
Dziś chciałbym podzielić się z Wami historią, która idealnie ilustruje to, o czym często piszę na blogu: różnicę między tym, co proponuje ubezpieczyciel w postępowaniu likwidacyjnym, a tym, co ostatecznie zasądza sąd.
To nie jest wymyślony przykład. To prawdziwy wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z lutego 2024 roku, który pokazuje, jak drastycznie ubezpieczyciele potrafią zaniżać odszkodowania – i dlaczego warto walczyć o swoje prawa.
Tragedia, która zmieniła wszystko
28 sierpnia 2020 roku w Pile doszło do tragicznego wypadku. Kierowca samochodu marki Volkswagen potrącił na przejściu dla pieszych 18-letniego chłopaka. Młody człowiek zginął na miejscu.
Ofiara to syn powódki – matki, która w jednej chwili straciła wszystko. Chłopak miał dopiero 18 lat, uczył się w liceum o profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym, planował studia informatyczne. Był bardzo zdolny, pogodny, grzeczny. Łączyła go z matką niezwykle silna więź.
Sprawca wypadku był ubezpieczony w PZU.
Co zaproponował ubezpieczyciel?
We wrześniu 2021 roku – rok po tragedii – matka zmarłego chłopaka zgłosiła się do PZU z wnioskiem o:
- 300 000 zł częściowego zadośćuczynienia za śmierć syna
- 250 000 zł odszkodowania za znaczne pogorszenie jej sytuacji życiowej
Odpowiedź ubezpieczyciela przyszła szybko. PZU:
- Przyznał 30 000 zł zadośćuczynienia
- Przyjął 30% przyczynienia się poszkodowanego do wypadku
- Wypłacił ostatecznie 21 000 zł (30 000 zł minus 30% przyczynienia)
- Odmówił wypłaty jakiegokolwiek odszkodowania za pogorszenie sytuacji życiowej
Matka nie mogła uwierzyć. 21 000 zł za śmierć syna? Żadnego odszkodowania za to, że jej życie legło w gruzach?
Zdecydowała się na proces sądowy.
Co ustalił sąd?
Sąd Okręgowy w Poznaniu przeprowadził szczegółowe postępowanie dowodowe. Przesłuchał świadków, zasięgnął opinii biegłych psychiatry i psychologa, przeanalizował dokumentację medyczną i rekonstrukcję wypadku.
Przyczynienie się do wypadku – nie 30%, a 20%
Sąd potwierdził, że zmarły chłopak rzeczywiście przyczynił się do wypadku. Przechodząc przez przejście dla pieszych, nie zachował należytej ostrożności – po pokonaniu lewego pasa ruchu wszedł na prawy pas, nie sprawdzając, czy jadą jakieś pojazdy.
Ale – i to kluczowe – sąd ocenił stopień jego winy jako znacznie niższy niż wina kierowcy.
Kierowca:
- Zbliżając się do przejścia dla pieszych, w ogóle nie obserwował drogi
- Całkowicie zlekceważył podstawowy obowiązek kierowcy – patrzenie na przedpole jazdy
- Jego wina była na poziomie rażącego niedbalstwa
Pieszy:
- Zachował się nieprawidłowo tylko w jednym aspekcie – braku obserwacji
- Jego wina to zwykłe niedbalstwo
Wniosek sądu: przyczynienie poszkodowanego wyniosło 20%, a nie 30%.
Zadośćuczynienie – nie 30 000 zł, a 150 000 zł
Sąd szczegółowo przeanalizował krzywdę matki:
Bezpośrednie konsekwencje śmierci syna:
- Ogromny szok psychiczny – matka początkowo nie mogła uwierzyć w śmierć dziecka
- Apatia, rozpacz, bezsenność, brak apetytu
- Ciągłe myśli o synu, płacz, niemożność skupienia się
- Przez ponad rok kilka razy w tygodniu przesiadywała godzinami na cmentarzu
Długotrwałe skutki psychiczne:
- Diagnoza: ostra reakcja stresowa, która rozwinęła się w zespół stresu pourazowego
- Obecnie: trwała zmiana osobowości w postaci traumatycznej (powikłanej) żałoby
- Leczenie psychiatryczne od września 2020 roku – niestety bez większych efektów
- Matka nadal odczuwa głęboki ból psychiczny, żal, tęsknotę
- Straciła radość życia, ma mniej energii, lęka się o bezpieczeństwo rodziny
- Zachowała pokój zmarłego syna w niezmienionym stanie, nadal nosi żałobę
Sąd uznał za odpowiednie zadośćuczynienie w wysokości 150 000 zł.
Po odjęciu 20% przyczynienia oraz nawiązki zasądzonej w sprawie karnej (10 000 zł), sąd ostatecznie zasądził 89 000 zł zadośćuczynienia.
Odszkodowanie za pogorszenie sytuacji życiowej – 20 000 zł (16 000 zł po przyczynieniu)
PZU odmówił wypłaty tego świadczenia. Tymczasem sąd uznał, że matce przysługuje odszkodowanie z art. 446 § 3 k.c. za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej.
Dlaczego?
Utrata pomocy syna w codziennym życiu:
- Syn był pasjonatem informatyki – zajmował się w domu uruchamianiem i konfigurowaniem sprzętu
- Stworzył sieć informatyczną dla rodziny
- Pomagał wszystkim w rozwiązywaniu problemów technicznych
- W dzisiejszych czasach takie wsparcie ma ogromną wartość
Utrata przyszłego wsparcia finansowego:
- Syn planował studia informatyczne i karierę w IT
- Po ukończeniu studiów z pewnością podjąłby dobrze płatną pracę
- Mógłby dokładać się do kosztów utrzymania rodziny
Utrata opieki w przyszłości:
- Matka nie może już liczyć na syna w zakresie pomocy i opieki w starości
Sąd zasądził 20 000 zł odszkodowania (po przyczynieniu: 16 000 zł).
Pozostałe roszczenia – łącznie 7 220 zł
Sąd uwzględnił także szereg „drobniejszych” kosztów:
- 4 112 zł – koszty pogrzebu (usługa pogrzebowa minus zasiłek pogrzebowy + opłata dla księdza)
- 1 028 zł – koszty 7 przejazdów z Leszna do Piły (identyfikacja zwłok, zeznania w sądzie, odbiór rzeczy zmarłego)
- 1 440 zł – koszty 9 wizyt u psychiatry (po 200 zł każda)
- 640 zł – koszty leków psychiatrycznych przez 16 miesięcy
Podsumowanie: ile ostatecznie zasądził sąd?
PZU wypłacił: 21 000 zł
Sąd zasądził: 112 220 zł
Różnica: 91 220 zł (ponad 5-krotnie więcej!)
Co z tego wynika? Moje refleksje
Ta sprawa to podręcznikowy przykład tego, o czym piszę na blogu od lat:
1. Ubezpieczyciele drastycznie zaniżają odszkodowania
PZU zaoferował 21 000 zł. Sąd uznał, że należy się ponad pięć razy więcej. To nie jest wyjątek – to norma w polskim systemie ubezpieczeniowym.
2. Postępowanie likwidacyjne to dopiero początek
Wielu poszkodowanych rezygnuje po otrzymaniu decyzji ubezpieczyciela. Myślą: „skoro odmówili, to widocznie mi się nie należy”. Nic bardziej mylnego.
Postępowanie likwidacyjne to arena, na której ubezpieczyciel jest jednocześnie stroną i sędzią. Dopiero sąd może obiektywnie ocenić sprawę.
3. Warto walczyć – nawet jeśli trwa to lata
Od wypadku do wyroku minęły prawie 4 lata. To długi czas. Ale czy warto było czekać? Zdecydowanie tak. Różnica między 21 000 zł a 112 220 zł mówi sama za siebie.
4. Profesjonalna pomoc prawna ma znaczenie
Matka w tej sprawie była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika. To on potrafił właściwie uzasadnić roszczenia, przeprowadzić dowody (w tym opinię biegłych psychiatry i psychologa), skutecznie argumentować przed sądem.
Bez tej pomocy prawdopodobnie nie udałoby się osiągnąć takiego wyniku.
Czy każda sprawa kończy się tak korzystnie?
Nie będę ukrywał – nie każda sprawa kończy się zwycięstwem. Ale ta historia pokazuje, że:
- Warto się odwoływać od decyzji ubezpieczyciela
- Warto iść do sądu, nawet jeśli ubezpieczyciel odmawia
- Warto dokumentować wszystkie koszty (pogrzebu, leczenia, dojazdów)
- Warto skorzystać z pomocy prawnej – zwłaszcza w sprawach o wysokich kwotach
I jeszcze jedno: PZU teraz musi zapłacić nie tylko 112 220 zł zasądzonego świadczenia, ale także odsetki za opóźnienie od października 2021 roku oraz koszty procesu po stronie powódki (ponad 13 000 zł).
Gdyby zaakceptował ugodę na rozsądnych warunkach na początku – zapłaciłby znacznie mniej.
A Wasze doświadczenia? Ile zaproponował Wam ubezpieczyciel, a ile ostatecznie zasądził sąd? Podzielcie się swoimi historiami w komentarzach!
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl
Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.