Zawsze poddawaj w wątpliwość, to co do Ciebie pisze zakład ubezpieczeń!!!

Niewątpliwie większość czytających niniejszego bloga, to osoby poszkodowane, które dochodzą odszkodowania, zadośćuczynienia od zakładów ubezpieczeń.

Siła rzeczy większość czytelników jest nastawiona wobec ubezpieczycieli w sposób nieprzychylny i po prawdzie trochę roszczeniowy.

Staram się zatem trochę na tym blogu proponować te emocję i trochę tłumaczyć taką a nie inna decyzje ubezpieczyciela.

Niekiedy jednak Klient pokazuje mi taka oto decyzję i ręce mi opadają:

IMG_20181114_140502_resized_20181114_024238869

Tytułem wyjaśnienia.

Klienta obywatelka Ukrainy brała udział w wypadku jako pasażerka pojazdu. w wyniku tego wypadku doznała bardzo poważnych urazów, łącznie z złamaniem kręgosłupa. W zasadzie świat jej się przewrócił do góry nogami.

Winę za spowodowanie wypadku ponosił kierowca.

Tak jak potrafiła zgłosiła więc roszczenie jednemu z ubezpieczycieli.

W odpowiedzi otrzymała decyzję odmowną, gdzie ubezpieczyciela wskazał, iż nie widzi możliwości wypłaty odszkodowania, gdyż polisa NW obejmuje swoim zakresem tylko kierowcę.

Oczywiście w tej konkretnej sprawie polisa NW ma marginalne wręcz znaczenie, kluczowa jest odpowiedzialność z tytułu polisy OC sprawcy.

Tymczasem po pierwsze ubezpieczyciel, być może wykorzystując fakt, iż poszkodowanym jest obcokrajowiec- Ukrainka, po pierwsze zakwalifikował szkodę jako szkodę z polisy NW. Po drugie nawet się nie zająknął i nie poinformował poszkodowanej, iż w zasadzie przysługuje jej roszczenie z tytułu OC.

Jak dla mnie absolutnie nieetyczne zachowanie ze strony zakładu ubezpieczeń.

Dlatego tez drogi Czytelniku tak jak w tytule niniejszego posta: zawsze poddawaj w wątpliwość, to co do Ciebie pisze ubezpieczyciel.

 

Reklamy

Stała suma ubezpieczenia w polisie AC, często tylko obowiązuje na polisie.

black audi vehicle parked near tree
Photo by ‪Dima Visozki‬‏ on Pexels.com

Spór pomiędzy ubezpieczającymi a zakładem ubezpieczeń o ustalenie wartości auta przy szkodzie całkowitej lub szkodzie kradzieżowej, to w zasadzie chleb powszedni w procesie dochodzenia odszkodowania.

Normą jest, iż wartość pojazdu określona w polisie znacznie odbiega ( oczywiście w górę) od wartości auta określanej dla potrzeb wypłaty odszkodowania. Sytuacja ta była zawsze bardzo frustrująca dla poszkodowanych, bo w zasadzie wartość auta przyjmowana do ubezpieczenia określa zazwyczaj nie ubezpieczający a agent towarzystwa ubezpieczeniowego, który dane auta, jego rok, model sprawdza w katalogach i dobiera odpowiednią wartość.

Ubezpieczający  w momencie powstania szkody przekonany jest zatem, iż ta wartość określona w polisie powinna być przyjęta dla określenia wartości odszkodowania. Zwłaszcza iż przecież od tej większej wartości płacił składkę.

Nic z tego. Formalnie przy zawieraniu umowy ubezpieczenia, to ubezpieczający jest oferentem, a zakład ubezpieczeń tylko przyjmuje ofertę ubezpieczenia. Tym samym podawane przez agenta wartości mają jedynie charakter pomocniczy, a nie obligujący do czegokolwiek ubezpieczyciela – poza poborem składki rzecz jasna.

Ubezpieczyciele wyszli więc trochę frontem do Klientów i przy zawieraniu umowy AC często można za dodatkową składką wykupić, lub w niektórych pakietach jest to standard, klauzulę „stałej sumy ubezpieczenia”.

Stała suma ubezpieczenia oznacza niezmienność wartości pojazdu ustaloną przez ubezpieczyciela, w dniu zawarcia umowy.

Teoretycznie więc przy tej klauzuli ubezpieczyciel nie powinien w ogóle badać wartości auta dla potrzeb ustalenia szkody, tylko przyjąć wartość polisową.

Jak jest w rzeczywistości?

W zasadzie normą jest, iż ubezpieczycielom zapomina się o treści polisy i wykupionej tam klauzuli.

Dlatego też otrzymuje od Czytelników maila o następującej treści:

Witam,

W poszukiwaniu pomocy natrafiłem na bloga o odszkodowaniach. Opiszę w skrócie jaki mam problem. 
Kupiłem samochód za kwotę 46 000 zł, ubezpieczyłem go w Ergo Hesti. Agent wyliczył wartość pojazdu na kwotę 47,500zł i zaproponował za niewielką dopłatą „stałą sumę ubezpieczenia”. Zgodziłem się, zakupiłem ubezpieczenie AC  ze wszystkimi dodatkami i naprawą w ASO . Po 4 dniach w drodze do domu miałem kolizję i uderzyłem w zaspę co spowodowało wybuchnięcie poduszek. Likwidator stwierdził szkodę całkowitą. Dzisiaj dostałem decyzję i informację że przyznano mi kwotę, UWAGA!!! 15 000zł!!
Napisali że wartość pojazdu w dniu szkody to 45 400zł , minus 25% za to że auto było rozbite za granicą, minus 5% za coś tam , i minus 5% za drugiego właściciela, zakup prywatny i miesiąc zakupu. 
Po ich obliczeniach wyszło że rzeczywista wartość pojazdu w dniu szkody wynosiła 32 000zł , na wrak mają kupca za 17 000 i mi przelewają 15 000. 
W obecnej sytuacji ręce mi opadły i nie wiem co robić. Czy mogę liczyć na pańską opinię w tej sprawie oraz pomoc w uzyskaniu odszkodowania które pozwoli mi na naprawę samochodu ?
To co zrobili to jakaś kpina po prostu… Skąd mogłem wiedzieć że auto było wcześniej rozwalone .. Zresztą podczas zakupu ubezpieczenia nikt o tym nie mówił… 
Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź w mojej sprawie. „
Czy zatem ubezpieczony ma szansę na wygraną w sądzie z Hestią?
Odpowiem cytując kilka orzeczeń sądów:
„pozwany, jako przedsiębiorca zajmujący się profesjonalnie ubezpieczeniami osobowymi i majątkowymi, powinien tak kalkulować warunki udzielanego ubezpieczenia, aby jego działalność przynosiła oczekiwaną korzyść. Natomiast konsument ma prawo wiedzieć, jaka jest podstawa wyliczenia wysokości odszkodowania i nie powinien być narażony na nagłą zmianę tej podstawy, w szczególności, że za stosowanie klauzuli „stałej sumy ubezpieczenia” ponosi dodatkowe opłaty.”
„W ocenie Sądu pozwany niezasadnie przy wyliczaniu należnego powodom odszkodowania zweryfikował i ponownie przeliczył wartość rynkową pojazdu powodów na dzień powstania szkody, zamiast jej wartość wyliczyć jako różnicę pomiędzy stałą sumą ubezpieczenia, która została z góry ustalona pomiędzy stronami, a wartością pozostałości pojazdu”
„Nie ma racji skarżący, że błędnie jego zdaniem została zastosowana w sprawie klauzula „02 STAŁA SUMA UBEZPIECZENIA” z uwagi na błędnie oszacowaną wartość rynkową pojazdu w dacie zawarcia umowy ubezpieczenia. Zaniechania w tym zakresie obciążają samego pozwanego, który na etapie zawierania umowy mógł kwestionować sumę ubezpieczenia (odpowiadającą wartości rynkowej pojazdu) w świetle zawartej umowy. Zwłaszcza, że to pozwany, profesjonalista przedstawiał powodowi (…) i klauzlę 02 stałej sumy ubezpieczenia i powinien znać dokładnie ich treść, w szczególności, że suma ubezpieczenia powinna odpowiadać rzeczywistej wartości rynkowej pojazdu.”

 

Jakie świadczenia może uzyskać poszkodowany w wypadku przy pracy?

yellow and green hard hat on rack
Photo by rawpixel.com on Pexels.com

W niniejszym wpisie spróbujemy podsumować roszczenia jakie przysługują osobie poszkodowanej w wypadku przy pracy.

Z tytułu wypadku przy pracy lub choroby zawodowej przysługują ubezpieczonemu następujące świadczenia:

– zasiłek chorobowy,

– świadczenie rehabilitacyjne,

– zasiłek wyrównawczy,

– jednorazowe odszkodowanie,

– renta z tytułu niezdolności do pracy,

– renta szkoleniowa,

– renta rodzinna,

– dodatek do renty rodzinnej,

– pokrycie kosztów leczenia z zakresu stomatologii i szczepień ochronnych oraz zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne,

– odszkodowanie z ubezpieczenia grupowego,

– odszkodowanie od pracodawcy, w tym za zniszczone mienie stanowiące własność pracownika.

Przekrój roszczeń jakie przysługują poszkodowanemu pracownikowi jest bardzo szeroki. O tym jednak, które z ww. świadczeń otrzyma poszkodowany w wyniku wypadku przy pracy pracownik decydują okoliczności konkretnego przypadku.

Uzyskanie każdego ze świadczeń obwarowane jest osobnymi warunkami.

Tytułem przykładu rentę otrzymają tylko osoby, które w następstwie wypadku przy pracy stały się częściowo lub całkowicie niezdolne do pracy. Natomiast ubezpieczenie grupowe jest dobrowolne, dlatego o wypłatę odszkodowania może starać się pracownik który wcześniej do niego przystąpił.

Możliwość uzyskania ww. świadczeń musimy rozpatrywać w odniesieniu do konkretnej sprawy.

 

Niniejszy wpis ma charakter wpisu gościnnego z Bloga Joanny Janiak: wypadek przy pracy.

Czy Ukrainiec powinien dostać mniejsze zadośćuczynienie?

Tak się złożyło, iż ściśle współpracuję z Panią Iryną Myzyną, która jest adwokatem ukraińskim pracującym w Polsce. Z tego też tytułu prowadząc sprawy sądowe, też te związane z zadośćuczynieniem, czy odszkodowaniem reprezentuję obywateli Ukrainy, którzy zostali poszkodowani w wyniku wypadku w Polsce.

W toku prowadzonych procesów, czy wcześniej jeszcze na etapie postępowania likwidacyjnego praktycznie zawsze ze strony ubezpieczyciela pojawia się zarzut, iż zadośćuczynienie dla Ukraińca powinno być mniejsze niż dla Polaka.

Ubezpieczyciel argumentuje oczywiście tym, iż stopa życiowa na Ukrainie jest znacznie niższa niż w Polsce. Zarobki jakie można osiągnąć na Ukrainie nijak się mają do tych w Polsce, czego skutkiem jest chociażby ponad milionowa obecność Ukraińców pracujących w Polsce.

W każdym razie w jednej ze spraw, które badałem ubezpieczyciel postawił następujący zarzut w apelacji:

Naruszenia – art. 445 § 1 k.c. poprzez jego błędną wykładnię polegającą na:

uznaniu, że odpowiednią sumą zadośćuczynienia za doznaną przez powoda krzywdę jest kwota 215.000 zł, podczas gdy kwota ta jest rażąco wygórowana, biorąc pod uwagę okoliczność, że powód, pomimo swojej aktualnej częściowej niepełnosprawności, jest zdolny do wykonywania pracy zawodowej, jest w pełni sprawny psychicznie, a jego cierpienia dotyczyły wyłącznie sfery fizycznej. Przyznane zadośćuczynienie jest również rażąco wygórowane wobec faktu, że stan zdrowia powoda uległ znacznej poprawie,
a wysokość zadośćuczynienia jest nieadekwatna do stopy zamożności społeczeństwa na Ukrainie. Z tego względu odpowiednie zadośćuczynienie
w przypadku powoda powinno zdaniem pozwanej wynosić nie więcej niż 50.000 zł,

Zastanawiając się nad słusznością tej argumentacji moglibyśmy sobie zadać pytanie, czy zgodzilibyśmy się na uznanie, iż Polak, który miał wypadek w Niemczech również powinien dostać odszkodowanie 4 razy mniejsze jak Niemiec?

Pomijam już oczywiście kwestie, iż mimo mniejszych zarobków na Ukrainie ceny i koszty życia nie odbiegają wcale bardzo od polskich.

Jak dla mnie więc jest to kwestia bardzo dyskusyjna, ale ja osobiście jestem przekonany, iż nie ma żadnych powodów aby gorzej traktować obywateli Ukrainy niż Polaków w tym zakresie. Zwłaszcza tych, którzy mieszkają i pracują w Polsce.

Zresztą podobnie orzekł Sąd Apelacyjny w Łodzi ( Sygn. akt I ACa 146/13, wyrok z dnia 21 czerwca 2013 r.), powołując się na (wyrok SN z dnia 17 września 2010 r., II CSK 94/10, Lex nr 672675).

: Jako całkowicie chybiony jest nadto argument, że zasądzone zadośćuczynienie jest nieadekwatne do stopy zamożności społeczeństwa na Ukrainie, zważywszy na akceptowany w pełni przez Sąd Apelacyjny pogląd Sądu Najwyższego, że stopa życiowa poszkodowanego nie ma wpływu na wysokość zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.
Trzeba zauważyć, że takie pojmowanie funkcji kompensacyjnej prowadziłoby do różnicowania krzywdy, a tym samym wysokości zadośćuczynienia zależnie od stopy życiowej poszkodowanego. Godziłoby to w zagwarantowaną w art. 32 Konstytucji zasadę równości wobec prawa, a także w powszechne poczucie sprawiedliwości. Poziom życia poszkodowanego nie może być zatem zaliczany do czynników, które wyznaczają rozmiar doznanej krzywdy i wpływają na wysokość zadośćuczynienia.

Cesja przeciwko zagranicznemu ubezpieczycielowi nie pozwala na wystąpienie przed polskim sądem.

Z interesującym orzeczeniem podzielił się ze mną jakiś czas temu Czytelnik.
Otóż korzystając z swobody przepływu kapitałów i świadczenia usług zagraniczni ubezpieczyciela często oferują swoje produkty bezpośrednio w Polsce. W Polsce także jeżdżą auta ubezpieczone z tytułu Oc za granicą.
W sytuacji, gdy dochodzi do wypadku lub trzeba pozwać ubezpieczyciela przepisy unijne pozwalają, to uczynić w Polsce.
Jednakże jak Czytelnicy bloga wiedzą w chwili obecnej w przypadku szkód samochodowych praktycznie większość roszczeń została przejęta w drodze cesji przez warsztaty naprawcze lub firmy zajmujące się skupem  wierzytelności.
W takiej sytuacji zdaniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej podmiot, który kupił wierzytelność np. przeciwko Gefionowi, który ma siedzibę w Danii w zasadzie musi kierować sprawę do sądu duńskiego.
A o to i cały wywód prawny w tym zakresie:
Sąd Okręgowy zważył, co następuje. (  Wyrok z dnia Dnia 13 marca 2018 rokuSąd Okręgowy w Szczecinie – Wydział VIII Gospodarczy Sygnatura akt VIII Gz 81/16)
 

W toku rozpoznawania sprawy w postępowaniu zażaleniowym tutejszy Sąd zawiesił postępowanie i zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z zagadnieniem prawnym: czy odesłanie w art. 13 ust. 2 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych, do art. 11 ust. 1 lit. b) tego Rozporządzenia, należy interpretować w ten sposób, że osoba fizyczna, będąca przedsiębiorcą między innymi w zakresie dochodzenia odszkodowań od ubezpieczycieli, powołująca się na umowne nabycie wierzytelności od bezpośrednio poszkodowanego, może wytoczyć powództwo o tą wierzytelność przeciwko ubezpieczycielowi odpowiedzialności cywilnej sprawcy wypadku drogowego, mającemu siedzibę na terytorium innego państwa członkowskiego niż państwo członkowskie miejsca zamieszkania poszkodowanego, przed sąd państwa członkowskiego miejsca zamieszkania poszkodowanego.
Wyrokiem z dnia 31 stycznia 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, co następuje: Artykuł 13 ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 z dnia 12 grudnia 2012 roku w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych w związku z art. 11 ust. 1 lit. b) owego rozporządzenia należy interpretować w ten sposób, że nie może na niego powołać się osoba fizyczna, której działalność zawodowa polega między innymi na dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych od ubezpieczycieli, przywołująca umowne miejsca zamieszkania poszkodowanego.
Z istoty instytucji pytania prejudycjalnego wynika, że udzielone w orzeczeniu wstępnym w postaci wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego dotyczącego wykładni prawa unijnego wiąże w danej sprawie. Na powyższe wskazują: treść art. 256 ust. 3 i art. 267 TFUE, a nadto Zalecenia dla sądów krajowych, dotyczące składania wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym (Dz. Urz. UE C 338/1 z 6.11.2012). Nie ma też wątpliwości, że przytoczone wyżej rozstrzygnięcie w zakresie odesłania prejudycjalnego miało kluczowe znaczenie dla wyniku niniejszego postępowania zażaleniowego, bowiem od treści wykładni przepisu art. 13 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 1 lit. b) Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz. Urz. UE. L 2012, Nr 351) zależało rozstrzygnięcie kwestii jurysdykcji sądu polskiego w rozpoznaniu sprawy co do istoty wyrażonej pozwem wniesionym do Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie.
Wykładnia wynikająca z powołanego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest odmienna od zaprezentowanej w zaskarżonym postanowieniu. Polega przede wszystkim na tym, że wskazana wyżej regulacja umożliwiająca poszkodowanemu w odniesieniu do ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej pozwać ubezpieczyciela przed sąd miejsca zamieszkania poszkodowanego, nie dotyczy podmiotu, który nabył od poszkodowanego wierzytelność w zakresie dochodzonego odszkodowania, a przy tym jest podmiotem zajmującym się zawodowo sprawami dotyczącymi odszkodowań od ubezpieczycieli.
Powyższe skutkuje uznaniem trafności zarzutu strony pozwanej w niniejszej sprawie o braku jurysdykcji sądu polskiego do jej rozpoznania. Zgodnie z art. 5 ust. 1 Rozporządzenia nr 1215/2012 osoby mające miejsce zamieszkania na terytorium państwa członkowskiego mogą być pozywane przed sądy innego państwa członkowskiego tylko zgodnie z przepisami ustanowionymi w sekcjach 2-7 Rozporządzenia. Z kolei zgodnie z art. 1099 § 1 k.p.c. w razie stwierdzenia braku jurysdykcji sąd odrzuca pozew (zdanie drugie), gdy nie zachodzą okoliczności wymienione w art. 1104 § 2 k.p.c. lub art. 1105 § 6 k.p.c. W niniejszej sprawie wskazane wyłączenia nie mają zastosowania.
No cóż biznes dla warsztatów samochodowych, czy skupów wierzytelności w tej sytuacji trochę się komplikuje, choć cesja nie jest jedynym środkiem dla dochodzenia roszczeń od zagranicznego ubezpieczyciela.

Wypadek przy pracy- czym jest nagłe zdarzenie?

slippery foot dangerous fall
Photo by Pixabay on Pexels.com

Zgodnie z definicją wypadku przy pracy, tym jest wypadek będący nagłym zdarzeniem.

Czym jest natomiast ta niedookreślona przez Ustawodawcę nagłość?

Przede wszystkim nagłość odnosi się do czasu trwania zdarzenia. Co wydaje się oczywistym.

Poszkodowany nie mógł ani oczekiwać ani spodziewać się powstania zdarzenia w wyniku, którego do wypadku doszło.

sytuacja ta musi mieć charakter nadzwyczajny i nie występujący na co dzień w toku pracy.

Nagłe zdarzenie to takie zdarzenie, które zaskakuje pracownika swoim wystąpieniem.

Co bardzo istotne nagłość zdarzenia powodującego wypadek przy pracy ma dotyczyć wystąpienia zdarzenia i jego przebiegu, a już nie skutków tego zdarzenia w postaci powstania uszczerbku na zdrowiu u osoby poszkodowanej, czy jej śmierci

Warto tutaj zaznaczyć, że nagłość zdarzenia odróżnia wypadek przy pracy od innej kategorii konsekwencji pracy odciskających się na zdrowiu pracownika jakimi są choroby zawodowe.

W przypadku choroby zawodowej jakiś czynnik działa na organizm pracownika przez dłuższy czas i w następstwie tego staje się on chory (np. pylica u górnika ).

W przypadku wypadku przy pracy zdarzenie to jest nieprzewidywalne i praca w danym zawodzie nie musi wiązać się z powstaniem konkretnego urazu.

Żeby nie być gołosłownym pozwolę sobie odwołać się do orzecznictwa sądów powszechnych w tym zakresie:

  • Wręczenie pracownikowi wypowiedzenia może stanowić dla niego zaskoczenie, nie uzasadnia to jednakże, by przypisywać mu cechę nagłości(Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 marca 2012 r., sygn. akt II PK 182/11);
  • Zasłabnięcie ubezpieczonego rolnika, wskutek czego doszło do wciągnięcia jego ręki w pas klinowy kombajnu zbożowego podczas wykonywania czynności związanych z prowadzeniem działalności rolniczej, jest nagłym zdarzeniem wywołanym przyczyną zewnętrzną (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2007 r., sygn. akt I UK 205/07);
  • Pogorszenie stanu zdrowia bez związku z wykonywanymi zadaniami i będące skutkiem rozwoju samoistnego schorzenia nie będzie uznane za wypadek przy pracy, choćby wystąpiło nagle. (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 23 grudnia 2014 r., sygn. akt III APa 8/14);
  • W konsekwencji nagłego zdarzenia zaistniałego w trakcie świadczenia pracy może dojść do pogorszenia stanu zdrowia pracownika już dotkniętego schorzeniem samoistnym i w takiej sytuacji również zaistnieje wypadek przy pracy, oczywiście o ile to zdarzenie istotnie i niewątpliwie wpłynie na zwiększenie już istniejącego uszczerbku na zdrowiu (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 23 grudnia 2014 r., sygn. akt III APa 8/14);

Niniejszy wpis ma charakter wpisu gościnnego z Bloga Joanny Janiak: wypadek przy pracy.

Z cyklu ubezpieczeniowe PAJACYKI : Jak zakład ubezpieczeń potrafi uzyskać 50% rabatu na naprawę

man person people emotions
Photo by Gratisography on Pexels.com

Mało rzeczy mnie już dziwi w decyzjach, czy kalkulacjach ubezpieczycieli. Muszę jednak powiedzieć, iż ostatnia wyceną kosztów naprawy, z która się zapoznałem rozbawiła mnie do łez.

Proszę zobaczyć:

IMG_20181113_142615_resized_20181113_022649125

Zdaniem ubezpieczyciela osoba poszkodowana po ustaleniu kosztów naprawy auta otrzyma jeszcze od podmiotu naprawę tę wykonującego 50% rabat.

Z jakiej przyczyny i na podstawie jakich warunków nie wiadomo.

Co ciekawe sam koszt części zamiennych w niniejszej sprawie wyniósł prawie 7000 zł.

Co za tym idzie ubezpieczyciel wierzy w to, iż poszkodowany otrzyma jeszcze prezent od warsztatu naprawczego, który nie tylko naprawi auto bez swoich kosztów, ale jeszcze dopłaci do zakupu części zamiennych.

Nie pozostaje nic innego jak tylko poprosić ubezpieczyciela o podanie adresu tej organizacji charytatywnej!!!