Notatki policyjne z wypadków są już dostępne dla ubezpieczycieli komunikacyjnych online – WOW!

man wearing black officer uniform
Photo by Rosemary Ketchum on Pexels.com

Bardzo ciekawą funkcję, a co istotne znacznie skracającą czas postępowania likwidacyjnego wprowadził Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Otóż w ramach współpracy UFG z Policją udało się udostępnić, czy raczej udostępniać notatki policyjne sporządzane z miejsca zdarzenia poprzez kanał dostępu on-line.

Z systemu korzysta już większość polskich ubezpieczycieli, jak PZU S.A., Warta, Hestia, Axa czy Link 4.

– To przykład udanej współpracy instytucji branży ubezpieczeniowej z Policją – mówi Małgorzata Ślepowrońska, członek zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. – Dzięki nowej funkcjonalności osoby poszkodowane w wypadkach szybciej otrzymują odszkodowanie. Wypłata świadczenia nie jest już opóźniana przez oczekiwanie ubezpieczyciela na notatkę Policji z miejsca zdarzenia. Czas, w którym dociera ona teraz do firmy ubezpieczeniowej, to średnio siedem minut od chwili skompletowania notatki w systemie SEWiK* – wyjaśnia.”

Więcej w linku.

Reklamy

Odszkodowanie za wypadek w Szwajcarii

512px-Different_cards2Ciekawe jest także to, w jaki sposób można dochodzić roszczeń odszkodowawczych za najem pojazdu zastępczego w Szwajcarii, co również zostało wyjaśnione przez dr hab. Romana Trzaskowskiego i dr Witolda Borysiak w ich opracowaniu prawnoporównawczym.

Otóż, ochrona poszkodowanego w tym zakresie jest dużo węższa niż w Polsce, Niemczech, czy w Austrii.

W Szwajcarii kosztów najmu zastępczego można domagać się tylko wówczas, gdy został on rzeczywiście poniesiony i tylko wtedy, gdy samochód stanowił źródło dochodu. W takim przypadku poszkodowany musi udowodnić, że samochód jest mu niezbędny do prowadzenia biznesu. Przy tym nawet jeżeli taki samochód byłby mu potrzebny dla celów działalności gospodarczej nie może z niego korzystać, jeżeli ma w swojej dyspozycji inne auta.

Odszkodowanie takie jest zasadne nietylko, gdy samochód jest potrzebny do wykonywania pracy, ale także gdy dojazdy do pracy dla poszkodowanego środkami komunikacji publicznej są „niegodne” lub trudno osiągalne.

Gdy więc samochód nie jest poszkodowanemu potrzebny w związku z pracą nie może on domagać się zwrotu kosztów najmu zastępczego. Może jedynie dochodzić zwrotu kosztów dojazdu środkami komunikacji publicznej lub ewentualnie taksówkami.

Wyjątkiem od powyższej zasady jest to, że odszkodowanie za najem zastępczy można dochodzić, gdy wypadek wydarzył się przed lub w czasie zaplanowanego urlopu.

Prawo szwajcarskie dopuszcza najem samochodu wysokiej klasy, gdy jest to niezbędne dla celów wizerunkowych. W innym przypadku poszkodowany powinien zadowolić się samochodami niższej klasy, kierując się zasadą minimalizacji szkody.

Podobnie, jak w Austrii odszkodowania można domagać jedynie za rzeczywiście poniesione koszty najmu zastępczego, a nie fikcyjne.

Mając więc wypadek w Szwajcarii trzeba więc być bardzo ostrożnym przy podejmowaniu decyzji o najmie pojazdu zastępczego i przy dochodzeniu z tego tytułu roszczeń przed sądami.

 

I znowu ciekawa sytuacja, gdzie niby na cywilizowanym Zachodzie poszkodowani mają znacznie niższe prawa niż na dzikim Wschodzie.

No cóż jak rozbijac auto, to tylko w Polsce.

Jak sprawdzić, czy uczestnik kolizji drogowej jest ubezpieczony i w jakim zakładzie ubezpieczeń,

Accident_automobileJeżeli mieliśmy już to nieszczęście, że staliśmy się uczestnikami lub ofiarą kolizji samochodowej, wypadku komunikacyjnego, czy innego zdarzenia z udziałem pojazdu podlegającego obowiązkowemu ubezpieczeniu OC, by móc dochodzić należnego nam odszkodowania musimi wiedzieć od kogo.

Co oczywiste moglibyśmy mieć niekiedy problem z ustaleniem, czy uczestnik kolizji był ubezpieczony, zwłaszcza gdy nie zapraszaliśmy na miejsce kolizji funkcjonariuszy Policji.

Ten problem zauważył Ustawodawca, ktory  wprowadził normę, zgodnie z którą: art. 104 ust. 9 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych UFG udostępnia przez swoją stronę internetową informację o zawarciu umowy ubezpieczenia OC przez posiadacza danego pojazdu oraz nazwę zakładu ubezpieczeń, z którym ta umowa została zawarta, bez ujawniania danych osobowych posiadacza pojazdu.

Na stronie UFG- Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego pod tym LINKIEM, można znaleźć formularz,  który służy do zweryfikowania czy posiadacz wskazanego pojazdu mechanicznego jest objęty ochroną ubezpieczenia OC na podany dzień. Na podany dzień, czyli z naszego punktu widzenia, na dzień w którym mieliśmy to nieszczęście stać się uczestnikiem wypadku komunikacyjnego.

Aby uzyskać informację w jakim towarzystwie ubezpieczeniowym miał zawartą umowę ubezpieczenia OC musimy dysponować w zasadzie jedną daną, tj.: numerem rejestracyjnym pojazdu, ewentualnie numerem VIN.

Po uzupełnieniu formularza UFG wskaże nam, do którego z ubezpieczycieli kierować swoje roszczenia.

 

Czy ubezpieczenie OC obejmuje także skutki umyślnego działania sprawcy?

1903_poster_Advertising_Clement_Cycles_and_Automobiles._(Musee_Automobile_de_Reims)Z dość nietypową sprawą zwrócił się do mnie Klient, który w wyniku potrącenia przez samochód doznał rozległego urazu nogi.
Sytuacja nietypowa o tyle, iż sprawca zdarzenia, który poruszał się pojazdem, którym wyrządzono szkodę dostał nie zarzut spowodowania wypadku, a umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu u pokrzywdzonego.
Sprawca po prostu chciał za pomocą samochodu zrobić krzywdę poszkodowanemu- co niestety się mu udało.
W związku z tym Klient powziął wątpliwości, czy taka kwalifikacja zdarzenia zmienia jego sytuacje w zakresie możliwości dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia od sprawcy.
Odpowiedź jest dość prosta.
O ile dla poszkodowanego i jego możliwości dochodzenia odszkodowania nic się nie zmienia, to radykalnie zmienia się sytuacja sprawcy.
Stosownie do Ustawy o Ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym, Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych
Art. 9
1. Umowa ubezpieczenia obowiązkowego odpowiedzialności cywilnej obejmuje odpowiedzialność cywilną podmiotu objętego obowiązkiem ubezpieczenia za szkody wyrządzone czynem niedozwolonym oraz wynikłe z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, o ile nie sprzeciwia się to ustawie lub właściwości (naturze) danego rodzaju stosunków.
2. Umowa ubezpieczenia obowiązkowego odpowiedzialności cywilnej, o którym mowa w art. 4 pkt 1 i 2, obejmuje również szkody wyrządzone umyślnie lub w wyniku rażącego niedbalstwa ubezpieczającego lub osób, za które ponosi on odpowiedzialność.
Jak wiec widać Ustawodawca uznał, iż sam fakt wykorzystania samochodu do przestępstwa także winien gwarantować prawo poszkodowanych do uzyskania odszkodowania.
Co do sytuacji sprawcy, to o tyle ma to znaczenie, iż mimo iż z jego OC zostanie wypłacone odszkodowanie, to nie może on spać spokojnie.
Umyślne spowodowanie szkody  upoważnia bowiem zakład ubezpieczeń do wystąpienia o zwrot wypłaconych kwot do sprawcy- w oparciu o przepisy regulujące tzw. regres nietypowy. Więcej na ten temat TUTAJ. 

Czy ubezpieczyciel powinien zabrać wrak?

Gullfisk_accident_1937Tak zwana szkoda całkowita, a więc model rozliczenia szkody w pojeździe polegający na wypłacie odszkodowania stanowiącego różnicę pomiędzy wartością pojazdu sprzed szkody, a wartością wraku pojazdu po wypadku ( pozostałości pojazdu) jest codziennością w procesie likwidacji szkód. Zwłaszcza odkąd wartość przeciętnych samochodów w Polsce jest bardzo niska, a koszt usług naprawczych i części z każdym rokiem rośnie.

Szkoda całkowita ma miejsce wówczas, gdy łączny przewidywany koszt naprawy przewyższa wartość jaką miał pojazd w stanie przed powstaniem szkody ( Oc), lub wartość -procent ustalony w umowie AC ( najczęściej ok 70%) wówczas odszkodowanie przysługuje w kwocie odpowiadającej wartości rynkowej pojazdu w stanie technicznym sprzed wypadku pomniejszonej o wartość pozostałości.

Przy modelu likwidacji w oparciu o popularną „całkę” poszkodowany ma jednak pewien istotny problem- wrak.

Czytlenicy bloga regularnie zadają mi pytanie, czy po wypłacie odszkodowania  ubezpieczyciel powinien ten wrak wziąć dla siebie a mi dopłacić resztę odszkodowania?

Niestety w przypadku wypłaty odszkodowania na podstawie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej sprawcy szkody towarzystwo ubezpieczeniowe nie ma prawnego obowiązku przejęcia pozostałości po uszkodzonym pojeździe.

Żaden przepis nie wprowadził takiego obowiązku -co więcej samo pojęcie szkody całkowitej nie jest pojęciem wynikającym z normy prawnej, ale z orzecznictwa sądowego.

W praktyce jednak duża część zakładów ubezpieczeniowych idzie w przypadku likwidacji tego typu szkód „na rękę” poszkodowanym. Wówczas zakład ubezpieczeń najczęściej wprowadza wrak pojazdu na prowadzoną przez siebie platformę licytacyjną, gdzie wrak zostanie nabyty przez handlarzasamochodamilub warsztat na części. W przypadku sprzedaży najczęściej uzna wartość wraku w cenie zbycia i dopłaci różnice do odszkodowania.

Poszkodowany w sytuacji szkody całkowitej powinien więc zwrócić się do ubezpieczyciela z prośbą o przejęcie wraku, jest bowiem bardzo prawdopodobne, iż zakład ubezpieczeń przychyli się do jej prośby.

W przypadku jednak, gdyby ubezpieczyciel odmówił, niezorganizowałlicytacji, lub wrak nie znalazłby kupca, to  nie pozostaje nic innego jak samemu poszukać kogoś kto taki wrak odkupi.

Swoją drogą, to nie widzę powodów, dla których w przypadku szkód całkowitych nie wprowadzić obowiązku przejęcia wraku przez ubezpieczyciela. Co więcej można by się nawet zastanowić, czy nie powinny istnieć przepisy, które zakazywałyby naprawiana aut, ktore uległy szkodzie całkowitej- zwłaszcza jezeli uszkodzenia dotyczyłyby elementów związanych z bezpieczeństwem jazdy.

O połamanej drabienie- czyli o odpowiedzialności za produkt niebezpieczny.

Alcove_house_entrance,_Bandelier_National_Monument
Wingchi Poon

Wypadki chodzą po ludziach!

Nie ma jak to truizm na początek, no ale jak sama nazwa wskazuje truizm oparty jest na prawdzie. Wypadki w zasadzie zdarzają się codziennie, ba w skali kraju, to pewnie w każdej minucie w Polsce ktoś w taki, czy inny sposob łamie sobie jakąś kość.

Mimo iż na blogu o odszkodowaniach piszemy głównie o skutkach wypadków samochodowych, to źródłem nieszczęść człowieka nie jest tylko i wyłącznie ruch drogowy. Może być nim także drabina zakupiona w markecie budowlanym.

Taka oto historia przydarzyła się jednemu mieszkańcowi Poznania:

Pan poszkodowany poczuł potrzebę poprawy wyglądu swojego mieszkania, tak więc postanowił wykonać prace remontowe.

Gdy chciał zagipsować puszkę od gniazdka w kuchni w tym celu wszedł na drabinę, zakupioną kilka miesięcy wcześniej w jednym z poznańskich marketów budowlanych. Niestety bezpośrednio po wejściu na najwyższy poziom drabiny, uchwyty podtrzymujące belkę, na której stał poszkodowany pękły w następstwie czego poszkodowany spadł z drabiny.

Niestety nie skończyło sie tylko na poobijaniu.

Już w trakcie oczekiwania na karetkę pogotowia prawa noga poszkodowanego bardzo spuchła. Poszkodowany został przetransportowany karetką pogotowia do Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, gdzie rozpoznano mnogie złamania podudzia (wieloodłamowe złamanie nasady i przynasady dalszej kości piszczelowej prawej – 19 odłamów). W konsekwencji poszkodowany przeszedł zabieg operacyjny półkrytej repozycji złamania ze stabilizacją odłamów kości piszczelowej dwoma śrubami kostkowymi (zespolenie złamanej nasady dalszej kości piszczelowej) i zespolenie płytą LCP złamanej 1/3 dalszej kości piszczelowej. Poszkodowanemu zalecono poruszanie się o dwóch kulach łokciowych, zmianę opatrunku co 2 dni, kontrolę w poradni ortopedycznej oraz zażywanie antybiotyków i leków przeciwbólowych.

Rana pooperacyjna nie goiła się w sposób prawidłowy i poszkodowany odczuwał w związku z tym dolegliwości bólowe. Lekarze ustalili, że prawdopodobnie poszkodowany jest uczulony na tytan i z tego powodu rana może goić się nieprawidłowo. Wobec powyższego niezbędne będzie usunięcie tytanowych elementów z organizmu poszkodowanego.

Tak więc złamany szczebel drabiny spowodował konieczność przejścia kolejnej operacji  usunięcia materiału zespalającego – płyty piszczelowej dedykowanej i 8 śrub. Nadal w organizmie poszkodowanego pozostawiono 2 śruby ciągnące. Usunięto również przetokę z blizny pooperacyjnej. Poszkodowanemu zalecono chodzenie z ostrożnym obciążaniem operowanej kończyny w asyście dwóch kul łokciowych oraz przeciwobrzękowe układanie kończyny. Nadto codzienne zmiany opatrunku, zażywanie antybiotyków i leków przeciwbólowych oraz kontrolę na oddziale za 5 dni. Od dnia wypadku poszkodowany pozostaje pod stałą opieką ortopedyczną. Poszkodowany odbywa regularnie wizyty lekarskie co 2-3 tygodnie. Noga do dnia dzisiejszego jest zaczerwieniona i obrzęknięta, a z rany sączą się płyny. Poszkodowany nie może ustać na dwóch nogach i musi poruszać się przy pomocy jednej kuli łokciowej. Stan kończyny nie pozwala jeszcze na jej rehabilitację. Lekarz wskazuje, że leczenie kończyny może potrwać nawet 3 lata.

No cóż tak poważne złamania były tylko i wyłącznie wejściem na najwyższy stopień drainy – bubla.

I jak do takiej sytuacji podchodzi prawo?

Polskie prawo od kilkunastu lat przewiduje odpowiedzialność odszkodowawczą za tak zwany produkt niebezpieczny.

Zgodnie z art.  4491 §  1 kodeksu cywilnego kto wytwarza w zakresie swojej działalności gospodarczej (producent) produkt niebezpieczny, odpowiada za szkodę wyrządzoną komukolwiek przez ten produkt. Natomiast w §  3 ustawodawca wskazał, jaki produkt jest niebezpieczny: Niebezpieczny jest produkt niezapewniający bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać, uwzględniając normalne użycie produktu. O tym, czy produkt jest bezpieczny, decydują okoliczności z chwili wprowadzenia go do obrotu, a zwłaszcza sposób zaprezentowania go na rynku oraz podane konsumentowi informacje o właściwościach produktu. Produkt nie może być uznany za niezapewniający bezpieczeństwa tylko dlatego, że później wprowadzono do obrotu podobny produkt ulepszony.

Nadto zgodnie z art. 4495 kodeksu cywilnego do podmiotów współodpowiedzialnych za szkody wyrządzone przez produkt niebezpieczny należą:

  • wytwórca materiału, surowca albo części składowej produktu;
  • podmiot umieszczający na produkcie swoją nazwę, znak towarowy lub inne oznaczenia odróżniające podający się za producenta;
  • podmiot wprowadzający do obrotu krajowego w zakresie swojej działalności gospodarczej produkt pochodzenia zagranicznego (importer);
  • podmiot zbywający w zakresie swojej działalności gospodarczej produkt niebezpieczny.

Przedkładając to na nasz przypadek wskazać należy, że z uwagi na brak upływu 2 lat od dnia zakupu drabiny objęta była ona jeszcze rękojmią za wady. Żona poszkodowanego zgłosiła reklamację, która została uwzględniona, wobec czego wypłacono żonie poszkodowanego kwotę stanowiącą równowartość drabiny. Podkreślenia wymaga, że do dnia wypadku drabina używana była przez poszkodowanego i jego żonę jedynie sporadycznie np. do wieszania firan. Nic nie wskazywało na jej uszkodzenie. Poszkodowany korzystał z drabiny zgodnie z wszystkimi zaleceniami.

Nie ulega więc moim zdaniem wątpliwości, iż w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z odpowiedzialnością marketu, producenta drabiny i być może jej importera z Chin za skutki wprowadzenia do obrotu produktu niebezpiecznego.

 

Samemu naprawiasz auto należy ci się odszkodowanie jak za naprawę nawet gdy nie masz faktur za naprawę!

adult auto automobile automotive
Photo by Fancycrave on Pexels.com

Wielokrotnie do tej pory miałem do czynienia z sprawami, w których naprawę auta uszkodzonego w wypadku komunikacyjnym przeprowadzał nie wynajęty warsztat samochodowy, a sam poszkodowany.

Przyznam co prawda, ze dotyczyło to głównie sytuacji, gdy dochodziło do uszkodzenia aut należących do właścicieli warsztatów samochodowych, których sprawy prowadziłem.

W zasadzie nigdy nie miałem wątpliwości, co do tego iż nie ma podstaw w takiej sytuacji do uznania, iż odszkodowanie z tego tytułu powinno być w jakikolwiek sposób niższe niż w przypadku zlecenia naprawy auta podmiotowi trzeciemu. Jedyne co to w moim przypadku sam poszkodowany nie dochodził kwoty Vatu, a swoją pracę wyceniał w kwotach netto.

Jak widać zupełnie inne zdanie w tym temacie mają ubezpieczyciela. Tak inne, że w sprawie o sygn. akt: akt II CNP 43/17 w dniu 12 kwietnia 2018 r. sprawą zajął się sam Sąd Najwyższy .

W omawianym wyroku Sąd Okręgowy w Szczecinie oddalił pozew poszkodowanego, który sam naprawił auto ustalając, iż nie wykazał on faktu poniesienia kosztów na jego naprawę.

Sąd |Najwyższy odmiennie jednak uznał, iż w tej sytuacji odszkodowanie jak najbardziej się należy, wskazując:

„Powstanie roszczenia w stosunku do ubezpieczyciela
o zapłacenie odszkodowania, a tym samym jego zakres odszkodowania, nie zależą
od tego, czy poszkodowany dokonał restytucji i czy w ogóle ma taki zamiar.
Zastosowanie art. 822 § 1 w zw. z art. 363 § 1 k.c. oznacza,
że poszkodowany nie może żądać zapłaty kosztów (hipotetycznej) restytucji
w sytuacji, w której przywrócenie stanu poprzedniego byłoby niemożliwe albo też
pociągało za sobą nadmierne trudności lub koszty (por. wyrok Sądu Najwyższego
z 20 lutego 2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.). W takim przypadku
może żądać wyrównania tego uszczerbku w jego majątku, który odpowiada
wartości rzeczy zniszczonej wskutek działania sprawcy szkody. Ocena, czy koszty
restytucji są nadmierne zależy od okoliczności sprawy. Na gruncie spraw
dotyczących naprawy pojazdów mechanicznych ugruntowała się praktyka
zakładająca, że koszt naprawy nie jest nadmierny dopóty, dopóki nie przewyższa
wartości pojazdu sprzed wypadku (por. wyrok Sądu Najwyższego z 20 lutego
2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.). „

Jakby kogoś z Szanownych Czytelników interesowały bardziej szczegółowe wywody Orzeczenia to zapraszam do lektury dzieła Sądu Najwyższego:

„UZASADNIENIE
Powódka B.K. wniosła o zasądzenie od Towarzystwa Ubezpieczeń i
Reasekuracji „W.” S.A. w W. kwoty 10.100 zł z odsetkami ustawowymi od 19
października 2011 r.
Pozwany Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji „W.” S.A. w W. wniósł o
oddalenie powództwa.
Wyrokiem z 8 grudnia 2014 r. Sąd Rejonowy w G. zasądził od pozwanego
na rzecz powódki kwotę 10.100 zł z odsetkami ustawowymi od 19 października
2011 r.
Sąd Rejonowy ustalił, że 7 marca 2011 r. w K. doszło do kolizji drogowej. W
związku z awarią hamulców kierujący samochodem ciężarowym uderzył nim w
pojazd VW Tuareg prowadzony przez męża powódki K.K.
Powódka początkowo zgłosiła pozwanemu szkodę i domagała się jej
naprawienia z polisy OC sprawcy. Następnie zrezygnowała z tego sposobu
naprawienia szkody i wniosła o jej naprawianie z ubezpieczenia AC, jakie kupiła
w ,,C” TU S.A. Ten ubezpieczyciel wypłacił powódce odszkodowanie w kwocie
17.463,86 zł, która – w ocenie powódki – nie kompensowała szkody w całości.
Powódka zażądała więc uzupełnienia odszkodowania od pozwanego.
Sąd Rejonowy za bezsporne uznał okoliczności, w jakich doszło do szkody,
rozmiar uszkodzeń w pojeździe powódki pozostających w związku z tym
zdarzeniem i odpowiedzialność pozwanego za naprawienie szkody na podstawie
udzielanej sprawcy ochrony ubezpieczeniowej. Jedyną okolicznością sporną było
wyliczenie kosztów naprawy pojazdu powódki oraz odpowiedź na pytanie,
czy dotychczas przeprowadzona naprawa przywróciła wartość użytkową pojazdu
sprzed szkody. Sąd Rejonowy ustalił, że samochód powódki naprawiał kolega jej
męża z zastosowaniem części używanych. Naprawa ta została przeprowadzona
częściowo wadliwie i nie przywróciła pojazdu do stanu sprzed szkody.
Koszty tej naprawy Sąd Rejonowy uznał za nieistotne dla rozstrzygnięcia, gdyż
błędne decyzje poszkodowanego co do wyboru nieefektywnego sposobu naprawy
szkody nie mogą zwiększyć zakresu odpowiedzialności ubezpieczyciela.
3
Sąd Rejonowy ustalił, że średni rynkowy koszt naprawy samochodu VW
Tuareg na rynku lokalnym przy zastosowaniu oryginalnych części zamiennych
sygnowanych znakiem producenta pojazdu oraz stawek za roboczogodzinę
stosowanych przez odpowiednio wyposażone nieautoryzowane warsztaty
naprawcze w dacie szkody wynosił 43.987,43 zł. Naprawienie samochodu w taki
sposób nie spowodowałaby wzrostu jego wartości w stosunku do stanu sprzed
szkody. Zastosowanie części używanych zmniejszyłoby koszty naprawy do
25.129,32 zł.
Sąd Rejonowy uznał, że z uwagi na wiek pojazdu w dacie szkody (6 lat)
i brak danych, żeby wcześniej był naprawiany z zastosowaniem części używanych,
do naprawy po likwidowanej szkodzie powinny być wykorzystane części nowe,
co zapewniłoby późniejszą bezpieczną eksploatację pojazdu i zarazem nie
spowodowałby wzbogacenia powódki.
Podstawę roszczenia powódki Sąd Rejonowy wywiódł z art. 436 § 2 k.c.
w zw. z art. 415 k.c. i art. 19 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach
obowiązkowych Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze
Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jedn. Dz.U. z 2003 r. Nr 124, poz. 1152
ze zm.). Uwzględniając ustalenia co do kosztów naprawy samochodu powódki,
Sąd Rejonowy zasądził od pozwanego na jej rzecz kwotę dochodzoną pozwem,
stanowiącą część różnicy pomiędzy kosztem naprawy pojazdu, a kwotą, którą
uzyskała z tytułu umowy ubezpieczenia AC pojazdu. O odsetkach za opóźnienie
w spełnieniu świadczenia Sąd Rejonowy orzekł na podstawie art. 817 § 1 i 2 k.c.
Przyjął, że skoro ubezpieczyciel mógł wyjaśnić wszystkie okoliczności niezbędne
do ustalenia zakresu szkody i dokonać wypłaty odszkodowania do 18 października
2011 r., to od 19 października 2019 r. pozostawał w opóźnieniu w spełnieniu
świadczenia.
Wyrokiem z 29 września 2015 r. Sąd Okręgowy w S. w uwzględnieniu
apelacji pozwanego od wyroku Sądu Rejonowego zmienił ten wyrok i oddalił
powództwo oraz stosownie orzekł o kosztach.
Sąd Okręgowy podzielił stanowisko Sąd Rejonowego, że pozwany
odpowiada za szkodę powódki wynikającą ze zdarzenia z 7 marca 2011 r.
4
stosownie do art. 822 § 1 k.c. i art. 34 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r.
o ubezpieczeniach obowiązkowych. Skoro powódka dokonała naprawy pojazdu, to
za wadliwe uznał jednak określenie wysokości należnego powódce odszkodowania
w oparciu o hipotetyczne koszty jego naprawy wyliczone na podstawie opinii
biegłego sądowego.
Sąd Okręgowy stwierdził, że art. 361 k.c. wyraża obowiązującą w polskim
prawie cywilnym zasadę pełnego odszkodowania, w myśl której naprawienie
szkody ma zapewnić całkowitą kompensatę doznanego przez poszkodowanego
uszczerbku. Podlegający naprawieniu uszczerbek wynika z różnicy między
rzeczywistym stanem dóbr poszkodowanego a stanem hipotetycznym, który
by istniał, gdyby nie doszło do zdarzenia szkodzącego. Sąd Okręgowy dostrzegł
wprawdzie, że obowiązek naprawienia szkody nie jest uzależniony od tego,
czy poszkodowany dokonał naprawy pojazdu i czy w ogóle zamierzał go naprawić.
W takim przypadku określenie wartości uzasadnionej ekonomicznie naprawy
wyznaczającej wysokość należnego odszkodowania polega na hipotetycznym
ustaleniu, jakie wydatki należałoby ponieść, aby doprowadzić pojazd do należytego
stanu. Uznał jednak, że hipotetyczne ustalenia tracą na aktualności, gdy
poszkodowany naprawi szkodę. Skoro bowiem odszkodowanie ma pokryć
istniejący po stronie poszkodowanego uszczerbek, to gdy doszło do naprawy
uszkodzonego pojazdu, obowiązek odszkodowawczy ubezpieczyciela obejmuje
wyłącznie faktycznie poniesione i wykazane wydatki, które doprowadziły
uszkodzony samochód do stanu sprzed wystąpienia szkody. Powódka nie
wykazała jednak wysokości wydatków, jakie poniosła na te cele, co sprawiło,
że Sąd Okręgowy oddalił powództwo (art. 6 k.c.).
W skardze o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku
Sądu Okręgowego w S. z 29 września 2015 r. powódka zarzuciła, że wyrok ten
został wydany z naruszeniem prawa materialnego, tj.: – art. 6 k.c. przez przyjęcie,
że na niej spoczywał ciężar dowodzenia faktu przeprowadzonej naprawy pojazdu,
jej zakresu i kosztów oraz tego czy naprawa doprowadziła pojazd do stanu sprzed
uszkodzenia spowodowanego wskutek zdarzenia z 7 marca 2011 r.; – art. 361 § 2
w zw. z art. 363 § 1 i 2 k.c. przez błędną wykładnię i przyjęcie, że wartość
poniesionej przez nią szkody w związku ze zdarzeniem z 7 marca 2011 r. należy
5
ustalić według stanu rzeczy z momentu określania rozmiaru szkody, a nie z chwili
zajścia zdarzenia wywołującego szkodę oraz poprzez uznanie, iż naprawa pojazdu
przed wypłatą całości odszkodowania ma wpływ na zakres odpowiedzialności
pozwanego oraz przyjęcie, że zdarzenia zaistniałe po dniu powstania szkody mają
wpływ na wysokość wymagalnego roszczenia w stosunku do pozwanego, a fakt
częściowej naprawy pojazdu determinuje wysokość doznanego przez powódkę
uszczerbku w majątku i sposób ustalania jego wysokości; – art. 436 § 2 k.c. zw. z
art. 415 k.c. i art. 19 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach
obowiązkowych przez błędną wykładnię prowadzącą do odmowy przyznania
odszkodowania za uszkodzenie pojazdu chociaż powódka wykazała przesłanki
odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego.
Powódka zarzuciła też, że zaskarżony wyrok został wydany z naruszeniem
prawa procesowego, tj. art. 232 i 233 § 1 k.p.c. przez przyjęcie, iż nie wykazała
wysokości szkody powstałej w pojeździe oraz że do ustalenia wartości należnego
jej odszkodowania konieczne było wykazanie zakresu dotychczas przeprowadzonej
naprawy pojazdu, jej kosztów oraz tego, czy w wyniku naprawy uszkodzony pojazd
doprowadzono do stanu technicznej używalności występującej przed
uszkodzeniem.
Skarżąca zarzuciła, że zaskarżony wyrok jest niezgody z art. 6, art. 361 § 1
i 2, art. 363 § 2, art. 415, art. 436 § 2 k.c. oraz art. 232 i art. 233 k.p.c. i wniosła
o stwierdzenie tej niezgodności z prawem.
Pozwany wniósł o oddalenie skargi.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Pozwany w niniejszej sprawie odpowiadał wobec powódki jako
ubezpieczyciel odpowiedzialności cywilnej osoby, która jako posiadacz samoistny
mechanicznego środka komunikacji wyrządziła powódce szkodę w mieniu
w związku z ruchem tego środka komunikacji (art. 822 § 1 k.c. i art. 19 ust. 1
ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych w zw. z art. 436 § 2
k.c. zw. z art. 415 k.c.). Jego legitymacja bierna była niesporna, tak samo jak
zakres uszkodzeń samochodu powódki, do których doszło w związku w związku
ze zdarzeniem z 7 marca 2011 r.
6
Z art. 822 § 1 k.c. wynika, że obowiązek ubezpieczyciela odpowiedzialności
cywilnej polega na zapłacie określonego w umowie odszkodowania za
szkody wyrządzone przez ubezpieczonego osobom trzecim, a więc na spełnieniu
świadczenia pieniężnego. W judykaturze przyjmuje się (por. m.in. wyrok Sądu
Najwyższego z 20 lutego 2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15;
postanowienie Sądu Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nie publ.,
uchwałę Sądu Najwyższego z 17 maja 2007 r., III CZP 150/06, OSNC 2007, nr 10,
poz. 144), że poszkodowany może, według swojego wyboru, żądać od
ubezpieczyciela zapłaty kosztów hipotetycznej restytucji albo zapłaty odpowiedniej
sumy pieniężnej ustalonej zgodnie z metodą różnicy. Przepis art. 822 § 1 k.c.
modyfikuje normę wynikającą z art. 363 § 1 k.c. bowiem jedynie tylko w ten sposób,
że roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego przekształca w roszczenie
o zapłatę kosztów restytucji. Powstanie roszczenia w stosunku do ubezpieczyciela
o zapłacenie odszkodowania, a tym samym jego zakres odszkodowania, nie zależą
od tego, czy poszkodowany dokonał restytucji i czy w ogóle ma taki zamiar
(por. wyroki Sądu Najwyższego z 27 czerwca 1988 r., I CR 151/88, nieopubl.,
i z 16 maja 2002 r., V CKN 1273/00, niepubl., postanowienie Sądu Najwyższego
z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.).
Zastosowanie art. 822 § 1 w zw. z art. 363 § 1 k.c. oznacza,
że poszkodowany nie może żądać zapłaty kosztów (hipotetycznej) restytucji
w sytuacji, w której przywrócenie stanu poprzedniego byłoby niemożliwe albo też
pociągało za sobą nadmierne trudności lub koszty (por. wyrok Sądu Najwyższego
z 20 lutego 2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.). W takim przypadku
może żądać wyrównania tego uszczerbku w jego majątku, który odpowiada
wartości rzeczy zniszczonej wskutek działania sprawcy szkody. Ocena, czy koszty
restytucji są nadmierne zależy od okoliczności sprawy. Na gruncie spraw
dotyczących naprawy pojazdów mechanicznych ugruntowała się praktyka
zakładająca, że koszt naprawy nie jest nadmierny dopóty, dopóki nie przewyższa
wartości pojazdu sprzed wypadku (por. wyrok Sądu Najwyższego z 20 lutego
2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.).
7
W niniejszej sprawie Sąd Rejonowy za bezsporny uznał rodzaj i zakres
uszkodzeń, do jakich doszło w samochodzie powódki wskutek zdarzenia z 7 marca
2011 r. Ustalił ponadto, że średni rynkowy koszt naprawy samochodu VW Tuareg
na rynku lokalnym przy zastosowaniu oryginalnych części zamiennych
sygnowanych znakiem producenta pojazdu oraz stawek za roboczogodzinę
stosowanych przez odpowiednio wyposażone nieautoryzowane warsztaty
naprawcze w dacie szkody wynosił 43.987,43 zł, a przy zastosowaniu części
używanych obniżyłby się do kwoty 25.129,32 zł. Naprawienie samochodu przy
użyciu części nowych nie spowodowałaby jednak wzrostu jego wartości w stosunku
do stanu sprzed szkody. Powódka podjęła wprawdzie działania zmierzające do
naprawienia samochodu, ale były one nieprofesjonalne i wręcz spowodowały
obniżenie wartości samochodu w porównaniu z tą sprzed daty wyrządzenia
powódce szkody.
Tych ustaleń Sąd Okręgowy nie zakwestionował i nie zmienił, gdyż nie ma
o tym mowy w motywach jego rozstrzygnięcia, powinien był je zatem wykorzystać
przy jego wydawaniu. Skoro w świetle powołanych wyżej art. 363 § 1 i art. 822 § 1
k.c. za koszty restytucji samochodu do stanu sprzed wypadku należało uznać –
nieprzekraczające jednak wartości samochodu – wydatki, jakie powódka miała
ponieść w celu przywrócenia jego stanu sprzed wypadku, to na ich podstawie
należało określić należne jej odszkodowanie, niezależnie od tego, czy działania
powódki podjęte z zamiarem osiągnięcie tego rezultatu były udane, czy nieudane.
Materiał dowodowy dawał podstawę do poczynienia tego rodzaju ustaleń, gdyż
dokonał ich Sąd Rejonowy. Sąd Okręgowy błędnie ograniczył zakres
odpowiedzialności pozwanego za skutki zdarzenia z 7 marca 2011 r. do wysokości
odpowiadającej – uznanym przy tym za niewykazane – wydatkom, które
powódka poniosła w związku z oddaniem samochodu do nieprofesjonalnie
przeprowadzonej naprawy. Zastosowanie ustalonej wykładni art. 363 § 1 i art. 822
§ 1 k.c. w okolicznościach sprawy prowadzi do oczywistego wniosku, że
powódce należało się odszkodowanie w wysokości odpowiadającej kosztom
profesjonalnej naprawy pojazdu, chociaż powierzyła czynności mające doprowadzić
do osiągnięcia takiego rezultatu osobie, które naprawę wykonała wprawdzie
tanim sposobem, ale za to wadliwie, powiększając zakres doznanego przez nią
8
uszczerbku majątkowego.
Z tych względów, na podstawie art. 42411 § 2 k.p.c., Sąd Najwyższy
stwierdził, że zaskarżony wyrok jest niezgodny z prawem, a o kosztach
postępowania orzekł na podstawie art. 98 § 1 i 3 w związku z art. 391 § 1, art. 39821
i art. 42412 k.p.c.”