Koszt transportu pojazdu po naprawie a przed badaniem technicznym pokolizyjnym jako element odszkodowania.

Naha_Okinawa_Japan_JAF-Towing-car-01Przepisy prawa w sytuacji związanej z bardziej rozległą naprawą wymagają przeprowadzenia badania technicznego pokolizyjnego.

Formalnie więc auto, mimo iż zostało naprawione zanim zostanie ponownie dopuszczone do ruchu nie powinno poruszać się po drogach. Do takiego też wniosku doszedł jeden z serwisów samochodowych, który po naprawie odholował auto do stacji kontroli pojazdów.

Ubezpieczyciel zwrócił koszty badania technicznego, niemniej jednak odmówił zwrotu kosztów transportu auta z warsztatu do OSKP.

Siła rzeczy o zapłatę tej kwoty koniecznym okazało się pozwanie zakładu ubezpieczeń. Sąd Rejonowy Poznań Stare Miasto w sprawie o sygn akt: XII GC 148/17 nie miał jednak wątpliwości co do zasadności poniesienia tego kosztu:

„Odnośnie natomiast braku refundacji kosztów transportu naprawionego pojazdu do stacji obsługi celem przeprowadzenia badania technicznego pokolizyjnego należy przyznać rację powodowi, który wskazał, że pozwany w całości zrefundował koszty badania technicznego powypadkowego, zatem uznał zasadność takiego badania. Skoro zatem pozwany uznał, że pojazd wymagał badania technicznego dopuszczającego go do ruchu, to oczywistym jest, że pojazd ten musiał zostać przewieziony do stacji obsługi na lawecie, ponieważ nie był dopuszczony do ruchu po kolizji i mógł stwarzać zagrożenie na drodze, bądź narazić poszkodowanego na odpowiedzialność. .”

Śmierć powoda w sprawie o zadośćuczynienie – jak określić roszczenia jego następców prawnych?

trees in park
Photo by Pixabay on Pexels.com

Roszczenie o zadośćuczynienie ma ścisły osobisty charakter i jako takie nie podlega ono dziedziczeniu. Tym samym w chwili śmierci uprawnionego wygasa poza jednym wyjątkiem:

Zgodnie z art. 445 § 3 k.c. roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie lub gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego.

W takiej sytuacji najczęściej mamy do czynienia z kilkoma spadkobiercami zmarłego. Powstaje zatem pytanie jak określić w dalszym procesie roszczenia przysługujące następcom prawnym zmarłego poszkodowanego?

Czy roszczenie winno być podzielone stosownie do udziałów, czy tez mamy do czynienia z solidarnością wierzycieli spadkowych?

Zgodnie z tezą wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku – I Wydział Cywilny z dnia 13 maja 2015 r.I ACa 32/15 „Na podstawie przepisów o zobowiązaniach podzielnych spadkobierca również przed działem spadku może dochodzić przysługującego mu z tytułu dziedziczenia udziału w wierzytelności, której dłużnik obowiązany jest do spełnienia świadczenia podzielnego.”

Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, należy uznać, iż następcy prawni mają prawo dochodzić w sprawie o zadośćuczynienia i odszkodowanie jako świadczeń podzielnych stosownie do przysługujących im udziałów w spadku.

Czy śmierć powoda w sprawie o zadośćuczynienie wpływa na wysokość zasądzanego zadośćuczynienia?

horror crime death psychopath
Photo by Tookapic on Pexels.com

Niestety zdarza się, iż powód dochodzący przed sądem swoich roszczeń nie dożywa końca procesu. Co więcej ostatnimi laty z moich obserwacji wynika, iż sprawy w sądzie trwają dwa razy dłużej niż jeszcze niedawno, co oznacza, iż zamiast roku mamy średnio dwa lata oczekiwania na wyrok, tym samym ta niedogodność wpływa na statystyczne zwiększenie szans na taki rezultat.

Przypomnieć w tym miejscu warto, iż wytoczenie powództwa o zadośćuczynienie jest w zasadzie warunkiem do odziedziczenia tego roszczenia przez spadkobierców zmarłego. Jedynie bowiem w sytuacji wytoczenia powództwa lub uznania roszczenia przez ubezpieczyciela, czy sprawcę szkody roszczenie, to podlega dziedziczeniu. W przeciwnym razie wygasa wraz z śmiercią.

Oczywiście jak się można domyśleć ubezpieczyciele z faktu śmierci osoby najbardziej zainteresowanej próbują wywodzić skutki w postaci żądania zasądzenia mniejszego zadośćuczynienia.

Logika taka: skoro poszkodowany nie żyje, to w zasadzie jego spadkobiercy  nie dziedziczą faktycznie cierpienia i bólu osoby poszkodowanej, a co za tym idzie należy im się mniej.

Z takim poglądem nie sposób się zgodzić.  Śmierć poszkodowanego nie powinna mieć wpływu na wysokość przyznanego zadośćuczynienia i odszkodowania.

Jak bowiem wskazał trafnie w swoim wyroku  Sąd Apelacyjny w Szczecinie z dnia 25 października 2012r. w sprawie o sygn.. akt I ACa 564/12:

„Wstąpienie do sprawy po śmierci poszkodowanego powoda jego spadkobierców (art. 445 § 1 i 3 KC) nie może prowadzić do obniżenia wysokości zadośćuczynienia. Zgodnie bowiem z art. 445 § 3 KC, roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie albo gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego. Oznacza to, że rozważane roszczenie w zasadzie nie podlega dziedziczeniu, jako ściśle związane z osobą zmarłego (zob. art. 922 § 2 KC). W drodze wyjątku ustawodawca dopuścił dziedziczenie roszczenia o zadośćuczynienie w dwóch wypadkach, m.in. w razie wytoczenia powództwa za życia poszkodowanego. Według art. 922 § 1 KC, prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą z chwilą jego śmierci na jedną lub kilka osób. Takie prawa (tu: roszczenie o zadośćuczynienie) i obowiązki wchodzą w skład spadku, jest zaś zasadą, że spadkobierca znajduje się w takiej sytuacji prawnej, w jakiej znajdował się spadkodawca. Roszczenie o zadośćuczynienie nie może być inne tylko dlatego, że poszkodowany zmarł w trakcie procesu. W przeciwnym razie o wysokości zadośćuczynienia decydowałaby okoliczność w zasadzie nieprzewidywalna, jaką jest chwila śmierci poszkodowanego: przed uprawomocnieniem się wyroku albo po jego uprawomocnieniu.”

Dowód z oględzin miejsca zdarzenia- trochę niedoceniany środek dowodowy, a często przydatny w procesie o odszkodowanie.

Adwokaci, radcowie prawni prowadzący sprawy o odszkodowanie, czy szerzej Kancelarie zajmujące się sprawami odszkodowawczymi mają często bardzo uprzywilejowaną pozycję w stosunku do prawników prowadzących inne postępowania o zapłatę.

Jako że zasadniczą przyczyną powstawania urazów i uszczerbku na zdrowiu osób poszkodowanych są wypadki samochodowe, które charakteryzują się tym, iż w większości przypadków zanim nawet poszkodowany zacznie starać się o zadośćuczynienie, czy odszkodowanie, to już wiadomo kto jest sprawca wypadku.

Tym samym adwokat, który w imieniu Klienta kieruje sprawę do zakładu ubezpieczeń, czy do sądu z pozwem o zapłatę zadośćuczynienia nie musi wykazywać zasady odpowiedzialności drugiej strony. Spór między stronami toczy się w zasadzie tylko w zakresie wysokości należnego poszkodowanemu zadośćuczynienia.

Trochę inaczej wygląda sytuacja w sprawach, gdzie zasada odpowiedzialności jest kwestionowana. Najczęściej z mojej praktyki radcy prawnego prowadzącego sprawy o odszkodowanie wynika, iż taka kategorią spraw odszkodowawczych są wszelkiego rodzaju wypadki typu: potkniecie się na chodniku, upadek na śliskiej jezdni, przewrócenie się o porzucony na drodze przedmiot, upadek na wadliwie zbudowanych schodach.

W tego typu sytuacjach zakład ubezpieczeń odmawia co do zasady. Wie bowiem, iż sprawa jest ocenna i po pierwsze nie wszyscy się na proces zdecydują, po drugie, w niektórych sprawach być może wygra.

W tego typu sytuacjach, gdy jest to możliwe warto korzystać z dowodu jakim jest przeprowadzenie oględzin miejsca zdarzenia. Nie zawsze oczywiście jest to możliwe, śnieg, czy lód może stopnieć, a płyta chodnikowa, która wystawała z ciągu pieszego mogła zostać naprawiona.

Ostatnio w Poznaniu prowadziłem sprawę wypadku przed jednym z tutejszych marketów budowlanych. Poszkodowana zdecydowała się wejść do przedmiotowego marketu przez kasę budowlaną. Podczas wejścia, powódka poślizgnęła się na leżących tuż przed wejściem płytach HDF i upadła, w wyniku czego doznała złamania końców dalszych przedramienia lewego i złamania nasady dalszej kości promieniowej i łokciowej.

Market bronił się, iż płyty leżały w namalowanej kopercie oznaczonej jako miejsce załadunku. W konsekwencji jego zdaniem wina leżała w nieostrożnej poszkodowanej.

W toku sprawy jednym z dowodów, które przeprowadził sąd była własnie wizja lokalna. Co podczas tej wizji udało się zauważyć, to fakt, iż namalowane koperty sę namalowane na chodniku prowadzącym do wejścia, na którym to chodniku i na których to kopertach cały czas odbywa się ruch klientów marketu.

Tym samym sąd miał okazję sam na własne oczy zobaczyć, czy miejsce to jest miejscem niebezpiecznym, co było podstawą naszego roszczenia.

Czy można wnieść o umorzenie regresu dochodzonego przez UFG?

white parabolic antenna beside brown concrete building
Photo by Tatiana on Pexels.com

W poprzednim artykule pt. Czy można umorzyć karę za brak OC?, zajęliśmy się problematyką umorzenia kar nałożonych na posiadaczy pojazdów mechanicznych, którzy nie wykupili obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.

Jak wskazaliśmy w niniejszym artykule, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny może umorzyć opłatę z tytułu nałożonej kary w całości lub w części albo udzielić ulgi w jej spłacie w uzasadnionych przypadkach, kierując się przede wszystkim wyjątkowo trudną sytuacją materialną i majątkową zobowiązanego, jak również jego sytuacją życiową.

W myśl ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, do zadań Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego należy zaspokajanie roszczeń z tytułu ubezpieczeń obowiązkowych powstałych na skutek wyrządzenia szkody na osobie lub mieniu przez posiadacza pojazdu mechanicznego, który w chwili zdarzenia nie był ubezpieczony obowiązkowym ubezpieczeniem OC posiadaczy pojazdu.

W związku z powyższym, w razie kolizji to właśnie Fundusz wypłaca odszkodowanie poszkodowanemu, a następnie w ramach regresu domaga się zwrotu wydatkowanych kwot poprzez uregulowanie rachunków.

W wielu przypadkach kwoty te są bardzo wysokie, przez co kierowcy nie są w stanie spłacić długu bez uszczerbku finansowego.

Stąd też pojawia się pytanie, czy w takim przypadku kierowca również może złożyć wniosek o umorzenie długu lub rozłożenia go na raty?

Odpowiedź jest oczywista – jest to możliwe, a postępowanie jest analogiczne do postępowania w przypadku nałożenia kary za brak OC.

Zobowiązany do świadczenia może zatem wnioskować o umorzenie zobowiązania lub ustalenia innego sposobu spłaty. Jednakże wniosek ten zostanie pozytywnie rozpatrzony przez Fundusz tylko w przypadku, gdy wnioskodawca w sposób właściwy wykaże okoliczności wskazujące na wyjątkowo trudną sytuację materialną lub majątkową zobowiązanego, jak również jego trudną sytuację życiową.

Roszczenia odszkodowawcze – zwolnienie od kosztów sądowych?

Prasa doniosła, iż Naczelna Rada Adwokacka przygotowała projekt zmian Ustawy regulującej kwestię wykonywania zawodu prawnika.

Elementem tego projektu jest także proponowana nowa regulacja dotycząca ustawy o kosztach sądowych, która przewiduje, iż  w przypadku osób poszkodowanych czynami niedozwolonymi – wprowadzone zostanie ustawowe zwolnienie od kosztów sądowych, jeżeli powód dochodzi roszczeń odszkodowawczych, o których mowa w art 444 do 447 K.c.

Zgodnie z wyjaśnieniem do projektu  wskazano, iż: „Wyszliśmy z założenia, że w przeważającej liczbie przypadków osoby poszkodowane dochodzące roszczeń odszkodowawczych wynikających z tych przepisów korzystają ze zwolnienia przyznanego przez sąd, zaś koszty sądowe są rozliczane w orzeczeniu kończącym postępowanie. Z racji charakteru roszczeń i szczególnej sytuacji życiowej osób poszkodowanych ważne jednak, by ułatwić im realizację ich praw i objąć te osoby dobrodziejstwem ustawowego zwolnienia od kosztów sądowych”  wyjaśnia adwokat Przemysław Rosati z NRA.

Musze powiedzieć, iż pomysł ciekawy. Niewątpliwie bowiem widmo poniesienia znacznych kosztów sądowych w raczej nieuniknionym sporze z ubezpieczycielem wstrzymuje wielu poszkodowanych przed pójściem na drogę sądową.

Z drugiej strony wprowadzenie tej możliwości spowoduje znaczną eskalacje roszczeń co do kwot.

A jak Państwo odnoszą się do tej propozycji?

Czy roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców poszkodowanego ?

512px-August_Brömse_-_Vdova_(1910)

Co nie jest takie oczywiste, nie każde prawo przysługujące zmarłemu podlega dziedziczeniu. 

Zgodnie bowiem z regułą zawartą w art. 922 § 2 Kodeksu cywilnego nie należą do spadku prawa i obowiązki zmarłego ściśle związane z jego osobą.

Cóz pod tym pojeciem rozumiemy?

Przez prawa ściśle związane z osobą spadkodawcy w świetle powyższego przepisu należy rozumieć m.in. takie prawa, których realizacja może mieć na celu zaspokojenie interesu wyłącznie samego spadkodawcy, które zatem z chwilą jego śmierci tracą swój cel i stają się bezprzedmiotowe.

Przyjmuje się, iż tego typu prawem jest także roszczenie o zadośćuczynienie jakie przysługiwało zmarłemu.

Zadośćuczynienie to ma bowiem charakter ściśle osobisty, którego zadaniem jest złagodzenie powstałej w wyniku naruszenia dóbr osobistych krzywdy samemu poszkodowanemu, a nie członkom jego rodziny.

Choć jak wiemy niekiedy równiez członkom rodziny przysługują roszczenia o zadośćuczynienie w związku z krzywdą jaka stała sie udziałem poszkodowanego. Niemniej jednak są to roszczenia im przysługujące, a nie spadkodawcy.

Mimo ścisle osobistego charakteru roszczenia o zadośćuczynienie Kodeks cywilny w kwestii tej czyni pewien wyłom.

Stosownie do uregulowania zawartego w art. 445 § 3 kodeksu cywilnego roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie albo gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego.

Przejście roszczenia o zadośćuczynieniu na spadkobierców poszkodowanego może zatem nastąpić jedynie w razie istnienia jednej z dwóch przesłanek, na ktore wskazał Ustawodawca.

Pierwszą z nich jest uznanie roszczenia o zadośćuczynienie przez dłużnika na piśmie. Przypadek ten w zasadzie dotyczy sytuacji, w której najczęściej ubezpieczyciel wydał decyzję uznającą roszczenie, ale w międzyczasie uprawniony do otrzymania zadośćuczynienia zmarł, zanim jeszcze doszło do wypłaty. Z praktycznego punktu widzenia jest to dość rzadka sytuacja. 

Znacznie częściej możemy mieć do czynienia z druga sytuacją opisaną w wyżej cytowanym przepisie. Do dziedziczenia roszczenia o zadośćuczynienie dochodzi bowiem również wtedy, gdy za życia poszkodowanego zostanie wytoczone powództwo o to roszczenie.

Sytuacja ta z uwagi na długotrwałość procesówsądowych, ktore średnio trwają kilkanascie miesięcy,  a w skrajnych wypadkach kilka lat, nie jest juz taka rzadka.

Sam miałem raz do czynienia z sytuacją, gdy w toku procesu przeciwko ubezpieczycielowi mój Klient zmarl. Postępowanie to zostało wówczas zawieszone, do czasu aż została przeprowadzona procedura spadkowa. Nastepnie w miejsce zmarłego wstąpiła jego żona i dzieci, które domagaly się od ubezpieczyciela zapłaty w odpowiednim udziale przyslugującym im z stwierdzenia nabycia spadku.

Oczywiście w sytuacji, gdy śmierć poszkodowanego – uprawnionego do zadośćuczynienia nastąpiła zanim ubezpieczyciel sprawcy szkody wypowiedział się co do przysługującego mu roszczenia, lub zanim złożono w sądzie pozew o zadośćuczynienie, to w myśl cytowanego wyżej przepisu spadkobiercom poszkodowanego nie będzie przysługiwało roszczenie o zadośćuczynienie.