
„Panie mecenasie, ubezpieczyciel pisze, że mój klient sam się przyczynił do wypadku, bo… wiedział, że schody są śliskie, skoro po nich wszedł.”
Kiedy przeczytałem ten argument w odpowiedzi na pozew, nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać. Logika była prosta: skoro poszkodowany wszedł po schodach bez problemu, to wiedział, jaki jest ich stan. A skoro wiedział – powinien był być bardziej ostrożny przy wychodzeniu.
Innymi słowy: to jego wina, że się przewrócił.
Z mojego doświadczenia wiem, że ubezpieczyciele uwielbiają instytucję „przyczynienia się poszkodowanego”. To ich ulubiony sposób na zmniejszenie odszkodowania. Problem w tym, że często stosują ją w sposób absurdalny, sprzeczny z logiką i zdrowym rozsądkiem.
Dzisiaj opowiem Wam o najbardziej kuriozalnych argumentach, jakie spotkałem w praktyce.
Spis treści
- Czym jest przyczynienie się poszkodowanego? Art. 362 KC
- Sprawa schodów – argument: „wszedł, więc wiedział”
- Spekulacje o butach bez dowodów
- Inne absurdalne argumenty z mojej praktyki
- Kiedy przyczynienie jest RZECZYWIŚCIE zasadne?
- Jak bronić się przed zarzutem przyczynienia?
- Ciężar dowodu – kto musi udowodnić przyczynienie?
- FAQ
Czym jest przyczynienie się poszkodowanego? Art. 362 KC
Zanim przejdę do absurdów, wyjaśnijmy podstawy.
Art. 362 Kodeksu cywilnego mówi:
„Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.”
Co to znaczy w praktyce?
Jeśli poszkodowany swoim zachowaniem:
- Przyczynił się do powstania szkody (np. wszedł w niebezpieczne miejsce, mimo ostrzeżenia)
- Zwiększył rozmiar szkody (np. nie poszedł do lekarza, przez co uraz się pogorszył)
To sąd może zmniejszyć odszkodowanie proporcjonalnie do stopnia jego winy.
Przykłady PRAWDZIWEGO przyczynienia
Przykład 1: Poszkodowany przechodził przez jezdnię w niedozwolonym miejscu, mimo że przejście dla pieszych było 20 metrów dalej. Został potrącony przez samochód. Przyczynienie: 30-50% (zależnie od okoliczności).
Przykład 2: Poszkodowany wsiadł do samochodu kierowanego przez pijanego kierowcę (wiedział, że jest pijany). Przyczynienie: 20-40%.
To są sytuacje, gdzie poszkodowany obiektywnie i świadomie naruszył zasady ostrożności.
Sprawa schodów – argument: „wszedł, więc wiedział”
Wróćmy do sprawy, którą prowadziłem. Poszkodowany (nazywajmy go J.) jako urzędnik państwowy udał się do gospodarstwa rolnego, żeby doręczyć decyzję administracyjną. Wszedł po schodach do budynku mieszkalnego – bez problemu. Po rozmowie zszedł po tych samych schodach – i się poślizgnął.
Schody były wyłożone gładkimi płytkami łazienkowymi, bez zabezpieczeń antypoślizgowych. W dniu wypadku padał deszcz. Schody były mokre i śliskie jak ślizgawka.
Argument ubezpieczyciela nr 1: „Wiedział, jaki jest stan schodów”
W odpowiedzi na pozew ubezpieczyciel napisał (cytuję):
„Do zdarzenia doszło przy wychodzeniu z budynku, a nie przy wchodzeniu, a więc poszkodowany musiał znać stan schodów i warunki pogodowe oraz powinien dochować należytej ostrożności przy schodzeniu.”
Przeczytajcie to jeszcze raz. Ubezpieczyciel twierdzi, że skoro J. wszedł po schodach, to wiedział, że są śliskie. A skoro wiedział – powinien być bardziej ostrożny przy wychodzeniu.
Dlaczego to absurd?
Po pierwsze: J. wszedł po schodach bez problemu. Nie poślizgnął się. Nie miał żadnych trudności. Dlaczego? Bo schodził ostrożnie, wolno, trzymając się poręczy (jeśli była).
Po drugie: schody mogą zachowywać się różnie w różnych warunkach. Mogą być bardziej śliskie w jednym miejscu niż w drugim. Mogą być bardziej niebezpieczne przy schodzeniu niż przy wchodzeniu (inne obciążenie stopy, inny kąt).
Po trzecie: obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa schodów spoczywa na właścicielu, nie na użytkowniku. To nie poszkodowany powinien „dochować ostrożności” – to właściciel powinien zrobić schody, które są bezpieczne.
Analogia absurdu
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
Wchodzicie do restauracji. Podłoga jest mokra (sprzątanie), ale nie ma tabliczki „Uwaga, ślisko”. Idziecie do stolika – bez problemu. Po posiłku wstajecie, żeby wyjść – i się poślizgujecie.
Czy restauracja może powiedzieć: „Wszedłeś po mokrej podłodze, więc wiedziałeś, że jest ślisko. Twoja wina”?
Oczywiście, że nie! To restauracja powinna zabezpieczyć podłogę (mata antypoślizgowa, tabliczka ostrzegawcza) lub poczekać z myciem do momentu, gdy nie ma gości.
Tak samo z schodami.
Spekulacje o butach bez dowodów
Ale ubezpieczyciel poszedł jeszcze dalej. W odpowiedzi na pozew pojawił się drugi argument:
„Nie bez znaczenia dla sprawy jakość i właściwość podeszwy obuwa noszonego przez powoda w dniu zdarzenia – gładka powierzchnia powoduje śliskość, natomiast obuwie z antypoślizgowymi wyżłobieniami podeszwy temu zapobiega.”
Uwaga: zero dowodów!
Ubezpieczyciel sugeruje, że J. nosił obuwie z gładką podeszwą. Problem w tym, że nie przedstawił na tą okoliczność żadnych dowodów.
To są zatem gołosłowne twierdzenia, nie poparte wnioskami dowodowymi.
Moja odpowiedź w replice
W replice napisałem:
„Pozwany sugeruje, że ma wiedzę o tym, jakie obuwie nosił powód w dniu zdarzenia nosił i że to obuwie miało gładką powierzchnię, jednak nie przedstawił na tą okoliczność żadnych dowodów. Są to zatem jedynie twierdzenia pozwanego, nie poparte żadnymi wnioskami dowodowymi.”
Z mojego doświadczenia wiem, że ubezpieczyciele uwielbiają takie spekulacje. „A może miał złe buty?”, „A może był nieuważny?”, „A może szedł za szybko?”.
Wszystko po to, żeby zasiać wątpliwość. I zmniejszyć odszkodowanie.
Dlaczego to nieuczciwe?
Bo w procesie cywilnym obowiązuje zasada: kto twierdzi, ten dowodzi (art. 6 KC, art. 232 KPC).
Jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że J. miał złe buty – niech to udowodni. Niech przedstawi opinię biegłego z zakresu obuwia. Niech zażąda oględzin butów.
Ale ubezpieczyciel tego nie zrobił. Bo wiedział, że to jest spekulacja bez pokrycia.
Inne absurdalne argumenty z mojej praktyki
Sprawa schodów to nie jedyny przypadek absurdalnego stosowania art. 362 KC. Z mojego doświadczenia mogę podzielić się kilkoma innymi „perełkami”.
Argument: „Mógł nie iść do tej pracy”
Sprawa: Pracownik budowlany spadł z rusztowania, które było wadliwie zmontowane (brak zabezpieczeń). Ubezpieczyciel OC pracodawcy argumentował, że pracownik „przyczynił się”, bo… mógł odmówić pracy na niebezpiecznym rusztowaniu.
Moja odpowiedź: Pracownik ma prawo oczekiwać, że pracodawca zapewni bezpieczne warunki pracy. Jeśli tego nie robi – to wina pracodawcy, nie pracownika. Zresztą, czy pracownik ma być inżynierem budowlanym, żeby ocenić, czy rusztowanie jest bezpieczne?
Argument: „Nie trzymał się poręczy”
Sprawa: Klientka przewróciła się na schodach w centrum handlowym (mokre, śliskie). Ubezpieczyciel: „Mogła trzymać się poręczy.”
Moja odpowiedź: Schody publiczne muszą być bezpieczne także dla osób, które nie trzymają się poręczy. Matka z dzieckiem na ręku, osoba niosąca zakupy – nie zawsze mogą trzymać się poręczy.
Argument: „Nie patrzył pod nogi”
Sprawa: Klient przewrócił się o wystającą płytę chodnikową. Ubezpieczyciel: „Gdyby patrzył pod nogi, zobaczyłby przeszkodę.”
Moja odpowiedź: Pieszy ma prawo chodzić po chodniku, nie patrząc ciągle pod nogi. To zarządca drogi odpowiada za stan chodnika, nie pieszy za swoją uwagę.
Argument: „Wiedział, że pada deszcz”
To mój ulubiony. Ubezpieczyciel w innej sprawie argumentował, że poszkodowany „przyczynił się”, bo… wyszedł z domu mimo deszczu.
Logika: gdyby został w domu, nie poślizgnąłby się na schodach.
Moja odpowiedź: Czy teraz każdy, kto wychodzi z domu w deszczu, automatycznie się przyczynia do każdego wypadku?
Kiedy przyczynienie jest RZECZYWIŚCIE zasadne?
Żeby nie było – przyczynienie się poszkodowanego to ważna instytucja prawna. Ma sens w wielu sytuacjach. Problem w tym, że ubezpieczyciele stosują ją zbyt szeroko.
Prawdziwe przyczynienie – przykłady
Przykład 1: Brak pasów bezpieczeństwa Pasażer nie zapięty pasami bezpieczeństwa ucierpiał w wypadku znacznie bardziej, niż gdyby był zapięty. Przyczynienie: 20-40% (SN konsekwentnie tak orzeka).
Przykład 2: Jazda po alkoholu jako pasażer Poszkodowany wsiadł do samochodu kierowanego przez pijanego znajomego (wiedział, że jest pijany). Przyczynienie: 30-50%.
Przykład 3: Ignorowanie zaleceń lekarskich Poszkodowany po operacji nie stosował się do zaleceń (nie brał leków, podejmował wysiłek fizyczny). Stan zdrowia się pogorszył. Przyczynienie do zwiększenia szkody.
Przykład 4: Wejście na teren budowy mimo zakazu Osoba postronna weszła na teren budowy mimo tabliczek „Wstęp wzbroniony”. Spadł na nią materiał budowlany. Przyczynienie: 30-60% (zależnie od zabezpieczeń budowy).
Wspólne cechy prawdziwego przyczynienia
- Świadome naruszenie zasad ostrożności – poszkodowany wie, że robi coś niebezpiecznego
- Możliwość uniknięcia – poszkodowany mógł zachować się inaczej bez nadmiernego wysiłku
- Związek przyczynowy – zachowanie poszkodowanego rzeczywiście przyczyniło się do szkody
W sprawie schodów żaden z tych warunków nie był spełniony.
Jak bronić się przed zarzutem przyczynienia?
Z mojego doświadczenia wiem, że ubezpieczyciele podnoszą zarzut przyczynienia w większości spraw. To ich standardowa taktyka negocjacyjna.
Strategia obrony nr 1: Zakwestionuj logikę
W replice szczegółowo wyjaśnij, dlaczego argument ubezpieczyciela jest absurdalny.
W sprawie schodów napisałem:
„Zupełnie niezrozumiałe dla strony powodowej jest twierdzenie pozwanego, że powód przyczynił się do powstania szkody gdyż «do zdarzenia doszło przy wychodzeniu z budynku, a nie przy wchodzeniu, a więc powód musiał znać stan schodów i warunki pogodowe oraz powinien dochować należytej ostrożności przy schodzeniu.»”
Dalej rozwinąłem, dlaczego to nie ma sensu (opisałem to wyżej).
Strategia obrony nr 2: Żądaj dowodów
Jeśli ubezpieczyciel spekuluje (np. o butach), żądaj dowodów:
„Pozwany wskazuje: «nie bez znaczenia dla sprawy jakość i właściwość podeszwy obuwa noszonego przez powoda w dniu zdarzenia». Pozwany sugeruje, że ma wiedzę o tym, jakie obuwie nosił powód, jednak nie przedstawił na tą okoliczność żadnych dowodów.”
Strategia obrony nr 3: Przerzuć ciężar dowodu
Przypomnij, że to ubezpieczyciel musi udowodnić przyczynienie, nie poszkodowany je obalić:
„W świetle art. 6 KC i art. 232 KPC, to pozwany ponosi ciężar dowodu w zakresie przyczynienia się powoda. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń.”
Strategia obrony nr 4: Pokaż absurd
Czasem warto posłużyć się absurdalnym przykładem, żeby pokazać, dokąd prowadzi logika ubezpieczyciela:
„Gdyby przyjąć argumentację pozwanego, każdy pieszy, który wychodzi z domu w deszczu, automatycznie przyczyniałby się do każdego wypadku. Takie rozumowanie jest oczywiście absurdalne i sprzeczne z celem art. 362 KC.”
Ciężar dowodu – kto musi udowodnić przyczynienie?
To kluczowe pytanie w każdej sprawie o odszkodowanie.
Zasada ogólna: ciężar dowodu spoczywa na pozwanym
Art. 6 Kodeksu cywilnego: „Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne.”
Art. 362 KC to przepis, który zmniejsza odpowiedzialność sprawcy. Kto chce go zastosować? Pozwany (ubezpieczyciel).
Ergo: to pozwany musi udowodnić, że poszkodowany się przyczynił.
Co to znaczy „udowodnić”?
Nie wystarczy powiedzieć: „A może miał złe buty?”, „A może był nieuważny?”.
Trzeba przedstawić konkretne dowody:
- Zeznania świadków (ktoś widział, jak poszkodowany zachowywał się nieostrożnie)
- Dokumentacja (np. protokół policji: „poszkodowany był pijany”)
- Opinie biegłych (np. biegły z ruchu drogowego: „poszkodowany przekroczył prędkość”)
- Zdjęcia, nagrania (np. monitoring pokazuje, że poszkodowany nie patrzył pod nogi)
W sprawie schodów: zero dowodów
Ubezpieczyciel nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie tezy o przyczynieniu. Tylko spekulacje:
- „Musiał znać stan schodów” – domysł
- „Jakość podeszwy obuwa” – spekulacja bez podstaw
Dlatego zarzut przyczynienia był nieuczasadniony.
FAQ
Czy każde nieostrożne zachowanie to przyczynienie się? Nie. Przyczynienie wymaga, żeby zachowanie poszkodowanego było świadome i obiektywnie nieostrożne. Zwykła nieuwaga (np. chwilowe roztargnienie) zazwyczaj nie wystarcza.
Ile wynosi „typowe” przyczynienie w sprawach drogowych? Zależy od okoliczności. Brak pasów: 20-40%. Przejście przez jezdnię w niedozwolonym miejscu: 20-50%. Pijany pasażer: 30-50%. Każda sprawa jest inna.
Co jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że przyczyniłem się, a ja się nie zgadzam? Zakwestionuj to w piśmie procesowym (odpowiedź na pozew lub replika). Wyjaśnij, dlaczego zarzut jest bezpodstawny. Żądaj dowodów od ubezpieczyciela.
Czy przyczynienie zawsze zmniejsza odszkodowanie? Nie zawsze. Jeśli przyczynienie było minimalne (np. 5%), sąd może je pominąć jako nieistotne. Ale to rzadkość – zazwyczaj przyczynienie skutkuje zmniejszeniem o 10-50%.
Co jeśli przyczynienie było większe niż 50%? Teoretycznie możliwe, ale rzadkie. Jeśli poszkodowany przyczynił się w 70%, to dostanie tylko 30% odszkodowania. Ale w praktyce sądy rzadko orzekają przyczynienie powyżej 50%.
Czy mogę kwestionować przyczynienie w apelacji? Tak. Jeśli sąd I instancji orzekł przyczynienie, a Ty uważasz, że to błąd – możesz to zaskarżyć w apelacji.
Podsumowanie – nie dajcie się zastraszyć
Po tej sprawie zawsze mówię klientom: ubezpieczyciele uwielbiają zarzut przyczynienia. To ich ulubiona broń. Ale często stosują ją w sposób nieuczciwy, opierając się na spekulacjach zamiast dowodów.
W sprawie schodów ubezpieczyciel argumentował, że poszkodowany „przyczynił się”, bo:
- Wszedł po schodach, więc „musiał znać ich stan”
- Może miał złe buty (bez żadnych dowodów)
Oba argumenty były absurdalne. Pierwszy sprzeczny z logiką, drugi bezpodstawny.
Ale gdybyśmy ich nie zakwestionowali, sąd mógłby uznać przyczynienie i zmniejszyć odszkodowanie o 20-30%. To różnica kilkunastu tysięcy złotych!
Dlatego tak ważne jest, żeby:
- Szczegółowo odpowiadać na zarzut przyczynienia
- Żądać dowodów od ubezpieczyciela
- Pokazywać absurd argumentacji
- Przypominać o ciężarze dowodu (spoczywa na pozwanym)
Nie dajcie się zastraszyć. Jeśli ubezpieczyciel mówi „przyczyniłeś się” – to nie wyrok. To taktyka negocjacyjna. Bronicie się, przedstawiacie kontrargumenty, a sąd podejmie ostateczną decyzję.
I pamiętajcie: prawdziwe przyczynienie to świadome naruszenie zasad ostrożności, nie zwykłe wyjście z domu w deszczu.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl
Źródła:
- Kodeks cywilny, art. 362, art. 6
- Kodeks postępowania cywilnego, art. 232