Jak podejść do zmian na rynku wynajmu pojazdów zastępczych- poradnik dla warsztatów samochodowych

Verkehrsunfall_L261_06
By Huhu Uet (Own work) [CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)%5D, via Wikimedia Commons

Pisałem ostatnio o małym trzęsieniu ziemi jakie na rynek wynajmu pojazdów zastępczych z Oc sprawcy wywrze ostatnio wydana uchwała Sądu Najwyższego.

Dla przypomnienia:

Uchwała z  dniu 24 sierpnia 2017 r. w sprawie pod sygn. akt: III CZP 20/17 o następującej treści:

​”Wydatki na najem pojazdu zastępczego poniesione przez poszkodowanego,  przekraczające koszty zaproponowanego przez ubezpieczyciela skorzystania z takiego pojazdu są objęte odpowiedzialnością z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, jeżeli ich poniesienie było celowe i ekonomicznie uzasadnione.”

Oczywistym jest, ze ubezpieczyciele od razu dostosują swoja strategię do tego orzeczenia i można spodziewać się, iż w każdej szkodzie z Oc sprawcy poszkodowany będzie otrzymywał ofertę wynajmu pojazdu zastępczego od ubezpieczyciela lub od firmy wskazanej przez niego.

Taka oferta w połączeniu z spodziewaną linią orzeczniczą sądów powszechnych, które można się spodziewać zaakceptują w pełni sens wyżej cytowanej uchwały, wymusza na podmiotach żyjących z najmu pojazdów z Oc sprawcy, tj. firmach, dla których taki model biznesowy był jedynym sensem istnienia jak i warsztatów samochodowych przyjęcie pewnej strategii.

Dotychczasowy model działania może bowiem skończyć się oddaleniem składanych pozwów i  koniecznością poniesienia znacznych kosztów procesu, biegłego i prawnika zakładu ubezpieczeń.

Jak więc powinien podejść do tematu wynajmu pojazdu zastępczego przedsiębiorca prowadzący np. warsztat samochodowy, który dodatkowo przy najmie oferuje swojemu klientowi wynajem auta zastępczego?

Po pierwsze i najważniejsze!

W myśl tezy wyżej cytowanej uchwały żeby ubezpieczyciel mógł żądać obniżenia stawki musi przedstawić ofertę.

Jeżeli nie ma oferty, nie sposób będzie ubezpieczycielowi postawić zarzut, o którym mowa w orzeczeniu Sądu Najwyższego.

Tak wiec kluczowym jest ustalenie, czy oferta została poszkodowanemu złożona, a jeżeli została złożona, to jakiej jest ona treści i czy jest ona wykonalna.

Co to oznacza?

Jestem przekonany, że realizując założenia tej uchwały w swoim planie biznesowym ubezpieczyciele, w krótkim czasie a być może nawet i w dłuższym również, nie będą w stanie zapewnić odpowiedniej liczby pojazdów zastępczych.

Bardzo często zachodzić będzie więc sytuacja, w której poszkodowany nawet jeżeli otrzyma ofertę, to gdy się na nią zgodzi, albo zadzwoni do wskazanej firmy nagle się dowie, ze akurat pojazdów nie ma, były wczoraj, albo będą za tydzień.

W takiej sytuacji oferta mniej atrakcyjna finansowo będzie musiała być uznana za uzasadnioną. Niemniej jednak przedsiębiorca wynajmujący pojazd zastępczy będzie musiał mieć tę okoliczność wykazaną. Trzeba wiec zbierać maile, czy zapisywać nazwiska potencjalnych świadków.

Drugą istotną kwestią będzie analiza jakości oferty. Trudno na razie przewidzieć jak te oferty będą wyglądały i być może nie będą one zawierały żadnych dodatkowych składników poza ceną wynajmu za dobę, ale możliwe, że wskazana przez ubezpieczyciela wypożyczalnia będzie doliczać opłaty za przekroczenie limitu kilometrów, za dodatkowe ubezpieczenie, czy drugiego kierowcę.

W tej sytuacji warsztat samochodowy, czy firma „auto z Oc sprawcy” w zasadzie ma jedno wyjście może po prostu dostosować swoją ofertę do oferty ubezpieczalni.

Siłą rzeczy tnąc swój zysk, ale pozostając nadal na rynku.

W przypadku warsztatów samochodowych, które głównie zarabiają na naprawie, a nie na najmie  jest jeszcze jedna opcja.

Z moich obserwacji wynika, iż nawet gdy ubezpieczyciela dają pojazd zastępczy, to w zasadzie jedynie na krótkie okresy. Często po tygodniu już zadają zwrotu. Można więc rozważyć sytuację, w której poszkodowany najpierw skorzysta z ich oferty, a po zwrocie auta ubezpieczalni, na dalszą procedurę likwidacji szkody wynajmie auto już na zasadach rynkowych.

W każdym razie kluczem jest ustalanie ofert ubezpieczyciela i zbieranie dowodów tę ofertę dokumentujących pod kątem jej jakości i realności.

 

Reklamy

Jakie zmiany czeka wynajem pojazdów z OC sprawcy po niedawnym wyroku Sądu Najwyższego.

„Czy w ramach obowiązku minimalizacji szkody, poszkodowanemu który nie skorzystał z oferty najmu pojazdu od ubezpieczyciela OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, oferującego mu bezpłatnie pojazd zastępczy według stawek niższych, od oferowanych przez wynajmującego, przysługuje zwrot faktycznie poniesionych wydatków na najem pojazdu zastępczego?​”
Pytanie to doczekało się aż uchwały, wydanej w dniu 24 sierpnia 2017 r. w sprawie pod sygn. akt: III CZP 20/17 o następującej treści:

​”Wydatki na najem pojazdu zastępczego poniesione przez poszkodowanego,  przekraczające koszty zaproponowanego przez ubezpieczyciela skorzystania z takiego pojazdu są objęte odpowiedzialnością z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, jeżeli ich poniesienie było celowe i ekonomicznie uzasadnione.”

 

Wyrok ten będzie miał na pewno kolosalne znaczenie dla spraw, które zalewają polskie sądy- czyli roszczeń o zwrot kosztów wynajmu pojazdu zastępczego.

Odkąd bowiem kilka lat temu również Sąd Najwyższy dał zielone światło dla zwrotu kosztów wynajmu pojazdu zastępczego dla zwykłych użytkowników dróg, niekoniecznie będących przedsiębiorcami, wiele firm poczuło biznes czego skutkiem jest zakorkowanie sądów dziesiątkami tysięcy spraw o odszkodowanie za najem pojazdu zastępczego.

Doszło do sytuacji, w której pojazd zastępczy nie jest li tylko elementem oferty warsztatu naprawiającego szkodę, ale wręcz na miejscu zdarzenia pojawiają się przedstawiciele firm, zajmujących się tylko wynajmem pod klientów poszkodowanych w wypadkach z OC sprawcy i które to wręcz wpychają poszkodowanym auto zastępcze, by móc potem dochodzić od ubezpieczyciela zwrotu tego wynajmu. O czym kiedyś pisałem TUTAJ.

Ubezpieczyciele w toku spraw sądowych próbowali walczyć z tymi roszczeniami ,kwestionują zasadną długość najmu pojazdu jak i wysokość zastosowanej stawki za najem.

O ile wyżej cytowane orzeczenie nic nie zmienia w zakresie batalii związanej z długością okresu wynajmu, to radykalnie moim zdaniem odmieni losy wielu postępowań sądowych jak i model biznesowy wielu firm zajmujących się wynajmem aut.

Już bowiem od jakiegoś czasu ubezpieczyciele zaczęli zawierać umowy z dużymi firmami zajmującymi się najmem pojazdu i w ramach tego porozumienia oferowali poszkodowanym wynajęcie pojazdu w jednej z przez siebie wskazanych wypożyczalni aut zastępczych. Siłą rzeczy taka wypożyczalnia uzyskując niejako hurtowy zakup swoich usług mogła przedstawić cenę najmu w kwocie znacznie niższej od tej, która obowiązywała na rynku detalicznym, czy w firmach „auto z OC sprawcy”.

Wydźwięk uchwały Sądu Najwyższego będzie natomiast taki, iż w sytuacji, w której ubezpieczyciel zaproponuje poszkodowanemu wynajem auta zastępczego w kwocie X, np za 50 zł za dzień, to w sytuacji gdy poszkodowany mimo wszystko zdecyduje się na wynajem auta w firmie „Wynajem aut z OC sprawcy” za dajmy na to cenę 100 zł, to wówczas sąd zasądzi na jego rzecz zwrot jedynie 50 zł.

Dla samych poszkodowanych nie powinno mieć to większego znaczenia o ile dopilnują treści umów zawieranych z „wypożyczalniami z OC sprawcy”, w taki sposób iż ryzyko przegrania sprawy w tym zakresie przechodzi na wynajmującego. Uważam, ze nie powinno być z tym problemów, gdyż w obecnym modelu rynkowym głównym beneficjentem możliwości dochodzenia odszkodowań z Oc sprawcy nie są poszkodowani, ale własnie pośrednicy w postaci firm „wynajmujących pojazd z Oc sprawcy.”

Chyba że trafi akurat na nieuczciwego przedsiębiorce, który w takiej sytuacji różnicy będzie dochodził od poszkodowanego. Będzie to jednak moim zdaniem strzał w stopę całej branży. W momencie, w którym rozeszło by się, iż wynajmujący swoje zyski realizują nie na ubezpieczycielach, a na poszkodowanych, to dopiero wówczas nastąpiło by tornado w postaci odwrotu klientów od tego typu usług.

Co czeka branże w niedalekiej przyszłości?

Z rozmowy z prawnikiem obsługującym procesy szkodowe jednej z naszych ubezpieczalni wynika, czego można było się spodziewać, iż ubezpieczyciele przystąpią teraz do budowania albo własnej dużej floty pod wynajem lub zawrą umowy z dużymi graczami na rynku wynajmu. Czego skutkiem będzie oferowanie poszkodowanym  auta zastępczego w relatywnie niskiej cenie, cenie do której zapłaty zobowiąże się sam ubezpieczyciel.

W zasadzie jakby się nad tym zastanowić, to w takiej sytuacji powstałby pewnie model idealny. Masz szkodę, a ubezpieczyciel sam tobie dostarcza pojazd zastępczy.

Dla poszkodowanych więc ideał. Niestety można się spodziewać, iż nie będzie tak różowo. Wchodzi bowiem drugi czynnik- długość wynajmu. Z doświadczenia moich klientów, którzy skorzystali z oferty ubezpieczycieli wynika, iż auto od ubezpieczalni dostali, ale musieli je oddać po kilku dniach, tygodniu, gdy jeszcze do zakończenia procesu likwidacji szkody była długa droga.

Tak więc przypuszczam, iż wielu przedsiębiorców wynajmujących auto z Oc sprawcy na rynku się utrzyma, na pewno nie będzie to też wielki problem dla warsztatów, które wynajmują auta tylko przy okazji naprawy.

Natomiast tego typu firmy będą musiały przyjąć pewną strategię, o czym w kolejnym wpisie.

 

 

 

 

 

 

Jeden na Czterech Polaków „rzuca ręcznik” zamiast wejść w spór z zakładem ubezpieczeń.

Velazquez-The_Surrender_of_Breda
Poddanie Bredy – Velazqueza. Obraz, który dość dobrze współgra z tematem dzisiejszego posta.

Natknąłem się ostatnio na bardzo ciekawą ankietę realizowaną w ramach badań przez ARC Rynek i Opinia dla D.A.S. Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Zgodnie z wnioskami tychże badań aż 28 proc. ankietowanych oświadczyło, że w ciągu ostatnich trzech lat przydarzyła im się sytuacja, w wyniku której byli uprawnieni do dochodzenia odszkodowania, ale ostatecznie odpuścili i nie weszli na drogę sporu.

W zasadzie wynik tych badań w ogóle nie dziwi.

Jeżeli przejrzelibyście Państwo komentarze, które pojawiają się pod moimi wpisami, to przewija się w nich bardzo negatywny obraz polityki zakładów ubezpieczeń forsujących odmowy wypłaty w sytuacjach, które dla komentujących są wręcz oczywiste.

Niestety po części z takimi wnioskami trzeba się zgodzić. Skoro bowiem procent osób, które rezygnują z dochodzenia, z walki o swoje jest tak wysoki, to organizacja myśląca kategoriami zysku i strat, wyposażona w wszelakiego rodzaju narzędzia analityczne, po prostu z tej sytuacji korzysta.

Nawet licząc się z faktem, iż 90 % jak nie więcej sporów sądowych przegra, to i tak koszty poniesione na obsługę prawną i koszty procesu płacone drugiej stronie będą mniejsze niż wartość tych 28% odszkodowań, które nie są wypłacane.

Wracając natomiast do treści badań warto także odnotować przesłanki „wywieszenia białej flagi” przez ubezpieczycieli.

Pierwszą i oczywistą przeszkodą są koszty. Prawie połowa ankietowanych, a dokładnie 44 proc. zrezygnowała z walki o swoje, gdyż uznała, że prowadzenie sporu i związane z tym koszty adwokata, czy radcy prawnego są w Polsce zbyt drogie. O kosztach pisałem TUTAJ i TUTAJ.

Kolejna gruba, blisko trzecia część ankietowanych, uznała że sprawa była po prostu zbyt błaha. No akurat te przesłankę rozumiem, czasem dla świętego spokoju warto odpuścić.

Blisko co piąty pytany -21 % nie miał natomiast czasu, aby się sprawą zająć.

Jakie z tego wnioski płyną? Chyba dopóki ten wskaźnik z 28 % nie zmaleje do 2,8 %  sądowe wokandy będą zapełnione sprawami przeciwko PZU, Warcie, Allianzowi, czy każdemu innemu ubezpieczycielowi.

Nowy rok szkolny- nowe składki ubezpieczenia do zapłacenia- ale czy jest za co? Raport Rzecznika Finansowego dot. ubezpieczeń szkolnych.

640px-Saladeaula_itapevi

Sam pamiętam jeszcze jak nosiłem kilkanaście złotych do szkoły by opłacić koszty szkolnego ubezpieczenia. No cóż przez te kilkanaście lat mojej szkolnej kadencji, poza epizodycznymi pałami, nic złego mi się w szkole nie stało. Tak więc nie miałem okazji sprawdzić szkolnego ubezpieczenia w praktyce.

Niestety za  pałę odszkodowania nie było.

Rodzicom zastanawiającym się czy warto korzystać z szkolnego ubezpieczenia polecam pod rozwagę opublikowany przez Rzecznik Finansowego raport, który można znaleźć pod tym LINKIEM.  

Żeby jednak nie narażać szanownych Czytelników na analizę dość obszernego dzieła, a jednocześnie samemu się nie powtarzać to odwołam się do cytatów z strony Rzecznika Finansowego:

„- Przygotowywane dziś materiały marketingowe obiecują często zbyt wiele w stosunku do rzeczywistego zakresu. Kuszą atrakcyjnie brzmiącymi opcjami np. wypłatami za ukąszenie przez osę. Nie zawsze znajdziemy w nich informację o warunkach, jakie trzeba spełnić, żeby świadczenie dostać i ile ono wyniesie. Dlatego apelujemy do rodziców, żeby zapoznawali się z warunkami umowy, zanim zapłacą składkę. Powinna ona być dostępna w szkole, czy to w formie papierowej czy elektronicznej – mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego, w biurze Rzecznika Finansowego.

„- Warto też mieć świadomość, że te umowy w większości przewidują wypłaty tylko w przypadku stwierdzenia tzw. trwałego uszczerbku na zdrowiu. Zwykle za taki są uznawane uszkodzenia ciała, które są trwałe i nie rokują poprawy. A wiele urazów np. stłuczeń, zwichnięć czy złamań, nie powoduje trwałego uszczerbku i zakłady ubezpieczeń odmawiają wtedy wypłaty – zwraca uwagę Krystyna Krawczyk.”

„- Część umów przewiduje wypłatę w razie pogryzienia przez psa, pokąsania, ukąszenia czy użądlenia. Przy czym najczęściej jest to 1% sumy ubezpieczenia, co przekłada się na około 100 zł wypłaty. Jednak, żeby taką kwotę otrzymać, dziecko na skutek takiego pogryzienia czy ukąszenia musi trafić na przynajmniej 2 dni do szpitala. Niestety materiały marketingowe nie zawsze wspominają o tym wymogu – zwraca uwagę Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika”

„- Należy upewnić się, że NNW szkolne obejmie również wypadki w czasie tzw. SKS, czy innych zajęć pozalekcyjnych. Część umów standardowo obejmuje tylko urazy powstałe w szkole, w czasie lekcji W-F. To efekt tego, że niektóre umowy definiują SKS czy uczestnictwo dziecka w różnego rodzaju turniejach czy zawodach jako wyczynowe, zawodowe lub profesjonalne uprawnianie sportu   mówi Aleksander Daszewski.”-

„- Można tam znaleźć wyłączenie odpowiedzialności np. za urazy powstałe w trakcie treningu sportów walki np. judo czy karate. Może też się zdarzyć, że nie dostaniemy też wypłaty, jeśli dziecko złamie sobie rękę jeżdżąc na rowerze, rolkach czy deskorolce na coraz popularniejszych specjalnie przygotowanych rampach czy – jak to bywa zapisane w OWU – terenie naturalnym obfitującym w przeszkody – podkreśla Aleksander Daszewski.”

„- Przypominam, że od 1 kwietnia 2016 r., ubezpieczający, czyli szkoła nie może otrzymywać wynagrodzenia lub innych korzyści w związku z oferowaniem możliwości skorzystania z ochrony ubezpieczeniowej lub czynnościami związanymi z wykonywaniem umowy ubezpieczenia. Tymczasem wciąż otrzymujemy sygnały o różnego rodzaju przepływach finansowych na rzecz szkoły czy Rady Rodziców, sięgających 20-30% zebranej składki. Pytanie czy rodzice mają świadomość, że z 51 zł ich składki, 34 zł jest przeznaczone na ochronę, a 17 zł stanowi dofinansowanie szkoły – mówi Aleksander Daszewski.”

„- Wciąż pokutuje mit o obowiązkowości takiego ubezpieczenia. Tymczasem jedną obligatoryjną umową jest ubezpieczenie NNW i kosztów leczenia uczniów wyjeżdzających na zagraniczną wycieczkę – przypomina Krystyna Krawczyk.”

„- Z jednej strony to dobrze, że istnieje takie powszechne ubezpieczenie i dzieci mają jakąkolwiek ochronę ubezpieczeniową. Wydaje się jednak, że konstrukcja tych umów wymaga gruntownych zmian, żeby zapewniały one rzeczywiste  wsparcie w razie nieszczęśliwego wypadku – apeluje Krystyna Krawczyk.”

A Państwo decydujecie się na ubezpieczenie szkolne? I jakie macie z nim doświadczenie, warto?

 

Wszystkie cytaty za: https://rf.gov.pl/sprawy-biezace/Raport_Rzecznika_Finansowego_o_ubezpieczeniach_szkolnych__NNW_szkolne_____co_warto_wiedziec__zeby_uniknac_rozczarowania___22645

Odszkodowania (zadośćuczynienie) za uszczerbek na zdrowiu a majątek wspólny małżonków.

Decyzja co do wypowiedzenia przed urzędnikiem stanu cywilnego bądź księdzem w ramach ślubu konkordatowego „sakramentalnego tak” ma co oczywiste doniosłe skutki w zakresie majątku nowo poślubionych małżonków.

Jeżeli małżonkowie nie uregulowali swojego statusu majątkowego poprzez zawarcie umowy majątkowej małżeńskiej- tzw. intercyzy, to od tej pory pomiędzy nimi obowiązywać będzie tzw. ustrój  wspólności majątkowej.

W konsekwencji w zasadzie cały dochód jaki małżonkowie od odejścia od ołtarza otrzymają będzie stanowić ich majątek wspólny.  Jeżeli więc mąż zostaje w domu i opiekuje się dziećmi, a żona robiąc kariera zarabia dziesiątki tysięcy złotych, to te dochody stanowią własność wspólną męża i żony.

A czy zasada ta doznaje jakiejś modyfikacji w przypadku otrzymania przez jednego z małżonków odszkodowania, zadośćuczynienia z tytułu wypadku, w wyniku którego doszło do powstania uszczerbku na zdrowiu?

Tak jak Czytelnicy mojego bloga wiedzą np. : w przypadku  potrącenia przez samochód i doznania poważnych obrażeń, złamania nogi, złamania ręki, wstrząśnienia mózgu, urazu kręgosłupa poszkodowanemu należy się zadośćuczynienie.

Wysokość tego zadośćuczynienia może sięgać często i wielu tysięcy złotych.

Do kogo więc należeć będą środki otrzymane przez męża, będącego ofiarą wypadku drogowego, który w wyniku tego zdarzenia doznał np. złamania kręgosłupa?

Odpowiedź na to pytanie daje lektura Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który w art. 33 stanowi:

Art. 33 Do majątku osobistego każdego z małżonków należą:
6) przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia albo z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; nie dotyczy to jednak renty należnej poszkodowanemu małżonkowi z powodu całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z powodu zwiększenia się jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość;

Jak więc widać Ustawodawca w przypadku odszkodowania za uszkodzenie ciała i zadośćuczynienia wprowadził wyjątek od ogólnej zasady wrzucającej wszelkie dochody małżonków do jednego wora.  Środki otrzymane przez jednego z małżonków z tego tytułu zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym wchodzą w skład majątku osobistego małżonka, poszkodowanego w wyniku wypadku czy innego zdarzenia.

Ustawodawca uznał bowiem, iż zadośćuczynienie i odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu ma przede wszystkim rekompensować ból i cierpienie poszkodowanego. Ból i cierpienie w oczach Ustawodawcy miało więc tak osobisty charakter, iż zdecydował się on tu zrobić wyjątek od ogólnej kodeksowej zasady.

Wyjątek ten jednak doznaje dalszego wyjątku w przypadku renty orzeczonej z powodu utraty zdolności do pracy.

Jeżeli poszkodowanemu z powodu całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z powodu zwiększenia się jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość zostanie przyznana renta, to wówczas wejdzie ona w skład majątku wspólnego małżonków.

Wyjątek ten znajduje swoje uzasadnienie w tym, iż renta ta stanowi niejako substytut pełnego wynagrodzenia za pracę poszkodowanego małżonka, które to wynagrodzenie, gdyby nie wypadek, otrzymywałby.  A wynagrodzenie za pracę wchodzi w skład majątku wspólnego małżonków.

Małe trzęsienie ziemi w sprawach dochodzenia roszczeń z wynajmu pojazdów zastępczych !!!

Rynek związany z dochodzeniem odszkodowań przypomina trochę kowadło, gdzie młotem są wszelkiego rodzaju maści pośrednicy, warsztaty i firmy skupujące roszczenia, a kowadłem zakład ubezpieczeń.
Natomiast gdzieś tam pośrodku znajduje się poszkodowany.
Trochę zamieszania, a raczej powiedziałbym ze całkiem sporo spowoduje najnowsze, jeszcze świeże orzeczenie Sądu Najwyższego.
Sąd został zapytany:
„Czy w ramach obowiązku minimalizacji szkody, poszkodowanemu który nie skorzystał z oferty najmu pojazdu od ubezpieczyciela OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, oferującego mu bezpłatnie pojazd zastępczy według stawek niższych, od oferowanych przez wynajmującego, przysługuje zwrot faktycznie poniesionych wydatków na najem pojazdu zastępczego?​”
Pytanie to doczekało się aż uchwały, wydanej w dniu 24 sierpnia 2017 r. w sprawie pod sygn. akt: III CZP 20/17 o następującej treści:

​”Wydatki na najem pojazdu zastępczego poniesione przez poszkodowanego,  przekraczające koszty zaproponowanego przez ubezpieczyciela skorzystania z takiego pojazdu są objęte odpowiedzialnością z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, jeżeli ich poniesienie było celowe i ekonomicznie uzasadnione.”

 

Cóż to oznacza? Radykalne zmniejszenie zysków firm pod tytułem ” Wynajem aut z OC sprawcy”

Ale o tym może po weekendzie, w poniedziałek.

Przeniesienie własności auta przy szkodzie kradzieżowej – autocasco.

Zwrócił się do mnie Czytelnik, który miał to nieszczęście, iż należący do niego pojazd został skradziony. Na tyle jednak miał szczęście, iż w myśl dawnego hasła PZU: „przezorny zawsze ubezpieczony”.  Tak wiec posiadał polisę AC przewidująca także odpowiedzialność ubezpieczyciela za kradzież.

Ubezpieczyciel przysłał poszkodowanemu szereg dokumentów, które miałby on zorganizować, między innymi ubezpieczalnia zażyczyła sobie podpisania umowy przeniesienia własności skradzionego auta.

Czytelnik w związku z tym żądaniem miał szereg wątpliwości: czy ubezpieczyciel może żądać przeniesienia własności, czy on może przenieść te własność w sytuacji gdy auto jest skradzione, a co w sytuacji gdy auto się odnajdzie?

No cóż jest to w zasadzie standardowa procedura przy wszystkich szkodach kradzieżowych w zasadzie wszystkich ubezpieczalni.

Uprawnienie do żądania złożenia podpisu pod umową przeniesienia własności auta wynika wprost z postanowień ogólnych warunków umowy AC.

I jest w zasadzie bardzo logiczne.

Skoro ubezpieczyciel stosownie do postanowień polisy wypłaca odszkodowanie za skradziony pojazd, to chciałby mieć szanse ( nawet promilową) na odzyskanie wypłaconego odszkodowania.

A co się stanie jak auto się odnajdzie? Wówczas ubezpieczyciel jako jego właściciel je odzyska i w dowolny przez siebie sposób zagospodaruje.