czy przysługuje osobom fizycznym?
Dlaczego możesz zachować różnicę?
Podstawową zasadą prawa odszkodowawczego jest, że odszkodowanie przysługuje za samą szkodę – a nie za faktyczne wydatki na naprawę. Jeśli ubezpieczyciel ustalił, że naprawa kosztuje 3000 zł (np. na podstawie kosztorysu rzeczoznawcy), to taką kwotę powinieneś otrzymać – niezależnie od tego, czy faktycznie naprawisz auto, ile na to wydasz, czy w ogóle zdecydujesz się na naprawę.
Kluczowe zasady:
Odszkodowanie to Twoje pieniądze – możesz je przeznaczyć na naprawę, ale nie musisz.
Możesz naprawić taniej – np. w tańszym warsztacie, z użyciem tańszych części (np. zamienników zamiast oryginałów), lub we własnym zakresie.
Różnica należy do Ciebie – ubezpieczyciel nie może żądać jej zwrotu.
Podstawa prawna – art. 361 § 2 KC
Zgodnie z art. 361 § 2 Kodeksu cywilnego:
Naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.
Kluczowe słowo to „poniósł” – szkoda powstaje w momencie uszkodzenia pojazdu, a nie w momencie faktycznej naprawy. Wysokość szkody ustala się na podstawie kosztów przywrócenia pojazdu do stanu sprzed wypadku – zgodnie z cenami rynkowymi, stawkami warsztatowymi, częściami oryginalnymi lub zamiennikami równoważnej jakości.
Orzecznictwo Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że:
Poszkodowany ma prawo wyboru sposobu naprawy – może naprawić auto w dowolnym warsztacie, z użyciem dowolnych części (byleby były równoważnej jakości).
Ubezpieczyciel nie może narzucać warsztatu ani warunków naprawy.
Oszczędności poszkodowanego nie zmniejszają szkody – jeśli naprawisz taniej, różnica jest Twoja.
Jak to wygląda w praktyce?
Przykład 1: Naprawa w tańszym warsztacie
Ubezpieczyciel ustalił, że naprawa w autoryzowanym serwisie (ASO) kosztuje 5000 zł. Ty zdecydowałeś się naprawić auto w niezależnym warsztacie za 3500 zł. Pozostałe 1500 zł jest Twoje – możesz je przeznaczyć na co chcesz.
Przykład 2: Użycie tańszych części
Kosztorys zakładał wymianę błotnika na oryginalną część za 1200 zł. Kupiłeś zamiennik dobrej jakości za 600 zł i kazałeś go zamontować. Oszczędziłeś 600 zł – i masz do nich pełne prawo.
Przykład 3: Naprawa we własnym zakresie
Jesteś mechanikiem-amatorem i naprawiłeś auto sam w garażu. Wydałeś tylko na części 800 zł, a ubezpieczyciel wypłacił Ci 3000 zł (według kosztorysu uwzględniającego również robociznę). Pozostałe 2200 zł to Twoja „nagroda” za własną pracę.
Czy ubezpieczyciel może żądać zwrotu różnicy?
Nie. Ubezpieczyciel nie ma prawa żądać zwrotu różnicy między wypłaconym odszkodowaniem a faktycznymi kosztami naprawy. To wynika wprost z zasad prawa cywilnego i orzecznictwa sądów.
Dlaczego ubezpieczyciel nie może tego wymagać?
Odszkodowanie to rekompensata za szkodę, a nie zwrot kosztów naprawy.
Poszkodowany ma prawo swobodnie dysponować odszkodowaniem – może je przeznaczyć na naprawę, odłożyć, czy wydać na coś innego.
Oszczędności poszkodowanego nie zmniejszają wysokości szkody – szkoda to obiektywny uszczerbek w majątku, ustalany według cen rynkowych.
Uwaga! Wyjątek: wypłata „na konto warsztatu”
Jeśli zgodziłeś się na wypłatę odszkodowania bezpośrednio na konto warsztatu (tzw. „płatność warsztatu”), nie otrzymasz fizycznie pieniędzy. W takiej sytuacji nie ma mowy o „różnicy do zachowania”, bo warsztat rozliczy się bezpośrednio z ubezpieczycielem.
Wniosek: Jeśli chcesz mieć kontrolę nad pieniędzmi i możliwość oszczędzenia, zawsze wybieraj wypłatę odszkodowania na swoje konto, a potem samodzielnie rozlicz się z warsztatem.
Kiedy warto naprawić auto taniej?
✅ Sytuacje, gdy opłaca się oszczędzać:
Auto ma kilka lat – nie ma sensu przepłacać za oryginalne części w starszym pojeździe.
Szkoda kosmetyczna – jeśli uszkodzenia są niewielkie (np. zarysowany błotnik), możesz użyć tańszych rozwiązań.
Masz zaufany warsztat – który naprawia rzetelnie, ale taniej niż ASO.
Potrzebujesz gotówki – różnicę możesz przeznaczyć na inne cele (np. spłatę kredytu, ratę leasingu).
❌ Sytuacje, gdy lepiej naprawić według kosztorysu:
Auto jest nowe lub objęte gwarancją – naprawa poza ASO może skutkować utratą gwarancji.
Planujesz sprzedaż auta – dokumentacja naprawy w ASO zwiększa wartość pojazdu.
Szkoda jest poważna – w przypadku dużych uszkodzeń (np. wymiana elementów konstrukcyjnych) warto dbać o jakość naprawy.
Najważniejsze wnioski
Tak, możesz zachować różnicę między odszkodowaniem a faktycznymi kosztami naprawy – jest to w pełni legalne.
Odszkodowanie to Twoje pieniądze – możesz je przeznaczyć na naprawę w dowolnym warsztacie, z użyciem dowolnych części, lub w ogóle nie naprawiać auta.
Ubezpieczyciel nie może żądać zwrotu różnicy – oszczędności poszkodowanego nie zmniejszają wysokości szkody.
Warto negocjować kosztorys – im wyższe odszkodowanie uzyskasz, tym większy będzie Twój margines na oszczędności.
Uważaj na wypłatę „na konto warsztatu” – jeśli chcesz mieć kontrolę nad pieniędzmi, wybieraj wypłatę na własne konto.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania
1. Czy mogę otrzymać odszkodowanie i nie naprawiać auta wcale? Tak, możesz. Odszkodowanie należy się za sam fakt uszkodzenia pojazdu – nie musisz go naprawiać.
2. Czy ubezpieczyciel może zmusić mnie do naprawy w konkretnym warsztacie? Nie. Masz prawo wyboru warsztatu – ubezpieczyciel może jedynie zaproponować swój „preferowany warsztat”, ale Ty decydujesz.
3. Co jeśli naprawię auto taniej – czy muszę zgłosić to ubezpieczycielowi? Nie. Nie masz obowiązku informowania ubezpieczyciela o faktycznych kosztach naprawy.
4. Czy mogę użyć części zamienników zamiast oryginalnych? Tak, pod warunkiem że są równoważnej jakości. Oszczędności należą do Ciebie.
5. Co z VAT-em – czy przysługuje mi odszkodowanie z VAT-em? Jeśli jesteś osobą fizyczną – tak, odszkodowanie obejmuje kwotę brutto (z VAT-em). Jeśli jesteś przedsiębiorcą z prawem do odliczenia VAT – otrzymasz kwotę netto.
6. Czy mogę naprawić auto sam w garażu i zachować całe odszkodowanie? Tak. Jeśli naprawisz auto sam, wydając tylko na części, pozostała kwota (robocizna) jest Twoja.
7. Co jeśli ubezpieczyciel zaniżył kosztorys? Możesz zlecić prywatną opinię rzeczoznawcy i dochodzić różnicy od ubezpieczyciela – na drodze negocjacji lub w sądzie.
8. Czy warto naprawić auto taniej, jeśli jest objęte gwarancją? Raczej nie – naprawa poza ASO może skutkować utratą gwarancji. Warto to zweryfikować w warunkach gwarancji.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.
Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI: Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań Tel.: +48 61 2224963 E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl
Pamiętam rozmowę z panem Markiem, który dzwonił do kancelarii w panice. „Panie mecenasie, wypadek był 2 lata i 11 miesięcy temu. Za miesiąc upływa przedawnienie. Co mam robić?!”.
Uspokoiłem go jednym zdaniem: „Proszę natychmiast zgłosić szkodę ubezpieczycielowi. Dzisiaj. Teraz”.
Pan Marek zrobił dokładnie to, co mówiłem. I wygraliśmy sprawę rok później – bez obawy o przedawnienie.
To był kolejny przypadek, gdy art. 819 § 4 Kodeksu cywilnego uratował roszczenie. Przepis, o którym wielu poszkodowanych nie wie. Przepis, który potrafi wydłużyć czas na dochodzenie praw o… kolejne lata.
Dziś chcę wytłumaczyć, jak to dokładnie działa. Bo to prawdziwa magia prawna – i każdy poszkodowany powinien o niej wiedzieć.
„Bieg przedawnienia roszczeń o świadczenie przerywa się względem ubezpieczyciela także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem.”
Spróbuję to przetłumaczyć na ludzki język:
Jeśli zgłosisz szkodę lub roszczenie ubezpieczycielowi – przedawnienie się przerywa. I zaczyna biec na nowo od momentu, gdy ubezpieczyciel wyda decyzję.
Brzmi prosto? W teorii tak. W praktyce – diabeł tkwi w szczegółach.
Kiedy przedawnienie biegnie „na nowo”?
Tu jest klucz. Przepis mówi dalej:
„Przedawnienie biegnie na nowo od dnia, w którym poszkodowany otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia.”
Czyli:
Zgłaszasz szkodę → przedawnienie przerwane
Ubezpieczyciel wydaje decyzję (uznaje lub odmawia) → nowe przedawnienie zaczyna biec
Masz kolejne 3 lata od daty decyzji
Przykład : Prosty reset terminu
1 stycznia 2020 – wypadek (szkoda w mieniu, normalnie 3 lata przedawnienia)
15 grudnia 2022 – zgłaszasz szkodę ubezpieczycielowi (tuż przed upływem 3 lat!)
20 stycznia 2023 – ubezpieczyciel wydaje decyzję odmowną
Nowe przedawnienie upływa: koniec roku 2026
Efekt? Zyskałeś dodatkowe 3 lata od daty decyzji, zamiast liczyć od daty wypadku.
Czy każde zgłoszenie przerywa przedawnienie?
Tu pojawia się pierwszy problem. Nie każde zgłoszenie działa jak reset.
Co przerywa przedawnienie:
✅ Formalne zgłoszenie roszczenia o odszkodowanie – pismo, e-mail, formularz ✅ Zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem – nawet jeśli nie precyzujesz kwoty ✅ Rozszerzenie roszczenia – np. zgłosiłeś szkodę w aucie, potem dochodzisz zadośćuczynienia
Jak prawidłowo zgłosić roszczenie, by przerwać przedawnienie?
Z mojego doświadczenia – oto co musisz zrobić:
1. Formalne pismo (najlepiej)
Napisz do ubezpieczyciela pismo, w którym:
Opisujesz zdarzenie (data, miejsce, okoliczności)
Wskazujesz sprawcę i numer polisy OC
Wyraźnie zgłaszasz roszczenie – np. „Zgłaszam roszczenie o odszkodowanie/zadośćuczynienie”
Podajesz swoje dane kontaktowe
Wyślij listem poleconym za potwierdzeniem odbioru lub e-mailem (zachowaj potwierdzenie wysłania).
2. Formularz online (też działa)
Większość ubezpieczycieli ma formularze zgłoszeniowe online. Wypełnij go dokładnie. Zachowaj potwierdzenie (zrzut ekranu, e-mail zwrotny).
3. E-mail (ryzykowne, ale możliwe)
Możesz zgłosić roszczenie e-mailem. Ale uwaga:
Wyślij na oficjalny adres ubezpieczyciela (nie do likwidatora prywatnie)
Zachowaj potwierdzenie wysłania (wiadomość w skrzynce „Wysłane”)
Najlepiej poproś o potwierdzenie odbioru
Kiedy ubezpieczyciel „musi” wydać decyzję?
Tu pojawia się drugi problem. Przepis mówi, że przedawnienie biegnie na nowo od daty pisemnej decyzji ubezpieczyciela.
A co jeśli ubezpieczyciel… nie wydaje decyzji? Zwleka? Milczy?
Co mówi prawo:
Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych (art. 14) nakłada na ubezpieczyciela obowiązek:
30 dni na wypłatę odszkodowania lub odmowę (w przypadkach bezspornych)
90 dni maksymalnie w sprawach spornych
Przykład z życia: pani Anna i „wiszące” roszczenie
Pani Anna zgłosiła roszczenie o zadośćuczynienie ubezpieczycielowi w grudniu 2020. Ubezpieczyciel… milczał. Przez 2 lata.
W 2022 roku pani Anna przyszła do mnie: „Panie mecenasie, oni nic nie robią. Czy moje roszczenie się przedawni?”.
Odpowiedziałem: „Nie, przedawnienie jest przerwane. Ale czekanie to bez sensu – pozywamy ich teraz”.
I tak zrobiliśmy. Sąd przyznał pani Annie zadośćuczynienie + odsetki za zwłokę. Ubezpieczyciel próbował wmówić sądowi, że przedawnienie upłynęło, ale sąd odrzucił ten zarzut – zgłoszenie roszczenia przerwało bieg przedawnienia.
Moja rada: zgłaszaj roszczenie, ale nie zwlekaj potem
Ten przepis (art. 819 § 4 KC) to świetna siatka bezpieczeństwa. Jeśli zbliża się koniec terminu przedawnienia – natychmiast zgłoś roszczenie ubezpieczycielowi. To da ci dodatkowy czas.
Ale nie traktuj tego jako wymówki, by bezczynnie czekać. Im szybciej działasz, tym lepiej:
Świeże dowody
Lepsza pozycja negocjacyjna
Szybsze pieniądze
Mniej stresu
Traktuj zgłoszenie jako awaryjny przycisk, nie jako standard.
Podsumowanie: zgłoś i zyskaj czas
To jeden z najcenniejszych przepisów dla poszkodowanych. Pozwala „zresetować” przedawnienie jednym prostym ruchem – zgłoszeniem roszczenia ubezpieczycielowi.
Zapamiętaj:
Zgłoszenie roszczenia przerywa przedawnienie
Przedawnienie biegnie na nowo od daty pisemnej decyzji ubezpieczyciela
Zgłaszaj formalnie – pismo, e-mail, formularz (nie telefon!)
Zgłaszaj wszystkie roszczenia naraz – odszkodowanie, zadośćuczynienie, koszty
Nie czekaj celowo – to siatka bezpieczeństwa, nie strategia życiowa
A czy kiedykolwiek korzystaliście z tego przepisu? Udało się „uratować” roszczenie w ostatniej chwili? Podzielcie się w komentarzach!
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o praktyce kancelarii znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl.
Zwrócił się do mnie Czytelnik, który miał to nieszczęście, że należący do niego pojazd został skradziony. Na tyle jednak miał szczęście, że w myśl dawnego hasła PZU: „przezorny zawsze ubezpieczony” – posiadał polisę autocasco przewidującą odpowiedzialność ubezpieczyciela za kradzież.
Po zgłoszeniu szkody ubezpieczyciel przysłał poszkodowanemu szereg dokumentów do przygotowania. Między innymi ubezpieczalnia zażyczyła sobie podpisania umowy przeniesienia własności skradzionego auta. Czytelnik w związku z tym żądaniem miał szereg wątpliwości:
Czy ubezpieczyciel może żądać przeniesienia własności?
Czy można przenieść własność skradzionego auta?
Co się stanie, gdy auto się odnajdzie?
Z mojego doświadczenia wiem, że to pytanie powraca regularnie przy każdej szkodzie kradzieżowej. Dlatego warto raz na zawsze wyjaśnić, jak wygląda procedura przeniesienia własności przy kradzieży pojazdu i dlaczego ubezpieczyciele tego żądają.
Spis treści
Czy ubezpieczyciel może żądać przeniesienia własności skradzionego auta?
Dlaczego ubezpieczyciel chce przejąć własność skradzionego pojazdu?
Jak to jest możliwe przenieść własność auta, którego już nie mam?
Co się stanie, gdy auto się odnajdzie?
Czy można odmówić podpisania umowy przeniesienia własności?
Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy ubezpieczyciel może żądać przeniesienia własności skradzionego auta?
Odpowiedź jest krótka: tak, ubezpieczyciel może żądać przeniesienia własności skradzionego pojazdu. I to nie jest żaden wymysł ani arbitralne żądanie – uprawnienie to wynika wprost z ogólnych warunków ubezpieczenia autocasco.
W zasadzie wszystkie polisy AC zawierają zapis, że:
„W przypadku wypłaty odszkodowania za szkodę całkowitą (w tym kradzież pojazdu), ubezpieczony przenosi na ubezpieczyciela własność pojazdu lub jego pozostałości.”
Jest to standardowa procedura przy wszystkich szkodach kradzieżowych w zasadzie wszystkich ubezpieczalni działających w Polsce.
Dlaczego ubezpieczyciel chce przejąć własność skradzionego pojazdu?
To pytanie jest bardzo logiczne z perspektywy poszkodowanego: „Po co ubezpieczycielowi własność auta, którego nie ma?”. Odpowiedź jest jednak prosta i bardzo racjonalna z punktu widzenia ubezpieczyciela.
Powód 1: Szansa na odzyskanie wypłaconego odszkodowania
Skoro ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie za skradziony pojazd (często kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych), to chciałby mieć szansę na odzyskanie wypłaconego odszkodowania – nawet jeśli jest to szansa promilowa.
Jeśli auto zostanie odnalezione, ubezpieczyciel jako jego właściciel będzie mógł je odzyskać i w dowolny sposób zagospodarować:
Sprzedać na aukcji (np. jeśli jest w dobrym stanie)
Sprzedać jako wrak (jeśli zostało zniszczone przez złodziei)
Wykorzystać części zamienne do napraw innych pojazdów
Powód 2: Ochrona przed nadużyciami
Przeniesienie własności chroni także przed sytuacją, w której:
Poszkodowany otrzymuje odszkodowanie za kradzież
Auto zostaje odnalezione w nienaruszonym stanie
Poszkodowany odzyskuje auto i zachowuje odszkodowanie
Taka sytuacja byłaby nieuzasadnionym wzbogaceniem poszkodowanego – miałby zarówno auto, jak i odszkodowanie za nie. Przeniesienie własności eliminuje taką możliwość.
Powód 3: Możliwość dochodzenia roszczeń od sprawcy
Jeśli sprawca kradzieży zostanie schwytany, ubezpieczyciel jako właściciel skradzionego pojazdu może:
Dochodzić od sprawcy odszkodowania (tzw. regres ubezpieczycielski)
Żądać zwrotu wartości pojazdu lub jego pozostałości
Dochodzić naprawienia szkody wyrządzonej w pojeździe
Jak to jest możliwe przenieść własność auta, którego już nie mam?
To pytanie często nurtuje poszkodowanych: „Jak mogę podpisać umowę przeniesienia własności auta, które zostało skradzione i którego nie posiadam fizycznie?”.
Z prawnego punktu widzenia jest to jak najbardziej możliwe
Własność to prawo rzeczowe, które nie wymaga fizycznego posiadania rzeczy. Możesz być właścicielem domu, który wynajmujesz komuś innemu. Możesz być właścicielem samochodu, który ktoś ukradł.
Przeniesienie własności następuje poprzez:
Umowę (np. umowa sprzedaży, darowizny, przeniesienia własności)
Wydanie rzeczy – ale w przypadku rzeczy zagubionych, skradzionych lub będących poza posiadaniem zbywcy, wystarczy sama umowa
W praktyce wygląda to następująco:
Podpisujesz umowę przeniesienia własności – dokument przygotowany przez ubezpieczyciela
Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie – zwykle po podpisaniu umowy i dostarczeniu kompletnej dokumentacji
Ubezpieczyciel staje się właścicielem skradzionego pojazdu – nawet jeśli ten fizycznie nie istnieje lub jest nieznany jego los
Jeśli auto zostanie odnalezione – policja lub prokurator oddaje je ubezpieczycielowi (jako prawnemu właścicielowi), nie poszkodowanemu
Co się stanie, gdy auto się odnajdzie?
To najczęściej zadawane pytanie przy szkodach kradzieżowych. Odpowiedź zależy od tego, kiedy auto zostanie odnalezione i w jakim stanie.
Scenariusz 1: Auto odnaleziono przed wypłatą odszkodowania
Jeśli policja odnajdzie auto zanim ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie:
Nie dochodzi do przeniesienia własności – auto wraca do poszkodowanego
Ubezpieczyciel może wypłacić odszkodowanie za szkody powstałe w wyniku kradzieży (np. zniszczenia, uszkodzenia)
Poszkodowany odzyskuje swoje auto
Scenariusz 2: Auto odnaleziono po wypłacie odszkodowania (w dobrym stanie)
Jeśli policja odnajdzie auto po wypłacie odszkodowania i w dobrym stanie (np. złodzieje porzucili je na parkingu):
Ubezpieczyciel jako właściciel odbiera auto od policji/prokuratora
Ubezpieczyciel sprzedaje auto (np. na aukcji) i odzyskuje część wypłaconego odszkodowania
Poszkodowany nie ma prawa do auta – przeniósł własność na ubezpieczyciela
Uwaga: Niektóre polisy AC przewidują możliwość wykupu auta od ubezpieczyciela przez poszkodowanego. Jeśli bardzo zależy Ci na odzyskaniu Twojego pojazdu, możesz zaproponować ubezpieczycielowi odkup auta za określoną kwotę (zwykle wartość rynkowa minus wypłacone odszkodowanie).
Scenariusz 3: Auto odnaleziono po wypłacie odszkodowania (jako wrak)
Jeśli auto zostanie odnalezione zniszczone (np. spalone, rozkradzione na części):
Ubezpieczyciel jako właściciel odbiera wrak
Ubezpieczyciel sprzedaje wrak na aukcji złomu
Poszkodowany nie ma prawa do wraku
Scenariusz 4: Auto nie zostało odnalezione
W większości przypadków skradzione auta nie zostają odnalezione (statystyki mówią o ok. 20-30% skuteczności odzyskiwania skradzionych pojazdów). W takim przypadku:
Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie
Poszkodowany przenosi własność na ubezpieczyciela (formalnie)
Sprawa kończy się wypłatą odszkodowania
Czy można odmówić podpisania umowy przeniesienia własności?
Krótka odpowiedź: nie, nie możesz odmówić.
Dłuższa odpowiedź: podpisanie umowy przeniesienia własności jest warunkiem wypłaty odszkodowania przewidzianym w ogólnych warunkach ubezpieczenia autocasco. Jeśli odmówisz podpisania umowy, ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania.
Co mówią ogólne warunki ubezpieczenia?
Typowy zapis w OWU AC brzmi:
„Warunkiem wypłaty odszkodowania za szkodę całkowitą (w tym kradzież) jest przeniesienie przez ubezpieczonego na ubezpieczyciela własności pojazdu lub jego pozostałości.”
Jeśli nie spełnisz tego warunku, ubezpieczyciel odmówi wypłaty, powołując się na niedopełnienie warunków umowy.
Czy można negocjować?
W teorii tak, ale w praktyce ubezpieczyciele nie odstępują od tego wymogu. Jest to standardowa procedura branżowa, stosowana przez wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe.
Jedyna opcja negocjacji to wykup auta od ubezpieczyciela, jeśli zostanie odnalezione – ale to już po wypłacie odszkodowania i przeniesieniu własności.
Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
Krok 1: Zgłoś kradzież na policję
Natychmiast po zauważeniu kradzieży:
Zgłoś kradzież na policję
Otrzymaj zawiadomienie o przestępstwie (kopia dla ubezpieczyciela)
Policja wszczyna postępowanie w sprawie kradzieży
Krok 2: Zgłoś szkodę ubezpieczycielowi
Zgodnie z OWU AC, masz obowiązek zgłosić szkodę ubezpieczycielowi niezwłocznie, zwykle w ciągu 3-7 dni od zdarzenia (sprawdź dokładnie w swoich OWU). Zgłoszenie powinno zawierać:
Data i miejsce kradzieży
Okoliczności (np. skąd skradziono auto, czy był włamanie do garażu)
Numer zawiadomienia o przestępstwie z policji
Krok 3: Dostarcz dokumenty żądane przez ubezpieczyciela
Ubezpieczyciel prześle Ci listę dokumentów do dostarczenia, zwykle:
Kopia dowodu rejestracyjnego
Kopia karty pojazdu
Komplet kluczyków do auta (jeśli nie zostały skradzione razem z autem)
Faktura zakupu auta lub dowód nabycia
Dokumentacja serwisowa (jeśli masz)
Umowa przeniesienia własności (przygotowana przez ubezpieczyciela)
Krok 4: Podpisz umowę przeniesienia własności
Ubezpieczyciel prześle Ci umowę przeniesienia własności do podpisania. Dokument ten zazwyczaj zawiera:
Oświadczenie, że przenosisz własność skradzionego pojazdu na ubezpieczyciela
Oświadczenie, że jeśli auto zostanie odnalezione, ubezpieczyciel jako właściciel ma prawo je odebrać
Oświadczenie, że nie obciążają Cię żadne roszczenia osób trzecich dotyczące tego pojazdu
Podpisz umowę i odeślij ubezpieczycielowi (często wymagane jest poświadczenie podpisu notarialnie – sprawdź w OWU).
Krok 5: Czekaj na wypłatę odszkodowania
Po dostarczeniu kompletnej dokumentacji ubezpieczyciel ma zwykle 30 dni na wypłatę odszkodowania. Odszkodowanie zwykle obejmuje:
Wartość pojazdu przed kradzieżą (według tabeli lub wyceny rzeczoznawcy)
Minus franszyza (jeśli przewidziana w polisie)
Minus wartość wraku (jeśli został odnaleziony)
Krok 6: Co jeśli auto zostanie odnalezione?
Jeśli policja odnajdzie auto przed wypłatą odszkodowania:
Ubezpieczyciel skontaktuje się z Tobą
Auto wraca do Ciebie
Ubezpieczyciel może wypłacić odszkodowanie za szkody powstałe w wyniku kradzieży
Jeśli auto zostanie odnalezione po wypłacie odszkodowania:
Ubezpieczyciel jako właściciel odbiera auto
Możesz zaproponować wykup auta od ubezpieczyciela (jeśli bardzo Ci na nim zależy)
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
1. Czy ubezpieczyciel może żądać przeniesienia własności skradzionego auta? Tak, to standardowa procedura przy szkodach kradzieżowych, przewidziana w ogólnych warunkach ubezpieczenia autocasco.
2. Jak mogę przenieść własność auta, którego nie mam? Własność to prawo rzeczowe, które nie wymaga fizycznego posiadania. Możesz przenieść własność poprzez umowę i przeniesienie roszczenia o wydanie rzeczy .
3. Co się stanie, gdy auto się odnajdzie? Jeśli auto zostanie odnalezione po wypłacie odszkodowania, ubezpieczyciel jako właściciel odbiera je i może sprzedać. Jeśli zostanie odnalezione przed wypłatą, wraca do Ciebie.
4. Czy mogę odmówić podpisania umowy przeniesienia własności? Nie, odmowa podpisania umowy oznacza brak wypłaty odszkodowania. To warunek wypłaty przewidziany w OWU AC.
5. Czy mogę wykupić auto od ubezpieczyciela, jeśli zostanie odnalezione? W teorii tak – możesz zaproponować ubezpieczycielowi wykup auta za określoną kwotę (zwykle wartość rynkowa minus wypłacone odszkodowanie). Ubezpieczyciel nie ma obowiązku zgodzić się na taki wykup.
6. Co jeśli auto zostanie odnalezione zniszczone? Ubezpieczyciel jako właściciel odbiera wrak i sprzedaje go na aukcji złomu. Poszkodowany nie ma prawa do wraku.
7. Czy muszę oddać kluczyki do skradzionego auta? Tak, jeśli kluczyki nie zostały skradzione razem z autem, ubezpieczyciel może żądać ich dostarczenia jako część dokumentacji.
8. Czy przeniesienie własności wymaga formy notarialnej? Nie.
9. Co jeśli auto jest na kredycie lub leasingu? W takim przypadku sytuacja jest bardziej skomplikowana – formalnym właścicielem może być bank lub firma leasingowa. Ubezpieczyciel będzie wymagał zgody współwłaściciela na przeniesienie własności lub wypłaci odszkodowanie bezpośrednio bankowi/firmie leasingowej.
10. Ile czasu mam na podpisanie umowy przeniesienia własności? Zazwyczaj ubezpieczyciel daje 7-14 dni na dostarczenie podpisanej umowy. Jeśli nie dotrzymasz terminu, może to opóźnić wypłatę odszkodowania.
Podsumowanie
Przeniesienie własności skradzionego pojazdu na ubezpieczyciela to standardowa procedura przy szkodach kradzieżowych w autocasco. Ubezpieczyciel ma prawo żądać podpisania umowy przeniesienia własności, a poszkodowany nie może odmówić – jest to warunek wypłaty odszkodowania. Jeśli auto zostanie odnalezione po wypłacie odszkodowania, ubezpieczyciel jako właściciel odbiera je i może sprzedać. To logiczne zabezpieczenie dla ubezpieczyciela, który wypłacił odszkodowanie i chce mieć szansę na odzyskanie części wypłaconej kwoty.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa ubezpieczeniowa jest indywidualna, dlatego zachęcam do kontaktu z kancelarią w celu omówienia szczegółów Twojej sytuacji.
„Panie mecenasie, ale ja już nie mam tych faktur za naprawę… Auto naprawiałem systemem gospodarczym, kupowałem części gdzie popadło, niektóre dostałem od kolegi z warsztatu. Czy mogę w ogóle dochodzić odszkodowania?”
To pytanie pojawiło się w mojej kancelarii tydzień temu. I słyszę je regularnie. Ubezpieczyciele świetnie wiedzą, jak wykorzystać brak faktur, żeby zniechęcić poszkodowanego do walki o swoje prawa.
Dzisiaj wyjaśnię Wam raz na zawsze: faktury za naprawę nie są wcale konieczne do uzyskania odszkodowania. I pokażę Wam wyrok, który to potwierdza.
Spis treści
Sprawa bez faktur – realna historia
Dlaczego ubezpieczyciele żądają faktur?
Różnica między szkodą rzeczywistą a hipotetyczną
Co mówi Sąd Najwyższy?
Kiedy faktury mogą jednak pomóc?
Jak udowodnić szkodę bez faktur?
Sprawa bez faktur – realna historia
Reprezentowałem właściciela Mercedesa Sprintera z 2007 roku. Kolizja w marcu 2020, szkoda zgłoszona w listopadzie 2021. PZU wypłaca 5.846 zł. Niezależny kosztorys pokazuje ponad 17.000 zł. Idziemy do sądu.
Mój klient naprawił pojazd systemem gospodarczym – część robót sam, część u znajomego mechanika. Części kupował gdzie taniej – tu nowa, tam używana, gdzieś jeszcze wyciągnął z drugiego auta. Żadnych faktur.
Pozwany PZU natychmiast zaatakował: „Skoro nie ma pan faktur, to niech pan udowodni, że faktycznie poniósł pan te koszty! A najlepiej niech pan pokaże, gdzie ten samochód teraz jest i co pan w nim naprawił!”
Pojazd został sprzedany dwa lata po naprawie. Oględziny niemożliwe.
Sprawa przegrana? Absolutnie nie.
Dlaczego ubezpieczyciele żądają faktur?
Zacznijmy od tego, dlaczego ubezpieczyciele tak bardzo nalegają na faktury:
Taktyka 1: Zniechęcenie
Większość ludzi słysząc „pokaż faktury albo nie dostaniesz odszkodowania” – po prostu się poddaje. Myśli „skoro nie mam faktur, to pewnie nie mam racji”.
To właśnie kalkulacja ubezpieczycieli. Stawiają barierę psychologiczną, nie prawną.
Taktyka 2: Zaniżenie kwoty
Jeśli nawet przedstawisz faktury – ubezpieczyciel będzie je kwestionował:
„Ta stawka za roboczogodzinę jest zawyżona”
„Te części są zbyt drogie”
„To nie była konieczna naprawa”
Więc tak naprawdę faktury nie rozwiązują problemu – przesuwają tylko pole bitwy.
Taktyka 3: Odwrócenie uwagi od własnej winy
Zamiast skupić się na tym, ile wynosiła szkoda w momencie kolizji, ubezpieczyciel przesuwa dyskusję na: „ile wydałeś na naprawę i czy masz dowody”.
To fundamentalna zmiana perspektywy. I bardzo korzystna dla ubezpieczyciela.
Różnica między szkodą rzeczywistą a hipotetyczną
To kluczowe rozróżnienie, które musicie zrozumieć:
Szkoda rzeczywista (poniesiona)
To są faktyczne wydatki, które już poniosłeś. Naprawiłeś auto, zapłaciłeś warsztatowi 20.000 zł, masz fakturę.
W takiej sytuacji – owszem – faktury mogą być ważne. Bo pokazujesz: „Patrzcie, ja już naprawiłem, to są moje wydatki, zwróćcie mi je.”
Szkoda hipotetyczna (przewidywana)
To są koszty, które trzeba by ponieść, żeby przywrócić pojazd do stanu sprzed szkody. Nieważne czy faktycznie je poniosłeś, czy w ogóle naprawiłeś auto.
I właśnie tutaj faktury są zbędne!
Posłuchajcie co stwierdził Sąd Najwyższy już w 2002 roku (wyrok z 16.01.2002, sygn. IV CKN 635/00):
„Roszczenie o świadczenie należne od ubezpieczyciela jest wymagalne niezależnie od tego czy naprawa została już dokonana. Wysokość odszkodowania należy ustalać według przewidywanych kosztów naprawy i według cen z daty ich ustalania.”
Widzicie? „Niezależnie od tego czy naprawa została już dokonana”.
To oznacza, że Twoje roszczenie nie zależy od tego:
Czy naprawiłeś pojazd
Ile wydałeś na naprawę
Czy masz faktury
Co zrobiłeś z autem później
Twoje roszczenie to po prostu: ile kosztowałoby przywrócenie pojazdu do stanu sprzed kolizji.
Co mówi Sąd Najwyższy?
Sąd Najwyższy wielokrotnie potwierdzał to stanowisko. Przytoczę kilka kluczowych orzeczeń:
Uchwała SN z 2012 roku (sygn. III CZP 80/11):
„Zakład ubezpieczeń zobowiązany jest do wypłaty odszkodowania obejmującego celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu.”
Zauważcie – „celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty”, a nie „faktycznie poniesione koszty”.
Sprawa Sprintera – 2025 rok
W sprawie, którą niedawno wygrałem, Sąd Rejonowy w Poznaniu napisał wprost:
„Powód nie musiał wykazywać rzeczywistych kosztów naprawy. Faktycznie poniesione koszty naprawy nie miały znaczenia dla roszczenia odszkodowawczego przysługującego powodowi.”
I dalej:
„Brak posiadania przez powoda faktur dotyczących zakupu części do naprawy pojazdu nie podważa wiarygodności jego zeznań, mając na uwadze, że szkoda miała miejsce w dniu 17 marca 2020 r.”
Sąd uznał, że mój klient miał prawo do odszkodowania według kosztów ustaloonych przez biegłego sądowego – bez względu na to, ile faktycznie wydał i czy ma faktury.
Wynik? Zasądziliśmy ponad 9.000 zł dopłaty do odszkodowania. Bez jednej faktury.
Kiedy faktury mogą jednak pomóc?
Nie mówię, że faktury są całkowicie bezużyteczne. W niektórych sytuacjach mogą wzmocnić Twoją pozycję:
1. Jako dowód na zaniżenie kosztorysu ubezpieczyciela
Jeśli naprawiłeś auto i masz faktury pokazujące, że zapłaciłeś 20.000 zł, a ubezpieczyciel twierdzi że naprawa kosztuje 10.000 zł – faktury są dobrym dowodem, że jego wycena jest błędna.
2. Gdy chcesz uniknąć opinii biegłego
Postępowanie dowodowe to czas i pieniądze. Jeśli masz solidne faktury z renomowanego warsztatu, czasem można przekonać sąd bez angażowania biegłego.
3. W sprawach o bardzo wysokie kwoty
Im większa kwota, tym większa skrupulatność sądu. W sprawach o 100.000+ zł, faktury mogą być pomocne w udowodnieniu zakresu szkody.
4. Gdy pojazd był bardzo drogi lub nietypowy
Luksusowe marki, oldtimery, pojazdy specjalistyczne – w takich przypadkach faktury z autoryzowanych serwisów mogą być istotne.
Ale uwaga – to są sytuacje pomocnicze, nie wymóg prawny!
Jak udowodnić szkodę bez faktur?
Dobrze, ale jak konkretnie udowodnić wysokość szkody, gdy nie masz faktur? Oto praktyczny przewodnik:
✓ Krok 1: Dokumentuj szkodę zaraz po kolizji
Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Im więcej, tym lepiej. Z każdej strony, z bliska, z daleka, szczegóły uszkodzeń.
To będzie Twój główny dowód na zakres uszkodzeń.
✓ Krok 2: Zlecaj niezależny kosztorys
Od razu po szkodzie zlecaj kosztorys niezależnemu rzeczoznawcy. Niech oszacuje koszty naprawy według aktualnych cen rynkowych.
Ten kosztorys będzie punktem odniesienia w sporze z ubezpieczycielem.
✓ Krok 3: Zbieraj oferty warsztatów
Poproś kilka warsztatów o wycenę naprawy. Nie musisz tam naprawiać – ale oferty pokażą, ile kosztowałaby naprawa.
✓ Krok 4: Zeznania jako dowód
Twoje zeznania o tym jak i gdzie naprawiałeś pojazd są dowodem. W sprawie Sprintera sąd uznał zeznania powoda za wiarygodne, mimo braku faktur.
Oczywiście musisz zeznawać spójnie i szczerze. Ale samo to, że nie masz faktur, nie czyni Twoich zeznań niewiarygodnymi.
✓ Krok 5: Opinia biegłego sądowego
To najważniejszy element. Sąd powoła biegłego, który:
Ustali koszty naprawy według obiektywnych kryteriów
Zastosuje ceny rynkowe części i robocizny
I to będzie podstawa wyroku.
W sprawie Sprintera biegły ustalił koszty na 15.161 zł – bez oglądania pojazdu, który już został sprzedany, i bez jakichkolwiek faktur od powoda.
✓ Krok 6: Nie daj się zastraszyć
Ubezpieczyciel będzie naciskał: „Gdzie faktury? Pokaż rachunki! Udowodnij!”
Spokojnie odpowiadaj: „Roszczę odszkodowania według przewidywanych kosztów naprawy zgodnie z art. 363 KC i orzecznictwem SN.”
Częste pytania i odpowiedzi
P: Czy sąd może oddalić powództwo z powodu braku faktur?
O: Nie. Brak faktur nie jest podstawą do oddalenia powództwa. Sąd ustali wysokość szkody na podstawie opinii biegłego.
P: Czy w ogóle powinienem mówić ubezpieczycielowi, że nie mam faktur?
O: Nie musisz się z tego tłumaczyć. Twoje roszczenie nie zależy od tego czy masz faktury. Jeśli zapyta – możesz odpowiedzieć prawdę, ale nie musisz.
Moje przemyślenia
Sprawa braku faktur to jeden z najbardziej frustrujących mitów w prawie odszkodowawczym. Widzę jak ludzie rezygnują z tysiąca złotych należnego im odszkodowania tylko dlatego, że ubezpieczyciel powiedział „bez faktur nic nie dostaniesz”.
To nieprawda. To manipulacja.
Prawo jest jasne: szkoda powstaje w momencie kolizji i odpowiada kosztom przewidywanym, nie faktycznym. To fundamentalna zasada prawa odszkodowawczego, potwierdzona dziesiątkami orzeczeń Sądu Najwyższego.
Ubezpieczyciele o tym doskonale wiedzą. Ale liczą na to, że Ty nie wiesz. I dlatego stawiają te pozorne bariery.
Zwłaszcza gdy chodzi o naprawy „systemem gospodarczym” – a więc samemu, u znajomego mechanika, z częściami „z drugiej ręki”. Ludzie czują się wtedy nieswojo, jakby zrobili coś nie tak.
Ale to Twoje prawo! Możesz naprawić pojazd jak chcesz. Możesz wcale go nie naprawiać. To nie zmienia faktu, że poniosłeś szkodę w momencie kolizji.
A Wy jak naprawiacie samochody po kolizjach? W autoryzowanych serwisach z fakturami na każdy śrubek? Czy może systemem gospodarczym? Piszcie w komentarzach!
I pamiętajcie – brak faktur to nie przeszkoda w uzyskaniu odszkodowania. To tylko trik psychologiczny ubezpieczycieli.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.
„Miałam wypadek – jako pasażerka auta doznałam urazu kręgosłupa, skręcenie w odcinku szyjnym (ponad miesiąc w kołnierzu ortopedycznym), do dzisiaj leczę się u neurologa. Mam problemy z nawracającymi bólami głowy, zawrotami, mrowieniem i drętwieniem prawej ręki. Zgłosiłam szkodę z polisy NW kierowcy dostałam 5% uszczerbku i wypłacili mi niecały tysiąc złotych. Mam pytanie czy mogę się jeszcze czegoś domagać. Czy mogę zgłosić wniosek o odszkodowanie gdy sprawcą był kierowca auta, w którym byłam pasażerką? Ile ewentualnie mogłabym żądać?”
Odpowiedź Prawnika od Odszkodowań
To doskonałe pytanie, które pokazuje bardzo częsty problem – pasażerowie często nie wiedzą, że mają prawo do znacznie większych świadczeń niż tylko wypłata z polisy NW. Wyjaśniam dokładnie, co Pani przysługuje i jak to dochodzić.
Krótka odpowiedź
Tak, absolutnie może Pani dochodzić znacznie więcej! Ma Pani prawo do:
Odszkodowania i zadośćuczynienia z OC sprawcy (kierowcy, w którego aucie Pani jechała) – i to jest główne, duże roszczenie
Ewentualnie dodatkowych świadczeń, jeśli polisa NW przewiduje inne pozycje (np. koszty leczenia)
Nie ma żadnych przeszkód, żeby pasażer dochodził odszkodowania od kierowcy-sprawcy. Wręcz przeciwnie – to jest częsta i w pełni uzasadniona sytuacja.
Ile może Pani dostać?
Przy Pani obrażeniach (uraz kręgosłupa szyjnego, ponad miesiąc w kołnierzu, przewlekłe dolegliwości neurologiczne) zadośćuczynienie może wynosić 15 000 – 30 000 zł, a nawet więcej – zależnie od dalszego przebiegu leczenia i ewentualnych trwałych następstw.
Co to jest polisa NW i dlaczego wypłata jest tak niska?
Polisa NW (Następstw Nieszczęśliwych Wypadków)
NW to prywatne ubezpieczenie osobowe, które kierowca może (ale nie musi) wykupić dla siebie i pasażerów. Działa na zasadzie:
Ustalają procent trwałego uszczerbku na zdrowiu (w Pani przypadku 5%)
Mnożą ten procent przez sumę ubezpieczenia z polisy (np. jeśli suma to 20 000 zł, to 5% = 1 000 zł)
Wypłacają tę kwotę jednorazowo
Dlaczego jest tak mało?
Bo polisa NW:
Działa według sztywnego schematu procentowego (5% uszczerbku = 5% sumy ubezpieczenia)
Nie uwzględnia indywidualnych okoliczności (ból, cierpienie, długość leczenia, dyskomfort życiowy)
Jest to świadczenie standardowe, nie zadośćuczynienie za krzywdę
Polisa NW to tylko dodatek – nie główne odszkodowanie.
Co Pani rzeczywiście przysługuje? OC sprawcy!
OC sprawcy – to jest główne roszczenie
OC (Odpowiedzialność Cywilna) sprawcy to ubezpieczenie obowiązkowe, które każdy posiadacz pojazdu musi mieć. Z tego ubezpieczenia przysługują pełne świadczenia odszkodowawcze:
1. Odszkodowanie (art. 444 KC) – za szkody majątkowe:
Utracone zarobki (jeśli była Pani na zwolnieniu lekarskim)
Inne koszty związane z leczeniem
2. Zadośćuczynienie (art. 445 KC) – za krzywdę niemajątkową:
Ból i cierpienie fizyczne
Ból psychiczny, stres
Dyskomfort życiowy (ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu)
Pogorszenie jakości życia
Ewentualne trwałe następstwa
I tu jest kluczowa różnica: Zadośćuczynienie z OC to indywidualna ocena krzywdy, nie sztywny procent jak w NW. Sądy i ubezpieczyciele uwzględniają:
Rodzaj i ciężkość obrażeń
Czas trwania leczenia
Intensywność dolegliwości
Wpływ na życie zawodowe i osobiste
Rokowania (czy jest szansa na pełne wyleczenie, czy będą trwałe skutki)
Czy może Pani dochodzić od kierowcy, w którego aucie jechała?
Tak, bez żadnych przeszkód!
Fakt, że kierowca był Pani znajomym/członkiem rodziny/partnerem nie ma znaczenia prawnego. Jeśli:
Kierowca spowodował wypadek (z jego winy)
Pani doznała obrażeń
→ Ma Pani pełne prawo dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia z jego ubezpieczenia OC.
Ważne: Nie chodzi o „pozwanie kierowcy osobiście” – chodzi o zgłoszenie roszczenia do jego ubezpieczyciela OC. To ubezpieczyciel zapłaci, nie kierowca z własnej kieszeni.
Dlaczego to częsta sytuacja?
Z naszego doświadczenia w kancelarii – większość wypadków z poszkodowanymi pasażerami to właśnie takie przypadki:
Kierowca zawinił (np. przekroczył prędkość, nie zachował ostrożności)
Pasażer (często bliski kierowcy) ucierpiał
Pasażer ma prawo i powinien dochodzić odszkodowania z OC kierowcy
Nie ma w tym nic złego ani nieetycznego – to właśnie cel ubezpieczenia OC: pokryć szkody wyrządzone osobom trzecim, w tym pasażerom.
Ile może Pani dostać? Szacunkowe kwoty
Pani obrażenia – uraz kręgosłupa szyjnego (tzw. „whiplash”)
Z Pani opisu wynika:
Skręcenie w odcinku szyjnym kręgosłupa
Ponad miesiąc w kołnierzu ortopedycznym
Przewlekłe dolegliwości neurologiczne: bóle głowy, zawroty, mrowienie i drętwienie prawej ręki
Kontynuacja leczenia u neurologa
To są poważne obrażenia, które mogą dawać długotrwałe lub nawet trwałe skutki.
Szacunkowe kwoty zadośćuczynienia
Przy takich obrażeniach, z praktyki i orzecznictwa, zadośćuczynienia wahają się:
Jeśli dolegliwości ustąpią w ciągu kilku miesięcy:
15 000 – 20 000 zł
Jeśli dolegliwości będą trwały dłużej (6-12 miesięcy) lub częściowo nawracające:
20 000 – 30 000 zł
Jeśli dojdzie do trwałego uszczerbku na zdrowiu (np. przewlekłe bóle, ograniczenia ruchomości):
30 000 – 50 000 zł, a nawet więcej
Do tego dochodzi odszkodowanie za:
Koszty leczenia (rachunki za wizyty, leki, rehabilitację)
Dojazdy do lekarza
Utracone zarobki (jeśli była Pani na zwolnieniu)
Podsumowanie: Pani roszczenie może opiewać na 20 000 – 40 000 zł lub więcej (zależnie od dalszego przebiegu leczenia).
Czy ubezpieczyciel uzna 5% uszczerbku z NW?
To jest bardzo praktyczna kwestia
Napisała Pani, że z polisy NW przyznano 5% trwałego uszczerbku na zdrowiu. To ważna informacja, bo:
Jeśli NW i OC są w tej samej firmie ubezpieczeniowej (np. oba w PZU, obie w Generali) – to ubezpieczyciel prawdopodobnie uzna ten sam procent uszczerbku dla celów OC, bez konieczności powoływania biegłego.
Dlaczego to ważne?
Bo przy 5% trwałego uszczerbku zadośćuczynienie z OC będzie znacznie wyższe niż z NW:
Jeśli NW i OC są w różnych firmach – ubezpieczyciel OC może chcieć przeprowadzić własną wycenę uszczerbku (powołać swojego lekarza/biegłego). Ale dokumentacja z NW będzie pomocnym punktem odniesienia.
Co robić krok po kroku?
Krok 1: Sprawdź, kto jest ubezpieczycielem OC kierowcy
Zapytaj kierowcę (jeśli to możliwe) lub sprawdź w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPIK), kto ubezpiecza OC pojazdu, w którym jechała.
Krok 2: Zgłoś szkodę do ubezpieczyciela OC kierowcy
Wystosuj zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela OC, w którym:
Opisz okoliczności wypadku (data, miejsce, przebieg)
Opisz swoje obrażenia (uraz kręgosłupa szyjnego, czas w kołnierzu, dolegliwości neurologiczne)
Wskaż, że jesteś pasażerem pojazdu kierowanego przez sprawcę
Załącz dokumentację medyczną (wypiski ze szpitala, karty leczenia, zaświadczenia od neurologa)
Wnioskuj o odszkodowanie i zadośćuczynienie
Krok 3: Zbierz pełną dokumentację medyczną
To fundament sprawy. Potrzebujesz:
Dokumentacja ze szpitala/SOR (karta wypadku, opis obrażeń, RTG/TK kręgosłupa szyjnego)
Dokumentacja z leczenia ambulatoryjnego (karty wizyt u neurologa, ortopedy)
Dokumentacja z rehabilitacji (jeśli chodziła Pani na fizjoterapię)
Zwolnienia lekarskie (L4) – jeśli była Pani niezdolna do pracy
Recepty i rachunki za leki, wizyty prywatne
Orzeczenie o uszczerbku z NW (5%) – jako punkt odniesienia
Krok 4: Nie przyjmuj pierwszej oferty
Ubezpieczyciele często zaniżają pierwsze propozycje, licząc na to, że poszkodowany się zgodzi. Typowe sztuczki:
„To tylko lekki uraz, szybko minie”
„5% uszczerbku to niewiele”
Propozycja kilku tysięcy złotych „na pocieszenie”
Nie daj się nabrać. Przy Pani obrażeniach należy się znacznie więcej.
To kosztuje (kilkaset do kilku tysięcy złotych), ale może być kluczowe dla sprawy.
Krok 6: W razie odmowy lub zaniżonej oferty – pozew do sądu
Jeśli ubezpieczyciel odmówi lub zaoferuje śmiesznie niską kwotę – wnieście pozew. W sądzie:
Sąd powoła biegłego lekarza (neurolog, ortopeda), który oceni zakres obrażeń
Biegły oceni, jaki procent uszczerbku na zdrowiu Pani ma (może potwierdzić 5% lub wskazać więcej)
Sąd orzeknie o wysokości zadośćuczynienia i odszkodowania
Z naszego doświadczenia w kancelarii – w sprawach o urazy kręgosłupa szyjnego sądy często przyznają znacznie wyższe kwoty niż ubezpieczyciele.
Na co zwrócić uwagę – kluczowe kwestie
1. Kontynuuj leczenie i dokumentuj dolegliwości
To bardzo ważne:
Chodź regularnie do neurologa, jeśli zaleca kontrole
Jeśli zaleci MRI kręgosłupa szyjnego – zrób je (to najlepsze badanie dla urazów tkanek miękkich)
Zapisuj dolegliwości (kiedy bolą głowy, zawroty, mrowienie – to pomoże później udowodnić zakres krzywdy)
2. Nie podpisuj ugody bez analizy
Jeśli ubezpieczyciel zaproponuje ugodę – nie podpisuj od razu. Skonsultuj z prawnikiem, czy kwota jest uczciwa. Podpisanie ugody to zazwyczaj koniec sprawy – nie będzie można później dochodzić więcej.
3. Nie czekaj zbyt długo
Roszczenia z tytułu uszkodzenia ciała przedawniają się po 3 latach od wypadku (art. 442¹ KC). Ale nie zwlekaj – im szybciej zgłosisz, tym lepiej.
4. Pasażer ma takie same prawa jak każdy inny poszkodowany
Nie daj się zniechęcić myśleniem „to był mój znajomy kierowca, nie mogę dochodzić od niego”. Możesz i powinna Pani – to właśnie cel ubezpieczenia OC.
Czy to wpłynie na relację z kierowcą?
To częste pytanie, zwłaszcza jeśli kierowca to bliski znajomy lub członek rodziny.
Ważne: Kierowca nie zapłaci z własnej kieszeni. Zapłaci jego ubezpieczyciel OC. Ubezpieczenie OC jest po to, żeby chronić kierowcę przed finansowymi skutkami wyrządzenia szkody.
Co może się stać z kierowcą?
Jego składka OC może wzrosnąć w przyszłości (bo ubezpieczyciel odnotuje szkodę)
Może stracić zniżki bezszkodowe (jeśli je miał)
Ale to nie Pani wina – to konsekwencja jego zawinienia w wypadku. Jeśli doznała Pani poważnych obrażeń, ma Pani prawo do odszkodowania.
Praktyczne wskazówki
1. Zbierz dokumentację
Wszystkie wypiski, karty leczenia, recepty, rachunki
Orzeczenie o 5% uszczerbku z NW
Zdjęcia (jeśli masz – np. w kołnierzu ortopedycznym)
2. Zgłoś szkodę do OC kierowcy
Nie czekaj – zrób to jak najszybciej
Załącz pełną dokumentację medyczną
3. Nie przyjmuj zaniżonej oferty
Przy Pani obrażeniach należy się 15 000 – 30 000 zł, nie kilka tysięcy
4. Rozważ pomoc prawnika
W sprawach o urazy kręgosłupa szyjnego warto mieć wsparcie specjalisty
Prawnik wie, jak argumentować, jak negocjować, jak prowadzić sprawę w sądzie
5. Bądź przygotowana na długi proces
Jeśli sprawa trafi do sądu, może trwać 1-2 lata
Ale jeśli obrażenia są poważne – warto walczyć
Podsumowanie
Tak, może Pani dochodzić odszkodowania od kierowcy (z jego ubezpieczenia OC) – nie ma żadnych przeszkód
Wypłata z NW (niecały tysiąc) to nie wszystko – to tylko dodatek, główne roszczenie to OC
Zadośćuczynienie z OC może wynosić 15 000 – 30 000 zł lub więcej – zależnie od przebiegu leczenia i trwałych skutków
Krok 1: Zgłoś szkodę do ubezpieczyciela OC kierowcy
Krok 2: Zbierz pełną dokumentację medyczną
Krok 3: Nie przyjmuj zaniżonej oferty
Krok 4: W razie odmowy – idź do sądu
Przy Pani obrażeniach (uraz kręgosłupa szyjnego, ponad miesiąc w kołnierzu, przewlekłe dolegliwości neurologiczne) należy się znacznie więcej niż niecały tysiąc złotych. Nie rezygnuj – walcz o pełne odszkodowanie.
Masz podobne pytanie? Napisz!
Jeśli byłeś pasażerem w wypadku i nie wiesz, jak dochodzić odszkodowania – piszcie w komentarzach lub mailcie. Chętnie pomogę w kolejnych wpisach!
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa jest indywidualna, dlatego w razie wątpliwości warto skonsultować się z prawnikiem specjalizującym się w odszkodowaniach.
Zapraszam do Kancelarii Prawnik od Odszkodowań: Radca prawny Bartosz Paweł Kowalak, adwokat Michalina Koligot ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań tel. +48 61 2224963 e-mail: kancelaria@prawnikododszkodowan.pl www: https://prawnikododszkodowan.pl/
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją, w tym sprawami odszkodowań dla poszkodowanych pasażerów i urazów kręgosłupa szyjnego. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl.