Gdy ubezpieczyciel kwestionuje stałą sumę ubezpieczenia – sprawa Suzuki Swift przeciwko Hestii

Wprowadzenie

Zakup polisy autocasco ze stałą sumą ubezpieczenia wydaje się gwarancją spokoju – płacisz dodatkową składkę i masz pewność, że w razie szkody całkowitej dostaniesz ustaloną w polisie kwotę. Prawda? Niekoniecznie.

Historia, którą dziś opisuję, pokazuje, jak ubezpieczyciel może próbować kwestionować własne ustalenia z momentu zawarcia umowy. To sprawa, którą prowadziłem kilka lat temu przeciwko STU Ergo Hestia S.A., dotycząca właściciela Suzuki Swift. Sprawa o tyle ciekawa, że z pewnością nie miała charakteru jednostkowego – podobnych przypadków było zapewne więcej, ale nie każdy właściciel polisy zdecydował się podjąć walkę z ubezpieczycielem.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Co to jest stała suma ubezpieczenia w autocasco?
  2. Sprawa Suzuki Swift – kiedy ubezpieczyciel „poprawia” własne błędy
  3. Dlaczego klauzula Hestii była abuzywna?
  4. Jak zakończyła się sprawa w sądzie?
  5. FAQ – najczęstsze pytania o autocasco i stałą sumę ubezpieczenia

Co to jest stała suma ubezpieczenia w autocasco?

Stała suma ubezpieczenia (zwana także niezmienną wartością pojazdu) to opcja dostępna w większości polis autocasco. Polega na tym, że:

  • przy zawieraniu umowy ustalasz wartość swojego pojazdu (np. 18.625 zł),
  • płacisz za to dodatkową składkę (zwykle kilkanaście procent więcej),
  • w zamian masz gwarancję, że przez cały okres ubezpieczenia – niezależnie od upływu czasu – w razie szkody całkowitej dostaniesz ustaloną kwotę (pomniejszoną o wartość wraku).

Brzmi prosto i bezpiecznie, prawda? Niestety, jak pokazuje praktyka naszej kancelarii, nie zawsze ubezpieczyciele honorują tę zasadę.

Sprawa Suzuki Swift – kiedy ubezpieczyciel „poprawia” własne błędy

Okoliczności sprawy

Kilka lat temu zgłosił się do mnie poszkodowany – właściciel Suzuki Swift, który zawarł z STU Ergo Hestia S.A. umowę autocasco. Kluczowe: kupił opcję stałej sumy ubezpieczenia, płacąc za to dodatkową składkę. Wartość pojazdu ustalono w polisie na 18.625 zł.

W listopadzie 2015 roku doszło do kolizji. Pojazd został uszkodzony na tyle poważnie, że ubezpieczyciel stwierdził szkodę całkowitą (tzw. total loss – nieopłacalność naprawy).

Problem – ubezpieczyciel obniża wartość pojazdu

Hestia oszacowała:

  • wartość pojazdu przed szkodą: 15.800 zł (zamiast 18.625 zł z polisy!),
  • wartość wraku: 4.200 zł,
  • wypłacone odszkodowanie: 11.600 zł (15.800 – 4.200).

Poszkodowany oczekiwał natomiast: 14.425 zł (18.625 – 4.200).

Uzasadnienie ubezpieczyciela

STU Ergo Hestia powołała się na zapisy w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU), konkretnie § 1.1 oraz 1.2 KLAUZULE 02, które rzekomo dawały jej prawo do ponownego oszacowania wartości pojazdu na dzień zawarcia umowy.

Innymi słowy: ubezpieczyciel twierdził, że wartość 18.625 zł została błędnie ustalona przy zakupie polisy, więc ma prawo ją „poprawić” – oczywiście w dół, nigdy w górę.

Dodatkowo Hestia dokonała wyceny w systemie INFO-EKSPERT, podczas gdy OWU autocasco wyraźnie wskazywały na system Eurotax.

⚠️ Z praktyki kancelarii: To nie był odosobniony przypadek. Ubezpieczyciele często próbują kwestionować własne ustalenia z momentu zawarcia umowy, gdy przychodzi do wypłaty odszkodowania.

Dlaczego klauzula Hestii była abuzywna?

W pozwie skierowanym przeciwko Hestii argumentowałem, że klauzula pozwalająca na „ponowne oszacowanie” wartości pojazdu jest niedozwolonym postanowieniem umownym (klauzulą abuzywną) w rozumieniu art. 385¹ § 1 Kodeksu cywilnego.

Co to znaczy „klauzula abuzywna”?

Zgodnie z art. 385¹ § 1 KC:

„Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.”

W przypadku klauzuli Hestii oznaczało to:

  1. Sprzeczność z dobrymi obyczajami:
    • Poszkodowany zapłacił dodatkową składkę za stałą sumę ubezpieczenia.
    • Oczekiwał, że wartość pojazdu (18.625 zł) będzie niezmienna przez cały okres ubezpieczenia.
    • Ubezpieczyciel natomiast zastrzegł sobie prawo do jednostronnej zmiany tej wartości w dół, co godziło w równowagę kontraktową.
  2. Rażące naruszenie interesów konsumenta:
    • Klauzula prowadziła do nieusprawiedliwionej dysproporcji – ubezpieczyciel mógł obniżyć wartość pojazdu i wypłacić mniejsze odszkodowanie, zachowując pełną składkę za stałą sumę ubezpieczenia.
    • Konsument nie miał żadnej możliwości wpływu na decyzję ubezpieczyciela.
  3. Zaprzeczenie istocie stałej sumy ubezpieczenia:
    • Jeśli wartość pojazdu można „poprawiać” w dół, to jaki sens ma płacić za opcję stałej sumy? To przeczy samej idei tej instytucji.

Orzecznictwo Sądu Najwyższego

W pozwie powołałem się na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2005 r. (I CK 832/04), który wskazał:

„Rażące naruszenie interesów konsumenta oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść, natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom wyraża się w tworzeniu klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową.”

Klauzula Hestii idealnie wpisywała się w tę definicję.

Dodatkowe naruszenie – wycena w złym systemie

Ubezpieczyciel dokonał wyceny wartości pojazdu w systemie INFO-EKSPERT, podczas gdy § 6 OWU Autocasco wyraźnie wskazywał na system Eurotax. To kolejne naruszenie postanowień umowy przez samą Hestię.

Jak zakończyła się sprawa w sądzie?

Sąd przychylił się do naszych argumentów. Klauzula pozwalająca na ponowne oszacowanie wartości pojazdu została uznana za niedozwolone postanowienie umowne, a Hestia została zobowiązana do wypłaty pełnego odszkodowania – zgodnie z wartością ustaloną w polisie (18.625 zł pomniejszone o wartość wraku 4.200 zł).

Rezultat: Klient otrzymał dodatkowe kilka tysięcy złotych ponad pierwotną propozycję ubezpieczyciela, plus odsetki i zwrot kosztów procesu.

Praktyczne wskazówki

Jeśli ubezpieczyciel kwestionuje wartość pojazdu ustaloną w polisie autocasco:

  1. Sprawdź OWU – czy klauzula pozwalająca na ponowną wycenę nie jest abuzywna (narusza art. 385¹ KC)?
  2. Zbierz dowody – polisa, dowód opłaty dodatkowej składki za stałą sumę ubezpieczenia, decyzje ubezpieczyciela.
  3. Zlecić niezależną wycenę – ekspert może potwierdzić prawidłową wartość pojazdu na dzień zawarcia umowy.
  4. Nie zgadzaj się na zaniżone odszkodowanie – masz prawo do pełnej kwoty ustalonej w polisie.
  5. Skonsultuj się z prawnikiem – sprawy z ubezpieczycielami wymagają znajomości przepisów i orzecznictwa.

FAQ – najczęstsze pytania

1. Co to jest stała suma ubezpieczenia w autocasco?
To opcja, za którą płacisz dodatkową składkę, gwarantująca, że wartość pojazdu ustalona w polisie nie zmieni się przez cały okres ubezpieczenia.

2. Czy ubezpieczyciel może zmienić wartość pojazdu po zawarciu umowy?
Nie, jeśli zawarłeś umowę ze stałą sumą ubezpieczenia. Klauzule pozwalające na jednostronną zmianę tej wartości są abuzywne.

3. Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie pomimo stałej sumy ubezpieczenia?
Złóż reklamację, a następnie pozew do sądu. Możesz powołać się na art. 385¹ KC (klauzule abuzywne).

4. Czy warto płacić za stałą sumę ubezpieczenia?
Tak, pod warunkiem, że ubezpieczyciel honoruje tę opcję. W praktyce daje ona większą pewność i wyższe odszkodowanie przy szkodzie całkowitej.

5. Ile kosztuje prawnik w sporze z ubezpieczycielem?
Koszty zależą od wartości sprawy. W przypadku wygranej, ubezpieczyciel zwraca koszty procesu, w tym wynagrodzenie pełnomocnika.

6. Czy takie sprawy są wygrane w sądach?
Tak, jeśli ubezpieczyciel narusza postanowienia umowy lub stosuje klauzule abuzywne. Orzecznictwo Sądu Najwyższego potwierdza ochronę konsumentów w takich przypadkach.

Najważniejsze wnioski

  • Stała suma ubezpieczenia to nie tylko marketing – to prawna gwarancja wartości pojazdu.
  • Klauzule pozwalające ubezpieczycielowi na jednostronną zmianę tej wartości są abuzywne (art. 385¹ KC).
  • Nie zgadzaj się na zaniżone odszkodowanie – masz prawo do pełnej kwoty z polisy.

Podsumowanie

Sprawa Suzuki Swift przeciwko Hestii pokazuje, że warto walczyć o swoje prawa, nawet gdy ubezpieczyciel opiera się na zapisach OWU. Klauzule abuzywne, które rażąco naruszają interesy konsumentów, nie wiążą poszkodowanych – tak orzekają polskie sądy, w tym Sąd Najwyższy.

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego wynika, że ubezpieczyciele często próbują obniżać odszkodowania, licząc na to, że poszkodowani się poddadzą. Nie daj się – jeśli zapłaciłeś za stałą sumę ubezpieczenia, masz prawo do pełnej kwoty ustalonej w polisie.

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci wywalczyć sprawiedliwe odszkodowanie.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 385¹ § 1
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2005 r., sygn. I CK 832/04

Czy konkubent może dostać zadośćuczynienie za śmierć partnera? Wyjaśniamy

Kilka lat temu polski Sejm wprowadził do Kodeksu cywilnego przepis, który zmienił sytuację prawną osób, które straciły bliskich w wyniku wypadku. Od tego momentu członkowie najbliższej rodziny mogą dochodzić zadośćuczynienia za doznaną krzywdę po śmierci bliskiej osoby. Ale czy przepis ten obejmuje także osoby żyjące w związkach nieformalnych – konkubentów? To pytanie, które dotyczy setek tysięcy Polaków pozostających w związkach bez ślubu.

Spis treści

  1. Co mówi przepis o zadośćuczynieniu za śmierć bliskiego?
  2. Kto jest „najbliższym członkiem rodziny” w świetle prawa?
  3. Czy konkubent może dochodzić zadośćuczynienia?
  4. Jakie warunki musi spełnić konkubent, by otrzymać zadośćuczynienie?
  5. Najczęstsze pytania (FAQ)

Co mówi przepis o zadośćuczynieniu za śmierć bliskiego?

Podstawą prawną dla roszczeń o zadośćuczynienie za śmierć osoby najbliższej jest art. 446 § 4 Kodeksu cywilnego, który stanowi:

„Sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.”

Na pierwszy rzut oka przepis ten wydaje się jasny – uprawnienie przysługuje „najbliższym członkom rodziny”. W praktyce jednak powstaje fundamentalne pytanie: kto dokładnie należy do tego kręgu?

Literalna wykładnia przepisu wskazywałaby na osoby spokrewnione lub spowinowacone ze zmarłym: małżonka, dzieci, rodziców, rodzeństwo. Czy jednak związek sformalizowany ślubem jest warunkiem koniecznym, by móc ubiegać się o zadośćuczynienie po śmierci partnera? Co z setkami tysięcy Polaków żyjących w związkach nieformalnych, tzw. konkubinatach?


Kto jest „najbliższym członkiem rodziny” w świetle prawa?

Polski system prawny nie definiuje w sposób jednoznaczny pojęcia „najbliższy członek rodziny” na potrzeby art. 446 § 4 KC. W związku z tym to orzecznictwo sądów i doktryna prawa musiały wypracować kryteria, którymi należy się kierować przy ustalaniu kręgu osób uprawnionych.

Krąg osób bezspornie uprawnionych

Bez wątpliwości do najbliższych członków rodziny zaliczamy:

  • Małżonka (żonę lub męża)
  • Dzieci (biologiczne, przysposobione)
  • Rodziców
  • Rodzeństwo

W praktyce sądowej te osoby nie muszą udowadniać szczególnej więzi emocjonalnej – samo pokrewieństwo wystarcza do uznania ich za uprawnione do zadośćuczynienia.

Krąg osób, których status wymaga wykazania

Bardziej skomplikowana jest sytuacja osób, które nie są spokrewnione ze zmarłym, ale pozostawały z nim w bliskiej relacji. Do tej kategorii zaliczają się:

  • Konkubenci (partnerzy w związkach nieformalnych)
  • Dzieci konkubenta ze wcześniejszego związku
  • Dziadkowie, wnuki
  • Pasierbowie, ojczymowie, macochy

W tych przypadkach samo istnienie związku czy pokrewieństwa dalszego stopnia nie wystarcza – konieczne jest wykazanie faktycznej więzi emocjonalnej i gospodarczej.


Czy konkubent może dochodzić zadośćuczynienia?

Tak, konkubent może dochodzić zadośćuczynienia za śmierć partnera – choć jeszcze kilka lat temu ubezpieczyciele masowo kwestionowali takie roszczenia, twierdząc, że tylko osoby związane ślubem są uprawnione do świadczeń z art. 446 § 4 KC.

Przełomowy wyrok Sądu Najwyższego

Kluczowe znaczenie dla praktyki sądowej miał wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2005 r. (sygn. akt IV CK 648/04), w którym SN jednoznacznie stwierdził:

„Konkubenci i dzieci jednego z nich z poprzedniego związku de facto tworzą rodzinę, a tym samym winni zostać uznani za najbliższych jej członków.”

Sąd Najwyższy wskazał, że konkubinat znalazł trwałe miejsce w systemie ocen i norm moralnych współczesnego społeczeństwa, a jego upowszechnienie wynika z przeobrażeń ustrojowych, gospodarczych i kulturowych. W ocenie SN decydujące dla zaliczenia do kręgu rodziny jest:

  • Poczucie bliskości i wspólności
  • Więzy emocjonalne i uczuciowe
  • Ścisła wspólność gospodarcza

Te kryteria, a nie samo pokrewieństwo czy formalne małżeństwo, przesądzają o tym, kto jest „najbliższym członkiem rodziny” w rozumieniu art. 446 § 4 KC.

Stanowisko doktryny i sądów

Po wyroku z 2005 r. zarówno doktryna prawa, jak i orzecznictwo sądów powszechnych przyjęły, że najbliższym członkiem rodziny nie musi być krewny. O bliskości nie decydują wyłącznie względy pokrewieństwa, lecz faktyczny układ stosunków łączących zmarłego z osobą żądającą świadczenia.

Obecnie sądy w całej Polsce konsekwentnie przyznają zadośćuczynienia konkubentom, którzy wykazali, że:

  • Prowadzili ze zmarłym wspólne gospodarstwo domowe przez dłuższy czas
  • Pozostawali w stabilnej, trwałej relacji uczuciowej
  • Łączyły ich więzy emocjonalne porównywalne do małżeńskich


Jakie warunki musi spełnić konkubent, by otrzymać zadośćuczynienie?

Aby konkubent mógł skutecznie dochodzić zadośćuczynienia za śmierć partnera, musi wykazać przed sądem, że faktycznie był najbliższym członkiem rodziny zmarłego. Nie wystarczy samo twierdzenie o istnieniu związku – konieczne jest przedstawienie dowodów potwierdzających więź.

Kryteria uznania za najbliższego członka rodziny

Sądy przy ocenie, czy konkubent był najbliższym członkiem rodziny, biorą pod uwagę następujące okoliczności:

  1. Czas trwania związku
    Im dłużej konkubenci byli ze sobą, tym łatwiej wykazać stabilność relacji. Związki wieloletnie (np. 10, 15, 20 lat) są traktowane przez sądy jako porównywalne do małżeństwa.
  2. Wspólne gospodarstwo domowe
    Czy konkubenci mieszkali razem pod jednym dachem, prowadzili wspólny budżet, dzielili się obowiązkami domowymi?
  3. Więź emocjonalna
    Czy partnerzy planowali wspólną przyszłość, dbali o siebie w chorobie, wspierali się emocjonalnie? Świadkami mogą być rodzina, przyjaciele, sąsiedzi.
  4. Wspólne dzieci
    Posiadanie wspólnych dzieci to jeden z najsilniejszych dowodów na istnienie rodziny. Jeśli konkubenci wychowywali razem dzieci (nawet jeśli tylko jednego z partnerów), sądy łatwiej uznają ich za najbliższych członków rodziny.
  5. Wspólność gospodarcza
    Czy konkubenci prowadzili wspólne konto bankowe, kupowali wspólnie nieruchomości, spłacali kredyty? Dokumenty finansowe mogą być kluczowym dowodem.

Dowody, które warto zgromadzić

W praktyce naszej kancelarii widzimy, że konkubenci, którzy skutecznie dochodzą zadośćuczynienia, przedstawiają sądowi następujące dowody:

  • Meldunki potwierdzające wspólne zamieszkiwanie
  • Wspólne rozliczenia podatkowe (np. ulga na dziecko)
  • Zeznania świadków (rodzina, przyjaciele, pracodawcy, którzy potwierdzą charakter relacji)
  • Dokumenty dotyczące wspólnych zobowiązań (kredyty, rachunki, umowy najmu)
  • Akty urodzenia wspólnych dzieci
  • Korespondencja, zdjęcia, zapisy rozmów dokumentujące więź emocjonalną
  • Zaświadczenia o wspólnym ubezpieczeniu (np. NNW, polisa na życie)

Warto też wskazać sądowi, że konkubenci nie mogli zawrzeć małżeństwa z obiektywnych przyczyn (np. jeden z partnerów był w trakcie rozwodu) lub świadomie wybrali życie bez ślubu, co nie umniejsza wartości ich związku.


Najczęstsze pytania (FAQ)

Czy konkubent może dostać zadośćuczynienie za śmierć partnera?
Tak, według aktualnego orzecznictwa konkubent może dochodzić zadośćuczynienia, jeśli wykaże, że był najbliższym członkiem rodziny zmarłego – czyli pozostawał w trwałej, bliskiej relacji emocjonalnej i gospodarczej.

Ile wynosi zadośćuczynienie za śmierć konkubenta?
Wysokość zadośćuczynienia zależy od indywidualnych okoliczności sprawy: czasu trwania związku, siły więzi emocjonalnej, wspólnych dzieci, sytuacji finansowej rodziny. W praktyce sądowej zadośćuczynienia dla konkubentów wahają się od kilkudziesięciu tysięcy do nawet kilkuset tysięcy złotych.

Czy konkubent musi udowodnić związek przed sądem?
Tak, w przeciwieństwie do małżonka, który ma status prawnie potwierdzony aktem ślubu, konkubent musi wykazać dowodami, że był najbliższym członkiem rodziny zmarłego. Dlatego ważne jest zgromadzenie dokumentów i świadków.

Czy dzieci konkubenta ze wcześniejszego związku mogą dostać zadośćuczynienie?
Tak, jeśli dzieci konkubenta mieszkały ze zmarłym, wychowywały się razem, a zmarły pełnił wobec nich faktyczną rolę ojca/matki – mogą dochodzić zadośćuczynienia jako najbliżsi członkowie rodziny.

Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty zadośćuczynienia konkubentowi?
Ubezpieczyciele niekiedy próbują kwestionować roszczenia konkubentów, twierdząc, że nie są oni członkami rodziny. W praktyce jednak po wyroku SN z 2005 r. sądy konsekwentnie odrzucają takie argumenty – jeśli konkubent przedstawi dowody więzi, otrzyma zadośćuczynienie.

Czy konkubinat musi trwać określoną liczbę lat?
Nie ma sztywnej granicy czasowej. Liczy się faktyczna więź – krótszy związek (np. 2-3 lata) może być uznany za rodzinę, jeśli partnerzy mieszkali razem, mieli wspólne dziecko i silną relację emocjonalną. Niemniej im dłuższy związek, tym łatwiej wykazać jego stabilność.


Podsumowanie

Choć przepis art. 446 § 4 KC mówi o „najbliższych członkach rodziny”, polskie sądy od lat konsekwentnie uznają, że konkubenci mogą dochodzić zadośćuczynienia za śmierć partnera, jeśli wykazali faktyczną więź emocjonalną i gospodarczą. Przełomowy wyrok Sądu Najwyższego z 2005 r. zakończył spory i uczynił jasnym, że o rodzinie decydują więzy uczuciowe i wspólność życiowa, a nie tylko formalny akt ślubu.

Dla konkubenta kluczowe jest zgromadzenie dowodów potwierdzających, że związek był trwały, stabilny i oparty na głębokiej więzi – dokumenty, zeznania świadków, wspólne dzieci to elementy, które przekonają sąd o uprawnieniu do zadośćuczynienia.

Z doświadczenia naszej kancelarii wynika, że sądy coraz szerzej interpretują pojęcie „najbliższego członka rodziny”, uwzględniając zmiany obyczajowe i rzeczywisty układ relacji międzyludzkich. To właściwe i sprawiedliwe – prawo powinno chronić wszystkich, którzy cierpią po stracie bliskiej osoby, niezależnie od tego, czy ich związek był sformalizowany ślubem.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa o zadośćuczynienie za śmierć bliskiego jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią w celu uzyskania profesjonalnej pomocy prawnej.

Zapraszam do Kancelarii Prawnik od Odszkodowań:
Radca prawny Bartosz Paweł Kowalak, adwokat Michalina Koligot
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
tel. +48 61 2224963
e-mail: kancelaria@prawnikododszkodowan.pl
www: https://prawnikododszkodowan.pl/


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 446 § 4 (zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej)
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2005 r., sygn. akt IV CK 648/04

Czy ubezpieczyciel musi zwrócić koszty prywatnej opinii rzeczoznawcy?

Wprowadzenie

Spór z ubezpieczalnią o wysokość odszkodowania często wymaga sięgnięcia po wiedzę specjalistyczną. Bez ekspertyzy rzeczoznawcy – samochodowego, budowlanego czy medycznego – trudno skutecznie podważyć wycenę przedstawioną przez zakład ubezpieczeń.

Problem w tym, że wiedza kosztuje. Prywatna opinia rzeczoznawcy to wydatek rzędu kilkuset, a czasem nawet kilku tysięcy złotych. Pytanie brzmi: jeśli dzięki tej opinii udowodnisz swoje racje i wygrasz sprawę, czy możesz żądać zwrotu tych kosztów od ubezpieczyciela?

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego w Poznaniu wynika, że odpowiedź brzmi: tak. Sądy dość jednolicie stoją po stronie poszkodowanych w tej kwestii, uznając koszty ekspertyzy za część szkody podlegającej naprawieniu.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Kiedy potrzebujesz prywatnej opinii rzeczoznawcy?
  2. Ile kosztuje prywatna opinia rzeczoznawcy?
  3. Czy można żądać zwrotu kosztów opinii od ubezpieczyciela?
  4. Orzecznictwo Sądu Najwyższego – art. 361 KC
  5. Praktyczne wskazówki – jak odzyskać koszty ekspertyzy
  6. FAQ – najczęstsze pytania o zwrot kosztów opinii rzeczoznawcy

Kiedy potrzebujesz prywatnej opinii rzeczoznawcy?

Prywatna opinia rzeczoznawcy (zwana także ekspertyzą pozasądową) jest niezbędna, gdy:

  • Ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie – np. wycenia naprawę auta na 10.000 zł, podczas gdy rzeczywiste koszty to 15.000 zł.
  • Kwestionujesz zakwalifikowanie szkody jako całkowitej – ubezpieczyciel twierdzi, że naprawa jest nieopłacalna (total loss), a Ty uważasz inaczej.
  • Sporna jest wartość pojazdu przed szkodą – szczególnie przy szkodach całkowitych w autocasco.
  • Szkody w nieruchomości – np. zalanie, pożar, pęknięcie fundamentów – wymaga opinii kosztorysanta budowlanego.
  • Błąd medyczny lub uszczerbek na zdrowiu – konieczna jest opinia lekarza orzecznika.

Przykłady rzeczoznawców:

  • Szkoda samochodowa – rzeczoznawca samochodowy (kosztorysant komunikacyjny),
  • Zalanie, pożar – kosztorysant budowlany,
  • Uszkodzenie sprzętu elektronicznego – rzeczoznawca elektroniczny,
  • Uszczerbek na zdrowiu – lekarz orzecznik.

Ile kosztuje prywatna opinia rzeczoznawcy?

Koszty prywatnej opinii zależą od rodzaju szkody i zakresu ekspertyzy:

Rodzaj opinii Szacunkowy kosztRzeczoznawca samochodowy (kosztorys naprawy)1500–2.500 zł
Wycena wartości pojazdu1300–2800 zł
Kosztorysant budowlany (zalanie, pożar)1800–3.000 zł
Lekarz orzecznik (uszczerbek na zdrowiu)1500–3.000 zł
Rzeczoznawca elektroniczny1400–2.200 zł

To znaczne wydatki, zwłaszcza dla osób, które już poniosły szkodę. Dlatego tak ważne jest pytanie o możliwość ich zwrotu.

Czy można żądać zwrotu kosztów opinii od ubezpieczyciela?

Tak, można – i w większości przypadków należy.

Jeśli dzięki prywatnej opinii rzeczoznawcy udowodnisz, że:

  • ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie,
  • wycena zakładu ubezpieczeń była błędna,
  • Twoje roszczenie jest zasadne,

to koszt ekspertyzy wchodzi w zakres szkody podlegającej naprawieniu na podstawie art. 361 Kodeksu cywilnego.

Co mówi art. 361 KC?

Art. 361 § 1 KC: Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.
Art. 361 § 2 KC: W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Innymi słowy: jeśli poniesienie kosztów opinii było konieczne do ustalenia zasadności i wysokości roszczenia, to stanowi ono stratę w rozumieniu art. 361 § 2 KC.

⚠️ Z praktyki kancelarii: Sądy w Poznaniu i całej Polsce konsekwentnie zasądzają zwrot kosztów prywatnych opinii, jeśli poszkodowany wygrywa sprawę lub ubezpieczyciel podnosi odszkodowanie po przedstawieniu ekspertyzy.

Orzecznictwo Sądu Najwyższego – art. 361 KC

Kluczowe znaczenie ma wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 września 1975 r. (I CR 505/75), w którym SN stwierdził:

„Dokonana przed wszczęciem postępowania sądowego i poza zabezpieczeniem dowodów ekspertyza może być istotną przesłanką zasądzenia odszkodowania. W takim wypadku koszt ekspertyzy stanowi szkodę ulegającą naprawieniu (art. 361 k.c.).”

Co to oznacza w praktyce?

  1. Ekspertyza nie musi być zlecona przez sąd – nawet jeśli opinia została sporządzona prywatnie, przed procesem, jej koszt podlega zwrotowi.
  2. Opinia musi być „istotną przesłanką” – jeśli dzięki niej udowodniłeś swoje racje, to jej koszt jest częścią szkody.
  3. Przegrywający zwraca koszty – jeśli ubezpieczyciel przegra sprawę (lub podniesie odszkodowanie po otrzymaniu Twojej opinii), musi zwrócić koszty ekspertyzy.

Dlaczego koszt opinii to szkoda?

Zlecenie wykonania opinii było niezbędne dla ustalenia:

  • zasadności roszczenia (czy w ogóle masz prawo do odszkodowania?),
  • wysokości roszczenia (ile faktycznie Ci się należy?).

Wobec tego koszt uzyskania takiej wyceny wchodzi w zakres niezbędnych kosztów związanych z Twoim roszczeniem – tak jak koszty naprawy, leczenia czy pomocy prawnej.

Praktyczne wskazówki – jak odzyskać koszty ekspertyzy

1. Zlecaj opinię odpowiedniemu rzeczoznawcy

  • Wybieraj rzeczoznawców wpisanych do rejestru (np. rejestru rzeczoznawców samochodowych).
  • Upewnij się, że opinia będzie sporządzona zgodnie z wymogami sądowymi (np. metoda Audatex, DAT dla kosztorysów samochodowych).

2. Zbieraj dokumenty

  • Faktura VAT za wykonanie opinii – niezbędna jako dowód poniesionych kosztów.
  • Umowa zlecenia z rzeczoznawcą (jeśli była sporządzona).
  • Sama opinia – załącznik do reklamacji lub pozwu.

3. Dołącz koszty do reklamacji

W reklamacji skierowanej do ubezpieczyciela wskaż:

„Domagam się zwrotu kosztów opinii rzeczoznawcy w kwocie [X] zł, poniesionych w celu ustalenia zasadności i wysokości roszczenia, zgodnie z art. 361 § 2 KC.”

4. Wskaż koszty w pozwie

Jeśli sprawa trafia do sądu, w pozwie uwzględnij:

  • Kwotę główną – odszkodowanie za szkodę (np. 15.000 zł),
  • Koszt opinii – zwrot kosztów ekspertyzy (np. 1.200 zł),
  • Odsetki – od dnia wymagalności,
  • Koszty procesu – wynagrodzenie pełnomocnika, opłaty sądowe.

5. Powołaj się na orzecznictwo

W uzasadnieniu pozwu zacytuj wyrok SN z 1975 r. (I CR 505/75) i art. 361 § 2 KC.

FAQ – najczęstsze pytania

1. Czy każda prywatna opinia rzeczoznawcy uprawnia do zwrotu kosztów?
Nie. Koszt opinii podlega zwrotowi, jeśli była ona niezbędna do ustalenia zasadności lub wysokości roszczenia i jeśli poszkodowany wygra sprawę (lub ubezpieczyciel podniesie odszkodowanie).

2. Co jeśli przegrałem sprawę – czy muszę zwrócić koszty opinii ubezpieczycielowi?
Nie. Przegrany zwraca koszty procesu (np. wynagrodzenie pełnomocnika strony przeciwnej), ale nie koszty prywatnej opinii, którą zlecił przeciwnik przed procesem.

3. Czy mogę żądać zwrotu kosztów opinii, jeśli ubezpieczyciel podwyższył odszkodowanie po jej otrzymaniu (bez procesu)?
Tak, możesz. Jeśli ubezpieczyciel uznał Twoje roszczenie po otrzymaniu opinii, to koszt ekspertyzy był niezbędny do wyegzekwowania sprawiedliwego odszkodowania.

4. Ile wynosi zwrot kosztów opinii rzeczoznawcy?
Zwrot obejmuje faktycznie poniesione koszty – kwotę z faktury VAT wystawionej przez rzeczoznawcę.

5. Czy sąd zawsze zasądzi zwrot kosztów opinii?
W większości przypadków – tak, jeśli:

  • opinia była niezbędna,
  • poszkodowany wygrał sprawę lub ubezpieczyciel podwyższył odszkodowanie,
  • koszty są udokumentowane (faktura).

6. Czy mogę zlecić opinię po wniesieniu pozwu?
Tak, ale lepiej zrobić to wcześniej – przed reklamacją lub pozwem – aby mieć solidne podstawy do negocjacji z ubezpieczycielem.

Najważniejsze wnioski

  • Koszt prywatnej opinii rzeczoznawcy to szkoda podlegająca naprawieniu (art. 361 § 2 KC).
  • Jeśli dzięki opinii udowodnisz swoje racje, ubezpieczyciel musi zwrócić jej koszty.
  • Sądy konsekwentnie zasądzają zwrot kosztów ekspertyz w sporach z ubezpieczycielami.

Podsumowanie

Pytanie, czy można żądać zwrotu kosztów prywatnej opinii rzeczoznawcy, ma jednoznaczną odpowiedź: tak, można – i należy. Orzecznictwo Sądu Najwyższego, w tym przełomowy wyrok z 1975 r., potwierdza, że koszty ekspertyzy wchodzą w zakres szkody naprawialnej na podstawie art. 361 KC.

Z mojego doświadczenia wynika, że sądy w Poznaniu i całej Polsce stoją w tej kwestii po stronie poszkodowanych. Jeśli zlecenie opinii było niezbędne do ustalenia zasadności roszczenia – a tak jest w zdecydowanej większości sporów z ubezpieczycielami – to jej koszt podlega zwrotowi.

Nie bój się więc sięgnąć po pomoc rzeczoznawcy, jeśli ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie. To inwestycja, która zwykle się zwraca – zarówno w postaci wyższego odszkodowania, jak i zwrotu poniesionych kosztów ekspertyzy.

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci wywalczyć sprawiedliwe odszkodowanie i zwrot wszystkich uzasadnionych kosztów.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 361 § 1 i 2
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 września 1975 r., sygn. I CR 505/75

Złamana ręka po wypadku – ile naprawdę można dostać zadośćuczynienia?

Kilka miesięcy temu pisałem o wysokości zadośćuczynień za złamanie ręki – możesz znaleźć ten wpis. Dziś wracam do tematu, bo trafiły do mnie dwa fascynujące wyroki, które pokazują, jak bardzo różne mogą być kwoty zadośćuczynień za pozornie podobne obrażenia. I co ważniejsze – jak ogromna jest przepaść między tym, co proponuje ubezpieczyciel, a tym, co ostatecznie zasądza sąd.

Analizując te orzeczenia, zauważyłem pewien wzorzec w działaniu ubezpieczycieli. Może nawet nazwałbym to strategią: zaniżaj, ile się da, i licz, że poszkodowany się podda. Ale czy tak musi być? Sprawdźmy.

Spis treści

  1. Dwa złamania, dwa różne światy
  2. Sprawa pierwsza: 6.600 zł vs 20.000 zł (Poznań)
  3. Sprawa druga: 30.000 zł vs 230.000 zł (Konin)
  4. Dlaczego takie różnice w kwotach?
  5. Co to znaczy dla Ciebie jako poszkodowanego?
  6. Kiedy warto walczyć w sądzie?

Dwa złamania, dwa różne światy

Zacznijmy od prostego zestawienia. Obie sprawy dotyczyły złamania ręki w wypadku komunikacyjnym. W obu przypadkach odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń była bezsporna. I w obu przypadkach poszkodowani musieli iść do sądu, bo propozycje ubezpieczyciela były po prostu nieadekwatne do doznanej krzywdy.

Ale na tym podobieństwa się kończą. Bo skala obrażeń, cierpienia i skutków była diametralnie różna. I to właśnie ta różnica pokazuje, dlaczego nie można mówić o „taryfikatorze” czy sztywnych stawkach za złamanie ręki.

Sprawa pierwsza: 6.600 zł vs 20.000 zł (Poznań)

Fakty

W lutym 2014 roku H.P. jechała rowerem, gdy została potrącona przez ciężarówkę. Skutki? Wielofragmentowe złamanie kości ramiennej lewej, uraz głowy, liczne zasinienia. Hospitalizacja, operacja z założeniem płyt i śrub, rehabilitacja.

Ale to nie koniec – kilka miesięcy później doszło do ponownego złamania tej samej ręki (tzw. refractura), co wymagało kolejnej operacji i założenia stabilizatora zewnętrznego.

Poszkodowana przez pół roku wymagała pomocy w podstawowych czynnościach – ubieraniu, myciu, gotowaniu. Do dziś odczuwa bóle, ma ograniczoną ruchomość ramienia, nie może podnieść ręki do głowy. Uszczerbek na zdrowiu: 12%.

Co zaoferował ubezpieczyciel?

Łącznie 6.600 zł tytułem zadośćuczynienia (w dwóch transzach: 12.000 zł minus wcześniejsze wypłaty).

Co zasądził sąd?

Sąd Okręgowy w Poznaniu (II Ca 154/16) podwyższył zadośćuczynienie do 20.000 zł (zasądzając dodatkowo 10.400 zł).

Co mówi uzasadnienie?

Sąd zwrócił uwagę na kilka kluczowych rzeczy:

  • Rozmiar krzywdy był znaczny – mimo że uszczerbek wynosił „tylko” 12%, to rzeczywiste cierpienie i ograniczenia były o wiele większe
  • Podeszły wiek powódki (57 lat w chwili wypadku) – zmniejszona zdolność regeneracji organizmu
  • Trwałe skutki – nieodwracalne ograniczenie ruchomości, stały ból
  • Utrata samodzielności – przed wypadkiem aktywna, jeżdżąca wszędzie rowerem, po wypadku zdana na pomoc innych

Sąd podkreślił również, że kompensacja dokonuje się w sferze psychicznej konkretnego poszkodowanego, a nie abstrakcyjnej „przeciętnej osoby”.

Sprawa druga: 30.000 zł vs 230.000 zł (Konin)

Fakty

Październik 2015 roku. J.P. jedzie jako pasażer z córką. Zderzenie czołowe. Skutki: złamanie kości ramiennej lewej z całkowitym porażeniem nerwu łokciowego.

Trzeba było wykonać operację zespolenia kości, potem neuralizę (celowe medyczne uszkodzenie nerwu dla zmniejszenia bólu!), później kolejną operację. Rehabilitacja, wizyty u psychiatry i psychologa. Powódka przez pół roku była na zwolnieniu, ale wróciła do pracy… z obawy przed zwolnieniem.

Skutki do dziś: praktycznie unieruchomione palce IV i V lewej ręki, odrętwiała ręka, ograniczenie zgięcia w łokciu, przewlekłe bóle, zaburzenia adaptacyjne pourazowe. Łączny uszczerbek na zdrowiu: 90%.

Co zaoferował ubezpieczyciel?

Łącznie 30.000 zł (wypłacone w dwóch transzach w ramach postępowania likwidacyjnego).

Co zasądził sąd?

Sąd Okręgowy w Koninie (I C 226/20) ustalił zadośćuczynienie na 230.000 zł, co oznaczało zasądzenie dodatkowych 200.000 zł.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu (I ACa 157/21) podtrzymał to rozstrzygnięcie, oddalając apelację powódki, która domagała się jeszcze wyższej kwoty (300.000 zł).

Co mówi uzasadnienie?

Sąd bardzo szczegółowo przeanalizował krzywdę powódki:

  • Bardzo poważne złamanie – z porażeniem nerwu, wymagające wielokrotnych operacji
  • Trwałe i nieodwracalne skutki – brak rokowań poprawy
  • Przewlekły ból – wymuszający codzienne zażywanie leków przeciwbólowych
  • Utrata samodzielności – przez rok wymagała pomocy w podstawowych czynnościach
  • Skutki psychiczne – zespół stresu pourazowego, terapia psychiatryczna, leki psychotropowe
  • Wiek (57 lat) – zmniejszona zdolność regeneracji
  • Zmuszony powrót do pracy – pomimo ogromnego bólu, z obawy przed utratą zatrudnienia

Ciekawe jest też to, co sąd odrzucił jako argument. Poszkodowana próbowała walczyć o wyższe zadośćuczynienie, podnosząc m.in. wysokość przeciętnego wynagrodzenia jako punkt odniesienia. Sąd Apelacyjny uznał jednak, że kwota 230.000 zł jest odpowiednia i nie jest „rażąco zaniżona”.

Dlaczego takie różnice w kwotach?



Różnica w kwotach jest ogromna, ale… uzasadniona. Bo krzywda w drugiej sprawie była nieporównywalnie większa.

Na co zwraca uwagę sąd?

Z analizy obu wyroków (i wielu innych, które przewinęły się przez moje biurko) wynika, że sądy biorą pod uwagę przede wszystkim:

  1. Rozmiar i intensywność cierpień – zarówno fizycznych, jak i psychicznych
  2. Trwałość skutków – czy jest szansa na poprawę, czy obrażenia są nieodwracalne
  3. Wiek poszkodowanego – młody człowiek ma większe szanse na regenerację
  4. Wpływ na codzienne życie – czy poszkodowany musi rezygnować z dotychczasowej aktywności
  5. Konieczność pomocy osób trzecich – i jak długo ta pomoc jest potrzebna
  6. Prognozy na przyszłość – czy ból będzie towarzyszył poszkodowanemu przez resztę życia

Co istotne – procentowy uszczerbek na zdrowiu to nie jest jedyny ani nawet najważniejszy czynnik. Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że stosowanie „taryfikatora” i mechaniczne przeliczanie procentów na złotówki jest niedopuszczalnym uproszczeniem.

Co to znaczy dla Ciebie jako poszkodowanego?

Lekcja pierwsza: Uszczerbek to nie wszystko

Nawet jeśli lekarz orzekł „tylko” 10-15% uszczerbku na zdrowiu, to nie znaczy, że Twoje zadośćuczynienie będzie symboliczne. Jeśli ból jest intensywny, jeśli nie możesz funkcjonować normalnie, jeśli skutki są trwałe – to wszystko ma znaczenie.

Lekcja druga: Nie bój się sądu

W obu sprawach ubezpieczyciel drastycznie zaniżył wypłatę. W pierwszej sprawie sąd zasądził 3 razy więcej, w drugiej – prawie 8 razy więcej. To nie są wyjątki. To norma.

Ubezpieczyciele liczą na to, że poszkodowani się poddadzą. Że pomyślą: „No dobrze, wezmę te 10.000 zł i zapomnę”. Ale czy to sprawiedliwe? Czy 10.000 zł to odpowiednia kwota za pół roku bólu, operacje, rehabilitację i trwałe ograniczenia?

Lekcja trzecia: Każda sprawa jest inna

Nie ma „stawek” za złamanie ręki. Jest ocena Twojej indywidualnej krzywdy. Dlatego porównywanie wyroków jest pomocne, ale nie rozstrzygające. Twoja sprawa może być warta 15.000 zł, ale też 50.000 zł czy 200.000 zł – w zależności od okoliczności.

Kiedy warto walczyć w sądzie?

Z mojego doświadczenia wynika, że warto rozważyć drogę sądową, gdy:

  • Ubezpieczyciel w ogóle odmówił wypłaty (jak w sprawie z Warszawy, którą wspominałem w poprzednim wpisie)
  • Wypłacona kwota jest symboliczna w stosunku do doznanej krzywdy
  • Twoje obrażenia są poważne – wymagały operacji, długotrwałej rehabilitacji
  • Skutki są trwałe – ból towarzyszy Ci na co dzień, nie odzyskałeś pełnej sprawności
  • Wypadek zmienił Twoje życie – musiałeś zrezygnować z aktywności, hobby, pracy

Oczywiście są też sytuacje, gdy walka w sądzie się nie opłaca. Jeśli złamanie było niewielkie, szybko się wygoiło, nie ma żadnych trwałych skutków, a ubezpieczyciel zaproponował rozsądną kwotę – to może faktycznie nie warto.

Ale jeśli masz wątpliwości… zapytaj. Bo różnica może być ogromna.


Czy warto iść do sądu przeciwko zakładowi ubezpieczeń? Na podstawie przeanalizowanych wyroków mogę powiedzieć jedno: w zdecydowanej większości przypadków – tak, warto. Ubezpieczyciele systematycznie zaniżają wypłaty, licząc na to, że poszkodowani nie będą walczyć. Ale sądy widzą to i korygują te kwoty – czasem dwukrotnie, czasem nawet ośmiokrotnie.

Jeśli czujesz, że zostałeś potraktowany niesprawiedliwie – nie rezygnuj. Sprawdź swoje szanse. Bo może okazać się, że te kilka czy kilkanaście tysięcy, które Ci zaproponowano, to zaledwie ułamek tego, co Ci się naprawdę należy.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Zabezpieczenie roszczenia o koszty leczenia – jak wygrać jeszcze przed rozprawą

Jedną z najbardziej frustrujących sytuacji w prawie odszkodowawczym jest ta, gdy poszkodowany po ciężkim wypadku potrzebuje pilnej, kosztownej pomocy medycznej, ale ubezpieczyciel zwleka z wypłatą lub wypłaca symboliczną zaliczkę. Proces sądowy może trwać rok, czasem dłużej. A co w tym czasie ma robić osoba po amputacji kończyny, która nie może kupić protezy? Czekać na wyrok?

Na szczęście polski ustawodawca przewidział takie sytuacje i stworzył specjalny mechanizm prawny, który pozwala uzyskać pieniądze na leczenie jeszcze przed rozprawą, często w ciągu kilku tygodni od złożenia pozwu. To właśnie art. 753 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego – przepis, który w mojej praktyce wielokrotnie okazywał się prawdziwą bronią atomową dla poszkodowanych.

W jednej ze spraw, którą prowadziłem, poszkodowany potrzebował 38 288 złotych na dokończenie zakupu protezy uda (ubezpieczyciel wypłacił jedynie 20 000 zł z potrzebnych 58 288 zł). Złożyliśmy pozew wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia na podstawie art. 753 KPC. Efekt? Sąd nakazał ubezpieczycielowi wypłatę przed jakąkolwiek rozprawą. Dziś chcę wyjaśnić, dlaczego ten przepis jest tak skuteczny i jak go wykorzystać.

Spis treści

  1. Czym jest zabezpieczenie roszczenia i dlaczego art. 753 KPC jest wyjątkowy
  2. „Uprawdopodobnienie” zamiast „udowodnienia” – kluczowa różnica
  3. Zabezpieczenie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia
  4. Jak w praktyce wykorzystać art. 753 KPC
  5. FAQ – najczęstsze pytania

Czym jest zabezpieczenie roszczenia i dlaczego art. 753 KPC jest wyjątkowy

Zacznijmy od podstaw. Zabezpieczenie roszczenia to instytucja, która pozwala uzyskać tymczasową ochronę swoich praw przed wydaniem prawomocnego wyroku. W normalnych sprawach zabezpieczenie ma na celu zabezpieczenie wykonania przyszłego orzeczenia – np. zajęcie rachunku bankowego dłużnika, żeby nie wyprowadził majątku przed wyrokiem.

Ale art. 753(1) § 1 KPC to wyjątek od ogólnych zasad. Przepis ten w uproszczeniu stanowi:

Art.  753. [Zabezpieczenie roszczeń alimentacyjnych]
§  1.  W sprawach o alimenty zabezpieczenie może polegać na zobowiązaniu obowiązanego do zapłaty uprawnionemu jednorazowo albo okresowo określonej sumy pieniężnej. W sprawach tych podstawą zabezpieczenia jest jedynie uprawdopodobnienie istnienia roszczenia.
§  2.  W wypadkach wymienionych w § 1 sąd z urzędu doręcza stronom odpis postanowienia o zabezpieczeniu.


Art.  753(1). [Odpowiednie stosowanie]
§  1.  Przepis art. 753 stosuje się odpowiednio do zabezpieczenia roszczeń o:
1) rentę, sumę potrzebną na koszty leczenia, z tytułu odpowiedzialności za uszkodzenie ciała lub utratę życia żywiciela albo rozstrój zdrowia …

Samo uprawdopodobnienie roszczenia uzasadnia w tych sprawach udzielenie zabezpieczenia, które może zmierzać także do zaspokojenia roszczenia.

Zwróćcie uwagę na trzy kluczowe elementy:

  1. Brak obowiązku wykazywania interesu prawnego – w normalnych sprawach musisz wykazać, że jest realne ryzyko utraty możliwości wykonania wyroku (np. że dłużnik wyprowadza majątek). Tu tego nie trzeba.
  2. Wystarczy uprawdopodobnienie roszczenia – nie musisz w pełni udowadniać swojego roszczenia, wystarczy że je uprawdopodobnisz (o tym za chwilę).
  3. Zabezpieczenie może zmierzać do zaspokojenia – to jest najbardziej rewolucyjny element. W normalnych sprawach zabezpieczenie nie może zaspokajać roszczenia (art. 731 KPC), tylko je zabezpieczać. Tu może.

Co to oznacza w praktyce? Że poszkodowany może uzyskać pełną kwotę potrzebną na leczenie zanim jeszcze dojdzie do rozprawy, nie czekając na prawomocny wyrok.

„Uprawdopodobnienie” zamiast „udowodnienia” – kluczowa różnica

To jest sedno sprawy. W normalnym postępowaniu sądowym musisz udowodnić swoje roszczenie – przedstawić pełny materiał dowodowy, przeprowadzić dowody, przekonać sąd ponad wszelką wątpliwość. To wymaga czasu: rozprawy, przesłuchania świadków, opinii biegłych.

W postępowaniu zabezpieczającym na podstawie art. 753 KPC wystarczy uprawdopodobnić roszczenie. Co to znaczy?

Uprawdopodobnienie to niższy standard dowodowy. Nie musisz przekonywać sądu „na 100%” – wystarczy, że przedstawisz materiał, który sprawia, że Twoje roszczenie jest wiarygodne i prawdopodobne.

W sprawie o wyłożenie z góry kosztów protezy uprawdopodobnienie oznacza:

  • Przedłożenie dokumentacji medycznej potwierdzającej skutki wypadku (np. karta informacyjna ze szpitala o amputacji kończyny)
  • Załączenie kosztorysu od profesjonalnej firmy ortopedycznej
  • Dołączenie faktury pro forma
  • Ewentualnie zalecenia lekarskie o konieczności oprotezowania

To wszystko. Nie potrzebujesz opinii biegłego, nie musisz udowadniać, że to najtańsza możliwa proteza, nie musisz tłumaczyć dlaczego wybrana firma a nie inna. Wystarczy, że przedstawisz dokumentację, z której jasno wynika konieczność leczenia i jego koszt.

W praktyce, jeśli masz:

  • Wyrok karny lub dokumentację wypadku potwierdzającą odpowiedzialność sprawcy
  • Kartę informacyjną ze szpitala o doznanych obrażeniach
  • Profesjonalny kosztorys od renomowanej firmy (np. Otto Bock, Protetica)
  • Fakturę pro forma

…to uprawdopodobniłeś swoje roszczenie. Sąd nie będzie badał, czy proteza „mogłaby być tańsza” czy „czy to na pewno konieczne”. Samo doznanie ciężkich obrażeń (amputacja) + profesjonalny kosztorys = uprawdopodobnione roszczenie.

Zabezpieczenie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia

To jest element, który często umyka nawet doświadczonym prawnikom, a który czyni art. 753 KPC tak potężnym narzędziem.

W normalnych sprawach obowiązuje zasada z art. 731 KPC: zabezpieczenie nie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia. Innymi słowy – zabezpieczenie ma tylko „zamrozić” sytuację do czasu wyroku, ale nie może Ci dać tego, czego ostatecznie chcesz uzyskać w procesie.

Przykład: jeśli pozywasz kogoś o zapłatę 100 000 zł, to zabezpieczenie nie może polegać na przekazaniu Ci tych 100 000 zł. Może polegać na zajęciu rachunku bankowego pozwanego, żeby nie wyprowadził pieniędzy, ale nie na przekazaniu Ci tych pieniędzy.

Art. 753 KPC wprost łamie tę zasadę. W sprawach o koszty leczenia (art. 444 KC) zabezpieczenie może i powinno zmierzać do zaspokojenia roszczenia.

Dlaczego? Bo celem przepisów o kosztach leczenia (art. 444 § 1 zd. 2 KC o wyłożeniu z góry) jest umożliwienie poszkodowanemu natychmiastowego podjęcia leczenia. Gdyby zabezpieczenie nie mogło zmierzać do zaspokojenia, to poszkodowany dostałby wyrok nakazujący ubezpieczycielowi zapłatę… ale dopiero po zakończeniu całego procesu. A to pozbawia sensu instytucję „wyłożenia z góry”.

Co to oznacza w praktyce? Że sąd może nakazać ubezpieczycielowi wypłatę pełnej kwoty (np. 38 288 zł na protezę) na Twoje konto natychmiast, jeszcze przed jakąkolwiek rozprawą. I ta kwota jest Twoja – możesz ją wydać na leczenie. Nie jest to „zamrożenie” pieniędzy na jakimś rachunku, tylko faktyczne otrzymanie środków.

Oczywiście, jeśli ostatecznie przegrasz sprawę (co w sprawach o koszty leczenia przy rzetelnej dokumentacji jest bardzo mało prawdopodobne), będziesz musiał te pieniądze zwrócić. Ale w praktyce, przy dobrze udokumentowanym roszczeniu, to nie jest realny scenariusz.

Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie ten aspekt – możliwość uzyskania rzeczywistej wypłaty przed wyrokiem – jest najcenniejszy dla poszkodowanych. To nie jest tylko „zabezpieczenie na przyszłość”, to faktyczne otrzymanie pieniędzy wtedy, gdy są najbardziej potrzebne.

Jak w praktyce wykorzystać art. 753 KPC

Przejdźmy do konkretów. Jak wykorzystać ten przepis w realnej sprawie?

Krok 1: Przygotuj solidną dokumentację

To fundament. Chociaż wystarczy „uprawdopodobnienie”, to im lepsza dokumentacja, tym pewniejszy sukces. Powinieneś mieć:

Dokumentacja wypadku:

  • Wyrok karny przeciwko sprawcy (jeśli jest)
  • Akt oskarżenia
  • Protokoły policyjne
  • Potwierdzenie ubezpieczenia OC sprawcy

Dokumentacja medyczna:

  • Karty informacyjne z leczenia szpitalnego
  • Zaświadczenia lekarskie
  • Wyniki badań
  • Zalecenia co do dalszego leczenia

Dokumentacja kosztów:

  • Szczegółowy kosztorys od profesjonalnej firmy
  • Faktura pro forma
  • Specyfikacja komponentów (w przypadku protezy)
  • Ewentualnie oferty alternatywne (żeby pokazać, że wybrana cena nie jest wygórowana)

W sprawie, o której wspominałem, poszkodowany załączył:

  • Akt oskarżenia przeciwko sprawcy wypadku
  • Kartę informacyjną z 52-dniowego pobytu w szpitalu (od dnia wypadku do wypisania po amputacji)
  • Zestawienie komponentów modularnych do protezy uda
  • Fakturę pro forma od spółki cywilnej Protetica
  • Wcześniejszą korespondencję z ubezpieczycielem (zgłoszenie roszczenia, odpowiedź ubezpieczyciela z wypłatą 20 000 zł)

To wystarczyło do uprawdopodobnienia roszczenia.

Krok 2: Złóż pozew z jednoczesnym wnioskiem o zabezpieczenie

To jest kluczowe: wniosek o zabezpieczenie składasz razem z pozwem. Nie czekasz na wydanie wyroku, nie czekasz na rozprawę – od razu we wstępie pozwu wnosisz o zabezpieczenie na podstawie art. 753 § 1 KPC.

Wzór petitum: „Na podstawie art. 753 § 1 k.p.c. w zw. z art. 753¹ § 1 pkt 1 k.p.c. wnoszę o zabezpieczenie roszczenia poprzez zapłatę przez pozwanego na rzecz powoda sumy pieniężnej w wysokości 38.288 zł”

W uzasadnieniu wyjaśniasz:

  • Że roszczenie opiera się na art. 444 § 1 zd. 2 KC (wyłożenie z góry kosztów leczenia)
  • Że sam fakt utraty kończyny + kosztorys od profesjonalnej firmy uprawdopodobniają roszczenie
  • Że bez protezy powód nie może normalnie funkcjonować
  • Że art. 753 KPC jako lex specialis pozwala na zabezpieczenie zmierzające do zaspokojenia

Krok 3: Argumentacja prawna

W uzasadnieniu wniosku o zabezpieczenie powinieneś podkreślić kilka kwestii:

Po pierwsze, sam fakt amputacji kończyny uprawdopodobnia konieczność zakupu protezy. To oczywiste dla każdego sądu – osoba po amputacji potrzebuje protezy. Nie trzeba tu opinii biegłego ani dodatkowych dowodów.

Po drugie, kosztorys od profesjonalnej, renomowanej firmy ortopedycznej uprawdopodobnia wysokość kosztów. Jeśli firma o ugruntowanej pozycji (np. Otto Bock Polska, Protetica) wycenia protezę na określoną kwotę, to sąd nie ma podstaw kwestionować tej wyceny w postępowaniu zabezpieczającym. Ewentualne wątpliwości co do wysokości będzie można wyjaśnić w postępowaniu głównym (choć w praktyce ubezpieczyciele rzadko to kwestionują).

Po trzecie, art. 753 KPC jako lex specialis w stosunku do art. 731 KPC pozwala na zabezpieczenie zmierzające do zaspokojenia roszczenia. To kluczowy argument – warto powołać orzecznictwo sądów apelacyjnych potwierdzające tę zasadę.

Przykładowo, Sąd Apelacyjny w Krakowie w postanowieniu z dnia 3 listopada 2016 r., sygn. akt I ACz 1849/16 stwierdził: „Przepis art. 753 § 1 KPC, jako przepis szczególny odnoszący się do zabezpieczenia roszczeń alimentacyjnych, stanowi również odstępstwo od wyrażonej w art. 731 KPC zasady, że zabezpieczenie nie może zmierzać do zaspokojenia roszczenia”.

Wprawdzie ta teza dotyczyła alimentów, ale art. 753 § 1 KPC w tym samym zdaniu reguluje zarówno alimenty, jak i roszczenia z art. 444 KC, więc przez analogię stosuje się do obu kategorii spraw.

Po czwarte, poszkodowany nie ma obowiązku uprawdopodobniać interesu prawnego w zabezpieczeniu. To kolejna ulga – nie musisz wykazywać, że jest „pilna potrzeba” czy „ryzyko niewykonalności”. Samo uprawdopodobnienie roszczenia wystarcza.

Krok 4: Co się dzieje dalej?

Po złożeniu wniosku o zabezpieczenie sąd rozpoznaje go w postępowaniu nieprocesowym, zwykle bez rozprawy, na posiedzeniu niejawnym. W praktyce oznacza to, że decyzja zapada szybko – często w ciągu 2-4 tygodni.

Sąd może:

  • Uwzględnić wniosek – nakazuje ubezpieczycielowi wypłatę kwoty na Twoje konto
  • Oddalić wniosek – jeśli uzna, że roszczenie nie zostało wystarczająco uprawdopodobnione
  • Zawiesić postępowanie zabezpieczające – jeśli potrzebne są dodatkowe wyjaśnienia (rzadko)

Jeśli sąd uwzględni wniosek, ubezpieczyciel ma obowiązek wypłacić Ci pieniądze natychmiast. Może wnieść zażalenie, ale zażalenie nie wstrzymuje wykonania postanowienia o zabezpieczeniu (chyba że sąd II instancji wstrzyma wykonanie, co w praktyce zdarza się rzadko).

W rezultacie: dostajesz pieniądze na konto zanim jeszcze doszło do pierwszej rozprawy w sprawie głównej. Możesz kupić protezę, rozpocząć leczenie, funkcjonować normalnie. A sprawa główna toczy się dalej w normalnym trybie.

Krok 5: Co jeśli sąd oddali wniosek?

Jeśli sąd I instancji oddalił wniosek o zabezpieczenie, przysługuje Ci zażalenie do sądu II instancji. Warto je wnieść, bo niekiedy sądy I instancji błędnie interpretują wymogi art. 753 KPC (np. wymagają pełnego udowodnienia zamiast uprawdopodobnienia).

W zażaleniu podkreśl ponownie:

  • Niski próg dowodowy (uprawdopodobnienie, nie udowodnienie)
  • Brak obowiązku wykazywania interesu prawnego
  • Możliwość zmierzania zabezpieczenia do zaspokojenia
  • Cel przepisów o wyłożeniu z góry (natychmiastowe umożliwienie leczenia)

Z mojego doświadczenia, przy rzetelnej dokumentacji medycznej i kosztorysie od profesjonalnej firmy, wnioski o zabezpieczenie na podstawie art. 753 KPC są zazwyczaj uwzględniane.

Praktyczne porady

  1. Składaj wniosek o zabezpieczenie razem z pozwem – nie czekaj na rozwój sprawy, wykorzystaj art. 753 KPC od razu.
  2. Udokumentuj wszystko na poziomie „uprawdopodobnienia” – nie musisz mieć opinii biegłego czy kompletu dowodów, ale dokumentacja powinna być profesjonalna i przekonująca.
  3. Wybieraj renomowane firmy do kosztorysów – kosztorys od „januszowej” firmy będzie kwestionowany, kosztorys od Otto Bock czy innej uznanej marki – nie.
  4. Działaj szybko – im szybciej złożysz pozew z wnioskiem, tym szybciej otrzymasz pieniądze.
  5. Nie bój się kosztów – w razie wygranej ubezpieczyciel pokryje koszty procesu, w tym koszty zastępstwa procesowego.
  6. Pamiętaj o odsetkach – w pozwie żądaj odsetek od dnia, w którym ubezpieczyciel powinien był wypłacić odszkodowanie (30 dni od zgłoszenia roszczenia – art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych).

Podsumowanie z refleksją

Art. 753 § 1 KPC to jeden z tych przepisów, które w praktyce odszkodowawczej mają ogromne znaczenie, ale są stosunkowo mało znane. Wielu prawników nie wie o nim lub nie docenia jego mocy. A to błąd.

Dla poszkodowanego po ciężkim wypadku różnica między otrzymaniem pieniędzy na leczenie za kilka tygodni (dzięki zabezpieczeniu) a czekaniem rok lub dłużej na wyrok to różnica fundamentalna. To różnica między możliwością natychmiastowego rozpoczęcia rehabilitacji a przedłużającym się cierpieniem. To różnica między odzyskaniem sprawności a pogłębianiem się w niepełnosprawności.

Co ciekawe, ubezpieczyciele doskonale znają ten przepis. Wiedzą, że jeśli poszkodowany złoży wniosek o zabezpieczenie z rzetelną dokumentacją, to najprawdopodobniej będą musieli zapłacić jeszcze przed rozprawą. Dlatego często – gdy widzą determinację i profesjonalne przygotowanie sprawy – wypłacają odszkodowanie dobrowolnie, jeszcze przed procesem. Po prostu kalkulują, że lepiej wypłacić teraz niż przegrać i dodatkowo ponieść koszty procesu.

To pokazuje, jak ważna jest znajomość prawa i determinacja w dochodzeniu swoich praw. Art. 753 KPC to narzędzie, które wyrównuje szanse między poszkodowanym – często w trudnej sytuacji życiowej i finansowej – a potężnym towarzystwem ubezpieczeniowym. Warto z niego korzystać.


FAQ – Najczęstsze pytania

1. Czy wniosek o zabezpieczenie na podstawie art. 753 KPC zawsze musi być uwzględniony?

Nie zawsze, ale przy rzetelnej dokumentacji medycznej i profesjonalnym kosztorysie szanse są bardzo wysokie. Sąd bada czy roszczenie jest uprawdopodobnione – jeśli tak, powinien uwzględnić wniosek. Oddalenie następuje zwykle gdy dokumentacja jest niepełna lub nie wynika z niej konieczność/wysokość kosztów.

2. Jak długo trwa rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie?

Zazwyczaj 2-4 tygodnie, czasem dłużej w zależności od obciążenia sądu. Sąd rozpoznaje wniosek w postępowaniu nieprocesowym, często na posiedzeniu niejawnym, więc jest to szybsze niż zwykła rozprawa.

3. Czy ubezpieczyciel może zaskarżyć postanowienie o zabezpieczeniu?

Tak, może wnieść zażalenie do sądu II instancji. Jednak zażalenie nie wstrzymuje wykonania postanowienia o zabezpieczeniu, chyba że sąd odwoławczy zdecyduje inaczej (co zdarza się rzadko). W praktyce oznacza to, że dostajesz pieniądze nawet jeśli ubezpieczyciel się odwołuje.

4. Co się stanie jeśli ostatecznie przegram sprawę główną?

Będziesz musiał zwrócić otrzymane pieniądze plus odsetki. Jednak w sprawach o wyłożenie z góry kosztów leczenia przy rzetelnej dokumentacji przegrana jest bardzo mało prawdopodobna. Jeśli miałeś obiektywną potrzebę leczenia i poniosłeś koszty zgodnie z kosztorysem, sąd przyzna Ci odszkodowanie.

5. Czy mogę złożyć wniosek o zabezpieczenie jeśli proces już się toczy?

Tak, wniosek o zabezpieczenie można złożyć w każdym stadium postępowania, aż do prawomocnego zakończenia sprawy. Jednak najlepiej złożyć go razem z pozwem, żeby jak najszybciej uzyskać środki na leczenie.

6. Czy art. 753 KPC dotyczy tylko kosztów leczenia?

Art. 753 KPC wymienia szereg roszczeń, w tym alimenty, roszczenia z art. 444 KC (koszty leczenia, utracone zarobki po wypadku), art. 446 KC (renta dla osób bliskich zmarłego), art. 448 KC (zadośćuczynienie). W kontekście odszkodowań najczęściej wykorzystywany jest przy roszczeniach o wyłożenie z góry kosztów leczenia.


Źródła:

  • Kodeks postępowania cywilnego, art. 731, 753, 753¹
  • Kodeks cywilny, art. 444
  • Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 3 listopada 2016 r., sygn. akt I ACz 1849/16

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Zadośćuczynienie za śmierć bliskiego – czy sama więź rodzinna wystarczy?

Wprowadzenie

Odkąd kilka lat temu do Kodeksu cywilnego wprowadzono przepis art. 446 § 4 KC, który umożliwia dochodzenie zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej, sądy w całej Polsce rozpatrują coraz więcej takich spraw. Roszczenia kierowane są zarówno do sprawców wypadków, jak i ich ubezpieczycieli – najczęściej w kontekście tragicznych zdarzeń drogowych czy wypadków przy pracy.

Czy jednak sam fakt pokrewieństwa automatycznie uprawnia do otrzymania zadośćuczynienia? Okazuje się, że nie zawsze. W naszej kancelarii prawnej w Poznaniu wielokrotnie mieliśmy okazję obserwować, jak sądy podchodzą do oceny rzeczywistej bliskości między członkami rodziny zmarłego.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Czym jest zadośćuczynienie za śmierć bliskiego?
  2. Czy więź rodzinna zawsze wystarczy do przyznania zadośćuczynienia?
  3. Sprawa z poznańskiego sądu – gdy relacja nie istniała
  4. Co oznacza „najbliższy członek rodziny”?
  5. FAQ – najczęstsze pytania o zadośćuczynienie za śmierć bliskiego

Czym jest zadośćuczynienie za śmierć bliskiego?

Zgodnie z art. 446 § 4 Kodeksu cywilnego:

„Sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.”

Przepis ten daje możliwość dochodzenia rekompensaty finansowej za cierpienie psychiczne związane ze śmiercią osoby bliskiej. Kwoty zasądzane przez sądy są bardzo zróżnicowane i zależą od wielu czynników, m.in.:

  • charakteru relacji łączącej zmarłego z osobą dochodzącą roszczenia,
  • okoliczności śmierci,
  • miejsca, w którym sprawa jest rozpatrywana (inne sumy przyznają sądy w Poznaniu, inne w Rzeszowie czy Warszawie).

W praktyce naszej kancelarii obserwujemy, że zadośćuczynienia wahają się od kilkunastu do nawet kilkuset tysięcy złotych.

Czy więź rodzinna zawsze wystarczy do przyznania zadośćuczynienia?

Otóż nie. Utarło się przekonanie, że bliskość rodzinna automatycznie uzasadnia roszczenie o zadośćuczynienie za śmierć rodzica, rodzeństwa czy dziecka. Tymczasem sądy coraz częściej badają rzeczywistą relację między zmarłym a osobą dochodzącą roszczenia.

⚠️ Z praktyki kancelarii: Nie wystarczy być formalnie synem, córką czy rodzeństwem zmarłego. Kluczowe jest wykazanie, że faktycznie istniała więź emocjonalna i regularne kontakty.

Sprawa z poznańskiego sądu – gdy relacja nie istniała

Doskonale ilustruje to sprawa, o której opowiedziała mi znajoma sędzia z sądu w Poznaniu. Dorosły syn wystąpił z roszczeniem o zadośćuczynienie po śmierci matki, która zginęła w wypadku drogowym. Wydawało się, że sprawa jest prosta – syn automatycznie otrzyma kilkadziesiąt tysięcy złotych od ubezpieczyciela sprawcy.

Jednak ubezpieczyciel zakwestionował istnienie więzi bliskości między synem a matką. W toku postępowania wyszło na jaw, że:

  • syn nie utrzymywał kontaktu z matką od kilkudziesięciu lat,
  • nie opiekował się nią i nie odwiedzał,
  • według zeznań sąsiadów nie przyszedł nawet na pogrzeb, o którym dowiedział się przypadkiem.

Jak zakończyła się sprawa?

Sąd oddalił powództwo. Dlaczego? Kluczowe okazało się słowo „najbliższy” użyte w art. 446 § 4 KC.

Co oznacza „najbliższy członek rodziny”?

Przepis mówi o „najbliższych członkach rodziny” – nie o „członkach rodziny” w ogóle. To rozróżnienie jest fundamentalne.

„Najbliższy” oznacza nie tylko formalne pokrewieństwo (rodzic, dziecko, rodzeństwo), ale przede wszystkim rzeczywistą więź emocjonalną, która objawiała się:

  • regularnym kontaktem,
  • wsparciem emocjonalnym i materialnym,
  • uczestnictwem w życiu osoby zmarłej.

Jeżeli takich relacji nie było – jak w opisywanej sprawie – sąd może uznać, że osoba dochodząca roszczenia nie należy do „najbliższych” członków rodziny w rozumieniu przepisu.

Ważna zasada: Nie wystarczy więc powiedzieć „byłem synem”. Trzeba udowodnić, że ta relacja faktycznie istniała i miała charakter bliski.

Praktyczne wskazówki

Jeśli planujesz wystąpić z roszczeniem o zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby, pamiętaj:

  1. Zbierz dowody na istnienie relacji – zdjęcia, korespondencja, wspólne wyjazdy, zeznania świadków (np. sąsiadów, znajomych).
  2. Wykaż regularność kontaktów – częstotliwość spotkań, rozmów telefonicznych, wzajemnej pomocy.
  3. Udokumentuj zaangażowanie w życie zmarłego – opieka w chorobie, pomoc finansowa, uczestnictwo w ważnych wydarzeniach.

FAQ – najczęstsze pytania

1. Czy sam fakt bycia dzieckiem zmarłego daje prawo do zadośćuczynienia?
Nie automatycznie. Sąd bada rzeczywistą relację – jeśli kontakt był zerwany lub sporadyczny, roszczenie może zostać oddalone.

2. Ile wynosi zadośćuczynienie za śmierć rodzica?
Kwoty są bardzo zróżnicowane – od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych, w zależności od okoliczności sprawy i miejsca jej rozpatrywania (np. w Poznaniu sądy przyznają inne sumy niż w Rzeszowie).

3. Kto może wystąpić o zadośćuczynienie za śmierć bliskiego?
Najbliżsi członkowie rodziny: rodzice, dzieci, małżonkowie, rodzeństwo – pod warunkiem wykazania rzeczywistej więzi.

4. Jak długo można dochodzić zadośćuczynienia za śmierć bliskiego?
Roszczenie przedawnia się z upływem 20 lat od dnia, w którym dowiedziałeś się o śmierci i osobie zobowiązanej do zapłaty (np. ubezpieczycielu sprawcy), gdyż zwykle śmierć jest wynikiem przestępstwa.

5. Czy mogę dostać zadośćuczynienie, jeśli byłem w konflikcie ze zmarłym?
To zależy. Jeśli konflikt był krótkotrwały, a wcześniej relacja była bliska, sąd może przyznać zadośćuczynienie. Jeśli brak relacji trwał latami, szanse są niewielkie.

6. Czy sąd zawsze zasądza zadośćuczynienie za śmierć matki lub ojca?
Nie. Jak pokazuje sprawa z Poznania, sąd może oddalić powództwo, jeśli uzna, że brak było faktycznej więzi między synem/córką a rodzicem.

Najważniejsze wnioski

  • Sam fakt pokrewieństwa nie wystarczy – trzeba udowodnić rzeczywistą więź z osobą zmarłą.
  • Kluczowe słowo w art. 446 § 4 KC to „najbliższy” – sądy badają charakter relacji.
  • Zbieraj dowody na bliskość: zdjęcia, korespondencję, zeznania świadków.

Podsumowanie

Czy słuszny był wyrok poznańskiego sądu w sprawie syna, który nie utrzymywał kontaktu z matką? Z punktu widzenia przepisu – tak. Prawo chroni „najbliższych” członków rodziny, a nie tylko formalnych krewnych. Jeśli przez lata nie istniała relacja, trudno mówić o doznanej krzywdzie po śmierci osoby, z którą nie było kontaktu.

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego w Poznaniu wynika, że takie sprawy wymagają szczególnej staranności w przygotowaniu materiału dowodowego. Jeśli planujesz wystąpić z roszczeniem o zadośćuczynienie, koniecznie skonsultuj się z prawnikiem, który pomoże ocenić Twoje szanse i prawidłowo przygotować sprawę.

Zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią – pomożemy Ci w dochodzeniu sprawiedliwego zadośćuczynienia.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 446 § 4

Jak „zasada na korzyść ubezpieczonego” chroni Cię przed niejasnym OWU – praktyczne przykłady

„Postanowienia niejednoznaczne tłumaczy się na korzyść ubezpieczonego” – brzmi pięknie w teorii, ale jak to działa w praktyce? Kiedy możesz powołać się na tę zasadę i wygrać z ubezpieczycielem? W tym artykule wyjaśniam, czym jest zasada interpretacji na korzyść klienta (art. 15 ust. 5 ustawy o działalności ubezpieczeniowej), pokazuję konkretne przykłady ze spraw sądowych i podpowiadam, jak wykorzystać tę ochronę, gdy ubezpieczyciel odmawia wypłaty.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Czym jest zasada interpretacji na korzyść ubezpieczonego?
  2. Kiedy zapis w OWU jest „niejednoznaczny”?
  3. Przykłady z praktyki – jak sądy stosują tę zasadę
  4. Jak powołać się na tę zasadę w sporze z ubezpieczycielem?
  5. Czy zasada działa zawsze? Ograniczenia i wyjątki
  6. FAQ – najczęstsze pytania
  7. Najważniejsze wnioski

Czym jest zasada interpretacji na korzyść ubezpieczonego?

Art. 15 ust. 5 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej stanowi: „Postanowienia umowy ubezpieczenia, ogólnych warunków ubezpieczenia oraz innych wzorców umowy sformułowane niejednoznacznie interpretuje się na korzyść ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uprawnionego z umowy ubezpieczenia”.

Co to oznacza w prostych słowach? Jeśli w OWU (Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia) lub polisie jest zapis, który można zrozumieć na dwa sposoby – sąd zawsze wybierze interpretację korzystną dla Ciebie, nie dla ubezpieczyciela. To fundamentalna zasada ochrony konsumenta w prawie ubezpieczeniowym.

Dlaczego ta zasada istnieje?

Ubezpieczyciele przygotowują OWU – to oni wybierają słowa, formułują definicje, układają zdania. Jeśli coś jest niejasne, to ich odpowiedzialność, nie Twoja. Prawo zakłada, że jako konsument nie masz wpływu na treść OWU (to wzorzec umowy, którego nie negocjujesz), więc nie możesz ponosić skutków niejednoznacznych zapisów.

Z praktyki kancelarii wiemy, że ubezpieczyciele często formułują OWU celowo niejasno – szersze wyłączenia odpowiedzialności dają im więcej przestrzeni do odmowy wypłaty. Ale gdy dochodzi do sporu, sądy konsekwentnie stosują zasadę in dubio pro consumatore (w wątpliwości na korzyść konsumenta).


Kiedy zapis w OWU jest „niejednoznaczny”?

Nie każdy niejasny zapis automatycznie kwalifikuje się jako „niejednoznaczny” w rozumieniu art. 15 ust. 5. Oto kryteria, którymi kierują się sądy:

1. Dwie lub więcej możliwych interpretacji

Zapis jest niejednoznaczny, gdy można go zrozumieć na kilka sposobów, a żaden z nich nie jest oczywisty. Przykład:

  • OWU mówi: „Ubezpieczyciel nie wypłaca odszkodowania za szkody powstałe wskutek rażącego niedbalstwa„.
  • Co to znaczy „rażące niedbalstwo”? Czy zapomnienie zamknięcia okna to rażące niedbalstwo? A pozostawienie kluczy w stacyjce?

2. Użycie niejasnych, prawniczych terminów

Jeśli OWU używa sformułowań zrozumiałych tylko dla prawników, a przeciętny konsument nie wie, co one oznaczają – to również niejednoznaczność. Przykład:

  • OWU: „Odszkodowanie nie obejmuje szkód pośrednich„.
  • Co to są „szkody pośrednie”? Czy utracone zarobki to szkoda pośrednia? Sąd może uznać, że to niejasne.

3. Brak definicji kluczowych pojęć

Jeśli OWU używa terminu, ale nie definiuje go (lub definicja jest nieprecyzyjna) – to niejednoznaczność. Przykład:

  • OWU: „Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie w przypadku klęski żywiołowej„.
  • Czy intensywny deszcz to klęska żywiołowa? A silny wiatr? Jeśli OWU tego nie precyzuje – można argumentować, że tak.

4. Sprzeczność między różnymi fragmentami OWU

Jeśli jeden paragraf OWU mówi jedno, a inny – coś przeciwnego, to niejednoznaczność. Przykład:

  • § 5: „Ubezpieczenie obejmuje szkody spowodowane przez kierowcę bez prawa jazdy”.
  • § 12: „Wyłączamy odpowiedzialność za szkody, gdy kierowca nie miał uprawnień”.
  • Sprzeczność – sąd wybierze interpretację korzystną dla Ciebie.


Przykłady z praktyki – jak sądy stosują tę zasadę

Przejdźmy do konkretów. Oto rzeczywiste sytuacje, w których sądy zastosowały zasadę interpretacji na korzyść ubezpieczonego:

Przykład 1: „Rażące niedbalstwo” – co to znaczy?

Sytuacja: Poszkodowany pozostawił samochód niezamknięty na 5 minut, gdy wbiegł do sklepu. Auto zostało skradzione. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, twierdząc, że to „rażące niedbalstwo” (wyłączenie w OWU).

Argument ubezpieczyciela: „Pozostawienie samochodu otwartego to oczywiste niedbalstwo – nie wypłacamy”.

Argument poszkodowanego: „OWU nie definiuje, co to 'rażące niedbalstwo’. Czy 5 minut nieuwagi to rażące niedbalstwo? A może dopiero celowe zostawienie kluczy w stacyjce na całą noc?”.

Rozstrzygnięcie sądu: Sąd uznał, że termin „rażące niedbalstwo” jest niejednoznaczny, bo OWU nie precyzuje, jakie zachowania się pod niego kwalifikują. Zastosowano zasadę in dubio pro consumatore – uznano, że krótkotrwałe pozostawienie auta otwartego to zwykłe niedbalstwo, nie rażące. Ubezpieczyciel musiał wypłacić odszkodowanie.

Przykład 2: „Szkody pośrednie” – czy utracone zarobki są objęte?

Sytuacja: Po wypadku samochód poszkodowanego był w warsztacie przez 3 tygodnie. Poszkodowany stracił zarobki (był kierowcą taksówki). Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, twierdząc, że OWU wyłącza odpowiedzialność za „szkody pośrednie”.

Argument ubezpieczyciela: „Utracone zarobki to szkoda pośrednia – OWU wyłącza takie szkody”.

Argument poszkodowanego: „OWU nie definiuje 'szkód pośrednich’. Czy utracone zarobki to szkoda pośrednia, czy bezpośrednia? To niejasne”.

Rozstrzygnięcie sądu: Sąd uznał, że termin „szkody pośrednie” jest niejednoznaczny, bo przeciętny konsument nie wie, co on obejmuje. Według prawa cywilnego (art. 361 § 2 KC), utracone korzyści (lucrum cessans) to część szkody – więc brak precyzyjnej definicji w OWU działa na korzyść poszkodowanego. Ubezpieczyciel musiał zapłacić także za utracone zarobki.

Przykład 3: „Klęska żywiołowa” – czy silny wiatr się liczy?

Sytuacja: Podczas burzy drzewo upadło na samochód. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, twierdząc, że to nie była „klęska żywiołowa” w rozumieniu OWU.

Argument ubezpieczyciela: „OWU mówi o 'klęsce żywiołowej’ – a to huragan, tornado. Zwykły wiatr to nie klęska żywiołowa”.

Argument poszkodowanego: „OWU nie definiuje, co to 'klęska żywiołowa’. Czy silny wiatr powodujący zniszczenia to nie klęska żywiołowa? To niejasne”.

Rozstrzygnięcie sądu: Sąd uznał, że termin „klęska żywiołowa” jest niejednoznaczny, bo przeciętny konsument może rozumieć go szeroko (każda nieprzewidywalna siła natury). Skoro OWU nie zawiera precyzyjnej definicji (np. „klęska żywiołowa to huragan o prędkości wiatru powyżej X km/h”), trzeba zastosować interpretację na korzyść ubezpieczonego. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie.

Przykład 4: Sprzeczność między paragrafami OWU

Sytuacja: OWU zawierało dwa zapisy:

  • § 5: „Ubezpieczenie obejmuje szkody spowodowane przez kierowcę bez prawa jazdy, jeśli ubezpieczony tego nie wiedział”.
  • § 15: „Wyłączamy odpowiedzialność za szkody, gdy kierowca nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdu”.

Poszkodowany wypożyczył auto przyjacielowi, który stracił prawo jazdy (ale poszkodowany o tym nie wiedział). Doszło do wypadku. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, powołując się na § 15.

Argument ubezpieczyciela: „§ 15 wyraźnie wyłącza odpowiedzialność za szkody, gdy kierowca nie miał uprawnień”.

Argument poszkodowanego: „§ 5 mówi, że ubezpieczenie obejmuje takie sytuacje, jeśli ubezpieczony nie wiedział. To sprzeczność – co obowiązuje?”.

Rozstrzygnięcie sądu: Sąd uznał, że sprzeczność między paragrafami tworzy niejednoznaczność. Zastosowano zasadę in dubio pro consumatore – wybrano interpretację korzystną dla poszkodowanego (§ 5). Ubezpieczyciel musiał wypłacić odszkodowanie.

Przykład 5: „Szkoda powstała podczas używania pojazdu” – co to znaczy?

Sytuacja: Poszkodowany zaparkował samochód i poszedł do sklepu. Na parkingu inny kierowca uszkodził jego auto i odjechał. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty z AC (autocasco), twierdząc, że OWU obejmuje „szkody powstałe podczas używania pojazdu” – a zaparkowane auto nie było „używane”.

Argument ubezpieczyciela: „OWU mówi o 'używaniu pojazdu’ – Twoje auto stało zaparkowane, więc nie było używane”.

Argument poszkodowanego: „Co to znaczy 'podczas używania’? Czy parkowanie to nie część używania samochodu? To niejasne”.

Rozstrzygnięcie sądu: Sąd uznał, że sformułowanie „podczas używania pojazdu” jest niejednoznaczne – przeciętny konsument rozumie przez to cały okres, gdy auto służy do celów transportowych, włącznie z parkowaniem. Ubezpieczyciel musiał wypłacić odszkodowanie.


Jak powołać się na tę zasadę w sporze z ubezpieczycielem?

Jeśli ubezpieczyciel odmówił wypłaty, powołując się na niejasny zapis w OWU, oto kroki, które możesz podjąć:

Krok 1: Zidentyfikuj niejednoznaczność

Przeanalizuj, dlaczego zapis jest niejasny:

  • Brak definicji kluczowego terminu?
  • Możliwe dwie interpretacje?
  • Użycie prawniczego żargonu?
  • Sprzeczność między fragmentami OWU?

Krok 2: Złóż reklamację do ubezpieczyciela

W reklamacji napisz:

„Zgodnie z art. 15 ust. 5 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, postanowienia OWU sformułowane niejednoznacznie interpretuje się na korzyść ubezpieczonego. OWU używa terminu [X], który nie został precyzyjnie zdefiniowany i może być rozumiany na kilka sposobów. W mojej sytuacji należy zastosować interpretację korzystną dla mnie, tj. [Twoja interpretacja]”.

Dołącz dowody (np. orzecznictwo, definicje słownikowe).

Krok 3: Skieruj sprawę do Rzecznika Finansowego (opcjonalnie)

Jeśli ubezpieczyciel odmówi, możesz złożyć skargę do Rzecznika Finansowego – instytucji chroniącej konsumentów na rynku finansowym. Rzecznik może pomóc w negocjacjach lub skierować sprawę do sądu polubownego.

Krok 4: Złóż pozew do sądu

Jeśli reklamacja i Rzecznik nie pomogą, wnieś pozew o odszkodowanie do sądu. W pozwie powołaj się na art. 15 ust. 5 i wykaż, że zapis w OWU jest niejednoznaczny. Sąd będzie musiał zastosować interpretację na Twoją korzyść.


Czy zasada działa zawsze? Ograniczenia i wyjątki

Zasada interpretacji na korzyść ubezpieczonego jest silna, ale nie bezwzględna. Oto sytuacje, gdy nie zadziała:

1. Zapis jest jasny i jednoznaczny

Jeśli OWU wyraźnie i precyzyjnie definiuje coś, nie ma miejsca na interpretację. Przykład:

  • OWU: „Ubezpieczyciel nie wypłaca odszkodowania, gdy kierowca miał we krwi powyżej 0,2 promila alkoholu”.
  • To jasne – jeśli miałeś 0,5 promila, ubezpieczyciel nie wypłaci i nie ma tu niejednoznaczności.

2. Konsument działał w złej wierze

Jeśli celowo wykorzystujesz niejasność OWU, by wyłudzić odszkodowanie (np. sfingowałeś wypadek), zasada nie zadziała. Sąd oceni, czy Twoje działanie było uczciwe.

3. Orzecznictwo już rozstrzygnęło dany termin

Jeśli sądy konsekwentnie interpretują dany termin w określony sposób (np. „rażące niedbalstwo” = zachowanie skrajnie lekkomyślne), trudniej będzie argumentować, że to niejasne.

4. OWU ma pierwszeństwo przed indywidualną umową (rzadko)

Jeśli umowa indywidualna (polisa) jest mniej korzystna niż OWU, obowiązuje OWU – ale to wyjątkowa sytuacja.


FAQ – najczęstsze pytania

Czy mogę powołać się na tę zasadę w każdej sprawie ubezpieczeniowej?

Tak, o ile spór dotyczy interpretacji OWU, polisy lub innego wzorca umowy. Nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy przepis prawa wprost coś reguluje (np. kodeks cywilny).

Czy muszę być konsumentem, by skorzystać z tej ochrony?

Nie – art. 15 ust. 5 chroni ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uprawnionego, bez względu na to, czy jesteś konsumentem, czy przedsiębiorcą. Ale w praktyce sądy chętniej stosują tę zasadę wobec konsumentów.

Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że zapis jest jasny?

W reklamacji lub pozwie wykaż, że przeciętny konsument (nie prawnik!) może zrozumieć zapis inaczej. Powołaj się na definicje słownikowe, orzecznictwo lub opinie ekspertów.

Czy zasada dotyczy tylko OWU, czy też umowy indywidualnej?

Dotyczy obu – zarówno OWU, jak i umowy ubezpieczenia oraz innych wzorców umowy (art. 15 ust. 5).

Jak długo trwa sprawa sądowa o zastosowanie tej zasady?

Zazwyczaj 6-12 miesięcy w pierwszej instancji. Jeśli ubezpieczyciel się odwoła – może potrwać dłużej.

Czy mogę sam reprezentować się w sądzie, powołując się na tę zasadę?

Tak, ale warto skonsultować się z prawnikiem – on wie, jak sformułować argument, by przekonać sędziego.


Najważniejsze wnioski

Zasada in dubio pro consumatore chroni Cię – niejasne zapisy w OWU tłumaczy się na Twoją korzyść (art. 15 ust. 5).
Niejednoznaczność to brak definicji, możliwość wielu interpretacji lub sprzeczność między fragmentami OWU.
Sądy konsekwentnie stosują tę zasadę – zwłaszcza gdy ubezpieczyciel używa prawniczego żargonu.
Powołaj się na tę zasadę w reklamacji i pozwie – wykaż, dlaczego zapis jest niejasny dla przeciętnego konsumenta.
Zasada nie działa, gdy zapis jest jasny – ale jeśli masz wątpliwości, zawsze warto spróbować.


Potrzebujesz pomocy?

Jeśli ubezpieczyciel odmówił wypłaty, powołując się na niejasny zapis w OWU, skontaktuj się z naszą kancelarią. Z wieloletnim doświadczeniem w sporach z ubezpieczycielami pomożemy Ci wykorzystać zasadę interpretacji na korzyść ubezpieczonego i wywalczyć sprawiedliwe odszkodowanie.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, art. 15 ust. 5
  • Kodeks cywilny, art. 385 § 2, art. 361 § 2

„Siły bezwładnościowe były za małe” – nowa moda ubezpieczycieli na odmowę wypłaty odszkodowania

„Charakter uszkodzenia świadczy o tym, iż nie mogło dojść do wygenerowania sił bezwładnościowych zdolnych do spowodowania uszkodzeń ciała” – taki argument w decyzji odmownej od ubezpieczyciela to coraz częstszy widok w mojej praktyce. Ubezpieczyciele znaleźli nowy sposób na odmawianie wypłat: twierdzą, że skoro samochody „tylko się puknęły”, to fizycznie niemożliwe jest, aby ktokolwiek doznał obrażeń.

Czy mają rację? Czy rzeczywiście da się ocenić „na oko”, że przy takim uszkodzeniu auta nikt nie mógł się skrzywdzić? I co najważniejsze – jak bronić swoich praw, gdy ubezpieczyciel odmawia z takiego powodu?

Spis treści

  1. Nowa moda ubezpieczycieli – „teoria sił bezwładnościowych”
  2. Czym jest uraz biczowy (whiplash)?
  3. Dlaczego nawet lekkie uderzenie może wywołać poważne obrażenia?
  4. Przykład z praktyki – absurdalna odmowa
  5. Jak bronić się przed takim argumentem?
  6. Co powinien zawierać dowód w sprawie?
  7. Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
  8. Najczęściej zadawane pytania

Nowa moda ubezpieczycieli – „teoria sił bezwładnościowych”

Z moich obserwacji poczynionych w oparciu o sprawy Klientów wynika, że jest to swego rodzaju nowa moda wśród zakładów ubezpieczeń na decyzję odmowną.

Typowa decyzja ubezpieczyciela

Oto rzeczywista treść decyzji, którą otrzymała jedna z moich Klientek:

„Z dokumentacji zgromadzonej w postępowaniu likwidacyjnym wynika, że do zderzenia pojazdu którym Pani podróżowała, z samochodem Volkswagen doszło w wyniku niezachowania niezbędnego odstępu od poprzedzającego pojazdu i najechania na tył samochodu przez kierującego pojazdem Volkswagen. Charakter uszkodzenia świadczy o tym, iż nie mogło dojść do wygenerowania sił bezwładnościowych zdolnych do istotnego przemieszczenia Pani jako podróżującej pojazdem, a w konsekwencji nie mogło dojść do uszkodzeń ciała.

Co to oznacza w praktyce?

Ubezpieczyciel twierdzi, że:

  • Skoro samochody mają małe uszkodzenia
  • To siły działające podczas zderzenia były małe
  • A więc fizycznie niemożliwe jest, aby pasażer doznał obrażeń
  • W konsekwencji – odmawia wypłaty odszkodowania i zadośćuczynienia

W skrócie: „Auta puknęły się tak słabo, że nic nikomu nie mogło się stać.”

Dlaczego to jest absurdalne?

Ten argument jest fundamentalnie błędny z kilku powodów:

  1. Uszkodzenie auta ≠ siła uderzenia w ciało
    • Nowoczesne samochody są projektowane tak, aby absorbować energię uderzenia
    • Strefy zgniotu chronią pasażerów, ale mogą sprawiać, że uszkodzenia wyglądają na niewielkie
    • Małe uszkodzenie karoserii NIE oznacza małej siły działającej na ciało pasażera
  2. Ciało ludzkie ≠ stal
    • Ciało ludzkie, zwłaszcza kręgosłup, jest znacznie bardziej wrażliwe niż stal
    • Siły, które nie uszkodzą karoserii, mogą poważnie uszkodzić kręgosłup
  3. Ignorowanie mechanizmu urazu
    • Uraz kręgosłupa powstaje nie przez bezpośrednie uderzenie, ale przez nagłe przyspieszenie/opóźnienie
    • Głowa wykonuje ruch „jak bicz” (whiplash), uszkadzając struktury szyi
    • To może nastąpić przy minimalnych uszkodzeniach auta

Czym jest uraz biczowy (whiplash)?

Ponieważ takie decyzje najczęściej dotyczą właśnie urazu określanego jako smagnięcie biczem (uraz biczowy, whiplash), warto wyjaśnić, czym on jest.

Definicja

Uraz biczowy (whiplash) to uraz kręgosłupa w odcinku szyjnym, który powstaje w wyniku nagłego przyspieszenia, a następnie opóźnienia głowy – ruch przypominający smagnięcie biczem.

Mechanizm powstania

Faza 1: Przyspieszenie (0-100 ms)

  • Samochód zostaje uderzony od tyłu
  • Tułów pasażera jest przyspieszany przez oparcie fotela
  • Głowa pozostaje w miejscu (bezwładność)
  • Kręgosłup szyjny jest nadmiernie wyprostowany (hyperextension)

Faza 2: Opóźnienie (100-200 ms)

  • Głowa „dogania” tułów
  • Następuje nagłe zgięcie kręgosłupa szyjnego (hyperflexion)
  • Struktury szyi (więzadła, mięśnie, stawy) są nadmiernie rozciągane

Faza 3: Rebound (200-300 ms)

  • Głowa odbija się do tyłu
  • Może nastąpić ponowne rozciągnięcie struktur

Dlaczego nie widać go w badaniach obrazowych?

To kluczowa cecha urazu biczowego, która jest wykorzystywana przez ubezpieczycieli:

Uraz biczowy:

  • NIE powoduje złamań (zazwyczaj)
  • NIE widać go na RTG (kości są nienaruszone)
  • NIE widać go na TK (w większości przypadków)
  • Czasem widać go na rezonansie magnetycznym (obrzęk tkanek miękkich), ale nie zawsze

Co jest uszkodzone:

  • Więzadła kręgosłupa
  • Mięśnie szyi
  • Stawy międzykręgowe
  • Dyski międzykręgowe (mikropęknięcia)
  • Nerwy

Objawy:

  • Ból szyi (często opóźniony – pojawia się po kilku godzinach lub dniach)
  • Ograniczenie ruchomości
  • Bóle głowy
  • Zawroty głowy
  • Zaburzenia widzenia
  • Zaburzenia koncentracji

Dlaczego ubezpieczyciele go negują?

Bo jest „niewidoczny” w badaniach obrazowych. Argument ubezpieczyciela:

  • „RTG nic nie pokazuje”
  • „TK nic nie pokazuje”
  • „Więc nie ma urazu”

To jest błąd logiczny. Brak widocznych zmian w badaniach NIE oznacza braku urazu – oznacza tylko, że uraz dotyczy tkanek miękkich, których nie widać w standardowych badaniach.

Dlaczego nawet lekkie uderzenie może wywołać poważne obrażenia?

Moje własne doświadczenie

Sam kiedyś brałem udział w banalnej kolizji. Kierowca jadący za mną na osiedlowej uliczce zimą wpadł w poślizg i delikatnie stuknął moje auto. Prędkości były skrajnie małe, między 5 a 10 km/h.

Efekt:

  • Auto było nieuszkodzone (dosłownie – żadnej rysy)
  • Mimo to ta niewielka siła uderzenia wystarczyła, aby mój kręgosłup bolał przez dwa tygodnie

Dlatego też, bazując na własnym doświadczeniu, jestem przekonany, że nawet niewielkie siły oddziaływające przy uderzeniu dwóch aut mogą spowodować daleko idące konsekwencje zdrowotne, zwłaszcza w obszarze kręgosłupa.

Dlaczego tak się dzieje?

1. Mechanika ciała ludzkiego

Głowa waży ok. 5 kg

  • To odpowiednik kuli do kręgli
  • Umieszczonej na szczycie elastycznego pręta (kręgosłup)
  • Połączonej delikatnymi strukturami (więzadła, mięśnie)

Przy nagłym przyspieczeniu/opóźnieniu:

  • Głowa wykonuje ruch z ogromną siłą bezwładności
  • Struktury szyi są rozciągane poza normalny zakres
  • Nawet przy niewielkim przyspieczeniu auta

2. Nowoczesne samochody absorbują energię

Strefy zgniotu:

  • Nowoczesne auta mają strefy zgniotu, które absorbują energię uderzenia
  • Pasażer jest chroniony przed bezpośrednim uderzeniem
  • ALE energia jest przekazywana przez przyspieszenie/opóźnienie
  • To powoduje ruch głowy „jak bicz”

Paradoks:

  • Im lepsze zabezpieczenia w aucie (strefy zgniotu, poduszki)
  • Tym mniejsze uszkodzenia karoserii
  • Ale nie mniejsze obrażenia kręgosłupa (mogą być nawet większe przy pewnych prędkościach)

3. Pozycja ciała ma znaczenie

Czynniki zwiększające ryzyko:

  • Obrócona głowa (rozmowa z pasażerem)
  • Nienaturalna pozycja (pochylenie)
  • Brak podpórki głowy lub źle wyregulowana
  • Osłabione mięśnie szyi (kobiety, osoby starsze)

Dlatego:

  • Dwie osoby w tym samym aucie mogą doznać różnych obrażeń
  • Jedna może nie mieć nic, druga może mieć poważny uraz

4. Opóźnione objawy

Charakterystyka urazu biczowego:

  • Objawy często nie pojawiają się natychmiast
  • Mogą wystąpić po kilku godzinach lub nawet dniach
  • Poszkodowany w pierwszej chwili czuje się dobrze
  • Dopiero później pojawia się ból, ograniczenie ruchomości

Ubezpieczyciel to wykorzystuje:

  • „Przecież nie jechał Pan karetką”
  • „Nie zgłosił Pan obrażeń na miejscu”
  • „Więc nic Panu nie było”

Przykład z praktyki – absurdalna odmowa

Co ciekawe, akurat w sprawie, z której wziąłem cytat na początku, wydanie takiej decyzji jest całkowitym pudłem, które tylko ośmiesza ubezpieczalnię.

Stan faktyczny

Kolizja:

  • Najechanie na tył poprzedzającego pojazdu
  • Sprawca: Volkswagen
  • Poszkodowana: pasażerka w aucie, w które uderzono

Uszkodzenia samochodu:

  • Połamanie fotelika dziecięcego (sic!)
  • Powyginanie elementów karoserii

Obrażenia poszkodowanej:

  • Uraz kręgosłupa
  • Co najmniej uraz biczowy (whiplash)
  • Możliwe bardziej poważne obrażenia (leczenie jeszcze trwa)

Absurdalność decyzji ubezpieczyciela

Ubezpieczyciel twierdzi: „Nie mogło dojść do wygenerowania sił bezwładnościowych zdolnych do uszkodzeń ciała”

A jednak:

  • Fotel dziecięcy został połamany – siły były na tyle duże, aby złamać plastikową konstrukcję fotelika
  • Elementy karoserii uległy powyginaniu – metal został zdeformowany
  • Poszkodowana faktycznie doznała urazu – ma dokumentację medyczną

Wniosek: Jeśli siły były wystarczające, aby połamać fotel i powyginać karoserię, to oczywiście były wystarczające, aby uszkodzić kręgosłup pasażerki.

Dlaczego ubezpieczyciel tak twierdzi?

Cynicznie mówiąc:

  • Bo wie, że część osób się podda
  • Bo wie, że udowodnienie urazu biczowego jest trudne
  • Bo wie, że brak widocznych zmian w RTG/TK można wykorzystać
  • Bo liczy na to, że poszkodowany nie pójdzie do sądu

To jest gra na zmęczenie i zniechęcenie poszkodowanego.

Jak bronić się przed takim argumentem?

1. Nie poddawaj się

To jest najważniejsza rada. Ubezpieczyciel liczy na to, że:

  • Zniechęcisz się
  • Uwierzysz, że „skoro tak piszą, to pewnie mają rację”
  • Odpuścisz sprawę

NIE RÓB TEGO.

Jeśli rzeczywiście doznałeś obrażeń, masz prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia. Fakt, że ubezpieczyciel odmawia, nie oznacza, że nie masz racji.

2. Złóż odwołanie

W odwołaniu:

  • Podważ argument o „braku sił bezwładnościowych”
  • Wskaż na faktyczne uszkodzenia pojazdu (jeśli były)
  • Powołaj się na dokumentację medyczną
  • Wyjaśnij mechanizm urazu biczowego
  • Zażądaj wypłaty

Przykładowy fragment odwołania:

„Stanowisko Ubezpieczyciela o braku możliwości wygenerowania sił bezwładnościowych jest nieuprawnione. Po pierwsze, charakter uszkodzeń pojazdów (połamanie fotelika dziecięcego, powyginanie elementów karoserii) świadczy o znacznej sile uderzenia. Po drugie, nowoczesne pojazdy są wyposażone w strefy zgniotu, które absorbują energię uderzenia, co sprawia, że uszkodzenia karoserii mogą być pozornie niewielkie, ale energia jest przekazywana na pasażerów przez przyspieczenie/opóźnienie. Po trzecie, w literaturze medycznej powszechnie przyjmuje się, że uraz biczowy (whiplash) może powstać nawet przy niewielkich prędkościach zderzenia (5-15 km/h), a objawy mogą pojawić się z opóźnieniem. W załączeniu przedkładam dokumentację medyczną potwierdzającą uraz kręgosłupa.”

3. Jeśli odwołanie nie pomoże – idź do sądu

Jestem przekonany, że jeżeli rzeczywiście do obrażeń doszło w deklarowanych okolicznościach, to wyrok będzie uwzględniał powództwo osoby poszkodowanej.

W pozwie:

  • Szczegółowo opisz mechanizm zderzenia
  • Przedstaw dokumentację medyczną
  • Wnioskuj o opinię biegłego lekarza ortopedy lub neurochirurga
  • Podważ argument o „braku sił bezwładnościowych”

Co powinien zawierać dowód w sprawie?

1. Dokumentacja medyczna

Kluczowa:

  • Karta SOR (jeśli byłeś w szpitalu)
  • Dokumentacja z pierwszej wizyty u lekarza (nawet jeśli była po kilku dniach)
  • Wyniki badań (RTG, TK, rezonans)
  • Dokumentacja leczenia (wizyty, recepty, zabiegi fizjoterapii)
  • Opinia neurochirurga lub ortopedy

Nawet jeśli badania nic nie pokazują – to NIE wyklucza urazu biczowego.

2. Dokumentacja z miejsca wypadku

Zdjęcia:

  • Uszkodzeń obu pojazdów (ze wszystkich stron)
  • Położenia pojazdów
  • Śladów na jezdni

Dokumenty:

  • Notatka policyjna
  • Protokół oględzin
  • Szkic sytuacyjny

3. Zeznania świadków

Świadkowie mogą potwierdzić:

  • Okoliczności zderzenia
  • Prędkość pojazdów
  • Twój stan bezpośrednio po zderzeniu
  • Twoje dolegliwości w kolejnych dniach

4. Opinia biegłego

W sądzie wnioskuj o:

  • Opinię biegłego lekarza (ortopeda, neurochirurg) w zakresie:
    • Czy uraz kręgosłupa jest zgodny z mechanizmem zdarzenia?
    • Czy taki uraz mógł powstać przy opisanych okolicznościach?
    • Jaki jest stopień uszczerbku na zdrowiu?
  • Ewentualnie opinię biegłego z rekonstrukcji wypadków w zakresie:
    • Jakie siły działały podczas zderzenia?
    • Czy mogły one spowodować obrażenia ciała?

Biegły potwierdzi, że nawet przy niewielkich uszkodzeniach pojazdów mogły działać siły wystarczające do urazu biczowego.

Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych

Bezpośrednio po wypadku

1. Dokumentuj wszystko

Na miejscu:

  • Zrób zdjęcia uszkodzeń (wszystkich, nawet małych)
  • Sfotografuj położenie pojazdów
  • Zapisz dane sprawcy i świadków

Nawet jeśli nic cię nie boli:

  • Uraz biczowy objawia się z opóźnieniem
  • Zdjęcia będą potrzebne później

2. Zgłoś się do lekarza

Nawet jeśli nic cię nie boli:

  • Objawy mogą pojawić się później
  • Wczesna dokumentacja medyczna jest kluczowa

Jeśli coś cię boli:

  • Natychmiast zgłoś się na SOR lub do lekarza
  • Opisz dokładnie dolegliwości
  • Poproś o badania (RTG, TK szyi)

3. Zapisuj wszystkie dolegliwości

Prowadź dzienniczek:

  • Data
  • Rodzaj dolegliwości
  • Nasilenie (skala 1-10)
  • Co robiłeś (praca, odpoczynek)
  • Czy brałeś leki

To pomoże:

  • Udowodnić przebieg choroby
  • Wykazać związek z wypadkiem
  • Określić zakres cierpień

Przy zgłaszaniu szkody

1. W zgłoszeniu napisz

Opis wypadku:

  • „W dniu [data] byłem pasażerem pojazdu [marka], w który uderzył pojazd [marka] prowadzony przez [imię nazwisko sprawcy]”
  • „W wyniku uderzenia doznałem urazu kręgosłupa szyjnego”
  • „Zgłaszam szkodę na osobie”

Dolegliwości:

  • Opisz dokładnie, co cię boli
  • Wymień wszystkie objawy (ból szyi, głowy, zawroty, ograniczenie ruchomości)

Leczenie:

  • „Byłem leczony w [nazwa szpitala/przychodni]”
  • „Przyjmuję leki [nazwy]”
  • „Jestem na zwolnieniu lekarskim”

2. Dołącz dokumentację

  • Notatka policyjna
  • Dokumentacja medyczna (kopia)
  • Zdjęcia uszkodzeń pojazdów
  • Rachunki za leki, zabiegi

Jeśli ubezpieczyciel odmówi

1. Nie daj się zniechęcić

Pamiętaj:

  • Odmowa NIE oznacza, że nie masz racji
  • To jest standard – ubezpieczyciele odmawiają, licząc na to, że się poddasz

2. Złóż odwołanie

W terminie:

  • Zazwyczaj 30 dni od otrzymania decyzji

Podważ argument:

  • „Stanowisko o braku sił bezwładnościowych jest nieuprawnione”
  • Wyjaśnij mechanizm urazu biczowego
  • Powołaj się na dokumentację

3. Skieruj sprawę do sądu

W pozwie:

  • Opisz dokładnie przebieg wypadku
  • Przedstaw dokumentację medyczną
  • Wnioskuj o opinię biegłego
  • Żądaj odszkodowania i zadośćuczynienia

Najczęściej zadawane pytania

Czy ubezpieczyciel może odmówić, bo „uszkodzenia były za małe”?

Może próbować, ale to nie jest prawidłowy argument prawny. Małe uszkodzenia pojazdu NIE wykluczają obrażeń pasażerów. Sąd oceni sprawę na podstawie opinii biegłego.

Co jeśli RTG i TK nic nie pokazują?

To normalne przy urazie biczowym. Brak widocznych zmiar w badaniach obrazowych NIE wyklucza urazu – oznacza tylko, że uraz dotyczy tkanek miękkich.

Czy warto iść do sądu?

Tak, jeśli rzeczywiście doznałeś obrażeń. Sąd powołą biegłego, który oceni, czy uraz jest zgodny z mechanizmem zdarzenia. W mojej ocenie – jeśli masz dokumentację medyczną – masz duże szanse wygrać.

Ile trwa sprawa w sądzie?

Zazwyczaj 1-2 lata, w zależności od sądu. Ale warto, bo kwoty odszkodowania/zadośćuczynienia mogą być znaczne (od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych).

Czy mogę sam zgłosić się do biegłego przed procesem?

Tak, możesz zlecić prywatną opinię lekarską. To pomoże ocenić szanse procesowe i może być wykorzystane w negocjacjach z ubezpieczycielem.

Co jeśli nie byłem na SOR zaraz po wypadku?

To nie wyklucza urazu. Uraz biczowy często objawia się z opóźnieniem (kilka godzin, czasem dni). Ważne, żebyś zgłosił się do lekarza, gdy tylko poczułeś dolegliwości.

Czy potrzebuję prawnika?

W sprawach o odszkodowanie za uraz biczowy bardzo polecam. Ubezpieczyciele są dobrze przygotowani, a prawnik pomoże skutecznie prowadzić sprawę.

Ile mogę dostać za uraz biczowy?

To zależy od stopnia uszczerbku. Zazwyczaj:

  • Zadośćuczynienie: 5 000 – 30 000 zł (w zależności od trwałości urazu)
  • Odszkodowanie: zwrot kosztów leczenia, utracone zarobki

Czy fakt połamania fotelika dziecięcego ma znaczenie?

Tak, ogromne! To dowód na dużą siłę uderzenia. Jeśli siły były wystarczające do połamania plastiku, to tym bardziej mogły uszkodzić kręgosłup.

Co jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że „symuluj”?

To kolejna taktyka ubezpieczycieli. W sądzie biegły lekarz oceni, czy dolegliwości są rzeczywiste. Jeśli masz spójną dokumentację medyczną – nie martw się tym argumentem.

Podsumowanie

„Teoria sił bezwładnościowych” to nowa moda ubezpieczycieli na odmawianie wypłat odszkodowań. Argumentują oni, że skoro uszkodzenia pojazdów były niewielkie, to fizycznie niemożliwe jest, aby pasażer doznał obrażeń.

To jest fundamentalnie błędny argument, który ignoruje:

  • Mechanikę ciała ludzkiego
  • Mechanizm urazu biczowego
  • Fakt, że nowoczesne samochody absorbują energię uderzenia

Moje doświadczenie i przekonania:

  • Nawet niewielkie siły mogą spowodować uraz kręgosłupa
  • Małe uszkodzenia pojazdu NIE wykluczają obrażeń pasażerów
  • Brak widocznych zmian w RTG/TK NIE wyklucza urazu biczowego

Co robić:

  1. Nie poddawaj się – to jest gra na zmęczenie
  2. Złóż odwołanie – podważ argument o „braku sił”
  3. Idź do sądu – biegły potwierdzi, że uraz był możliwy
  4. Dokumentuj wszystko – od miejsca wypadku po każdą wizytę u lekarza

Jestem przekonany, że jeżeli rzeczywiście doznałeś obrażeń w wypadku, to wygrasz w sądzie. Ubezpieczyciele liczą na to, że się poddasz – nie daj im tej satysfakcji.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszam do kontaktu z kancelarią.

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Czy odmowa leczenia psychiatrycznego po śmierci bliskiego wpływa na wysokość zadośćuczynienia?

Co roku w Polsce kilkanaście tysięcy osób przeżywa dramat związany ze śmiercią osoby bliskiej w wypadku komunikacyjnym. Statystyki mówią o około 3 tysiącach ofiar śmiertelnych rocznie na polskich drogach, ale lista osób uprawnionych do zadośćuczynienia jest znacznie szersza – obejmuje rodziców, dzieci, małżonków, konkubentów, rodzeństwo i inne osoby najbliższe.

Sposób przeżywania takiej tragedii jest bardzo różny. Z praktyki Kancelarii wiemy, że większość osób przechodzi żałobę w sposób „normalny”, nie wymagający specjalistycznego leczenia psychiatrycznego. Są jednak przypadki, gdy śmierć bliskiego prowadzi do poważnych zaburzeń psychicznych – depresji, a nawet schizofrenii wymagającej hospitalizacji.

Pytanie brzmi: czy odmowa podjęcia lub kontynuowania leczenia psychiatrycznego może wpłynąć na wysokość przyznanego zadośćuczynienia?

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Kiedy śmierć bliskiego wymaga leczenia psychiatrycznego?
  2. Sprawa z Białegostoku – kiedy sąd obniżył zadośćuczynienie
  3. Czy odmowa leczenia to „współprzyczynienie się do szkody”?
  4. Prawo do wyboru sposobu radzenia sobie z żałobą
  5. Praktyczne wskazówki dla osób po stracie bliskich
  6. FAQ

Kiedy śmierć bliskiego wymaga leczenia psychiatrycznego?

Nie da się ukryć – żałoba po stracie najbliższej osoby to proces naturalny i bolesny. Nie każdy ból wymaga leczenia farmakologicznego czy pomocy psychiatry. Większość z nas przechodzi przez kolejne etapy żałoby (szok, zaprzeczenie, gniew, depresja, akceptacja) bez konieczności interwencji medycznej.

Są jednak sytuacje, w których żałoba przekształca się w reakcję patologiczną – uporczywy stan depresyjny, myśli samobójcze, niemożność funkcjonowania w codziennym życiu, urojenia. W takich przypadkach leczenie psychiatryczne nie jest już „opcją”, ale koniecznością zdrowotną.

Z doświadczenia naszej Kancelarii mogę powiedzieć, że spotykamy się z bardzo różnymi scenariuszami. Są osoby, które mimo ogromnego bólu funkcjonują relatywnie stabilnie. Są też takie, które wymagają długotrwałego wsparcia psychiatrycznego i psychologicznego.

Sprawa z Białegostoku – kiedy sąd obniżył zadośćuczynienie

Jakiś czas temu media relacjonowały sprawę zakończoną wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 23 stycznia 2015 r. (sygn. akt I ACa 701/14), która doskonale ilustruje problem.

Fakty sprawy

Poszkodowana kobieta straciła w wypadku komunikacyjnym 22-letnią córkę. W wyniku tej tragedii:

  • Rozsypała się psychicznie i popadła w głęboką depresję
  • Rozpoczęła leczenie psychiatryczne, ale z własnej woli je przerwała
  • Przestała zażywać przepisane leki, mimo że jej stan psychiczny tego wymagał
  • Zrezygnowała ze stałej opieki psychiatry

Co pokazała opinia biegłych?

Biegli psychiatra i psycholog potwierdzili, że powódka:

  • Przechodzi długotrwałą żałobę, która przekształciła się w reakcję patologiczną
  • Samodzielnie odstawiła leki, argumentując to problemami z prowadzeniem samochodu
  • W rzeczywistości – według biegłych – „odstawiła lek, aby móc nadal przeżywać żałobę w sposób, który dla niej wydawał się najodpowiedniejszy”

Rozstrzygnięcie sądu

Sąd uznał, że poddanie się leczeniu psychiatrycznemu zmniejszyłoby rozmiar krzywdy i zasądził znacznie niższą kwotę zadośćuczynienia, niż dochodziła powódka.

Czy odmowa leczenia to „współprzyczynienie się do szkody”?

Z punktu widzenia prawnego sąd w sprawie białostockiej zastosował zasadę wyrażoną w art. 362 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którą jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu.

Kiedy odmowa leczenia może obniżyć zadośćuczynienie?

Sąd może uznać, że poszkodowany „przyczynił się” do zwiększenia swojej krzywdy, jeśli:

  • Zdiagnozowano u niego chorobę psychiczną (np. depresję patologiczną)
  • Rozpoczął leczenie, co dowodzi, że był świadomy problemu
  • Samodzielnie je przerwał bez uzasadnionej przyczyny medycznej
  • Biegli potwierdzili, że leczenie złagodziłoby cierpienie

Kiedy odmowa leczenia NIE powinna wpływać na zadośćuczynienie?

Moim zdaniem (i tu pojawia się przestrzeń do dyskusji prawniczej) nie każda odmowa leczenia psychiatrycznego powinna skutkować obniżeniem zadośćuczynienia. Szczególnie gdy:

  • Leki wywołują poważne skutki uboczne (np. całkowite wyłączenie z funkcjonowania, niemożność prowadzenia pojazdu, utrata zdolności poznawczych)
  • Pacjent próbował alternatywnych form terapii (psychoterapia, grupy wsparcia)
  • Odmowa była umotywowana i podjęta po konsultacji z lekarzem

Prawo do wyboru sposobu radzenia sobie z żałobą

Tu dochodzimy do sedna problemu. Czy poszkodowany ma prawo świadomie wybrać większy ból psychiczny zamiast leczenia farmakologicznego, które wyłącza go z normalnego funkcjonowania?

Moje stanowisko

Uważam, że poszkodowany w takiej sytuacji powinien mieć prawo wyboru, pod warunkiem że:

  1. Decyzja jest świadoma – podejmowana po konsultacji z lekarzem i zrozumieniu konsekwencji
  2. Jest umotywowana – np. skutkami ubocznymi leków, preferencją dla psychoterapii
  3. Podjęta po pewnym okresie próby leczenia – nie od razu, na początku procesu
  4. Kontynuowane są inne formy wsparcia – terapia, grupy wsparcia, pomoc psychologa

Leki psychiatryczne to nie są cukierki. Często obniżają zdolności poznawcze, sensoryczne, wpływają na możliwość prowadzenia samochodu, pracy zawodowej. Nie każdy chce lub może ponieść taki koszt.

Praktyczne wskazówki dla osób po stracie bliskich

Jeśli straciłeś bliską osobę w wypadku i rozważasz dochodzenie zadośćuczynienia, pamiętaj o kilku rzeczach:

✅ Udokumentuj swoją żałobę

  • Wizyty u psychologa lub psychiatry – nawet jeśli ostatecznie nie podejmiesz leczenia farmakologicznego
  • Zwolnienia lekarskie, jeśli nie byłeś w stanie pracować
  • Zeznania bliskich o tym, jak zmieniło się twoje funkcjonowanie

✅ Jeśli zaczynasz leczenie – kontynuuj je lub dokumentuj przyczyny przerwania

  • Jeśli leki wywołują nieakceptowalne skutki uboczne – skonsultuj to z lekarzem i udokumentuj
  • Jeśli przerywasz leczenie farmakologiczne – rozważ psychoterapię lub inne formy wsparcia
  • Nie przerywaj leczenia bez uzasadnienia – sąd może to uznać za współprzyczynienie się do szkody

✅ Alternatywne formy wsparcia też się liczą

Nie tylko psychiatria i leki. Sądy doceniają również:

  • Psychoterapię indywidualną lub grupową
  • Udział w grupach wsparcia
  • Terapię rodzinną

✅ Miej świadomość, że twoje decyzje mogą wpłynąć na wysokość zadośćuczynienia

Nie oznacza to, że musisz się leczyć „na siłę”. Oznacza to, że powinieneś świadomie podejmować decyzje i być gotowy je uzasadnić.

FAQ

Czy muszę leczyć się psychiatrycznie, żeby dostać zadośćuczynienie za śmierć bliskiego?

Nie. Zadośćuczynienie przysługuje ci z samego faktu śmierci osoby najbliższej. Leczenie psychiatryczne nie jest warunkiem wypłaty. Jednak jeśli zdiagnozowano u ciebie chorobę psychiczną wymagającą leczenia, a ty samodzielnie je przerwałeś bez uzasadnienia, sąd może obniżyć kwotę zadośćuczynienia.

Co zrobić, jeśli leki psychiatryczne wywołują u mnie poważne skutki uboczne?

Skonsultuj to z lekarzem i udokumentuj. Jeśli skutki uboczne są nieakceptowalne (np. niemożność pracy, prowadzenia pojazdu), lekarz powinien zmienić terapię lub zapisać to w dokumentacji. W sprawie sądowej będzie to istotny argument na twoją korzyść.

Czy psychoterapia bez leków wystarczy?

Tak, jeśli twój stan psychiczny nie wymaga farmakoterapii albo jeśli świadomie wybrałeś psychoterapię jako alternatywę. Ważne, żeby kontynuować jakąś formę leczenia i móc to udokumentować.

Ile wynosi zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej?

To bardzo indywidualna kwestia, zależna od wielu czynników: stopnia bliskości relacji, okoliczności śmierci, wpływu na twoje życie. W praktyce kwoty wahają się od kilkudziesięciu tysięcy do kilkuset tysięcy złotych. Sprawy ze śmiercią dziecka zazwyczaj kończy się najwyższymi kwotami.

Jak długo mogę dochodzić zadośćuczynienia po śmierci bliskiego?

Roszczenie o zadośćuczynienie przedawnia się po20 latach od dnia wypadku.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa o zadośćuczynienie jest indywidualna i wymaga uwzględnienia konkretnych okoliczności, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii Prawnik od Odszkodowań:
Radca prawny Bartosz Paweł Kowalak, adwokat Michalina Koligot
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
tel. +48 61 2224963

www: https://prawnikododszkodowan.pl/


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Notatka policyjna z wypadku – czy możesz jej nie uwierzyć?

Kolizja, policja na miejscu, mandat dla jednego z kierowców – i sprawa wydaje się jasna. Ale co, jeśli policyjne ustalenia nie zgadzają się z tym, co naprawdę się wydarzyło? Notatka służbowa to kluczowy dokument w sprawie odszkodowania, ale nie jest wyrokiem sądu. W tym artykule wyjaśniam, czym jest notatka policyjna, jaką ma moc dowodową i jak ją zakwestionować, gdy zostałeś niesłusznie uznany za sprawcę wypadku.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Czym jest notatka służbowa Policji?
  2. Dlaczego notatka jest tak ważna w sprawie odszkodowania?
  3. Czy notatka policyjna to dowód winy?
  4. Kiedy i jak można zakwestionować ustalenia Policji?
  5. Rola biegłego w rekonstrukcji wypadku
  6. FAQ – najczęstsze pytania
  7. Najważniejsze wnioski

Czym jest notatka służbowa Policji?

Gdy na miejsce kolizji drogowej przyjeżdża Policja, funkcjonariusze sporządzają notatę urzędową (potocznie zwaną notatką służbową). To oficjalny dokument, w którym zamieszczają:

  • dane personalne uczestników kolizji (imię, nazwisko, adres, numer prawa jazdy),
  • informacje o polisach OC (numer polisy, nazwa ubezpieczyciela),
  • krótki opis zdarzenia – kto, gdzie, kiedy i jak uderzył w inny pojazd,
  • wskazanie sprawcy wykroczenia – policjant już na miejscu przypisuje winę jednemu z kierowców,
  • skutki postępowania mandatowego – czy sprawca dostał mandat na miejscu, czy sprawa została skierowana do dalszego procedowania (np. do sądu).

Co ciekawe, notatka sporządzana jest bezpośrednio na miejscu zdarzenia, co oznacza, że policjant dokonuje ustaleń na podstawie oględzin miejsca, wypowiedzi uczestników i ewentualnie świadków. Często jest to jedyny dokument potwierdzający przebieg wypadku – zwłaszcza gdy kolizja nie spowodowała obrażeń i nie ma postępowania karnego.

Z praktyki kancelarii wiemy, że policyjne ustalenia mają ogromne znaczenie na dalszych etapach sprawy – zarówno w postępowaniu o wykroczenie, jak i w procesie likwidacji szkody przez ubezpieczyciela. Ale czy to oznacza, że notatka jest niepodważalna? Absolutnie nie.


Dlaczego notatka jest tak ważna w sprawie odszkodowania?

Notatka służbowa pełni kluczową rolę w procesie dochodzenia odszkodowania od ubezpieczyciela sprawcy. Oto, jak to działa krok po kroku:

1. Zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela

Poszkodowany (czyli kierowca niewinny lub mniej winny) zgłasza szkodę do ubezpieczyciela OC sprawcy. Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych (art. 14 ust. 1), ubezpieczyciel ma obowiązek wypłacić odszkodowanie w ciągu 30 dni od zgłoszenia, jeśli odpowiedzialność jest bezsporna.

2. Wykazanie sprawstwa

By ubezpieczyciel uznał odpowiedzialność, poszkodowany musi uprawdopodobnić (nie dowieść – to ważna różnica!):

  • że zdarzenie miało miejsce,
  • kto był sprawcą.

I tu wkracza notatka policyjna. Ubezpieczyciel często traktuje ją jako wystarczający dowód sprawstwa – jeśli Policja wskazała konkretnego kierowcę jako winnego, ubezpieczyciel z reguły uznaje swoją odpowiedzialność i wypłaca odszkodowanie.

3. Co, jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty?

Jeśli ubezpieczyciel kwestionuje sprawstwo (np. twierdzi, że to Ty byłeś winny), to w postępowaniu sądowym notatka policyjna będzie pierwszym dowodem, który sąd oceni. Sędzia może ją uwzględnić jako podstawę rozstrzygnięcia – ale nie musi, o czym za chwilę.


Czy notatka policyjna to dowód winy?

Krótka odpowiedź: nie. Notatka służbowa to nie wyrok sądu. Nie przesądza ona definitywnie o winie – jest jedynie protokołem z czynności policji, który dokumentuje ustalenia funkcjonariuszy na danym etapie. Zgodnie z Kodeksem postępowania cywilnego (art. 233 § 1 KPC), sąd ocenia wiarygodność i moc dowodową każdego dowodu według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia materiału.

Co to oznacza? Że notatka policyjna może być:

  • uznana za wiarygodną – jeśli nie ma innych dowodów kwestionujących ustalenia Policji,
  • zakwestionowana – jeśli pojawiają się sprzeczne zeznania, ekspertyzy biegłych lub dowody (np. nagrania z kamery, zeznania świadków).

Dlaczego Policja może się mylić?

Z doświadczenia wiemy, że policjanci działają w trudnych warunkach i pod presją czasu. Oto najczęstsze przyczyny błędnych ustaleń:

  1. Pośpiech na miejscu zdarzenia – gdy na autostradzie mają miejsce kolejne wypadki, funkcjonariusze starają się szybko zakończyć czynności.
  2. Brak wszystkich śladów – np. brakuje nagrań z kamer, świadkowie już odjechali, a ślady hamowania zostały zatarte przez ruch.
  3. Relacje uczestników – policjant opiera się na wypowiedziach kierowców, którzy mogą być w szoku, przestraszeni lub celowo zniekształcać fakty.
  4. Brak ekspertyzy technicznej – na miejscu kolizji policjant nie przeprowadza szczegółowej rekonstrukcji wypadku (nie ma na to czasu ani narzędzi).

Często słyszymy od klientów: „Policja nawet nie sprawdziła nagrania z mojej kamery!” To niestety częste – funkcjonariusze skupiają się na podstawowych ustaleniach, a szczegółowa analiza następuje dopiero w postępowaniu sądowym lub ubezpieczeniowym.


Kiedy i jak można zakwestionować ustalenia Policji?

Kwestionowanie notatki policyjnej jest możliwe i stosunkowo powszechne – zwłaszcza gdy sprawca wskazany przez Policję uważa, że jest niewinny (lub mniej winny). Oto, jak to wygląda w praktyce:

Kiedy warto zakwestionować?

Rozważ zakwestionowanie ustaleń Policji, jeśli:

  • masz nagranie z kamery samochodowej (dashcam lub monitoring) pokazujące inny przebieg zdarzenia,
  • są świadkowie, którzy nie zostali przesłuchani przez Policję,
  • analiza śladów (np. długość śladów hamowania, uszkodzenia pojazdów) sugeruje innego sprawcę,
  • dostałeś mandat niesłusznie – np. drugi kierowca nie ustąpił pierwszeństwa, ale to Ciebie ukarano.

Jak zakwestionować?

1. W postępowaniu mandatowym

Jeśli dostałeś mandat na miejscu, możesz:

  • odmówić przyjęcia mandatu (art. 97 Kodeksu wykroczeń) – wtedy sprawa trafi do sądu,
  • odwołać się od mandatu (art. 101 § 1 Kodeksu wykroczeń) w ciągu 7 dni od otrzymania.

W sądzie możesz powołać dowody na swoją niewinność – np. nagranie z kamery, zeznania świadków, opinię biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków.

2. W postępowaniu ubezpieczeniowym

Jeśli ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, powołując się na notatę policyjną, możesz:

  • złożyć reklamację (art. 16a ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych) i załączyć dowody kwestionujące sprawstwo (np. nagranie, zdjęcia),
  • wystąpić do sądu cywilnego z pozwem o odszkodowanie – w procesie sąd może powołać biegłego z rekonstrukcji wypadków.

3. W postępowaniu sądowym

W procesie cywilnym (o odszkodowanie) lub karnym (jeśli doszło do obrażeń), sąd nie jest związany ustaleniami Policji. Może:

  • powołać biegłego sądowego do rekonstrukcji wypadku,
  • przesłuchać świadków zdarzenia,
  • przeprowadzić dowód z opinii prywatnej sporządzonej przez biegłego wybranego przez Ciebie.

Rola biegłego w rekonstrukcji wypadku

Gdy ustalenia Policji są kwestionowane, kluczową rolę odgrywa biegły sądowy z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. To specjalista, który – na podstawie materiału dowodowego – odtwarza rzeczywisty przebieg zdarzenia.

Co robi biegły?

  1. Analiza śladów – długość śladów hamowania, uszkodzenia pojazdów, rozmieszczenie szczątków.
  2. Odtworzenie trajektorii pojazdów – symulacje komputerowe pokazujące, kto i z jaką prędkością jechał.
  3. Zeznania uczestników i świadków – biegły porównuje relacje z dowodami materialnymi.
  4. Opinia końcowa – biegły wskazuje, kto był sprawcą (lub jaki był stopień winy poszczególnych kierowców).

Co ciekawe, opinię biegłego można zlecić prywatnie (przed procesem) i dołączyć ją do reklamacji złożonej w ubezpieczycielu. Często to wystarczy, by ubezpieczyciel zmienił swoje stanowisko i wypłacił odszkodowanie.

Z praktyki wiemy, że szczegółowa rekonstrukcja ujawnia inne wersje wypadku niż policyjne ustalenia – np. okazuje się, że drugi kierowca przekroczył prędkość albo nie zachował bezpiecznej odległości.


FAQ – najczęstsze pytania

Czy mogę uzyskać odpis notatki policyjnej?

Tak. Poszkodowany ma prawo wystąpić do komendy Policji o odpis notatki służbowej. Zazwyczaj jest to darmowe, choć niektóre komendy pobierają symboliczną opłatę (kilka złotych). Wystarczy złożyć wniosek w jednostce, która prowadziła czynności.

Czy notatka policyjna wystarczy ubezpieczycielowi do wypłaty odszkodowania?

Zazwyczaj tak – jeśli notatka wskazuje sprawcę, ubezpieczyciel często uznaje swoją odpowiedzialność i wypłaca odszkodowanie bez dalszych pytań. Jeśli jednak sprawca kwestionuje ustalenia, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty i zaczekać na rozstrzygnięcie sądu.

Co zrobić, gdy Policja nie przyjechała na miejsce kolizji?

Jeśli szkody są niewielkie, Policja często nie przyjeżdża. Wtedy musisz sam zabezpieczyć dowody: zrób zdjęcia miejsca zdarzenia, zapisz dane drugiego kierowcy i świadków, wypełnij oświadczenie o szkodzie (dostępne u ubezpieczyciela).

Czy biegły zawsze przychyla się do ustaleń Policji?

Nie. Biegły prowadzi niezależną analizę – jeśli dowody wskazują na innego sprawcę niż ten wskazany przez Policję, opinia biegłego to wykaże. Sąd jest związany opinią biegłego bardziej niż notatką policyjną.

Czy kamera samochodowa wystarczy, by podważyć notatę policyjną?

Tak! Nagranie z dashcam to mocny dowód – jeśli wyraźnie pokazuje inny przebieg zdarzenia, sąd i ubezpieczyciel to uwzględnią. Dlatego coraz więcej kierowców instaluje kamery – to doskonałe zabezpieczenie na wypadek sporu.


Najważniejsze wnioski

Notatka policyjna to dokument ważny, ale nie przesądzający – nie zastępuje wyroku sądu.
Ustalenia Policji można zakwestionować – w postępowaniu mandatowym, ubezpieczeniowym lub sądowym.
Biegły z rekonstrukcji wypadków może ujawnić inną wersję zdarzenia niż Policja.
Zabezpiecz dowody na miejscu – zdjęcia, nagrania, dane świadków.
Nie przyjmuj mandatu, jeśli jesteś niewinny – odmowa skieruje sprawę do sądu, gdzie będziesz mógł się bronić.


Potrzebujesz pomocy?

Jeśli zostałeś niesłusznie uznany za sprawcę wypadku albo ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, skontaktuj się z naszą kancelarią. Z wieloletnim doświadczeniem w sprawach odszkodowawczych pomożemy Ci zakwestionować błędne ustalenia i walczyć o Twoje prawa.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks wykroczeń, art. 97, art. 101 § 1
  • Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, art. 14 ust. 1, art. 16a
  • Kodeks postępowania cywilnego, art. 233 § 1
  • Kodeks cywilny, art. 442¹ § 1