Współczynnik odchylenia przy lakierowaniu – sprytna sztuczka ubezpieczyciela na obniżenie odszkodowania

W zasadzie większość poszkodowanych, którym przydarzyła się stłuczka z OC sprawcy wie lub szybko znajdzie sobie w internecie, iż niedopuszczalnym jest stosowanie przez ubezpieczalnie amortyzacji części zamiennych. Amortyzacji, czyli wyliczania odszkodowania z potrąceniem procentowo wyrażonej wartości odpowiadającej rzekomemu zużyciu technicznemu części składających się na pojazd.

W kalkulacjach naprawy jakie poszkodowany otrzymuje z ubezpieczalni pojawia się jednak nie tylko amortyzacja części, ale i jeszcze jeden punkt powodujący obniżenie należnego odszkodowania, tj. współczynnik odchylenia przy lakierowaniu np.: 67%. odpowiednio zmniejszający koszt – wartość materiału lakierniczego.

Czym jest zatem ten współczynnik odchylenia. Programy eksperckie pokazują wartość materiału lakierniczego obejmującego także koszty składające się na jego zastosowanie, jak marża handlowa warsztatu, czy koszty czynności dodatkowych. W teorii więc zastosowanie współczynnika odchylenia prowadzi do określenia wartości lakieru bez narzutów na jego wartość, które mogą powstać w procesie lakierowania pojazdu.

Oznacza to tyle, ze po pierwsze nie ma żadnych podstaw aby w przypadku przeprowadzenia naprawy pojazdu współczynnik odchylenia był stosowany.

Po drugie, moim zdaniem, w przypadku szkód likwidowanych z OC sprawcy nie widzę także powodów dla jego zastosowania. Skoro odszkodowanie ma odpowiadać poniesionej szkodzie, to winno odpowiadać cenom rynkowym jej usunięcia, a nie teoretycznym cenom sprzed podjęcia się procesu naprawy.

Faktycznie więc zastosowanie współczynnika odchylenia nie różni się w sposób zasadniczy od stosowania amortyzacji na części.

Co więcej o ile można sobie jeszcze wyobrazić, iż można nabyć część używaną odpowiadająca wartości części wskazanej w kalkulacji po amortyzacji, to jak to ujął jeden z moich klientów: „Panie mecenasie w jaki sposób ja mam zdobyć używany lakier samochodowy, zeskrobać z starej części czy co?”

W każdym razie Sądy jak na razie podzielają moje stanowisko, i tak tytułem przykładu:

Wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia – Śródmieścia Wydział VIII Cywilny w sprawie o sygn. Akt: Sygn. akt VIII C 1510/12 z snia 24 lipca 2013 r. :

Jak wynika zatem z powyższego, powodowi przysługiwało odszkodowanie w pełnej wysokości równej rzeczywiście poniesionej szkodzie. Brak było zatem podstaw do zastosowania współczynnika amortyzacji przy cenach części zamiennych, czy też współczynnika odchylenia przy pracach lakierniczych, jak to uczyniła w swojej kalkulacji strona pozwana. Poszkodowany nie jest bowiem zobowiązany do poszukiwania części najtańszych, lecz części, dzięki którym możliwe jest przywrócenie samochodu do stanu sprzed wypadku z zachowaniem wszystkich jego parametrów i funkcji ( por. także wyrok SN z dnia 25 kwietnia 2002 r., I CKN 1466/99). Jak to również zauważył biegły sądowy, brak było w aktach szkody jakiejkolwiek informacji na temat stopnia zużycia zamontowanych w samochodzie części, oraz zastosowania przy naprawach części nieoryginalnych, co mogłoby ewentualnie uzasadniać obniżenie ich ceny.”

Wyrok Sądu Rejonowego w sprawie o sygn. Akt: : I C 1128/13 z dnia 6 maja 2014 r.:

W kontekście powyższych rozważań Sąd uznał, że pozwany bezzasadnie pomniejszył wysokość odszkodowania, jakie przysługiwało powodowi z tytułu szkody powstałej w dniu 28 czerwca 2012 r.

Pozwany nie wyjaśnił, w oparciu o jaką podstawę dokonał „urealnienia” cen części niezbędnych do wykonania naprawy, zaniżając ich ceny o 45% czy też zaniżając koszty prac lakierniczych o 33% i stosując tzw. „współczynnik odchylenia”. 

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

Rzecznik Ubezpieczonych o stawkach za robociznę blacharską i lakierniczą

Wpis kolegi z pracy adwokata Damiana Nowickiego, któremu udostępniam niniejsze łamy:

Rzecznik Ubezpieczonych o stawkach za robociznę blacharską i lakierniczą

W najnowszym numerze wydawanego przez Biuro Rzecznika Ubezpieczonych Monitora Ubezpieczonych (61/2015) znalazł się raport dotyczący stawek za roboczogodzinę prac blacharskich, lakierniczych i mechanicznych1. W raporcie tym poczyniono kilka istotnych uwag, o których warto wspomnieć słów kilka.

Rzecznik Ubezpieczonych, przeanalizował skargi poszkodowanych na zakłady ubezpieczeń i dostrzegł nieprawidłowości w rozliczaniu szkód polegających na permanentnym obniżaniu stawek za robociznę, a co za tym idzie obniżaniu należnego odszkodowania. Ubezpieczyciele trzymają się stanowiska, że stawki warsztatów naprawiających dane samochody rzekomo są wyższe od przeciętnych lub średnich obowiązujących na rynku i „przycinają” je do uśrednionych wysokości. Innymi słowy, ubezpieczyciele weryfikują wartość rbg posiłkując się kryterium makroekonomicznym, czyli biorąc pod uwagę sytuację na rynku. Takie podejście ma jednak istotną wadę. Serwis serwisowi nie jest równy i nie można do jednego kotła wrzucać wszystkich warsztatów, wyliczając wspólną arytmetyczną stawkę. Faktem jest, że na rynku działają zarówno firmy jednoosobowe, jak i wieloosobowe, świadcząc usługi w warunkach garażowych, czy w dużych specjalistycznych halach; posiadając dodatkowe wyposażenie, jak flota pojazdów zastępczych, pomoc drogową, salon, czy parking strzeżony; mając autoryzację, działające w sieci, współpracujące z zakładami ubezpieczeń, czy indywidualnie. Wszystkie te różnorodne cechy (mikroekonomiczne) kreują inne koszty utrzymania, a to oznacza, że adekwatna stawka za robociznę nie będzie identyczna dla każdego zakładu naprawczego. Nie można więc uśredniać – co czynią zakłady ubezpieczeń – stawek rbg, bo dla wielu firm tak ustalony poziom nie pozwala na rentowne prowadzenie działalności gospodarczej.

Rzecznik Ubezpieczonych kwestionuje zresztą samą metodykę likwidacji szkód polegającą na weryfikowaniu stawek za rbg w oparciu o kryterium średnich czy przeciętnych stawek rynkowych. Słusznie w raporcie zacytowano uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2003, w sprawie III CZP 32/03. W orzeczeniu tym SN jednoznacznie uznał, że zakłady ubezpieczeń mają obowiązek pokryć cały koszt robocizny, nawet jeżeli stawki przewyższają średnie wartości rynkowe. W orzecznictwie sądów powszechnych rozwinięto stanowisko SN w ten sposób, że uprawnienie do korekty stawek rynkowych może nastąpić dopiero wówczas, gdy wysokość stawki za robociznę danego serwisu przekroczy w sposób rażący średnie stawki rynkowe, czyli o około 20-30 złotych. Nie jest to rozwiązanie idealne, bo znowuż odwołuje się wyłącznie do kryterium makroekonomicznego oraz niejako sankcjonuje samo to kryterium jako wystarczające do rozstrzygnięcia sporu. Z drugiej strony ustalenie adekwatnej stawki dla konkretnego warsztatu w praktyce wymagałoby sporządzenia audytu, co jest bardzo kosztowne i istotnie wydłużyłoby i tak nie krótkie postępowanie. Powstała więc sytuacja patowa. Zakłady ubezpieczeń niezmiennie obniżają stawki za robociznę powołując się na średnie i przeciętne stawki rynkowe, a poszkodowany nie chcąc się na zgodzić z taką decyzją, musi odwołać się do sądu, gdzie na podstawie opinii biegłego ustalane będzie, czy dana stawka w sposób rażący odbiega od średnich rynkowych.

Nieprawidłowości zaobserwowane przez Rzecznika Ubezpieczonych dotyczą też danych o wysokościach stawek za rbg przytaczanych przez ubezpieczycieli. Zakłady ubezpieczeń szafują dowolnie „uśrednionymi” wysokościami stawek, w zależności czy pojazd naprawiono czy też nie oraz czy czy szkoda jest częściowa czy całkowita, czy odpowiedzialność wynika z polisy OC czy autocasco. Sama ta arbitralność twierdzeń zakładów ubezpieczeń potwierdza nieuczciwość towarzystw ubezpieczeniowych. Co najważniejsze Rzecznik dostrzega, że podawane przez ubezpieczycieli wysokości stawek wcale nie są średnie czy przeciętne, ale minimalne. Dowodzą temu istniejące opracowania dotyczące roboczogodzin. Wskazywane przez ubezpieczycieli średnie stawki za rbg w rzeczywistości odpowiadają wysokości tym, jakie obowiązywały w 2009, a więc są mocno nieaktualne.

Damian Nowicki – prawnik w Kancelarii Adwokacko-Radcowskiej Kacprzak Kowalak z siedzibą w Poznaniu: www.kacprzak.pl

Niedozwolone części używane- czyli kiedy warsztat musi skorzystać z części nowej

Silnik_1HC102_-_zawory_i_rozprężnik_(1)
Autor: Zbigniew.czernik (Praca własna) [CC0], Wikimedia Commons

W zasadzie gro problemów pojawiających się na linii ubezpieczyciel – ubezpieczony, a mających swoje źródło w szkodzie polegającej na uszkodzeniu samochodu, sprowadza się do uznawania zasadności lub nie zastosowania do naprawy jakiejś konkretnej części. Zakładowi ubezpieczeń po pierwsze może nie pasować, iż w ogóle ma miejsce wymiana, a nie naprawa, a dalej skoro już jest wymiana to dlaczego akurat taka część, a nie część alternatywna, czy używana.

Z drugiej strony, gdy klient naprawił auto na częściach używanych, to ubezpieczyciel odmawia zapłaty twierdząc, iż naprawa taka sprzeczna była z technologią producenta- tj zaleceniom producenta danej marki co do sposobu naprawy. Co za tym idzie naprawa byłaby nieopłacalna, gdyby zastosować części nowe. W konsekwencji zasadnym sposobem likwidacji szkody w takiej sytuacji, byłaby tzw. szkoda całkowita. Summa summarum pozwalająca ubezpieczycielowi na mniejszą wypłatę odszkodowania.

Jasnym jest, iż wytyczne producenta pojazdu nie są przepisami prawa i nie tworzą żadnej normy  nakazującej lub zakazującej stosować część używaną do naprawy pojazdu. Nie oznacza to jednak, że osoba poszkodowana może dowolnie decydować o wyborze używanych do naprawy pojazdu części.

Zgodnie z

Art. 66 Prawa o ruchu drogowym
1. Pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego:
1) nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę;

Uzupełnieniem tej dość ogólnej normy,a które to uzupełnienie bezpośrednio przenosi nas do tematu rozważań dotyczącego ograniczeń co do stosowania niektórych części zamiennych, jest

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY W SPRAWIE WYKAZU PRZEDMIOTÓW WYPOSAŻENIA I CZĘŚCI WYMONTOWANYCH Z POJAZDÓW, KTÓRYCH PONOWNE UŻYCIE ZAGRAŻA BEZPIECZEŃSTWU RUCHU DROGOWEGO LUB NEGATYWNIE WPŁYWA NA ŚRODOWISKO z dnia 28 września 2005 r. (Dz.U. Nr 201, poz. 1666)

Rozporządzenie to zawiera załącznik wymieniający części, których uszkodzenie wymaga użycia części nowej do naprawy, zabronione jest użycie takiej części zamiennej.

Są to:

Lp. Przedmioty wyposażenia i części
1 Poduszki powietrzne z aktywatorami pirotechnicznymi, jednostkami kontroli elektronicznej i czujnikami
2 Klocki, szczęki hamulcowe
3 Przewody i uszczelnianie układu hamulcowego
4 Tłumiki układu wydechowego
5 Przeguby układu kierowniczego i zawieszenia
6 Fotele zintegrowane z pasami bezpieczeństwa lub poduszkami powietrznymi
7 Układ blokady kierownicy
8 Immobilisery wraz z transponderami sterowania elektrycznego
9 Urządzenia przeciwwłamaniowe i alarmowe
10 Elementy elektryczne i elektroniczne układów bezpieczeństwa jazdy (w szczególności: ABS, ASR)
11 Przewody paliwowe
12 Filtry jednorazowe i wkłady filtra
13 Zawory recyrkulacji spalin
14 Instalacje zasilania gazem silników
15 Automatyczne i nieautomatyczne zestawy pasów bezpieczeństwa, łącznie z częścią pasa wykonaną z materiału, klamrami, mechanizmem służącym do zwijania pasów, aktywatorami pirotechnicznymi i mechanicznymi
16 Pióra wycieraczek szyb
17 Płyny eksploatacyjne, w szczególności: olej silnikowy, olej przekładniowy, olej do przekładni hydraulicznych, olej do układów hydraulicznych, płyn chłodzący, płyn odmrażający, płyn hamulcowy, płyn do układów klimatyzacyjnych
18 Konwertory katalityczne (katalizatory)
19 Kondensatory zawierające PCB

Jak więc widać lista ta nie jest długa i dotyczy części dość oczywistych, związanych z układami: kierowniczym, hamulcowym, przeciwwłamaniowym, elektronicznym, airbagami – poduszkami powietrznymi, płynami eksploatacyjnymi, pasami bezpieczeństwa, instalacją gazową i spalinową.

Te części, które uległy uszkodzeniu w wyniku kolizji, a które zostały pominięte w ww załączniku do rozporządzenia mogą być montowane w pojeździe jako części używane i w tym zakresie zakład ubezpieczeń nie może skutecznie sprzeciwiać się zastosowaniu w naprawie takich części – narzucając tym samym rozliczenia szkody w postaci szkody całkowitej.