Niepełny zakres prac lakierniczych – jak ubezpieczyciel oszczędza na lakierze

Dzisiaj o czymś, co dla większości poszkodowanych brzmi jak czarna magia: prace lakiernicze. Otwierasz kalkulację i widzisz: „Lakierowanie zderzaka – 3 rbg”, „Przygotowanie powierzchni – 1 rbg”. I myślisz: „OK, skoro oni tak liczą, to pewnie jest dobrze”.

Ale nie jest.

Niedawno miałem sprawę w Sądzie Rejonowym w Nowej Soli, gdzie biegły sądowy wprost stwierdził: w kalkulacji ubezpieczyciela „nie zastosowano pełnego zakresu prac lakierniczych”. I dodał, że są to prace „bezpośrednio związane z procesem naprawy” i „powinny zostać uwzględnione w kosztorysie„.

Co to oznacza? Że ubezpieczyciel „zapomniał” o połowie procesu lakierowania. I że możesz stracić kilkaset, a czasem kilka tysięcy złotych.

Spis treści

  1. Sprawa z sądu: co pominięto w lakierowaniu
  2. Jak NAPRAWDĘ wygląda proces lakierowania auta
  3. Co powiedział biegły o „niepełnym zakresie”?
  4. Lakierowanie punktowe vs całego elementu
  5. Przejścia lakiernicze – co to i dlaczego ich brakuje
  6. Ile kosztuje prawidłowe lakierowanie?
  7. Jak sprawdzić, czy zakres prac jest pełny?
  8. Co robić, jeśli czegoś brakuje?

Sprawa z sądu: co pominięto w lakierowaniu

Luty 2021 roku, kolizja, Audi A8. Uszkodzenia: przedni zderzak, prawa lampa, prawy błotnik, prawe koło i prawe drzwi. PZU wypłaciło 8.292 zł. Prywatna ekspertyza: 13.626 zł. Różnica: 5.334 zł.

Sąd powołał biegłego. I biegły znalazł – między innymi – niepełny zakres prac lakierniczych w kalkulacji PZU.


Jak NAPRAWDĘ wygląda proces lakierowania auta

Zanim przejdę do tego, co znalazł biegły, muszę wyjaśnić: lakierowanie to nie jest „nałożenie lakieru”. To złożony, wieloetapowy proces.

Etap 1: Przygotowanie powierzchni (3-5 operacji)

Demontaż elementów przylegających:

  • Zdjęcie listew, chromów, emblematów
  • Zabezpieczenie sąsiednich części (maskowanie)
  • Czas: 0,5-1 rbg

Szlifowanie/matowanie:

  • Zmatowienie starego lakieru (jeśli naprawa blacharki)
  • Szlifowanie wypełnionego miejsca (jeśli była szpachla)
  • Wyrównanie powierzchni
  • Czas: 1-2 rbg

Odtłuszczanie:

  • Zmycie brudu, smaru, wosku
  • Przygotowanie do gruntowania
  • Czas: 0,3-0,5 rbg

Etap 2: Gruntowanie (2-3 operacje)

Nakładanie podkładu (gruntu):

  • Pierwsza warstwa podkładu
  • Suszenie (naturalne lub w komorze)
  • Druga warstwa podkładu
  • Czas: 1-1,5 rbg + czas suszenia

Szlifowanie gruntu:

  • Wyrównanie powierzchni
  • Usunięcie nierówności
  • Przygotowanie pod lakier bazowy
  • Czas: 0,5-1 rbg

Odtłuszczanie ponowne:

  • Przed nałożeniem lakieru bazowego
  • Czas: 0,2-0,3 rbg

Etap 3: Lakierowanie właściwe (3-4 operacje)

Lakier bazowy (kolor):

  • Pierwsza warstwa lakieru bazowego
  • Suszenie międzywarstwowe
  • Druga warstwa lakieru bazowego
  • Czasem trzecia warstwa (dla trudnych kolorów: perła, metalik)
  • Czas: 1,5-2 rbg

Lakier bezbarwny (clear coat):

  • Pierwsza warstwa lakieru bezbarwnego
  • Suszenie
  • Druga warstwa lakieru bezbarwnego
  • Czas: 1-1,5 rbg

Suszenie końcowe:

  • W komorze lakierniczej (jeśli warsztat ma)
  • Lub naturalne (24-48h)
  • Czas pracy lakiernika: 0,3-0,5 rbg (ustawianie, sprawdzanie)

Etap 4: Wykończenie (2-3 operacje)

Polerowanie:

  • Usunięcie zacieków, nierówności
  • Nadanie połysku
  • Czas: 0,5-1 rbg

Montaż elementów:

  • Montaż listew, emblematów, chromów
  • Usunięcie maskowania
  • Czas: 0,3-0,5 rbg

Kontrola jakości:

  • Sprawdzenie odcieni, połysku
  • Ewentualne poprawki
  • Czas: 0,2-0,3 rbg

Łącznie: 8-12 rbg na jeden element

A to dla jednego elementu (np. drzwi)! Jeśli elementów jest więcej – wszystko się mnoży.

Co powiedział biegły o „niepełnym zakresie”?

W omawianej sprawie biegły przeanalizował kalkulację PZU i stwierdził:

„Analizując kalkulację naprawy dokonaną przez stronę pozwaną biegły wskazał, że zastosowana przez pozwaną stawka za rbg w wysokości 51 zł netto/1rbg jest nieadekwatna do rynku napraw blacharsko lakierniczych w miejscu zamieszkania poszkodowanego i jawi się jako stawka mocno zaniżona. Jednocześnie biegły ustalił, że w kalkulacji tej nie zastosowano wymiany zestawów montażowych, elementów jednorazowych oraz pełnego zakresu prac lakierniczych, przy czym są to operacje oraz elementy bezpośrednio związane z procesem naprawy przedmiotowego pojazdu i powinny zostać uwzględnione w kosztorysie.”

Zwróć uwagę: „nie zastosowano […] pełnego zakresu prac lakierniczych” i „powinny zostać uwzględnione w kosztorysie„.

Co konkretnie brakowało? Biegły to doprecyzował:

„Biegły wskazał także, że zastosowane przez stronę pozwaną w kalkulacji naprawy części jakości P/PJ nie dają gwarancji skutecznej naprawy oraz mogą nie odtworzyć stanu sprzed szkody, nie przywrócić walorów estetycznych i użytkowych pojazdu. Zdaniem biegłego takie potrącenia powodują, że naprawa pojazdu zgodnie z technologią producenta będzie nie możliwa.”

Ostatnie zdanie jest kluczowe: „naprawa pojazdu zgodnie z technologią producenta będzie niemożliwa„.

Jeśli pominie się część prac lakierniczych, to:

  • Lakier może się łuszczyć
  • Mogą być nierówności, zacieki
  • Kolor może nie pasować (odcień, połysk)
  • Brak trwałości (po roku trzeba lakierować ponownie)

Co z kalkulacją powoda?

Ciekawe, że biegły miał podobne uwagi także do prywatnej ekspertyzy:

„Analiza przez biegłego kalkulacji naprawy załączonej do pozwu przez powoda wskazuje, że również nie zastosowano w niej wszystkich zestawów montażowych, elementów jednorazowych oraz pełnego zakresu prac lakierniczych, przy czym są to operacje oraz elementy bezpośrednio związane z procesem naprawy przedmiotowego pojazdu i powinny zostać uwzględnione w kosztorysie. Poza tym biegły nie miał zastrzeżeń co do kalkulacji przedłożonej przez powoda zarówno w zakresie stawki robocizny jak i zastosowanych części.”

Czyli nawet prywatna ekspertyza nie była pełna! Ale biegły to skorygował w swojej wycenie.

Lakierowanie punktowe vs całego elementu

To jeden z najczęstszych sposobów zaniżania kosztów lakierowania przez ubezpieczycieli.

Lakierowanie punktowe (spot repair)

Co to jest:

  • Lakierowanie tylko uszkodzonego miejsca (np. 20×30 cm)
  • Bez lakierowania całego elementu
  • „Wtopienie” lakieru w istniejący

Kiedy jest OK:

  • Bardzo małe uszkodzenie (zadrapanie, otarcie)
  • Element nowy lub w idealnym stanie
  • Kolor jednolity (nie metalik, nie perła)
  • Auto stare (gdzie nie zależy na idealnym odwzorowaniu)

Kiedy NIE jest OK:

  • Większe uszkodzenie (>30 cm)
  • Naprawa blacharki (szpachla, spawanie)
  • Kolor metalik lub perła
  • Auto młode (gdzie różnica odcienia będzie widoczna)

Problem: Lakierowanie punktowe prawie nigdy nie daje idealnego efektu. Zawsze będzie widoczne „przejście” między starym a nowym lakierem – różnica w odcieniu, połysku, strukturze.

Lakierowanie całego elementu (panel painting)

Co to jest:

  • Lakierowanie od krawędzi do krawędzi
  • Cały element w jednolitym kolorze
  • Brak widocznych przejść

Kiedy jest konieczne:

  • Większość napraw po kolizji
  • Naprawa blacharki
  • Kolory metalik/perła
  • Auto młode lub w dobrym stanie

Koszt:

  • 2-3 razy drożej niż lakierowanie punktowe
  • Ale daje gwarancję jednolitego koloru

Co ubezpieczyciele robią?

W kalkulacji wpisują lakierowanie punktowe, nawet gdy jest konieczne lakierowanie całego elementu.

Przykład:

  • Naprawa blacharki prawego błotnika (spawanie, szpachla)
  • Wymaga lakierowania całego błotnika: 4 rbg
  • PZU wpisuje: „Lakierowanie punktowe błotnika: 1,5 rbg”

Różnica: 2,5 rbg × 110 zł = 275 zł (na jednym elemencie!)

A jeśli elementów jest 4-5? Różnica rośnie do 1.000-1.500 zł.

Przejścia lakiernicze – co to i dlaczego ich brakuje

To kolejny „ukryty” koszt lakierowania, którego ubezpieczyciele często nie uwzględniają.

Co to są przejścia?

Kiedy lakierujesz jeden element (np. drzwi), często musisz częściowo polakierować sąsiednie elementy, żeby uzyskać płynne przejście koloru.

Przykład: Lakierujesz prawe przednie drzwi. Ale:

  • Muszę „wtopić” lakier w prawy słupek (0,5 rbg)
  • Muszę „wtopić” lakier w prawe tylne drzwi (krawędź) (0,5 rbg)
  • Muszę „wtopić” lakier w próg (0,3 rbg)

Razem: 1,3 rbg dodatkowych prac

Dlaczego przejścia są konieczne?

Bo nie da się polakierować jednego elementu w izolacji i uzyskać idealnie jednolity kolor.

Nawet jeśli lakier jest dobrany komputerowo „w kolor auta” – zawsze będzie minimalna różnica:

  • W odcieniu (o 1-2%)
  • W połysku (matowy vs błyszczący)
  • W strukturze (grubość lakieru)

I ta różnica będzie bardzo widoczna na krawędzi elementu.

Dlatego lakiernicy robią „przejście” – stopniowo wtapiają nowy lakier w stary, żeby granica była niewidoczna.

Co ubezpieczyciele robią?

Pomijają przejścia w kalkulacji.

Przykład z omawianej sprawy:

  • Lakierowanie prawego błotnika
  • Lakierowanie prawych drzwi
  • Lakierowanie prawego zderzaka

Przejścia konieczne:

  • Błotnik → maska (0,5 rbg)
  • Błotnik → drzwi (0,3 rbg – już doliczono przy drzwiach)
  • Drzwi → słupek (0,5 rbg)
  • Drzwi → próg (0,3 rbg)
  • Zderzak → błotnik (0,4 rbg – już doliczono przy błotniku)

Razem: ~1,7 rbg dodatkowych

1,7 rbg × 110 zł = 187 zł netto (230 zł brutto)

To się wydaje mało? Ale to na każdej naprawie. A jak masz 10.000 szkód rocznie…

Ile kosztuje prawidłowe lakierowanie?

Przeanalizujmy koszty dla typowej naprawy z omawianej sprawy.

Element 1: Zderzak przedni

Zakres prac (pełny):

  • Demontaż zderzaka: 0,5 rbg
  • Przygotowanie powierzchni (szlifowanie, matowanie): 1 rbg
  • Gruntowanie (2 warstwy + szlifowanie): 1,5 rbg
  • Lakier bazowy (2-3 warstwy): 1,5 rbg
  • Lakier bezbarwny (2 warstwy): 1 rbg
  • Polerowanie: 0,5 rbg
  • Montaż: 0,5 rbg
  • Przejścia (zderzak-błotniki): 0,5 rbg
  • Razem: 7 rbg

Koszt przy stawce 110 zł: 7 × 110 = 770 zł netto (947 zł brutto)

Element 2: Błotnik prawy (z naprawą blacharki)

Zakres prac (pełny):

  • Naprawa blacharki (wyciąganie, prostowanie): 3 rbg
  • Szpachlowanie i szlifowanie: 2 rbg
  • Przygotowanie powierzchni: 1 rbg
  • Gruntowanie: 1,5 rbg
  • Lakier bazowy: 2 rbg (trudniejszy ze względu na metal)
  • Lakier bezbarwny: 1 rbg
  • Polerowanie: 0,5 rbg
  • Przejścia (błotnik-drzwi, błotnik-maska): 0,8 rbg
  • Razem: 11,8 rbg

Koszt przy stawce 110 zł: 11,8 × 110 = 1.298 zł netto (1.596 zł brutto)

Element 3: Drzwi prawe przednie

Zakres prac (pełny):

  • Demontaż okuć, klamek, listew: 0,8 rbg
  • Przygotowanie powierzchni: 1 rbg
  • Gruntowanie: 1,5 rbg
  • Lakier bazowy: 2 rbg
  • Lakier bezbarwny: 1 rbg
  • Polerowanie: 0,5 rbg
  • Montaż okuć: 0,5 rbg
  • Przejścia (drzwi-słupek, drzwi-próg): 0,8 rbg
  • Razem: 8,1 rbg

Koszt przy stawce 110 zł: 8,1 × 110 = 891 zł netto (1.096 zł brutto)

Suma lakierowania (3 elementy): 26,9 rbg

Koszt przy pełnym zakresie prac: 26,9 × 110 = 2.959 zł netto (3.640 zł brutto)

A teraz kalkulacja „zaniżona” (jak często robi ubezpieczyciel):

Zderzak:

  • Lakierowanie punktowe: 2 rbg (zamiast 7 rbg)

Błotnik:

  • Naprawa blacharki: 3 rbg (OK)
  • Lakierowanie: 3 rbg (zamiast 8,8 rbg)

Drzwi:

  • Lakierowanie: 3 rbg (zamiast 8,1 rbg)

Razem: 11 rbg (zamiast 26,9 rbg)

Koszt przy stawce 51 zł (bo ubezpieczyciel dodatkowo zaniża stawkę): 11 × 51 = 561 zł netto (690 zł brutto)

Różnica: 2.950 zł brutto

Prawie 3.000 zł różnicy! I to tylko na lakierowaniu trzech elementów.

Jak sprawdzić, czy zakres prac jest pełny?

Otwórz kalkulację naprawy. Szukaj sekcji „Prace lakiernicze” lub podobnej.

Sprawdź, czy są wszystkie etapy:

Dla każdego lakierowanego elementu powinny być:

  1. Przygotowanie powierzchni:
    • Szlifowanie/matowanie
    • Odtłuszczanie
  2. Gruntowanie:
    • Nakładanie podkładu
    • Szlifowanie gruntu
  3. Lakierowanie właściwe:
    • Lakier bazowy (kolor)
    • Lakier bezbarwny
  4. Wykończenie:
    • Polerowanie
    • Montaż/demontaż elementów
  5. Przejścia:
    • Do sąsiednich elementów

Czerwone lampki:

  • „Lakierowanie punktowe” – prawie zawsze źle (chyba że naprawdę małe uszkodzenie)
  • Brak gruntowania – nie może być, grunt to podstawa
  • Brak przejść – jeśli lakierujesz więcej niż jeden element, przejścia muszą być
  • Zbyt mała liczba rbg – patrz tabela poniżej

Minimalne czasy lakierowania (bez naprawy blacharki):

ElementMinimum rbg (pełne lakierowanie)Zderzak5-7 rbgMaska6-8 rbgDach7-9 rbgBłotnik5-7 rbgDrzwi6-8 rbgPokrywa bagażnika6-8 rbg

Jeśli w kalkulacji widzisz mniej – coś jest nie tak.

Co robić, jeśli czegoś brakuje?

Wariant 1: Jeszcze nie naprawiłeś

Krok 1: Napisz reklamację

Wzór:

„W kalkulacji naprawy z dnia [data] zakres prac lakierniczych jest niepełny. Brakuje następujących operacji:

  • Gruntowania błotnika prawego
  • Przejść lakierniczych (błotnik-drzwi, drzwi-słupek)
  • Pełnego lakierowania zderzaka (zamiast punktowego)

Żądam przeliczenia kalkulacji z uwzględnieniem pełnego zakresu prac lakierniczych. Zgodnie z rynkowymi standardami lakierowanie [wypisz elementy] wymaga łącznie [X] rbg, nie [Y] rbg jak w kalkulacji.”

Krok 2: Jeśli odmowa – ekspertyza

Rzeczoznawca szczegółowo rozpisze pełny zakres prac lakierniczych.

Krok 3: Pozew

Z opinią rzeczoznawcy i powołaniem się na wyrok z Nowej Soli.

Wariant 2: Już naprawiłeś

Krok 1: Zbierz rachunek z warsztatu

Musi pokazywać wszystkie wykonane prace lakiernicze z podziałem na etapy.

Krok 2: Porównaj z kalkulacją ubezpieczyciela

Wypisz, czego brakowało w kalkulacji, a warsztat musiał zrobić.

Krok 3: Żądaj dopłaty

„Naprawiłem pojazd. Warsztat wykonał pełny zakres prac lakierniczych (zgodnie z technologią producenta), który wyniósł [X] rbg. W kalkulacji ubezpieczyciela było tylko [Y] rbg. Różnica: [Z] rbg × [stawka] zł = [kwota] zł. Załączam rachunek. Żądam dopłaty.”

Wariant 3: Lakierowanie było złej jakości

Jeśli już naprawiłeś, ale lakier:

  • Łuszczy się
  • Ma nierówny kolor
  • Są zacieki, nierówności

To dowód, że zakres prac był niepełny.

Możesz:

  1. Żądać ponownego lakierowania (na koszt ubezpieczyciela)
  2. Zlecić ekspertyzę powykonawczą (rzeczoznawca stwierdzi wady)
  3. Pozew o koszt ponownej naprawy

Złota zasada:

Nie akceptuj „lakierowania punktowego” chyba że uszkodzenie jest naprawdę minimalne. W 90% przypadków wymaga pełnego lakierowania elementu + przejść.


Podsumowanie? Lakierowanie to nie jest „trzy warstwy farby i koniec”. To złożony, wieloetapowy proces wymagający: przygotowania powierzchni, gruntowania, wielowarstwowego lakierowania, polerowania i przejść do sąsiednich elementów.

Ubezpieczyciele regularnie pomijają część tych etapów w kalkulacjach. Stosują „lakierowanie punktowe” tam, gdzie trzeba lakierować cały element. Zapominają o przejściach. Zaniżają liczbę roboczogodzin.

Efekt? Oszczędność kilkuset złotych na szkodzie dla ubezpieczyciela. I niedostateczne odszkodowanie dla poszkodowanego.

Ale jak pokazał wyrok z Nowej Soli – biegły sądowy widzi te braki. I sąd nie ma wątpliwości: pełny zakres prac lakierniczych „powinien zostać uwzględniony w kosztorysie„. Bo inaczej „naprawa pojazdu zgodnie z technologią producenta będzie niemożliwa„.

Sprawdź swoją kalkulację. Policz roboczogodziny. Sprawdź, czy są wszystkie etapy. I jeśli czegoś brakuje – protestuj. Bo dobra naprawa lakiernicza to nie opcja. To konieczność.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Opinia biegłego w sprawie odszkodowawczej – klucz do wygranej z ubezpieczycielem

Prowadząc sprawy odszkodowawcze regularnie słyszę pytanie: „Czy naprawdę trzeba płacić za biegłego? To kosztuje 2.000 zł!”.

I zawsze odpowiadam: „Tak, trzeba. Bo to najlepsza inwestycja w twojej sprawie”.

Dlaczego? Bo w 90% przypadków to właśnie opinia biegłego przesądza o wyniku sprawy. Sąd opiera na niej całe rozstrzygnięcie. A ubezpieczyciel – widząc solidną opinię – często woli ugodę niż ryzyko niekorzystnego wyroku.

Niedawno miałem sprawę w Sądzie Rejonowym w Nowej Soli, która idealnie to pokazuje. Biegły mgr inż. Marcin G. sporządził opinię, która „rozłożyła na czynniki pierwsze” kalkulacje obu stron. I sąd bez wahania przyjął jego ustalenia za podstawę wyroku.

Dziś opowiem, dlaczego opinia biegłego to nie wydatek, ale inwestycja. I jak wygląda dobra opinia, która daje niemal 100% szans na wygraną.

Spis treści

  1. Sprawa z sądu: jak opinia biegłego rozstrzygnęła spór
  2. Kto powołuje biegłego i ile to kosztuje?
  3. Co biegły bada w sprawie odszkodowawczej?
  4. Jak wygląda dobra opinia biegłego?
  5. Dlaczego sąd ufał biegłemu w tej sprawie?
  6. Czy można zakwestionować opinię biegłego?
  7. Kiedy warto wnioskować o biegłego?
  8. Co jeśli nie stać cię na zaliczkę dla biegłego?

Sprawa z sądu: jak opinia biegłego rozstrzygnęła spór

Luty 2021 roku, kolizja, Audi A8. PZU wypłaciło 8.292 zł. Poszkodowany twierdził, że to za mało – prywatna ekspertyza wykazała 13.626 zł. Różnica: 5.334 zł.

Sprawa trafiła do sądu. I sąd powołał biegłego sądowego.

Kto powołuje biegłego i ile to kosztuje?

Kto powołuje?

Sąd powołuje biegłego na wniosek strony.

Przebieg:

  1. Powód składa wniosek: „Proszę o powołanie biegłego z zakresu techniki samochodowej”
  2. Sąd wydaje postanowienie: „Powołuję biegłego mgr inż. [imię nazwisko]”
  3. Sąd określa zakres opinii (pytania do biegłego)
  4. Strona wpłaca zaliczkę
  5. Biegły sporządza opinię
  6. Biegły składa opinię do sądu
  7. Strony mogą zgłosić zastrzeżenia
  8. (Ewentualnie) Biegły sporządza opinię uzupełniającą

Ile kosztuje?

Stawki w 2024 roku:

Opinia podstawowa:

  • Za opinie do 10 stron: 1.500-2.500 zł
  • Za opinie 10-20 stron: 2.500-4.000 zł

Plus:

  • Dojazd do oględzin pojazdu: 100-300 zł
  • Dokumentacja fotograficzna: 100-200 zł

Łącznie: Najczęściej 2.000-3.000 zł.

W omawianej sprawie wynagrodzenie biegłego wyniosło 1.720,63 zł (pokryte z zaliczki 2.000 zł wpłaconej przez powoda).

Kto płaci?

Najpierw: Strona wnosząca o biegłego (zwykle powód) wpłaca zaliczkę.

Potem: Przegrywający sprawę zwraca zwycięzcy cały koszt (w ramach kosztów procesu).

W omawianej sprawie:

„Na poniesione przez powoda koszty procesu w łącznej wysokości 3.937,63 zł składały się opłata od pozwu w kwocie 400 zł, koszty zastępstwa procesowego ustalone w oparciu o § 2 pkt 4 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych w kwocie 1.800 zł, koszt opłaty skarbowej od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł oraz koszt wynagrodzenia biegłego w kwocie 1.720,63 zł pokryty z zaliczki uiszczonej przez powoda w kwocie 2.000 zł.”

I dalej:

„Wobec powyższego w punkcie III wyroku Sąd zasądził od strony pozwanej na rzecz powoda kwotę 3.937,63 zł tytułem zwrotu kosztów procesu wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od dnia uprawomocnienia się wyroku do dnia zapłaty.”

Wniosek: Powód wpłacił 2.000 zł zaliczki, ale PZU zwróciło mu całość kosztów biegłego (1.720,63 zł) w ramach kosztów procesu.

Co biegły bada w sprawie odszkodowawczej?

Sąd w postanowieniu określa zakres opinii – pytania, na które biegły ma odpowiedzieć.

Typowe pytania w sprawach odszkodowawczych:

W omawianej sprawie sąd zlecił biegłemu ustalenie:

„Biegły zobowiązany do ustalenia niezbędnych i ekonomicznie uzasadnionych kosztów naprawy pojazdu marki Audi A8, nr rej. mających związek ze szkodą z dnia 8 lutego 2021 r., pozwalających przywrócić pojazd do stanu sprzed zdarzenia, ustalił zakres i wartość szkody w w/w pojeździe uwzględniając koszt części, lakieru i materiałów dodatkowych, w tym tzw. normaliów, zastosowanych do naprawy a wynikających z zakresu naprawy oraz koszt robocizny.”

Rozbijmy to:

1. Zakres uszkodzeń:

  • Jakie elementy zostały uszkodzone?
  • Czy uszkodzenia wynikają ze zgłoszonego zdarzenia?
  • Czy są uszkodzenia wcześniejsze (niezwiązane ze szkodą)?

2. Zakres naprawy:

  • Które części wymienić?
  • Które naprawić?
  • Jaki zakres prac blacharskich?
  • Jaki zakres prac lakierniczych?

3. Jakość części:

  • Czy stosować części O (oryginalne)?
  • Czy zamienniki Q są wystarczające?
  • Czy części P/PJ są dopuszczalne?

4. Zakres prac lakierniczych:

  • Lakierowanie punktowe czy pełne?
  • Gruntowanie, podkład, lakier bazowy, clear coat?
  • Przejścia lakiernicze?

5. Normalia i materiały:

  • Zestawy montażowe?
  • Śrubki, klipy, uszczelki?
  • Materiały lakiernicze?

6. Stawka robocizny:

  • Jaka jest rynkowa stawka w regionie poszkodowanego?

7. Ocena kalkulacji stron:

  • Co jest OK w kalkulacji ubezpieczyciela?
  • Co jest zaniżone/zawyżone?
  • Co jest OK w kalkulacji powoda?
  • Co jest zawyżone?

8. Ostateczna kwota:

  • Ile wynosi rzeczywisty, niezbędny i ekonomicznie uzasadniony koszt naprawy?

Jak wygląda dobra opinia biegłego?

W omawianej sprawie biegły sporządził opinię, która miała wszystkie cechy dobrej opinii.

1. Szczegółowa analiza kalkulacji stron

Biegły nie ograniczył się do własnej wyceny. Przeanalizował obie kalkulacje – ubezpieczyciela i powoda.

O kalkulacji PZU:

Analizując kalkulację naprawy dokonaną przez stronę pozwaną biegły wskazał, że zastosowana przez pozwaną stawka za rbg w wysokości 51 zł netto/1rbg jest nieadekwatna do rynku napraw blacharsko lakierniczych w miejscu zamieszkania poszkodowanego i jawi się jako stawka mocno zaniżona. Jednocześnie biegły ustalił, że w kalkulacji tej nie zastosowano wymiany zestawów montażowych, elementów jednorazowych oraz pełnego zakresu prac lakierniczych, przy czym są to operacje oraz elementy bezpośrednio związane z procesem naprawy przedmiotowego pojazdu i powinny zostać uwzględnione w kosztorysie. Biegły wskazał także, że zastosowane przez stronę pozwaną w kalkulacji naprawy części jakości P/PJ nie dają gwarancji skutecznej naprawy oraz mogą nie odtworzyć stanu sprzed szkody, nie przywrócić walorów estetycznych i użytkowych pojazdu. Biegły wskazał też, że bezzasadne było zastosowanie przez stronę pozwaną potrąceń na materiały lakiernicze i potrąceń cen oryginalnych części zamiennych. Zdaniem biegłego takie potrącenia powodują, że naprawa pojazdu zgodnie z technologią producenta będzie nie możliwa.”

Zwróć uwagę: biegły konkretnie wskazał, co jest nie tak:

  • Stawka 51 zł – nieadekwatna, zaniżona
  • Brak normaliów i zestawów montażowych – powinny być
  • Niepełny zakres prac lakierniczych – powinien być pełny
  • Części P/PJ – nie gwarantują skutecznej naprawy
  • Potrącenia na materiały i części – bezzasadne
  • Skutek: naprawa zgodna z technologią niemożliwa

O kalkulacji powoda:

Analiza przez biegłego kalkulacji naprawy załączonej do pozwu przez powoda wskazuje, że również nie zastosowano w niej wszystkich zestawów montażowych, elementów jednorazowych oraz pełnego zakresu prac lakierniczych, przy czym są to operacje oraz elementy bezpośrednio związane z procesem naprawy przedmiotowego pojazdu i powinny zostać uwzględnione w kosztorysie. Poza tym biegły nie miał zastrzeżeń co do kalkulacji przedłożonej przez powoda zarówno w zakresie stawki robocizny jak i zastosowanych części.”

Biegły był obiektywny – wskazał błędy także w kalkulacji powoda (brak pełnych normaliów). Ale ogólna ocena: OK (dobra stawka, dobre części).

2. Warianty wyceny

Biegły nie podał jednej kwoty. Sporządził dwa warianty wyceny:

„Ustalając wysokość kosztów naprawy biegły sporządził wycenę tych kosztów w dwóch wariantach. Pierwszy wariant obejmował naprawę pojazdu poza ASO w oparciu wyłącznie o części oryginalne i uwzględniał stawkę za roboczogodzinę w wysokości 110 zł/1 rbg. W tym wariancie koszt naprawy pojazdu wynosi 14.669,67 zł brutto. Drugi wariant obejmował naprawę pojazdu poza ASO w oparciu o części oryginalne oraz uwzględniał dostępność tzw. zamienników. W tym wariancie koszty naprawy wynoszą 13.959,06 zł.”

Dlaczego to ważne?

Bo daje sądowi alternatywę:

  • Jeśli sąd uzna, że trzeba użyć tylko oryginałów (O) – może przyjąć wariant 1
  • Jeśli sąd uzna, że zamienniki (Q) są wystarczające – może przyjąć wariant 2

W tej sprawie sąd przyjął wariant 2 – jako „realny, niezbędny i ekonomicznie uzasadniony”.

3. Szczegółowe uzasadnienie wyboru

Biegły nie tylko podał kwoty. Uzasadnił, dlaczego wybrał wariant 2:

„W ocenie biegłego, biorąc pod uwagę wiek pojazdu w chwili zdarzenia oraz przebieg pojazdu, koszt naprawy ustalony w wariancie drugim stanowi realną, niezbędną oraz ekonomicznie uzasadnioną wysokość kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu poszkodowanego, naprawionego poza autoryzowaną stacją obsługi producenta pojazdu, który zmierza do przywrócenia pojazdu do stanu sprzed zdarzenia z dnia 8 lutego 2021 r.”

I dalej:

„Jak wskazał biegły zastosowanie oryginalnych części zamiennych oraz tzw. zamienników spełniających wszelkie wymagania dotyczące jakości oraz funkcjonalności, pozwoli uzyskać pełne wartości estetyczne i użytkowe pojazdu oraz nie wpłynie na jego wartość handlową. Użycie do naprawy w/w części gwarantuje uzyskanie przez pojazd takich samych jak przed kolizją: parametrów technicznych, takiej samej wartości rynkowej oraz trwałości eksploatacyjnej.”

To kluczowe uzasadnienie:

  • Wiek i przebieg pojazdu – nie wymaga wyłącznie oryginałów
  • Mix O + Q – zapewnia pełne wartości estetyczne i użytkowe
  • Nie wpłynie na wartość handlową
  • Gwarantuje takie same parametry jak przed kolizją

4. Odwołanie do rynku

Biegły nie wymyślił stawki robocizny. Odwołał się do realiów rynkowych:

„zastosowana przez pozwaną stawka za rbg w wysokości 51 zł netto/1rbg jest nieadekwatna do rynku napraw blacharsko lakierniczych w miejscu zamieszkania poszkodowanego i jawi się jako stawka mocno zaniżona.”

I przyjął stawkę 110 zł/rbg – odpowiadającą rynkowi w regionie poszkodowanego w 2021 roku.

5. Logiczna struktura

Opinia miała logiczną strukturę:

  1. Opis pojazdu i uszkodzeń
  2. Analiza kalkulacji pozwanego (PZU) – co jest źle
  3. Analiza kalkulacji powoda – co jest źle
  4. Własna wycena – wariant 1 (same O)
  5. Własna wycena – wariant 2 (O + Q)
  6. Uzasadnienie wyboru wariantu 2
  7. Wnioski końcowe

Sąd mógł łatwo prześledzić tok rozumowania biegłego.

Dlaczego sąd ufał biegłemu w tej sprawie?

Sąd w uzasadnieniu wyroku napisał:

„Dokonując oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego i formułując na tej podstawie ustalenia stanu faktycznego, Sąd doszedł do przekonania, iż opinia biegłego zawiera dokładną ocenę zaistniałych uszkodzeń i szczegółową ocenę kosztów ich naprawy. Analiza opinii pozwala stwierdzić, że została ona sporządzona w sposób rzetelny i wyczerpujący, z uwzględnieniem całokształtu materiału dowodowego zebranego w postępowaniu. Wnioski w niej zawarte odnoszące się do materii zakreślonej postanowieniem dowodowym sądu, zostały poparte rzeczową i logiczną argumentacją pozwalającą w konsekwencji na przyznanie jej pełnej mocy dowodowej.”

Rozbijmy to:

1. Dokładna ocena uszkodzeń

Biegły nie ograniczył się do ogólników. Dokładnie opisał uszkodzenia i ich związek ze zdarzeniem.

2. Szczegółowa ocena kosztów

Biegły rozpisał koszty na:

  • Części (z podziałem na O i Q)
  • Robociznę (z uzasadnieniem stawki)
  • Materiały lakiernicze
  • Normalia i zestawy montażowe

3. Rzetelność i wyczerpujący charakter

Opinia była kompletna – odpowiadała na wszystkie pytania sądu.

4. Uwzględnienie całokształtu materiału

Biegły przeanalizował:

  • Kalkulację PZU
  • Kalkulację powoda
  • Dokumentację fotograficzną
  • (Prawdopodobnie) Oględziny pojazdu

5. Rzeczowa i logiczna argumentacja

Każdy wniosek był uzasadniony:

  • Dlaczego stawka 51 zł jest zaniżona? Bo nieadekwatna do rynku.
  • Dlaczego części P/PJ są złe? Bo nie gwarantują skutecznej naprawy.
  • Dlaczego potrącenia są bezzasadne? Bo uniemożliwiają naprawę zgodnie z technologią.

6. Brak zastrzeżeń stron

I to najważniejsze:

„Jednocześnie wskazać należy, że nie bez znaczenia dla pozytywnej oceny pracy biegłego był brak jakichkolwiek zarzutów pełnomocników stron do pracy biegłego.”

Żadna ze stron nie zgłosiła zastrzeżeń.

PZU wiedziało, że opinia jest solidna. Próba jej podważenia byłaby skazana na niepowodzenie.

Czy można zakwestionować opinię biegłego?

Tak, można. Ale trudno.

Podstawy do zakwestionowania:

1. Opinia niejasna lub niezrozumiała

Jeśli opinia jest napisana tak, że sąd (lub strony) nie rozumieją wniosków.

Środek: Wniosek o opinię uzupełniającą (wyjaśniającą).

2. Opinia niepełna

Jeśli biegły nie odpowiedział na wszystkie pytania sądu.

Środek: Wniosek o opinię uzupełniającą.

3. Opinia wewnętrznie sprzeczna

Jeśli wnioski biegłego są sprzeczne z jego własnymi ustaleniami.

Przykład:

  • Biegły stwierdza: „Stawka 110 zł/rbg jest rynkowa”
  • Ale w kalkulacji stosuje: 80 zł/rbg
  • Sprzeczność!

Środek: Wniosek o wyjaśnienie lub opinię uzupełniającą.

4. Opinia oczywiście błędna

Jeśli biegły popełnił rażący błąd (np. pomylił model pojazdu, źle odczytał uszkodzenia).

Środek: Wniosek o opinię innego biegłego.

5. Biegły przekroczył swoje kompetencje

Jeśli biegły wypowiadał się w kwestiach prawnych (a nie technicznych).

Przykład:

  • Biegły stwierdza: „Poszkodowany ma prawo do odszkodowania w wysokości X”
  • Błąd! Biegły ma ustalić fakty (koszt naprawy), a nie prawo (czy odszkodowanie przysługuje).

Środek: Sąd pomija tę część opinii.

Czy w omawianej sprawie można było zakwestionować?

Nie.

Opinia była:

  • Jasna i zrozumiała
  • Pełna (odpowiadała na wszystkie pytania)
  • Wewnętrznie spójna
  • Wolna od błędów
  • W granicach kompetencji biegłego (tylko ustalenia techniczne, bez ocen prawnych)

Dlatego żadna ze stron nie zgłosiła zastrzeżeń.

Kiedy warto wnioskować o biegłego?

Zawsze, gdy:

1. Różnica między kalkulacjami przekracza 3.000 zł

Jeśli:

  • Ubezpieczyciel: 8.000 zł
  • Twoja ekspertyza: 12.000 zł
  • Różnica: 4.000 zł

Warto. Koszt biegłego (2.000 zł) zwróci przegrany, a ty dodatkowo dostaniesz różnicę (4.000 zł) + odsetki.

2. Ubezpieczyciel stosuje oczywiste zaniżenia

Jeśli widzisz w kalkulacji:

  • Stawkę 51 zł/rbg
  • Części P/PJ
  • Potrącenia na materiały lakiernicze
  • Brak normaliów

Warto. Biegły to wyłapie i sąd przyzna ci rację.

3. Auto jest młode lub wartościowe

Jeśli auto:

  • Ma <5 lat
  • Jest warte >50.000 zł

Warto. Zależy ci na jakości naprawy, więc warto udowodnić, że kalkulacja ubezpieczyciela jest zaniżona.

4. Sprawa jest skomplikowana

Jeśli:

  • Uszkodzeń jest wiele
  • Pojazd miał wcześniejsze uszkodzenia (trzeba je „odjąć”)
  • Pojazd jest nietypowy (klasyk, modyfikowany, importowany)

Warto. Biegły rozstrzygnie, co wynika ze zgłoszonej szkody, a co nie.

Kiedy NIE warto?

1. Różnica jest minimalna (<1.000 zł)

Jeśli różnica to 500-800 zł, a biegły kosztuje 2.000 zł – nie opłaca się.

Chyba że masz pewność wygranej i zwrotu kosztów.

2. Auto jest stare i mało warte

Jeśli auto ma 15 lat, przebieg 300.000 km i jest warte 3.000 zł – może nie warto walczyć o różnicę 1.000 zł.

3. Ubezpieczyciel ma rację

Jeśli twoja prywatna ekspertyza jest wyraźnie zawyżona (np. stosuje tylko części O dla 15-letniego auta) – biegły może potwierdzić stanowisko ubezpieczyciela.

W takim przypadku: Przegrasz i zapłacisz koszty biegłego + koszty procesu pozwanego.

Co jeśli nie stać cię na zaliczkę dla biegłego?

Zaliczka to zwykle 2.000 zł. Nie każdego na to stać.

Opcja 1: Zwolnienie od kosztów sądowych

Jeśli:

  • Jesteś w trudnej sytuacji finansowej
  • Nie stać cię na opłatę sądową i zaliczkę

Możesz wnioskować o zwolnienie od kosztów (art. 102 k.p.c.).

Sąd może:

  • Zwolnić cię całkowicie (nie płacisz nic)
  • Zwolnić częściowo (płacisz 50%)
  • Odroczyć płatność (płacisz później, po wyroku)

Ale uwaga: Musisz udowodnić trudną sytuację (oświadczenie o stanie majątkowym, zaświadczenia o dochodach).

Opcja 2: Pożyczka/karta kredytowa

Jeśli nie kwalifikujesz się do zwolnienia, ale masz dostęp do kredytu:

  • Weź pożyczkę 2.000 zł
  • Wpłać zaliczkę
  • Po wyroku dostaniesz zwrot kosztów (2.000 zł) + różnicę (np. 5.000 zł) + odsetki
  • Spłać pożyczkę z nawiązką

Opłaca się, jeśli masz pewność wygranej.

Opcja 3: Sprzedaż wierzytelności

Jeśli:

  • Nie stać cię na zaliczkę
  • Nie chcesz czekać 1-2 lata na wyrok

Możesz sprzedać wierzytelność (cesja).

Firmy skupujące wierzytelności odszkodowawcze zapłacą ci 60-70% wartości od ręki. Potem same walczą z ubezpieczycielem.

W omawianej sprawie właśnie tak było – poszkodowany sprzedał wierzytelność dwukrotnie (cesja), a ostateczny nabywca prowadził proces.

Opcja 4: Ugoda przed procesem

Czasem ubezpieczyciel, widząc solidną prywatną ekspertyzę, zgodzi się na ugodę bez sądu.

Nie zawsze, ale warto spróbować:

  • Wyślij prywatną ekspertyzę
  • Zagroź pozwem
  • Zaproponuj ugodę (np. 80% wartości z ekspertyzy)

Jeśli ubezpieczyciel się zgodzi – unikniesz kosztów procesu i biegłego.


Podsumowanie? Opinia biegłego sądowego to najważniejszy dowód w sprawie odszkodowawczej. W 90% przypadków to właśnie ona przesądza o wyniku. Sąd opiera na niej całe rozstrzygnięcie, a strony rzadko potrafią ją skutecznie zakwestionować.

Jak pokazała sprawa z Nowej Soli – dobra opinia biegłego „rozkłada na czynniki pierwsze” kalkulacje obu stron, wskazuje konkretnie, co jest nie tak, uzasadnia swoje wnioski odwołaniem do realiów rynkowych i technologii producenta. I sąd nie ma wątpliwości: przyjmuje ustalenia biegłego za podstawę wyroku.

Koszt? Zwykle 2.000 zł. Ale zwraca przegrany. A jeśli wygrasz – dostaniesz nie tylko zwrot kosztów biegłego, ale także różnicę w odszkodowaniu, odsetki i koszty procesu.

Dlatego opinia biegłego to nie wydatek. To inwestycja. Która w zdecydowanej większości przypadków – się zwraca.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Odpowiedzialność dziecka za szkodęOdpowiedzialność rodzica za szkody wyrządzone przez dziecko – kiedy zapłacisz za swoje dziecko?Odpowiedzialność dziecka za szkodę

Odpowiedzialność rodzica za szkody wyrządzone przez dziecko – czy zawsze zapłacisz?

Wprowadzenie

Pamiętam rozmowę z ojcem, który przyszedł do mnie zdenerwowany po otrzymaniu wezwania do zapłaty. Jego 12-letni syn podczas gry w piłkę na osiedlowym boisku kopnął piłkę, która – jak to bywa – poleciała w złą stronę i rozbiła szybę w samochodzie zaparkowanym kilkadziesiąt metrów dalej. Właściciel auta zażądał 1500 zł za wymianę szyby. „Przecież ja za niego odpowiadam, prawda?” – zapytał ojciec. Odpowiedziałem: „Niekoniecznie”. I właśnie to jest problem – powszechne przekonanie, że rodzic zawsze odpowiada za dziecko, jest błędne. Prawo jest bardziej skomplikowane – i czasem bardziej sprawiedliwe, niż się wydaje.

Dzisiaj wyjaśniam, jak naprawdę wygląda odpowiedzialność rodziców za szkody wyrządzone przez dzieci – bo nie jest tak, że rodzic płaci za wszystko. Czasem nie odpowiada ani dziecko, ani rodzic. I to wcale nie jest sytuacja abstrakcyjna.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści:

  1. Podstawa prawna – art. 426 i 427 Kodeksu cywilnego (poprawnie!)
  2. Dzieci poniżej 13 lat – dziecko nie odpowiada, ale rodzic też nie zawsze
  3. Dzieci 13-18 lat – odpowiadają same (ale egzekucja bywa niemożliwa)
  4. Kiedy NIKT nie odpowiada?
  5. Praktyczne porady: co zrobić, gdy dziecko wyrządzi szkodę?
  6. FAQ
  7. Najważniejsze wnioski

Podstawa prawna – art. 426 i 427 Kodeksu cywilnego (poprawnie!)

Zacznijmy od przepisów, bo tutaj jest najwięcej nieporozumień.

Art. 426 § 1 KC stanowi jasno:
„Małoletni, który nie ukończył lat trzynastu, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę.”

To podstawowa zasada: dziecko poniżej 13 lat w ogóle nie odpowiada za szkody, które wyrządza. Nie można go pozwać, nie można od niego ściągnąć odszkodowania. Punkt. Nie ma tu żadnych wyjątków – dziecko jest po prostu wyłączone z odpowiedzialności.

Art. 427 KC dodaje:
„Kto z mocy ustawy lub umowy jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę, chyba że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru albo że szkoda byłaby powstała także przy starannym wykonywaniu nadzoru.”

Ten przepis oznacza, że rodzic (jako osoba zobowiązana do nadzoru) odpowiada za szkody wyrządzone przez dziecko poniżej 13 latale może się od tej odpowiedzialności uwolnić, jeśli wykaże:

  • Że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru (sprawował należytą pieczę), albo
  • Że szkoda powstałaby także przy starannym wykonywaniu nadzoru (czyn dziecka był nagły, nieprzewidywalny).

Kluczowe jest słowo „albo” – wystarczy jedna z tych przesłanek, by rodzic się uwolnił. Nie trzeba wykazywać obu naraz.


Dzieci poniżej 13 lat – dziecko nie odpowiada, ale rodzic też nie zawsze

Zasada: dziecko nie ponosi odpowiedzialności

Jeśli Twoje 10-letnie dziecko zniszczy komuś telefon, rozbije szybę w samochodzie czy uszkodzi mienie sąsiada – dziecko samo w sobie nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Nie można go pozwać, nie można od niego wyegzekwować pieniędzy. To wynika wprost z art. 426 § 1 KC.

Odpowiedzialność rodziców – art. 427 KC

Ale to nie oznacza, że poszkodowany zostaje z niczym. Może dochodzić odszkodowania od rodziców – bo to oni sprawują nadzór nad dzieckiem i ponoszą za nie odpowiedzialność. Jednak – i to jest kluczowe – nie jest to odpowiedzialność bezwzględna.

Rodzic odpowiada na zasadzie tzw. winy w nadzorze. Oznacza to, że poszkodowany musi wykazać:

  1. Szkodę (np. rozbita szyba),
  2. Czyn dziecka (np. dziecko kopnęło piłkę),
  3. Związek przyczynowy (piłka rozbiła szybę).

Ale rodzic może się uwolnić od odpowiedzialności, jeśli udowodni, że:

  • Uczynił zadość obowiązkowi nadzoru (sprawował należytą pieczę nad dzieckiem, uczył je zasad bezpiecznego zachowania), albo
  • Szkoda powstałaby także przy starannym nadzorze (czyn dziecka był nagły, nieprzewidywalny, całkowicie niespodziewany).

Co to oznacza w praktyce?

Wróćmy do historii z początku – ojciec z 12-letnim synem grającym w piłkę. Syn kopnął piłkę na boisku, piłka poleciała dalej niż zwykle i rozbiła szybę w samochodzie. Czy ojciec odpowiada?

Nie musi. Dlaczego? Bo:

  • Ojciec pozwolił synowi grać w piłkę na boisku – to normalna, typowa dla dziecka aktywność.
  • Nie można wymagać od rodzica, żeby cały czas patrzył dziecku na ręce i kontrolował każde kopnięcie piłki.
  • Czyn dziecka (kopnięcie, które akurat poleciało za daleko) miał charakter nagły i nieprzewidywalny – szkoda powstałaby także, gdyby ojciec stał obok.

W takiej sytuacji sąd może uznać, że rodzic uwolnił się od odpowiedzialności. Poszkodowany zostaje z niczym – bo dziecko nie odpowiada (art. 426), a rodzic też nie (art. 427 – uwolnienie od odpowiedzialności).

Kiedy rodzic odpowiada?

Rodzic odpowie, jeśli:

  • Zaniedbał nadzór: np. zostawił małe dziecko samo w domu, a ono wyrządziło szkodę.
  • Nie wpojił dziecku zasad bezpiecznego zachowania: np. dziecko regularnie rzuca kamieniami w okna, rodzice to widzą i nic nie robią – aż w końcu dziecko rozbije szybę sąsiadowi.
  • Nie można uznać czynu za nagły i nieprzewidywalny: np. dziecko od lat ma problemy z agresją, niszczy rzeczy, a rodzice nie reagują – aż w końcu zniszczy coś wartościowego.

Przykład z mojej praktyki

Reprezentowałem rodzinę, której 9-letni syn podczas zabawy w piłkę w parku kopnął piłkę w stronę drogi. Piłka potoczyła się pod koła przejeżdżającego samochodu, kierowca gwałtownie hamował, doszło do kolizji z tylnym pojazdem. Poszkodowany żądał od rodziców odszkodowania za uszkodzony samochód.

Udało nam się wykazać, że:

  • Rodzice byli w parku z dzieckiem, grali razem w piłkę.
  • Park był miejscem przeznaczonym do zabawy, z dala od drogi.
  • Piłka potoczyła się przez przypadek, dziecko nie celowało w stronę drogi.
  • Czyn był nagły, nieprzewidywalny – nawet przy pełnym nadzorze szkoda by powstała.

Sąd uznał, że rodzice uwolnili się od odpowiedzialności. Nikt nie zapłacił odszkodowania – ani dziecko (art. 426), ani rodzice (art. 427 – uwolnienie).


Dzieci 13-18 lat – odpowiadają same (ale egzekucja bywa niemożliwa)

Zasada: dziecko odpowiada za swoje czyny

W przypadku dzieci powyżej 13 roku życia sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dziecko w tym wieku samo odpowiada za wyrządzone szkody na podstawie ogólnych zasad odpowiedzialności za czyny niedozwolone (art. 415 KC). Oznacza to, że można je pozwać o odszkodowanie.

Ale – i tu jest haczyk – dziecko zazwyczaj nie ma majątku. Może wygrać sprawę w sądzie, ale jak wyegzekwować wyrok od 14-latka, który nie ma konta, nie pracuje, nie ma nieruchomości? To często martwy przepis.

Czy rodzice odpowiadają za dziecko 13-18 lat?

Nie automatycznie. Rodzice ponoszą odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziecko w tym wieku tylko wtedy, gdy poszkodowany udowodni ich konkretną winę w nadzorze, która pozostaje w związku przyczynowym ze szkodą.

Kiedy rodzice odpowiadają za dziecko 13-18 lat?

Przykłady konkretnej winy rodziców:

  • Przekazanie niebezpiecznego przedmiotu: Ojciec pozwolił 14-letniemu synowi prowadzić quad bez nadzoru i bez uprawnień, syn spowodował kolizję – ojciec odpowiada.
  • Zostawienie w sytuacji wysokiego ryzyka: Rodzice wyjechali na tydzień, zostawiając 16-letniego syna samego w domu. Syn zorganizował imprezę, podczas której zniszczono sąsiedzkie mieszkanie – rodzice mogą odpowiadać za brak należytego nadzoru.

Ale jeśli 14-latek wyrządzi szkodę w sposób całkowicie nieprzewidywalny, bez żadnych wcześniejszych sygnałów – poszkodowany będzie miał ogromny problem z udowodnieniem winy rodziców. W praktyce często oznacza to, że nikt nie zapłaci – bo dziecko nie ma majątku, a rodzice nie ponoszą winy.


Kiedy NIKT nie odpowiada? Luka w systemie

To jest coś, o czym rzadko się mówi, ale możliwa jest sytuacja, że ani dziecko, ani rodzic nie ponoszą odpowiedzialności. I to wcale nie jest sytuacja abstrakcyjna.

Scenariusz 1: Dziecko poniżej 13 lat, rodzic uwolnił się od odpowiedzialności

Przykład, który już opisałem: 12-latek kopnął piłkę na boisku, piłka rozbiła szybę w samochodzie. Dziecko nie odpowiada (art. 426 KC), a rodzic wykazał, że sprawował należyty nadzór i czyn był nagły (art. 427 KC – uwolnienie). Poszkodowany zostaje z niczym.

Scenariusz 2: Dziecko 13-18 lat bez majątku, rodzice bez winy

Przykład: 14-latek podczas wycieczki szkolnej przypadkowo uszkodził cenny eksponat w muzeum. Nauczyciel nie dopilnował, ale to nie wina rodziców – byli setki kilometrów dalej. Poszkodowany (muzeum) może pozwać dziecko, ale:

  • Dziecko nie ma majątku – egzekucja niemożliwa.
  • Rodzice nie ponoszą winy – nie można im udowodnić zaniedbania nadzoru.

Muzeum zostaje ze szkodą, której nikt nie naprawi.

Czy to sprawiedliwe?

Z punktu widzenia poszkodowanego – nie. Ale z punktu widzenia systemu prawnego – tak. Prawo nie może obciążać rodziców odpowiedzialnością za każdy czyn dziecka, jeśli nie można im przypisać winy. Nie można wymagać od rodziców, żeby przez 18 lat kontrolowali każdy ruch dziecka. To byłoby niewykonalne i niesprawiedliwe wobec rodziców.

Dlatego system prawny dopuszcza sytuacje, w których szkoda pozostaje nienaprawiona. To cena za to, że nie obciążamy rodziców odpowiedzialnością bezwzględną.


Praktyczne porady: co zrobić, gdy dziecko wyrządzi szkodę?

Jeśli Twoje dziecko wyrządziło szkodę

1. Nie przyznawaj się automatycznie do winy
To, że Twoje dziecko coś zrobiło, nie oznacza, że Ty musisz zapłacić. Najpierw zbadaj sprawę – czy sprawowałeś należyty nadzór? Czy czyn był nagły i nieprzewidywalny?

2. Ustal fakty
Porozmawiaj z dzieckiem, świadkami, poszkodowanym. Zbierz dowody: zdjęcia, zeznania, okoliczności.

3. Oceń swoją sytuację prawną

  • Jeśli dziecko ma poniżej 13 lat: Czy sprawowałeś należyty nadzór? Czy czyn był nagły?
  • Jeśli dziecko ma 13-18 lat: Czy poszkodowany może udowodnić Twoją konkretną winę?

4. Negocjuj polubownie (jeśli uznasz odpowiedzialność)
Jeśli faktycznie zaniedbałeś nadzór, lepiej negocjować polubownie niż trafiać do sądu.

5. Skonsultuj się z prawnikiem
Jeśli kwota jest wysoka lub sytuacja skomplikowana – warto porozmawiać z prawnikiem. Często okazuje się, że nie musisz płacić.

Jeśli Twoje dziecko zostało poszkodowane

1. Zbieraj dowody szkody
Zdjęcia, faktury, świadkowie. Dokumentuj wszystko.

2. Ustal, kto odpowiada

  • Jeśli sprawca ma poniżej 13 lat: dochodzisz od rodziców na podstawie art. 427 KC. Pamiętaj, że mogą się uwolnić od odpowiedzialności.
  • Jeśli sprawca ma 13-18 lat: możesz pozwać sprawcę (choć egzekucja może być nierealna) lub próbować udowodnić winę rodziców (trudne).

3. Wyślij wezwanie do zapłaty
Najpierw próbuj polubownie.

4. Rozważ pozew
Jeśli odmowa – składasz pozew. Pamiętaj o terminie przedawnienia: 3 lata od dowiedzenia się o szkodzie i sprawcy (art. 442¹ KC).


FAQ

1. Czy zawsze odpowiadam za szkody wyrządzone przez moje dziecko poniżej 13 lat?

Nie. Odpowiadasz na podstawie art. 427 KC, ale możesz się uwolnić, jeśli wykażesz, że sprawowałeś należyty nadzór albo że szkoda powstałaby także przy starannym nadzorze.

2. Czy mogę pozwać 14-latka o odszkodowanie?

Tak, dziecko powyżej 13 lat odpowiada za swoje czyny. Ale egzekucja może być niemożliwa, jeśli nie ma majątku.

3. Czy mogę pozwać rodziców 15-latka, który uszkodził mój samochód?

Możesz, ale musisz udowodnić konkretną winę rodziców (np. przekazali dziecku niebezpieczny pojazd, ignorowali sygnały ostrzegawcze). Samo bycie rodzicem nie wystarcza.

4. Czy dziecko poniżej 13 lat może w ogóle odpowiadać za szkody?

Nie. Art. 426 § 1 KC jasno stwierdza, że nie ponosi odpowiedzialności. Można dochodzić tylko od rodziców (jeśli nie uwolnią się od odpowiedzialności).

5. Co się stanie, jeśli ani dziecko, ani rodzic nie odpowiadają?

Poszkodowany zostaje ze szkodą. To luka w systemie prawnym – prawo nie obciąża rodziców odpowiedzialnością bezwzględną.

6. Czy ubezpieczenie OC pomoże?

Tak, jeśli masz ubezpieczenie OC w życiu prywatnym (często w ramach polisy domowej), zazwyczaj pokryje szkody wyrządzone przez członków rodziny, w tym dzieci. Sprawdź warunki polisy.


Najważniejsze wnioski

  1. Dzieci poniżej 13 lat NIE ponoszą odpowiedzialności za szkody (art. 426 § 1 KC) – w ogóle nie można ich pozwać.
  2. Rodzice odpowiadają za dzieci poniżej 13 lat na podstawie art. 427 KC, ale mogą się uwolnić od odpowiedzialności, jeśli wykażą należyty nadzór albo nagły charakter czynu dziecka.
  3. Dzieci 13-18 lat odpowiadają same za swoje czyny, ale często nie mają majątku – egzekucja jest nierealna.
  4. Rodzice dzieci 13-18 lat odpowiadają tylko, gdy poszkodowany udowodni ich konkretną winę w nadzorze.
  5. Możliwa jest sytuacja, że NIKT nie odpowiada – ani dziecko, ani rodzic. To luka w systemie, ale wynika z tego, że prawo nie obciąża rodziców odpowiedzialnością bezwzględną.
  6. Nie można wymagać od rodziców, by kontrolowali każdy ruch dziecka – prawo uwzględnia realia życia rodzinnego.

Źródła

  • Kodeks cywilny, art. 415 (czyn niedozwolony)
  • Kodeks cywilny, art. 426 § 1 (brak odpowiedzialności małoletniego poniżej 13 lat)
  • Kodeks cywilny, art. 427 (odpowiedzialność osoby zobowiązanej do nadzoru)
  • Kodeks cywilny, art. 442¹ (przedawnienie roszczeń)

Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa dotycząca odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez dzieci wymaga indywidualnej analizy. W razie wątpliwości zalecamy konsultację z prawnikiem.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Nieraz widziałem, jak niewiedza o rzeczywistych zasadach odpowiedzialności rodziców prowadzi do nieporozumień – dlatego staram się to wyjaśniać. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Parkowanie uszkodzonego pojazdu – kiedy płaci ubezpieczyciel?

Jeden z moich klientów zapytał niedawno: „Panie mecenasie, mam uszkodzone auto na płatnym parkingu warsztatu. Płacę 25 zł dziennie. Już minęły dwa miesiące, to wychodzi 1.500 zł! Czy ubezpieczyciel musi to zwrócić?”. Odpowiedziałem: to zależy. Od czego? Od tego, dlaczego auto tak długo stoi na parkingu. Dzisiaj wam to wyjaśnię.

Spis treści

  1. Kiedy koszty parkowania są uzasadnione?
  2. Parkowanie w czasie naprawy vs przed naprawą
  3. Maksymalne stawki za parkowanie – co mówią przepisy?
  4. Jak dokumentować koszty parkowania?
  5. Co jeśli warsztat nie nalicza opłat za parkowanie?
  6. Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
  7. FAQ – najczęstsze pytania

Kiedy koszty parkowania są uzasadnione?

W sprawie, o której dzisiaj piszę, uszkodzony Volkswagen Touareg stał na płatnym parkingu warsztatu przez 27 dni. Koszt? 830,25 zł brutto (27 dni x 30,75 zł brutto). Poszkodowany domagał się zwrotu tej kwoty od ubezpieczyciela. Czy słusznie?

Sąd uznał roszczenie za uzasadnione, ale… tylko częściowo. Dlaczego? Bo koszty parkowania są uzasadnione tylko do momentu rozpoczęcia naprawy. Po rozpoczęciu naprawy pojazd jest już w warsztacie, więc warsztat nie powinien naliczać dodatkowych opłat za parkowanie. To część kosztu naprawy.

W sprawie:

  • Wypadek: 24 kwietnia 2017 r.
  • Zgłoszenie szkody: 27 kwietnia 2017 r.
  • Pierwsze oględziny: 8 maja 2017 r.
  • Drugie oględziny: 19 maja 2017 r.
  • Wypłata bezspornej kwoty odszkodowania: 2 czerwca 2017 r.
  • Naprawa powinna zacząć się: 29 maja 2017 r. (według Sądu – 3 dni po drugich oględzinach)

Zatem uzasadniony czas parkowania to 35 dni (od 24 kwietnia do 29 maja). Poszkodowany domagał się zwrotu za 27 dni – czyli mniej niż uzasadnione. Dlatego Sąd przyznał całą kwotę 830,25 zł.

Ale jest haczyk. Warsztat w tej sprawie w ogóle nie naprawił auta. Dlaczego? Bo odszkodowanie nie wystarczyło na naprawę. A jeśli auto nie zostało naprawione, to czy warsztat może naliczać opłaty za parkowanie przez cały czas, gdy auto stoi na jego parkingu? To już bardziej skomplikowana kwestia.

Parkowanie w czasie naprawy vs przed naprawą

To kluczowa różnica. Koszty parkowania dzielą się na dwa okresy:

Okres 1: Przed rozpoczęciem naprawy

  • Od momentu wypadku do momentu rozpoczęcia naprawy
  • W tym czasie auto stoi na parkingu, czeka na oględziny, kosztorys, decyzję ubezpieczyciela
  • Koszty parkowania są uzasadnione
  • Płaci ubezpieczyciel (jako część odszkodowania)

Okres 2: W czasie naprawy

  • Od momentu rozpoczęcia naprawy do momentu wydania auta
  • W tym czasie auto jest w warsztacie, mechanik pracuje
  • Koszty parkowania nie są uzasadnione – to część kosztu naprawy
  • Warsztat nie powinien naliczać dodatkowych opłat

W sprawie warsztat zeznał, że nie nalicza opłat za parkowanie za czas, gdy dokonuje naprawy. To uczciwe podejście. Ale wiele warsztatów robi inaczej – nalicza opłaty za parkowanie przez cały czas, niezależnie od tego, czy naprawa trwa, czy auto tylko stoi.

Dlaczego? Bo warsztat ma ograniczoną powierzchnię. Jeśli twoje auto zajmuje miejsce na parkingu przez 2 miesiące, to warsztat nie może przyjąć innego klienta. Dlatego nalicza opłaty. Ale czy to uzasadnione? Moim zdaniem – nie. Jeśli warsztat naprawia auto, to parking jest częścią usługi naprawy. Jeśli warsztat nie naprawia auta (jak w tej sprawie), to może naliczać opłaty – ale wtedy pojawia się pytanie: dlaczego auto tak długo stoi?

Maksymalne stawki za parkowanie – co mówią przepisy?

W 2017 roku maksymalna stawka za płatne przechowanie pojazdów usuniętych z drogi wynosiła 35 zł netto (43,05 zł brutto) dziennie. To wynikało z uchwały Rady Powiatu w Poznaniu z dnia 23 listopada 2016 r.

Biegły sądowy zbadał rynek i ustalił, że średnia stawka za parkowanie w 2017 roku wynosiła 28,19 zł netto (34,67 zł brutto), przy czym stawki wahały się od 20 zł do 32,52 zł netto.

W sprawie poszkodowany żądał zwrotu według stawki 25 zł netto (30,75 zł brutto). To była stawka poniżej średniej rynkowej! Dlatego Sąd uznał ją za uzasadnioną.

Co to oznacza w praktyce? Że:

  • Jeśli warsztat nalicza 25 zł netto/dzień – to OK
  • Jeśli warsztat nalicza 35 zł netto/dzień (maksimum) – też OK, ale ubezpieczyciel może kwestionować
  • Jeśli warsztat nalicza 50 zł netto/dzień – to za dużo, ubezpieczyciel nie zwróci

W 2024 roku stawki są wyższe – średnia to około 40-50 zł netto/dzień, maksimum około 60-70 zł netto/dzień. Ale zasada pozostaje ta sama: stawka powinna być w granicach rozsądku, nie maksymalna.

Jak dokumentować koszty parkowania?

To proste – potrzebujesz faktury od warsztatu. Na fakturze powinno być:

  • Nazwa warsztatu
  • Twoje dane (jako nabywcy usługi)
  • Opis usługi: „Płatne przechowanie pojazdu marki [marka] nr rej. [numer]”
  • Okres przechowania: od [data] do [data]
  • Stawka dzienna: [kwota] zł netto/dzień
  • Liczba dni: [liczba]
  • Łączna kwota: [kwota] zł netto + VAT = [kwota] zł brutto

W sprawie poszkodowany otrzymał fakturę na kwotę 830,25 zł brutto (27 dni x 25 zł netto/dzień + VAT). Wszystko zgodnie z przepisami. Dlatego Sąd nie miał wątpliwości co do samego dokumentu.

Ale uwaga: jeśli warsztat nie wystawił faktury, a tylko jakieś „potwierdzenie”, to ubezpieczyciel może kwestionować koszt. Dlatego zawsze żądajcie faktury VAT.

Co jeśli warsztat nie nalicza opłat za parkowanie?

W sprawie warsztat zeznał, że nie nalicza opłat za parkowanie za czas naprawy. Dlaczego? Bo uważa, że to część usługi naprawy. Jeśli naprawa trwa 10 dni, to przez te 10 dni auto stoi na parkingu warsztatu – i to jest normalne. Warsztat nie powinien naliczać dodatkowych opłat.

Ale jeśli auto stoi na parkingu przed naprawą (czeka na oględziny, kosztorys, decyzję ubezpieczyciela), to warsztat może naliczać opłaty. I słusznie – w tym czasie warsztat nie zarabia na naprawie, więc musi zarobić na parkingu.

Co to oznacza dla poszkodowanych? Że:

  1. Jeśli warsztat naprawia auto od razu (np. w ciągu tygodnia od wypadku), to opłaty za parkowanie będą minimalne (tylko za czas oczekiwania na oględziny).
  2. Jeśli warsztat zwleka z naprawą (np. czeka miesiąc na decyzję ubezpieczyciela), to opłaty za parkowanie będą wysokie.
  3. Jeśli warsztat w ogóle nie naprawia auta (jak w tej sprawie), to opłaty za parkowanie mogą być gigantyczne – i wtedy pojawia się pytanie: kto za to płaci?

W sprawie auto nie zostało naprawione, więc formalnie warsztat mógł naliczać opłaty za parkowanie przez cały czas. Ale czy to uzasadnione? Sąd uznał, że tylko do momentu, gdy naprawa powinna się zacząć (29 maja). Po tym terminie opłaty obciążają już poszkodowanego – bo to on zdecydował, że nie chce naprawiać auta (odszkodowanie nie wystarczyło).

Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych

Na podstawie mojego doświadczenia, oto co radziłbym:

  1. Ustal z warsztatem, czy nalicza opłaty za parkowanie – niektóre warsztaty nie naliczają, inne naliczają. Jeśli warsztat mówi: „Parkowanie wliczone w cenę naprawy”, to świetnie. Jeśli mówi: „Parkowanie osobno, 30 zł/dzień”, to wiedz, że za każdy dzień zwłoki zapłacisz.
  2. Przyspiesz proces likwidacji szkody – im szybciej odbyją się oględziny, kosztorys, naprawa, tym mniej zapłacisz za parkowanie. Dzwoń do ubezpieczyciela, przypominaj, wyznaczaj terminy.
  3. Rozważ parkowanie u siebie – jeśli masz garaż lub podjazd, możesz parkować uszkodzone auto u siebie. Wtedy nie płacisz za parking. Ale uwaga: jeśli auto nie jest sprawne (wycieka płyny), to może trzeba je odholować do warsztatu.
  4. Dokumentuj wszystko – faktura za parkowanie, potwierdzenie, że warsztat zgłosił potrzebę oględzin, maile z ubezpieczycielem. To twój dowód w sądzie.
  5. Nie zostawiaj auta na parkingu warsztatu na lata – w sprawie auto stało przez 27 dni. To rozsądny czas. Ale jeśli auto stoi 6 miesięcy, to ubezpieczyciel słusznie zakwestionuje koszt. Albo napraw auto, albo je odbierz.

FAQ – najczęstsze pytania

Ile mogę żądać zwrotu za parkowanie uszkodzonego auta?
W 2025 roku średnia stawka to 40-50 zł netto/dzień. Jeśli warsztat nalicza 30-40 zł netto/dzień, to jest OK. Jeśli nalicza 70-80 zł netto/dzień, to ubezpieczyciel może kwestionować.

Czy warsztat może naliczać opłaty za parkowanie w czasie naprawy?
Nie, nie powinien. Parkowanie w czasie naprawy to część usługi naprawy. Warsztat powinien naliczać opłaty tylko za czas przed naprawą (oczekiwanie na oględziny, kosztorys, decyzję ubezpieczyciela).

Co jeśli auto stoi na parkingu warsztatu przez 3 miesiące?
Jeśli to zwłoka warsztatu (nie zamówił części, zapomniał o aucie), to koszt obciąża ciebie. Jeśli to zwłoka ubezpieczyciela (nie przeprowadził oględzin, nie wypłacił odszkodowania), to koszt obciąża ubezpieczyciela. Jeśli to ty zdecydowałeś, że nie chcesz naprawiać auta (odszkodowanie nie wystarcza), to koszt obciąża ciebie.

Jak udowodnić, że parkowanie było uzasadnione?
Potrzebujesz faktury od warsztatu, potwierdzenia zgłoszenia szkody do ubezpieczyciela, maili z warsztatem i ubezpieczycielem. W sądzie biegły zbada, czy czas parkowania był uzasadniony.

Czy mogę parkować uszkodzone auto u siebie?
Tak, możesz. Wtedy nie płacisz za parking. Ale jeśli auto nie jest sprawne (wycieka płyny, blokuje wjazd), to może lepiej zaparkować u warsztatu.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl

Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 361

Dodatkowe oględziny pojazdu – dlaczego ubezpieczyciele zwlekają?

„Panie mecenasie, już minęły dwa tygodnie od zgłoszenia szkody, a ubezpieczyciel dopiero teraz chce przeprowadzić drugie oględziny. Dlaczego? Przecież już raz oglądali moje auto!”. To pytanie słyszę w mojej kancelarii co najmniej raz w miesiącu. I za każdym razem odpowiadam: to taktyka ubezpieczycieli. Dzisiaj wam wytłumaczę, jak to działa.

Spis treści

  1. Co to są dodatkowe oględziny i kiedy są potrzebne?
  2. Taktyka opóźniania wypłaty odszkodowania
  3. Kto ponosi koszty dodatkowych oględzin?
  4. Jak przyspieszyć proces likwidacji szkody?
  5. Czy można odmówić drugich oględzin?
  6. Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
  7. FAQ – najczęstsze pytania

Co to są dodatkowe oględziny i kiedy są potrzebne?

W sprawie, o której dzisiaj piszę, ubezpieczyciel przeprowadził pierwsze oględziny uszkodzonego Volkswagena Touarega 8 maja 2017 roku. Sporządził kosztorys naprawy. Warsztat przyjął pojazd, zaczął rozkręcać, i… okazało się, że są dodatkowe uszkodzenia, niewidoczne na pierwszy rzut oka. Warsztat zgłosił potrzebę dodatkowych oględzin. Kiedy się odbyły? 19 maja 2017 roku – 11 dni później!

Dlaczego tak długo? Bo ubezpieczyciel musi:

  1. Wyznaczyć rzeczoznawcę (a ten ma innych klientów)
  2. Ustalić termin oględzin z warsztatem (a warsztat ma innych klientów)
  3. Dojechać na miejsce (czasem z drugiego końca Polski)
  4. Sporządzić uzupełniający kosztorys
  5. Zatwierdzić go w centrali

W teorii to 2-3 dni robocze. W praktyce? 10-14 dni. A czasem więcej.

Dodatkowe oględziny są potrzebne, gdy:

  • Podczas rozbiórki pojazdu odkryto ukryte uszkodzenia
  • Pierwsze oględziny były powierzchowne (rzeczoznawca „na oko”)
  • Warsztat zauważył, że zakres naprawy jest większy niż początkowo szacowano
  • Ubezpieczyciel chce zweryfikować kosztorys warsztatu (podejrzewa, że warsztat „dopisał” coś od siebie)

W sprawie chodziło o typową sytuację – po rozebraniu auta warsztat odkrył dodatkowe uszkodzenia. To normalne. Ale 11 dni zwłoki? To już nie jest normalne.

Taktyka opóźniania wypłaty odszkodowania

Z mojego doświadczenia wynika, że ubezpieczyciele świadomie opóźniają dodatkowe oględziny. Dlaczego? Bo:

  1. Im dłużej zwlekają, tym poszkodowany jest bardziej skłonny do ugody – „Panie, już miesiąc nie mam auta, płacę za najem zastępczego 300 zł dziennie, przyjmę każdą ofertę, byle szybko!”. I wtedy ubezpieczyciel proponuje 80% kosztorysu, a poszkodowany się zgadza, bo jest zmęczony.

W sprawie biegły sądowy uznał, że 10 dni zwłoki to odpowiedzialność ubezpieczyciela. Dlaczego? Bo warsztat zgłosił potrzebę oględzin 9 maja (czyli dzień po pierwszych oględzinach), a ubezpieczyciel pojawił się 19 maja. Co robił przez te 10 dni? Tego nikt nie wie. Może szukał wolnego terminu u rzeczoznawcy. Może czekał na zatwierdzenie w centrali. A może po prostu zwlekał, licząc, że poszkodowany zrezygnuje.

Kto ponosi koszty dodatkowych oględzin?

To kluczowe pytanie. Jeśli ubezpieczyciel zleca dodatkowe oględziny, to kto płaci za czas oczekiwania na te oględziny?

Wariant 1: Dodatkowe oględziny są konieczne (ukryte uszkodzenia)

  • Warsztat rozbiera auto, odkrywa dodatkowe uszkodzenia
  • Zgłasza ubezpieczycielowi: „Proszę przyjechać, są dodatkowe uszkodzenia”
  • Ubezpieczyciel ma obowiązek przyjechać szybko (w praktyce 2-3 dni robocze)
  • Jeśli zwleka dłużej (np. 10 dni), to koszt najmu pojazdu zastępczego w tym czasie obciąża ubezpieczyciela

Wariant 2: Dodatkowe oględziny wynikają z podejrzliwości ubezpieczyciela

  • Ubezpieczyciel podejrzewa, że warsztat „dopisał” coś do kosztorysu
  • Zleca dodatkowe oględziny, żeby sprawdzić
  • Tu jest pytanie: czy to uzasadniona weryfikacja, czy celowe opóźnianie?
  • Jeśli weryfikacja potwierdzi podejrzenia ubezpieczyciela (warsztat faktycznie zawyżył kosztorys), to koszt oględzin obciąża poszkodowanego (wybrał niewłaściwy warsztat)
  • Jeśli weryfikacja nie potwierdzi podejrzeń (kosztorys był prawidłowy), to koszt oględzin obciąża ubezpieczyciela

Wariant 3: Dodatkowe oględziny wynikają ze zwłoki warsztatu

  • Warsztat zwleka z rozebraniem auta, z zamówieniem części, z naprawą
  • Po tygodniu nagle zgłasza: „Odkryliśmy dodatkowe uszkodzenia”
  • Ubezpieczyciel może zasadnie zarzucić, że to zwłoka warsztatu, nie jego
  • Koszt najmu pojazdu zastępczego w czasie zwłoki obciąża poszkodowanego (wybrał niewłaściwy warsztat)

W sprawie, o której piszę, biegły uznał wariant 1 – dodatkowe oględziny były konieczne, a ubezpieczyciel zwlekał 10 dni. Dlatego koszt najmu pojazdu zastępczego w tych 10 dniach (3.000 zł netto) obciążał ubezpieczyciela.

Jak przyspiedzić proces likwidacji szkody?

Jeśli chcesz uniknąć 10-dniowej zwłoki w dodatkowych oględzinach, musisz działać aktywnie. Oto moje rady:

  1. Wybierz warsztat, który współpracuje z ubezpieczycielem – warsztaty, które regularnie współpracują z danym ubezpieczycielem, mają „swoich” rzeczoznawców. Oględziny odbywają się szybciej. Ale uwaga: taki warsztat może być też bardziej „posłuszny” wobec ubezpieczyciela (mniej będzie walczył o pełny kosztorys).
  1. Ustal z warsztatem termin rozbiórki – jeśli warsztat zacznie rozbierać auto od razu po pierwszych oględzinach (np. następnego dnia), to dodatkowe uszkodzenia zostaną odkryte szybciej. I wtedy ubezpieczyciel będzie miał mniej czasu na zwlekanie.
  1. Monitoruj proces – dzwoń do warsztatu co 2-3 dni: „Czy są jakieś postępy? Czy zgłosiliście potrzebę dodatkowych oględzin?”. Jeśli warsztat zwleka, to zmień warsztat. Jeśli ubezpieczyciel zwleka, to zacznij pisać maile z przypomnieniami: „Dzień dobry, minęły 3 dni od zgłoszenia potrzeby oględzin, kiedy rzeczoznawca przyjedzie?”.
  1. Dokumentuj wszystko – każdy mail, każdy telefon, każde SMS. To będzie twój dowód w sądzie, że zwłoka była po stronie ubezpieczyciela, nie warsztatu. W sprawie, o której piszę, biegły mógł ustalić 10 dni zwłoki, bo warsztat potwierdził daty zgłoszenia i oględzin.
  1. Zaproponuj termin oględzin – jeśli ubezpieczyciel zwleka, napisz: „Proszę o przeprowadzenie oględzin w terminie do 3 dni roboczych od dziś. Jeśli rzeczoznawca nie będzie dostępny, proszę o wyznazczenie innego rzeczoznawcy. W przeciwnym razie będę uznawał zwłokę za odpowiedzialność ubezpieczyciela i będę dochodzić kosztów najmu pojazdu zastępczego w całości”. Czasem to pomaga.

Czy można odmówić drugich oględzin?

To pytanie słyszę rzadko, ale warto je poruszyć. Czy poszkodowany może odmówić dodatkowych oględzin? Nie, nie może.

Ubezpieczyciel ma prawo zweryfikować zakres uszkodzeń i koszt naprawy. To wynika z zasady ostrożności – ubezpieczyciel musi się upewnić, że płaci za rzeczywiste uszkodzenia, nie za „dopisane” przez warsztat. Jeśli poszkodowany odmówi oględzin, ubezpieczyciel może:

  1. Odmówić wypłaty odszkodowania (lub wypłacić tylko „bezsporną kwotę”)
  2. Zarzucić, że poszkodowany celowo utrudnia likwidację szkody
  3. W skrajnych przypadkach – zakwestionować całe roszczenie

Ale uwaga: ubezpieczyciel ma obowiązek przeprowadzić oględziny szybko. Jeśli zwleka 10 dni, to poszkodowany może:

  1. Napisać do ubezpieczyciela: „Minęło X dni od zgłoszenia potrzeby oględzin, proszę o natychmiastowe wyznaczenie terminu. Jeśli termin nie zostanie wyznaczony w ciągu 2 dni roboczych, uznam to za zgodę na kosztorys warsztatu i będę dochodzić pełnej kwoty”.
  2. Zlecić naprawę na koszt własny (na podstawie kosztorysu warsztatu) i potem dochodzić pełnego odszkodowania w sądzie. Ryzykowne, ale czasem skuteczne.
  3. Skonsultować się z prawnikiem – może warto wysłać oficjalne wezwanie do ubezpieczyciela?

W sprawie, o której piszę, poszkodowany nie odmówił oględzin. Czekał cierpliwie 10 dni. I to było błędem – powinien był interweniować szybciej, pisać maile, dzwonić. Ale łatwo mówić z perspektywy czasu…

Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych

Na podstawie mojego doświadczenia, oto co radziłbym:

  1. Nie czekaj biernie – jeśli warsztat zgłosił potrzebę dodatkowych oględzin, a ubezpieczyciel nie reaguje przez 3 dni, zacznij interweniować. Dzwoń, pisz maile, wyznaczaj terminy.
  1. Dokumentuj wszystko – maile z warsztatem, maile z ubezpieczycielem, telefony. To twój dowód w sądzie.
  1. Ustal z warsztatem, kto zgłosił potrzebę oględzin i kiedy – to kluczowe. Jeśli warsztat zgłosił 9 maja, a ubezpieczyciel przyjechał 19 maja, to masz 10 dni zwłoki. Ale jeśli warsztat zgłosił 15 maja, a ubezpieczyciel przyjechał 19 maja, to masz tylko 4 dni zwłoki (co może być uznane za uzasadnione).
  1. Rozważ zmianę warsztatu – jeśli warsztat zwleka z rozebraniem auta, z zamówieniem części, ze zgłoszeniem potrzeby oględzin, to zmień warsztat. Nie warto tracić czasu i pieniędzy na niewłaściwy warsztat.
  1. Skonsultuj się z prawnikiem – jeśli ubezpieczyciel zwleka dłużej niż 5 dni z dodatkowymi oględzinami, warto skonsultować się z prawnikiem. Może wystarczy jedno pismo, żeby ubezpieczyciel się obudził?

FAQ – najczęstsze pytania

Ile czasu ma ubezpieczyciel na przeprowadzenie dodatkowych oględzin?
Przepisy nie określają konkretnego terminu. W praktyce 2-3 dni robocze to rozsądny czas. Jeśli zwleka dłużej (np. 10 dni), to może być uznane za nieuzasadnioną zwłokę.

Kto płaci za czas oczekiwania na dodatkowe oględziny?
Jeśli zwłoka jest po stronie ubezpieczyciela, to on płaci (w tym koszty najmu pojazdu zastępczego). Jeśli zwłoka jest po stronie warsztatu, to płaci poszkodowany.

Czy mogę odmówić dodatkowych oględzin?
Nie, nie możesz. Ubezpieczyciel ma prawo zweryfikować zakres uszkodzeń. Jeśli odmówisz, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania.

Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel zwleka z oględzinami?
Pisz maile, dzwoń, wyznaczaj terminy. Jeśli to nie pomaga, skonsultuj się z prawnikiem. Może warto wysłać oficjalne wezwanie?

Jak udowodnić, że zwłoka była po stronie ubezpieczyciela?
Potrzebujesz dowodów: maili, SMS-ów, zeznania warsztatu. W sądzie biegły zbada, kiedy warsztat zgłosił potrzebę oględzin i kiedy ubezpieczyciel przyjechał.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl

Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 361
  • Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, art. 14

Naprawa bezgotówkowa – wygoda czy pułapka dla poszkodowanego?

Ostatnio jeden z moich klientów powiedział: „Panie mecenasie, warsztat oferuje naprawę bezgotówkową. To brzmi świetnie – nie muszę nic płacić, wszystko załatwia warsztat z ubezpieczycielem. Ale… coś mi się wydaje, że jest jakiś haczyk”. I miał rację. Dziś opowiem wam, dlaczego naprawa bezgotówkowa to nie zawsze najlepszy wybór.

Spis treści

  1. Czym jest naprawa bezgotówkowa?
  2. Dlaczego warsztaty oferują naprawy bezgotówkowe?
  3. Kto kontroluje koszt naprawy – ty czy ubezpieczyciel?
  4. Czy warto czekać na decyzję ubezpieczyciela?
  5. Co się dzieje, gdy odszkodowanie nie wystarcza?
  6. Alternatywy dla naprawy bezgotówkowej
  7. Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
  8. FAQ – najczęstsze pytania

Czym jest naprawa bezgotówkowa?

Naprawa bezgotówkowa to sytuacja, w której warsztat naprawia twoje auto, a rozlicza się bezpośrednio z ubezpieczycielem. Ty nie płacisz warsztatowi ani złotówki – wszystko załatwia warsztat z ubezpieczycielem. Brzmi świetnie, prawda?

W praktyce wygląda to tak:

  1. Zgłaszasz szkodę do ubezpieczyciela
  2. Ubezpieczyciel wyznacza oględziny
  3. Warsztat sporządza kosztorys naprawy
  4. Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie – ale nie tobie, tylko warsztatowi
  5. Warsztat naprawia auto
  6. Ty odbierasz naprawione auto – bez płacenia

Idealnie? Niekoniecznie.

Dlaczego warsztaty oferują naprawy bezgotówkowe?

To pytanie zadałem kiedyś właścicielowi warsztatu, z którym współpracuję. Odpowiedź była szczera: „Bo to dla nas wygodne. Nie musimy gonić klienta za płatność, dostajemy pieniądze od ubezpieczyciela, a klient jest zadowolony, że nie musi nic płacić”.

Ale jest jeszcze jeden powód, o którym warsztaty nie lubią mówić: kontrola nad procesem. Jeśli warsztat rozlicza się bezpośrednio z ubezpieczycielem, to:

  1. Ubezpieczyciel ma wpływ na zakres naprawy
  2. Ubezpieczyciel może narzucić zamienniki zamiast oryginalnych części
  3. Ubezpieczyciel może kwestionować niektóre pozycje kosztorysu
  4. Warsztat musi negocjować z ubezpieczycielem – nie z tobą

W sprawie, o której dzisiaj piszę, warsztat oszacował koszt naprawy na około 19.686,44 zł. Ubezpieczyciel wypłacił tę kwotę jako „bezsporną”. Warsztat miał naprawić auto, ale… nie naprawił. Dlaczego? Bo odszkodowanie nie wystarczyło na pełną naprawę. A poszkodowany nie miał środków na dopłatę.

I tu zaczyna się problem. Bo jeśli naprawa kosztuje 25.000 zł, a ubezpieczyciel wypłacił 19.686 zł, to kto płaci różnicę? Ty. Nie warsztat, nie ubezpieczyciel – ty.

Kto kontroluje koszt naprawy – ty czy ubezpieczyciel?

To kluczowe pytanie. W naprawie bezgotówkowej kontrolę ma… ubezpieczyciel. Dlaczego? Bo to on płaci warsztatowi. A kto płaci, ten dyktuje warunki.

Z mojego doświadczenia wynika, że ubezpieczyciele w naprawie bezgotówkowej:

  1. Narzucają zamienniki – zamiast oryginalnych części Volkswagena dostajesz zamienniki z Chin. Jakość? Cóż, to już inna historia.
  2. Kwestionują zakres naprawy – „Czy na pewno trzeba wymieniać cały zderzak? Może wystarczy naprawa?”.
  3. Opóźniają oględziny – w sprawie, o której piszę, pierwsze oględziny odbyły się 8 maja, drugie – 19 maja. 11 dni zwłoki! Dlaczego? Bo ubezpieczyciel chciał sprawdzić, czy warsztat nie „dopisał” czegoś od siebie.
  4. Wypłacają „bezsporną kwotę” – czyli taką, co do której nie mają wątpliwości. Resztę? „Porozmawiamy później”.

W efekcie warsztat dostaje mniej pieniędzy niż pierwotnie kalkulował. I albo musi naprawić auto „tanio” (czyt: gorzej), albo wezwać cię do dopłaty. A ty? Myślałeś, że naprawa będzie „bezgotówkowa”, więc nie masz przygotowanych pieniędzy.

W sprawie poszkodowany był w kropce. Odszkodowanie nie wystarczyło na naprawę, warsztat nie naprawił auta, a poszkodowany został z uszkodzonym pojazdem i rachunkiem za parkowanie (830,25 zł) oraz najem pojazdu zastępczego (13.284 zł). Czy to sprawiedliwe? Nie. Czy to częste? Niestety, tak.

Czy warto czekać na decyzję ubezpieczyciela?

Wiele osób pyta mnie: „Panie mecenasie, czy powinienem poczekać na decyzję ubezpieczyciela, zanim zacznę naprawę?”. Odpowiedź brzmi: to zależy.

Jeśli czekasz na decyzję ubezpieczyciela:

  • (+) Masz pewność, ile dostaniesz odszkodowania
  • (+) Możesz zaplanować naprawę zgodnie z budżetem
  • (-) Tracisz czas – ubezpieczyciel ma 30 dni na wypłatę, ale często wydłuża to do 40-50 dni
  • (-) Zwiększają się koszty najmu pojazdu zastępczego

Jeśli zaczniesz naprawę od razu:

  • (+) Auto będzie naprawione szybciej
  • (+) Koszty najmu pojazdu zastępczego będą niższe
  • (-) Ryzykujesz, że odszkodowanie będzie niższe niż koszt naprawy
  • (-) Możesz mieć problem z dochodzeniem reszty od ubezpieczyciela

W sprawie, o której piszę, poszkodowany czekał na decyzję ubezpieczyciela. Oględziny odbyły się 8 maja i 19 maja, a odszkodowanie wypłacono 2 czerwca. Czyli prawie miesiąc zwłoki. W tym czasie poszkodowany płacił za najem Mercedesa (300 zł netto/dzień) oraz za parkowanie uszkodzonego auta (25 zł netto/dzień). Koszt? Ogromny.

Gdyby poszkodowany zaczął naprawę od razu, po pierwszych oględzinach (8 maja), to auto byłoby naprawione około 20 maja (4 dni technologiczne + 4 dni na części + 1 dzień schnięcia lakieru + 1 dzień na wydanie = około 12 dni). Koszt najmu pojazdu zastępczego byłby o połowę niższy.

Ale… gdyby odszkodowanie okazało się niższe niż koszt naprawy, poszkodowany musiałby dochodzić reszty w sądzie. A to kolejne miesiące zwłoki.

Co się dzieje, gdy odszkodowanie nie wystarcza?

To najgorsza sytuacja. Warsztat zaczął naprawę, ale odszkodowanie okazało się za małe. Co teraz?

  1. Warsztat wstrzymuje naprawę – tak było w sprawie, o której piszę. Warsztat nie dokończył naprawy, bo nie dostał pełnej kwoty od ubezpieczyciela. Auto zostało w warsztacie, poszkodowany płacił za parkowanie.
  2. Warsztat domaga się dopłaty – „Proszę pana, kosztorys wynosił 25.000 zł, ubezpieczyciel zapłacił 19.686 zł, proszę dopłacić 5.314 zł”. A ty? Nie masz tych pieniędzy.
  3. Warsztat naprawia „na tyle, na ile wystarcza” – czyli robi naprawę „ekonomiczną”, używając zamienników, rezygnując z niektórych elementów. Auto jest naprawione, ale nie tak, jak powinno być.
  4. Warsztat procesuje się z tobą – w skrajnych przypadkach warsztat może pozwać cię o zapłatę za naprawę. Bo umowa była z tobą, nie z ubezpieczycielem. A to już poważny problem.

W sprawie poszkodowany wybrał opcję 1 – warsztat wstrzymał naprawę. Auto nie zostało naprawione, poszkodowany musiał dochodzić reszty odszkodowania w sądzie. Proces trwał od 2020 do 2024 roku – 4 lata! W tym czasie poszkodowany nie miał ani naprawionego auta, ani pełnego odszkodowania.

Czy warto było czekać na naprawę bezgotówkową? Moim zdaniem – nie.

Alternatywy dla naprawy bezgotówkowej

Jeśli naprawa bezgotówkowa to pułapka, to co zamiast tego?

Opcja 1: Wypłata odszkodowania na konto

  • Ubezpieczyciel wypłaca ci odszkodowanie
  • Ty decydujesz, co z nim zrobisz: naprawisz auto, sprzedasz uszkodzone, zachowasz pieniądze
  • (+) Masz kontrolę nad procesem
  • (+) Możesz negocjować z warsztatem cenę naprawy
  • (-) Musisz mieć pieniądze na naprawę z góry, zanim dostaniesz odszkodowanie

Opcja 2: Naprawa na koszt własny, potem dochodzenie od ubezpieczyciela

  • Naprawiasz auto u zaufanego warsztatu
  • Płacisz z własnej kieszeni
  • Potem dochodzisz odszkodowania od ubezpieczyciela (na podstawie faktury)
  • (+) Auto naprawione szybko i dobrze
  • (+) Wybierasz warsztat i zakres naprawy
  • (-) Musisz mieć pieniądze na naprawę
  • (-) Ryzykujesz, że ubezpieczyciel zakwestionuje niektóre koszty

Opcja 3: Ugoda z ubezpieczycielem

  • Negocjujesz z ubezpieczycielem wysokość odszkodowania
  • Podpisujesz ugodę – ubezpieczyciel płaci, ty rezygnujesz z roszczeń
  • (+) Szybka wypłata
  • (+) Unikasz procesu sądowego
  • (-) Często dostajesz mniej niż w sądzie
  • (-) Rezygnujesz z dalszych roszczeń

W mojej praktyce najczęściej radzę klientom opcję 1 lub 2. Dlaczego? Bo mają kontrolę nad procesem. Nie są uzależnieni od decyzji ubezpieczyciela czy warsztatu.

Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych

Na podstawie mojego doświadczenia, oto co radziłbym:

  1. Nie przyjmuj naprawy bezgotówkowej bez zastanowienia – jeśli warsztat oferuje naprawę bezgotówkową, zapytaj: „Co się stanie, jeśli odszkodowanie będzie niższe niż koszt naprawy?”. Jeśli warsztat mówi „to pana problem”, to uciekaj.
  2. Sprawdź, czy warsztat ma umowę z ubezpieczycielem – warsztaty współpracujące z ubezpieczycielami często oferują naprawy bezgotówkowe. Ale to też oznacza, że ubezpieczyciel ma wpływ na zakres naprawy.
  3. Ustal z warsztatem maksymalny koszt naprawy – „Proszę pana, ile maksymalnie może kosztować ta naprawa?”. Jeśli warsztat mówi „25.000 zł”, a ubezpieczyciel wypłaca 19.686 zł, to wiesz, że będziesz musiał dopłacić 5.314 zł. Czy cię na to stać?
  4. Rozważ wypłatę odszkodowania na konto – jeśli masz środki na naprawę, lepiej napraw auto u zaufanego warsztatu, a potem dochodź pełnego odszkodowania. Będziesz miał kontrolę nad procesem.
  5. Nie podpisuj ugody od ręki – jeśli ubezpieczyciel oferuje ugodę (np. „płacimy 20.000 zł, ale pan rezygnuje z roszczeń”), zastanów się. Może w sądzie dostaniesz więcej? Warto skonsultować to z prawnikiem.

FAQ – najczęstsze pytania

Czy naprawa bezgotówkowa to dobry pomysł?
To zależy. Jeśli masz pewność, że odszkodowanie pokryje pełny koszt naprawy, to tak. Ale jeśli warsztat szacuje koszt na 25.000 zł, a ubezpieczyciel wypłaca 20.000 zł, to masz problem.

Co się stanie, jeśli odszkodowanie nie wystarcza na naprawę?
Warsztat może wstrzymać naprawę, zażądać dopłaty lub naprawić auto „tanio” (zamienniki, gorsza jakość). Najgorsza opcja: warsztat może pozwać cię o zapłatę.

Czy mogę zrezygnować z naprawy bezgotówkowej?
Tak, możesz. Ubezpieczyciel wypłaci ci odszkodowanie na konto, a ty zdecydujesz, co z nim zrobisz.

Jak długo trwa naprawa bezgotówkowa?
To zależy od ubezpieczyciela. W praktyce 30-60 dni od zgłoszenia szkody do wypłaty odszkodowania. W tym czasie płacisz za najem pojazdu zastępczego.

Czy warsztat może zażądać dopłaty po naprawie?
Tak, jeśli odszkodowanie było niższe niż koszt naprawy. Dlatego warto przed naprawą ustalić maksymalny koszt.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl

Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 361, 363, 822

Złamana ręka, złamane życie – o zadośćuczynieniach, które nie zadośćuczynią

Kilka miesięcy temu pisałem o wysokości zadośćuczynień za złamanie ręki – możesz znaleźć ten wpis. Tamten artykuł opierał się na konkretnych wyrokach, które pozwalały porównać, ile rzeczywiście otrzymują poszkodowani. Dzisiaj chcę pójść krok dalej i pokazać, jak ubezpieczyciele traktują takie sprawy – i czy warto walczyć w sądzie.

Analizując wyroki sądowe, dostrzegłem pewien wzorzec. Może nawet nazwałbym go strategią. Ubezpieczyciele systematycznie zaniżają wypłaty, licząc na to, że poszkodowani się poddadzą. A prawda jest taka, że różnice między tym, co proponuje zakład ubezpieczeń, a tym, co zasądza sąd, potrafią być… dramatyczne.

Spis treści

  1. Dlaczego warto porównywać wyroki?
  2. Trzy sprawy – trzy lekcje o realnych kwotach
  3. Czy każda sprawa wymaga sądu?
  4. Moja rada: kiedy iść do sądu

Dlaczego warto porównywać wyroki?

Z mojego doświadczenia wynika, że sam fakt orzeczenia w konkretnej sprawie – na przykład przez Sąd Rejonowy w Szamotułach czy Sąd Okręgowy w Poznaniu – nie gwarantuje, że w Twojej sprawie wyrok będzie identyczny. Każdy przypadek jest inny: inny wiek poszkodowanego, inna intensywność bólu, inna prognoza na przyszłość.

Ale porównując kilka wyroków, można wyrobić sobie zdanie na temat tego, jak ubezpieczyciele w ogóle podchodzą do spraw związanych ze złamaniem ręki. I tu zaczyna się właśnie najciekawsze – albo raczej najbardziej przygnębiające, jeśli spojrzeć na to z perspektywy poszkodowanego.

Trzy sprawy – trzy lekcje o realnych kwotach

Pozwól, że przedstawię Ci trzy przypadki, które szczególnie utkwiły mi w pamięci. Nie zmyślam – to rzeczywiste orzeczenia, które można znaleźć w publicznie dostępnych bazach.

Przypadek 1: Łódź – od 9.600 zł do 15.000 zł

Sąd Okręgowy w Łodzi (sprawa II Ca 1461/15) zasądził dodatkową kwotę 5.400 zł ponad wcześniej wypłacone przez ubezpieczyciela 9.600 zł. Łącznie poszkodowana otrzymała 15.000 zł.

Co ciekawe, w uzasadnieniu sąd podkreślił, że zadośćuczynienie ma charakter kompensacyjny – ma przedstawiać „ekonomicznie odczuwalną wartość”. Zwrócił uwagę na 5-procentowy uszczerbek na zdrowiu, rozmiar cierpień fizycznych i psychicznych oraz trwałość skutków wypadku.

Innymi słowy: ubezpieczyciel wypłacił niecałe dwie trzecie tego, co ostatecznie uznano za „odpowiednią sumę”.

Przypadek 2: Kłodzko – od 12.000 zł do 60.000 zł

To jest sprawa, która naprawdę robi wrażenie. Sąd Rejonowy w Kłodzku (I C 1480/12) zasądził 48.000 zł ponad wypłacone wcześniej 12.000 zł. Łącznie poszkodowany otrzymał 60.000 zł – pięć razy więcej niż zaoferował ubezpieczyciel.

Dlaczego? Poszkodowany miał 40-procentowy uszczerbek na zdrowiu, nadal odczuwał bóle, nie mógł wykonywać cięższych prac fizycznych, a jego prawa ręka (główna) była znacznie ograniczona w ruchomości. Sąd uznał, że kwota 12.000 zł to po prostu żart.

Przypadek 3: Warszawa Mokotów – od 0 zł do 7.000 zł

Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa (XVI C 110/14) zasądził 7.000 zł w sytuacji, gdy ubezpieczyciel w ogóle odmówił wypłaty zadośćuczynienia.

Wyobraź sobie: nieudany zabieg operacyjny, repozycja kości przy znieczuleniu ogólnym, trzy i pół roku od wypadku wciąż odczuwane bóle, brak pełnej sprawności ręki. A zakład ubezpieczeń stwierdził: „nie widzimy podstaw do wypłaty”.

Oczywiście sąd miał inne zdanie. I choć 7.000 zł to relatywnie niewielka kwota (sąd argumentował, że ręka to nie narząd wewnętrzny), to jednak pokazuje, jak bardzo ubezpieczyciele potrafią lekceważyć cierpienie poszkodowanych.

Czy każda sprawa wymaga sądu?

Zastanówmy się przez chwilę. Może jesteś tym szczęściarzem, który dostał od ubezpieczyciela dokładnie tyle, ile się należy? Może sąd jest w Twoim przypadku zbędny?

No cóż… Z mojego doświadczenia to raczej mało prawdopodobne. Ale oczywiście nie twierdzę, że w każdej sprawie i zawsze właściwa jest droga sądowa. Są sytuacje, gdy ubezpieczyciel faktycznie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Są też sytuacje, gdy walka w sądzie po prostu się nie opłaca – na przykład wtedy, gdy obrażenia są naprawdę niewielkie, a różnica między propozycją a realną wartością krzywdy jest symboliczna.

Ale jeśli mówimy o poważnym złamaniu, które wymaga operacji, rehabilitacji, które powoduje trwały uszczerbek na zdrowiu i wpływa na codzienne funkcjonowanie – wtedy warto się zastanowić. Bo jak pokazują powyższe przykłady, różnice potrafią być drastyczne.

Moja rada: kiedy iść do sądu

Jeśli chcesz wiedzieć, czy Twoja sprawa ma sens, zadaj sobie kilka pytań:

  1. Czy ubezpieczyciel w ogóle uwzględnił wszystkie okoliczności Twojej sprawy?
  2. Czy kwota, którą zaproponował, jest chociaż zbliżona do tego, co otrzymują inni poszkodowani z podobnymi obrażeniami?
  3. Czy Twoje obrażenia są trwałe? Czy nadal odczuwasz ból?
  4. Czy wypadek wpłynął na Twoją codzienną aktywność, pracę, życie rodzinne?

Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi „tak”, to jest bardzo prawdopodobne, że ubezpieczyciel po prostu Cię zbył. I że warto z nim powalczyć.


Podsumowanie? Tak, warto iść do sądu przeciwko zakładowi ubezpieczeń. Statystyki nie kłamią – w większości przypadków poszkodowani otrzymują znacznie więcej, niż zaoferował im ubezpieczyciel. Oczywiście każda sprawa jest inna, ale jeśli czujesz, że zostałeś potraktowany niesprawiedliwie, nie rezygnuj.

A jeśli masz wątpliwości – po prostu zapytaj. Zawsze chętnie pomogę ocenić, czy Twoja sprawa ma szansę powodzenia.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Rabaty i ulgi w kalkulacji ubezpieczyciela – czy są legalne?

Wprowadzenie

Ubezpieczyciel wycenia szkodę na 10.000 zł, ale nagle… odejmuje 20% „rabatu” i wypłaca Ci tylko 8.000 zł. Uzasadnienie? „Takie rabaty są dostępne w naszych partnerskich warsztatach” albo „W systemie Audatex zastosowaliśmy standardowe ulgi”.

Czujesz się oszukany? Słusznie. Rabaty i ulgi w kalkulacji odszkodowania to jeden z najpopularniejszych sposobów, jakim ubezpieczyciele obniżają wypłaty poszkodowanym – często o setki, a nawet tysiące złotych.

Pytanie brzmi: Czy takie praktyki są legalne? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale najnowsze orzecznictwo – w tym uchwała Sądu Najwyższego z 2022 roku i wyrok Sądu Rejonowego we Wrześni – stawia sprawę jasno: automatyczne odliczanie rabatów jest niedopuszczalne.

Dziś wyjaśnię, kiedy ubezpieczyciel może zastosować rabaty, kiedy nie może, co na ten temat mówi Komisja Nadzoru Finansowego i jak bronić się przed zaniżonym odszkodowaniem.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Czym są rabaty i ulgi w kalkulacji szkody?
  2. Czy ubezpieczyciel może odliczyć rabaty od odszkodowania?
  3. Co mówi Komisja Nadzoru Finansowego?
  4. Uchwała Sądu Najwyższego III CZP 119/22 – przełomowe orzeczenie
  5. Sprawa we Wrześni – sąd odrzuca rabaty WARTY
  6. Kiedy rabaty mogą być uzasadnione?
  7. Jak się bronić przed odliczeniem rabatów?
  8. FAQ – najczęstsze pytania o rabaty i ulgi

Czym są rabaty i ulgi w kalkulacji szkody?

Definicja

Rabaty i ulgi to obniżki cen części zamiennych i usług naprawczych, które ubezpieczyciele uzyskują od swoich partnerów biznesowych – warsztatów, hurtowni części, dystrybutorów.

Przykład z praktyki

Kalkulacja bez rabatów:

  • Zderzak oryginalny: 1.500 zł
  • Reflektor oryginalny: 800 zł
  • Robocizna (5 rbg × 110 zł): 550 zł
  • Razem: 2.850 zł

Kalkulacja z rabatem 20%:

  • Zderzak po rabacie: 1.200 zł (-300 zł)
  • Reflektor po rabacie: 640 zł (-160 zł)
  • Robocizna (5 rbg × 110 zł): 550 zł (bez rabatu)
  • Razem: 2.390 zł

Różnica: 460 zł – którą ubezpieczyciel „oszczędza” na Tobie.

Rodzaje rabatów stosowanych przez ubezpieczycieli

  1. Rabat na części – 10-30% zniżki na części zamienne
  2. Rabat na robociznę – obniżenie stawki za roboczogodzinę
  3. Rabat serwisowy – pakietowe zniżki w warsztatach partnerskich
  4. Rabat hurtowy – zniżki dla dużych odbiorców (ubezpieczyciele kupują w dużych ilościach)
  5. Rabat za gotówkę – natychmiastowa płatność (zamiast odroczenia)

Skąd się biorą rabaty?

Ubezpieczyciele negocjują umowy z:

  • Warsztatami – „dostarcz nam 100 szkód miesięcznie, a my zapłacimy Ci 90% ceny rynkowej”
  • Hurtowniami części – „kupujemy rocznie za miliony, dajcie nam 20% rabatu”
  • Dystrybutorami – pakietowe umowy na dostawy części

Problem: Te rabaty wynikają ze skali działania ubezpieczyciela, nie z dostępności na rynku dla zwykłego kierowcy.

⚠️ Z praktyki kancelarii: Ubezpieczyciele często twierdzą, że „każdy może dostać taki rabat”. To nieprawda. Warsztat zaoferuje rabat 20% ubezpieczycielowi, który dostarcza mu 100 szkód miesięcznie, ale nie „Janowi Kowalskiemu” naprawiającemu jedno auto raz na kilka lat.

Czy ubezpieczyciel może odliczyć rabaty od odszkodowania?

Krótka odpowiedź: NIE – automatycznie nie może

Zasada ogólna: Odszkodowanie powinno odpowiadać rzeczywistym kosztom naprawy na lokalnym rynku, które poniósłby poszkodowany. Jeśli rabaty nie są faktycznie dostępne dla poszkodowanego, ubezpieczyciel nie może ich odliczyć.

Podstawa prawna

Art. 363 § 2 KC w zw. z art. 361 § 2 KC:

Odszkodowanie powinno odpowiadać normalnemu następstwu działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. W granicach tych, odszkodowanie obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Interpretacja: Jeśli poszkodowany naprawiając auto poniósłby koszt 10.000 zł (bez rabatów), to tyle mu się należy. Rabaty dostępne tylko dla ubezpieczyciela nie są „normalnym następstwem” dla poszkodowanego.

Stanowisko Sądu Najwyższego

Uchwała SN z 12.04.2012 r. (III CZP 80/11):

„Zakład ubezpieczeń zobowiązany jest na żądanie poszkodowanego do wypłaty odszkodowania obejmującego celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu.”

Kluczowe: „Celowe i ekonomicznie uzasadnione” to nie to samo co „najniższe możliwe dzięki rabatom ubezpieczyciela”.

Co mówi Komisja Nadzoru Finansowego?

Rekomendacje KNF dla ubezpieczycieli

Komisja Nadzoru Finansowego (organ nadzorujący rynek ubezpieczeń) wydała rekomendacje, w których zakazuje automatycznego stosowania rabatów i ulg w kalkulacjach szkód.

Kluczowy fragment (podkreślony w wyroku Sądu we Wrześni):

„Zgodnie z najnowszymi rekomendacjami Komisji Nadzoru Finansowego zakazane jest stosowanie przez ubezpieczalnie w kalkulacji wyceny rabatów i ulg.

Co to oznacza w praktyce?

KNF uznała, że automatyczne odliczanie rabatów:

  • Narusza prawa poszkodowanych – nie mają realnego dostępu do tych rabatów
  • Zaniża odszkodowania – poniżej rzeczywistych kosztów naprawy
  • Jest nieuczciwą praktyką rynkową – wykorzystuje przewagę kontraktową ubezpieczyciela

Stanowisko Rzecznika Ubezpieczonych

Rzecznik Ubezpieczonych również wielokrotnie krytykował praktykę stosowania rabatów, wskazując, że:

„Zaobserwował w toku procedur likwidacyjnych podejmowanych przez zakłady ubezpieczeń karygodny zabieg ustalania wysokości odszkodowania na podstawie części nieoryginalnych, nawet jeśli uszkodzeniu uległy części oryginalne pochodzące bezpośrednio od producenta.”

(Uzasadnienie wniosku Rzecznika Ubezpieczonych z 8.11.2011 r. w sprawie III CZP 85/11, cytowane w wyroku we Wrześni)

Uchwała Sądu Najwyższego III CZP 119/22 – przełomowe orzeczenie

Co rozstrzygnął Sąd Najwyższy?

W uchwale z 2022 roku (III CZP 119/22) Sąd Najwyższy jasno wskazał:

„W formule 'niezbędnych i ekonomicznie uzasadnionych kosztów naprawy’ nie mieści się jakikolwiek automatyzm, a w szczególności jednoznaczne i odgórne przesądzenie, że odszkodowanie przysługujące od zakładu ubezpieczeń z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów może być każdorazowo obniżone o rabaty oraz ulgi na części i materiały służące do naprawy pojazdu.”

Kluczowe słowo: „automatyzm” – ubezpieczyciel nie może automatycznie odliczać rabatów od każdej szkody.

Kiedy rabaty mogą być uwzględnione?

SN wskazał, że rabaty można uwzględnić tylko wtedy, gdy:

„Na podstawie okoliczności konkretnej sprawy będzie możliwe przyjęcie, że mieszczą się one czy wręcz współkształtują niezbędne i ekonomicznie uzasadnione koszty naprawy.

Co to oznacza?

  • Rabat musi być faktycznie dostępny dla poszkodowanego
  • Poszkodowany nie może mieć trudności w skorzystaniu z rabatu
  • Rabat musi być powszechny na rynku lokalnym, nie tylko u partnerów ubezpieczyciela

Ciężar dowodu

„Kwestia ta należy generalnie do materii postępowania dowodowego, powinna być ustalona przez sąd, ze szczególnym uwzględnieniem wniosków wynikających z opinii biegłego. Niezbędne jest ustalenie, czy faktycznie ceny z uwzględnieniem rabatów i ulg są stosowane przez ubezpieczyciela na rynku lokalnym, zaś możliwość skorzystania z nich przez poszkodowanego nie jest związana z jakimiś szczególnymi trudnościami.

Wniosek: To ubezpieczyciel musi udowodnić, że rabaty są dostępne dla poszkodowanego, nie odwrotnie.

Ostrzeżenie SN przed manipulacjami

„Ocena w tym zakresie powinna być ostrożna. Nie można nie zauważyć, że odwoływanie się do rzekomych rabatów i ulg może stanowić łatwy sposób na sztuczne obniżenie odszkodowania należnego poszkodowanemu, jak też godzić w jego prawo wyboru sposobu likwidacji szkody czy też w prawo podjęcia decyzji, aby samochodu w ogóle nie naprawiać.”

SN nazwał to wprost: „rzekome rabaty” jako „łatwy sposób na sztuczne obniżenie odszkodowania”.

Sprawa we Wrześni – sąd odrzuca rabaty WARTY

Taktyka WARTY

W sprawie prowadzonej przeze mnie (Sąd Rejonowy we Wrześni, I C 355/23), ubezpieczyciel WARTA S.A. zastosował rabaty i ulgi, obniżając odszkodowanie z 16.137 zł do 8.088 zł.

Argumentacja WARTY:

  • „Możliwe jest przywrócenie pojazdu do stanu sprzed zdarzenia przy zastosowaniu stawek oraz warunków oferowanych przez pozwanego”
  • „Poszkodowany może naprawić auto w naszych warsztatach partnerskich z rabatami”

Co orzekł Sąd Rejonowy we Wrześni?

Sąd bezwzględnie odrzucił argumentację WARTY, powołując się na rekomendacje KNF i uchwałę SN:

„Wskazać również należy, iż zgodnie z najnowszymi rekomendacjami Komisji Nadzoru Finansowego zakazane jest stosowanie przez ubezpieczalnie w kalkulacji wyceny rabatów i ulg. Tym samym sąd nie podzielił opinii pozwanego o słuszności stosowania przez niego w procesie kalkulacji szkody przedmiotowych rabatów i ulg.”

Uchwała SN III CZP 119/22 w praktyce

Sąd zacytował kluczowy fragment uchwały SN:

„W uchwale Sądu Najwyższego III CZP 119/22 wskazano iż: 'W formule „niezbędnych i ekonomicznie uzasadnionych kosztów naprawy” nie mieści się jakikolwiek automatyzm, a w szczególności jednoznaczne i odgórne przesądzenie, że odszkodowanie przysługujące od zakładu ubezpieczeń z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów może być każdorazowo obniżone o rabaty oraz ulgi na części i materiały służące do naprawy pojazdu.'”

Problem z „rabatem ubezpieczyciela”

Sąd wyjaśnił, dlaczego rabaty WARTY nie są dostępne dla poszkodowanego:

„Niezbędne jest ustalenie, czy faktycznie ceny z uwzględnieniem rabatów i ulg są stosowane przez ubezpieczyciela na rynku lokalnym, zaś możliwość skorzystania z nich przez poszkodowanego nie jest związana z jakimiś szczególnymi trudnościami.

Konkluzja: WARTA nie udowodniła, że poszkodowany może faktycznie skorzystać z tych rabatów – a to na ubezpieczycielu spoczywa ciężar dowodu.

Taktyka procesowa ubezpieczycieli

„Ocena w tym zakresie powinna być ostrożna. Nie można nie zauważyć, że odwoływanie się do rzekomych rabatów i ulg może stanowić łatwy sposób na sztuczne obniżenie odszkodowania należnego poszkodowanemu, jak też godzić w jego prawo wyboru sposobu likwidacji szkody czy też w prawo podjęcia decyzji, aby samochodu w ogóle nie naprawiać.”

Sąd nazwał to: „rzekome rabaty” jako „łatwy sposób na sztuczne obniżenie odszkodowania”.

Wynik sprawy

Sąd zasądził pełne odszkodowanie bez odliczenia rabatów – 8.048,75 zł różnicy między kalkulacją poszkodowanego a wypłatą WARTY.

Kiedy rabaty mogą być uzasadnione?

Zgodnie z uchwałą SN III CZP 119/22

Rabaty mogą być uwzględnione tylko wtedy, gdy spełnione są wszystkie poniższe warunki:

  1. Rabat jest faktycznie dostępny na rynku lokalnym
    • Nie tylko w warsztatach partnerskich ubezpieczyciela
    • Dla zwykłych kierowców, nie tylko dla ubezpieczycieli
  2. Poszkodowany może z niego skorzystać bez trudności
    • Nie musi naprawiać w konkretnym warsztacie narzuconym przez ubezpieczyciela
    • Nie musi spełniać specjalnych warunków (np. członkostwo w programie lojalnościowym)
  3. Rabat jest powszechny w danym regionie
    • Nie jest to jednostkowa umowa ubezpieczyciela z jednym warsztatem
    • Kierowcy faktycznie korzystają z takich rabatów
  4. Ubezpieczyciel to udowodnił w postępowaniu dowodowym
    • Przedstawił cenniki warsztatów
    • Wykazał dostępność rabatów dla poszkodowanego
    • Biegły potwierdził w opinii

Przykład uzasadnionego rabatu (hipotetyczny)

Sytuacja: W Poznaniu wszystkie warsztaty oferują sezonowy rabat 10% na naprawy blacharskie (promocja zimowa).

Dlaczego można uwzględnić:

  • Rabat jest powszechny (wszystkie warsztaty)
  • Poszkodowany może z niego skorzystać (wystarczy przyjść w sezonie)
  • Nie wymaga naprawy w konkretnym warsztacie

Uwaga: Takie sytuacje są bardzo rzadkie w praktyce.

Przykład nieuzasadnionego rabatu (z praktyki)

Sytuacja: WARTA ma umowę z 10 warsztatami w Poznaniu, które oferują jej rabat 20% na części i robociznę.

Dlaczego NIE można uwzględnić:

  • Rabat jest dostępny tylko dla WARTY, nie dla poszkodowanego
  • Wymaga naprawy w konkretnych warsztatach (naruszenie prawa wyboru)
  • Nie jest powszechny na rynku (10 warsztatów z 200 w Poznaniu)

Jak się bronić przed odliczeniem rabatów?

Krok 1: Sprawdź kalkulację ubezpieczyciela

Znajdź pozycje:

  • „Rabat na części: -XX%”
  • „Ulga na robociznę: -XX zł”
  • „Ceny ze zniżką dla partnerów”

Oblicz różnicę:

  • Kwota bez rabatu: [X] zł
  • Kwota z rabatem: [Y] zł
  • Strata: [X-Y] zł

Krok 2: Żądaj uzasadnienia

W reklamacji napisz:

„Nie zgadzam się na obniżenie odszkodowania o rabaty i ulgi w wysokości [kwota] zł. Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego III CZP 119/22 z 2022 r., automatyczne odliczanie rabatów jest niedopuszczalne. Zgodnie z rekomendacjami Komisji Nadzoru Finansowego, zakazane jest stosowanie przez ubezpieczycieli w kalkulacji wyceny rabatów i ulg. Żądam wyjaśnienia, na jakiej podstawie prawnej zastosowano rabat oraz udowodnienia, że rabat jest faktycznie dostępny dla mnie jako poszkodowanego na lokalnym rynku w [miasto], bez konieczności naprawy w konkretnym warsztacie.

Krok 3: Zbierz dowody na rynek lokalny

Zapytaj 3-5 warsztatów:

  • „Ile kosztuje naprawa mojego auta?”
  • „Czy oferujecie rabaty?”
  • „Jakie są warunki uzyskania rabatu?”

Cel: Udowodnić, że rabaty ubezpieczyciela nie są dostępne dla zwykłych kierowców.

Krok 4: Powołaj się na prawo

W reklamacji/pozwie:

  • Uchwała SN III CZP 119/22 – zakaz automatycznego odliczania rabatów
  • Rekomendacje KNF – zakaz stosowania rabatów w kalkulacji
  • Wyrok Sądu we Wrześni I C 355/23 – odrzucenie rabatów WARTY
  • Stanowisko Rzecznika Ubezpieczonych – „karygodny zabieg”

Krok 5: Złóż reklamację

W ciągu 30 dni od decyzji:

„Wnoszę reklamację decyzji w sprawie szkody nr [numer]. Nie akceptuję obniżenia odszkodowania o rabaty w wysokości [kwota] zł. To naruszenie art. 363 § 2 KC w zw. z art. 361 § 2 KC oraz uchwały SN III CZP 119/22. Żądam wypłaty pełnego odszkodowania w wysokości [kwota] zł, bez odliczeń za rabaty, których nie mogę faktycznie uzyskać.”

Krok 6: Pozew (jeśli reklamacja nie pomoże)

W pozwie wskaż:

  • Naruszenie art. 363 § 2 KC – pełna kompensata szkody
  • Uchwała SN III CZP 119/22 – zakaz automatyzmu
  • Rekomendacje KNF – zakaz stosowania rabatów
  • Wyrok we Wrześni – precedens odrzucający rabaty
  • Wniosek o opinię biegłego – który potwierdzi, że rabaty nie są dostępne dla poszkodowanego

Więcej: [Seria: Jak wygrać z ubezpieczycielem – lekcja 3: Pozew do sądu]

FAQ – najczęstsze pytania

1. Czy każdy rabat jest nielegalny?
Nie. Rabat jest uzasadniony, jeśli jest faktycznie dostępny dla poszkodowanego na rynku lokalnym, bez trudności i bez konieczności naprawy w konkretnym warsztacie. Ale takie przypadki są rzadkie.

2. Co jeśli ubezpieczyciel mówi „w naszych warsztatach dostaniesz rabat”?
To narzucanie warsztatu, co jest niedopuszczalne. Masz prawo naprawić auto gdzie chcesz – a odszkodowanie powinno odpowiadać cenom rynkowym, nie „specjalnym” ubezpieczyciela.

3. Czy Komisja Nadzoru Finansowego może ukarać ubezpieczyciela za stosowanie rabatów?
Tak. KNF może nałożyć karę administracyjną na zakład ubezpieczeń, który stosuje niedozwolone praktyki. Możesz złożyć skargę: www.knf.gov.pl.

4. Co z rabatem gotówkowym (płatność od ręki)?
Jeśli warsztat oferuje rabat za płatność gotówką (np. 5% taniej bez faktury VAT) – to Twoja decyzja, czy z niego skorzystasz. Ale ubezpieczyciel nie może automatycznie założyć, że zapłacisz gotówką bez VAT.

5. Czy mogę dostać odszkodowanie z rabatem i naprawić taniej, zatrzymując różnicę?
Nie. Odszkodowanie należy Ci się w pełnej wysokości (bez rabatów), niezależnie od tego, czy faktycznie naprawisz auto i za ile.

6. Co jeśli ubezpieczyciel udowodni, że rabat jest dostępny?
Wtedy sąd może go uwzględnić – ale to rzadkie. Ubezpieczyciel musiałby wykazać, że każdy kierowca w Twoim mieście może dostać taki sam rabat, bez specjalnych warunków.

7. Ile wynosi typowy rabat stosowany przez ubezpieczycieli?
Zazwyczaj 10-30% na części i 10-20% na robociznę. W skrajnych przypadkach nawet 40-50% – co prowadzi do zaniżenia odszkodowania o kilka tysięcy złotych.

8. Czy rabaty dotyczą tylko części, czy też robocizny?
Oba. Ubezpieczyciele odliczają rabaty zarówno od cen części zamiennych, jak i od stawek za roboczogodzinę.

Najważniejsze wnioski

  • Automatyczne odliczanie rabatów jest zakazane – uchwała SN III CZP 119/22
  • Komisja Nadzoru Finansowego zakazuje stosowania rabatów w kalkulacji
  • Rzecznik Ubezpieczonych nazywa to „karygodnym zabiegiem”
  • Sąd we Wrześni odrzucił rabaty WARTY i zasądził pełne odszkodowanie
  • Ciężar dowodu spoczywa na ubezpieczycielu – musi udowodnić, że rabaty są dostępne dla poszkodowanego

Podsumowanie

Rabaty i ulgi w kalkulacji ubezpieczyciela to jeden z najpopularniejszych sposobów sztucznego zaniżania odszkodowań. Ubezpieczyciele oszczędzają setki milionów złotych rocznie, odliczając „rabaty”, które są dostępne tylko dla nich samych – nie dla zwykłych kierowców.

Najnowsze orzecznictwo – szczególnie uchwała Sądu Najwyższego III CZP 119/22 i wyrok Sądu we Wrześni – stawiają sprawę jasno: automatyczne odliczanie rabatów jest niedopuszczalne. To ubezpieczyciel musi udowodnić, że rabaty są faktycznie dostępne dla poszkodowanego – a w praktyce mu się to nie udaje.

Komisja Nadzoru Finansowego wprost zakazuje stosowania rabatów w kalkulacji, a Rzecznik Ubezpieczonych nazywa to „karygodnym zabiegiem”. Sąd we Wrześni poszedł jeszcze dalej, określając praktyki WARTY jako „ewidentną taktykę obniżania odszkodowań”.

Nie daj się oszukać. Jeśli ubezpieczyciel odlicza rabaty od Twojego odszkodowania – złóż reklamację, powołując się na uchwałę SN i rekomendacje KNF. A jeśli to nie pomoże – pozew do sądu. Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego wynika, że większość takich spraw kończy się wygraną poszkodowanego.

W kolejnych artykułach pokażę Ci:

  • Kto musi udowodnić swoją rację w sporze z ubezpieczycielem? (Ciężar dowodu)
  • Jak ustalić właściwą stawkę za roboczogodzinę?
  • Jak złożyć skuteczny pozew przeciwko ubezpieczycielowi?

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci wywalczyć pełne odszkodowanie bez nieuzasadnionych rabatów.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Wyrok Sądu Rejonowego we Wrześni z dnia 22 kwietnia 2025 r., sygn. akt I C 355/23
  • Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 2022 r., III CZP 119/22
  • Rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego
  • Kodeks cywilny, art. 363 § 2 w zw. z art. 361 § 2
  • Stanowisko Rzecznika Ubezpieczonych z 8 listopada 2011 r. (wniosek III CZP 85/11)

Ubezpieczyciel żąda trzykrotnie wyższej składki niż w polisie? Ma do tego prawo? Nie zawsze.



Spis treści:

  1. Skąd w ogóle biorą się „rekalkulacje” składek?
  2. Kiedy ubezpieczyciel może zmienić wysokość składki OC?
  3. Co to znaczy, że składka jest elementem przedmiotowo istotnym umowy?
  4. A jeśli winny jest agent ubezpieczeniowy?
  5. Jak się bronić przed bezpodstawną rekalkulacją?
  6. FAQ

Skąd w ogóle biorą się „rekalkulacje” składek?

Wyobraźcie sobie taką sytuację: kupujecie polisę OC, płacicie składkę, wszystko gra — a kilka tygodni później przychodzi pismo z żądaniem dopłaty ponad trzy razy wyższej niż kwota wynikająca z polisy. Bez aneksu. Bez uprzedzenia. Z windykatorem w tle.

Brzmi absurdalnie? Niestety, to nie jest przypadek rodem z czarnej komedii — to realna praktyka, z którą spotykam się w swojej pracy. Ubezpieczyciele coraz częściej sięgają po instrument tzw. „rekalkulacji składki”, powołując się na rzekome nieprawidłowości przy zawieraniu umowy. Problem w tym, że prawo wcale tak łatwo im na to nie pozwala.


Kiedy ubezpieczyciel może zmienić wysokość składki OC?

Odpowiedź krótka: w bardzo ograniczonych przypadkach i wyłącznie w ściśle określonym trybie.

Podstawowym przepisem jest tutaj art. 816 § 1 Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że ubezpieczyciel może żądać zmiany składki jedynie wówczas, gdy w trakcie trwania umowy ujawnią się okoliczności pociągające za sobą istotną zmianę prawdopodobieństwa wypadku ubezpieczeniowego. Co ważne — przepis wymaga zachowania trybu wypowiedzenia dotychczasowych warunków i zaproponowania nowych, ze skutkiem wyłącznie na przyszłość.

Innymi słowy: ubezpieczyciel nie może po prostu wystawić noty z żądaniem dopłaty za przeszły okres. Musi wypowiedzieć dotychczasowe warunki, zaproponować nowe i poczekać na akceptację drugiej strony. Jednostronne „dosłanie faktury” za wyższą składkę nie ma oparcia w prawie.

Osobną kwestią jest art. 8a ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, który pozwala na podwyższenie składki w przypadku zatajenia przez ubezpieczającego okoliczności istotnych dla oceny ryzyka. Przepis ten wymaga jednak wykazania, że ubezpieczający świadomie zataił konkretną informację w chwili zawierania umowy. To nie jest przepis pozwalający na korektę błędów agenta.


Co to znaczy, że składka jest elementem przedmiotowo istotnym umowy?

To ważna rzecz, o której wielu ubezpieczonych nie wie. Składka ubezpieczeniowa to essentialia negotii — element konieczny, bez którego umowa ubezpieczenia w ogóle nie dochodzi do skutku. Kwota wpisana w dokumencie polisy wiąże obie strony. Ubezpieczyciel, który wystawił polisę z konkretną kwotą, jest nią związany tak samo jak klient.

Nie zmienia tego fakt, że agent popełnił błąd przy kalkulacji. Nie zmienia tego historia pojazdu (o czym za chwilę). Zmienić może to wyłącznie zgodna wola obu stron wyrażona w aneksie albo — w ściśle określonych przypadkach — skorzystanie z procedury przewidzianej w art. 816 k.c.

Jeśli ubezpieczyciel żąda wyższej składki, a nie dostarczył żadnego aneksu ani zawiadomienia o zmianie warunków umowy — takie żądanie jest prawnie bezskuteczne.


A jeśli winny jest agent ubezpieczeniowy?

To jest wątek, który pojawia się w praktyce bardzo często — i który ubezpieczyciele próbują „przemilczeć”.

Wyobraźmy sobie pojazd, który przed zakupem przez obecnego właściciela służył jako taksówka. Adnotacja o tym widnieje w dowodzie rejestracyjnym — dokumencie, który agent oglądał przy zawieraniu umowy. Mimo to agent wykalkulował składkę na podstawie „standardowego” taryfikatora, nie uwzględniając historii pojazdu.

Kto ponosi za to odpowiedzialność? Nie klient. Zgodnie z art. 474 Kodeksu cywilnego ubezpieczyciel odpowiada za działania i zaniechania agenta jak za własne działania. Jeśli agent miał dostęp do informacji, które powinien był uwzględnić przy kalkulacji, i tego zaniechał — to jest problem ubezpieczyciela, nie ubezpieczającego.

Co ciekawe, w takich sytuacjach ubezpieczyciele nierzadko próbują przerzucić skutki własnych błędów organizacyjnych na klienta, powołując się na „zatajenie informacji”. Tymczasem trudno mówić o zatajeniu, gdy informacja jest wprost wpisana w dowodzie rejestracyjnym, który agent trzymał w rękach.


Jak się bronić przed bezpodstawną rekalkulacją?

Z praktyki wiem, że skuteczna obrona opiera się na kilku filarach jednocześnie.

Po pierwsze — analizuj treść polisy. Kwota składki tam wpisana jest dla ubezpieczyciela wiążąca. Brak aneksu zmieniającego tę kwotę = brak skutecznej zmiany umowy.

Po drugie — sprawdź, czy ubezpieczyciel powołuje się na art. 816 k.c. czy art. 8a ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. W pierwszym przypadku kluczowe jest, czy rzeczywiście zaszła istotna zmiana ryzyka i czy zachowano tryb wypowiedzenia. W drugim — czy faktycznie doszło do zatajenia informacji, i kto musi to udowodnić.

Po trzecie — ciężar dowodu. Zgodnie z art. 6 Kodeksu cywilnego to ubezpieczyciel, który wywodzi skutek prawny z rzekomego zatajenia, musi tę okoliczność udowodnić. Samo twierdzenie w piśmie windykacyjnym to za mało.

Po czwarte — dokumentacja: KRS spółki, dowód rejestracyjny, korespondencja z ubezpieczycielem, nagrania rozmów z agentem (jeśli są). To może rozstrzygnąć sprawę na korzyść ubezpieczonego.



FAQ

Czy ubezpieczyciel może jednostronnie podwyższyć składkę OC w trakcie trwania polisy? Co do zasady nie. Zmiana wysokości składki w trakcie trwania umowy jest dopuszczalna wyłącznie w trybie art. 816 § 1 k.c. — gdy ujawniły się okoliczności istotnie zwiększające ryzyko ubezpieczeniowe — i wymaga zachowania procedury wypowiedzenia dotychczasowych warunków z zaproponowaniem nowych. Jednostronne wezwanie do dopłaty, bez aneksu do polisy, jest prawnie bezskuteczne.

Co oznacza „zatajenie okoliczności” przy zawieraniu umowy ubezpieczenia OC? Zatajenie to świadome przemilczenie przez ubezpieczającego informacji istotnej dla oceny ryzyka, o której wiedział w chwili zawierania umowy. Jeśli dana informacja była dostępna agentowi z publicznie dostępnych dokumentów (np. dowodu rejestracyjnego, KRS), trudno mówić o zatajeniu — tym bardziej jeśli agent tych dokumentów nie zweryfikował.

Czy historia pojazdu (np. praca jako taksówka przed zakupem) może uzasadniać rekalkulację składki przez ubezpieczyciela? Sama historia pojazdu przed jego nabyciem przez obecnego właściciela nie uzasadnia automatycznie rekalkulacji składki. Ocena ryzyka ubezpieczeniowego powinna dotyczyć sposobu użytkowania pojazdu przez aktualnego ubezpieczającego, nie poprzednich właścicieli. Jeśli agent wiedział o historii pojazdu (np. z dowodu rejestracyjnego) i mimo to zaproponował daną składkę, ryzyko błędnej kalkulacji obciąża ubezpieczyciela.

Kto odpowiada za błędy agenta ubezpieczeniowego przy kalkulacji składki? Ubezpieczyciel. Zgodnie z art. 474 Kodeksu cywilnego ponosi on odpowiedzialność za działania i zaniechania agenta tak, jakby były jego własnymi. Błąd agenta nie może być przerzucony na ubezpieczającego, który zawarł umowę w dobrej wierze.

Co zrobić, gdy ubezpieczyciel przekazał sprawę do windykatora, a żądana kwota jest nieuzasadniona? Przede wszystkim złożyć pisemną odpowiedź na wezwanie do zapłaty, wskazując brak podstawy prawnej roszczenia. Równolegle można złożyć reklamację do ubezpieczyciela oraz skargę do Rzecznika Finansowego. Jeśli spór trafi do sądu — to po stronie ubezpieczyciela leży wykazanie podstawy żądanej kwoty.


Podsumowanie

Rekalkulacja składki to nie jest „korekta techniczna” — to próba jednostronnej zmiany zawartej umowy. Prawo wyraźnie określa, kiedy i w jakim trybie jest to dopuszczalne. Jeśli ubezpieczyciel nie dopełnił tych wymogów, a żądana kwota nie wynika z dokumentu polisy — masz pełne prawo odmówić jej zapłaty i bronić swojego stanowiska.

Masz pytanie dotyczące sporu z ubezpieczycielem? Napisz lub zadzwoń — chętnie przeanalizuję Twoją sytuację.


Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.


Bartosz Kowalak — radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 6, art. 474, art. 816 § 1
  • Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, art. 8a ust. 1

Wyrwa w drodze uszkodziła auto? Sprawdź, kto zapłaci odszkodowanie

Wprowadzenie

Jedziesz swoją trasą, nagle czujesz silne uderzenie – wjechałeś w dziurę w drodze. Auto zaczyna dziwnie się prowadzić, a po zatrzymaniu okazuje się, że uszkodzone jest zawieszenie, felgi, opony, a może nawet układ kierowniczy. Szkoda na kilkanaście tysięcy złotych. Pytanie brzmi: kto za to zapłaci?

Odpowiedź jest jasna: zarządca drogi, który nie zadbał o jej właściwy stan. W praktyce oznacza to gminę, powiat, województwo lub Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad – w zależności od kategorii drogi. A konkretnie? Ubezpieczyciel odpowiedzialności cywilnej tego zarządcy.

Dziś opowiem Ci, jak skutecznie dochodzić odszkodowania za szkodę wyrządzoną przez wyrwę, dziurę czy inny defekt nawierzchni. Pokażę to na przykładzie prawdziwej sprawy z Sądu Rejonowego we Wrześni (sygn. akt I C 355/23), gdzie poszkodowany wywalczył pełne odszkodowanie pomimo oporu ubezpieczyciela.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Kto odpowiada za stan dróg w Polsce?
  2. Kiedy zarządca drogi ponosi odpowiedzialność za szkodę?
  3. Sprawa z ul. Łozowej w Poznaniu – studium przypadku
  4. Jak udowodnić winę zarządcy drogi?
  5. Ubezpieczyciel OC zarządcy – jak zgłosić szkodę?
  6. Praktyczne wskazówki – krok po kroku
  7. FAQ – najczęstsze pytania o odszkodowania za dziury w drodze

Kto odpowiada za stan dróg w Polsce?

W Polsce drogi publiczne dzielą się na cztery kategorie, a każda ma swojego zarządcę:

Drogi krajoweGeneralny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA)Autostrada A2, droga krajowa nr 5
Drogi wojewódzkieZarząd WojewództwaDroga wojewódzka nr 196
Drogi powiatoweZarząd PowiatuDrogi łączące miejscowości w powiecie
Drogi gminneWójt/Burmistrz/Prezydent MiastaUlice w mieście, drogi lokalne

Podstawa prawna: Ustawa z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (art. 1, 2, 19 ust. 2).

Obowiązki zarządcy drogi

Zgodnie z art. 20 ustawy o drogach publicznych, do obowiązków zarządcy należy m.in.:

  • Utrzymanie nawierzchni drogi w należytym stanie – naprawa dziur, wyrw, ubytków
  • Oznakowanie zagrożeń – pionowe i poziome zabezpieczenie niebezpiecznych miejsc
  • Niezwłoczne usuwanie uszkodzeń – które mogą doprowadzić do wypadków

⚠️ Z praktyki kancelarii: Zarządcy dróg często próbują zrzucić odpowiedzialność, twierdząc, że „nie wiedzieli o uszkodzeniu” lub „nie mieli czasu na naprawę”. To nie zwalnia ich z odpowiedzialności – obowiązek dbania o drogi jest ciągły.

Kiedy zarządca drogi ponosi odpowiedzialność za szkodę?

Podstawą odpowiedzialności zarządcy drogi jest art. 415 Kodeksu cywilnego:

Art. 415 KC: Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

Przesłanki odpowiedzialności (co musisz udowodnić):

  1. Zdarzenie szkodzące – wjazd w wyrwę, dziurę, ubytek nawierzchni
  2. Szkoda – uszkodzenie pojazdu (zawieszenie, opony, felgi, układ kierowniczy)
  3. Związek przyczynowy – szkoda powstała bezpośrednio z powodu defektu drogi
  4. Wina zarządcy – zaniedbanie obowiązków (brak naprawy, brak oznakowania)

Co oznacza „wina zarządcy”?

Zarządca ponosi winę, jeśli:

  • Wiedział o uszkodzeniu i nie naprawił go ani nie zabezpieczył
  • Powinien wiedzieć – uszkodzenie istniało od dłuższego czasu lub było zgłaszane
  • Nie wywiązał się z obowiązków kontroli stanu dróg

Kluczowe: Nie musisz udowadniać, że zarządca wiedział o dziurze. Wystarczy, że powinien wiedzieć – bo to jego obowiązek regularnie kontrolować drogi.

Sprawa z ul. Łozowej w Poznaniu – studium przypadku

Okoliczności zdarzenia

11 grudnia 2022 roku, Pan Jacek jechał ulicą Łozową w Poznaniu swoim Nissanem . Nagle wjechał w znaczną wyrwę w nawierzchni. Skutek? Uszkodzenia:

  • Zawieszenia przedniego i tylnego
  • Felg i opon
  • Układu kierowniczego

Wartość szkody: około 16.000 zł.

Zarządcą ul. Łozowej jest Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu (działający w imieniu Miasta Poznań), który posiadał polisę OC w Towarzystwie Ubezpieczeń i Reasekuracji „WARTA” S.A.

Co ustalił Sąd Rejonowy we Wrześni?

Sąd nie miał wątpliwości – Miasto Poznań jako zarządca drogi zaniedbało swoje obowiązki:

Wyrwa ta pomimo znacznych rozmiarów, nie została w żaden sposób oznaczona, czy też zabezpieczona. Co więcej Miasto Poznań oraz działający w jego imieniu ZDM Poznań jako zarządca drogi zobowiązany jest do niezwłocznego usuwania wszelkich uszkodzeń nawierzchni, które mogą doprowadzić do uszkodzenia pojazdów poruszających się drogami znajdującymi się w jego zarządzie.”

„Co za tym idzie, uznać należy, że szkoda w majątku poszkodowanego wynikała ze zdarzenia spowodowanego niezachowaniem należytej staranności przez ubezpieczonego – zarządcę drogi, który zaniechał realizowania ciążących na nim z mocy prawa obowiązków.

Minimalna staranność = chociaż oznakowanie

Sąd podkreślił, że nawet jeśli zarządca nie mógł natychmiast naprawić wyrwy, powinien ją przynajmniej oznakować:

Wszakże za minimalną staranność ze strony zarządcy drogi uznać należało przynajmniej zabezpieczenie wyrwy w nawierzchni poprzez jej oznaczenie pionowe. Tym czasem zarządca drogi w żaden sposób nie zabezpieczył wyrwy w nawierzchni, co doprowadziło do powstania szkody w pojeździe marki Nissan.”

To nie był odosobniony przypadek

Sąd zwrócił uwagę na istotny fakt:

„Z dokumentów przedstawionych w sprawie wynika, że szkoda powstała w pojeździe marki Nissan Juke , nie jest pierwszym tego typu zgłoszeniem, na co wskazuje zarządca drogi w sporządzonym protokole.”

Innymi słowy – ZDM Poznań wiedział o problemie, bo otrzymywał wcześniejsze zgłoszenia szkód z tej samej ulicy.

Jak udowodnić winę zarządcy drogi?

1. Dokumentacja fotograficzna (KLUCZOWA!)

Zrób zdjęcia natychmiast po szkodzie:

  • Wyrwy/dziury – z różnych kątów, z obiektami referencyjnymi (np. długopis, stopa) dla skali
  • Braku oznakowania – pokaż, że nie było pachołków, taśm, znaków ostrzegawczych
  • Uszkodzeń pojazdu – koła, zawieszenie, podwozie
  • Lokalizacji – szeroki kadr pokazujący miejsce zdarzenia, numer drogi/ulicy

Wskazówka: Najlepiej zrobić też krótkie wideo 360° – pokaże kontekst i brak zabezpieczenia.

2. Zgłoszenie do zarządcy drogi

Niezwłocznie (najlepiej tego samego dnia) zgłoś szkodę zarządcy:

  • Gmina/Miasto – Urząd Miasta, Wydział Dróg lub ZDM
  • Powiat – Starostwo Powiatowe, Zarząd Dróg Powiatowych
  • Województwo – Zarząd Dróg Wojewódzkich
  • GDDKiA – Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad

Forma zgłoszenia:

  • Najlepiej pisemnie (e-mail z potwierdzeniem odbioru lub list polecony)
  • Dołącz zdjęcia, opis zdarzenia, dane pojazdu
  • Poproś o protokół oględzin miejsca szkody

Wzór zgłoszenia:

„W dniu [data] o godzinie [godzina] na drodze [nazwa/numer] w miejscowości [nazwa] mój pojazd [marka, model, nr rej.] uległ uszkodzeniu w wyniku wjazdu w wyrwę w nawierzchni. Uszkodzenia obejmują: [lista]. Wzywam do wypłaty odszkodowania. W załączeniu dokumentacja fotograficzna.”

3. Uzyskaj dane z ZDM/Zarządu Dróg

Poproś o:

  • Protokoły kontroli stanu drogi
  • Zgłoszenia innych szkód z tego samego miejsca (jak w sprawie z ul. Łozowej)
  • Dokumentację przeglądów nawierzchni
  • Zlecenia naprawcze (jeśli były)

Cel: Udowodnić, że zarządca wiedział lub powinien wiedzieć o uszkodzeniu.

4. Zeznania świadków

Jeśli ktoś był z Tobą w aucie lub widział zdarzenie – zapisz jego dane. Świadkowie mogą potwierdzić:

  • Warunki drogowe (było widno/ciemno, sucho/mokro)
  • Rozmiar wyrwy
  • Brak oznakowania
  • Okoliczności zdarzenia

5. Opinia rzeczoznawcy samochodowego

Zlecić warto, jeśli:

  • Szkoda przekracza 5.000 zł
  • Ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie
  • Planujesz sprawę sądową

Opinia powinna potwierdzić:

  • Zakres uszkodzeń
  • Związek przyczynowy (uszkodzenia są typowe dla wjazdu w wyrwę)
  • Koszty naprawy

Ubezpieczyciel OC zarządcy – jak zgłosić szkodę?

Krok 1: Ustal, kto ubezpiecza zarządcę

Zarządcy dróg mają obowiązkowe ubezpieczenie OC. Musisz dowiedzieć się, w jakim towarzystwie.

Jak to zrobić?

  • Zapytaj zarządcę – w zgłoszeniu szkody dopisz: „Proszę o podanie danych ubezpieczyciela OC”

W sprawie z ul. Łozowej ubezpieczycielem ZDM Poznań była WARTA S.A.

Krok 2: Zgłoś szkodę ubezpieczycielowi

Wyślij zgłoszenie do zakładu ubezpieczeń zawierające:

  • Dane poszkodowanego (imię, nazwisko, adres, telefon, PESEL)
  • Dane pojazdu (marka, model, nr rej., VIN)
  • Opis zdarzenia (data, godzina, miejsce, przebieg)
  • Dokumentację fotograficzną
  • Zgłoszenie do zarządcy drogi
  • Wycenę/fakturę za naprawę (jeśli masz)

Wzór:

„Dnia [data] na drodze [nazwa] będącej w zarządzie [nazwa zarządcy], którego OC ubezpieczacie, doszło do uszkodzenia mojego pojazdu w wyniku wjazdu w wyrwę. Na podstawie art. 822 § 4 KC domagam się wypłaty odszkodowania w wysokości [kwota] zł.”

Krok 3: Nie zgadzaj się na zaniżone odszkodowanie

W sprawie z Wrześni WARTA wypłaciła początkowo 1.688 zł, potem podwyższyła do 8.088 zł, podczas gdy rzeczywiste koszty wynosiły 16.137 zł.

Jeśli ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie:

  1. Złóż reklamację – w ciągu 30 dni
  2. Zlecić prywatną opinię rzeczoznawcy
  3. Wnieś pozew do sądu

Więcej w kolejnych artykułach serii:

  • [Seria: Jak wygrać z ubezpieczycielem – lekcja 2: Prywatna opinia rzeczoznawcy]
  • [Seria: Jak wygrać z ubezpieczycielem – lekcja 3: Pozew do sądu]

Praktyczne wskazówki – krok po kroku

✅ CO ROBIĆ po wjechaniu w dziurę:

  1. Zatrzymaj się bezpiecznie – włącz światła awaryjne
  2. Zrób dokumentację fotograficzną – dziura, brak oznakowania, uszkodzenia auta
  3. Zapisz dane – lokalizacja (GPS), godzina, warunki drogowe
  4. Zgłoś policji (opcjonalnie) – jeśli szkoda duża, pomoże w sprawie
  5. Zgłoś zarządcy drogi – tego samego dnia lub następnego
  6. Zgłoś ubezpieczycielowi OC zarządcy – w ciągu 7 dni
  7. Napraw auto – zachowaj faktury, wymienione części
  8. Monitoruj sprawę – nie daj się zbyć niskim odszkodowaniem

❌ CZEGO UNIKAĆ:

  1. Nie naprawiaj od razu bez wyceny – jeśli szkoda duża, ubezpieczyciel może chcieć obejrzeć auto
  2. Nie wyrzucaj uszkodzonych części – mogą być dowodem
  3. Nie akceptuj zaniżonego odszkodowania – masz prawo do pełnej kompensacji
  4. Nie czekaj – zgłoszenie powinno być niezwłoczne

FAQ – najczęstsze pytania

1. Czy mogę dostać odszkodowanie, jeśli jechałem za szybko?
Tak, ale odszkodowanie może być obniżone, jeśli Twoja prędkość przyczyniła się do rozmiaru szkody (art. 362 KC – przyczynienie się poszkodowanego).

2. Co jeśli wyrwa była oznakowana, ale źle (np. pachołek przewrócony)?
Zarządca nadal ponosi odpowiedzialność – oznakowanie musi być skuteczne, nie tylko formalne.

3. Ile mam czasu na zgłoszenie szkody?
Roszczenie przedawnia się po 3 latach od dnia zdarzenia (art. 442¹ KC), ale zgłoszenie powinno być niezwłoczne – najlepiej w ciągu 7 dni.

4. Czy muszę udowodnić, że zarządca wiedział o dziurze?
Nie. Wystarczy, że powinien wiedzieć – bo to jego obowiązek kontrolować drogi. W sprawie z Wrześni sąd uznał, że skoro były wcześniejsze zgłoszenia, zarządca powinien był naprawić lub zabezpieczyć wyrwę.

5. Co jeśli zarządca twierdzi, że dziura powstała nagle (np. po mrozie)?
To nie zwalnia go z odpowiedzialności. Obowiązek zarządcy to niezwłoczne usuwanie uszkodzeń – jeśli dziura powstała nagle, powinien ją szybko naprawić lub zabezpieczyć.

6. Czy mogę dochodzić odszkodowania, jeśli nie wiem, kto jest zarządcą drogi?
Tak. Możesz wysłać zgłoszenie do gminy/miasta – oni przekażą je właściwemu zarządcy.

7. Ile wynosi odszkodowanie za wjazd w dziurę?
Zależy od zakresu uszkodzeń. Typowe koszty:

  • Wymiana amortyzatora: 500-1.500 zł
  • Wymiana zwrotnicy: 800-2.000 zł
  • Wymiana wahacza: 400-1.200 zł
  • Naprawa felgi: 200-600 zł
  • Wymiana opony: 300-800 zł Łącznie: 3.000-10.000 zł (średnio), w przypadkach ciężkich nawet 15.000-20.000 zł (jak w sprawie Nissana Juke).

8. Czy franszyza obniży moje odszkodowanie?
Nie, jeśli szkoda jest likwidowana z OC zarządcy drogi. Franszyza dotyczy Twojego ubezpieczenia AC, nie OC sprawcy. W sprawie z Wrześni WARTA próbowała zastosować franszyzę 1.000 zł, ale było to bezpodstawne.

Najważniejsze wnioski

  • Zarządca drogi odpowiada za szkody wynikające z zaniedbań w utrzymaniu nawierzchni
  • Podstawa prawna: art. 415 KC (odpowiedzialność za winę)
  • Wina zarządcy: brak naprawy lub oznakowania uszkodzenia
  • Dokumentacja jest kluczowa: zdjęcia, zgłoszenie, protokoły
  • Nie zgadzaj się na zaniżone odszkodowanie – ubezpieczyciele często próbują obniżyć kwotę

Podsumowanie

Wjazd w dziurę w drodze to nie tylko stres i uszkodzony samochód – to przede wszystkim prawo do pełnego odszkodowania od zarządcy drogi (lub jego ubezpieczyciela). Sprawa z Sądu Rejonowego we Wrześni pokazuje, że sądy konsekwentnie stoją po stronie poszkodowanych, jeśli tylko udowodnisz zaniedbanie zarządcy.

Kluczowe kroki:

  1. Zrób dokumentację fotograficzną (dziura + brak oznakowania + uszkodzenia)
  2. Zgłoś szkodę zarządcy drogi i jego ubezpieczycielowi
  3. Nie akceptuj zaniżonego odszkodowania – zlecić opinię rzeczoznawcy
  4. W razie potrzeby – pozew do sądu

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego wynika, że większość takich spraw kończy się ugodą lub wyrokiem na korzyść poszkodowanego. Zarządcy dróg rzadko mają mocne argumenty, jeśli wyrwa była widoczna i niezabezpieczona.

W kolejnych artykułach z serii pokażę Ci:

  • Jak walczyć z ubezpieczycielem, który każe naprawić auto w swoim warsztacie
  • Jak zlecić prywatną opinię rzeczoznawcy
  • Jak napisać skuteczny pozew do sądu

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci wywalczyć pełne odszkodowanie za szkodę wyrządzoną przez dziurę w drodze.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Wyrok Sądu Rejonowego we Wrześni z dnia 22 kwietnia 2025 r., sygn. akt I C 355/23
  • Ustawa z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (art. 1, 2, 19, 20)
  • Kodeks cywilny, art. 415, 822 § 4