Kamień spod kół uszkodził szybę, czy kierowca ponosi odpowiedzialność?

512px-Broken_glass_screen

Sashataylor

 

Ostatnio na jednej z grup natknąłem się na następujące pytanie:

W piątek jadąc drogą ekspresową S52 za samochodem X, zahaczył on podwoziem o kamień który okazał się kostką brukową. Kostka ta przeleciała pod samochodem uderzając w mój pojazd uszkadzając szybę, zderzak, atrapę i klapę silnika dość poważnie. I moje pytanie brzmi czy jest szansa otrzymania odszkodowania? „

Pod tym wpisem rozgorzała dyskusja o odpowiedzialności lub braku tej odpowiedzialności ze strony zarządcy drogi oraz w zasadzie podkreślano, iż kierowca, który katapultował kostkę brukową nie jest winny spowodowania tego zdarzenia.

Nie chciałbym w tym miejscu pisać o odpowiedzialności zarządcy drogi, bo w zasadzie w tego typu sytuacjach jest ją bardzo trudno wykazać. Czym innym jest bowiem odpowiedzialność za dziurę w drodze, jej ubytki czy brak klapy studzienki, a czym innym odpowiedzialność za utrzymanie jezdni w stanie absolutnie idealnym. Praktycznie w takiej sytuacji jak opisał autor wyżej cytowanego posta moim zdaniem wykazanie winy podmiotu zarządzającego drogą jest praktycznie bez szans.

Odrębną natomiast kwestią jest uznanie, czy kierowca pojazdu, który najechał na kamień, kostkę brukową, gałąź, które następnie wystrzeliły uszkadzając kolejny pojazd ponosi odpowiedzialność za tak powstałą szkodę?

Po części rację mieli ci komentujący, którzy wskazywali na brak winy takiego kierowcy, co miałoby uzasadniać brak roszczeń do jego osoby lub jego ubezpieczyciela.

Co do zasady osobiście zgodziłbym się, iż trudno mówić o winie takiego kierowcy. Specjalnie na kamień nie najechał, no chyba ze jest to droga w trakcie remontu, z wysypanym tłuczniem, czy grysem, gdzie  postawiono znak ograniczający prędkość i ostrzeżenie o tego typu przeszkodzie, a sprawca jechał z prędkością niedopuszczalną.

Wracając jednak do tematu, to wskazać należy, iż odpowiedzialność podmiotów korzystających z pojazdów mechanicznych zasadza się na trochę innej zasadzie odpowiedzialności niż tylko i wyłącznie zasada winy.

Kierowcy ponoszą bowiem odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, co oznacza, iż ponoszą oni odpowiedzialność za skutki korzystania z pojazdu niezależnie od tego, czy winę ponoszą, czy też nie. Wystarczy wykazanie samego związku przyczynowo skutkowego pomiędzy ruchem pojazdu a szkodą, by te odpowiedzialność uznać.

Zasadę ryzyka statuują dwa przepisy Kodeksu cywilnego:

Art. 435. § 1. Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

§ 2. Przepis powyższy stosuje się odpowiednio do przedsiębiorstw lub zakładów wytwarzających środki wybuchowe albo posługujących się takimi środkami.

Art. 436. § 1. Odpowiedzialność przewidzianą w artykule poprzedzającym ponosi również samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody. Jednakże gdy posiadacz samoistny oddał środek komunikacji w posiadanie zależne, odpowiedzialność ponosi posiadacz zależny.

§ 2. W razie zderzenia się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody wymienione osoby mogą wzajemnie żądać naprawienia poniesionych szkód tylko na zasadach ogólnych. Również tylko na zasadach ogólnych osoby te są odpowiedzialne za szkody wyrządzone tym, których przewożą z grzeczności.

Jak więc widać z treści art. 436 § 2 zasada ta znajduje ograniczenie w sytuacji, gdy doszło do zderzenia dwóch pojazdów, wówczas należy ustalić podmiot winny. W tej jednak konkretnej sytuacji do zderzenia nie dochodzi, nie ma kontaktów między pojazdami, a jedynie dochodzi do uszkodzenia pojazdu wystrzelonym spod kół drugiego kamieniem.

Dlatego też moim zdaniem w takiej sytuacji odpowiedzialność ponosi kierowca spod którego kół wystrzelił kamień.

Choć mógłbym znaleźć posłuch dla argumentów za uznaniem, iż mamy tutaj do czynienia z jakąś szerszą interpretacją zderzenia dwóch pojazdów i uznaniem, iż odprysk kamienia spod kół jednego pojazdu i uderzenie drugiego z nich także jest kolizją.

Reklamy