„Przyczynienie się poszkodowanego – absurdalne argumenty ubezpieczycieli


„Panie mecenasie, ubezpieczyciel pisze, że mój klient sam się przyczynił do wypadku, bo… wiedział, że schody są śliskie, skoro po nich wszedł.”

Kiedy przeczytałem ten argument w odpowiedzi na pozew, nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać. Logika była prosta: skoro poszkodowany wszedł po schodach bez problemu, to wiedział, jaki jest ich stan. A skoro wiedział – powinien był być bardziej ostrożny przy wychodzeniu.

Innymi słowy: to jego wina, że się przewrócił.

Z mojego doświadczenia wiem, że ubezpieczyciele uwielbiają instytucję „przyczynienia się poszkodowanego”. To ich ulubiony sposób na zmniejszenie odszkodowania. Problem w tym, że często stosują ją w sposób absurdalny, sprzeczny z logiką i zdrowym rozsądkiem.

Dzisiaj opowiem Wam o najbardziej kuriozalnych argumentach, jakie spotkałem w praktyce.

Spis treści

  1. Czym jest przyczynienie się poszkodowanego? Art. 362 KC
  2. Sprawa schodów – argument: „wszedł, więc wiedział”
  3. Spekulacje o butach bez dowodów
  4. Inne absurdalne argumenty z mojej praktyki
  5. Kiedy przyczynienie jest RZECZYWIŚCIE zasadne?
  6. Jak bronić się przed zarzutem przyczynienia?
  7. Ciężar dowodu – kto musi udowodnić przyczynienie?
  8. FAQ

Czym jest przyczynienie się poszkodowanego? Art. 362 KC

Zanim przejdę do absurdów, wyjaśnijmy podstawy.

Art. 362 Kodeksu cywilnego mówi:

„Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.”

Co to znaczy w praktyce?

Jeśli poszkodowany swoim zachowaniem:

  1. Przyczynił się do powstania szkody (np. wszedł w niebezpieczne miejsce, mimo ostrzeżenia)
  2. Zwiększył rozmiar szkody (np. nie poszedł do lekarza, przez co uraz się pogorszył)

To sąd może zmniejszyć odszkodowanie proporcjonalnie do stopnia jego winy.

Przykłady PRAWDZIWEGO przyczynienia

Przykład 1: Poszkodowany przechodził przez jezdnię w niedozwolonym miejscu, mimo że przejście dla pieszych było 20 metrów dalej. Został potrącony przez samochód. Przyczynienie: 30-50% (zależnie od okoliczności).

Przykład 2: Poszkodowany wsiadł do samochodu kierowanego przez pijanego kierowcę (wiedział, że jest pijany). Przyczynienie: 20-40%.

To są sytuacje, gdzie poszkodowany obiektywnie i świadomie naruszył zasady ostrożności.


Sprawa schodów – argument: „wszedł, więc wiedział”

Wróćmy do sprawy, którą prowadziłem. Poszkodowany (nazywajmy go J.) jako urzędnik państwowy udał się do gospodarstwa rolnego, żeby doręczyć decyzję administracyjną. Wszedł po schodach do budynku mieszkalnego – bez problemu. Po rozmowie zszedł po tych samych schodach – i się poślizgnął.

Schody były wyłożone gładkimi płytkami łazienkowymi, bez zabezpieczeń antypoślizgowych. W dniu wypadku padał deszcz. Schody były mokre i śliskie jak ślizgawka.

Argument ubezpieczyciela nr 1: „Wiedział, jaki jest stan schodów”

W odpowiedzi na pozew ubezpieczyciel napisał (cytuję):

„Do zdarzenia doszło przy wychodzeniu z budynku, a nie przy wchodzeniu, a więc poszkodowany musiał znać stan schodów i warunki pogodowe oraz powinien dochować należytej ostrożności przy schodzeniu.”

Przeczytajcie to jeszcze raz. Ubezpieczyciel twierdzi, że skoro J. wszedł po schodach, to wiedział, że są śliskie. A skoro wiedział – powinien być bardziej ostrożny przy wychodzeniu.

Dlaczego to absurd?

Po pierwsze: J. wszedł po schodach bez problemu. Nie poślizgnął się. Nie miał żadnych trudności. Dlaczego? Bo schodził ostrożnie, wolno, trzymając się poręczy (jeśli była).

Po drugie: schody mogą zachowywać się różnie w różnych warunkach. Mogą być bardziej śliskie w jednym miejscu niż w drugim. Mogą być bardziej niebezpieczne przy schodzeniu niż przy wchodzeniu (inne obciążenie stopy, inny kąt).

Po trzecie: obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa schodów spoczywa na właścicielu, nie na użytkowniku. To nie poszkodowany powinien „dochować ostrożności” – to właściciel powinien zrobić schody, które są bezpieczne.

Analogia absurdu

Wyobraźcie sobie taką sytuację:

Wchodzicie do restauracji. Podłoga jest mokra (sprzątanie), ale nie ma tabliczki „Uwaga, ślisko”. Idziecie do stolika – bez problemu. Po posiłku wstajecie, żeby wyjść – i się poślizgujecie.

Czy restauracja może powiedzieć: „Wszedłeś po mokrej podłodze, więc wiedziałeś, że jest ślisko. Twoja wina”?

Oczywiście, że nie! To restauracja powinna zabezpieczyć podłogę (mata antypoślizgowa, tabliczka ostrzegawcza) lub poczekać z myciem do momentu, gdy nie ma gości.

Tak samo z schodami.


Spekulacje o butach bez dowodów

Ale ubezpieczyciel poszedł jeszcze dalej. W odpowiedzi na pozew pojawił się drugi argument:

„Nie bez znaczenia dla sprawy jakość i właściwość podeszwy obuwa noszonego przez powoda w dniu zdarzenia – gładka powierzchnia powoduje śliskość, natomiast obuwie z antypoślizgowymi wyżłobieniami podeszwy temu zapobiega.”

Uwaga: zero dowodów!

Ubezpieczyciel sugeruje, że J. nosił obuwie z gładką podeszwą. Problem w tym, że nie przedstawił na tą okoliczność żadnych dowodów.

To są zatem gołosłowne twierdzenia, nie poparte wnioskami dowodowymi.

Moja odpowiedź w replice

W replice napisałem:

„Pozwany sugeruje, że ma wiedzę o tym, jakie obuwie nosił powód w dniu zdarzenia nosił i że to obuwie miało gładką powierzchnię, jednak nie przedstawił na tą okoliczność żadnych dowodów. Są to zatem jedynie twierdzenia pozwanego, nie poparte żadnymi wnioskami dowodowymi.”

Z mojego doświadczenia wiem, że ubezpieczyciele uwielbiają takie spekulacje. „A może miał złe buty?”, „A może był nieuważny?”, „A może szedł za szybko?”.

Wszystko po to, żeby zasiać wątpliwość. I zmniejszyć odszkodowanie.

Dlaczego to nieuczciwe?

Bo w procesie cywilnym obowiązuje zasada: kto twierdzi, ten dowodzi (art. 6 KC, art. 232 KPC).

Jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że J. miał złe buty – niech to udowodni. Niech przedstawi opinię biegłego z zakresu obuwia. Niech zażąda oględzin butów.

Ale ubezpieczyciel tego nie zrobił. Bo wiedział, że to jest spekulacja bez pokrycia.


Inne absurdalne argumenty z mojej praktyki

Sprawa schodów to nie jedyny przypadek absurdalnego stosowania art. 362 KC. Z mojego doświadczenia mogę podzielić się kilkoma innymi „perełkami”.

Argument: „Mógł nie iść do tej pracy”

Sprawa: Pracownik budowlany spadł z rusztowania, które było wadliwie zmontowane (brak zabezpieczeń). Ubezpieczyciel OC pracodawcy argumentował, że pracownik „przyczynił się”, bo… mógł odmówić pracy na niebezpiecznym rusztowaniu.

Moja odpowiedź: Pracownik ma prawo oczekiwać, że pracodawca zapewni bezpieczne warunki pracy. Jeśli tego nie robi – to wina pracodawcy, nie pracownika. Zresztą, czy pracownik ma być inżynierem budowlanym, żeby ocenić, czy rusztowanie jest bezpieczne?

Argument: „Nie trzymał się poręczy”

Sprawa: Klientka przewróciła się na schodach w centrum handlowym (mokre, śliskie). Ubezpieczyciel: „Mogła trzymać się poręczy.”

Moja odpowiedź: Schody publiczne muszą być bezpieczne także dla osób, które nie trzymają się poręczy. Matka z dzieckiem na ręku, osoba niosąca zakupy – nie zawsze mogą trzymać się poręczy.

Argument: „Nie patrzył pod nogi”

Sprawa: Klient przewrócił się o wystającą płytę chodnikową. Ubezpieczyciel: „Gdyby patrzył pod nogi, zobaczyłby przeszkodę.”

Moja odpowiedź: Pieszy ma prawo chodzić po chodniku, nie patrząc ciągle pod nogi. To zarządca drogi odpowiada za stan chodnika, nie pieszy za swoją uwagę.

Argument: „Wiedział, że pada deszcz”

To mój ulubiony. Ubezpieczyciel w innej sprawie argumentował, że poszkodowany „przyczynił się”, bo… wyszedł z domu mimo deszczu.

Logika: gdyby został w domu, nie poślizgnąłby się na schodach.

Moja odpowiedź: Czy teraz każdy, kto wychodzi z domu w deszczu, automatycznie się przyczynia do każdego wypadku?


Kiedy przyczynienie jest RZECZYWIŚCIE zasadne?

Żeby nie było – przyczynienie się poszkodowanego to ważna instytucja prawna. Ma sens w wielu sytuacjach. Problem w tym, że ubezpieczyciele stosują ją zbyt szeroko.

Prawdziwe przyczynienie – przykłady

Przykład 1: Brak pasów bezpieczeństwa Pasażer nie zapięty pasami bezpieczeństwa ucierpiał w wypadku znacznie bardziej, niż gdyby był zapięty. Przyczynienie: 20-40% (SN konsekwentnie tak orzeka).

Przykład 2: Jazda po alkoholu jako pasażer Poszkodowany wsiadł do samochodu kierowanego przez pijanego znajomego (wiedział, że jest pijany). Przyczynienie: 30-50%.

Przykład 3: Ignorowanie zaleceń lekarskich Poszkodowany po operacji nie stosował się do zaleceń (nie brał leków, podejmował wysiłek fizyczny). Stan zdrowia się pogorszył. Przyczynienie do zwiększenia szkody.

Przykład 4: Wejście na teren budowy mimo zakazu Osoba postronna weszła na teren budowy mimo tabliczek „Wstęp wzbroniony”. Spadł na nią materiał budowlany. Przyczynienie: 30-60% (zależnie od zabezpieczeń budowy).

Wspólne cechy prawdziwego przyczynienia

  1. Świadome naruszenie zasad ostrożności – poszkodowany wie, że robi coś niebezpiecznego
  2. Możliwość uniknięcia – poszkodowany mógł zachować się inaczej bez nadmiernego wysiłku
  3. Związek przyczynowy – zachowanie poszkodowanego rzeczywiście przyczyniło się do szkody

W sprawie schodów żaden z tych warunków nie był spełniony.


Jak bronić się przed zarzutem przyczynienia?

Z mojego doświadczenia wiem, że ubezpieczyciele podnoszą zarzut przyczynienia w większości spraw. To ich standardowa taktyka negocjacyjna.

Strategia obrony nr 1: Zakwestionuj logikę

W replice szczegółowo wyjaśnij, dlaczego argument ubezpieczyciela jest absurdalny.

W sprawie schodów napisałem:

„Zupełnie niezrozumiałe dla strony powodowej jest twierdzenie pozwanego, że powód przyczynił się do powstania szkody gdyż «do zdarzenia doszło przy wychodzeniu z budynku, a nie przy wchodzeniu, a więc powód musiał znać stan schodów i warunki pogodowe oraz powinien dochować należytej ostrożności przy schodzeniu.»”

Dalej rozwinąłem, dlaczego to nie ma sensu (opisałem to wyżej).

Strategia obrony nr 2: Żądaj dowodów

Jeśli ubezpieczyciel spekuluje (np. o butach), żądaj dowodów:

„Pozwany wskazuje: «nie bez znaczenia dla sprawy jakość i właściwość podeszwy obuwa noszonego przez powoda w dniu zdarzenia». Pozwany sugeruje, że ma wiedzę o tym, jakie obuwie nosił powód, jednak nie przedstawił na tą okoliczność żadnych dowodów.”

Strategia obrony nr 3: Przerzuć ciężar dowodu

Przypomnij, że to ubezpieczyciel musi udowodnić przyczynienie, nie poszkodowany je obalić:

„W świetle art. 6 KC i art. 232 KPC, to pozwany ponosi ciężar dowodu w zakresie przyczynienia się powoda. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń.”

Strategia obrony nr 4: Pokaż absurd

Czasem warto posłużyć się absurdalnym przykładem, żeby pokazać, dokąd prowadzi logika ubezpieczyciela:

„Gdyby przyjąć argumentację pozwanego, każdy pieszy, który wychodzi z domu w deszczu, automatycznie przyczyniałby się do każdego wypadku. Takie rozumowanie jest oczywiście absurdalne i sprzeczne z celem art. 362 KC.”


Ciężar dowodu – kto musi udowodnić przyczynienie?

To kluczowe pytanie w każdej sprawie o odszkodowanie.

Zasada ogólna: ciężar dowodu spoczywa na pozwanym

Art. 6 Kodeksu cywilnego: „Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne.”

Art. 362 KC to przepis, który zmniejsza odpowiedzialność sprawcy. Kto chce go zastosować? Pozwany (ubezpieczyciel).

Ergo: to pozwany musi udowodnić, że poszkodowany się przyczynił.

Co to znaczy „udowodnić”?

Nie wystarczy powiedzieć: „A może miał złe buty?”, „A może był nieuważny?”.

Trzeba przedstawić konkretne dowody:

  • Zeznania świadków (ktoś widział, jak poszkodowany zachowywał się nieostrożnie)
  • Dokumentacja (np. protokół policji: „poszkodowany był pijany”)
  • Opinie biegłych (np. biegły z ruchu drogowego: „poszkodowany przekroczył prędkość”)
  • Zdjęcia, nagrania (np. monitoring pokazuje, że poszkodowany nie patrzył pod nogi)

W sprawie schodów: zero dowodów

Ubezpieczyciel nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie tezy o przyczynieniu. Tylko spekulacje:

  • „Musiał znać stan schodów” – domysł
  • „Jakość podeszwy obuwa” – spekulacja bez podstaw

Dlatego zarzut przyczynienia był nieuczasadniony.


FAQ

Czy każde nieostrożne zachowanie to przyczynienie się? Nie. Przyczynienie wymaga, żeby zachowanie poszkodowanego było świadome i obiektywnie nieostrożne. Zwykła nieuwaga (np. chwilowe roztargnienie) zazwyczaj nie wystarcza.

Ile wynosi „typowe” przyczynienie w sprawach drogowych? Zależy od okoliczności. Brak pasów: 20-40%. Przejście przez jezdnię w niedozwolonym miejscu: 20-50%. Pijany pasażer: 30-50%. Każda sprawa jest inna.

Co jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że przyczyniłem się, a ja się nie zgadzam? Zakwestionuj to w piśmie procesowym (odpowiedź na pozew lub replika). Wyjaśnij, dlaczego zarzut jest bezpodstawny. Żądaj dowodów od ubezpieczyciela.

Czy przyczynienie zawsze zmniejsza odszkodowanie? Nie zawsze. Jeśli przyczynienie było minimalne (np. 5%), sąd może je pominąć jako nieistotne. Ale to rzadkość – zazwyczaj przyczynienie skutkuje zmniejszeniem o 10-50%.

Co jeśli przyczynienie było większe niż 50%? Teoretycznie możliwe, ale rzadkie. Jeśli poszkodowany przyczynił się w 70%, to dostanie tylko 30% odszkodowania. Ale w praktyce sądy rzadko orzekają przyczynienie powyżej 50%.

Czy mogę kwestionować przyczynienie w apelacji? Tak. Jeśli sąd I instancji orzekł przyczynienie, a Ty uważasz, że to błąd – możesz to zaskarżyć w apelacji.


Podsumowanie – nie dajcie się zastraszyć

Po tej sprawie zawsze mówię klientom: ubezpieczyciele uwielbiają zarzut przyczynienia. To ich ulubiona broń. Ale często stosują ją w sposób nieuczciwy, opierając się na spekulacjach zamiast dowodów.

W sprawie schodów ubezpieczyciel argumentował, że poszkodowany „przyczynił się”, bo:

  1. Wszedł po schodach, więc „musiał znać ich stan”
  2. Może miał złe buty (bez żadnych dowodów)

Oba argumenty były absurdalne. Pierwszy sprzeczny z logiką, drugi bezpodstawny.

Ale gdybyśmy ich nie zakwestionowali, sąd mógłby uznać przyczynienie i zmniejszyć odszkodowanie o 20-30%. To różnica kilkunastu tysięcy złotych!

Dlatego tak ważne jest, żeby:

  1. Szczegółowo odpowiadać na zarzut przyczynienia
  2. Żądać dowodów od ubezpieczyciela
  3. Pokazywać absurd argumentacji
  4. Przypominać o ciężarze dowodu (spoczywa na pozwanym)

Nie dajcie się zastraszyć. Jeśli ubezpieczyciel mówi „przyczyniłeś się” – to nie wyrok. To taktyka negocjacyjna. Bronicie się, przedstawiacie kontrargumenty, a sąd podejmie ostateczną decyzję.

I pamiętajcie: prawdziwe przyczynienie to świadome naruszenie zasad ostrożności, nie zwykłe wyjście z domu w deszczu.


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią.

Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 362, art. 6
  • Kodeks postępowania cywilnego, art. 232

Unknown's avatar

Autor: bartoszkowalak

Nazywam się Bartosz Kowalak i jestem prawnikiem, radcą prawnym, do tego jeszcze wspólnikiem w Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy Kancelaria Prawna w Poznaniu. Kilka informacji więcej można znaleźć na naszej stronie http://www.prawnikpoznanski.pl. W zasadzie od początku kariery zawodowej miałem i nadal mam do czynienia z sprawami związanymi z dochodzeniem odszkodowań, czy to za wypadki drogowe, czy inne zdarzenia powodujące, iż u jednej osoby z winy drugiej dochodzi do powstania szkody na osobie lub w majątku. W skrócie można by więc napisać, iż obracam się w dziedzinie, która można by dla potrzeb niniejszego bloga nazwać prawem odszkodowań. Prawem odszkodowań- a więc odpowiedzią na pytanie, kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił. Temat ten w zasadzie sprawia mi satysfakcję zawodową, tak więc jest to dziedzina prawa,z która lubię się mierzyć. Dlatego też postanowiłem także poza polem działania jakim jest sądowa wokanda spróbować moich sił także poprzez to medium jakim jest niniejszy blog. Chciałbym tutaj pisać o ciekawych rzeczach, często ciekawostkach, związanych z odszkodowaniami. Podzielić się moimi przemyśleniami czy też może udzielić jakieś rady. Drugą gałęzią, której poswięcam sporo uwagi sa sprawy spadkowe: Tak poza tematem bloga zapraszam do zapoznania się z oferta prowadzenia spraw spadkowych. Tak się złożyło, iż poza odszkodowaniami jest to druga gałąź prawa, którą się zajmuję: https://prawospadkowepoznan.pl/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z BLOG O ODSZKODOWANIACH

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej