Czy należy się odszkodowanie za koszty prywatnej operacji?

 

Pseudarthrosis_Wrist_jmn
autor: Jmarchn CC BY SA 3.0

Klient w wyniku wypadku na motocyklu, zawinionym przez innego kierowcę, doznał skomplikowanego złamania ręki. Co prawda bezpośrednio po zdarzeniu przeprowadzono zabieg zespolenia kości ręki śrubami tytanowymi. Jednakże po kilku miesiącach okazało się, iż doszło do wykształcenia się w złamanej ręce tzw. stawu rzekomego.

Staw rzekomy, czyli nieprawidłowy zrost, czy raczej brak zrostu mogący powodować powstanie między rozdzielonymi w wyniku złamania kośćmi stawu, którego raczej tu być nie powinno.

Staw rzekomy wymaga niestety kolejnej operacji, poszkodowany oczywiście na taką był gotów, jednakże po konsultacji w jednym z poznańskich szpitali uzyskał informację, iż może zostać zapisanym na termin za sześć miesięcy od teraz.

Alternatywna opcją, którą otrzymał od lekarza prowadzącego, było przeprowadzenie przez tego samego lekarza zabiegu u niego w klinice za koszt bagatela 7 tyś zł, przy czym operacja ta miałby zostać przeprowadzona od ręki.

W zasadzie Klient od razu się zdecydował, co najmniej o kilka miesięcy krótsza rehabilitacja i powrót do zdrowia znacznie szybszy były dla niego dość istotnymi wartościami, zwłaszcza iż zabieg w chwili obecnej był radykalnie prostszy, niż w momencie, w którym staw rzekomy już by się na dobre utrwalił.

Pytanie natomiast z jakim się do mnie zwrócił było w zasadzie proste, czy ubezpieczyciel obowiązany z tytułu Oc sprawcy wypadku będzie robił mu pod górkę w zwrocie poniesionych kosztów.

Jak można się było spodziewać ubezpieczalnia w takiej sytuacji pod górkę robić klientowi będzie.

Podnoszony jest zawsze w tego typu sprawach argument, iż osoba poszkodowana jest obowiązana do minimalizacji szkody, powinna więc nie podejmować kroków szkodę tę zwiększającą. Skoro zatem ma możliwość przeprowadzenia zabiegu z środków publicznych, na koszt NFZ-u to w zasadzie korzystanie z prywatnej służby zdrowia jest działaniem niezasadnym i nie zasługuje na objęcie tych kosztów odszkodowaniem.

Jednakże z taką argumentacją, zwłaszcza w tej konkretnej sytuacji dość łatwo można sobie poradzić.

Przede wszystkim w zasadzie już od wielu lat zgodnie z stanowiskiem Sądu Najwyższego, potwierdzanym coraz liczniejszymi orzeczeniami sądów niższych instancji, osoba odpowiedzialna za wypadek obowiązana jest do zwrotu wszystkich celowych kosztów związanych z leczeniem.

Analizując konieczność przeprowadzenia zabiegu operacyjnego w tej konkretnej sytuacji widzimy, iż poszkodowany miał do wyboru wyłożyć pieniądze na operację i powrócić do zdrowia o wile miesięcy wcześniej niż czekając na NFZ. Dla mnie możliwość skrócenia cierpień, mając na uwadze nadrzędność dobra jakim jest życie i zdrowia człowieka na dobrami materialnymi, czy dobrem finansowym zakładu ubezpieczeń, nie ulega żadnej wątpliwości.

Pogląd mój został podzielony w pełni przez orzekający w sprawie Sąd Okręgowy w Poznaniu.

Dla wzmocnienia argumentacji polecam lekturę chociażby nastęujących orzeczeń sądowych:

„Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, Sygn. akt VIA Ca 888/12 z dnia 22 stycznia 2013 r.:

Żądanie powódki zwrotu kosztów leczenia mieści się w prawnym roszczeniu o odszkodowanie, obejmującym wszelkie koszty wynikłe z uszkodzenia ciała, a więc zarówno te jednorazowo wynikłe z konieczności zakupu potrzebnego sprzętu medycznego, jak też te cykliczne, wynikające z zakupu lekarstw, opłacenie wizyt lekarskich, prowadzonej rehabilitacji, prywatnej operacji itp.”

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie sygn. Akt: I ACA 1/10 z 25.05.2010r.

„Zgodnie z art. 444 § 1 KC poszkodowanemu przysługuje zwrot wszelkich wydatków pozostających w związku z uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia. W ich skład wchodzą przede wszystkim koszty leczenia, w tym pobytu w szpitalu, specjalistycznej konsultacji czy zabiegów operacyjnych. Nie zwalnia od obowiązku pokrycia wymienionych kosztów fakt, iż ich poniesienie w rzeczywistości nie wpłynęło na poprawę stanu zdrowia poszkodowanego, jeśli tylko zostanie wykazane, że były one w danej sytuacji konieczne i celowe.”

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań

www.prawnikpoznanski.pl

Czy nadchodzi likwidacja możliwości naprawy aut na tzw. kosztorys?

Koniec z kosztorysem powypadkowym? Pomysł PiS na uszczelnienie VAT-u

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.


Czy odszkodowanie za kolizję drogową będzie można otrzymać tylko po przedstawieniu faktury za naprawę? Taki pomysł wraca na agendę rządu Prawa i Sprawiedliwości. Likwidacja rozliczenia „na kosztorys” ma uszczelnić VAT i przynieść budżetowi kilka miliardów złotych rocznie. Ale czy to na pewno dobra zmiana – i dla kogo?


Spis treści

  1. Na czym polega rozliczenie szkody na kosztorys?
  2. Dlaczego rząd chce to zmienić?
  3. Kto zyskuje, a kto traci na obecnym systemie?
  4. Czy to dobra zmiana?

Na czym polega rozliczenie szkody na kosztorys?

Obecnie poszkodowany w kolizji drogowej ma wybór, jak rozliczyć szkodę z ubezpieczycielem OC sprawcy:

Metoda rozliczenia Na czym polega
Na fakturę Poszkodowany naprawia auto, przedstawia fakturę VAT, ubezpieczyciel zwraca koszty
Na kosztorys Poszkodowany otrzymuje odszkodowanie na podstawie kalkulacji przewidywanych kosztów naprawy – bez konieczności faktycznej naprawy

To prawo wyboru gwarantuje Kodeks cywilny. Odszkodowanie ma przywrócić stan sprzed szkody – a sposób, w jaki poszkodowany to osiągnie (lub czy w ogóle naprawi auto), jest co do zasady jego sprawą.

Sam w sobie ten system nie jest kontrowersyjny. Problem w tym, że rozliczenie „na kosztorys” obrosło dość potężną patologią.


Dlaczego rząd chce to zmienić?

Pomysł nie jest nowy – już za poprzedniego rządu PiS (nie pomnę czy za kadencji Kazimierza Marcinkiewicza, czy Jarosława Kaczyńskiego) był rozważany. Teraz wraca.

Założenia projektu są proste: wypłata odszkodowania przez zakład ubezpieczeń będzie uzależniona od uprzedniego przedstawienia faktury VAT dokumentującej naprawę auta.

Skąd taki pomysł? Chodzi o VAT.

Mechanizm straty budżetowej:

  1. Przy naprawie „na fakturę” – warsztat wystawia fakturę, odprowadza VAT do Skarbu Państwa.
  2. Przy rozliczeniu „na kosztorys” – poszkodowany dostaje kwotę odszkodowania, od której nikt VAT-u nie odprowadza.
  3. Często następnie poszkodowany naprawia auto „na czarno” – taniej, bez rachunków.
  4. Skarb Państwa nie widzi ani złotówki podatku.

Według szacunków z tego tytułu budżet mógłby zyskać kilka miliardów złotych rocznie.


Kto zyskuje, a kto traci na obecnym systemie?

System rozliczenia na kosztorys ma swoich beneficjentów – ale coraz częściej nie są nimi poszkodowani.

Beneficjenci obecnego systemu:

Podmiot Jak korzysta
Ubezpieczyciele Wypłacają zaniżone kosztorysy, które są niższe niż faktyczne koszty naprawy. En masse oszczędzają miliony.
Handlarze cesjami Skupują od poszkodowanych roszczenia o „dopłatę” do kosztorysu i masowo pozywają ubezpieczycieli.
Warsztaty „na czarno” Naprawiają auta bez faktur, po cenach niższych niż oficjalne.

Poszkodowani – teoretycznie mają wybór, ale w praktyce:

  • dostają zaniżone kosztorysy,
  • nie wiedzą, że mogą dochodzić dopłaty,
  • często sprzedają roszczenia za ułamek wartości.

Skarb Państwa – traci VAT od usług naprawczych wykonywanych w szarej strefie.


Czy to dobra zmiana?

To pytanie retoryczne z mojego tytułu – ale spróbuję na nie uczciwie odpowiedzieć.

Argumenty ZA likwidacją kosztorysu:

  • Uszczelnienie VAT – realne wpływy do budżetu.
  • Ograniczenie patologii (handlarze cesjami, zaniżone kosztorysy).
  • Wymuszenie legalnych napraw w oficjalnych warsztatach.

Argumenty PRZECIW:

  • Ograniczenie prawa własności – poszkodowany traci swobodę decyzji, co zrobić z odszkodowaniem.
  • Problemy dla właścicieli starszych aut – czasem naprawa „na fakturę” jest nieopłacalna, a kosztorys pozwala przynajmniej częściowo pokryć stratę.
  • Ryzyko, że ubezpieczyciele będą kwestionować faktury (zawyżone stawki, zbędne części) – spory przeniosą się tylko na inny grunt.
  • Wzrost cen usług naprawczych – warsztaty stracą konkurencję ze strony „szarej strefy”.

Moja ocena: Rozumiem intencje fiskalne, ale obawiam się, że to rozwiązanie uderzy przede wszystkim w zwykłych poszkodowanych, którzy stracą elastyczność w dysponowaniu odszkodowaniem. Patologie systemu (zaniżone kosztorysy, handlarze cesjami) można ograniczyć innymi metodami – choćby przez egzekwowanie istniejących przepisów i rekomendacji KNF.

Z drugiej strony – jeśli likwidacja kosztorysu wymusi na ubezpieczycielach uczciwe rozliczanie napraw na fakturę, może to paradoksalnie podnieść standardy wypłat. Diabeł tkwi w szczegółach projektu.


FAQ – Najczęściej zadawane pytania

Czym jest rozliczenie szkody „na kosztorys”? To metoda likwidacji szkody, w której poszkodowany otrzymuje odszkodowanie na podstawie kalkulacji przewidywanych kosztów naprawy – bez konieczności faktycznej naprawy i przedstawienia faktury.

Czy obecnie muszę naprawić auto, żeby dostać odszkodowanie? Nie. Zgodnie z obecnymi przepisami poszkodowany może wybrać rozliczenie na kosztorys i nie naprawiać pojazdu – lub naprawić go we własnym zakresie.

Dlaczego rząd chce zlikwidować kosztorys? Główny argument to uszczelnienie VAT. Przy rozliczeniu na kosztorys nie powstaje obowiązek podatkowy, a auta często naprawiane są „na czarno”. Budżet traci według szacunków kilka miliardów złotych rocznie.

Kiedy zmiany mogą wejść w życie? Na razie to etap zapowiedzi i prac koncepcyjnych. Konkretny projekt ustawy i harmonogram nie zostały jeszcze przedstawione.

Co zrobić, jeśli mam teraz szkodę rozliczaną na kosztorys? Obecne przepisy nadal obowiązują. Masz prawo do rozliczenia na kosztorys lub na fakturę – wybór należy do Ciebie.


Podsumowanie

Pomysł likwidacji rozliczenia szkód „na kosztorys” wraca na agendę rządu. Ma uszczelnić VAT i przynieść budżetowi miliardy złotych. System rzeczywiście obrósł patologiami – zaniżone kosztorysy, handlarze cesjami, naprawy „na czarno”. Ale likwidacja kosztorysu to też ograniczenie praw poszkodowanych i ryzyko nowych sporów o faktury. Czy to dobra zmiana? Odpowiedź zależy od tego, jak projekt zostanie ostatecznie skonstruowany.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl.

Masz zdanie na temat planowanych zmian? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Doniesienia prasowe dotyczące planów legislacyjnych rządu PiS w zakresie likwidacji odszkodowań kosztorysowych
  • Art. 361–363 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (zasady naprawienia szkody)
  • Szacunki dotyczące strat budżetowych z tytułu VAT w sektorze napraw powypadkowych