Ostatnio czytam apelację w sprawie, którą prowadzę – pozew przeciwko ubezpieczycielowi OC adwokata, który popełnił szereg błędów kosztujących klienta kilka tysięcy złotych. I w tej apelacji pojawia się zdanie, które mnie zainspirowało do napisania tego wpisu.
Ubezpieczyciel broni się argumentem, że adwokat „nigdy wcześniej nie spotkał się z sytuacją” tego typu, więc nie można mu zarzucać błędu.
Przyznaję szczerze: gdy to przeczytałem, zastanowiłem się, czy ktoś to napisał na poważnie. Bo to nie jest usprawiedliwienie. To jest przyznanie się do nieprofesjonalizmu.
Pozwólcie, że wyjaśnię dlaczego.

Czym jest należyta staranność zawodowa?
Art. 355 § 2 Kodeksu cywilnego mówi, że należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności.
Brzmi sucho i prawniczo, prawda? W praktyce oznacza to, że profesjonaliści są oceniani według wyższych standardów niż zwykli ludzie.
Jeśli jako zwykły człowiek popełnisz błąd, bo czegoś nie wiedziałeś – OK, może to usprawiedliwienie. Ale jeśli jako adwokat popełnisz błąd, bo czegoś nie wiedziałeś – to nie jest usprawiedliwienie. To jest Twoja wina, bo powinieneś był wiedzieć.
Zawód zaufania publicznego = szczególna odpowiedzialność
Adwokat (i radca prawny) to nie jest zwykły zawód. To zawód zaufania publicznego. Co to oznacza w praktyce?
Że ludzie przychodzą do Ciebie z problemami, których sami nie potrafią rozwiązać. Nie rozumieją prawa. Nie znają procedur. Nie wiedzą, jakie mają opcje. I ufają, że Ty – jako profesjonalista – przeprowadzisz ich przez zawiłości systemu prawnego.
To zaufanie nakłada na prawników szczególne obowiązki. Nie możemy powiedzieć „nie wiedziałem” i się wykręcić. Powinniśmy wiedzieć – bo to nasz zawód.
Sąd Najwyższy w wyroku z 15 marca 2012 r. (I CSK 330/11) stwierdził jasno:
„Staranność zawodowa adwokata może być uznana za niemieszczącą się w tym wzorcu tylko wtedy, gdy sporządzona przez niego opinia lub sposób postępowania w sprawie są oczywiście sprzeczne z przepisami mającymi zastosowanie albo z powszechnie aprobowanymi poglądami doktryny lub ustalonym orzecznictwem, znanym przed podjęciem czynności.”
Innymi słowy: jeśli istnieje orzecznictwo, doktryna, literatur prawnicza na dany temat – a prawnik ich nie zna – to jest to błąd. Nie „pech”. Nie „trudna sytuacja”. Błąd.
Kodeks Etyki Adwokackiej konkretyzuje ten standard
Kodeks Etyki Adwokackiej to nie są puste słowa. To są normy, które konkretyzują standard należytej staranności z art. 355 § 2 KC.
§ 8 KEA mówi, że adwokat wykonuje czynności zawodowe „według najlepszej woli i wiedzy, z należytą uczciwością, sumiennością i gorliwością”.
„Według najlepszej wiedzy” – to nie jest ozdoba stylistyczna. To obowiązek. Musisz wiedzieć. A jeśli nie wiesz – musisz się dowiedzieć.
§ 49 KEA mówi, że adwokat ma obowiązek czuwać nad biegiem sprawy i informować klienta o jej postępach i wyniku.
Nie chodzi tylko o to, żeby „poprowadzić sprawę”. Chodzi o to, żeby:
- Monitorować na bieżąco, co się dzieje
- Informować klienta o rozwoju sytuacji
- Ostrzegać przed ryzykami
- Przedstawiać alternatywne rozwiązania
Jeśli adwokat tego nie robi – narusza nie tylko normę etyczną, ale także standard należytej staranności zawodowej.
Porównanie z lekarzem: zawody zaufania są podobne
Wyobraźcie sobie taką sytuację: idziecie do chirurga na zabieg. Zabieg się nie udaje. Pytacie dlaczego. Chirurg odpowiada: „No wie Pan, nigdy wcześniej nie operowałem tego narządu, więc nie wiedziałem o powikłaniach.”
Czy to usprawiedliwienie? Oczywiście, że nie. Chirurg powinien był wiedzieć o powikłaniach przed podjęciem się zabiegu. Albo – jeśli nie czuł się kompetentny – powinien skierować Państwa do specjalisty.
To samo dotyczy prawników. Jeśli nie znacie się na danej dziedzinie – przyznajcie się i skierujcie klienta do kogoś bardziej doświadczonego. Albo poświęćcie czas na dokładny research.
Ale nie mówcie „nie wiedziałem”. Bo powinieneście byli wiedzieć.
„Nie było jednolitego orzecznictwa” – czy to usprawiedliwienie?
W sprawie, którą prowadzę, ubezpieczyciel broni się argumentem, że „w orzecznictwie istniała niejednolitość” co do kwestii jurysdykcji. Były wyroki uwzględniające powództwa, były wyroki je odrzucające.
Czy to usprawiedliwia błąd adwokata?
Nie.
Jeśli orzecznictwo jest niejednolite, to tym bardziej adwokat ma obowiązek:
- Poinformować klienta o tym ryzyku
- Przedstawić alternatywne strategie
- Wyjaśnić, dlaczego wybiera tę konkretną drogę
Klient ma prawo do świadomej decyzji. Nie może podjąć świadomej decyzji, jeśli nie zna ryzyk.
W sprawie, którą prowadzę, adwokat nie poinformował klienta o ryzyku odrzucenia pozwu. Nie zaproponował alternatywnych rozwiązań (PBUK, pozwanie sprawcy). Nie wyjaśnił, dlaczego wybiera tę konkretną strategię.
Efekt? Pozew odrzucony. Roszczenie przedawnione. Klient bez pieniędzy.
Co z brakiem umowy pisemnej?
W sprawie, którą prowadzę, pojawił się jeszcze jeden problem: brak pisemnej umowy między adwokatem a klientem.
Adwokat prowadził dla klienta „kilkaset spraw” (tak, dobrze czytacie – kilkaset!). Bez pisemnej umowy.
Regulamin wykonywania zawodu adwokata (§ 5 ust. 1) mówi jasno: „Umowa o świadczenie usług adwokackich na rzecz klienta powinna być sporządzona na piśmie, chyba że dotyczy to porady prawnej lub innej czynności jednorazowej.”
Kilkaset spraw to nie jest „czynność jednorazowa”.
Kto powinien zadbać o pisemną umowę? Adwokat. To na nim spoczywa obowiązek profesjonalnego zabezpieczenia interesów klienta.
A teraz mamy problem: klient twierdzi, że zakres zlecenia obejmował kompleksową obsługę prawną. Adwokat twierdzi, że ograniczał się do reprezentacji w konkretnych sprawach.
Kto ma rację? Nie wiadomo. Bo nie ma umowy.
I wszystkie wątpliwości powinny być interpretowane na niekorzyść profesjonalisty, który nie dopełnił obowiązku formalnego.
Podsumowanie: profesjonalizm to nie slogan
„Należyta staranność zawodowa” brzmi jak sucha fraza prawnicza. Ale w praktyce oznacza ona coś bardzo konkretnego:
- Znaj prawo w swojej dziedzinie
- Śledź orzecznictwo – nie tylko polskie, ale też TSUE
- Informuj klienta o ryzykach i alternatywach
- Dokumentuj ustalenia – umowy, maile, notatki
- Przyznaj się, jeśli czegoś nie wiesz – i zrób research albo skieruj do specjalisty
To nie są wygórowane wymagania. To minimum, jakiego można oczekiwać od profesjonalisty.
A jeśli tego nie robisz? To nie jest „pech”. To nie jest „trudna sytuacja”. To błąd zawodowy, za który ponosi odpowiedzialność Twój ubezpieczyciel OC.
Bo „nie wiedziałem” to nie jest usprawiedliwienie. Powinieneś był wiedzieć.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl