Holowanie pojazdu po wypadku – czy zawsze po najdroższej stawce?

Panie mecenasie, po wypadku zapłaciłem 430 zł za holowanie auta. Ubezpieczyciel mówi, że to za dużo, że moglem znaleźć taniej. Ale przecież miałem wypadek w środku nocy, nie miałem czasu szukać najtańszej oferty!”. To jeden z najczęstszych sporów w sprawach odszkodowawczych. Dzisiaj wyjaśnię, kto ma rację.

Spis treści

  1. Ile kosztuje holowanie w praktyce?
  2. Czy poszkodowany musi szukać najtańszej firmy holującej?
  3. Holowanie w sytuacji nagłej – brak czasu na porównanie ofert
  4. Co mówią na ten temat sądy?
  5. Jak dokumentować koszty holowania?
  6. Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
  7. FAQ – najczęstsze pytania

Ile kosztuje holowanie w praktyce?

W sprawie, o której dzisiaj piszę, poszkodowany zapłacił 430,50 zł brutto (350 zł netto + VAT) za holowanie uszkodzonego Volkswagena Touarega z miejsca wypadku do warsztatu. Ubezpieczyciel zaprotestował, twierdząc, że to za dużo. Ale czy rzeczywiście?

Biegły sądowy zbadał rynek i ustalił, że w 2017 roku stawki za holowanie pojazdu o masie do 3,5 tony wynosiły:

  • Średnia: 311,87 zł netto (383,60 zł brutto)
  • Maksimum: 400 zł netto (492 zł brutto)
  • Minimum: 122 zł netto (150,06 zł brutto)

Dla porównania, uchwała Rady Powiatu w Poznaniu z 2016 roku ustalała maksymalną stawkę za holowanie pojazdu do 3,5 tony na 450 zł netto (553,50 zł brutto).

Co to oznacza? Że poszkodowany zapłacił 350 zł netto – czyli powyżej średniej (311,87 zł), ale poniżej maksimum (400-450 zł). Czy to oznacza, że przepłacił? W ocenie Sądu – nie.

Sąd Rejonowy uznał, że stawka 350 zł netto nie odbiega od stawek rynkowych, chociaż jest powyżej średniej. I co najważniejsze – przyznał pełny zwrot tej kwoty. Dlaczego? Bo holowanie to usługa nagła, a poszkodowany nie ma obowiązku szukać najtańszej oferty w sytuacji nadzwyczajnej.

Czy poszkodowany musi szukać najtańszej firmy holującej?

To jedno z kluczowych pytań w sprawach odszkodowawczych. Ubezpieczyciele często argumentują: „Pan mógł zadzwonić do kilku firm, porównać ceny, wybrać najtańszą. Zamiast tego wybrał pan pierwszą z brzegu i przepłacił!”.

Ale czy to jest realistyczne? Wyobraźcie sobie sytuację:

  • Jest noc, godzina 23:00
  • Właśnie miałeś wypadek, auto nie nadaje się do jazdy, wycieka olej
  • Jesteś zestresowany, w szoku
  • Musisz usunąć auto z drogi, bo blokuje ruch
  • Dzwonisz do pierwszej lepszej firmy holującej, która odbiera telefon

Czy w takiej sytuacji masz czas i spokój, żeby dzwonić do 5 firm, porównywać ceny, negocjować? Oczywiście, że nie.

I właśnie dlatego sądy od lat orzekają, że poszkodowany nie ma obowiązku minimalizacji szkody w sytuacjach nagłych. Może wybrać pierwszą dostępną usługę, o ile cena jest w granicach rozsądku.

Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, że „stan nadzwyczajny – a wypadek jest takim stanem – nie pozwala na długie poszukiwania najlepszej oferty. Poszkodowany może skorzystać z pierwszej dostępnej usługi, jeśli cena nie jest rażąco wygórowana”.

W sprawie, o której piszę, Sąd Rejonowy wprost stwierdził: „Skoro pojazd po wypadku nie nadawał się do jazdy (miał wycieki płynów), to trzeba go było z drogi usunąć. W sytuacji gdy dochodzi do wypadku, a jest to zdarzenie nagłe, zwykle nie ma czasu na to, by poszukiwać najtańszej oferty holowania, a nawet poszkodowany nie ma takiego obowiązku”.

I to jest właśnie sedno sprawy. Poszkodowany może wybrać firmę holującą, która jest dostępna od ręki, nawet jeśli nie jest najtańsza. Ważne, żeby cena była w granicach rozsądku – czyli w średniej rynkowej lub nieznacznie powyżej.

Holowanie w sytuacji nagłej – brak czasu na porównanie ofert

Z mojego doświadczenia wynika, że holowanie to zawsze sytuacja nagła. Nikt nie planuje wypadku z wyprzedzeniem. Nikt nie dzwoni w poniedziałek do 10 firm, żeby zapytać: „Ile pan bierze za holowanie? A w weekend jest drożej? A w nocy?”.

Holowanie następuje:

  1. Zaraz po wypadku – auto blokuje drogę, trzeba je usunąć
  2. Często w nocy lub w weekend – bo wypadki nie wybierają pory dnia
  3. Pod presją czasu – policja lub straż miejska wymaga usunięcia pojazdu
  4. W stresie – poszkodowany jest wstrząśnięty, nie myśli o cenach

I właśnie dlatego sądy akceptują stawki powyżej średniej. Bo w takiej sytuacji nie można wymagać od poszkodowanego, żeby szukał najtańszej oferty.

W sprawie poszkodowany wynegocjował cenę 350 zł netto. Czy sprawdził inne oferty? Nie wiemy. Czy miał na to czas? Raczej nie. Czy to ma znaczenie? Według Sądu – nie. Bo stawka była w granicach rozsądku.

Co więcej, w praktyce firmy holujące wiedzą, że poszkodowani są w sytuacji przymusowej. I często zawyżają ceny. Stawka 350 zł za holowanie pojazdu w mieście (Poznań, kilka kilometrów) to sporo. Ale czy to rażąco wygórowana cena? Nie – bo maksimum na rynku to 400-450 zł netto.

Gdyby poszkodowany zapłacił 600 zł netto, to byłby problem. Ubezpieczyciel mógłby zasadnie zarzucić, że to rażąco wygórowana cena. Ale 350 zł? To jeszcze w granicach rozsądku.

Co mówią na ten temat sądy?

Orzecznictwo w sprawach holowania jest dość jednolite. Sądy przyjmują, że:

  1. Poszkodowany nie ma obowiązku szukać najtańszej oferty – w sytuacji nagłej może wybrać pierwszą dostępną firmę.
  2. Stawka powinna być w granicach rozsądku – czyli w średniej rynkowej lub nieznacznie powyżej. Jeśli średnia to 300 zł, a poszkodowany zapłacił 350 zł, to OK. Jeśli zapłacił 700 zł, to za dużo.
  3. Maksymalne stawki ustalone przez gminy są orientacyjne – uchwały rad powiatów określają maksymalne stawki za holowanie (np. 450 zł netto w Poznaniu), ale to nie oznacza, że każda stawka poniżej 450 zł jest automatycznie uzasadniona. Sąd bada, czy stawka była rozsądna w kontekście rynku.
  4. Pora dnia, dzień tygodnia i odległość mają znaczenie – holowanie w nocy jest droższe niż w dzień. Holowanie w weekend droższe niż w dzień roboczy. Holowanie na 50 km droższe niż na 5 km. To wszystko wpływa na cenę.

W sprawie, o której piszę, Sąd nie analizował szczegółowo, czy holowanie było w dzień czy w nocy, w weekend czy w dzień roboczy, na jaką odległość. Po prostu uznał, że stawka 350 zł netto nie odbiega od stawek rynkowych i przyznał pełny zwrot.

To pokazuje, że sądy są liberalne wobec kosztów holowania. Bo rozumieją, że to sytuacja nagła, a poszkodowany nie ma czasu na porównywanie ofert.

Jak dokumentować koszty holowania?

To bardzo proste – potrzebujesz faktury od firmy holującej. Na fakturze powinno być:

  • Nazwa firmy holującej
  • Twoje dane (jako nabywcy usługi)
  • Opis usługi: „Holowanie pojazdu marki [marka] nr rej. [numer] z [miejsce] do [miejsce]”
  • Data i godzina holowania
  • Kwota: [kwota] zł netto + VAT = [kwota] zł brutto

W sprawie poszkodowany otrzymał fakturę na kwotę 430,50 zł brutto (350 zł netto + VAT). Faktura została wystawiona przez Serwis Blacharsko-Lakierniczy – czyli ten sam warsztat, który miał naprawiać auto. To normalne – często warsztaty oferują kompleksową usługę: holowanie + naprawa.

Ale uwaga: jeśli warsztat oferuje „holowanie gratis w cenie naprawy”, a potem wystawia osobną fakturę za holowanie, to może być problem. Ubezpieczyciel może zarzucić, że to podwójne naliczanie kosztów. Dlatego zawsze upewnijcie się, czy holowanie jest wliczone w cenę naprawy, czy osobno.

Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych

Na podstawie mojego doświadczenia, oto co radziłbym:

  1. Nie szukaj najtańszej oferty w sytuacji nagłej – jeśli masz wypadek, dzwoń do pierwszej dostępnej firmy holującej. Nie marnuj czasu na porównywanie ofert. Ważne, żeby cena była w granicach rozsądku (300-400 zł netto w mieście).
  2. Ustal cenę przed holowaniem – zanim firma przyjedzie, zapytaj: „Ile będzie kosztować holowanie z [miejsce] do [miejsce]?”. Jeśli mówią 500 zł, a rynek to 300 zł, to może zadzwoń do innej firmy (jeśli masz czas). Jeśli mówią 350 zł, to OK.
  3. Weź fakturę – zawsze żądaj faktury VAT, nie paragonu, nie „potwierdzenia”. Faktura to dowód księgowy, który ubezpieczyciel musi uszanować.
  4. Sprawdź, czy holowanie jest wliczone w cenę naprawy – niektóre warsztaty oferują „holowanie gratis”. Jeśli tak, to świetnie. Jeśli nie, to upewnij się, że holowanie jest naliczone osobno i masz za nie osobną fakturę.
  5. Nie przepłacaj rażąco – jeśli firma mówi 800 zł za holowanie w mieście (5 km), to uciekaj. To rażąco wygórowana cena. Znajdź inną firmę, nawet jeśli zajmie ci to 15 minut.

FAQ – najczęstsze pytania

Ile mogę zapłacić za holowanie pojazdu?
W 2024 roku średnia stawka za holowanie pojazdu osobowego (do 3,5 tony) w mieście to 350-450 zł netto. Jeśli zapłaciłeś 300-500 zł netto, to jest OK. Jeśli zapłaciłeś 700 zł netto, to za dużo.

Czy muszę szukać najtańszej firmy holującej?
Nie, nie musisz. W sytuacji nagłej (wypadek) możesz wybrać pierwszą dostępną firmę, o ile cena jest w granicach rozsądku.

Co jeśli ubezpieczyciel odmawia zwrotu kosztów holowania?
Jeśli stawka była w granicach rozsądku (300-500 zł netto w mieście), to możesz dochodzić zwrotu w sądzie. Sądy zazwyczaj przyznają pełny zwrot, jeśli stawka nie była rażąco wygórowana.

Czy holowanie w nocy jest droższe?
Tak, holowanie w nocy lub w weekend jest zazwyczaj droższe o 20-50%. To normalne i ubezpieczyciele to akceptują.

Jak udowodnić, że holowanie było uzasadnione?
Potrzebujesz faktury od firmy holującej oraz dowodu, że auto nie nadawało się do jazdy (np. protokół policji, zdjęcia, zeznania świadków).


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Zapraszam do Kancelarii KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl

www: https://prawnikpoznanski.pl

Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 361

Unknown's avatar

Autor: bartoszkowalak

Nazywam się Bartosz Kowalak i jestem prawnikiem, radcą prawnym, do tego jeszcze wspólnikiem w Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy Kancelaria Prawna w Poznaniu. Kilka informacji więcej można znaleźć na naszej stronie http://www.prawnikpoznanski.pl. W zasadzie od początku kariery zawodowej miałem i nadal mam do czynienia z sprawami związanymi z dochodzeniem odszkodowań, czy to za wypadki drogowe, czy inne zdarzenia powodujące, iż u jednej osoby z winy drugiej dochodzi do powstania szkody na osobie lub w majątku. W skrócie można by więc napisać, iż obracam się w dziedzinie, która można by dla potrzeb niniejszego bloga nazwać prawem odszkodowań. Prawem odszkodowań- a więc odpowiedzią na pytanie, kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił. Temat ten w zasadzie sprawia mi satysfakcję zawodową, tak więc jest to dziedzina prawa,z która lubię się mierzyć. Dlatego też postanowiłem także poza polem działania jakim jest sądowa wokanda spróbować moich sił także poprzez to medium jakim jest niniejszy blog. Chciałbym tutaj pisać o ciekawych rzeczach, często ciekawostkach, związanych z odszkodowaniami. Podzielić się moimi przemyśleniami czy też może udzielić jakieś rady. Drugą gałęzią, której poswięcam sporo uwagi sa sprawy spadkowe: Tak poza tematem bloga zapraszam do zapoznania się z oferta prowadzenia spraw spadkowych. Tak się złożyło, iż poza odszkodowaniami jest to druga gałąź prawa, którą się zajmuję: https://prawospadkowepoznan.pl/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z BLOG O ODSZKODOWANIACH

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej