Wprowadzenie
Zleciliście komuś remont w domu. Przychodzi jego pracownik, coś schrzani, powstaje szkoda. Pytanie: od kogo dochodzicie odszkodowania? Od pracownika? Od właściciela firmy? A może od ubezpieczyciela?
Z mojego doświadczenia wynika, że większość ludzi nie wie, jak to działa. A to jest ważne, bo może zadecydować o tym, czy w ogóle dostaniecie odszkodowanie.
Dziś opowiem Wam o sprawie, która idealnie ilustruje mechanizm roszczenia bezpośredniego – czyli jak pominąć sprawcę szkody i iść prosto do jego ubezpieczyciela. To może zaoszczędzić Wam mnóstwo czasu i nerwów.

Historia z praktyki
Mam przed sobą dokumenty sprawy, która trafiła ostatecznie do sądu. Fakty są dość typowe dla takich spraw:
- Inwestor budował dom i zlecił montaż basenu firmie budowlanej
- Pracownik tej firmy nie dokręcił śrubunku przy dysży przeciwprądów
- Przez kilka tygodni woda przeciekała i zalała pięć pomieszczeń
- Szkoda: prawie 200 tysięcy złotych
Pytanie: kogo pozwać? Pracownika, który nie dokręcił śruby? Firmę budowlaną? Ubezpieczyciela?
Poszkodowany wybrał mądrze: pozwał ubezpieczyciela firmy budowlanej. I wygrał.
Jak działa odpowiedzialność za pracownika?
Zacznijmy od podstaw prawnych. W Polsce mamy dwa kluczowe przepisy:
Art. 430 k.c. – odpowiedzialność za osoby, którym powierzono wykonanie czynności
„Kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności.”
Prościej mówiąc: pracodawca odpowiada za błędy pracownika.
Art. 120 Kodeksu pracy – jeszcze bardziej jednoznaczny
„W razie wyrządzenia przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych szkody osobie trzeciej, zobowiązany do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca.”
Zauważcie słowo „wyłącznie”. To znaczy, że poszkodowany nie może pozwać pracownika, tylko pracodawcę.
W opisywanej sprawie:
- Szkodę wyrządził pracownik Z.M.
- Pracował dla M.W., właścicielki firmy budowlanej
- Odpowiedzialność ponosiła więc M.W., a nie Z.M.
Ale dalej: M.W. miała ubezpieczenie OC u pozwanego ubezpieczyciela. I tu wchodzi magia roszczenia bezpośredniego.
Roszczenie bezpośrednie – klucz do sukcesu
Art. 822 § 4 k.c. to jeden z moich ulubionych przepisów:
„Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela.”
Co to znaczy w praktyce? Możecie pominąć sprawcę szkody i od razu pozwać jego ubezpieczyciela.
To jest ogromna zaleta, bo:
1. Ubezpieczyciel ma pieniądze
Sprawca szkody może być niewypłacalny. Może mieć długi, egzekucje, może zbankrutować. Ubezpieczyciel? Ubezpieczyciel ma pieniądze. I jak przegra sprawę, to zapłaci.
W opisywanej sprawie poszkodowany mógł pozwać firmę budowlaną M.W. Ale po co? Miała ubezpieczenie. Więc od razu pozwał ubezpieczyciela.
2. Nie musicie ścigać dwóch zajęcy
Wyobraźcie sobie, że pozwacie firmę budowlaną. Wygracie. Zasądzą 200 tysięcy odszkodowania. I co dalej? Musicie jeszcze udowodnić ubezpieczycielowi, że firma jest zobowiązana do zapłaty, żeby on wypłacił świadczenie z OC.
To dwa procesy zamiast jednego. Po co?
Roszczenie bezpośrednie pozwala załatwić wszystko w jednej sprawie: pozew przeciwko ubezpieczycielowi, wyrok, zapłata. Koniec.
3. Szybsza droga do pieniędzy
Egzekucja od osoby fizycznej czy małej firmy może trwać latami. Egzekucja od ubezpieczyciela? Zazwyczaj kończy się szybko, bo ubezpieczyciel wie, że ostatecznie i tak zapłaci.
Warunki roszczenia bezpośredniego
Żeby dochodzić roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela, muszą być spełnione trzy warunki:
1. Sprawca ma ubezpieczenie OC
To oczywiste. Jeśli sprawca nie ma ubezpieczenia, nie ma od kogo dochodzić roszczenia bezpośredniego.
W opisywanej sprawie firma M.W. miała polisę OC u pozwanego ubezpieczyciela. Było to potwierdzone dokumentami.
2. Szkoda jest objęta polisą
Nie każda szkoda jest objęta każdą polisą. Musicie sprawdzić, czy Wasza konkretna szkoda mieści się w zakresie ochrony ubezpieczeniowej.
W opisywanej sprawie: firma budowlana miała OC z tytułu prowadzenia działalności. Zalanie powstało przy wykonywaniu robót budowlanych. Więc było objęte polisą.
3. Odpowiedzialność sprawcy (a więc i ubezpieczyciela) jest oczywista
Jeśli odpowiedzialność jest sporna, ubezpieczyciel może bronić się, że sprawca nie ponosi winy. Wtedy musicie to udowodnić w procesie.
W opisywanej sprawie: sam wykonawca robót złożył oświadczenie, że szkoda powstała „z winy – błędu pracownika firmy”. To był kluczowy dowód.
Jak sprawdzić, kto jest ubezpieczony?
To częste pytanie moich klientów: „Panie Bartoszu, skąd mam wiedzieć, czy sprawca ma ubezpieczenie?”
Oto kilka sposobów:
1. Zapytajcie wprost
Najprościej. Jeśli wynajmujecie firmę do robót, zapytajcie: „Czy macie ubezpieczenie OC?” I poproście o potwierdzenie – numer polisy, nazwę ubezpieczyciela.
2. Sprawdźcie umowę
W umowach na roboty budowlane często jest zapis, że wykonawca musi mieć ubezpieczenie OC. Jeśli takiego zapisu nie ma, można go dodać.
3. Poproście o oświadczenie
Po szkodzie możecie poprosić sprawcę o oświadczenie, w którym wskaże swojego ubezpieczyciela i numer polisy. W opisywanej sprawie tak właśnie było – wykonawca złożył oświadczenie z 28.04.2016 r.
4. Sprawdźcie w rejestrach
Dla niektórych branż (np. OC posiadaczy pojazdów) istnieją rejestry, w których można sprawdzić, kto jest ubezpieczony. Ubezpieczenia Fundusz Gwarancyjny ma bazę UFG.
Praktyczne wskazówki
Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej problemów sprawia udowodnienie, że:
- Sprawca ponosi winę
- Szkoda jest objęta polisą
- Wysokość szkody jest taka, a nie inna
Jak sobie z tym poradzić?
1. Zbierajcie dowody od razu
W opisywanej sprawie poszkodowany miał:
- Oświadczenie wykonawcy, że to wina jego pracownika
- Zeznania świadków, którzy widzieli zalanie
- Dokumentację zdjęciową
- Faktury od wszystkich ekip remontowych
To był pełen pakiet dowodowy. Ubezpieczyciel nie miał się gdzie schować.
2. Nie czekajcie z pozwem
Jeśli ubezpieczyciel odma wia wypłaty lub zaniża odszkodowanie, nie ma sensu czekać w nieskończoność na jego „dobrą wolę”. W opisywanej sprawie poszkodowany próbował dogadać się polubownie przez ponad rok (od kwietnia 2016 do lipca 2017). Dopiero pozew rozwiązał sprawę.
3. Powołajcie biegłego
W sprawach budowlanych (zalania, pęknięcia, wady konstrukcyjne) opinia biegłego jest niemal zawsze konieczna. Sąd nie jest ekspertem od budownictwa, więc potrzebuje pomocy specjalisty.
W opisywanej sprawie biegły wycenił szkodę na prawie 197 tysięcy złotych. Bez jego opinii poszkodowany pewnie dostałby tylko te 120 tysięcy, które ubezpieczyciel wypłacił przed procesem.
4. Żądajcie odsetek
O tym pisałem w poprzednim artykule, ale powtórzę: zawsze żądajcie odsetek od dnia opóźnienia. W opisywanej sprawie były to dziesiątki tysięcy złotych dodatkowe.
Refleksja
Roszczenie bezpośrednie to jedno z tych narzędzi prawnych, które naprawdę ułatwiają życie poszkodowanym. Zamiast gonić za sprawcą, który może być niewypłacalny, możecie od razu iść do ubezpieczyciela.
Ale – i to ważne – musicie wiedzieć, że takie roszczenie Wam przysługuje. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu poszkodowanych o tym nie wie. Albo słyszeli, ale nie są pewni, jak z tego skorzystać.
Teraz już wiecie. Sprawca ma ubezpieczenie OC? Dochodzicie roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela. To prostsze, szybsze, skuteczniejsze.
A jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty lub zaniży odszkodowanie? Cóż, wtedy pozew do sądu. Tak jak w opisywanej sprawie, gdzie poszkodowany dostał prawie o 77 tysięcy więcej, niż oferował ubezpieczyciel.
Czy korzystaliście z roszczenia bezpośredniego? Jak przebiegała Wasza sprawa? Piszcie w komentarzach!
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl