Czy uszkodzenie pojazdu z uwagi na niedomknięcie drzwi można kwalifikować jako rażące niedbalstwo uzasadniające odmowę wypłaty odszkodowania?

Taka sytuacja faktyczna z praktyki mojej Kancelarii: Klientka zapinając fotela samochodowy dziecka nie domknęła drzwi pasażera. Następnie cofając autem uderzyła otwartymi drzwiami o słupek ogrodzenia. W wyniku uderzenia doszło do wgniecenia drzwi i uszkodzenia lakieru. Szkoda wyceniona na około 8 tyś złotych i zgłoszona ubezpieczycielowi.

Ten natomiast wydaną decyzją odmówił wypłaty odszkodowania z ubezpieczenia autocasco mojej mandantki. Decyzja odmowna została uzasadniona lakonicznie, że szkoda powstała umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa w związku ruchem pojazdu, w którym nie zamknięto drzwi.

Faktycznie art. 827 Kodeksu cywilnego daje takie uprawnienie:

§ 1. Ubezpieczyciel jest wolny od odpowiedzialności, jeżeli ubezpieczający wyrządził szkodę umyślnie; w razie rażącego niedbalstwa odszkodowanie nie należy się, chyba że umowa lub ogólne warunki ubezpieczenia stanowią inaczej lub zapłata odszkodowania odpowiada w danych okolicznościach względom słuszności.

Czy zatem każda nieuwaga i zwykłe gapiostwo można kwalifikować jako mające charakter rażącego niedbalstwa, a w konsekwencji uprawnienia ubezpieczyciela do odmowy zapłaty odszkodowania.

Moim zdaniem w tej konkretnej sytuacji nie sposób było mówić o takim nagannym zachowaniu kierującej.

W wniesionym odwołaniu od decyzji odmownej wskazałem, iż nie zostało skonkretyzowane ani zachowanie, które miałoby być rażącym niedbalstwem ani kto miałby się dopuścić takiego zachowania. Tymczasem okoliczności powstania szkody nie tylko nie pozwalają przypisać kierowcy jakiejkolwiek formy winy, a na pewno wykluczają niedbalstwo (tym bardziej rażące niedbalstwo).

Szkoda powstała przy wjeżdżaniu pojazdem z terenu posesji. Po zapięciu dziecka w fotelu kierowca zbyt lekko zamknął drzwi od samochodu, że te pozostały niedomknięte. Nieszczęśliwie, wychylenie drzwi było na tyle znikome, że kierowca (poszkodowana) nie była w stanie tej nieprawidłowości zauważyć; tym bardziej, że była już noc i ciemno.

W tym miejscu należy przypomnieć stanowisko Sądu Najwyższego w przedmiotowej kwestii. Zgodnie z wyrokiem SN z dnia 29 stycznia 2009 r. (V CSK 291/08): Wynikające z postanowień o.w.u. AC ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela nie może być dalej idące, aniżeli przyznane mu normą imperatywną w odniesieniu do tego typu ubezpieczenia, a wynikającą z art. 827 § 2 k.c., w brzmieniu tego przepisu obowiązującym przed dniem 10 sierpnia 2007 r. Tym samym ocena rażącego niedbalstwa nie może odbiegać od tej, którą przyjmuje się w orzecznictwie. W tym samym wyroku Sąd Najwyższy wskazuje: „Rażące niedbalstwo” to coś więcej niż brak zachowania zwykłej staranności w działaniu (…). Wykładnia tego pojęcia powinna zatem uwzględniać kwalifikowaną postać braku zwykłej lub podwyższonej staranności w przewidywaniu skutków działania. Chodzi tu o takie zachowanie, które graniczy z umyślnością.

Jaśniej charakter rażącego niedbalstwa określa Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 stycznia 2006 r. (V CSK 90/05): Rażące niedbalstwo ubezpieczającego zachodzi tylko wtedy, gdy stopień naganności postępowania drastycznie odbiega od modelu właściwego w danych warunkach zachowania się dłużnika. Brak zaś stwierdzenia tak ujętej winy oznacza, że ubezpieczający, nawet jeśli dopuścił się określonego zaniedbania w sposób zawiniony, jest uprawniony – a zakład ubezpieczeń zobowiązany – do odszkodowania.

O tym, jak należy oceniać rażące niedbalstwo w konkretnej sprawie poucza Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 maja 2005 r. (III CK 522/04): By ocenić, czy dopuszczono się rażącego niedbalstwa, w pierwszej kolejności należy ustalić, czy określone zachowanie może być oceniane jako zwykłe niedbalstwo w rozumieniu art. 355 § 1 k.c. Dopiero przesądzenie tej kwestii czyni aktualnym dokonywanie oceny, czy niedbalstwo to oceniać można jako rażące.

Podsumowując twierdziłem, iż trudno w niniejszej sprawie doszukać się u poszkodowanego jakiegokolwiek przejawu drastyczności w swym zachowaniu. Na pewno takim zachowaniem nie jest niezauważenie przez nią niedomkniętych drzwi.

No cóż z naszą argumentacją ubezpieczyciel się nie zgodził i podtrzymał odmowę. Jednakże wezwany na pomoc Sąd Rejonowy w Poznaniu nie miał tu żadnych wątpliwości i należne odszkodowanie zasądził.

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań

www.prawnikpoznanski.pl

Kiedy decyzja zakładu ubezpieczeń nie wpływa na bieg przedawnienia. I gdzie można znaleźć mały haczyk

Jak pisałem w poście dotyczącym przedawnienia roszczeń w stosunku do zakładów ubezpieczeń, przedawnienie, to ulega przerwaniu w wyniku zgłoszenia roszczenia ubezpieczycielowi, a biegnie ono na nowo od momentu wydania decyzji kończącej postępowanie.

Wszystko, to stosownie do treści art 819§ 4. Kodeksu cywilnego:

Bieg przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela przerywa się także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Bieg przedawnienia rozpoczyna się na nowo od dnia, w którym zgłaszający roszczenie lub zdarzenie otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia.

Czytaj dalej „Kiedy decyzja zakładu ubezpieczeń nie wpływa na bieg przedawnienia. I gdzie można znaleźć mały haczyk”

Czy zakład ubezpieczeń może wstrzymać się z wydaniem decyzji, zapłatą odszkodowania do czasu zakończenia postępowania karnego?

St_Georges_Hall_Court_Room
autor: Michael D Beckwith CC BY #.0

Dość powszechną sytuacją w procesie likwidacji szkód jest wstrzymanie się przez zakład ubezpieczeń z wypłatą odszkodowania z uwagi na fakt, iż przeciwko sprawcy wypadku toczy się postępowanie karne.

Ubezpieczyciel tłumaczy, iż w zasadzie dopiero Sąd może ocenić, czy sprawca wypadku rzeczywiście jest sprawcą wypadku i co za tym idzie decyzja zostanie podjęta dopiero po wydaniu wyroku i dalej jego uprawomocnieniu się.

Nie trzeba dodatkowo tłumaczyć, iż takie postępowanie potrafi trwać nawet i rok dwa. W tym czasie odszkodowania, zadośćuczynienie nie widać.

Czy zatem ubezpieczycielowi przysługuje taka kompetencja i czy należy faktycznie pokornie czekać aż tryby powolnej maszyny sprawiedliwości wymielą wyrok, który pozwoli ubezpieczycielowi na podjęcie decyzji.

Ubezpieczyciel powołuje się przy tym na art. 14 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. Nr 124, poz. 1152 ze zm.), zgodnie z którym:

Art. 14

1. Zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie w terminie 30 dni licząc od dnia złożenia przez poszkodowanego lub uprawnionego zawiadomienia o szkodzie.

2. W przypadku gdyby wyjaśnienie w terminie, o którym mowa w ust. 1, okoliczności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości odszkodowania okazało się niemożliwe, odszkodowanie wypłaca się w terminie 14 dni od dnia, w którym przy zachowaniu należytej staranności wyjaśnienie tych okoliczności było możliwe, nie później jednak niż w terminie 90 dni od dnia złożenia zawiadomienia o szkodzie, chyba że ustalenie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości odszkodowania zależy od toczącego się postępowania karnego lub cywilnego. W terminie, o którym mowa w ust. 1, zakład ubezpieczeń zawiadamia na piśmie uprawnionego o przyczynach niemożności zaspokojenia jego roszczeń w całości lub w części, jak również o przypuszczalnym terminie zajęcia ostatecznego stanowiska względem roszczeń uprawnionego, a także wypłaca bezsporną część odszkodowania.

Co za tym idzie teoretycznie ubezpieczyciel ma rację, albo inaczej istnieje norma prawna, która pozwalałaby mu opóźnienie procesu likwidacji szkody.

Pamiętać jednak przy tym należy, iż zakład ubezpieczeń został obłożony także pewnym obowiązkiem, którym jest przeprowadzenie własnych ustaleń co do okoliczności powstania szkody i ustalenia sprawcy. Ubezpieczyciel nie może więc bezwolnie czekać na rozstrzygnięcie postępowania karnego, ale sam musi spróbować ustalić, czy wina sprawcy jest jednak do ustalenia.

Tak chociażby orzekł Sąd Apelacyjny w Lublinie w wyroku o sygn. Akt: I ACa 703/13 – wyrok SA Lublin z dnia 05-02-2014:

Obowiązek przeprowadzenia prawidłowego postępowania likwidacyjnego przez ubezpieczyciela w kontekście roszczenia odsetkowego uprawnionego

To na ubezpieczycielu ciąży obowiązek przeprowadzenia prawidłowego postępowania likwidacyjnego, którego celem jest nie tylko ocena zasadności roszczeń zgłaszanych przez poszkodowanego, ale również zebranie materiału umożliwiającego ocenę zakresu przedmiotowych roszczeń. Nieprawidłowości w toku postępowania likwidacyjnego nie mogą prowadzić do przerzucenia na ubezpieczonego negatywnych konsekwencji z tym związanych.”

Jak to się przekłada na praktykę?

Moim zdaniem tylko i wyłącznie w przypadku sytuacji wyjątkowych, w których trudno określić kto ponosi odpowiedzialność za dane zdarzenie drogowe, gdy są różne sprzeczne opinie biegłych w takiej sprawie można uznać za dopuszczalne wstrzymanie się z wydaniem decyzji o wypłącie odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Dobitnie ujął to Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku o sygn. Akt: I ACa 1291/13 – wyrok SA Kraków z dnia 13-12-2013:

Ratio legis art. 14 ustawy z 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (t.j. Dz.U. z 2013r. poz. 392), podobnie jak i art. 817 KC, opiera się na uprawnieniu do wstrzymania wypłaty odszkodowania w sytuacjach wyjątkowych, gdy istnieją niejasności odnoszące się do samej odpowiedzialności ubezpieczyciela albo wysokości szkody. Ustanawiając krótki termin spełnienia świadczenia ustawodawca wskazał na konieczność szybkiej i efektywnej likwidacji szkody ubezpieczeniowej. Po otrzymaniu zawiadomienia o wypadku ubezpieczyciel – jako profesjonalista korzystający z wyspecjalizowanej kadry i w razie potrzeby z pomocy rzeczoznawców (art. 355 § 2 KC) – obowiązany jest do ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności, czyli samodzielnego i aktywnego wyjaśnienia okoliczności wypadku oraz wysokości powstałej szkody. Nie może też wyczekiwać na prawomocne rozstrzygnięcie sądu. Bierne oczekiwanie ubezpieczyciela na wynik toczącego się procesu naraża go na ryzyko popadnięcia w opóźnienie lub zwłokę w spełnieniu świadczenia odszkodowawczego.”

Tak więc jeżeli jest to sytuacja typowa, gdzie nie ma większych wątpliwości co do osoby sprawcy można iść od razu z pozwem do Sądu żądając dodatkowo zapłaty odsetek za opóźnienie.

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań

www.prawnikpoznanski.pl

Współczynnik odchylenia przy lakierowaniu – sprytna sztuczka ubezpieczyciela na obniżenie odszkodowania

Współczynnik odchylenia przy lakierowaniu – kolejny sposób ubezpieczyciela na zaniżenie odszkodowania

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.


Czy ubezpieczyciel może pomniejszyć odszkodowanie o „współczynnik odchylenia przy lakierowaniu”? Nie – i sądy konsekwentnie to potwierdzają. Stosowanie współczynnika odchylenia (np. 67%) przy wycenie materiałów lakierniczych jest tak samo nieuzasadnione jak amortyzacja części zamiennych. Jak trafnie ujął to jeden z moich klientów: „Panie mecenasie, w jaki sposób ja mam zdobyć używany lakier samochodowy – zeskrobać ze starej części czy co?”


Spis treści

  1. O amortyzacji wie każdy – ale co ze współczynnikiem odchylenia?
  2. Czym jest współczynnik odchylenia przy lakierowaniu?
  3. Dlaczego jego stosowanie jest niedopuszczalne?
  4. Co na to sądy?

O amortyzacji wie każdy – ale co ze współczynnikiem odchylenia?

Większość poszkodowanych, którym przydarzyła się stłuczka likwidowana z OC sprawcy, wie lub szybko znajdzie w internecie, że niedopuszczalne jest stosowanie przez ubezpieczycieli amortyzacji części zamiennych. Amortyzacji, czyli wyliczania odszkodowania z potrąceniem procentowo wyrażonej wartości odpowiadającej rzekomemu zużyciu technicznemu części składających się na pojazd.

Ale w kalkulacjach naprawy, które poszkodowany otrzymuje od ubezpieczyciela, pojawia się jeszcze jeden punkt obniżający należne odszkodowanie: współczynnik odchylenia przy lakierowaniu – np. 67%.

I o tym mówi się znacznie rzadziej.


Czym jest współczynnik odchylenia przy lakierowaniu?

Programy eksperckie (Audatex, Eurotax) pokazują wartość materiału lakierniczego obejmującą nie tylko sam lakier, ale także koszty składające się na jego zastosowanie:

  • marżę handlową warsztatu,
  • koszty czynności dodatkowych (przygotowanie, mieszanie, aplikacja).

W teorii zastosowanie współczynnika odchylenia ma prowadzić do określenia „czystej” wartości lakieru – bez narzutów powstających w procesie lakierowania pojazdu.

W praktyce jest to kolejny sposób na sztuczne zaniżenie odszkodowania.

Element kalkulacji Wartość pełna Po współczynniku 67%
Materiał lakierniczy 1 000 zł 670 zł
Różnica (strata poszkodowanego) 330 zł

Dlaczego jego stosowanie jest niedopuszczalne?

Argumenty przeciwko współczynnikowi odchylenia są analogiczne do tych przeciwko amortyzacji:

1. Brak podstaw przy faktycznej naprawie

Jeśli poszkodowany naprawił pojazd i zapłacił za lakierowanie rynkową cenę – nie ma żadnych podstaw, by ubezpieczyciel wypłacał mniej niż rzeczywisty koszt.

2. Odszkodowanie ma odpowiadać szkodzie rzeczywistej

Zgodnie z art. 361 § 2 Kodeksu cywilnego odszkodowanie obejmuje straty, które poszkodowany poniósł. Skoro odszkodowanie ma odpowiadać poniesionej szkodzie, to winno odpowiadać cenom rynkowym jej usunięcia, a nie teoretycznym cenom „przed narzutami”.

3. Nie istnieje „używany lakier”

O ile można sobie jeszcze wyobrazić zakup używanej części zamiennej po cenie odpowiadającej wartości po amortyzacji, to – jak zauważył mój klient – nie sposób „zdobyć używany lakier samochodowy”. Materiały lakiernicze są z definicji jednorazowe.

4. Brak uzasadnienia w aktach szkody

Ubezpieczyciele stosują współczynnik odchylenia automatycznie, bez jakiejkolwiek analizy konkretnego przypadku. Nie wyjaśniają, dlaczego akurat 67% czy 55%, ani na jakiej podstawie prawnej dokonują tego potrącenia.


Co na to sądy?

Sądy konsekwentnie kwestionują stosowanie współczynnika odchylenia. Przytoczę dwa wyroki:

Wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia, VIII Wydział Cywilny, sygn. akt VIII C 1510/12 z dnia 24 lipca 2013 r.:

„Powodowi przysługiwało odszkodowanie w pełnej wysokości równej rzeczywiście poniesionej szkodzie. Brak było zatem podstaw do zastosowania współczynnika amortyzacji przy cenach części zamiennych, czy też współczynnika odchylenia przy pracach lakierniczych, jak to uczyniła w swojej kalkulacji strona pozwana. Poszkodowany nie jest bowiem zobowiązany do poszukiwania części najtańszych, lecz części, dzięki którym możliwe jest przywrócenie samochodu do stanu sprzed wypadku z zachowaniem wszystkich jego parametrów i funkcji.”

Sąd powołał się także na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2002 r., sygn. akt I CKN 1466/99.

Wyrok Sądu Rejonowego, sygn. akt I C 1128/13 z dnia 6 maja 2014 r.:

„Pozwany nie wyjaśnił, w oparciu o jaką podstawę dokonał «urealnienia» cen części niezbędnych do wykonania naprawy, zaniżając ich ceny o 45%, czy też zaniżając koszty prac lakierniczych o 33% i stosując tzw. «współczynnik odchylenia».”


Praktyczne wskazówki

Jeśli w kalkulacji od ubezpieczyciela widzisz „współczynnik odchylenia” przy lakierowaniu:

  1. Złóż reklamację – powołaj się na art. 361 § 2 KC i wskaż, że odszkodowanie ma odpowiadać rzeczywistej szkodzie.
  2. Zażądaj wyjaśnienia – niech ubezpieczyciel wskaże podstawę prawną i faktyczną zastosowania tego współczynnika.
  3. Porównaj kalkulacje – zamów własną wycenę w niezależnym warsztacie lub u rzeczoznawcy.
  4. Rozważ drogę sądową – orzecznictwo jest jednoznacznie korzystne dla poszkodowanych.

FAQ – Najczęściej zadawane pytania

Czym jest współczynnik odchylenia przy lakierowaniu? To procentowe pomniejszenie wartości materiałów lakierniczych w kalkulacji naprawy, stosowane przez ubezpieczycieli w celu obniżenia odszkodowania. Ubezpieczyciel twierdzi, że „urealniona” wartość lakieru jest niższa niż wykazywana przez programy eksperckie.

Czy ubezpieczyciel może stosować współczynnik odchylenia? Sądy konsekwentnie uznają, że nie ma do tego podstaw prawnych. Odszkodowanie ma odpowiadać rzeczywistej szkodzie, a nie teoretycznym wartościom „przed narzutami”.

Jaka jest różnica między amortyzacją a współczynnikiem odchylenia? Amortyzacja dotyczy części zamiennych (potrącenie za rzekome zużycie). Współczynnik odchylenia dotyczy materiałów lakierniczych (potrącenie za rzekome narzuty). Oba są równie nieuzasadnione.

Co zrobić, gdy ubezpieczyciel zastosował współczynnik odchylenia? Złożyć reklamację, zażądać pełnej wypłaty i w razie odmowy – rozważyć drogę sądową. Orzecznictwo jest korzystne dla poszkodowanych.

Czy mogę dochodzić dopłaty do odszkodowania za współczynnik odchylenia? Tak. Roszczenie o dopłatę przedawnia się z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia (art. 442¹ KC).


Podsumowanie

Współczynnik odchylenia przy lakierowaniu to kolejna – obok amortyzacji części – metoda sztucznego zaniżania odszkodowań przez ubezpieczycieli. Nie ma dla niej podstaw prawnych, a sądy konsekwentnie przyznają rację poszkodowanym. Jeśli w Twojej kalkulacji pojawił się taki współczynnik – masz prawo dochodzić pełnego odszkodowania.


Bartosz Kowalak – radca prawny, wspólnik w KOWALAK JĘDRZEJEWSKA KONRADY I PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI. Od lat zajmuję się prawem odszkodowawczym z pasją. Więcej o mojej praktyce znajdziecie na www.prawnikpoznanski.pl.

Masz pytanie o zaniżone odszkodowanie? Zostaw komentarz lub napisz: kancelaria@prawnikpoznanski.pl


Źródła:

  • Art. 361 § 2 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny
  • Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2002 r., sygn. akt I CKN 1466/99
  • Wyrok SR dla Wrocławia-Śródmieścia z dnia 24 lipca 2013 r., sygn. akt VIII C 1510/12
  • Wyrok SR z dnia 6 maja 2014 r., sygn. akt I C 1128/13

Przedawnienie roszczeń o odszkodowanie za hałas wobec lotniska Ławica w Poznaniu

640px-Port_Lotniczy_Ławica_RB2
Radomil CC CY 30- Port Lotniczy Poznań Ławica

Jakieś dwa lata temu upłynął termin zawity ( a więc nieprzekraczalny) do wystąpienia z roszczeniami wobec poznańskiego lotniska Ławica o odszkodowanie z tytułu obniżenia wartości nieruchomości położonych w obszarze ograniczonego użytkowania OOU, czy z tytułu poniesienia kosztów na adaptację akustyczną.

Wiele osób zamieszkujących wówczas strefę poprzerywało bieg terminu przedawnienia poprzez zgłoszenie roszczenia do lotniska i przeprowadzenie procedury zawezwania do próby ugodowej.

Zabieg ten podyktowany był niepewnością co do kwot zasądzanych od lotniska.

Pytanie jakie w związku z tym się pojawia, to kiedy przedawnia się roszczenie względem lotniska, czy również z końcem analogicznego dwuletniego terminu.

Rozwiązanie w tym temacie przyniósł wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 grudnia 2013 roku (sygn. akt II CSK 161/13, zgodnie to z którym termin przedawnienia roszczeń o odszkodowanie za hałas w związku z utworzeniem obszaru ograniczonego użytkowania wynosi 10 lat od daty ustanowienia obszaru.

Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, iż: „Wprowadzony w art. 129 ust. 4 p.o.ś. termin 2-letni do „wystąpienia z roszczeniem”, biegnący od dnia wejścia w życie roszczeń ustanowionych w ust. 1-3 tego przepisu, wyłożony został w wyroku z dnia 10 października 2008 r. (II CSK 216/08, nie publ. poza bazą Lex nr 577165) jako zawity termin do zgłoszenia roszczeń, niebędący terminem przedawnienia. Takie jego rozumienie jest akceptowane także przez skarżącego, który jednak w skardze poszukuje drogi do przypisania mu również charakteru terminu zawitego do wytoczenia powództwa. Wskazując na możliwość odpowiedniego zastosowania przepisów o przerwie przedawnienia roszczeń postuluje przyjęcie, że zgłoszenie zobowiązanemu roszczenia stanowi czynność, która przerywa bieg terminu zawitego. Od tej chwili termin ten miałby biec na nowo, wyznaczając termin zawity do wytoczenia powództwa. Koncepcji tej nie można podzielić. Terminy zawite stanowią kategorię odrębną, bardziej rygorystyczną od przedawnienia, co pozwala na jedynie bardzo 7 ograniczone stosowanie analogi do przepisów o przedawnieniu. Przy tym analogia nie może służyć zmianie przedmiotu terminu zawitego. Jeśli więc art. 129 ust. 4 p.o.ś. ustanawia dwuletni termin do wystąpienia z roszczeniem, rozumianym jako zgłoszenie roszczenia zobowiązanemu, to jego znaczenie wyczerpuje się z chwilą dokonania takiego zgłoszenia. O przerwie biegu terminu można mówić wówczas, kiedy czynność ograniczona tym terminem nie została wykonana, lecz przed upływem terminu strony podjęły inne działania wskazujące na wolę dobrowolnego zrealizowania obowiązku, dla którego istotne znaczenie miała terminowa czynność. Jeżeli jednak w terminie wykonano czynność docelową, to czynność ta osiąga skutek, kończąc bieg terminu. W rozpatrywanym wypadku terminowe zgłoszenie roszczenia odszkodowawczego pozwanemu spowodowało, że roszczenie to nie wygasło. Ponieważ było to odszkodowawcze roszczenie majątkowe, co do którego zastosowanie znajduje art. 117 § 1 k.c. – uznać trzeba, że podlegało przedawnieniu. Przepisu ustawy o ochronie środowiska nie zawierają szczególnych postanowień oznaczających termin przedawnienia tego roszczenia. Ponieważ nie jest to roszczenie wynikające z reżimu odpowiedzialności deliktowej, nie ma podstaw do zastosowania art. 4421 § 1 k.c. Przyjąć więc należy, że roszczenie przewidziane w art. 129 ust. 2 p.o.ś. przedawnia się w terminie ogólnym z art. 118 k.c. Termin ten biegnie od chwili powstania roszczenia – to znaczy od dnia wprowadzenia ograniczeń korzystania z nieruchomości w drodze ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania, od tego momentu bowiem roszczenie jest wymagalne i może być dochodzone od zobowiązanego. Podnoszony przez skarżącego problem dopuszczalności równoległego biegu terminu przedawnienia i terminu zawitego do podjęcia czynności pozasądowej, powodującej zachowanie terminu nie ma znaczenia, ponieważ terminy te nie kolidują ze sobą i spełniają różne funkcje – termin zawity umożliwia zobowiązanemu, w krótkim czasie, uzyskanie wiedzy o liczbie i charakterze kierowanych do niego roszczeń, termin przedawnienia zaś wyznacza granice czasowe umożliwiające uprawnionym wystąpienie na droga sądową o realizację roszczeń terminowo zgłoszonych. Współwystępowanie różnych terminów jest dopuszczane w polskim prawie cywilnym (por. np. art. 563, art. 571 i art. 568 k.c. jako przykład współwystępowania 8 dwóch terminów zawitych, czy art. 847 i art. 848 k.c. przewidujące współistnienie terminu zawitego i terminu przedawnienia).”

Podsumowując jeżeli ktoś w terminie zawitym lat dwóch od daty powstania OOU zgłosił roszczenie lotnisku lub w tym czasie zawezwał lotnisko do próby ugodowej wówczas ma jeszcze kilka lat ( do stycznia 2022 r.) na wytoczenie powództwa o odszkodowanie za skutki wzmożonego hałasu związanego z użytkowaniem lotniska.

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalnią zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań

www.prawnikpoznanski.pl

Odszkodowanie za koszty holowania w godzinach nocnych i w święta z dodatkiem?

Naha_Okinawa_Japan_JAF-Towing-car-01
Photo by CE Photo Uwe Aranas CC-BY SA 3.0

Dziś artykuł z serii poradnika dla warsztatów samochodowych i przedsiębiorców zajmujących się pomocą drogową. Tak jak pisałem jakiś czas temu w artykule o sposobie określenia wynagrodzenia za koszty holowania wpis głównie dla wyżej wskazanych podmiotów, bo cytując samego siebie z poprzedniego postu: „siłą rzeczy w obecnej sytuacji rynkowej, gdzie klient najczęściej rozlicza się z ubezpieczalnią w ten sposób, iż ceduje swoje roszczenia na warsztat, problem z punktu widzenia poszkodowanego jest marginalny.”

W zasadzie do punktu rozważań nad pytaniem, czy w przypadku realizowania usługi holowania pojazdu skłonił mnie klient. Klient prowadzący warsztat samochodowy, który zwrócił się do mnie z zapytaniem czy ubezpieczyciel może odmówić zapłaty odszkodowania obejmującego koszty holowania pojazdu w niedziele, święto, czy w godzinach nocnych jeżeli za takie holowanie naliczono dodatkową opłatę no i w jakiej wysokości, czy raczej w jakim procencie dodatek ten można doliczyć.

Moim zdaniem odpowiadając na pierwszą część tak postawionego pytania stwierdzić należy, iż co do zasady jak najbardziej warsztat samochodowy, czy pomoc drogowa mogą żądać zapłaty za pracę w godzinach nocnych, czy święto z odpowiednim suplementem.

Wydaje się to zresztą dość oczywiste, ale znajduje również poparcie w przepisach prawa.

Po pierwsze pracownik wykonujący prace w porze nocnej musi otrzymać wynagrodzenie większe o 20% stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia za prace.

Po drugie pracownik taki raczej w nocy nie ma normalnego czasu pracy, ale dyżuruje, a więc jego praca nie ogranicza się tylko do czynności związanej z holowaniem, ale obejmuje także wynagrodzenie za dyżur.

Podobnie wygląda sytuacją związana z koniecznością ponoszenia dodatkowych kosztów związanymi z pracą pracownika w niedziele lub święta. O ile pracownik nie otrzyma za tak przepracowane godziny ekwiwalentu w postaci dnia wolnego, to przysługuje mu roszczenie o nadgodziny z 100% dodatkiem, a więc jest wynagradzany dwukrotnie lepiej niż za prace wykonana w ciągu tygodnia.

Również w tym przypadku pracownikowi należy się najpewniej wynagrodzenie nie tylko za wykonana prace ale i dyżur.

Tak więc co oczywiste koszty wykonania usługi w tym okresie są zasadnie wyższe jak w tygodniu pracy, ubezpieczyciel więc co do zasady winien honorować w wypłacanym odszkodowaniu ten wyższy koszt.

Natomiast problematycznym jest wskazanie o ile usługa ta winna być droższa. Najlepiej oczywiście jakby ta zwyżka był

Moim zdaniem podobnie jak w poprzednim artykule o określaniu stawek za holowanie, gdzie odwołałem się do uchwały prawa miejscowego, a konkretnie uchwały miasta Poznania, regulującej koszty holowania pojazdów na zlecenie służb miejskich Poznania również warto poszukać, co na ten temat uchwalili radni. Użyty w ostatnim przykładzie Poznań nie ma w swojej regulacji przewidzianej zwyżki za holowanie w nocy, czy weekendy, ale przeszukując regulacje innych gmin możemy chociażby trafić na Krasnystaw, czy Pleszew, które przewidują 50% dodatek za usługi wykonywane poza normalnym tygodniem pracy.

Uchwała Miasta Pleszewa

Podsumowując odszkodowanie za koszty holowania w weekendy, święta, czy w nocy z dodatkiem do 50% w stosunku do ceny podstawowej moim zdaniem mieści się w pojęciu adekwatnej szkody.

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań

www.prawnikpoznanski.pl

Zadośćuczynienie za gwałt – ile można się domagać ofiara od sprawcy?

W zasadzie gdy wspomina się o instytucji zadośćuczynienia najczęściej kojarzymy ją z konsekwencjami wypadków samochodowych. Oto osoba poszkodowana w kolizji dochodzi zadośćuczynienia za złamaną rękę lub usunięta śledzionę, lub też zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej dochodzą osoby, których matka, żona, syn zginęli w wypadku samochodowym.

Nie jest jednak tak, iż instytucja zadośćuczynienia zarezerwowana jest jedynie do tej, może i najpopularniejszej, kategorii spraw.

Nie ma żadnych przeszkód aby domagać się zadośćuczynienia za krzywdę lub odszkodowania za szkodę majątkową od sprawcy przestępstwa, także jeżeli to przestępstwo dotyczy art. 197 Kodeksu karnego, tj. przestępstwa zgwałcenia. Oczywiście najistotniejszą różnicą jest fakt, iż w tej sytuacji osobą obowiązaną do zapłaty jest tylko i wyłącznie sprawca. Trudno aby w tego typu kategorii spraw występował ubezpieczyciel.

W niniejszym wpisie chciałbym natomiast odpowiedzieć na pytanie, jakiego rzędu kwoty są zasądzane w tego typu sprawach.

Co do zasady takich spraw i wyroków w tych sprawach jest niewiele. Natomiast sumy w nich zasądzane są kwotami odpowiadającymi bardzo poważnym uszczerbkom na zdrowiu i mieszczą się w zakresie od kilkudziesięciu do nawet 300 tyś złotych zadośćuczynienia.

Tytułem przykładu wskazać można wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach, Sygn. akt I ACa 156/13 z dnia 18 kwietnia 2013 r., który orzekał w sprawie kobiety zgwałconej przez dwóch funkcjonariuszy Policji podczas wykonywania czynności służbowych. Obaj panowie zostali skazani na kary pozbawienia wolności 2 lat i 8 miesięcy. Jednakże powódka postanowiła pozwać ich także o zadośćuczynienie podnosząc, iż w wyniku tego zdarzenia „doznaje poczucia lęku, wstydu, ma zaniżoną samoocenę, odczuwa zarówno nadmierne pobudzenie jak i niepokój, odrazę, poczucie obrzydzenia, ma głębokie urazy psychiczne, cierpi na zaburzenia osobowości połączone ze stanami lękowymi i depresyjnymi, kilkakrotnie podejmowała próby samobójcze. Odczuwa także schorzenia związane z komorowym zaburzeniem rytmu serca i nadciśnieniem tętniczym.”

Sąd zasądził od sprawców na rzecz poszkodowanej kwotę 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia podwyższając z wcześniej zasądzonej kwoty 80. tyś zł. W uzasadnieniu wskazał, iż :

należy wskazać, że rozmiar cierpień psychicznych powódki, jej krzywda jakiej doznała od pozwanych sprawców gwałtu w 2003 roku, powinna być zrekompensowana kwotą uwzględniającą charakter czynu sprawców i skutki zdrowotne dla powódki (tu Sąd Apelacyjny podziela ocenę tych skutków w zakresie zarówno schorzeń endokrynologicznych jak i kardiologicznych dokonaną przez Sąd pierwszej instancji), ale jednocześnie nie może prowadzić do wzbogacenia się poszkodowanej, biorąc pod uwagę przeciętną stopę życiowa społeczeństwa i obiektywne możliwości funkcjonowania w nim powódki.”

W kolejnym przykładzie odwołać się można do wyroku Sądu Okręgowego w Lublinie o Sygn. akt I ACa 688/12, gdzie powódka, którą sprawcy : „doprowadzili ją do wykonania innej czynności seksualnej w postaci stosunku oralnego, wskutek czego przeżywała i nadal przeżywa szereg negatywnych emocji.” uzyskała wyrok zasądzający na jej rzecz solidarnie od sprawców kwotę 80 tys zł.

Identyczną kwotę 80 tyś złotych zasądził Sąd Apelacyjny w Lublinie (sygn. I ACa 649/09), który rozpatrzył pozew 23 letniej ofiary – studentki z Chełma, zgwałconej przez podwożącego ją autostopem kierowcę. Poza obowiązkiem zapłaty 80 tyś złotych kierowca spędzi jeszcze w więzieniu 4 lata.

Jeszcze większą kwotę zasądzono 19-letniej ofierze gwałtu zbiorowego. Sprawcy, który się tego czynu dopuścili mieli zapłacić kwotę 300 tys. zł zadośćuczynienia. Taki wyrok wydał Sąd Apelacyjny w Lublinie.

Podkreślić należy tytułem porównania, iż tego typu kwoty są zasądzane ofiarom najbardziej dotkliwych wypadków komunikacyjnych, gdzie uszczerbek na zdrowi często przekracza nawet 100%. Jak więc widać w oczach Sądów gwałt jest traktowany jako jeden z najpoważniejszych naruszeń dóbr osobistych na równi w zasadzie z uszczerbkiem na zdrowiu.

Warto zatem aby każdy komu przyjdzie do głowy popełnienie tego typu przestępstwa pomyślał nie tylko o paroletniej odsiadce ale także o tym, iż praktycznie przestępstwo to może łączyć się dla niego z bankrutctwem.

Niniejszy wpis ma charakter wpisu gościnnego z bloga  www.violatiolex.wordpress.com .

Do zapoznania się, z którym to blogiem zachęcam.

Odszkodowanie za uszkodzenie pojazdu zabytkowego

 

Mercedes-Benz_W123_front_20090121
Autor: Rudolf Stricker (attribution) Wikimedia Commons

Mój klient właściciel warsztatu samochodowego poza tym, że naprawia auta ma także skromną kolekcję pojazdów trochę już leciwych, ale przez to o walorze zabytkowym. Pojazdy te jak różowy Cadillac (niczym presleyowski), czy Mercedes W123 zwany popularnie „beczką” także na siebie zarabiają – jeżdżą do ślubów czy przy służą przy innych okazjach.

Jako że jeżdżą a nie stoją to i „beczce” przytrafiła się stłuczka – i tu pojawia się problem.

Szkoda została zgłoszona do PZU, który przesłał kalkulację naprawy i wycenę auta, z której wynikało, iż naprawa jest absolutnie nieopłacalna, gdyż koszty znacznie przekraczają ( kilka tysięcy złotych) wartość auta: nieco ponad półtora tysiąca. Ostatecznie ubezpieczyciel zaproponował zapłatę kilkuset złotych tytułem odszkodowania uwzględniającego szkodę całkowitą tj. różnice pomiędzy wartością auta sprzed szkody, a wartością wraku.

No cóż Klient z taką wyceną nie mógł się zgodzić, może faktycznie Mercedes W 123 w katalogach samochodowych jako auto ponad 20 letnie warty był tyle co nic, niemniej jednak w jego przypadku pojawiło się nowe kryterium jakim jest walor zabytkowy auta- oldtimera.

Nie pozostało nic innego jak skierować sprawę do sądu.

Niestety sprawa w sądzie nie okazała się taka oczywista, mimo naszych twierdzeń o zabytkowych charakterze auta i jego wartości jako oldtimera znacznie przekraczającej wartość auta nie mającego cech zabytku biegły sądowy wykonując opinie dla poznańskiego sądu poszedł na łatwiznę i podobnie jak PZU wrzucił dane auta do Audatexu, czy Eurotaxu i uzyskał podobny wynik jak ubezpieczyciel.

W takiej sytuacji nie pozostało nic innego jak opinię tę kwestionować, jednocześnie Klient postarał się o prywatną wycenę w lokalnym Automobilklubie, która uwzględniała realną wartość oldtimera. Znaleźliśmy także kilka ofert sprzedaży tego typu auta w serwisach aukcyjnych w cenach wskazujących na kolekcjonerską wartość auta.

Biegły jak to biegły podtrzymał ustnie swoją opinię więc wnieśliśmy jak niżej:
„ Po zapoznaniu się z ustnym stanowiskiem biegłego, który w zasadzie podtrzymał swoją opinię wnoszę o przeprowadzenie opinii innego biegłego z tej samej dziedziny, przy czym wnoszę aby biegły ten posiadał specjalizację lub wiedzę dotycząca wyceny pojazdów zabytkowych, na okoliczność po pierwsze, czy sporny pojazd posiada cechy zabytkowe i po drugie na okoliczność wartości pojazdu na dzień szkody.

Jeżeli tej specjalności Sąd nie będzie mógł ustalić na podstawie samej listy biegłych wnoszę o zwrócenie się do Polskiego Związku Motorowego Zarząd Okręgowy PZM 60-330 POZNAŃ
ul. Cześnikowska 30 i do Automobilklubu Wielkopolskiego ul. Towarowa 35/37, 61-896 Poznań o wskazanie rzeczoznawcy samochodowego, który ma wiedzę w zakresie wyceny wartości pojazdów zabytkowych, z szczególnym uwzględnieniem pojazdów m-ki Mercedes.
Zarówno z opinii jak i ofert, które można znaleźć w internecie na pojazdy takie same jak powoda, to stwierdzić należy, iż nie ulega wątpliwości, iż pojazd tego typu i z tego rocznika prezentuje istotną wartość zabytkową i kolekcjonerską,

Dodatkowo wskazuję, iż mając na uwadze powyższe zarzuty do opinii biegłego i zgłaszane wątpliwości mają solidne materialne podstawy, a nie są li tylko oparte na polemice z ustaleniami biegłego. Sam biegły wskazał zresztą, iż sposób w jaki wyliczył szkodę na podstawie programu komputerowego nie może być stosowany do pojazdów zabytkowych, tym samym jeżeli uzna się, iż pojazd ten ma takie cechy, to wyliczenia biegłego nie znajdą zastosowania.”

Taka argumentacja przekonała Sąd, który zlecił kolejną opinie innemu biegłemu, który tym razem ustalił wartość auta w oparciu o ceny rynkowe sprzedaży aut podobnych ignorując zupełnie i zgodnie z naszym wnioskiem eksperckie programy komputerowe.

Tak więc podsumowując uzyskanie realnego odszkodowania za uszkodzenie pojazdu zabytkowego jest możliwe, ale jak widać wymaga to sporo zaangażowanie i walki procesowej.

Czy można odstąpić od polisy zawartej przez internet – online?

W obecnych czasach rolę agentów ubezpieczeniowych w coraz większym zakresie przejmują strony internetowe, czy infolinie za pomocą których można wykupić ubezpieczenie bez wychodzenia z domu. Jak jednak w każdej transakcji zawieranej w ten sposób często zdarza się, iż nie do końca precyzyjnie kupimy to co chcieliśmy, tak więc w tej sytuacji na pomoc Konsumentowi przyszedł Ustawodawca, który wprowadził szczególne uprawnienie wprowadzone w Ustawie o prawach konsumenta z dnia 30 maja 2014 r., której art 40 stanowi, iż:

Art. 40

1. Konsument, który zawarł na odległość umowę o usługi finansowe, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając oświadczenie na piśmie, w terminie 14 dni od dnia zawarcia umowy lub od dnia potwierdzenia informacji, o którym mowa w art. 39 ust. 3, jeżeli jest to termin późniejszy. Termin uważa się za zachowany, jeżeli przed jego upływem oświadczenie zostało wysłane. Konsument nie ponosi kosztów związanych z odstąpieniem, z wyjątkiem kosztów, o których mowa w ust. 4.

2. W przypadku umów ubezpieczenia termin, w którym konsument może odstąpić od umowy, wynosi 30 dni od dnia poinformowania go o zawarciu umowy lub od dnia potwierdzenia informacji, o którym mowa w art. 39 ust. 3, jeżeli jest to termin późniejszy. Termin uważa się za zachowany, jeżeli przed jego upływem oświadczenie zostało wysłane.

3. W przypadku odstąpienia od umowy, umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu, w terminie 30 dni:

1) od odstąpienia od umowy – w przypadku świadczeń konsumenta albo

2) od otrzymania oświadczenia o odstąpieniu od umowy – w przypadku świadczeń przedsiębiorcy.

4. W przypadku rozpoczętego za zgodą konsumenta świadczenia usług przed upływem terminów, o których mowa w ust. 1 i 2, przedsiębiorca może żądać zapłaty ceny lub wynagrodzenia za usługę rzeczywiście wykonaną.

5. Przedsiębiorca nie może żądać zapłaty, o której mowa w ust. 4, jeżeli rozpoczął świadczenie usług bez zgody konsumenta, a także jeżeli nie wskazał, zgodnie z art. 39 ust. 1 pkt 9, wysokości ceny lub wynagrodzenia, które konsument jest obowiązany zapłacić w wypadku, o którym mowa w ust. 4.

6. Prawo odstąpienia od umowy nie przysługuje konsumentowi w przypadkach umów:

1) całkowicie wykonanych na żądanie konsumenta przed upływem terminów, o których mowa w ust. 1 i 2;

2) dotyczących instrumentów rynku pieniężnego, zbywalnych papierów wartościowych, tytułów uczestnictwa w instytucjach zbiorowego inwestowania, sprzedaży papierów wartościowych ze zobowiązaniem do ich odkupu oraz operacji finansowych, w których ustalono cenę, kurs, stopę procentową lub indeks, a w szczególności nabywanie walut, papierów wartościowych, złota lub innych metali szlachetnych, towarów lub praw, w tym umowy obliczone tylko na różnice cen, opcje i prawa pochodne, zawarte na umówioną datę lub umówiony termin, w obrocie rynkowym;

3) ubezpieczenia dotyczących podróży i bagażu lub innych podobnych, jeżeli zawarte zostały na okres krótszy niż 30 dni.

7. Jeżeli do umowy jest dołączona kolejna umowa zawarta na odległość dotycząca usług świadczonych przez przedsiębiorcę lub podmiot inny niż przedsiębiorca na podstawie porozumienia pomiędzy tym podmiotem a przedsiębiorcą, odstąpienie od umowy zawartej na odległość dotyczącej usług finansowych jest skuteczne także wobec tej kolejnej umowy.

Podsumowując Konsument, który wykupił polisę online lub przez telefon ma prawo w ciągu 30 dni od jej zawarcia bez podawania przyczyn od umowy odstąpić. Zakład ubezpieczeń ma obowiązek wówczas zwrócić zapłaconą składkę oczywiście za okres, w którym składka ta nie została wykorzystana.

Odstąpić od umowy można składając stosowne odstąpienie, przy czym dla zachowania terminu wystarczające jest wysłanie odstąpienia listem poleconym.

Treść odstąpienia może być np. taka:

                                                                                                 Towarzystwo Ubezpieczeniowe XY

                                                                                                 ul. Ubezpieczeniowa 1

                                                                                                Warszawa

dot. polisa nr 22222

z dnia 29.lutego 2016 r.

Szanowni Państwo,

Niniejszym odstępuję od umowy ubezpieczenia nr 22222 zawartej w dniu 29 lutego 2016 r.

Niewykorzystaną składkę proszę mi przesłać na konto, z którego opłaciłem polisę.

Jan Kowalski

Mam nadzieję, iż moja praca w jakikolwiek sposób pomogła w twojej sprawie odszkodowawczej, czy w ocenie twoich szans na uzyskanie należytego zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń. Jeżeli tak, to się cieszę. Możesz zostawić komentarz lub poszperać po blogu w poszukiwaniu innych tematów związanych z dochodzeniem odszkodowań. Jeżeli nie czujesz się na siłach by prowadzić samemu spor z ubezpieczalniom zapraszam do kontaktu z moją osobą.

Z wyrazami szacunku

Bartosz Kowalak

Kancelaria Prawna

795777519

ul. Mickiewicza 18a/3 Poznań

www.prawnikpoznanski.pl

Czy brak zapiętych pasów zawsze uzasadnia przyjęcie przyczynienia się przez ubezpieczyciela? Rozwinięcie tematu.

Burning_Car_2000
Spree Tom CCBY SA 3.0

Kilka postów wstecz pisałem artykuł o jednym z najpopularniejszych zarzutów podnoszonych przez ubezpieczycieli, a sprowadzający się do zarzucania przyczynienia się poszkodowanego w wypadku do powstania szkody w sytuacji, gdy ten nie miał zapiętych pasów. W konkluzji tego artykuł stwierdziłem, iż skuteczność tego zarzutu zależy od ustalenia, czy istnieje związek przyczynowo skutkowy pomiędzy faktem nie zapięcia pasów bezpieczeństwa, a powstaniem szkody. Co oczywiste, w sytuacji gdy ubezpieczyciel tego związku nie wykaże, to brak jest podstaw do zmniejszania należnego poszkodowanemu zadośćuczynienia.

W tym poście chciałbym jednak opowiedzieć o dość szczególnej sytuacji, gdy istniał oczywisty związek pomiędzy powstałymi obrażeniami, które niewątpliwie powstały w wyniku niezapięcia pasów, a mimo to Sąd uwzględniając podnoszoną przeze mnie argumentację oddalił podnoszony przez zakład ubezpieczeń zarzut przyczynienia się.

Cała sytuacja działa się na ulicach Poznania, gdzie kilka lat tamu miał miejsce bardzo tragiczny wypadek w wyniku, którego zginęło troje młodych ludzi, a ocalała jedynie jedna dziewczyna.

Ocalała doznała w wypadku bardzo rozległych obrażeń, w zasadzie cała twarz była połamana i porozrywana, złamaniu uległy także kości rąk, doszło także do uszkodzenia narządów wewnętrznych.

W toku sprawy ubezpieczyciel podnosił, iż do tak daleko idących obrażeń nie doszłoby, gdyby poszkodowana miała zapięte pasy. W zasadzie siła uderzenia z jaką pojazd uderzył w przydrożny słup była na tyle niewielka, iż prawdopodobnie poza ewentualnymi otarciami tułowia, może złamaniami obojczyków w wyniku napięcia pasów nie doszłoby u mojej klientki do żadnych dalej idących obrażeń. Z tą tezą zgodził się także powołany przez ubezpieczyciela biegły, który wskazał, iż do obrażeń doszło w wyniku wyrzucenia powódki przez przednią szybę, która swoim ciężarem ciała ją rozbiła a następnie odrzuciło ją na pobocze.

Było tylko jedno małe ale.

W wyniku wypadku tak jak wspomniałem w wstępie zginęli pozostali dwaj pasażerowie oraz kierowca. Wypadek ten miał bowiem, to do siebie, iż w zasadzie natychmiast po uderzeniu w słup, w tym samym momencie poszkodowaną wyrwało z fotela, doszło do zapalenia się paliwa i w chwilę później do wybuchu pojazdu. Pozostali uczestnicy pojazdu mimo, iż nie doznali w wyniku uderzenia śmiertelnych obrażeń po prostu się spalili.

Tym samym argumentacja zakładu ubezpieczeń okazała się nie do końca przekonywająca. Ubezpieczyciel twierdził bowiem, iż gdyby poszkodowana miała zapięte pasy, to nie doszłoby do pokiereszowania twarzy i innych bardzo poważnych obrażeń. Tymczasem w tej konkretnej sytuacji konsekwencją zapięcia pasów byłby pewny zgon mojej klientki, która wraz z pozostała trójka zginęłaby w wyniku wybuchu pojazdu. Był to więc ten jeden z niewielu przypadków, gdy zapięte pasy zamiast ocalić życie doprowadzić mogły do śmierci.

Sąd Okręgowy w Poznaniu podzielił moje stanowisko i nie uznał zarzutu przyczynienia się podnoszonego przez ubezpieczyciela.