Ubezpieczyciel monitoruje Twój styl jazdy – czy telematyka zmieni rynek OC?
Wrzuciłem wakacyjne zdjęcia na chmurę. Po chwili dostałem powiadomienie: system automatycznie utworzył prezentację, poprawnie identyfikując miejsca na fotografiach. Nie korzystam z geolokalizacji w aparacie. Algorytm sam rozpoznał, co widzę – albo śledził moje wcześniejsze wyszukiwania i rezerwacje noclegów.
Tego samego dnia przeczytałem, że Link4 wprowadza aplikację analizującą styl jazdy kierowców: pokonany dystans, przestrzeganie przepisów, płynność prowadzenia. Słowem – matrix wkracza do ubezpieczeń.
Jak działa telematyka ubezpieczeniowa?
Aplikacja zbiera dane o sposobie korzystania z pojazdu: prędkość, przyspieszanie, hamowanie, godziny jazdy, pokonywane trasy. Na tej podstawie ubezpieczyciel może ocenić, czy kierowca stwarza większe czy mniejsze ryzyko spowodowania szkody.
Na razie program Link4 jest dobrowolny i nie wpływa na wysokość składki. Ale kierunek jest jasny – to kwestia czasu.
Czy to sprawiedliwsze niż obecny system?
Przyznam, że widzę w tym logikę.
Obecny system bonus-malus opiera się na prostej zasadzie: nie miałeś szkody – dostajesz zniżkę. Ale brak szkody w przeszłości nie oznacza bezpiecznej jazdy. Można jeździć ryzykownie przez lata i mieć szczęście. Można jeździć wzorowo i trafić na pijanego kierowcę jadącego pod prąd.
Telematyka mierzy faktyczne zachowanie za kierownicą – to bardziej miarodajne niż procentowe zniżki za „lata bezszkodowe”. W gruncie rzeczy to ta sama idea, tylko dokładniejsza.
Gdzie leży granica?
Kontrowersje zaczynają się przy pytaniu: jak daleko może sięgać monitoring?
Analiza stylu jazdy dla celów OC komunikacyjnego – jeszcze akceptowalne. Ale co z ubezpieczeniami osobowymi? Czy ubezpieczyciel powinien mieć dostęp do danych o tym, jak często chodzisz do lekarza, co jesz, ile śpisz, jak się stresujesz? Smartwatch i telefon już to wszystko zbierają.
Granica między „sprawiedliwszą wyceną ryzyka” a „inwigilacją” jest cienka.
Co z tego wynika dla rynku odszkodowań?
Jeśli telematyka się upowszechni, zmieni się sposób likwidacji szkód. Ubezpieczyciel będzie dysponował precyzyjnymi danymi o przebiegu zdarzenia: prędkość w momencie kolizji, siła hamowania, trajektoria ruchu. To może ułatwić ustalanie odpowiedzialności – ale też da ubezpieczycielom potężne narzędzie do kwestionowania roszczeń.
A zaraz za rogiem czai się kolejne wyzwanie: samochody autonomiczne. Kto odpowiada za wypadek, gdy za kierownicą nie siedzi człowiek?
Powyższy wpis ma charakter informacyjny i przedstawia stan na dzień publikacji. Nie stanowi porady prawnej.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym i spadkowym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl, www.prawospadkowepoznan.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl
