Odszkodowanie za uszkodzony oldtimer – kiedy Mercedes „beczka” jest wart więcej niż mówi Eurotax

Kiedy zabytek spotyka się z Audatexem

Z mojego doświadczenia w sprawach odszkodowawczych wynika, że jednym z najbardziej frustrujących momentów dla klienta jest sytuacja, gdy ubezpieczyciel wycenia jego samochód na podstawie suchych danych z programu komputerowego, ignorując to, co dla właściciela najważniejsze – rzeczywistą wartość pojazdu. A gdy mówimy o pojazdach zabytkowych, oldtimerach z duszą i historią, problem staje się jeszcze bardziej dotkliwy.

Dziś chcę opowiedzieć o sprawie, która doskonale ilustruje, jak nieadekwatne mogą być standardowe metody wyceny w przypadku aut kolekcjonerskich – i jak można o swoje walczyć w sądzie.

Mercedes W123 „beczka” – nie każdy wrak to wrak

W praktyce kancelarii reprezentowaliśmy właściciela warsztatu samochodowego, który oprócz napraw aut prowadził skromną, ale fascynującą kolekcję pojazdów zabytkowych. Wśród nich znajdował się różowy Cadillac – jak z czasów Presleya – oraz Mercedes W123, popularnie zwany „beczką”. Te auta nie tylko stały w garażu jako eksponaty. Zarabiały na siebie, jeżdżąc do ślubów i innych okolicznościowych wydarzeń.

I właśnie ta „beczka” stała się bohaterem naszej batalii z ubezpieczycielem.

Stłuczka i zimny prysznic od PZU

Mercedes uczestniczył w stłuczce. Nic poważnego, ale szkoda wymagała naprawy. Właściciel zgłosił zdarzenie do PZU, spodziewając się standardowej procedury – wycena, kalkulacja, naprawa. Tymczasem przyszedł… zimny prysznic.

PZU przesłało kalkulację naprawy i wycenę auta, z której wynikało coś, co w branży nazywamy „szkodą całkowitą” – czyli sytuację, gdy koszt naprawy przewyższa wartość pojazdu. Koszt naprawy? Kilka tysięcy złotych. Wartość auta według ubezpieczyciela? Nieco ponad półtora tysiąca złotych.

Ostatecznie PZU zaproponowało wypłatę kilkuset złotych tytułem odszkodowania za szkodę całkowitą – czyli różnicy między wartością auta przed szkodą a wartością wraku.

Problem: oldtimer to nie zwykłe auto

Klient oczywiście nie mógł się z taką wyceną zgodzić. Owszem, Mercedes W123 w katalogach samochodowych jako auto ponad 20-letnie był wart tyle co nic. Ale w tym przypadku pojawiło się nowe kryterium: walor zabytkowy auta, jego charakter oldtimera.

Mercedes „beczka” w dobrym stanie technicznym i estetycznym, utrzymywany z pasją kolekcjonera, to zupełnie inna kategoria niż zwykły „gruchot” z lat 80. To pojazd poszukiwany przez entuzjastów motoryzacji, który na rynku wtórnym osiąga ceny wielokrotnie wyższe niż sugerują standardowe katalogi.

Nie pozostało nic innego – musieliśmy skierować sprawę do sądu.

Batalia sądowa – gdy biegły idzie na łatwiznę

Niestety, sprawa w sądzie nie okazała się oczywista. Sąd powołał biegłego sądowego do wyceny pojazdu i szkody. I tu pojawił się problem, który – z mojego doświadczenia – jest częsty w tego typu sprawach: biegły poszedł na łatwiznę.

Zamiast zbadać specyfikę pojazdu, jego stan, charakter zabytkowy i realną wartość rynkową, biegły zrobił to, co najprościej – wrzucił dane Mercedesa do programu Audatex (lub Eurotax) i uzyskał… dokładnie taki sam wynik jak PZU. Auto warte półtora tysiąca, szkoda całkowita, kilkaset złotych odszkodowania.

Kwestionowanie opinii – kluczowy moment

W takiej sytuacji nie było innego wyjścia – musieliśmy opinię kwestionować. Klient postarał się o prywatną wycenę w lokalnym Automobilklubie, która uwzględniała realną wartość oldtimera. Znaleźliśmy także kilka ofert sprzedaży tego typu aut w serwisach aukcyjnych – ceny wskazywały na kolekcjonerską wartość pojazdu, znacznie przekraczającą wycenę biegłego.

Biegły został wezwany na rozprawę i ustnie podtrzymał swoją opinię. Nie przekonały go nasze argumenty. Wtedy złożyliśmy kluczowy wniosek:

„Po zapoznaniu się z ustnym stanowiskiem biegłego, który w zasadzie podtrzymał swoją opinię, wnoszę o przeprowadzenie opinii innego biegłego z tej samej dziedziny, przy czym wnoszę, aby biegły ten posiadał specjalizację lub wiedzę dotyczącą wyceny pojazdów zabytkowych, na okoliczność po pierwsze, czy sporny pojazd posiada cechy zabytkowe i po drugie, na okoliczność wartości pojazdu na dzień szkody.

Jeżeli tej specjalności Sąd nie będzie mógł ustalić na podstawie samej listy biegłych, wnoszę o zwrócenie się do Polskiego Związku Motorowego Zarząd Okręgowy PZM w Poznaniu (ul. Cześnikowska 30) i do Automobilklubu Wielkopolskiego (ul. Towarowa 35/37, Poznań) o wskazanie rzeczoznawcy samochodowego, który ma wiedzę w zakresie wyceny wartości pojazdów zabytkowych, ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów marki Mercedes.”

Dodaliśmy również istotny argument:

„Sam biegły wskazał zresztą, iż sposób, w jaki wyliczył szkodę na podstawie programu komputerowego, nie może być stosowany do pojazdów zabytkowych. Tym samym, jeżeli uzna się, iż pojazd ten ma takie cechy, to wyliczenia biegłego nie znajdą zastosowania.”

Zwrot akcji – nowy biegły, realna wycena

Argumentacja przekonała Sąd. Zlecono kolejną opinię innemu biegłemu – tym razem ze znajomością specyfiki oldtimerów. I tu nastąpił przełom.

Nowy biegły ustalił wartość Mercedesa w oparciu o ceny rynkowe sprzedaży aut podobnych, ignorując zupełnie – i zgodnie z naszym wnioskiem – eksperckie programy komputerowe typu Audatex czy Eurotax. Wycena była wielokrotnie wyższa, co przełożyło się na realne odszkodowanie dla klienta.

Praktyczne porady – jak walczyć o odszkodowanie za oldtimera

Z praktyki kancelarii wiem, że sprawy odszkodowawcze dotyczące pojazdów zabytkowych wymagają szczególnego podejścia. Jeśli znalazłeś się w podobnej sytuacji, oto kilka wskazówek:

  1. Nie zgadzaj się na pierwszą propozycję ubezpieczyciela – jeśli Twoje auto ma walor zabytkowy, standardowa wycena z programu komputerowego będzie zaniżona.
  2. Zbierz dowody wartości pojazdu – znajdź oferty sprzedaży podobnych aut na portalach aukcyjnych (np. Allegro, OLX, giełdy oldtimerów), zachowaj ogłoszenia, zrób screenshoty z cenami.
  3. Uzyskaj prywatną wycenę – zwróć się do Automobilklubu lub innej organizacji zajmującej się pojazdami zabytkowymi o wycenę Twojego auta. To będzie kluczowy dowód w sporze z ubezpieczycielem.
  4. Dokumentuj stan pojazdu – zdjęcia, filmy, dokumentacja przeglądów, faktury za naprawy i części – wszystko to pokazuje, że Twoje auto to nie zwykły „gruchot”, ale zadbany oldtimer.
  5. Kwestionuj opinię biegłego, jeśli jest nieadekwatna – jeśli biegły sądowy użył tylko Audatexu czy Eurotaxu, masz prawo wnioskować o opinię specjalisty od pojazdów zabytkowych. Proś Sąd o kontakt z PZM lub Automobilklubem, aby wskazali właściwego eksperta.
  6. Powołaj się na specyfikę oldtimerów – podkreśl, że programy komputerowe nie uwzględniają wartości kolekcjonerskiej, zabytkowej i rynkowej takich pojazdów.
  7. Nie rezygnuj – jak pokazuje nasza sprawa, walka może być długa, ale opłaca się. Różnica między wyceną ubezpieczyciela a realną wartością oldtimera może sięgać kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Refleksja na koniec – prawo vs rzeczywistość

Ta sprawa nauczyła mnie czegoś ważnego: prawo odszkodowawcze nie zawsze nadąża za rzeczywistością. Standardowe procedury wyceny, które sprawdzają się w przypadku zwykłych, współczesnych aut, całkowicie zawodzą wobec pojazdów zabytkowych.

Ubezpieczyciele i biegli sądowi często idą na łatwiznę, korzystając z programów komputerowych, które ignorują walor historyczny, kolekcjonerski i emocjonalny oldtimerów. Ale jak widać, z odpowiednią argumentacją i determinacją można to zmienić.

Z doświadczenia wiem, że każdy oldtimer ma swoją historię – i ta historia ma swoją cenę. Czasem trzeba po prostu walczyć, żeby ta cena została doceniona także w sądzie.

A Wy – macie swoje doświadczenia z wycenami pojazdów zabytkowych? Piszcie w komentarzach, chętnie podyskutuję!


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawnikododszkodowan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.

Unknown's avatar

Autor: bartoszkowalak

Nazywam się Bartosz Kowalak i jestem prawnikiem, radcą prawnym, do tego jeszcze wspólnikiem w Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy Kancelaria Prawna w Poznaniu. Kilka informacji więcej można znaleźć na naszej stronie http://www.prawnikpoznanski.pl. W zasadzie od początku kariery zawodowej miałem i nadal mam do czynienia z sprawami związanymi z dochodzeniem odszkodowań, czy to za wypadki drogowe, czy inne zdarzenia powodujące, iż u jednej osoby z winy drugiej dochodzi do powstania szkody na osobie lub w majątku. W skrócie można by więc napisać, iż obracam się w dziedzinie, która można by dla potrzeb niniejszego bloga nazwać prawem odszkodowań. Prawem odszkodowań- a więc odpowiedzią na pytanie, kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił. Temat ten w zasadzie sprawia mi satysfakcję zawodową, tak więc jest to dziedzina prawa,z która lubię się mierzyć. Dlatego też postanowiłem także poza polem działania jakim jest sądowa wokanda spróbować moich sił także poprzez to medium jakim jest niniejszy blog. Chciałbym tutaj pisać o ciekawych rzeczach, często ciekawostkach, związanych z odszkodowaniami. Podzielić się moimi przemyśleniami czy też może udzielić jakieś rady. Drugą gałęzią, której poswięcam sporo uwagi sa sprawy spadkowe: Tak poza tematem bloga zapraszam do zapoznania się z oferta prowadzenia spraw spadkowych. Tak się złożyło, iż poza odszkodowaniami jest to druga gałąź prawa, którą się zajmuję: https://prawospadkowepoznan.pl/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z BLOG O ODSZKODOWANIACH

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej