Pamiętam sprawę Roberta – muzyka z Poznania, który miał wypadek w maju 2018 roku. Uraz kręgosłupa, przesunięty zabieg medyczny, utracone koncerty. Compensa wypłaciła mu 1000 złotych zadośćuczynienia i uznała sprawę za zamkniętą. Ale kiedy zobaczyłem listę szkód, jedna pozycja szczególnie przykuła moją uwagę: uszkodzony iPhone – kosztorys naprawy 1612 złotych.
I pomyślałem: „O, to będzie ciekawe”. Bo znam ubezpieczycieli. Wiem, jak reagują, gdy widzą w roszczeniu „iPhone za 1600 złotych”.
Odpowiedź Compensy była przewidywalna: odmowa. Uzasadnienie? „Kosztorys to dokument prywatny, nie ma mocy dowodowej. Powód nie udowodnił wysokości szkody.”
I tu zaczyna się historia o tym, jak ubezpieczyciele próbują wywinąć się od zapłaty za zniszczone rzeczy osobiste, używając argumentacji prawniczej, która brzmi mądrze, ale jest kompletnie chybiona.

Dlaczego ubezpieczyciele nie chcą płacić za zniszczone telefony?
Z ich perspektywy to proste – telefon to „mała szkoda”, którą można zignorować. Poszkodowany i tak głównie walczy o zadośćuczynienie czy zwrot kosztów leczenia. Telefon? Drobnostka. „Przecież ma ubezpieczenie telefonu od operatora” – myśli likwidator. Albo: „Kupi nowy na raty, nie będzie szukał sprawy”.
Ale prawo mówi coś innego.
Co obejmuje odszkodowanie z OC sprawcy?
Art. 444 § 1 KC stanowi, że w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. A dalej – art. 361 § 2 KC – naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł.
Telefon zniszczony w wypadku to strata majątkowa. Nie ma znaczenia, czy to iPhone za 1600 zł, czy Nokia za 200 zł. Jeśli został uszkodzony w wypadku, sprawca (jego ubezpieczyciel) musi za niego zapłacić.
Ale ubezpieczyciele mają swoje sztuczki.
Sztuczka nr 1: „Kosztorys to dokument prywatny, nie ma mocy dowodowej”
To ulubiony argument. Poszkodowany idzie do autoryzowanego serwisu Apple, prosi o kosztorys naprawy. Serwis wystawia oficjalny dokument z pieczątką, opisem uszkodzeń, wyceną. 1612 złotych za wymianę ekranu, obudowy i innych elementów.
Poszkodowany wysyła to do ubezpieczyciela. I słyszy: „To dokument prywatny, nie ma mocy dowodowej”.
Co to w ogóle znaczy „dokument prywatny”?
W prawie mamy dwa rodzaje dokumentów:
- Dokument urzędowy – wystawiony przez organ państwowy, notariusza, sąd. Ma szczególną moc dowodową (domniemanie zgodności z prawdą).
- Dokument prywatny – wszystko inne. Faktury, umowy, kosztorysy, potwierdzenia. Stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła określone oświadczenie.
Kosztorys z serwisu Apple to dokument prywatny. Ale to nie znaczy, że nie ma żadnej mocy dowodowej.
Co mówi orzecznictwo?
W sprawie Roberta Sąd Rejonowy w Poznaniu jasno stwierdził:
Zgodnie z art. 233 § 1 KPC Sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Sąd I instancji mógł uznać wysokość szkody na podstawie kosztorysu przedstawionego przez stronę powodową.
Mówiąc prościej: kosztorys to dowód. Sąd ocenia, czy jest wiarygodny, czy kwoty są realne, czy szkoda faktycznie powstała. I jeśli wszystko się zgadza – zasądza odszkodowanie.
W sprawie Roberta Sąd stwierdził, że:
- Kosztorys pochodzi z autoryzowanego serwisu Apple
- Zawiera szczegółowy opis uszkodzeń
- Kwoty są rynkowe (nie zawyżone)
- Zdjęcia telefonu potwierdzają uszkodzenia
Wystarczyło. Sąd zasądził pełne 1612 złotych.
Sztuczka nr 2: „Powód nie udowodnił szkody”
To drugie podejście ubezpieczycieli. Twierdzą, że sam kosztorys to za mało. Że poszkodowany musi udowodnić, że szkoda faktycznie wystąpiła.
Ale czekaj – w sprawie Roberta była dokumentacja:
- Zaświadczenie o wypadku (potwierdzające, że wypadek miał miejsce)
- Zdjęcia zniszczonego telefonu (widoczne pęknięcia ekranu, uszkodzenia obudowy)
- Kosztorys z autoryzowanego serwisu (szczegółowa wycena naprawy)
Co jeszcze miał udowodnić? Że iPhone istniał? Że był w aucie?
Ciężar dowodu – kto ma udowadniać?
Tu jest ciekawy zwrot w sprawie. Compensa w odpowiedzi na pozew twierdziła, że koszt naprawy przekracza wartość telefonu w stanie nieuszkodzonym, więc szkoda jest całkowita.
I tu popełnili błąd. Bo jeśli oni twierdzą, że szkoda jest całkowita (czyli telefon do wyrzucenia, należy się wartość rynkowa, nie koszt naprawy) – to oni muszą to udowodnić. Art. 6 KC – kto wywodzi skutki prawne z faktu, musi go udowodnić.
W odpowiedzi na apelację napisaliśmy:
Z powyżej wskazanego stanowiska pozwanego wprost wynika, że pozwany uznał powstałą szkodę za szkodę całkowitą. W związku z podniesieniem przez stronę pozwaną faktu, że powstała szkoda jest szkodą całkowitą, czego nie dowodził powód, to na pozwanym zgodnie z art. 6 KC ciąży obowiązek jej udowodnienia.
Compensa wpadła we własną pułapkę. Chcieli udowodnić, że telefon był tyle wart, że nie opłaca się go naprawiać – ale nie przedstawili żadnego dowodu. Żadnej wyceny, żadnej opinii, nic.
Sąd to zauważył i przyznał powodowi pełną kwotę z kosztorysu.
Jak udowodnić szkodę na zniszczonym telefonie?
Jeśli miałeś wypadek i zniszczyłeś telefon, laptop, tablet czy inną rzecz – nie rezygnuj z dochodzenia odszkodowania. Ale musisz to dobrze udokumentować.
1. Zrób zdjęcia uszkodzeń
Jak najszybciej po wypadku zrób zdjęcia zniszczonego telefonu:
- Z różnych stron
- Zbliżenia na uszkodzenia (pęknięty ekran, wgnieciona obudowa)
- Z datą i lokalizacją (jeśli możliwe)
To podstawowy dowód, że szkoda faktycznie istnieje.
2. Weź kosztorys z autoryzowanego serwisu
Nie idź do pierwszego lepszego „serwisu na rogu”. Idź do autoryzowanego serwisu marki (Apple, Samsung, Huawei itp.). Oni wystawią oficjalny kosztorys z:
- Dokładnym opisem uszkodzeń
- Wykazem części do wymiany
- Kosztami naprawy
Kosztorys z autoryzowanego serwisu ma większą wiarygodność niż z przypadkowego punktu.
3. Zachowaj faktury zakupu (jeśli masz)
Jeśli masz fakturę lub paragon z zakupu telefonu – super. To dowód, że rzeczywiście miałeś ten telefon. Ale nie jest to konieczne – sądy uznają szkodę nawet bez faktury, jeśli inne dowody są wystarczające.
4. Nie naprawiaj telefonu przed uzyskaniem kosztorysu
Błąd, który widzę często: poszkodowany od razu naprawia telefon, bo „potrzebuje go do pracy”. I potem ma problem z udowodnieniem, jakie były uszkodzenia.
Lepiej: najpierw kosztorys, zdjęcia, dokumentacja. Dopiero potem naprawa. Ubezpieczyciel nie może wtedy powiedzieć „ale skąd wiemy, że te uszkodzenia były?”
5. Złóż pełne roszczenie, nie tylko za zadośćuczynienie
W zgłoszeniu szkody wyraźnie wskaż:
- Koszty leczenia
- Zadośćuczynienie
- Zniszczone rzeczy (telefon, odzież, okulary, zegarek itp.)
- Utracone zarobki
Nie zakładaj, że ubezpieczyciel sam pomyśli o telefonie. Musisz to wyraźnie zgłosić.
Co jeśli ubezpieczyciel odmówi?
W sprawie Roberta Compensa odmówiła zapłaty za telefon. Napisaliśmy pozew. Sąd przyznał pełną kwotę. Compensa złożyła apelację. Sąd II instancji oddalił apelację.
Pełna wygrana.
Dlaczego? Bo mieliśmy solidną dokumentację:
- Zdjęcia uszkodzonego telefonu
- Kosztorys z autoryzowanego serwisu Apple
- Zaświadczenie o wypadku potwierdzające, że szkoda powstała w zdarzeniu objętym OC
I ubezpieczyciel nie miał czym tego podważyć. Jego argumenty „dokument prywatny nie ma mocy” brzmiały śmiesznie w zestawieniu z materiałem dowodowym.
Czy warto walczyć o 1600 złotych?
Ktoś może powiedzieć: „1600 złotych? To nie jest kwota, dla której warto się procesować”.
Ale to nie jest kwestia kwoty. To kwestia zasady.
Ubezpieczyciel dostaje składki właśnie po to, żeby pokrywać szkody. Jeśli sprawca zniszczył Ci telefon w wypadku, jego ubezpieczyciel ma obowiązek to naprawić. To nie jest dobra wola, przysługa czy łaska. To obowiązek prawny.
A jeśli ubezpieczyciel odmawia, licząc, że „poszkodowany odpuści, bo to tylko telefon” – wtedy tym bardziej warto walczyć. Bo inaczej zachęcamy ich do dalszego łamania prawa.
W sprawie Roberta poza telefonem były inne roszczenia (zadośćuczynienie, utracone zarobki, rehabilitacja) – łącznie ponad 8000 złotych. Ale nawet gdyby chodziło tylko o ten telefon, warto było walczyć.
Inne rzeczy zniszczone w wypadku – co jeszcze możesz odzyskać?
Telefon to tylko przykład. W wypadkach giną, niszczą się różne rzeczy:
Elektronika:
- Laptop w torbie na tylnym siedzeniu
- Tablet
- Aparat fotograficzny
- Słuchawki, powerbank
Odzież i akcesoria:
- Kurtka zniszczona przez airbag
- Okulary (zwłaszcze progresywne – kosztują fortunę)
- Zegarek
- Torebka, portfel
Sprzęt sportowy/zawodowy:
- Rower przewożony na bagażniku
- Narty, snowboard
- Narzędzia zawodowe (jeśli jechałeś z pracy/do pracy)
- Instrumenty muzyczne (sprawa Roberta – na szczęście instrumenty przetrwały)
Wszystko to podlega odszkodowaniu, jeśli zostało zniszczone w wypadku objętym OC sprawcy.
Nie daj się zbyć argumentem „to za mało, żeby się kłócić”
Ubezpieczyciele liczą na to, że poszkodowani:
- Nie wiedzą, że można dochodzić zwrotu za rzeczy osobiste
- Uważają, że „to za mało”, żeby walczyć
- Boją się, że „to skomplikowane” albo „trzeba prawnika”
Ale to nieprawda. Dochodzenie zwrotu kosztów zniszczonych rzeczy to standardowa część roszczenia odszkodowawczego. Nie potrzebujesz do tego specjalistycznej wiedzy – tylko rzetelnej dokumentacji.
A jeśli ubezpieczyciel odmawia – pozew jest prosty, koszty sądowe niskie (dla kwoty 1612 zł to 81 złotych opłaty sądowej), a szanse na wygraną wysokie.
W sprawie Roberta Sąd nie tylko zasądził pełną kwotę za telefon, ale także koszty procesu – czyli Compensa musiała zapłacić za prawnika Roberta, opłatę sądową i wszystkie inne koszty. Ubezpieczyciel sam sobie zgotował ten los, odmawiając zapłaty za oczywistą szkodę.
A Ty? Straciłeś telefon w wypadku?
Jeśli miałeś wypadek i ubezpieczyciel odmówił Ci zwrotu kosztów zniszczonego telefonu, laptopa czy innych rzeczy – nie odpuszczaj. To Twoje prawo. I prawo jest po Twojej stronie.
Zbierz dokumentację, zrób kosztorys, zrób zdjęcia. I jeśli ubezpieczyciel dalej odmawia – napisz. Pomogę Ci ocenić, czy warto walczyć i jak to zrobić skutecznie.
Bo może to „tylko telefon”. Ale to też Twoja własność, którą ktoś zniszczył. I nie ma powodu, dla którego miałbyś za to zapłacić z własnej kieszeni.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl