
Panie mecenasie, po wypadku zapłaciłem 430 zł za holowanie auta. Ubezpieczyciel mówi, że to za dużo, że moglem znaleźć taniej. Ale przecież miałem wypadek w środku nocy, nie miałem czasu szukać najtańszej oferty!”. To jeden z najczęstszych sporów w sprawach odszkodowawczych. Dzisiaj wyjaśnię, kto ma rację.
Spis treści
- Ile kosztuje holowanie w praktyce?
- Czy poszkodowany musi szukać najtańszej firmy holującej?
- Holowanie w sytuacji nagłej – brak czasu na porównanie ofert
- Co mówią na ten temat sądy?
- Jak dokumentować koszty holowania?
- Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
- FAQ – najczęstsze pytania
Ile kosztuje holowanie w praktyce?
W sprawie, o której dzisiaj piszę, poszkodowany zapłacił 430,50 zł brutto (350 zł netto + VAT) za holowanie uszkodzonego Volkswagena Touarega z miejsca wypadku do warsztatu. Ubezpieczyciel zaprotestował, twierdząc, że to za dużo. Ale czy rzeczywiście?
Biegły sądowy zbadał rynek i ustalił, że w 2017 roku stawki za holowanie pojazdu o masie do 3,5 tony wynosiły:
- Średnia: 311,87 zł netto (383,60 zł brutto)
- Maksimum: 400 zł netto (492 zł brutto)
- Minimum: 122 zł netto (150,06 zł brutto)
Dla porównania, uchwała Rady Powiatu w Poznaniu z 2016 roku ustalała maksymalną stawkę za holowanie pojazdu do 3,5 tony na 450 zł netto (553,50 zł brutto).
Co to oznacza? Że poszkodowany zapłacił 350 zł netto – czyli powyżej średniej (311,87 zł), ale poniżej maksimum (400-450 zł). Czy to oznacza, że przepłacił? W ocenie Sądu – nie.
Sąd Rejonowy uznał, że stawka 350 zł netto nie odbiega od stawek rynkowych, chociaż jest powyżej średniej. I co najważniejsze – przyznał pełny zwrot tej kwoty. Dlaczego? Bo holowanie to usługa nagła, a poszkodowany nie ma obowiązku szukać najtańszej oferty w sytuacji nadzwyczajnej.
Czy poszkodowany musi szukać najtańszej firmy holującej?
To jedno z kluczowych pytań w sprawach odszkodowawczych. Ubezpieczyciele często argumentują: „Pan mógł zadzwonić do kilku firm, porównać ceny, wybrać najtańszą. Zamiast tego wybrał pan pierwszą z brzegu i przepłacił!”.
Ale czy to jest realistyczne? Wyobraźcie sobie sytuację:
- Jest noc, godzina 23:00
- Właśnie miałeś wypadek, auto nie nadaje się do jazdy, wycieka olej
- Jesteś zestresowany, w szoku
- Musisz usunąć auto z drogi, bo blokuje ruch
- Dzwonisz do pierwszej lepszej firmy holującej, która odbiera telefon
Czy w takiej sytuacji masz czas i spokój, żeby dzwonić do 5 firm, porównywać ceny, negocjować? Oczywiście, że nie.
I właśnie dlatego sądy od lat orzekają, że poszkodowany nie ma obowiązku minimalizacji szkody w sytuacjach nagłych. Może wybrać pierwszą dostępną usługę, o ile cena jest w granicach rozsądku.
Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, że „stan nadzwyczajny – a wypadek jest takim stanem – nie pozwala na długie poszukiwania najlepszej oferty. Poszkodowany może skorzystać z pierwszej dostępnej usługi, jeśli cena nie jest rażąco wygórowana”.
W sprawie, o której piszę, Sąd Rejonowy wprost stwierdził: „Skoro pojazd po wypadku nie nadawał się do jazdy (miał wycieki płynów), to trzeba go było z drogi usunąć. W sytuacji gdy dochodzi do wypadku, a jest to zdarzenie nagłe, zwykle nie ma czasu na to, by poszukiwać najtańszej oferty holowania, a nawet poszkodowany nie ma takiego obowiązku”.
I to jest właśnie sedno sprawy. Poszkodowany może wybrać firmę holującą, która jest dostępna od ręki, nawet jeśli nie jest najtańsza. Ważne, żeby cena była w granicach rozsądku – czyli w średniej rynkowej lub nieznacznie powyżej.
Holowanie w sytuacji nagłej – brak czasu na porównanie ofert
Z mojego doświadczenia wynika, że holowanie to zawsze sytuacja nagła. Nikt nie planuje wypadku z wyprzedzeniem. Nikt nie dzwoni w poniedziałek do 10 firm, żeby zapytać: „Ile pan bierze za holowanie? A w weekend jest drożej? A w nocy?”.
Holowanie następuje:
- Zaraz po wypadku – auto blokuje drogę, trzeba je usunąć
- Często w nocy lub w weekend – bo wypadki nie wybierają pory dnia
- Pod presją czasu – policja lub straż miejska wymaga usunięcia pojazdu
- W stresie – poszkodowany jest wstrząśnięty, nie myśli o cenach
I właśnie dlatego sądy akceptują stawki powyżej średniej. Bo w takiej sytuacji nie można wymagać od poszkodowanego, żeby szukał najtańszej oferty.
W sprawie poszkodowany wynegocjował cenę 350 zł netto. Czy sprawdził inne oferty? Nie wiemy. Czy miał na to czas? Raczej nie. Czy to ma znaczenie? Według Sądu – nie. Bo stawka była w granicach rozsądku.
Co więcej, w praktyce firmy holujące wiedzą, że poszkodowani są w sytuacji przymusowej. I często zawyżają ceny. Stawka 350 zł za holowanie pojazdu w mieście (Poznań, kilka kilometrów) to sporo. Ale czy to rażąco wygórowana cena? Nie – bo maksimum na rynku to 400-450 zł netto.
Gdyby poszkodowany zapłacił 600 zł netto, to byłby problem. Ubezpieczyciel mógłby zasadnie zarzucić, że to rażąco wygórowana cena. Ale 350 zł? To jeszcze w granicach rozsądku.
Co mówią na ten temat sądy?
Orzecznictwo w sprawach holowania jest dość jednolite. Sądy przyjmują, że:
- Poszkodowany nie ma obowiązku szukać najtańszej oferty – w sytuacji nagłej może wybrać pierwszą dostępną firmę.
- Stawka powinna być w granicach rozsądku – czyli w średniej rynkowej lub nieznacznie powyżej. Jeśli średnia to 300 zł, a poszkodowany zapłacił 350 zł, to OK. Jeśli zapłacił 700 zł, to za dużo.
- Maksymalne stawki ustalone przez gminy są orientacyjne – uchwały rad powiatów określają maksymalne stawki za holowanie (np. 450 zł netto w Poznaniu), ale to nie oznacza, że każda stawka poniżej 450 zł jest automatycznie uzasadniona. Sąd bada, czy stawka była rozsądna w kontekście rynku.
- Pora dnia, dzień tygodnia i odległość mają znaczenie – holowanie w nocy jest droższe niż w dzień. Holowanie w weekend droższe niż w dzień roboczy. Holowanie na 50 km droższe niż na 5 km. To wszystko wpływa na cenę.
W sprawie, o której piszę, Sąd nie analizował szczegółowo, czy holowanie było w dzień czy w nocy, w weekend czy w dzień roboczy, na jaką odległość. Po prostu uznał, że stawka 350 zł netto nie odbiega od stawek rynkowych i przyznał pełny zwrot.
To pokazuje, że sądy są liberalne wobec kosztów holowania. Bo rozumieją, że to sytuacja nagła, a poszkodowany nie ma czasu na porównywanie ofert.
Jak dokumentować koszty holowania?
To bardzo proste – potrzebujesz faktury od firmy holującej. Na fakturze powinno być:
- Nazwa firmy holującej
- Twoje dane (jako nabywcy usługi)
- Opis usługi: „Holowanie pojazdu marki [marka] nr rej. [numer] z [miejsce] do [miejsce]”
- Data i godzina holowania
- Kwota: [kwota] zł netto + VAT = [kwota] zł brutto
W sprawie poszkodowany otrzymał fakturę na kwotę 430,50 zł brutto (350 zł netto + VAT). Faktura została wystawiona przez Serwis Blacharsko-Lakierniczy – czyli ten sam warsztat, który miał naprawiać auto. To normalne – często warsztaty oferują kompleksową usługę: holowanie + naprawa.
Ale uwaga: jeśli warsztat oferuje „holowanie gratis w cenie naprawy”, a potem wystawia osobną fakturę za holowanie, to może być problem. Ubezpieczyciel może zarzucić, że to podwójne naliczanie kosztów. Dlatego zawsze upewnijcie się, czy holowanie jest wliczone w cenę naprawy, czy osobno.
Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
Na podstawie mojego doświadczenia, oto co radziłbym:
- Nie szukaj najtańszej oferty w sytuacji nagłej – jeśli masz wypadek, dzwoń do pierwszej dostępnej firmy holującej. Nie marnuj czasu na porównywanie ofert. Ważne, żeby cena była w granicach rozsądku (300-400 zł netto w mieście).
- Ustal cenę przed holowaniem – zanim firma przyjedzie, zapytaj: „Ile będzie kosztować holowanie z [miejsce] do [miejsce]?”. Jeśli mówią 500 zł, a rynek to 300 zł, to może zadzwoń do innej firmy (jeśli masz czas). Jeśli mówią 350 zł, to OK.
- Weź fakturę – zawsze żądaj faktury VAT, nie paragonu, nie „potwierdzenia”. Faktura to dowód księgowy, który ubezpieczyciel musi uszanować.
- Sprawdź, czy holowanie jest wliczone w cenę naprawy – niektóre warsztaty oferują „holowanie gratis”. Jeśli tak, to świetnie. Jeśli nie, to upewnij się, że holowanie jest naliczone osobno i masz za nie osobną fakturę.
- Nie przepłacaj rażąco – jeśli firma mówi 800 zł za holowanie w mieście (5 km), to uciekaj. To rażąco wygórowana cena. Znajdź inną firmę, nawet jeśli zajmie ci to 15 minut.
FAQ – najczęstsze pytania
Ile mogę zapłacić za holowanie pojazdu?
W 2024 roku średnia stawka za holowanie pojazdu osobowego (do 3,5 tony) w mieście to 350-450 zł netto. Jeśli zapłaciłeś 300-500 zł netto, to jest OK. Jeśli zapłaciłeś 700 zł netto, to za dużo.
Czy muszę szukać najtańszej firmy holującej?
Nie, nie musisz. W sytuacji nagłej (wypadek) możesz wybrać pierwszą dostępną firmę, o ile cena jest w granicach rozsądku.
Co jeśli ubezpieczyciel odmawia zwrotu kosztów holowania?
Jeśli stawka była w granicach rozsądku (300-500 zł netto w mieście), to możesz dochodzić zwrotu w sądzie. Sądy zazwyczaj przyznają pełny zwrot, jeśli stawka nie była rażąco wygórowana.
Czy holowanie w nocy jest droższe?
Tak, holowanie w nocy lub w weekend jest zazwyczaj droższe o 20-50%. To normalne i ubezpieczyciele to akceptują.
Jak udowodnić, że holowanie było uzasadnione?
Potrzebujesz faktury od firmy holującej oraz dowodu, że auto nie nadawało się do jazdy (np. protokół policji, zdjęcia, zeznania świadków).
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.
Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl
www: https://prawnikpoznanski.pl
Źródła:
- Kodeks cywilny, art. 361








