Chytry dwa razy traci – czyli kiedy warto zawrzeć ugodę w sprawie odszkodowawczej

Wielokrotnie w pisanych przeze mnie artykułach, czy odpowiadając na komentarze Czytelników, wskazuję, że często jedyną sensowną opcją w sporze z zakładem ubezpieczeń czy innym podmiotem zobowiązanym do naprawienia szkody jest droga sądowa.

Potwierdzeniem tej tezy jest sam fakt, że na rynku funkcjonuje i utrzymuje się wiele podmiotów – w tym prawników, adwokatów, radców prawnych – zajmujących się na co dzień prowadzeniem spraw przeciwko zakładom ubezpieczeń i sprawcom szkód lub wypadków.

Sprawa, która pokazuje wartość ugody – przykład z praktyki

Dobry przykład na skuteczność drogi sądowej – a jednocześnie ilustrujący stare polskie porzekadło „chytry dwa razy traci” – można było znaleźć jakiś czas temu w jednymz dzienników..

Dziennik opisał przypadek pracownika, który uległ wypadkowi przy pracy. W wyniku tego zdarzenia – poparzenia chemikaliami – utracił częściowo wzrok.

Poszkodowany początkowo nie zakładał drogi sądowej. Chciał dojść do porozumienia z pracodawcą. Zaproponował więc ugodę, na mocy której pracodawca wypłaciłby 40 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania.

Pracodawca do ugody jednak nie podszedł.

Musiał się za to mocno zdziwić, gdy po pięciu latach, zamiast wypłaty 40 000 zł, Sąd drugiej instancji zasądził na rzecz pokrzywdzoego pracownika kwotę o 24 000 zł większą – czyli łącznie 64 000 zł.

Do tego doszły jeszcze odsetki za opóźnienie oraz koszty sądowe (w tym koszty zastępstwa prawnego poszkodowanego).



Wnioski – nie tylko dla poszkodowanych, ale i dla sprawców szkody

Jaki z tego płynie wniosek?

Szczegółowa analiza sytuacji prawnej jest potrzebna nie tylko poszkodowanemu – czy to pracownikowi po wypadku przy pracy, czy ofierze wypadku komunikacyjnego – ale również sprawcy szkody lub ubezpieczycielowi.

Warto czasami zawrzeć ugodę, niż potem zapłacić:

  • kwotę zasądzoną przez Sąd (często wyższą niż propozycja ugodowa),
  • odsetki za opóźnienie (które potrafią znacznie powiększyć należność),
  • koszty sądowe (w tym koszty zastępstwa prawnego strony przeciwnej).

Dlaczego ugoda bywa korzystniejsza dla obu stron?

Dla poszkodowanego:

  • Szybka wypłata – bez wieloletniego oczekiwania na wyrok.
  • Pewność – unika ryzyka związanego z procesem (choć w uzasadnionych sprawach to ryzyko jest niewielkie).
  • Brak kosztów – oszczędność na opłatach sądowych i reprezentacji prawnej (choć w sprawach odszkodowawczych często są one pokrywane przez stronę przegrywającą).

Dla sprawcy szkody / ubezpieczyciela:

  • Niższe koszty końcowe – uniknięcie odsetek, które rosną z każdym miesiącem zwłoki.
  • Brak kosztów procesu – uniknięcie opłat sądowych i zwrotu kosztów zastępstwa prawnego poszkodowanego.
  • Oszczędność czasu – zakończenie sprawy bez wieloletniego procesu.

Kiedy warto rozważyć ugodę?

Dla poszkodowanego:

  • Gdy propozycja ubezpieczyciela/sprawcy jest zbliżona do realnej wartości szkody.
  • Gdy zależy Ci na szybkiej wypłacie (np. ze względu na sytuację finansową).
  • Gdy chcesz uniknąć stresu związanego z procesem.

Dla sprawcy szkody / ubezpieczyciela:

  • Gdy roszczenie poszkodowanego jest uzasadnione.
  • Gdy dowody są jednoznaczne (dokumentacja medyczna, zeznania świadków, opinie biegłych).
  • Gdy przewlekanie sprawy doprowadzi tylko do wyższych kosztów (odsetki + koszty sądowe).

Podsumowanie

Historia opisana w Rzeczypospolitej to klasyczny przykład „chytrego, który dwa razy traci”. Pracodawca, odrzucając propozycję ugody na 40 000 zł, ostatecznie zapłacił 64 000 zł + odsetki + koszty sądowe. Gdyby przyjął ugodę, sprawa zakończyłaby się znacznie niższym kosztem.

Wniosek jest prosty: zarówno poszkodowany, jak i sprawca szkody powinni realistycznie ocenić swoją sytuację prawną. Czasami ugoda to najlepsza droga – dla obu stron.


A Państwo – mieliście sytuację, w której ugoda okazała się korzystniejsza niż proces? A może odwrotnie – odrzuciliście ugodę i wygraliście w sądzie znacznie wyższą kwotę? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach!


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.

Koszty pogrzebu, leczenia psychiatrycznego, dojazdów – co można odzyskać po śmierci bliskiego?

Gdy ktoś bliski ginie w wypadku, rodzina mierzy się nie tylko z ogromną tragedią emocjonalną, ale też z lawiną kosztów.

Pogrzeb to kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Do tego dochodzą wizyty u psychiatry, leki, dojazdy do sądu na rozprawy, odbiór zwłok, rzeczy zmarłego…

Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że te koszty można odzyskać od ubezpieczyciela sprawcy wypadku.

Dziś pokażę Wam – na przykładzie prawdziwej sprawy – jakie konkretnie koszty można dochodzić i jak je udowodnić.

Podstawa prawna: art. 446 § 1 k.c. i art. 415 k.c.

Art. 446 § 1 Kodeksu cywilnego:

„Jeżeli wskutek uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia nastąpiła śmierć poszkodowanego, zobowiązany do naprawienia szkody powinien zwrócić koszty leczenia i pogrzebu temu, kto je poniósł.”

To podstawa dla zwrotu kosztów pogrzebu.

Art. 415 Kodeksu cywilnego:

„Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.”

To podstawa dla zwrotu innych kosztów związanych ze śmiercią bliskiego (leczenie psychiatryczne, dojazdy).

Prawdziwa sprawa: matka, która straciła 18-letniego syna

28 sierpnia 2020 roku w Pile doszło do tragicznego wypadku. Kierowca samochodu potrącił na przejściu dla pieszych 18-letniego chłopaka. Młody człowiek zginął na miejscu.

Matka musiała poradzić sobie nie tylko z traumą, ale też z kosztami związanymi ze śmiercią syna.

Jakie koszty poniosła?

W pozwie wymieniła:

  • 4 640 zł – koszty pogrzebu (zapłacone firmie pogrzebowej)
  • 559,98 zł – opłata za miejsce grzebalne
  • 500 zł – zapłacone duchownemu za ceremonię pogrzebową
  • 1 790,28 zł – koszty przejazdów z Leszna do Piły
  • 1 800 zł – koszty wizyt u lekarza psychiatry
  • 850 zł – koszty leków psychiatrycznych

Łącznie: 10 140,08 zł

Ubezpieczyciel (PZU) odmówił wypłaty tych kosztów w postępowaniu likwidacyjnym.

Matka poszła do sądu.



Co zasądził sąd? Szczegółowy rozrachunek

1. Koszty pogrzebu – 4 112 zł

Co wlicza się w „koszty pogrzebu”?

Zgodnie z art. 446 § 1 k.c. to wszystkie niezbędne wydatki związane z pochowaniem zmarłego:

  • Usługa pogrzebowa (trumna, transport, przygotowanie ciała)
  • Miejsce na cmentarzu
  • Ceremonia religijna (opłata dla księdza/duchownego)
  • Nagrobek (w rozsądnych granicach)
  • Stypa (w rozsądnych granicach)

Jak wyglądały koszty w tej sprawie?

Usługa pogrzebowa: 8 640 zł (faktura od zakładu pogrzebowego)

Z tej kwoty:

  • 4 000 zł pokrył zasiłek pogrzebowy ZUS (przyznany babci zmarłego)
  • 4 640 zł zapłaciła matka z własnej kieszeni

Opłata dla duchownego: 500 zł (za odprawienie ceremonii)

Razem matka poniosła: 5 140 zł

Co z miejscem grzebalnym?

Sąd ustalił, że miejsce grzebalne (559,98 zł) zapłacił konkubent matki, a nie ona sama.

Dlatego nie uwzględnił tego kosztu w roszczeniu matki. Gdyby to ona zapłaciła – byłby uwzględniony.

Ile zasądził sąd?

5 140 zł – minus 20% przyczynienia = 4 112 zł

Wniosek: Sąd uwzględnił wszystkie koszty, które rzeczywiście poniosła matka.

2. Koszty dojazdów – 1 028 zł

Po śmierci syna matka musiała wielokrotnie jechać z Leszna do Piły (612 km w dwie strony):

Dlaczego musiała jeździć?

  1. Identyfikacja zwłok (dzień wypadku)
  2. Zeznania w postępowaniu przygotowawczym (prokuratura) – 2 razy
  3. Zeznania w postępowaniu sądowym (sąd karny) – 1 raz
  4. Odbiór zwłok
  5. Odbiór rzeczy zmarłego
  6. Odbiór aktu zgonu

Łącznie: 7 przejazdów

Jak sąd wyliczył koszty?

Matka żądała zwrotu kosztów według maksymalnej stawki tzw. „kilometrówki” (w 2020/2021 roku było to ok. 0,90 zł/km).

Sąd uznał, że to za dużo. Dlaczego?

„Kilometrówka” stanowi dla pracownika rekompensatę od pracodawcy za stałe wykorzystywanie prywatnego samochodu do celów służbowych. Trudno się dopatrzyć analogii między taką sytuacją a wykorzystaniem samochodu do kilku dojazdów.

Sąd przyjął 0,60 zł za kilometr jako stawkę pokrywającą:

  • Pełny koszt paliwa
  • Częściowo koszty eksploatacji samochodu

Wyliczenie:

  • 7 przejazdów x 612 km x 0,60 zł/km = 2 570,40 zł
  • Matka żądała połowy (bo jechała z konkubentem) = 1 285,20 zł
  • Po odjęciu 20% przyczynienia = 1 028,16 zł

Sąd zasądził: 1 028,16 zł

Wniosek: Koszty dojazdów są uznawane, ale według rozsądnej stawki (nie maksymalnej).

3. Koszty leczenia psychiatrycznego – 2 080 zł

Po śmierci syna matka popadła w głęboką depresję. Diagnoza: zespół stresu pourazowego, później traumatyczna żałoba.

Wizyty u psychiatry: 1 440 zł

Matka odbyła 11 wizyt w prywatnej poradni psychiatrycznej w Bydgoszczy.

Koszt: 200 zł za wizytę = 2 200 zł łącznie

W pozwie żądała zwrotu 9 wizyt (nie chciała dochodzić wszystkich) = 1 800 zł

Po odjęciu 20% przyczynienia: 1 440 zł

Sąd zasądził: 1 440 zł

Koszty leków: 640 zł

Matka przyjmowała leki psychiatryczne od września 2020 do grudnia 2021 – czyli przez 16 miesięcy.

Koszt: 50 zł miesięcznie = 800 zł łącznie

W pozwie żądała 850 zł (niewielka różnica, prawdopodobnie zaokrąglenie).

Sąd przyjął 800 zł (16 miesięcy x 50 zł).

Po odjęciu 20% przyczynienia: 640 zł

Sąd zasądził: 640 zł

Dlaczego prywatna poradnia, a nie NFZ?

Matka zeznała, że poradnię jej polecono i zrezygnowała z niej dopiero po roku, gdy:

  • Nie odczuwała efektów leczenia
  • Koszty były zbyt wysokie

Sąd uznał to za uzasadnione – bo:

  • W publicznej służbie zdrowia są wielomiesięczne kolejki do psychiatry
  • Matka potrzebowała natychmiastowej pomocy
  • Miała prawo wybrać prywatną opiekę

Wniosek: Koszty prywatnego leczenia są uznawane, jeśli były uzasadnione sytuacją.

Jakie koszty można dochodzić? Praktyczny przewodnik

1. Koszty pogrzebu

Co można odzyskać:

  • Usługa pogrzebowa (trumna, transport, przygotowanie ciała, kremacja)
  • Miejsce na cmentarzu
  • Ceremonię religijną (opłata dla księdza/duchownego)
  • Nagrobek (w rozsądnych granicach – nie luksusowy pomnik za 50 000 zł!)
  • Stypę (w rozsądnych granicach – nie bankiet za 20 000 zł!)
  • Kwiaty, wieńce

Jak udowodnić:

  • Faktury od zakładu pogrzebowego
  • Potwierdzenie przelewu dla duchownego
  • Rachunki za kwiat, wieńce
  • Zaświadczenie z ZUS o wysokości zasiłku pogrzebowego

Typowa kwota: 5 000 – 15 000 zł (po odjęciu zasiłku i przyczynienia)

2. Koszty dojazdów

Co można odzyskać:

  • Dojazdy do identyfikacji zwłok
  • Dojazdy na zeznania w prokuraturze/sądzie
  • Dojazdy po odbiór zwłok, rzeczy zmarłego, dokumentów

Jak udowodnić:

  • Wezwania z prokuratury/sądu (potwierdzają, że musiałeś przyjechać)
  • Protokoły przesłuchań (potwierdzają, że byłeś)
  • Wyliczenie dystansu (np. z Google Maps)

Jak liczyć koszty:

  • Samochód: 0,60 – 0,90 zł za kilometr (sądy przyjmują różne stawki)
  • Pociąg: cena biletu (zachowaj bilety!)
  • Autobus: cena biletu

Typowa kwota: 500 – 2 000 zł (w zależności od liczby przejazdów i odległości)

3. Koszty leczenia psychiatrycznego

Co można odzyskać:

  • Wizyty u psychiatry (publicznego lub prywatnego)
  • Wizyty u psychologa/psychoterapeuty
  • Leki przepisane przez psychiatrę
  • Terapię (indywidualną lub grupową)
  • Pobyt w sanatorium psychiatrycznym (jeśli zalecony przez lekarza)

Jak udowodnić:

  • Faktury z poradni/gabinetu
  • Recepty na leki
  • Paragony z apteki
  • Zaświadczenie lekarskie potwierdzające konieczność leczenia

Jak długo można dochodzić kosztów?

Tak długo, jak trwa leczenie związane z traumą po śmierci bliskiego.

W omawianej sprawie: 16 miesięcy (wrzesień 2020 – grudzień 2021).

Ale mogą być to i 2-3 lata – jeśli rzeczywiście tak długo trwa leczenie.

Typowa kwota: 2 000 – 10 000 zł (w zależności od czasu leczenia)

4. Inne koszty, które można dochodzić

Koszty opieki psychologicznej dla dzieci

Jeśli Twoje dzieci potrzebują terapii po śmierci bliskiego (np. drugiego rodzica) – te koszty też można odzyskać.

Typowa kwota: 3 000 – 8 000 zł (w zależności od czasu terapii)

Koszty opieki prawnej w postępowaniu karnym

Jeśli wystąpiłeś jako oskarżyciel posiłkowy w sprawie karnej przeciwko sprawcy – możesz dochodzić kosztów adwokata/radcy prawnego.

Typowa kwota: 2 000 – 10 000 zł (w zależności od skomplikowania sprawy)

Koszty zakupu ubrań żałobnych

Tak, nawet to można dochodzić – choć sądy nie zawsze to uwzględniają.

Warunek: Muszą to być ubrania zakupione specjalnie na pogrzeb, a nie te, które i tak byś kupił.

Typowa kwota: 500 – 1 500 zł (ale często sądy odmawiają)

Najczęstsze błędy przy dochodzeniu tych kosztów

Błąd 1: Brak dowodów

Problem: „Zapłaciłem 5 000 zł za pogrzeb, ale nie mam faktury”

Rozwiązanie: ZAWSZE zachowuj faktury, paragony, potwierdzenia przelewów!

Bez dowodów sąd nie uwzględni kosztów.

Błąd 2: Żądanie zwrotu kosztów, których nie poniosłeś

W omawianej sprawie: miejsce grzebalne zapłacił konkubent, a nie matka.

Dlatego sąd nie uwzględnił tego kosztu w roszczeniu matki.

Wniosek: Możesz dochodzić tylko tych kosztów, które sam zapłaciłeś.

Błąd 3: Zawyżanie kosztów dojazdów

Matka żądała zwrotu według maksymalnej stawki „kilometrówki” (0,90 zł/km).

Sąd uznał, że to za dużo i przyjął 0,60 zł/km.

Wniosek: Nie zawyżaj kosztów – sąd może je obniżyć. Lepiej przyjąć rozsądną stawkę od razu.

Błąd 4: Dochodzenie kosztów, które pokrył ZUS

Zasiłek pogrzebowy z ZUS to obecnie 4 000 zł.

Jeśli pogrzeb kosztował 8 000 zł:

  • ZUS pokrył: 4 000 zł
  • Ty zapłaciłeś: 4 000 zł

Możesz dochodzić tylko 4 000 zł (tej części, którą sam zapłaciłeś).

Błąd 5: Nie uwzględnienie przyczynienia

Wszystkie koszty są pomniejszane o stopień przyczynienia poszkodowanego.

W omawianej sprawie: 20% przyczynienia.

Przykład:

  • Koszty pogrzebu: 5 140 zł
  • Po przyczynieniu (minus 20%): 4 112 zł

Wniosek: Nawet jeśli poniosłeś koszty 10 000 zł – po uwzględnieniu przyczynienia dostaniesz mniej.

Jak ubezpieczyciele podchodzą do tych kosztów?

Z mojego doświadczenia:

Koszty pogrzebu

Ubezpieczyciele zazwyczaj uznają – ale próbują je minimalizować:

  • Kwestionują „nadmiarowe” wydatki (drogi nagrobek, wystawna stypa)
  • Odliczają zasiłek pogrzebowy (co jest prawidłowe)
  • Zawyżają przyczynienie

Koszty dojazdów

Ubezpieczyciele często odmawiają – argumentując, że:

  • „To nie jest szkoda bezpośrednia”
  • „Dojazdy były dobrowolne”

Ale sądy je uwzględniają – bo dojazdy były konieczne (identyfikacja zwłok, zeznania w sądzie).

Koszty leczenia psychiatrycznego

Ubezpieczyciele najczęściej odmawiają – argumentując, że:

  • „To nie jest szkoda, tylko cierpienie psychiczne” (a za to przysługuje zadośćuczynienie)
  • „Leczenie było zbędne”

Ale sądy je uwzględniają – bo to realna szkoda majątkowa (koszty wizyt, leków).

Moje refleksje

Przez lata praktyki zauważyłem kilka prawidłowości:

1. Ubezpieczyciele nie oferują tych kosztów automatycznie

Nawet jeśli dochodzisz zadośćuczynienia – ubezpieczyciel sam nie zapyta o koszty pogrzebu, dojazdów, leczenia.

Musisz o nie poprosić.

2. Dokumentacja to podstawa

Bez faktur, paragonów, potwierdzeń – nie udowodnisz kosztów.

Zbieraj wszystko od samego początku.

3. Nawet „drobne” koszty się sumują

1 000 zł za dojazdy, 2 000 zł za psychiatrę, 4 000 zł za pogrzeb = 7 000 zł.

To nie są małe pieniądze. Warto o nie walczyć.

4. Sądy są racjonalne

Sądy uwzględniają koszty, jeśli są:

  • Uzasadnione (pogrzeb, leczenie, konieczne dojazdy)
  • Udokumentowane (faktury, paragony)
  • W rozsądnych granicach (nie luksusowy nagrobek za 50 000 zł)

Ale odrzucają koszty:

  • Zbędne (np. wystawna stypa za 20 000 zł)
  • Nieudokumentowane
  • Które poniosła inna osoba

PAMIĘTAJ:

  1. Zachowuj wszystkie dowody (faktury, paragony, potwierdzenia)
  2. Zgłoś te koszty ubezpieczycielowi – nawet jeśli odrzuci, sąd może uwzględnić
  3. Uwzględnij przyczynienie – koszty zostaną pomniejszone o % przyczynienia poszkodowanego
  4. Bądź rozsądny – żądaj kosztów rzeczywistych i uzasadnionych

W omawianej sprawie:

  • Matka dochod ziła 10 140 zł kosztów
  • Sąd zasądził 7 220 zł (po przyczynieniu i korekcie niektórych pozycji)
  • PZU początkowo odmówił wypłaty jakichkolwiek kosztów

A Wasze doświadczenia? Jakie koszty udało Wam się odzyskać? Które ubezpieczyciel kwestionował? Podzielcie się w komentarzach!


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.

Zadośćuczynienie za śmierć ojca – ile faktycznie można dostać?

„Ile mi się należy?” – to pytanie słyszę niemal w każdej sprawie o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej. Trudno się dziwić. W sporze z ubezpieczycielem lub sprawcą wypadku wysokość zadośćuczynienia za śmierć ojca ma kluczowe znaczenie – to właśnie do ustalenia tej kwoty sprowadza się cała sprawa.

Z mojego doświadczenia w kancelarii wiem, że odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Nie istnieje bowiem uniwersalna „stawka” za śmierć rodzica. Każda sprawa jest inna, a wysokość zadośćuczynienia zależy od wielu czynników – od wieku dziecka, po intensywność relacji z ojcem, aż po… konkretny sąd, który rozpatruje sprawę. Co ciekawe, nawet w tym samym mieście orzeczenia mogą się drastycznie różnić.

W tym artykule odpowiem na pytanie, ile faktycznie wynosi zadośćuczynienie za śmierć ojca, jakie czynniki wpływają na jego wysokość i – co może zaskoczyć – dlaczego miejsce rozpoznania sprawy ma tak ogromne znaczenie.

Spis treści

  1. Od czego zależy wysokość zadośćuczynienia?
  2. Relacja dziecko–ojciec – kluczowy czynnik
  3. Wiek uprawnionego ma znaczenie
  4. Sposób przeżywania żałoby i skutki psychiczne
  5. Czy sąd, do którego trafisz, ma znaczenie?
  6. Konkretne przykłady z orzeczeń sądowych
  7. FAQ – najczęstsze pytania

Od czego zależy wysokość zadośćuczynienia?

Jak na prawnika przystało, muszę zacząć od odpowiedzi: „to zależy”. Ale od czego konkretnie?

Zgodnie z art. 446 § 4 Kodeksu cywilnego, sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Słowo „odpowiednia” oznacza, że wysokość zadośćuczynienia powinna być:

  • Adekwatna do rozmiaru krzywdy,
  • Utrzymana w rozsądnych granicach,
  • Odczuwalna dla pokrzywdzonego (musi „coś znaczyć”),
  • Zgodna z aktualnymi standardami orzecznictwa.

W praktyce sądy oceniają szereg czynników, które łącznie tworzą obraz krzywdy doznanej przez dziecko po śmierci ojca. Oto najważniejsze z nich:


Relacja dziecko–ojciec – kluczowy czynnik

Intensywność więzi emocjonalnej to podstawa oceny krzywdy. Sąd bada:

  • Czy ojciec brał aktywny udział w wychowaniu dziecka?
  • Czy dziecko mieszkało z ojcem, czy widywało go sporadycznie (np. w ramach kontaktów)?
  • Jakie wspólne zainteresowania, aktywności łączyły ojca z dzieckiem?
  • Czy ojciec był wsparciem finansowym i emocjonalnym?

Przykład z praktyki

Rodzina pełna: Dziecko wychowujące się w pełnej rodzinie, gdzie ojciec aktywnie uczestniczył w życiu dziecka (np. wspólne mecze, majsterkowanie, rozmowy), otrzyma wyższe zadośćuczynienie niż dziecko, które widywało ojca tylko w weekendy w ramach kontaktów po rozwodzie.

Rodzina rozbita: Jeśli kontakt z ojcem był ograniczony (np. co drugi weekend), a relacja chłodna, sąd uzna, że krzywda jest mniejsza, co przełoży się na niższe zadośćuczynienie.

Z mojego doświadczenia wiem, że rodziny są różne, a relacje między bliskimi układają się w różny sposób. Sąd nie ocenia rodziny, ale realistycznie patrzy na faktyczną więź, która łączyła dziecko z ojcem.


Wiek uprawnionego ma znaczenie

Wiek dziecka w chwili śmierci ojca to kluczowy element oceny krzywdy. Dlaczego?

Małe dziecko (poniżej 13 lat)

  • Krzywda większa: Dziecko zostaje pozbawione rodzica przez większość swojego dorastania. Traci opiekę, wychowanie, miłość ojca w najważniejszych latach rozwoju.
  • Długotrwałe skutki: Śmierć ojca w dzieciństwie wpływa na całe dalsze życie – brak wsparcia w trudnych momentach, poczucie osamotnienia, obciążenie rodziną (np. konieczność opieki nad młodszym rodzeństwem).

Nastolatek (13-18 lat)

  • Krzywda znaczna: Wciąż wymaga wsparcia rodzica, ale już zaczyna budować swoją niezależność. Śmierć ojca przerywa proces dojrzewania przy wsparciu obu rodziców.
  • Trauma emocjonalna: W okresie dojrzewania śmierć ojca może prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych, problemów z nauką, relacjami.

Dorosłe dziecko (powyżej 18 lat)

  • Krzywda mniejsza: Dorosłe dziecko jest już niezależne, więzi z ojcem są słabsze, stosunek zależności praktycznie nie istnieje.
  • Naturalny etap życia: Śmierć rodzica w dorosłym życiu dziecka jest niejako naturalnym, spodziewanym etapem w życiu każdego z nas.

To dość oczywiste: inna będzie krzywda kilkuletniej dziewczynki pozbawionej ojca przez większość dzieciństwa, a inna 30-latka, który już dawno wyprowadził się z domu rodzinnego i prowadzi samodzielne życie.


Sposób przeżywania żałoby i skutki psychiczne

Sąd musi ocenić subiektywne, trudno uchwytne okoliczności, takie jak:

  • Długotrwałość i charakter bólu i cierpień po zmarłym,
  • Powstała trauma, wstrząs psychiczny,
  • Poczucie osamotnienia, żalu, straty,
  • Utrata radości z życia, tęsknota,
  • Zaburzenia psychiczne (np. depresja, lęki, zaburzenia snu).

Sąd bada dowody:

  • Dokumentacja medyczna: leczenie psychiatryczne, psychologiczne, terapia,
  • Zeznania bliskich: jak dziecko radziło sobie z żałobą,
  • Opinia biegłego psychologa/psychiatry: ocena skutków śmierci ojca dla zdrowia psychicznego dziecka.

Przykład z orzecznictwa

W jednym z wyroków (opisanym poniżej) 13-letnia dziewczynka po śmierci ojca odczuwała silny ból, bezsenność, duszności, lęki, koszmary. Nie korzystała z pomocy psychologa, ale skutki traumy były widoczne nawet po latach. Sąd uznał to za przesłankę do wyższego zadośćuczynienia (80 000 zł).


Czy sąd, do którego trafisz, ma znaczenie?

Tutaj czeka Cię zaskoczenie. Tak, miejsce rozpoznania sprawy ma ogromne znaczenie.

Sądy w różnych regionach Polski podchodzą do wysokości zadośćuczynień w różny sposób. Co więcej, w tej samej apelacji sądy na różnych szczeblach mogą orzekać zupełnie inaczne kwoty.

Przykład z Poznania (z mojego podwórka)

  • Sądy rejonowe i Sąd Okręgowy w Poznaniu: Wydają wyroki, gdzie kwoty zadośćuczynień są godne – odpowiadają rozmiarowi krzywdy.
  • Sąd Apelacyjny w Poznaniu: Ma zupełnie inne podejście – często obniża kwoty zasądzone przez SO w Poznaniu.

A to przecież ta sama apelacja, te same sprawy, tyle że oceniane na różnych szczeblach. Dlatego warto przeanalizować orzecznictwo konkretnego sądu przed skierowaniem sprawy do ubezpieczyciela lub sądu.


Konkretne przykłady z orzeczeń sądowych

Żeby nie być gołosłownym, odwołam się do kilku rzeczywistych wyroków sądów. Poniższe przykłady pokazują, jak różne mogą być kwoty zadośćuczynień w zależności od okoliczności sprawy.

Przykład 1: 80 000 zł – Sąd Okręgowy w Poznaniu

Sygnatura akt: XII C 2098/15, wyrok z dnia 1 kwietnia 2016 r.

Stan faktyczny:

  • W chwili śmierci ojca powódka miała 13 lat.
  • Dowiedziała się o śmierci ojca rano od matki. Początkowo nie przyjęła tego do wiadomości.
  • Odczuwała silny ból, bezsenność, duszności, lęki, koszmary. Nie korzystała z pomocy psychologa.
  • Silna więź emocjonalna z ojcem – był dla niej wsparciem, uczestniczył w wychowaniu.
  • Po śmierci ojca, jako najstarsza z trzech sióstr, przejęła część obowiązków rodzica – opiekowała się młodszym rodzeństwem, gotowała, sprzątała, wspierała matkę.
  • Wyprowadziła się z domu w wieku 18 lat, ukończyła studia, podjęła pracę (zarobki: 3200 zł brutto).

Orzeczenie: Sąd zasądził 80 000 zł tytułem zadośćuczynienia (po uwzględnieniu wcześniejszej wypłaty 18 000 zł). Sąd uznał, że:

  • Więź z ojcem była silna, a strata ojca w młodym wieku była traumatycznym przeżyciem.
  • Powódka musiała przedwcześnie przejąć obowiązki dorosłej osoby.
  • Utrata ojca pozbawiła ją duchowego i materialnego wsparcia.

Przykład 2: 100 000 zł – Sąd Apelacyjny w Rzeszowie

Sygnatura akt: I ACa 281/15, wyrok z dnia 29 października 2015 r.

Stan faktyczny:

  • Niezwykle silna więź emocjonalna między powódką a ojcem.
  • Śmierć ojca nastąpiła nagle i nieoczekiwanie.
  • Powódka przeżyła głęboki uraz psychiczny – dokumentacja medyczna potwierdza długotrwałe cierpienia.
  • Wstrząs psychiczny, poczucie osamotnienia, ból – ujemne przeżycia nadal bardzo silne.
  • Rodzina kochająca się, należycie spełniająca swoje powinności wobec członków.

Orzeczenie: Sąd Apelacyjny podwyższył zadośćuczynienie do 100 000 zł (z wcześniejszych 45 000 zł zasądzonych przez Sąd I instancji + 10 000 zł z postępowania likwidacyjnego). Sąd uznał, że:

  • Kwota zasądzona przez SO była oczywiście zaniżona i nie uwzględniała ponadprzeciętnego rozmiaru krzywdy.
  • Zadośćuczynienie musi pełnić funkcję kompensacyjną – kwota musi być adekwatna do cierpienia.

Przykład 3: 20 000 zł – Sąd Rejonowy w Lubinie

Sygnatura akt: I C 1047/14, wyrok z dnia 10 kwietnia 2015 r.

Stan faktyczny:

  • W chwili śmierci ojca powód miał 21 lat. Uczył się w technikum wieczorowym, nie pracował.
  • Dobre relacje z ojcem – wspólne zainteresowania (piłka, mecze, majsterkowanie).
  • Po śmierci ojca odczuwał pustkę, smutek, ale nie korzystał z pomocy psychologów ani psychiatry.
  • Z wiekiem zaczął więcej czasu spędzać z kolegami, a mniej z ojcem.
  • Niewielkiego stopnia zaburzenia stresowe pourazowe – nie skutkujące trwałym uszczerbkiem na zdrowiu.
  • Powód radził sobie z żałobą, pracował dorywczo, był w stałym związku partnerskim, planował przyszłość.

Orzeczenie: Sąd zasądził 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia (po uwzględnieniu wcześniejszej wypłaty 10 000 zł). Sąd uznał, że:

  • Więź z ojcem była silna, ale powód dobrze radził sobie z żałobą.
  • Brak poważnych zaburzeń psychicznych, leczenia psychiatrycznego, terapii.
  • Kwota 20 000 zł pozwoli na zakup wartościowych rzeczy lub realizację projektów, które pozytywnie wpłyną na życie powoda.


Ile faktycznie wynosi zadośćuczynienie za śmierć ojca?

Generalnie, zadośćuczynienie za śmierć ojca mieści się w przedziale od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Mowa tu tylko o zadośćuczynieniu – nie uwzględniamy innych roszczeń, które mogą wystąpić w związku ze śmiercią bliskiego:

  • Jednorazowe odszkodowanie (art. 446 § 3 KC) – dla osób, którym zmarły dostarczał środków utrzymania,
  • Renta (art. 446 § 2 KC) – dla osób, które na skutek śmierci poniosły stratę,
  • Zwrot kosztów pogrzebu (art. 446 § 1 KC).

Tak więc globalna suma zadośćuczynień i odszkodowań może być znacznie większa.


FAQ – najczęstsze pytania

1. Ile wynosi przeciętne zadośćuczynienie za śmierć ojca?
Średnio 50 000–100 000 zł, ale każda sprawa jest inna. Kwota zależy od wieku dziecka, relacji z ojcem, skutków psychicznych i sądu.

2. Czy zadośćuczynienie za śmierć ojca jest opodatkowane?
Nie. Zadośćuczynienie (art. 446 § 4 KC) jest wolne od podatku dochodowego.

3. Czy dorosłe dziecko może dostać zadośćuczynienie za śmierć ojca?
Tak, ale zazwyczaj kwota będzie niższa niż dla małoletniego dziecka – relacje są słabsze, a zależność praktycznie nie istnieje.

4. Jak długo trwa sprawa o zadośćuczynienie za śmierć ojca?
Polubownie: 6-12 miesięcy. W sądzie: 1,5–3 lata, w zależności od skomplikowania sprawy i obciążenia sądu.

5. Czy mogę dochodzić zadośćuczynienia, jeśli ojciec zmarł kilka lat temu?
Tak, ale pamiętaj o terminie przedawnienia (3 lata od dnia śmierci – art. 442¹ KC). Warto zgłosić roszczenie jak najszybciej.

6. Czy warto korzystać z pomocy prawnika w sprawie o zadośćuczynienie?
Zdecydowanie tak. Doświadczony prawnik pomoże zebrać dowody, prawidłowo ocenić wysokość roszczenia i skutecznie reprezentować Cię w sądzie.


Podsumowanie

Wysokość zadośćuczynienia za śmierć ojca zależy od intensywności relacji, wieku dziecka, skutków psychicznych i… sądu, który rozpatruje sprawę. Jak pokazują przytoczone przykłady, kwoty mogą się wahać od 20 000 zł do 100 000 zł, a czasem więcej – w zależności od okoliczności.

Z praktyki kancelarii wiem, że warto przeanalizować swoje szanse przed skierowaniem sprawy do ubezpieczyciela lub sądu. Prawidłowe ustalenie stanu faktycznego i analiza orzecznictwa danego sądu mogą zadecydować o sukcesie.

A jak Państwo uważacie – jaka kwota byłaby zasadna tytułem zadośćuczynienia za śmierć ojca?


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, dlatego zapraszam do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii Prawnej Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl
www: https://prawnikododszkodowan.pl/


Źródła:
Kodeks cywilny, art. 446 § 1–4, art. 442¹; Wyrok SO w Poznaniu, sygn. XII C 2098/15; Wyrok SA w Rzeszowie, sygn. I ACa 281/15; Wyrok SR w Lubinie, sygn. I C 1047/14

Przełom w opodatkowaniu: urzędy skarbowe zmieniają zdanie w sprawie odsetek od zadośćuczynienia

Przez lata był to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w sporach poszkodowanych z fiskusem. Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie z wielomiesięcznym opóźnieniem, sąd przyznaje odsetki za zwłokę, a urząd skarbowy… żąda podatku od tych odsetek. Brzmi absurdalnie? Dla wielu moich klientów to była bolesna rzeczywistość. Aż do teraz.

W czerwcu 2025 roku Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację, która może być przełomem dla tysięcy poszkodowanych w całej Polsce. Sprawdźmy, co się zmieniło i dlaczego to tak ważne.

Spis treści

  1. Dotychczasowa praktyka fiskusa – absurd w opodatkowaniu odsetek
  2. Co zmieniła interpretacja z czerwca 2025 roku?
  3. Jakie odsetki są teraz zwolnione z podatku?
  4. Praktyczne konsekwencje dla poszkodowanych
  5. Moja rada: co robić, jeśli już zapłaciłeś podatek od odsetek?
  6. FAQ – najczęstsze pytania o opodatkowanie odsetek

Dotychczasowa praktyka fiskusa – absurd w opodatkowaniu odsetek

Z mojego doświadczenia jako radcy prawnego zajmującego się odszkodowaniami wynika, że problem opodatkowania odsetek od zadośćuczynienia był jednym z najbardziej frustrujących dla poszkodowanych. Wyobraźmy sobie taką sytuację: pan Janusz z Poznania dochodzi zadośćuczynienia po wypadku komunikacyjnym. Po trzech latach batalii sądowej sąd przyznaje mu 100 000 zł zadośćuczynienia plus 30 000 zł odsetek za opóźnienie w wypłacie (liczone od dnia wypadku do dnia zapłaty).

Zadośćuczynienie – zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 3b ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych – jest oczywiście wolne od podatku. Ale co z tymi odsetkami? Dotychczas wiele urzędów skarbowych twierdziło, że odsetki to „przychód z innych źródeł” (art. 20 ust. 1 ustawy o PIT) i należy od nich zapłacić 12% podatku. W przypadku pana Janusza oznaczało to 3 600 zł do zapłaty fiskusowi.

Często słyszałem od klientów: „Jak to? Ubezpieczyciel zwleka trzy lata z wypłatą, a ja mam jeszcze zapłacić podatek od odsetek za tę zwłokę?”. To rzeczywiście brzmiało jak podwójna kara – najpierw za przewlekłość zobowiązanego, potem za fiskusa.

Co zmieniła interpretacja z czerwca 2025 roku?

24 czerwca 2025 roku Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację indywidualną (sygn. 0112-KDIL2-1.4011.331.2025.1.TR), która potwierdza nowe, korzystne dla poszkodowanych stanowisko. Co ciekawe, nie jest to zmiana przepisów – przepis art. 21 ust. 1 pkt 95b ustawy o PIT obowiązywał już wcześniej. Zmienia się natomiast praktyka interpretacyjna organów podatkowych.

Przepis ten stanowi wyraźnie:

Art. 21 ust. 1 pkt 95b ustawy o PIT: „Wolne od podatku dochodowego są odsetki z tytułu nieterminowej wypłaty należności niepodlegających opodatkowaniu podatkiem dochodowym, wolnych od podatku dochodowego lub od których na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej zaniechano poboru podatku.”

Kluczowe jest sformułowanie „należności niepodlegających opodatkowaniu”. Dyrektor KIS potwierdził, że skoro zadośćuczynienie i odszkodowanie są wolne od podatku (art. 21 ust. 1 pkt 3 i 3b ustawy o PIT), to również odsetki za opóźnienie w ich wypłacie korzystają ze zwolnienia.

Innymi słowy: jeśli świadczenie główne (zadośćuczynienie, odszkodowanie) nie jest opodatkowane, to odsetki za zwłokę w jego wypłacie również nie podlegają opodatkowaniu.

Jakie odsetki są teraz zwolnione z podatku?

Zwolnienie z art. 21 ust. 1 pkt 95b ustawy o PIT obejmuje odsetki, które spełniają dwa warunki łącznie:

  1. Są naliczane z tytułu nieterminowej wypłaty należności – chodzi o klasyczne odsetki ustawowe za opóźnienie (art. 481 § 1 i § 2 Kodeksu cywilnego), naliczane gdy dłużnik spóźnia się z wypłatą.
  2. Świadczenie główne jest wolne od podatku dochodowego – dotyczy to przede wszystkim:
    • Zadośćuczynień za doznaną krzywdę (art. 445 § 1 KC),
    • Odszkodowań za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia (art. 444 § 1 KC),
    • Odszkodowań i zadośćuczynień za śmierć osoby bliskiej (art. 446 § 3 i § 4 KC),
    • Rent z tytułu zwiększonych potrzeb lub utraty zdolności do pracy zarobkowej (art. 444 § 2 KC).

Praktyczny przykład z mojej praktyki: Rodzina z Swarzędza (okolice Poznania) dochodziła zadośćuczynienia po śmierci bliskiej osoby w wypadku drogowym. Sąd przyznał 200 000 zł zadośćuczynienia plus 80 000 zł odsetek za ponad 4-letnie opóźnienie ubezpieczyciela. Zgodnie z nową wykładnią, cała kwota 280 000 zł jest wolna od podatku.

Praktyczne konsekwencje dla poszkodowanych

Co to oznacza w praktyce?

  1. Nie musisz wykazywać odsetek w PIT-36/PIT-37 – jeśli otrzymałeś odsetki od zadośćuczynienia lub odszkodowania wolnego od podatku, nie wpisujesz ich w zeznaniu podatkowym.
  2. Więcej pieniędzy w kieszeni – w przypadku odsetek rzędu 30 000-50 000 zł (co nie jest rzadkością przy wieloletnich sprawach) oszczędzasz 3 600-6 000 zł podatku.
  3. Mniejszy stres – znika dylematem „czy płacić podatek od odsetek?”, bo interpretacja KIS jest jasna.

Kiedy zwolnienie NIE ma zastosowania?

Uwaga: zwolnienie nie obejmuje odsetek od świadczeń opodatkowanych, np.:

  • Odszkodowań za utracone korzyści (art. 361 § 2 KC) – te są opodatkowane jako przychód z innych źródeł,
  • Odszkodowań za szkody w działalności gospodarczej,
  • Odszkodowań za zniszczone mienie (chyba że mamy do czynienia z wypadkiem osobowym).

Moja rada: co robić, jeśli już zapłaciłeś podatek od odsetek?

Jeśli w latach poprzednich zapłaciłeś podatek od odsetek związanych z zadośćuczynieniem/odszkodowaniem wolnym od podatku, możesz rozważyć złożenie korekty zeznania podatkowego. Zgodnie z art. 81 § 1 Ordynacji podatkowej masz na to 5 lat od końca roku, w którym upłynął termin złożenia zeznania.

Praktyczne kroki:

  1. Sprawdź, czy Twoje odszkodowanie/zadośćuczynienie rzeczywiście było wolne od podatku (art. 21 ust. 1 pkt 3 lub 3b ustawy o PIT).
  2. Jeśli tak – złóż korektę zeznania (PIT-36 lub PIT-37), wykazując zwolnienie odsetek na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 95b.
  3. Urząd zwróci nadpłacony podatek wraz z odsetkami.

Z doświadczenia wiem, że urzędy skarbowe mogą kwestionować korekty, ale interpretacja KIS z czerwca 2025 r. to mocny argument. Warto skonsultować taką korektę z prawnikiem lub doradcą podatkowym.

Podsumowanie: co warto zapamiętać

Interpretacja KIS z czerwca 2025 roku to dobra wiadomość dla poszkodowanych. Po latach sporów z fiskusem wreszcie mamy oficjalne potwierdzenie: odsetki od zadośćuczynienia i odszkodowania wolnego od podatku również są zwolnione z opodatkowania.

Kluczowe zasady:

  • Odsetki za opóźnienie w wypłacie zadośćuczynienia/odszkodowania (art. 445, 444, 446 KC) są wolne od podatku na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 95b ustawy o PIT.
  • Nie wykazujesz ich w zeznaniu podatkowym.
  • Jeśli zapłaciłeś podatek w latach poprzednich, rozważ korektę zeznania.
  • Zwolnienie nie obejmuje odsetek od świadczeń opodatkowanych (np. odszkodowanie za utracone korzyści).

Swoją drogą, ta sprawa pokazuje, jak ważne jest śledzenie orzecznictwa i interpretacji organów skarbowych. Czasem jeden dokument potrafi odmienić sytuację tysięcy podatników.

Ostatnia aktualizacja: styczeń 2025


Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani podatkowej. Każda sprawa jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

PZU zapłacił 21 000 zł, sąd zasądził 112 000 zł – historia prawdziwej sprawy

Dziś chciałbym podzielić się z Wami historią, która idealnie ilustruje to, o czym często piszę na blogu: różnicę między tym, co proponuje ubezpieczyciel w postępowaniu likwidacyjnym, a tym, co ostatecznie zasądza sąd.

To nie jest wymyślony przykład. To prawdziwy wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z lutego 2024 roku, który pokazuje, jak drastycznie ubezpieczyciele potrafią zaniżać odszkodowania – i dlaczego warto walczyć o swoje prawa.

Tragedia, która zmieniła wszystko

28 sierpnia 2020 roku w Pile doszło do tragicznego wypadku. Kierowca samochodu marki Volkswagen potrącił na przejściu dla pieszych 18-letniego chłopaka. Młody człowiek zginął na miejscu.

Ofiara to syn powódki – matki, która w jednej chwili straciła wszystko. Chłopak miał dopiero 18 lat, uczył się w liceum o profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym, planował studia informatyczne. Był bardzo zdolny, pogodny, grzeczny. Łączyła go z matką niezwykle silna więź.

Sprawca wypadku był ubezpieczony w PZU.

Co zaproponował ubezpieczyciel?

We wrześniu 2021 roku – rok po tragedii – matka zmarłego chłopaka zgłosiła się do PZU z wnioskiem o:

  • 300 000 zł częściowego zadośćuczynienia za śmierć syna
  • 250 000 zł odszkodowania za znaczne pogorszenie jej sytuacji życiowej

Odpowiedź ubezpieczyciela przyszła szybko. PZU:

  • Przyznał 30 000 zł zadośćuczynienia
  • Przyjął 30% przyczynienia się poszkodowanego do wypadku
  • Wypłacił ostatecznie 21 000 zł (30 000 zł minus 30% przyczynienia)
  • Odmówił wypłaty jakiegokolwiek odszkodowania za pogorszenie sytuacji życiowej

Matka nie mogła uwierzyć. 21 000 zł za śmierć syna? Żadnego odszkodowania za to, że jej życie legło w gruzach?

Zdecydowała się na proces sądowy.



Co ustalił sąd?

Sąd Okręgowy w Poznaniu przeprowadził szczegółowe postępowanie dowodowe. Przesłuchał świadków, zasięgnął opinii biegłych psychiatry i psychologa, przeanalizował dokumentację medyczną i rekonstrukcję wypadku.

Przyczynienie się do wypadku – nie 30%, a 20%

Sąd potwierdził, że zmarły chłopak rzeczywiście przyczynił się do wypadku. Przechodząc przez przejście dla pieszych, nie zachował należytej ostrożności – po pokonaniu lewego pasa ruchu wszedł na prawy pas, nie sprawdzając, czy jadą jakieś pojazdy.

Ale – i to kluczowe – sąd ocenił stopień jego winy jako znacznie niższy niż wina kierowcy.

Kierowca:

  • Zbliżając się do przejścia dla pieszych, w ogóle nie obserwował drogi
  • Całkowicie zlekceważył podstawowy obowiązek kierowcy – patrzenie na przedpole jazdy
  • Jego wina była na poziomie rażącego niedbalstwa

Pieszy:

  • Zachował się nieprawidłowo tylko w jednym aspekcie – braku obserwacji
  • Jego wina to zwykłe niedbalstwo

Wniosek sądu: przyczynienie poszkodowanego wyniosło 20%, a nie 30%.

Zadośćuczynienie – nie 30 000 zł, a 150 000 zł

Sąd szczegółowo przeanalizował krzywdę matki:

Bezpośrednie konsekwencje śmierci syna:

  • Ogromny szok psychiczny – matka początkowo nie mogła uwierzyć w śmierć dziecka
  • Apatia, rozpacz, bezsenność, brak apetytu
  • Ciągłe myśli o synu, płacz, niemożność skupienia się
  • Przez ponad rok kilka razy w tygodniu przesiadywała godzinami na cmentarzu

Długotrwałe skutki psychiczne:

  • Diagnoza: ostra reakcja stresowa, która rozwinęła się w zespół stresu pourazowego
  • Obecnie: trwała zmiana osobowości w postaci traumatycznej (powikłanej) żałoby
  • Leczenie psychiatryczne od września 2020 roku – niestety bez większych efektów
  • Matka nadal odczuwa głęboki ból psychiczny, żal, tęsknotę
  • Straciła radość życia, ma mniej energii, lęka się o bezpieczeństwo rodziny
  • Zachowała pokój zmarłego syna w niezmienionym stanie, nadal nosi żałobę

Sąd uznał za odpowiednie zadośćuczynienie w wysokości 150 000 zł.

Po odjęciu 20% przyczynienia oraz nawiązki zasądzonej w sprawie karnej (10 000 zł), sąd ostatecznie zasądził 89 000 zł zadośćuczynienia.

Odszkodowanie za pogorszenie sytuacji życiowej – 20 000 zł (16 000 zł po przyczynieniu)

PZU odmówił wypłaty tego świadczenia. Tymczasem sąd uznał, że matce przysługuje odszkodowanie z art. 446 § 3 k.c. za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej.

Dlaczego?

Utrata pomocy syna w codziennym życiu:

  • Syn był pasjonatem informatyki – zajmował się w domu uruchamianiem i konfigurowaniem sprzętu
  • Stworzył sieć informatyczną dla rodziny
  • Pomagał wszystkim w rozwiązywaniu problemów technicznych
  • W dzisiejszych czasach takie wsparcie ma ogromną wartość

Utrata przyszłego wsparcia finansowego:

  • Syn planował studia informatyczne i karierę w IT
  • Po ukończeniu studiów z pewnością podjąłby dobrze płatną pracę
  • Mógłby dokładać się do kosztów utrzymania rodziny

Utrata opieki w przyszłości:

  • Matka nie może już liczyć na syna w zakresie pomocy i opieki w starości

Sąd zasądził 20 000 zł odszkodowania (po przyczynieniu: 16 000 zł).

Pozostałe roszczenia – łącznie 7 220 zł

Sąd uwzględnił także szereg „drobniejszych” kosztów:

  • 4 112 zł – koszty pogrzebu (usługa pogrzebowa minus zasiłek pogrzebowy + opłata dla księdza)
  • 1 028 zł – koszty 7 przejazdów z Leszna do Piły (identyfikacja zwłok, zeznania w sądzie, odbiór rzeczy zmarłego)
  • 1 440 zł – koszty 9 wizyt u psychiatry (po 200 zł każda)
  • 640 zł – koszty leków psychiatrycznych przez 16 miesięcy

Podsumowanie: ile ostatecznie zasądził sąd?



PZU wypłacił: 21 000 zł
Sąd zasądził: 112 220 zł
Różnica: 91 220 zł (ponad 5-krotnie więcej!)

Co z tego wynika? Moje refleksje

Ta sprawa to podręcznikowy przykład tego, o czym piszę na blogu od lat:

1. Ubezpieczyciele drastycznie zaniżają odszkodowania

PZU zaoferował 21 000 zł. Sąd uznał, że należy się ponad pięć razy więcej. To nie jest wyjątek – to norma w polskim systemie ubezpieczeniowym.

2. Postępowanie likwidacyjne to dopiero początek

Wielu poszkodowanych rezygnuje po otrzymaniu decyzji ubezpieczyciela. Myślą: „skoro odmówili, to widocznie mi się nie należy”. Nic bardziej mylnego.

Postępowanie likwidacyjne to arena, na której ubezpieczyciel jest jednocześnie stroną i sędzią. Dopiero sąd może obiektywnie ocenić sprawę.

3. Warto walczyć – nawet jeśli trwa to lata

Od wypadku do wyroku minęły prawie 4 lata. To długi czas. Ale czy warto było czekać? Zdecydowanie tak. Różnica między 21 000 zł a 112 220 zł mówi sama za siebie.

4. Profesjonalna pomoc prawna ma znaczenie

Matka w tej sprawie była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika. To on potrafił właściwie uzasadnić roszczenia, przeprowadzić dowody (w tym opinię biegłych psychiatry i psychologa), skutecznie argumentować przed sądem.

Bez tej pomocy prawdopodobnie nie udałoby się osiągnąć takiego wyniku.

Czy każda sprawa kończy się tak korzystnie?

Nie będę ukrywał – nie każda sprawa kończy się zwycięstwem. Ale ta historia pokazuje, że:

  • Warto się odwoływać od decyzji ubezpieczyciela
  • Warto iść do sądu, nawet jeśli ubezpieczyciel odmawia
  • Warto dokumentować wszystkie koszty (pogrzebu, leczenia, dojazdów)
  • Warto skorzystać z pomocy prawnej – zwłaszcza w sprawach o wysokich kwotach

I jeszcze jedno: PZU teraz musi zapłacić nie tylko 112 220 zł zasądzonego świadczenia, ale także odsetki za opóźnienie od października 2021 roku oraz koszty procesu po stronie powódki (ponad 13 000 zł).

Gdyby zaakceptował ugodę na rozsądnych warunkach na początku – zapłaciłby znacznie mniej.


A Wasze doświadczenia? Ile zaproponował Wam ubezpieczyciel, a ile ostatecznie zasądził sąd? Podzielcie się swoimi historiami w komentarzach!


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.

Ugoda z ubezpieczycielem – kiedy to pułapka, a kiedy dobry deal?

Pamiętam telefon od pana Michała. Miał na stole projekt ugody z PZU – 70 000 złotych zadośćuczynienia za upadek z dachu. Brzmiało nieźle. Problem w tym, że ugoda zawierała jeden zdradliwy zapis: „wyczerpuje wszelkie roszczenia powoda„. I tu zaczyna się historia o tym, jak ubezpieczyciele potrafią zamknąć Ci wszystkie drzwi jednym podpisem.

Pan Michał był po wypadku przy pracy – upadek przez niezabezpieczony otwór w dachu. Poważne obrażenia, długa rehabilitacja. PZU zaproponowało ugodę: 70 tysięcy zadośćuczynienia i sprawa zamknięta. Brzmi kusząco, prawda? Koniec walki, koniec stresu, pieniądze od ręki.

Ale diabeł tkwi w szczegółach.

Przeanalizowałem projekt ugody i zobaczyłem to, co ubezpieczyciele liczą, że przegapisz – klauzulę „wyczerpania roszczeń” nie tylko z tytułu zadośćuczynienia (art. 445 KC), ale także odszkodowania (art. 444 KC). Czyli jednym podpisem pan Michał miał się zrzec prawa do przyszłych kosztów leczenia, rehabilitacji, renty z tytułu niezdolności do pracy. A jego stan zdrowia wskazywał, że te roszczenia będą mu jeszcze przysługiwały.

I wtedy zrozumiałem – dla ubezpieczyciela to nie jest ugoda. To pułapka.

Czym różni się zadośćuczynienie od odszkodowania? (i dlaczego to kluczowe)

Zanim przejdę dalej, muszę wyjaśnić coś fundamentalnego. W prawie odszkodowawczym mamy dwa rodzaje świadczeń:

1. Zadośćuczynienie (art. 445 KC)

To pieniądze za krzywdę niemajątkową – ból, cierpienie, dyskomfort psychiczny, utratę radości życia. Przyznawane jednorazowo, uwzględnia całość krzywdy – przeszłej i przyszłej.

Przykład: Pan Michał cierpiał przez rok po wypadku, ma blizny, ograniczenia ruchowe. Zadośćuczynienie ma jednorazowo zrekompensować te wszystkie cierpienia.

2. Odszkodowanie (art. 444 KC)

To zwrot konkretnych kosztów związanych ze szkodą – leczenie, rehabilitacja, leki, dojazdy, utracony zarobek. Może być wypłacane stopniowo, w miarę ponoszenia kosztów.

Przykład: Pan Michał potrzebuje regularnej rehabilitacji, drogi sprzęt ortopedyczny, może stracić możliwość pracy w swoim zawodzie (renta). To wszystko to odszkodowanie, nie zadośćuczynienie.

I tu jest pułapka ugody z PZU – ubezpieczyciel proponował 70 000 zł zadośćuczynienia, ale zapisem o „wyczerpaniu wszelkich roszczeń” chciał zamknąć także przyszłe roszczenia odszkodowawcze. Czyli pan Michał miał dostać pieniądze za ból, ale zrzec się prawa do zwrotu kosztów przyszłego leczenia.

To nie jest fair play.

Dlaczego ubezpieczyciele tak bardzo chcą ugody?

Z ich punktu widzenia to idealny scenariusz:

1. Zamykają sprawę raz na zawsze

Ugoda z zapisem „wyczerpania wszelkich roszczeń” oznacza, że nigdy więcej nie zobaczą poszkodowanego. Nawet jeśli za pół roku okaże się, że potrzebuje kosztownej operacji, nie może wrócić z roszczeniem.

2. Unikają procesów sądowych

Sprawa sądowa to:

  • Koszty prawników
  • Ryzyko wyższego zadośćuczynienia (sąd może zasądzić więcej niż ubezpieczyciel proponuje)
  • Opinia biegłego, która może wykazać wyższy uszczerbek
  • Czas i niepewność

Ugoda to dla nich zamknięcie sprawy tanio i szybko.

3. Liczą na niewiedzę poszkodowanego

Większość ludzi nie rozumie różnicy między zadośćuczynieniem a odszkodowaniem. Widzą kwotę 70 000 zł i myślą: „Wow, to dużo pieniędzy, biorę!”. Nie czytają małego druku, gdzie jest zapis o zrzeczeniu się przyszłych roszczeń.

A ubezpieczyciel na to liczy.

Na co zwrócić uwagę w projekcie ugody?

Jeśli ubezpieczyciel proponuje Ci ugodę, nie podpisuj bez przeczytania każdego słowa. Oto pułapki, na które musisz uważać:

1. Klauzula „wyczerpania wszelkich roszczeń”

Jeśli ugoda mówi, że „wyczerpuje wszelkie roszczenia powoda z tytułu zdarzenia z dnia [data]” – STOP. To znaczy, że po podpisaniu nie będziesz mógł wrócić z żadnym roszczeniem.

Co robić? Doprecyzuj, czego dotyczy ugoda. Najlepiej: „Ugoda dotyczy wyłącznie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (art. 445 KC). Strony zastrzegają, że ugoda nie wyczerpuje roszczeń odszkodowawczych (art. 444 KC), w szczególności roszczeń o zwrot kosztów przyszłego leczenia, rehabilitacji oraz renty z tytułu niezdolności do pracy.”

Brzmi skomplikowanie? Tak. Ale to różnica między zamkniętą sprawą a możliwością dochodzenia przyszłych kosztów.

2. Wysokość zadośćuczynienia – czy to dobra kwota?

70 000 zł w sprawie pana Michała oceniłem jako zadowalającą, ale nie optymalną. Uwzględniając:

  • Poważność obrażeń (upadek z wysokości, długotrwała rehabilitacja)
  • Ograniczenia w życiu zawodowym i osobistym
  • Przyszłe konsekwencje zdrowotne

Realne szanse na uzyskanie w sądzie: 80 000 – 100 000 zł.

Czy warto walczyć o dodatkowe 30 000 zł? To zależy. Jeśli proces trwa 2-3 lata, stres, niepewność – może nie warto. Ale jeśli ugoda zamyka Ci drogę do przyszłych roszczeń – zdecydowanie nie warto.

3. Roszczenia rentowe – nie zrzekaj się ich za wcześnie

Pan Michał był po wypadku, ale wciąż w trakcie leczenia. Nie wiedzieliśmy jeszcze, czy będzie mógł wrócić do swojego zawodu (fizyczna praca na wysokości). Jeśli okaże się, że nie może pracować w swoim zawodzie, przysługuje mu renta z tytułu utraconego zarobku (art. 444 § 2 KC).

Ale jeśli podpisze ugodę z zapisem „wyczerpuje wszelkie roszczenia” – traci prawo do renty.

Co robić? Nie podpisuj ugody obejmującej roszczenia rentowe, dopóki nie masz pewności co do przyszłych konsekwencji zdrowotnych. Albo wyłącz z ugody roszczenia o rentę.

Czy ugoda musi obejmować wszystkie roszczenia?

Absolutnie nie. To mit, który ubezpieczyciele lubią podtrzymywać.

Ugoda może dotyczyć wyłącznie zadośćuczynienia, pozostawiając otwartą drogę do dochodzenia kosztów leczenia, rehabilitacji, renty. To normalna praktyka, zwłaszcza gdy:

  • Poszkodowany jest wciąż w trakcie leczenia
  • Nie wiadomo jeszcze, jakie będą długoterminowe konsekwencje zdrowotne
  • Nie wiadomo, czy poszkodowany będzie mógł wrócić do pracy

Idealny zapis w ugodzie: „Strony ustalają, że niniejsza ugoda dotyczy wyłącznie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w związku ze zdarzeniem z dnia [data]. Ugoda nie obejmuje i nie wyczerpuje roszczeń powoda z tytułu odszkodowania (art. 444 KC), w szczególności roszczeń o zwrot kosztów przyszłego leczenia, rehabilitacji, zakupu sprzętu medycznego oraz renty z tytułu utraty zdolności do pracy.”

Kiedy ugoda jest dobrym rozwiązaniem?

Nie chcę straszyć – ugoda może być dobrym rozwiązaniem. Ale pod warunkiem, że:

1. Kwota jest sprawiedliwa

Jeśli ubezpieczyciel proponuje 70% – 80% tego, co mógłbyś uzyskać w sądzie, a proces trwałby lata – warto rozważyć ugodę.

2. Znasz wszystkie konsekwencje zdrowotne

Jeśli leczenie jest zakończone, znasz swój ostateczny stan zdrowia, wiesz, że nie będzie przyszłych komplikacji – wtedy ugoda obejmująca wszystkie roszczenia może mieć sens.

3. Masz dość procesu

Proces sądowy to stres, niepewność, lata czekania. Jeśli chcesz zamknąć sprawę i iść dalej – ugoda daje tę możliwość.

Ale nigdy nie podpisuj ugody „na ślepo, bo kusi kwota”.

Co zrobić, jeśli masz już propozycję ugody?

1. Przeanalizuj każde słowo

Przeczytaj projekt ugody linia po linii. Zwróć uwagę na:

  • Klauzulę „wyczerpania roszczeń”
  • Czy ugoda obejmuje tylko zadośćuczynienie, czy wszystkie roszczenia
  • Czy są jakieś dodatkowe warunki (np. zakaz ujawniania kwoty)

2. Skonsultuj z prawnikiem

Nie żałuj 500 złotych na konsultację. Prawnik od odszkodowań spojrzy na ugodę i powie, czy to dobry deal, czy pułapka.

W sprawie pana Michała nasza ocena jasno wskazywała: ugoda w tej formie jest niekorzystna. Klauzula „wyczerpania wszelkich roszczeń” zabija przyszłe roszczenia odszkodowawcze, a kwota zadośćuczynienia mogłaby być wyższa.

3. Wynegocjuj lepsze warunki

Ubezpieczyciel rzadko proponuje najlepszą ofertę od razu. Jeśli zapis jest niekorzystny – proś o zmianę. Możesz np.:

  • Podnieść kwotę zadośćuczynienia
  • Ograniczyć ugodę tylko do zadośćuczynienia, wyłączając roszczenia odszkodowawcze
  • Dodać zastrzeżenia dotyczące konkretnych przyszłych kosztów (np. „z wyłączeniem kosztów operacji kręgosłupa”)

Jeśli ubezpieczyciel odmawia – to znak, że chce Cię „zamknąć tanio”.

Pamiętaj o przyszłości – nie sprzedawaj jej za jednorazową kwotę

Największy błąd, jaki widzę w sprawach odszkodowawczych to krótkowzroczność. Poszkodowani patrzą na kwotę – 50 000, 70 000, 100 000 zł – i myślą: „Wow, to dużo!”.

Ale nie pytają: A co za 5 lat? A co, jeśli okaże się, że skutki wypadku są gorsze niż myślałem? A co, jeśli stracę zdolność do pracy? A co, jeśli będę potrzebował kosztownej operacji?

Jeśli podpisałeś ugodę z klauzulą „wyczerpania wszelkich roszczeń”, odpowiedź brzmi: nic. Nie dostaniesz ani złotówki więcej. Sprawa zamknięta.

I wtedy okazuje się, że ta „świetna” ugoda wcale nie była taka świetna.

Sprawa pana Michała – jak to się skończyło?

Po mojej analizie pan Michał zdecydował się nie podpisywać ugody w zaproponowanej formie. Wynegocjował nowe warunki:

  • Podwyższenie kwoty zadośćuczynienia
  • Wyłączenie z ugody roszczeń odszkodowawczych – pozostawiając sobie prawo do dochodzenia kosztów przyszłego leczenia i renty

Czy było warto? Zdecydowanie tak. Bo kilka miesięcy później okazało się, że pan Michał nie może wrócić do pracy na wysokościach. Gdyby podpisał pierwszą wersję ugody, straciłby prawo do renty. A teraz mógł ją dochodzić.

Nie daj się zamknąć tanim podpisem

Ugoda z ubezpieczycielem może być dobrym rozwiązaniem – jeśli jest sprawiedliwa, przemyślana i nie odbiera Ci prawa do przyszłych roszczeń. Ale częściej to pułapka – próba zamknięcia sprawy tanio, zanim poszkodowany zrozumie pełną skalę szkody.

Jeśli dostałeś propozycję ugody:

  • Przeczytaj każde słowo
  • Skonsultuj z prawnikiem
  • Nie podpisuj „na ślepo”
  • Myśl o przyszłości, nie tylko o kwocie na dzisiaj

Bo raz podpisana ugoda to koniec drogi. I jeśli jest w niej pułapka, odkryjesz to dopiero wtedy, gdy będzie za późno.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.prawospadkowepoznan.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl

Zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby – ile wypłaca ubezpieczyciel, a ile zasądza sąd?

Ostatnio na łamach blogu o odszkodowaniach napisałem kilka artykułów dotyczących należnych kwot tytułem zadośćuczynienia osobom poszkodowanym. Staram się w takich wpisach odwołać do przykładu, czyli konkretnych wyroków, jakie zapadły w danej sprawie.

Analizując te wyroki, naszedł mnie pomysł na niniejszy artykuł, który pozwoli wyrobić sobie zdanie osobom poszkodowanym, którym ubezpieczyciel przyznał jakieś zadośćuczynienie lub w ogóle odmówił wypłaty zadośćuczynienia – czy warto mimo wszystko iść do sądu.

Oczywiście sam fakt, że w danej sprawie rozpoznawanej przez Sąd Rejonowy w Poznaniu czy Sąd Okręgowy w Warszawie zapadł taki, a nie inny wyrok, nie oznacza od razu, że w sprawie czytelnika, który jest zainteresowany niniejszym tematem, rozstrzygnięcie będzie podobne.

Niemniej jednak za pomocą porównania kilku wyroków będzie można sobie wyrobić zdanie na temat strategii ubezpieczycieli w sprawach związanych z dochodzeniem zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej.

Poniżej przedstawię kilka wyroków wraz ze wskazaniem kwoty, jaką ubezpieczyciel zaproponował dobrowolnie osobie, której bliski zginął w wypadku komunikacyjnym, oraz kwoty, jaką ostatecznie zasądził sąd. Jak się łatwo domyśleć, różnice są zasadnicze.

Spis treści

  1. Wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu – 0 zł vs 50 000 zł
  2. Wyrok Sądu Rejonowego w Lubinie – 12 000 zł vs 50 000 zł (25 000 zł po uwzględnieniu przyczynienia)
  3. Wyrok Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim – 10 000 zł vs 70 000 zł
  4. Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu – 12 000 zł vs 100 000 zł
  5. Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie – 0 zł vs 100 000 zł
  6. Wnioski – czy warto pozywać ubezpieczyciela?
  7. Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych
  8. FAQ – najczęstsze pytania

Wyrok 1: Sąd Okręgowy w Sieradzu – 0 zł vs 50 000 zł

Sąd Okręgowy w Sieradzu zasądził 50 000 zł zadośćuczynienia za śmierć ojca, gdy pozwany zakład ubezpieczeń w ogóle odmówił wypłaty jakiejkolwiek kwoty.

Sygnatura akt: I C 347/14

Uzasadnienie Sądu:

„Uwzględniając rozmiar krzywdy, jakiej doznała powódka na skutek straty ojca, Sąd doszedł do przekonania, iż właściwą kwotą zadośćuczynienia za śmierć M. J. (2) będzie kwota 50 000,00 zł na rzecz M. J. (1). Funkcją zadośćuczynienia jest bowiem rekompensacja strat niemajątkowych, krzywdy wywołanej przez śmierć najbliższego członka rodziny. Istota szkody niemajątkowej wiąże się z naruszeniem czysto subiektywnych przeżyć człowieka. Śmierć rodzica dla osoby dopiero co wchodzącej w dorosłość była traumatycznym wstrząsem i do tej pory jest niewątpliwie źródłem niepokoju. Zważyć w tym miejscu należy, że żałoba występująca u powódki miała charakter żałoby patologicznej. Nagła i tragiczna śmierć ojca była dla powódki wydarzeniem traumatyzującym, wiązała się z zerwaniem bliskiej więzi emocjonalnej i wpłynęła zaburzająco na proces kształtowania się osobowości. M. J. (1) zamknęła się w sobie, nie mogła spać, miała problemy z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi. Powódka po śmierci ojca przez 3-4 lata uczęszczała do specjalisty psychologa. Przez okres około 2 lat przyjmowała leki na uspokojenie. Obecnie w obrazie klinicznym stwierdza się występowanie u M. J. (1) cech osobowości histrionicznej, których ukształtowanie w istotny sposób wiąże się z traumatycznymi przeżyciami związanymi z utratą ojca w okresie adolescencji. Stanowi to wskazanie do terapii psychologicznej.”

Różnica: Ubezpieczyciel odmówił wypłaty (0 zł), sąd zasądził 50 000 zł – różnica nieskończona (100% więcej).

Wyrok 2: Sąd Rejonowy w Lubinie – 12 000 zł vs 50 000 zł

Sąd Rejonowy w Lubinie zasądził kwotę 13 000 zł ponad wypłaconą wcześniej kwotę 12 000 zł. Łącznie więc poszkodowany za śmierć osoby bliskiej – ojca – otrzymał 25 000 zł. Przy czym trzeba podkreślić, że Sąd uwzględnił 50% przyczynienie się zmarłego do zdarzenia, gdyby nie przyczynienie, zadośćuczynienie za śmierć wyniosłoby 50 000 zł.

Sygnatura akt: I C 600/14

Uzasadnienie Sądu:

„Powód jest niewątpliwie osobą bliską w rozumieniu art. 446 § 4 k.c. Jak wynikało z przesłuchania świadków oraz samego powoda, łączyła go z ojcem bardzo bliska więź. Słusznie zauważyła strona pozwana, że w chwili śmierci ojca powód miał 32 lata i miał już własną rodzinę (żonę), inaczej bowiem należy oceniać utratę rodzica w wieku dziecięcym, a inaczej w wieku dorosłym, kiedy perspektywa odejścia rodziców z uwagi na ich wiek staje się bliższa i bardziej realna. Nie sposób jednak nie dostrzec, że śmierć R. M. była nagła, nioczekiwana i nastąpiła w tragicznych okolicznościach, a to nie pozwala uznać jej za naturalną kolej rzeczy. Z zeznań powoda wynika zaś, że pomimo iż w chwili śmierci był teoretycznie dorosły i samodzielny, to jednak jego zależność od rodziców, w tym od ojca, była znaczna. Powód otrzymywał pomoc finansową i rzeczową od rodziców, od nich otrzymał mieszkanie, z ojcem widywał się codziennie, traktowali się jak przyjaciele. O tym, jak znaczną rolę odgrywał w życiu powoda ojciec, świadczą jego słowa: '(…)wszystko spadło na mnie, człowiek wtedy dowiaduje się, ile jest do zrobienia(…)’. Powód bardzo przeżył śmierć ojca, jego smutek potęguje fakt, że jego syn, a wnuk zmarłego nie zdążył go poznać, powód bardzo często wspomina ojca, odwiedza jego grób. Smutek i żal towarzyszą powodowi do dzisiaj, a emocje te manifestowały się chociażby w trakcie przesłuchania przed Sądem, kiedy to powód płakał. Dla powoda śmierć ojca przyniosła dalsze negatywne skutki, stracił bowiem matkę, u której śmierć R. M. wywołała nawrót choroby nowotworowej i śmierć.

Mając na względzie wszystkie powyższe okoliczności, Sąd uznał, że kwotą zadośćuczynienia adekwatną do krzywdy i cierpienia, jakie doznał powód na skutek śmierci ojca, jest kwota 25 000 zł i to przy uwzględnieniu przyczynienia się zmarłego do powstania szkody w 50%.”

Różnica: Ubezpieczyciel wypłacił 12 000 zł, sąd uznał krzywdę na 50 000 zł (po uwzględnieniu przyczynienia 25 000 zł) – różnica 4-krotna (bez uwzględnienia przyczynienia).

Wyrok 3: Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim – 10 000 zł vs 70 000 zł

Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim zasądził za śmierć syna kwotę 70 000 zł, gdy ubezpieczyciel w toku postępowania likwidacyjnego przyznał jedynie 10 000 zł. Sąd więc uznał, że krzywda jest siedmiokrotnie większa niż sugerował to pozwany ubezpieczyciel.

Sygnatura akt: I C 905/15

Uzasadnienie Sądu:

„Przenosząc powyższe na realia niniejszej sprawy wskazać trzeba, że śmierć A. T. skutkowała naruszeniem dobra osobistego J. T. w postaci zerwania więzi rodzinnej. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że powód ze swoim jedynym synem miał szczególnie dobre relacje, był z nim związany, zżyty, syn dopiero od niedawna mieszkał samodzielnie, a co weekend, święta i wakacje był w domu rodzinnym. Powód prowadził warsztat mechaniczny, syn mu w nim pomagał, studiując jednocześnie mechanikę. Na szczególnie zażyłe relacje wskazywała świadek J. L..

Ustalając wysokość należnego zadośćuczynienia, sąd brał pod uwagę dotychczas wypłacone kwoty. Bezsporne było, że pozwany wypłacił powodowi kwotę 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę po śmierci A. T..”

Różnica: Ubezpieczyciel wypłacił 10 000 zł, sąd zasądził 70 000 zł – różnica 7-krotna (600% więcej).

Wyrok 4: Sąd Okręgowy w Poznaniu – 12 000 zł vs 100 000 zł

Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził na rzecz rodziców zmarłego dziecka po 88 000 zł, wcześniej poszkodowani otrzymali od zakładu ubezpieczeń po 12 000 zł. Łącznie więc sąd uznał krzywdę powodów za śmierć osoby bliskiej na 100 000 zł. Czyli prawie 9-krotna różnica.

Sygnatura akt: I C 923/15

Uzasadnienie Sądu:

„Odnosząc poczynione w tej części uzasadnienia uwagi do okoliczności niniejszej sprawy, po uwzględnieniu zakresu doznanej przez powodów krzywdy wskutek śmierci ich syna J. J. (1), uznać należy, że mające je rekompensować zadośćuczynienie jest należne powodom. Powodowie wykazali istniejące więzi rodzinne pomiędzy każdym z nich a zmarłym J. J. (1), a ponadto wykazane zostały doznane cierpienia, ich rozmiar, uwzględniając czas trwania, długotrwałość i nasilenie cierpień psychicznych, wiek uprawnionych, a także konsekwencje powstałe w życiu powodów w związku ze śmiercią J. J. (1), upływ czasu oraz aktualne sytuacje powodów.

Z dokonanych w niniejszym postępowaniu ustaleń niewątpliwie wynika, że śmierć syna stanowiła dla powodów źródło cierpień psychicznych, a rozmiar doznanej przez nich krzywdy bezsprzecznie wpłynął na ich dalsze życie. Powodów łączyły silne więzi emocjonalne z synem. Co istotne, w aspekcie poczynionych ustaleń nie budzi również żadnych wątpliwości Sądu, że skutki tragicznej śmierci, mimo upływu 15 lat, powodowie odczuwają po dziś dzień.

Śmierć J. J. (1) była traumatycznym przeżyciem dla powodów. Syn stron w chwili śmierci miał 22 lata. Mieszkał z rodzicami oraz bratem A., który również zginął w wypadku. Powodowie w ciągu jednego dnia stracili jednocześnie dwóch synów. Była to dla nich ogromna trauma. J. J. (1) miał dobre relacje z rodzicami. Pomagał w pieczarkarni, radził się u ojca. Ponadto prowadził swoją firmę, która docelowo miała być rodzinną firmą. Po śmierci syna powód zakończył działalność tej firmy.

Śmierć własnego dziecka, zwłaszcza w młodym wieku, jest dla każdego rodzica ogromnym szokiem i źródłem cierpień, a niekiedy nawet upływ czasu tego nie zmieni, jak ma to miejsce w niniejszej sprawie. Powodom trudno było zaakceptować śmierć dziecka, co jednoznacznie wynika z opinii biegłych sądowych psychologa klinicznego i psychiatry. Powodowie przeszli długotrwałe leczenie psychiatryczne i to nie tylko w warunkach domowych, poprzez zażywanie leków, ale także byli wielokrotnie hospitalizowani.”

Różnica: Ubezpieczyciel wypłacił 12 000 zł, sąd zasądził 100 000 zł – różnica 8-krotna (733% więcej).

[LINK DO OFERTY KANCELARII – TUTAJ WKLEJ LINK DO STRONY O ODSZKODOWANIACH]
Zachęcamy do zapoznania się z ofertą Kancelarii w zakresie dochodzenia zadośćuczynień za śmierć bliskiej osoby.

Wyrok 5: Sąd Okręgowy w Warszawie – 0 zł vs 100 000 zł i 85 000 zł

Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził kwotę 100 000 zł dla jednego z powodów i 85 000 zł dla drugiego za śmierć matki. W sprawie tej ubezpieczyciel w ogóle nie uznał krzywdy powódki.

Sygnatura akt: I C 100/15

Uzasadnienie Sądu:

„Przedstawione argumenty przemawiały – zdaniem Sądu – za dyferencjacją kwot zadośćuczynienia należnego każdemu z powodów i przyznaniem tego zadośćuczynienia w kwocie 85 000,00 zł na rzecz powoda i w kwocie 100 000,00 zł na rzecz powódki.

W ocenie Sądu, tak ustalone kwoty uwzględniają silną więź łączącą powodów z matką i okoliczność, że jej śmierć stanowiła dla nich traumatyczne zdarzenie nasilone ze względu na nagłość wypadku i przedwczesność tej śmierci. Zasądzone na rzecz każdego z powodów kwoty zadośćuczynienia stanowią rekompensatę z tytułu doznanej przez nich szkody niemajątkowej obejmującej ich cierpienia psychiczne związane ze śmiercią matki, zarówno już doznane, jak i te, które mogą jeszcze występować w przyszłości. Przyznane zadośćuczynienia mają charakter całościowy i stanowią kwoty o tyle odpowiednie w okolicznościach niniejszej sprawy, by powodowie mogli za ich pomocą zatrzeć poczucie krzywdy. Jednocześnie nie ma podstaw do uznania, że przyznane powodom kwoty w powyższej wysokości stanowią ze względu na swoją wysokość represję majątkową, bądź są nadmierne. W opinii Sądu, wskazane kwoty zadośćuczynienia powinny stanowić dla każdego z powodów ekonomicznie odczuwalną wartość, a jednocześnie spełnią swą funkcję kompensacyjną i pomogą im w złagodzeniu poczucia krzywdy, przy jednoczesnym zachowaniu ich w rozsądnych granicach. Uwzględniają one bowiem dramatizm ich doznań, okoliczność, że powodowie utracili matkę, a więc osobę, z którą byli bardzo silnie związani, oraz cierpienia wywołane jej tragiczną śmiercią, nie pomijają także istotnego faktu, że powodowie wskutek wypadku drogowego utracili jednego z najbliższych członków rodziny, z którym jeszcze przez wiele lat mogliby tworzyć zgodną rodzinę. Naruszenie tych więzi rodzinnych zasługiwało bez wątpienia na ochronę. Sąd miał przy tym na uwadze, iż zadośćuczynienie spełnia swoją kompensacyjną funkcję, jeżeli jest realne – tj. jego wysokość przedstawia dla poszkodowanego odczuwalną ekonomicznie wartość. Zdaniem Sądu, przyznanie powodom niższych kwot spowodowałoby, że ich poczucie krzywdy nie tylko nie zostałoby złagodzone, ale uległoby nasileniu, gdyż poczuliby się zlekceważeni. Powyższe kwoty są, zdaniem Sądu, adekwatne do doznanej przez powodów krzywdy, mieszczą się w rozsądnych granicach, nie prowadząc do wzbogacenia się powodów, a zarazem stanowią kwoty odczuwalne.”

Różnica: Ubezpieczyciel odmówił wypłaty (0 zł), sąd zasądził 85 000 zł i 100 000 zł – różnica nieskończona (100% więcej).

Wnioski – czy warto pozywać ubezpieczyciela?

Powyższe przykłady wyroków sądowych jednoznacznie pokazują, że strategia ubezpieczycieli polega na zaniżaniu kwot zadośćuczynienia lub całkowitym odmawianiu wypłaty. Różnice między kwotami proponowanymi przez ubezpieczycieli a kwotami zasądzanymi przez sądy są drastyczne:

SprawaUbezpieczycielSądRóżnicaSąd Okręgowy w Sieradzu0 zł50 000 zł∞Sąd Rejonowy w Lubinie12 000 zł50 000 zł (25 000 zł po przyczynieniu)4-krotnaSąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim10 000 zł70 000 zł7-krotnaSąd Okręgowy w Poznaniu12 000 zł100 000 zł8-krotnaSąd Okręgowy w Warszawie0 zł85 000–100 000 zł∞

Co pokazują te wyroki?

  1. Ubezpieczyciele systemowo zaniżają kwoty zadośćuczynienia – w niektórych przypadkach nawet 8-krotnie
  2. Całkowite odmowy wypłaty są częste – nawet gdy krzywda jest oczywista, ubezpieczyciele odmawiają wypłaty jakiejkolwiek kwoty
  3. Sądy realnie oceniają krzywdę – zasądzone kwoty odpowiadają rzeczywistemu rozmiarowi cierpienia poszkodowanych
  4. Proces sądowy jest opłacalny – w większości przypadków poszkodowani uzyskują wielokrotnie wyższe kwoty niż propozycje ubezpieczycieli
  5. Ubezpieczyciele liczą na bierność poszkodowanych – zakładają, że strach przed procesem i kosztami powstrzyma poszkodowanych od dochodzenia sprawiedliwych roszczeń

Praktyczne wskazówki dla poszkodowanych

  1. Nie akceptuj pierwszej propozycji ubezpieczyciela – jak pokazują powyższe przykłady, oferty ubezpieczycieli są zazwyczaj wielokrotnie zaniżone.
  2. Skonsultuj się z prawnikiem specjalizującym się w odszkodowaniach – doświadczony prawnik oceni, czy propozycja ubezpieczyciela jest sprawiedliwa i pomoże wywalczyć adekwatne zadośćuczynienie.
  3. Zbieraj dokumentację – dokumentacja medyczna (leczenie psychiatryczne, psychologiczne), zeznania świadków, dokumenty potwierdzające więź z osobą zmarłą – to wszystko pomaga wykazać rozmiar krzywdy.
  4. Nie bój się procesu sądowego – jak pokazują powyższe przykłady, proces sądowy zazwyczaj kończy się wielokrotnie wyższymi kwotami zadośćuczynienia.
  5. Pamiętaj o terminach – roszczenie o zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby przedawnia się z upływem 3 lat od dnia śmierci (art. 442¹ KC).

FAQ – najczęstsze pytania

Ile wynosi średnie zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby?
Wysokość zadośćuczynienia zależy od wielu czynników, w tym od siły więzi łączącej poszkodowanego z osobą zmarłą, wieku zmarłego, okoliczności śmierci oraz konsekwencji psychicznych dla poszkodowanego. Z praktyki sądów wynika, że kwoty wahają się od kilkudziesięciu tysięcy złotych do nawet kilkuset tysięcy złotych w wyjątkowych przypadkach.

Czy warto pozywać ubezpieczyciela, jeśli zaproponował jakąś kwotę?
Tak, jak pokazują powyższe przykłady, ubezpieczyciele zazwyczaj proponują kwoty wielokrotnie niższe niż te, które zasądzają sądy. Nawet jeśli ubezpieczyciel zaproponował jakąś kwotę, warto skonsultować się z prawnikiem, aby ocenić, czy jest ona sprawiedliwa.

Ile trwa proces sądowy o zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby?
Sprawy o zadośćuczynienie zazwyczaj trwają od kilku miesięcy do około 2 lat, w zależności od obciążenia sądu, konieczności przeprowadzenia opinii biegłych i złożoności sprawy.

Czy mogę dochodzić zadośćuczynienia, jeśli ubezpieczyciel odmówił wypłaty?
Tak, odmowa ubezpieczyciela nie jest wiążąca. Poszkodowany ma prawo dochodzić zadośćuczynienia na drodze sądowej, gdzie sąd niezależnie oceni zasadność roszczenia.

Kto może dochodzić zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby?
Zgodnie z art. 446 § 4 KC, zadośćuczynienie przysługuje najbliższym członkom rodziny zmarłego, w tym małżonkowi, dzieciom, rodzicom, rodzeństwu, dziadkom, wnukom oraz innym osobom, które pozostawały w szczególnie bliskiej więzi z osobą zmarłą.

Czy w razie wygranej odzyskam koszty procesu?
Tak, jeśli wygrasz sprawę, ubezpieczyciel zostanie zobowiązany do zwrócenia Ci kosztów postępowania, w tym opłaty od pozwu, kosztów opinii biegłych i kosztów zastępstwa procesowego.

Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel zaniżył kwotę zadośćuczynienia?
Skontaktuj się z prawnikiem specjalizującym się w odszkodowaniach. Prawnik oceni, czy propozycja ubezpieczyciela jest sprawiedliwa i pomoże dochodzić adekwatnego zadośćuczynienia na drodze sądowej.

Podsumowanie

Powyższe przykłady wyroków sądowych jednoznacznie pokazują, że ubezpieczyciele systemowo zaniżają kwoty zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby. Różnice między propozycjami ubezpieczycieli a kwotami zasądzanymi przez sądy są drastyczne – od 4-krotnych do nawet całkowitych odmów wypłaty, podczas gdy sądy zasądzają dziesiątki tysięcy złotych.

Jeśli uważasz, że propozycja ubezpieczyciela jest niesprawiedliwa lub ubezpieczyciel odmówił wypłaty zadośćuczynienia, warto skonsultować się z prawnikiem i rozważyć drogę sądową. Jak pokazują powyższe przykłady, proces sądowy zazwyczaj kończy się wielokrotnie wyższymi kwotami zadośćuczynienia.

I jak Państwo uważacie, warto iść do sądu przeciwko zakładowi ubezpieczeń?


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna, dlatego zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.

Zapraszam do Kancelarii Prawnej Kowalak Jędrzejewska i Partnerzy:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 61 2224963
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl
www: https://prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu, sygn. akt I C 347/14
  • Wyrok Sądu Rejonowego w Lubinie, sygn. akt I C 600/14
  • Wyrok Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim, sygn. akt I C 905/15
  • Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu, sygn. akt I C 923/15
  • Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, sygn. akt I C 100/15
  • Kodeks cywilny, art. 446 § 4

Przyczynienie się poszkodowanego do wypadku – kiedy ubezpieczyciel ma rację?

To temat, o którym rzadko się mówi – ale jest niezwykle ważny. Bo nie zawsze całą winę za wypadek ponosi sprawca. Czasami – choć brzmi to okrutnie – sam poszkodowany przyczynił się do tego, co się stało.

I wtedy ubezpieczyciel może legalnie zmniejszyć odszkodowanie.

Dziś chcę pokazać Wam, na podstawie prawdziwego wyroku, kiedy taki zarzut jest uzasadniony – i o ile może zmniejszyć Wasze świadczenie.

Sprawa, która pokazuje mechanizm przyczynienia

28 sierpnia 2020 roku w Pile doszło do tragicznego wypadku. Kierowca samochodu Volkswagen potrącił na przejściu dla pieszych 18-letniego chłopaka. Młody człowiek zginął na miejscu.

Kierowca był winny – nie obserwował drogi, zbliżając się do przejścia dla pieszych. Został skazany wyrokiem sądu karnego.

Ale czy tylko on ponosi odpowiedzialność?

Co zarzucił ubezpieczyciel?

PZU – ubezpieczyciel sprawcy – podniósł zarzut przyczynienia się poszkodowanego do wypadku. Twierdził, że młody człowiek:

  • Nie zachował należytej ostrożności przechodząc przez przejście
  • Wszedł na prawy pas ruchu, nie sprawdzając, czy jadą pojazdy
  • Gdyby był ostrożniejszy, uniknąłby potrącenia

PZU przyjął 30% przyczynienia i odpowiednio pomniejszył świadczenie:

  • Zamiast 30 000 zł zadośćuczynienia wypłacił 21 000 zł

Matka zmarłego nie zgodziła się z tym. Uważała, że jej syn nie przyczynił się do wypadku – albo że jego wina była znikoma.

Sprawa trafiła do sądu.

Co ustalił sąd? Rekonstrukcja wypadku

Sąd zlecił opinię biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Biegły szczegółowo przeanalizował miejsce zdarzenia, tory ruchu, prędkości.

Jak wyglądało miejsce wypadku?

  • Ulica miała po dwa pasy ruchu w każdą stronę
  • Przejście dla pieszych było prawidłowo oznakowane
  • Młody człowiek przechodził z lewej na prawą stronę

Co się wydarzyło?

18-latek:

  1. Wszedł na lewy pas ruchu
  2. Przeszedł go bezpiecznie
  3. Bez obserwacji jezdni wszedł na prawy pas ruchu
  4. W tym momencie nadjechał samochód kierowany przez sprawcę
  5. Kierowca nie zdążył zahamować – odległość była zbyt mała

Kluczowy wniosek biegłego:

„Gdyby przechodząc przez przejście poszkodowany obserwował jezdnię po swojej prawej stronie, skąd jedynie mógł nadjechać pojazd, który mógłby stanowić dla niego zagrożenie, dostrzegłby zbliżający się samochód. Dzięki temu mógłby powstrzymać się przed wejściem na prawy pas ruchu i uniknąłby potrącenia.”

Innymi słowy: gdyby popatrzył w prawo przed wejściem na drugi pas – dostrzegłby zagrożenie i przeżyłby.



Podstawa prawna: art. 362 Kodeksu cywilnego

Przepis ten stanowi:

„Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.”

Co to oznacza w praktyce?

1. Musi wystąpić obiektywnie nieprawidłowe zachowanie poszkodowanego

Nie wystarczy, że poszkodowany „mógł być ostrożniejszy”. Musi naruszyć konkretny przepis lub zasadę ostrożności.

W tej sprawie: art. 13 ust. 1 prawa o ruchu drogowym:

„Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz korzystać z przejścia dla pieszych.”

Młody człowiek nie zachował szczególnej ostrożności – w ogóle nie sprawdził, czy może bezpiecznie wejść na drugi pas.

2. To zachowanie musi pozostawać w związku przyczynowym ze szkodą

Innymi słowy: gdyby poszkodowany zachował się prawidłowo – szkoda by nie powstała lub byłaby mniejsza.

W tej sprawie: gdyby 18-latek popatrzył w prawo – dostrzegłby samochód i nie wszedłby mu pod koła.

3. Samo ustalenie przyczynienia nie oznacza automatycznego zmniejszenia odszkodowania

Sąd może zmniejszyć odszkodowanie, ale nie musi. Wszystko zależy od okoliczności sprawy.

Kluczowy czynnik: stopień winy obu stron.

Porównanie winy: poszkodowany vs sprawca

Sąd szczegółowo porównał zachowania obu stron wypadku.

Wina poszkodowanego (18-latka):

Co zrobił źle?

  • Naruszył art. 13 ust. 1 prawa o ruchu drogowym (brak szczególnej ostrożności)
  • Nie obserwował jezdni przed wejściem na prawy pas ruchu
  • Wszedł na pas, gdy samochód był już tak blisko, że kierowca nie mógł zahamować

Ocena sądu:

  • Umyślnie naruszył przepis (świadomie nie patrzył)
  • Ale skutek (śmierć) był nieumyślny
  • Stopień winy: zwykłe niedbalstwo
  • Naruszył przepisy tylko w jednym aspekcie

Okoliczności łagodzące:

  • Przez jego zachowanie nikt inny nie był zagrożony (zagrożenie dotyczyło tylko jego samego)

Wina sprawcy (kierowcy):

Co zrobił źle?

  • Zbliżając się do skrzyżowania i przejścia dla pieszych nie obserwował przedpola jazdy
  • Naruszył art. 25 ust. 1 prawa o ruchu drogowym (szczególna ostrożność przy skrzyżowaniu)
  • Naruszył art. 26 ust. 1 prawa o ruchu drogowym (szczególna ostrożność przy przejściu dla pieszych)
  • Całkowicie zlekceważył podstawowy obowiązek kierowcy – patrzenie na drogę

Ocena sądu:

  • Umyślnie złamał przepisy (świadomie nie patrzył na drogę)
  • Skutek (śmierć) był nieumyślny
  • Stopień winy: rażące niedbalstwo, zbliżające się do winy umyślnej
  • Naruszył przepisy w wielu aspektach

Okoliczności obciążające:

  • Jego zachowanie zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób (każdy, kto przechodziłby przez przejście, mógł zginąć)
  • To on rozpoczął ciąg nieprawidłowych zachowań
  • To na nim spoczywała większa odpowiedzialność

Wniosek sądu: 20% przyczynienia, a nie 30%

Sąd uznał, że:

  • Poszkodowany przyczynił się do wypadku w 20%
  • Sprawca w 80%

Dlaczego nie 30%, jak twierdził ubezpieczyciel?

Bo porównanie stopnia winy obu stron jednoznacznie wskazywało, że:

  • Wina kierowcy była zdecydowanie większa
  • Kierowca naruszył więcej przepisów
  • Kierowca stworzył większe zagrożenie
  • To kierowca rozpoczął łańcuch zdarzeń

Co to oznaczało w praktyce? Rachunki

PZU przyjął 30% przyczynienia. Sąd uznał, że prawidłowo jest 20%.

Jakie to ma znaczenie dla świadczeń?

W tym przypadku PZU źle ocenił zarówno wysokość zadośćuczynienia (30 000 zł zamiast 150 000 zł), jak i stopień przyczynienia (30% zamiast 20%).

Kiedy ubezpieczyciel ma rację co do przyczynienia?

Na podstawie tej sprawy i mojego doświadczenia – zarzut przyczynienia jest uzasadniony, gdy:

1. Poszkodowany naruszył konkretny przepis

Nie wystarczy ogólnikowe stwierdzenie „nie zachował ostrożności”. Trzeba wskazać konkretny przepis, który został naruszony.

Przykłady:

  • Pieszy nie korzystał z przejścia dla pieszych
  • Pieszy wszedł na przejście bez obserwacji
  • Rowerzysta jechał po chodniku
  • Pasażer nie zapięty pasami

2. To naruszenie przyczyniło się do szkody

Musi istnieć normalny związek przyczynowy między naruszeniem a wypadkiem.

Przykład:

  • Pieszy wszedł na czerwonym świetle → został potrącony = przyczynienie
  • Pieszy wszedł na zielonym, ale nie miał kamizelki odblaskowej → został potrącony = brak przyczynienia (kamizelka nie zapobiegłaby wypadkowi)

3. Można porównać stopień winy obu stron

Sąd zawsze porówna:

  • Ile przepisów naruszył poszkodowany, a ile sprawca?
  • Jak poważne były te naruszenia?
  • Czyje zachowanie było bardziej niebezpieczne?
  • Kto rozpoczął łańcuch zdarzeń?

Im większa wina poszkodowanego w porównaniu do sprawcy – tym wyższe przyczynienie.

Typowe zarzuty przyczynienia i ich ocena

Pieszy wszedł na jezdnię bez obserwacji

Czy uzasadnione? Często TAK – jeśli rzeczywiście nie sprawdził, czy może bezpiecznie przejść

Typowe przyczynienie: 10-30%

Pieszy przechodził poza przejściem

Czy uzasadnione? Często TAK – przechodzenie przez jezdnię poza przejściem jest dozwolone tylko w szczególnych przypadkach

Typowe przyczynienie: 20-40%

Rowerzysta jechał po chodniku

Czy uzasadnione? Często TAK – rowerzysta powinien jechać ścieżką rowerową lub jezdnią

Typowe przyczynienie: 20-40%

Pasażer nie zapiął pasów

Czy uzasadnione? TAK, ale tylko co do obrażeń, które pasy by zapobiegły.

Przykład: Wypadek → pasażer uderzył głową w szybę → złamanie nosa. Gdyby miał zapięte pasy – tego by uniknął = przyczynienie 30-50% co do obrażeń głowy.

Typowe przyczynienie: 30-50% (ale tylko co do konkretnych obrażeń!)

Ofiara wypadku była pijana

Czy uzasadnione? Zależy – czy stan nietrzeźwości wpłynął na przebieg wypadku?

Przykład 1: Pijany pieszy wszedł na jezdnię, zataczał się, nie patrzył = przyczynienie 20-40%

Przykład 2: Pijany pasażer siedział z tyłu, zapięty pasami = brak przyczynienia (stan nietrzeźwości nie wpłynął na wypadek)

Jak bronić się przed zarzutem przyczynienia?

1. Kwestionuj ustalenia faktyczne

Ubezpieczyciel twierdzi, że nie patrzyłeś, gdzie idziesz? Pokaż, że to nieprawda.

Dowody:

  • Nagrania z kamer (np. monitoring sklepowy, kamery samochodowe innych kierowców)
  • Zeznania świadków
  • Opinia biegłego z rekonstrukcji wypadku

W omawianej sprawie matka próbowała kwestionować wnioski biegłego – ale biegły przekonująco uzasadnił swoją opinię.

2. Kwestionuj stopień przyczynienia

Nawet jeśli przyznajesz, że poszkodowany popełnił błąd – walcz o niższy procent przyczynienia.

Argumenty:

  • Wina sprawcy była znacznie większa
  • Sprawca naruszył więcej przepisów
  • To sprawca rozpoczął łańcuch zdarzeń
  • Poszkodowany naruszył przepisy tylko w jednym aspekcie

W omawianej sprawie ta taktyka się sprawdziła – sąd obniżył przyczynienie z 30% do 20%.

3. Argumentuj, że nie należy zmniejszać odszkodowania

Pamiętaj: samo ustalenie przyczynienia nie oznacza automatycznego zmniejszenia odszkodowania!

Sąd może odstąpić od zmniejszenia, jeśli:

  • Stopień winy poszkodowanego był znikomy
  • Poszkodowany poniósł bardzo ciężkie konsekwencje (śmierć, ciężkie kalectwo)
  • Sprawca działał rażąco niedbale

W omawianej sprawie sąd nie odstąpił od zmniejszenia – ale w innych przypadkach to możliwe.

Moje refleksje

Przez lata praktyki widziałem setki spraw z zarzutem przyczynienia. Kilka obserwacji:

1. Ubezpieczyciele często zawyżają przyczynienie

Typowa taktyka:

  • Sprawca naruszył 5 przepisów, poszkodowany 1 → ubezpieczyciel mówi o „równej winie”
  • Poszkodowany popełnił drobny błąd → ubezpieczyciel przyjmuje 30-40% przyczynienia

Warto to kwestionować.

2. Opinia biegłego z rekonstrukcji wypadku to klucz

Jeśli ubezpieczyciel zarzuca przyczynienie – koniecznie zlecajcie opinię biegłego.

Biegły odpowie na pytania:

  • Czy poszkodowany mógł uniknąć wypadku?
  • Czy sprawca mógł uniknąć wypadku?
  • Kto miał większe szanse zapobiec zdarzeniu?

3. Nawet 10% przyczynienia to duża różnica

Przykład:

  • Zadośćuczynienie: 100 000 zł
  • Przyczynienie 10%: otrzymasz 90 000 zł
  • Przyczynienie 20%: otrzymasz 80 000 zł

Różnica: 10 000 zł – tylko dlatego, że sąd uznał przyczynienie za 20% zamiast 10%.

Warto walczyć o każdy procent.

4. Czasami ubezpieczyciel ma rację

Nie zawsze zarzut przyczynienia jest nieuzasadniony. Czasami poszkodowany rzeczywiście popełnił błąd, który przyczynił się do wypadku.

W takiej sytuacji – walcz o jak najniższy procent przyczynienia, a nie o całkowite jego odrzucenie. To bardziej realistyczna strategia.

Podsumowanie: kiedy ubezpieczyciel ma rację?

Zarzut przyczynienia jest uzasadniony, gdy:

  1. Poszkodowany naruszył konkretny przepis (nie wystarczy ogólnikowe „brak ostrożności”)
  2. To naruszenie przyczyniło się do wypadku (normalny związek przyczynowy)
  3. Wina poszkodowanego była istotna w porównaniu do winy sprawcy

W omawianej sprawie:

  • Poszkodowany przyczynił się do wypadku – fakt
  • Ale tylko w 20%, nie 30% jak twierdził PZU
  • Bo wina kierowcy była znacznie większa

Wniosek: Nawet jeśli poszkodowany popełnił błąd – warto walczyć o prawidłową ocenę stopnia przyczynienia. Różnica między 20% a 30% to w tej sprawie dziesiątki tysięcy złotych.


A Wasze doświadczenia? Ubezpieczyciel zarzucił Wam przyczynienie? Jak ocenił je sąd? Podzielcie się w komentarzach!


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.

Odwołanie od decyzji ubezpieczyciela – czy warto je składać?

Kilka wpisów temu, zainspirowany pytaniem Czytelnika dotyczącym możliwości złożenia odwołania od decyzji PZU S.A., pisałem o terminie do wniesienia odwołania od niekorzystnej dla ubezpieczonego – pokrzywdzonego decyzji ubezpieczyciela.

Dziś czas zająć się kolejnym pytaniem: czy w ogóle warto wnosić takie odwołanie?

Odpowiadając jednym zdaniem: tak, warto – ale nie ma co zbytnio łudzić się co do jego skuteczności.

Dlaczego skuteczność odwołań jest niska?

Kluczowa kwestia, którą trzeba mieć na uwadze przy ocenie szans powodzenia odwołania, to fakt, że decyzję wydaje i odwołanie od tej decyzji rozpatruje ten sam podmiot – ubezpieczyciel.

Co więcej, podmiot ten jest naturalnie zainteresowany jak najlepszym wynikiem finansowym. A to oznacza, że woli nie uszczuplać swojego stanu konta i odszkodowania nie wypłacać.

Można to porównać do sytuacji, w której toczylibyśmy spór z sędzią, który jednocześnie miałby ten spór rozstrzygać. Taka sytuacja jest z definicji nierównorzędna.

Dlatego oczekiwania co do całkowicie obiektywnego rozpatrzenia odwołania przez organ, z którym prowadzimy spór, są niestety mocno ograniczone.

Dlaczego mimo to warto składać odwołanie?

Powód jest prosty: etap postępowania likwidacyjnego nie wiąże się dla poszkodowanego z żadnymi kosztami.

Wnosząc odwołanie, „klient” ubezpieczyciela:

  • nie ponosi ryzyka finansowego,
  • nie musi opłacać pozwu,
  • nie musi finansować opinii biegłych – tak jak to ma miejsce w postępowaniu sądowym.

Tym samym warto wykorzystać tę szansę, aby raz jeszcze – spokojnie i merytorycznie – wyłuszczyć swoje argumenty. Szczególnie te, które wskazują na błędne rozumowanie likwidatora szkody wydającego pierwszą decyzję.



Jaka jest rzeczywista skuteczność odwołań?

Niestety, skuteczność tego typu odwołań jest bardzo niska.

Żeby przekonać organ, który jednocześnie jest stroną i sędzią w sprawie, trzeba wykazać, że jego pracownik – likwidator szkody – pomylił się w sposób oczywisty i rażący.

Dopiero przekonanie po stronie ubezpieczyciela, że wydana decyzja jest na tyle nieuzasadniona, iż nie ma najmniejszych szans powodzenia w sądzie, może skłonić go do jej zmiany.

Ważne: odwołanie nie przerywa biegu przedawnienia

Należy pamiętać, że odwołanie od decyzji PZU (ani żadnego innego ubezpieczyciela) nie powoduje dalszego przedłużenia terminu przedawnienia ani nie przerywa tego terminu.


Podsumowanie

Odwołanie od decyzji ubezpieczyciela to bezkosztowa możliwość ponownego przedstawienia swoich racji w postępowaniu likwidacyjnym. Warto z niej skorzystać – zwłaszcza gdy mamy mocne argumenty wskazujące na błędy w ocenie szkody.

Trzeba jednak zachować realizm: szanse na zmianę decyzji są ograniczone, a sama procedura nie wstrzymuje biegu terminu przedawnienia. Jeśli odwołanie nie przyniesie efektu, pozostaje droga sądowa.


A Państwo – jakie macie doświadczenia z odwołaniami od decyzji ubezpieczyciela? Udało się Wam zmienić decyzję, czy ostatecznie musieliście iść do sądu?


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl oraz www.blogoodszkodowaniach.pl.

Masz pytanie lub chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa odszkodowawcza jest indywidualna i wymaga analizy konkretnych okoliczności.

Stopa życiowa społeczeństwa a wysokość zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej

Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Spis treści

  1. Czym jest „stopa życiowa społeczeństwa”?
  2. Czy bieda społeczeństwa usprawiedliwia niskie zadośćuczynienia?
  3. Przełomowy wyrok Sądu Najwyższego – sprawa III CSK 279/10
  4. Jak sądy faktycznie stosują to kryterium?
  5. Inne czynniki kształtujące wysokość zadośćuczynienia
  6. FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czym jest „stopa życiowa społeczeństwa”?

„Stopa życiowa społeczeństwa” to pojęcie wypracowane przez orzecznictwo jako jedno z kryteriów ustalania wysokości zadośćuczynienia. W praktyce oznacza ono przeciętny poziom zamożności Polaków, średnie zarobki, wydatki konsumpcyjne czy ogólny poziom życia w kraju.

Sądy często odwołują się do tego kryterium argumentując, że:

  • Zadośćuczynienie powinno być „utrzymane w rozsądnych granicach”
  • Należy uwzględnić „aktualny stan stosunków majątkowych w społeczeństwie”
  • Kwoty nie mogą być „oderwane od rzeczywistości ekonomicznej kraju”

Brzmi sensownie? W teorii – tak. W praktyce jednak odwoływanie się do „biedy społeczeństwa” często służy uzasadnieniu rażąco niskich kwot zadośćuczynień.

Czy bieda społeczeństwa usprawiedliwia niskie zadośćuczynienia?

Wyobraźmy sobie dwie identyczne sprawy:

  • Kobieta traci męża w wypadku komunikacyjnym
  • Małżeństwo trwało 25 lat, było szczęśliwe
  • Pozostało dwoje małoletnich dzieci
  • Żona była emocjonalnie związana z mężem

Różnica? Jedna sprawa toczy się w Polsce, druga w Niemczech. W Polsce sąd zasądza 50 tysięcy złotych, w Niemczech – równowartość 250 tysięcy złotych. Dlaczego? Bo w Niemczech „stopa życiowa” jest wyższa.

Ale czy krzywda jest mniejsza, bo jesteśmy biedniejszym krajem?

Ból po stracie męża w Polsce jest identyczny jak ból po stracie męża w Niemczech. Łzy matki obserwującej śmierć dziecka płyną tak samo w Warszawie jak w Berlinie. Pustka po śmierci osoby najbliższej nie zależy od średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.

Przełomowy wyrok Sądu Najwyższego – sprawa III CSK 279/10

W 2011 roku Sąd Najwyższy wydał przełomowy wyrok w sprawie Józefa G., który stracił siostrę w wypadku komunikacyjnym. Sprawa ta definitywnie rozstrzygnęła spór o rolę „stopy życiowej” w ustalaniu zadośćuczynienia.

Stan faktyczny

Teresa G. była starszą o siedem lat siostrą powoda. Była bezdzietną panną, mieszkała wspólnie z bratem i jego rodziną w domu i gospodarstwie rolnym. Utrzymywała się z emerytury (700 zł miesięcznie), część przekazywała na wspólne prowadzenie gospodarstwa.

Teresa zajmowała się domem – gotowała, sprzątała, pomagała w opiece nad dziećmi, szczególnie 12-letnią Joanną z wadą wzroku. Pomagała także w pracach w gospodarstwie i opiekowała się bratem po zawale serca w kwietniu 2008 roku.

W dniu 14 grudnia 2008 roku kierowca samochodu VW Golf potrącił Teresę. Poszkodowana doznała wielonarządowych obrażeń i zmarła w szpitalu 11 lutego 2009 roku.

Przebieg postępowania

Józef G. domagał się 140 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Ubezpieczyciel wypłacił mu 10 tysięcy złotych.

Sąd I instancji zasądził łącznie 30 tysięcy złotych (uwzględniając wcześniejszą wypłatę – dodatkowo 20 tysięcy), uznając żądanie powoda w pozostałym zakresie za „wygórowane”.

Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w mocy, argumentując m.in., że:

  • Powód nie korzystał z pomocy psychologicznej
  • Miał wsparcie żony i dzieci
  • Należy uwzględnić „poziom dotychczasowego życia powoda”
  • Trzeba brać pod uwagę „styl życia, który będzie rzutował na rodzaj wydatków konsumpcyjnych minimalizujących cierpienia”

Przełomowe stanowisko Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy uchylił wyrok i podwyższył zadośćuczynienie do 70 tysięcy złotych (uwzględniając wcześniejszą wypłatę – zasądzono dodatkowo 60 tysięcy). Co najważniejsze – kategorycznie odrzucił status materialny poszkodowanego jako kryterium wysokości zadośćuczynienia.

Oto najważniejsze tezy z uzasadnienia:

Teza 1: Krzywda nie zależy od statusu materialnego

„Zadośćuczynienie określone w art. 446 § 4 k.c. jest odzwierciedleniem w formie pieniężnej rozmiaru krzywdy, a ta w istocie nie zależy od statusu materialnego pokrzywdzonego.”

Sąd Najwyższy jasno stwierdził: rozmiar krzywdy po śmierci osoby bliskiej jest taki sam, niezależnie od tego, czy poszkodowany jest bogaty, czy biedny.

Teza 2: Stopa życiowa ma charakter tylko uzupełniający

„Jedynie rozmiar zadośćuczynienia może być odnoszony do stopy życiowej społeczeństwa, która pośrednio może rzutować na umiarkowany jego wymiar i to w zasadzie bez względu na status społeczny oraz materialny poszkodowanego.”

Sąd Najwyższy zaznaczył, że stopa życiowa może mieć znaczenie tylko pomocnicze przy określaniu „umiarkowanego wymiaru” zadośćuczynienia.

Teza 3: Stopa życiowa nie może odbierać funkcji kompensacyjnej

„Przesłanka przeciętnej stopy życiowej nie może pozbawić omawianego roszczenia funkcji kompensacyjnej i eliminować innych istotniejszych czynników kształtujących jego rozmiar i ma charakter tylko uzupełniający.”

To kluczowe stwierdzenie. Sąd Najwyższy podkreślił, że zadośćuczynienie musi realnie kompensować krzywdę. Jeśli odwołanie się do „biedy społeczeństwa” prowadzi do symbolicznych kwot, które nie spełniają funkcji kompensacyjnej – takie podejście jest błędne.

Teza 4: Zadośćuczynienie nie może być symboliczne

„Wysokość zadośćuczynienia nie może mieć charakteru symbolicznego, lecz odczuwalny ekonomicznie wymiar dla tego, kto doznał krzywdy.”

Zadośćuczynienie ma realnie złagodzić cierpienie i pomóc w przystosowaniu się do nowej rzeczywistości po stracie osoby bliskiej. Jeśli kwota jest symboliczna (np. 10-20 tysięcy za śmierć męża czy dziecka), nie spełnia tej funkcji.

Jak sądy faktycznie stosują to kryterium?

Mimo przełomowego orzeczenia Sądu Najwyższego z 2011 roku, praktyka sądów bywa zróżnicowana.

Podejście błędne (nadal spotykane)

Niektóre sądy nadal stosują „stopę życiową” jako podstawowe kryterium, prowadząc do absurdalnych uzasadnień:

  • „Powód prowadzi skromny tryb życia, więc kwota 30 tysięcy za śmierć żony jest wystarczająca”
  • „Należy uwzględnić przeciętne zarobki w regionie – 50 tysięcy za śmierć dziecka to dużo”
  • „Poszkodowana nie korzystała z luksusowych dóbr, więc zadośćuczynienie powinno być umiarkowane”

Takie podejście jest sprzeczne z linią orzeczniczą Sądu Najwyższego i może być skutecznie podważone w apelacji.

Podejście prawidłowe

Sądy respektujące orzecznictwo SN stosują następujące podejście:

  1. Główne kryterium: rozmiar krzywdy (intensywność więzi, dramatyzm śmierci, cierpienia moralne)
  2. Kryteria pomocnicze: wiek poszkodowanego, rola zmarłego w rodzinie, konsekwencje zdrowotne (depresja, leczenie psychiatryczne)
  3. Stopa życiowa: jako korektyw końcowy, by zadośćuczynienie nie było „oderwane od rzeczywistości”, ale nie może eliminować funkcji kompensacyjnej

Przykład prawidłowego rozumowania

„Powódka straciła męża w dramatycznych okolicznościach. Związek trwał 30 lat, był harmonijny. Powódka cierpi na depresję, wymaga leczenia psychiatrycznego. Rozważając stopę życiową społeczeństwa, należy pamiętać, że zadośćuczynienie musi spełniać funkcję kompensacyjną. Zasądzam 200 tysięcy złotych.”

Inne czynniki kształtujące wysokość zadośćuczynienia

Sąd Najwyższy w sprawie III CSK 279/10 wskazał na czynniki, które mają istotne znaczenie przy ustalaniu zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej:

1. Rodzaj i intensywność więzi

  • Czy związek był harmonijny, czy konfliktowy?
  • Jak długo trwał?
  • Czy osoby były ze sobą emocjonalnie związane?
  • Czy mieszkały razem, prowadziły wspólne gospodarstwo?

Przykład: Żona po 35 latach udanego małżeństwa otrzyma wyższe zadośćuczynienie niż partnerka z kilkuletniego związku, w którym były częste kłótnie.

2. Dramatyzm doznań osoby bliskiej

  • Czy poszkodowany był świadkiem śmierci?
  • Czy śmierć nastąpiła natychmiast, czy po długiej agonii?
  • Czy poszkodowany odwiedzał umierającego w szpitalu?

Przykład: Matka obserwująca śmierć dziecka w wypadku dozna większej krzywdy niż osoba, która dowiedziała się o śmierci po fakcie.

3. Poczucie osamotnienia i pustki

  • Czy osoba zmarła pełniła kluczową rolę w rodzinie?
  • Czy poszkodowany został sam (np. wdowa bez dzieci)?
  • Czy miał wsparcie innych członków rodziny?

Przykład: Wdowiec, który po śmierci żony został sam (dzieci dorosłe, mieszkają daleko), odczuwa większą pustkę niż osoba mająca bliskie wsparcie rodziny.

4. Konsekwencje zdrowotne

  • Czy poszkodowany wymaga leczenia psychiatrycznego?
  • Czy rozwinęła się depresja, nerwica, zespół stresu pourazowego?
  • Czy przyjmuje leki uspokajające, przeciwdepresyjne?

Ważne: Sąd Najwyższy w sprawie III CSK 279/10 podkreślił, że brak leczenia psychologicznego nie może obniżać zadośćuczynienia. Uzasadnił to uwarunkowaniami środowiskowymi (nie wszyscy chodzą do psychologa) oraz tym, że z ustaleń nie wynikało, iż powód popadł w chorobę – po prostu przeżywał żałobę.

5. Wiek poszkodowanego

  • Młody poszkodowany będzie żył z krzywdą przez wiele lat
  • Starsza osoba może mieć mniejszą zdolność przystosowania się do nowej sytuacji

6. Rola zmarłego w rodzinie

  • Czy zmarły był głównym żywicielem rodziny?
  • Czy opiekował się dziećmi, pomagał w gospodarstwie?
  • Czy jego śmierć zmieniła całą organizację życia rodziny?

FAQ – Najczęściej zadawane pytania

1. Czy moja sytuacja finansowa wpływa na wysokość zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej?
Nie. Sąd Najwyższy jednoznacznie stwierdził, że rozmiar krzywdy nie zależy od statusu materialnego poszkodowanego. Ból po stracie jest taki sam niezależnie od tego, czy jesteś bogaty, czy biedny.

2. Co jeśli sąd zasądził symboliczną kwotę, argumentując „stopą życiową społeczeństwa”?
Takie uzasadnienie jest błędne w świetle orzecznictwa SN. Warto wnieść apelację, powołując się na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 czerwca 2011 r., sygn. III CSK 279/10.

3. Czy brak leczenia psychologicznego obniża zadośćuczynienie?
Nie. SN stwierdził, że brak terapii nie może zmniejszać zadośćuczynienia, gdyż nie każdy korzysta z pomocy psychologa (uwarunkowania środowiskowe, kulturowe), a żałoba nie jest chorobą.

4. Czy zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej jest opodatkowane?
Nie. Zadośćuczynienie za krzywdę niemajątkową nie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym.

6. Czy mogę otrzymać zadośćuczynienie za śmierć konkubenta/konkubiny?
Tak, jeśli łączyła Cię z nim/nią silna więź emocjonalna porównywalna z więzią małżeńską. Sądy uznają, że pojęcie „najbliższy członek rodziny” obejmuje także osoby niespokrewnione, ale faktycznie bliskie.

7. Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty argumentując, że zmarły „nie był głównym żywicielem”?
Nie. Zadośćuczynienie za krzywdę (art. 446 § 4 KC) jest niezależne od kwestii ekonomicznych. To, czy zmarły zarabiał, nie ma wpływu na rozmiar Twojej krzywdy emocjonalnej.

Podsumowanie – jak bronić się przed zaniżaniem zadośćuczynienia?

„Stopa życiowa społeczeństwa” to argument, który ubezpieczyciele i czasem sądy wykorzystują, by zaniżać zadośćuczynienia. Pamiętaj:

  1. Krzywda nie zależy od Twojej sytuacji materialnej – Sąd Najwyższy to jednoznacznie potwierdził
  2. Zadośćuczynienie musi być odczuwalne ekonomicznie – nie może być symboliczne
  3. Stopa życiowa to tylko korektyw uzupełniający – nie może eliminować funkcji kompensacyjnej
  4. Ból po stracie jest taki sam – niezależnie od tego, czy mieszkasz w Warszawie, czy w małej wsi

Jeśli ubezpieczyciel proponuje Ci rażąco niską kwotę, argumentując „przeciętnymi zarobkami w Polsce” – warto skonsultować sprawę z prawnikiem. Z mojego doświadczenia wynika, że w takich przypadkach często udaje się wynegocjować znacznie wyższe kwoty lub wygrać w sądzie, powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego.


Źródła:

  • Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93 z późn. zm.), art. 446 § 4
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 czerwca 2011 r., sygn. III CSK 279/10 (pełny tekst)

Disclaimer: Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy. Jeśli straciłeś osobę bliską i rozważasz dochodzenie zadośćuczynienia, zapraszamy do konsultacji w kancelarii.

Zapraszam do Kancelarii Prawnej Kowalak Jędrzejewska Konrady i Partnerzy:
Radca Prawny Bartosz Kowalak
ul. Mickiewicza 18a/3, 60-834 Poznań
Tel.: +48 795 777 519
E-mail: kancelaria@prawnikpoznanski.pl
www: https://prawnikpoznanski.pl