Podróż z pijanym kierowcą radykalnie zmniejsza szanse na odszkodowanie.

Bloot,_Pieter_de_-_Tavern_Interior_-_1630s
Pieter de Bloot Tavern Interior

Sam fakt bycia osobą poszkodowaną w wypadku drogowym nie oznacza jeszcze automatycznie, iż wypłacone odszkodowanie w pełni będzie pokrywać wyrządzoną szkodę.

Jednym z narzędzi zmniejszających wysokość przyznawanego odszkodowania czy zadośćuczynienia jest bowiem instytucja przyczynienie się.

Kodeks cywilny w Art. 362 stanowi, iż

„Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.”

Pytanie zatem jakie się pojawia, to kiedy takie przyczynienie ma miejsce?

Okazuje się, iż całkiem często. Wystarczy tylko wsiąść jako pasażer do auta, które prowadzone jest przez pijanego kierowcę. Oczywiście aby przyjąć przyczynienie się do zdarzenia pasażer musi o tym fakcie wiedzieć.

W każdym razie w sytuacji, w której wracamy jako pasażer z kierowcą, z którym dopiero co piliśmy w knajpie, czy na imieninach u cioci, to w sytuacji zajścia wypadku należne nam zadośćuczynienie zostanie zmniejszone.

Sądy są w tej kwestii mało pobłażliwe dla takich pasażerów i redukują przyznawane świadczenia nawet o 70%.

Co więcej według danych zebranych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny Sądy zarzut przyczynienia się uwzględniły w ponad 90% spraw dotyczących pasażerów pijanego kierowcy.

Cytując za stroną ufg :

„Gdy pasażer wsiada  do samochodu z nietrzeźwym kierowcą – często wcześniej pijąc z nim alkohol –  to bierze na siebie nie tylko moralną współodpowiedzialność za ewentualny wypadek, ale również zgadza się na poniesienie finansowych konsekwencji związanych z własną szkodą –podkreśla Sława Cwalińska Weychert, wiceprezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. – I o tym warto pamiętać decydując się na podróż z pijanym za kierownicą. Zamiast później obwiniać świat dookoła i mieć żal że ubezpieczyciel czy sąd, po dokonaniu oceny zachowania poszkodowanego, zmniejszył mu odszkodowanie, jako następstwo jego przyczynienia się do powstania szkody „

Na tej samej stronie UFG podaje przykłady spraw, w oparciu o wyroki Sądów, w których przyczynienie to zostało zastosowane:

„20 letni pasażer ginie w wypadku. Wcześniej, wspólnie z kierowcą pili alkohol, podróżowali w niezapiętych pasach. O odszkodowanie występuje matka jego paroletniego syna, w imieniu własnym i dziecka. UFG wypłaca z 50 proc. przyczynieniem. Sąd podtrzymuje stopień przyczynienia na tym samym poziomie.

 kilka osób pije razem wódkę; nad ranem kończy im się alkohol. Dwie z nich: kobieta i mężczyzna postanawiają pojechać po następny – na stację benzynową. W trakcie jazdy kobieta traci panowanie nad kierownicą i uderza w drzewo. Dwudziestokilkuletni pasażer (bez pasów) trafia do szpitala z licznymi obrażeniami. Wypłacone dla niego odszkodowanie zostaje zmniejszone – ze względu na przyczynienie – o 70 procent.

16 lat po wypadku żona występuje do UFG o zadośćuczynienie za śmierć męża, który w nim zginął. Prawie 40 letni wówczas mąż podróżował jako pasażer Fiatem Cinquecento – z pijanym kierowcą. Wcześniej razem pili i w efekcie pasażer miał 2,5 promila, kierowca zaś 3,3 promila. Na łuku drogi kierowca zjechał i uderzył w drzewo – zginęli obaj. Przyczynienie 50 procent.”

Tak więc chyba jedyną rozsądną decyzją potencjalnego pasażera osoby pijącej jest wyciągnięcie kluczyków z stacyjki.

Czy nietrzeźwość uczestnika wypadku zawsze powoduje zmniejszenie odszkodowania.

 

Stan nietrzeźwości, czy lżejszy stan po spożyciu alkoholu u uczestnika zdarzenia drogowego w zasadzie zawsze stawia spory znak zapytania w sytuacji ustalenia ewentualnej winy, czy przyczynienia się do wypadku osoby, która była po kilku głębszych.

Nie można jednakże stawiać znaku równości pomiędzy spożyciem alkoholu a winą za zaistniałe zdarzenie na drodze. Alkohol sam w sobie może oczywiście wpływać na winę, zwłaszcza iż upośledza funkcje organizmu. Jednakże samo jego spożycie przez osobę uczestniczącą w ruchu drogowym ( kierowca, pieszy, pasażer) nie oznacza, iż taka osoba naruszyła przepisy związane z poruszaniem się w ruchu drogowym.

Nie jest to jednak dla zakładów ubezpieczeń kwestia oczywista. W zasadzie normą jest, iż stwierdzenie u uczestnika ruchu drogowego procentów w krwi zakład ubezpieczeń traktuje niejako z automatu jako przyczynienie się lub winę.

Taka sytuacja miała chociażby miejsce w jednym z opisywanych w prasie wyroków, który dotyczył osoby potrąconej na przejściu dla pieszych. Mimo iż w wyniku wypadku osoba ta doznała skomplikowanych złamań, to zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty mu świadczenia z posiadanej polisy twierdząc, iż skoro znajdował się w stanie nietrzeźwości, to ponosi winę za zaistniałe zdarzenie.

Niemniej jednak w tej konkretnej sytuacji winnym zdarzenia był kierowca pojazdu, który nie zauważył pieszego na przejściu. Brak było związku pomiędzy stanem pieszego, a powstaniem wypadku. Sam kierowca w procesie karnym usłyszał wyrok skazujący.

W tej sytuacji Sąd nie miał większych wątpliwości aby pozew poszkodowanego uwzględnić.

O wytycznych w sprawach ubezpieczeniowych i odszkodowawczych

Sama analiza przepisów Kodeksu cywilnego regulująca odpowiedzialność za szkodę w zasadzie nie wiele potencjalnemu poszkodowanemu daje.

Spójrzmy bowiem na treść przepisu Art. 363 Kodeksu cywilnego:

㤠1.

Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.

§ 2.

Jeżeli naprawienie szkody ma nastąpić w pieniądzu, wysokość odszkodowania powinna być ustalona według cen z daty ustalenia odszkodowania, chyba że szczególne okoliczności wymagają przyjęcia za podstawę cen istniejących w innej chwili.”

Przepis niby prosty, ale przystawiając go do w zasadzie niezliczonej liczby różnych sytuacji prawno-faktycznych, których skutkiem jest powstanie szkody nie wiele daje. Zwłaszcza gdy nie ma się większego rozeznania w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych.

A już w zupełności, gdy osoba poszkodowana nie ma w ogóle do czynienia z prawem czy sektorem związanym z dochodzeniem odszkodowań.

Dlatego też w sytuacji związanej z kolizją samochodową dobrym wyjściem, ściągą stanowiącą podsumowanie praw osoby, która doznała szkody w należącym do niej pojeździe jest lektura wydanych przez Komisje Nadzoru Finansowego Wytycznych dla zakładów ubezpieczeń dotyczących likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych.

Wytyczne te można znaleźć pod tym linkiem

Co prawda wytyczne jako takie nie stanowią przepisów prawa, Komisja Nadzoru Finansowego nie ma kompetencji do wydawania takowych. Są one niejako podsumowaniem dobrych praktyk, czy oczekiwań jakie organ nadzoru nad rynkiem ubezpieczeń ma w stosunku do zakładów ubezpieczeniowych.

Niemniej jednak mając na uwadze tę zależność można stwierdzić, iż zakłady ubezpieczeń generalnie w mniejszym, czy większym stopniu do wytycznych się dostosowały.

Tak więc warto do tego instrumentu sięgać.

Odszkodowanie z OC sprawcy – utrata wartości handlowej pojazdu. Czy zawsze ma miejsce?

Car_paint_scheme
Matt Bateman CC BY 2.0

Jakiś czas temu pisałem post o utracie wartości handlowej jako elemencie składowym szkody w pojeździe. Dzisiaj chciałbym pociągnąć ten wątek i zastanowić się nad tym, czy każdy pojazd i w każdej sytuacji związanej z jego uszkodzeniem kwalifikuje jego posiadacza do wystąpienia z roszczeniem o zapłatę odszkodowania z tytułu utraty wartości handlowej?

Skoro zadałem takie pytanie, to w zasadzie można się spodziewać, iż odpowiedź będzie negatywna. Pytanie jakie zatem się rodzi, to w jaki sposób tę szkodę- jej wartość ustalić. Z tym pytaniem należy się zwrócić do rzeczoznawcy samochodowego, czy w procesie sądowym do biegłego. Przy czym biegli rzeczoznawcy ustalając wysokość szkody w postaci utraty wartości handlowej kierują się Instrukcją określania rynkowego ubytku wartości pojazdów nr 1/2009 z dnia 12 lutego 2009 roku, przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych EKSPERTMOT.

Click to access Instrukcja%20Ruw%203_2009.pdf

Co prawda z punktu widzenia prawnego może budzić wątpliwość, czy tego typu dokument może być w danej sprawie wiążący- Instrukcja ta nie jest uchwalonym przepisem prawa. Niemniej jednak w praktyce odwołując się do jej wskazań można określić, czy w naszej sprawie w ogóle mamy szanse mówić o szkodzie.

Co do zasady do przyjęcia, iż w danym pojeździe powstała szkoda kwalifikują się pojazdy, które:

  • pojazd jest relatywnie młody, nie starszy jak lat 6,

  • pojazd był w dobrym stanie technicznym,

  • jest to pierwsze uszkodzenie tego pojazdu o charakterze kolizyjnym,

  • naprawa pojazdu jest technicznie i ekonomicznie zasadna,

  • uszkodzeniu uległy konkretne elementy tego pojazdu jak: powłoka lakiernicza, metalowe elementy nadwozia czy rama pojazdu,

W skrócie więc jeżeli nasz pojazd nie odpowiada powyższym kryterium, to utratę wartości handlowej możemy sobie darować.

Czy nadchodzi likwidacja możliwości naprawy aut na tzw. kosztorys?

 

512px-Crashed_car_in_Amman
autor: High contrast CC BY 3.0

Parę dni temu jeden z dzienników doniósł o kolejnym pomyśle Prawa i Sprawiedliwości na uszczelnianie podatku VAT. Tym razem walce z uciekającym z budżetu podatkiem ma pomóc modyfikacja kodeksu cywilnego i ograniczenie lub całkowite zlikwidowanie wypłacania odszkodowania za kolizję drogową na podstawie tzw. kosztorysu powypadkowego.

W zasadzie nie jest to pomysł nowy, już za poprzedniego rządu PIS-u, nie pomnę czy za kadencji Kazimierza Marcienkiewicza, czy Jarosława Kaczyńskiego pomysł ten był rozważany.

W zasadzie założenia projektu sprowadzają się do założenia, iż w przypadku uszkodzenia samochodu wypłata odszkodowania przez zakład ubezpieczeń uzależniona będzie od uprzedniego przedstawienia faktury VAT dokumentującej naprawę auta.

Do tej pory Klient ma niejako wybór, może auto naprawić i żądać refundacji faktury, może też nie przystępować do naprawy a odszkodowanie skasować na podstawie kosztorysu- czyli przewidywanych kosztów naprawy.

Prawo wyboru gwarantuje poszkodowanemu Kodeks cywilny i co do zasady uprawnienie to samo w sobie nie jest w żaden sposób kontrowersyjne. Problem jednak w tym, iż likwidacja szkód na tzw. kosztorys obrosła dość potężną patologią,a coraz częściej jej beneficjentami nie są klienci, ale właśnie osoby wykorzystujące system lub ostatnio coraz bardziej popularni handlowcy cesjami, którzy skupują roszczenia o dopłatę odszkodowania.

Sam system rozliczenia w oparciu o kosztorys jest też korzystny dla ubezpieczycieli, en masse kwota wypłacana na podstawie niedoszacowanych kosztorysów jest znacznie niższa niż kwota odszkodowań, które ubezpieczyciel musiałby zapłacić po przeprowadzonej naprawie.

A w jaki sposób budżet stratny jest na Vacie? Otóż od wykonanej usługi naprawy podatek jest należny Skarbowi Państwa. W przypadku kosztorysu klient otrzymuje kwotę odszkodowania, od której VAT-u nikt nie odprowadza. Często następnie za tę lub niższą kwotę auto naprawia ale już na czarno bez rachunków. Według szacunków z tego tytułu Skarb Państwa mógłby zyskać kilka mld złotych rocznie.

Czy to Dobra Zmiana?

Czy brak zapiętych pasów zawsze powoduje przyjęcie przyczynienia się?

512px-Seatbelt_CU
autor: Jusmar

Jednym z najczęstszych zarzutów podnoszonych przez ubezpieczyciela w toku postępowania likwidacyjnego lub później w toku sprawy sądowej jest zarzut przyczynienia się do powstania wypadku z uwagi na fakt niezapięcia pasów bezpieczeństwa.

Zgodnie z art. 362 k.c. ,,Jeśli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza stopnia winy obu stron”.

Dość oczywiste w tym kontekście wydaje się zatem przyznanie słuszności takiemu zarzutowi. Skoro dajmy na to poszkodowany doznaje obrażeń ciała w wyniku niekontrolowanego i nie powstrzymywanego przez pas przemieszczenia się ciała w kabinie pojazdu lub poza ten pojazd, to łatwo sobie wyobrazić sytuację alternatywną, co by się działo z poszkodowanym, gdyby pas był zapięty.

W 90% przypadkach do obrażeń w ogóle by nie doszło, albo obrażenia te byłyby radykalnie mniejsze i np. ograniczałyby się do złamania żeber przez uciskający pas, czy naciągnięcia mięśni szyi.

Zwykle ubezpieczyciele i dalej Sądy w sytuacji ustalenia, iż poszkodowany nie miał zapiętych pasów i między tym faktem, a obrażeniami istnieje związek przyczynowo skutkowy, przyjmują przyczynienie się w granicach od 20/30 do nawet 50%. Jednakże co istotne brak jest tutaj automatyzmu.

Sam fakt stwierdzenia, iż pasy nie były zapięte nie oznacza, iż ta okoliczność była współprzyczyną takich a nie innych obrażeń. Okoliczność te musi udowodnić strona zarzut ten podnosząca.

Polecam w tym zakresie lekturę uzasadnienia Sądu Okręgowego w Gdańsku, z dnia 19 maja 2014 r. Sygn. akt I C 1840/12, gdie Sąd ten wyłuszczył co następuje:

„W okolicznościach niniejszej sprawy pozwany podnosił zarzut przyczynienia się powoda do powstania szkody albowiem w chwili wypadku nie miał on zapiętych pasów bezpieczeństwa. Należało zatem zbadać czy zachowanie powoda stanowiło współprzyczynę szkody odpowiadającą cechom normalnego związku przyczynowego. O tym zaś decyduje ocena konkretnych okoliczności danej sprawy, dokonana według kryteriów obiektywnych i uwzględniająca zasady doświadczenia, a w razie potrzeby także wiadomości specjalne (por. wyrok SN z 19 listopada 2009 r., IV CSK 241/09, LEX nr 677896). Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 3 grudnia 2013 r. w sprawie I ACa 881/13 , który pomimo odmiennego stanu faktycznego znajduje zastosowanie również w okolicznościach niniejszej sprawy okoliczność, że pieszy był w stanie nietrzeźwym w chwili najechania go przez samochód, nie stanowi samo przez się podstawy do przyjęcia, że pieszy ten przyczynił się do zaistnienia wypadku i szkody, a tym samym do zmniejszenia należnego mu odszkodowania. Zastosowanie art. 362 k.c. może wchodzić w grę tylko w razie ustalenia, iż nietrzeźwość miała wpływ na powstanie lub rozmiar szkody. Z powyższego jednoznacznie wynika, iż Sąd nie może stosować automatyzmu przy ustalaniu faktu przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody. Fakt ten musi zostać udowodniony, a obowiązek ten, zgodnie z art. 6 k.c. obciąża podmiot, który powołuje się na fakt przyczynia tj. ubezpieczyciela. W okolicznościach niniejszej sprawy pozwany, poza arbitralnym przyjęciem, że powód przyczynił się do powstania szkody w 20 % albowiem nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa, nie wykazał by zachowanie to stanowiło współprzyczynę szkody. Pozwany nie powołał żadnych dowodów w celu udowodnienia powyższej okoliczności, w szczególności nie wnosił o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego. Negatywne skutki takiego zaniechania mogą obciążać jedynie pozwanego, tym bardziej, iż powód kwestionował fakt przyczynienia się do powstania szkody. Biorąc zaś pod uwagę okoliczności wypadku, jego przebieg oraz charakter obrażeń powoda, Sąd nie jest władny samodzielnie ustalić jak kształtowałaby się sytuacja zdrowotna powoda, gdyby miał on zapięte pasy bezpieczeństwa. W praktyce bowiem fakt, iż poszkodowany nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa różnie wpływa na zakres odniesionych przez niego obrażeń. Ustalenie zatem czy fakt niezapięcia przez powoda pasów bezpieczeństwa wpłynął na zakres i rozmiar szkody wymaga wiadomości specjalnych jakimi dysponuje biegły, jednak pozwany tego rodzaju wniosku dowodowego nigdy nie zgłosił, a przecież to on z faktu przyczynienia wywodził korzystne dla siebie skutki prawne w postaci ograniczenia swej odpowiedzialności odszkodowawczej. Mając na uwadze, iż sam fakt niezapięcia pasów bezpieczeństwa nie może stanowić podstawy do przyjęcia, iż powód przyczynił się do powstania szkody, zaś pozwany powyższej okoliczności nie wykazał, jego zarzut w tym zakresie należy uznać za nieuzasadniony.”

Utrata wartości handlowej pojazdu

 

Crashed_sports_car
Dawidl (CC BY-SA 2.5)

Gdy nasze auto uczestniczy w wypadku komunikacyjnym i nawet gdy przeprowadzimy jego kompleksową naprawę w autoryzowanym warsztacie naprawczym w oparciu o części oryginalne, to nie oznacza jeszcze, iż refundacja wystawionej faktury przez warsztat ASO wyczerpuje całą szkodę jaką ponieśliśmy w takim wypadku.

Często bowiem samochód nawet doskonale naprawiony nie przedstawia bowiem już takiej wartości jaką miał przed wypadkiem. Wydaje się to zresztą dość oczywiste, gdy spojrzy się na pojawiające się w internecie oferty sprzedaży pojazdu – gdzie jednym z podstawowych kryteriów jest „bezwypadkowość”

Co za tym idzie mimo przeprowadzonej naprawy nadal jesteśmy poszkodowani. Szkoda w tym wypadku zawiera się w różnicy pomiędzy wartością pojazdu sprzed szkody, czyli w stanie bezwypadkowym, a wartością pojazdu po jego naprawieniu.

Szkoda ta w terminologii prawnicznej nosi nazwę: utraty wartości handlowej

Oczywistym jest, iż zakłady ubezpieczeń niechętnie informują swoich klientów o możliwości dochodzenia odszkodowania za utratę wartości handlowej dlatego też jakiś czas temu Komisja Nadzoru Finansowego wydała wytyczną dotyczącą tego rodzaju szkody.

I tak zgodnie z jej treścią:

„Zakład ubezpieczeń powinien, przy ustalaniu wysokości świadczenia z umowy ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów, uwzględniać utratę wartości handlowej pojazdu, w przypadkach, w których utrata taka nastąpiła.

Zakład ubezpieczeń po otrzymaniu zgłoszenia roszczenia, powinien przekazywać uprawnionemu, informację o możliwości zgłoszenia roszczenia z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu niezależnie od formy i trybu zgłoszenia roszczenia.

Zakład ubezpieczeń powinien – z własnej inicjatywy, kierując się zasadą ostrożnego zarządzania zakładem ubezpieczeń – badać zasadność uwzględnienia w rezerwach techniczno-ubezpieczeniowych ewentualnego zobowiązania zakładu ubezpieczeń z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu powstałej w wyniku uszkodzenia i po uwzględnieniu naprawy pojazdu w związku z zaistniałą szkodą niezależnie od tego, czy uprawniony zgłosił roszczenie w tym zakresie.

Zakład ubezpieczeń badając zasadność uwzględnienia w

kwocie świadczenia utraty wartości handlowej pojazdu powinien przyjąć zasadę indywidualizacji oceny roszczenia z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy.”

Co za tym idzie warto się zastanowić i skonsultować z specjalistą, czy po odebraniu swojego samochodu z warsztatu nie przysługuje nam jeszcze jakieś odszkodowanie.

Nowe Rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące zasad wypłaty zadośćuczynień dla poszkodowanych w wypadkach samochodowych i ich rodzin

Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała, iż przygotowuje dla towarzystw ubezpieczeniowych rekomendacje wskazujące ubezpieczycielom sposób prowadzenia i niejako oczekiwany rezultat postępowania likwidacyjnego w sprawach szkód osobowych. Czyli takich, gdzie wynikiem wypadku komunikacyjnego jest powstanie uszczerbku na zdrowiu lub śmierci uczestnika zdarzenia.

Rekomendacje Komisja ma przygotować do końca pierwszego półrocza bieżącego roku, a przygotowywane są one na podstawie linii orzeczniczej sądów powszechnych jak i Sądu Najwyższego.

W zasadzie taki krok Komisji, do którego w mniejszym lub większym zakresie ubezpieczyciele się dostosują, można powitać z pewnym zadowoleniem.

Z moich osobistych obserwacji wynika, iż wprowadzone wcześniej rekomendacje dotyczące likwidacji szkód związanych z uszkodzeniem pojazdów w dużym zakresie uporządkowały rynek.

Widać to chociażby po zmniejszeniu się liczby spraw, które otrzymuję do prowadzenia od moich klientów prowadzących warsztaty samochodowe. W coraz większej liczbie spraw ubezpieczyciel płaci w sposób przyzwoity uwzględniając także koszty wynajmu pojazdu zastępczego jak i parkowania pojazdu.

Można więc założyć, iż wprowadzenie rekomendacji także w segmencie zadośćuczynień spowoduje większą chęć ubezpieczycieli do wypłacania godnego zadośćuczynienia ofiarom wypadków drogowych.

Z informacji Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wynika, iż kwoty przyznawane przez towarzystwa ubezpieczeniowe są nawet i czterokrotnie niższe w stosunku do zasądzanych przez sądy.

Wprowadzenie wytycznych, do których poszkodowani będą mogli dotrzeć zwiększy na pewno ich świadomość prawną, a z drugiej strony zakład ubezpieczeń podlegający kontroli KNF w swoich decyzjach będzie musiał się do nich odnosić.

autor: Bartosz Kowalak radca prawny w Kancelarii adwokacko radcowskiej Kacprzak Kowalak sp.p. w Poznaniu: http://kacprzak.pl/odszkodowania

OC, odszkodowanie a rowery na samochodowym dachu

W zeszłym roku na majowy weekend wybrałem się na Rugię, która słynie z bardzo dobrej infrastruktury rowerowej. Rowery zabrałem ze sobą umieszczając je na bagażniku dachowym. I w zasadzie okoliczność ta nie stanowiłaby inspiracji do napisania niniejszego posta, gdyby nie informacja jaką otrzymał mój kolega od swojego agenta ubezpieczeniowego. Otóż agent namówił go ( nota bene też prawnika) do zakupu najdroższego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym motywując to tym, iż ubezpieczenie OC nie obejmuje szkód spowodowanych umieszczonymi na dachu rowerami.

Byłby to spory problem w przypadku spowodowania szkody, a właściwie jej zakres mógłby być bardzo finansowo dotkliwy. Nie problem wyobrazić sobie sytuację, gdy spadający rower zmusza do manewru inne auto, które wjeżdża w kolejne i kraksa i tysiące złotych czy euro odszkodowania do wyłożenia z własnej kasy. Słowem gdyby tak było, to mocno bym się zastanawiał nad transportem rowerów.

Zgodnie z Ustawą o UBEZPIECZENIACH OBOWIĄZKOWYCH, UBEZPIECZENIOWYM FUNDUSZU GWARANCYJNYM I POLSKIM BIURZE UBEZPIECZYCIELI KOMUNIKACYJNYCH z dnia 22 maja 2003 r. (Dz.U. Nr 124, poz. 1152)
Art. 34 [Odszkodowanie za wyrządzoną szkodę]

1. Z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, będącą następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia.
2. Za szkodę powstałą w związku z ruchem pojazdu mechanicznego uważa się również szkodę powstałą podczas i w związku z:
1) wsiadaniem do pojazdu mechanicznego lub wysiadaniem z niego;
2) bezpośrednim załadowywaniem lub rozładowywaniem pojazdu mechanicznego;
3) zatrzymaniem lub postojem pojazdu mechanicznego.

Niewątpliwie gdy rower spadnie w trakcie jazdy i wyrządzi szkodę, to mamy do czynienia z sytuacją, w związku z ruchem pojazdu mechanicznego. Bądź co bądź gdyby nie ruch tego pojazdu, to by rower nie spadł. Raczej nie miałbym więc żadnych wątpliwości co do faktu, iż ubezpieczenie obowiązkowe OC obejmuje także tego typu szkody.

Penetrując jednak głębiny internetu natknąłem się na inny problem, który może był przyczynkiem do takiego a nie innego twierdzenia agenta, który ubezpieczał mojego kolegę. Otóż znalazłem pogląd, iż w przypadku, gdy doszło do wypadku z winy innego kierowcy, w wyniku którego to wypadku dojdzie do uszkodzenia rowerów znajdujących się w bagażniku rowerowym, wówczas ubezpieczyciel ma prawo do odmowy odszkodowania w zakresie w jakim szkoda obejmuje zniszczone rowery. Uzasadnieniem dla tej koncepcji jest twierdzenie, iż rowery nie są rzeczą, która zwykle jest przewożona w samochodzie, a co za tym idzie brak jest adekwatnego związku przyczynowo skutkowego pomiędzy kolizją pojazdów, a uszkodzeniem rowerów.
Z takim poglądem również nie sposób się zgodzić. Po pierwsze skoro istnieje cały przemysł produkcji bagażników rowerowych, co więcej są przepisy odnoszące się do tego typu konstrukcji, to nie sposób uznać, iż przewożąc rower na dachu, czy na klapie auta działamy w jakikolwiek sposób niestandardowy. Zresztą wystarczy popatrzeć na drogi w trakcie długiego weekendu, czy wakacji- auta z załadowanymi rowerami pojawiają się co chwilę.
Natomiast inną kwestią jest oczywiście kwestia własnej polisy autocasco, ta może i pewnie bardzo często tak jest, wyłączać odpowiedzialność ubezpieczyciela w sytuacji gdy dojdzie do uszkodzenia rowerów, czy samochodu przez rowery w bagażniku. Tutaj jednak trzeba by zbadać treśc stosownych ogólnych warunków ubezpieczenia.

 

Czy sprawca wypadku obowiązany do zapłaty zadośćuczynienia lub nawiązki w postępowaniu karnym może żądać jej zwrotu od zakładu ubezpieczeń?

Powodując kolizję drogową poza samymi zniszczeniami w uczestniczących w zdarzeniu pojazdach osoba odpowiedzialna za wypadek doprowadza także do zranienia lub śmierci jego uczestników. Tym samym poza odpowiedzialnością o charakterze cywilnym kierowca pociągany jest także pod odpowiedzialność karną. Jednym z elementów wyroku są orzekane środki karne w postaci zadośćuczynienia lub nawiązki płaconej na rzecz osoby pokrzywdzonej.

W związku z tym pojawia się pytanie, czy tak wypłacone kwoty przez sprawcę wypadku można odzyskać od zakładu ubezpieczeń, który tego sprawce ubezpieczał?

Dość długo odpowiedź na te pytanie była negatywna, Sąd Najwyższy a za nim sądy powszechne przyjmowały bowiem, iż środki karne mają dość ścisły charakter karny, co za tym idzie bliżej im do kary jaka nakładana jest na sprawcę niż do środka mającego polepszyć sytuacje osoby poszkodowanej.

Jak jednak wiadomo, tylko „krowa nie zmienia poglądów”, a jako że Sąd Najwyższy krową nie jest, to i swój pogląd zmienił.

Uchwałą z dnia 13 lipca 2011 roku, sygn. akt III CZP 31/11 Sąd Najwyższy uznał, że: Sprawca wypadku komunikacyjnego, wobec którego zastosowano środek karny polegający na obowiązku naprawienia szkody (art. 46 § 1 w związku z art. 39 pkt 5 k.k.), może domagać się od ubezpieczyciela – na podstawie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów – zwrotu świadczenia zapłaconego na rzecz pokrzywdzonego.

Uzasadniając swoje stanowisko Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że nie ma dostatecznych podstaw do uznania, że środek karny w postaci obowiązku naprawienia szkody pełni wyłącznie funkcję penalną czy resocjalizacyjną. Taka funkcja niewątpliwie ma istotne znaczenie; jeżeli środek taki został orzeczony, powinnością skazanego jest jego wykonanie, zatem nie może żądać, aby inny podmiot za niego to uczynił. Nie oznacza to jednak, że funkcja penalną jest jedyna, czy też że wykazuje przewagę nad funkcją kompensacyjną. Sama nazwa tego środka karnego wskazuje, że jego istotą jest naprawienie wyrządzonej przestępstwem szkody. Warunkiem jego orzeczenia w wyroku karnym jest istnienie w dacie wyrokowania szkody w całości lub części, nie orzeka się go zatem, jeżeli szkoda została naprawiona przez sprawcę albo inną osobę. Ani tego środka, ani też nawiązki stanowiącej substytut naprawienia szkody, jak również zadośćuczynienia nie orzeka się, jeżeli roszczenie wynikające z popełnienia przestępstwa jest przedmiotem innego postępowania albo o roszczeniu tym prawomocnie orzeczono (art. 415 § 5 k.p.k.). Jeżeli orzeczone środki karne nie pokrywają całej szkody, pokrzywdzony może dochodzić dodatkowych roszczeń w postępowaniu cywilnym (art. 415 § 6 k.p.k.). Już zatem przepisy kodeksu karnego i kodeksu postępowania karnego wskazują, że przy orzekaniu tego środka karnego (a także nawiązki czy zadośćuczynienia) chodzi nie tylko o represję wobec sprawcy czy jego resocjalizację, ale także, a nawet przede wszystkim, o naprawienie wyrządzonej pokrzywdzonemu szkody. Trzeba też dodać, że jeżeli po wydaniu wyroku karnego szkoda zostanie naprawiona przez inną osobę, skazany może się uchylić od wykonania nałożonego nim obowiązku naprawienia szkody, wnosząc o pozbawienie tytułu wykonawczego w tej części wykonalności. Zasadnicze znaczenie ma zatem fakt, czy szkoda została naprawiona. Wyżej wskazano, że środek karny powinien wykonać skazany, który nie może żądać, aby uczyniła to inna osoba. Pokrzywdzony nie jest jednak pozbawiony możliwości wystąpienia z roszczeniem o naprawienie szkody bezpośrednio przeciwko ubezpieczycielowi (art. 19 u.b.o.) i nie można wykluczyć sytuacji, w której ubezpieczyciel spełni świadczenie zanim środek karny zostanie wykonany.

Zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela, wynikający z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, określa art. 822 § 1 k.c. Zgodnie z tym przepisem, zakład ubezpieczeń zobowiązany jest do zapłacenia określonego w umowie ubezpieczenia odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na rzecz której została zawarta umowa ubezpieczenia. Gdy chodzi o ubezpieczenia komunikacyjne, zakres ten konkretyzuje art. 34 ust. 1 u.b.o., zgodnie z którym z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, której następstwem jest śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia. Z żadnego z tych przepisów nie wynika wykluczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela w wypadku, w którym obowiązek naprawienia szkody orzeczony został jako środek karny.

Wykonanie przez sprawcę wypadku komunikacyjnego orzeczonego wobec niego środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody nie pozbawia go możliwości wystąpienia przeciwko ubezpieczycielowi z roszczeniem regresowym na podstawie umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Nie ma bowiem w istocie znaczenia, czy sprawca spełnił świadczenie wobec poszkodowanego dobrowolnie, czy też zobowiązany do tego wyrokiem karnym. Skoro naprawił szkodę, może domagać się zwrotu spełnionego świadczenia. Pozwany odpowiada w granicach odpowiedzialności cywilnej sprawcy (art. 13 ust. 2 u.b.o.).

Co więcej uznanie, iż orzeczenie w postępowaniu karnym środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody wyklucza możliwość regresu ze strony sprawcy wypadku w stosunku do ubezpieczyciela oznaczałoby, iż w istocie wyłącznie poszkodowany decyduje, czy odszkodowanie ma zapłacić ubezpieczony sprawca, czy też ubezpieczyciel. Tymczasem sens i cel obowiązkowych ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej sprawcy polega właśnie na tym, aby w ostatecznym rozrachunku koszt naprawienia szkody – w granicach określonych w ustawie i umowie – pokrył ubezpieczyciel w zamian za składkę zapłaconą przez ubezpieczonego sprawcę.

Cytowana uchwała SN z 13 lipca 2011 roku dotyczy obowiązku naprawienia szkody wynikającego z treści art. 46 § 1 k.k. ( nawiązki) , nie mniej jednak w mojej ocenie brak jest podstaw by przyjąć, iż stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w omawianym orzeczeniu nie odnosi się do nawiązki, orzeczonej na podstawie art. 46 § 2 k.k.

Na poparcie powyższego stanowiska przytoczyć można choćby wyrok Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2014 roku WA 29/13 lex 1433729) zgodnie z którym nawiązkę z art. 46 § 2 k.k. traktuję się jako tożsamą z naprawieniem szkody „ jeżeli pokrzywdzony złożył wniosek o zasądzenie zadość uczynienia w trybie art. 46 k.k., to wydając wyrok skazujący sąd był zobowiązany do uwzględnienia takiego wniosku, wybierając pomiędzy zasądzeniem zadośćuczynienia a nawiązki”. Nawiązka ma analogiczny, kompensacyjny charakter jak środek karny w postaci obowiązku naprawienia szkody i orzekana jest w jego miejsce w szczególności w sytuacji istnienia utrudnień dowodowych w ścisłym określeniu wysokości szkody.

Powyższe stanowisko stało się ugruntowane w orzecznictwie nie tylko Sądu Najwyższego ale także sądów apelacyjnych i okręgowych w całej Polsce. Tytułem przykładu wskazać można na wyroki: Sądu Apelacyjnego w Wrocławia z dnia 3 kwietnia 2014 r., sygn. akt I ACa 196/14, Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 26 stycznia 2015 r., sygn. akt I C 937/14 czy Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 18 kwietnia 2014 r., sygn. akt II Ca 552/14. W szczególności Sąd Okręgowym w Kielcach w swoim wyroku z 26 stycznia 2015 r. powołując się bezpośrednio na uchwałę Sądu Najwyższego z 13 lipca 2011 r. zasądził na rzecz powoda kwotę zapłaconej wcześniej przez niego dla pokrzywdzonego nawiązki, akcentując zbieżny charakter środka karnego w postaci obowiązku naprawienia szkody i nawiązki.

Podsumowując jeżeli kierowca został skazany, albo umorzono wobec niego warunkowo postępowanie nakładając jednocześnie na jego osobę obowiązek zapłaty nawiązki lub zadośćuczynienia, to po jego zapłacie przysługuje mu uprawnienie do żądania zwrotu zapłaconych kwot od swojego ubezpieczyciela.