PÓŁ MILIONA !!!!! Odsłon bloga – Dziękuję Państwu bardzo!!!

five people raising hands
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Niewątpliwie najbardziej odczuwalnym miernikiem sensowności tego co się robi, jaki oferuje mi platforma, na której umieściłem niniejszego bloga są wskaźniki statystyki.

Obserwując jak tam wygląda ilość Czytelników mojego bloga odkryłem, iż gdzieś na początku listopada, może w końcu października blog dobił do godnej wartości- pół miliona odsłon.

WOW!!!

Oczywiście zdaje sobie sprawę, iż na te statystykę pewnie nie tylko wpływa zainteresowanie Czytelników, choć tego pewnie nie brakuje, ale pewnie i praca spamerów, czy robotów googla, yandexa, czy innej wyszukiwarki.

W każdym razie:

Chyba całkiem sporo?!

 

Bardzo Państwu dziękuję.

 

Tak wiec zamiast o kolejnych sztuczkach ubezpieczycieli, nowych poglądach sądów, czy ciekawych sytuacjach faktycznych poszkodowanych dzisiaj małe podsumowanie.

W zasadzie już od dwóch lata najbardziej popularnym wpisem, co raczej nie dziwi, pozostaje wpis dotyczący wysokości odszkodowania za złamanie reki. No cóż jest to raczej częsty uraz, to i poszkodowani szukają informacji na temat prawnych konsekwencji pękniętej w ręce kości.

Popularnym wpisem jest także ten doptyczący wpisu dotyczącego urazu biczowego kręgosłupa. 

Na pudło załapał się jeszcze post dotyczący odmowy wypłaty zadośćuczynienia z uwagi na brak trwałego uszczerbku na zdrowiu.  

Dobrze sobie także radzą wpisy dotyczące: wstrząśnienia mózgu i co naturalne odszkodowania, sensowności odwołania się od decyzji ubezpieczyciela, odszkodowania z AC w wariancie serwisowym .

Jeżeli natomiast chodzi o najpopularniejsze frazy wyszukiwarek, które doprowadziły  do kliknięcia linków prowadzących do bloga, to są to dość medyczno- techniczne zapytania:

odszkodowanie za złamaną nogę

złamanie kości śródstopia

złamanie obojczyka odszkodowanie

złamanie kości łódeczkowatej odszkodowanie

odszkodowanie za złamanie ręki
złamanie nadgarstka odszkodowanie
złamanie kości promieniowej odszkodowanie
wstrząśnienie mózgu odszkodowanie
pzu uznalo szkode calkowita czy mozna naprawiac auto z własnych pieniedzy i co potem
odwołanie od decyzji pzu
złamany obojczyk odszkodowanie

 

Jak więc widać wszystko co się wiąże z odszkodowaniem.

 

 

Reklamy

Korekta z uwagi na zużycie ogumienia

The_Soviet_Union_1971_CPA_4002_stamp_(Volga_GAZ-24_Automobile)_tete-beche

Kolejną korekta braną pod uwagę przy ustalaniu dla potrzeby odszkodowania wartości pojazdu jest korekta ze względu na stan ogumienia.

Korekta ta jest w zasadzie najbardziej marginalną i w niewielkim stopniu wpływa na ostateczną wartość pojazdu. Choć niekiedy każda złotówka ma znaczenie przy zakwalifikowaniu szkody jako calkowitej – tak więc i nad nią warto się pochylić

Korekta ta uwzględnia wpływ stanu ogumienia na wartość pojazdu. Zużycie poszczególnych opon zostało określone z uwzględnieniem zmierzonej wysokości ich bieżnika.

Prz czym punktem odniesienia jest ogumienie o zużyciu 50%.

Jezeli więc bieżnik jest zużyty w stopniu mniejszym jak 50% wartości fabrycznej, to mamy korektę dodatnią, gdy opona jest bardziej łysa, to stosujemy ujemną korektę zgodnie z automatyką systemu.

 

O korektach można rownież poczytać pod tymi linkami: JEDEN i DRUGI,  , TRZECI. i CZWARTY. i PIĄTY. i SZÓSTY.I SIÓDMY I ÓŚMY I DZIEWIĄTY I DZIEŚIĄTY I JEDENASTY I DWUNASTY

Odszkodowanie- w jakiej walucie i po jakim kursie ?

5_euro_note_Europa_series_serial_numbersProblemem przed, ktorym stają poszkodowani dochodzący zapłaty odszkodowania za skutki wypadku, któremu ulegli jest także kwestia waluty w jakiej powinni domagać się zapłaty, w sytuacji gdy szkoda miała miejsce poza strefą polskiej złotówki.

Kwestia ta nie jest tak banalna jakby mogło sie wydawać, gdyż niekiedy prowadziła nawet do oddalenia powództwa, w sytuacji gdy pozew był niezgodny z obowiązującą w polskim Kodeksie cywilnym zasadą walutowości.

Zasada ta, wyrażona zresztą w art. 358  Kodeksu cywilnego, oznacza, iż

Art. 358. § 1. Jeżeli przedmiotem zobowiązania jest suma pieniężna wyrażona w walucie obcej, dłużnik może spełnić świadczenie w walucie polskiej, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe będące źródłem zobowiązania lub czynność prawna zastrzega spełnienie świadczenia w walucie obcej.

§ 2. Wartość waluty obcej określa się według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia wymagalności roszczenia, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe lub czynność prawna stanowi inaczej. W razie zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać spełnienia świadczenia w walucie polskiej według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia, w którym zapłata jest dokonana.

Na gruncie zobowiązań o charakterze odszkodowawczym nadal wydaje sieobowiązuje pogląd wyrażony wyrokiem Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 30 października 1990 r. w sprawie o sygnaturze akt: I CR 371/90, opublikowanym w OSNCP 1991 r. zeszyt 10-12 poz. 133: świadczenie odszkodowawcze powinno być wyrażone w pieniądzu polskim także wówczas, gdy w zobowiązaniu podstawowym przedmiotem świadczenia była waluta obca (art. 358 K.c.).

Nawet więc jak za szkodę zapłaciliśmy w Niemczech w Euro, czy na Ukrainie w Hrywnach, to dochodząc odszkodowania powiniśmy w pozwie oznaczyć roszczenie w złotych polskich.

Odnośnie zaś ustalenia właściwego kursu, po którym przeliczyć wydane na naprawę Euro na złotówki, których zwrotu wniesionym powództwem będziemy żądać sięgnąć należy, do uchwały Sądu Najwyższego – Izby Cywilnej z dnia 19 marca 1998 r. w sprawie o sygnaturze akt: III CZP 72/97, opublikowanej w OSNC 1998 r. zeszyt 9 poz. 133, w którym to orzeczeniu Sąd ten stwierdził, iż: wysokość odszkodowania należy określić według kursu waluty obcej z tej samej daty, z której cenę samochodu przyjęto za podstawę ustalenia odszkodowania.

Kiedy rodzice odpowiadają za szkody spowodowane przez dzieci?

Dzieci też często są niestety sprawcami szkód. Z racji wieku nie posiadają one jeszcze pełnej zdolności do czynności prawnych- ich odpowiedzialność za skutki wypadku jako taka może nie zachodzić.

Czy wówczas automatycznie możemy przyjąć odpowiedzialność ich rodziców za skutki wypadku, jak wiele osób sądzi ?

Najważniejszym kryterium, które decyduje o odpowiedzialności rodziców, czy szerzej opiekunów osób małoletnich (np. nauczyciela, przedszkolanki) jest wiek takiej osoby.

Dziecko  do 13 roku życia

Kodeks cywilny, stosownie do art. 426, stanowi bowiem, iż osobie, której nie ukończyła lat 13 nie można poczytać winy za spowodowanie zdarzenia, w wyniku ktorego doszło do powstania szkody.

Tym samym, jeżeli dziecko ma przykładowo lat 9 lub 12, to nie będzie ono ponosił żadnej odpowiedzialności za powstała szkodę, co oczywiście nie oznacza, iż odpowiedzialność tę automatycznie ponoszą rodzice, opiekunowie.

Podstawę takiej odpowiedzialności stanowi bowiem art. 427 Kodeksu cywilnego, który przewiduje odpowiedzialność za tzw. winę w nadzorze.

Zgodnie z tym przepisem osoba, która z mocy ustawy lub umowy (rodzice, nauczyciele , opiekun na obozie) jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę, chyba że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru albo że szkoda byłaby powstała także przy starannym wykonywaniu nadzoru. Przepis ten stosuje się również do osób wykonywających stałą pieczę nad taką osobą mimo, iż nie mają takiego obowiązku (np.: dziadkowie, którzy opiekują się dzieckiem, sąsiadka).

Co istotne mówimy tu o winie, czyli musi istnieć związek między brakiem nadzoru a powstaniem szkody spowodowanej przez dziecko.

Podkreslić nalezy, iż w takim przypadku istnieje domniemanie winy w nadzorze, co oznacza, iż chcąc się zwolnić z odpowiedzialności za powstałą szkodę rodzic,nauczyciel  musiałby wykazać, iż nie uchybił oni obowiązkowi sprawowania pieczy nad dzieckiem.

Pamiętać przy tym należy, iż dzieci w wieku lat 11-12 powinny mieć już pewną dozę swobody i nie jest możliwym aby rodzice sprawowali nad nimi pełną, całodobową kontrolę.

Z tego też względu nie jest przesądzone, iż za szkodę wywołaną przez 12 latka bez opieki odpowiadać będziejego opiekun.

Dziecko od 13 roku zycia do pełnoletności

Gdy dziecko ma już ukończone 13 rok życia, to wówczas ponosi on odpowiedzialność za swoje czyny, odrębną sprawą jest oczywiście, iż zazwyczaj tak młoda osoba jest całkowicie niewypłacalna.

W tej sytuacji rodzice mogliby ponosić odpowiedzialność za czyny syna, czy córki w wypadku, gdyby można im udowodnić winę w spowodowaniu przez dziecko szkody.

Co prawda młody człowiek wraz z wiekiem powinien mieć coraz większa swobodę, to jednak rodzice aż do ukończenia przez niego pełnoletności mają obowiązek sprawowania nad nim nadzoru.

Jeżeli więc szkoda wynikać będzie z ewidentnie zawinionego braku w nadzorze rodziców (np.: pozwolenie 13 letniemu dziecku na przebywanie nocą poza domem), to wówczas mogą być oni pociągnięci do odpowiedzialności obok swojego dziecka.

Kiedy ubezpieczyciel może żądać od kierującego zwrotu wypłaconego odszkodowania? – jeszcze jedno wspomnienie sprzed póltora dekady.

Jeszcze jedna powtórka mojego pisania sprzed prawie półtora dekady. Artykuł opublikowany w Gazecie podatkowej, a obecnie dostępny w serwisie bankier.pl

Artykuł z tego co przeczytałem o regresie nietypowym, o którym też juz pisałem na łamach niniejszego bloga.

W sumie niewiele od 2004 r. sią tu zmieniło, przepisy ciągle te same, a kierowcy co jakiś czas podpadają pod tę specyficzną sankcję ubezpieczeniową.

„Kiedy ubezpieczyciel może żądać od kierującego zwrotu wypłaconego odszkodowania?

Ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, iż posiadane przez nas ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych nie zwalnia nas od konieczności poniesienia kosztów naprawienia szkody. Na szczęście dla kierowców przypadków tych nie jest zbyt wiele, a ich kompletny katalog zawiera ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych (…).

Gdy zajdzie jedna z niżej omówionych przesłanek, zakład ubezpieczeń wprawdzie pokryje wyrządzoną przez nas szkodę, ale może później skutecznie domagać się od nas jej zwrotu. Najpierw więc poszkodowany musi otrzymać odszkodowanie bądź zadośćuczynienie od zobowiązanego do zapłaty ubezpieczyciela. Ten z kolei, po stwierdzeniu, że powstała szkoda zaistniała w określonych, wymienionych niżej okolicznościach, skieruje wobec kierującego pojazdem roszczenie zwrotne. Warto więc wiedzieć kiedy ma do tego prawo, co niewątpliwie pozwoli nam przemyśleć konsekwencje zajęcia miejsca za kierownicą.

Szkoda umyślna, po użyciu alkoholu lub środków odurzających

Pierwsza z tych przesłanek raczej nie powinna budzić wątpliwości. Wydaje się być oczywiste, iż jeżeli sprawca spowodował powstanie szkody w sposób umyślny, to niezasadnym byłoby zwalnianie go z odpowiedzialności. Umyślność oznacza, iż sprawca chciał powstania szkody, wobec czego raczej rzadko będziemy mieli z takimi zdarzeniami do czynienia. Przykładowo można sobie wyobrazić sytuację, gdy w przypływie zazdrości ktoś uszkadza swoim autem nowy samochód sąsiada. Wówczas zakład ubezpieczeń pokryje powstałe szkody, lecz zaraz potem skieruje swoje roszczenie względem sprawcy.

Znacznie częstszą, jeżeli nie nagminną przyczyną, która kosztem sprawców wypadków umożliwia ubezpieczycielom odzyskanie znacznych kwot, jest prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu albo pod wpływem środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii. Co istotne, zakład ubezpieczeń ma prawo zwrócić się do nas z żądaniem zwrotu wypłaconego odszkodowania nawet wówczas, gdy między stanem, w jakim prowadzimy nasz pojazd, a zaistniałym wypadkiem brak jest związku przyczynowego. Wystarczy więc samo stwierdzenie, iż prowadzimy pod wpływem alkoholu lub po uprzednim zażyciu niedozwolonych substancji, by dać naszemu ubezpieczycielowi szansę uzyskania od nas zwrotu wypłaconego poszkodowanemu odszkodowania. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na ustawową definicję pojęcia stanu po użyciu alkoholu. Otóż ze stanem takim mamy do czynienia wtedy, gdy stężenie alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do: stężenia we krwi od 0,2%o do 0,5%o alkoholu albo obecności w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg alkoholu w 1 dm3. Tak więc już spożycie przysłowiowego jednego piwa może nas sporo kosztować.

Gdy kierowca wszedł w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa

Przesłanka ta, o ile jesteśmy praworządnymi i szanującymi cudzą własność obywatelami, raczej nas nie dotyczy. Gdy zostanie nam skradziony samochód, a złodziej spowoduje nim szkodę, wówczas nie dość, że spędzi on jakiś czas na państwowym wikcie, to jeszcze zostanie obciążony przez zakład ubezpieczeń kosztami jej naprawienia. Podobnie jak w przypadku prowadzenia pojazdu po użyciu alkoholu, również i tutaj wystarczy, że kierowca wszedł w posiadanie pojazdu w sposób nielegalny, aby został obciążony przez ubezpieczyciela. Nie musi więc istnieć żaden związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy faktem nielegalnego wejścia w posiadanie pojazdu a spowodowaniem kolizji drogowej.

Gdy kierowca nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem

Niektórzy z nas jeszcze zanim zdobędą wymagane prawem uprawnienia siadają na fotelu kierowcy. Niestety te radosne chwile za kierownicą mogą drogo kosztować. Zakład ubezpieczeń może bowiem żądać od kierowcy, który nie posiadał wymaganego uprawnienia, zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC odszkodowania. Tak więc, pomimo tego, że nasz kolega regularnie płaci składki na ubezpieczenie, nie zmienia to faktu, że użyczając od niego motocykl za skutki spowodowanej kolizji przyjdzie nam wyłożyć z własnej kieszeni, gdy nie posiadamy odpowiedniego prawa jazdy. Również w przypadku, gdy prawo jazdy zostało nam odebrane, np. w wyniku nagromadzenia znacznej ilości punktów karnych albo na mocy wyroku sądu zawierającego środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. Ryzykujemy więc znacznie więcej niż tylko koniecznością zapłaty kolejnego mandatu.

Jednakże ubezpieczyciel nie będzie mógł żądać od nas zwrotu wypłaconego odszkodowania wówczas, gdy bez stosownych uprawnień zasiedliśmy za kierownicą z uwagi na pewne wyjątkowe okoliczności, np. gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia, albo gdy bezpośrednio po popełnieniu przez daną osobę przestępstwa udaliśmy się za nią w pościg.

Gdy kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia

Ostatnią podstawą uprawniającą zakład ubezpieczeń do szukania w portfelu kierowcy wypłaconego poszkodowanemu odszkodowania jest fakt, że zbiegł on z miejsca zdarzenia (wypadku). Jest to przesłanka dość kontrowersyjna. Trudno jest bowiem rozróżnić samą okoliczność zbiegnięcia od tzw. oddalenia się z miejsca wypadku, które nie uprawnia ubezpieczyciela do kierowania wobec nas roszczeń.

Ze zbiegnięciem będziemy mieli do czynienia wtedy, gdy sprawca oddala się z miejsca wypadku w celu uniknięcia odpowiedzialności, a w szczególności w celu uniemożliwienia lub utrudnienia ustalenia jego tożsamości, okoliczności zdarzenia, w tym również stanu nietrzeźwości.

Nie można natomiast mówić o zbiegnięciu wówczas, gdy sprawca wypadku oddala się w celu poszukania pomocy bądź gdy znajduje się pod wpływem powstałego w wyniku zdarzenia szoku. Tak samo w sytuacji gdy sprawca odjechał z miejsca wypadku, lecz wcześniej pozostawił swoje dane. Co istotne, to na zakładzie ubezpieczeń ciąży obowiązek wykazania (udowodnienia) nam, iż z miejsca zdarzenia oddaliliśmy się w celu uniknięcia odpowiedzialności.

Na koniec

Wypada dodać, iż ustawodawca, wprowadzając do ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (…) wyżej omówione zasady zwrotnego dochodzenia przez zakłady ubezpieczeń wypłaconych odszkodowań, chciał osiągnąć pewne cele prewencyjne poprzez realną możliwość uszczuplenia majątku nagannego kierowcy. Dla wielu jest to czynnikiem dużo bardziej motywującym do właściwego postępowania niż zagrożenie represją karną.

Podstawa prawna: art. 43 ustawy z dnia 22.05.2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. nr 124, poz. 1152).

Twoja Gazeta Podatkowa nr 37/2004, strona 15

Bartosz Kowalak”

Notatki policyjne z wypadków są już dostępne dla ubezpieczycieli komunikacyjnych online – WOW!

man wearing black officer uniform
Photo by Rosemary Ketchum on Pexels.com

Bardzo ciekawą funkcję, a co istotne znacznie skracającą czas postępowania likwidacyjnego wprowadził Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Otóż w ramach współpracy UFG z Policją udało się udostępnić, czy raczej udostępniać notatki policyjne sporządzane z miejsca zdarzenia poprzez kanał dostępu on-line.

Z systemu korzysta już większość polskich ubezpieczycieli, jak PZU S.A., Warta, Hestia, Axa czy Link 4.

– To przykład udanej współpracy instytucji branży ubezpieczeniowej z Policją – mówi Małgorzata Ślepowrońska, członek zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. – Dzięki nowej funkcjonalności osoby poszkodowane w wypadkach szybciej otrzymują odszkodowanie. Wypłata świadczenia nie jest już opóźniana przez oczekiwanie ubezpieczyciela na notatkę Policji z miejsca zdarzenia. Czas, w którym dociera ona teraz do firmy ubezpieczeniowej, to średnio siedem minut od chwili skompletowania notatki w systemie SEWiK* – wyjaśnia.”

Więcej w linku.

Jak dobrze się ubezpieczyć i nie przepłacić? – Czyli wspomnienie sprzed 14 lat.

Trochę przypadkiem natknąłem się ostatnio na mój artykuł sprzed dobrych 14 lat.

Artykuł popełniłem dla Gazety podatkowej, z którą wówczas współpracowałem. A jego przedruk znalazł się w serwisie bankier i można go znaleźć pod niniejszym Linkiem.

Nie wiem na ile temat jeszcze ciągle po 14 latach aktualny, no ale skoro już go w odmętach internetu znalazłem, to można dać mu drugie życie.

No cóż jest w tym trochę prawdy, iż w internecie nicnie ginie 🙂

„Jak dobrze się ubezpieczyć i nie przepłacić?

Zawierając umowę ubezpieczenia mamy przede wszystkim na uwadze, aby zapłacić jak najniższą składkę, a równocześnie zapewnić sobie jak najlepsze zabezpieczenie w razie wystąpienia zdarzenia powodującego szkodę w naszym majątku. Ważąc te dwie istotne dla nas kategorie, często dochodzi do rozbieżności między wartością ubezpieczonego mienia a kwotą, na jaką je ubezpieczyliśmy.

Chcąc oszczędzić na składce, ubezpieczamy należące do nas mienie na kwotę niższą niż jego rzeczywista wartość. Natomiast gdy zależy nam na minimalizacji ryzyka, ubezpieczamy mienie na kwotę przewyższającą jego wartość. Zdarza się, że w ogóle zawieramy dwie umowy ubezpieczenia. Z każdą taką formą ubezpieczenia wiążą się pewne konsekwencje, które nie zawsze są dla nas, jako ubezpieczających i klientów towarzystw ubezpieczeniowych, korzystne. Poza tym nie zawsze jesteśmy w pełni rozeznani w mnogości klauzul i terminów, jakimi operuje agent ubezpieczeniowy, lub też które znajdują się w treści ogólnych warunków ubezpieczenia. Warto więc posiadać pewną podstawową wiedzę na temat tego, w jaki sposób i na jaką kwotę chcemy ubezpieczyć należące do nas mienie.

Nadubezpieczenie – płacimy za coś, czego i tak nie dostaniemy

Najmniej korzystną sytuacją dla klientów zakładów ubezpieczeń jest tzw. nadubezpieczenie. Z sytuacją taką mamy do czynienia wówczas, gdy określona w umowie ubezpieczenia wartość objętego ubezpieczeniem mienia jest podana w wysokości wyższej niż wynosi ona w rzeczywistości. Mimo iż takie rozwiązanie wydawać by się mogło korzystnym, takim jednak nie jest. Z istoty ubezpieczenia majątkowego wynika bowiem, że nie może ono przewyższać wysokości powstałej szkody. Tym samym zakład ubezpieczeń, mimo że określona w umowie suma ubezpieczenia opiewa na pewną określoną kwotę, wypłaci nam odszkodowanie w wysokości rzeczywiście poniesionej szkody. Jedynym więc skutkiem (i to negatywnym) nadubezpieczenia jest opłacanie składki w zwiększonej wysokości. Składka ta jest bowiem obliczana stosownie do podanej przez nas sumy ubezpieczenia. Jest to więc rozwiązanie niewątpliwie korzystne dla zakładów ubezpieczeń, które otrzymują zwiększoną składkę, a poziom ryzyka, jaki wiąże się z daną umową pozostaje ten sam.

Przykład

X ubezpieczając samochód od kradzieży podał, że jest on wart 50.000 zł, podczas gdy w rzeczywistości wart jest 38.000 zł. Zakład ubezpieczeń obliczy więc składkę od sumy 50.000 zł i taką płacić będzie X. Jeśli samochód zostanie skradziony, X otrzyma odszkodowanie w wysokości najwyżej 38.000 zł.

Ubezpieczenie podwójne – ubezpieczamy to samo dwa razy

Ubezpieczenie podwójne jest swoistą odmianą nadubezpieczenia. Sytuacja taka występuje wówczas,gdy ubezpieczamy w dwóch lub więcej towarzystwach ubezpieczeniowych ten sam przedmiot na ten sam okres i od tego samego ryzyka na łączną sumę przewyższającą wartość ubezpieczenia. Również w tym wypadku górną granicą odszkodowania, jakie możemy otrzymać mimo posiadanych kilku ubezpieczeń, jest wysokość powstałej szkody. Nie jest więc możliwe uzyskanie odszkodowania w wysokości wyższej od powstałej szkody poprzez zgłoszenie roszczenia do kilku zakładów ubezpieczeń, z którymi mamy zawartą umowę. Takie działanie zakwalifikować należałoby jako przestępstwo oszustwa, określonego w art. 286 § 1 K.k.

Ubezpieczony, który posiada kilka takich samych ubezpieczeń, może zwrócić się z roszczeniem do dowolnie wybranego przez siebie zakładu. Ten zaś nie może dokonywać żadnych potrąceń ze względu na istnienie innych stosunków ubezpieczenia. Natomiast kolejne zakłady ubezpieczeń, do których zwróci się ubezpieczony zobowiązane są świadczyć jedynie różnicę pomiędzy odszkodowaniem już wypłaconym a wysokością powstałej szkody.

Niedoubezpieczenie – oszczędzamy na składce

Najczęściej spotykane są jednak sytuacje, gdy suma ubezpieczenia jest niższa od rzeczywistej wartości ubezpieczonego mienia. Jest to tzw. niedoubezpieczenie. Górną granicą odszkodowania jest wówczas określona w umowie suma ubezpieczenia. Tak więc, gdy ubezpieczona przez nas rzecz ulegnie całkowitemu zniszczeniu, zakład ubezpieczeń będzie musiał wypłacić odszkodowanie odpowiadające jedynie sumie ubezpieczenia, a w pozostałym zakresie będzie zwolniony od świadczenia.

Jeżeli powstała szkoda będzie niższa niż wysokość sumy ubezpieczenia, od której to kwoty płacimy składkę, wówczas wysokość przyznanego nam odszkodowania zależna będzie od jednego z dwóch występujących w ogólnych warunkach umowy ubezpieczenia systemów odpowiedzialności: odpowiedzialności na pierwsze ryzyko lub odpowiedzialności proporcjonalnej.

System odpowiedzialności na pierwsze ryzyko

Jeśli zawierając umowę ubezpieczenia umówimy się na ten sposób likwidacji szkody, wówczas zakład ubezpieczeń wypłacać nam będzie odszkodowanie za powstałe szkody aż do wyczerpania określonej przez nas sumy ubezpieczenia. Towarzystwo ubezpieczeniowe nie pokryje natomiast tej części szkody, która przekroczy umówioną sumę ubezpieczenia.

Przykład

Y ubezpieczył dom od ryzyka powodzi, pożaru i innych zdarzeń losowych na sumę 400.000 zł. Wartość budynku wynosiła zaś 700.000 zł. Y zapłaci więc składkę obliczoną od tej pierwszej kwoty. Gdy w okresie ubezpieczenia dojdzie do powodzi, która spowoduje szkody w wysokości 100.000 zł, ubezpieczyciel pokryje całą szkodę. Jeśli po jakimś czasie dom całkowicie spłonie, a wysokość szkody wyniesie 700.000 zł, to Y otrzyma od ubezpieczyciela tytułem odszkodowania tylko 300.000 zł. Zakład ubezpieczeń początkowo ponosił bowiem odpowiedzialność jedynie do kwoty 400.000 zł, wcześniej wypłacił już 100.000 zł, pozostała więc górna granica odpowiedzialności zakładu wynosiła 300.000 zł.

Ubezpieczenie w tym systemie warto więc zawierać wtedy, gdy spodziewać się można raczej częściowego zniszczenia danej rzeczy, a nie jej unicestwienia. Wówczas bowiem nieopłacalnym byłoby zawieranie ubezpieczenia na sumę odpowiadającą rzeczywistej wartości ubezpieczonego mienia. Lepiej zawrzeć umowę na niższą kwotę, odpowiadającą wysokości ewentualnej szkody i płacić przez to niższą składkę.

System odpowiedzialności proporcjonalnej

Jeżeli w umowie zastrzeżono, że zakład ubezpieczeń odpowiadać będzie według systemu proporcjonalnego, wówczas wypłaci on odszkodowanie w wysokości, które pozostaje w takim stosunku do wielkości szkody, w jakiej suma ubezpieczenia pozostaje do wartości ubezpieczonego mienia . Z ilustrować to można poniższym wzorem:

O / SZ = S / W

[O – odszkodowanie, S – suma ubezpieczenia, SZ – wysokość szkody, W – wartość ubezpieczonego mienia].

Odszkodowanie w tym systemie będzie więc wypłacane według następującego wzoru:

O = SZ x S / W

Przykład

X ubezpieczył samochód (AC) o wartości rynkowej 60.000 zł, określając sumę ubezpieczenia na 40.000 zł. W wyniku kolizji szkoda wyniosła 20.000 zł. Zakład ubezpieczeń nie wypłaci X 20.000 zł, jakby to miało miejsce w systemie na pierwsze ryzyko. Kwota odszkodowania, którą otrzyma X (dokonując odpowiednich podstawień do wskazanego wyżej wzoru) wynosić będzie 13.333 zł.

Przyjęcie tego systemu oznacza, iż jedynie wtedy, gdy nastąpiło całkowite zniszczenie mienia objętego ubezpieczeniem, wysokość odszkodowania równa będzie sumie ubezpieczenia. W pozostałych przypadkach ubezpieczony nie może liczyć na pokrycie całości strat.

Jak widać, system ten jest bardziej korzystny dla zakładów ubezpieczeń. Odszkodowania przyznawane w oparciu o ten model odpowiedzialności są bowiem niższe od kwot, jakie otrzymalibyśmy przy odpowiedzialności na pierwsze ryzyko.

Bartosz Kowalak

Gazeta Podatkowa nr 52/(52) z dn. 2004-07-08, strona 15 ”

 

Trochę się łezka w oku kręci, zwłaszcza jak człowiek pomyśli ile wówczas mu lat było…:)

Artykułów mojego autorstwa udostępnianych na łamach serwisu bankier.pl jeszcze kilka znalazłem, tak więc być może jeszcze do jakiś wykopalisk na łamach bloga wrócę