
Sprawa, która mnie zaskoczyła
Kilka lat temu przyszła do mnie klientka – nazwijmy ją panią Anną – która dwa lata wcześniej uczestniczyła w kolizji drogowej. Klasyczny „banalny” wypadek: nieuwaga kierowcy ciężarówki, uderzenie od tyłu, poduszki się nie wypaliły, wizualnie samochód wyglądał nieźle. Pani Anna pojechała do szpitala, dostała kołnierz ortopedyczny, rozpoznano dystorsję szyjnego odcinka kręgosłupa – popularnie zwany urazem biczowym.
„Pan mecenas, ja już nie mogę” – zaczęła. „Minęły dwa lata, a ja wciąż mam bóle głowy, nie mogę normalnie spać, bolą mnie ramiona. Byłam u pięciu lekarzy, rehabilitacja nic nie dała. A ubezpieczyciel napisał mi, że to wszystko w mojej głowie i że symuluje.”
Pamiętam, jak wtedy pomyślałem: „Znowu będzie ciężka sprawa z przewlekłym WAD”. I nie myliłem się. To był początek batalii, która trwała ponad rok i pokazała mi najgorsze oblicze systemu ubezpieczeniowego.
WAD – uraz, który dzieli medycynę
Zanim przejdę dalej, wyjaśnijmy podstawy. WAD (Whiplash-Associated Disorders) to zespół objawów związanych z urazem biczowym kręgosłupa. Nazwa pochodzi od mechanizmu urazu – głowa wykonuje gwałtowny ruch „jak bicz”, co uszkadza struktury szyjne.
Większość osób – i tutaj jest ta „dobra” wiadomość – rzeczywiście dochodzi do siebie. Z mojego doświadczenia wynika, że około 70-80% klientów kancelarii po kilku, kilkunastu miesiącach leczenia wraca do pełnej sprawności. Ból ustępuje, rehabilitacja działa, życie wraca do normy.
Ale jest ta druga grupa. Kilka, czasem kilkanaście procent osób, u których dolegliwości nie ustępują. Miesiące mijają, lata mijają, a ból pozostaje. Lekarze stawiają diagnozę: przewlekła postać WAD.
I tu zaczyna się problem. Bo medycyna jest w tej kwestii… podzielona.
Dwie szkoły myślenia
Część specjalistów twierdzi, że przewlekły WAD to realna jednostka chorobowa. Uraz spowodował trwałe uszkodzenia, które mimo leczenia nie ustępują. Pacjent cierpi naprawdę, jego ból jest realny, ma podłoże fizjologiczne.
Druga grupa badaczy jest bardziej sceptyczna. Ich zdaniem przewlekły ból szyi u ofiar wypadków nie różni się częstotliwością od dolegliwości w ogólnej populacji. Uważają, że większość pacjentów z diagnozą przewlekłego WAD wykazuje zaburzenia psychiczne i emocjonalne – niekiedy istniejące już przed wypadkiem, co można potwierdzić analizą archiwalnej dokumentacji medycznej.
Niektórzy idą jeszcze dalej, traktując WAD jako chorobę psychosomatyczną, gdzie czynnik urazowy jedynie wyzwala lub podtrzymuje dolegliwości. Czasem wystarczy sam stres związany z wypadkiem, by wystąpiły objawy – nawet jeśli fizyczny uraz był minimalny.
Stąd w leczeniu przewlekłego WAD, obok tradycyjnych metod (rehabilitacja, fizjoterapia, leki), lekarze czasem proponują psychoterapię.
Raj dla ubezpieczycieli
Teraz wyobraźcie sobie, że jesteście ubezpieczycielem. Musicie wypłacić odszkodowanie za uraz biczowy. Patrzymy na dokumentację: wypadek był, uraz szyjny potwierdzony, klient się leczy… ale minęły dwa lata, a on wciąż ma dolegliwości.
Co robicie?
Jeśli jesteście typowym zakładem ubezpieczeń w Polsce, robicie dokładnie to: deprecjonujecie skutki urazu biczowego albo w ogóle kwestionujecie jego istnienie.
Ubezpieczyciele gremialnie wykorzystują medyczne wątpliwości wokół przewlekłego WAD. Argumenty, które słyszę w sprawach sądowych, są niemal identyczne:
- „Brak obiektywnych podstaw do stwierdzenia długotrwałych skutków urazu”
- „Dolegliwości mają podłoże psychiczne, nie fizyczne”
- „Badania obrazowe nie wykazują uszkodzeń”
- „Pacjent przesadza lub symuluje”
- „Ból szyi jest powszechny w populacji, nie wynika z wypadku”
A najgorszy argument, który kiedykolwiek widziałem w aktach sprawy: „Powódka próbuje wyłudzić odszkodowanie”.
To nie jest retoryka – to dosłowne cytaty z pism procesowych ubezpieczycieli.
Dlaczego to działa – i dlaczego to obrzydliwe
Ubezpieczyciele nie są głupi. Wiedzą, że skoro sami lekarze mają wątpliwości co do przewlekłego WAD, to sądy również będą miały trudność z oceną takich spraw.
I mają rację. Z praktyki wiem, że sprawy o zadośćuczynienie z tytułu przewlekłego WAD to jedne z najtrudniejszych. Biegli sądowi często nie chcą jednoznacznie potwierdzić trwałości urazu. Sędziowie patrzą na brak „twardych” dowodów (rentgeny i rezonanse często wyglądają „normalnie”) i mają wątpliwości.
Co za tym idzie – wysokość zasądzanych odszkodowań jest zazwyczaj niższa niż w przypadku obrażeń „widocznych” (złamań, blizn itp.). Albo w ogóle pozew zostaje oddalony.
To jest cyniczne, ale skuteczne. Oszczędza ubezpieczycielom miliony złotych rocznie.
Ale jest w tym coś fundamentalnie niesprawiedliwego. Bo jeśli ktoś faktycznie cierpi przez lata po wypadku – a ja widziałem takich ludzi, widziałem ich bezsenność, frustrację, ból – to zasługuje na odszkodowanie. Niezależnie od tego, czy jego ból ma podłoże „czysto fizyczne” czy „psychosomatyczne”.
Jak walczyć z tym systemem – porady praktyczne
Z mojego wieloletniego doświadczenia w sprawach odszkodowawczych wynika kilka kluczowych rad dla osób z przewlekłym WAD:
1. Dokumentuj wszystko od pierwszego dnia
To podstawa. Im więcej dokumentacji medycznej, tym lepiej:
- Karty informacyjne ze szpitala
- Każda wizyta u lekarza (ortopedy, neurologa, rehabilitanta)
- Każdy zabieg, każda seria rehabilitacji
- Konsultacje u różnych specjalistów
- Wyniki badań obrazowych (RTG, rezonans, tomografia)
Im lepsza dokumentacja, tym trudniej ubezpieczycielowi zarzucić symulację.
2. Nie bój się konsultacji psychiatrycznych/psychologicznych
Wiem, że to brzmi paradoksalnie – przecież ubezpieczyciele używają „sfery psychicznej” przeciwko poszkodowanym. Ale prawda jest taka, że jeśli faktycznie masz problem psychiczny (depresję, lęki, PTSD) spowodowany wypadkiem, to też jest to szkoda podlegająca zadośćuczynieniu.
Konsultacja u psychiatry i ewentualna psychoterapia:
- Pokażą, że dbasz o swoje zdrowie kompleksowo
- Udokumentują rzeczywiste cierpienie psychiczne
- Mogą faktycznie pomóc w leczeniu
Pamiętaj: art. 445 § 1 KC mówi o zadośćuczynieniu za krzywdę – obejmuje to zarówno cierpienia fizyczne, jak i psychiczne.
3. Szukaj specjalistów z doświadczeniem w WAD
Nie każdy ortopeda czy neurolog ma doświadczenie w długotrwałych skutkach urazu biczowego. Szukaj lekarzy, którzy:
- Specjalizują się w urazach kręgosłupa
- Mają doświadczenie z pacjentami powypadkowymi
- Potrafią sporządzić szczegółową dokumentację dla celów procesowych
Dobra, szczegółowa opinia lekarza specjalisty jest w sprawie sądowej bezcenna.
4. Nie daj się zastraszyć
Ubezpieczyciele będą próbowali cię zastraszyć, sugerując symulację, wyłudzenie, przesadę. To taktyka. Nie daj się. Jeśli faktycznie cierpisz, masz prawo do odszkodowania – niezależnie od tego, co twierdzi zakład ubezpieczeń.
5. Weź prawnika od początku
Przepraszam za reklamę, ale to prawda – sprawy z przewlekłym WAD są trudne. Potrzebujesz kogoś, kto:
- Wie, jak zbierać odpowiednią dokumentację
- Zna orzecznictwo sądów w takich sprawach
- Umie skutecznie negocjować z ubezpieczycielem
- Potrafi przeprowadzić trudny proces sądowy
Samodzielnie jest to bardzo trudne, zwłaszcza gdy jesteś osłabiony długotrwałym bólem i frustracją.
Moja refleksja – i trochę goryczy
Po latach pracy w prawie odszkodowawczym mam mieszane uczucia wobec całego systemu. Z jednej strony – rozumiem, że ubezpieczyciele muszą chronić się przed nieuczciwymi roszczeniami. Symulanci istnieją, nie można tego ukrywać.
Ale sposób, w jaki traktują osoby z przewlekłym WAD, jest dla mnie przykładem najgorszego rodzaju korporacyjnego cynizmu. Wykorzystują medyczną niepewność, by zaoszczędzić pieniądze. Nie dbają o to, że po drugiej stronie jest człowiek, który faktycznie cierpi.
Pamiętam panią Annę z początku tego tekstu. Proces trwał ponad rok. Musieliśmy walczyć o każdą złotówkę. Biegły sądowy był sceptyczny, ubezpieczyciel agresywny. W końcu wygraliśmy – sąd zasądził zadośćuczynienie, choć nie w pełnej wysokości, o którą wnioskowaliśmy.
Kiedy pani Anna odbierała wyrok, płakała. Nie z radości z pieniędzy – z ulgi, że ktoś wreszcie uwierzył, że jej ból jest prawdziwy.
To powinno dać wam obraz, jak wygląda rzeczywistość tych spraw.
Podsumowanie – co warto zapamiętać
Przewlekły WAD to realna – choć kontrowersyjna medycznie – jednostka chorobowa. Jeśli faktycznie cierpisz po wypadku przez miesiące czy lata, masz prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia.
Ale droga do tego odszkodowania będzie trudna. Ubezpieczyciele będą kwestionować twój ból, deprecjonować skutki urazu, sugerować symulację. To standard w tej branży.
Nie daj się. Dokumentuj wszystko, lecz się kompleksowo, szukaj dobrych specjalistów, weź prawnika. I pamiętaj – twój ból jest prawdziwy, niezależnie od tego, co twierdzi ubezpieczyciel.
Prawo jest po twojej stronie. Tylko musisz umieć je wykorzystać.
Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.
Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl