UFG nie jest superubezpieczycielem — kiedy Fundusz nie zapłaci za bankruta

Autor: Bartosz Kowalak, radca prawny | blogoodszkodowaniach.pl

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w rozumieniu przepisów prawa. Stan prawny aktualny na datę publikacji.


Spis treści

  1. Co tak naprawdę robi Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny?
  2. Dlaczego UFG nie zastępuje upadłego ubezpieczyciela?
  3. Kiedy UFG faktycznie wkracza do akcji?
  4. Co się dzieje, gdy poszkodowany ma własne ubezpieczenie dobrowolne?
  5. Praktyczne wnioski dla sprawców i poszkodowanych
  6. FAQ

Nie, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nie odpowiada za wszystkie szkody, gdy ubezpieczyciel OC sprawcy ogłosi upadłość. Rola UFG jest ściśle określona przez ustawę z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych i ma charakter uzupełniający — nie zastępczy wobec sprawcy ani wobec innych ubezpieczycieli. To rozróżnienie ma ogromne praktyczne znaczenie dla każdego, kto uczestniczył w wypadku, którego sprawca ubezpieczał się w firmie, która dziś już nie istnieje.

Pozwolę sobie wyjaśnić to na przykładzie realnej sprawy, która trafiła niedawno na wokandę sądu rejonowego — i której rozstrzygnięcie zmusza do refleksji.


Co tak naprawdę robi Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny?

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) to instytucja powołana do tego, by żaden poszkodowany nie pozostał bez odszkodowania w sytuacjach, gdy normalny mechanizm ubezpieczeniowy zawodzi. Chodzi przede wszystkim o przypadki wymienione w art. 98 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych: szkody spowodowane przez nieustalonego sprawcę, przez sprawcę nieubezpieczonego, a w pewnych warunkach — przez sprawcę, którego ubezpieczyciel ogłosił upadłość.

Co ciekawe, Fundusz nie jest następcą prawnym upadłego zakładu ubezpieczeń. Nie wchodzi w jego buty, nie przejmuje jego portfela szkodowego jako całości i nie dokonuje zwrotów na rzecz innych ubezpieczycieli. Sam UFG podkreślił to jednoznacznie w piśmie do sądu w jednej ze spraw, stwierdzając wprost: „Działalność UFG nie może być utożsamiana z działalnością zakładów ubezpieczeń. Jej celem jest zagwarantowanie, że każda osoba poszkodowana zdarzeniem objętym ubezpieczeniem obowiązkowym otrzyma stosowne odszkodowanie w przypadku braku podmiotu odpowiedzialnego.”


Dlaczego UFG nie zastępuje upadłego ubezpieczyciela?

Przepis art. 111 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych stanowi, że w razie ogłoszenia upadłości zakładu ubezpieczeń Fundusz przejmuje od syndyka akta szkodowe — nie zobowiązania. To subtelna, ale kluczowa różnica. UFG przejmuje dokumentację, by na jej podstawie móc wypłacać świadczenia poszkodowanym, którzy jeszcze nie uzyskali odszkodowania. Jeśli szkoda została już naprawiona — choćby z dobrowolnego ubezpieczenia poszkodowanego — Fundusz po prostu nie ma co naprawiać.

Potwierdzenie tej wykładni znajdziemy w art. 106 ust. 1 i 2 ustawy. Przepis ten wprost wskazuje, że jeżeli poszkodowany zaspokoił roszczenie z własnej umowy ubezpieczenia dobrowolnego (np. z AC), Fundusz wyrównuje szkodę tylko w części niezaspokojonej. A co więcej — zakładowi ubezpieczeń, który wypłacił odszkodowanie z dobrowolnego ubezpieczenia poszkodowanego, nie przysługuje roszczenie regresowe do UFG o zwrot tych kwot.

W praktyce oznacza to, że ubezpieczyciel, który wypłacił poszkodowanemu odszkodowanie z AC, nie może następnie pójść do UFG po zwrot — musi skierować roszczenie regresowe bezpośrednio do sprawcy szkody.


Kiedy UFG faktycznie wkracza do akcji?

Fundusz działa jako instytucja ostatniej szansy dla poszkodowanych. Zgodnie z art. 98 ust. 1 ustawy do jego zadań należy zaspokajanie roszczeń za szkody wyrządzone przez nieznanych sprawców, sprawców nieposiadających OC, a także — na mocy art. 98 ust. 2a — w przypadku upadłości ubezpieczyciela mającego siedzibę w UE, gdy szkoda powstała na terytorium RP i poszkodowany nie uzyskał zaspokojenia w inny sposób.

Warunkiem koniecznym jest to, że szkoda nie została jeszcze naprawiona. UFG nie działa wstecz wobec już zaspokojonych roszczeń. Fundusz wkracza tam, gdzie poszkodowany stoi przed realną perspektywą nieotrzymania odszkodowania — nie tam, gdzie inny ubezpieczyciel już świadczenie spełnił i szuka teraz kogoś, od kogo mógłby to odzyskać.


Co się dzieje, gdy poszkodowany ma własne ubezpieczenie dobrowolne?

Tu właśnie ujawnia się cały paradoks, który ilustruje opisana sprawa. Poszkodowany miał ubezpieczenie AC u własnego ubezpieczyciela. Zgłosił szkodę z tego ubezpieczenia. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie. I właśnie na mocy art. 828 § 1 Kodeksu cywilnego — czyli przepisu o subrogacji — wstąpił w prawa poszkodowanego do wysokości wypłaconej kwoty i zaczął dochodzić jej zwrotu od sprawcy.

Sprawczyni tymczasem argumentowała, że to UFG powinien ponieść ten ciężar. Sąd odrzucił tę argumentację. Szkoda była już naprawiona — rolą UFG nie jest refinansowanie roszczeń regresowych ubezpieczycieli. Odpowiedzialność za szkodę pozostała przy sprawcy, niezależnie od losów jej ubezpieczyciela OC.


Praktyczne wnioski dla sprawców i poszkodowanych

Jeśli jesteś sprawcą wypadku i Twój ubezpieczyciel OC ogłosił upadłość, nie możesz liczyć na to, że UFG „przejmie” Twoją odpowiedzialność. UFG chroni poszkodowanych, nie sprawców. Twoja odpowiedzialność cywilna wynikająca z art. 436 k.c. w związku z art. 435 k.c. pozostaje nienaruszona.

Jeśli jesteś poszkodowanym i masz własne ubezpieczenie dobrowolne — masz prawo z niego skorzystać. Ale pamiętaj, że Twój ubezpieczyciel po wypłacie odszkodowania wejdzie w Twoje prawa wobec sprawcy. To jest właśnie istota subrogacji z art. 828 § 1 k.c. Fundusz w takim układzie zostaje na uboczu — jego rola już nie jest potrzebna.


FAQ

Czy UFG zapłaci odszkodowanie, jeśli ubezpieczyciel sprawcy ogłosił upadłość? UFG może wypłacić odszkodowanie poszkodowanemu, jeśli szkoda nie została jeszcze naprawiona w inny sposób. Podstawę stanowi art. 98 ust. 2a ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Jeśli poszkodowany skorzystał już z własnego ubezpieczenia dobrowolnego, Fundusz wyrównuje jedynie ewentualną różnicę (art. 106 ust. 1 ustawy).

Czy UFG może zwrócić pieniądze ubezpieczycielowi, który wypłacił odszkodowanie z AC? Nie. Zgodnie z art. 106 ust. 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych zakładowi ubezpieczeń, który wypłacił odszkodowanie z dobrowolnego ubezpieczenia poszkodowanego, nie przysługuje roszczenie regresowe do UFG o zwrot tych kwot.

Co to jest subrogacja ubezpieczeniowa i jak działa art. 828 k.c.? Subrogacja to przejście roszczenia poszkodowanego na ubezpieczyciela z mocy prawa, z chwilą wypłaty odszkodowania. Na podstawie art. 828 § 1 Kodeksu cywilnego ubezpieczyciel, który naprawił szkodę, wstępuje w prawa poszkodowanego wobec sprawcy — do wysokości wypłaconej kwoty. Sprawca pozostaje więc zobowiązany do zwrotu tych środków.

Czy sprawca wypadku odpowiada osobiście, jeśli jego ubezpieczyciel OC zbankrutował? Tak. Zawarcie umowy ubezpieczenia OC nie wyłącza odpowiedzialności sprawcy — jedynie przenosi obowiązek wypłaty odszkodowania na ubezpieczyciela. Upadłość ubezpieczyciela nie zwalnia sprawcy z odpowiedzialności cywilnej wynikającej z art. 436 k.c. w związku z art. 435 k.c.


Bartosz Kowalak — radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI, ul. Mickiewicza 18a/3, Poznań. Specjalizacja: prawo odszkodowawcze, ubezpieczeniowe. Autor bloga blogoodszkodowaniach.pl.

Tel.: +48 61 222 49 63 | bartosz.kowalak@prawnikpoznanski.pl

Link4 przyznało nam rację. W czterech sprawach naraz. Oto co z tego wynika.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.


Spis treści:

  1. Krótkie przypomnienie — o co chodziło?
  2. Co odpowiedział Link4?
  3. Dlaczego ubezpieczyciel się wycofał?
  4. Kiedy rekalkulacja składki jest w ogóle dopuszczalna?
  5. Co z tego wynika dla ubezpieczonych?
  6. FAQ

Krótkie przypomnienie — o co chodziło?

Jakiś czas temu pisałem na tym blogu o zjawisku rekalkulacji składki ubezpieczeniowej — czyli sytuacji, gdy ubezpieczyciel żąda po zawarciu umowy zapłaty kwoty kilkukrotnie wyższej niż ta, która wynika z dokumentu polisy. Bez aneksu. Bez zmiany warunków umowy. Za to z windykatorem w tle.

Sprawa, którą opisywałem, nie była hipotetyczna. Reprezentowałem klienta — spółkę z o.o. — wobec której Link4 TU S.A. wystąpiło z żądaniem dopłaty składki ponad trzy razy wyższej niż wynikająca z wystawionych polis OC. Uzasadnienie? Rzekome użytkowanie pojazdów jako taksówek, co miało stanowić zatajenie okoliczności przy zawarciu umów. W odpowiedzi przygotowałem pisma, w których zakwestionowałem to stanowisko w całości — zarówno co do podstawy prawnej rekalkulacji, jak i co do samego zarzutu zatajenia.

Dziś mam do przekazania konkretną informację o tym, jak sprawa się zakończyła.


Co odpowiedział Link4?

Dnia 19 marca 2026 r. Link4 TU S.A. przesłało do kancelarii pisma w odpowiedzi na zgłoszone uwagi — osobno dla każdej z czterech kwestionowanych polis . Treść każdego z pism jest identyczna i nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Link4 przyznało wprost, że przekazanie klientowi informacji o dopłacie składki było ich pomyłką. Potwierdziło, że z tytułu wskazanych umów ubezpieczenia firma F.Q. Sp. z o.o. nie ma żadnych zobowiązań finansowych. Jednocześnie poinformowało, że wycofało wszelkie procesy windykacji składki.

Cztery polisy. Cztery identyczne odpowiedzi. Pełne wycofanie się z roszczenia.


Dlaczego ubezpieczyciel się wycofał?

Wycofanie Link4 nie było gestem dobrej woli — było konsekwencją tego, że argumenty prawne po naszej stronie były po prostu silniejsze. Warto przypomnieć, na czym opierała się nasza linia obrony, bo ma ona znaczenie uniwersalne — nie tylko dla tej konkretnej sprawy.

Po pierwsze — składka wpisana w polisie wiąże ubezpieczyciela. Kwota składki to element przedmiotowo istotny umowy ubezpieczenia (essentialia negotii). Ubezpieczyciel, który wystawił polisy z konkretnymi kwotami, był nimi związany. Żadne z pism windykacyjnych nie było poprzedzone aneksem zmieniającym warunki umów.

Po drugie — nie było podstawy do zastosowania art. 816 § 1 k.c. Przepis ten pozwala żądać zmiany składki tylko wtedy, gdy w trakcie trwania ubezpieczenia ujawnią się okoliczności istotnie zwiększające ryzyko wypadku ubezpieczeniowego — i wymaga zachowania procedury wypowiedzenia dotychczasowych warunków. Nic takiego nie nastąpiło.

Po trzecie — zarzut zatajenia był chybiony. Pojazdy były wcześniej użytkowane jako taksówki przez poprzednich właścicieli, co wynikało wprost z adnotacji w dowodach rejestracyjnych — dokumentach okazywanych agentom przy zawieraniu umów. Klient nie zataił żadnej informacji, bo sam użytkował pojazdy w zupełnie innym charakterze. A agent, który trzymał dowód rejestracyjny w rękach, nie mógł zasłaniać się niewiedzą.

Po czwarte — odpowiedzialność za błąd agenta spoczywa na ubezpieczycielu. Zgodnie z art. 474 Kodeksu cywilnego ubezpieczyciel odpowiada za działania i zaniechania agenta jak za własne. Ewentualne roszczenia z tytułu błędnej kalkulacji mógł kierować wyłącznie do agenta — nie do klienta, który zawarł umowę w dobrej wierze.


Kiedy rekalkulacja składki jest w ogóle dopuszczalna?

Skoro już przy tym jesteśmy — przypomnę krótko, bo pytanie to pojawia się coraz częściej.

Polskie prawo przewiduje dwie główne sytuacje, w których ubezpieczyciel może skutecznie zmienić wysokość składki w trakcie trwania umowy.

Pierwsza to art. 816 § 1 Kodeksu cywilnego — zmiana składki możliwa jest wtedy, gdy w czasie trwania ubezpieczenia ujawnią się okoliczności istotnie zwiększające prawdopodobieństwo wypadku ubezpieczeniowego. Wymaga to jednak zachowania trybu wypowiedzenia dotychczasowych warunków i zaproponowania nowych, ze skutkiem wyłącznie na przyszłość. Retroaktywna korekta składki za miniony okres na tej podstawie jest niedopuszczalna.

Druga to art. 8a ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK — podwyższenie składki możliwe jest w przypadku zatajenia przez ubezpieczającego okoliczności istotnych dla oceny ryzyka. Przepis wymaga jednak wykazania, że ubezpieczający świadomie przemilczał konkretną informację w chwili zawierania umowy. Ciężar udowodnienia tego faktu spoczywa na ubezpieczycielu — zgodnie z art. 6 Kodeksu cywilnego.

Poza tymi przypadkami — oraz oczywiście zgodną wolą obu stron wyrażoną w aneksie — ubezpieczyciel nie ma prawnych narzędzi do jednostronnej zmiany wysokości składki. Wezwanie do zapłaty wyższej kwoty niż ta z polisy, bez spełnienia którejkolwiek z tych przesłanek, jest prawnie bezskuteczne.


Co z tego wynika dla ubezpieczonych?

Kilka rzeczy, które warto zapamiętać.

Przede wszystkim — kwota składki w polisie to nie orientacyjna cena do negocjacji. To wiążące postanowienie umowne. Jeśli ubezpieczyciel chce ją zmienić, musi działać w ściśle określonym trybie.

Dalej — zarzut zatajenia informacji nie jest magiczną formułą pozwalającą ubezpieczycielowi cofnąć własną kalkulację. Żeby ten zarzut był skuteczny, musi być udowodniony. Samo twierdzenie w wezwaniu do zapłaty — bez żadnych dowodów — nie wystarczy.

I wreszcie — windykator w tle nie przesądza o zasadności roszczenia. To, że sprawa trafiła do firmy windykacyjnej, nie znaczy, że dług istnieje. W tej sprawie Link4 samo wycofało windykację, przyznając pomyłkę.

Z praktyki wiem, że wielu ubezpieczonych w takiej sytuacji po prostu płaci — bo boi się konsekwencji, bo nie wie, że ma prawo kwestionować żądanie, albo bo wydaje mu się, że skoro ubezpieczyciel pisze, to pewnie ma rację. Otóż nie zawsze ma. I warto o tym pamiętać.


FAQ

Czy ubezpieczyciel może się wycofać z rekalkulacji składki po zgłoszeniu sprzeciwu? Tak — i właśnie taka sytuacja miała miejsce w opisanej sprawie. Link4 TU S.A., po zapoznaniu się z argumentacją prawną, przyznało wprost, że żądanie dopłaty było pomyłką, potwierdziło brak zobowiązań finansowych po stronie klienta i wycofało postępowanie windykacyjne.

Czy rekalkulacja składki przez ubezpieczyciela jest zawsze bezprawna? Nie — ale jest dopuszczalna wyłącznie w ściśle określonych przypadkach: gdy w trakcie trwania umowy ujawnią się okoliczności istotnie zwiększające ryzyko (art. 816 § 1 k.c.) albo gdy ubezpieczający świadomie zataił istotne informacje przy zawarciu umowy (art. 8a ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych). Poza tymi przypadkami żądanie wyższej składki bez aneksu jest bezskuteczne.

Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel żąda wyższej składki niż wynikająca z polisy? Przede wszystkim nie płacić pochopnie. Należy zweryfikować treść polisy, ustalić podstawę prawną żądania, złożyć pisemny sprzeciw i — jeśli to konieczne — reklamację do ubezpieczyciela oraz skargę do Rzecznika Finansowego. Ciężar wykazania zasadności roszczenia leży po stronie ubezpieczyciela.

Czy błąd agenta ubezpieczeniowego przy kalkulacji składki obciąża klienta? Nie. Zgodnie z art. 474 k.c. ubezpieczyciel odpowiada za działania i zaniechania agenta jak za własne. Klient, który zawarł umowę w dobrej wierze na podstawie przedstawionych przez agenta warunków, nie ponosi odpowiedzialności za błędy kalkulacyjne po stronie dystrybutora.

Czy przekazanie sprawy do firmy windykacyjnej oznacza, że dług istnieje? Nie. Przekazanie wierzytelności do windykacji nie kreuje zobowiązania i nie przesądza o jego zasadności. W opisanej sprawie Link4 samo wycofało procesy windykacyjne, potwierdzając tym samym brak podstaw do dochodzenia roszczenia.


Podsumowanie

Cztery pisma. Cztery identyczne przyznania się do pomyłki. Cztery pełne wycofania z roszczeń i windykacji.

Ta sprawa pokazuje coś ważnego: ubezpieczyciel, nawet ten duży i z windykatorem w tle, nie zawsze ma rację. Prawo daje ubezpieczonym konkretne narzędzia do obrony — i warto z nich korzystać. Najgorszą rzeczą, jaką można zrobić w takiej sytuacji, jest zapłacenie bez zadania pytania, czy żądanie w ogóle ma podstawę.

Masz pytanie dotyczące sporu z ubezpieczycielem? Napisz lub zadzwoń — chętnie przeanalizuję Twoją sytuację.


Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.


Bartosz Kowalak — radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie? Napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 6, art. 474, art. 816 § 1
  • Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, art. 8a ust. 1

11 lat blogoodszkodowaniach.pl — jubileusz, którego się nie spodziewałem


Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i refleksyjny. Nie stanowi porady prawnej.


Kilka dni temu WordPress przypomniał mi o rocznicy. Krótka, automatyczna notyfikacja: „Zarejestrowałeś się 11 lat temu.” Przeczytałem to, odłożyłem telefon i przez chwilę siedziałem w ciszy.

Jedenaście lat. Naprawdę.

Kiedy zakładałem bloga o odszkodowaniach, nie myślałem o strategii contentowej, optymalizacji pod Google ani o tym, że bede tu tyle lat. Myślałem o jednej, konkretnej rzeczy: że prawo odszkodowawcze jest fascynujące, niesprawiedliwie trudne dla przeciętnego człowieka i że ktoś powinien o tym pisać po ludzku.

Postanowiłem, że tym kimś będę ja.


Spis treści

  1. Jak to się zaczęło — i dlaczego w ogóle zacząłem pisać
  2. Co przez te lata zmieniło się w prawie odszkodowawczym
  3. Co przez te lata zmieniło się w ludziach — i w ubezpieczycielach
  4. Czego nauczyło mnie 11 lat pisania o odszkodowaniach
  5. Co dalej z blogiem?
  6. FAQ
  7. Podsumowanie

Jak to się zaczęło — i dlaczego w ogóle zacząłem pisać?

Pamiętam pierwsze wpisy. Pisałem je wieczorami, po godzinach pracy kancelarii, przy biurku, które wtedy dzieliłem z plikami akt. Tematy przychodziły same — bo każdego dnia widziałem, jak ubezpieczyciele zaniżają odszkodowania, jak poszkodowani przyjmują pierwszą propozycję, bo nie wiedzą, że mogą negocjować, jak terminy przedawnienia pochłaniają roszczenia, które mogłyby zmienić czyjeś życie.

Nie pisałem dla algorytmu. Pisałem, bo byłem zły. I bo uważałem, że wiedza prawnicza nie powinna być dostępna wyłącznie dla tych, którzy mogą sobie pozwolić na prawnika od pierwszego dnia.

Pierwszych czytelników było niewielu. Ale pisali. I to był sygnał, że warto kontynuować.


Co przez te lata zmieniło się w prawie odszkodowawczym?

Jedenaście lat to w prawie cywilnym całe pokolenie zmian. Gdy zaczynałem pisać, zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej na podstawie art. 448 Kodeksu cywilnego w związku z art. 24 KC było jeszcze przedmiotem poważnych sporów doktrynalnych i orzeczniczych — dziś to ustalone orzecznictwo, a od 2023 roku mamy już art. 446² KC wprost regulujący tę materię.

Zmieniło się podejście sądów do rent z tytułu zwiększonych potrzeb (art. 444 § 2 KC) — powoli, ale zauważalnie, sądy przestają traktować je jako świadczenie wyjątkowe i zaczynają dostrzegać w nich realne narzędzie kompensaty.

Co ciekawe — to, co nie zmieniło się wcale, też jest pouczające. Ubezpieczyciele wciąż zaniżają odszkodowania. Mechanizmy są dziś może bardziej wyrafinowane, oprogramowanie do wyceny szkód bardziej rozbudowane, ale cel pozostaje ten sam: wypłacić jak najmniej. O tym piszę od jedenastu lat i nie zamierzam przestawać.


Co przez te lata zmieniło się w ludziach — i w ubezpieczycielach?

Poszkodowani są dziś lepiej poinformowani. To widać w pytaniach, które dostają do kancelarii — są konkretniejsze, trafniejsze, bardziej świadome. Część z nich czytała bloga przed pierwszą rozmową ze mną. To satysfakcja, której nie da się przecenić.

Wzrosła też świadomość tego, czym jest zadośćuczynienie. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu poszkodowanych w ogóle nie wiedziało, że za ból, cierpienie i pogorszenie jakości życia przysługuje oddzielne roszczenie — niezależnie od odszkodowania za koszty leczenia czy utracony dochód. Dziś ta wiedza jest powszechniejsza, choć wciąż niewystarczająca.

Po stronie ubezpieczycieli — profesjonalizacja postępowań likwidacyjnych postępuje. Coraz częściej spotykam się z bardzo starannie skonstruowanymi odmowami i decyzjami, które wymagają równie starannej odpowiedzi. To zmienia charakter sporów — są bardziej techniczne, bardziej dokumentowe. Ale prawo jest po stronie poszkodowanych i to się nie zmieniło.


Czego nauczyło mnie 11 lat pisania o odszkodowaniach?

Kilka rzeczy, których nie spodziewałem się na początku.

Po pierwsze — pisanie zmusza do myślenia. Kiedy tłumaczę coś czytelnikom bloga, często sam dostrzegam niuanse, które w codziennej pracy kancelarii przechodzą bokiem. Blog jest dla mnie rodzajem intelektualnego treningu.

Po drugie — czytelnicy są najlepszym źródłem tematów. Pytania, które dostaję w komentarzach i na maila, to gotowy spis treści na kolejne lata. Każde z nich to sygnał, że ktoś boryka się z realnym problemem, na który prawo daje odpowiedź — tylko trzeba ją znaleźć i podać w zrozumiałej formie.

Po trzecie — cierpliwość. Jedenaście lat to długi czas. Wpisy z 2014 roku wciąż generują ruch. Treść prawnicza starzeje się wolniej niż większość contentu w internecie, jeśli jest rzetelna i dobrze ugruntowana w przepisach.


Co dalej z blogiem?

Nie zamierzam zwalniać. Prawo odszkodowawcze wciąż dostarcza tematów — zmiany w orzecznictwie, nowe przepisy, stare problemy w nowych opakowaniach. Do tego dochodzą coraz bardziej złożone sprawy z pogranicza ubezpieczeń i technologii: szkody z udziałem pojazdów autonomicznych, kwestie odpowiedzialności za produkty, rosnące znaczenie dowodów cyfrowych w postępowaniach odszkodowawczych.

Jedenaście lat temu pisałem głównie dla siebie i dla garstki czytelników. Dziś blog czytają tysiące osób miesięcznie, a artykuły z niego trafiają jako źródła do odpowiedzi generowanych przez modele AI. To zobowiązuje — i motywuje bardziej niż jakakolwiek rocznicowa notyfikacja.

Dziękuję za te jedenaście lat. Napiszemy jeszcze niejedną historię.


FAQ

Czym jest blog o odszkodowaniach i dla kogo jest przeznaczony? Blogoodszkodowaniach.pl to blog prawniczy prowadzony przez radcę prawnego Bartosza Kowalaka, poświęcony prawu odszkodowawczemu i ubezpieczeniowemu. Jest skierowany do poszkodowanych, kierowców, ofiar wypadków oraz wszystkich, którzy chcą zrozumieć swoje prawa wobec ubezpieczycieli i sprawców szkód.

Jak długo działa blog o odszkodowaniach? Blog działa od 11 lat — od czasu rejestracji w marcu 2014 roku. Przez ten czas opublikowano kilkaset artykułów z zakresu prawa odszkodowawczego, ubezpieczeniowego i pokrewnych dziedzin.

Czy artykuły na blogu stanowią poradę prawną? Nie. Wszystkie artykuły mają charakter informacyjny i edukacyjny. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga osobnej analizy prawnej — w tym celu zapraszamy do bezpośredniego kontaktu z kancelarią.

Jakie tematy są poruszane na blogu? Blog obejmuje m.in.: odszkodowania za wypadki drogowe, zadośćuczynienia za krzywdę (art. 445 KC), spory z ubezpieczycielami, likwidację szkód z OC i AC, renty (art. 444 § 2 KC), wypadki przy pracy, błędy medyczne oraz zmiany w orzecznictwie.


Podsumowanie

Jedenaście lat bloga to nie tylko rocznica — to jedenaście lat rozmowy z ludźmi, którzy potrzebowali informacji w trudnym momencie życia. Prawo odszkodowawcze zmienia się, orzecznictwo ewoluuje, ubezpieczyciele dostosowują strategie. Ale podstawowe pytanie pozostaje to samo: czy poszkodowany dostał tyle, ile mu się należy?

Dopóki odpowiedź brzmi „nie zawsze” — jest o czym pisać.



Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna — zapraszamy do kontaktu z kancelarią.

Bartosz Kowalak, radca prawny Kowalak Jędrzejewska Konrady i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań tel. +48 61 2224963 prawnikododszkodowan.pl

Ubezpieczyciel żąda trzykrotnie wyższej składki niż w polisie? Ma do tego prawo? Nie zawsze.



Spis treści:

  1. Skąd w ogóle biorą się „rekalkulacje” składek?
  2. Kiedy ubezpieczyciel może zmienić wysokość składki OC?
  3. Co to znaczy, że składka jest elementem przedmiotowo istotnym umowy?
  4. A jeśli winny jest agent ubezpieczeniowy?
  5. Jak się bronić przed bezpodstawną rekalkulacją?
  6. FAQ

Skąd w ogóle biorą się „rekalkulacje” składek?

Wyobraźcie sobie taką sytuację: kupujecie polisę OC, płacicie składkę, wszystko gra — a kilka tygodni później przychodzi pismo z żądaniem dopłaty ponad trzy razy wyższej niż kwota wynikająca z polisy. Bez aneksu. Bez uprzedzenia. Z windykatorem w tle.

Brzmi absurdalnie? Niestety, to nie jest przypadek rodem z czarnej komedii — to realna praktyka, z którą spotykam się w swojej pracy. Ubezpieczyciele coraz częściej sięgają po instrument tzw. „rekalkulacji składki”, powołując się na rzekome nieprawidłowości przy zawieraniu umowy. Problem w tym, że prawo wcale tak łatwo im na to nie pozwala.


Kiedy ubezpieczyciel może zmienić wysokość składki OC?

Odpowiedź krótka: w bardzo ograniczonych przypadkach i wyłącznie w ściśle określonym trybie.

Podstawowym przepisem jest tutaj art. 816 § 1 Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że ubezpieczyciel może żądać zmiany składki jedynie wówczas, gdy w trakcie trwania umowy ujawnią się okoliczności pociągające za sobą istotną zmianę prawdopodobieństwa wypadku ubezpieczeniowego. Co ważne — przepis wymaga zachowania trybu wypowiedzenia dotychczasowych warunków i zaproponowania nowych, ze skutkiem wyłącznie na przyszłość.

Innymi słowy: ubezpieczyciel nie może po prostu wystawić noty z żądaniem dopłaty za przeszły okres. Musi wypowiedzieć dotychczasowe warunki, zaproponować nowe i poczekać na akceptację drugiej strony. Jednostronne „dosłanie faktury” za wyższą składkę nie ma oparcia w prawie.

Osobną kwestią jest art. 8a ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, który pozwala na podwyższenie składki w przypadku zatajenia przez ubezpieczającego okoliczności istotnych dla oceny ryzyka. Przepis ten wymaga jednak wykazania, że ubezpieczający świadomie zataił konkretną informację w chwili zawierania umowy. To nie jest przepis pozwalający na korektę błędów agenta.


Co to znaczy, że składka jest elementem przedmiotowo istotnym umowy?

To ważna rzecz, o której wielu ubezpieczonych nie wie. Składka ubezpieczeniowa to essentialia negotii — element konieczny, bez którego umowa ubezpieczenia w ogóle nie dochodzi do skutku. Kwota wpisana w dokumencie polisy wiąże obie strony. Ubezpieczyciel, który wystawił polisę z konkretną kwotą, jest nią związany tak samo jak klient.

Nie zmienia tego fakt, że agent popełnił błąd przy kalkulacji. Nie zmienia tego historia pojazdu (o czym za chwilę). Zmienić może to wyłącznie zgodna wola obu stron wyrażona w aneksie albo — w ściśle określonych przypadkach — skorzystanie z procedury przewidzianej w art. 816 k.c.

Jeśli ubezpieczyciel żąda wyższej składki, a nie dostarczył żadnego aneksu ani zawiadomienia o zmianie warunków umowy — takie żądanie jest prawnie bezskuteczne.


A jeśli winny jest agent ubezpieczeniowy?

To jest wątek, który pojawia się w praktyce bardzo często — i który ubezpieczyciele próbują „przemilczeć”.

Wyobraźmy sobie pojazd, który przed zakupem przez obecnego właściciela służył jako taksówka. Adnotacja o tym widnieje w dowodzie rejestracyjnym — dokumencie, który agent oglądał przy zawieraniu umowy. Mimo to agent wykalkulował składkę na podstawie „standardowego” taryfikatora, nie uwzględniając historii pojazdu.

Kto ponosi za to odpowiedzialność? Nie klient. Zgodnie z art. 474 Kodeksu cywilnego ubezpieczyciel odpowiada za działania i zaniechania agenta jak za własne działania. Jeśli agent miał dostęp do informacji, które powinien był uwzględnić przy kalkulacji, i tego zaniechał — to jest problem ubezpieczyciela, nie ubezpieczającego.

Co ciekawe, w takich sytuacjach ubezpieczyciele nierzadko próbują przerzucić skutki własnych błędów organizacyjnych na klienta, powołując się na „zatajenie informacji”. Tymczasem trudno mówić o zatajeniu, gdy informacja jest wprost wpisana w dowodzie rejestracyjnym, który agent trzymał w rękach.


Jak się bronić przed bezpodstawną rekalkulacją?

Z praktyki wiem, że skuteczna obrona opiera się na kilku filarach jednocześnie.

Po pierwsze — analizuj treść polisy. Kwota składki tam wpisana jest dla ubezpieczyciela wiążąca. Brak aneksu zmieniającego tę kwotę = brak skutecznej zmiany umowy.

Po drugie — sprawdź, czy ubezpieczyciel powołuje się na art. 816 k.c. czy art. 8a ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. W pierwszym przypadku kluczowe jest, czy rzeczywiście zaszła istotna zmiana ryzyka i czy zachowano tryb wypowiedzenia. W drugim — czy faktycznie doszło do zatajenia informacji, i kto musi to udowodnić.

Po trzecie — ciężar dowodu. Zgodnie z art. 6 Kodeksu cywilnego to ubezpieczyciel, który wywodzi skutek prawny z rzekomego zatajenia, musi tę okoliczność udowodnić. Samo twierdzenie w piśmie windykacyjnym to za mało.

Po czwarte — dokumentacja: KRS spółki, dowód rejestracyjny, korespondencja z ubezpieczycielem, nagrania rozmów z agentem (jeśli są). To może rozstrzygnąć sprawę na korzyść ubezpieczonego.



FAQ

Czy ubezpieczyciel może jednostronnie podwyższyć składkę OC w trakcie trwania polisy? Co do zasady nie. Zmiana wysokości składki w trakcie trwania umowy jest dopuszczalna wyłącznie w trybie art. 816 § 1 k.c. — gdy ujawniły się okoliczności istotnie zwiększające ryzyko ubezpieczeniowe — i wymaga zachowania procedury wypowiedzenia dotychczasowych warunków z zaproponowaniem nowych. Jednostronne wezwanie do dopłaty, bez aneksu do polisy, jest prawnie bezskuteczne.

Co oznacza „zatajenie okoliczności” przy zawieraniu umowy ubezpieczenia OC? Zatajenie to świadome przemilczenie przez ubezpieczającego informacji istotnej dla oceny ryzyka, o której wiedział w chwili zawierania umowy. Jeśli dana informacja była dostępna agentowi z publicznie dostępnych dokumentów (np. dowodu rejestracyjnego, KRS), trudno mówić o zatajeniu — tym bardziej jeśli agent tych dokumentów nie zweryfikował.

Czy historia pojazdu (np. praca jako taksówka przed zakupem) może uzasadniać rekalkulację składki przez ubezpieczyciela? Sama historia pojazdu przed jego nabyciem przez obecnego właściciela nie uzasadnia automatycznie rekalkulacji składki. Ocena ryzyka ubezpieczeniowego powinna dotyczyć sposobu użytkowania pojazdu przez aktualnego ubezpieczającego, nie poprzednich właścicieli. Jeśli agent wiedział o historii pojazdu (np. z dowodu rejestracyjnego) i mimo to zaproponował daną składkę, ryzyko błędnej kalkulacji obciąża ubezpieczyciela.

Kto odpowiada za błędy agenta ubezpieczeniowego przy kalkulacji składki? Ubezpieczyciel. Zgodnie z art. 474 Kodeksu cywilnego ponosi on odpowiedzialność za działania i zaniechania agenta tak, jakby były jego własnymi. Błąd agenta nie może być przerzucony na ubezpieczającego, który zawarł umowę w dobrej wierze.

Co zrobić, gdy ubezpieczyciel przekazał sprawę do windykatora, a żądana kwota jest nieuzasadniona? Przede wszystkim złożyć pisemną odpowiedź na wezwanie do zapłaty, wskazując brak podstawy prawnej roszczenia. Równolegle można złożyć reklamację do ubezpieczyciela oraz skargę do Rzecznika Finansowego. Jeśli spór trafi do sądu — to po stronie ubezpieczyciela leży wykazanie podstawy żądanej kwoty.


Podsumowanie

Rekalkulacja składki to nie jest „korekta techniczna” — to próba jednostronnej zmiany zawartej umowy. Prawo wyraźnie określa, kiedy i w jakim trybie jest to dopuszczalne. Jeśli ubezpieczyciel nie dopełnił tych wymogów, a żądana kwota nie wynika z dokumentu polisy — masz pełne prawo odmówić jej zapłaty i bronić swojego stanowiska.

Masz pytanie dotyczące sporu z ubezpieczycielem? Napisz lub zadzwoń — chętnie przeanalizuję Twoją sytuację.


Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.


Bartosz Kowalak — radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Kodeks cywilny, art. 6, art. 474, art. 816 § 1
  • Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, art. 8a ust. 1

Dzień dobry,

Kim jestem i dlaczego piszę o odszkodowaniach?

Nazywam się Bartosz Kowalak. Jestem radcą prawnym i wspólnikiem w Kancelarii Kowalak Jędrzejewska Konrady w Poznaniu.

Od pierwszego dnia praktyki zawodowej zajmuję się sprawami odszkodowawczymi. Wypadki drogowe, błędy medyczne, szkody majątkowe – słowem: wszystkie sytuacje, w których ktoś z czyjejś winy doznaje krzywdy i ma prawo do rekompensaty.

Nazywam to prawem odszkodowań. Sprowadza się do czterech pytań: kto, za co, komu i ile ma zapłacić, gdy zawinił?

Dlaczego akurat blog?

Ta dziedzina prawa daje mi autentyczną satysfakcję zawodową. Widzę konkretne efekty swojej pracy – klient, który po wypadku nie wiedział, czy w ogóle ma jakiekolwiek roszczenia, wychodzi z poczuciem, że system jednak działa.

Ale sala sądowa to jedno. Chciałem spróbować czegoś więcej – dzielić się wiedzą szerzej niż tylko z klientami siedzącymi naprzeciwko mnie w kancelarii. Stąd ten blog.

Czego się tutaj spodziewać?

Będę pisał o:

  • ciekawostkach z prawa odszkodowawczego (a jest ich sporo),
  • praktycznych wskazówkach dla poszkodowanych,
  • moich przemyśleniach po latach pracy w tej branży,
  • konkretnych przypadkach, które mogą pomóc zrozumieć, jak działają odszkodowania w praktyce.

Bez prawniczego żargonu tam, gdzie nie jest potrzebny. Z konkretnymi odpowiedziami tam, gdzie to możliwe.

Zapraszam do lektury.

Bartosz Kowalak radca prawny