Ile kosztuje wycena dokonana przez „prywatnego” rzeczoznawcę?

The_Soviet_Union_1970_CPA_3942_stamp_(Automobile_Tourism._Automobiles_and_Woman_Photographer)

 

W zasadzie najważniejszą kwestią poza samą zasadą odpowiedzialności podmiotu odpowiedzialnego za naprawę szkody, jest ustalenie wysokości szkody.

Jak Czytelnicy mojego bloga wiedzą raczej nie ma powodów do nadmiernego zaufania w stosunku  do kalkulacji, wyliczeń sporządzonych przez likwidatorów działających na zlecenie ubezpieczalni.

Najlepszą metodą weryfikacji prawidłowości wyceny kosztów naprawy, przywrócenia pojazdu do stanu sprzed szkody  jest siegniecie do wiedzy i programów, którymi dysponuje rzeczoznawca samochodowy.

Żeby skorzystać z jego pomocy warto wiedzieć, :”Ile to kosztuje, i dlaczego tak drogo?”

Raport Instytut Wymiaru Sprawiedliwości także zajał sie i tym tematem:

i tak:

„Przeciętne roszczenie o zwrot wydatków wynosiło
519,92 zł, mediana 369,00 zł, wynagrodzenie najniższe 148 zł, a najwyższe
4517,21 zł.”

Jak więc widać w typowej sytuacji jest to wydatek w wysokości 300-400 zł. Osobiście namawiam do takiej przedprocesowej weryfikacji zasadności Naszego roszczenia.

Na marginesie są to koszty znacznie niższe, niż koszty sporządzenia opinii w postepowaniu sądowym, gdzie wartości te wynosiły odpowiednio: przeciętne 1182,97 zł, mediana 1098,50, wynagrodzenie najniższe 252,00 zł., a najwyższe 5209,85 zł.

Reklamy

Samemu naprawiasz auto należy ci się odszkodowanie jak za naprawę nawet gdy nie masz faktur za naprawę!

adult auto automobile automotive
Photo by Fancycrave on Pexels.com

Wielokrotnie do tej pory miałem do czynienia z sprawami, w których naprawę auta uszkodzonego w wypadku komunikacyjnym przeprowadzał nie wynajęty warsztat samochodowy, a sam poszkodowany.

Przyznam co prawda, ze dotyczyło to głównie sytuacji, gdy dochodziło do uszkodzenia aut należących do właścicieli warsztatów samochodowych, których sprawy prowadziłem.

W zasadzie nigdy nie miałem wątpliwości, co do tego iż nie ma podstaw w takiej sytuacji do uznania, iż odszkodowanie z tego tytułu powinno być w jakikolwiek sposób niższe niż w przypadku zlecenia naprawy auta podmiotowi trzeciemu. Jedyne co to w moim przypadku sam poszkodowany nie dochodził kwoty Vatu, a swoją pracę wyceniał w kwotach netto.

Jak widać zupełnie inne zdanie w tym temacie mają ubezpieczyciela. Tak inne, że w sprawie o sygn. akt: akt II CNP 43/17 w dniu 12 kwietnia 2018 r. sprawą zajął się sam Sąd Najwyższy .

W omawianym wyroku Sąd Okręgowy w Szczecinie oddalił pozew poszkodowanego, który sam naprawił auto ustalając, iż nie wykazał on faktu poniesienia kosztów na jego naprawę.

Sąd |Najwyższy odmiennie jednak uznał, iż w tej sytuacji odszkodowanie jak najbardziej się należy, wskazując:

„Powstanie roszczenia w stosunku do ubezpieczyciela
o zapłacenie odszkodowania, a tym samym jego zakres odszkodowania, nie zależą
od tego, czy poszkodowany dokonał restytucji i czy w ogóle ma taki zamiar.
Zastosowanie art. 822 § 1 w zw. z art. 363 § 1 k.c. oznacza,
że poszkodowany nie może żądać zapłaty kosztów (hipotetycznej) restytucji
w sytuacji, w której przywrócenie stanu poprzedniego byłoby niemożliwe albo też
pociągało za sobą nadmierne trudności lub koszty (por. wyrok Sądu Najwyższego
z 20 lutego 2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.). W takim przypadku
może żądać wyrównania tego uszczerbku w jego majątku, który odpowiada
wartości rzeczy zniszczonej wskutek działania sprawcy szkody. Ocena, czy koszty
restytucji są nadmierne zależy od okoliczności sprawy. Na gruncie spraw
dotyczących naprawy pojazdów mechanicznych ugruntowała się praktyka
zakładająca, że koszt naprawy nie jest nadmierny dopóty, dopóki nie przewyższa
wartości pojazdu sprzed wypadku (por. wyrok Sądu Najwyższego z 20 lutego
2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.). „

Jakby kogoś z Szanownych Czytelników interesowały bardziej szczegółowe wywody Orzeczenia to zapraszam do lektury dzieła Sądu Najwyższego:

„UZASADNIENIE
Powódka B.K. wniosła o zasądzenie od Towarzystwa Ubezpieczeń i
Reasekuracji „W.” S.A. w W. kwoty 10.100 zł z odsetkami ustawowymi od 19
października 2011 r.
Pozwany Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji „W.” S.A. w W. wniósł o
oddalenie powództwa.
Wyrokiem z 8 grudnia 2014 r. Sąd Rejonowy w G. zasądził od pozwanego
na rzecz powódki kwotę 10.100 zł z odsetkami ustawowymi od 19 października
2011 r.
Sąd Rejonowy ustalił, że 7 marca 2011 r. w K. doszło do kolizji drogowej. W
związku z awarią hamulców kierujący samochodem ciężarowym uderzył nim w
pojazd VW Tuareg prowadzony przez męża powódki K.K.
Powódka początkowo zgłosiła pozwanemu szkodę i domagała się jej
naprawienia z polisy OC sprawcy. Następnie zrezygnowała z tego sposobu
naprawienia szkody i wniosła o jej naprawianie z ubezpieczenia AC, jakie kupiła
w ,,C” TU S.A. Ten ubezpieczyciel wypłacił powódce odszkodowanie w kwocie
17.463,86 zł, która – w ocenie powódki – nie kompensowała szkody w całości.
Powódka zażądała więc uzupełnienia odszkodowania od pozwanego.
Sąd Rejonowy za bezsporne uznał okoliczności, w jakich doszło do szkody,
rozmiar uszkodzeń w pojeździe powódki pozostających w związku z tym
zdarzeniem i odpowiedzialność pozwanego za naprawienie szkody na podstawie
udzielanej sprawcy ochrony ubezpieczeniowej. Jedyną okolicznością sporną było
wyliczenie kosztów naprawy pojazdu powódki oraz odpowiedź na pytanie,
czy dotychczas przeprowadzona naprawa przywróciła wartość użytkową pojazdu
sprzed szkody. Sąd Rejonowy ustalił, że samochód powódki naprawiał kolega jej
męża z zastosowaniem części używanych. Naprawa ta została przeprowadzona
częściowo wadliwie i nie przywróciła pojazdu do stanu sprzed szkody.
Koszty tej naprawy Sąd Rejonowy uznał za nieistotne dla rozstrzygnięcia, gdyż
błędne decyzje poszkodowanego co do wyboru nieefektywnego sposobu naprawy
szkody nie mogą zwiększyć zakresu odpowiedzialności ubezpieczyciela.
3
Sąd Rejonowy ustalił, że średni rynkowy koszt naprawy samochodu VW
Tuareg na rynku lokalnym przy zastosowaniu oryginalnych części zamiennych
sygnowanych znakiem producenta pojazdu oraz stawek za roboczogodzinę
stosowanych przez odpowiednio wyposażone nieautoryzowane warsztaty
naprawcze w dacie szkody wynosił 43.987,43 zł. Naprawienie samochodu w taki
sposób nie spowodowałaby wzrostu jego wartości w stosunku do stanu sprzed
szkody. Zastosowanie części używanych zmniejszyłoby koszty naprawy do
25.129,32 zł.
Sąd Rejonowy uznał, że z uwagi na wiek pojazdu w dacie szkody (6 lat)
i brak danych, żeby wcześniej był naprawiany z zastosowaniem części używanych,
do naprawy po likwidowanej szkodzie powinny być wykorzystane części nowe,
co zapewniłoby późniejszą bezpieczną eksploatację pojazdu i zarazem nie
spowodowałby wzbogacenia powódki.
Podstawę roszczenia powódki Sąd Rejonowy wywiódł z art. 436 § 2 k.c.
w zw. z art. 415 k.c. i art. 19 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach
obowiązkowych Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze
Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jedn. Dz.U. z 2003 r. Nr 124, poz. 1152
ze zm.). Uwzględniając ustalenia co do kosztów naprawy samochodu powódki,
Sąd Rejonowy zasądził od pozwanego na jej rzecz kwotę dochodzoną pozwem,
stanowiącą część różnicy pomiędzy kosztem naprawy pojazdu, a kwotą, którą
uzyskała z tytułu umowy ubezpieczenia AC pojazdu. O odsetkach za opóźnienie
w spełnieniu świadczenia Sąd Rejonowy orzekł na podstawie art. 817 § 1 i 2 k.c.
Przyjął, że skoro ubezpieczyciel mógł wyjaśnić wszystkie okoliczności niezbędne
do ustalenia zakresu szkody i dokonać wypłaty odszkodowania do 18 października
2011 r., to od 19 października 2019 r. pozostawał w opóźnieniu w spełnieniu
świadczenia.
Wyrokiem z 29 września 2015 r. Sąd Okręgowy w S. w uwzględnieniu
apelacji pozwanego od wyroku Sądu Rejonowego zmienił ten wyrok i oddalił
powództwo oraz stosownie orzekł o kosztach.
Sąd Okręgowy podzielił stanowisko Sąd Rejonowego, że pozwany
odpowiada za szkodę powódki wynikającą ze zdarzenia z 7 marca 2011 r.
4
stosownie do art. 822 § 1 k.c. i art. 34 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r.
o ubezpieczeniach obowiązkowych. Skoro powódka dokonała naprawy pojazdu, to
za wadliwe uznał jednak określenie wysokości należnego powódce odszkodowania
w oparciu o hipotetyczne koszty jego naprawy wyliczone na podstawie opinii
biegłego sądowego.
Sąd Okręgowy stwierdził, że art. 361 k.c. wyraża obowiązującą w polskim
prawie cywilnym zasadę pełnego odszkodowania, w myśl której naprawienie
szkody ma zapewnić całkowitą kompensatę doznanego przez poszkodowanego
uszczerbku. Podlegający naprawieniu uszczerbek wynika z różnicy między
rzeczywistym stanem dóbr poszkodowanego a stanem hipotetycznym, który
by istniał, gdyby nie doszło do zdarzenia szkodzącego. Sąd Okręgowy dostrzegł
wprawdzie, że obowiązek naprawienia szkody nie jest uzależniony od tego,
czy poszkodowany dokonał naprawy pojazdu i czy w ogóle zamierzał go naprawić.
W takim przypadku określenie wartości uzasadnionej ekonomicznie naprawy
wyznaczającej wysokość należnego odszkodowania polega na hipotetycznym
ustaleniu, jakie wydatki należałoby ponieść, aby doprowadzić pojazd do należytego
stanu. Uznał jednak, że hipotetyczne ustalenia tracą na aktualności, gdy
poszkodowany naprawi szkodę. Skoro bowiem odszkodowanie ma pokryć
istniejący po stronie poszkodowanego uszczerbek, to gdy doszło do naprawy
uszkodzonego pojazdu, obowiązek odszkodowawczy ubezpieczyciela obejmuje
wyłącznie faktycznie poniesione i wykazane wydatki, które doprowadziły
uszkodzony samochód do stanu sprzed wystąpienia szkody. Powódka nie
wykazała jednak wysokości wydatków, jakie poniosła na te cele, co sprawiło,
że Sąd Okręgowy oddalił powództwo (art. 6 k.c.).
W skardze o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku
Sądu Okręgowego w S. z 29 września 2015 r. powódka zarzuciła, że wyrok ten
został wydany z naruszeniem prawa materialnego, tj.: – art. 6 k.c. przez przyjęcie,
że na niej spoczywał ciężar dowodzenia faktu przeprowadzonej naprawy pojazdu,
jej zakresu i kosztów oraz tego czy naprawa doprowadziła pojazd do stanu sprzed
uszkodzenia spowodowanego wskutek zdarzenia z 7 marca 2011 r.; – art. 361 § 2
w zw. z art. 363 § 1 i 2 k.c. przez błędną wykładnię i przyjęcie, że wartość
poniesionej przez nią szkody w związku ze zdarzeniem z 7 marca 2011 r. należy
5
ustalić według stanu rzeczy z momentu określania rozmiaru szkody, a nie z chwili
zajścia zdarzenia wywołującego szkodę oraz poprzez uznanie, iż naprawa pojazdu
przed wypłatą całości odszkodowania ma wpływ na zakres odpowiedzialności
pozwanego oraz przyjęcie, że zdarzenia zaistniałe po dniu powstania szkody mają
wpływ na wysokość wymagalnego roszczenia w stosunku do pozwanego, a fakt
częściowej naprawy pojazdu determinuje wysokość doznanego przez powódkę
uszczerbku w majątku i sposób ustalania jego wysokości; – art. 436 § 2 k.c. zw. z
art. 415 k.c. i art. 19 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach
obowiązkowych przez błędną wykładnię prowadzącą do odmowy przyznania
odszkodowania za uszkodzenie pojazdu chociaż powódka wykazała przesłanki
odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego.
Powódka zarzuciła też, że zaskarżony wyrok został wydany z naruszeniem
prawa procesowego, tj. art. 232 i 233 § 1 k.p.c. przez przyjęcie, iż nie wykazała
wysokości szkody powstałej w pojeździe oraz że do ustalenia wartości należnego
jej odszkodowania konieczne było wykazanie zakresu dotychczas przeprowadzonej
naprawy pojazdu, jej kosztów oraz tego, czy w wyniku naprawy uszkodzony pojazd
doprowadzono do stanu technicznej używalności występującej przed
uszkodzeniem.
Skarżąca zarzuciła, że zaskarżony wyrok jest niezgody z art. 6, art. 361 § 1
i 2, art. 363 § 2, art. 415, art. 436 § 2 k.c. oraz art. 232 i art. 233 k.p.c. i wniosła
o stwierdzenie tej niezgodności z prawem.
Pozwany wniósł o oddalenie skargi.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Pozwany w niniejszej sprawie odpowiadał wobec powódki jako
ubezpieczyciel odpowiedzialności cywilnej osoby, która jako posiadacz samoistny
mechanicznego środka komunikacji wyrządziła powódce szkodę w mieniu
w związku z ruchem tego środka komunikacji (art. 822 § 1 k.c. i art. 19 ust. 1
ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych w zw. z art. 436 § 2
k.c. zw. z art. 415 k.c.). Jego legitymacja bierna była niesporna, tak samo jak
zakres uszkodzeń samochodu powódki, do których doszło w związku w związku
ze zdarzeniem z 7 marca 2011 r.
6
Z art. 822 § 1 k.c. wynika, że obowiązek ubezpieczyciela odpowiedzialności
cywilnej polega na zapłacie określonego w umowie odszkodowania za
szkody wyrządzone przez ubezpieczonego osobom trzecim, a więc na spełnieniu
świadczenia pieniężnego. W judykaturze przyjmuje się (por. m.in. wyrok Sądu
Najwyższego z 20 lutego 2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15;
postanowienie Sądu Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nie publ.,
uchwałę Sądu Najwyższego z 17 maja 2007 r., III CZP 150/06, OSNC 2007, nr 10,
poz. 144), że poszkodowany może, według swojego wyboru, żądać od
ubezpieczyciela zapłaty kosztów hipotetycznej restytucji albo zapłaty odpowiedniej
sumy pieniężnej ustalonej zgodnie z metodą różnicy. Przepis art. 822 § 1 k.c.
modyfikuje normę wynikającą z art. 363 § 1 k.c. bowiem jedynie tylko w ten sposób,
że roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego przekształca w roszczenie
o zapłatę kosztów restytucji. Powstanie roszczenia w stosunku do ubezpieczyciela
o zapłacenie odszkodowania, a tym samym jego zakres odszkodowania, nie zależą
od tego, czy poszkodowany dokonał restytucji i czy w ogóle ma taki zamiar
(por. wyroki Sądu Najwyższego z 27 czerwca 1988 r., I CR 151/88, nieopubl.,
i z 16 maja 2002 r., V CKN 1273/00, niepubl., postanowienie Sądu Najwyższego
z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.).
Zastosowanie art. 822 § 1 w zw. z art. 363 § 1 k.c. oznacza,
że poszkodowany nie może żądać zapłaty kosztów (hipotetycznej) restytucji
w sytuacji, w której przywrócenie stanu poprzedniego byłoby niemożliwe albo też
pociągało za sobą nadmierne trudności lub koszty (por. wyrok Sądu Najwyższego
z 20 lutego 2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.). W takim przypadku
może żądać wyrównania tego uszczerbku w jego majątku, który odpowiada
wartości rzeczy zniszczonej wskutek działania sprawcy szkody. Ocena, czy koszty
restytucji są nadmierne zależy od okoliczności sprawy. Na gruncie spraw
dotyczących naprawy pojazdów mechanicznych ugruntowała się praktyka
zakładająca, że koszt naprawy nie jest nadmierny dopóty, dopóki nie przewyższa
wartości pojazdu sprzed wypadku (por. wyrok Sądu Najwyższego z 20 lutego
2002 r., V CKN 903/00, OSNC 2003, nr 1, poz. 15; postanowienie Sądu
Najwyższego z 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, nieopubl.).
7
W niniejszej sprawie Sąd Rejonowy za bezsporny uznał rodzaj i zakres
uszkodzeń, do jakich doszło w samochodzie powódki wskutek zdarzenia z 7 marca
2011 r. Ustalił ponadto, że średni rynkowy koszt naprawy samochodu VW Tuareg
na rynku lokalnym przy zastosowaniu oryginalnych części zamiennych
sygnowanych znakiem producenta pojazdu oraz stawek za roboczogodzinę
stosowanych przez odpowiednio wyposażone nieautoryzowane warsztaty
naprawcze w dacie szkody wynosił 43.987,43 zł, a przy zastosowaniu części
używanych obniżyłby się do kwoty 25.129,32 zł. Naprawienie samochodu przy
użyciu części nowych nie spowodowałaby jednak wzrostu jego wartości w stosunku
do stanu sprzed szkody. Powódka podjęła wprawdzie działania zmierzające do
naprawienia samochodu, ale były one nieprofesjonalne i wręcz spowodowały
obniżenie wartości samochodu w porównaniu z tą sprzed daty wyrządzenia
powódce szkody.
Tych ustaleń Sąd Okręgowy nie zakwestionował i nie zmienił, gdyż nie ma
o tym mowy w motywach jego rozstrzygnięcia, powinien był je zatem wykorzystać
przy jego wydawaniu. Skoro w świetle powołanych wyżej art. 363 § 1 i art. 822 § 1
k.c. za koszty restytucji samochodu do stanu sprzed wypadku należało uznać –
nieprzekraczające jednak wartości samochodu – wydatki, jakie powódka miała
ponieść w celu przywrócenia jego stanu sprzed wypadku, to na ich podstawie
należało określić należne jej odszkodowanie, niezależnie od tego, czy działania
powódki podjęte z zamiarem osiągnięcie tego rezultatu były udane, czy nieudane.
Materiał dowodowy dawał podstawę do poczynienia tego rodzaju ustaleń, gdyż
dokonał ich Sąd Rejonowy. Sąd Okręgowy błędnie ograniczył zakres
odpowiedzialności pozwanego za skutki zdarzenia z 7 marca 2011 r. do wysokości
odpowiadającej – uznanym przy tym za niewykazane – wydatkom, które
powódka poniosła w związku z oddaniem samochodu do nieprofesjonalnie
przeprowadzonej naprawy. Zastosowanie ustalonej wykładni art. 363 § 1 i art. 822
§ 1 k.c. w okolicznościach sprawy prowadzi do oczywistego wniosku, że
powódce należało się odszkodowanie w wysokości odpowiadającej kosztom
profesjonalnej naprawy pojazdu, chociaż powierzyła czynności mające doprowadzić
do osiągnięcia takiego rezultatu osobie, które naprawę wykonała wprawdzie
tanim sposobem, ale za to wadliwie, powiększając zakres doznanego przez nią
8
uszczerbku majątkowego.
Z tych względów, na podstawie art. 42411 § 2 k.p.c., Sąd Najwyższy
stwierdził, że zaskarżony wyrok jest niezgodny z prawem, a o kosztach
postępowania orzekł na podstawie art. 98 § 1 i 3 w związku z art. 391 § 1, art. 39821
i art. 42412 k.p.c.”

Wypadek na schodach- czy zawsze jest ktoś winny? I czy zawsze należy sie odszkodowanie?

pexels-photo-1057103.jpeg

W swojej dotychczasowej karierze co najmniej kilkakrotnie prowadziłem sprawy  związane z zapłatą zadośćuczynienia i odszkodowania za skutki wypadku – upadku na schodach.

Skutki takich upadków ze schodów mogą być bardzo poważne. Od prostych złamań zaczynając, na skutku śmiertelnym (też z takim wypadkiem miałem do czynienia) kończąc.

W wielu przypadkach, gdy dochodzi do upadku na schodach osobom poszkodowanym należy się zadośćuczynienie, gdyż często mamy do czynienia z sytuacją, gdy schody są same z siebie skonstruowane w sposób niebezpieczny, w sposób niebezpieczny wykończone, albo ich utrzymanie a właściwie jego brak pozwala na uznanie, iż są one niebezpieczne dla użytkowników.

Dlaczego natomiast taki tytuł niniejszego posta?

Otóż powoli w naszym społeczeństwie rodzi się poczucie, iż za skutki każdego wypadku ktoś zawsze i bezwarunkowo odpowiada. Skoro jest wypadek, skoro jest uszczerbek na zdrowiu, to i musi być odszkodowanie, a rolą adwokata, radcy prawnego jest jego uzyskanie w imieniu klienta.

Jakiś czas temu zwrócił sie do mnie Klient z zapytaniem o poprowadzenie przez moją Kancelarię sprawy o zaplatę odszkodowania za skutki bardzo poważnego wypadku (mnogie wielomiejscowe złamania) w wyniku upadku ze schodów.

Do wypadku doszło na terenie ośrodka wypoczynkowego, na schodach prowadzących z tarasu restauracji do ogrodu. Miało to miejsce jesienią i akurat tego dnia padał piewrszy tej jesieni deszcz ze śniegiem.

Poszkodowany pewnie z tej przyczyny poślizgnął się na opadającym śniegu i uległ wypadkowi.

Oczywiście poszkodowany wystąpił do ubezpieczyciela ośrodka z żądaniem odszkodowania. Ubezpieczyciel, co nie dziwi wydał decyzję odmowną. Wskazując na brak winy własciciela ośrodka.

Po pierwsze w tej sytuacji poprosiłem o przesłanie zdjęć schodów oraz ich wymiarów, w tymwymiarów stopnic.

Na zdjęciu okazało sie, iż mamy całkiem przyzwoite schody, z szerokimi stopnicami. o prawidłowej normatywnej wysokości.

Co więcej schody wyposażone były w poręczne, a stopnie były ryflkowane.

Tak więc nie sposób było uznać, iż schody mają wady konstrukcyjne, które pozwalałyby uznać je za niebezpieczne. Ich stan techniczny też był prawidłowy.

Pozostała jeszcze do rozważenia kwestia utrzymania schodów i zabezpieczenia przed śniegiem. Ale była to jeszcze jesień, śnieg nie zalegał. Trudno byłoby się doszukać naruszenia jakiegokolwiek obowiązku w sprzątaniu, czy usuwaniu śniegu z schodów, zwłaszcza, iż ten wówczas od razu topniał.

Pozostało jedynie zgodzić się z stanowiskiem ubezpieczyciela.

Moim zdaniem w tej opisanej sytuacji wypadek miał po prostu charakter tzw. nieszczęśliwego wypadku za skutki, którego nikt nie odpowiada. Też tak może być.

Sklep wielkopowierzchniowy odpowiada na zasadzie ryzyka!?

escalator-stairs-metal-segments-architecture-54581.jpegNiesamowicie ciekawym orzeczeniem podzialiła się Gazeta prawna, która zacytowała w jedym w swoich artykułów wyrok Sadu apelacyjnego w Łodzi.

Mowa tutaj o wyroku  Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 8 grudnia 2017 r., sygn. akt I ACa 454/17.

I cóż ciekawego ten wyrok nam mówi?

Otóż zdaniem Sądu Apelacyjnego w Łodzi właściciel, zarządca sklepu wielkopowierzchniowego, a idąc dalej centrum handlowego i tym podobnych obiektów odpowiada za szkody powstałe na tym obiekcie na zasadzie ryzyka, a nie winy.

Co zasada ryzyka oznacza w praktyce? Dla poszkodowanego bardzo dużo. Po pierwsze nie musi wykazywać winy sklepu, sam fakt zajścia zdarzenia jest podstawą do przyjęcia odpowiedzialności i dalej wypłaty odszkodowania, czy zadośćuczynienia.

Po drugie żeby zwolnić się od odpowiedzialności, to sklep, czy szerzej podmiot odpowiadający na zasadzie ryzyka musi wykazać, iż winę ponosi sam poszkodowany lub znana z imienia osoba trzecia.

W skrócie w sytuacji zajścia wypadku na terenie centrum handlowego powodowałoby to praktycznie przyjęcie odpowiedzialności własciciela sklepu.

Oddając głos Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi:

„Podstawowy sporny między stronami problem w tej sprawie dotyczy charakteru odpowiedzialności przedsiębiorstwa (…). Wszystkie pozostałe zarzuty dotyczące ustaleń faktycznych są oceniane w płaszczyźnie znacznie surowszego reżimu odpowiedzialności na zasadzie ryzyka.

Prawidłowo Sąd I instancji przyjął jako podstawę odpowiedzialności spółki (…), a tym samym jej ubezpieczyciela spółki (…) art.435 § 1 k.c.

Zgodnie z jego treścią prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

Tę definicję spełnia przedsiębiorstwo pozwanej spółki (…), które jest bardzo dużym obiektem handlowym, dla funkcjonowania którego niezbędne jest korzystanie z sił przyrody. Dotyczy to nie tylko urządzeń oświetlenia, ogrzewania, klimatyzacji, transportu (wózki, taśmy), monitoringu, systemów kasowych itp. ale także otwierania i zamykania drzwi. Bez tych urządzeń niemożliwe byłoby funkcjonowanie nowoczesnych obiektów handlowych. To właśnie korzystanie 
z automatycznych urządzeń powoduje, że możliwe jest prowadzenie działalności handlowej i usługowej na tak dużą skalę. Bez nich byłoby to niewykonalne. Nie można więc ograniczać pojęcia takich przedsiębiorstw tylko do tradycyjnych dziedzin przemysłu czy transportu. Szybka automatyzacja wielu dziedzin przyśpiesza ich funkcjonowanie, sprowadzając tym samym tradycyjne ryzyko obrażeń spowodowanych przez maszyny, które wprawiane w ruch siłami przyrody stanowią znacznie większe zagrożenie niż nie wprawiane takimi siłami. Typowym przykładem takich urządzeń są właśnie drzwi automatyczne, bez których niemożliwa jest we współczesnym świecie szybkie i wygodne przemieszczanie się klientów obiektów handlowych. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 czerwca 2014 r. w sprawie IV CSK 588/13 stwierdził: „Odpowiedzialność przewidziana w art. 435 § 1 k.c. została oparta na surowych zasadach, gdyż poszkodowany zobowiązany jest udowodnić tylko to, że doznał szkody, pozostającej w związku z ruchem przedsiębiorstwa, a prowadzący przedsiębiorstwo może uwolnić się od odpowiedzialności jedynie przez wykazanie, że do powstania szkody doszło wskutek jednej z trzech wymienionych w przepisie okoliczności, w tym wyłącznie z winy poszkodowanego. W ustalonej judykaturze Sądu Najwyższego (poczynając od orzecznictwa na tle art. 152 § 1 k.z., do orzeczeń najnowszych) pojęcie „ruchu przedsiębiorstwa” traktuje się szeroko i odnosi się do funkcjonowania przedsiębiorstwa jako całości, obejmującego każdy przejaw jego działania; istnienie związku pomiędzy ruchem i szkodą przyjmuje się już wtedy, gdy szkoda nastąpiła w wyniku zdarzenia funkcjonalnie powiązanego z działalnością przedsiębiorstwa, choćby nie było bezpośredniej zależności pomiędzy użyciem sił przyrody i szkodą (por. orzeczenia z dnia 25 stycznia 1961 r., 4 Cr 360/60, OSPiKA 1962, Nr 6, poz. 337 i z dnia 11 grudnia 1963 r., II CR 116/63, OSPiKA 1965, Nr 5, poz. 94 oraz wyroki z dnia 5 stycznia 2001 r., V CKN 190/00, niepubl., z dnia 19 czerwca 2001 r., II UKN 424/00, OSNP 2003, Nr 6, poz. 55, z dnia 9 maja 2008 r., III CSK 360/07, niepubl. i z dnia 1 kwietnia 2011 r., II PK 233/10, niepubl.).”.

Podkreśla się, że ocena, czy przedsiębiorstwo należy do kategorii wskazanej w art. 435 k.c., musi być dokonywana z uwzględnieniem faktycznego znaczenia określonych technologii w działalności przedsiębiorstwa oraz na podstawie ustalenia, czy możliwe byłoby osiągnięcie zakładanych celów bez użycia sił przyrody – tak Sąd Najwyższy w wyrok z dnia 23 maja 2012 r. w sprawie I PK 198/11.

Pomocna jest w tym zakresie i nadal aktualna wykładnia dokonana przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 lipca 1977 r., w sprawie IV CR 216/77 według którego wprawdzie prowadzący na własny rachunek kino nie ponosi odpowiedzialności za wywołaną przez ruch tego przedsiębiorstwa szkodę na osobie lub mieniu na zasadzie ryzyka, jednakże w uzasadnieniu tego wyroku Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że przy rozważaniu zastosowania art. 435 § 1 k.c. trzeba mieć na uwadze trzy momenty: stopień zagrożenia ze strony urządzeń, stopień komplikacji przy przetwarzaniu energii elementarnej na pracę oraz ogólny poziom techniki. Podstawową przyczynę wprowadzenia obostrzonej odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez przedsiębiorstwa wprawiane w ruch siłami przyrody stanowi szczególne zagrożenie dla otoczenia, gdyż siły te mogą dochodzić do wielkich napięć i dlatego kontrola nad nimi nie stwarza pełnej gwarancji bezpieczeństwa. Stopień komplikacji utrudnia też ocenę, czy zachodzi wina po stronie obsługującego określoną maszynę. Pomocna jest także ocena, że art.435 k.c. nie ma zastosowania gdy chodzi o urządzenie stosunkowo proste, użyta energia nie jest zbyt wielka, niebezpieczeństwo zaś dla otoczenia minimalne jak przy pracy kina, jeśli zważyć, że maszyna projekcyjna jest odizolowana od sali widowiskowej, a taśmę sporządza się z materiałów trudnopalnych. Istotniejsze jest stwierdzenie, że problem należy też oceniać w świetle nowoczesnego rozwoju techniki, mając na uwadze szerokie posługiwanie się społeczeństwa urządzeniami wprawianymi w ruch za pomocą elektryczności w życiu codziennym. Powołując się na ustaloną judykaturę, 
w uzasadnieniu tego wyroku Sąd Najwyższy stwierdził, że według art. 435 § 1 k.c. chodzi o to, by użyta jako źródło energii siła przyrody stanowiła siłę napędową przedsiębiorstwa lub zakładu jako całości, by zatem jego istnienie i praca w danych warunkach czasu i miejsca uzależniona była od wykorzystywania sił przyrody, bez użycia których nie osiągnąłby celu, do jakiego został utworzony.

Przekładając te rozważanie na realia tej sprawy trzeba podkreślić, że bez użycia sił przyrody wielkopowierzchniowy obiekt handlowy nie osiągnąłby swojego celu gospodarczego. Istotnym elementem tego przedsiębiorstwa są drzwi automatyczne. Nie można rozpatrywać działania drzwi automatycznych w oderwaniu od modelu prowadzenia współczesnego przedsiębiorstwa handlowego o dużej skali. Skala wykorzystania różnorakich sił przyrody dla wprawienia w ruch, a więc umożliwienia funkcjonowania przedsiębiorstwa przesądza o zakwalifikowaniu obiektu w kategoriach art.435 k.c.

Oznacza to, że kwalifikacja prawna dokonana przez Sąd Okręgowy jest 
w pełni prawidłowa, a zarzuty naruszenia prawa materialnego tj.art.435 i art.429, art.355 k.c. bezzasadne.

Do odpowiedzialności na zasadzie ryzyka z art. 435 § 1 k.c. nie jest wymagana jakakolwiek nieprawidłowość działania podmiotu zobowiązanego, 
a wystarczającą przesłanką jego odpowiedzialności jest wyrządzenie szkody przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu. W przypadku winy poszkodowanego podmiot zobowiązany jest wolny od odpowiedzialności tylko wtedy, gdy wina jest wyłączną przyczyną szkody; w pozostałych przypadkach może być podstawą zmniejszenia odszkodowania na podstawie art. 362 k.c – por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2012 r. w sprawie III PK 78/11. Oznacza to, że przesłanka winy może być rozpatrywana tylko w kontekście zachowania poszkodowanego.”

Zadośćuczynienie za stalking

Stalking jest jednym z najmłodszych przestępstw, które występują w polskim prawie karnym. Ten typ przestępstwa został ujęty w art. 190a Kodeksu Karnego, a jego treść stanowi:

  • 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
    § 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca
    podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
    § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Termin stalking tłumaczony dosłownie z języka angielskiego oznacza „podchody” lub „skradanie się”.  W opracowaniach prawniczych stalking definiowany jest jako prześladowanie w dwojaki sposób: zarówno w sposób faktyczny – fizyczny jak i wirtualny, nachodzenie najbliższych i rodziny prześladowanego, kierowanie gróźb czy uporczywe komunikowanie się wbrew woli.

Pojęcie stalkingu obejmuje również śledzenie, podglądanie lub obserwowanie portali społecznościowych, domu czy miejsca pracy.

Aby zachowanie takie wypełniło znamiona przestępstwa, musi być ono nie tylko uporczywe oraz wzbudzające uzasadnione okoliczności poczucia zagrożenia lub w istotny sposób naruszające prywatność osoby lub osoby jej najbliższej, ale także musi być długotrwałe oraz zwielokrotnione. Aby została rozpoczęta procedura ścigania za przestępstwo stalkingu, sam pokrzywdzony musi złożyć wniosek o podjęcie takich działań.

W tym miejscu odpowiednim wydaje się zadanie pytania, czy pokrzywdzonemu przez stalking należy się zadośćuczynienie?

Odpowiedź brzmi oczywiście, że tak. W zasadzie każdemu pokrzywdzonemu, ktory poniósłszkodę w wyniku czynu zabronionego należy sięadekwatne do szkody odszkodowanie.

Nie ma żadnych przesłanek do uznania, iz stalking może byc tutaj wyjątkiem. Zwłaszcza, iż jak choćby wynika z przekazów telewizyjno medialnych w skrajnych przypadkach może to byc dla pokrzywdzonego prawdziwy horror.

Na etapie postępowania karnego zadośćuczynienie z tytułu szkód powstałych w wyniku popełnienia przestępstwa reguluje art. 46§ 1 kodeksu karnego.

Obowiązek naprawienia w całości lub w części wyrządzonej przestępstwem szkody lub obowiązek wypłaty zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, sąd orzeka w wyroku. Koniecznością w tym przypadku jest orzeczenie o winie stalkera.

Kwota z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę może zostać przyznana zarówno z urzędu jak i na wniosek.

Jeżeli pokrzywdzony zdecyduje się na złożenie takiego wniosku, musi pamiętać o dochowaniu terminu. Terminem ostatecznym w takim przypadku jest czas zamknięcia przewodu sądowego na rozprawie głównej.

Nie ma równiez przeszkódaby zadośćuczynienia za nekanie, za stalkig dochodzić na etapie postępowania cywilnego, kierując odpowiedni pozew do sądu przeciw stalkerowi.

Niemniej jednak wcześniejsze uzyskanie wyroku skazującego ma jeden niezaprzeczalny plus, wiąże bowiem sądowi cywilnemu ręcę w zakresie uznaniawiny stalkera.

O jaką kwotę z tytułu zadośćuczynienia powinien więc we wniosku powinien wystąpić  pokrzywdzony?

Na to pytanie postaram odpowiedzieć się w następnym artykule.

 

Korekta ze względu na stan pojazdu i dbałość o pojazd

MexicoCityAutoSanFranW dzisiejszym odcinku z serii korekty eksperckie wpływające na wartośc pojazdu o korekcie, o której z całapewnościa można powiedzieć, iz jest najbardziej ocenna i subiektywna- czyli korekta z uwagi na stan pojazdu i dbałość o ten pojazd.

Analizując stan utrzymania i dbałość o pojazd zgodnie z instrukcją do programów eksperckich (info expert, eurotax) służących do wyceny pojazdów, trzeba przeprowadzić ocenę ogólnego stanu technicznego pojazdu i jego estetyki w stosunku do stanu przeciętnego w ujęciu procentowym.

Jak powszechnie wiadomo, właściciele w różnych stopniu dbają o swoje samochody, dlatego też pojazdy tej samej marki, wyprodukowane w tym samym roku mogą wyglądać zupełnie inaczej.

Odwołując się trochę do sterotypów, to inaczej wygląda auto u Włocha, a inaczej u Niemca. Inaczej garażowane, a inaczej stojące pod blokiem na ulicy.

Dobre utrzymanie pojazdu wieloletniego może mieć wpływ na podwyższenie jego wartości w stosunku do pojazdu bazowego, co może zadecydować o zastosowanie korekty dodatniej.

Więcej będzie wart samochód, który nie jest porysowany, a jego wnętrze jest czyste i zadbane.

Natomiast samochód w złym stanie będzie warty mniej. Powodem do stosowania korekty ujemnej może być przykładowo: zły stan utrzymania pojazdu, niekompletność, zabrudzenie tapicerki siedzeń, podsufitki, zarysowania powłoki lakierowej i inne. Zaleca się wówczas stosowanie korekty w granicach od minus 5 % do plus 5 % (współczynnik korekty 0,95 do 1,05).

Dlatego sprawdzając poprawność kalkulacji wartości pojazdu, trzeba koniecznie sprawdzić, czy sporządzający ją uwzględnił odpowiednio korektę dodatnią lub ujemną. Może to mieć bowiem wpływ na wyliczoną wartość pojazdu.

O korektach można rownież poczytać pod tymi linkami: JEDEN i DRUGI,  a nawet i TRZECI.

Jakim wynikiem konczą się procesy o odszkodowanie za szkodę majątkową w pojeździe? Uwagi na tle Raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

Wrecked_automobile_after_an_accidentKontynuując rozważania na temat wniosków wypływających z Raportu, o ktorym pisałem w kilku poprzednich wpisach.  (Tutaj i Tu  i jeszcze pod tym Linkiem. O Raporcie Rzecznika Finansowego z 2015 r. wspominałem: TUTAJ, TU i TU. )

Dzisiaj na temat ustaleń Instytuta na temat „wygrywalności” spraw „blacharskich” – czyli zwiazanych z dochodzeniem odszkodowaniaza uszkodzenia samochodu, pojazdów w wyniku szkody z OC, Ac.

Do jakich to wniosków doszli prawnicy Instytutu:

” Wynik postępowania w I instancji
Spośród badanych spraw rozstrzygnięciem merytorycznym w I instancji zakończyło
się aż 208. Oprócz tego, w 23 sprawach zawarto ugodę, w 7 umorzono
postępowanie ze względu na cofnięcie powództwa, a w 1 z innych przyczyn
(długotrwałe zawieszenie postępowania z powodu niewskazania adresu
pozwanego). Jedynie 8 postępowań zakończyło się nakazem zapłaty lub wyrokiem
zaocznym, co wydaje się zaskakująco niską liczbą.
Powództwo uwzględniono w całości w 72 sprawach (ok. 34,6% rozstrzygnięć
merytorycznych), a w części w 119 sprawach (ok. 57,2%). Do spraw, w których
powództwo uwzględniono jedynie w części, zaliczają się 23 postępowania, gdzie
żądanie oddalono wyłącznie w zakresie roszczeń niezwiązanych ze szkodą na
mieniu lub odsetek.

Oddaleniem powództwa w całości zakończyło się jedynie 17
postępowań (ok. 8,2%), co należy uznać za stosunkowo niską liczbę.
Wśród spraw, w których pozwanym był ubezpieczyciel, powództwo uwzględniono
w całości w 62 (ok. 32,5% rozstrzygnięć merytorycznych), a w części w 115
sprawach (ok. 60,2%). Oddaleniem powództwa w całości zakończyło się 14
postępowań, a więc jeszcze mniejszy odsetek niż w przypadku pełnej próby
(ok. 7,3%).
W sprawach, w których powództwo zaspokojono jedynie w części, uwzględniono
średnio 74,65% wartości roszczeń (mediana 88,5%), a więc zdecydowanie większą
ich część.
Jeżeli chodzi o sprawy, których przedmiotem była wyłącznie szkoda na mieniu,
rozstrzygnięcie merytoryczne wydano w 193 z nich, z czego powództwo
uwzględniono w całości w 71 sprawach (ok. 36,8% rozstrzygnięć merytorycznych),
a w części w 106 sprawach (ok. 54,9%). Oddaleniem powództwa w całości
zakończyło się 16 postępowań (ok. 8,2%). Różnice danych w porównaniu do pełnej
próby spraw są nieznaczne. Podobnie nieznaczne różnice występują w odniesieniu
do liczby sporządzanych uzasadnień (181 spraw – ok. 80,4%).”

Jak z tego wniosek, w zasadzie wynika z tego raportu, iż zakłady ubezpieczeń praktycznie w większości szkód komunikacyjnych zaniżają należne odszkodowanie. 😦