Czy za blizny należy się odszkodowanie?

614px-Scar_(xndr)
 

Svdmolen

 

Wypadki komunikacyjne nie tylko łączą się z skutkami poważnymi, gdy dochodzi do urazów wielonarządowych, czy śmierci osoby poszkodowanej .

Na całe szczęście często, skutki te są także relatywnie niewielkie. I ograniczają się np do li tylko ran ciętych, szarpanych, po których jedyną konsekwencją na zdrowiu jest powstanie blizn, czy bliznowców.

W takiej sytuacji pojawia się pytanie, czy takiej ofierze wypadku należy się odszkodowanie – zadośćuczynienie, a jeżeli tak, to w jakiej wysokości.

Pewnym problemem jest fakt, iż w zasadzie poza bliznami twarzy tabela ZUS nie przewiduje trwałego uszczerbku na zdrowiu za blizny.

W przypadku głowy uraz ten według twórców tabeli punktowany jest następująco:

 a) znaczne uszkodzenie powłok czaszki, rozległe, ściągające blizny – w zależności od rozmiaru

 

 5-10

Co zatem w sytuacji, gdy blizna znajduje się na udzie, powłokach brzucha, czy ręce? Zwłaszcza, gdy tę trwałą pamiątkę będzie musiała nosić dajmy na to młoda, wrażliwa na punkcie swojego wyglądu dziewczyna?

Otóż rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu, trybu postępowania, które to rozporządzenie zawiera załącznik w postaci tabeli pomocnej przy ocenie trwałego uszczerbku na zdrowiu przewiduje następujący sposób ustalania uszczerbku na zdrowiu:

§ 8. Ustalanie stopnia uszczerbku na zdrowiu

1. Lekarz orzecznik ustala w procentach stopień stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu według oceny procentowej stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu, zwanej dalej „oceną procentową”, która jest określona w załączniku do rozporządzenia.
2. Jeżeli dla danego rodzaju uszczerbku ocena procentowa określa dolną i górną granicę stopnia uszczerbku na zdrowiu, lekarz orzecznik określa stopień tego uszczerbku w tych granicach, biorąc pod uwagę obraz kliniczny, stopień uszkodzenia czynności organu, narządu lub układu oraz towarzyszące powikłania.
3. Jeżeli w ocenie procentowej brak jest odpowiedniej pozycji dla danego przypadku, lekarz orzecznik ocenia ten przypadek według pozycji najbardziej zbliżonej. Można ustalić stopień stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu w procencie niższym lub wyższym od przewidywanego w danej pozycji, w zależności od różnicy występującej między ocenianym stanem przedmiotowym a stanem przewidzianym w odpowiedniej pozycji oceny procentowej.

Jak więc widać w sytuacji, w której tabela ZUS nie zawiera odpowiedniej pozycji, np. blizn, to obowiązkiem lekarza orzecznika jest znalezienie pozycji najbardziej przystającej i ocenienie danego nie znajdującego się w tabeli urazu w oparciu o tam wskazany zakres procentowy. Przy czym tutaj lekarz ma daleko idąca dowolność, nie jest bowiem związany tymi procentami i może uszczerbek szacować wyżej jak i niżej.

Mając na uwadze fakt, iż najbliższą procentową pozycją jest zacytowana na wstępie regulacja dotycząca blizna głowy, to najczęściej biegli przyjmują stopień trwałego uszczerbku na zdrowiu w odniesieniu do innych blizna w zakresie od 1 do 5%.

Przy tak określonym uszczerbku jest raczej oczywistym, iż nawet sama blizna jest już podstawą do dochodzenia odszkodowania.

 

Reklamy

Czy może być orzeczony większy jak 100% uszczerbek na zdrowiu?

Broken_fixed_armPytanie z tytułu trochę przewrotne. Wydawać by się mogło, iż zgodnie z zasadami logiki, w sytuacji, gdy występuje u osoby poszkodowanej 100% uszczerbek na zdrowiu, to w zasadzie osoba ta powinna już znajdować się na miejscu wiecznego spoczynku, a nie dajmy na to walczyć w sądzie o zasądzenie jak największego zadośćuczynienia.

Zasady ustalanie uszczerbku na zdrowiu  przewidziane są w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu, trybu postępowania. Załącznikiem do tego Rozporządzenia jest Tabela przewidującą wysokość uszczerbku w zależności od jego charakteru.

W § 9. tego Rozporządzenia czytamy, iż:

„Ustalanie ogólnego stopnia uszczerbku na zdrowiu

1. Jeżeli wypadek przy pracy lub choroba zawodowa spowodowały uszkodzenie kilku kończyn, narządów lub układów, ogólny stopień stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu równa się sumie procentów uszczerbku ustalonych za poszczególne uszkodzenie, w sposób określony w ocenie procentowej, z ograniczeniem do 100%.
2. Przy wielomiejscowym uszkodzeniu kończyny ogólny stopień stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu równa się sumie procentów uszczerbku, ustalonych za poszczególne uszkodzenie w sposób określony w ocenie procentowej, z tym że procent ten nie może być wyższy od procentu przewidzianego za utratę uszkodzonej części kończyny.”

Ustawodawca więc przewidział, iż lekarz orzecznik oceniający trwały uszczerbek na zdrowiu dla potrzeb tej tabeli i dla realizacji celu tego Rozporządzenia maksymalnie ocenia uszczerbek na zdrowiu na 100%.

Jednakże ocena ta dotyczy tylko sytuacji ustalania uszczerbku na zdrowiu dla potrzeb jednorazowego odszkodowania z ZUSU lub innego świadczenia z tejże Instytucji.

Tabela ta na gruncie roszczeń o odszkodowanie, zadośćuczynienie z Oc sprawcy stosowana jest jedynie pomocniczo. Uszczerbek na zdrowiu na jej podstawie ustalany jest jednym z kryteriów oceny należnego zadośćuczynienia dla poszkodowanego  przez sąd. Sąd oceniając dany uszczerbek nie jest więc związany maksymalnym zakresem ustalonym w ww Rozporządzeniu.

Nie ma zatem żadnych przeszkód aby lekarz orzecznik, biegły podczas procesu sądowego ocenił trwały uszczerbek na zdrowiu ofiary wypadku na kwotę – procent znacznie przewyższający 100.

Odszkodowanie za złamanie kości udowej

Left_knee_xray_(5585923055)

 

Złamanie kości udowej jest jednym z bardziej uciążliwych urazów. Najczęściej dotyczy on osób w starszym wieku (powyżej 65. roku życia) oraz występuje jako następstwo osteoporozy. Natomiast często uraz ten jest także wynikiem wypadku komunikacyjnego, lub niefortunnego, niegroźnego upadku. Regularnie tego typu urazy są wynikiem uprawiania sportów ekstremalnych.

Objawem złamania kości udowej może być:

  • silny ból biodra i jego okolicy,
  • brak możliwości wstania czy poruszania się,
  • każdorazowa próba poruszenia kończyną, kończy się przeszywającym bólem.

Ponadto bólowi towarzyszy obrzęk chorego miejsca, a w okolicy złamania – siniak. Zaawansowanym następstwem złamania może być nienaturalne wykręcenie kończyny dolnej, a także skrócenie nogi.

Najczęściej, jedynym sposobem leczenia złamania kości udowej jest leczenie chirurgiczne. Metoda ta pozwala na szybszy powrót pacjenta do zdrowia i odzyskania pełnej sprawności.

Natomiast odzyskanie podstawowej aktywności odbywa się etapami, pod ścisłą kontrolą lekarza. Może to czasami trwać nawet kilka miesięcy.

Powrót do normalnego funkcjonowania oraz aktywności fizycznej nie może odbyć się bez specjalistycznych zabiegów rehabilitacyjnych takich jak:

  • fizykoterapia,
  • masaże,
  • stosowanie zabiegów przyspieszających proces gojenia,
  • wykonywanie ćwiczeń leczniczych w celu wzmocnienia mięśni,
  • w niektórych przypadkach nawet nauka chodzenia.

Po zakończonej rehabilitacji i podliczeniu kosztów związanych z powrotem do zdrowia, poszkodowany zaczyna zadawać sobie pytanie czy za tego typu urazy należy mu się odszkodowanie czy też nie? A jeżeli tak, to w jakiej wysokości?

W większości przypadków, odpowiedź na te pytania jest twierdząca. Poszkodowanej osobie należy się zadośćuczynienie a ponadto może ubiegać się o:

  • zwrot kosztów opieki sprawowanej przez osoby bliskie,
  • zwrotu kosztów dojazdu do placówek medycznych,
  • zwrotu kosztów prywatnych wizyt lekarskich i rehabilitacji,
  • zwrot dochodu utraconego w okresie niezdolności do pracy,
  • odszkodowania za zniszczone rzeczy ( jeżeli osoba została poszkodowana w wyniku wypadku).

W przypadku złamania kości udowej Tabela zawarta w OBWIESZCZENIU MINISTRA PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ z dnia 18 kwietnia 2013 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu, trybu postępowania przewiduje następujące widełki procentowego uszczerbku na zdrowiu, w zależności od charakteru urazu, jakiemu uległ poszkodowany w związku ze złamaniem.

Udo

147.

Złamanie kości udowej – w zależności od zniekształceń, skrócenia, zaników mięśniowych i ograniczenia ruchów w stawach:

a) z nieznacznymi zmianami i skróceniem do 4 cm

b) z miernymi zmianami i skróceniem do 6 cm

c) ze skróceniem ponad 6 cm i ciężkimi zmianami

5–15

15–30

30–40

148.

Staw rzekomy lub ubytki kości udowej uniemożliwiające obciążenie kończyny – w zależności od stopnia upośledzenia funkcji, skrócenia i zaburzeń wtórnych 40–60

Po analizie powyższej tabeli, można zauważyć, że uszczerbek stwierdzony przy złamaniu kości udowej lub innych dolegliwości towarzyszących urazowi, może wynosić od kilku do kilkudziesięciu procent. Stąd Sąd może zasądzić różną wysokość z tytułu zadośćuczynienia, w zależności od komplikacji zdrowotnych.

W tym miejscu warto przytoczyć przykładowe rozstrzygnięcia, które podjęły sądy w przypadku roszczeń związanych ze złamaniem kości udowej ze skrótowym opisem stanu faktycznego.

I tak oto w wyroku Sądu Rejonowego w Prudniku z dnia 20 listopada 2014 r. o sygnaturze akt I C 326/11 Sąd zasądził od strony pozwanej na rzecz powoda kwotę 50,000,00 zł tytułem zadośćuczynienia oraz kwotę 1.603,41 zł tytułem odszkodowania przy następującym stanie faktycznym:

W dniu 27 listopada 2010 r. w O. na ulicy (…) miał miejsce wypadek komunikacyjny. Sprawcą wypadku był J. M., kierujący pojazdem marki A. o nr rej. (…), który był ubezpieczony w zakresie odpowiedzialności cywilnej u strony pozwanej.

Nie było naocznych świadków wypadku, a odtworzenia jego przebiegu dokonał powołany do tego celu biegły ds. mechaniki pojazdowej i rekonstrukcji wypadków drogowych dr inż. J. N.. Wypadek zaistniał na prostym odcinku usytuowanym pomiędzy dwoma łukami drogi – pierwszy w prawo, drugi w lewo. Na łuku drogi w lewo, samochód pojechał przodem w prawo. Kierowca próbując wyprowadzić samochód z poślizgu skręcił kierownicę w prawą stronę. Pojazd uderzył w początek barierki mostu lewymi przednimi drzwiami samochodu. Barierka „przytrzymała” lewy bok pojazdu. To spowodowało, że następnie samochód owinął się wokół barierki, wykonując obrót przodem w lewo. Znajdujący się w obrocie samochód, kolejno przemieścił się w powietrzu nad całą szerokością kanału z wodą. Następnie samochód upadł na koła na przeciwnym brzegu rzeki.

Powód S. M. zajmował miejsce na tylnej kanapie, po prawej stronie za kierowcą. Po wypadku pas bezpieczeństwa tylny lewy był zablokowany w zwijadle, zatem możliwym było iż powód miał zapięty pas bezpieczeństwa podczas wypadku. Fakt zapięcia pasa bezpieczeństwa lub jego nie zapięcia –nie był mocno istotnym czynnikiem w kwestii obrażeń ciała jakich doznał powód, ponieważ przy dużej deformacji usytuowanego obok powoda lewego słupka i płata dachu nad tym słupkiem –co nastąpiło w czasie wypadku-oraz przy stwierdzonym kierunku działania siły ,kontakt lewej strony ciała powoda z nadwoziem pojazdu nastąpiłby również w przypadku nie zapiętego pasa. Zatem i przy nie zapiętym pasie bezpieczeństwa mogłoby dojść do kontaktu z nadwoziem lewej strony głowy oraz lewego boku tułowia. W tych okolicznościach mogło zatem dojść do złamania oczodołu lewego i kręgosłupa szyjnego, mogło też dojść do stłuczenia płuc oraz złamania żeber po lewej stronie.

Złamanie kości udowej nastąpiło na skutek wgniecenia powoda przez fotel kierowcy w tylne naroże pojazdu. Zatem i to obrażenie mogło być niezależne od zapięcia pasa bezpieczeństwa przez powoda.

Kolejnym przykładem, jest wyrok Sądu Okręgowego w Koninie z 30 listopada 2015 o sygn. akt: I C 719/15. W powyższym wyroku sąd zasądził na rzecz powoda kwotę 80.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Sąd ustalił, co następuje:

W dniu 8 lipca 2011 roku w miejscowości M. B. powód P. S. (1) kierował motocyklem jadąc drogą nr (…) w kierunku J.. Nieznany kierowca, jadący z kierunku przeciwnego, wykonując manewr wyprzedzania – w sytuacji gdy taki manewr był w tym miejscu zakazany – zmusił powoda do zjazdu na pobocze, w wyniku czego uderzył on w znak drogowy, utracił panowanie nad motocyklem i zjechał do przydrożnego rowu (bezsporne).

Powód po zdarzeniu został przetransportowany do szpitala w Ś., gdzie rozpoznano złamanie kości udowej lewej, uraz zmiażdżeniowy stopy lewej ze złamaniem palców I; II i II kości śródstopia, złamaniem kości piętowej, rany palców III i IV ręki prawej. Wykonano badanie KT głowy i USG jamy brzusznej – nie wykazały one zmian urazowych, zastosowano leczenie polegające na wyciągu szkieletowym za guzowatość piszczeli lewej (stabilizacja złamanej kości udowej), chirurgicznie zaopatrzono rany. W dniu 11 lipca 2011 roku powód został przetransportowany do oddziału chirurgicznego szpitala w J. z rozpoznaniem: złamanie trzonu kości udowej lewej oraz kostki bocznej podudzia lewego, złamanie otwarte III* paliczka podstawowego palca I i II stopy lewej. Powód przeszedł operację polegającą na zamknięciu repozycji złamania kości udowej, stabilizacji gwoździem śródszpikowym ryglowanym, zastosowano otwartą repozycję złamań policzków palców stopy i stabilizację drutami K., opracowano rany, wykonano plastykę skórną. Złamanie kostki bocznej ustabilizowano w gipsie stopowo-goleniowym. W dniu 27 lipca 2011 roku powód został wypisany do domu i kontynuował leczenie w poradni chirurgicznej. W okresie od 22 sierpnia do 20 września 2011 roku powód przebywał ponownie w szpitalu w Ś. z rozpoznaniem: złamanie stawu międzypaliczkowego bliższego palca i stopy lewej, ubytek tkanek miękkich dążący do szpary złamania paliczka bliższego, stan po złamaniu kości udowej lewej i zmiażdżeniu stopy lewej.

Odszkodowanie za baaaaaaaaaaardzo długi okres najmu pojazdu zastępczego.

640px-Accident_Nehoda_Uherský_Brod
 

Ervín Pospíšil

 

Odszkodowanie za najem pojazdu zastępczego z Oc sprawcy, to obecnie chyba jedna z najbardziej popularnych spraw rozpoznawanych przez sądy w Naszym Kraju.

Większość tych spraw jest w zasadzie typowa, choć coraz częściej, po troszku z inspiracji firm wynajmujących pojazdy, powstają dość ciekawe stany faktyczne.

Otóż coraz popularniejsze są stany faktyczne, gdy długość najmu pojazdu zastępczego sięga dziesiątek, czy nawet setek dni, a przy tym sama wartość pojazdu, który uległ uszkodzeniu często nie jest większa niż minimalna pensja.

Powiem szerze, że sam osobiście mam w takiej sytuacji spory problem z oceną zasadności takiego roszczenia.

Poszkodowany nie jest bowiem bezwolnym podmiotem procesu likwidacji szkody, który ma tylko prawa, lecz ciąża na nim także pewne obowiazki, a w szczególności obowiązek minimalizacji szkody.

Obowiązek minimalizacji skutków szkody, (alternatywnie obowiązek współdziałania), unormowany jest w treści art. 354 k.c. Na jego podstawie dłużnik (ubezpieczyciel) powinien wykonywać zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje – także w sposób im odpowiadający.

W § 2 tego przepisu wskazuje się, że w taki sam sposób wierzyciel (przedsiębiorca) powinien współdziałać przy wykonaniu zobowiązania.

Podkreślić należy, iż  w przypadku osoby prowadzącej działalność gospodarczą wymagania co do należytej staranności będą zwiększone w porównaniu z wymaganiami stawianymi osobom fizycznym. Prowadzenie działalności profesjonalnej uzasadnia oczekiwanie większej umiejętności, wiedzy, skrupulatności, rzetelności, zapobiegliwości czy zdolności przewidywania (art. 355 § 2 k.c.).

Tak wiec w tym kontekście pojawia się pytanie, czy zasadnym jest z strony poszkodowanego wynajmowanie auta zastępczego przez wiele dziesiątek dni, gdy jego własne auto warte jest niewiele więcej jak zatankowane paliwo?

No cóż dziennik Rzeczpospolita doniósł ostatnio w tym kontekście o wyroku Sądu Rejonowego w Zduńskiej Woli, utrzymanego w mocy przez  Sąd Okręgowy w Sieradzu w wyroku z 27 września 2017 r. (sygn. akt I Ca 340/17).

W omawianej sprawie Stan faktyczny był następujący:

Poszkodowana w wyniku kolizji kobieta, niezwłocznie po jej zajściu zgłosiła szkodę do polskiego przedstawiciela ubezpieczyciela sprawcy, tzw. korespondenta, którym jest zwykle któryś z polskich zakładów ubezpieczeń. Następnego dnia wynajęła samochód zastępczy, za który miała  płacić 135 zł.

Zakład ubezpieczeń uznał szkodę za całkowitą ale dopiero uczynił, to po czterech miesiącach od daty zgłoszenia szkody, w tej też dacie poszkodowana zaprzestała wynajmu.

Problem taki, iż za ten okres koszty wynajmu auta zastępczego wyniosły ponad 14 tysięcy złotych.

„Sąd I instancji uznał, że roszczenie jest uzasadnione, bo zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność także w zakresie kosztów najmu pojazdu zastępczego za okres od wystąpienia zdarzenia do czasu przyznania odszkodowania. Sąd uznał, że to z winy ubezpieczyciela postępowanie likwidacyjne trwało tak długo, choć zgodnie z przepisami od zgłoszenia szkody do wypłaty niespornej części odszkodowania nie powinno upłynąć więcej niż 30 dni. Dlatego za cały okres 130 dni poszkodowana powinna otrzymać zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego.

Pozwana złożyło apelację od wyroku argumentując, że zasądzona kwota nie pozostaje w adekwatnym związku przyczynowo-skutkowym z samą kolizją. Między innymi nieuprawnione było uznanie przez Sąd za uzasadnione kosztów najmu pojazdu zastępczego przez okres powyżej 20 dni, tj. po oględzinach pojazdu, gdy poszkodowaną wstępnie poinformowano, że prawdopodobnie szkoda zostanie zakwalifikowana jako całkowita. O tym, że z pewnością będzie miała taki charakter poszkodowana wiedziała znacznie wcześniej, bo już wcześniej otrzymała wycenę szkody.

Mimo to nie podjęła działań mających na celu minimalizację szkody poprzez nabycie nowego pojazdu, a zatem okres najmu pojazdu zastępczego przez 130 dni stanowi nadużycie prawa z jej strony – podnosiła w apelacji pozwana.

Argumenty te nie znalazły uzasadnienia w oczach Sądu Okręgowego. Jak pisze Rzeczpospolita: ” Po pierwsze, jak stwierdził na podstawie dokumentów sprawy, informacja o szkodzie całkowitej nie została przekazana poszkodowanej w sposób formalny ani jednoznaczny, czyli tak, by mogła ona w sposób przekonujący do poszkodowanej dotrzeć. Nie można też uznać, że taką informację zawierała wycena szkody, bo fakt jej doręczenia  nie kończył ostatecznie likwidacji szkody, ani nie wiązał się z wypłatą choćby części odszkodowania, które pozwoliłoby naprawić uszkodzenia lub zakupić inny pojazd.

– Nie może umknąć uwadze fakt, że ubezpieczyciel nie zaproponował poszkodowanej swojego pojazdu zastępczego przez trwające 4 miesiące postępowanie likwidacyjne, zatem trudno uznać, by to po stronie poszkodowanej leżała jakakolwiek zawiniona przyczyna tego, że do chwili otrzymania decyzji o odszkodowaniu korzystała z pojazdu zastępczego, najętego u powodów – stwierdził Sąd Odwoławczy.”

 

 

Czy warto składać apelację – uwagi na tle sprawy związanej z wypadkiem na niezabezpieczonej wiacie przystankowej.

Przystanek_autobusowy_praga_poludnie_(2)
By Alina Zienowicz Ala z (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)%5D, via Wikimedia Commons

Kiedyś bodajże przy okazji artykułu dotyczącego odszkodowania należnego za wypadek na chodniku pisałem, iż paradoksalnie takie sprawy są znacznie trudniejsze niż te związane z wypadkami samochodowymi.

Dlaczego?

W sytuacji wypadków komunikacyjnych w przeważającej mierze mamy dzięki działaniom Policji i Prokuratury ustalony stan faktyczny i sprawstwo osoby, z której polisy dochodzimy odszkodowania.

W sprawach, gdzie dochodzi do potknięcia o nierówną płytę chodnikową, wystająca rurę, czy śliską nawierzchnię  najczęściej ubezpieczyciel w ogóle kwestionuje winę swojego ubezpieczonego i wskazuje, iż dane zdarzenie miało charakter nieszczęśliwego wypadku.

A skoro nieszczęśliwy wypadek, to po prostu pech, za który  nikt nie odpowiada, a pretensje można mieć tylko do losu.

Z taką własnie sytuacją mieliśmy do czynienia ostatnio w sprawie wypadku, który miał miejsce na jednej z  poznańskich ulic, a konkretnie na wiacie przystankowej, która naszym i poszkodowanej zdaniem była źle zabezpieczona i jako taka niebezpieczna.

Boczna szyba z wiaty została zbita przez jakiegoś wandala, a poznańskie służby miejskie szkło i owszem posprzątały, ale poprzecznej nisko położonej belki stelaża wiaty w żaden sposób nie zabezpieczyły.

Zdaniem Sądu Rejonowego w Poznaniu winy po stronie Miasta nie można było się dopatrzyć, innego zdania po naszej apelacji był natomiast Sąd Okręgowy.

Po krótce odwołam się do słów uzasadnienia tego wyroku:

Jak wynika z zakreślonej przez powódkę podstawy faktycznej żądania pozwu, odpowiedzialności pozwanej w postaci bezprawnego działania upatrywała ona w nienależytym zabezpieczeniu uszkodzonej wiaty przystanku autobusowego. Sąd Rejonowy trafnie skonstatował, że zgodnie z przywołanymi w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku regulacjami prawnymi to na pozwanej Gminie  spoczywa ciężar utrzymania w należytym stanie technicznym wszystkich przystanków komunikacji miejskiej położonych na terenie Gminy. Tym samym, jak słusznie stwierdził Sąd Rejonowy, pozwana Gmina ma obowiązek dokonywania koniecznych napraw i podejmowania wszelkich koniecznych czynności do zapewnienia bezpieczeństwa osobom korzystającym z przystanku. Należy przyznać również rację Sądowi Rejonowemu, że nie można oczekiwać od Gminy, aby każde uszkodzenia naprawiała niezwłocznej. Nie można wymagać, aby Gmina dysponowała zapasowym szybami do wszystkich rodzajów przystanków na swoim terenie. Oczywistym jest też, iż koniecznym w przypadku wybicia szyby jest dokonanie pomiarów, złożenie zamówienia, co wiąże się z określonym czasem trwania tych czynności. W tym zakresie Sąd Okręgowy podziela rozważania Sądu Rejonowego, iż pozwanej nie można przypisać zaniedbań.

Jednakże zdaniem Sądu Okręgowego pozwanej Gminie należy przypisać winę z innej przyczyny, bowiem gdy wskutek wybicia szyby w bocznej części wiaty otworzyła się możliwość przejścia tą drogą, a jak wynika ze zdjęcia na karcie 12 akt i co nie było kwestionowane, na tej otwartej możliwej do przejścia drodze umiejscowiony był poprzeczny, dolny profil wiaty przymocowanej około 15 – 20 cm nad ziemią. Należało zabezpieczyć to przejście na przykład poprzez umieszczenie taśm uniemożliwiających przejście i sygnalizujących uszkodzenie wiaty. Bądź też poprzez oklejenie poprzecznego, dolnego profilu wiaty taśmą ostrzegawczą. Obowiązek Gminy takiego działania wynikał z zasady zachowania należytej staranności przy podejmowaniu wszelkich koniecznych czynności do zapewnienia bezpieczeństwa osobom korzystającym z przystanku. Jak wskazała powódka w pozwie, a co nie było kwestionowane, niektóre wiaty przystankowe, z których ona korzysta są zbudowane w taki sposób, że ściana boczna znajduje się tylko z jednej strony, zatem ta okoliczność umacnia jeszcze tezę, iż pozwana, której obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom korzystającym z przystanku zobowiązana była do należytego oznaczenia otwartej wskutek wybicia szyby drogi przejścia boczną częścią wiaty z przymocowanym poprzecznym profilem 15 – 20 centymetrów nad ziemią.

W tym stanie rzeczy w ocenie Sądu Okręgowego pozwanej należy przypisać niedbalstwo, a w konsekwencji winę za powstałą u powódki szkodę.

P.s. Zdjęcie u góry, to wiata w Warszawie, nie związana z prowadzona przez nas szkodą.

Odszkodowanie dla pasażera auta, który jednocześnie jest tego auta właścicielem i posiadaczem polisy OC.

W praktyce związanej z likwidacją szkód komunikacyjnych zdarzają się różne skomplikowane i nieoczywiste stany faktyczne.

Z takim własnie zagadnieniem zwrócił się do mnie poszkodowany w wyniku wypadku samochodowego. Poszkodowany uczestniczył w wypadku, który został spowodowany przez kierowcę auta, którym się poruszał.

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, iż właścicielem auta był sam poszkodowany.

W związku z tym pojawiło się pytanie, czy za złamanie kości promieniowej i wstrząśnienie mózgu, których to urazów doznał należy mu się zadośćuczynienie niejako z własnej polisy OC?

Jak widać nawet intuicyjnie sytuacja ta wydaje się skomplikowana.

Od razu mogę dodać, iż tego typu sytuacja nie należy do rzadkości, tytułem przykładu można wskazać następujące przykłady:

•    właściciel auta zmęczył się w trakcie jazdy  i przekazał w związku z tym kierownicę znajomemu, koledze, członkowi rodziny,

•    właściciel pojazdu zaimprezował i wypił kilka głębszych,, nie mogąc prowadzić po alkoholu oddał kierownicę znajomemu, koledze, członkowi rodziny,

Jak można się domyśleć zakłady ubezpieczeń w takiej sytuacji  często wydawały decyzje na niekorzyść poszkodowanego.  Co więcej i sądy różnie podchodziły do tego typu zagadnień, tak więc z tym problemem zmierzyć się musiał Sąd Najwyższy.

Sąd Najwyższy w dniu 7 lutego 2008 r. podjął uchwałę (sygn. akt III CZP 115/07) w następującej treści: Ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność gwarancyjną wynikającą z umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody na osobie wyrządzone przez kierującego pojazdem w tym także pasażerowi będącemu wraz z kierowcą współposiadaczem tego pojazdu.

Co więcej z treści art. 38 Ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, ubezpieczeniowym funduszu gwarancyjnym i polskim biurze ubezpieczycieli komunikacyjnych, który stanowi:

Art. 38 1. Zakład ubezpieczeń nie odpowiada za szkody:
1)
polegające na uszkodzeniu, zniszczeniu lub utracie mienia, wyrządzone przez kierującego posiadaczowi pojazdu mechanicznego; dotyczy to również sytuacji, w której posiadacz pojazdu mechanicznego, którym szkoda została wyrządzona, jest posiadaczem lub współposiadaczem pojazdu mechanicznego, w którym szkoda została wyrządzona;
można wywieść wniosek, iż skoro spod zakresu odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń wyłączone są szkody w mieniu właściciela pojazdu, a Ustawa nie mówi o szkodach osobowych, to jak najbardziej w przypadku opisanym wyżej zadośćuczynienie za szkodę osobową, złamana rękę, wstrząs mózgu się należy.

Brak zapiętych pasów a przyczynienie się. Kolizja boczna lub dachowanie.

O podnoszonym przez ubezpieczycieli zarzucie przyczynienia się do spowodowania szkody poprzez niezapięcie pasów już pisałem: TUTAJ  i TUTAJ.

Konkluzja moich wcześniejszych postów była tak, iż o przyczynieniu się i jego wysokości decydują okoliczności konkretnego wypadku komunikacyjnego.

Ciekawe rozwinięcie tego tematu znalazło się w uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 12 grudnia 2014 r.

Sąd ten analizował przypadek zdarzenia, do którego doszło w wyniku wypadku komunikacyjnego, gdzie pojazd sprawcy uderzył w poszkodowanego z boku.

Konkluzja Sądu była następująca: „Pasy montowane w samochodach osobowych, z racji ich konstrukcji, skutecznie chronią pasażerów tylko w przypadku zderzeń czołowych, natomiast w przypadku zderzeń bocznych lub dachowania ich skuteczność jest znikoma. W takim przypadku zakres urazów doznanych przez osoby jadące w zapiętych pasach, nie różni się od zakresu urazów doznanych mimo nie zapięcia pasów. Nie ma zatem podstaw do twierdzenia, że osoba, która nie korzystała podczas jazdy z pasów bezpieczeństwa, doznała szkody o większym zakresie, niż gdyby pasy zapięła. Tym samym – nie można przyjąć, by przyczyniła się do zwiększenia swojej szkody”.

Jaki z tego wniosek. Gdy nie mieliśmy zapiętych pasów, a wypadek komunikacyjny był podobny do opisanego: kolizja boczna, dachowanie, to jest wysoce prawdopodobnym, iż podniesiony przez ubezpieczyciela zarzut przyczynienia się nie będzie skuteczny.