Zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej dla obywatela Ukrainy

640px-Flag_of_Ukraine.svgJako że w ostatnim czasie nawiązałem współpracę z Panią adwokat z Ukrainy p. Iryną Myzyną, która jest także autorką blogów poświęconych problemom prawnym obywateli Ukrainy w Polsce ( te można znaleźć pod tymi linkami:  1, 2, 3, 4, 5, 6.), to i tematem naszych dyskusji stała się kwestia sytuacji prawnej obywateli Ukrainy, a także Białorusi, Rosji, czy innych państw byłego „Sajuza” w Polsce.

W każdym razie zgodnie z informacją otrzymaną od p. mecenas Myzyny prawo Republiki Ukrainy nie przewiduje w ogóle instytucji zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej.  Nie jest to w zasadzie zadnym ewenementem, gdyż jeszcze kilkanaście lat temu takie zadośćuczynienie nie było również znane prawu polskiemu. W Niemczech i niektórych państwach europejskich również lokalne reżimy prawne  tej instytucji nie regulują.

Natomiast tłem dla niniejszego wpisu jest sytuacja, w której śmierć w wyniku wypadku drogowego, czy wypadku w pracy ponosi właśnie Ukrainiec, Białorusin, Rosjanin w Polsce.

Czy w takiej sytuacji osobom bliskim zmarłego: żonie, mężowi, dzieciom przysługuje prawo do żądania zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej w Polsce, mimo iż zmarły był obywatelem Ukrainy a poszkodowani mieszkają na terytorium Ukrainy?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba sięgnąć do dwóch aktów prawnych.

W pierwszej kolejności ustawą, która ustala jaki reżim prawny będzie obowiązujący w sytuacji sprawy transgranicznej jest ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. Prawo prywatne międzynarodowe.

Art. 34 Tejże ustawy wskazuje, iż:

 Prawo właściwe dla pozaumownej odpowiedzialności cywilnej wynikającej z wypadków drogowych określa Konwencja o prawie właściwym dla wypadków drogowych, sporządzona w Hadze dnia 4 maja 1971 r. (Dz.U. z 2003 r. Nr 63, poz. 585).

Tak więc idąc dalej trzeba sięgnąć do Konwencji o prawie właściwym dla wypadków drogowych z dnia 4 maja 1971 r.

Zgodnie z artykuł 3 Konwencji  Prawem właściwym jest prawo wewnętrzne państwa, w którym nastąpił wypadek.

Tak więc co do zasady będzie, to prawo polskie, a co za tym idzie wedle prawa polskiego poszkodowani członkowie rodziny zmarłego w wyniku wypadku drogowego będą mogli dochodzić przysługujących im roszczeń.

Zasada ta doznaje jednak wyjątku opisanego w kolejnym artykule  4, który, w  niektórych sytuacjach ustala właściwość Państwa rejestracji auta.

Z zastrzeżeniem artykułu 5 przyjmuje się następujące wyjątki od postanowień artykułu 3:

a)

jeżeli w wypadku uczestniczy tylko jeden pojazd, który jest zarejestrowany w państwie innym niż to, w którym nastąpił wypadek, do odpowiedzialności stosuje się prawo wewnętrzne państwa rejestracji:

wobec kierowcy, posiadacza, właściciela i innej osoby mającej prawo do pojazdu, niezależnie od jej miejsca stałego pobytu,

wobec ofiary będącej pasażerem, jeżeli jej miejscem stałego pobytu jest państwo inne niż to, w którym nastąpił wypadek,

wobec ofiary znajdującej się poza pojazdem na miejscu wypadku, jeżeli miała miejsce stałego pobytu w państwie rejestracji.

Jeżeli jest wiele ofiar, określa się prawo właściwe oddzielnie dla każdej z nich.

b)

jeżeli w wypadku uczestniczy wiele pojazdów, postanowienia litery a) stosuje się tylko wówczas, gdy wszystkie pojazdy są zarejestrowane w tym samym państwie.

c)

jeżeli w wypadku uczestniczy wiele osób znajdujących się poza pojazdem lub pojazdami na miejscu wypadku i mogą być one odpowiedzialne, postanowienia liter a) oraz b) stosuje się tylko wówczas, gdy wszystkie te osoby mają miejsca stałego pobytu w państwie rejestracji; to samo stosuje się, jeżeli osoby te są również ofiarami wypadku.

Co za tym idzie w sytuacji,w której ofiara jest Ukrainiec będący pasażerem auta na ukraińskich blachach i który ma miejsce stałego pobytu poza Polską, wówczas właściwym będzie prawo ojczyste – czyli ukraińskie.

Jednakże zdaje się, iż Konwencja i od tego wyjątku przewidziała pewien dalszy wyjątek, a dotyczący tych zdarzeń opisanych wyżej, a w których istniałoby roszczenie do ubezpieczyciela.

Zgodnie z artykułem 9 Konwencji

Osoby, które doznały obrażeń ciała lub szkody, mają prawo do wystąpienia z roszczeniem bezpośrednio do ubezpieczyciela osoby odpowiedzialnej, jeżeli takie uprawnienie przyznaje im prawo właściwe na podstawie artykułów 3, 4 lub 5.

Jeżeli prawo państwa rejestracji właściwe na podstawie artykułów 4 lub 5 nie przewiduje takiego uprawnienia, można z niego korzystać, jeżeli jest przewidziane przez prawo wewnętrzne państwa, w którym nastąpił wypadek.

Jeżeli żadne z tych praw nie przewiduje takiego uprawnienia, można z niego korzystać, jeżeli jest przewidziane przez prawo, któremu podlega umowa ubezpieczenia.

Jaki więc wniosek?

Co do zasady obywatele Ukrainy, których bliski zginął w Polsce w wypadku drogowym będą mogli dochodzić roszczeń z tytułu zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej poza sytuacją, gdy jedynymi uczestnikami zdarzenia są pojazdy na ukraińskich blachach, nie ubezpieczone ( bez zielonej karty) i w sytuacji, gdy ofiara nie miała miejsca stałego pobytu w Polsce.

Jeżeli Państwa interesuje szerzej temat zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej, to na ten temat już wielokrotnie pisałem i można poszukać moich artykułów na blogu, a dla bardziej leniwych Czytelników, te wpisy można znaleźć pod niniejszymi linkami: 1, 2 , 3, 4, 5, 6.

Sprzedaż – cesja roszczenia o zadośćuczynienie jest niemożliwa.

Kilka wpisów temu pisałem na temat sensowności sprzedaży cesji do odszkodowania firmom skupującym kalkulacje. O tym TUTAJ i TUTAJ.

Sprzedaż roszczenia o odszkodowanie ma dla poszkodowanego jeden zasadniczy plus. Kasuje on część odszkodowania w zamian za co nie musi iść do sądu i ponosić ryzyk z tym związanych. Oczywiście istotną kwestią jest cena za jaką dokonuje cesji praw do odszkodowania, ale o tym pisałem już wcześniej.

Odrębnie wygląda natomiast kwestia możliwości dysponowania przez osoby poszkodowane uprawnieniem do handlowania cesją, cesjami do roszczeń o zadośćuczynienie z tytułu uszczerbku na zdrowiu, czy śmierci osoby bliskiej.

Kodeks cywilny przewiduje bowiem stosownie do treści art. 449 K.c., iż roszczenia przewidziane w art 444-448 nie mogą być zbyte, chyba że są już wymagalne i że zostały uznane na piśmie albo przyznane prawomocnym orzeczeniem.

Co z tego przepisu wynika?

Jeżeli drogi Czytelniku jesteś poszkodowany w wypadku samochodowym, doznałeś złamania nogi, reki, albo zginął twój bliski z winy osoby trzeciej, to nie możesz tego typu roszczenia sprzedać firmie odkupującej szkody. 

Z wyjątkiem jedynie sytuacji, gdy wysokość zadośćuczynienia jest już ustalona wyrokiem sądu, lub został uznana, np w decyzji ubezpieczyciela.

Czemu taki zapis służy?

Tak jak pisałem w poprzednim wpisie dotyczącym odkupywania szkód, iż firmy skupujące kalkulacje płacą ok. 10 -30% za szkodę.  Czyli w moim odczuciu bardzo mało.

O ile jeszcze w przypadku szkód komunikacyjnych poszkodowany może łatwo zweryfikować swoją szkodę, np zlecając prywatna opinię rzeczoznawcy. To w przypadku zadośćuczynienia nie ma żadnego matematycznego miernika ustalającego jego wysokość. Wysokość należnej kwoty zadośćuczynienia ustala sędzia po analizie okoliczności sprawy.

Tym samym istniałoby ogromne pole do nadużyć.

Jestem przekonany, iż poszkodowani, którym przysługuje roszczenie o kilkadziesiąt, czy kilkaset tysięcy złotych często godziliby się na otrzymania ułamka tej wartości. Nie będąc świadomym ile mogą otrzymać i bojąc się procedury sądowej.

Polski ustawodawca uznał więc, iż w przypadku zadośćuczynień będzie chronił swoich obywateli ograniczając co prawda tym samym w jakimś zakresie ich prawa.

Niemniej jednak moim zdaniem jest to rozwiązanie dobre.

Ustawodawca oczywiście uznał, iż jeżeli wysokość roszczenia o zadośćuczynienie jest już znana, bo mamy decyzje ubezpieczyciela lub wyrok sądu, to wówczas obywatel ma prawo zrobić swoimi pieniędzmi co chce.

A jak Państwo oceniacie taką regulację?

Może byłoby dobrze żeby również prawo do cesji roszczeń mająkowych byłoby ograniczone ustawą?

Zadośćuczynienie za śmierć konkubenta?

Kilka lat temu ustawodawca – a więc polski Sejm, wprowadził do Kodeksu cywilnego możliwość dochodzenia zadośćuczynienia za śmierć członka najbliższej rodziny.

Przepis ten dokładnie mówi tak:

art. 446 § 4. Sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

Czytając więc ten zapis literalnie, a więc dosłownie można by dojść do wniosku, iż uprawnienie do wystąpienia z roszczeniem o zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej przysługuje osobom określanym jako członkowie rodziny zmarłego w wyniku wypadku.

Tak więc na pewno o zadośćuczynienie za śmierć może wystąpić żona, mąż, syn, córka, matka ojciec, brat, czy siostra.

W kontekście tego przepisu pytanie jakie nasuwa sie, to czy w przypadku gdy w wyniku wypadku komunikacyjnego lub wypadku w pracy ginie osoba bliska, która nie ma statusu męża lub żony, to czy jej także przysługuje roszczenie o zapłatę zadośćuczynienia?

Mowa tu o setkach tysięcy Polaków, którzy pozostają w związku konkubenckim, bez ślubu, na kocią łapę.

Na szczęście w chwili obecnej doktryna prawa jak i orzecznictwo nie widzi tu wątpliwości, choć jeszcze do niedawna ubezpieczyciele kwestionowali uprawnienia konkubentów do roszczeń z tytułu śmierci najbliższych.

Ten sporny węzeł gordyjski przeciął Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 13 kwietnia 2005 r. (sygn. akt IV CK 648/04) wskazując, że konkubenci i dzieci jednego z nich z poprzedniego związku de facto tworzą rodzinę, a tym samym winni zostać uznani za najbliższych jej członków. Zdaniem Sądu Najwyższego konkubinat znalazł trwałe miejsce w systemie ocen i norm moralnych współczesnego społeczeństwa, mając źródło w przeobrażeniach ustrojowych i gospodarczych, a także kulturowych, zwłaszcza w świadomości społeczeństwa. Najbliższym członkiem rodziny nie musi być więc krewny, a judykatura ukształtowała z biegiem czasu rozszerzający kierunek definiowania kręgu rodziny przyjmując, że uprawnionych do świadczeń należy wskazać po zbadaniu wszelkich okoliczności danego przypadku i nie ma uniwersalnego przepisu, który by określał kto zalicza się do rodziny. Decydujące dla zaliczenia do tego kręgu jest poczucie bliskości i wspólności, więzy emocjonalne i uczuciowe oraz ścisła wspólność gospodarcza, wynikające nie tylko z pokrewieństwa. O bliskości nie decydują wyłącznie względy pokrewieństwa lecz faktyczny układ stosunków łączących zmarłego z osobą żądającą świadczenia, co prawdopodobnie będzie wyznaczać dalszą ewolucję zapatrywań na temat pojęcia najbliższego członka rodziny, będącego uprawnionym zarówno do odszkodowania jak i zadośćuczynienia.

 

Jakie zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej proponuje zakład ubezpieczeń, a jakie zasądza Sąd

Ostatnio na łamach blogu o odszkodowaniach napisałem kilka artykułów dotyczących dochodzonych, czy należnych kwot tytułem zadośćuczynienia osobom poszkodowanym. Staram się w takich wpisach odwołać się do przykładu, tj konkretnych wyroków jakie zapadły w danej sprawie.

Analizując te wyroki naszedł mnie pomysł na niniejszy artykuł, który pozwoli też wyrobić sobie zdanie osobom poszkodowanym, którym ubezpieczyciel przyznał jakieś zadośćuczynienie lub w ogóle odmówił wypłaty zadośćuczynienia, czy warto mimo wszystko iść do sądu.

Oczywiście sam fakt, iż w danej sprawie rozpoznawanej przez Sąd Rejonowy w Poznaniu, czy Sąd Okręgowy w Warszawie zapadł taki a nie inny wyrok nie oznacza od razu, iż w sprawie Czytelnika, który jest zainteresowany niniejszym tematem rozstrzygnięcie będzie podobne.

Niemniej jednak za pomocą porównania kilku wyroków będzie można sobie wyrobić zdanie na temat strategii ubezpieczycieli w sprawach związanych z dochodzeniem zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej.

Poniżej przedstawię kilka wyroków wraz z wskazaniem kwoty jaką ubezpieczyciel zaproponował dobrowolnie osobie, której bliski zginął w wypadku komunikacyjnym oraz kwoty jaką ostatecznie zasądził sąd. Jak się łatwo domyśleć różnice są zasadnicze.

  1. Sąd Okręgowy w Sieradzu zasądził 50.000 zł zadośćuczynienia za śmierć ojca, gdy pozwany zakład ubezpieczeń w ogóle odmówił wypłaty jakiejkolwiek kwoty. W uzasadnieniu wyroku o sygn. akt: Sygn. akt I C 347/14 czytamy:

„Uwzględniając rozmiar krzywdy, jakiej doznała powódka na skutek straty ojca Sąd doszedł do przekonania, iż właściwą kwotą zadośćuczynienia za śmierć M. J. (2), będzie kwota 50.000,00 zł na rzecz M. J. (1). Funkcją zadośćuczynienia jest bowiem rekompensacja strat niemajątkowych, krzywdy wywołanej przez śmierć najbliższego członka rodziny. Istota szkody niemajątkowej wiąże się z naruszeniem czysto subiektywnych przeżyć człowieka. Śmierć rodzica dla osoby dopiero co wchodzącej w dorosłość była traumatycznym wstrząsem i do tej pory jest niewątpliwie źródłem niepokoju. Zważyć w tym miejscu należy, że żałoba występująca u powódki miała charakter żałoby patologicznej. Nagła i tragiczna śmierć ojca była dla powódki wydarzeniom traumatyzującym, wiązała się z zerwaniem bliskiej więzi emocjonalnej i wpłynęła zaburzająco na proces kształtowania się osobowości. M. J. (1) zamknęła się w sobie, nie mogła spać, miała problemy z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi. Powódka po śmierci ojca przez 3-4 lata uczęszczała do specjalisty psychologa. Przez okres około 2 lat przyjmowała leki na uspokojenie. Obecnie w obrazie klinicznym stwierdza się występowanie u M. J. (1) cech osobowości histrionicznej, których ukształtowanie w istotny sposób wiąże się z traumatycznymi przeżyciami związanymi z utratą ojca w okresie adolescencji. Stanowi to wskazanie do terapii psychologicznej”

2.Sąd Rejonowy w Lubinie w wyroku o Sygn. akt: I C 600/14, zasądził kwotę 13.000 zł ponad wypłaconą wcześniej kwotę 12.000 zł. Łącznie więc poszkodowany za śmierć osoby bliskiej- ojca otrzymał 25.000 zł. Przy czym trzeba podkreślić, iż Sąd uwzględnił 50% przyczynienie się zmarłego do zdarzenia, gdyby nie przyczynienie zadośćuczynienie za śmierć wyniosłoby 50.000 zł.

W swoich motywach Sąd wskazał:

„Powód jest niewątpliwie osobą bliską w rozumieniu art. 446 § 4 k.c. Jak wynikało z przesłuchania świadków oraz samego powoda, łączyła go z ojcem bardzo bliska więź. Słusznie zauważyła strona pozwana, że w chili śmierci ojca, powód miał 32 lata i miał już własną rodzinę (żonę), inaczej bowiem należy oceniać utratę rodzica w wieku dziecięcym, a inaczej w wieku dorosłym, kiedy perspektywa odejścia rodziców z uwagi na ich wiek staje się bliższa i bardziej realna. Nie sposób jednak nie dostrzec, że śmierć R. M., była nagła, nioczekiwana i nastąpiła w tragicznych okolicznościach, a to nie pozwala uznać jej za naturalną kolej rzeczy. Z zeznań i powoda wynika zaś, że pomimo, iż w chwili śmierci był teoretycznie dorosły i samodzielny, to jednak jego zależność od rodziców, w tym od ojca była znaczna. Powód otrzymywał pomoc finansową i rzeczową od rodziców, od nich otrzymał mieszkanie, z ojcem widywał się codziennie, traktowali się jak przyjaciele. O tym jak znaczną rolę odgrywał w życiu powoda ojciec świadczą jego słowa cyt: „(…)wszystko spadło na mnie, człowiek wtedy dowiaduje się ile jest do zrobienia(…)”. Powód bardzo przeżył śmierć ojca, jego smutek potęguje fakt, że jego syn, a wnuk zmarłego nie zdążył go poznać, powód bardzo często wspomina ojca, odwiedza jego grób. Smutek i żal smutek towarzyszą powodowi do dzisiaj, a emocje te manifestowały się chociażby w trakcie przesłuchania przed Sądem, kiedy to powód płakał. Dla powoda śmierć ojca przyniosła dalsze negatywne skutki, stracił bowiem matkę, u której śmierć R. M. wywołała nawrót choroby nowotworowej i śmierć.

Mając na względzie wszystkie powyższe okoliczności, Sąd uznał, że kwotą zadośćuczynienia adekwatną do krzywdy i cierpienia jakie doznał powód na skutek śmierci ojca jest kwota 25.000 zł i to przy uwzględnieniu przyczynienia się zmarłego do powstania szkody w 50%.”

3.Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim zasądził za śmierć syna kwotę 70.000 zł, gdy ubezpieczyciel w toku postępowania likwidacyjnego przyznał jedynie 10.000 zł. Sąd wiec uznał, iż krzywda jest osiem razy większa niż sugerował to pozwany ubezpieczyciel.

W uzasadnieniu do wyroku o sygn. akt: I C 905/15, Sąd ten wskazuje:

„Przenosząc powyższe na realia niniejszej sprawy wskazać trzeba, że śmierć A. T. skutkowała naruszeniem dobra osobistego J. T. w postaci zerwania więzi rodzinnej. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że powód ze swoim jedynym synem miał szczególnie dobre relację, był z nim związany, zżyty, syn dopiero od niedawna mieszkał samodzielnie, a co weekend, święta i wakacje był w domu rodzinnym. Powód prowadził warsztat mechaniczny, syn mu w nim pomagał studiując jednocześnie mechanikę. Na szczególnie zażyłe relacje wskazywała świadek J. L..

Ustalając wysokość należnego zadośćuczynienia sąd brał pod uwagę dotychczas wypłacone kwoty. Bezsporne było, że pozwany wypłacił powodowi kwotę 10000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę po śmierci A. T..”

4.Sąd Okręgowy w Poznaniu, w sprawie  o sygn: akt I C 923/15 zasądził na rzecz rodziców zmarłego dziecka po 88.000 zł, wcześniej poszkodowani otrzymali od zakładu ubezpieczeń po 12 tyś zł. Łącznie wiec sąd uznał krzywdę powodów za śmierć osoby bliskiej na 100 tys złotych. Czyli prawie 9 krotna różnica.

W uzasadnieniu Sąd wskazał:

„Odnosząc poczynione w tej części uzasadnienia uwagi do okoliczności niniejszej sprawy, po uwzględnieniu zakresu doznanej przez powodów krzywdy wskutek śmierci ich syna J. J. (1), uznać należy, że mające je rekompensować zadośćuczynienie jest należne powodom. Powodowie wykazali istniejące więzi rodzinne pomiędzy każdym z nich a zmarłym J. J. (1), a ponadto wykazane zostały doznane cierpienia, ich rozmiar, uwzględniając czas trwania, długotrwałość i nasilenie cierpień psychicznych, wiek uprawnionych, a także konsekwencje powstałe w życiu powodów w związku ze śmiercią J. J. (1), upływ czasu oraz aktualne sytuacje powodów.

Z dokonanych w niniejszym postępowaniu ustaleń niewątpliwie wynika, że śmierć syna stanowiła dla powodów źródło cierpień psychicznych, a rozmiar doznanej przez nich krzywdy bezsprzecznie wpłynął na ich dalsze życie. Powodów łączyły silne więzi emocjonalne z synem. Co istotne, w aspekcie poczynionych ustaleń nie budzi również żadnych wątpliwości Sądu, że skutki tragicznej śmierci, mimo upływu 15 lat, powodowie, odczuwają po dziś dzień.

Śmierć J. J. (1) była traumatycznym przeżyciem dla powodów. Syn stron w chwili śmierci miał 22 lata. Mieszkał z rodzicami oraz bratem A., który również zginął w wypadku. Powodowie w ciągu jednego dnia stracili jednocześnie dwóch synów. Była to dla nich ogromna trauma. J. J. (1) miał dobre relacje z rodzicami. Pomagał w pieczarkarni, radził się u ojca. Ponadto prowadził swoją firmę, która docelowo miała być rodzinną firmę. Po śmierci syna, powód zakończył działalność tej firmy.

Śmierć własnego dziecka, zwłaszcza w młodym wieku, jest dla każdego rodzica ogromnym szokiem i źródłem cierpień, a niekiedy nawet upływ czasu tego nie zmieni, jak ma to miejsce w niniejszej sprawie. Powodom trudno było zaakceptować śmierć dziecka, co jednoznacznie wynika z opinii biegłych sądowych psychologa klinicznego i psychiatry. Powodowie przeszli długotrwałe leczenie psychiatryczne i to nie tylko w warunkach domowych, poprzez zażywanie leków, ale także byli wielokrotnie hospitalizowany.”

5.Sąd Okręgowy w Warszawie Sygn. akt I C 100/15 zasądził kwotę 100.000 tyś zł dla jednego z powodów i dla drugiego 85.000 zł za śmierć matki. W sprawie tej ubezpieczyciel w ogóle nie uznał krzywdy powódki.

W uzasadnieniu czytamy:

„Przedstawione argumenty przemawiały – zdaniem Sądu – za dyferencjacją kwot zadośćuczynienia należnego każdemu z powodów i przyznaniem tego zadośćuczynienia w kwocie 85.000,00 zł na rzecz powoda i w kwocie 100.000,00 zł na rzecz powódki.

W ocenie Sądu, tak ustalone kwoty uwzględniają silną więź łączącą powodów z matką i okoliczność, że jej śmierć stanowiła dla nich traumatyczne zdarzenie nasilone ze względu na nagłość wypadku i przedwczesność tej śmierci. Zasądzone na rzecz każdego z powodów kwoty zadośćuczynienia stanowią rekompensatę z tytułu doznanej przez nich szkody niemajątkowej obejmującej ich cierpienia psychiczne związane ze śmiercią matki, zarówno już doznane, jak i te które mogą jeszcze występować w przyszłości. Przyznane zadośćuczynienia mają charakter całościowy i stanowią kwoty o tyle odpowiednie

w okolicznościach niniejszej sprawy, by powodowie mogli za ich pomocą zatrzeć poczucie krzywdy. Jednocześnie nie ma podstaw do uznania, że przyznane powodom kwoty

w powyższej wysokości stanowią ze względu na swoją wysokość represję majątkową, bądź są nadmierne. W opinii Sądu, wskazane kwoty zadośćuczynienia powinny stanowić dla każdego z powodów ekonomicznie odczuwalną wartość, a jednocześnie spełnią swą funkcję kompensacyjną i pomogą im w złagodzeniu poczucia krzywdy, przy jednoczesnym zachowaniu ich w rozsądnych granicach. Uwzględniają one bowiem dramatyzm ich doznań, okoliczność, że powodowie utracili matkę, a więc osobę z którą byli bardzo silnie związani oraz cierpienia wywołane jej tragiczną śmiercią, nie pomijają także istotnego faktu, że powodowie wskutek wypadku drogowego utracili jednego z najbliższych członków rodziny, z którym jeszcze przez wiele lat mogliby tworzyć zgodną rodzinę. Naruszenie tych więzi rodzinnych zasługiwało bez wątpienia na ochronę. Sąd miał przy tym na uwadze, iż zadośćuczynienie spełnia swoją kompensacyjną funkcję jeżeli jest realne – tj. jego wysokość przedstawia dla poszkodowanego odczuwalną ekonomicznie wartość. Zdaniem Sądu, przyznanie powodom niższych kwot spowodowałoby, że ich poczucie krzywdy nie tylko nie zostałoby złagodzone, ale uległoby nasileniu, gdyż poczuliby się zlekceważeni. Powyższe kwoty są, w zdaniem Sądu, adekwatne do doznanej przez powodów krzywdy, mieszczą się w rozsądnych granicach, nie prowadząc do wzbogacenia się powodów, a zarazem stanowią kwoty odczuwalne.”

I jak Państwo uważacie, warto iść do sądu przeciwko zakładowi ubezpieczeń?

Zadośćuczynienie za śmierć ojca- w jakiej wysokości się należy?

albert_edelfelt_-_pietro_ja_mario_krohnin_muotokuva-1Prawie zawsze pierwszym i podstawowym pytaniem, które kierują do mnie klienci w sprawie związanej z dochodzeniem zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej jest pytanie: ile mi się należy?

Trudno się dziwić, gdyż w sporze z ubezpieczycielem, czy sprawcą wysokość zadośćuczynienia należnego za śmierć bliskiego ma zasadniczy charakter i do ustalenia tej wartości cała ta sprawa się sprowadza.

W niniejszym wpisie chciałbym się zatem odnieść do próby odpowiedzi na tak postawione pytanie, przy czym konkretnie niniejszy wpis dotyczyć będzie wysokości należnego zadośćuczynienia za śmierć ojca.

Ile zatem powinno wynosić zadośćuczynienie za śmierć ojca z winy osoby trzeciej?

Oczywiście jak na prawnika przystało prawidłową odpowiedzią na tak postawione pytanie jest odpowiedź, „to zależy”. Zależy- ale od czego?

Po pierwsze i najważniejsze od intensywności relacji jakie łączyły dziecko z jego rodzicem. Rodziny co oczywiste są różne, a relacje i stosunki panujące między bliskimi też w sposób różny się układają. Inna będzie sytuacja dziecka wychowującego się z ojcem, a inna dziecka z rodziny rozbitej, gdzie kontakt z ojcem będzie ograniczony do cotygodniowego widzenia w ramach uregulowanych kontaktów.

Po drugie od wieku uprawnionego do żądania zadośćuczynienia. Inaczej będzie więc wyglądało zadośćuczynienie dla dziecka, a inaczej dla dorosłego, czy dorastającego syna lub córki zmarłego.

Jest to zresztą dość oczywiste inny wpływ śmierć ojca będzie miała dla kilkuletniej dziewczynki, czy chłopca, które to dziecko przez dużą część swojego dorastania będzie pozbawione rodzica, jego pomocy, wychowania i miłości. Inaczej w sytuacji dziecka już dorosłego, gdzie te więzi są już znacznie słabsze, stosunek zależności już praktycznie nie istnieje, a takie zdarzenie jak śmierć rodzica jest niejako naturalnym i spodziewanym etapie w życiu każdego z nas.

Nie bez znaczenia jest też stopa życiowa i ogólne warunki majątkowe zmarłego i uprawnionego. Co prawda zadośćuczynienie powinno odpowiadać przeciętnej stopie życiowej, niemniej jednak sąd powinien także brać te okoliczności pod uwagę.

Kolejna bardzo istotną kwestią jest okoliczność bardzo subiektywna jaką jest sposób przeżywania żałoby. Sąd musi wziąć pod uwagę takie ulotne i trudno uchwytne okoliczności jak długotrwałość i charakter bólu i cierpień po zmarłym, powstała trauma, czy wielkość doznanego cierpienia po tak przykrym, tragicznym i nieodwracalnym zdarzeniu.

Pod ocenę sądu winny być poddane także odczucia dziecka zmarłego jak poczucie osamotnienia, wstrząs psychiczny. Czasami nawet takie zdarzenie prowadzi do powstania choroby o podłożu psychicznym. Poczucie żalu, straty, tęsknoty , utraty czerpania z życia radości.

Tak więc okoliczności, które sąd, czy wcześniej zakład ubezpieczeń biorą pod uwagę jest mnóstwo.

Kolejną istotną kwestią jest sąd, do którego zostało skierowane roszczenie. Inaczej do kwestii wysokości podchodzą sądy w różnych regionach Polski. Co więcej zupełnie inaczej orzekają sądy w tej samej apelacji ale na różnym etapie instancyjnym.

Tytułem przykładu z własnego podwórka a więc sądów z Poznania i okolic, to mogę stwierdzić, iż zarówno sądy rejonowe w Poznaniu jak i sąd okręgowy wydają wyroki, gdzie zasądzane kwoty w moim odczuciu są godne. Zupełnie inne podejście ma natomiast Sąd Apelacyjny w Poznaniu, który często obniża zasądzone wyrokami Sądu Okręgowego w Poznaniu kwoty zadośćuczynienia.

Tak więc bez odniesienia się do konkretnej sprawy nie sposób wskazać jakiego rzędu kwoty za śmierć ojca w wypadku komunikacyjnym lub innym wypadku można się od ubezpieczyciela domagać.

Generalnie zakres ten moim zdaniem mieści się w przedziale od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Przy czym mowa tutaj tylko i wyłącznie o zadośćuczynieniu za śmierć ojca. Gdyż w związku z śmiercią bliskiego mogą pojawić się jeszcze inne roszczenia, jak jednorazowe odszkodowanie, renta, czy zwrot kosztów. Tak więc globalna suma zadośćuczynień i odszkodowań może być znacznie większa.

Żeby nie być gołosłownym, to odwołam się do kilku wyroków sądów wskazując także na ustalony przez te sądy stan faktyczny.

I tak w wyroku o sygn. Akt: XII C 2098/15 wydanym przez Sąd Okręgowy w Poznaniu w dniu 2016-04-1 Sąd ten zasądził po uwzględnieniu wcześniejszej wypłaty kwotę 80 tyś tytułem zadośćuczynienia przy następującym stanie faktycznym:

„W chwili śmierci ojca powódka miała 13 lat. Ojciec powódki zginął o 23.10. Ona o tym fakcie dowiedziała się od swojej matki rano następnego dnia. Początkowo powódka nie przyjęła do wiadomości śmierci ojca. O drastycznych okolicznościach śmierci powódka dowiedziała się z relacji innych osób. Powódka odczuwała silny ból po stracie ojca, a także cierpiała na bezsenność, duszności, bała się ciemności i miała koszmary. Nie korzystała z pomocy psychologa. Obecnie nadal zdarza jej się odczuwać lęki i budzić się nagle w nocy.

Powódkę łączyła więź emocjonalna z ojcem, był on dla niej wsparciem, uczestniczył w jej wychowaniu.

W związku z tym, że powódka była najstarszą z trójki sióstr, spadło na nią część obowiązków związanych z opieką nad młodszym rodzeństwem. W czasie, kiedy jej mama była w pracy, powódka opiekowała się rodzeństwem, sprzątała, gotowała. Była także powiernikiem matki, która wymagała wsparcia. Inni dorośli z rodziny mówili jej, że powinna pomagać mamie i siostrom. Powódka wyprowadziła się z domu rodzinnego, gdy miała 18 lat, potem rozpoczęła studia w T.. W czasie wolnym starała się przyjeżdżać do domu, wspierała nadal matkę w wychowaniu młodszych sióstr. Po studiach powódka przeprowadziła się do G., gdzie pracuje. Jej zarobki stanowią kwotę 3.200 zł brutto miesięcznie. Obecnie powódka zamierza wyjść za mąż.

Sąd w niniejszej sprawie kierował się przede wszystkim rozmiarem krzywdy, jakiej w wyniku śmierć ojca doznała powódka, mając na względzie charakter łączącej ją z poszkodowanym więzi. Ponadto Sąd miał na względzie sytuację osobistą i majątkową powódki. Sąd uznał, że żądana przez powódkę kwota 82.000 zł zadośćuczynienia jest nadmierna. Ocena całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego, pozwoliła na ustalenie, że więź łącząca powódkę z ojcem była silna , a strata ojca w młodym wieku była dla powódki traumatycznym przeżyciem. Uporanie się z bólem, rozpaczą i poczuciem straty wymagało czasu. Powódkę łączyła więź emocjonalna z ojcem, jednak trudno obecnie określić skutki wypadku w sferze psychicznej powódki w odniesieniu do jej przyszłego życia rodzinnego i zawodowego, jednak pewne jest, że wskutek śmierci ojca utraciła osobę najbliższą, bowiem zapewniał on jej poczucie bezpieczeństwa, bliskości i szczęśliwe dzieciństwo, zwłaszcza z uwagi na fakt, iż powódka wychowywała się w pełnej rodzinie. Mając 14 lat powódka musiała częściowo przejąć obowiązki rodzica i zaopiekować się swoimi młodszymi siostrami, nagle oczekiwano od niej, że będzie zachowywać się jak osoba dorosła. Powódka utraciła możliwość duchowego i materialnego wsparcia ze strony ojca i pozbawiona została jego osobistych starań o jej wychowanie. Powyższe okoliczności, zdaniem Sądu, uzasadniają przyznanie powódce zadośćuczynienia w kwocie 80.000 zł, a mając na względzie, że pozwany już wypłacił jej 18.000 zł w punkcie I wyroku zasądzono na rzecz powódki zadośćuczynienia w kwocie 62.000 zł. W pozostałym zakresie Sąd powództwo oddalił.

Sąd, ustalając wysokość zadośćuczynienia wziął pod uwagę stopień nasilenia cierpień psychicznych powódki, fakt, iż poradziła ona sobie z krzywdą jaka ją spotkała, brak rozstroju zdrowia wywołanego tragiczną śmiercią osoby najbliższej oraz konieczności korzystania z pomocy psychologicznej. W chwili obecnej powódka ukończyła studia, podjęła pracę, planuje małżeństwo. Mając na względzie znaczny upływ czasu od chwili wypadku, któremu uległ ojciec powódki do chwili wystąpienia przez nią z roszczeniem o zadośćuczynienie (13 lat), Sąd doszedł do wniosku, że konsekwencje tego zdarzenia są aktualnie dla powódki mniej dotkliwe.”

W innym wyroku o Sygn. akt. I ACa 281/15 wydanym przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w dniu 29 października 2015 r. Sąd ten orzekł na rzecz poszkodowanego 100.000 zł tytułe zadośćuczynienia za śmierć ojca uwzględniając wcześniej zasądzoną kwotę 45.000 zł i przyznaną w postępowaniu likwidacyjnym kwotę 10.000 zł.

Sąd ten ustalił co następuje:

„Zasadnie zauważono w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że krzywdę doznaną w wyniku śmierci osoby bliskiej bardzo trudno jest ocenić i wyrazić w formie pieniężnej. Dlatego każdy przypadek powinien być traktowany indywidualnie z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy, przy czym ocena ta powinna opierać się na kryteriach obiektywnych, a nie na wyłącznie subiektywnych odczuciach osób pokrzywdzonych. Stąd miarą cierpienia wywołanego nagłą śmiercią osoby najbliższej mogą być tylko okoliczności zewnętrzne, które dadzą się w jakiś sposób zweryfikować i ocenić. W judykaturze, już na tle art. 448 k.c. w związku z art. 23 i 24 § 1 k.c., pojawiło się szereg wypowiedzi wskazujących na okoliczności, które powinny być brane pod uwagę przy ocenie rozmiaru krzywdy wywołanej nagłą śmiercią osoby bliskiej w wyniku czynu niedozwolonego i naruszenia tym samym dobra osobistego w postaci utrzymywania bliskiej więzi rodzinnej z taką osobą. Takie okoliczności (kryteria) to wstrząs psychiczny i cierpienia moralne wywołane śmiercią osoby bliskiej, poczucie osamotnienia i pustki po jej śmierci, rodzaj i intensywność więzi łączącej pokrzywdzonego ze zmarłym, rola w rodzinie pełniona przez osobę zmarłą, wystąpienie zaburzeń będących skutkiem śmierci osoby bliskiej, stopień, w jakim pokrzywdzony będzie umiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zdolność do jej zaakceptowania, wiek pokrzywdzonego (por. np. wyrok SN z dnia 3 czerwca 2011r. III CSK 279/10).

Przytoczone wyżej kryteria oceny mają – rzecz jasna – jedynie wymiar ogólny i rozstrzygające znaczenie mają okoliczności ustalone w odniesieniu do konkretnej osoby pokrzywdzonej. Tylko, bowiem rozważenie zindywidualizowanych przesłanek może stanowić podstawę do określenia odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (por. wyrok SN z dnia 20 kwietnia 2005r. IV CSK 99/05).

Uzasadnienie zaskarżonego wyroku pokazuje, że Sąd I instancji, uwzględniając kryteria ogólne, takiej właśnie zindywidualizowanej oceny dokonał. Uwzględniając jednak kryteria ogólne należało mieć na uwadze takie indywidualne okoliczności jak fakt, iż krzywda wywołana śmiercią ojca była i jest nadal dla powódki niezwykle dojmująca – ujemne przeżycia powódki z tym związane są nadal bardzo silne. Śmierć J. B. nastąpiła nagle i nieoczekiwanie. Poczucie krzywdy wynika u powódki z osobistego żalu, bólu osamotnienia i obawy przed przyszłością. Powódka stanowiła z ojcemkochającą się rodzinę, należycie spełniającą w stosunku do każdego z jej członków swoje powinności, a jak uczy doświadczenie życiowe, nagła i tragiczna śmierć w takiej rodzinie jest dla pozostałych jej członków szczególnie trudnym i traumatycznym przeżyciem. Potwierdzają to fakty ustalone nie tylko w oparciu o dowody osobowe, ale także w oparciu o dokumentację medyczną świadczącą o głębokim urazie psychicznym, jaki śmierć ta wywołała u powódki.

Skonkretyzowane na gruncie rozpoznawanej sprawy okoliczności, wskazujące na istnienie szczególnie bliskiej więzi emocjonalnej pomiędzy powódką a jej zmarłym tragicznie ojcem, jego rolę w życiu powódki a także wstrząs psychiczny, jaki powódka przeżyła oraz wywołane nim cierpienia, pozwalają na przyjęcie, że kwota zadośćuczynienia przyjęta przez Sąd Okręgowy w niedostateczny sposób uwzględniała ów ponadprzeciętny rozmiar krzywdy doznanej przez powódkę. W konsekwencji doprowadziło to do znacznego ograniczenia kompensacyjnej roli zadośćuczynienia przez przyjęcie jako odpowiedniej, sumy oczywiście zaniżonej. Mając, zatem na uwadze również poziom zadośćuczynień zasądzanych w innych sprawach o zbliżonych stanach faktycznych Sąd Apelacyjny uznał, że sumą odpowiednią na gruncie niniejszej sprawy jest łącznie kwota 100.000 zł. Uwzględnia ona wypłaconą już powódce w postępowaniu likwidacyjnym kwotę 10.000 zł, zasądzoną przez Sąd I instancji kwotę 45.000 zł oraz dalszą kwotę 45.000 zł, dosądzoną przez Sąd II instancji.”

W jeszcze innym wyroku, który może nam posłużyć za przykład wydanym w dniu 10 kwietnia 2015 r. przez Sąd Rejonowy w Lubinie w sprawie o Sygn. akt: I C 1047/14 sąd ten zasądził po uwzględnieniu wcześniejszych wypłat jedynie 20.000 zł.

Odwołując się do treści tego wyroku:

„W chwili śmierci ojca powód miał 21 lat w. Uczył się jeszcze w technikum wieczorowym. Nie pracował. Latem , gdy rodzina wyjeżdżała do babci dorabiał sobie w sadach. Z ojcem układało mu się dobrze. Ojciec nauczył go grać w piłkę, razem chodzili na mecze. Po śmierci ojca odczuwał pustkę. Wszyscy znajomi mieli pełne rodziny. Święta zawsze spędzali razem , w dużym gronie rodzinnym, a po śmierci ojca te święta były już inne. Od tamtej pory częściej święta spędzane były w domu. Powód cierpi również z tego powodu, że widział jak śmierć ojca przeżywa jego matka. Ma żal również o to, że wobec sprawcy wypadku nie zostały wyciągnięte surowsze konsekwencje.

Powoda z ojcem łączyły wspólne zainteresowania, wspólne tematy do rozmów. Ojciec był dumny z powoda, że zaczął chodzić na siłownię. Wcześniej rodzina miała taką sytuację finansową, że nie było powoda stać na takie zajęcia. Powód więcej czasu spędzał z ojcem, gdy był młodszy. Z wiekiem zaczął więcej czasu spędzać ze swoim towarzystwem. W dalszym ciągu jednak z ojcemmajsterkował, czy też spędzał święta i uroczystości rodzinne.

Powód nie korzystał z pomocy psychologów ani psychiatry. Z matką i siostrą wspierali się wzajemnie jako rodzina.

Powód planuje zrobić kurs trenera personalnego i chciałby w rozwijać się w tym kierunku. Chciałby również dokształcać się w kierunku fizjoterapii, co jednak kosztuje.

Powód nie ma stałej pracy. Pracuje dorywczo, jest zarejestrowany w Urzędzie Pracy. Okresowo pracował w Anglii. Korzysta z pomocy finansowej swojej dziewczyny.

Obecnie u powoda występują niewielkiego stopnia zaburzenia stresowe pourazowe nie skutkujące trwałym lub długotrwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Nagła śmierć ojca nie spowodowała istotnych zakłóceń w jego sferze emocjonalno – motywacyjnej, społecznej, osobistej i zawodowej. Niewątpliwie powód przeżył śmierć ojca, ale radził sobie z tym w sposób niezakłócający istotnie jego funkcjonowania. Pracował, jest stałym związku partnerskim. Z punktu widzenia wiedzy psychologicznej i psychiatrycznej nie wykazuje odległych następstw poza przebytą reakcję żałoby , będącej normalną reakcją na śmierć bliskiej jemu osoby. Powód nie utracił sensu życia i własnej egzystencji, planuje swoją przyszłość. Nie wykazuje zaburzeń w pełnieniu ról społecznych. Potrafi dbać o własny związek partnerski, co świadczy o zdolnościach adaptacyjnych powoda do nowej sytuacji. J. P. nie był leczony psychiatrycznie , ani nie korzysta z psychoterapii. Nie zgłaszał również poważniejszych skarg i dolegliwości somatycznych. W sferze kontaktów społecznych relacje nawiązuje prawidłowo.

W ocenie Sądu roszczenie powoda jest jednak wygórowane.

Niewątpliwie określenie wielkości świadczenia w przypadku krzywdy może nastręczać trudności w praktyce sądowej. Trudno jest bowiem wyceniać rzeczy, których wyceniać się nie da. Czyż można wycenić , zrekompensować dziecku utratę rodzica ? Czy można pieniędzmi sprawić , aby strata ojca lub matki była dla dziecka do zniesienia ? Wydaje się , że nie ma takich pieniędzy, które przeciętnemu dziecku byłyby w stanie zapełnić pustkę po utracie ojca czy matki . W tej sytuacji nigdy nie będzie można powiedzieć o skompensowaniu takiej krzywdy. Można co najwyżej w zawsze ułomny sposób próbować łagodzić cierpienie, tęsknotę. W tej sprawie Sąd wziął pod uwagę , więź łączącą powoda ze zmarłym ojcem , wspólne zainteresowania i plany , a także wpływ śmierci ojca na jego życie i zmianę osobowości. Sąd nie ma wątpliwości , że więź łącząca powoda z ojcem była silna i że jej przerwanie było dla podwoda wielkim wstrząsem.

W tej sprawie Sąd uznał , że świadczenie w wysokości 10.000 zł będzie stanowiło dla powoda na tyle odczuwalną wartość , że pozytywnie wpłynie na jego bieżącą sytuację materialną i życiową . Kwota ta , w połączeniu z już wcześniej wypłaconym powodowi świadczeniem w wysokości 10.000 zł , pozwoli na zakup szeregu wartościowych ruchomości , czy też realizację projektów, na których urzeczywistnienie normalnie powód nie mógłby sobie pozwolić. Taki jest sens zadośćuczynienie . Nie można mówić o wzbogaceniu , bo żadne pieniądze nie zwrócą powodowi ojca . Zadośćuczynienie musi natomiast stanowić na tyle odczuwalną wartość, aby w pozytywny sposób wpłynąć na życie pokrzywdzonego.

W tej sprawie w ocenie Sądu wartość taką stanowi łączna kwota 20.000 zł.”

Jak więc widać na przykładzie zacytowanych orzeczeń kwoty jakie przyznawane są w związku z śmiercią ojca są bardzo różne. Tak więc warto zanim sprawę skieruje się do ubezpieczyciela, czy do sądu przeanalizować swoje szanse w oparciu o prawidłowe ustalenie stanu faktycznego i analizę orzeczeń wydawanych w danym sądzie.

A Państwo jak uważacie jaka kwota byłaby zasadna tytułem zadośćuczynienia w związku z śmiercią ojca?

Czy warto wnosić apelacje od wysokości kwoty zawartej w wyroku zasądzającym zadośćuczynienie?

Rozpoznawane przez Sąd sprawy o zadośćuczynienie charakteryzują się jedną istotną specyfiką- są to tzw. sprawy oparte o uznanie sędziowskie.

Termin „uznanie sędziowskie” oznacza, iż nie ma ścisłych matematycznych podstaw do wydania orzeczenia lecz suma kwoty zasądzanej tytułem zadośćuczynienia, za rozstrój zdrowia, uszczerbek na zdrowiu, czy śmierć osoby bliskiej jest niejako wynikiem procesu myślowego sędziego.

Rezultatem tego są np. rozbieżności w orzecznictwie co do wysokości zasądzanych kwot, mimo porównywalnych stanów faktycznych. W prawie że identycznej sprawie rozpoznawanej np w Poznaniu, żona zmarłego może otrzymać tytułem zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej 15 tyś złotych, gdy sąd w Rzeszowie zasądzi 250 tys złotych.

W zwiazku z tym pojawia się często pewien problem przy podejmowaniu decyzji dotyczącej wniesienia bądź nie apelacji od takiego wyroku.

Dajmy na to pozwalismy ubezpieczyciela o 100 tyś zł tytułem zadośćuczynienia. Sąd I Instancji zasądza 75 tyś złotych. Osoba poszkodowana jest niezadowlona z tego wyroku i chaiałaby wnieśc apelacje, Ubezpieczyciel równiez nie jest zadowolony i także chce wnieśc apelacje.

Czy jest w ogóle sens? I czy coś ogranicza możłiwosc wywiedzenia środka odwoławczego?

Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. W przypadku orzeczeń wydawnych w oparciu o uznanie sędziowskie Sąd drugiej Instancji może oddalić apelację, nawet zgadzajac się iż może suma zasądzona jest za duża lub za niska, ale mimo to oddali wskazując, iż argumenty podniesione przeciwko wyrokowi pierwszej instancji nie dyskwalifikują swobodnej oceny sędziego.

Podkreślić bowiem należy, iż wedle ugruntowanej koncepcji prezentowanej przez Sąd Najwyższy i sądy niższych instancji więź emocjonalna łącząca osoby bliskie jest dobrem osobistym, a więc doznany na skutek śmierci osoby bliskiej uszczerbek może polegać nie tylko na osłabieniu jej aktywności życiowej i motywacji do przezwyciężenia trudności, co podlegałoby rozpatrzeniu przez pryzmat art. 446 § 3 k.c., lecz jest także następstwem naruszenia tej relacji między osobą zmarłą a jej najbliższymi. Przepis stanowiący podstawę zasądzenia zadośćuczynienia nie daje żadnych wskazówek co do sposobu określenia wysokości zadośćuczynienia, stanowi jedynie, że sąd może przyznać poszkodowanemu „odpowiednią sumę”. Faktycznie zapis taki nadaje przyznaniu przez sąd zadośćuczynienia charakter fakultatywny, a wysokość przyznanego zadośćuczynienia pozostawia swobodzie uznania sędziego, który winien kierować się celami i charakterem zadośćuczynienia (…) skoro zadośćuczynienie ma charakter kompensacyjny, tym samym winno reprezentować ekonomicznie odczuwalną wartość (…) Z drugiej jednak strony odpowiednia suma pieniężna przyznana tytułem zadośćuczynienia powinna być utrzymana w rozsądnych granicach i być dostosowana do aktualnych stosunków majątkowych w społeczeństwie (…) umiarkowana wysokość zadośćuczynienia oznacza, że nie może ono być ani rażąco wygórowane, ani rażąco niskie” .

W wyroku z 3 czerwca 2011 r., III CSK 279/10, Sąd Najwyższy stwierdził, że trudno jest wycenić tę krzywdę. W każdym razie każdy przypadek powinien być indywidualizowany z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy. Wprowadzenie do przepisu klauzuli „odpowiedniej sumy” pozostawia sądowi orzekającemu margines uznaniowości, co do wysokości zasądzanej kwoty. Jest on dodatkowo wzmocniony fakultatywnym („może”) charakterem tego przyznania, co wskazuje na konstrukcję należnego zadośćuczynienia dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu krzywdy (…). Swoboda ta, zwana prawem sędziowskim, nie oznacza dowolności, gdyż przyznanie odpowiedniej sumy tytułem kompensacji krzywdy, jak i jej odmowa, muszą być osadzone w stanie faktycznym sprawy i jeżeli jest sporządzane uzasadnienie powinny okoliczności te znaleźć obiektywny wyraz w motywach wyroku. Pomimo niemożności ścisłego ustalenia wysokości uszczerbku należy opierać rozstrzygnięcie na kryteriach zobiektywizowanych, a nie kierować się wyłącznie subiektywnymi odczuciami poszkodowanego

Jak więc odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule niniejszego artykułu?

Przede wszystkim wyrok Sądu pierwszej instancji co do kwoty musi znacznie odbiegać od kwoty dochodzonej pozwem. W zasadzie apelacja nie ma szans, gdy np. dochodziliśmy 100 tyś zł, a sąd zasądził 90 tyś zł. Nie jest to rażąca róznica.

Tylko zatem w sytuacji, gdy Sąd w swoim orzeczeniu znacznie odbiega od dochodzonej kwoty a jednocześnie kwota zasądzona odbiega od kwot zasądzanych w podobnych sprawach mamy realne szanse na rzeczywiste rozpoznanie apelacji. W każdym razie zawsze warto wyrok i uzasadnienie Sądu pierwszej instancji poddać analizie.

Zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej- czy brak leczenia ma wpływ na wysokość zadośćuczynienia?

Co roku w Polsce kilkanaście tysięcy osób przeżywa dramat związany z śmiercią osoby bliskiej w wypadku komunikacyjnym. Na polskich drogach ginie statystycznie 3 tyś osób, ale lista osób uprawnionych do otrzymania zadośćuczynienia z tego tytułu obejmuje szeroko pojęte osoby bliskie: rodziców, dzieci, małżonków, konkubentów, rodzeństwo, itp…

Osobom takim w sytuacji, gdy za śmierć osoby bliskiej odpowiada osoba trzecia, przysługuje roszczenie o zadośćuczynienie- a więc wypłatę sumy pieniężnej mającej w jakimś zakresie kompensować przeżywany ból i złagodzić traumę rozstania.

Sposób przeżywania rodzinnej tragedii jest bardzo różny. Sam z doświadczenia mogę obserwować, iż tragedia ta przeżywana jest w sposób normalny, tj. nie powodujący choroby psychicznej czy jakiegoś rodzaju zaburzeń, ale tez może prowadzić do depresji, czy nawet schizofrenii i leczenia szpitalnego. Z takimi przypadkami miałem też do czynienia.

Większość jednak poszkodowanych nie potrzebuje specjalistycznego leczenia psychiatrycznego czy pomocy psychologa i w zasadzie nie sposób moim zdaniem takim osobom zarzucić, iż żałoby nie przeżywają. Niemniej jednak są pewnego rodzaju sytuacje, w których brak podjęcia leczenia może mięć wpływ na wysokość przyznanego zadośćuczynienia. Czytaj dalej „Zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej- czy brak leczenia ma wpływ na wysokość zadośćuczynienia?”

Zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej – biegły psychiatra nie jest zawsze potrzebny!

Od kiedy w 2008 r. w Kodeks cywilny wprowadził w zakresie dochodzenia roszczeń o zadośćuczynienie – tj. dopuszczono możliwość dochodzenia odszkodowania za śmierć osoby bliskiej obejmującego także krzywdę o charakterze osobistym, praktycznie większość tego typu roszczeń poddawana jest pod rozstrzygnięcie sądów.


Zakłady ubezpieczeń, z którymi przychodzi nam się potykać przed sądami, a z praktyki Kancelarii wynika, iż w zasadzie dotyczy to prawie wszystkich towarzystw ubezpieczeniowych przyjmują linię obrony, przed roszczeniami o zadośćuczynienie, polegającą na zgłaszaniu wniosku dowodowego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego psychiatry lub psychologa.

Psychiatra lub psycholog w intencji ubezpieczyciela ma za zadanie sporządzić opinię, czy w wyniku śmierci w wypadku komunikacyjnym osoby bliskiej: ojca, żony, czy córki doszło u osoby poszkodowanej do pogorszenia stanu zdrowia, lub też jak osoba ta przeżywała żałobę po stracie osoby bliskiej. Wniosek ten jest kierowany przede wszystkim w tych sytuacjach, gdy śmierć osoby bliskiej nie łączy się z wystąpieniem choroby psychicznej, takiej jak depresja, czy schizofrenia paranoidalna, które to choroby mogą także być normalnym następstwem głęboko przeżywanej traumy, ale wówczas dowód z opinii biegłego psychiatry jest oczywistością. W większości bowiem przypadków osoby bliskie dla zmarłego po przeżyciu żałoby wracają do w miarę normalnego życia i nie odnotowuje się u nich choroby.

Tak więc wynikiem tak przyjętej strategi procesowej jest przede wszystkim istotne wydłużenie procesu sądowego- przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego zwykle zajmuje kilka miesięcy i o tyle co najmniej sprawa w sądzie się przedłuża.


Kolejnym skutkiem takiego działania jest często obserwowana u powodów irytacja i rozdrażnienie, spowodowane faktem, iż podważa się ich uczucia, które muszą wykazywać nie tylko bardzo emocjonalnymi i trudnymi zeznaniami, ale także poddawać się ocenie swojej psychiki u biegłego sądowego.

W tym kontekście pozytywnie ocenić należy wyrok Sądu Apelacyjnego w Wrocławiu z dnia 23 kwietnia 2014 r. o sygnaturze Aat: I ACa 330/13 , w którym to orzeczeniu Sąd uznał tego typu praktykę za pewnego rodzaju nadużycie.


Sąd wskazał , iż : „Błędna jest praktyka dopuszczenia dowodu z opinii biegłego na okoliczność stanu psychicznego powodów w związku ze śmiercią osoby najbliższej. Dowód taki nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia, skoro przedmiotem procesu nie jest wywołanie rozstroju zdrowia u najbliższych członków rodziny. Za całkowicie błędny pod względem logicznym i normatywnym należy wywód strony pozwanej, w którym usiłowała wywieść, że członkom rodziny przysługuje zadośćuczynienie jedynie wtedy, gdy następstwem śmierci osoby najbliższej jest wywołanie rozstroju zdrowia psychicznego, mającego nadto postać choroby psychicznej.”

Mieć należy zatem nadzieję, iż tego typu argumentacja będzie brana częściej pod rozwagę także przez inne sądy, co pozwoli uniknąć poszkodowanym niepotrzebnego bólu i niedogodności.

Dziedziczenie prawa do zadośćuczynienie

Zdarza się, iż osoba poszkodowana w wypadku samochodowym, czy innym zdarzeniu powodującym u niej rozstrój zdrowia zanim doczeka się sprawiedliwości i otrzyma należne jej tytułem odszkodowania – zadośćuczynienia przejdzie na Tamten Świat.

Nie jest to sytuacja rzadka. Często postępowania sądowe potrafią ciągnąc się latami. Nie rzadko także ofiara wypadku komunikacyjnego sama znajduje się po jego zajściu w takim stanie, który w pewnej perspektywie czasu doprowadza do jej śmierci.

Co za tym dzieje się z jej roszczeniem o zadośćuczynienie z tytułu uszczerbku na zdrowiu, rozstroju zdrowia – czyli popularnie zwanej krzywdą moralną? Czy spadkobiercy zmarłego mogą dochodzić od ubezpieczalni, czy sprawcy wypadku komunikacyjnego roszczeń z tytułu krzywdy tej osoby.

Oczywiście nie ma żadnego problemu jeżeli zadośćuczynienie zostało już wypłacone, wówczas zgromadzone środki pieniężne są elementem spadku i są dziedziczone.

Stosownie do treści art. 922. § 1. Kodeksu cywilnego: Prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą z chwilą jego śmierci na jedną lub kilka osób stosownie do przepisów księgi niniejszej.

§ 2. Nie należą do spadku prawa i obowiązki zmarłego ściśle związane z jego osobą, jak również prawa, które z chwilą jego śmierci przechodzą na oznaczone osoby niezależnie od tego, czy są one spadkobiercami.

Wczytując się więc w treść ww przepisu dojść należy do wniosku, iż do spadku nie wchodzą te prawa prawa i obowiązki ściśle związane z osobą spadkodawcy mające charakter osobisty i jako takie wygasają one w chwili śmierci spadkodawcy. Przez prawa ściśle związane z osobą zmarłego rozumie się takie uprawnienia, które mają na celu jedynie zaspokojenie interesu wyłącznie samego spadkodawcy. Z momentem jego zgonu tracą swój cel i stają się bezprzedmiotowe.

Takim prawem jest także prawo do zadośćuczynienia. Co by oznaczało, iż z momentem śmierci osoby uprawnionej do otrzymania zadośćuczynienia roszczenie o zapłatę tego odszkodowania nie przechodzi na spadkobierców i jako takie wygasa.

Jednakże jest pewien dość istotny wyjątek.

Stosownie bowiem do normy wyrażonej w art. 445 § 3 Kodeksu cywilnego roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców wyłącznie wówczas, gdy roszczenie to zostało uznane na piśmie albo gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego.

Co to oznacza?

Co do zasady roszczenie o zadośćuczynienie nie wchodzi w skład spadku, poza dwoma wyjątkami.

Pierwszym wyjątkiem jest pisemne uznanie roszczenia. Np w sytuacji, w której ubezpieczyciel wydałby decyzje przyznającą jakieś roszczenie z tytułu zadośćuczynienie, ale do dnia śmierci osoby poszkodowanej płatność ta nie zostałaby jeszcze zrealizowana. W tej sytuacji roszczenie o tę konkretną sumę wskazaną w piśmie uznającym roszczenie wchodziłoby w skład spadku.

Drugim wyjątkiem jest skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. Roszczenie o zapłatę konkretnej kwoty zadośćuczynienia o zapłatę, której wytoczono proces w myśl wyżej wskazanego przepisu wchodzi również w skład masy spadku.

Podkreślić przy tym należy, iż samo prawo do zadośćuczynienia nie jest dziedziczne – na spadkobierców może przejść wyłącznie konkretne roszczenie określone w pozwie. Tak : Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 21 kwietnia 2010 r. (sygn. akt I ACa 267/10, LEX nr 628188) i Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 czerwca 2009 r. (sygn. akt IV CSK 54/09, niepubl.) stwierdzając, iż prawo do zadośćuczynienia ma charakter osobisty, a na spadkobierców przechodzi jedynie konkretne roszczenie, z którym za życia wystąpił pokrzywdzony.

Jaki z tego unormowania płynie wniosek dla poszkodowanego i jego spadkobierców?

Warto zatem jak najszybciej po pierwsze zgłosić roszczenie ubezpieczycielowi. Po drugie nie ma sensu ociągać się z złożeniem pozwu, zwłaszcza w sytuacji, gdy osobą uprawnioną do zadośćuczynienia jest osoba starsza lub chora.

Dodać także należy, iż pewne wątpliwości budziła kwestia dziedziczenia roszczenia zadośćuczynienia z tytułu śmierci osoby bliskiej, ale o tym w kolejnym wpisie.

Czy można mówić o przyczynieniu się do wypadku z uwagi na brak zapiętych pasów, gdy samochód nie był w te pasy wyposażony?

Seatbelt_testing_apparatus

Parę dni temu reprezentowałem Klienta w sprawie, w której dochodził zadośćuczynienia – odszkodowania za śmierć córki. Córka zginęła kilkanaście lat temu w wypadku komunikacyjnym zawinionym przez kierowcę auta, ona był pasażerką.

Adwokat reprezentujący towarzystwo ubezpieczeniowe w odpowiedzi na pozew podniósł, iż wnosi aby powołać w sprawie biegłego z dziedziny rekonstrukcji wypadków na okoliczność ustalenia, czy zmarła miała w chwili zdarzenia zapięte pasy. Oczywiście Pan mecenas ubezpieczyciela podniósł, iż w przypadku takiego ustalenia podnosi zarzut przyczynienia i wnosi o obniżenie należnego zadośćuczynienia co najmniej o połowę.

Nietypowość problemu jaki w tej sprawie się pojawił, to fakt iż zgodnie z informacją jaką otrzymałem od ojca wynika, iż był to stary Ford Sirocco nie wyposażony w fabryczne pasy bezpieczeństwa na tylnej kanapie. Zmarła poruszając się tym autem i zajmując miejsce na tylnym siedzeniu w zasadzie nie mogła spełnić obowiązku wyrażonego w art. 39 Prawa o ruchu drogowym, tj. zapięcia pasów bezpieczeństwa.

Czy zatem można mówić o przyczynieniu się w sytuacji, w której nie sposób spełnić obowiązku nałożonego przez prawo? Przypuścić można, iż gdyby ta informacja dotarła do ubezpieczyciela, to podniósłby, iż w tej sytuacji pasażerka powinna wyjść z auta i odmówić dalszej podróży. Czy może

Zastanawiając się nad tym problemem bardziej jednak jestem skłonny uznać, iż w tej konkretnej sytuacji nie można mówić o przyczynieniu się. Oczywistym jest, iż skoro pojazd w pasy te nie jest wyposażony, albo np. pasy są popsute i uniemożliwiają zapięcie się, to pasażer auta nie ma możliwości ich zapięcia. Oczekiwanie iż w tej sytuacji odmówi jazdy byłoby jednak zbyt daleko idące, zwłaszcza w tej konkretnej sytuacji, gdy do zdarzenia doszło na gminnej drodze, bez komunikacji publicznej. Pasażerka odmawiając jazdy w zasadzie nie miałaby możliwości dotarcia do celu.

Podobne zapatrywania można znaleźć w wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – V Wydział Cywilny z dnia 21 listopada 2012 r., w którym to wyroku Sąd stanął na stanowisku, iż:

Przepisy nie zakazywały poruszenia się pod drogach publicznych samochodami, co do których nie istniał obowiązek instalowania pasów bezpieczeństwa. Nie sposób przyjąć, aby naganność zachowania rodziców polegała na podróżowaniu samochodem, który nie jest wyposażony w pasy bezpieczeństwa. Skoro bowiem samochód poruszał się w sposób legalny po drogach publicznych to oznacza, że spełniał wymagania techniczne warunkujące bezpieczne nim podróżowanie. To czy pasy bezpieczeństwa wpływają na zmniejszenie szkody zależy od okoliczności danego wypadku. Nie sposób więc przyjąć jednakowej miary stanowiącej o rozmiarze przyczynienia się do szkody z powodu nie zapiętych pasów bezpieczeństwa.”

W innym orzeczeniu wydanym przez Sąd Okręgowy w Łodzi, z dnia 6 listopada 2014r., o sygnaturze akt II C 1582/12 Sąd ten rozpatrując podobny zarzut ubezpieczyciela stwierdził, iż:

Kolejny element zarzutu przyczynienia opiera się na błędnej interpretacji obowiązku wynikającego z art. 39 ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym. Obowiązek korzystania z pasów bezpieczeństwa zarówno przez kierującego, jak i osobę przewożoną uzależniony jest bowiem od wyposażenia pojazdu w takie pasy. Z dokonanych ustaleń wynika, że samochód O. (…) jest fabrycznie wyposażony w pasy bezpieczeństwa na tylnej kanapie. Jednakże z osobowych i rzeczowych dowodów przeprowadzonych w tej sprawie wynika również, że ten konkretny pojazd nie posiadał takich środków bezpieczeństwa na tylnym siedzeniu. Tym samym nie można obarczać A. R. odpowiedzialnością za naruszenie wspomnianego obowiązku. Wskazany wcześniej art. 3 ust. 1 ustawy również nie daje podstawy do stwierdzenia, że poszkodowana naruszyła ogólne zasady ostrożności podejmując podróż samochodem, który nie posiadał pasów bezpieczeństwa. Pojazd był dopuszczony do ruchu, a więc pasażerka mogła działać w zaufaniu, że spełnia wszelkie wymogi bezpieczeństwa. W takiej sytuacji trudno jest twierdzić, że siadając na miejscu dla pasażera nie wyposażonym w pasy bezpieczeństwa naruszyła chociażby zasady ostrożności czy zdrowego rozsądku, jakich można wymagać od przeciętnego człowieka.

Z przytoczonych względów należało uznać zarzut przyczynienia się poszkodowanej do powstania szkody za bezzasadny, co czyniło bezprzedmiotowymi dowody z opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków oraz biegłego traumatologa. Badanie związku między zachowaniem A. R. a doznanymi przez nią obrażeniami było bowiem zbędne, skoro Sąd wykluczył istnienie adekwatnego związku przyczynowego między tym zachowaniem a powstałą szkodą co do zasady.”

A co Państwo sądzicie o tej sprawie, może macie Państwo jakieś własne doświadczenie w tym temacie?