Każdego roku, szczególnie po świętach, media podają te same statystyki: ile osób zginęło w wypadkach drogowych, ilu kierowców jechało po alkoholu, ile mandatów wystawiono. Tysiące przypadków. I co roku myślę sobie to samo – gdyby ci ludzie wiedzieli o regresie nietypowym, może zastanowiliby się dwa razy, zanim wsiądą za kółko po drinku.
Z praktyki kancelarii wiem, że większość kierowców kojarzy konsekwencje jazdy po alkoholu z karą więzienia, utratą prawa jazdy i grzywną. To prawda – ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe tsunami finansowe czeka na tych, którzy spowodują wypadek będąc pod wpływem alkoholu.
Czym jest regres nietypowy? Krótko: finansowa katastrofa
Regres nietypowy to instrument prawny zawarty w art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, który pozwala ubezpieczycielowi dochodzić od sprawcy wypadku zwrotu wszystkich kwot wypłaconych poszkodowanym.
Mówiąc prościej: ubezpieczyciel najpierw płaci ofiarom wypadku (bo do tego jest zobowiązany), a potem przychodzi do pijanego sprawcy i mówi: „Oddawaj każdą złotówkę”.
Kiedy ubezpieczyciel może dochodzić regresu?
Zgodnie z art. 43 ust. 1 ustawy, ubezpieczyciel może dochodzić zwrotu wypłaconego odszkodowania, gdy sprawca:
- Kierował pojazdem w stanie po użyciu alkoholu lub środków odurzających (art. 178a § 1 Kodeksu karnego)
- Wyrządził szkodę umyślnie
- Zbiegł z miejsca zdarzenia
- Nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem
W praktyce kancelarii najczęściej spotykamy się z regresem związanym właśnie z alkoholem.
Ile to może kosztować? Przykłady z prawdziwego życia
Scenariusz 1: „Zwykła” kolizja z drugim autem
Pan Janusz wracał z imprezy firmowej, 1,2 promila alkoholu we krwi. Nie zauważył czerwonego światła i uderzył wbok BMW X5. Dwa auta – złom. Jego stary golf nic nie jest wart, ale BMW? Naprawa: 80 000 zł.
Ubezpieczyciel wypłacił poszkodowanemu 80 000 zł. I teraz przychodzi do pana Janusza z pozwem o zwrot całej tej kwoty.
Pan Janusz, magazynier z pensją 4500 zł brutto, ma oddać 80 000 zł. Plus odsetki. Plus koszty procesu.
Scenariusz 2: Wypadek z obrażeniami ciała
Pani Karolina, 0,8 promila, potrąciła pieszego na przejściu. Pan Kowalski, lat 45, złamana noga, 4 miesiące niezdolności do pracy, 10% trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Ubezpieczyciel wypłacił:
- Zadośćuczynienie: 40 000 zł
- Utracone zarobki: 15 000 zł
- Koszty leczenia i rehabilitacji: 8 000 zł
- Koszty opieki: 5 000 zł
- Razem: 68 000 zł
I właśnie tyle pani Karolina musi zwrócić ubezpieczycielowi. Plus koszty sądowe ok. 5 000 zł.
Pani Karolina, nauczycielka, pensja 5000 zł netto. Jak spłacić 73 000 zł?
Scenariusz 3: Śmierć osoby w wypadku
To jest najgorszy możliwy scenariusz. Pan Adam, 1,5 promila, wjechał w drzewo. Pasażerka – jego znajoma – zginęła na miejscu. Zostawiła męża i dwoje dzieci.
Ubezpieczyciel wypłacił rodzinie:
- Zadośćuczynienie dla męża (art. 446 § 4 KC): 150 000 zł
- Zadośćuczynienie dla każdego z dzieci: po 100 000 zł = 200 000 zł
- Jednorazowe odszkodowanie dla męża (art. 446 § 3 KC): 100 000 zł
- Jednorazowe odszkodowanie dla dzieci: po 50 000 zł = 100 000 zł
- Koszty pogrzebu: 15 000 zł
- Razem: 565 000 zł
Pan Adam siedzi w więzieniu (art. 177 § 2 Kodeksu karnego – spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym to nawet do 12 lat). I czeka na niego pozew o 565 000 zł plus koszty.
Pan Adam, przed wypadkiem kierowca ciężarówki, zarabiał 6000 zł netto. Ma żonę i troje dzieci. Jak spłacić ponad pół miliona złotych?
Odpowiedź: praktycznie nijak.
Co się dzieje, gdy nie można zapłacić? Egzekucja komornicza
Z praktyki kancelarii wiemy, że większość sprawców nie jest w stanie zapłacić roszczeń regresowych. Ubezpieczyciele to wiedzą, ale i tak pozywają – i słusznie, bo prawo im na to pozwala.
Co się wtedy dzieje?
- Wyrok sądowy – sąd przyznaje roszczenie ubezpieczyciela (bo prawo jest jasne)
- Egzekucja komornicza – komornik zajmuje:
- Wynagrodzenie
- Konto bankowe
- Samochód (jeśli ma jakąś wartość)
- Inne ruchomości
- Nieruchomości
- Spłata przez lata – często do końca życia
Dlaczego o tym nie mówią w kampaniach?
To jest moje osobiste pytanie do twórców kampanii społecznych. Dlaczego wszędzie widzimy „Kieliszek → Więzienie → Zawiasy”, a nigdy „Kieliszek → Wypadek → Bankructwo”?
Moim zdaniem to druga perspektywa jest znacznie bardziej przerażająca dla przeciętnego człowieka. Nikt nie chce stracić domu, żyć z długami do końca życia, mieć zajęte konto.
A przecież to jest realna konsekwencja. Nie hipotetyczna. Pozwy regresowe są standardem w przypadku wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców.
Czy można uniknąć regresu? Krótko: nie
Czasem spotykam się z pytaniem: „Czy można jakoś wynegocjować z ubezpieczycielem? Może się ugodę?”.
Teoretycznie – tak, ubezpieczyciel może zrezygnować z części roszczenia. Praktycznie? Rzadko to robią. Ich udziałowcy nie patrzą przychylnie na „odpuszczanie” należności.
Jedyny sposób to… po prostu nie jeździć po pijaku.
Moja rada dla tych, którzy już to zrobili
Jeśli spowodowaliście wypadek po alkoholu i czeka was pozew regresowy:
- Nie ignorujcie sprawy – wyrok zaoczny nie sprawi, że problem zniknie
- Skontaktujcie się z prawnikiem – czasem da się wynegocjować raty (choć niewielkie szanse)
- Przygotujcie się mentalnie – to będzie trwało lata
- Nie próbujcie ukrywać majątku – to może skutkować dodatkowymi konsekwencjami karnymi
Co ciekawe, spotykam się też z sytuacją odwrotną – klienci pytają, czy mogą sami dochodzić regresu od sprawcy (jeśli ubezpieczyciel tego nie robi). Odpowiedź: nie, to roszczenie przysługuje tylko ubezpieczycielowi.
FAQ – najczęstsze pytania o regres nietypowy
Czy ubezpieczyciel MUSI dochodzić regresu? Nie musi, ale w praktyce zawsze to robi. To są często ogromne kwoty – dziesiątki, setki tysięcy złotych.
Czy regres dotyczy tylko alkoholu? Nie. Dotyczy też jazdy pod wpływem narkotyków, ucieczki z miejsca wypadku, jazdy bez uprawnień, czy umyślnego spowodowania szkody.
Czy ubezpieczyciel może zająć mieszkanie? Tak, jeśli masz wyrok i egzekucja komornicza nie przynosi efektów. Jedyne zabezpieczenie to – jeśli mieszkanie jest wspólnotą małżeńską – może być chronione częściowo.
Czy rodzina odpowiada za mój dług regresowy? Nie, chyba że była współwłaścicielem pojazdu. Dług regresowy to twój osobisty dług.
Moja refleksja na koniec
Czy ta świadomość powstrzyma wszystkich przed jazdą po alkoholu? Pewnie nie. Ale jeśli choć jedna osoba przeczyta ten tekst i pomyśli „kurde, nie warto”, to już jest sukces.
Z praktyki kancelarii pamiętam dziesiątki spraw karnych i cywilnych związanych z jazdą po pijaku. Za każdym razem widzę to samo: łzy, desperację, pytanie „co ja teraz zrobię?”.
I za każdym razem myślę: gdybyś wiedział wcześniej, co cię czeka, wsiadłbyś za kółko?
Jazda po alkoholu to nie tylko ryzyko mandatu czy więzienia. To ryzyko finansowej zagłady. Na resztę życia.
A jakie są Wasze doświadczenia z regresem nietypowym – jako sprawcy lub poszkodowani? Dajcie znać w komentarzach.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym i karnym komunikacyjnym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawnikododszkodowan.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl








