Śmierć powoda w sprawie o zadośćuczynienie – jak określić roszczenia jego następców prawnych?

trees in park
Photo by Pixabay on Pexels.com

Roszczenie o zadośćuczynienie ma ścisły osobisty charakter i jako takie nie podlega ono dziedziczeniu. Tym samym w chwili śmierci uprawnionego wygasa poza jednym wyjątkiem:

Zgodnie z art. 445 § 3 k.c. roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie lub gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego.

W takiej sytuacji najczęściej mamy do czynienia z kilkoma spadkobiercami zmarłego. Powstaje zatem pytanie jak określić w dalszym procesie roszczenia przysługujące następcom prawnym zmarłego poszkodowanego?

Czy roszczenie winno być podzielone stosownie do udziałów, czy tez mamy do czynienia z solidarnością wierzycieli spadkowych?

Zgodnie z tezą wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku – I Wydział Cywilny z dnia 13 maja 2015 r.I ACa 32/15 „Na podstawie przepisów o zobowiązaniach podzielnych spadkobierca również przed działem spadku może dochodzić przysługującego mu z tytułu dziedziczenia udziału w wierzytelności, której dłużnik obowiązany jest do spełnienia świadczenia podzielnego.”

Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, należy uznać, iż następcy prawni mają prawo dochodzić w sprawie o zadośćuczynienia i odszkodowanie jako świadczeń podzielnych stosownie do przysługujących im udziałów w spadku.

Reklamy

Czy śmierć powoda w sprawie o zadośćuczynienie wpływa na wysokość zasądzanego zadośćuczynienia?

horror crime death psychopath
Photo by Tookapic on Pexels.com

Niestety zdarza się, iż powód dochodzący przed sądem swoich roszczeń nie dożywa końca procesu. Co więcej ostatnimi laty z moich obserwacji wynika, iż sprawy w sądzie trwają dwa razy dłużej niż jeszcze niedawno, co oznacza, iż zamiast roku mamy średnio dwa lata oczekiwania na wyrok, tym samym ta niedogodność wpływa na statystyczne zwiększenie szans na taki rezultat.

Przypomnieć w tym miejscu warto, iż wytoczenie powództwa o zadośćuczynienie jest w zasadzie warunkiem do odziedziczenia tego roszczenia przez spadkobierców zmarłego. Jedynie bowiem w sytuacji wytoczenia powództwa lub uznania roszczenia przez ubezpieczyciela, czy sprawcę szkody roszczenie, to podlega dziedziczeniu. W przeciwnym razie wygasa wraz z śmiercią.

Oczywiście jak się można domyśleć ubezpieczyciele z faktu śmierci osoby najbardziej zainteresowanej próbują wywodzić skutki w postaci żądania zasądzenia mniejszego zadośćuczynienia.

Logika taka: skoro poszkodowany nie żyje, to w zasadzie jego spadkobiercy  nie dziedziczą faktycznie cierpienia i bólu osoby poszkodowanej, a co za tym idzie należy im się mniej.

Z takim poglądem nie sposób się zgodzić.  Śmierć poszkodowanego nie powinna mieć wpływu na wysokość przyznanego zadośćuczynienia i odszkodowania.

Jak bowiem wskazał trafnie w swoim wyroku  Sąd Apelacyjny w Szczecinie z dnia 25 października 2012r. w sprawie o sygn.. akt I ACa 564/12:

„Wstąpienie do sprawy po śmierci poszkodowanego powoda jego spadkobierców (art. 445 § 1 i 3 KC) nie może prowadzić do obniżenia wysokości zadośćuczynienia. Zgodnie bowiem z art. 445 § 3 KC, roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie albo gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego. Oznacza to, że rozważane roszczenie w zasadzie nie podlega dziedziczeniu, jako ściśle związane z osobą zmarłego (zob. art. 922 § 2 KC). W drodze wyjątku ustawodawca dopuścił dziedziczenie roszczenia o zadośćuczynienie w dwóch wypadkach, m.in. w razie wytoczenia powództwa za życia poszkodowanego. Według art. 922 § 1 KC, prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą z chwilą jego śmierci na jedną lub kilka osób. Takie prawa (tu: roszczenie o zadośćuczynienie) i obowiązki wchodzą w skład spadku, jest zaś zasadą, że spadkobierca znajduje się w takiej sytuacji prawnej, w jakiej znajdował się spadkodawca. Roszczenie o zadośćuczynienie nie może być inne tylko dlatego, że poszkodowany zmarł w trakcie procesu. W przeciwnym razie o wysokości zadośćuczynienia decydowałaby okoliczność w zasadzie nieprzewidywalna, jaką jest chwila śmierci poszkodowanego: przed uprawomocnieniem się wyroku albo po jego uprawomocnieniu.”

Zadośćuczynienie za dysfunkcję seksualną

Trudno jest mi oceniać ten wątek z punktu widzenia obu płci, ale niewątpliwie mojej osobie jako mężczyźnie perspektywa doznania uszczerbku w wyniku, którego doszłoby do naruszenia sprawności seksualnej jawi się jako szczególnie niekorzystna.

Dlatego tez zawsze mnie dziwiło, iż tabela uszczerbków na zdrowiu w przypadku utraty penisa przyznaje tylko 40% uszczerbek na zdrowiu. Być może z punktu widzenia funkcjonowania organizmu nie jest to aż tak radykalna strata jak niektóre urazu kości śródręcza, które punktowane mogą być na 30% uszczerbku. Gdzie jestem przekonany, że postawiony w takiej sytuacji jakikolwiek Pan, niewątpliwie gdyby mógł to by się na uszczerbki zamienił.

Żarty, żartami ale temat jest dość poważny.

Zarówno i dla mężczyzny jak i dla kobiety pogorszenie jakości życia seksualnego jest istotną krzywda, a nawet bardzo istotną.

Przeglądając ostatnio jeden z wyroków Sądu Okręgowego w Poznaniu natknąłem się na następującą sprawę. ( Sygnatura akt XVIII C 508/15 Poznań, dnia 23 lutego 2018 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu XVIII Wydział Cywilny)

Motocyklista w wyniku wypadku komunikacyjnego doznał obrażeń ciała w postaci m.in. złamania kręgosłupa na odcinku L4, urazu miednicy, złamania czwartej i piątej kości śródstopia prawego, stłuczenia uda prawego z raną powierzchni bocznej oraz awulsyjnego złamania krętarza większego kości udowej prawej.

Same te urazy już same w sobie stanowią o poważnych konsekwencjach dla zdrowia powoda.

Ponadto w wyniku tego wypadku poszkodowany został wyłączony z normalnego życia, stał się też zależny od osób trzecich. Miało to negatywny wpływ na zdrowie psychiczne powoda.

Cierpiał na dysfunkcję seksualną oraz nietrzymanie moczu. U poszkodowanego wystąpiły zaburzenia potencji, spadek libido. W związku z tym powód udał się w dniu 22 czerwca 2012 r. na konsultację do seksuologa. Zażywanie przez powoda leków psychotropowych, przeciwbólowych i nasennych ma dodatkowo niekorzystny wpływ na jego sferę seksualną.

W następstwie urazów doznanych w czasie wypadku w dniu 11 czerwca 2010 r. wystąpiła dysfunkcja seksualna i neurogenna pęcherza moczowego. Dolegliwości te mają charakter trwały.

Trwały uszczerbek na zdrowiu powoda wynikający z doznanych obrażeń w wyniku wypadku z dnia 11 czerwca 2010 r. wynosi:

– 7% z uwagi na utrwaloną nerwicę związaną z doznanymi obrażeniami,

– 10% z uwagi na zespół bólowy korzeniowy lędźwiowo-krzyżowy,

– 5% z uwagi na przebyte złamanie V kości śródstopia,

– 3% z uwagi na przebyte złamanie IV kości śródstopia,

– 40% z uwagi na dysfunkcję neurogenną pęcherza moczowego i dysfunkcję erekcyjną.

Łącznie trwały uszczerbek na zdrowiu powoda wynosi 65%.

Przy tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał, iż zasadną kwotą dla poszkodowanego w wypadku byłaby kwota 132.000 zł.

„Z uwagi na powyższe, a w szczególności mając na uwadze wyżej wymieniony rozmiar i rodzaj doznanych przez powoda obrażeń skutkujących 65% trwałym uszczerbkiem na zdrowiu, długotrwały proces leczenia i rehabilitacji, ograniczenia i zmiany w codziennym funkcjonowaniu (w tym konieczność korzystania z pomocy osób trzecich, faktyczną niezdolność do pracy), zaburzenia nerwicowe powoda, pogorszenie się kondycji finansowej powoda, przez co stracił majątek dorobkowy i szczególnie dotkliwą dla mężczyzny w wieku powoda dysfunkcję seksualną, odpowiednim zadośćuczynieniem w rozumieniu pieniężnym jest, zdaniem Sądu orzekającego w niniejszej sprawie, żądana przez powoda kwota 132.000 zł. Kwota ta uwzględnia zdaniem Sądu rozmiar uszczerbku na zdrowiu powoda i odczuwane na co dzień przez powoda skutki, w szczególności w zakresie dolegliwości bólowych, dysfunkcji urologicznej i seksualnej. Stanowi również odczuwalną dla powoda wartość ekonomiczną.”

Mało, dużo ?

Wydaje się, iż raczej ciut za nisko, choć dodać należy, iż poszkodowany był już mężczyzną drugiej młodości, posiadał także dzieci. Co może w jakimś stopniu ograniczało konsekwencje dysfunkcji seksualnej jedynie do kwestii związanej z utratą przyjemności, a nie perspektyw na założenie rodziny.

Zadośćuczynienie za śmierć dwóch osób. Kontrowersyjne orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu

light sunset people water
Photo by Negative Space on Pexels.com

Przeglądając orzeczenia Sądu Okręgowego w Poznaniu pod kątem spraw związanych z roszczeniami o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej natrafiłem na opis dość tragicznego w skutkach wypadku i orzeczenia jakie w tym zakresie wydał poznański Sąd.

Sprawa dotyczyła wypadku spowodowanego przez kierowcę ciągnika rolniczego. w wyniku wypadku drogowego życie straciło dwóch synów powoda. Powoda, który w chwili ich śmierci był wdowcem.

Powód wytoczył przed Sądem Okręgowym w Poznaniu pozew o zapłatę po 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za śmierć każdego z synów.

Sąd po rozpatrzeniu sprawy zasądził na jego rzecz tytułem zadośćuczynienia za śmierć dzieci łączna kwotę 120.000 zł.

W treści uzasadnienia Sąd wskazał na następujące motywy swojego wyroku:

” Trudno jest wycenić krzywdę powoda, której doznał z powodu śmierci dwóch najbliższych członków rodziny, którymi niewątpliwie byli synowie powoda.. Należy jednak stwierdzić, iż śmierć T. i P. D. była dla powoda tragicznym przeżyciem. Powód był silnie związany z synami, którzy byli dla niego wsparciem. Powód zamieszkiwał z synami, wspólnie spędzał wolny czas, jeździł z T. na zawody żużlowe. Wskutek ich śmierci naruszona została szczególna więź łącząca ojca i syna.

W ocenie sądu niezasadne jest domaganie się przez powoda zasadzenia zadośćuczynienia z tytułu śmierci każdego z synów z osobna. To, że w wypadku śmierć poniosły dwie osoby, synowie powoda, nie oznacza, iż zadośćuczynienie powinno być ustalone w podwójnej wysokości i stanowić dwukrotność kwoty. Na powyższy temat wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 listopada 2014 r. wydanym w sprawie III CSK 307/13 (OSN 2015/12/147), w którym w uzasadnieniu wskazał, iż takie uproszczone określenie wysokości odpowiedniej sumy byłoby sprzeczne z art.446§4 k.c., w którym mowa jest o zadośćuczynieniu pieniężnym za doznaną krzywdę. Z przepisu tego wynika, że sąd określając wysokość odpowiedniej sumy, powinien kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględniać wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o której decydują przede wszystkim takie czynniki, jak poczucie bólu, żalu, smutku, pustki, zniechęcenia i zawiedzionych nadziei, a także sposób przezywania żałoby i czas jej trwania.”

Sąd Okręgowy w Poznaniu przywołał orzeczenie Sądu Najwyższego, które dotyczył zadośćuczynienia za śmierć ciężarnej kobiety, gdzie powodowie dochodzili osobno roszczenia za śmierć nienarodzonego dziecka i śmierć jego brzemiennej matki. Uważam, iż była to sytuacja inna niż sytuacja utraty w jednym wypadku wszystkich dzieci.

O ile jeszcze można się zgodzić co do samego uznania, iż technicznie powinna w sytuacji podwójnego zgonu być określana jedna kwota zadośćuczynienia, to jednak trudno mi się zgodzić niejako z uznaniem, iż w przypadku tego typu spraw łączna kwota zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż  zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż gdyby poszkodowany dochodził roszczeń w dwóch odrębnych pozwach.

Szczerze mówiąc jak dla mnie wniosek Sądu Okręgowego w Poznaniu powinien być wręcz odwrotny.

W sytuacji, gdy w wyniku wypadku ginie cała rodzina, to krzywda jest wielokrotnie większa niż gdybyśmy próbowali krzywdy te dzielić na poszczególne tragedie.

Inna jest zupełnie sytuacja ojca, który stracił jedno dziecko, ale nadal ma rodzinę. żyją inne dzieci.

A inna kogoś, kto w jednym wypadku traci całą rodzinę, wszystkie dzieci.

W tej sytuacji Sąd nie tylko nie powinien obniżać należnego zadośćuczynienia poniżej matematycznego zsumowania zadośćuczynień za dwie krzywdy, ale je podwyższyć.

No ale cóż. Sąd w tym przypadku miał inne zdanie.

( Ubezpieczeniowe Pajacyki) Jesteś znanym politykiem lub osobą o międzynarodowym stopniu rozpoznawalności dostaniesz o 6% wyższe zadośćuczynienie niż szary zjadacz chleba.

Ostatnio w komentarzu Czytelnik wspomniał mi o jednym z pytań jakie pojawiły się w formularzu przesłanym przez ubezpieczyciela:

” Panie mecenasie nawiązując do postu kolegi Tomasza , czy dozwolony jest zapis (pytanie) w formularzu procesu zgłaszania szkody cytuję z pamięci : „czy jestem znanym politykiem, czy zajmuję wysokie stanowisko …” sam nie mogłem w to uwierzyć , że takie pytanie pada w procesie likwidacji szkody z polisy NNW w związku z doznanym uszczerbkiem na zdrowiu w wyniku wypadku.
Co Pan o tym sądzi czy tak można, czy nie jest to klauzula abuzywna wg mnie tak -dodam , że bez oświadczenia formularz nie „przepuszcza dalej” oświadczać nieprawdę też nie zamierzałem
Stąd zapewne uznanie niskiego % ubytku na zdrowiu….”

Powiem szczerze, iż próby wprowadzenia algorytmów, czy matematycznych wzorów, które ostatnimi czasy podejmują ubezpieczyciela dla wyceny zadośćuczynienia bardzo mnie rozśmieszają.

Od razu też przypomniało mi się podobne zapytanie, bodajże autorstwa łotewskiego ubezpieczyciela BTA:

2019-04-11_13h05_30 - znany polityk

Jak wiec widać moja Klientka poszkodowana w wyniku wypadku za fakt bycia osobą niepubliczną otrzymała 93,60 zł

Gdyby była osobą znana o charakterze lokalnym, to dostałaby 117 zł.

Gdyby można było ją spotkać w polskiej telewizji, to już 140,4 zł

A gdyby poszkodowanym był nie wiem: Bruce Willis, albo Książę Karol, to dostaliby z tego tytułu, iż zna ich cały Świat: 187,2 zł.

Jak wiec taką tabelę skomentować?

Osobiście uważam, iż nie jest to żadna klauzula abuzywna, ale po prostu zbędna robota, która nic do sprawy w rzeczywistości nie wnosi.

Zadośćuczynienie jest roszczeniem o charakterze tak nie wymiernym, iż akurat dawanie 3% za międzynarodową rozpoznawalność, a 2% np. za zamieszkiwanie w małej miejscowości jest moim zdaniem po prostu śmieszne.

 Jakkolwiek by się starać, to tego typu roszczenie nie ma charakteru matematycznego. Krzywdy w postaci uszczerbku na zdrowiu, czy śmierci osoby bliskiej nie sposób bowiem sprowadzić do matematycznego algorytmu. I tyle!

Czy można rozszerzyć powództwo o zadośćuczynienie w toku sprawy sądowej?

man carrying backpack
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Mimo iż już wiele lat przeszło prowadząc procesy sądowe o zadośćuczynienie, czy odszkodowanie dla osób poszkodowanych, to i tak nadal jestem zaskakiwany nowymi sytuacjami procesowymi.

Otóż od zawsze był, to dla mnie pewnik i rzecz oczywista pod słońcem, iż osoba poszkodowana ma prawo do rozszerzenia powództwa, tj. zwiększenia kwoty dochodzonego zadośćuczynienia w toku sprawy sądowej.

Najczęściej miało, to miejsce w sytuacji, gdy wydana została opinia biegłego oceniającego, czy to uszczerbek na zdrowiu osoby poszkodowanej, czy np. wysokość kosztów niezbędnych dla naprawienia auta.

Tymczasem okoliczność ta nie była aż tak oczywista, dla pełnomocnika jednego z zakładów ubezpieczeń, który w momencie, gdy w jednej z moich spraw w odpowiedzi na rozszerzony pozew wniósł o oddalenie podnosząc, iż już w pozwie powinienem określić maksymalną kwotę jakiej chce dochodzić. Fakt wydania opinii biegłego ( druzgocącej dla stanu zdrowia poszkodowanego), zdaniem pozwanej ubezpieczalni nie miał dla sprawy i uprawnienia poszkodowanego żadnego znaczenia.

Pogląd ten był dla mnie, aż tak szokujący, że wręcz stwierdziłem iż trzeba poszperać w orzecznictwie.

Oczywiście linia orzecznicza nie pozostawia żadnych wątpliwości ( choć i Sądowi Okręgowemu w Warszawie zdarzyło się tu małe faux pas).

W każdym razie należy wskazać, że wbrew twierdzeniom strony przeciwnej powód dla skutecznego rozszerzenia powództwa nie musi wykazywać, że stan jego zdrowia uległ pogorszeniu. Zgodnie z art. 193 KPC powód ma prawo w trakcie trwania procesu, aż do zakończenia postępowania w pierwszej instancji, modyfikować swoje roszczenie, jeśli nie wpływa to na właściwość Sądu. Przepis ten nie przewiduje żadnych dodatkowych przesłanek, również tych o których wspomina w swoim piśmie pozwany.

Powyższe potwierdza liczne orzecznictwo sądów, przykładowo:

– Sąd Apelacyjny w Warszawie, wyrok z dnia 21 października 2016, sygn. VI ACa 1007/15: nie sposób odmówić skarżącej racji gdy zarzuca ona, że Sąd Okręgowy przyjął wadliwy pogląd, iż rozszerzenie powództwa o zadośćuczynienie może być uzasadnione jedynie wówczas gdy w toku postępowania sądowego dojdzie do zwiększenia szkody niemajątkowej (krzywdy).

– Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, wyrok z dnia 27 listopada 2013 r., sygn. III Ca 717/13: Po pierwsze powód nie ma obowiązku od razu ustalać wysokości swoich żądań na maksymalnym poziomie. Kodeks postępowania cywilnego daje mu bowiem możliwość rozszerzenia żądania pozwu do chwili zakończenia postępowania w pierwszej instancji.

Należy również zauważyć, że w sprawach dotyczących zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, niejednokrotnie aby ocenić rozmiar krzywdy konieczna jest wiedza specjalistyczna, której powód nie posiada przy sporządzaniu pozwu. W związku z tym naturalnym jest, że rozmiar żądanej kwoty może ulec odpowiedniej zmianie po zasięgnięciu opinii biegłego w sprawie.

Możliwość zmiany wysokości roszczenia na skutek opinii biegłego została licznie potwierdzona również w orzecznictwie sądów: W danym przypadku zmiana powództwa nastąpiła w wyniku zapoznania się pełnomocnika powoda z treścią opinii biegłego (…) Nie można więc przypisać powodowi tego, że od początku znał właściwą wysokość roszczenia, skoro ustalenia w tym zakresie wymagały wiedzy specjalnej (Sąd Rejonowy w Gdyni, 21 marca 2016, sygn. I C 190/15)

W związku z powyższym należy dojść do wniosku, że poszkodowany w sposób całkowicie prawidłowy może rozszerzyć powództwo i czynność ta powinna zostać przez Sąd uwzględniona.

Czy Ukrainiec powinien dostać mniejsze zadośćuczynienie?

Tak się złożyło, iż ściśle współpracuję z Panią Iryną Myzyną, która jest adwokatem ukraińskim pracującym w Polsce. Z tego też tytułu prowadząc sprawy sądowe, też te związane z zadośćuczynieniem, czy odszkodowaniem reprezentuję obywateli Ukrainy, którzy zostali poszkodowani w wyniku wypadku w Polsce.

W toku prowadzonych procesów, czy wcześniej jeszcze na etapie postępowania likwidacyjnego praktycznie zawsze ze strony ubezpieczyciela pojawia się zarzut, iż zadośćuczynienie dla Ukraińca powinno być mniejsze niż dla Polaka.

Ubezpieczyciel argumentuje oczywiście tym, iż stopa życiowa na Ukrainie jest znacznie niższa niż w Polsce. Zarobki jakie można osiągnąć na Ukrainie nijak się mają do tych w Polsce, czego skutkiem jest chociażby ponad milionowa obecność Ukraińców pracujących w Polsce.

W każdym razie w jednej ze spraw, które badałem ubezpieczyciel postawił następujący zarzut w apelacji:

Naruszenia – art. 445 § 1 k.c. poprzez jego błędną wykładnię polegającą na:

uznaniu, że odpowiednią sumą zadośćuczynienia za doznaną przez powoda krzywdę jest kwota 215.000 zł, podczas gdy kwota ta jest rażąco wygórowana, biorąc pod uwagę okoliczność, że powód, pomimo swojej aktualnej częściowej niepełnosprawności, jest zdolny do wykonywania pracy zawodowej, jest w pełni sprawny psychicznie, a jego cierpienia dotyczyły wyłącznie sfery fizycznej. Przyznane zadośćuczynienie jest również rażąco wygórowane wobec faktu, że stan zdrowia powoda uległ znacznej poprawie,
a wysokość zadośćuczynienia jest nieadekwatna do stopy zamożności społeczeństwa na Ukrainie. Z tego względu odpowiednie zadośćuczynienie
w przypadku powoda powinno zdaniem pozwanej wynosić nie więcej niż 50.000 zł,

Zastanawiając się nad słusznością tej argumentacji moglibyśmy sobie zadać pytanie, czy zgodzilibyśmy się na uznanie, iż Polak, który miał wypadek w Niemczech również powinien dostać odszkodowanie 4 razy mniejsze jak Niemiec?

Pomijam już oczywiście kwestie, iż mimo mniejszych zarobków na Ukrainie ceny i koszty życia nie odbiegają wcale bardzo od polskich.

Jak dla mnie więc jest to kwestia bardzo dyskusyjna, ale ja osobiście jestem przekonany, iż nie ma żadnych powodów aby gorzej traktować obywateli Ukrainy niż Polaków w tym zakresie. Zwłaszcza tych, którzy mieszkają i pracują w Polsce.

Zresztą podobnie orzekł Sąd Apelacyjny w Łodzi ( Sygn. akt I ACa 146/13, wyrok z dnia 21 czerwca 2013 r.), powołując się na (wyrok SN z dnia 17 września 2010 r., II CSK 94/10, Lex nr 672675).

: Jako całkowicie chybiony jest nadto argument, że zasądzone zadośćuczynienie jest nieadekwatne do stopy zamożności społeczeństwa na Ukrainie, zważywszy na akceptowany w pełni przez Sąd Apelacyjny pogląd Sądu Najwyższego, że stopa życiowa poszkodowanego nie ma wpływu na wysokość zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.
Trzeba zauważyć, że takie pojmowanie funkcji kompensacyjnej prowadziłoby do różnicowania krzywdy, a tym samym wysokości zadośćuczynienia zależnie od stopy życiowej poszkodowanego. Godziłoby to w zagwarantowaną w art. 32 Konstytucji zasadę równości wobec prawa, a także w powszechne poczucie sprawiedliwości. Poziom życia poszkodowanego nie może być zatem zaliczany do czynników, które wyznaczają rozmiar doznanej krzywdy i wpływają na wysokość zadośćuczynienia.