Korekta wartości pojazdu – dotycząca koniecznych napraw

675px-Automobile_Calendar_for_1906_by_Edward_Penfield

Zgodnie z instrukcją do programów eksperckich pomagających kosztorysować szkody w pojazdach za konieczne naprawy pojazdu uważa się określony kwotowo koszt usunięcia stwierdzonych uszkodzeń i niesprawności pojazdu. Ujęte w tej pozycji koszty naprawy nie mogą stanowić kryterium dla innych zastosowanych korekt np. korekty stanu technicznego i dbałości o pojazd.

Korekta z tytułu napraw koniecznych nie wpływa na wyliczenie wartości pojazdu będącej podstawą do oszacowania jego wartości w stanie uszkodzonym.

Zgodnie z powyższą instrukcją za zastosowaniem korekty dotyczącej koniecznych napraw przemawia okresowa niesprawność pojazdu i związana z tym konieczność wykonania naprawy, co powoduje obniżenie wartości pojazdu. Do napraw tych zaliczamy przykładowo: naprawy elementów oblachowania i powłok lakierniczych, wymianę pękniętych: szyby, zderzaka, szkła lampy itp. lub naprawy niesprawnych mechanizmów i zespołów. Koszt naprawy takich uszkodzeń należy wyliczyć przyjmując pełny koszt robocizny i materiałów lakierniczych oraz koszt części skorygowany o wskaźnik amortyzacji, określany stosunkiem wartości pojazdu będącego przedmiotem wyceny w stanie nieuszkodzonym do ceny pojazdu nowego tego samego typu i modelu. Koszty robocizny ustalamy na podstawie pracochłonności jednostkowej poszczególnych czynności naprawczych, zgodnej lub zbliżonej do norm producenta oraz średnich stawek za roboczogodzinę na danym terenie.

Wyliczenie dokonane w taki sposób odzwierciedli realną wartość pojazdu.

Reklamy

Czy zakład ubezpieczeń przyjmuje różne stawki za roboczogodzinę za pracę mechaniczne i blacharskie w zależności od sposobu zakwalifikowania szkody?

Crashed_sports_carRaz jeszcze wrócę do Raportu Rzecznika Finansowego, o którym pisałem w TUTAJ I TUTAJ.

Powrócę w kontekście wniosku Raportu, który stanowi odpowiedź na zadane w tytule pytanie. Pewnie każdy z Czytelników, który ma lub miał do czynienia z wyceną szkody dokonywaną przez ubezpieczyciela doskonale zna odpowiedź na to pytanie.

Przypomnę tylko, iż w pewnych okolicznościach dla ubezpieczyciela znacznie bardziej  opłacalnym sposobem likwidacji szkody jest tzw. likwidacja w oparciu o szkodę całkowitą. Wówczas od wartości odszkodowania odlicza się wartość wraku, co może dać lepszy finansowo rezultat niż refundacja kosztów naprawy auta.

Dlatego też ubezpieczycielowi często zależy, aby szkodę rozliczyć jako całkowitą.

No cóż Rzecznik Finansowy Ameryki nie odkrył, ale cytując fragment jego raportu utwierdzimy się w przekonaniu, iż:

„Analiza poszczególnych skarg dotyczących problematyki roboczogodzin
w odniesieniu do stawek zaprezentowanych powyżej prowadzi do następujących wniosków:

– W procesach likwidacji szkód komunikacyjnych metodą kosztorysową widoczny jest
brak jakichkolwiek obiektywnych kryteriów określania stawek za roboczogodzinę prac
blacharskich i lakierniczych.

W przypadku kwalifikacji szkody jako całkowitej zakłady
ubezpieczeń stosują stawki obowiązujące w autoryzowanych stacjach obsługi lub nawet
właściwe dla pojazdów marek premium; w przypadku szkód częściowych ubezpieczyciele stosują stawki za roboczogodzinę znacznie odbiegające (mniejsze) od tych stawek.

Ubezpieczyciele, pomimo zapewnień, że stosowane przez nich stawki są stawkami
rynkowymi, nie są w stanie przedstawić żadnych dowodów potwierdzających to stanowisko.”

Stawki za roboczogodzinę za pracę mechaniczne i blacharskie stosowane przez zakłady ubezpieczeń

Niedawno pisałem o co prawda już trochę uleżałych wynikach Raportu opublikowanego przez Rzecznika Finansowego Raportu dotyczącego stawek za roboczogodzinę prac blacharskich, lakierniczych i mechanicznych na polskim rynku usług motoryzacyjnych.

Jeżeli nie mieliście Państwo okazji się zapoznać, to podsumuje, iż Rzecznik Finansowy wskazał, iż na 2015 r.

 wynikały następujące kwoty:

warsztaty nieautoryzowane – od 80 do 100 zł netto,

warsztaty autoryzowane – od 120 do
125 zł netto.

Zestawienie wysokości stawek za roboczogodzinę w poszczególnych
województwach w warsztatach zrzeszonych w organizacjach rzemieślniczych Związku
Rzemiosła Polskiego pozwala określić stawki następująco:

stawka minimalna, średnia dla wszystkich województw – 85 zł netto,

stawka maksymalna, średnia dla wszystkich województw – 174 zł netto.

Dla kontrastu wiec przytoczę może jeszcze wyniki z analizy skarg kierowanych do Rzecznika Finansowego, na działalność ubezpieczycieli, gdzie na ten sam okres ustalono, iż zakłady ubezpieczeń dla własnych swoich obliczeń
„stosują następujące stawki za roboczogodzinę:

– w przypadku kwalifikacji szkody jako całkowitej – od 80 zł do 150 zł netto,
wskazując, że są to średnie stawki na danym rynku;

– w przypadku kwalifikacji szkody jako częściowej, likwidowanej metodą
kosztorysową – od 41 zł do 70 zł netto, wskazując również, że są to średnie stawki na danym rynku;

– w przypadku dokonania naprawy i przedstawienia na to dowodu – ubezpieczyciele
dokonują weryfikacji stawek za roboczogodzinę do poziomu od 90 zł do 100 zł netto,
wskazując także, że są to średnie stawki na danym rynku;

– w przypadku szkód likwidowanych z dobrowolnego ubezpieczenia autocasco –
ubezpieczyciele po otrzymaniu dokumentu potwierdzającego dokonanie naprawy dokonują
weryfikacji stawek za roboczogodzinę do poziomu od 90 zł do 130 zł netto, wskazując, że są to średnie stawki na danym rynku. ” ( cyt za Raportem Rzecznika)

Jaki z tego wniosek?

Tu też posłużę się cytatem z Rzecznika:

„Po przeanalizowaniu stawek stosowanych przez zakłady
ubezpieczeń w kosztorysach napraw w przypadku szkód częściowych można zauważyć, iż stawki za roboczogodzinę zawarte w kosztorysach opracowywanych przez zakłady
ubezpieczeń nie mają żadnego uzasadnienia w realiach rynkowych.”

Stawki za roboczogodzinę za pracę blacharskie i mechaniczne na polskim rynku usług motoryzacyjnych

512px-HinausautoPonad dwa lata temu na łamach niniejszego bloga pojawił się wpis dotyczący opublikowanego przez Rzecznika Finansowego Raportu dotyczącego stawek za roboczogodzinę prac blacharskich, lakierniczych i mechanicznych na polskim rynku usług motoryzacyjnych.

Ostatnimi czasy miałem mailową dyskusję z jednym z Czytelników bloga, prowadzącym warsztat samochodowy, którą podsumować można pytaniem: „Jakie stawki za pracę blacharskie i mechaniczne stosowane przez warsztaty samochodowe są zasadne? Tak aby w ewentualnym procesie sądowym  Sąd zasądził odszkodowanie obejmujące te stawki.

No cóż wiadomo, iż wiele tu zależy od biegłego, który w danej konkretnej sprawie wyda swoją opinię.

Niemniej jednak tytułem wskazówki warto się odwołać do dobrej roboty Rzecznika Finansowego, który sporządził w 2015 raport, a który pozwolę sobie zacytować:

„Z analizy wysokości stawek za roboczogodzinę prac blacharskich i lakierniczych
przedstawionej w prezentacji M. Mankiewicza Stawki za roboczogodzinę w warsztatach
samochodowych, DEKRA Polska Sp. z o.o., prezentacja przedstawiona podczas 4. Forum
Ubezpieczeń Komunikacyjnych w dniu 26 marca 2009 r. wynikają następujące kwoty:

warsztaty nieautoryzowane – od 80 do 100 zł netto,

warsztaty autoryzowane – od 120 do
125 zł netto.

Zestawienie wysokości stawek za roboczogodzinę w poszczególnych
województwach w warsztatach zrzeszonych w organizacjach rzemieślniczych Związku
Rzemiosła Polskiego pozwala określić stawki następująco:

stawka minimalna, średnia dla wszystkich województw – 85 zł netto,

stawka maksymalna, średnia dla wszystkich województw – 174 zł netto.

Po przeanalizowaniu stawek stosowanych przez zakłady
ubezpieczeń w kosztorysach napraw w przypadku szkód częściowych można zauważyć, iż stawki za roboczogodzinę zawarte w kosztorysach opracowywanych przez zakłady
ubezpieczeń nie mają żadnego uzasadnienia w realiach rynkowych.”

 

 

Jak się zabezpieczyć wynajmując auto z OC sprawcy przed nieuczciwym wynajmującym?

512px-3_tourist_helping_artist_blacksmith_in_finland
By Wasapl (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)%5D, via Wikimedia Commons

Kiedyś w jednym z wpisów porównywałem sytuację poszkodowanych do kawałka żelaza znajdującego się pomiędzy młotem a kowadłem.

Nie bez przesady jest w tym sporo racji. Z jednej strony ubezpieczyciel, który zainteresowany jest żywo w tym, aby wypłacone odszkodowanie było jak najniższe – bo wówczas po prostu zarabia.

Z drugiej warsztat samochodowy, czy firma wynajmująca auto z OC sprawcy, która zainteresowana jest w tym, aby koszty naprawy auta i wynajmu pojazdu były jak największe- bo wówczas po prostu zarabia.

A po środku poszkodowany, który chce naprawić swoje auto i nie dokładać do szkody, za którą przecież nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

Niestety przy tak aktywnym kowadle iskry lecące spod młota mogą niekiedy oparzyć naszego poszkodowanego.

Nie jest bowiem wykluczona sytuacja, w której warsztat, firma wynajmująca auto zastępcze z Oc sprawcy tak napompuje koszty, ze sąd ich nie zasądzi.

Co wówczas? Dopłacać do własnej szkody?

 

Odwołam się odpowiadając na to pytanie do maila, którego nie dawno dostałem od Czytelniczki bloga Pani Anny:

„Witam,

uprzejmie proszę o radę, najpierw opis sytuacji:

w dniu kolizji (jestem poszkodowana) samochód został odholowany do warsztatu, w którym przyjęto go na parking kasacyjny (podpisała mowę o przyjęciu samochodu na parking kasacyjny). Podpisałam też upoważnienie na cesję wierzytelności z tytułu holowania, postoju na parkingu, najmu auta zastępczego.

Szkoda została zarejestrowana dziś w towarzystwie sprawcy (Aviva).

Zarówno, w Avivie, jak i w firmie w której zostawiłam samochód poinformowano mnie, że z uwagi na rok produkcji samochodu  zapewne będzie szkoda całkowita.

Samochód czeka już na oględziny rzeczoznawcy.

Zaznaczę, że samochód nie został dopuszczony przez policję do ruchu, ale jego uszkodzenia nie są duże i na pewno (pomimo szkody całkowitej) będę go naprawiać.

Pytanie:

kiedy zabrać samochód z parkingu (czy czekać na decyzję TU,/ już po oględzinach rzeczoznawcy). Zastanawiam, się na odbiorem auta, gdyż  w TU usłyszałam, że koszt postoju auta na tym parkingu jest wysoki (40 zł/ doba), a ja wyczytałam w interenecie, że TU nie zawsze chcą zwracać pieniądze za cały okres parkowania samochodu (od dnia wystąpienia szkody do dnia wypłaty odszkodowania). Często zwracają tylko do dnia dokonania oględzin.

Zaznaczę na koniec, że zgodnie z podpisaną przeze mnie umową o przyjęciu auta na parking kasacyjny, jeśli odbiorę auto „w trakcie likwidacji szkody całkowitej w czasie jej trwania” – czyli przed decyzją TU o szkodzie całkowitej, jestem zobowiązana do zapłaty kosztów m. in.parkingu.

Do zapłaty za parking jestem zobowiązana również, jeśli TU odmówi wypłaty odszkodowania (rozumiem, że odszkodowania np, z tytułu parkowania samochodu, czy tego odszkodowania wypłaconego z tytułu szkody całkowitej?)

Będę bardzo wdzięczna z możliwie pilną poradę – może ona być odpłatna  – nie ma problemu (zawsze to niższy koszt niż jeśli dam się naciągnąć jakiejś firmie z związku z tą kolizją).

Anna”

 

No cóż sytuacja w której znalazła się Pani Anna, to właśnie opisane wyżej miejsce miedzy młotem a kowadłem.

 

Jakie znaleźć zatem rozwiązanie?

 

Dogadać się z kowadłem – czyli z firmą wynajmującą auto z Oc sprawcy. Wynajmujący jest żywo zainteresowany w tym aby najem trwał jak najdłużej, toteż w sytuacji, w której poszkodowana bojąc się konsekwencji finansowych odebrałaby auto najpewniej by stracił.

Dlatego też na pewno będzie skory do ustępstw, które będą wyglądały tak:

 

InkedP70905-182549-2_LI

Kiedy warsztat samochodowy powinien przedstawić faktury źródłowe?

Kilka wpisów temu pisałem o braku podstaw do żądania przez zakład ubezpieczeń od osoby poszkodowanej, która naprawiła auto w serwisie samochodowym, tzw. faktur źródłowych.

Konkluzja tego artykułu była taka, iż ubezpieczyciel nie może uzależniać przyznania odszkodowania od przedstawienia źródłówek, a wiec faktur dokumentujących fakt nabycia części, a jedynym istotnym dokumentem jest rachunek za naprawę wystawiony przez auto serwis.

Jest jednak pewna sytuacja, w której poszkodowany powinien wymóc na warsztacie aby te faktury źródłowe zostały mu przedstawione.

W sytuacji gdy mamy miejsce do czynienia z szkodą całkowitą, tj. gdy hipotetyczna wartość kosztów naprawy auta przewyższa wartość auta sprzed wypadku, poszkodowany może mimo wszystko podjąć decyzję o naprawie auta.

Żaden przepis prawa ( w przypadku szkód z OC) nie obliguje bowiem poszkodowanego aby uszkodzony w wyniku wypadku pojazd naprawiać w oparciu o części nowe i do tego w autoryzowanym serwisie naprawczym.

Poszkodowany ma również prawo aby auto naprawić w oparciu o części używane lub tzw. zamienniki.

Przy takiej opcji naprawy przewidywane koszty mogą być znacznie niższe od wartości auta ustalonej dla potrzeb szkody całkowitej. Tym samym można by twierdzić, iż nie zachodzi sytuacja, w której mamy do czynienia z szkodą całkowitą. W konsekwencji więc ubezpieczyciel powinien wypłacić odszkodowanie w oparciu o rachunek za naprawę wystawiony przez warsztat samochodowy.

W tej jednak sytuacji ubezpieczyciel może kwestionować ten rachunek, twierdząc np, iż ceny części zostały celowo zaniżone, aby dopasować koszty naprawy do wartości auta.

Dlatego też w takiej sytuacji warsztat naprawczy powinien przedstawić faktury źródłowe dokumentujące koszt zakupionych części i wówczas w toku prowadzonego postępowania sądowego można żądać, aby biegły oceniający wysokość szkody dokonał kalkulacji przy uwzględnieniu cen zawartych w fakturach zakupu części zamiennych.

 

Jak podejść do zmian na rynku wynajmu pojazdów zastępczych- poradnik dla warsztatów samochodowych

Verkehrsunfall_L261_06
By Huhu Uet (Own work) [CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)%5D, via Wikimedia Commons

Pisałem ostatnio o małym trzęsieniu ziemi jakie na rynek wynajmu pojazdów zastępczych z Oc sprawcy wywrze ostatnio wydana uchwała Sądu Najwyższego.

Dla przypomnienia:

Uchwała z  dniu 24 sierpnia 2017 r. w sprawie pod sygn. akt: III CZP 20/17 o następującej treści:

​”Wydatki na najem pojazdu zastępczego poniesione przez poszkodowanego,  przekraczające koszty zaproponowanego przez ubezpieczyciela skorzystania z takiego pojazdu są objęte odpowiedzialnością z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, jeżeli ich poniesienie było celowe i ekonomicznie uzasadnione.”

Oczywistym jest, ze ubezpieczyciele od razu dostosują swoja strategię do tego orzeczenia i można spodziewać się, iż w każdej szkodzie z Oc sprawcy poszkodowany będzie otrzymywał ofertę wynajmu pojazdu zastępczego od ubezpieczyciela lub od firmy wskazanej przez niego.

Taka oferta w połączeniu z spodziewaną linią orzeczniczą sądów powszechnych, które można się spodziewać zaakceptują w pełni sens wyżej cytowanej uchwały, wymusza na podmiotach żyjących z najmu pojazdów z Oc sprawcy, tj. firmach, dla których taki model biznesowy był jedynym sensem istnienia jak i warsztatów samochodowych przyjęcie pewnej strategii.

Dotychczasowy model działania może bowiem skończyć się oddaleniem składanych pozwów i  koniecznością poniesienia znacznych kosztów procesu, biegłego i prawnika zakładu ubezpieczeń.

Jak więc powinien podejść do tematu wynajmu pojazdu zastępczego przedsiębiorca prowadzący np. warsztat samochodowy, który dodatkowo przy najmie oferuje swojemu klientowi wynajem auta zastępczego?

Po pierwsze i najważniejsze!

W myśl tezy wyżej cytowanej uchwały żeby ubezpieczyciel mógł żądać obniżenia stawki musi przedstawić ofertę.

Jeżeli nie ma oferty, nie sposób będzie ubezpieczycielowi postawić zarzut, o którym mowa w orzeczeniu Sądu Najwyższego.

Tak wiec kluczowym jest ustalenie, czy oferta została poszkodowanemu złożona, a jeżeli została złożona, to jakiej jest ona treści i czy jest ona wykonalna.

Co to oznacza?

Jestem przekonany, że realizując założenia tej uchwały w swoim planie biznesowym ubezpieczyciele, w krótkim czasie a być może nawet i w dłuższym również, nie będą w stanie zapewnić odpowiedniej liczby pojazdów zastępczych.

Bardzo często zachodzić będzie więc sytuacja, w której poszkodowany nawet jeżeli otrzyma ofertę, to gdy się na nią zgodzi, albo zadzwoni do wskazanej firmy nagle się dowie, ze akurat pojazdów nie ma, były wczoraj, albo będą za tydzień.

W takiej sytuacji oferta mniej atrakcyjna finansowo będzie musiała być uznana za uzasadnioną. Niemniej jednak przedsiębiorca wynajmujący pojazd zastępczy będzie musiał mieć tę okoliczność wykazaną. Trzeba wiec zbierać maile, czy zapisywać nazwiska potencjalnych świadków.

Drugą istotną kwestią będzie analiza jakości oferty. Trudno na razie przewidzieć jak te oferty będą wyglądały i być może nie będą one zawierały żadnych dodatkowych składników poza ceną wynajmu za dobę, ale możliwe, że wskazana przez ubezpieczyciela wypożyczalnia będzie doliczać opłaty za przekroczenie limitu kilometrów, za dodatkowe ubezpieczenie, czy drugiego kierowcę.

W tej sytuacji warsztat samochodowy, czy firma „auto z Oc sprawcy” w zasadzie ma jedno wyjście może po prostu dostosować swoją ofertę do oferty ubezpieczalni.

Siłą rzeczy tnąc swój zysk, ale pozostając nadal na rynku.

W przypadku warsztatów samochodowych, które głównie zarabiają na naprawie, a nie na najmie  jest jeszcze jedna opcja.

Z moich obserwacji wynika, iż nawet gdy ubezpieczyciela dają pojazd zastępczy, to w zasadzie jedynie na krótkie okresy. Często po tygodniu już zadają zwrotu. Można więc rozważyć sytuację, w której poszkodowany najpierw skorzysta z ich oferty, a po zwrocie auta ubezpieczalni, na dalszą procedurę likwidacji szkody wynajmie auto już na zasadach rynkowych.

W każdym razie kluczem jest ustalanie ofert ubezpieczyciela i zbieranie dowodów tę ofertę dokumentujących pod kątem jej jakości i realności.