Sklep wielkopowierzchniowy odpowiada na zasadzie ryzyka!?

escalator-stairs-metal-segments-architecture-54581.jpegNiesamowicie ciekawym orzeczeniem podzialiła się Gazeta prawna, która zacytowała w jedym w swoich artykułów wyrok Sadu apelacyjnego w Łodzi.

Mowa tutaj o wyroku  Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 8 grudnia 2017 r., sygn. akt I ACa 454/17.

I cóż ciekawego ten wyrok nam mówi?

Otóż zdaniem Sądu Apelacyjnego w Łodzi właściciel, zarządca sklepu wielkopowierzchniowego, a idąc dalej centrum handlowego i tym podobnych obiektów odpowiada za szkody powstałe na tym obiekcie na zasadzie ryzyka, a nie winy.

Co zasada ryzyka oznacza w praktyce? Dla poszkodowanego bardzo dużo. Po pierwsze nie musi wykazywać winy sklepu, sam fakt zajścia zdarzenia jest podstawą do przyjęcia odpowiedzialności i dalej wypłaty odszkodowania, czy zadośćuczynienia.

Po drugie żeby zwolnić się od odpowiedzialności, to sklep, czy szerzej podmiot odpowiadający na zasadzie ryzyka musi wykazać, iż winę ponosi sam poszkodowany lub znana z imienia osoba trzecia.

W skrócie w sytuacji zajścia wypadku na terenie centrum handlowego powodowałoby to praktycznie przyjęcie odpowiedzialności własciciela sklepu.

Oddając głos Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi:

„Podstawowy sporny między stronami problem w tej sprawie dotyczy charakteru odpowiedzialności przedsiębiorstwa (…). Wszystkie pozostałe zarzuty dotyczące ustaleń faktycznych są oceniane w płaszczyźnie znacznie surowszego reżimu odpowiedzialności na zasadzie ryzyka.

Prawidłowo Sąd I instancji przyjął jako podstawę odpowiedzialności spółki (…), a tym samym jej ubezpieczyciela spółki (…) art.435 § 1 k.c.

Zgodnie z jego treścią prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

Tę definicję spełnia przedsiębiorstwo pozwanej spółki (…), które jest bardzo dużym obiektem handlowym, dla funkcjonowania którego niezbędne jest korzystanie z sił przyrody. Dotyczy to nie tylko urządzeń oświetlenia, ogrzewania, klimatyzacji, transportu (wózki, taśmy), monitoringu, systemów kasowych itp. ale także otwierania i zamykania drzwi. Bez tych urządzeń niemożliwe byłoby funkcjonowanie nowoczesnych obiektów handlowych. To właśnie korzystanie 
z automatycznych urządzeń powoduje, że możliwe jest prowadzenie działalności handlowej i usługowej na tak dużą skalę. Bez nich byłoby to niewykonalne. Nie można więc ograniczać pojęcia takich przedsiębiorstw tylko do tradycyjnych dziedzin przemysłu czy transportu. Szybka automatyzacja wielu dziedzin przyśpiesza ich funkcjonowanie, sprowadzając tym samym tradycyjne ryzyko obrażeń spowodowanych przez maszyny, które wprawiane w ruch siłami przyrody stanowią znacznie większe zagrożenie niż nie wprawiane takimi siłami. Typowym przykładem takich urządzeń są właśnie drzwi automatyczne, bez których niemożliwa jest we współczesnym świecie szybkie i wygodne przemieszczanie się klientów obiektów handlowych. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 czerwca 2014 r. w sprawie IV CSK 588/13 stwierdził: „Odpowiedzialność przewidziana w art. 435 § 1 k.c. została oparta na surowych zasadach, gdyż poszkodowany zobowiązany jest udowodnić tylko to, że doznał szkody, pozostającej w związku z ruchem przedsiębiorstwa, a prowadzący przedsiębiorstwo może uwolnić się od odpowiedzialności jedynie przez wykazanie, że do powstania szkody doszło wskutek jednej z trzech wymienionych w przepisie okoliczności, w tym wyłącznie z winy poszkodowanego. W ustalonej judykaturze Sądu Najwyższego (poczynając od orzecznictwa na tle art. 152 § 1 k.z., do orzeczeń najnowszych) pojęcie „ruchu przedsiębiorstwa” traktuje się szeroko i odnosi się do funkcjonowania przedsiębiorstwa jako całości, obejmującego każdy przejaw jego działania; istnienie związku pomiędzy ruchem i szkodą przyjmuje się już wtedy, gdy szkoda nastąpiła w wyniku zdarzenia funkcjonalnie powiązanego z działalnością przedsiębiorstwa, choćby nie było bezpośredniej zależności pomiędzy użyciem sił przyrody i szkodą (por. orzeczenia z dnia 25 stycznia 1961 r., 4 Cr 360/60, OSPiKA 1962, Nr 6, poz. 337 i z dnia 11 grudnia 1963 r., II CR 116/63, OSPiKA 1965, Nr 5, poz. 94 oraz wyroki z dnia 5 stycznia 2001 r., V CKN 190/00, niepubl., z dnia 19 czerwca 2001 r., II UKN 424/00, OSNP 2003, Nr 6, poz. 55, z dnia 9 maja 2008 r., III CSK 360/07, niepubl. i z dnia 1 kwietnia 2011 r., II PK 233/10, niepubl.).”.

Podkreśla się, że ocena, czy przedsiębiorstwo należy do kategorii wskazanej w art. 435 k.c., musi być dokonywana z uwzględnieniem faktycznego znaczenia określonych technologii w działalności przedsiębiorstwa oraz na podstawie ustalenia, czy możliwe byłoby osiągnięcie zakładanych celów bez użycia sił przyrody – tak Sąd Najwyższy w wyrok z dnia 23 maja 2012 r. w sprawie I PK 198/11.

Pomocna jest w tym zakresie i nadal aktualna wykładnia dokonana przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 lipca 1977 r., w sprawie IV CR 216/77 według którego wprawdzie prowadzący na własny rachunek kino nie ponosi odpowiedzialności za wywołaną przez ruch tego przedsiębiorstwa szkodę na osobie lub mieniu na zasadzie ryzyka, jednakże w uzasadnieniu tego wyroku Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że przy rozważaniu zastosowania art. 435 § 1 k.c. trzeba mieć na uwadze trzy momenty: stopień zagrożenia ze strony urządzeń, stopień komplikacji przy przetwarzaniu energii elementarnej na pracę oraz ogólny poziom techniki. Podstawową przyczynę wprowadzenia obostrzonej odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez przedsiębiorstwa wprawiane w ruch siłami przyrody stanowi szczególne zagrożenie dla otoczenia, gdyż siły te mogą dochodzić do wielkich napięć i dlatego kontrola nad nimi nie stwarza pełnej gwarancji bezpieczeństwa. Stopień komplikacji utrudnia też ocenę, czy zachodzi wina po stronie obsługującego określoną maszynę. Pomocna jest także ocena, że art.435 k.c. nie ma zastosowania gdy chodzi o urządzenie stosunkowo proste, użyta energia nie jest zbyt wielka, niebezpieczeństwo zaś dla otoczenia minimalne jak przy pracy kina, jeśli zważyć, że maszyna projekcyjna jest odizolowana od sali widowiskowej, a taśmę sporządza się z materiałów trudnopalnych. Istotniejsze jest stwierdzenie, że problem należy też oceniać w świetle nowoczesnego rozwoju techniki, mając na uwadze szerokie posługiwanie się społeczeństwa urządzeniami wprawianymi w ruch za pomocą elektryczności w życiu codziennym. Powołując się na ustaloną judykaturę, 
w uzasadnieniu tego wyroku Sąd Najwyższy stwierdził, że według art. 435 § 1 k.c. chodzi o to, by użyta jako źródło energii siła przyrody stanowiła siłę napędową przedsiębiorstwa lub zakładu jako całości, by zatem jego istnienie i praca w danych warunkach czasu i miejsca uzależniona była od wykorzystywania sił przyrody, bez użycia których nie osiągnąłby celu, do jakiego został utworzony.

Przekładając te rozważanie na realia tej sprawy trzeba podkreślić, że bez użycia sił przyrody wielkopowierzchniowy obiekt handlowy nie osiągnąłby swojego celu gospodarczego. Istotnym elementem tego przedsiębiorstwa są drzwi automatyczne. Nie można rozpatrywać działania drzwi automatycznych w oderwaniu od modelu prowadzenia współczesnego przedsiębiorstwa handlowego o dużej skali. Skala wykorzystania różnorakich sił przyrody dla wprawienia w ruch, a więc umożliwienia funkcjonowania przedsiębiorstwa przesądza o zakwalifikowaniu obiektu w kategoriach art.435 k.c.

Oznacza to, że kwalifikacja prawna dokonana przez Sąd Okręgowy jest 
w pełni prawidłowa, a zarzuty naruszenia prawa materialnego tj.art.435 i art.429, art.355 k.c. bezzasadne.

Do odpowiedzialności na zasadzie ryzyka z art. 435 § 1 k.c. nie jest wymagana jakakolwiek nieprawidłowość działania podmiotu zobowiązanego, 
a wystarczającą przesłanką jego odpowiedzialności jest wyrządzenie szkody przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu. W przypadku winy poszkodowanego podmiot zobowiązany jest wolny od odpowiedzialności tylko wtedy, gdy wina jest wyłączną przyczyną szkody; w pozostałych przypadkach może być podstawą zmniejszenia odszkodowania na podstawie art. 362 k.c – por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2012 r. w sprawie III PK 78/11. Oznacza to, że przesłanka winy może być rozpatrywana tylko w kontekście zachowania poszkodowanego.”

Reklamy

Kamień spod kół uszkodził szybę, czy kierowca ponosi odpowiedzialność?

512px-Broken_glass_screen

Sashataylor

 

Ostatnio na jednej z grup natknąłem się na następujące pytanie:

W piątek jadąc drogą ekspresową S52 za samochodem X, zahaczył on podwoziem o kamień który okazał się kostką brukową. Kostka ta przeleciała pod samochodem uderzając w mój pojazd uszkadzając szybę, zderzak, atrapę i klapę silnika dość poważnie. I moje pytanie brzmi czy jest szansa otrzymania odszkodowania? „

Pod tym wpisem rozgorzała dyskusja o odpowiedzialności lub braku tej odpowiedzialności ze strony zarządcy drogi oraz w zasadzie podkreślano, iż kierowca, który katapultował kostkę brukową nie jest winny spowodowania tego zdarzenia.

Nie chciałbym w tym miejscu pisać o odpowiedzialności zarządcy drogi, bo w zasadzie w tego typu sytuacjach jest ją bardzo trudno wykazać. Czym innym jest bowiem odpowiedzialność za dziurę w drodze, jej ubytki czy brak klapy studzienki, a czym innym odpowiedzialność za utrzymanie jezdni w stanie absolutnie idealnym. Praktycznie w takiej sytuacji jak opisał autor wyżej cytowanego posta moim zdaniem wykazanie winy podmiotu zarządzającego drogą jest praktycznie bez szans.

Odrębną natomiast kwestią jest uznanie, czy kierowca pojazdu, który najechał na kamień, kostkę brukową, gałąź, które następnie wystrzeliły uszkadzając kolejny pojazd ponosi odpowiedzialność za tak powstałą szkodę?

Po części rację mieli ci komentujący, którzy wskazywali na brak winy takiego kierowcy, co miałoby uzasadniać brak roszczeń do jego osoby lub jego ubezpieczyciela.

Co do zasady osobiście zgodziłbym się, iż trudno mówić o winie takiego kierowcy. Specjalnie na kamień nie najechał, no chyba ze jest to droga w trakcie remontu, z wysypanym tłuczniem, czy grysem, gdzie  postawiono znak ograniczający prędkość i ostrzeżenie o tego typu przeszkodzie, a sprawca jechał z prędkością niedopuszczalną.

Wracając jednak do tematu, to wskazać należy, iż odpowiedzialność podmiotów korzystających z pojazdów mechanicznych zasadza się na trochę innej zasadzie odpowiedzialności niż tylko i wyłącznie zasada winy.

Kierowcy ponoszą bowiem odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, co oznacza, iż ponoszą oni odpowiedzialność za skutki korzystania z pojazdu niezależnie od tego, czy winę ponoszą, czy też nie. Wystarczy wykazanie samego związku przyczynowo skutkowego pomiędzy ruchem pojazdu a szkodą, by te odpowiedzialność uznać.

Zasadę ryzyka statuują dwa przepisy Kodeksu cywilnego:

Art. 435. § 1. Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

§ 2. Przepis powyższy stosuje się odpowiednio do przedsiębiorstw lub zakładów wytwarzających środki wybuchowe albo posługujących się takimi środkami.

Art. 436. § 1. Odpowiedzialność przewidzianą w artykule poprzedzającym ponosi również samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody. Jednakże gdy posiadacz samoistny oddał środek komunikacji w posiadanie zależne, odpowiedzialność ponosi posiadacz zależny.

§ 2. W razie zderzenia się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody wymienione osoby mogą wzajemnie żądać naprawienia poniesionych szkód tylko na zasadach ogólnych. Również tylko na zasadach ogólnych osoby te są odpowiedzialne za szkody wyrządzone tym, których przewożą z grzeczności.

Jak więc widać z treści art. 436 § 2 zasada ta znajduje ograniczenie w sytuacji, gdy doszło do zderzenia dwóch pojazdów, wówczas należy ustalić podmiot winny. W tej jednak konkretnej sytuacji do zderzenia nie dochodzi, nie ma kontaktów między pojazdami, a jedynie dochodzi do uszkodzenia pojazdu wystrzelonym spod kół drugiego kamieniem.

Dlatego też moim zdaniem w takiej sytuacji odpowiedzialność ponosi kierowca spod którego kół wystrzelił kamień.

Choć mógłbym znaleźć posłuch dla argumentów za uznaniem, iż mamy tutaj do czynienia z jakąś szerszą interpretacją zderzenia dwóch pojazdów i uznaniem, iż odprysk kamienia spod kół jednego pojazdu i uderzenie drugiego z nich także jest kolizją.

Tragiczna śmierć kobiety. Potrącił ją samochód, w którym nie było kierowcy. Kto ponosi odpowiedzialność za śmierć?

O dość nietypowej sytuacji doniosły niedawno media. Kobieta w wieku  66 lat zginęła pod kołami samochodu, co samo w sobie nie byłoby dziwne, gdyby nie fakt, iż w aucie, które przyczyniło się do zgonu poszkodowanej nie było kierowcy.

Do tego nieszczęśliwego zdarzenia doszło w miejscowości Jeżewice pod Tarczynem. Kierująca samochodem Opel Vectra zaparkowała auto na pochyłej drodze, zapominając jednak, lub za słabo naciągając, hamulec ręczny w pojeździe.

Opel zjechał po pochyłej jezdni potrącając 66-letnią kobietę, a następnie zatrzymał się na stojącym nieopodal Mercedesie.

Piesza emerytka niestety zmarła w szpitalu z powodu odniesionych obrażeń.

Na tym tle można by się zastanowić jak wygląda kwestia odpowiedzialności odszkodowawczej za powstałe zdarzenie. I czy w ogóle w sytuacji, gdy do zdarzenia dochodzi niejako bez udziału człowieka, bliscy ofiary wypadku będą mogli dochodzić zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej?

Akurat w tym konkretnym przypadku stwierdzenie odpowiedzialności jest dość proste i w zasadzie intuicyjne.

Bezpośrednią przyczyną wypadku nie była bowiem jakaś nieprzewidziana awaria pojazdu niezależna od jego użytkownika, ale zwykły błąd ludzki, będący pewnie przyczyną 99% wypadków drogowych w Polsce.

Skoro bowiem kierująca pojazdem nie zaciągnęła hamulca ręcznego, co samo w sobie może stanowić wykroczenie drogowe, to ponosi ona odpowiedzialność za śmierć 66-letniej kobiety. Tym samym bliscy zmarłej od tej własnie kierującej, a w zasadzie z jej OC będą mogli dochodzić roszczeń związanych z zadośćuczynieniem za śmierć osoby bliskiej.

Trochę inaczej sytuacja wyglądałaby, gdyby do wyżej opisanego zdarzenia drogowego doszło bez udziału człowieka. Np gdyby linka do hamulca (ale sprawna)  została zaciągnięta, ale nagle niespodziewanie pękła.

Wówczas trudno byłoby osobie korzystającej z auta postawić zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym .

Nie oznacza to jednak, iż bliscy ofiary takiego zdarzenia pozbawieni zostaliby prawa do domagania  się zadośćuczynienia za jej śmierć od właściciela pojazdu, czy jego ubezpieczyciela.

Polski Ustawodawca przewidział bowiem i takie sytuacje i wprowadził do Kodeksu cywilnego instytucje odpowiedzialności na tzw. zasadzie ryzyka.

Zasada ryzyka oznacza, iż np. właściciel pojazdu odpowiada za skutki zdarzeń powstałe w związku z jego korzystaniem nawet w sytuacji, gdy nie ponosi on winy za zdarzenie. Wyjątkiem od tej zasady jest sytuacja, gdy wyłącznym sprawcą zdarzenia jest osoba trzecia lub też zdarzenie miało miejsce między dwoma pojazdami- wówczas zasada ryzyka jest zniesiona.

Przekładając to na grunt opisywanej sytuacji, to gdyby bezpośrednia przyczyną wypadku było nie zapominalstwo w zaciągnięciu hamulca a pęknięcie linki hamulca ręcznego, to mimo iż właściciel auta nie ponosiłby winy, to jednak obowiązany do naprawienia szkody byłby.

Odpowiedzialność zarządcy drogi za skutki zdarzeń drogowych- kiedy zasada ryzyka

HollygroveJan1106Streethole
Autor: Infrogmation (Praca własna) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) lub CC BY 2.5 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.5)%5D, Wikimedia Commons

W zasadzie jedną z najpowszechniejszych przyczyn powstania szkody w pojeździe jest szkoda związana z najechaniem na dziurę, wyrwę w drodze, pozostawiony na drodze kamień, czy inną przeszkodę.

W momencie zgłoszenia szkody do zarządcy drogi ten kieruje poszkodowanego do swojego ubezpieczyciela, który w zasadzie w 90 % przypadkach wydaje decyzję odmowną. Typowym uzasadnieniem tej decyzji jest wskazanie, iż ubezpieczyciel jako gwarant zarządcy drogi ponosi odpowiedzialność za skutki jego działań lub zaniechań jedynie na zasadzie winy ( art. 415 K.c.), a w żaden sposób poszkodowany nie wskazał, iż winę za istnienie danej wyrwy na drodze, czy innej przeszkody ponosi właśnie zarządca drogi.

Przyjmując tę koncepcję w zasadzie poszkodowany musiałby udowodnić, iż zarządca drogi np. zbyt rzadko patroluje ulice celem wykrycia dziur, czy innych obiektów leżących na drodze o dziurze tej już wiedział bo była zgłoszona, a nie zabezpieczył ani nie usunął. Nie jest to może postępowanie dowodowe bardzo trudne, ale niestety czasami poszkodowany może nie dysponować wystarczającymi środkami dowodowymi.

Jest jednak cała kategoria zdarzeń w obrębie drogi, które konieczność dowodzenia braku swojej winy przerzucają na zarządce drogi i reprezentujący ten podmiot zakład ubezpieczeń. W skrócie za niektóre szkody na drodze zarządca i ubezpieczyciel odpowiadają na zasadzie ryzyka.

Sam w mojej praktyce zasadę ryzyka udało mi się wywieść w apelacji od wyroku oddalające powództwo związane ze szkodą spowodowaną przez wpadniecie mojego klienta kołem pojazdu do źle zabezpieczonej studzienki drogowej.

W pierwszej kolejności warto może przytoczyć treść art. 434 Kodeksu cywilnego, który stanowi, iż

Za szkodę wyrządzoną przez zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części odpowiedzialny jest samoistny posiadacz budowli, chyba że zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części nie wynikło ani z braku utrzymania budowli w należytym stanie, ani z wady w budowie.

Wobec treści powyższego istotne stają się dwa zagadnienia: 1) czy w przedmiotowej sprawie doszło do oderwania się części budowli oraz 2) czy ubezpieczony u pozwanego odpowiadał w granicach samoistnego posiadacza budowli.

Odpowiadając na pierwsze pytanie przypomnijmy, że w sprawie ustalono, że gdy pojazd powoda najechał na studzienkę kanalizacyjną, zakrywający ją właz podskoczył i uszkodził pojazd powoda. Powstaje zatem zagadnienie czy przedmiotowy właz był częścią budowli. Na pytanie to należy odpowiedzieć twierdząco. Bez względu bowiem na to, czy właz należy uznać za część drogi czy też kanalizacji ogólnospławnej w obu przypadkach mamy do czynienia z budowlą. W związku z faktem, że Kodeks cywilny nie zawiera definicji terminu „budowla”, stosownie do reguł wykładni systemowej należy odwołać się do definicji legalnej tego pojęcia zawartej w ustawie Prawo budowlane. Stosownie do przepisu art. 3 pkt 3 powołanej wyżej ustawy przez budowlę należy rozumieć:

każdy obiekt budowlany niebędący budynkiem lub obiektem małej architektury, jak: obiekty liniowe, lotniska, mosty, wiadukty, estakady, tunele, przepusty, sieci techniczne, wolno stojące maszty antenowe, wolno stojące trwale związane z gruntem urządzenia reklamowe, budowle ziemne, obronne (fortyfikacje), ochronne, hydrotechniczne, zbiorniki, wolno stojące instalacje przemysłowe lub urządzenia techniczne, oczyszczalnie ścieków, składowiska odpadów, stacje uzdatniania wody, konstrukcje oporowe, nadziemne i podziemne przejścia dla pieszych, sieci uzbrojenia terenu, budowle sportowe, cmentarze, pomniki, a także części budowlane urządzeń technicznych (kotłów, pieców przemysłowych, elektrowni wiatrowych, elektrowni jądrowych i innych urządzeń) oraz fundamenty pod maszyny i urządzenia, jako odrębne pod względem technicznym części przedmiotów składających się na całość użytkową

Przepis art. 3 pkt 3a powołanej ustawy definiuje obiekt liniowy jako:

obiekt budowlany, którego charakterystycznym parametrem jest długość, w szczególności droga wraz ze zjazdami, linia kolejowa, wodociąg, kanał, gazociąg, ciepłociąg, rurociąg, linia i trakcja elektroenergetyczna, linia kablowa nadziemna i, umieszczona bezpośrednio w ziemi, podziemna, wał przeciwpowodziowy oraz kanalizacja kablowa, przy czym kable w niej zainstalowane nie stanowią obiektu budowlanego lub jego części ani urządzenia budowlanego

W świetle treści powołanych przepisów nie może ulegać wątpliwości, że w przedmiotowej sprawie nastąpiło oderwanie się części budowli, albowiem i drogę i kanalizację ogólnospławną należy uznać za budowlę a właz do studzienki za ich część.

Co za tym idzie do zarządca drogi winien udowodnić, iż szkoda (oderwanie się części instalacji) nie wynikła ani z braku utrzymania instalacji we właściwym stanie, ani z wady w budowie.

Przyjąć należy, iż także najbardziej powszechne sytuacje związane z najechaniem na wyrwę w jezdni można by potraktować jako „zawalenie się budowli” i w tym kontekście, to pozwany miałby obowiązek wykazania, iż nie ponosi on odpowiedzialności za istnienie wyrwy.

Niestety nie uda się jednak zasady ryzyka przerzucić na te szkody, które powstały w wyniku najechania na porzucony na jezdni przedmiot- kamień, oponę itd. Trudno bowiem w tym przypadku mówić o zawaleniu się budowli czy oderwaniu jej części. W takiej sytuacji pozostaje jedynie wykazywanie winy zarządcy drogi.

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania