Biczowy Uraz kręgosłupa – jak podczas wypadku dochodzi do mechanizmu smagnięcia biczem.

 

Taki filmik znalazłem dzisiaj w odmętach internetu.

Pan profesor z medycznego punktu widzenia opisuje mechanizm powstania urazu „smagnięcia biczem.

 

 

 

 

A na temat smagnięcia biczem i odszkodowania, zadośćuczynienia należnego za ten uszczerbek na zdrowiu, szeroko już pisałem na łamach bloga. (Te wpisy można znaleźć pod tym LINKIEM jak i pod TYM a o urazie biczowym warto jeszcze poczytać w TYM MIEJSCU jak i TUTAJ. )

Reklamy

Nowa strategia ubezpieczycieli w sprawach związanych z odszkodowaniem za uraz biczowy kręgosłupa spowoduje, iż wielu ich własnych ubezpieczonych stanie się przestępcami?

110825-F-NW611-010_(6142719341)
By NATO Training Mission-Afghanistan (110825-F-NW611-010) [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)%5D, via Wikimedia Commons

W kilku ostatnich podejściach do bloga szeroko komentowałem kwestie związane z dochodzeniem odszkodowania za skutki wypadku drogowego w postaci urazu biczowego kregosłupa – whiplash. ( Te wpisy można znaleźć pod tym LINKIEM jak i pod TYM a o urazie biczowym warto jeszcze poczytać w TYM MIEJSCU jak i TUTAJ. )

Strategia w tych wydawałoby się błahych sprawach polega na kwestionowaniu każdej okoliczności związanej z wypadkiem, między innymi zakłady ubezpieczeń zgłaszają w odpowiedzi na pozew wniosek o przeprowadzenie opinii biegłych z dziedziny rekonstrukcji wypadków wraz z biegłym z dziedziny medycyny na okoliczność ustalenia, czy siły działające w wyniku wypadku,uszkodzenia pojazdu i opis zdarzenia pozwalają uznać, iż w tym danym wypadku mogło dojść do wyzwolenia energii, która spowodowałaby uraz skrętny kręgosłupa.

Problem jaki wówczas pojawia się dla poszkodowanych, to konieczność przejścia bardzo skomplikowanego procesu jak i większe ryzyko w grze, w związku z koniecznością przeprowadzenia kosztownych opinii, które to koszty nierzadko mogą być nawet i większe jak dochodzone roszczenie.

Co oczywiste wielu poszkodowanych przed taką perspektywą się ugnie. W konsekwencji ubezpieczyciel oszczędzi dla swoich akcjonariuszy kwoty niewypłaconego odszkodowania.

Po jednej z ostatnich rozpraw, gdzie Sąd pomimo zgłaszanych przeze mnie obiekcji dopuścił dowód z opinii biegłego, choć sam stwierdził, iż oczywiście wie, iż opinia będzie jednoznacznie dla poszkodowanego korzystna zasugerował mi jeszcze jedną drogę podejścia do sprawy.

Sąd zapytał mojego Klienta, poszkodowanego funkcjonariusza Policji, czy przeciwko sprawcy szkody było prowadzone postępowanie karne, które zakończyło się skazaniem sprawcy za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza.

Jakie to ma znaczenie?

Wynika to wprost z treści Kodeksu postępowania cywilnego, który to Kodeks w art. 11 wskazuje:

Ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Jednakże osoba, która nie była oskarżona, może powoływać się w postępowaniu cywilnym na wszelkie okoliczności wyłączające lub ograniczające jej odpowiedzialność cywilną.

Co taki zapis oznacza dla sprawy poszkodowanego, który chce dochodzić zadośćuczynienia, odszkodowania od ubezpieczyciela lub sprawcy, gdy ten ostatni wcześniej już został skazany w sprawie karnej?

Oznacza to nie mniej nie więcej, iż sąd cywilny rozpatrujący sprawę karną musi uznać odpowiedzialność sprawcy i jego ubezpieczyciela co do zasady, o ile oczywiście ta zasada wynika z treści wyroku. Więcej w wpisie, który uczyniłem pod tym LINKIEM.

Przekładając powyższe na sprawy związane z odszkodowaniem, zadośćuczynieniem za uraz skrętny kręgosłupa, uraz biczowy oznacza, to iż w sytuacji, w której sąd karny uznałby sprawce wypadku za winnego popełnienia przestępstwa z art. 177 K.k., którego skutkiem był rozstrój zdrowia w postaci urazu biczowego, to wówczas Sąd cywilny nie ma w ogóle prawa badać tej okoliczności i musi ją przyjąć za wykazaną.

W większości przypadków związanych z urazem typu whiplash w ogóle nie jest prowadzona sprawa karna, gdyż w momencie wypadku emocje, adrenalina zagłuszają ból ze strony kręgosłupa.

Dopiero następnego dnia, po kilku dniach chory, poszkodowany zgłasza się na SOR z bólami karku i nie myśli już o tym, żeby specjalnie zawiadamiać organy ścigania, iż w wyniku wypadku doszło do naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwających ponad 7 dni.

Sprawa więc kończy się mandatem.

Gdyby jednak poszkodowany po wystąpieniu urazów skierował do Policji, prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez kierowcę- sprawcę przestępstwa wówczas przedmiotem ustaleń Sądu byłby związek między wypadkiem a urazem. Co istotne z punktu widzenia poszkodowanego w procesie karnym nie występowałby najprawdopodobniej ubezpieczyciel, a co ważniejsze jego koszty spoczywałby na Skarbie Państwa.

Jaki z tego wniosek?

Jeżeli poszkodowany będzie się spodziewał takiej postawy ubezpieczyciela jak ostatnimi czasy, to w jego interesie jest skierowanie sprawy najpierw na drogę karną.

Jaki z tego wniosek dla ubezpieczycieli?

Jeżeli w tym kierunku pójdzie praktyka działań poszkodowanych, to będą odpowiedzialny za obecność swoich klientów w KRK – Krajowym Rejestrze Karnym.

 

O nowej strategii ubezpieczycieli w walce sądowej z osobami dochodzącymi zadośćuczynienia za uraz biczowy kręgosłupa.

Whiplash
autor: Bruce Blaus CC BY-SA 4.0

Uraz biczowy kręgosłupa, w nomenklaturze lekarsko-rehabilitacyjnej  inaczej whiplash, czy smagnięcie biczem,jest jednym z najczęstszych urazów do jakich dochodzi w wyniku wypadków komunikacyjnych.

W zasadzie wystarczy niewielkie w swej sile uderzenie by głowa doznała nagłego przyspieszenia powodując nagły skręt szyi i uderzenie w zagłówek, szybę, czy słupek.

O urazie tym i możliwości dochodzenia zadośćuczynienia z tego tytułu pisałem już zresztą w tym artykule: URAZ BICZOWY.

Po moich obserwacjach i rozmowach z osobami reprezentującymi ubezpieczycieli wynika, iż osoby poszkodowane w ten sposób mają w chwili obecnej wysoką świadomość istnienia tego typu urazu. Nie traktują bólów głowy i drętwienia karku jako przemijającego schorzenia, ale leczą się neurologicznie i z tego tytułu oczekują od ubezpieczycieli należnego zadośćuczynienia.

Problem ten w odczuciu ubezpieczycieli jest już bardzo istotny, co zresztą sam potwierdzam, około połowa wszystkich spraw związanych z uszczerbkiem na zdrowiu jakie trafiają do mnie do kancelarii, to właśnie urazy skrętne kręgosłupa o charakterze biczowym.

Co prawda kwoty jakie można uzyskać z tytułu urazu biczowego nie są jednostkowo wysokie ( najczęściej od kilku do kilkunastu tysięcy złotych), to jednak liczone przez tysiące poszkodowanych robią już wrażenie w oczach akcjonariuszy spółek ubezpieczeniowych.

Dlatego też ubezpieczyciela, z tego co obserwuję, i co zostało mi nieoficjalnie potwierdzone prowadzą wojnę z tego typu roszczeniami.

 

 

Jak to wygląda w praktyce.

Po pierwsze w chwili obecnej praktycznie większość  szkód, które są zgłaszane ubezpieczalniom załatwiane są odmownie. Ubezpieczyciel nie tylko nie proponuje godziwej kwoty tytułem zadośćuczynienia, ale wręcz  nie proponuje żadnej kwoty.

Zdaniem ubezpieczyciela najczęściej:

a) szkoda nie ma związku z wypadkiem, a jest efektem zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa. Co ciekawe zwyrodnienia kręgosłupa pojawiają się praktycznie u każdego po przekroczeniu trzydziestego, czterdziestego roku życia.

b) siły wyzwolone w wyniku kolizji nie mogły doprowadzić do powstania uszczerbku na zdrowiu. W skrócie, jak auto nie jest w kawałkach a poszkodowany w częściach, to zdaniem ubezpieczycieli jakieś tam puknięcie przy 30-40 na godzinę nie powoduje żadnego obrażenia u pasażerów. Jest to moim zdaniem pogląd absolutnie błędny- sam kiedyś   w poślizgu przy 5 km na godzinę zostałem uderzony przez kierowcę, który nie mógł wyhamować na lodzie. Mimo że w moim aucie co najwyżej była wgnieciona tablica rejestracyjna,to ja  sam odczuwałem ból kręgosłupa przez prawie dwa tygodnie.

c) zgłaszany uraz nie wiąże się z uszczerbkiem na zdrowiu i ma charakter jedynie przemijający, pogląd ten nie do końca się potwierdza po opinii biegłych. Zdarzają się osoby, u których biegły mimo stwierdzenia skrętnego urazu kręgosłupa orzeka zerowy uszczerbek, ale najczęściej uszczerbek ten wynosi od 5 do 15%.

Sama odmowa z jakiejkolwiek z wyżej powołanych przyczyn nie byłaby tragedią. Zostaje bowiem sąd, który po rocznym lub i dłuższym postępowaniu wyda stosowny wyrok.

Niemniej jednak w chwili obecnej sprawy związane z biczowym, skrętnym urazem kręgosłupa zamiast pozostać raczej sprawami błahymi i prostymi z punktu widzenia przewodu sądowego stają się sprawami bardzo siermiężnymi i skomplikowanymi pod kątem dowodowym.

Co robią bowiem zakłady ubezpieczeń?

Kwestionują wszystko i na każdą możliwą okoliczność powołują biegłego. Robią to w bardzo oczywistym celu, o czym będzie niżej.

I tak po pierwsze.

Ubezpieczyciele kwestionują swoją odpowiedzialność za skutki spowodowania wypadku. Zdarza się to nawet w wypadku sytuacji, gdy ten sam ubezpieczyciel wcześniej swoją odpowiedzialność uznał i np. wypłacił odszkodowanie za szkodę całkowitą. W tej sytuacji wnoszą o powołanie biegłego z dziedziny rekonstrukcji wypadków i przeprowadzenie całego procesu ustalania odpowiedzialności kierowcy. w tym także słuchania świadków zdarzenia, kolizji, wypadku.

Sam ostatnio miałem sytuację, w której taki wniosek pomimo wcześniejszej wypłaty złożył jeden z ubezpieczycieli. Na szczęście sąd tak długo „grillował” niedoświadczonego aplikanta reprezentującego ubezpieczyciela, aż ten uznał co do zasady odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń.

Po drugie pojawia się kolejny w moim odczuciu kuriozalny wniosek dowodowy. Otóż ubezpieczyciela wnoszą aby powołać biegłego z dziedziny rekonstrukcji wypadków oraz biegłego z dziedziny medycyn celem wykonania wspólnej opinii, na okoliczność czy wyzwolone w wyniku kolizji drogowej, czy wypadku komunikacyjnego siły mogły doprowadzić do  powstania rzeczonego urazu. Moim osobistym zdaniem dowód taki nie powinien, ale jest, dopuszczany. Tego typu okoliczność po pierwsze jest praktycznie nie sprawdzalna- nikt nie nagrywa bowiem filmu w jaki sposób zachowała się szyja poszkodowanego w momencie wypadku, aby móc to ustalić. Po drugie moim zdaniem nie ulega wątpliwości, iż nie ma tutaj konieczności sięgania do wiedzy specjalnej, jest oczywistym dla mnie, iż w wyniku jakiejkolwiek kolizji może dojść do urazu.

Równie dobrze za chwilę ubezpieczyciele będą żądać biegłego na okoliczność, czy można złamać nogę na chodniku, albo wybić sobie żeby spadając na twarz z roweru.

Bez przesady. Niemniej jednak aby tej przesady nie było musi zainterweniować sędzia. Przypuszczalnie z czasem jak w entej sprawie te wnioski znowu będą się powtarzać z błahej sprawy czyniąc sądowego tasiemca sędziowie będą je oddalać. Na ten moment w dużej części dowód ten jest dopuszczany.

Po trzecie ubezpieczyciela żądają także aby biegły neurolog wypowiedział się także na temat istnienia wcześniejszych zwyrodnień, czy urazów. W tym zakresie nie miałbym do taktyki obrony ubezpieczalni zastrzeżeń.

Wracając natomiast do celu jaki przyświeca ubezpieczycielom. Zwłaszcza, iż w większości przypadków i tak te sprawy przegrają i zamiast zapłacić łącznie z odsetkami i kosztami 10-20 tys złotych, zapłacą o 10 tyś więcej w każdej sprawie, tym samym taka taktyka wydawałaby się bezsensowna ekonomicznie. Oczywistym jest, iż przy dochodach jakiegokolwiek poszkodowanego jakikolwiek ubezpieczyciel dysponuje wręcz nieograniczonymi środkami.

Po pierwsze i najważniejsze ubezpieczalnie chcą zmusić poszkodowanych do rzucania ręcznika jeszcze przed wyjściem na ring.  Jeżeli poszkodowany, który chce dochodzić 5-10 tyś, będzie miał wiedzę, że owszem może tę kwotę dostanie, ale po 3-4 latach procesu. Po wizycie u 3 biegłych i po 10 rozprawach. Do tego będzie ryzykował kosztami na poziomie 10 tys złotych, czyli większymi od dochodzonego roszczenia. Przez wszystkie te lata, rozprawy będzie mu się sugerować, iż jest symulantem i oszustem, to wiele osób po prostu sobie odpuści.

Po drugie jak już ktoś w tym sądzie się znajdzie, to w takiej perspektywie jak wyżej będzie znacznie bardziej chętny do zawarcia korzystnej dla ubezpieczalni ugody.

Co można w tej sytuacji zrobić. No cóż zacisnąć pięści i nie ustępować, to po pierwsze. Po  drugie uważam, że warto w każdej takiej sprawie występować o interwencje do Rzecznika finansowego. Być może po setnej takiej skardze problem zostanie zauważony.

A że problem jest realny i dotyka wielu osób pozwolę sobie zacytować maila jakiego otrzymałem od Czytelniczki bloga:

„Dzień dobry Panie Bartoszu,

Pozwoliłam sobie napisać teraz do Pana na maila (dwa razy prosiłam już Pana o pomoc w komentarzach na blogu, skorzystałam z Pana rad i za nie dziękuję), ale teraz chciałam zapytać Pana czy istnieje jakaś możliwość konsultacji z zapoznaniem się przez Pana z moją dokumentacją.

Bardzo Pana proszę ja już po prostu zaczynam się denerwować, nie tylko tym, że przegram, ale przede wszystkim, że ja nie udźwignę tego finansowo. W sprawie było już dwóch biegłych, a teraz  pozwany wystąpił jeszcze o biegłego od rekonstrukcji zdarzeń podobno biegły z tej dziedziny jest bardzo drogi. Zastanawiam się czemu o niego wystąpili skoro już mają dwie opinie biegłych (ortopedy i neurologa), którzy twierdzą, że doznałam owszem urazu skręcenia kręgosłupa, ale uszczerbku na zdrowiu nie doznałam, tak więc po co dalej to ciągnąć, skoro i tak już wygrali tą sprawę, ja naprawdę tego wszystkiego nie rozumiem,  bardzo żałuję, że w ogóle się zdecydowałam na pójście do sądu.

Z niecierpliwością będę czekała na Pana odpowiedź.”

„Charakter uszkodzenia świadczy o tym, iż nie mogło dojść do wygenerowania sił bezwładnościowych zdolnych do spowodowania uszkodzeń ciała.”

Cytat, który posłużył mi za tytuł niniejszego posta pochodzi wprost z decyzji jednego z ubezpieczycieli. A w całości brzmiał on dokładnie tak: ”Z dokumentacji zgromadzonej w postępowaniu likwidacyjnym wynika, że do zderzenia pojazdu którym Pani podróżowała, z samochodem Volkswagen doszło w wyniku niezachowania niezbędnego odstępu od poprzedzającego pojazdu i najechania na tył samochodu przez kierującego pojazdem Volkswagen.Charakter uszkodzenia świadczy o tym, iż nie mogło dojść do wygenerowania sił bezwładnościowych zdolnych do istotnego przemieszczenia Pani jako podróżującej pojazdem, a w konsekwencji nie mogło dojść do uszkodzeń ciała.”

Co w tym takiego ciekawego, iż zdecydowałem się na ten temat napisać  niniejszy artykuł?

Otóż z mojej obserwacji poczynionej w oparciu o sprawy moich Klientów, które przyszło mi prowadzić wynika, iż jest to swego rodzaju nowa moda wśród zakładów ubezpieczeń na decyzję odmowną. Czyli taką, w której ubezpieczyciel w ogóle odmawia wypłaty odszkodowania, czy zadośćuczynienia za powstały u osoby poszkodowanej uszczerbek na zdrowiu twierdząc, iż w wyniku opisanego wypadku nie mogło dojść do rozstroju zdrowia u osoby poszkodowanej.

Ubezpieczyciel twierdzi więc, iż siły które działały w wyniku zderzenia się dwóch aut nie mogły spowodować np urazu kręgosłupa, jak w sprawie, której decyzja ta dotyczy.

W skrócie auta puknęły się tak słabo, że nic nikomu nie mogło się stać.

Co ciekawe akurat w sprawie, z której wziąłem powyższy cytat, wydanie takiej decyzji jest całkowitym pudłem, które tylko ośmiesza ubezpieczalnie.

Zderzenie aut było bowiem na tyle poważne, iż chociażby w wyniku kolizji samochodowej uległ połamaniu fotel do przewożenia dziecka jak i powyginaniu uległy elementy karoserii.

Poszkodowana natomiast doznała urazu kręgosłupa, co najmniej o charakterze tzw urazu biczowego lub nawet bardziej poważnego. Leczenie jeszcze trwa więc ostateczna diagnoza nie jest jeszcze pewna.

Najczęściej natomiast taka decyzja dotyczy własnie urazu określanego jako smagnięcie biczem. O smagnięciu biczem, urazie biczowy, czy whiplash pisałem TUTAJ , tak więc tylko krótko zreferuje, iż jest to uraz kręgosłupa w odcinku szyjnym, który nie znajduje potwierdzenia w badaniach obrazowych. Co skrzętnie wykorzystują ubezpieczyciele negując powstanie tego typu urazu.

Jak więc podejść to takiej decyzji?

No cóż, sam kiedyś brałem udział w banalnej kolizji. Kierowca jadący za mną na osiedlowej uliczce zima wpadł w poślizg i stuknął delikatnie moje auto. Prędkości były skrajnie małe, między 5 a 10 km/h.

Mimo że auto było nieuszkodzone to ta niewielka siła uderzenia wystarczyła aby mój kręgosłup bolał przed dwa tygodnie.

Dlatego też, bazując na własnym doświadczeniu, jestem przekonany, że nawet niewielkie siły oddziaływające przy uderzeniu dwóch aut mogą spowodować daleko idące konsekwencje zdrowotne, zwłaszcza w obszarze kręgosłupa.

Co więc należy zrobić?

Nie poddawać się i wejść w spór z ubezpieczalnią.

Najpierw można się odwołać, a jeżeli to nie pomoże, to trzeba skierować swoje kroki do sądu.

Jestem przekonany, że jeżeli rzeczywiście do obrażeń doszło w deklarowanych okolicznościach, to wyrok będzie uwzględniał powództwo osoby poszkodowanej.