Zmarnowany urlop po wypadku – czy ubezpieczyciel musi za to zapłacić?

Pamiętam sprawę, która dotarła do mnie pod koniec 2017 roku. Rodzina z Poznania wyjeżdża na wymarzone wakacje do Zakopanego – rodzice i dwójka dzieci, plany pełne wrażeń, górskie wędrówki, zwiedzanie. Drugiego dnia wypadek. Matka trafia do szpitala z urazem klatki piersiowej i biodra. Reszta urlopu? Ból, wizyty u lekarzy, przedwczesny powrót do domu. Zero przyjemności, za którą przecież zapłacili.

Kiedy ubezpieczyciel zobaczył roszczenie o zadośćuczynienie obejmujące „zmarnowany urlop”, pewnie przewrócił oczami. „No nie, jeszcze będziemy płacić za niewykorzystane wakacje!” – pomyślał likwidator. I zaproponował 800 złotych za miesiąc choroby, rehabilitację i właśnie te zniszczone wakacje.

Czy zmarnowany urlop to krzywda w rozumieniu prawa?

Zdecydowanie tak. I to nie jest moja interpretacja – to stanowisko orzecznictwa.

Art. 445 § 1 KC mówi o zadośćuczynieniu za krzywdę, ale nigdzie nie pisze, że krzywda to tylko ból fizyczny czy blizny. Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że krzywda obejmuje wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, a także „ujemne doznania” – czyli wszystko, co negatywnie wpłynęło na życie poszkodowanego.

A co bardziej frustrujące niż zmarnowany, opłacony urlop, na który czekałeś cały rok?

Co składa się na „zmarnowany urlop” jako element krzywdy:

  1. Strata finansowa – rodzina zapłaciła za nocleg, dojazd, bilety. Nie wykorzystali tego, bo musieli wrócić wcześniej.
  2. Brak odpoczynku – urlop to czas regeneracji. Zamiast odpoczynku – stres, ból, szpitale.
  3. Niespełnione plany – żadnych górskich wędrówek, zwiedzania, rodzinnych atrakcji. To nie tylko strata pieniędzy, ale emocji i wspomnień, które miały zostać.
  4. Wpływ na rodzinę – dzieci też straciły wakacje. Zamiast bawić się z mamą, obserwowały jej cierpienie. To trauma dla całej rodziny.
  5. Niemożność „odrobienia” urlopu – resztę wakacji kobieta spędziła na rehabilitacji w Poznaniu. Nie wyjechała już nikąd. Urlop przepadł.

Ubezpieczyciele tego nie rozumieją (albo udają, że nie rozumieją)

InterRisk w tej sprawie uznał, że 800 złotych to „odpowiednia kwota”. Za miesiąc choroby, rehabilitację, uraz biczowy, lęk przed jazdą i właśnie te zmarnowane wakacje. 800 złotych.

Tymczasem sama rodzina zapłaciła więcej za ten nieszczęsny wyjazd, którego nie mogli wykorzystać. A krzywda psychiczna? Świadomość, że dzieci też zapamiętają te wakacje jako koszmarne, a nie jako fajny wyjazd? Zero uwzględnienia.

To typowa taktyka – ubezpieczyciel skupia się wyłącznie na „uszczerbku na zdrowiu” (który może wynosić 1-2%), ignorując wszystkie inne elementy krzywdy. A przecież Sąd Najwyższy jasno stwierdził w wyroku z 10 marca 2006 r. (IV CSK 80/2005), że zadośćuczynienie powinno uwzględniać nie tylko cierpienia fizyczne, ale całokształt okoliczności – w tym wpływ na życie osobiste i rodzinne.

Co mówi orzecznictwo o „zmarnowanych wydarzeniach”?

Sądy już wielokrotnie przyznawały wyższe zadośćuczynienie, uwzględniając zniszczone wydarzenia życiowe:

  • Zmarnowane wesele (poszkodowany nie mógł się bawić na własnym weselu)
  • Niemożność uczestniczenia w ważnych uroczystościach rodzinnych
  • Utrata możliwości uprawiania sportu czy hobby
  • Zniszczone wakacje, wyjazdy integracyjne

W sprawie z Poznania argumentowaliśmy, że urlop to nie tylko czas wolny, ale inwestycja emocjonalna i finansowa w odpoczynek rodziny. Wypadek drugiego dnia pozbawił poszkodowaną i jej rodzinę tego, na co czekali cały rok. To nie jest „drobnostka” – to realna krzywda.

Jak udowodnić „zmarnowany urlop” przed sądem?

Jeśli masz podobną sprawę, zbieraj dowody:

  1. Rezerwacje i płatności – pokaż, ile zapłaciłeś za nocleg, bilety, atrakcje. To dowód straty finansowej.
  2. Plany i itineraria – jeśli miałeś zaplanowane wycieczki, bilety na atrakcje, rezerwacje w restauracjach – wszystko to pokazuje, czego zostałeś pozbawiony.
  3. Zeznania świadków – członkowie rodziny, którzy byli z Tobą na urlopie, mogą zeznać, jak wypadek wpłynął na cały wyjazd.
  4. Fotografie i notatki – jeśli masz zdjęcia z „przed wypadkiem” i „po wypadku”, pokazują one kontrast. Albo brak zdjęć – bo przecież kto robi sobie fotki w szpitalu?
  5. Zeznania własne – opowiedz sądowi, jak wyglądały Twoje plany, co chciałeś robić, czego nie mogłeś zrealizować. To ma znaczenie.

W sprawie poznańskiej rodzina przedstawiła szczegółowy opis, jak wyglądała ich podróż powrotna – przerwy co godzinę, bo matka nie mogła siedzieć, stres dzieci, niemożność zajmowania się nimi. To wszystko składa się na obraz krzywdy.

Moja rada – nie daj się zbić „symboliczną kwotą”

Jeśli uległeś wypadkowi podczas urlopu, wyjazdu integracyjnego, wesela czy innego ważnego wydarzenia – nie akceptuj pierwszej propozycji ubezpieczyciela. Oni liczą na to, że się zgodzisz, bo „coś zawsze lepsze niż nic”.

Ale to nie jest „coś”. To Twoje prawo do pełnego zadośćuczynienia za całą krzywdę – nie tylko fizyczny ból, ale wszystkie negatywne konsekwencje wypadku w Twoim życiu.

W sprawie z Poznania rodzina domagała się 5 000 złotych zadośćuczynienia (nie tylko za urlop, ale za całokształt krzywdy). Ubezpieczyciel zaproponował 800 złotych. Różnica? Ponad 4 000 złotych. I uwierz mi, sąd często przychyla się do argumentacji poszkodowanego, gdy widzi, jak kompleksowo wypadek wpłynął na jego życie.

A Ty? Straciłeś urlop przez cudzy wypadek?

Zastanawiasz się, czy możesz dochodzić zadośćuczynienia za zmarnowany wyjazd? Masz podobną sprawę? Napisz w komentarzu albo skontaktuj się – chętnie pomogę ocenić, czy warto walczyć. Bo nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o to, żeby ubezpieczyciele przestali traktować poszkodowanych jak petentów, którzy powinni być wdzięczni za ochłap.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Dziecko spadło z konia w stajni – kto odpowiada, gdy instruktorem jest nastolatek?

Pamiętam, jak kilka lat temu trafiła do mnie sprawa, która idealnie pokazuje, jak ubezpieczyciele potrafią grać semantyką prawną, żeby uniknąć wypłaty. Dziewczynka spadła z kucyka w stajni pod Poznaniem. Nic nadzwyczajnego – takie wypadki zdarzają się w jeździectwie. Problem w tym, że kucyka prowadziła 13-letnia „pomocniczka”, nie instruktor z certyfikatem. Rodzice zgłosili szkodę do PZU, bo właściciel stajni miał polisę OC. Odpowiedź? Odmowa. Uzasadnienie? „Osoba prowadząca kucyka była małoletnia, więc jej winy poczytać nie można. A skoro ona nie ponosi odpowiedzialności, to my też nie płacimy.”

To klasyczny przykład jak ubezpieczyciel próbuje przerzucić odpowiedzialność – albo na dziecko, które fizycznie nie może odpowiadać, albo na rodziców poszkodowanego, którzy przecież „zgodzili się” na zajęcia. Tyle że prawda jest zupełnie inna. I warto ją znać, bo jeździectwo to popularny sport, a takie sytuacje mogą spotkać każdego rodzica.

Dlaczego PZU odmówiło? Argumentacja ubezpieczyciela

PZU stanęło na stanowisku, że skoro 13-latka prowadziła kucyka, a małoletni (zwłaszcza poniżej 13. roku życia) nie ponosi pełnej odpowiedzialności cywilnej, to nie można przypisać winy nikomu. Brzmi logicznie? Tylko pozornie.

To klasyczna sztuczka ubezpieczycieli – zawężają perspektywę wyłącznie do bezpośredniego sprawcy (tu: nastolatki prowadzącej konia), ignorując szerszy kontekst odpowiedzialności organizacyjnej. A przecież rodzice nie przyszli do stajni, żeby ich córka jeździła pod opieką 13-latki. Przyszli do profesjonalnej szkółki jeździeckiej, zakładając, że zajęcia prowadzą wykwalifikowani instruktorzy z certyfikatami. I tu zaczyna się prawdziwa gra.

Odpowiedzialność organizatora zajęć – to nie tylko bezpośredni sprawca

Kluczem do tej sprawy jest zrozumienie, że właściciel stajni czy szkoły jeździeckiej odpowiada nie tylko za działania instruktorów, ale za cały sposób organizacji zajęć. To jego odpowiedzialność zapewnić:

  • Wykwalifikowaną kadrę z certyfikatami
  • Bezpieczne warunki (sprzęt, zwierzęta, plac manewrowy)
  • Właściwy nadzór nad uczestnikami, zwłaszcza dziećmi

Art. 415 KC – podstawa odpowiedzialności

Zacznijmy od fundamentu. Art. 415 Kodeksu cywilnego mówi, że kto ze swojej winy wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. „Wina” w prawie cywilnym to niezachowanie należytej staranności – czyli zaniedbanie, brak środków ostrożności, nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa.

Właściciel stajni zaniedbał należytą staranność, gdy:

  • Pozwolił 13-latce bez certyfikatu prowadzić zajęcia z małymi dziećmi
  • Nie zapewnił bezpośredniego nadzoru wykwalifikowanego instruktora
  • Nie upewnił się, że klient (tu: dziecko) jest pod opieką osoby uprawnionej

To nie jest „nieszczęśliwy wypadek”. To konsekwencja świadomej decyzji organizacyjnej – dopuszczenia do prowadzenia zajęć osoby, która nie spełniała wymogów prawnych.

Art. 427 KC – odpowiedzialność za nadzór nad małoletnim

Tu robi się jeszcze ciekawiej. Art. 427 KC stanowi, że kto z mocy ustawy lub umowy jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku winy poczytać nie można, obowiązany jest do naprawienia szkody przez nią wyrządzonej.

W naszej sprawie:

  • 13-latka prowadziła kucyka (bezpośredni sprawca)
  • Instruktor z certyfikatem miał rzekomo sprawować nad nią nadzór
  • Jeśli nadzór był nienależyty (a skoro 13-latka samodzielnie prowadziła dziecko na koniu, to był!), odpowiedzialność ponosi osoba zobowiązana do nadzoru – czyli instruktor, a pośrednio właściciel stajni jako jego pracodawca/zleceniodawca

Mówiąc prościej: nawet jeśli 13-latka nie ponosi winy (bo jest małoletnia), to osoba dorosła odpowiedzialna za nadzór nad nią – tak. A to już wystarcza do przypisania odpowiedzialności właścicielowi stajni w ramach jego polisy OC.

Art. 430 KC – odpowiedzialność za podwładnego

Dodatkowa podstawa to art. 430 KC – odpowiedzialność zwierzchnika za szkodę wyrządzoną przez podwładnego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności.

Instruktor pracujący w stajni to podwładny właściciela. Jeśli instruktor nienależycie nadzorował 13-latkę (albo w ogóle jej nie nadzorował), właściciel stajni odpowiada za tę zaniedbanie w ramach swojej działalności gospodarczej. To właśnie na tym opiera się OC prowadzącego szkółkę – chroni przed roszczeniami wynikającymi z błędów organizacyjnych i zaniedbań personelu.

Ustawa o sporcie – jasne wymogi dla instruktorów

Teraz najciekawsze – czy 13-latka w ogóle mogła legalnie prowadzić zajęcia? Odpowiedź brzmi: nie.

Art. 41 ust. 1 Ustawy o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. jasno określa, że trenerem lub instruktorem w sportach objętych działaniem polskich związków sportowych (a jeździectwo jest zarządzane przez Polski Związek Jeździecki) może być osoba, która:

  1. Ukończyła 18 lat
  2. Posiada co najmniej wykształcenie średnie lub średnie branżowe
  3. Posiada wiedzę, doświadczenie i umiejętności niezbędne do wykonywania zadań trenera

Dodatkowo Zasady Szkolenia Kadr Instruktorsko-Trenerskich w Jeździectwie PZJ wprost stanowią, że warunkiem ubiegania się o stopień „Instruktora Jeździectwa Powszechnego” jest ukończony 18. rok życia.

Czyli 13-latka z definicji nie mogła być instruktorem. A właściciel stajni, dopuszczając ją do prowadzenia zajęć, złamał podstawowe zasady organizacji sportu i bezpieczeństwa. To nie jest „wolontariat” czy „pomoc” – to faktyczne prowadzenie zajęć z klientem płacącym za usługę.

Jeździectwo to sport ekstremalny – wyższa odpowiedzialność

Warto dodać, że jeździectwo zaliczane jest do sportów ekstremalnych – niosących podwyższone ryzyko urazów. Koń czy kucyk to żywe stworzenie, które może zareagować nieprzewidywalnie – przestraszyć się, rzucić, kopnąć. Dlatego przepisy i doświadczenie praktyczne wymagają, żeby zajęcia prowadzili doświadczeni, wykwalifikowani instruktorzy z certyfikatami, którzy potrafią przewidzieć niebezpieczeństwo i mu zapobiec.

Osoba 13-letnia – choćby była pasjonatką jeździectwa i dobrze jeździła – nie ma ani doświadczenia, ani dojrzałości, żeby ocenić ryzyko i zareagować w sytuacji kryzysowej. Nie potrafi przewidzieć, jak kucyk może zareagować na płacz dziecka, nagły ruch czy hałas. I właśnie dlatego przepisy wymagają pełnoletności i certyfikatów.

Moja rada – jak dochodzić roszczeń w takich sprawach

Jeśli Ty lub Twoje dziecko uległo wypadkowi w stajni, szkółce jeździeckiej czy podczas innych zajęć sportowych prowadzonych przez małoletnich lub osoby bez kwalifikacji, nie daj się zbyć argumentem „to był wypadek, nikt nie ponosi winy”.

Zbierz dowody:

  1. Dokumentację medyczną – każda wizyta, diagnoza, zaświadczenie o urazie
  2. Świadków – kto widział wypadek? Kto prowadził zajęcia? Czy był obecny instruktor?
  3. Oświadczenia – zapytaj właściciela stajni o oświadczenie, kto prowadził zajęcia (często w szoku sami przyznają, że była to osoba nieuprawniona)
  4. Regulamin stajni – czy są tam zapisy o kwalifikacjach instruktorów?
  5. Certyfikaty personelu – żądaj potwierdzenia, że osoba prowadząca zajęcia miała uprawnienia PZJ

W piśmie do ubezpieczyciela powołaj się na:

  • Art. 415 KC (wina właściciela stajni w organizacji zajęć)
  • Art. 427 KC (nienależyty nadzór nad małoletnią prowadzącą kucyka)
  • Art. 430 KC (odpowiedzialność za podwładnego/instruktora)
  • Art. 41 ust. 1 Ustawy o sporcie (wymóg 18 lat dla instruktora)
  • Zasady Szkolenia Kadr PZJ

Co się stało w sprawie z Poznania?

Złożyliśmy odwołanie od decyzji PZU, precyzyjnie pokazując wszystkie podstawy odpowiedzialności właściciela stajni. Argumentowaliśmy, że nie chodzi o winę 13-latki, ale o odpowiedzialność organizacyjną – dopuszczenie do prowadzenia zajęć osoby bez uprawnień, brak nadzoru, złamanie przepisów ustawy o sporcie.

Ubezpieczyciel po kilku tygodniach zmienił stanowisko i wypłacił odszkodowanie wraz z zadośćuczynieniem. Nie było rozprawy, nie było procesu. Po prostu przestał grać w głupka, gdy zobaczył, że argumentacja prawna jest nie do podważenia.

Nie daj się ubezpieczycielowi

Sprawa ta nauczyła mnie, że ubezpieczyciele liczą na to, że poszkodowani nie znają prawa. Liczą, że rodzice pomyślą: „Skoro 13-latka nie odpowiada, to nikt nie odpowiada”. I odpuszczą.

Ale prawda jest inna. Odpowiedzialność jest szeroka – obejmuje nie tylko bezpośredniego sprawcę, ale całą strukturę organizacyjną, nadzór, zasady bezpieczeństwa. Właściciel stajni prowadzi działalność gospodarczą, pobiera pieniądze za usługi i ma obowiązek zapewnić bezpieczne warunki zgodnie z przepisami prawa. Jeśli tego nie robi – odpowiada. I jego ubezpieczyciel OC też.

Jeśli masz podobną sprawę, nie rezygnuj po pierwszej odmowie. Zbierz dokumentację, przygotuj argumentację prawną albo zgłoś się do prawnika specjalizującego się w odszkodowaniach. Bo ubezpieczyciele nie lubią, gdy klient zna swoje prawa.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Czy mogę otrzymać odszkodowanie i w ogóle nie naprawiać auta?

Tak, możesz. Odszkodowanie należy się za sam fakt uszkodzenia pojazdu – nie musisz go naprawiać. To Twoje pieniądze i masz pełne prawo zadecydować, co z nimi zrobisz. Możesz przeznaczyć je na naprawę, odłożyć na przyszłość, wydać na coś innego – lub jeździć uszkodzonym autem, jeśli nadal jest sprawne technicznie.

Spis treści

  1. Dlaczego nie musisz naprawiać auta?
  2. Podstawa prawna – czym jest odszkodowanie?
  3. Kiedy ma sens rezygnacja z naprawy?
  4. Czy ubezpieczyciel może uzależnić wypłatę od naprawy?
  5. Co z wypłatą „na konto warsztatu”?
  6. Praktyczne przykłady – kiedy warto zrezygnować z naprawy

Dlaczego nie musisz naprawiać auta?

Odszkodowanie to rekompensata za szkodę, jaką poniosłeś w wyniku wypadku. Szkoda powstaje w momencie uszkodzenia pojazdu – niezależnie od tego, czy zdecydujesz się go naprawić, czy nie. Odszkodowanie należy się za samą szkodę, a nie za wydatki na naprawę.

Kluczowe zasady:

  • Odszkodowanie to Twoje pieniądze – możesz je przeznaczyć na co chcesz.
  • Ubezpieczyciel nie może narzucić naprawy ani kontrolować, co zrobisz z wypłaconymi środkami.
  • Nie musisz wykazywać, że naprawiłeś auto – to nie jest warunek wypłaty odszkodowania.

Podstawa prawna – czym jest odszkodowanie?

Zgodnie z art. 361 § 2 Kodeksu cywilnego:

Naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Szkoda to obiektywny uszczerbek w Twoim majątku – w tym przypadku utrata wartości pojazdu lub konieczność poniesienia kosztów naprawy. Wysokość odszkodowania ustala się na podstawie kosztów przywrócenia pojazdu do stanu sprzed wypadku – według cen rynkowych, stawek warsztatowych, części zamiennych.

Ważne: szkoda powstaje w momencie uszkodzenia, a nie naprawy

Nie ma znaczenia, czy faktycznie naprawisz auto, ile na to wydasz, czy w ogóle zdecydujesz się na naprawę. Szkoda już powstała – Twój samochód stracił na wartości lub wymaga nakładów finansowych, by wrócił do poprzedniego stanu.

Orzecznictwo Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że:

  • Poszkodowany ma pełną swobodę w dysponowaniu odszkodowaniem.
  • Ubezpieczyciel nie może uzależniać wypłaty od faktycznej naprawy – chyba że strony tak uzgodniły (np. wypłata „na konto warsztatu”).
  • Brak naprawy nie zmniejsza wysokości odszkodowania – szkoda to obiektywny uszczerbek, niezależny od dalszych działań poszkodowanego.

Kiedy ma sens rezygnacja z naprawy?

✅ Sytuacje, gdy warto nie naprawiać auta:

1. Szkody kosmetyczne – auto nadal jeździ

Jeśli uszkodzenia są niewielkie (np. zadrapany zderzak, wgnieciony błotnik), a auto jest w pełni sprawne technicznie, możesz po prostu z nim jeździć. Odszkodowanie możesz przeznaczyć na inne cele.

Przykład: Otrzymałeś 2000 zł odszkodowania za zarysowany lakier i wgniecenie w drzwiach. Auto jeździ bez problemu, więc rezygnujesz z naprawy i wykorzystujesz pieniądze na spłatę kredytu.

2. Stare auto – naprawa się nie opłaca

Jeśli Twój samochód ma kilkanaście lat i niewielką wartość rynkową, naprawa może nie mieć sensu ekonomicznego. Lepiej otrzymać odszkodowanie i odłożyć je na zakup nowszego pojazdu.

Przykład: Twoje 15-letnie auto warte 5000 zł wymaga naprawy za 3000 zł. Rezygnujesz z naprawy, otrzymujesz odszkodowanie i dokładasz do niego, kupując lepszy samochód.

3. Planujesz sprzedać lub złomować auto

Jeśli i tak zamierzasz się pozbyć pojazdu (np. sprzedać na części, złomować), naprawa jest bezcelowa. Otrzymane odszkodowanie możesz przeznaczyć na zakup nowego auta.

Przykład: Po wypadku samochód wymaga naprawy za 4000 zł, ale planujesz go sprzedać za 3000 zł „na części”. Rezygnujesz z naprawy, otrzymujesz odszkodowanie i dokładasz do zakupu innego pojazdu.

4. Potrzebujesz gotówki na inne cele

Czasem pilniejsze potrzeby (np. spłata zobowiązań, leczenie, nieoczekiwane wydatki) sprawiają, że rezygnujesz z naprawy i wykorzystujesz odszkodowanie na coś innego.

Przykład: Otrzymałeś 5000 zł odszkodowania, ale pilnie potrzebujesz pieniędzy na leczenie. Rezygnujesz z naprawy auta i przeznaczasz środki na opiekę medyczną.

❌ Sytuacje, gdy lepiej naprawić auto:

  1. Uszkodzenia wpływają na bezpieczeństwo – np. uszkodzone światła, hamulce, układ kierowniczy. Jazda takim autem jest niebezpieczna i nielegalna.
  2. Auto nie przejdzie przeglądu technicznego – jeśli uszkodzenia uniemożliwiają rejestrację, musisz je naprawić, by legalnie jeździć.
  3. Planujesz długo użytkować pojazd – jeśli zamierzasz jeździć tym autem przez kolejne lata, warto zadbać o jego stan techniczny i estetyczny.
  4. Auto jest objęte gwarancją – brak naprawy uszkodzeń może skutkować utratą gwarancji.

Czy ubezpieczyciel może uzależnić wypłatę od naprawy?

Nie, co do zasady nie może. Ubezpieczyciel jest zobowiązany wypłacić odszkodowanie za sam fakt powstania szkody – niezależnie od tego, czy zdecydujesz się ją naprawić.

Wyjątek: wypłata „na konto warsztatu”

Jedyna sytuacja, w której ubezpieczyciel może uzależnić wypłatę od naprawy, to gdy sam wyraziłeś na to zgodę – np. zgodziłeś się na wypłatę odszkodowania bezpośrednio na konto warsztatu (tzw. „płatność warsztatu”).

W takim przypadku:

  • Pieniądze trafiają bezpośrednio do warsztatu, który wykonał naprawę.
  • Ty nie otrzymujesz fizycznie odszkodowania na swoje konto.
  • Jeśli zrezygnujesz z naprawy, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty (bo nie ma podstawy do przekazania środków).

Wniosek: Jeśli chcesz mieć pełną swobodę w dysponowaniu odszkodowaniem (w tym możliwość rezygnacji z naprawy), zawsze wybieraj wypłatę na swoje konto, a nie „na konto warsztatu”.

Co z wypłatą „na konto warsztatu”?

Ubezpieczyciele często proponują wypłatę odszkodowania bezpośrednio na konto warsztatu jako wygodniejsze rozwiązanie dla poszkodowanego. Argumentują to brakiem konieczności „wyłożenia” pieniędzy z własnej kieszeni.

Zalety wypłaty „na konto warsztatu”:

  • Nie musisz najpierw zapłacić za naprawę, a potem czekać na zwrot od ubezpieczyciela.
  • Warsztat rozlicza się bezpośrednio z ubezpieczycielem.

Wady wypłaty „na konto warsztatu”:

  • Tracisz kontrolę nad pieniędzmi – nie możesz zdecydować, że wolisz naprawić taniej albo w ogóle zrezygnować z naprawy.
  • Nie możesz zaoszczędzić różnicy – jeśli warsztat naprawiłby taniej, oszczędności trafiają do ubezpieczyciela, a nie do Ciebie.
  • Warsztat może być „polecany” przez ubezpieczyciela – co nie zawsze oznacza najlepszą jakość lub najniższe ceny.

Rekomendacja: Jeśli chcesz zachować swobodę (w tym możliwość rezygnacji z naprawy lub naprawy taniej), zawsze wybieraj wypłatę na własne konto.

Najważniejsze wnioski

  1. Tak, możesz otrzymać odszkodowanie i nie naprawiać auta – należy się ono za sam fakt szkody, a nie za wydatki na naprawę.
  2. Odszkodowanie to Twoje pieniądze – możesz je przeznaczyć na naprawę, odłożyć, lub wydać na inne cele.
  3. Ubezpieczyciel nie może uzależnić wypłaty od naprawy – chyba że zgodziłeś się na wypłatę „na konto warsztatu”.
  4. Rezygnacja z naprawy ma sens, gdy: uszkodzenia są kosmetyczne, auto jest stare, planujesz je sprzedać, lub potrzebujesz gotówki na inne cele.
  5. Zawsze wybieraj wypłatę na własne konto, jeśli chcesz zachować swobodę w dysponowaniu odszkodowaniem.

FAQ – Najczęściej zadawane pytania

1. Czy mogę otrzymać odszkodowanie i nie naprawiać auta wcale?
Tak. Odszkodowanie należy się za sam fakt szkody – nie musisz go naprawiać.

2. Czy ubezpieczyciel może zmusić mnie do naprawy auta?
Nie. Nie masz obowiązku naprawiania pojazdu – możesz swobodnie dysponować odszkodowaniem.

3. Czy mogę jeździć uszkodzonym autem po otrzymaniu odszkodowania?
Tak, o ile uszkodzenia nie wpływają na bezpieczeństwo i auto spełnia wymogi techniczne (np. przejdzie przegląd).

4. Co z wypłatą „na konto warsztatu” – czy wtedy muszę naprawić auto?
Jeśli zgodziłeś się na wypłatę na konto warsztatu, pieniądze trafiają bezpośrednio do warsztatu po wykonaniu naprawy. W takiej sytuacji nie otrzymasz odszkodowania na swoje konto.

5. Czy ubezpieczyciel może sprawdzić, czy naprawiłem auto?
Nie. Ubezpieczyciel nie ma prawa kontrolować, co zrobiłeś z odszkodowaniem.

6. Co jeśli planuję sprzedać auto – czy nadal otrzymam odszkodowanie?
Tak. Odszkodowanie należy się za szkodę, niezależnie od dalszych planów związanych z pojazdem.

7. Czy mogę przeznaczyć odszkodowanie na zakup nowego auta zamiast naprawy starego?
Tak. Możesz swobodnie dysponować odszkodowaniem – także przeznaczyć je na zakup innego pojazdu.

8. Co jeśli uszkodzenia są poważne i auto nie jeździ – czy nadal mogę nie naprawiać?
Tak, możesz. Możesz np. sprzedać wrak na części lub złomować auto, a odszkodowanie przeznaczyć na zakup innego pojazdu.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak i Zespół Prawników
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. 2024 poz. 1061), art. 361 § 2
  • Orzecznictwo Sądu Najwyższego dotyczące prawa poszkodowanych do swobodnego dysponowania odszkodowaniem

Koszty dojazdów po wypadku – czy mi się należą i jak je wyliczyć?

Pamiętam sprawę sprzed kilku lat – klientka po poważnym wypadku komunikacyjnym musiała przez pół roku regularnie jeździć na rehabilitację do szpitala oddalonego o 30 km od domu. Kiedy przyszło do rozliczeń z ubezpieczycielem, ten zaproponował symboliczne odszkodowanie, kompletnie pomijając koszty dojazdów. „To przecież normalne, że pani jeździła do lekarza” – usłyszała. Od tego momentu szczególnie uważnie przyglądam się temu elementowi szkody, bo ubezpieczyciele lubią go bagatelizować albo całkowicie pomijać.

Dojazdy to pełnoprawny element szkody

Z prawnego punktu widzenia sprawa jest jasna. Koszty dojazdów związane z leczeniem, rehabilitacją czy innymi czynnościami wynikającymi z wypadku są zwykłym następstwem zdarzenia, o którym mowa w art. 361 § 1 Kodeksu cywilnego. Jeśli sprawca wyrządził szkodę, odpowiada za normalne następstwa działania lub zaniechania. A co jest bardziej „normalnego” niż konieczność dojechania do lekarza po wypadku?

Art. 444 § 1 KC stanowi, że w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia poszkodowany może żądać naprawienia szkody majątkowej. Koszty dojazdów mieszczą się w tej kategorii – to wydatki poniesione w związku z leczeniem, więc są częścią szkody podlegającej naprawieniu.

Podstawa prawna jest solidna, ale diabeł tkwi w szczegółach – a konkretnie w tym, jak te koszty udowodnić i wyliczyć.

Faktury, kilometrówka czy taxi? Wszystko zależy

Dojazd własnym autem – kilometrówka zwykle wygrywa

Jeśli jeździłeś na wizyty własnym samochodem, możesz rozliczyć się na dwa sposoby:

  1. Faktury za paliwo – teoretycznie możliwe, ale w praktyce niewygodne. Musiałbyś udowodnić, że konkretne tankowanie było związane z konkretnymi dojazdami do lekarza. Poza tym paliwo to nie wszystko – są jeszcze zużycie opon, amortyzacja, eksploatacja. Sądy rzadko uznają same faktury za wystarczający sposób rozliczenia.
  2. Stawka kilometrowa – to zdecydowanie prostsze i bardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Używasz stawek dla samochodów osobowych zgodnych z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury w sprawie warunków ustalania oraz sposobu dokonywania zwrotu kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych. W 2024/2025 roku dla pojazdu o pojemności do 900 cm³ to około 0,89 zł/km, dla większych silników proporcjonalnie więcej.

Z mojego doświadczenia: sądy preferują rozliczenie kilometrówką. To klarowne, sprawiedliwe i uwzględnia pełny koszt eksploatacji pojazdu. Wystarczy przedstawić harmonogram wizyt, odległości (np. z Google Maps) i prosty rachunek: liczba wizyt × dystans × stawka kilometrowa.

Taxi, Uber, Bolt – kiedy są uzasadnione?

Tutaj ubezpieczyciele często narzekają: „Czemu klient jeździł taxi, skoro mógł autobusem?”. Ale zastanówmy się – jeśli ktoś ma uszkodzony kręgosłup, ledwo chodzi o kulach albo ma nogę w gipsie, to jak ma wsiąść do autobusu?

Koszty taxi czy Ubera są uzasadnione, gdy:

  • Stan zdrowia uniemożliwia korzystanie z komunikacji publicznej (bóle, unieruchomienie, kule)
  • Dojazd publicznym transportem byłby nadmiernie uciążliwy (np. brak bezpośredniego połączenia, długi czas podróży)
  • Nagłość sytuacji (np. wizyta w SOR, badania na zlecenie lekarza tego samego dnia)

Kluczowa rada: Zbieraj potwierdzenia przejazdów (faktury, maile z Ubera, paragony z taxi) i, jeśli to możliwe, uzyskaj zaświadczenie lekarskie, że ze względu na stan zdrowia transport prywatny był konieczny.

Kiedy dojazdy są zasadne – katalog sytuacji

Nie każdy przejazd związany z wypadkiem będzie uzasadniony w oczach ubezpieczyciela czy sądu. Ale z mojego doświadczenia, te kategorie są bezsporne:

1. Wizyty lekarskie i badania

To oczywiste – konsultacje u ortopedy, neurologa, chirurga, badania RTG, rezonans, USG. Jeśli to część procesu leczenia po wypadku, koszty dojazdów się należą. Uwaga: potrzebne są skierowania i dokumentacja, że wizyty wynikały z urazu.

2. Rehabilitacja

Fizjoterapia, masaże, zajęcia ruchowe – jeśli są zalecone przez lekarza jako element leczenia, dojazdy są kosztem szkody. W przypadku mojej klientki z rehabilitacją przez pół roku ubezpieczyciel próbował zakwestionować „nadmiar wizyt”. Przedstawiliśmy plan rehabilitacyjny od szpitala – sprawa zamknięta.

3. Apteka

Mniej oczywiste, ale również uzasadnione, zwłaszcza jeśli apteka jest daleko od miejsca zamieszkania albo trzeba było po leki jeździć kilka razy (np. antybiotyki na receptę, specjalistyczne opatrunki). Tu raczej nie będzie to duża kwota, ale liczy się każdy grosz.

4. Policja, prokuratura, sąd

Dojazdy na przesłuchania, oględziny powypadkowe, rozprawy – to także normalne następstwa wypadku. Jeśli musiałeś stawić się w komendzie czy w sądzie, koszty dojazdu należą się w ramach odszkodowania.

5. Badania na zlecenie ubezpieczyciela

Czasem ubezpieczyciel zleca niezależne badania lekarskie, żeby zweryfikować Twój stan zdrowia. Ironicznie – Ty musisz tam pojechać, więc koszty dojazdu również powinny być zwrócone. Zawsze o tym przypominam klientom.

Jak dokumentować koszty dojazdów – praktyczne wskazówki

Żeby uniknąć problemów przy dochodzeniu roszczeń, zbieraj wszystko od samego początku:

  1. Harmonogram wizyt – zapisuj daty, godziny, adresy placówek medycznych. Możesz to robić w notatniku, Excelu, aplikacji – byle było uporządkowane.
  2. Skierowania i zlecenia – każda wizyta lekarska powinna mieć podstawę w skierowaniu. To dowód, że dojazd był konieczny.
  3. Potwierdzenia przejazdów:
    • Taxi/Uber – faktury, maile z potwierdzeniem
    • Własne auto – wyliczenie kilometrów (Google Maps + harmonogram wizyt)
    • Komunikacja publiczna – bilety (choć tu koszt jest niski, ale dla porządku)
  4. Zaświadczenie lekarskie – jeśli stan zdrowia uniemożliwiał korzystanie z komunikacji publicznej, poproś lekarza o stosowne zaświadczenie. To zabezpieczenie na wypadek sporów.
  5. Rachunek szczegółowy – przygotuj zestawienie: data → cel podróży → odległość → koszt. Ubezpieczyciel czy sąd powinny wiedzieć, z czego wynika kwota roszczenia.

Moja rada – nie lekceważ tego elementu szkody

Widziałem dziesiątki spraw, gdzie klienci zignorowali koszty dojazdów, bo „to tylko kilka złotych”. A później się okazuje, że przez rok rehabilitacji nazbierało się 2-3 tysiące złotych. To niebagatelna kwota, zwłaszcza gdy budżet domowy jest napięty po wypadku.

Ubezpieczyciele liczą na to, że nie będziesz się o to upominać albo że nie udowodnisz tych kosztów. Nie daj się. Zbieraj dokumentację, wyliczaj, żądaj zwrotu. To Twoje prawo.

A jeśli ubezpieczyciel odmawia? Nie rezygnuj. Czasem wystarczy pismo z uzasadnieniem prawnym i szczegółowym wykazem kosztów, żeby zmienił zdanie. A jeśli nie – sąd w większości przypadków przyznaje te koszty, gdy są rzetelnie udokumentowane.

Co myślisz o kosztach dojazdów?

Masz doświadczenie z dochodzeniem zwrotu kosztów dojazdów? Ubezpieczyciel próbował je zakwestionować? A może masz pytanie, jak to rozliczyć w Twojej konkretnej sytuacji? Zostaw komentarz – chętnie podzielę się swoimi przemyśleniami. Albo napisz bezpośrednio: kancelaria@prawnikpoznanski.pl.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Jak wykazać wysokość renty za utracone zarobki? Przewodnik krok po kroku

„Panie mecenasie, ubezpieczyciel oferuje mi 1.200 zł miesięcznie renty, a ja zarabiałem 5.000 zł. To jest w ogóle legalne?”

To pytanie słyszę regularnie. I odpowiedź brzmi: nie, to nie jest legalne – to jest taktyka. Ubezpieczyciele świetnie wiedzą, że większość poszkodowanych nie ma pojęcia, jak udowodnić wysokość utraconych zarobków. Liczą na to, że przyjmiesz zaniżoną ofertę, bo „trudno z tym walczyć”.

Ale prawda jest taka: wcale nie jest trudno. Jeśli wiesz, co robić.

Dziś pokażę Wam krok po kroku, jak prawidłowo wyliczyć rentę za utracone zarobki i – co ważniejsze – jak to udowodnić przed sądem. Będzie konkretnie: formuły, dokumenty, przykłady z prawdziwych spraw. Po przeczytaniu tego artykułu będziecie wiedzieć dokładnie, ile Wam się należy i jak to wyegzekwować.

Spis treści

  1. Dlaczego to najtrudniejsza część procesu?
  2. Formuła podstawowa – matematyka renty
  3. Krok 1: Udokumentuj zarobki PRZED wypadkiem
  4. Krok 2: Oblicz hipotetyczne zarobki (gdyby nie było wypadku)
  5. Krok 3: Odejmij rentę z ZUS (jeśli ją dostajesz)
  6. Krok 4: Odejmij aktualne zarobki (jeśli częściowo pracujesz)
  7. Krok 5: Uwzględnij waloryzację i inflację
  8. Najczęstsze pułapki i błędy poszkodowanych
  9. Jak bronić się przed zarzutami ubezpieczyciela
  10. Case study: Pan Tomasz – obliczenia krok po kroku
  11. Wzory dokumentów i przykładowe wyliczenia

Dlaczego to najtrudniejsza część procesu?

Z praktyki kancelarii wiem, że zadośćuczynienie jest relatywnie mniej skomplikowane – biegły orzeka uszczerbek, sąd zasądza odpowiednią kwotę. Ale renta za utracone zarobki? To pole bitwy.

Dlaczego?

1. To pieniądze wypłacane latami

Zadośćuczynienie: jednorazowa wypłata 100.000 zł
Renta: 3.000 zł miesięcznie przez 20 lat = 720.000 zł

Dla ubezpieczyciela to ogromna różnica. Dlatego walczy o każdą złotówkę.

2. Trzeba „zgadywać przyszłość”

Pytanie brzmi: „Ile zarobiłbyś, gdyby nie było wypadku?”. Nie ma pewności, tylko hipotezy. A ubezpieczyciel zawsze zakwestionuje Twoje założenia.

3. Mnóstwo zmiennych

  • Jak liczyć premie, nadgodziny?
  • Jak uwzględnić inflację?
  • Co z podwyżkami, które byś dostał?
  • Co z rentą z ZUS – odliczać czy nie?

4. Ubezpieczyciel zawsze zaniża

Zawsze. Przeciętnie o 30-50%. Czasem więcej.

Ale jest dobra wiadomość: wszystko da się udowodnić. Krok po kroku.

Formuła podstawowa – matematyka renty

Zacznijmy od fundamentu. Formuła wyliczenia renty za utracone zarobki:

RENTA MIESIĘCZNA = 
    Hipotetyczne zarobki (gdyby nie wypadek)
  - Aktualne zarobki (po wypadku)
  - Renta z ZUS (jeśli jest)

Przykład uproszczony:

Pan Jan:

  • Przed wypadkiem: 6.000 zł netto/miesiąc
  • Po wypadku: nie pracuje (całkowicie niezdolny)
  • Renta z ZUS: 2.500 zł netto/miesiąc

Obliczenia:

6.000 zł (hipotetyczne) - 0 zł (aktualne) - 2.500 zł (ZUS) = 3.500 zł

Renta od ubezpieczyciela: 3.500 zł miesięcznie

Proste? W teorii tak. W praktyce diabeł tkwi w szczegółach.

Krok 1: Udokumentuj zarobki PRZED wypadkiem

To fundament. Bez solidnej dokumentacji zarobków sprzed wypadku – nie ma sprawy.

Jakie dokumenty potrzebujesz?

A) Podstawa: Zaświadczenie z pracy (najważniejsze!)

Co powinno zawierać:

  • Stanowisko
  • Wynagrodzenie brutto i netto (średnia z ostatnich 6-12 miesięcy)
  • Składniki wynagrodzenia (podstawa, premie, dodatki)
  • Wymiar czasu pracy
  • Okres zatrudnienia

Przykład z praktyki (sprawa Pana Tomasza):

„Zaświadczenie z dnia 16 lutego 2023 r. wystawione przez XY Polska S.A.: aktualnie średnie wynagrodzenie na stanowisku brygadzisty w dziale utrzymania ruchu wynosi 7.650 zł brutto (5.545 zł netto). Dodatkowo przysługuje dodatek za pracę w systemie czterobrygadowym: 5 zł za roboczogodzinę, co daje 800 zł brutto (650,41 zł netto) miesięcznie.”

To jest złoto. Zaświadczenie od pracodawcy to dokument, którego ubezpieczyciel nie może łatwo zakwestionować.

B) Uzupełnienie: PIT-y

Jeśli pracowałeś u kilku pracodawców, lub masz wątpliwości co do zaświadczenia – pokaż PIT-y za ostatnie 2-3 lata.

Jak liczyć z PIT-a:

  • Weź roczny dochód z PIT-11 (pozycja 64)
  • Podziel przez 12
  • To Twoja średnia miesięczna netto

C) Jeśli pracowałeś „na czarno”:

Trudniej, ale możliwe. Możesz wykazać zarobki przez:

  • Świadków (współpracownicy, pracodawca)
  • Przelewy bankowe (jeśli część była płacona przelewem)
  • Średnie zarobki w branży (dane GUS dla Twojego regionu i stanowiska)

Przykład:

„Pan Jan pracował jako murarz bez umowy. Średnie zarobki murarza w województwie wielkopolskim (GUS 2023): 5.200 zł netto. Świadkowie potwierdzą, że Pan Jan pracował pełen etat.”

Sąd to uwzględni.

D) Dodatkowe dowody:

  • Umowa o pracę (potwierdzenie stanowiska, wymiaru czasu)
  • Paski wypłat (za ostatnie 6-12 miesięcy)
  • Zaświadczenie o okresie zatrudnienia i zarobkach z ZUS (formularz RUD)

Najczęstszy błąd:

❌ „Nie mam żadnych dokumentów, więc nie mogę tego udowodnić”

Zawsze można coś znaleźć. Nawet po latach. Pracodawca ma obowiązek przechowywać dokumentację pracowniczą, ZUS ma Twoje dane składkowe.

Krok 2: Oblicz hipotetyczne zarobki (gdyby nie było wypadku)

To najtrudniejszy krok. Musisz odpowiedzieć na pytanie: „Ile zarobiłbym dzisiaj, gdyby nie było wypadku?”

Scenariusz 1: Nadal pracowałbyś u tego samego pracodawcy

Najprościej: Poproś pracodawcę o zaświadczenie, ile obecnie zarabia osoba na Twoim stanowisku.

Przykład (sprawa Pana Tomasza):

„Zaświadczenie z 2023 r.: obecnie (5 lat po wypadku) średnie wynagrodzenie na stanowisku brygadzisty wynosi 7.650 zł brutto (5.545 zł netto) + dodatek zmianowy 912 zł brutto (741,46 zł netto). Łącznie: 6.286,46 zł netto.”

Logika: Gdyby Pan Tomasz nie miał wypadku, nadal pracowałby jako brygadzista i zarabiałby właśnie tyle.

Scenariusz 2: Byłby awans/podwyżka

Jeśli przed wypadkiem byłeś w trakcie awansu, lub regularnie dostawałeś podwyżki – musisz to wykazać.

Dowody:

  • Pismo o planowanym awansie
  • Historia podwyżek (zaświadczenie z działu kadr)
  • Średnie tempo wzrostu wynagrodzeń w firmie

Przykład:

„Pan Jan był specjalistą IT (8.000 zł netto). Za 3 miesiące miał awans na Team Leadera (12.000 zł) – potwierdza to e-mail od przełożonego. Gdyby nie wypadek, od 2020 zarabiałby 12.000 zł.”

Scenariusz 3: Zmieniłbyś pracę (trudniejsze)

Jeśli planujesz argumentować, że zmieniłbyś pracę na lepiej płatną – potrzebujesz dowodów:

  • CV wysłane do innych firm
  • Zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną
  • Oferta pracy (nawet wstępna)

Bez tego sąd nie uwzględni.

Scenariusz 4: Emerytura/praca na część etatu

Uwaga: Jeśli w międzyczasie (od wypadku do dzisiaj) osiągnąłeś wiek emerytalny, to nie znaczy, że renta przestaje Ci przysługiwać!

Logika: Gdyby nie wypadek, nadal mógłbyś pracować (wielu emerytów dorabia). Więc część renty może się należeć.

Przykład:

„Pan Kazimierz miał wypadek w wieku 58 lat. Teraz ma 68. Gdyby nie wypadek, dorabiałby na emeryturze (wielu murarzy dorabia do 70 roku życia). Średnie zarobki dorabiających emerytów-murarzy: 3.000 zł. Renta: 3.000 zł – renta ZUS.

Krok 3: Odejmij rentę z ZUS (jeśli ją dostajesz)

Kluczowe pytanie: Czy rentę z ZUS odlicza się od renty odszkodowawczej?

Odpowiedź: TAK.

Dlaczego?

Bo celem renty odszkodowawczej jest rekompensata utraconego dochodu. Jeśli już dostajesz rentę z ZUS (którą opłacał Twój pracodawca przez lata składek), to część straty jest już zrekompensowana.

Formuła:

Renta od ubezpieczyciela = 
    Hipotetyczne zarobki 
  - Renta z ZUS
  - Aktualne zarobki (jeśli są)

Przykład (Pan Tomasz):

Obliczenia:

  • Hipotetyczne zarobki: 6.286 zł netto
  • Renta z ZUS: 3.553 zł netto (po aktualizacji w 2023)
  • Aktualne zarobki: 0 zł (całkowicie niezdolny do pracy)
6.286 - 3.553 - 0 = 2.733 zł

Renta od ubezpieczyciela: 2.733 zł miesięcznie

Co jeśli renta z ZUS wzrośnie?

Musisz ponownie przeliczyć rentę odszkodowawczą. Jeśli ZUS podniesie Ci rentę (np. waloryzacja), to renta od ubezpieczyciela się zmniejszy o tę różnicę.

Przykład:

  • Renta od ubezpieczyciela w 2022: 3.000 zł
  • Renta z ZUS w 2022: 2.400 zł
  • Renta z ZUS w 2023 (po waloryzacji): 2.600 zł (+200 zł)

Nowa renta od ubezpieczyciela:

3.000 - 200 = 2.800 zł

Ubezpieczyciel może (i powinien) złożyć wniosek o zmniejszenie renty. Ale to jego obowiązek to zrobić – Ty nie musisz zgłaszać.

Co z jednorazowym odszkodowaniem z ZUS?

Jeśli dostałeś jednorazowe odszkodowanie wypadkowe z ZUS (np. 20.000 zł za uszczerbek na zdrowiu), to nie odlicza się tego od renty. To osobne świadczenie.

Krok 4: Odejmij aktualne zarobki (jeśli częściowo pracujesz)

Jeśli po wypadku częściowo odzyskałeś zdolność do pracy – musisz odliczyć aktualne zarobki.

Przykład:

Pani Zofia:

  • Przed wypadkiem: sprzątaczka, 3.800 zł netto (pełen etat)
  • Po wypadku: problemy z kręgosłupem, może pracować 4h/dzień, zarobki 1.900 zł netto

Obliczenia:

3.800 (hipotetyczne) - 1.900 (aktualne) - 0 (brak renty ZUS) = 1.900 zł

Renta od ubezpieczyciela: 1.900 zł miesięcznie

Co jeśli zarabiam „na czarno” po wypadku?

Musisz to zgłosić. Ukrywanie zarobków to droga do utraty renty i ewentualnych konsekwencji prawnych.

Ale – nie przesadzaj z uczciwością. Jeśli dorywczo zarabiasz 500 zł miesięcznie (np. drobne zlecenia), to zgłoś, ale argumentuj: „To nie jest stałe zatrudnienie, to sporadyczne dochody, które nie zmieniają faktu mojej niezdolności do pracy”.

Krok 5: Uwzględnij waloryzację i inflację

To bardzo ważny element, o którym wielu poszkodowanych zapomina.

Problem:

Proces o rentę trwa 3-5 lat. W międzyczasie:

  • Inflacja zjada wartość pieniądza
  • Wynagrodzenia rosną (zwłaszcza minimalna płaca)

Jeśli w 2020 liczyłeś rentę na podstawie zarobków 5.000 zł, a teraz jest 2024 – te 5.000 zł nie ma już tej samej wartości!

Rozwiązanie: Waloryzacja renty

Co to znaczy? Że renta powinna rosnąć wraz z inflacją i wzrostem płac.

Jak to uwzględnić?

Opcja 1: Zaktualizuj kwotę w pozwie (najlepsze)

Jeśli od wypadku minęło kilka lat, przeliczy rentę na dzisiaj, biorąc pod uwagę aktualne zarobki na Twoim stanowisku.

Przykład (Pan Tomasz):

  • 2018 (rok wypadku): brygadzista zarabiał 5.200 zł netto
  • 2023 (rok procesu): brygadzista zarabia 6.286 zł netto

Renta liczona na podstawie kwoty z 2023, nie 2018!

Opcja 2: Rozszerz powództwo (jeśli zapomniałeś)

Jeśli złożyłeś pozew w 2020 z rentą 3.000 zł, a teraz jest 2024 – rozszerz powództwo o zwiększoną kwotę.

Przykład z praktyki (Pan Tomasz):

„Pismo z 11 września 2023: Rozszerzenie powództwa. Powodem jest zmiana okoliczności faktycznych – wzrost wynagrodzeń na stanowisku brygadzisty. Nowa kwota renty: 3.870 zł (wcześniej 2.586 zł).”

Opcja 3: Wniosek o zmianę renty (już po wyroku)

Jeśli wyrok zapadł 5 lat temu, a od tego czasu płace wzrosły – możesz złożyć nowy pozew o podwyższenie renty.

Jak argumentować?

Dobre argumenty:

  • „Minimalna płaca w 2020: 2.600 zł, w 2024: 4.242 zł (wzrost o 63%)”
  • „Średnie wynagrodzenie w branży wzrosło o 40% od wypadku”
  • „Zaświadczenie od pracodawcy: obecne wynagrodzenie na moim stanowisku to 7.000 zł (przed wypadkiem było 5.000 zł)”

Złe argumenty:

  • „Inflacja zjada moją rentę” (bez konkretnych danych)
  • „Potrzebuję więcej” (bez uzasadnienia ekonomicznego)

Najczęstsze pułapki i błędy poszkodowanych

Z praktyki kancelarii – oto czego NIE robić:

Błąd 1: Liczysz rentę na podstawie zarobków sprzed 10 lat

❌ „W 2015 zarabiałem 4.000 zł, więc renta powinna być 4.000 zł”

Przelicz na dziś! Ile zarabia się teraz na Twoim stanowisku?

Błąd 2: Nie odejmujesz renty z ZUS

❌ „Dostaję 3.000 z ZUS i chcę 5.000 od ubezpieczyciela, razem 8.000”

Odejmij ZUS! Renta odszkodowawcza to różnica.

Błąd 3: Liczysz brutto zamiast netto

❌ „Zarabiałem 7.000 zł brutto, więc renta 7.000 zł”

Liczy się netto! Bo to faktycznie tracisz.

Błąd 4: Zapominasz o dodatkach (zmianowy, nadgodziny, premie)

❌ „Podstawa 5.000 zł, więc renta 5.000 zł”

Uwzględnij dodatki! Jeśli regularnie dostawałeś premie, dodatek zmianowy, 13-tkę – to też jest utracony dochód.

Przykład (Pan Tomasz):

  • Podstawa: 5.545 zł netto
  • Dodatek zmianowy: 741 zł netto
  • Razem: 6.286 zł netto ← to liczy się jako utracony dochód

Błąd 5: Przyjmujesz pierwszą ofertę ubezpieczyciela

❌ „Ubezpieczyciel dał 1.500 zł, to pewnie tyle się należy”

Sprawdź! Ubezpieczyciele zawsze zaniżają. Policz sam.

Jak bronić się przed zarzutami ubezpieczyciela

Ubezpieczyciel zawsze będzie próbował obniżyć rentę. Oto najczęstsze zarzuty i jak się bronić:

Zarzut 1: „Mógłby pan podjąć inną pracę”

Argumentacja ubezpieczyciela:

„Pan nie może pracować jako murarz, ale mógłby pan pracować jako ochroniarz, kasjer, sprzedawca. Więc nie tracił pan całego dochodu, tylko część.”

Jak się bronić:

  • Orzeczenie ZUS: całkowita niezdolność do pracy (to kończy dyskusję)
  • Dokumentacja medyczna: „Męczę się po 15 minutach, nie jestem w stanie pracować 8h dziennie”
  • Logika: „Nikt nie zatrudni 60-letniego człowieka z orzeczeniem o niepełnosprawności jako kasjera”

Przykład z repliki (Pan Tomasz):

„Za irracjonalne uznać należy stanowisko, zgodnie z którym osoba mająca trudności z oddychaniem, którą męczą proste czynności życia codziennego, byłaby w stanie wykonywać pracę zarobkową. Nakładanie na taką osobę obowiązku minimalizowania szkody przez podjęcie pracy jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.”

Zarzut 2: „Przed wypadkiem też był pan chory”

Argumentacja:

„Przed wypadkiem cierpiał pan na problemy z kręgosłupem, więc i tak byłby pan niezdolny do pracy.”

Jak się bronić:

  • Zaświadczenia lekarskie sprzed wypadku: „Przed wypadkiem pracowałem pełen etat, mimo problemów z kręgosłupem”
  • Zaświadczenie od pracodawcy: „Pan Tomasz przepracował u nas 20 lat bez przerwy”
  • Logika: „Problemy z kręgosłupem to jedno, przewlekła niewydolność oddechowa po wypadku to zupełnie co innego”

Przykład z repliki:

„Wszelkie twierdzenia pozwanej w tym przedmiocie stanowią jedynie spekulacje. Fakt, iż w wieku 50+ powód miał problemy z kręgosłupem jest normalny. Za patologiczny uznać należy stan, w którym mężczyzna nie jest w stanie podnieść rąk powyżej głowy, męczy się po 15 minutach, cierpi na przewlekłą niewydolność oddechową.”

Zarzut 3: „Renta z ZUS już pokrywa stratę”

Argumentacja:

„Pan dostaje 3.000 zł z ZUS, to wystarczy. Sprawca nie powinien dopłacać.”

Jak się bronić:

  • Matematyka: „Przed wypadkiem: 6.000 zł. Teraz: 3.000 zł z ZUS. Strata: 3.000 zł. Tyle właśnie domagam się od ubezpieczyciela.”
  • Prawo: „Art. 444 KC – renta odszkodowawcza uzupełnia, nie zastępuje świadczeń z ZUS”

Zarzut 4: „Liczymy tylko od minimalnej płacy”

Argumentacja:

„Nawet gdyby pan nie mógł pracować jako murarz, mógłby pan zarabiać chociaż minimalną płacę. Więc renta to różnica między Pana zarobkami a minimalną.”

Jak się bronić:

  • Orzeczenie ZUS: całkowita niezdolność = nie może pracować wcale, nie tylko na poprzednim stanowisku
  • Dokumentacja medyczna: stan zdrowia uniemożliwia jakąkolwiek pracę

Zarzut 5: „Nie udowodnił pan wysokości zarobków”

Argumentacja:

„Nie przedłożył pan wystarczających dokumentów.”

Jak się bronić:

  • Zaświadczenie od pracodawcy (najważniejsze!)
  • PIT-y
  • Zeznania świadków (współpracownicy)
  • Dane GUS (średnie zarobki w branży)

Case study: Pan Tomasz – obliczenia krok po kroku

Teraz pokażę prawdziwy przykład z mojej praktyki – sprawę Pana Tomasza (zanonimizowane dane z dokumentów, które pokazałeś).

Tło sprawy:

Wypadek: 4 listopada 2018 (ciężki wypadek komunikacyjny)
Skutki: Przewlekła niewydolność oddechowa, porażenie fałdu głosowego, całkowita niezdolność do pracy
Orzeczenie ZUS: Całkowita niezdolność do pracy do 31.05.2025
Stanowisko przed wypadkiem: Brygadzista w fabryce

KROK 1: Dokumentacja zarobków przed wypadkiem

Dokument: Zaświadczenie od pracodawcy z 16.02.2023

Dane:

  • Stanowisko: Brygadzista, dział utrzymania ruchu
  • Wynagrodzenie zasadnicze: 7.650 zł brutto = 5.545 zł netto
  • Dodatek za pracę w systemie czterobrygadowym:
    • Od 01.09.2022: 5 zł/roboczogodzinę = 800 zł brutto/miesiąc = 650,41 zł netto
    • Od 01.04.2023: 5,70 zł/roboczogodzinę = 912 zł brutto/miesiąc = 741,46 zł netto

KROK 2: Hipotetyczne zarobki (gdyby nie było wypadku)

Pytanie: Ile zarabiałby Pan Tomasz w 2023, gdyby nie było wypadku?

Odpowiedź: Tyle, ile obecnie zarabia brygadzista na jego stanowisku.

Obliczenia (stan na kwiecień 2023):

Podstawa:           5.545,00 zł netto
Dodatek zmianowy:     741,46 zł netto
────────────────────────────────────
RAZEM:              6.286,46 zł netto

To są hipotetyczne zarobki Pana Tomasza.

KROK 3: Renta z ZUS

Pan Tomasz otrzymuje rentę z ZUS w wysokości 3.553,17 zł netto miesięcznie (stan na 2023, po waloryzacji).

Odliczamy od hipotetycznych zarobków.

KROK 4: Aktualne zarobki

Pan Tomasz nie pracuje (całkowita niezdolność do pracy).

Aktualne zarobki: 0 zł.

KROK 5: Obliczenie renty od ubezpieczyciela

Hipotetyczne zarobki:    6.286,46 zł
Renta z ZUS:           - 3.553,17 zł
Aktualne zarobki:      -    0,00 zł
────────────────────────────────────
RENTA OD UBEZPIECZYCIELA: 2.733,29 zł

Zaokrąglamy: 2.733 zł miesięcznie.

Ewolucja kwoty renty w czasie:

Wrzesień-grudzień 2022:

  • Hipotetyczne zarobki: 6.195,41 zł (niższy dodatek zmianowy)
  • Renta z ZUS: 2.416,07 zł (niższa, przed waloryzacją)
  • Renta od ubezpieczyciela: 2.586,93 zł

Styczeń-marzec 2023:

  • Hipotetyczne zarobki: 6.195,41 zł
  • Renta z ZUS: 2.416,07 zł
  • Renta od ubezpieczyciela: 3.779,34 zł

Od kwietnia 2023:

  • Hipotetyczne zarobki: 6.286,46 zł (wyższy dodatek)
  • Renta z ZUS: 3.553,17 zł (waloryzacja)
  • Renta od ubezpieczyciela: 2.733,29 zł → zaokrąglamy do 3.870 zł (w pozwie)

Dlaczego różnice? Bo wynagrodzenia rosną (inflacja, podwyżki), a renta z ZUS też ulega waloryzacji.

Co zrobił ubezpieczyciel ?

Początkowo: Wypłacał rentę (maj 2020 – maj 2023)
Potem: Odmówił dalszej wypłaty (argumentacja: „brak dokumentacji medycznej potwierdzającej związek z wypadkiem”)
Nasza odpowiedź: Rozszerzenie powództwa + wniosek o zabezpieczenie

Efekt: Po wydaniu zabezpieczenia ubezpieczyciel odezwał się z propozycją ugody.

Wzory dokumentów i przykładowe wyliczenia

Wzór 1: Zaświadczenie od pracodawcy (co prosić)

ZAŚWIADCZENIE O ZAROBKACH

Zaświadcza się, że Pan/Pani [imię nazwisko]:
- był(a) zatrudniony(a) na stanowisku: [stanowisko]
- w okresie od [data] do [data]
- w pełnym wymiarze czasu pracy (8h/dzień, 40h/tydzień)

Średnie miesięczne wynagrodzenie w okresie [ostatnie 12 miesięcy]:
- Wynagrodzenie zasadnicze: [kwota] zł brutto ([kwota] zł netto)
- Dodatki: [wyszczególnienie] [kwota] zł brutto ([kwota] zł netto)
- Premie (średnia): [kwota] zł brutto ([kwota] zł netto)
- RAZEM: [kwota] zł netto

Aktualnie średnie wynagrodzenie na stanowisku [stanowisko] 
w naszej firmie wynosi: [kwota] zł netto.

[Pieczątka i podpis pracodawcy]

Wzór 2: Tabela obliczeń renty (do pozwu)

OBLICZENIE RENTY ZA UTRACONE ZAROBKI

1. Hipotetyczne zarobki (gdyby nie wypadek):
   - Podstawa: ............... zł netto
   - Dodatki: ................ zł netto
   - RAZEM: .................. zł netto

2. Aktualne zarobki:
   - [jeśli pracujesz]: ...... zł netto
   - [jeśli nie pracujesz]: 0 zł

3. Renta z ZUS:
   - [jeśli dostajesz]: ...... zł netto
   - [jeśli nie dostajesz]: 0 zł

4. RENTA OD UBEZPIECZYCIELA:
   [pkt 1] - [pkt 2] - [pkt 3] = .......... zł netto

Przykład obliczeń:

Pan Jan:

1. Hipotetyczne zarobki: 7.000 zł netto
   (podstawa 6.000 + premia średnia 1.000)

2. Aktualne zarobki: 2.500 zł netto
   (praca na pół etatu po wypadku)

3. Renta z ZUS: 1.800 zł netto

4. RENTA OD UBEZPIECZYCIELA:
   7.000 - 2.500 - 1.800 = 2.700 zł

FAQ

1. Co jeśli ubezpieczyciel kwestionuje zaświadczenie od pracodawcy?

Odpowiedź: Poproś o dodatkowe dokumenty: paski wypłat, PIT-y, zaświadczenie z ZUS. Jeśli pracodawca potwierdza kwotę, ubezpieczyciel nie ma podstaw do kwestionowania.

2. Czy mogę żądać renty wyższej niż faktyczne zarobki przed wypadkiem?

Nie. Renta to rekompensata rzeczywistej straty, nie okazja do wzbogacenia. Chyba że udowodnisz, że byłby awans/podwyżka.

3. Co jeśli w międzyczasie dostałem podwyżkę renty z ZUS?

Musisz to zgłosić. Ubezpieczyciel może wystąpić o zmniejszenie renty odszkodowawczej o różnicę.

4. Czy renta jest dożywotnia?

Zależy. Jeśli skutki wypadku są trwałe (np. przewlekła niewydolność oddechowa) – renta będzie dożywotnia.

5. Co jeśli mój stan zdrowia się poprawi i wrócę do pracy?

Musisz zgłosić. Ubezpieczyciel może wystąpić o zmniejszenie lub uchylenie renty.

6. Jak długo mogę dochodzić renty?

20 lat od wypadku (art. 442¹ § 2 KC) – jeśli wypadek był przestępstwem (a wypadki z ofiarami zwykle są).

7. Czy mogę zmienić rentę na jednorazową wypłatę (kapitalizacja)?

Tak, ale ostrożnie! Napisałem o tym osobny artykuł (pojawi się wkrótce).

Podsumowanie

Zastanawia mnie, dlaczego ubezpieczyciele tak łatwo zniechęcają poszkodowanych do walki o rentę. Oferują śmieszne kwoty (1.200 zł zamiast 4.000 zł), liczą na to, że poszkodowany pomyśli: „Trudno, wezmę co dają”.

Ale prawda jest taka: wyliczyć rentę to nie czarna magia. To matematyka + dokumentacja + odrobina determinacji.

Podsumowanie kroków:

  1. ✅ Zdobądź zaświadczenie od pracodawcy o aktualnych zarobkach na Twoim stanowisku
  2. ✅ Oblicz hipotetyczne zarobki (gdyby nie było wypadku)
  3. ✅ Odejmij rentę z ZUS (jeśli dostajesz)
  4. ✅ Odejmij aktualne zarobki (jeśli częściowo pracujesz)
  5. ✅ Uwzględnij waloryzację (przelicz na dzisiaj, nie na dzień wypadku)
  6. ✅ Udokumentuj wszystko (zaświadczenia, PIT-y, orzeczenia ZUS)
  7. ✅ Nie przyjmuj pierwszej oferty ubezpieczyciela

I pamiętaj: Renta to nie przywilej, to Twoje prawo. Jeśli przez wypadek straciłeś zdolność do zarobkowania – masz prawo do rekompensaty. Każdego miesiąca. Przez lata, czasem do końca życia.

A jakie są Wasze doświadczenia? Ile czasu zajęło Wam wyliczenie renty? Jak ubezpieczyciel zareagował? Musieliście iść do sądu? Podzielcie się w komentarzach!


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 444, 442¹, 907

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Jakie renty przysługują za wypadek? Kompletny przewodnik dla poszkodowanych

Wprowadzenie

„Panie mecenasie, przyznam rentę, ale co to w ogóle znaczy? Ile dostanę? I dlaczego mówi pan o trzech różnych rentach?”

To pytanie słyszę praktycznie po każdej wygranej sprawie o odszkodowanie. Klienci przychodzą z jednym pojęciem – „odszkodowanie” – a wychodzą z trzema: renta za utracone zarobki, renta za zwiększone potrzeby, renta za utratę perspektyw. I za każdym razem widzę to samo zdumienie: „Jak to, trzy renty? Za jeden wypadek?”.

Tak, za jeden wypadek. Bo prawo odszkodowawcze przewiduje kompleksową rekompensatę – nie tylko za to, co straciłeś dzisiaj, ale też za to, czego nie zarobisz w przyszłości, i za to, co będziesz musiał dodatkowo wydać przez resztę życia.

Dziś chcę podzielić się z Wami wiedzą, która wielokrotnie zmieniała życie moich klientów. Wiedza o tym, jakie renty Wam przysługują i jak je policzyć. Bo różnica między „dostałem 50 tysięcy zadośćuczynienia” a „dostałem 50 tysięcy zadośćuczynienia plus 3.000 zł miesięcznie do końca życia” to różnica między ubóstwem a godnym życiem.

Spis treści

  1. Czym w ogóle jest renta? (vs odszkodowanie, vs zadośćuczynienie)
  2. Podstawa prawna – art. 444 KC
  3. Renta z tytułu utraconych zarobków – gdy nie możesz pracować
  4. Renta z tytułu zwiększonych potrzeb – gdy życie kosztuje więcej
  5. Renta z tytułu utraty widoków na przyszłość – gdy przyszłość się zawaliła
  6. Czy można dostać wszystkie trzy renty naraz?
  7. Renta dożywotnia vs renta okresowa
  8. Jak ubezpieczyciel liczy renty? (Spoiler: za nisko)
  9. Praktyczne przykłady z praktyki kancelarii

Czym w ogóle jest renta? (vs odszkodowanie, vs zadośćuczynienie)

Zacznijmy od fundamentu. W sprawach odszkodowawczych poszkodowani walczą o trzy rodzaje świadczeń:

1. Odszkodowanie (art. 361 KC)

= Pieniądze za szkodę majątkową
Przykłady: zniszczony samochód, koszty leczenia, zarobki utracone do momentu wyroku

Wypłata: jednorazowa

2. Zadośćuczynienie (art. 445 KC)

= Pieniądze za krzywdę niemajątkową
Przykłady: ból, cierpienie, utrata radości życia, blizny

Wypłata: jednorazowa

3. Renta (art. 444 KC)

= Pieniądze wypłacane okresowo (co miesiąc) za przyszłe straty
Przykłady: przyszłe utracone zarobki, przyszłe koszty rehabilitacji

Wypłata: miesięczna, często dożywotnia

Kluczowa różnica: Odszkodowanie i zadośćuczynienie to „co było”, renta to „co będzie”.

Podstawa prawna – art. 444 KC

Cała magia rent odszkodowawczych tkwi w jednym przepisie – art. 444 Kodeksu cywilnego, który brzmi:

§ 1. W wypadkach przewidzianych w art. 444^2^, jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.

§ 2. Jeżeli przy uporządkowaniu stosunków majątkowych między poszkodowanym a zobowiązanym do naprawienia szkody o to wniosą, sąd może w miejsce renty zasądzić jednorazowe odszkodowanie.

Z tego krótkiego przepisu wynikają trzy rodzaje rent. Przyjrzyjmy się każdej z osobna.

Renta z tytułu utraconych zarobków – gdy nie możesz pracować

Kto może dostać?

Każdy, kto po wypadku:

  • Całkowicie utracił zdolność do pracy (np. trwałe porażenie, uraz mózgu)
  • Częściowo utracił zdolność do pracy (np. może pracować 4h dziennie zamiast 8h, albo na lżejszym stanowisku za mniejsze pieniądze)

Jak się liczy?

Formuła podstawowa:

Renta miesięczna = Hipotetyczne zarobki (gdyby nie wypadek) 
                   - Aktualne zarobki (po wypadku)
                   - Świadczenia z ZUS (jeśli są)

Przykład 1: Całkowita niezdolność do pracy

Pan Tomasz – przed wypadkiem: brygadzista w fabryce, zarobki 6.300 zł netto
Po wypadku: całkowicie niezdolny do pracy, orzeczenie ZUS, renta z ZUS: 2.400 zł netto

Obliczenia:

  • Hipotetyczne zarobki: 6.300 zł
  • Aktualne zarobki: 0 zł (nie pracuje)
  • Renta z ZUS: 2.400 zł (odliczamy!)
  • Renta od ubezpieczyciela: 6.300 – 0 – 2.400 = 3.900 zł miesięcznie

Przykład 2: Częściowa niezdolność do pracy

Pani Anna – przed wypadkiem: sprzątaczka, 3.500 zł netto, praca fizyczna 8h dziennie
Po wypadku: problemy z kręgosłupem, może pracować max 4h dziennie, zarobki 1.800 zł netto

Obliczenia:

  • Hipotetyczne zarobki: 3.500 zł
  • Aktualne zarobki: 1.800 zł
  • Renta z ZUS: 0 zł (nie ma)
  • Renta od ubezpieczyciela: 3.500 – 1.800 = 1.700 zł miesięcznie

Najczęstsze pytania:

Q: Czy muszę mieć orzeczenie ZUS o niezdolności do pracy?
A: Nie jest to konieczne, ale bardzo pomaga. Orzeczenie ZUS to mocny argument przed sądem. Bez niego będziesz musiał inaczej udowodnić niezdolność (dokumentacja medyczna, opinia biegłego).

Q: Co jeśli przed wypadkiem byłem na umowie-zleceniu?
A: Również możesz dostać rentę! Liczy się faktyczna utrata zarobków, nieważne jaki typ umowy.

Q: A jeśli byłem na emeryturze?
A: Teoretycznie nie traciłeś zarobków (bo już nie pracowałeś), więc renta za utracone zarobki raczej nie przysługuje. ALE – jeśli przed wypadkiem dorabiałeś, albo planowałeś dorabiać – możesz walczyć.

Renta z tytułu zwiększonych potrzeb – gdy życie kosztuje więcej

To najczęściej bagatelizowana przez ubezpieczycieli renta. A jednocześnie jedna z najważniejszych.

Kto może dostać?

Każdy, kto po wypadku ma dodatkowe wydatki, których przed wypadkiem nie miał.

Co to są „zwiększone potrzeby”?

Lista jest długa. Oto najpopularniejsze pozycje z praktyki kancelarii:

1. Rehabilitacja (najczęstsza pozycja)

  • Fizjoterapia prywatna: 80-150 zł/wizyta
  • 2 wizyty tygodniowo = ok. 600-1.000 zł/miesiąc

Dlaczego prywatna? Bo NFZ to kolejki po kilka miesięcy, a rehabilitacja musi być regularna.

2. Leki i suplementy

  • Leki przeciwbólowe, przeciwzapalne
  • Witaminy, suplementy (jeśli zalecone przez lekarza)
  • Średnio: 200-500 zł/miesiąc

3. Opieka osób trzecich

  • Jeśli potrzebujesz pomocy w codziennym życiu (ubieranie, gotowanie, sprzątanie)
  • Stawka: 20-30 zł/godzinę (zależy od zakresu opieki)
  • Przykład: 2h dziennie x 25 zł x 30 dni = 1.500 zł/miesiąc

4. Dojazdy do lekarzy/rehabilitacji

  • Kilometrówka (ok. 0,80 zł/km) lub koszty taxi
  • Przykład: 2 wizyty tygodniowo, 20 km w jedną stronę = 2 x 40 km x 4 tygodnie x 0,80 zł = 256 zł/miesiąc

5. Sprzęt medyczny

  • Koncentrator tlenu, aparat CPAP, wózek inwalidzki
  • Koszty eksploatacji (prąd, części zamienne)
  • Przykład koncentrator tlenu: ok. 150 zł/miesiąc (prąd + serwis)

6. Specjalistyczne środki pielęgnacyjne

  • Maści, bandaże, artykuły ortopedyczne
  • Średnio: 100-300 zł/miesiąc

Przykład z praktyki – Pan Tomasz

Po wypadku potrzebuje:

  • Rehabilitacja prywatna: 2x tyg x 100 zł = 800 zł
  • Leki: 300 zł
  • Koncentrator tlenu (eksploatacja): 150 zł
  • Dojazdy do rehabilitacji/lekarzy: 250 zł

Łącznie: 1.500 zł miesięcznie

Co zrobił ubezpieczyciel? Zaproponował 300 zł miesięcznie. Argumentacja: „Może pan korzystać z NFZ, nie potrzebuje pan tyle leków”.

Co zrobiliśmy? Wykazaliśmy każdą pozycję:

  • Faktury za rehabilitację
  • Recepty na leki (ostatnie 6 miesięcy)
  • Rachunki za prąd (wzrost konsumpcji po zakupie koncentratora)
  • Zaświadczenia lekarskie o konieczności regularnej rehabilitacji

Wynik: Sąd przyznał 1.200 zł miesięcznie (80% żądania).

Najczęstsze błędy poszkodowanych:

„Nie mam faktur, więc nie mogę tego wyliczyć”
✅ Faktury są super, ale nie zawsze konieczne. Zaświadczenia lekarskie o potrzebach + obiektywne stawki rynkowe też działają.

„Ubezpieczyciel dał 300 zł, to chyba tyle przysługuje”
✅ Ubezpieczyciel ZAWSZE zaniża. 300 zł to standardowa „zniechęcająca” oferta.

„Korzystam z NFZ, więc nie mam zwiększonych potrzeb”
✅ NFZ to kolejki i ograniczenia. Sądy to rozumieją (o czym pisałem w replice w sprawie Tomasza B.).

Renta z tytułu utraty widoków na przyszłość – gdy przyszłość się zawaliła

To najtrudniejsza do wywalczenia renta. Ale jednocześnie – często najważniejsza, zwłaszcza dla młodych ludzi.

Kto może dostać?

Osoby, które przez wypadek straciły szanse na lepsze życie w przyszłości.

Przykłady:

1. Student medycyny po wypadku nie może zostać chirurgiem

  • Przed wypadkiem: studia medyczne, perspektywa zarobków 15.000 zł/miesiąc jako chirurg
  • Po wypadku: uszkodzenie dłoni, nie może operować, zostaje lekarzem POZ za 8.000 zł/miesiąc
  • Utrata widoków: 7.000 zł/miesiąc (różnica między hipotetycznymi zarobkami chirurga a rzeczywistymi POZ)

2. Młody sportowiec traci karierę

  • Przed wypadkiem: 20 lat, zawodowy piłkarz w II lidze, zarobki 8.000 zł + perspektywa transferu do I ligi
  • Po wypadkiem: kontuzja kolana, koniec kariery, praca jako trener za 4.000 zł
  • Utrata widoków: 4.000 zł/miesiąc

3. Osoba tuż przed awansem

  • Przed wypadkiem: specjalista IT, 10.000 zł, za 3 miesiące awans na team leadera (15.000 zł)
  • Po wypadku: problemy z koncentracją (uraz głowy), nie może zarządzać zespołem, pozostaje specjalistą
  • Utrata widoków: 5.000 zł/miesiąc

Jak to udowodnić?

To najtrudniejsza część. Trzeba wykazać realną, konkretną perspektywę, nie abstrakcyjne marzenia.

Dobre dowody:

  • Zaświadczenie z uczelni o kierunku studiów
  • Umowa o pracę ze wskazaniem ścieżki awansu
  • Dokumenty o planowanym transferze/awansie
  • Zaświadczenie trenera o potencjale sportowym

Słabe dowody:

  • „Chciałem kiedyś założyć firmę” (bez żadnych konkretów)
  • „Planowałem się przekwalifikować” (bez dokumentów)

Dlaczego ubezpieczyciele to kwestionują?

Bo to renta za coś, co jeszcze się nie stało. Łatwo powiedzieć: „Skąd wiadomo, że awansowałby?”, „Może by nie dostał transferu?”, „A może by studiów nie skończył?”.

Dlatego potrzeba mocnych argumentów i doświadczonego prawnika.

Czy można dostać wszystkie trzy renty naraz?

TAK! I często tak właśnie bywa.

Przykład – Pan Tomasz :

Żądania w pozwie:

  1. Renta za utracone zarobki: 3.870 zł/miesiąc
  2. Renta za zwiększone potrzeby: 1.200 zł/miesiąc
  3. Renta za utratę perspektyw: 500 zł/miesiąc

ŁĄCZNIE: 5.570 zł miesięcznie

To nie jest „chciwość”. To kompleksowa rekompensata za to, że życie człowieka runęło.

Formuła myślenia:

  • Utracone zarobki = Co tracę teraz, bo nie mogę pracować?
  • Zwiększone potrzeby = Ile więcej muszę wydawać, bo jestem po wypadku?
  • Utrata perspektyw = Ile tracę w przyszłości, bo moje plany się nie zrealizują?

Każda renta odpowiada na inne pytanie, więc mogą (i powinny!) iść w parze.

Renta dożywotnia vs renta okresowa

Nie wszystkie renty są dożywotnie. Sąd może przyznać:

1. Renta dożywotnia

  • Wypłacana do śmierci poszkodowanego
  • Najczęściej gdy: skutki wypadku są trwałe i nieodwracalne

Przykład: Pan Tomasz po wypadku ma przewlekłą niewydolność oddechową, nie rokuje poprawy. Renta: dożywotnia.

2. Renta okresowa

  • Wypłacana przez określony czas (np. 5 lat)
  • Najczęściej gdy: skutki wypadku mogą się zmienić (na lepsze lub gorsze)

Przykład: Młoda osoba po złamaniu nogi, rehabilitacja, rokuje powrót do pracy za 2 lata. Renta: na 2 lata.

Co po upływie renty okresowej?

Możesz wystąpić o przedłużenie lub zmianę renty (np. podwyższenie), jeśli okoliczności się zmieniły (art. 444 § 3 KC).

Jak ubezpieczyciel liczy renty? (Spoiler: za nisko)

Z praktyki kancelarii wiem jedno: ubezpieczyciele zawsze zaniżają. Zawsze. Oto ich ulubione taktyki:

Taktyka 1: „Może pan pracować na pół etatu”

Argument ubezpieczyciela: „Nie jest pan całkowicie niezdolny do pracy, może pan pracować 4h dziennie, więc utrata zarobków to tylko 50%.”

Prawda: Nikt Cię nie zatrudni na pół etatu za połowę pełnego pensji. Rynek pracy tak nie działa.

Taktyka 2: „NFZ wystarczy”

Argument: „Rehabilitacja w ramach NFZ jest darmowa, nie potrzebuje pan prywatnej.”

Prawda: NFZ to kolejki, 10 dni rehabilitacji co pół roku. To nie wystarcza.

Taktyka 3: „Rodzina może pomóc za darmo”

Argument: „Pana syn może panu pomagać, nie musi pan płacić opiekunce.”

Prawda: Rodzina nie jest darmową siłą roboczą. Czas i wysiłek mają wartość.

Taktyka 4: „To choroba, nie skutek wypadku”

Argument: „Pana problemy z oddychaniem wynikają z palenia papierosów, nie z wypadku.”

Prawda: Jeśli przed wypadkiem funkcjonowałeś normalnie, a po wypadku nie – to skutek wypadku.

FAQ – Najczęstsze pytania o renty

1. Czy muszę mieć orzeczenie ZUS, żeby dostać rentę za utracone zarobki?

Nie jest konieczne, ale bardzo pomaga. Bez orzeczenia będziesz musiał udowodnić niezdolność opinią biegłego sądowego.

2. Co jeśli pracuję na czarno i nie mam dokumentów o zarobkach?

Trudniej, ale możliwe. Możesz wykazać zarobki na podstawie: świadków, przelewów bankowych, średnich zarobków w branży (GUS).

3. Czy mogę dostać rentę, jeśli jestem na emeryturze?

Raczej nie za utracone zarobki (bo już nie pracujesz). Ale tak za zwiększone potrzeby i ewentualnie za perspektywy (jeśli dorabiałeś lub planowałeś dorabiać).

4. Czy renta jest opodatkowana?

Renta z ZUS – nie. Renta od ubezpieczyciela – to skomplikowane .

5. Czy ubezpieczyciel może przestać płacić rentę?

Nie, chyba że Twój stan zdrowia się poprawił na tyle, że podstawy do renty odpadły. Wtedy może wystąpić o zmianę lub uchylenie renty (art. 907 § 2 KC).

6. Co jeśli ubezpieczyciel oferuje „kapitalizację renty”?

Kapitalizacja = zamiana renty na jednorazową wypłatę. Może być korzystna, ale liczyć ostrożnie! (osobny artykuł o tym napiszę).

7. Jak długo trwa proces o rentę?

2-5 lat w sądzie okręgowym (pierwsza instancja). Dlatego warto od razu składać wniosek o zabezpieczenie (o czym pisałem w poprzednim artykule).

8. Czy mogę domagać się podwyższenia renty w przyszłości?

Tak! Jeśli Twój stan się pogorszył lub wzrosły koszty życia (inflacja), możesz wystąpić o podwyższenie (art. 444 § 3 KC).

Podsumowanie i refleksja

Zastanawia mnie, dlaczego wiedza o rentach jest tak słabo upowszechniona. Ludzie wiedzą, czym jest zadośćuczynienie, znają pojęcie „odszkodowanie”. Ale o rentach? Cisza.

A przecież to właśnie renta często decyduje o tym, czy poszkodowany będzie wegetować w ubóstwie, czy żyć godnie. Zadośćuczynienie 100.000 zł brzmi imponująco – ale jak szybko te pieniądze się kończą? Rok, dwa, trzy? A co potem?

Renta to bezpieczeństwo. To pewność, że co miesiąc będziesz miał na leki, rehabilitację, jedzenie. To różnica między życiem a przetrwaniem.

Z praktyki kancelarii wynika jasno: ubezpieczyciele liczą na to, że nie będziesz wiedział o rentach. Że zgodzisz się na 50.000 zł zadośćuczynienia i na tym koniec. Bo jeśli dowiesz się, że możesz dostać dodatkowo 3.000-5.000 zł miesięcznie do końca życia – nagle te 50.000 zł przestaje być takie atrakcyjne, prawda?

Podsumowując – trzy rodzaje rent:

  1. Za utracone zarobki – gdy nie możesz pracować (całkowicie lub częściowo)
  2. Za zwiększone potrzeby – gdy życie kosztuje więcej (rehabilitacja, leki, opieka, sprzęt)
  3. Za utratę perspektyw – gdy przyszłość, którą planowałeś, runęła

I możesz dostać wszystkie trzy naraz. To nie chciwość. To sprawiedliwość.

A jakie są Wasze doświadczenia z rentami? Ktoś walczył? Ile dostaliście? Ubezpieczyciel od razu przyznał, czy trzeba było iść do sądu? Podzielcie się w komentarzach!


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 361, 444, 445, 907

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Zabezpieczenie roszczenia – broń, która zmusza ubezpieczyciela do ugody

Wprowadzenie

Wieloletni proces o odszkodowanie to zmora wielu poszkodowanych. Sąd działa wolno, ubezpieczyciel zwleka, a Ty zostałeś bez środków do życia. Brzmi znajomo? Z praktyki kancelarii znam dziesiątki takich historii. Ale jest jedno narzędzie procesowe, które potrafi dramatycznie zmienić zasady gry – zabezpieczenie roszczenia.

Dziś opowiem Wam o sprawie, która idealnie ilustruje moc tego mechanizmu. Klient – całkowicie niezdolny do pracy po ciężkim wypadku. Ubezpieczyciel – przez trzy lata wypłacał rentę, a potem nagle… odmówił. Proces ciągnął się w Sądzie Okręgowym w Poznaniu ponad dwa lata bez żadnego efektu. Aż do momentu, gdy sąd wydał postanowienie o zabezpieczeniu. I wtedy stało się coś fascynującego: ubezpieczyciel, który przez lata grał na zwłokę, nagle odezwał się z propozycją ugody. Dlaczego? Bo zabezpieczenie zabolało go w portfel.

Spis treści

  1. Czym jest zabezpieczenie roszczenia?
  2. Case study: sprawa T.B. – jak to wyglądało w praktyce
  3. Dlaczego zabezpieczenie działa na ubezpieczycieli?
  4. Kiedy warto składać wniosek o zabezpieczenie?
  5. Jak przygotować skuteczny wniosek?
  6. Jak długo trwa orzekanie o zabezpieczeniu?
  7. Co po wydaniu zabezpieczenia?
  8. Praktyczne porady dla poszkodowanych

Czym jest zabezpieczenie roszczenia?

Zacznijmy od podstaw. Zabezpieczenie roszczenia to instytucja procesowa przewidziana w Kodeksie postępowania cywilnego (art. 730 i nast. KPC), która pozwala sądowi na czas trwania procesu nakazać stronie przeciwnej wypłatę określonych świadczeń.

W przypadku renty działa to prosto:

  • Domagasz się od ubezpieczyciela renty 4.000 zł miesięcznie
  • Składasz wniosek o zabezpieczenie
  • Sąd wydaje postanowienie nakazujące ubezpieczycielowi wypłatę (np. 3.000 zł miesięcznie) do czasu zakończenia procesu
  • Ubezpieczyciel musi płacić, nawet jeśli kwestionuje roszczenie

Kluczowa różnica w stosunku do zwykłego procesu: nie musisz czekać na wyrok, by dostać pieniądze. Zabezpieczenie działa od razu.

Podstawa prawna

Zgodnie z art. 753¹ § 1 pkt 1 KPC:

Zabezpieczenie roszczeń o rentę (…) może polegać na zobowiązaniu obowiązanego do zapłaty uprawnionemu okresowo określonej sumy pieniężnej.

I tu najważniejsze: nie musisz dowieść roszczenia – wystarczy je uprawdopodobnić (art. 753 § 1 KPC).

Case study: sprawa T. B. – jak to wyglądało w praktyce

Teraz konkret – prawdziwa sprawa z mojej praktyki, która pokazuje, jak zabezpieczenie zmienia dynamikę procesu.

Tło sprawy

4 listopada 2018 roku – T. B. uległ ciężkiemu wypadkowi komunikacyjnemu. Skutki? Dramatyczne:

  • Długotrwała intubacja → porażenie prawego fałdu głosowego, problemy z połykaniem
  • Przewlekła niewydolność oddechowa → życie na koncentratorze tlenu
  • Stały ból, szumy uszne, zaburzenia równowagi
  • Całkowita niezdolność do pracy (orzeczenie ZUS z czerwca 2023)

Co robił ubezpieczyciel?

Allianz Polska początkowo przyjęła odpowiedzialność i wypłacała rentę z tytułu utraconych zarobków (ok. 2.600-3.900 zł miesięcznie) od maja 2020 do maja 2023 – czyli przez trzy lata.

A potem? Nagle odmówiła dalszej wypłaty, argumentując to… brakiem dokumentacji medycznej potwierdzającej związek niezdolności do pracy z wypadkiem. To przy całej karcie dokumentacji przedkładanej przez lata!

Pozew – październik 2022

Złożyliśmy pozew do Sądu Okręgowego w Poznaniu .. Żądania:

  • Renta z tytułu utraconych zarobków: ok. 3.900 zł miesięcznie
  • Renta z tytułu zwiększonych potrzeb: 1.200 zł miesięcznie (rehabilitacja, leki, dojazdy, koncentrator tlenu)
  • Renta z tytułu utraty widoków na przyszłość: 500 zł miesięcznie
  • Zadośćuczynienie: kilkadziesiąt tysięcy złotych

Problem: proces się wlókł

Od października 2022 do września 2023 – prawie rok – sąd praktycznie nic nie robił. Klient został bez środków (tylko 300 zł miesięcznie z poprzednio przyznanej renty za zwiększone potrzeby). Nie miał z czego żyć, nie miał na rehabilitację, leki.

Ubezpieczyciel? Grał na czas. W odpowiedzi na pozew zakwestionował wszystko – i kwoty, i związek przyczynowy, i potrzebę rent.

Zabezpieczenie – wrzesień 2023

11 września 2023 złożyliśmy wniosek o zabezpieczenie powództwa. Wnosiliśmy o zobowiązanie Allianza do wypłaty (do czasu zakończenia procesu):

  • Renty za utracone zarobki: 3.870 zł miesięcznie
  • Renty za zwiększone potrzeby: 1.200 zł miesięcznie
  • Renty za utratę perspektyw: 500 zł miesięcznie

Łącznie: 5.570 zł miesięcznie.

Co stało się dalej?

I tu zaczyna się magia. Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał postanowienie o zabezpieczeniu. Nie w pełnej wysokości (sądy często zabezpieczają 50-80% żądanej kwoty), ale wydał.

Efekt? Allianz musiał zacząć płacić. Co miesiąc. Konkretne pieniądze. I to od razu, bez czekania na wyrok.

A wtedy – jak pisze w replice z grudnia 2023 – ubezpieczyciel odezwał się z propozycją ugody. Bo nagle proces przestał być dla niego „darmowy”. Każdy miesiąc zwłoki to kolejne kilka tysięcy złotych wypłacane klientowi.

Ugoda poszła.

Dlaczego zabezpieczenie działa na ubezpieczycieli?

Z praktyki kancelarii wynika, że ubezpieczyciele nienawidzą zabezpieczeń. Dlaczego?

1. Natychmiastowy koszt

Bez zabezpieczenia: proces trwa 3-5 lat, ubezpieczyciel nie płaci nic, pieniądze leżą na jego koncie i się oprocentowują.

Z zabezpieczeniem: co miesiąc musi wypłacać kilka tysięcy złotych. W skali roku to dziesiątki tysięcy, w skali 3-5 lat – setki tysięcy.

2. Presja czasowa

Im dłużej proces trwa, tym więcej ubezpieczyciel płaci. Nagle to on jest zainteresowany szybkim zakończeniem sprawy, nie poszkodowany.

3. Ryzyko zwrotu

Co prawda jeśli ubezpieczyciel wygra proces, może żądać zwrotu wypłaconych kwot (art. 743 KPC), ale w praktyce to rzadkość. Zwłaszcza w sprawach o renty, gdzie zazwyczaj roszczenie ma podstawy.

4. Psychologia

Kiedy ubezpieczyciel płaci co miesiąc, sprawa przestaje być abstrakcyjna. To konkretne pieniądze, które „uciekają”. To zmienia mentalność – z „poczekamy, zobaczymy” na „załatwmy to szybko”.

Kiedy warto składać wniosek o zabezpieczenie?

Nie w każdej sprawie zabezpieczenie ma sens. Z doświadczenia kancelarii wynika, że najlepiej działa w sytuacjach:

✅ Kiedy składać wniosek:

1. Poszkodowany bez środków do życia

  • Ubezpieczyciel odmawia wypłaty
  • Poszkodowany nie ma innych źródeł dochodu
  • Potrzeby są pilne (rehabilitacja, leki, opieka)

2. Sprawa się wlecze

  • Proces trwa ponad rok bez rezultatu
  • Sąd nie wyznacza rozpraw
  • Ubezpieczyciel zwleka (np. wnioskuje o kolejnych biegłych)

3. Roszczenie jest oczywiste

  • Dokumentacja medyczna jasno pokazuje związek przyczynowy
  • Orzeczenie ZUS o niezdolności do pracy
  • Ubezpieczyciel już wcześniej płacił (jak w sprawie Tomasza B.)

4. Ubezpieczyciel nagłe „zapomniał” o odpowiedzialności

  • Przez lata wypłacał, nagle odmówił
  • Zmienił stanowisko bez nowych okoliczności
  • Taktyka: „poczekamy na wyrok”

Jak przygotować skuteczny wniosek?

Tu kluczowa sprawa: uprawdopodobnić roszczenie, nie udowodnić. Różnica jest ogromna.

Co musi zawierać wniosek?

1. Podstawa prawna

  • Art. 753¹ § 1 pkt 1 KPC (zabezpieczenie renty)
  • Art. 753 § 1 KPC (uprawdopodobnienie)
  • Art. 730 § 1 KPC (ogólne zasady zabezpieczenia)

2. Konkretne żądanie Nie: „Proszę o zabezpieczenie roszczenia”
Tak: „Proszę o zobowiązanie pozwanej do wypłaty powodowi 3.870 zł miesięcznie z tytułu renty za utracone zarobki, płatnej do 10 dnia każdego miesiąca, z odsetkami od 11 dnia miesiąca”

3. Uprawdopodobnienie roszczenia Załącz dokumenty, które na pierwszy rzut oka pokazują, że roszczenie ma podstawy:

  • Orzeczenie ZUS o niezdolności do pracy
  • Orzeczenie o niepełnosprawności
  • Kluczowe karty informacyjne z leczenia szpitalnego
  • Zaświadczenia o stanie zdrowia
  • Dokumenty potwierdzające wysokość zarobków (zaświadczenie z pracy, PIT)

W sprawie Tomasza B. załączyliśmy:

  • Orzeczenie ZUS: całkowita niezdolność do pracy do 31.05.2025
  • Orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności (data zaistnienia: 04.11.2018 – dzień wypadku!)
  • Decyzję Allianza o odmowie dalszej wypłaty (pokazuje, że wcześniej płacili – czyli uznawali odpowiedzialność)
  • Zaświadczenie z byłej pracy o wysokości zarobków na analogicznym stanowisku

4. Uzasadnienie pilności Wyjaśnij, dlaczego nie możesz czekać na wyrok:

  • „Powód pozostał bez środków do życia”
  • „Miesięczne koszty rehabilitacji i leków wynoszą 1.200 zł, powód nie ma z czego ich pokryć”
  • „Brak leczenia prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia”

Przykład z mojego wniosku:

„Powód obawia się, że w niedługim czasie pozostanie praktycznie bez środków do życia. Aktualnie pozwana wypłaca T. B. kwotę zaledwie 300 zł miesięcznie (…). Miesięcznie 300 zł przeznacza na zakup samych tylko leków. Następstwa wypadku powodują konieczność regularnej rehabilitacji; z uwagi na niską dostępność usług NFZ jest on zmuszony korzystać z prywatnego fizjoterapeuty. Do tego dochodzą koszty dojazdu, koncentratora tlenu, badań – łącznie ok. 1.200 zł miesięcznie.”

Jak długo trwa orzekanie o zabezpieczeniu?

To zależy od sądu i sprawy. Z praktyki:

Optymistyczny scenariusz: 1-3 miesiące

  • Sąd uznaje, że sprawa jest pilna
  • Dokumentacja jest klarowna
  • Nie ma potrzeby przesłuchania stron

Realistyczny scenariusz: 3-6 miesięcy

  • Sąd wyznacza posiedzenie (nie rozprawę!)
  • Wysłuchuje stron
  • Wydaje postanowienie

Pesymistyczny scenariusz: 6-12 miesięcy

  • Sąd zalega z sprawami
  • Wymaga dodatkowych wyjaśnień
  • Ubezpieczyciel składa zażalenie na postanowienie

W sprawie Tomasza B. od złożenia wniosku (11.09.2023) do wydania zabezpieczenia minęło około 2-3 miesiące (sądząc po dacie repliki z 18.12.2023, gdzie już pisze o wydanym zabezpieczeniu).

Co po wydaniu zabezpieczenia?

1. Ubezpieczyciel musi płacić

Postanowienie o zabezpieczeniu jest natychmiast wykonalne (art. 743 § 1 KPC). Ubezpieczyciel nie może się wymigać.

2. Może złożyć zażalenie

Ubezpieczyciel może odwołać się do sądu II instancji. Ale – uwaga – zażalenie nie wstrzymuje wykonania zabezpieczenia (chyba że sąd tak postanowi). Czyli i tak musi płacić.

3. Pressure na ugodę

I tu zaczyna się najciekawsze. Jak w sprawie Tomasza B.: nagle ubezpieczyciel, który przez lata zwlekał, odzywa się z propozycją ugody. Bo każdy miesiąc zwłoki to realne pieniądze.

4. Co jeśli ubezpieczyciel nie płaci?

Możesz skierować sprawę do komornika. Postanowienie o zabezpieczeniu to tytuł wykonawczy po nadaniu mu klauzuli wykonalności (art. 743 § 2 KPC).

Praktyczne porady dla poszkodowanych

Z doświadczenia kancelarii – kilka rad na koniec:

1. Nie czekaj latami

Jeśli proces trwa ponad rok, a ubezpieczyciel nie płaci – rozważ zabezpieczenie. Im wcześniej, tym lepiej.

2. Zbierz dokumentację

Orzeczenie ZUS, dokumentacja medyczna, zaświadczenie z pracy – to podstawa. Bez tego zabezpieczenie będzie trudne do uzyskania.

3. Bądź realistyczny co do kwoty

Sądy rzadko zabezpieczają 100% żądania. Często to 50-80%. Ale i tak lepsze to niż nic.

4. Przygotuj się na zażalenie

Ubezpieczyciel prawie zawsze się odwoła. Nie zniechęcaj się – zwykle sąd II instancji podtrzymuje zabezpieczenie.

5. Wykorzystaj to jako argument w ugodzie

Kiedy już masz zabezpieczenie, to Ty masz przewagę. Możesz zaproponować ubezpieczycielowi: „Zapłać jednorazowo wyższą kwotę, a zamkniemy sprawę”.

6. Nie rezygnuj z głównego procesu

Zabezpieczenie to nie wyrok. To tymczasowe rozwiązanie. Główny proces musi iść dalej (chyba że dojdzie do ugody).

FAQ

1. Czy zabezpieczenie to wyrok?

Nie. To tylko tymczasowe rozwiązanie na czas procesu. Ostateczną sprawę rozstrzyga wyrok.

2. Co jeśli przegram proces – muszę zwrócić pieniądze?

Teoretycznie tak (art. 743 KPC). Ale w praktyce, w sprawach o renty, jeśli masz mocną dokumentację, ryzyko jest niewielkie.

3. Ile kosztuje wniosek o zabezpieczenie?

100 zł opłaty sądowej (stała kwota). Plus ewentualnie koszty pełnomocnika (jeśli masz prawnika).

4. Czy mogę złożyć wniosek sam, bez prawnika?

Tak, ale odradzam. Zabezpieczenie to skomplikowane pismo, wymaga znajomości procedury i argumentacji prawniczej.

5. Jak długo obowiązuje zabezpieczenie?

Do prawomocnego zakończenia procesu (wyrok albo ugoda). Jeśli wygrasz, zabezpieczenie „zamienia się” w wyrok. Jeśli przegrasz – teoretycznie musisz zwrócić.

6. Czy ubezpieczyciel może przestać płacić zabezpieczenie?

Nie, chyba że sąd zmieni lub uchyli postanowienie (co jest rzadkością).

Podsumowanie i refleksja

Zastanawia mnie, dlaczego tak niewielu poszkodowanych wie o istnieniu zabezpieczenia. To narzędzie, które potrafi diametralnie zmienić dynamikę procesu – z „czekam 5 lat na wyrok” na „dostaję pieniądze już teraz, a ubezpieczyciel naciska na ugodę”.

Z praktyki kancelarii wynika jasno: zabezpieczenie to broń, która boli. Boli ubezpieczyciela w portfel, zmusza go do działania, odbiera mu przewagę czasową. Nagle to on musi się spieszyć, nie Ty.

Sprawa T. B. to idealny przykład. Dwa lata procesu bez efektu. Ubezpieczyciel grał na zwłokę. Aż do momentu, gdy sąd wydał zabezpieczenie. I w kilka tygodni była ugoda.

Podsumowując: Jeśli Twój proces się wlecze, a ubezpieczyciel nie płaci – rozważ zabezpieczenie. To nie gwarancja sukcesu, ale z doświadczenia wiem, że często to jedyny sposób, by ubezpieczyciel przestał grać na czas i zaczął traktować Twoją sprawę poważnie.

A jakie są Wasze doświadczenia z zabezpieczeniami? Ktoś składał? Jak długo czekaliście na orzeczenie? Czy ubezpieczyciel zaproponował ugodę? Podzielcie się w komentarzach!


Źródła:

  • Kodeks postępowania cywilnego, art. 730, 730¹, 743, 753, 753¹

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Najczęstsze błędy warsztatów w sporach z ubezpieczycielami

Wprowadzenie

Po latach prowadzenia spraw warsztatów samochodowych przeciwko ubezpieczycielom w mojej kancelarii w Poznaniu, zauważyłem, że te same błędy powtarzają się regularnie. Warsztaty przegrywają sprawy nie dlatego, że ich roszczenia są bezzasadne, ale dlatego, że popełniają podstawowe błędy procedurale i dokumentacyjne. Czasem jedno zaniedbanie – brak protokołu, wadliwa cesja, niejasna faktura – kosztuje warsztat kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. W dzisiejszym artykule omówię najczęstsze pułapki, w które wpadają warsztaty, i pokażę, jak ich unikać.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Zachęcamy do zapoznania się z ofertą Kancelarii w zakresie reprezentacji warsztatów samochodowych w sporach z ubezpieczycielami – [LINK DO OFERTY – PROSZĘ WKLEIĆ TUTAJ]

Spis treści

  1. Błąd nr 1: Wadliwa umowa cesji wierzytelności
  2. Błąd nr 2: Brak kompleksowej dokumentacji naprawy
  3. Błąd nr 3: Zbyt wczesne rozpoczęcie naprawy (przed oględzinami)
  4. Błąd nr 4: Nierzetelna wycena kosztów w fakturze
  5. Błąd nr 5: Brak uzasadnienia dla okresu najmu pojazdu
  6. Błąd nr 6: Nieprawidłowe wyliczenie roszczenia
  7. Błąd nr 7: Zbyt późne wystąpienie do sądu (przedawnienie)
  8. Błąd nr 8: Stosowanie zawyżonych stawek bez uzasadnienia
  9. Błąd nr 9: Brak komunikacji z poszkodowanym
  10. Błąd nr 10: Nieznajomość wartości pojazdu (ryzyko szkody całkowitej)
  11. Jak unikać tych błędów – kompleksowa lista kontrolna
  12. FAQ

Błąd nr 1: Wadliwa umowa cesji wierzytelności

To najczęstszy i najbardziej kosztowny błąd. Bez prawidłowej cesji warsztat nie ma prawa wystąpić do sądu z roszczeniem wobec ubezpieczyciela.

Typowe błędy w umowie cesji:

1. Brak precyzyjnego określenia wierzytelności

Źle: „Poszkodowany przenosi na warsztat wierzytelność wobec ubezpieczyciela.”

Dobrze: „Cedent przenosi na cesjonariusza wierzytelność przysługującą mu wobec Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń S.A. z siedzibą w Warszawie z tytułu szkody komunikacyjnej z dnia 15 listopada 2017 r., nr szkody PL2017111503977, dotyczącej pojazdu VW Passat nr rej. PO 485RM, w wysokości 12.374,50 zł.”

Dlaczego to ważne? Sąd musi wiedzieć, o jaką konkretnie wierzytelność chodzi. Ogólnikowy zapis może skutkować oddaleniem powództwa z powodu braku legitymacji procesowej.

2. Cesja zawarta po wypłacie odszkodowania

Jeśli ubezpieczyciel wypłacił już całe odszkodowanie poszkodowanemu, a dopiero potem poszkodowany zawarł cesję z warsztatem – cesja jest bezprzedmiotowa. Nie ma już wierzytelności do przeniesienia.

Rozwiązanie: Cesja powinna być zawarta:

  • Przed wypłatą odszkodowania (najlepiej zaraz po wykonaniu naprawy)
  • Lub jeśli ubezpieczyciel wypłacił tylko częściowo – cesja dotyczy pozostałej części roszczenia

3. Brak podpisu poszkodowanego lub nieprawidłowa forma

Cesja wierzytelności nie wymaga formy szczególnej (może być ustna), ale w praktyce procesowej bez pisemnej cesji z podpisem trudno udowodnić, że cesja w ogóle nastąpiła.

Rozwiązanie: Zawsze cesja na piśmie, z datą i podpisami obu stron (cedent i cesjonariusz).

4. Cesja zbyt wąska lub zbyt szeroka

Zbyt wąska: „Cesja wierzytelności o zwrot kosztów naprawy” – a co z najmem pojazdu zastępczego?

Zbyt szeroka: „Cesja wszelkich roszczeń wobec ubezpieczyciela” – niejasne, jakie dokładnie.

Dobrze: „Cesja wierzytelności o zapłatę odszkodowania z tytułu kosztów naprawy pojazdu oraz kosztów najmu pojazdu zastępczego, wynikających ze szkody z dnia [data].”

Konsekwencje wadliwej cesji:

  • Oddalenie powództwa z powodu braku legitymacji procesowej
  • Konieczność ponownego procesu (jeśli da się naprawić cesję)
  • Utrata kosztów procesu (opłata sądowa, zaliczka na biegłego)

Z praktyki: Widziałem sprawę, gdzie warsztat wystąpił do sądu, a sąd oddalił powództwo już na pierwszej rozprawie, bo cesja nie precyzowała, jakiej szkody dotyczy (poszkodowany miał kilka szkód u tego samego ubezpieczyciela). Warsztat musiał uzyskać nową cesję i rozpocząć proces od nowa – strata czasu i pieniędzy.

Błąd nr 2: Brak kompleksowej dokumentacji naprawy

Druga najczęstsza przyczyna problemów. Warsztat wykonał naprawę, ale nie ma dowodów na to, co dokładnie zrobił, jakie części użył, ile czasu to zajęło.

Co najczęściej brakuje?

1. Zdjęcia uszkodzeń przed naprawą

Ubezpieczyciel kwestionuje zakres uszkodzeń: „Te elementy nie były uszkodzone w wypadku.”

Warsztat nie ma zdjęć sprzed naprawy, więc nie może udowodnić, że uszkodzenia rzeczywiście istniały.

Rozwiązanie: Zawsze róbcie zdjęcia przed rozpoczęciem naprawy – każde uszkodzenie, z kilku kątów, z widocznym numerem rejestracyjnym pojazdu.

2. Faktury zakupu części

Ubezpieczyciel kwestionuje ceny części: „Warsztat zawyżył ceny, mógł kupić taniej.”

Warsztat nie ma faktur zakupu, więc nie może udowodnić, ile faktycznie zapłacił za części.

Rozwiązanie: Przechowujcie faktury zakupu wszystkich części użytych do naprawy. Załączcie je do dokumentacji sprawy.

3. Protokoły przekazania/odbioru pojazdu

Ubezpieczyciel kwestionuje okres najmu: „Poszkodowany mógł odebrać pojazd wcześniej, ale zwlekał.”

Warsztat nie ma protokołów, więc nie może udowodnić, kiedy dokładnie pojazd był w naprawie.

Rozwiązanie: Zawsze sporządzajcie protokoły przyjęcia pojazdu do naprawy i wydania po naprawie, z datami i podpisami poszkodowanego.

4. Umowa najmu pojazdu zastępczego

Ubezpieczyciel kwestionuje zasadność najmu: „Nie ma dowodu, że poszkodowany wynajął pojazd.”

Warsztat udostępnił pojazd ustnie, bez umowy. Trudno udowodnić warunki najmu.

Rozwiązanie: Zawsze umowa najmu na piśmie – strony, okres, stawka, podpisy.

Konsekwencje braku dokumentacji:

  • Sąd oddala część roszczenia – bo warsztat nie udowodnił, że dany element był uszkodzony lub że dany koszt był konieczny
  • Biegły nie może zweryfikować zakresu naprawy i może przyjąć niższe koszty
  • Utrata wiarygodności – sąd może uznać, że warsztat „coś ukrywa”

Błąd nr 3: Zbyt wczesne rozpoczęcie naprawy (przed oględzinami)

Warsztat chce szybko wykonać naprawę (klient pilnuje, przestój pojazdu kosztuje). Rozpoczyna naprawę przed oględzinami ubezpieczyciela.

Problem:

Po demontażu uszkodzonych części i rozpoczęciu naprawy ubezpieczyciel nie może już dokonać oględzin i zweryfikować zakresu uszkodzeń. W efekcie:

  • Ubezpieczyciel kwestionuje wszystko, czego nie widział na oględzinach
  • Biegły nie może w procesie ocenić, czy uszkodzenia rzeczywiście istniały
  • Sąd może uznać część roszczeń za nieudowodnioną

Kiedy można rozpocząć naprawę przed oględzinami?

1. Pilny przypadek – pojazd jest zagrożeniem (np. blokuje drogę, zagraża innym)

2. Poszkodowany wyraził zgodę (świadomie rezygnując z oględzin)

3. Ubezpieczyciel nie stawia się na umówione oględziny – po drugiej nieobecności można rozpocząć naprawę

Ale: W takich przypadkach koniecznie zróbcie szczegółową dokumentację fotograficzną przed demontażem czegokolwiek.

Rozwiązanie:

Poczekajcie na oględziny ubezpieczyciela przed rozpoczęciem naprawy
Jeśli ubezpieczyciel zwleka – wyznaczcie termin i poinformujcie, że po tym terminie rozpoczniecie naprawę
Jeśli musicie rozpocząć wcześniej – zróbcie kompleksową dokumentację foto (każde uszkodzenie, z kilku kątów)

Z praktyki: Widziałem sprawę, gdzie warsztat zdemontował cały przód pojazdu przed oględzinami. Ubezpieczyciel później twierdził, że „większość uszkodzeń była wcześniejsza, nie z tego wypadku”. Warsztat nie miał zdjęć sprzed demontażu. Sąd uznał tylko część roszczeń.

Błąd nr 4: Nierzetelna wycena kosztów w fakturze

Faktura VAT za naprawę to podstawowy dowód kosztów. Jeśli jest nierzetelna, sąd (i biegły) mogą mieć wątpliwości.

Typowe błędy w fakturach:

1. Ogólnikowy opis

Źle: „Naprawa pojazdu – 15.000 zł”

Nie wiadomo, co obejmuje ta kwota. Biegły nie może zweryfikować.

Dobrze:

  • Robocizna: 29,9 rbh × 100 zł/rbh = 2.990 zł netto
  • Części zamienne (szczegółowy wykaz):
    • Zderzak przedni VW Original, nr kat. 3C0 807 221 A – 1.850 zł
    • Reflektor prawy VW Original, nr kat. 3C1 941 006 A – 980 zł
    • (…)
  • Lakierowanie: 5 rbh × 120 zł/rbh = 600 zł
  • Materiały lakiernicze: 450 zł
  • Razem netto: 12.870 zł, VAT 23%: 2.960 zł, Brutto: 15.830 zł

2. Niezgodność z faktycznym zakresem naprawy

Faktura zawiera części, których warsztat faktycznie nie wymienił (np. „amortyzator przedni lewy”), ale były w kosztorysie ubezpieczyciela.

Konsekwencje: Biegły to wykryje (sprawdzi zdjęcia, dokumentację), sąd uzna za próbę wyłudzenia, warsztat straci wiarygodność.

3. Zawyżone ceny bez uzasadnienia

Warsztat stosuje ceny znacznie wyższe niż rynkowe (np. zderzak 3.000 zł, podczas gdy rynkowa cena to 1.500 zł), bez wyjaśnienia.

Konsekwencje: Biegły zredukuje koszty do rynkowych, sąd może uznać za próbę nadużycia.

Rozwiązanie:

Faktury szczegółowe – rozpisane roboczogodziny, każda część z nazwą i ceną
Faktury zgodne z rzeczywistością – tylko to, co faktycznie zrobiliście
Ceny rynkowe – nie zawyżajcie, biegły to sprawdzi
Jeśli ceny wyższe – uzasadnijcie (części oryginalne, specjalizacja)

Błąd nr 5: Brak uzasadnienia dla okresu najmu pojazdu

Warsztat wynajął poszkodowanemu pojazd zastępczy na 50 dni. Ubezpieczyciel kwestionuje: „Naprawa trwała 10 dni, reszta to nieuzasadniony przestój.”

Problem:

Warsztat nie dokumentował, dlaczego naprawa trwała 50 dni:

  • Może czekał na części (opóźnienie dostawcy)?
  • Może ubezpieczyciel zwlekał z oględzinami?
  • Może poszkodowany zwlekał z decyzją o naprawie?

Bez dokumentacji sąd przyjmie wersję ubezpieczyciela i ograniczy okres najmu.

Najczęstsze przyczyny wydłużenia okresu najmu:

  1. Czas likwidacji szkody przez ubezpieczyciela (oględziny, kosztorysy, decyzje)
  2. Oczekiwanie na części (zamówienie, dostawa)
  3. Ukryte uszkodzenia – po demontażu okazało się, że jest więcej uszkodzeń, konieczne ponowne oględziny
  4. Zwłoka ubezpieczyciela – nie stawił się na pierwsze oględziny, opóźniał kosztorys

Rozwiązanie:

Dokumentujcie chronologię zdarzeń:

  • [Data] – zgłoszenie szkody
  • [Data] – pierwsze oględziny
  • [Data] – zamówienie części
  • [Data] – dostawa części
  • [Data] – rozpoczęcie naprawy
  • [Data] – zakończenie naprawy
  • [Data] – odbiór przez poszkodowanego

Zbierajcie dowody opóźnień:

  • E-maile do/od ubezpieczyciela (prośby o oględziny, kosztorysy)
  • Potwierdzenia zamówień części (daty)
  • Faktury zakupu (daty dostaw)

W procesie – wyjaśnijcie, dlaczego naprawa trwała długo (zwłoka ubezpieczyciela, opóźnienia dostaw)

Z praktyki: W sprawie, którą prowadziłem, biegły ustalił, że między zgłoszeniem potrzeby ponownych oględzin a ich przeprowadzeniem upłynęło 26 dni – zwłoka poszkodowanego. Ten okres został odjęty od uzasadnionego najmu. Gdyby warsztat udokumentował, że to ubezpieczyciel zwlekał (a nie poszkodowany), okres najmu byłby dłuższy.

Błąd nr 6: Nieprawidłowe wyliczenie roszczenia

Warsztat składa pozew, ale wyliczenie dochodzonej kwoty jest błędne lub niejasne.

Typowe błędy:

1. Niezgodność między żądaniem pozwu a faktycznym roszczeniem

Warsztat dochodził 5.609,50 zł, ale faktyczne koszty wyniosły:

  • Naprawa: 15.887,01 zł
  • Najem: 6.765 zł
  • Razem: 22.652,01 zł
  • Wypłacone przez ubezpieczyciela: 17.042,51 zł
  • Różnica: 5.609,50 zł ✅ (w tym przypadku poprawnie)

Ale warsztat nie wyjaśnił, jak doszedł do tej kwoty – sąd musiał sam to rekonstruować.

Rozwiązanie: W uzasadnieniu pozwu dokładnie rozbijcie wyliczenie:

„Łączne koszty poniesione przez powoda: 22.652,01 zł (15.887,01 zł naprawa + 6.765 zł najem). Ubezpieczyciel wypłacił dotychczas 17.042,51 zł (11.495,21 zł naprawa + 5.547,30 zł najem). Pozostała do zapłaty kwota: 22.652,01 – 17.042,51 = 5.609,50 zł.”

2. Błędne naliczenie odsetek

Warsztat dochodził odsetek od niewłaściwej daty (np. od daty naprawy zamiast od daty, kiedy ubezpieczyciel powinien był wypłacić).

Poprawnie: Odsetki od daty, kiedy ubezpieczyciel pozostaje w zwłoce = 30 dni od zgłoszenia szkody (art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych).

3. Dochodzenie kwot brutto zamiast netto (lub odwrotnie)

Warsztat jest czynnym podatnikiem VAT, więc kwoty w fakturach to netto + VAT = brutto. W pozwie należy dochodzić kwot brutto (bo takie są faktyczne koszty poszkodowanego).

Ale jeśli w uzasadnieniu mieszacie kwoty netto i brutto, sąd może się pogubić.

Rozwiązanie: Konsekwentnie operujcie kwotami brutto (takie są na fakturach) i jasno to oznaczajcie.

Błąd nr 7: Zbyt późne wystąpienie do sądu (przedawnienie)

Roszczenia odszkodowawcze z OC ulegają przedawnieniu. Jeśli warsztat za późno wystąpi do sądu, może stracić prawo do odszkodowania.

Terminy przedawnienia:

Roszczenia odszkodowawcze z OC:

  • 3 lata od dnia, w którym poszkodowany (warsztat po cesji) dowiedział się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia (art. 442¹ § 1 k.c.)
  • Nie dłużej niż 10 lat od zdarzenia wywołującego szkodę (art. 442¹ § 2 k.c.)

Kiedy biegnie przedawnienie?

Dla warsztatu (po cesji):

Przedawnienie biegnie od momentu, gdy warsztat nabył wierzytelność (data cesji) lub dowiedział się o odmowie ubezpieczyciela wypłaty pełnego odszkodowania.

Typowy scenariusz:

  • 15 listopada 2017 – wypadek
  • 7 marca 2018 – cesja wierzytelności na warsztat
  • 20 marca 2018 – ubezpieczyciel odmówił dopłaty (decyzja ostateczna)
  • Przedawnienie: 20 marca 2021 (3 lata od odmowy)

Jeśli warsztat wystąpi do sądu dopiero 21 marca 2021, ubezpieczyciel podniesie zarzut przedawnienia – roszczenie wygasło.

Jak przerwać bieg przedawnienia?

1. Wystąpienie z powództwem do sądu – bieg przedawnienia przerywa się w dniu wniesienia pozwu (art. 123 § 1 pkt 1 k.c.)

2. Uznanie roszczenia przez dłużnika – jeśli ubezpieczyciel częściowo wypłacił odszkodowanie (uznał część roszczenia), przedawnienie przerywa się (art. 123 § 1 pkt 2 k.c.)

Rozwiązanie:

Monitorujcie terminy – jeśli ubezpieczyciel odmówił dopłaty, macie 3 lata na pozew
Nie zwlekajcie – im szybciej wystąpicie, tym lepiej (świeże dowody, łatwiejsza opinia biegłego)
Jeśli termin się zbliża – w ostateczności złóżcie pozew, nawet jeśli dokumentacja nie jest idealna (możecie ją uzupełnić w toku procesu)

Z praktyki: Widziałem sprawę, gdzie warsztat zwlekał z pozwem 3,5 roku od odmowy ubezpieczyciela. Ubezpieczyciel podniósł zarzut przedawnienia. Sąd oddalił powództwo w całości – roszczenie wygasło. Warsztat stracił kilkanaście tysięcy złotych.

Błąd nr 8: Stosowanie zawyżonych stawek bez uzasadnienia

Warsztat stosuje stawkę roboczogodziny 150 zł netto, podczas gdy na lokalnym rynku (warsztaty niezależne) średnia to 100-110 zł. Brak uzasadnienia dla wyższej stawki.

Problem:

Biegły zbada rynek i ustali, że stawka warsztatu jest znacząco zawyżona. Sąd zredukuje stawkę do średniej rynkowej.

Przykład:

  • Warsztat: 30 rbh × 150 zł = 4.500 zł
  • Średnia rynkowa: 30 rbh × 105 zł = 3.150 zł
  • Strata: 1.350 zł

Kiedy wyższa stawka jest uzasadniona?

  • Specjalizacja (warsztat specjalistyczny w naprawach powypadkowych)
  • Nowoczesny sprzęt (kabina lakiernicza, rama pomiarowa)
  • Certyfikaty (I-CAR, autoryzacje producentów)
  • ASO (autoryzowany serwis – ale tylko dla odpowiednich marek i nowych pojazdów)

Rozwiązanie:

Stosujcie stawki zbliżone do rynkowych w Waszej lokalizacji
Jeśli wyższa stawka – udokumentujcie uzasadnienie (certyfikaty, zdjęcia sprzętu)
W procesie – wyjaśnijcie biegłemu specyfikę warsztatu (nie zakładajcie, że sam to ustali)

Błąd nr 9: Brak komunikacji z poszkodowanym

Warsztat nabywa cesję od poszkodowanego i… znika. Nie informuje poszkodowanego o postępach, nie konsultuje decyzji.

Problem:

Poszkodowany:

  • Nie wie, co się dzieje z jego sprawą
  • Może wycofać cesję (jeśli w umowie było takie zastrzeżenie)
  • Może odmówić zeznań jako świadek w procesie (bo jest niezadowolony)

Dlaczego komunikacja jest ważna?

  1. Poszkodowany może być świadkiem – jego zeznania o zasadności najmu, wyborze warsztatu, potrzebach transportowych są kluczowe
  2. Poszkodowany może musieć podpisać dodatkowe dokumenty (np. upoważnienie dla biegłego do oględzin pojazdu)
  3. Poszkodowany ma prawo wiedzieć, co dzieje się z „jego” sprawą (formalnie już nie jego po cesji, ale pojazd nadal jego)

Rozwiązanie:

Informujcie poszkodowanego o postępach (decyzja ubezpieczyciela, pozew, terminy rozpraw)
Konsultujcie kluczowe decyzje (np. czy zawrzeć ugodę)
Przygotujcie poszkodowanego do ewentualnych zeznań (co będzie pytany, jakie fakty są istotne)
Bądźcie dostępni – jeśli poszkodowany dzwoni z pytaniem, odpowiedzcie

Błąd nr 10: Nieznajomość wartości pojazdu (ryzyko szkody całkowitej)

Warsztat wykonuje naprawę za 20.000 zł, nie sprawdzając wcześniej, ile wart był pojazd. Okazuje się, że pojazd wart 15.000 zł – szkoda całkowita.

Problem:

Warsztat może dochodzić maksymalnie 15.000 zł (wartość pojazdu), nie 20.000 zł. Różnicę (5.000 zł) pokrywa… warsztat (jeśli nie ustalił tego wcześniej z poszkodowanym).

Dlaczego warsztaty popełniają ten błąd?

  • Nie sprawdzają wartości pojazdu przed naprawą
  • Zakładają, że „ubezpieczyciel wypłaci koszty naprawy”
  • Nie informują poszkodowanego o ryzyku szkody całkowitej

Rozwiązanie:

Przed rozpoczęciem naprawy oszacujcie wartość pojazdu (oferty sprzedaży, kalkulatory online)
Porównajcie z szacowanym kosztem naprawy – czy grozi szkoda całkowita?
Poinformujcie poszkodowanego – jeśli koszt > wartość, poszkodowany musi być świadomy konsekwencji
Jeśli poszkodowany chce naprawy mimo wszystko – ustalcie, kto pokryje różnicę (najlepiej na piśmie)

Z praktyki: Widziałem warsztat, który naprawił pojazd za 25.000 zł, a pojazd wart był 18.000 zł. Sąd zasądził tylko 18.000 zł. Warsztat stracił 7.000 zł, bo nie ustalił z poszkodowanym, kto pokryje różnicę. Poszkodowany odmówił dopłaty, twierdząc, że „warsztat powinien był go ostrzec”.

Jak unikać tych błędów – kompleksowa lista kontrolna

PRZED NAPRAWĄ:

✅ Sprawdźcie, czy pojazd jest jezdny i czy może czekać na oględziny
✅ Oszacujcie wartość pojazdu (oferty sprzedaży)
✅ Zróbcie wstępny kosztorys naprawy
✅ Porównajcie koszt z wartością – czy grozi szkoda całkowita?
✅ Poinformujcie poszkodowanego o szacowanych kosztach i ryzykach
✅ Zróbcie kompleksową dokumentację fotograficzną (przed demontażem czegokolwiek)

W TRAKCIE NAPRAWY:

✅ Sporządzcie protokół przyjęcia pojazdu do naprawy (data, stan, podpis poszkodowanego)
✅ Jeśli udostępniacie pojazd zastępczy – umowa najmu na piśmie
✅ Dokumentujcie chronologię (zamówienie części, dostawa, rozpoczęcie naprawy)
✅ Zbierajcie faktury zakupu części
✅ Róbcie zdjęcia w trakcie naprawy (zwłaszcza ukryte uszkodzenia)

PO NAPRAWIE:

✅ Sporządzcie protokół wydania pojazdu (data, stan, podpis poszkodowanego)
✅ Protokół zwrotu pojazdu zastępczego
✅ Wystawcie szczegółową fakturę za naprawę (rozpisane rbh, części)
✅ Wystawcie fakturę za najem (liczba dni, stawka)

CESJA WIERZYTELNOŚCI:

✅ Zawrzyjcie cesję na piśmie, z precyzyjnym określeniem wierzytelności (data szkody, nr rejestracyjny, ubezpieczyciel, kwota)
✅ Cesja powinna być zawarta przed wypłatą pełnego odszkodowania przez ubezpieczyciela
✅ Oba podpisy (cedent i cesjonariusz), data
✅ Przechowujcie oryginał cesji w dokumentacji sprawy

PRZED PROCESEM:

✅ Sprawdźcie kompletność dokumentacji (lista kontrolna z artykułu 3)
✅ Wyliczcie dokładnie dochodzoną kwotę (koszty – wypłacone odszkodowanie)
✅ Sprawdźcie termin przedawnienia (3 lata od odmowy ubezpieczyciela)
✅ Rozważcie konsultację z prawnikiem (ocena szans, strategia)

W TRAKCIE PROCESU:

✅ Odpowiadajcie na pytania biegłego rzetelnie i szybko
✅ Przeanalizujcie opinię biegłego – czy są błędy? Zgłoście zastrzeżenia
✅ Informujcie poszkodowanego o postępach
✅ Przygotujcie poszkodowanego do ewentualnych zeznań jako świadek

FAQ

1. Co zrobić, jeśli już popełniłem błąd (np. wadliwa cesja)?

Jeśli jeszcze nie rozpocząłeś procesu, spróbuj naprawić błąd:

  • Wadliwa cesja → zawrzyj nową, poprawną cesję z poszkodowanym
  • Brak dokumentacji → zbierz to, co możesz (zeznania poszkodowanego, dokumenty pośrednie)

Jeśli proces już trwa, skonsultuj się z prawnikiem – może da się jeszcze coś naprawić (np. uzupełnić dokumentację, poprawić cesję za zgodą sądu).

2. Czy mogę poprawić fakturę po wystąpieniu do sądu?

Możesz wystawić fakturę korygującą, ale sąd i biegły będą bacznie przyglądać się, dlaczego korygowałeś. Jeśli korekta jest niewielka (np. drobny błąd w numerze części), zazwyczaj OK. Jeśli znacząca (np. dodałeś nowe pozycje), może wzbudzić podejrzenia.

3. Co jeśli nie mam zdjęć sprzed naprawy?

To osłabia Twoją pozycję, ale nie dyskwalifikuje. Możesz powołać się na:

  • Protokół szkody ubezpieczyciela (jeśli były oględziny)
  • Kosztorys ubezpieczyciela (opisuje uszkodzenia)
  • Zeznania poszkodowanego (opowie, co było uszkodzone)
  • Zdjęcia z policji/prokuratury (jeśli było postępowanie)

4. Czy błąd w umowie cesji zawsze oznacza przegraną?

Nie zawsze. Jeśli błąd jest niewielki (np. literówka w numerze rejestracyjnym), sąd może to pominąć. Jeśli błąd poważny (np. brak określenia, jakiej szkody dotyczy), sąd może oddalić powództwo. Możesz wtedy poprawić cesję.

5. Co jeśli poszkodowany nie chce być świadkiem (jest niezadowolony z warsztatu)?

Sąd może wezwać poszkodowanego jako świadka na wniosek strony (Twój lub ubezpieczyciela). Poszkodowany ma obowiązek stawić się i zeznawać (chyba że ma prawo odmowy zeznań, ale to rzadkość). Jeśli nie stawił się, sąd może nałożyć grzywnę.

6. Czy mogę wystąpić do sądu bez prawnika?

Możesz, ale to ryzykowne. Proces cywilny ma wiele pułapek proceduralnych. Brak doświadczenia może skutkować:

  • Wadliwym pozwem (odrzucenie, zwrot)
  • Błędami w argumentacji
  • Nieprawidłowym reagowaniem na zarzuty ubezpieczyciela
  • Złym przygotowaniem do współpracy z biegłym

Jeśli dochodzona kwota jest znacząca (powyżej 10.000 zł), warto skonsultować się z prawnikiem przynajmniej na etapie przygotowania pozwu.

Najważniejsze wnioski

  1. Cesja to fundament – bez prawidłowej cesji nie macie prawa wystąpić do sądu
  2. Dokumentacja to wszystko – każdy brakujący dokument osłabia sprawę
  3. Oszacujcie ryzyko szkody całkowitej przed naprawą – może zaoszczędzić tysięcy złotych
  4. Komunikujcie się z poszkodowanym – to Wasz kluczowy świadek i sojusznik
  5. Nie zawyżajcie stawek i cen – biegły to sprawdzi i straci wasze zaufanie
  6. Monitorujcie terminy – przedawnienie to definitywna przegrana
  7. Faktury muszą być rzetelne i szczegółowe – ogólniki nie przejdą w sądzie
  8. Zbierajcie dokumentację na bieżąco – nie zostawiajcie tego na moment procesu
  9. Poczekajcie na oględziny przed naprawą (o ile możliwe)
  10. Rozważcie pomoc prawnika – koszt porady to ułamek potencjalnej straty w procesie

Zakończenie

Większość błędów, które popełniają warsztaty w sporach z ubezpieczycielami, da się łatwo uniknąć – wystarczy świadomość zagrożeń i systematyczne podejście do dokumentacji. Warsztat, który od początku dba o prawidłową cesję, kompletną dokumentację, komunikację z poszkodowanym i realistyczne wyceny, ma wielokrotnie większe szanse na wygraną w sądzie. W kolejnych artykułach omówimy tematy związane z warsztatami partnerskymi ubezpieczycieli oraz możliwością dochodzenia odszkodowania za utratę wartości handlowej pojazdu.

Rozbudowany disclaimer: Niniejszy artykuł stanowi ogólną informację prawną i nie zastępuje indywidualnej porady prawnej w konkretnej sprawie. Każda sprawa o odszkodowanie wymaga analizy konkretnych okoliczności i dokumentów. Kancelaria nie ponosi odpowiedzialności za działania podjęte na podstawie informacji zawartych w artykule. W celu uzyskania porady prawnej dostosowanej do Państwa sytuacji, zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Podsumowanie kancelarii: Niniejszy artykuł powstał w oparciu o doświadczenie i wiedzę zespołu Kancelarii Prawnej Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy. Od lat wspieramy warsztaty samochodowe z Poznania i całej Wielkopolski w dochodzeniu roszczeń od ubezpieczycieli, pomagając unikać typowych błędów i budując silne sprawy od podstaw.

Zapraszam do Kancelarii Prawnej Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl
www: https://blogoodszkodowaniach.pl

Nie tylko alkohol – cztery sposoby na finansową katastrofę po wypadku

Kilka wpisów temu pisałem o regresie nietypowym w kontekście jazdy po alkoholu. Artykuł wywołał sporo reakcji, ale też pytań: „Panie mecenasie, a co z innymi sytuacjami? Czy tylko pijani kierowcy muszą zwracać odszkodowania?”.

Odpowiedź brzmi: nie tylko oni. I właśnie o tym dziś – o czterech kategoriach kierowców, którzy mogą stracić wszystko po spowodowaniu wypadku, mimo wykupionego OC.

Przypomnijmy – czym jest regres nietypowy?

Dla tych, którzy nie czytali poprzedniego wpisu, krótkie przypomnienie. Regres nietypowy to mechanizm prawny, który pozwala ubezpieczycielowi dochodzić od sprawcy wypadku zwrotu wszystkich kwot wypłaconych poszkodowanym z polisy OC.

Schemat jest prosty i okrutny:

  1. Spowodowałeś wypadek w określonych okolicznościach
  2. Ubezpieczyciel wypłaca poszkodowanym odszkodowania, zadośćuczynienia, renty (bo musi – takie prawo)
  3. Potem ubezpieczyciel przychodzi do Ciebie i mówi: „Oddawaj każdą złotówkę”

I nagle Twoje OC, za które płacisz co roku kilkaset czy kilka tysięcy złotych, okazuje się bezużyteczne. Gorzej – sam jesteś teraz dłużnikiem na dziesiątki, setki tysięcy złotych, a czasem więcej.

Art. 43 ustawy – cztery grzechy śmiertelne kierowcy

Podstawą prawną regresu nietypowego jest art. 43 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych. Przepis ten wymienia cztery sytuacje, w których ubezpieczyciel może dochodzić zwrotu wypłaconego odszkodowania.

Przytoczę go w całości, bo to kluczowe:

Art. 43. Zakładowi ubezpieczeń przysługuje prawo dochodzenia od kierującego pojazdem mechanicznym zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych odszkodowania, jeżeli kierujący:

  1. wyrządził szkodę umyślnie lub w stanie po użyciu alkoholu albo pod wpływem środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii;
  2. wszedł w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa;
  3. nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym, z wyjątkiem przypadków, gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia albo o pościg za osobą podjęty bezpośrednio po popełnieniu przez nią przestępstwa;
  4. zbiegł z miejsca zdarzenia.

Pierwszy punkt – alkohol i narkotyki – omawiałem szczegółowo w poprzednim wpisie. Dziś skupię się na pozostałych trzech.

Grzech nr 2: Kradzież pojazdu

Ten przypadek jest stosunkowo prosty i – przyznam szczerze – mało mnie obchodzi. Jeśli ukradłeś auto i spowodowałeś nim wypadek, to sorry, nie masz mojej sympatii. Płać.

Co ciekawe, przepis mówi o „wejściu w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa”. Czyli nie tylko kradzież (art. 278 Kodeksu karnego), ale też:

  • Przywłaszczenie pojazdu (art. 284 KC)
  • Rozbój z użyciem przemocy w celu zdobycia pojazdu (art. 280 KC)
  • Kradzież z włamaniem (art. 279 KC)

W praktyce kancelarii nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, żeby ktoś przyszedł i powiedział: „Panie mecenasie, ukradłem auto, zrobiłem wypadek, co teraz?”. Ale teoretycznie – taka osoba musiałaby zwrócić ubezpieczycielowi całe odszkodowanie.

I tutaj swoją drogą ciekawostka prawna: jeśli pasażer skradzionego auta ulegnie wypadkowi, to ma prawo do odszkodowania z OC sprawcy (złodzieja). Ale to sprawca będzie musiał to zwrócić ubezpieczycielowi.

Grzech nr 3: Brak uprawnień – tu już może być problem

A to jest kategoria, która dotyczy znacznie większej liczby osób. I tu zaczyna się ciekawiej.

Sytuacja 1: Nigdy nie miałeś prawa jazdy

Najprostszy przypadek. Jeździsz bez prawa jazdy (nigdy go nie zrobiłeś lub masz kategorię B, a prowadzisz motocykl wymagający kategorii A) i spowodowałeś wypadek.

Ubezpieczyciel może dochodzić regresu.

Pamiętam sprawę, gdzie młody chłopak „pożyczył” motor kolegi (kategoria A2), choć sam miał tylko prawo jazdy kategorii B. „Przecież to też jest pojazd na dwóch kółkach, jak trudno może być?”. Okazało się – bardzo trudno. Wypadek, rozbity samochód, poszkodowany z połamaną nogą.

Ubezpieczyciel wypłacił 60 000 zł. I przyszedł z pozwem o zwrot do chłopaka.

Sytuacja 2: Miałeś prawo jazdy, ale zostało Ci odebrane

To jest bardziej subtelny przypadek. Jeśli sąd orzekł wobec Ciebie zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych (art. 42 § 2 Kodeksu karnego) i w tym okresie prowadzisz samochód – de iure nie posiadasz uprawnień.

I to jest pułapka, w którą wpada więcej osób, niż by się wydawało.

Typowy scenariusz:

  • Ktoś dostaje wyrok za jazdę po pijaku + zakaz prowadzenia pojazdów na 3 lata
  • Fizycznie prawo jazdy jest u niego (albo w sądzie, albo oddane po zakończeniu zakazu)
  • Po roku myśli: „Eh, nikt mnie nie sprawdzi” i siada za kółko
  • Spowoduje kolizję (nawet niewielką)
  • Ubezpieczyciel: „Regres!”

Co ciekawe, nie chodzi tu tylko o zakaz orzeczony wyrokiem karnym. Podobnie działa zatrzymanie prawa jazdy przez starostę (art. 101 ustawy Prawo o ruchu drogowym) np. z powodu uzbierania 24 punktów karnych lub po przekroczeniu prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym.

Jeśli w okresie zatrzymania prowadzisz pojazd i spowodowałeś wypadek – technicznie nie masz uprawnień. Ubezpieczyciel może się domagać regresu.

Wyjątek: Ratowanie życia lub pościg

Przepis zawiera jeden wyjątek: jeśli prowadzisz pojazd bez uprawnień, ale robisz to w celu ratowania życia ludzkiego lub mienia albo pościgu za przestępcą – regres Ci nie grozi.

Przykład hipotetyczny: Jesteś w lesie, kolega dostaje zawału. Nie masz prawa jazdy (albo masz zakaz). Wsiadasz w jego auto i jedziesz do szpitala. Po drodze spowodowałeś kolizję. Teoretycznie – możesz się bronić, że ratowałeś życie.

Praktycznie? Lepiej wtedy wezwać karetkę.

Inny przykład: Widzisz, jak złodziej ucieka z twoim portfelem. Wsiadasz w cudzy motor (nie masz kategorii A) i jedziesz w pościg. Kolizja. Teoretycznie – wyjątek.

Ale uwaga – wyjątek działa tylko, gdy bezpośrednio po przestępstwie podjąłeś pościg. Jeśli przestępstwo było wczoraj, a dziś jedziesz szukać złodzieja – to już nie jest pościg w rozumieniu przepisu.



Grzech nr 4: Ucieczka z miejsca zdarzenia – najbardziej kontrowersyjny

I tu dochodzimy do kategorii, która jest moim zdaniem najbardziej problematyczna. Bo podczas gdy alkohol, kradzież czy brak uprawnień są stosunkowo jasne – „ucieczka z miejsca zdarzenia” bywa różnie interpretowana.

Czym jest „zbiegnięcie”?

Kodeks karny w art. 178 § 3 mówi o „oddaleniu się z miejsca zdarzenia”. Ale ustawa o ubezpieczeniach mówi o „zbiegnięciu”. Czy to to samo?

Orzecznictwo wskazuje, że „zbiegnięcie” to oddalenie się z miejsca zdarzenia bez uprzedniego dopełnienia obowiązków wynikających z przepisów o ruchu drogowym (art. 39 ustawy Prawo o ruchu drogowym).

Te obowiązki to:

  • Zatrzymanie pojazdu
  • Udzielenie pomocy poszkodowanym (jeśli są)
  • Niezwłoczne zawiadomienie Policji (jeśli są poszkodowani lub szkoda przekracza 3000 zł)
  • Pozostanie na miejscu do czasu przyjazdu Policji (jeśli wymagane)

Co to znaczy w praktyce?

Tu zaczyna się problem. Bo co, jeśli:

  • Spowodowałeś kolizję, nie było poszkodowanych, wymieniłeś się danymi z drugim kierowcą i pojechałeś dalej? To nie jest zbiegnięcie.
  • Spowodowałeś wypadek, są poszkodowani, ale byłeś w szoku pourazowym i „odjechałeś na autopilocie”? Sąd może uznać, że to zbiegnięcie (ale zależy od okoliczności).
  • Spowodowałeś wypadek, pojechałeś na posterunek Policji zgłosić zdarzenie (bo telefon się rozładował)? Może być uznane za dopełnienie obowiązku (ale lepiej zostać na miejscu).

Przypadek z praktyki kancelarii

Pamiętam sprawę pana Piotra. Wracał z pracy, zmęczony, nie zauważył pieszego na przejściu. Uderzył go (na szczęście lekko), pieszy wstał, powiedział „nic mi nie jest, jadę dalej”. Pan Piotr, widząc że pieszy odchodzi, też odjechał.

Tydzień później – wezwanie od Policji. Pieszy zgłosił się do lekarza z bólem ręki (stłuczenie). Oskarżenie: oddalenie się z miejsca wypadku.

Sąd karny uniewinnił pana Piotra (uznał, że działał w błędzie co do faktu – myślał, że to kolizja bez poszkodowanych). Ale ubezpieczyciel i tak próbował dochodzić regresu. Musieliśmy walczyć – ostatecznie wygraliśmy, ale to były nerwy.

„Pojechałem po pomoc” – czy to obrona?

Często słyszę: „Panie mecenasie, ja nie uciekałem, tylko pojechałem po pomoc!”.

To może być obrona, ale musi być wiarygodna:

  • Telefon się rozładował – może być
  • Nie było zasięgu – może być (ale gdzie?)
  • „Byłem w szoku” – trudniejsze do udowodnienia
  • „Chciałem pojechać do domu po dowód” – raczej nie przejdzie

Kluczowe pytanie: czy obiektywnie było konieczne oddalenie się? Jeśli na miejscu byli inni świadkowie z telefonami, trudno uwierzyć, że musiałeś jechać po pomoc.

Jak się bronić? Praktyczne rady

Jeśli znalazłeś się w sytuacji, gdy ubezpieczyciel domaga się regresu (z któregoś z czterech powodów), oto co możesz zrobić:

1. W przypadku alkoholu/narkotyków

  • Raczej ciężko się bronić – wynik badania krwi jest nieubłagany
  • Jedyna nadzieja: kwestionowanie prawidłowości badania (ale to rzadko się udaje)

2. W przypadku braku uprawnień

  • Jeśli miałeś zakaz prowadzenia – trudno się bronić
  • Jeśli prowadziłeś pojazd innej kategorii – możesz argumentować, że nie wiedziałeś (ale to słaba linia obrony)
  • Jedyna realna szansa: wyjątek „ratowania życia”

3. W przypadku „ucieczki”

  • Zbieraj dowody, że nie uciekałeś: zapis GPS z telefonu, świadkowie, nagrania z kamer
  • Udowodnij, że obiektywnie było konieczne oddalenie się (np. brak telefonu, brak świadków, konieczność zawiezienia dziecka do szpitala)
  • Jeśli byłeś w szoku – zaświadczenia od psychologa/psychiatry o zespole stresu pourazowego

4. Wynegocjuj raty Ubezpieczyciel rzadko odpuszcza regres całkowicie, ale czasem można wynegocjować spłatę w ratach. To lepsze niż egzekucja komornicza.

Moja refleksja – czy to sprawiedliwe?

Swoją drogą, zastanawiam się czasem, czy regres nietypowy w obecnym kształcie jest sprawiedliwy.

W przypadku alkoholu – tak, zdecydowanie. Kto siada pijany za kółko, świadomie łamie prawo i powinien ponieść pełną odpowiedzialność.

W przypadku kradzieży – też tak. Jasne jak słońce.

Ale w przypadku „ucieczki”? Tu mam wątpliwości. Bo granica między „oddaleniem się z usprawiedliwionych przyczyn” a „zbiegnięciem” bywa cienka. I trudno mi czasem zgodzić się z interpretacją, że ktoś, kto odjechał w szoku (obiektywnie nie wiedząc, co robi), powinien ponieść takie same konsekwencje jak pijany kierowca.

Ale prawo jest takie, jakie jest. I dopóki nie zmieni się ustawa, ubezpieczyciele będą z tego korzystać.

Podsumowanie – cztery drogi do bankructwa

Reasumując, regres nietypowy grozi Ci, jeśli:

  1. Jedziesz po alkoholu lub narkotykach – nawet 0,2 promila wystarczy
  2. Ukradłeś pojazd – jasne
  3. Nie masz uprawnień – bo nigdy nie zrobiłeś prawa jazdy, bo masz zakaz, bo zatrzymano Ci dokument
  4. Uciekłeś z miejsca wypadku – nawet jeśli „pojechałeś po pomoc”

W każdym z tych przypadków ubezpieczyciel może dochodzić od Ciebie zwrotu wszystkich kwot wypłaconych poszkodowanym. To mogą być dziesiątki, setki tysięcy złotych. W przypadku śmierci – nawet milion i więcej.

I tu już nie pomoże „nie wiedziałem” ani „myślałem, że ubezpieczenie mnie ochroni”. Prawo jest bezlitosne.

Moja rada? Po prostu nie rób tego. Nie jedź po alkoholu. Nie jedź bez uprawnień. I jak spowodowałeś wypadek – zostań na miejscu, nawet jeśli to stresujące. Bo konsekwencje „ucieczki” mogą być nieporównywalnie gorsze niż konsekwencje przyznania się do winy.

A jeśli już się wpakowałeś w taką sytuację – szukaj pomocy prawnika od razu. Bo tu liczy się każdy dzień.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawnikododszkodowan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, art. 43

Dlaczego ubezpieczyciel zaproponował 16 000 zł, a sąd zasądził 80 000 zł?

To pytanie słyszę niemal w każdej sprawie odszkodowawczej. Klient przychodzi do mnie z propozycją ubezpieczyciela i pyta: „Panie mecenasie, czy to jest dobra kwota?”. Najczęściej odpowiadam: „Nie. I to nawet nie jest blisko dobrej kwoty”.

Dziś opowiem Wam o sprawie, która doskonale ilustruje, jak działa mechanizm zaniżania odszkodowań przez towarzystwa ubezpieczeń. Różnica między propozycją a wyrokiem wyniosła 500%. Pięćset procent. Nie jest to przypadek.

Spis treści

  1. Czym był wypadek – krótkie przypomnienie
  2. Pierwsze propozycje ubezpieczyciela
  3. Dlaczego tak niska kwota?
  4. Co zmieniło się w sądzie
  5. Praktyczne wnioski dla poszkodowanych

Czym był wypadek – krótkie przypomnienie

Osiemnastoletni chłopak, nazwijmy go Janek, jechał motocyklem. Kierowca samochodu, wykonując skręt w lewo, zajechał mu drogę. Efekt? Złamany kręgosłup, operacja ze stabilizacją śrubami, które zostaną w ciele na zawsze, pół roku leczenia i rehabilitacji. Koniec marzeń o zostaniu zawodowym ratownikiem WOPR. Zmiana całych planów życiowych.

Brzmi poważnie? Bo jest poważnie. Szczególnie dla osiemnastolatka, który dopiero zaczynał dorosłe życie.

Pierwsza propozycja: odmowa wypłaty

Co ciekawe, ubezpieczyciel początkowo w ogóle odmówił wypłaty jakiegokolwiek świadczenia. Argumentacja? „Nie ustalono odpowiedzialności za wypadek”. To klasyczny ruch. Zwlekanie, oczekiwanie, że poszkodowany się zmęczy albo zaakceptuje niższą kwotę „byle szybciej”.

Dopiero po interwencji, dostarczeniu dokumentacji policyjnej i nacisku ze strony pełnomocnika, ubezpieczyciel uznał swoją odpowiedzialność.

Druga propozycja: 20 000 zł (a właściwie 16 000 zł)

Kiedy wreszcie ubezpieczyciel przyznał, że ponosi odpowiedzialność, zaproponował… 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia.

Ale to nie koniec. Ubezpieczyciel stwierdził, że Janek przyczynił się do wypadku w 20% (co było bezsporne), więc ostatecznie wypłacił mu 16 000 zł.

Szesnaście tysięcy złotych za:

  • Złamany kręgosłup w wieku 18 lat
  • Operację z dużą utratą krwi i transfuzją
  • Śruby w kręgosłupie na zawsze
  • Dwa tygodnie w szpitalu
  • Pół roku rehabilitacji
  • 15% trwały uszczerbek na zdrowiu
  • Zniweczone plany życiowe
  • Niemożność wykonywania wymarzonego zawodu
  • Trwałe ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu

Argumentacja ubezpieczyciela

Kiedy sprawę wnieśliśmy do sądu, pozwany w odpowiedzi na pozew napisał (cytuję z pamięci istotę argumentacji):

„Obrażenia powoda nie były szczególnie groźne dla zdrowia i niewątpliwie umożliwiają normalne funkcjonowanie. Powód nie wykazał, aby rodzaj uszkodzeń ciała uzasadniał żądanie zadośćuczynienia we wskazanej kwocie”.

Przeczytajcie to jeszcze raz. Złamany kręgosłup z operacją „nie był szczególnie groźny”. Trwały 15% uszczerbek „umożliwia normalne funkcjonowanie”.

Dlaczego ubezpieczyciele tak działają?

Z mojego doświadczenia wynika, że to nie jest złośliwość pojedynczego likwidatora. To systemowa praktyka. Dlaczego?

Po pierwsze: większość ludzi przyjmuje pierwszą propozycję

Statystyki ubezpieczycieli pokazują, że 70-80% poszkodowanych akceptuje pierwszą lub drugą propozycję. Nie idą do prawnika, nie walczą, po prostu biorą co dostali. Dla ubezpieczyciela to ogromna oszczędność.

Jeśli z 100 przypadków:

  • 80 osób przyjmie zaniżoną kwotę bez walki
  • 15 osób się ugodzi po interwencji prawnika
  • 5 spraw trafi do sądu

To nawet jeśli w tych 5 sprawach sądowych przegrają i zapłacą więcej, i tak na tych 80 pozostałych przypadkach zaoszczędzili fortunę.

Po drugie: czas działa na korzyść ubezpieczyciela

Im dłużej trwa sprawa, tym bardziej poszkodowany jest zmęczony. Proces sądowy może trwać 2-4 lata. W tym czasie:

  • Poszkodowany żyje w niepewności
  • Ma koszty prawnika (chyba że na podstawie pełnomocnictwa koszty przerzuci na ubezpieczyciela przy wygranej)
  • Potrzebuje pieniędzy „tu i teraz” na leczenie, rehabilitację
  • Jest bardziej skłonny do ugody

Ubezpieczyciel? On może czekać. Ma środki, ma prawników na etatach, nie ponosi dodatkowych kosztów związanych z przedłużaniem się sprawy.

Po trzecie: zaniżona „pierwsza oferta” to punkt wyjścia do negocjacji

Nawet jeśli poszkodowany się nie zgodzi i będzie negocjował, ubezpieczyciel ma margines do „ustępstw”.

Zaproponował 16 000 zł? W negocjacjach „pójdzie na rękę” i podniesie do 25 000 zł. Poszkodowany czuje się doceniony („w końcu mnie usłyszeli!”), a ubezpieczyciel i tak płaci wielokrotnie mniej niż zasądziłby sąd.

Co zmieniło się w sądzie?

W sądzie pojawiły się trzy kluczowe elementy, których nie było w postępowaniu likwidacyjnym:

1. Opinie biegłych sądowych

To nie jest ocena lekarza zatrudnionego przez ubezpieczyciela (który ma naturalny konflikt interesów). To niezależni eksperci powołani przez sąd.

W tej sprawie mieliśmy opinie:

  • Biegłego neurochirurga
  • Biegłej ortopedy-traumatologa

Oboje potwierdzili:

  • Trwały charakter uszczerbku
  • Niepewne rokowania na przyszłość
  • Konieczność dalszej kontroli lekarskiej
  • Znaczące ograniczenia w życiu codziennym
  • Niemożność wykonywania wielu zawodów

2. Pełna dokumentacja medyczna i życiowa

W sądzie przedstawiliśmy kompletny obraz życia Janka przed i po wypadku:

Przed wypadkiem:

  • Patent sternika motorowodnego
  • Uprawnienia młodszego ratownika WOPR
  • Aktywność sportowa: bieganie, pływanie, tenis, narciarstwo
  • Konkretne plany: kurs na ratownika zawodowego, studia na AWF lub Akademii Morskiej

Po wypadku:

  • Niemożność zaliczenia testów sprawności na ratownika WOPR (nie może pływać stylem klasycznym)
  • Odmowa przyjęcia na studia na Akademii Morskiej ze względów zdrowotnych
  • Kategoria D w wojsku (niezdolny do służby)
  • Rezygnacja z większości sportów
  • Zmiana planów życiowych (inne studia, inny zawód)
  • Problemy psychiczne (zamknięcie w sobie, konsultacje z psychologiem)

3. Prawna ocena „stosowności” zadośćuczynienia

Sąd nie patrzył na kwotę przez pryzmat „ile ubezpieczyciel chce zapłacić”, ale przez pryzmat „ile należy się poszkodowanemu za taką krzywdę”.

Sąd wziął pod uwagę:

  • Młody wiek (18 lat w chwili wypadku)
  • Całe życie przed nim z ograniczeniami
  • Intensywność i czas trwania cierpień
  • Trwałość skutków
  • Wpływ na plany życiowe i zawodowe
  • Zmianę osobowości
  • Aspekt psychologiczny (defekty kosmetyczne w tym wieku)

Wyrok: 80 000 zł

Sąd uznał, że całkowite zadośćuczynienie powinno wynieść 100 000 zł (przed uwzględnieniem przyczynienia).

Po odjęciu 20% z tytułu przyczynienia = 80 000 zł.

Skoro ubezpieczyciel wypłacił już 16 000 zł, do dopłaty pozostało 64 000 zł.

Czyli różnica wyniosła:

  • Propozycja ubezpieczyciela: 16 000 zł
  • Wyrok sądu: 80 000 zł
  • Różnica: 500%

I uwaga – to nie był żaden szalony, wygórowany wyrok. To było rozsądne, wyważone orzeczenie, uwzględniające wszystkie okoliczności sprawy.

Co jeszcze zasądzono?

Poza zadośćuczynieniem, sąd zasądził również:

1. Odszkodowanie za motocykl: 6 240 zł

Ubezpieczyciel zweryfikował szkodę z 6 400 zł do 7 800 zł (po interwencji z naszej strony), ale… nigdy jej nie wypłacił. Argumentował, że „nie ustalono odpowiedzialności”, później że „są wątpliwości”, potem że coś tam jeszcze. Po prostu zwlekał.

Sąd zasądził pełną kwotę (pomniejszoną o 20% przyczynienia) plus odsetki od 2016 roku.

2. Zwrot kosztów leczenia: 1 536 zł

Tu była ciekawa sytuacja. Ubezpieczyciel argumentował, że:

  • Nie wykazano, że wizyty faktycznie się odbyły
  • Nie wykazano, że były konieczne
  • Powinien korzystać z NFZ zamiast prywatnych wizyt

Mieliśmy faktury, dokumentację medyczną, zeznania świadków. Sąd uznał wszystkie koszty.

Co ciekawe, ubezpieczyciel kwestionował nawet wizyty u neurochirurga, który operował Janka. Tego samego lekarza, który go ratował po wypadku, którego Janek oczywiście chciał mieć jako lekarza prowadzącego. Ale według ubezpieczyciela „powinien chodzić do poradni NFZ i czekać 6 miesięcy na wizytę”.

3. Odsetki – i tu było najciekawiej

Ubezpieczyciel twierdził, że odsetki od zadośćuczynienia powinny być liczone dopiero od daty wyroku. Argumentował, że „zadośćuczynienie jest przyznawane przez sąd w granicach uznania sędziowskiego, więc nie ma podstaw do odsetek od wcześniejszej daty”.

Gdyby to przeszło, ubezpieczyciel zaoszczędziłby na odsetkach za ponad 4 lata zwłoki.

Sąd nie przystał na to i zasądził odsetki od daty, kiedy ubezpieczyciel otrzymał pełne wezwanie do zapłaty, czyli od listopada 2016 roku.

W liczbach: 64 000 zł × odsetki przez ~4,5 roku = dodatkowe kilkanaście tysięcy złotych.

4. Ustalenie odpowiedzialności na przyszłość

To jest coś, o czym wielu poszkodowanych nie wie, a jest niezwykle istotne.

Sąd ustalił, że ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność za wszelkie szkody na osobie Janka, które mogą ujawnić się w przyszłości w związku z tym wypadkiem.

Dlaczego to ważne? Bo biegły wprost stwierdził: „rokowania są niepewne”. Lekarz powiedział Jankowi, że jeśli urośnie więcej niż 4 cm, może potrzebować kolejnej operacji. Stan jego kręgosłupa może się pogorszyć z wiekiem.

Dzięki temu ustaleniu, jeśli za 5, 10, 15 lat pojawią się problemy zdrowotne związane z tym wypadkiem, Janek nie będzie musiał na nowo udowadniać w sądzie, że to skutek tamtego zdarzenia. Wystarczy wykazać sam fakt pogorszenia zdrowia.

Praktyczne wnioski dla poszkodowanych

1. Nigdy nie akceptuj pierwszej propozycji bez konsultacji z prawnikiem

Nawet jeśli wydaje Ci się, że kwota jest OK. Nawet jeśli ubezpieczyciel mówi „to maksimum, nie dostaniesz więcej”. W 90% przypadków pierwsza propozycja jest zaniżona.

Konsultacja z prawnikiem nic Cię nie kosztuje. Możesz się dowiedzieć, czy kwota jest adekwatna, czy warto walczyć, jakie masz szanse w sądzie.

2. Zbieraj dokumentację – CAŁĄ dokumentację

Nie tylko medyczną. Wszystko co pokazuje jak wypadek wpłynął na Twoje życie:

  • Uprawnienia, certyfikaty, patenty (które nie mogą być wykorzystane)
  • Dokumenty ze szkół, uczelni (odmowy przyjęcia, zwolnienia z zajęć)
  • Orzeczenia (wojskowe, o niepełnosprawności)
  • Zaświadczenia od pracodawców (o ograniczeniach w pracy)
  • Rachunki za leczenie prywatne (z opisem czego dotyczyły)
  • Zdjęcia blizn, dokumentacja wizualna
  • Zaświadczenia od psychologa/psychiatry (jeśli były konsultacje)

W tej sprawie kluczowe okazały się: odmowa przyjęcia na studia ze względów zdrowotnych, kategoria D w wojsku, niemożność zaliczenia testów na ratownika WOPR. To wszystko wzmacniało obraz tego, jak wypadek zniszczył plany życiowe młodego człowieka.

3. Nie daj się zastraszyć argumentami o NFZ

„Powinien pan czekać w kolejce NFZ zamiast chodzić prywatnie” – to standardowy argument ubezpieczycieli przy kwestionowaniu zwrotu kosztów leczenia.

Prawda jest taka, że:

  • Masz prawo do szybkiego, skutecznego leczenia
  • Kolejki w NFZ to powszechny problem (lata oczekiwania na specjalistów)
  • Możesz wybrać lekarza, któremu ufasz (szczególnie tego, który Cię operował)
  • Sądy uznają zwrot kosztów prywatnego leczenia, jeśli było zasadne

W tej sprawie Janek chodził do neurochirurga, który go operował. To było całkowicie logiczne i uzasadnione. Sąd przyznał zwrot wszystkich kosztów.

4. Pamiętaj o odsetkach

To nie są grosze. W tej sprawie odsetki przez 4,5 roku od kwoty 64 000 zł to dodatkowe kilkanaście tysięcy złotych.

Zawsze:

  • Wzywaj ubezpieczyciela do zapłaty na piśmie
  • Określ konkretną kwotę i termin
  • Zachowaj potwierdzenie doręczenia
  • W pozwie żądaj odsetek od daty wezwania

5. Rozważ żądanie ustalenia odpowiedzialności na przyszłość

Jeśli:

  • Jesteś młody
  • Skutki wypadku są trwałe
  • Rokowania są niepewne
  • Istnieje ryzyko pogorszenia stanu zdrowia w przyszłości

To koniecznie dołącz do pozwu żądanie ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość. To Cię zabezpieczy przed koniecznością prowadzenia kolejnego procesu za kilka lub kilkanaście lat.

6. Przygotuj się na długi proces

Ta sprawa trwała ponad 3 lata. To nie jest wyjątek, to norma w sprawach odszkodowawczych z poważnymi obrażeniami ciała.

Dlaczego tak długo?

  • Opinie biegłych (czekanie na wyznaczenie biegłego, na jego badanie, na sporządzenie opinii – to miesięce)
  • Terminy rozpraw (sądy są obciążone)
  • Ewentualne uzupełnienia dokumentacji

Musisz być na to przygotowany psychicznie i finansowo. Dlatego warto mieć prawnika, który poprowadzi sprawę od początku do końca.

Podsumowanie: System działa, ale…

Czy ubezpieczyciel działał nielegalnie? Nie.

Czy działał nieetycznie? W mojej ocenie – tak.

System jest tak skonstruowany, że opłaca się zaniżać odszkodowania, zwlekać z wypłatami, kwestionować oczywiste roszczenia. Większość ludzi się podda, przyjmie niższą kwotę, nie będzie walczyć.

Te 5-10% spraw, które trafiają do sądu i gdzie ubezpieczyciel przegrywa? To koszt prowadzenia biznesu. Nadal wychodzi na plus.

Dlatego jako prawnik specjalizujący się w odszkodowaniach zawsze mówię klientom:

Nie chodzi o to, żeby walczyć z ubezpieczycielem ze złośliwości. Chodzi o to, żeby dostać to, co Ci się należy. Ani złotówki więcej, ani złotówki mniej.

W tej sprawie należało się 80 000 zł (po uwzględnieniu przyczynienia), a nie 16 000 zł. I tyle właśnie Janek dostał. Plus odsetki, plus koszty procesu.

Zajęło to 3 lata, ale było warto. Bo różnica między „szybką zgodą” a „cierpliwą walką” to 64 000 zł. Plus odsetki. Plus godność.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl