Uraz biczowy w sądzie – 94% szans na wygraną. Dlaczego więc ubezpieczyciele odmawiają?

Telefon, który wszystko zmienia

Pamiętam ten telefon jak dziś. Zadzwonił pan Tomasz, kierowca z Poznania, który kilka miesięcy wcześniej uczestniczył w kolizji na Trasie Katowickiej. Klasyczna sytuacja – stał na światłach, kierowca za nim nie zdążył wyhamować, uderzenie od tyłu. Nic dramatycznego wizualnie – samochód pojechał do blacharza, pan Tomasz do szpitala.

Dostał diagnozę: dystorsja szyjnego odcinka kręgosłupa. Popularnie – uraz biczowy.

„Panie mecenasie, ubezpieczyciel odmówił mi wypłaty. Napisali, że nie mam żadnych zmian na rezonansie, więc nie mogę udowodnić urazu. A ja mam takie bóle szyi, że nie mogę normalnie spać. Co mam robić?”

Odpowiedziałem mu wtedy coś, co mówię wszystkim klientom w podobnej sytuacji: „Idziemy do sądu. I wygramy.”

Pan Tomasz się zdziwił. „Ale jak? Jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że nie ma dowodów…”

„Bo statystyki są po naszej stronie” – powiedziałem. „94% spraw o zadośćuczynienie za uraz biczowy kończy się wygraną poszkodowanego.”

I rzeczywiście – wygraliśmy. Ale droga do tego była pouczająca.

Uraz biczowy – czyli co właściwie się stało?

Zanim przejdę do statystyk sądowych, wyjaśnijmy, o czym mówimy. Uraz biczowy kręgosłupa (whiplash) to jeden z najczęstszych urazów powstających podczas kolizji drogowych – szczególnie tych „z tyłu”.

Mechanizm jest prosty, ale brutalna w skutkach:

  1. Samochód dostaje uderzenie od tyłu
  2. Tułów gwałtownie przesuwa się do przodu (siła uderzenia)
  3. Głowa – przez bezwładność – wykonuje nadmierny skłon w tył
  4. Następnie głowa gwałtownie wraca do pełnego zgięcia do przodu

Obrazowo: to jak gdybyś intensywnie kiwał głową na „tak”, tylko że w tempie katastromy samochodowej. Struktury szyjne – mięśnie, więzadła, dyski międzykręgowe – są narażone na gwałtowne rozciągnięcie i skompresowanie.

Skutki? Bolesne i długotrwałe

Z mojego doświadczenia, poszkodowani z urazem biczowym skarżą się na:

  • Ból szyi – często promieniujący do ramion, pleców
  • Ból i zawroty głowy – czasem tak silne, że uniemożliwiają prowadzenie samochodu
  • Problemy ze snem – niemożność znalezienia wygodnej pozycji
  • Sztywnienie karku – ograniczenie ruchomości
  • Drętwienie i mrowienie rąk
  • Nudności, wymioty (w cięższych przypadkach)

To nie są „drobne dolegliwości”. To rzeczy, które realnie wpływają na jakość życia.

Dlaczego ubezpieczyciele odmawiają – mechanizm cyniczny

Tu zaczyna się problem. Jeśli pan Tomasz trafia do szpitala po kolizji i lekarz orzeka „dystorsja szyjnego odcinka kręgosłupa”, to powinno być jasne – doszło do urazu, należy się odszkodowanie.

Ale ubezpieczyciele myślą inaczej.

Argument nr 1: „Brak zmian w badaniach obrazowych”

Ubezpieczyciel każe poszkodowanemu zrobić rezonans magnetyczny (MR) lub zdjęcia rentgenowskie (RTG). Badania wracają z opisem: „Brak zmian pourazowych”.

I ubezpieczyciel mówi: „Widzisz? Nie ma urazu. Odmawiamy wypłaty.”

Problem w tym, że uraz biczowy z definicji nie musi powodować zmian widocznych w badaniach obrazowych. Dlaczego? Bo nie uszkadza kości – uszkadza tkanki miękkie: mięśnie, więzadła, nerwy. A te często nie są widoczne na standardowym RTG czy nawet MR.

To jak odmówić wypłaty odszkodowania za złamany nos, bo „na zdjęciu kości wygląda okay”. No tak – ale nos boli, nos spuchł, nos krwawi. Podobnie z urazem biczowym – struktury są uszkodzone, choć nie widać tego na obrazie.

Argument nr 2: „To tylko stres psychiczny”

Drugi argument, który słyszę od ubezpieczycieli: „Pacjent ma dolegliwości psychosomatyczne. To nie uraz, to stres po kolizji.”

Owszem, czasem składowa psychiczna istnieje. Ale nawet jeśli – to też jest krzywda podlegająca zadośćuczynieniu. Art. 445 § 1 KC mówi o zadośćuczynieniu za krzywdę – obejmuje to zarówno cierpienia fizyczne, jak i psychiczne.

A w większości przypadków ból ma podłoże fizyczne, tylko ubezpieczyciel udaje, że go nie ma.

Statystyki, które dają nadzieję – 94% szans na wygraną

Teraz najbardziej motywująca część tego artykułu. Jakiś czas temu natknąłem się na statystykę spraw sądowych dotyczących zadośćuczynienia za skutki dystorsji szyjnego odcinka kręgosłupa. Liczby były dla mnie – jako prawnika – fascynujące, ale dla moich klientów – po prostu motywujące.

94% spraw kończy się wyrokiem zasądzającym.

Tylko 6% spraw kończy się oddaleniem powództwa.

Przeczytajcie to jeszcze raz. Dziewięćdziesiąt cztery procent.

Co to oznacza w praktyce? Że jeśli faktycznie doznałeś urazu biczowego i złożysz pozew do sądu, masz niemal pewne szanse na wygraną.

Co to znaczy „wyrok zasądzający”?

Muszę być tu uczciwy i precyzyjny. Wyrok zasądzający nie zawsze oznacza, że sąd zasądził pełną kwotę, o którą wnosił poszkodowany.

Czasem sąd stwierdza, że:

  • Tak, doszło do urazu biczowego
  • Tak, poszkodowany zasługuje na zadośćuczynienie
  • Ale wysokość powinna wynosić np. 10 000 zł, a nie wnioskowanych 20 000 zł

To nadal wygrana – ale nie w 100%.

Są też te 6% spraw z oddaleniem. Co się w nich dzieje? Z mojego doświadczenia:

  • Czasem sąd uznaje, że poszkodowany już otrzymał odpowiednie zadośćuczynienie na etapie przedsądowym (ubezpieczyciel wypłacił „coś”, a sąd uznał, że to wystarczy)
  • Rzadziej – gdy biegły sądowy nie potwierdzi związku przyczynowego między kolizją a dolegliwościami
  • Bardzo rzadko – gdy poszkodowany nie przedstawi wystarczającej dokumentacji medycznej

Ale podkreślam: to tylko 6% spraw. W zdecydowanej większości – sąd jest po stronie poszkodowanego.

Dlaczego sądy orzekają na korzyść poszkodowanych?

Tu zaczyna się ciekawa różnica między tym, co mówi ubezpieczyciel, a tym, co mówi biegły sądowy.

Ubezpieczyciel: „Brak zmian w MR, więc nie ma urazu.”

Biegły sądowy (neurolog, ortopeda): „Mechanizm kolizji odpowiada mechanizmowi powstania urazu biczowego. Dolegliwości pacjenta są typowe dla dystorsji szyjnej. Potwierdzam związek przyczynowy między kolizją a urazem.”

Z mojego doświadczenia, większość opinii biegłych sądowych potwierdza uraz biczowy i związek przyczynowy. Dlaczego? Bo lekarze – w przeciwieństwie do ubezpieczycieli – rozumieją naturę tego urazu. Wiedzą, że:

  1. Badania obrazowe nie wykryją wszystkich urazów tkanek miękkich
  2. Mechanizm kolizji (uderzenie od tyłu) typowo prowadzi do dystorsji szyjnej
  3. Dolegliwości zgłaszane przez pacjenta są spójne z tym urazem
  4. Leczenie i rehabilitacja są adekwatne do diagnozy

Innymi słowy – dla lekarzy to oczywiste, że uraz biczowy istnieje. Tylko ubezpieczyciele próbują udawać, że go nie ma.

Moje doświadczenie – konkretne sprawy

Pozwólcie, że podzielę się kilkoma przykładami z mojej praktyki (oczywiście z zachowaniem anonimowości klientów):

Sprawa 1: Pan Tomasz (wspomniany na początku)

Kolizja na światłach, dystorsja szyjnego odcinka kręgosłupa. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, powołując się na „brak zmian w MR”.

Złożyliśmy pozew o 15 000 zł zadośćuczynienia. Biegły sądowy potwierdził uraz i związek przyczynowy. Sąd zasądził 12 000 zł + odsetki + koszty procesu.

Wynik: wygrana. Czas trwania procesu: 14 miesięcy.

Sprawa 2: Pani Magdalena

Kolizja wielopojazowa na autostradzie, silniejszy uraz biczowy z długotrwałymi dolegliwościami. Ubezpieczyciel wypłacił na etapie przedsądowym 5 000 zł, twierdząc że to „wystarczające”.

Złożyliśmy pozew o dalsze 20 000 zł. Biegły potwierdził trwałe skutki urazu. Sąd zasądził dodatkowe 16 000 zł.

Wynik: wygrana. Łączne zadośćuczynienie: 21 000 zł. Czas trwania: 16 miesięcy.

Sprawa 3: Pan Krzysztof (jedyna przegrana)

Kolizja, dystorsja szyjnego odcinka. Ubezpieczyciel wypłacił 8 000 zł. Klient chciał więcej, złożyliśmy pozew o 15 000 zł.

Biegły potwierdził uraz, ale uznał, że dolegliwości były krótkotrwałe. Sąd uznał, że wypłacone 8 000 zł jest adekwatne i oddalił powództwo.

Wynik: przegrana (ale klient i tak otrzymał 8 000 zł wcześniej).

Z tych trzech spraw – dwie skończyły się sukcesem, jedna nie. Czyli zgodnie ze statystyką – około 67% pełnego sukcesu w mojej próbie (a ogólna statystyka mówi o 94%).

Praktyczne porady – jak zwiększyć szanse na wygraną

Z mojego doświadczenia wynika kilka kluczowych zasad, które warto zastosować, jeśli chcesz wygrać sprawę o zadośćuczynienie za uraz biczowy:

1. Idź do lekarza natychmiast po kolizji

To podstawa. Jeśli odczuwasz ból szyi, głowy, jakiekolwiek dolegliwości – idź tego samego dnia do szpitalnego oddziału ratunkowego lub przynajmniej na drugi dzień do lekarza rodzinnego/ortopedy.

Im szybciej zostanie postawiona diagnoza, tym trudniej ubezpieczycielowi będzie kwestionować związek przyczynowy.

2. Dokumentuj wszystko

Każda wizyta u lekarza, każda seria rehabilitacji, każdy zabieg – wszystko musi być udokumentowane. Im grubsza teczka dokumentacji medycznej, tym lepiej.

Biegły sądowy będzie analizował twoją dokumentację. Jeśli zobaczą, że przez pół roku chodziłeś regularnie na rehabilitację, to potwierdzi, że dolegliwości były realne i długotrwałe.

3. Nie rezygnuj po odmowie ubezpieczyciela

To najważniejsze. Odmowa ubezpieczyciela to nie koniec drogi – to dopiero początek.

94% szans na wygraną w sądzie to znacznie więcej niż 0% szans, jakie masz, jeśli zrezygnujesz po odmowie.

4. Weź prawnika

Przepraszam za reklamę, ale to prawda – sprawy o uraz biczowy są specyficzne. Potrzebujesz prawnika, który:

  • Wie, jak przygotować dokumentację medyczną
  • Zna orzecznictwo sądów w takich sprawach
  • Umie skutecznie współpracować z biegłym sądowym
  • Potrafi argumentować w piśmie procesowym, dlaczego brak zmian w MR nie wyklucza urazu

Samodzielnie jest to trudne.

5. Bądź cierpliwy

Proces sądowy o zadośćuczynienie trwa zazwyczaj 12-18 miesięcy. To długo, zwłaszcza gdy odczuwasz ból i frustrację. Ale efekt końcowy – wyrok zasądzający i wypłata – jest wart czekania.

Dlaczego ubezpieczyciele odmawiają, skoro wiedzą, że przegrają?

To pytanie zadaje mi niemal każdy klient. „Panie mecenasie, jeśli statystyki są tak jednoznaczne, to dlaczego ubezpieczyciel nie wypłaca od razu? Po co ta cała walka?”

Odpowiedź jest prosta: kalkulacja ekonomiczna.

Ubezpieczyciel wie, że większość poszkodowanych po odmowie się podda. Nie pójdą do prawnika, nie złożą pozwu, zrezygnują. A to oznacza oszczędność dla zakładu ubezpieczeń.

Powiedzmy, że z 100 osób z urazem biczowym:

  • 30 zaakceptuje niską propozycję ubezpieczyciela (np. 3 000 zł zamiast 15 000 zł)
  • 50 po odmowie zrezygnuje (oszczędność: 100%)
  • 20 pójdzie do sądu i wygra (ale to ciągle tylko 20%)

Dla ubezpieczyciela taka strategia jest opłacalna. Oszczędza miliony złotych rocznie, „wyłapując” tylko tych, którzy są zdeterminowani, by walczyć.

To jest cyniczne? Tak. Ale to jest biznes.

I właśnie dlatego – jeśli faktycznie doznałeś urazu biczowego, nie daj się zastraszyć. Idź do sądu. Statystyki są po twojej stronie.

Moja refleksja zawodowa

Po latach pracy z poszkodowanymi w kolizjach drogowych doszedłem do pewnego smutnego wniosku: w sprawach o uraz biczowy ubezpieczyciele celowo wprowadzają w błąd.

Mówią „brak dowodów”, choć wiedzą, że sąd uzna inne dowody niż tylko MR. Mówią „symulacja”, choć wiedzą, że biegli potwierdzą uraz. Straszą długim procesem, choć wiedzą, że 94% zakończy się wygraną poszkodowanego.

To nie jest nieudolność. To strategia.

Ale mamy na to odpowiedź: wiedzę, determinację i statystyki. 94% to niemal pewność wygranej. Wystarczy tylko nie dać się zastraszyć.

Podsumowanie – co warto zapamiętać

Jeśli doznałeś urazu biczowego i ubezpieczyciel odmówił ci wypłaty lub zaproponował śmiesznie niską kwotę – nie rezygnuj.

Pamiętaj:

  • 94% spraw kończy się wygraną poszkodowanego
  • Biegli sądowi zazwyczaj potwierdzają uraz biczowy i związek przyczynowy
  • Brak zmian w MR nie wyklucza urazu – sądy to wiedzą
  • Proces trwa 12-18 miesięcy, ale efekt jest wart czekania
  • Weź prawnika – to zwiększa twoje szanse

I jeszcze jedno – ubezpieczyciele liczą na to, że się poddasz. Nie daj im tej satysfakcji. Walcz o swoje. Prawo i statystyki są po twojej stronie.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Unknown's avatar

Autor: bartoszkowalak

Nazywam się Bartosz Kowalak i jestem prawnikiem, radcą prawnym, do tego jeszcze wspólnikiem w Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy Kancelaria Prawna w Poznaniu. Kilka informacji więcej można znaleźć na naszej stronie http://www.prawnikpoznanski.pl. W zasadzie od początku kariery zawodowej miałem i nadal mam do czynienia z sprawami związanymi z dochodzeniem odszkodowań, czy to za wypadki drogowe, czy inne zdarzenia powodujące, iż u jednej osoby z winy drugiej dochodzi do powstania szkody na osobie lub w majątku. W skrócie można by więc napisać, iż obracam się w dziedzinie, która można by dla potrzeb niniejszego bloga nazwać prawem odszkodowań. Prawem odszkodowań- a więc odpowiedzią na pytanie, kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił. Temat ten w zasadzie sprawia mi satysfakcję zawodową, tak więc jest to dziedzina prawa,z która lubię się mierzyć. Dlatego też postanowiłem także poza polem działania jakim jest sądowa wokanda spróbować moich sił także poprzez to medium jakim jest niniejszy blog. Chciałbym tutaj pisać o ciekawych rzeczach, często ciekawostkach, związanych z odszkodowaniami. Podzielić się moimi przemyśleniami czy też może udzielić jakieś rady. Drugą gałęzią, której poswięcam sporo uwagi sa sprawy spadkowe: Tak poza tematem bloga zapraszam do zapoznania się z oferta prowadzenia spraw spadkowych. Tak się złożyło, iż poza odszkodowaniami jest to druga gałąź prawa, którą się zajmuję: https://prawospadkowepoznan.pl/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z BLOG O ODSZKODOWANIACH

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej