
Dziś chciałbym podzielić się z Wami sprawą, która doskonale pokazuje, jak ubezpieczyciele podchodzą do odszkodowań i dlaczego warto walczyć o swoje prawa. To historia młodego człowieka, którego życie diametralnie zmieniło się pewnego czerwcowego dnia.
Spis treści
- Wypadek, który zmienił wszystko
- Pierwsze starcie z ubezpieczycielem
- Długa droga przez sąd
- Czego nauczyła mnie ta sprawa
Wypadek, który zmienił wszystko
Mój klient – nazwijmy go Janek – miał zaledwie 18 lat, gdy jego życieległo w gruzach. Dosłownie. Poruszał się motocyklem, gdy kierowca samochodu osobowego, wykonując skręt w lewo, po prostu zajechał mu drogę. Nie ustąpił pierwszeństwa, nie zachował należytej ostrożności. Efekt? Janka wyrzuciło z motocykla, przeleciał nad samochodem i upadł na asfalt.
Konsekwencje medyczne
Co ciekawe – a może raczej co przerażające – obrażenia były bardzo poważne:
- Złamanie kręgosłupa w odcinku piersiowym (kręg Th9)
- Złamania wyrostków poprzecznych kilku kręgów
- Złamanie palca u stopy
Brzmi technicznie? Dla osiemnastolatka to oznaczało:
- Kilkugodzinną operację z dużą utratą krwi
- Założenie śrub stabilizujących kręgosłup (które zostały już na zawsze)
- Dwa tygodnie w szpitalu
- Pół roku leczenia i rehabilitacji
- Koniec marzeń o zostaniu zawodowym ratownikiem WOPR
Pierwsze starcie z ubezpieczycielem
Jak myślicie, ile ubezpieczyciel zaproponował za taką krzywdę? 20 000 zł. A po uwzględnieniu 20% przyczynienia Janka (które, nawiasem mówiąc, było bezsporne) wypłacił mu 16 000 zł.
Szesnaście tysięcy za:
- Złamany kręgosłup w wieku 18 lat
- Zniweczone plany życiowe
- Niemożność wykonywania wymarzonego zawodu
- Trwałe ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu
Taktyka ubezpieczyciela
Co ciekawe, początkowo towarzystwo w ogóle odmawiało wypłaty, twierdząc że… nie ustalono odpowiedzialności za wypadek. Dopiero po interwencji i dostarczeniu dodatkowych dokumentów uznali swą odpowiedzialność. Ale kwota? Symboliczna.
Odmówili też zwrotu kosztów prywatnych wizyt lekarskich. Argumentacja? „Nie wykazano, że wizyty faktycznie się odbyły i były konieczne”. Mimo przedłożonych faktur i dokumentacji medycznej.
Długa droga przez sąd
Proces trwał ponad trzy lata. W tym czasie:
- Pozwany kwestionował wysokość szkody – mimo opinii dwóch biegłych sądowych potwierdzających poważne i trwałe skutki wypadku
- Argumentował, że nie ma podstaw do zasądzenia odsetek od daty wezwania do zapłaty, tylko od wyroku (co oczywiście byłoby dla niego bardzo wygodne)
- Podważał konieczność prywatnego leczenia – sugerując, że mój klient powinien czekać w kolejkach NFZ
Co udało się udowodnić?
Biegli sądowi ustalili:
- 15% trwały uszczerbek na zdrowiu (z ortopedycznego punktu widzenia)
- 23% długotrwały uszczerbek (z neurochirurgicznego punktu widzenia)
- Niepewne rokowania na przyszłość
- Konieczność stałej kontroli lekarskiej
- Niemożność wykonywania wielu zawodów i aktywności
Czego nauczyła mnie ta sprawa
Sąd ostatecznie zasądził:
- 64 000 zł dodatkowego zadośćuczynienia (łącznie z wcześniejszą wypłatą – 80 000 zł po uwzględnieniu przyczynienia)
- 6 240 zł za zniszczony motocykl
- 1 536 zł zwrotu kosztów leczenia
- Ustalenie odpowiedzialności ubezpieczyciela na przyszłość
Ten ostatni punkt jest niezwykle istotny. Rokowania co do stanu zdrowia mojego klienta są niepewne. Lekarz wprost stwierdził, że jeśli urośnie więcej niż 4 cm, może potrzebować kolejnej operacji. Ustalenie odpowiedzialności na przyszłość oznacza, że w razie pogorszenia stanu zdrowia nie będzie musiał na nowo udowadniać, że wypadek jest tego przyczyną.
Kluczowe wnioski
Z praktyki wiem, że:
Po pierwsze – ubezpieczyciele konsekwentnie zaniżają odszkodowania. W tej sprawie różnica między propozycją ubezpieczyciela a ostatecznym wyrokiem wynosiła 300%.
Po drugie – warto walczyć o zwrot kosztów prywatnego leczenia. Argumenty typu „powinien pan czekać w kolejce NFZ” nie przejdą w sądzie, jeśli wykażemy, że leczenie było konieczne, a dostęp do NFZ realnie ograniczony.
Po trzecie – w sprawach młodych ludzi sądy szczególnie uwzględniają wpływ obrażeń na plany życiowe. Mój klient musiał zrezygnować z marzeń o pracy ratownika WOPR, nie został przyjęty na wymarzone studia z powodu stanu zdrowia po wypadku, zarzucił większość aktywności sportowych. To wszystko ma wymierną wartość.
Po czwarte – odsetki od zadośćuczynienia należą się od daty wezwania do zapłaty, nie od wyroku. To ważne, bo w tej sprawie mówimy o odsetkach liczonych przez ponad cztery lata.
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl