Zaniżone odszkodowanie za naprawę auta – kiedy warto walczyć? Moja sprawa z sądu w Nowej Soli

Dziś chcę podzielić się sprawą, która niedawno przeszła przez moje ręce i która doskonale pokazuje, jak ubezpieczyciele podchodzą do wyceny szkód komunikacyjnych. To klasyczny przykład tego, o czym piszę od lat: zaniżanie kosztów naprawy w nadziei, że poszkodowany się podda i nie pójdzie do sądu.

Sprawa dotyczyła kolizji z lutego 2021 roku. Na pozór nic nadzwyczajnego – uszkodzony przedni zderzak, prawa lampa, błotnik, koło i drzwi w Audi A8. Typowa „boczna” kolizja. Ubezpieczyciel przyznał odpowiedzialność, wypłacił odszkodowanie i… sprawa się zaczęła.

Spis treści

  1. Fakty: co się wydarzyło
  2. Przepychanka z ubezpieczycielem
  3. Co pokazała sprawa sądowa
  4. Dlaczego ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie
  5. Czego możesz się nauczyć z tej sprawy
  6. Moja rada praktyczna

Fakty: co się wydarzyło

8 lutego 2021 roku doszło do kolizji. Sprawca z OC w PZU uderzył w Audi A8. Uszkodzenia nie wyglądały dramatycznie, ale jak to bywa – diabeł tkwi w szczegółach.

Poszkodowany zgłosił szkodę 19 lutego 2021 roku. PZU szybko ustaliło odszkodowanie na 8.292 zł i wypłaciło je właścicielowi pojazdu. Sprawa zamknięta? Nie do końca.

Właściciel pojazdu nie był zadowolony z tej kwoty. Zlecił prywatną ekspertyzę, która wykazała, że koszt naprawy to 13.626 zł. Różnica? Ponad 5 tysięcy złotych.

Co ciekawe, poszkodowany sprzedał swoją wierzytelność – najpierw jednemu nabywcy, potem drugiemu. I to właśnie ostateczny nabywca wierzytelności – przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą – zdecydował się walczyć w sądzie o różnicę.

Przepychanka z ubezpieczycielem

Wyobraź sobie sytuację: naprawiasz auto po kolizji. Wydajesz więcej, niż wypłacił ci ubezpieczyciel. Co robisz? Albo dopłacasz z własnej kieszeni, albo próbujesz odzyskać różnicę.

W tej sprawie poszkodowany naprawił auto „systemem gospodarczym” – czyli sam kupował części i sam organizował naprawę. I okazało się, że wypłacone przez PZU odszkodowanie nie wystarczyło na pokrycie kosztów.

PZU w odpowiedzi na pozew argumentowało:

  • Prywatny kosztorys jest zawyżony
  • Zakres naprawy obejmuje więcej niż tylko uszkodzenia z tej kolizji
  • Poszkodowany mógł naprawić auto w sieci naprawczej PZU za wypłaconą kwotę
  • Nie wykazano, że rzeczywiście poniesiono wyższe koszty

Szczególnie interesujący był ten ostatni argument – że powód nie udowodnił, iż faktycznie poniósł koszty naprawy. To typowa taktyka: skoro auto zostało naprawione „systemem gospodarczym”, to przecież nie ma faktur VAT za usługę, prawda?

Co pokazała sprawa sądowa

Sąd powołał biegłego z zakresu techniki samochodowej. I tutaj zaczęło się robić ciekawie.

Biegły przygotował dwa warianty wyceny naprawy:

Wariant 1 – naprawa poza ASO, same części oryginalne, stawka robocizny 110 zł/rbg:

  • Koszt: 14.669,67 zł brutto

Wariant 2 – naprawa poza ASO, części oryginalne + zamienniki wysokiej jakości, stawka 110 zł/rbg:

  • Koszt: 13.959,06 zł brutto

Biegły uznał, że wariant drugi jest realny, niezbędny i ekonomicznie uzasadniony. Dlaczego? Bo:

  • Wiek pojazdu i przebieg nie uzasadniają wyłącznie oryginalnych części z logo producenta
  • Zamienniki wysokiej jakości (nie chińskie podróbki!) spełniają wszystkie wymogi
  • Taka naprawa przywraca pełne wartości estetyczne i użytkowe
  • Nie wpływa negatywnie na wartość handlową pojazdu

Co było nie tak w kalkulacji PZU?

Biegły bezlitośnie rozprawił się z wycena ubezpieczyciela:

  1. Stawka robocizny 51 zł netto/rbg – drastycznie zaniżona, nieadekwatna do rynku w regionie poszkodowanego
  2. Brak zestawów montażowych i elementów jednorazowych – czyli śrubek, klipsów, uszczelek itp., które są niezbędne przy naprawie
  3. Niepełny zakres prac lakierniczych – pominięto część koniecznych operacji
  4. Części jakości P/PJ – niska jakość, która nie gwarantuje skutecznej naprawy
  5. Bezpodstawne potrącenia – z cen części i materiałów lakierniczych

Jak to ujął biegły: „Takie potrącenia powodują, że naprawa pojazdu zgodnie z technologią producenta będzie niemożliwa”.

A co z prywatnym kosztorysem powoda?

Ciekawe, że biegły miał też uwagi do kosztorysu przedstawionego przez powoda. Również tam brakowało niektórych zestawów montażowych i elementów jednorazowych. Ale poza tym – zarówno stawka robocizny, jak i jakość części były prawidłowe.

Dlaczego ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie

Z mojego doświadczenia wynika, że ubezpieczyciele stosują kilka sprawdzonych „technik” zaniżania odszkodowań:

1. Absurdalnie niska stawka robocizny

51 zł netto za roboczogodzinę? W 2021 roku? To stawka sprzed kilkunastu lat. Realne stawki w warsztatach to 110-120 zł netto, a czasem więcej. Ale jeśli ubezpieczyciel przyjmie niższą stawkę, to przecież „obniży” szkodę, prawda?

2. „Zapomnienie” o detalach

Zestawy montażowe, normalia, elementy jednorazowe – to wszystko kosztuje. Ale jeśli się je pominie w kalkulacji, można „zaoszczędzić” kilkaset, a czasem kilka tysięcy złotych.

3. Części najniższej jakości

Używanie w kalkulacji części jakości P/PJ (czyli zamienników najniższej kategorii) to kolejny sposób na zaniżenie. Problem w tym, że takie części często nie pasują, szybko się niszczą i nie przywracają pojazdu do stanu sprzed szkody.

4. Bezpodstawne potrącenia

„Potrącenie z tytułu zużycia”, „potrącenie na materiały lakiernicze” – to ulubione zwroty likwidatorów. Tyle że często są bezpodstawne.

5. Argument o „sieci naprawczej”

„Mogliście naprawić auto u nas w sieci, za naszą cenę”. Brzmi logicznie, ale pomija kilka rzeczy:

  • Często poszkodowany nie wie o takiej możliwości
  • Sieci naprawcze nie zawsze gwarantują wysoką jakość
  • Poszkodowany ma prawo wybrać warsztat

Czego możesz się nauczyć z tej sprawy

Lekcja 1: System gospodarczy nie dyskwalifikuje roszczenia

Ubezpieczyciel argumentował, że powód nie wykazał, iż faktycznie poniósł wyższe koszty. Sąd to zignorowała. Dlaczego?

Bo nie musisz wydać pieniędzy, żeby żądać pełnego odszkodowania. Wystarczy, że wykażesz, ile powinieneś wydać, żeby naprawić auto zgodnie z zasadami sztuki.

Świadek zeznał, że wypłacone odszkodowanie nie wystarczyło na naprawę. To wystarczyło, żeby sąd powołał biegłego i ustalił rzeczywiste koszty.

Lekcja 2: Opinia biegłego to klucz

Sąd oparł całe rozstrzygnięcie na opinii biegłego. I tutaj uwaga – biegły:

  • Przeanalizował kosztorysy obu stron
  • Wskazał konkretnie, co jest nie tak w każdej kalkulacji
  • Uzasadnił swoje ustalenia odwołaniem do realiów rynkowych
  • Sporządził opinię w dwóch wariantach, dając sądowi alternatywę

Taka opinia jest nie do podważenia. I rzeczywiście – żadna ze stron nie wniosła zastrzeżeń.

Lekcja 3: Nawet „mała” sprawa może być opłacalna

Powód wygrał 5.334 zł (tyle żądał, choć biegły ustalił, że należy się 5.667 zł). Plus odsetki od marca 2021 roku. Plus zwrot kosztów procesu: 400 zł opłaty od pozwu, 1.800 zł wynagrodzenie radcy, 17 zł opłata skarbowa od pełnomocnictwa, 1.720 zł wynagrodzenie biegłego.

Łącznie strona pozwana musiała zapłacić ponad 9.200 zł (odszkodowanie + koszty + odsetki). A mogła zapłacić 5.700 zł od razu i zamknąć temat.

Lekcja 4: Odsetki liczą się od 30 dni po zgłoszeniu szkody

Sąd zasądził odsetki od 21 marca 2021 roku, czyli dokładnie 30 dni po zgłoszeniu szkody (19 lutego 2021). To ważne – nie musisz czekać na decyzję ubezpieczyciela. Jeśli minie 30 dni, zaczynają biec odsetki.

Powód żądał odsetek od 26 lutego, ale sąd skorygował to na właściwą datę.

Moja rada praktyczna

Jeśli otrzymałeś odszkodowanie od ubezpieczyciela i masz wątpliwości, czy to właściwa kwota:

  1. Zlecić prywatną ekspertyzę – kosztuje 300-500 zł, ale może zaoszczędzić ci tysięcy
  2. Sprawdź stawkę robocizny – jeśli jest poniżej 100 zł netto, jest zaniżona
  3. Zwróć uwagę na jakość części – jeśli w kalkulacji są części P/PJ/PC, to czerwona lampka
  4. Nie daj się zastraszyć argumentem o „sieci naprawczej” – możesz, ale nie musisz z niej korzystać
  5. Nie bój się małych kwot – nawet jeśli różnica to 3-5 tysięcy, może być opłacalne (koszty procesu pokryje przegrany)

I jeszcze jedno: nie musisz naprawiać auta, żeby żądać pełnego odszkodowania. Wystarczy wykazać, ile byś musiał wydać na prawidłową naprawę.


Podsumowanie? Ta sprawa pokazuje klasyczny schemat działania ubezpieczycieli: zaniżaj, ile się da, i licz, że poszkodowany się podda. Ale gdy dochodzi do sądu i pojawia się biegły – prawda wychodzi na jaw.

I co najważniejsze – opłaca się walczyć, nawet o pozornie niewielkie kwoty. Bo ubezpieczyciel i tak zapłaci wszystkie koszty procesu.

Masz podobną sprawę? Sprawdź swoją kalkulację. A jeśli masz wątpliwości – po prostu zapytaj.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Unknown's avatar

Autor: bartoszkowalak

Nazywam się Bartosz Kowalak i jestem prawnikiem, radcą prawnym, do tego jeszcze wspólnikiem w Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy Kancelaria Prawna w Poznaniu. Kilka informacji więcej można znaleźć na naszej stronie http://www.prawnikpoznanski.pl. W zasadzie od początku kariery zawodowej miałem i nadal mam do czynienia z sprawami związanymi z dochodzeniem odszkodowań, czy to za wypadki drogowe, czy inne zdarzenia powodujące, iż u jednej osoby z winy drugiej dochodzi do powstania szkody na osobie lub w majątku. W skrócie można by więc napisać, iż obracam się w dziedzinie, która można by dla potrzeb niniejszego bloga nazwać prawem odszkodowań. Prawem odszkodowań- a więc odpowiedzią na pytanie, kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił. Temat ten w zasadzie sprawia mi satysfakcję zawodową, tak więc jest to dziedzina prawa,z która lubię się mierzyć. Dlatego też postanowiłem także poza polem działania jakim jest sądowa wokanda spróbować moich sił także poprzez to medium jakim jest niniejszy blog. Chciałbym tutaj pisać o ciekawych rzeczach, często ciekawostkach, związanych z odszkodowaniami. Podzielić się moimi przemyśleniami czy też może udzielić jakieś rady. Drugą gałęzią, której poswięcam sporo uwagi sa sprawy spadkowe: Tak poza tematem bloga zapraszam do zapoznania się z oferta prowadzenia spraw spadkowych. Tak się złożyło, iż poza odszkodowaniami jest to druga gałąź prawa, którą się zajmuję: https://prawospadkowepoznan.pl/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z BLOG O ODSZKODOWANIACH

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej