Zadośćuczynienie za śmierć dwóch osób. Kontrowersyjne orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu

light sunset people water
Photo by Negative Space on Pexels.com

Przeglądając orzeczenia Sądu Okręgowego w Poznaniu pod kątem spraw związanych z roszczeniami o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej natrafiłem na opis dość tragicznego w skutkach wypadku i orzeczenia jakie w tym zakresie wydał poznański Sąd.

Sprawa dotyczyła wypadku spowodowanego przez kierowcę ciągnika rolniczego. w wyniku wypadku drogowego życie straciło dwóch synów powoda. Powoda, który w chwili ich śmierci był wdowcem.

Powód wytoczył przed Sądem Okręgowym w Poznaniu pozew o zapłatę po 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za śmierć każdego z synów.

Sąd po rozpatrzeniu sprawy zasądził na jego rzecz tytułem zadośćuczynienia za śmierć dzieci łączna kwotę 120.000 zł.

W treści uzasadnienia Sąd wskazał na następujące motywy swojego wyroku:

” Trudno jest wycenić krzywdę powoda, której doznał z powodu śmierci dwóch najbliższych członków rodziny, którymi niewątpliwie byli synowie powoda.. Należy jednak stwierdzić, iż śmierć T. i P. D. była dla powoda tragicznym przeżyciem. Powód był silnie związany z synami, którzy byli dla niego wsparciem. Powód zamieszkiwał z synami, wspólnie spędzał wolny czas, jeździł z T. na zawody żużlowe. Wskutek ich śmierci naruszona została szczególna więź łącząca ojca i syna.

W ocenie sądu niezasadne jest domaganie się przez powoda zasadzenia zadośćuczynienia z tytułu śmierci każdego z synów z osobna. To, że w wypadku śmierć poniosły dwie osoby, synowie powoda, nie oznacza, iż zadośćuczynienie powinno być ustalone w podwójnej wysokości i stanowić dwukrotność kwoty. Na powyższy temat wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 listopada 2014 r. wydanym w sprawie III CSK 307/13 (OSN 2015/12/147), w którym w uzasadnieniu wskazał, iż takie uproszczone określenie wysokości odpowiedniej sumy byłoby sprzeczne z art.446§4 k.c., w którym mowa jest o zadośćuczynieniu pieniężnym za doznaną krzywdę. Z przepisu tego wynika, że sąd określając wysokość odpowiedniej sumy, powinien kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględniać wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o której decydują przede wszystkim takie czynniki, jak poczucie bólu, żalu, smutku, pustki, zniechęcenia i zawiedzionych nadziei, a także sposób przezywania żałoby i czas jej trwania.”

Sąd Okręgowy w Poznaniu przywołał orzeczenie Sądu Najwyższego, które dotyczył zadośćuczynienia za śmierć ciężarnej kobiety, gdzie powodowie dochodzili osobno roszczenia za śmierć nienarodzonego dziecka i śmierć jego brzemiennej matki. Uważam, iż była to sytuacja inna niż sytuacja utraty w jednym wypadku wszystkich dzieci.

O ile jeszcze można się zgodzić co do samego uznania, iż technicznie powinna w sytuacji podwójnego zgonu być określana jedna kwota zadośćuczynienia, to jednak trudno mi się zgodzić niejako z uznaniem, iż w przypadku tego typu spraw łączna kwota zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż  zadośćuczynienia powinna być mniejsza niż gdyby poszkodowany dochodził roszczeń w dwóch odrębnych pozwach.

Szczerze mówiąc jak dla mnie wniosek Sądu Okręgowego w Poznaniu powinien być wręcz odwrotny.

W sytuacji, gdy w wyniku wypadku ginie cała rodzina, to krzywda jest wielokrotnie większa niż gdybyśmy próbowali krzywdy te dzielić na poszczególne tragedie.

Inna jest zupełnie sytuacja ojca, który stracił jedno dziecko, ale nadal ma rodzinę. żyją inne dzieci.

A inna kogoś, kto w jednym wypadku traci całą rodzinę, wszystkie dzieci.

W tej sytuacji Sąd nie tylko nie powinien obniżać należnego zadośćuczynienia poniżej matematycznego zsumowania zadośćuczynień za dwie krzywdy, ale je podwyższyć.

No ale cóż. Sąd w tym przypadku miał inne zdanie.

Reklamy

( Ubezpieczeniowe Pajacyki) Jesteś znanym politykiem lub osobą o międzynarodowym stopniu rozpoznawalności dostaniesz o 6% wyższe zadośćuczynienie niż szary zjadacz chleba.

Ostatnio w komentarzu Czytelnik wspomniał mi o jednym z pytań jakie pojawiły się w formularzu przesłanym przez ubezpieczyciela:

” Panie mecenasie nawiązując do postu kolegi Tomasza , czy dozwolony jest zapis (pytanie) w formularzu procesu zgłaszania szkody cytuję z pamięci : „czy jestem znanym politykiem, czy zajmuję wysokie stanowisko …” sam nie mogłem w to uwierzyć , że takie pytanie pada w procesie likwidacji szkody z polisy NNW w związku z doznanym uszczerbkiem na zdrowiu w wyniku wypadku.
Co Pan o tym sądzi czy tak można, czy nie jest to klauzula abuzywna wg mnie tak -dodam , że bez oświadczenia formularz nie „przepuszcza dalej” oświadczać nieprawdę też nie zamierzałem
Stąd zapewne uznanie niskiego % ubytku na zdrowiu….”

Powiem szczerze, iż próby wprowadzenia algorytmów, czy matematycznych wzorów, które ostatnimi czasy podejmują ubezpieczyciela dla wyceny zadośćuczynienia bardzo mnie rozśmieszają.

Od razu też przypomniało mi się podobne zapytanie, bodajże autorstwa łotewskiego ubezpieczyciela BTA:

2019-04-11_13h05_30 - znany polityk

Jak wiec widać moja Klientka poszkodowana w wyniku wypadku za fakt bycia osobą niepubliczną otrzymała 93,60 zł

Gdyby była osobą znana o charakterze lokalnym, to dostałaby 117 zł.

Gdyby można było ją spotkać w polskiej telewizji, to już 140,4 zł

A gdyby poszkodowanym był nie wiem: Bruce Willis, albo Książę Karol, to dostaliby z tego tytułu, iż zna ich cały Świat: 187,2 zł.

Jak wiec taką tabelę skomentować?

Osobiście uważam, iż nie jest to żadna klauzula abuzywna, ale po prostu zbędna robota, która nic do sprawy w rzeczywistości nie wnosi.

Zadośćuczynienie jest roszczeniem o charakterze tak nie wymiernym, iż akurat dawanie 3% za międzynarodową rozpoznawalność, a 2% np. za zamieszkiwanie w małej miejscowości jest moim zdaniem po prostu śmieszne.

 Jakkolwiek by się starać, to tego typu roszczenie nie ma charakteru matematycznego. Krzywdy w postaci uszczerbku na zdrowiu, czy śmierci osoby bliskiej nie sposób bowiem sprowadzić do matematycznego algorytmu. I tyle!

Czy można rozszerzyć powództwo o zadośćuczynienie w toku sprawy sądowej?

man carrying backpack
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

Mimo iż już wiele lat przeszło prowadząc procesy sądowe o zadośćuczynienie, czy odszkodowanie dla osób poszkodowanych, to i tak nadal jestem zaskakiwany nowymi sytuacjami procesowymi.

Otóż od zawsze był, to dla mnie pewnik i rzecz oczywista pod słońcem, iż osoba poszkodowana ma prawo do rozszerzenia powództwa, tj. zwiększenia kwoty dochodzonego zadośćuczynienia w toku sprawy sądowej.

Najczęściej miało, to miejsce w sytuacji, gdy wydana została opinia biegłego oceniającego, czy to uszczerbek na zdrowiu osoby poszkodowanej, czy np. wysokość kosztów niezbędnych dla naprawienia auta.

Tymczasem okoliczność ta nie była aż tak oczywista, dla pełnomocnika jednego z zakładów ubezpieczeń, który w momencie, gdy w jednej z moich spraw w odpowiedzi na rozszerzony pozew wniósł o oddalenie podnosząc, iż już w pozwie powinienem określić maksymalną kwotę jakiej chce dochodzić. Fakt wydania opinii biegłego ( druzgocącej dla stanu zdrowia poszkodowanego), zdaniem pozwanej ubezpieczalni nie miał dla sprawy i uprawnienia poszkodowanego żadnego znaczenia.

Pogląd ten był dla mnie, aż tak szokujący, że wręcz stwierdziłem iż trzeba poszperać w orzecznictwie.

Oczywiście linia orzecznicza nie pozostawia żadnych wątpliwości ( choć i Sądowi Okręgowemu w Warszawie zdarzyło się tu małe faux pas).

W każdym razie należy wskazać, że wbrew twierdzeniom strony przeciwnej powód dla skutecznego rozszerzenia powództwa nie musi wykazywać, że stan jego zdrowia uległ pogorszeniu. Zgodnie z art. 193 KPC powód ma prawo w trakcie trwania procesu, aż do zakończenia postępowania w pierwszej instancji, modyfikować swoje roszczenie, jeśli nie wpływa to na właściwość Sądu. Przepis ten nie przewiduje żadnych dodatkowych przesłanek, również tych o których wspomina w swoim piśmie pozwany.

Powyższe potwierdza liczne orzecznictwo sądów, przykładowo:

– Sąd Apelacyjny w Warszawie, wyrok z dnia 21 października 2016, sygn. VI ACa 1007/15: nie sposób odmówić skarżącej racji gdy zarzuca ona, że Sąd Okręgowy przyjął wadliwy pogląd, iż rozszerzenie powództwa o zadośćuczynienie może być uzasadnione jedynie wówczas gdy w toku postępowania sądowego dojdzie do zwiększenia szkody niemajątkowej (krzywdy).

– Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, wyrok z dnia 27 listopada 2013 r., sygn. III Ca 717/13: Po pierwsze powód nie ma obowiązku od razu ustalać wysokości swoich żądań na maksymalnym poziomie. Kodeks postępowania cywilnego daje mu bowiem możliwość rozszerzenia żądania pozwu do chwili zakończenia postępowania w pierwszej instancji.

Należy również zauważyć, że w sprawach dotyczących zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, niejednokrotnie aby ocenić rozmiar krzywdy konieczna jest wiedza specjalistyczna, której powód nie posiada przy sporządzaniu pozwu. W związku z tym naturalnym jest, że rozmiar żądanej kwoty może ulec odpowiedniej zmianie po zasięgnięciu opinii biegłego w sprawie.

Możliwość zmiany wysokości roszczenia na skutek opinii biegłego została licznie potwierdzona również w orzecznictwie sądów: W danym przypadku zmiana powództwa nastąpiła w wyniku zapoznania się pełnomocnika powoda z treścią opinii biegłego (…) Nie można więc przypisać powodowi tego, że od początku znał właściwą wysokość roszczenia, skoro ustalenia w tym zakresie wymagały wiedzy specjalnej (Sąd Rejonowy w Gdyni, 21 marca 2016, sygn. I C 190/15)

W związku z powyższym należy dojść do wniosku, że poszkodowany w sposób całkowicie prawidłowy może rozszerzyć powództwo i czynność ta powinna zostać przez Sąd uwzględniona.

Czy Ukrainiec powinien dostać mniejsze zadośćuczynienie?

Tak się złożyło, iż ściśle współpracuję z Panią Iryną Myzyną, która jest adwokatem ukraińskim pracującym w Polsce. Z tego też tytułu prowadząc sprawy sądowe, też te związane z zadośćuczynieniem, czy odszkodowaniem reprezentuję obywateli Ukrainy, którzy zostali poszkodowani w wyniku wypadku w Polsce.

W toku prowadzonych procesów, czy wcześniej jeszcze na etapie postępowania likwidacyjnego praktycznie zawsze ze strony ubezpieczyciela pojawia się zarzut, iż zadośćuczynienie dla Ukraińca powinno być mniejsze niż dla Polaka.

Ubezpieczyciel argumentuje oczywiście tym, iż stopa życiowa na Ukrainie jest znacznie niższa niż w Polsce. Zarobki jakie można osiągnąć na Ukrainie nijak się mają do tych w Polsce, czego skutkiem jest chociażby ponad milionowa obecność Ukraińców pracujących w Polsce.

W każdym razie w jednej ze spraw, które badałem ubezpieczyciel postawił następujący zarzut w apelacji:

Naruszenia – art. 445 § 1 k.c. poprzez jego błędną wykładnię polegającą na:

uznaniu, że odpowiednią sumą zadośćuczynienia za doznaną przez powoda krzywdę jest kwota 215.000 zł, podczas gdy kwota ta jest rażąco wygórowana, biorąc pod uwagę okoliczność, że powód, pomimo swojej aktualnej częściowej niepełnosprawności, jest zdolny do wykonywania pracy zawodowej, jest w pełni sprawny psychicznie, a jego cierpienia dotyczyły wyłącznie sfery fizycznej. Przyznane zadośćuczynienie jest również rażąco wygórowane wobec faktu, że stan zdrowia powoda uległ znacznej poprawie,
a wysokość zadośćuczynienia jest nieadekwatna do stopy zamożności społeczeństwa na Ukrainie. Z tego względu odpowiednie zadośćuczynienie
w przypadku powoda powinno zdaniem pozwanej wynosić nie więcej niż 50.000 zł,

Zastanawiając się nad słusznością tej argumentacji moglibyśmy sobie zadać pytanie, czy zgodzilibyśmy się na uznanie, iż Polak, który miał wypadek w Niemczech również powinien dostać odszkodowanie 4 razy mniejsze jak Niemiec?

Pomijam już oczywiście kwestie, iż mimo mniejszych zarobków na Ukrainie ceny i koszty życia nie odbiegają wcale bardzo od polskich.

Jak dla mnie więc jest to kwestia bardzo dyskusyjna, ale ja osobiście jestem przekonany, iż nie ma żadnych powodów aby gorzej traktować obywateli Ukrainy niż Polaków w tym zakresie. Zwłaszcza tych, którzy mieszkają i pracują w Polsce.

Zresztą podobnie orzekł Sąd Apelacyjny w Łodzi ( Sygn. akt I ACa 146/13, wyrok z dnia 21 czerwca 2013 r.), powołując się na (wyrok SN z dnia 17 września 2010 r., II CSK 94/10, Lex nr 672675).

: Jako całkowicie chybiony jest nadto argument, że zasądzone zadośćuczynienie jest nieadekwatne do stopy zamożności społeczeństwa na Ukrainie, zważywszy na akceptowany w pełni przez Sąd Apelacyjny pogląd Sądu Najwyższego, że stopa życiowa poszkodowanego nie ma wpływu na wysokość zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.
Trzeba zauważyć, że takie pojmowanie funkcji kompensacyjnej prowadziłoby do różnicowania krzywdy, a tym samym wysokości zadośćuczynienia zależnie od stopy życiowej poszkodowanego. Godziłoby to w zagwarantowaną w art. 32 Konstytucji zasadę równości wobec prawa, a także w powszechne poczucie sprawiedliwości. Poziom życia poszkodowanego nie może być zatem zaliczany do czynników, które wyznaczają rozmiar doznanej krzywdy i wpływają na wysokość zadośćuczynienia.

Koniec z najmem z OC sprawcy? Zakaz cesji = koniec najmu!

adult automotive blur car
Photo by JESHOOTS.com on Pexels.com

Pisałem ostatnio, iż moim zdaniem planowana regulacja rynku Kancelarii odszkodowawczych, która wprowadzi bezskuteczność cesji roszczeń do zakładu ubezpieczeń z tytułu szkody wywołanej czynem niedozwolonym w zasadzie zlikwiduje rynek firm zajmujących się skupem wierzytelności wobec ubezpieczycieli. Co więcej stawiać będzie pod znakiem zapytania dalsze istnienie najpopularniejszej w procesie naprawy pojazdu umowy bezgotówkowej naprawy.

W zasadzie po przemyśleniu doszedłem do wniosku, iż skończy się jeszcze jeden rynek powiązany z  szkodami powstałymi w wyniku czynów niedozwolonych.

Rynek najmu pojazdów z Oc sprawcy.

W sytuacji gdy podmiot wynajmujący samochód osobie, która naprawia pojazd, lub czeka na wypłatę odszkodowania nie będzie miał możliwości zabezpieczenia swoich roszczeń poprzez ich cesję, a nawet nie będzie miał upoważnienia do odbioru odszkodowania w imieniu poszkodowanego nie będzie skłonny do wynajmowania pojazdu bez gwarancji zapłaty.

Z drugiej strony nie sądzę aby poszkodowani wiedząc o realnym ryzyku zapłaty, po 100, 200 zł za każdy dzień najmu firmie wynajmującej będą się w ogóle decydować na skorzystanie z takiej oferty.

Tym samym dojdzie do wygaśnięcie popytu na tego typu usługi. Być może niektóre warsztaty będą brały na siebie ryzyko i mimo wszystko będą liczyły na rozliczenie się klienta z usługi wynajmu.

Jednakże w sytuacji, gdy ubezpieczyciel nie wypłaci wystarczającej kwoty tytułem odszkodowania, a poszkodowany nie będzie mógł przelać swojego roszczenia na warsztat lub firmę zajmującą się skupem wierzytelności, to on musiałby prowadzić kosztowny spór sądowy.

W tej sytuacji 90% poszkodowanych po prostu auta zastępczego nie wynajmie.

Jedynie bowiem taka sytuacja jak obecnie gwarantuje popyt na tego typu usługi. Nie sądzę aby zwykły Kowalski godził się ponosić koszty wynajmu, lub świadomie decydowałby się na 2-3 letni spór w sądzie.

Tak więc przy takiej treści ustawy jak projektowana, w zasadzie i ten segment rynku ulegnie po prostu likwidacji.

 A co Państwo sądzicie?

Moje trzy grosze w sprawie zmian proponowanych projektem ustawy regulujący rynek Kancelarii odszkodowawczych ( Ustawa o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych wynikających z czynu niedozwolonego)

antique bills business cash
Photo by Pixabay on Pexels.com

Na powyższej grafice co prawda wartość środków pieniężnych ciut większa niż tytułowe trzy grosze, ale niewątpliwie zmiany, które wprowadzi ustawa regulująca rynek Kancelarii odszkodowawczych wiele podmiotów uderzy po kieszeni.

Jak Państwo już zdążyliście na blogu przeczytać, szykują się spore zmiany dotyczące w zasadzie wszystkich podmiotów biorących udział w procesie likwidacji szkód powstałych w wyniku czynów niedozwolonych w tym w szczególności w wyniku wypadków komunikacyjnych.

Grosz pierwszy!

Nie ulega dla mnie wątpliwości, iż rynek Kancelarii Odszkodowawczych ( w uproszczeniu będę używał tej nazwy, choć zmiana dotyczy moim zdaniem wszystkich podmiotów biorących udział w procesie naprawienia szkody wywołanej czynem niedozwolonym, a więc i warsztatów samochodowych, skupów wierzytelności i wreszcie także adwokatów i radców prawnych), wymaga pewnych regulacji.

Aczkolwiek regulacja ta była bardziej potrzebna jakieś 15 lat temu, gdy jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać Kancelarię odszkodowawcze, działając wówczas na zasadach rynkowych często nieetycznych i ryzykownych dla Klienta. Sporo tego typu podmiotów upadło, sporo miało miejsce sytuacji związanych z sprzeniewierzeniem pieniędzy poszkodowanych. W chwili obecnej jednak zasady rynkowe w dużym zakresie wpłynęły na raczej ustabilizowaną sytuacje rynkową, gdzie czynnikiem regulującym jest ogromna na rynku konkurencja.

Niemniej jednak pewne regulacje są oczywiście potrzebne. Sam więc zamysł wprowadzenia takiej ustawy oceniam jednoznacznie pozytywnie. W myśl zasady lepiej późno niż wcale, choć w tym przypadku jest to rzeczywiście „później”.

Grosz drugi!

Najważniejsze zmiany jakie proponuje projekt ustawy są moim zdaniem następujące:

  • ustalenie maksymalnego wynagrodzenie Kancelarii na 20%, od kwoty uzyskanej od zakładu ubezpieczeń, sprawcy szkody,
  • w przypadku renty ustalenie wynagrodzenia jedynie w wysokości kwotowej, brak możliwości procentowego ustalenia wysokości wynagrodzenia,
  • bezskuteczność pełnomocnictwa udzielanego do odbioru w imieniu Klienta odszkodowania,
  • zakaz cesji (przelewu) wierzytelności o zapłatę odszkodowania za skutki czynu niedozwolonego,
  • zakaz agresywnej akwizycji,
  • obowiązkowe ubezpieczenie OC Kancelarii odszkodowawczej

Grosz trzeci !

Ustalając poziom maksymalny 20% wynagrodzenia w uzasadnieniu projektodawca wskazał, iż jest to rozwiązanie wzorowane na art. 5 ustawy z dnia 17 grudnia 2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Przekroczenie limitu wynagrodzenia nie będzie skutkowało nieważnością czynności prawnej (art. 58 Kodeksu cywilnego), a analogicznie do regulacji zawartej w art. 537 Kodeksu cywilnego spowoduje obniżenie należnego wynagrodzenia do
dopuszczalnej stawki maksymalnej.

Co do zasady uważam, iż 20 % wynagrodzenie jest wynagrodzeniem absolutnie godnym i wystarczającym dla podmiotu dochodzącego w imieniu Klienta odszkodowania. Faktycznie także na rynku firm odszkodowawczych dochodziło także do sytuacji, gdy wynagrodzenia te były ustalane w wysokości absolutnie nieadekwatnej i nieuczciwej.

Jednakże niewątpliwie wprowadzenie tej regulacji spowoduje, iż niektóre sprawy nie będą prowadzone. Przede wszystkim mowa tu o drobnych szkodach, gdzie ustalenie wynagrodzenia na poziomie 20% dajmy na to przy szkodzie w wysokości 500, 1000 zł powodować będzie, iż drobne szkody mogę nie być po prostu przyjmowane.

Druga kategorią spraw są szkody o bardzo wątpliwym i trudnym stanie faktycznym, wymagające np poniesienia znacznych kosztów ze strony podmiotu dochodzącego odszkodowania. Przyjęcie takiej sprawy wiąże się z większym ryzykiem gospodarczym co mogło znajdować uzasadnienie w większym ustalonym procencie. Tymczasem w tej sytuacji znowu może dojść do braku woli przyjęcia dochodzenia tego typu sprawy. Tytułem przykładu mogłaby to być sytuacja, gdzie aby dochodzić odszkodowania najpierw należałoby wygrać sprawę karna, która np. na etapie postępowania przygotowawczego wskazywałaby na winę poszkodowanego. Co wymagałoby poniesienia kosztów adwokat w sprawie karnej, kosztów prywatnych opinii biegłych itd itp.

Wreszcie zastanawiam się jak tak określone wynagrodzenie będzie się miało do sytuacji, gdy Strony ustalą wynagrodzenie kwotowe, a nie procentowe. Czy wówczas wynagrodzenie to będzie ulegało zmniejszeniu do kwoty 20%?

Wreszcie jak w tej sytuacji będą wyglądały kwestie kosztów zastępstwa procesowego. W chwili obecnej na wynagrodzenie podmiotu dochodzącego odszkodowania składa się wynagrodzenie procentowe oraz zwrot kosztów udziału pełnomocnika procesowego, z którego usług Kancelarii korzysta. Czy w tej sytuacji uznać należy, iż koszty zastępstwa powinny być wliczane w 20%

Podsumowując maksymalne kwota jak najbardziej, ale wymagałoby to doprecyzowania.

Spora wątpliwość budzi moim zdaniem zakaz ustalanie procentowego wynagrodzenia co do renty. Sprawy o zasądzenie renty są moim zdaniem często najtrudniejsza częścią procesu i wiele Kancelarii instytucji renty często nie rozumie i źle ją stosuje.

Sam kiedyś prowadziłem sprawę o zapłatę renty, sprawę która trwała 7 lat i zaangażował 9 biegłych. Nie są to wiec sprawy oczywiste i łatwe.

Moim zdaniem słuszniejszym byłoby określenie, iż możliwość ustalenie wynagrodzenia procentowego jest możliwa jedynie do daty ustalenia renty. Tj w momencie wydanie decyzji przez ubezpieczyciela lub wydania wyroku kończy się okres, za który należny byłby procent. Wymaganie aby Klient za tę sprawę płacił tylko i wyłącznie kwotowo, może doprowadzić do sytuacji, gdy procesy te po prostu nie będą prowadzone.

Bezskuteczność pełnomocnictwa do odbioru odszkodowania

W uzasadnieniu projektu wskazano tak:

W praktyce działania kancelarii odszkodowawczych rozpowszechniło się przyjmowanie
należnego klientowi świadczenia odszkodowawczego, by po potrąceniu swojego
wynagrodzenia przekazać je klientowi. Takie rozwiązanie rodzi dla poszkodowanych szereg niebezpieczeństw. Po pierwsze, w przypadku upadłości doradcy klient może nie otrzymać należnych pieniędzy. Po drugie, w przypadku sporu z doradcą co do wysokości
wynagrodzenia to klient jest w trudniejszej sytuacji, gdyż musi być stroną aktywną
w ewentualnym procesie. Po trzecie, doradca ma faktyczną możliwość opóźnienia
przekazania otrzymanych środków pieniężnych. By wyeliminować te ryzyka, projekt zakłada przekazywanie świadczeń odszkodowawczych przez osobę obowiązaną do naprawienia szkody bezpośrednio poszkodowanemu (art. 7 ust. 1).
W celu wyeliminowania możliwości obejścia tego przepisu, np. poprzez uzyskanie przez
doradcę pełnomocnictwa do rachunku bankowego klienta, wprowadza się zasadę, że nie
można przez czynność prawną przyznać doradcy uprawnienia do odbioru lub dysponowania świadczeniami odszkodowawczymi (art. 7 ust. 2). Dokonanie takiej czynności prawnej będzie nieważne ze względu na treść art. 58 Kodeksu cywilnego. 

Moim zdaniem regulacja ta co do zasady jest słuszna, ale błędna w szczegółach. Sam prowadziłem w imieniu Klienta sprawę przeciwko kancelarii odszkodowawczej, która nie zwróciła Klientowi należnego mu odszkodowania, miałem także do czynienia z sprawą, gdzie Kancelaria odszkodowawcza upadła Klient również nie odzyskał odszkodowania.

Jednakże moim zdaniem rozsądniejszym rozwiązaniem byłoby ograniczenie zakazu pełnomocnictwa jedynie do kwoty 80% należnej Klientowi. W tej sytuacji na konto Kancelarii szłoby jej wynagrodzenie 20%, na konto Klienta 80%. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż zdarzają się bowiem Klienci, którzy dobrowolnie z otrzymanej kwoty się nie rozliczą.

Inna kwestią jest fakt, iż w zasadzie przepis ten uśmierci bezgotówkowe rozliczenie szkód w warsztatach samochodowych. Również bowiem warsztat nie będzie mógł legitymować się tego typu pełnomocnictwem. Jak również niedopuszczalna będzie w tym zakresie cesja roszczeń.

Zakaz cesji roszczeń

W zasadzie zakaz ten już obowiązuje w odniesieniu do szkód osobowych. W zasadzie więc regulacja ta dotknie więc rynek skupów wierzytelności, które to firmy moim zdaniem przestana istnieć i warsztaty samochodowe pracujące w oparciu o bezgotówkowe rozliczenie szkody.

Nie wiem jaka jest rzeczywista intencja Ustawodawcy, w uzasadnieniu pisze tak: Wprowadzenie do ustawy art. 9, który zakazuje cesji wierzytelności z czynów
niedozwolonych, ma na celu uniemożliwienie obejście przepisów ustawy poprzez zbycie wierzytelności np. na rzecz przedsiębiorcy który w relacjach z doradcą nie jest objęty reżimem ustawy.

Być może jest to spójne, ale w zasadzie to do końca nie wiem jacy przedsiębiorcy nie są objęci reżimem tej ustawy? Adwokat, radca prawny? Chyba też podpadają pod te regulacje? Warsztat samochodowy?

Bardzo mnie interesuje jak wprowadzenie tej regulacji wpłynie na rynek usług naprawczych w warsztatach? Moim zdaniem konsekwencje upadku umowy o bezgotówkową naprawę, co może być skutkiem tej ustawy, mogą być bardzo doniosłe. Zupełnie inaczej będzie się zachowywał Klient warsztatu, gdy za naprawę będzie musiał zapłacić z góry. Jak w takiej sytuacji zachowa się warsztat? Czy będzie brał na siebie ryzyko poniesienia kosztów, gdy zakład ubezpieczeń nie przeleje mu środków.

W każdym razie jak dla mnie głównym beneficjentem tej regulacji jest na pewno zakład ubezpieczeń.

Zakaz agresywanej akwizycji

W uzasadnieniu wskazano tak: „Specyfika umów o doradztwo odszkodowawcze sprawia, że obecnie są one zawierane
np. w szpitalach. W takich okolicznościach proces decyzyjny konsumenta jest zaburzony.
Może to wynikać z jego stanu psychofizycznego, ale również z ograniczonego dostępu do
informacji. Uniemożliwia to konsultacje, sprawdzenie konkurencyjnych ofert, poznanie
renomy doradcy. Aby temu zapobiec projekt ustawy zakłada zakaz akwizycji i reklamy usług
doradztwa odszkodowawczego w szpitalach, na cmentarzach, budynkach użyteczności
publicznej, w pojazdach medycznych i radiowozach oraz w budynkach zamieszkiwanych
przez osobę poszkodowaną i jej najbliższych (art. 10 ust. 1 pkt 3).
Ponadto projekt wprowadza zakaz prowadzenia akwizycji i reklamy bezpośredniej lub
skierowanej do osób oznaczonych indywidualnie. Adwokaci i radcowie prawni, na podstawie
obecnych, specyficznych dla tych korporacji norm są pozbawieni możliwości takiego
propagowania swoich usług. W celu wyrównania szans podmiotów działających na rynku
dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, te same ograniczenia nakładane są na wszystkie
podmioty (art. 10 ust. 1 pkt 1 i 2).”

Jak dla mnie regulacja bardzo słuszna, choć pewnie bezskuteczna. O ile w przypadku adwokata i radcy prawnego mamy Kodeks etyczny i odpowiedzialność dyscyplinarną, to za bardzo nie wyobrażam sobie jak bez sankcji karnych, czy finansowych zakaz ten będzie egzekwowany.

Obowiązkowe ubezpieczenie OC Kancelarii odszkodowawczej 

Absolutnie regulacja, która wymaga wprowadzenia. Interes poszkodowanych powinien tu być w jak najlepszy sposób chroniony umożliwiając  realne odzyskanie należnego poszkodowanemu odszkodowania, nawet w sytuacji błędu ze strony Kancelarii.

Choć widzę tu pewne ryzyko. Bardzo możliwe, iż zakłady ubezpieczeń wprowadzą tu zaporowe stawki składki z tytułu Oc lub w ogóle nie będą takich polis wystawiać. Tym samym pozbędą się z rynku konkurencji.

A jak Państwo odbieracie te proponowane zmiany?

Prawdziwa rewolucja na rynku szkód komunikacyjnych: Koniec cesji = koniec skupów wierzytelności i duży znak zapytania dla bezgotówkowego rozliczenia szkód Komunikacyjnych.

action adult auto automobile
Photo by Fancycrave.com on Pexels.com

Napisałem ostatnio artykuł o możliwym, choć mało prawdopodobnym domiarze VAT-u dla firm zajmujących się skupem wierzytelności.

W odpowiedzi jeden z Czytelników zwrócił się do mnie z takim zapytaniem:

„Dzień Dobry Panie Bartoszu właśnie przeczytałem post o vacie przy skupie wierzytelności , być może już niebawem nie będzie takiego problemu maił urząd skarbowy czy vat się należy czy też nie. Nasz kochany Senat chce wprowadzić ustawę mającą na celu w teorii ochronę interesu osób poszkodowanych w wypadkach. W rzeczywistości wrzucili tam art 9 całkowicie zabraniający stosowania cesji .  Prowadzę wypożyczalnie aut zastępczych i czasem likwiduję w całości szkodę dla klienta . Wówczas klient podpisuje mi cesję i za naprawę i za auto zastępcze ja robię kosztorys wysyłam do TU po akceptacji naprawiam auto i wysyłam fv za auto zastępcze i naprawę do TU często jest tak że muszę iść do sądu ponieważ kwestionują czy to zakres naprawy czy to czas najmu auta zastępczego . Po wprowadzeniu tej ustawy to klient przed naprawą będzie musiał zapłacić a dopiero potem ubiegać sie o zwrot od TU a co za tym idzie to on będzie musiał się sądzić i brać na klatę wszystkie z tym związane kwestie . Jak Pan to widzi ?”

W pierwszej kolejności odwołajmy się do planowanych przepisów:

USTAWA
z dnia
o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych wynikających
z czynu niedozwolonego

Art. 1. Ustawa określa prawa i obowiązki stron umowy o dochodzenie roszczeń
odszkodowawczych wynikających z czynu niedozwolonego, zwanych dalej „roszczeniami
odszkodowawczymi” oraz zasady prowadzenia akwizycji i reklamy usług w zakresie
dochodzenia roszczeń odszkodowawczych.

Art. 9. Nie można przenieść wierzytelności z tytułu czynów niedozwolonych na doradcę lub osobę trzecią.

Tytułem wyjaśnienia czynem niedozwolonym są te zdarzenia, w wyniku którego powstała szkoda, za którą jest ponoszona odpowiedzialność cywilna.

Zdarzenie to nie musi mieć nic wspólnego z działaniem, zaniechaniem czy winą człowieka ( może być także oparte na zasadzie ryzyka, czy słuszności). 

W skrócie pod przepis ten będą podpadały wszystkie szkody powstałe w wyniku wypadków komunikacyjnych, czy innych wypadków, za których skutki ponosić będzie osoba trzecia. Ustawa co ciekawe wydaje się nie obejmować szkód z AC, z NW ( przynajmniej części) czy innych polis dobrowolnych.

Natomiast będzie obejmować szkody z OC.

Zgodnie więc z art. 9 ustawy (planowanej) wprowadzony ma być zakaz cesji tego typu roszczeń.

W tym momencie jak słusznie zauważył Czytelnik w zasadzie nie możliwa będzie cesja na zabezpieczenie dla warsztatu naprawczego przy szkodzie bezgotówkowej, czy niemożliwa będzie dalsza sprzedaż roszczeń.

Tym samym moim zdaniem powstaje prawdziwy problem dla firm skupujących odszkodowania, w zasadzie trzeba chyba powiedzieć wprost business ten się kończy.

Warsztaty samochodowe w zasadzie przestaną działać w oparciu o rozliczenie bezgotówkowe.  Jednocześnie bowiem z zakazem cesji ustawa wprowadza również zakaz odbierania świadczeń od ubezpieczyciela przez podmiot inny jak warsztat samochodowy.

No cóż dziwie się, że jeszcze nie ma protestu mechaników i blacharzy samochodowych przed Sejmem.

 A co Państwo sądzicie?