Upadłeś na schodach, potknąłeś się o słupek, zraniłeś na stojaku rowerowym – kiedy należy się odszkodowanie za wypadek w „niebezpiecznym miejscu”?

Pamiętam telefon od klientki, która zadzwoniła do mnie z frustracji graniczącej z wściekłością. Pani Marta (zmieniam imię) leżała w szpitalu ze złamanym nadgarstkiem i kilkoma połamanymi żebrami. Upadła na schodach w galerii handlowej – schody były śliskie, płytki błyszczące jak lustro, a żadnego oznakowania „Uwaga, ślisko”. Kiedy zgłosiła się do zarządcy galerii, usłyszała: „Schody są zgodne z normami budowlanymi, to pani się nie uważała”.

I tu zaczęła się jej frustracja – bo przecież te schody były niebezpieczne. Każdy, kto tam chodził, wiedział, że są śliskie. Ludzie się ślizgali, ale nikt jeszcze nie złamał ręki. Aż do momentu, gdy pani Marta potknęła się z pełnymi zakupami.

Pytanie, które mi zadała, brzmiało: „Skoro schody były zgodne z prawem, to czy mam prawo do odszkodowania? Czy to, że coś jest 'legalne’, oznacza, że nie jest niebezpieczne?”

I to jest pytanie, które słyszę w różnych wariantach od lat. Bo życie pokazuje, że „zgodne z prawem” nie zawsze znaczy „bezpieczne”. A polskie prawo odszkodowawcze – na szczęście – to dostrzega.

Dzisiaj chcę opowiedzieć Wam o tym, kiedy możecie dochodzić odszkodowania za wypadki w „niebezpiecznych miejscach” – na schodach, chodnikach, przy źle zamontowanych słupkach, stojakach rowerowych i innych pułapkach, które czają się w przestrzeni publicznej.

Spis treści

  1. Dwie drogi do odszkodowania – naruszenie prawa vs obiektywne niebezpieczeństwo
  2. Scenariusz 1: „To było niezgodne z prawem!” – naruszenie norm budowlanych i przepisów
  3. Scenariusz 2: „To było zgodne z prawem, ale niebezpieczne!” – odpowiedzialność za obiektywne zagrożenie
  4. Przykłady z praktyki – schody, słupki, stojaki i inne pułapki
  5. Kto odpowiada i kto płaci odszkodowanie?
  6. Co musisz udowodnić, żeby wygrać sprawę?
  7. Praktyczne wskazówki – co robić zaraz po upadku?
  8. FAQ – najczęstsze pytania z mojej praktyki

Dwie drogi do odszkodowania – naruszenie prawa vs obiektywne niebezpieczeństwo

Z mojego wieloletniego doświadczenia w sprawach odszkodowawczych wyłania się jedna fundamentalna zasada: są dwie drogi do wygrania sprawy o odszkodowanie za wypadek w miejscu publicznym.

Droga 1: „Złamali prawo – zbudowali to źle”

To najprostsza sytuacja. Jeśli zarządca drogi, chodnika, budynku czy placu zabaw:

  • Naruszył przepisy prawa budowlanego (np. schody mają niewłaściwy kąt nachylenia, brak balustrad),
  • Nie zastosował się do polskich norm (PN) dotyczących konstrukcji, bezpieczeństwa użytkowania,
  • Zlekceważył przepisy branżowe (np. dla placów zabaw, cmentarzy, dróg publicznych),

…to masz silną pozycję prawną. Możesz powiedzieć: „Nie przestrzegaliście prawa, więc odpowiadacie za skutki”. To klasyczna odpowiedzialność z art. 415 KC – czyn niedozwolony.

Droga 2: „To było zgodne z prawem, ale obiektywnie niebezpieczne”

To bardziej skomplikowana, ale równie skuteczna droga. Czasem coś jest formalnie zgodne z prawem, ale:

  • Jest obiektywnie niebezpieczne – np. płytki na schodach, które spełniają normę antypoślizgową, ale w praktyce są śliskie,
  • Stwarza realne zagrożenie dla użytkowników – np. słupek drogowy ustawiony zgodnie z przepisami, ale w miejscu, gdzie ludzie naturalnie skręcają i łatwo się o niego potknąć,
  • Jest nieprzewidywalne dla przeciętnego użytkownika – np. stojak rowerowy na cmentarzu, który wystaje z kostki brukowej w nieoczywistym miejscu.

W takich przypadkach powoływać się możesz na odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu (art. 434 KC) albo na ogólną zasadę bezpieczeństwa użytkowania – sądy coraz częściej przyjmują, że zarządca przestrzeni publicznej musi zapewnić nie tylko formalną zgodność z prawem, ale też rzeczywiste bezpieczeństwo.

Co ciekawe, ta druga droga jest coraz bardziej akceptowana przez polskie sądy. Widziałem wyroki, gdzie sąd przyznawał odszkodowanie, mimo że konstrukcja była zgodna z normami – bo faktycznie była niebezpieczna.

Scenariusz 1: „To było niezgodne z prawem!” – naruszenie norm budowlanych i przepisów

To jest „złota droga” do odszkodowania – bo masz konkretne przepisy, które zostały złamane. Przykłady z mojej praktyki:

Schody – kiedy są „nielegalne”?

Prawo budowlane i polskie normy określają szczegółowo, jak powinny wyglądać schody w budynkach publicznych:

  • Wysokość stopni: zwykle 15-17 cm (dla budynków użyteczności publicznej),
  • Szerokość stopni: minimum 27-30 cm,
  • Kąt nachylenia: nie może być zbyt stromy,
  • Balustrady: wymagane przy określonej wysokości schodów,
  • Oświetlenie: odpowiednie natężenie światła,
  • Oznakowanie: pierwszy i ostatni stopień powinny być wyraźnie oznaczone (zwłaszcza w miejscach publicznych),
  • Antypoślizgowość: stopnie muszą spełniać normę(zależy od lokalizacji – wewnątrz/zewnątrz, mokre/suche).

Przypadek z praktyki: Mężczyzna upadł na schodach w budynku urzędu miejskiego. Okazało się, że:

  • Stopnie miały nieregularną wysokość – od 14 do 19 cm (co powodowało, że ludzie naturalnie „gubili” stopień),
  • Brakowało oznakowania pierwszego stopnia (był w tym samym kolorze co podłoga),
  • Oświetlenie było słabe (poniżej wymaganej normy).

Wynająłem biegłego budowlanego, który potwierdził naruszenie PN. Sąd przyznał odszkodowanie bez wahania – urząd odpowiadał za stan schodów niezgodny z prawem.

Chodniki i słupki – kiedy zarządca drogi łamie prawo?

Ustawa o drogach publicznych i rozporządzenia w sprawie warunków technicznych określają:

  • Stan nawierzchni chodnika: nie może być dziur, nierówności większych niż określona norma,
  • Oznakowanie przeszkód: słupki, pachołki, znaki drogowe muszą być widoczne i odpowiednio oznakowane (zwłaszcza nocą – elementy odblaskowe),
  • Dostępność: chodniki powinny być przejezdne dla wózków inwalidzkich, bez barier architektonicznych.

Z mojej praktyki: Kobieta potknęła się o słupek drogowy, który był:

  • Pomalowany na szary kolor (wtapiał się w szarą kostkę brukową),
  • Nie miał elementów odblaskowych (mimo że był przy ruchliwej ulicy, gdzie ludzie chodzili wieczorem),
  • Był ustawiony tuż przy krawędzi chodnika (w miejscu, gdzie naturalny ruch pieszych prowadził przez ten punkt).

Biegły z zakresu dróg publicznych stwierdził, że słupek był niezgodnie oznakowany – powinien mieć elementy odblaskowe i kontrastowy kolor (żółty lub biały). Zarządca drogi (gmina) odpowiadał na podstawie art. 415 KC.

Stojaki rowerowe – czy są jakieś normy?

Stojaki rowerowe na cmentarzach, przy budynkach publicznych czy parkach też muszą spełniać wymogi:

  • PN-EN (norma dla konstrukcji stalowych) – stojak musi być stabilny, odpowiednio zakotwiczony,
  • Bezpieczeństwo użytkowania – nie może mieć ostrych krawędzi, wystających elementów, które mogą zranić,
  • Widoczność – powinien być wyraźnie widoczny (kontrast kolorystyczny) lub oznakowany, jeśli znajduje się w miejscu ruchu pieszych.

Mój przypadek: Mężczyzna potknął się o stojak rowerowy na cmentarzu, który:

  • Wystaje z kostki brukowej tylko 5 cm (bardzo nisko, trudno zauważyć),
  • Był w tym samym kolorze co otoczenie (czarny, jak ziemia),
  • Nie miał oznakowania (np. pasków odblaskowych lub jaskrawego koloru).

Tu argumentowaliśmy, że mimo braku bezpośrednich przepisów dla stojaków rowerowych na cmentarzach, zarządca cmentarza (parafia) miał obowiązek zapewnić bezpieczeństwo. Stojak to „element zakładu” (cmentarza), więc zarządca odpowiada za jego stan. Udało się wygrać – sąd uznał, że stojak był obiektywnie niebezpieczny.

Scenariusz 2: „To było zgodne z prawem, ale niebezpieczne!” – odpowiedzialność za obiektywne zagrożenie

To trudniejsze sprawy, bo nie masz konkretnej normy, która została złamana. Ale masz faktyczne niebezpieczeństwo.

Kiedy coś „zgodne z prawem” jest odpowiedzialnością zarządcy?

Sądy coraz częściej przyjmują zasadę: zarządca przestrzeni publicznej odpowiada nie tylko za zgodność z prawem, ale też za rzeczywiste bezpieczeństwo.

Kluczowa zasada: Jeśli coś jest obiektywnie niebezpieczne dla przeciętnego użytkownika, zarządca odpowiada – nawet jeśli formalnie spełnia normy.

Przykłady z praktyki – kiedy „legalne” było niebezpieczne

Przykład 1: Śliskie schody w galerii handlowej

To sprawa pani Marty z początku artykułu. Schody były:

  • Zgodne z normą budowlaną (wysokość, szerokość, kąt nachylenia),
  • Miały płytki spełniające normę (antypoślizgowość – podstawowy poziom).

Ale w praktyce:

  • Płytki były błyszczące, gładkie – w praktyce śliskie,
  • Galeria miała dużo ruchu – ludzie z zakupami, dzieci, osoby starsze,
  • Brakowało oznakowania „Uwaga, ślisko” lub mat antypoślizgowych.

Argumentowaliśmy, że mimo formalnej zgodności z normą, schody były obiektywnie niebezpieczne w kontekście faktycznego użytkowania. Biegły potwierdził, że płytki o tej normie to minimum – dla miejsc o dużym ruchu zaleca się inne.

Przykład 2: Słupek drogowy – „legalny”, ale w złym miejscu

Słupek był:

  • Zgodny z przepisami o wysokości (110 cm) i kolorze (biały),
  • Miał elementy odblaskowe (zgodnie z wymogami).

Ale:

  • Był ustawiony tuż przy przejściu dla pieszych, w miejscu, gdzie ludzie naturalnie skręcali,
  • Był jedynym słupkiem w tej okolicy – nie było „ciągu” słupków, więc ludzie nie spodziewali się przeszkody w tym miejscu.

Tu argumentowaliśmy, że mimo zgodności z przepisami, umiejscowienie słupka było nieprzemyślane i stwarzało obiektywne zagrożenie. Sąd częściowo podzielił nasze stanowisko – przyznał odszkodowanie, ale obniżył je o 30% z uwagi na „przyczynienie się” poszkodowanego (powinien był uważać).

Przykład 3: Dziura w chodniku – „w trakcie remontu”

Chodnik miał dziurę (po wymianie krat ściekowych), ale:

  • Dziura była oznakowana pachołkiem i taśmą ostrzegawczą,
  • Remont był zgłoszony do zarządcy drogi.

Ale:

  • Pachołek przewrócił się (wiatr?) i oznakowanie zniknęło,
  • Nikt nie sprawdził przez kilka dni, czy oznakowanie jest na miejscu,
  • Poszkodowany nie wiedział o dziurze – przechodził tą drogą codziennie, tego dnia pachołka nie było.

Argumentowaliśmy, że zarządca drogi miał obowiązek na bieżąco kontrolować stan oznakowania. Sąd przyznał nam rację – samo postawienie pachołka nie zwalnia z odpowiedzialności, jeśli pachołek zniknął, a zarządca tego nie sprawdził.

Kto odpowiada i kto płaci odszkodowanie?

To praktyczne pytanie: do kogo skierować roszczenie?

Zarządcy dróg i chodników

Za stan dróg publicznych, chodników i przejść dla pieszych odpowiadają:

  • Gmina (dla dróg gminnych),
  • Powiat (dla dróg powiatowych),
  • Województwo (dla dróg wojewódzkich),
  • GDDKiA (dla dróg krajowych).

Roszczenie kierujesz do ubezpieczyciela OC danego zarządcy (każda gmina, powiat itp. ma obowiązek wykupić polisę OC).

Zarządcy budynków publicznych

Za stan schodów, korytarzy, wejść w budynkach publicznych (urzędy, galerie handlowe, szkoły, szpitale) odpowiadają:

  • Właściciel/zarządca budynku – np. spółka zarządzająca galerią, urząd miejski, dyrektor szkoły (w imieniu organu prowadzącego).

Roszczenie kierujesz do ich ubezpieczyciela OC.

Zarządcy cmentarzy, parków, placów zabaw

Za stan infrastruktury na cmentarzach, w parkach, na placach zabaw odpowiadają:

  • Parafia (dla cmentarzy parafialnych),
  • Gmina (dla cmentarzy komunalnych, parków, placów zabaw).

Znów – roszczenie do ubezpieczyciela OC.

Jak ustalić, kto jest zarządcą?

Często to nie jest oczywiste. Praktyczna rada:

  1. Zapytaj na miejscu – w urzędzie, galerii, parafii – kto zarządza danym miejscem.
  2. Sprawdź w internecie – strony gmin, powiatów mają informacje o zarządcach dróg.
  3. Zapytaj prawnika – jeśli nie jesteś pewien, lepiej zapytać, niż wysłać roszczenie do złego podmiotu (stracisz czas).

Co musisz udowodnić, żeby wygrać sprawę?

To kluczowe pytanie. W sprawach odszkodowawczych za wypadki w miejscach publicznych musisz udowodnić trzy elementy:

1. Szkoda (twoje obrażenia, koszty)

To najprostsze – masz dokumentację medyczną (zaświadczenie lekarskie, wyniki badań, RTG, epikryza ze szpitala), faktury za leczenie, zwolnienia lekarskie.

2. Zdarzenie szkodzące (wypadek w konkretnym miejscu)

Musisz udowodnić, że upadłeś w tym konkretnym miejscu. Dowody:

  • Zdjęcia miejsca wypadku (zaraz po zdarzeniu),
  • Zeznania świadków (ktoś widział, jak upadłeś),
  • Raport policji (jeśli wzywałeś policję),
  • Zgłoszenie do zarządcy (jeśli od razu zgłosiłeś wypadek np. w galerii, urzędzie).

3. Związek przyczynowy (upadłeś PRZEZ TO niebezpieczne miejsce)

To najtrudniejsze. Musisz udowodnić, że przyczyną upadku było niebezpieczne miejsce (schody, słupek, dziura), a nie np. twoja nieuwaga, stan zdrowia, nietrzeźwość.

Praktyczne dowody:

  • Opinia biegłego (budownictwo, drogi publiczne) – potwierdzi, że konstrukcja była niezgodna z prawem lub obiektywnie niebezpieczna,
  • Zdjęcia – pokażą, że miejsce było rzeczywiście niebezpieczne (śliskie, nieoznakowane, dziurawe),
  • Zeznania świadków – że inni też mieli problemy w tym miejscu („wszyscy się tu ślizgają”),
  • Historia wypadków – jeśli w tym miejscu były wcześniej inne wypadki (można zapytać zarządcę lub sprawdzić w mediach), to wzmacnia twoją pozycję.

Pułapka: „przyczynienie się poszkodowanego”

Sąd może uznać, że ty również się przyczyniłeś/aś do wypadku – np.:

  • Byłeś/aś nietrzeźwy/a,
  • Nie patrzyłeś/aś pod nogi (patrzyłeś/aś w telefon),
  • Biegłeś/aś, podczas gdy powinno się było iść ostrożnie.

Jeśli sąd uzna „przyczynienie”, obniży odszkodowanie – np. o 20-50%, zależy od stopnia twojej winy.

Moja rada: Bądź szczery/a w zeznaniach. Jeśli patrzyłeś/aś w telefon – lepiej to przyznać i argumentować, że mimo to zarządca odpowiada, bo miejsce było obiektywnie niebezpieczne (nawet dla uważnych osób). Łganie w zeznaniach może zniszczyć twoją wiarygodność.

Praktyczne wskazówki – co robić zaraz po upadku?

Z doświadczenia wiem, że pierwsze chwile po wypadku są kluczowe. Oto moja złota lista:

1. Nie odchodź od miejsca wypadku!

Jeśli tylko możesz (nie wymagasz natychmiastowej hospitalizacji), zostań na miejscu i:

  • Zrób zdjęcia – telefon w ręku i fotografuj: miejsce upadku z różnych kątów, niebezpieczny element (dziura, słupek, schody), swoje obrażenia (jeśli są widoczne – krew, siniaki).
  • Zbierz świadków – jeśli ktoś widział wypadek, poproś o dane kontaktowe (imię, nazwisko, telefon). Świadkowie są złotem.
  • Zgłoś zdarzenie – jeśli to miejsce publiczne (galeria, urząd, park), zgłoś wypadek osobie zarządzającej. Poproś o protokół lub potwierdzenie zgłoszenia na piśmie. Jeśli odmówią – zapisz godzinę, miejsce i osobę, której zgłosiłeś.

2. Wezwij policję (jeśli to poważny wypadek)

Jeśli masz poważne obrażenia (złamanie, krwotok), wezwij policję. Policja:

  • Sporządzi raport z miejsca zdarzenia,
  • Przesłucha świadków,
  • Zabezpieczy miejsce wypadku.

Raport policyjny to mocny dowód w sądzie.

3. Natychmiast do lekarza

Nawet jeśli obrażenia wydają się drobne – idź do lekarza. Dlaczego?

  • Niektóre obrażenia (np. wstrząśnienie mózgu, uszkodzenie ścięgien) objawiają się dopiero po godzinach/dniach,
  • Brak dokumentacji medycznej = brak dowodu szkody.

Lekarz powinien:

  • Opisać obrażenia szczegółowo,
  • Powiązać je ze zdarzeniem (napisać: „obrażenia powstałe w wyniku upadku w dniu X”),
  • Dać prognozę (ile trwa leczenie, czy będą trwałe skutki).

4. Zbieraj wszystkie rachunki

Każdy wydatek związany z leczeniem:

  • Faktury za wizyty u lekarzy,
  • Recepty na leki,
  • Sprzęt rehabilitacyjny (kule, opatrunki, maści),
  • Dojazdy na wizyty lekarskie (bilety, paliwo),
  • Utracone zarobki (zaświadczenie od pracodawcy o zwolnieniu).

Wszystko dokumentuj!

5. Kontakt z prawnikiem – jak najszybciej

Nie czekaj – skontaktuj się z prawnikiem specjalizującym się w odszkodowaniach jak najszybciej. Dlaczego?

  • Prawnik pomoże ci zabezpieczyć dowody (np. wezwać zarządcę do protokolarnego oględzin miejsca wypadku),
  • Wystąpi o opinię biegłego (budowlanego, drogowego) na wczesnym etapie,
  • Wyśle roszczenie do ubezpieczyciela

6. Nie podpisuj niczego od ubezpieczyciela bez prawnika!

Ubezpieczyciele często próbują „załatwić sprawę szybko” – oferują zaniżone odszkodowanie w zamian za podpisanie „zwolnienia z odpowiedzialności”. Nie podpisuj! Skonsultuj się z prawnikiem – może okaże się, że możesz dostać 3x więcej.

FAQ – odpowiadam na pytania z mojej praktyki

1. Ile mogę dostać odszkodowania za upadek na schodach/chodniku?

To zależy od rodzaju i rozmiaru szkody:

  • Odszkodowanie (koszty leczenia, utracone zarobki, sprzęt rehabilitacyjny): zwykle 5 000 – 50 000 zł, zależy od kosztów.
  • Zadośćuczynienie (za ból, cierpienie, trwały uszczerbek na zdrowiu): zwykle 10 000 – 100 000 zł, zależy od ciężkości obrażeń i trwałego uszczerbku (%).

Przykładowo:

  • Zwichnięcie nadgarstka, 2 tygodnie L4 → 5 000-15 000 zł (odszkodowanie + zadośćuczynienie),
  • Złamanie ręki, 3 miesiące leczenia, 10% trwałego uszczerbku → 30 000-60 000 zł,
  • Złamanie biodra, operacja, 6 miesięcy rehabilitacji, 30% trwałego uszczerbku → 80 000-150 000 zł.

2. Co jeśli zarządca powie: „Sam się pan nie uważał”?

To częsta obrona ubezpieczycieli. Twoja odpowiedź:

  • Udowodnij obiektywne niebezpieczeństwo (opinia biegłego, zdjęcia, zeznania świadków),
  • Pokaż, że inni też mieli problemy w tym miejscu (świadkowie, historia wypadków),
  • Argumentuj, że nawet uważna osoba mogła się potknąć/upaść – bo miejsce było po prostu niebezpieczne.

Sąd oceni indywidualnie. Może uznać „przyczynienie się”, ale to nie wyklucza odszkodowania – tylko je obniża.

3. Co jeśli nie mam świadków?

To utrudnia sprawę, ale nie czyni jej beznadziejną. Dowody alternatywne:

  • Opinia biegłego – potwierdzi stan miejsca (np. schody niezgodne z normą),
  • Zdjęcia – pokażą niebezpieczne miejsce,
  • Twoje zeznania – szczegółowy, spójny opis wypadku,
  • Dokumentacja medyczna – obrażenia spójne z opisanym mechanizmem upadku.

Jeśli wszystko się zgadza, sąd może uwierzyć – choć brak świadków to minus.

4. Czy mogę dochodzić odszkodowania, jeśli wypadek był kilka lat temu?

Termin przedawnienia to 3 lata od daty wypadku. Jeśli minęło mniej niż 3 lata – możesz dochodzić. Jeśli więcej – roszczenie jest przedawnione (chyba że przerwałeś przedawnienie, np. wysyłając roszczenie do ubezpieczyciela).

5. Co jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty?

Jeśli ubezpieczyciel odmawia (co jest częste), masz dwie opcje:

  • Negocjacje – prawnik może próbować negocjować z ubezpieczycielem,
  • Pozew do sądu – jeśli negocjacje nie pomogą, idziesz do sądu. Tam biegły i sędzia ocenią sprawę.

Z mojego doświadczenia: ubezpieczyciele często odmawiają bez podstaw – licząc, że poszkodowany się podda. Nie poddawaj się – idź do prawnika i walcz.

Moje refleksje na koniec – bo bezpieczeństwo to nie tylko paragraf

Pisząc tego bloga od lat, wielokrotnie wracam myślami do podstawowego pytania: po co nam prawo odszkodowawcze? I odpowiedź, do której dochodzę, jest prosta – nie tylko po to, by naprawiać szkody, ale też by wymuszać bezpieczeństwo.

Bo pamiętajcie – każda sprawa odszkodowawcza, którą wygrywasz, to sygnał dla zarządcy: „musisz naprawić to niebezpieczne miejsce”. Galeria, w której pani Marta się potłukła, ostatecznie zamieniła płytki na schodach – bo wyrok sądu był dla nich ostrzeżeniem. Gmina, która zapłaciła za wypadek przy słupku, zmieniła kolor słupków w całym mieście na żółte, odblaskowe.

To nie tylko twoje odszkodowanie – to bezpieczeństwo dla kolejnych osób, które tam przejdą.

I dlatego warto walczyć. Nie tylko dla siebie – dla innych też. Bo prawo odszkodowawcze to nie tylko pieniądze. To sprawiedliwość i prewencja.

A Wy – znacie kogoś, kto upadł w niebezpiecznym miejscu? Może sami mieliście taką sytuację? Podzielcie się w komentarzach – chętnie odpowiem na pytania i doradzę, co robić.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją, bo wierzę, że każda szkoda zasługuje na sprawiedliwość – a każde niebezpieczne miejsce na naprawę. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią o wypadku w miejscu publicznym? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 415 (odpowiedzialność za czyn niedozwolony), art. 434 (odpowiedzialność za ruch przedsiębiorstwa/zakładu), art. 442¹ (przedawnienie)
  • Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane
  • Ustawa z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych

Unknown's avatar

Autor: bartoszkowalak

Nazywam się Bartosz Kowalak i jestem prawnikiem, radcą prawnym, do tego jeszcze wspólnikiem w Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy Kancelaria Prawna w Poznaniu. Kilka informacji więcej można znaleźć na naszej stronie http://www.prawnikpoznanski.pl. W zasadzie od początku kariery zawodowej miałem i nadal mam do czynienia z sprawami związanymi z dochodzeniem odszkodowań, czy to za wypadki drogowe, czy inne zdarzenia powodujące, iż u jednej osoby z winy drugiej dochodzi do powstania szkody na osobie lub w majątku. W skrócie można by więc napisać, iż obracam się w dziedzinie, która można by dla potrzeb niniejszego bloga nazwać prawem odszkodowań. Prawem odszkodowań- a więc odpowiedzią na pytanie, kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił. Temat ten w zasadzie sprawia mi satysfakcję zawodową, tak więc jest to dziedzina prawa,z która lubię się mierzyć. Dlatego też postanowiłem także poza polem działania jakim jest sądowa wokanda spróbować moich sił także poprzez to medium jakim jest niniejszy blog. Chciałbym tutaj pisać o ciekawych rzeczach, często ciekawostkach, związanych z odszkodowaniami. Podzielić się moimi przemyśleniami czy też może udzielić jakieś rady. Drugą gałęzią, której poswięcam sporo uwagi sa sprawy spadkowe: Tak poza tematem bloga zapraszam do zapoznania się z oferta prowadzenia spraw spadkowych. Tak się złożyło, iż poza odszkodowaniami jest to druga gałąź prawa, którą się zajmuję: https://prawospadkowepoznan.pl/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z BLOG O ODSZKODOWANIACH

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej