Skarga na ubezpieczyciela do Rzecznika Finansowego- czy to ma sens?

Osoby poszkodowane w wypadkach drogowych, czy innych zdarzeniach lub też dochodzące swoich praw z wykupionych polis ubezpieczeniowy w zetknięciu z zakładem ubezpieczeń mają często wrażenie zderzenia się ze ścianą.

Sprawa niby oczywista, a ubezpieczyciel wydaje decyzję odmowną. Polisa wykupiona w najlepszym wariancie, a zakład ubezpieczeń wypłaca trzy razy za niskie odszkodowanie. Przykłady można mnożyć.

W takiej sytuacji poszkodowanym pozostaje zawsze możliwość odwołania od decyzji ubezpieczyciela. Natomiast skuteczność tej drogi jest co najmniej wątpliwa, o czym pisałem TUTAJ.

Drugą opcją jest zatem pozew sądowy i podjęcie batalii na sali lokalnego sądu. Jednakże tutaj głównym problemem są finanse. Sąd nie jest instytucją charytatywną, a organem z którego można korzystać, ale trzeba ponieść pewne opłaty i zaryzykować zapłatę kosztów drugiej strony w razie przegrania. O tym pisałem w tym WPISIE i w TYM.

Jest jeszcze trzecia droga, która nie wiąże się z obowiązkiem poniesienia kosztów a przynosi niekiedy zaskakująco dobre rezultaty.

Mowa tutaj o możliwości wniesienia skargi na działanie ubezpieczyciela, wydaną decyzję do Rzecznika Finansowego, dawniej działającego pod nazwą Rzecznika Ubezpieczonych.

Do artykułu natchnęła mnie Czytelniczka, a jednocześnie blogerka prowadząca własnego bloga: https://zosiako.wordpress.com/ .

Koleżanka Blogerka zwróciła się do mnie z zapytaniem dotyczącym posiadanej przez nią polisy, polisy z której chciała skorzystać w związku z chorobą. Jak to w takiej sytuacji ubezpieczyciel odmówił wypłaty świadczenia. Trudno było mi się odnieść merytorycznie do treści odmowy bez znajomości szczegółowych ogólnych warunków ubezpieczenia i akt medycznych, dlatego też poradziłem aby zainteresować tym problemem Rzecznika Finansowego.

W tym przypadku okazało się to strzałem w dziesiątkę, o czym możecie Państwo przeczytać TUTAJ.

Pamiętać jednak należy, iż Rzecznik Finansowy nie zastępuje sądu, nie wydaje wyroku w sprawach sporu pomiędzy nami a ubezpieczycielem. Ma on kompetencje do interwencji jedynie w sytuacji, gdy działanie ubezpieczyciela ma charakter naruszający prawo. Nie każda decyzja nawet niesłuszna ma ten charakter.

W konsekwencji z kilkunastu tysięcy skarg, które co roku lądują na biurku Rzecznika Finansowego jedynie ok 30% kończy się wszczęciem postępowania przez Rzecznika, a jeszcze mniej uwzględnieniem argumentacji ubezpieczonego czy poszkodowanego, nie mówiąc już o uwzględnieniu tej argumentacji przez zakład ubezpieczeń.

W każdym razie jest to organ, z którym ubezpieczyciele się liczą, warto więc w swojej sprawie zastanowić się, czy nie ma podstaw aby skorzystać z jego interwencji.

Reklamy

Czy warto odwoływać sie od decyzji ubezpieczyciela?

Kilka wpisów temu zainspirowany pytaniem Czytelnika dotyczącym możliwości złożenia odwołania od decyzji PZU S.A. pisałem o terminie do wniesienie odwołania od niekorzystnej dla ubezpieczonego – pokrzywdzonego decyzji ubezpieczyciela. O tym aspekcie odwołania od decyzji ubezpieczyciela można poczytać TUTAJ.

Dodatkowo obiecałem się odnieść do pytania, czy w ogóle warto wnosić takie odwołanie?

No cóż odpowiadając jednym zdaniem powiem tak: Warto, ale nie ma co za bardzo łudzić się co do skuteczności takiego odwołania.

Dlaczego tak uważam?

Po pierwsze i najważniejsze, co trzeba mieć na uwadze analizując szanse powodzenia odwołania się od decyzji ubezpieczyciela, to fakt iż decyzję wydaje a odwołanie od tej decyzji rozpatruje ten sam podmiot. Co więcej podmiot ten raczej jest zainteresowany tym, aby jego wynik finansowy był jak najlepszy. Co za tym idzie, podmiot ten woli nie uszczuplać swojego stanu konta i odszkodowania nie wypłacać.

W zasadzie można tę zależność porównać do sytuacji, w której toczylibyśmy spór z sędzią, który by ten spór między nim a naszą osobą rozstrzygał.

Tak więc oczekiwania co do obiektywnego rozpatrzenia odwołania przez ten sam organ, z którym toczymy spór, są raczej nieuzasadnione.

Dlaczego zatem warto wnosić odwołanie od decyzji ubezpieczyciela?

W zasadzie z jednej prostej przyczyny.

Etap postępowania likwidacyjnego, a więc etap związany z przedsądową procedurą likwidacji szkody, nie wiąże się dla ubezpieczonego pokrzywdzonego z żadnymi kosztami.

Wnosząc odwołanie „klient” ubezpieczalni nie ponosi żadnego ryzyka finansowego. Nie trzeba opłacać pozwu, czy biegłych tak jak to ma miejsce w toku postępowania sądowego.

Tym samym warto raz jeszcze wyłuszczyć swoje argumenty, zwłaszcza te które wskazują na błędne rozumowanie likwidatora szkody, który wydał pierwszą decyzję.

Odnosząc się natomiast do kwestii jaka jest skuteczność tego typu odwołań, trzeba niestety stwierdzić, że jest bardzo niska. Tak jak pisałem, żeby przekonać organ, który sam jednocześnie jest  stroną i  sędzią w sprawie, trzeba w zasadzie wykazać, iż jego pracownik – likwidator szkody – mylił się w sposób oczywisty.

Jedynie bowiem przekonanie po stronie ubezpieczyciela, iż wydana decyzja jest tak oczywiście niesłuszna, iż nie ma najmniejszych szans w sądzie, może go skłonić do zmiany decyzji.

Pamiętać także należy, iż odwołanie od decyzji PZU, ani każdego innego ubezpieczyciela, nie powoduje dalszego przedłużenia terminu przedawnienia ani nie przerywa tego terminu. O tym pisałem w tym WPISIE i bardziej szczegółowo TUTAJ.

A Państwo jakie macie doświadczenie z odwołaniem od decyzji ubezpieczyciela?