
Ostatnio jeden z moich klientów zapytał mnie: „Panie mecenasie, ubezpieczyciel twierdzi, że 36 dni najmu pojazdu zastępczego to za dużo. Mówią, że naprawa powinna zająć maksymalnie 10 dni. Co pan o tym sądzi?”. To pytanie słyszę w mojej kancelarii regularnie. I za każdym razem odpowiadam: to zależy. Ale od czego? O tym dzisiaj.
Spis treści
- Czym jest uzasadniony czas najmu pojazdu zastępczego?
- Kto odpowiada za zwłokę w naprawie?
- Czas technologiczny vs czas rzeczywisty – gdzie jest prawda?
- Weekendy i święta – czy się liczą?
- Jak ubezpieczyciele manipulują czasem najmu
- Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
- FAQ – najczęstsze pytania
Czym jest uzasadniony czas najmu pojazdu zastępczego?
W jednej ze spraw, którą prowadziłem, warsztat oszacował czas naprawy na 36 dni. Ubezpieczyciel od razu zaprotestował: „To absurd! Czas technologiczny to maksymalnie 4 dni robocze!”. I tu zaczyna się problem. Bo czas technologiczny to jedno, a rzeczywisty czas naprawy to zupełnie co innego.
Czas technologiczny to czysta roboczogodzina – ile zajmie mechanikowi faktyczne przykręcenie, malowanie, montaż. W sprawie, o której wspominam, wynosił on 22 rbh, co dało 4 dni robocze. Ale to tylko teoria. W praktyce trzeba doliczyć:
- Czas oczekiwania na części (w tej sprawie warsztat szacował 4 dni)
- Czas schnięcia lakieru (minimum 1 dzień)
- Czas na dodatkowe oględziny przez ubezpieczyciela (w tej sprawie aż 10 dni zwłoki!)
- Czas na wydanie pojazdu (1 dzień)
Biegły sądowy w tej sprawie uznał 27 dni za uzasadnione. Dlaczego nie 36? Bo od 27 kwietnia do 2 czerwca 2017 roku (data wypłaty bezspornej kwoty odszkodowania) upłynęło właśnie tyle dni. Kluczowe jest, że biegły odliczył 10 dni zwłoki w zgłoszeniu dodatkowych oględzin – i słusznie. Ale o tym za moment.
Kto odpowiada za zwłokę w naprawie?
To jedno z najbardziej kontrowersyjnych pytań w sprawach odszkodowawczych. Ubezpieczyciele chętnie zrzucają odpowiedzialność na warsztaty: „To nie nasza wina, że warsztat źle organizuje pracę!”. Warsztaty ripostują: „Czekamy na decyzję ubezpieczyciela!”. A poszkodowany? Siedzi w środku i płaci za najem pojazdu zastępczego.
Z mojego doświadczenia wynika, że kluczowe jest, kto i kiedy powoduje zwłokę. Jeśli:
- Warsztat zwleka z zamówieniem części – to nie obciąża ubezpieczyciela. Poszkodowany powinien wybrać sprawny warsztat.
- Ubezpieczyciel zwleka z oględzinami – to w pełni obciąża ubezpieczyciela. W sprawie, o której piszę, pierwsze oględziny odbyły się 8 maja 2017 r., a drugie dopiero 19 maja 2017 r. – 11 dni później! Dlaczego tak długo? Nikt nie wie. I to właśnie ubezpieczyciel powinien ponieść koszt tych 10-11 dni zwłoki (jeden dzień na zgłoszenie potrzeby dodatkowych oględzin jest uzasadniony).
- System dystrybucji części zawodzi – to już bardziej skomplikowane. Czy poszkodowany ma ponosić konsekwencje tego, że Volkswagen wysyła części z Niemiec tydzień? Moim zdaniem nie, ale sądy czasem mają inne poglądy.
Co ciekawe, w orzecznictwie pojawia się coraz częściej pogląd, że poszkodowany nie musi szukać warsztatu, który ma części „od ręki”. Może wybrać warsztat zaufany, nawet jeśli czas dostawy części będzie dłuższy. Ale jest granica – nie może to być zwłoka nieracjonalna (np. 3 miesiące na zamówienie felgi).
Czas technologiczny vs czas rzeczywisty – gdzie jest prawda?
Ubezpieczyciele uwielbiają operować czasem technologicznym. „4 dni robocze wystarczą!”. Ale życie weryfikuje te kalkulacje brutalnie. W praktyce naprawy zajmują dużo dłużej. Dlaczego?
- Części nie zawsze są dostępne od ręki. Szczególnie w przypadku nowszych modeli czy aut premium. Część może przyjechać z Niemiec – i to już tydzień.
- Lakier musi schnąć. To nie jest kwestia „szybciej czy wolniej” – to fizyka. Profesjonalny lakier potrzebuje minimum 24 godzin na pełne wyschnięcie, często więcej w zimie.
- Ubezpieczyciel wymaga dodatkowych oględzin. I tu zaczyna się kabaret. W tej sprawie, o której piszę, ubezpieczyciel najpierw przeprowadził oględziny 8 maja, potem – 19 maja. Pytanie: dlaczego nie można było zrobić tego od razu? Odpowiedź: bo ubezpieczyciel chce sprawdzić, czy warsztat nie dopisał „czegoś od siebie”. Ale kto za to płaci? Poszkodowany.
- Warsztat ma innych klientów. To prawda – warsztat nie obsługuje tylko jednego pojazdu. Ale jeśli warsztat profesjonalnie oszacował czas naprawy na 36 dni, uwzględniając swoją dostępność i kolejkę, to czy to wina poszkodowanego?
Biegły w sprawie ustalił, że uzasadniony czas to 27 dni. Nie 4 dni technologiczne, nie 36 dni warsztatowe – 27 dni rzeczywiste. I to jest właśnie ta „złota środka”, którą sądy akceptują.
Weekendy i święta – czy się liczą?
Tak, weekendy i święta się liczą do czasu najmu pojazdu zastępczego. Dlaczego? Bo poszkodowany potrzebuje samochodu również w soboty i niedziele. Jeździ do sklepu, na spotkania rodzinne, z dziećmi na basen. Życie się nie kończy w piątek o 16:00.
Ubezpieczyciele czasem argumentują: „Ale przecież warsztat w weekend nie pracuje, więc dlaczego mamy płacić za najem w sobotę i niedzielę?”. Odpowiedź jest prosta: bo poszkodowany wciąż potrzebuje auta. Nie może przecież w weekend chodzić pieszo, bo warsztat akurat ma zamknięte.
W sprawie, którą opisuję, najem trwał od 27 kwietnia do 16 czerwca 2017 r. – 51 dni. Sąd uznał za uzasadnione 27 dni (do wypłaty bezspornej kwoty odszkodowania), co obejmowało również weekendy. I słusznie.
Jak ubezpieczyciele manipulują czasem najmu
Z praktyki mojej kancelarii znam wiele sztuczek, którymi ubezpieczyciele próbują zaniżyć koszty najmu pojazdu zastępczego:
- „Czas technologiczny wystarczy” – jak pisałem wyżej, to mit. Czas technologiczny to tylko część całości.
- „Warsztat niepotrzebnie zwlekał” – często bez dowodów. Ubezpieczyciel po prostu zakłada, że warsztat mógł działać szybciej, nie podając konkretnych argumentów.
- „System dystrybucji części to nie nasz problem” – czyli de facto: poszkodowany ma ponosić konsekwencje tego, że producent wysyła części powoli. To absurd.
- „Nie było potrzeby dodatkowych oględzin” – a jeśli ubezpieczyciel sam je zlecił, to dlaczego poszkodowany ma za nie płacić?
- „Naprawa powinna zacząć się od razu” – ubezpieczyciele lubią zakładać, że warsztat czeka tylko na ten konkretny pojazd. W praktyce warsztat ma kolejkę, często 1-2 tygodniową.
Moja rada? Dokumentujcie wszystko. Maile z warsztatem, potwierdzenia zamówienia części, terminy oględzin. To wasze zabezpieczenie na wypadek sporu.
Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
Na podstawie mojego doświadczenia, oto co radziłbym każdemu poszkodowanemu:
- Ustalcie z warsztatem realny czas naprawy – nie 4 dni technologiczne, ale rzeczywisty czas uwzględniający zamówienie części, oględziny, kolejkę w warsztacie. Poproście o to na piśmie.
- Dokumentujcie każdą zwłokę – jeśli ubezpieczyciel opóźnia oględziny, warsztat zwleka z zamówieniem części, notujcie daty, maile, telefony. To będzie wasz dowód w sądzie.
- Nie przyjmujcie od razu oferty ubezpieczyciela – jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że uzasadnione jest 10 dni najmu, a warsztat szacuje 30 dni, nie zgadzajcie się od razu. Poczekajcie na opinię biegłego lub prawnika.
- Wynajmijcie pojazd od razu – nie czekajcie tydzień „bo może szybko naprawią”. Czas zaczyna biec od momentu wypadku (lub od momentu, gdy pojazd trafi do warsztatu), nie od momentu, gdy uznacie, że „już za długo to trwa”.
- Wybierajcie sprawny warsztat – warsztat, który oszacuje 60 dni na naprawę prostego błotnika, naraża was na zarzut nieracjonalnego wydłużania najmu. Warsztat powinien działać profesjonalnie, ale nie musi być najtańszy ani najszybszy.
FAQ – najczęstsze pytania
Ile dni najmu pojazdu zastępczego jest uzasadnione?
To zależy od zakresu uszkodzeń. W praktyce dla średnich uszkodzeń (wymiana kilku elementów, lakierowanie) uzasadniony czas to 14-30 dni. Dla większych uszkodzeń może być dłużej.
Czy ubezpieczyciel może zarzucić, że 36 dni to za dużo?
Tak, ubezpieczyciel może kwestionować każdy dzień najmu. Ale to on musi udowodnić, że czas był nieuzasadniony. W praktyce robi to przez opinię biegłego.
Co jeśli warsztat zwleka z naprawą?
Jeśli zwłoka wynika z winy warsztatu (nie zamówił części, zapomniał o aucie), to nie obciąża ubezpieczyciela. Dlatego tak ważny jest wybór sprawnego warsztatu.
Czy weekendy liczą się do czasu najmu?
Tak, weekendy i święta liczą się do czasu najmu. Poszkodowany potrzebuje auta również w soboty i niedziele.
Kto płaci za dodatkowe oględziny ubezpieczyciela?
Jeśli ubezpieczyciel sam zleca dodatkowe oględziny (np. po 10 dniach od pierwszych), to czas zwłoki obciąża ubezpieczyciela, nie poszkodowanego.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszam do kontaktu z moją kancelarią.
Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl
www: https://prawnikpoznanski.pl
Źródła:
- Kodeks cywilny, art. 361, 363








